„Kartoteka" potrafi oczarować za każdym razem. Zawsze wyciągam z tej książki inne cytaty, złote myśli. Wciąż aktualna i bardzo ważna dla literatury, jak i teatru.
„Kartoteka" potrafi oczarować za każdym razem. Zawsze wyciągam z tej książki inne cytaty, złote myśli. Wciąż aktualna i bardzo ważna dla literatury, jak i teatru.
Specyficzny antydramat, innowacyjny i rewolucyjny. Można nawet określić go „kultowym”. Może w teatrze zrobiłby większe wrażenie. Chaos był zaplanowany, ale zaplanowany chaos nadal jest chaosem.
Na pewno doceniam pomysł i temat, trochę mniej wykonanie. Absurd mógłby być trochę bardziej stonowany, ale w końcu nie o to chodziło Różewiczowi. Ciężki orzech do zgryzienia.
Specyficzny antydramat, innowacyjny i rewolucyjny. Można nawet określić go „kultowym”. Może w teatrze zrobiłby większe wrażenie. Chaos był zaplanowany, ale zaplanowany chaos nadal jest chaosem.
Na pewno doceniam pomysł i temat, trochę mniej wykonanie. Absurd mógłby być trochę bardziej stonowany, ale w końcu nie o to chodziło Różewiczowi. Ciężki orzech do zgryzienia.
rozumiem myśl. mogłaby być całkiem ciekawa, gdyby była inaczej przedstawiona. tekst mi się nie podoba. może sprawdza się na scenie. ale ja chyba średnio lubię różewicza. tutaj trochę udaje becketta, i to słabe, bo trawestacja się z tego robi, i to taka niekoniecznie zamierzona.
rozumiem myśl. mogłaby być całkiem ciekawa, gdyby była inaczej przedstawiona. tekst mi się nie podoba. może sprawdza się na scenie. ale ja chyba średnio lubię różewicza. tutaj trochę udaje becketta, i to słabe, bo trawestacja się z tego robi, i to taka niekoniecznie zamierzona.
Zastanawiam się, czy "Kartotekę" można bez wahania nazwać arcydziełem. I chyba jednak nie mi to oceniać, ale duża jest we mnie niechęć do opinii ujmujących temu dramatowi jakości.
"Kartoteka" to świetne, bardzo chaotyczne, często zabawne, ale w gruncie rzeczy, w swym przesłaniu, jednak bardzo smutne dzieło. Na taki odbiór wpływ ma nade wszystko kontekst. Spustoszenie, dezintegracja emocji, codzienności itd., spowodowane przez wojenne przeżycia głównego bohatera. Przenosi się to oczywiście na sztukę, kompletnie rozbitą na z pozoru przypadkowe sceny, a przy tym i dialogi. Wspomniana dezintegracja, dekonstrukcja, dobrze ukazuje stan umysłowy głównego bohatera, rodzi skojarzenia z szaleństwem czy jakimś zespołem stresu pourazowego. Przynajmniej ja to tak interpretuję.
Dałbym wyższą ocenę, ale po tygodniu od ukończenia coraz mniej pozostaje we mnie z treści dramatu (mimo świetnej realizacji Teatru Polskiego Radia i gry aktorów), jedynie najważniejsze sceny, powtarzane klisze. Mimo to na pewno z chęcią zobaczyłbym "Kartotekę" na deskach teatru, a wszystkim polecam lekturę tego klasyku.
Audiobook, a w zasadzie słuchowisko.
Zastanawiam się, czy "Kartotekę" można bez wahania nazwać arcydziełem. I chyba jednak nie mi to oceniać, ale duża jest we mnie niechęć do opinii ujmujących temu dramatowi jakości.
"Kartoteka" to świetne, bardzo chaotyczne, często zabawne, ale w gruncie rzeczy, w swym przesłaniu, jednak bardzo smutne dzieło. Na taki odbiór wpływ ma...
Czytałam to ostatnio, kiedy miałam 17 lat i nie podobało mi się, przeczytam to dziś i nadal mi się nie podoba. Pewnie porusza czułe struny w duszach cyników, sarkastyków i braci mlecznych Adasia Miauczyńskiego.
W 59 roku to mogła być petarda, a dziś? Ujdzie. Jeśli dobrze wystawione, mogło robić podobnie wbijające się w pamięć wrażenie, jakie swego czasu wywarło na mnie "Dogville" von Triera.
Dodatkowy punkt za większą szczerość w sprawach wojny, niż w 20 lat późniejszej sztuce propagandowej "Do piachu".
Czytałam to ostatnio, kiedy miałam 17 lat i nie podobało mi się, przeczytam to dziś i nadal mi się nie podoba. Pewnie porusza czułe struny w duszach cyników, sarkastyków i braci mlecznych Adasia Miauczyńskiego.
W 59 roku to mogła być petarda, a dziś? Ujdzie. Jeśli dobrze wystawione, mogło robić podobnie wbijające się w pamięć wrażenie, jakie swego czasu wywarło na mnie...
Być może opracowanie Kartoteki w szkole naświetliło mi głębszy sens tekstu, jednakże utwór nie przypadł mi do gustu. Ujrzenie tego na deskach teatru to zupełnie inna sprawa!
Być może opracowanie Kartoteki w szkole naświetliło mi głębszy sens tekstu, jednakże utwór nie przypadł mi do gustu. Ujrzenie tego na deskach teatru to zupełnie inna sprawa!
Nie da się obok tego eksperymentalnego dramatu przejść obojętnie, jednak po tym obejściu można ambiwalentnym pozostać.
Subiektywnie najważniejszy cytat: ,,Jakaż przepaść pomiędzy impresją a ekspresją! Taki już jest nasz ironiczny los - żywić szekspirowskie uczucia, a mówić o nich językiem sprzedawcy samochodów, wyrostka lub gimnazjalnego profesora".
Nie da się obok tego eksperymentalnego dramatu przejść obojętnie, jednak po tym obejściu można ambiwalentnym pozostać.
Subiektywnie najważniejszy cytat: ,,Jakaż przepaść pomiędzy impresją a ekspresją! Taki już jest nasz ironiczny los - żywić szekspirowskie uczucia, a mówić o nich językiem sprzedawcy samochodów, wyrostka lub gimnazjalnego profesora".
Pomimo mojego wielkiego szacunku tak do twórczości, jak i samej osoby Tadeusza Różewicza niestety podobnie jak w przypadku ostatniego utworu tego autora przeze mnie przeczytanego „Duszyczka” tak i w stosunku do tego utworu odczucia moje są wysoce ambiwalentne. Odnoszę wrażenie, że tak do końca nie zdołałem się przebić przez „Kartotekę".
Są fragmenty, które próbują coś przekazać, są miejsca jakby już gdzieś w innej rzeczywistości widziane, gdzieś zasłyszane. Wszystko jakby znajome takie nasze, takie polskie z naszego (wówczas) niezwykle szarego podwórka. Jednym słowem mroczne, zawiłe, z pozoru odrealnione a w rzeczywistości realne i prawdziwe aż do bólu. Postaci występujące w „Kartotece” to ludzie, których niemalże znam, ludzie mijani na ulicy, w pracy, w poczekalni u lekarza, ludzie z pozoru obcy, a jednocześnie tacy swojscy tacy nasi.
Z niektórymi utworami Różewicza mam problem tej natury, że po przeczytaniu („Duszyczka”, „Kartoteka”) czuję mętlik w głowie. W pierwszych chwilach po przeczytaniu nastawienie moje i moje odczucia do wyżej wymienionych dzieł były mocno na „nie”, po kilku zaś dniach coś mnie od środka świdruje, coś męczy, coś podpowiada, że może to nie było takie złe, że coś w tym jest, że prawdopodobnie nie wszystko do mnie dotarło, że wszystkiego młyny mojej percepcji nie zmieliły w sposób należyty.
W przypadku „Duszyczki” przeczytanej przeze mnie jakieś dwa miesiące temu doszło nawet do tego, że mam lekkie wyrzuty sumienia, że za nisko oceniłem, że może za bardzo skrytykowałem i skrzywdziłem samo dzieło, jak i autora, że to nie autor zawinił, lecz moje ograniczenie w postrzeganiu alternatywnych rzeczywistości, że to moje „tu i teraz" (brak wyobraźni) za bardzo ograniczyło procesy poznawcze.
Coś, co wzbudza kontrowersje, coś, co siedzi w człowieku pomimo przelatującego czasu, to coś z pewnością nie może być nijakie. To „coś” jest czymś, czego prawdopodobnie tak do końca nie zrozumieliśmy czymś, nad czym może należałoby pochylić się raz jeszcze. Może jeszcze nie teraz, może niech sobie to dzieło jeszcze poświdruje, niech się do naszego wnętrza nieco podobija, niech dojrzeje w nas samych myśl sięgnięcia po nie raz jeszcze.
Podsumowując: T. Różewicz i jego „Kartoteka” może się podobać albo i nie.
Jedno jest jednak pewne: obok „Kartoteki” obojętnie przejść się nie da, tu wszystko się gotuje, podskakuje i bulgocze niczym lawa w wulkanie.
Dziełko króciutkie zaledwie kilkadziesiąt stron, ale sponiewierać czytelnika może niemiłosiernie.
Jeśli ktoś, kto czytał „Ferdydurke” Gombrowicza albo „Czekając na Godota” Samuela Becketta, myśli, że miał do czynienia z literaturą eksperymentalną z czymś dziwacznym i kontrowersyjnym to po przeczytaniu „Kartoteki” i „Duszyczki” T. Różewicza będzie musiał zrewidować swoje poglądy co do literatury eksperymentalnej. Polecam.
Pomimo mojego wielkiego szacunku tak do twórczości, jak i samej osoby Tadeusza Różewicza niestety podobnie jak w przypadku ostatniego utworu tego autora przeze mnie przeczytanego „Duszyczka” tak i w stosunku do tego utworu odczucia moje są wysoce ambiwalentne. Odnoszę wrażenie, że tak do końca nie zdołałem się przebić przez „Kartotekę".
Są fragmenty, które próbują coś...
Słaba, na siłę uznawana za jakieś "arcydzieło". Krótki dramat, ale i tak szkoda tracić na niego czasu. Można byłoby opakować w niego rybę na targu i byłoby z niego tyle pożytku co z jego czytania. No ale cóż, trzeba było przeczytać jako lekturę na rozszerzony polski. Dodatkowa gwiazdka za fakt, że fajnie bawiliśmy się, gdy nauczycielka zadała nam przygotowanie inscenizacji wybranych scenek
Słaba, na siłę uznawana za jakieś "arcydzieło". Krótki dramat, ale i tak szkoda tracić na niego czasu. Można byłoby opakować w niego rybę na targu i byłoby z niego tyle pożytku co z jego czytania. No ale cóż, trzeba było przeczytać jako lekturę na rozszerzony polski. Dodatkowa gwiazdka za fakt, że fajnie bawiliśmy się, gdy nauczycielka zadała nam przygotowanie inscenizacji...
Irytowała mnie ta książka podobnie zresztą jak Tango Mrozka i Ferdydurke Gombrowicza. Autor po cichu krytykuję komunę, jaki to zły system i niedobry. Szkoda że ni dożył dzisiejszych czasów, miałby co krytykować; daję 4 żeby uniknąć hejtu
Irytowała mnie ta książka podobnie zresztą jak Tango Mrozka i Ferdydurke Gombrowicza. Autor po cichu krytykuję komunę, jaki to zły system i niedobry. Szkoda że ni dożył dzisiejszych czasów, miałby co krytykować; daję 4 żeby uniknąć hejtu
Całkiem luźna jak na dramat, który nie ma sensownie poukładanej fabuły. Przypomina trochę "Ferdydurke", ale jest zdecydowanie lepsze. Łatwo do interpretacji i całkiem przyjemna.
Całkiem luźna jak na dramat, który nie ma sensownie poukładanej fabuły. Przypomina trochę "Ferdydurke", ale jest zdecydowanie lepsze. Łatwo do interpretacji i całkiem przyjemna.
Tekst trudny do ujęcia w jakieś ramy, bo z zamierzenia ucieka od szufladkowania. Bohater jest każdym, nie ma określonego wieku, imienia, profesji...
Przeżył wojnę, widział śmierć. Popadł w apatię. Kolejne osoby pojawiające się w jego pokoju to albo cienie przeszłości albo postacie próbujące zaktywizować Bohatera. Niczego nie można być pewnym. Wątki się rwą, urywają, tak jak w życiu kogoś, kto nie wie, co dalej...
Chór starców, wzorowany na antycznym, w pewnym momencie zostaje przez Bohatera "wybity". Dosłownie. Nożem. Z dekapitacją włącznie.
Tekst zmusza do refleksji nad jakością życia. Nad miałkością utartych form.
Tekst trudny do ujęcia w jakieś ramy, bo z zamierzenia ucieka od szufladkowania. Bohater jest każdym, nie ma określonego wieku, imienia, profesji...
Przeżył wojnę, widział śmierć. Popadł w apatię. Kolejne osoby pojawiające się w jego pokoju to albo cienie przeszłości albo postacie próbujące zaktywizować Bohatera. Niczego nie można być pewnym. Wątki się rwą, urywają, tak...
Może scenicznie to się i sprawdza, nie wiem, nie widziałam, może jest i wymowna symbolika, kilka fajnych gestów, ale do czytania to się za bardzo nie nadaje.
Dla mnie zdecydowanie jedna z najgorszych pozycji dotyczących kondycji człowieka polskiego powojnia. A akurat powojnie to jedna z moich ulubionych epok literackich.
Może scenicznie to się i sprawdza, nie wiem, nie widziałam, może jest i wymowna symbolika, kilka fajnych gestów, ale do czytania to się za bardzo nie nadaje.
Dla mnie zdecydowanie jedna z najgorszych pozycji dotyczących kondycji człowieka polskiego powojnia. A akurat powojnie to jedna z moich ulubionych epok literackich.
Uniwersalne arcydzieło poświęcone jednemu tematowi: dlaczego człowiek musi przegrać tę przedziwną grę ze światem zwaną życiem... Im dłużej Mistrza braknie, tym staje się on większy.
A katowanie "Kartoteką" nastolatków w szkołach dowodzi kompletnego odklejenia systemu "edukacji" od czegokolwiek, co tylko ma z nią wspólnego. "Ze śmiercią króla Daniela rozpoczął się okres upadku Rusi Czerwonej..." - duka w niej maturzysta.
Współczuję biednym uczniom, którzy będą zaraz musieli jeszcze bardziej dukać - gdy do szkół wejdzie HiV, o pardon: HiT, czyli "Historia i Teraźniejszość"
Uniwersalne arcydzieło poświęcone jednemu tematowi: dlaczego człowiek musi przegrać tę przedziwną grę ze światem zwaną życiem... Im dłużej Mistrza braknie, tym staje się on większy.
A katowanie "Kartoteką" nastolatków w szkołach dowodzi kompletnego odklejenia systemu "edukacji" od czegokolwiek, co tylko ma z nią wspólnego. "Ze śmiercią króla Daniela rozpoczął się...
Nie umiem tej książki ocenić po przeczytaniu niektórych opinii, bo jest ona dla mnie zbyt absurdalna. Nie mam pojęcia, o co w niej chodzi, chociaż wiem, że jest tutaj przekazana idea powojenności i ludzi doświadczonych wojną. Jestem za głupia na ten dramat, ale może po omówieniu zmieni się moja opinia.
Nie umiem tej książki ocenić po przeczytaniu niektórych opinii, bo jest ona dla mnie zbyt absurdalna. Nie mam pojęcia, o co w niej chodzi, chociaż wiem, że jest tutaj przekazana idea powojenności i ludzi doświadczonych wojną. Jestem za głupia na ten dramat, ale może po omówieniu zmieni się moja opinia.
Jest abstrakcyjnie, jest antybohater, jest na wskroś polsko.
W wydaniu dodane zostało kilka tekstów – szczególnie cenny jest fragment z Kotta, który porównuje „Kartotekę” do „Dziadów” i „Wyzwolenia”.
Kolejny Konrad, znowu martyrologia i w końcu ostateczna rezygnacja.
Jest dobrze, bardzo dobrze i beznadziejnie w tym polskim bagnie cierpienia.
Jest abstrakcyjnie, jest antybohater, jest na wskroś polsko.
W wydaniu dodane zostało kilka tekstów – szczególnie cenny jest fragment z Kotta, który porównuje „Kartotekę” do „Dziadów” i „Wyzwolenia”.
Kolejny Konrad, znowu martyrologia i w końcu ostateczna rezygnacja.
Jest dobrze, bardzo dobrze i beznadziejnie w tym polskim bagnie cierpienia.
Podobnie jak w swojej poezji Różewicz bardzo pesymistycznie podchodzi do świata. Sztuka wygląda na niespójną i absurdalną. Akcja utworu toczy się w jednym pokoju, chronologii brak, wydarzenia nie są ze sobą powiązane. Jednak z pewnością wszystko było doskonale przemyślane. Miejscem sztuki jest tylko i wyłącznie jeden pokój, w którego centrum stoi łóżko, gdzie przez większość czasu rozgrywa się sztuka. Dzieje się sieć absurdalnych wydarzeń, wiele niezwiązanych ze sobą rzeczy toczy się swoim rytmem.
Dla autora wojna była tym co przerwało normalne życie i młodość. Życie w ciągłym poczuciu zagrożenia przez wojnę spowodowało upadek osobowości człowieka i niemożność dostosowania się do codziennego życia już po wojnie. Przewidział to już Krzysztof Kamil Baczyński. Bohater z "Kartoteki" nie ma określonego imienia, całym jego życiem jest łóżko co znaczy, że brak u niego chęci do życia, do działania. Brak mu decyzyjności, jest jakby wciąż przygnieciony wojną, nie potrafi się pozbierać, stąd właśnie bierność w działaniu. Bierność jest odzwierciedleniem poglądów bohatera a właściwie jego braku, sam nie wie czego chce od życia, czy jest z niego zadowolony, jaki jest jego sens. Dni II wojny światowej wyraźnie odcisnęły piętno na psychice i życiorysie wielu ludzi. Bohater jest odbiciem całego pokolenia, które po doświadczeniach wojny i komunizmu było zgnębione i wypalone wewnętrznie.
Podobnie jak w swojej poezji Różewicz bardzo pesymistycznie podchodzi do świata. Sztuka wygląda na niespójną i absurdalną. Akcja utworu toczy się w jednym pokoju, chronologii brak, wydarzenia nie są ze sobą powiązane. Jednak z pewnością wszystko było doskonale przemyślane. Miejscem sztuki jest tylko i wyłącznie jeden pokój, w którego centrum stoi łóżko, gdzie przez...
Tego nie można czytać. To trzeba oglądać w teatrze. Wyłącznie. Ustawiałem się do tekstu trzy razy - mocno bolało. Tyle, że nie to, co powinno. Bolało, że nie ogarniam absurdu. Przemyka między palcami, ucieka na boki. I dla mnie, z tego dramatu, nie zostawało już nic. Obietnica, której nie mogę smakować. Tak było do czasu, gdy zobaczyłem w teatrze.
Jestem zatem wzrokowcem do szpiku soczewki. Musi być żywe ciało. Twarz. Wtedy esencja dociera. Czuję cały paraliż, w scenie na łóżku, aż ciarki idą i wstyd tak reagować na widowni. Wiem już, że lęk, którym raz zakuto umysł, nie odejdzie. Nie odklei się. Zapaćka dni kolejne.
Nie byłoby tych wrażeń bez absolutnej wyjątkowości dzieła Różewicza. Opcja "do czytania" - dla mnie za trudna. Opcja "na żywo" wbija mnie w stary, teatralny fotel.
Tego nie można czytać. To trzeba oglądać w teatrze. Wyłącznie. Ustawiałem się do tekstu trzy razy - mocno bolało. Tyle, że nie to, co powinno. Bolało, że nie ogarniam absurdu. Przemyka między palcami, ucieka na boki. I dla mnie, z tego dramatu, nie zostawało już nic. Obietnica, której nie mogę smakować. Tak było do czasu, gdy zobaczyłem w teatrze.
Jestem zatem wzrokowcem...
Robiąc porządki, myślałam że biblioteczkę w jedno popołudnie odgruzuję. Wszystkie nowe i większość starych książek mam w formie elektronicznej. Myliłam się. Szelest kartek, delikatne tumanki kurzu;), zapach papieru, dziwne wzruszenie na widok tytułu i ciąg skojarzeń sprawiły, że każdą książeczkę brałam do ręki, kartkowałam, czytałam jakiś fragment i…zajęły mi porządki ponad tydzień.
Mimo swojej kultowości nadal nie znajduje w niej upodobania. Poszła do ludzi.
Robiąc porządki, myślałam że biblioteczkę w jedno popołudnie odgruzuję. Wszystkie nowe i większość starych książek mam w formie elektronicznej. Myliłam się. Szelest kartek, delikatne tumanki kurzu;), zapach papieru, dziwne wzruszenie na widok tytułu i ciąg skojarzeń sprawiły, że każdą książeczkę brałam do ręki, kartkowałam, czytałam jakiś fragment i…zajęły mi porządki ponad...
Nie jest to dzieło łatwe w odbiorze, niemniej mnie urzekło, bo jest tu co analizować.
Nie jest to dzieło łatwe w odbiorze, niemniej mnie urzekło, bo jest tu co analizować.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kartoteka" potrafi oczarować za każdym razem. Zawsze wyciągam z tej książki inne cytaty, złote myśli. Wciąż aktualna i bardzo ważna dla literatury, jak i teatru.
„Kartoteka" potrafi oczarować za każdym razem. Zawsze wyciągam z tej książki inne cytaty, złote myśli. Wciąż aktualna i bardzo ważna dla literatury, jak i teatru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpecyficzny antydramat, innowacyjny i rewolucyjny. Można nawet określić go „kultowym”. Może w teatrze zrobiłby większe wrażenie. Chaos był zaplanowany, ale zaplanowany chaos nadal jest chaosem.
Na pewno doceniam pomysł i temat, trochę mniej wykonanie. Absurd mógłby być trochę bardziej stonowany, ale w końcu nie o to chodziło Różewiczowi. Ciężki orzech do zgryzienia.
Specyficzny antydramat, innowacyjny i rewolucyjny. Można nawet określić go „kultowym”. Może w teatrze zrobiłby większe wrażenie. Chaos był zaplanowany, ale zaplanowany chaos nadal jest chaosem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno doceniam pomysł i temat, trochę mniej wykonanie. Absurd mógłby być trochę bardziej stonowany, ale w końcu nie o to chodziło Różewiczowi. Ciężki orzech do zgryzienia.
#WyzwanieLC2025 na marzec: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945-1989.
#WyzwanieLC2025 na marzec: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945-1989.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo torozumiem myśl. mogłaby być całkiem ciekawa, gdyby była inaczej przedstawiona. tekst mi się nie podoba. może sprawdza się na scenie. ale ja chyba średnio lubię różewicza. tutaj trochę udaje becketta, i to słabe, bo trawestacja się z tego robi, i to taka niekoniecznie zamierzona.
rozumiem myśl. mogłaby być całkiem ciekawa, gdyby była inaczej przedstawiona. tekst mi się nie podoba. może sprawdza się na scenie. ale ja chyba średnio lubię różewicza. tutaj trochę udaje becketta, i to słabe, bo trawestacja się z tego robi, i to taka niekoniecznie zamierzona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to10/10 to stanowczo za mało.
10/10 to stanowczo za mało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dorosłem do tego chyba.
Nie dorosłem do tego chyba.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAudiobook, a w zasadzie słuchowisko.
Zastanawiam się, czy "Kartotekę" można bez wahania nazwać arcydziełem. I chyba jednak nie mi to oceniać, ale duża jest we mnie niechęć do opinii ujmujących temu dramatowi jakości.
"Kartoteka" to świetne, bardzo chaotyczne, często zabawne, ale w gruncie rzeczy, w swym przesłaniu, jednak bardzo smutne dzieło. Na taki odbiór wpływ ma nade wszystko kontekst. Spustoszenie, dezintegracja emocji, codzienności itd., spowodowane przez wojenne przeżycia głównego bohatera. Przenosi się to oczywiście na sztukę, kompletnie rozbitą na z pozoru przypadkowe sceny, a przy tym i dialogi. Wspomniana dezintegracja, dekonstrukcja, dobrze ukazuje stan umysłowy głównego bohatera, rodzi skojarzenia z szaleństwem czy jakimś zespołem stresu pourazowego. Przynajmniej ja to tak interpretuję.
Dałbym wyższą ocenę, ale po tygodniu od ukończenia coraz mniej pozostaje we mnie z treści dramatu (mimo świetnej realizacji Teatru Polskiego Radia i gry aktorów), jedynie najważniejsze sceny, powtarzane klisze. Mimo to na pewno z chęcią zobaczyłbym "Kartotekę" na deskach teatru, a wszystkim polecam lekturę tego klasyku.
Audiobook, a w zasadzie słuchowisko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiam się, czy "Kartotekę" można bez wahania nazwać arcydziełem. I chyba jednak nie mi to oceniać, ale duża jest we mnie niechęć do opinii ujmujących temu dramatowi jakości.
"Kartoteka" to świetne, bardzo chaotyczne, często zabawne, ale w gruncie rzeczy, w swym przesłaniu, jednak bardzo smutne dzieło. Na taki odbiór wpływ ma...
Czytałam to ostatnio, kiedy miałam 17 lat i nie podobało mi się, przeczytam to dziś i nadal mi się nie podoba. Pewnie porusza czułe struny w duszach cyników, sarkastyków i braci mlecznych Adasia Miauczyńskiego.
W 59 roku to mogła być petarda, a dziś? Ujdzie. Jeśli dobrze wystawione, mogło robić podobnie wbijające się w pamięć wrażenie, jakie swego czasu wywarło na mnie "Dogville" von Triera.
Dodatkowy punkt za większą szczerość w sprawach wojny, niż w 20 lat późniejszej sztuce propagandowej "Do piachu".
Czytałam to ostatnio, kiedy miałam 17 lat i nie podobało mi się, przeczytam to dziś i nadal mi się nie podoba. Pewnie porusza czułe struny w duszach cyników, sarkastyków i braci mlecznych Adasia Miauczyńskiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW 59 roku to mogła być petarda, a dziś? Ujdzie. Jeśli dobrze wystawione, mogło robić podobnie wbijające się w pamięć wrażenie, jakie swego czasu wywarło na mnie...
Być może opracowanie Kartoteki w szkole naświetliło mi głębszy sens tekstu, jednakże utwór nie przypadł mi do gustu. Ujrzenie tego na deskach teatru to zupełnie inna sprawa!
Być może opracowanie Kartoteki w szkole naświetliło mi głębszy sens tekstu, jednakże utwór nie przypadł mi do gustu. Ujrzenie tego na deskach teatru to zupełnie inna sprawa!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie da się obok tego eksperymentalnego dramatu przejść obojętnie, jednak po tym obejściu można ambiwalentnym pozostać.
Subiektywnie najważniejszy cytat: ,,Jakaż przepaść pomiędzy impresją a ekspresją! Taki już jest nasz ironiczny los - żywić szekspirowskie uczucia, a mówić o nich językiem sprzedawcy samochodów, wyrostka lub gimnazjalnego profesora".
Nie da się obok tego eksperymentalnego dramatu przejść obojętnie, jednak po tym obejściu można ambiwalentnym pozostać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSubiektywnie najważniejszy cytat: ,,Jakaż przepaść pomiędzy impresją a ekspresją! Taki już jest nasz ironiczny los - żywić szekspirowskie uczucia, a mówić o nich językiem sprzedawcy samochodów, wyrostka lub gimnazjalnego profesora".
Powieść jest jak zwierciadło przechadzające się po gościńcu. Jednak teraz to zwierciadło pękło.
Powieść jest jak zwierciadło przechadzające się po gościńcu. Jednak teraz to zwierciadło pękło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomimo mojego wielkiego szacunku tak do twórczości, jak i samej osoby Tadeusza Różewicza niestety podobnie jak w przypadku ostatniego utworu tego autora przeze mnie przeczytanego „Duszyczka” tak i w stosunku do tego utworu odczucia moje są wysoce ambiwalentne. Odnoszę wrażenie, że tak do końca nie zdołałem się przebić przez „Kartotekę".
Są fragmenty, które próbują coś przekazać, są miejsca jakby już gdzieś w innej rzeczywistości widziane, gdzieś zasłyszane. Wszystko jakby znajome takie nasze, takie polskie z naszego (wówczas) niezwykle szarego podwórka. Jednym słowem mroczne, zawiłe, z pozoru odrealnione a w rzeczywistości realne i prawdziwe aż do bólu. Postaci występujące w „Kartotece” to ludzie, których niemalże znam, ludzie mijani na ulicy, w pracy, w poczekalni u lekarza, ludzie z pozoru obcy, a jednocześnie tacy swojscy tacy nasi.
Z niektórymi utworami Różewicza mam problem tej natury, że po przeczytaniu („Duszyczka”, „Kartoteka”) czuję mętlik w głowie. W pierwszych chwilach po przeczytaniu nastawienie moje i moje odczucia do wyżej wymienionych dzieł były mocno na „nie”, po kilku zaś dniach coś mnie od środka świdruje, coś męczy, coś podpowiada, że może to nie było takie złe, że coś w tym jest, że prawdopodobnie nie wszystko do mnie dotarło, że wszystkiego młyny mojej percepcji nie zmieliły w sposób należyty.
W przypadku „Duszyczki” przeczytanej przeze mnie jakieś dwa miesiące temu doszło nawet do tego, że mam lekkie wyrzuty sumienia, że za nisko oceniłem, że może za bardzo skrytykowałem i skrzywdziłem samo dzieło, jak i autora, że to nie autor zawinił, lecz moje ograniczenie w postrzeganiu alternatywnych rzeczywistości, że to moje „tu i teraz" (brak wyobraźni) za bardzo ograniczyło procesy poznawcze.
Coś, co wzbudza kontrowersje, coś, co siedzi w człowieku pomimo przelatującego czasu, to coś z pewnością nie może być nijakie. To „coś” jest czymś, czego prawdopodobnie tak do końca nie zrozumieliśmy czymś, nad czym może należałoby pochylić się raz jeszcze. Może jeszcze nie teraz, może niech sobie to dzieło jeszcze poświdruje, niech się do naszego wnętrza nieco podobija, niech dojrzeje w nas samych myśl sięgnięcia po nie raz jeszcze.
Podsumowując: T. Różewicz i jego „Kartoteka” może się podobać albo i nie.
Jedno jest jednak pewne: obok „Kartoteki” obojętnie przejść się nie da, tu wszystko się gotuje, podskakuje i bulgocze niczym lawa w wulkanie.
Dziełko króciutkie zaledwie kilkadziesiąt stron, ale sponiewierać czytelnika może niemiłosiernie.
Jeśli ktoś, kto czytał „Ferdydurke” Gombrowicza albo „Czekając na Godota” Samuela Becketta, myśli, że miał do czynienia z literaturą eksperymentalną z czymś dziwacznym i kontrowersyjnym to po przeczytaniu „Kartoteki” i „Duszyczki” T. Różewicza będzie musiał zrewidować swoje poglądy co do literatury eksperymentalnej. Polecam.
Pomimo mojego wielkiego szacunku tak do twórczości, jak i samej osoby Tadeusza Różewicza niestety podobnie jak w przypadku ostatniego utworu tego autora przeze mnie przeczytanego „Duszyczka” tak i w stosunku do tego utworu odczucia moje są wysoce ambiwalentne. Odnoszę wrażenie, że tak do końca nie zdołałem się przebić przez „Kartotekę".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą fragmenty, które próbują coś...
Słaba, na siłę uznawana za jakieś "arcydzieło". Krótki dramat, ale i tak szkoda tracić na niego czasu. Można byłoby opakować w niego rybę na targu i byłoby z niego tyle pożytku co z jego czytania. No ale cóż, trzeba było przeczytać jako lekturę na rozszerzony polski. Dodatkowa gwiazdka za fakt, że fajnie bawiliśmy się, gdy nauczycielka zadała nam przygotowanie inscenizacji wybranych scenek
Słaba, na siłę uznawana za jakieś "arcydzieło". Krótki dramat, ale i tak szkoda tracić na niego czasu. Można byłoby opakować w niego rybę na targu i byłoby z niego tyle pożytku co z jego czytania. No ale cóż, trzeba było przeczytać jako lekturę na rozszerzony polski. Dodatkowa gwiazdka za fakt, że fajnie bawiliśmy się, gdy nauczycielka zadała nam przygotowanie inscenizacji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna, nieoczywista. Mam wrażenie, że istotną częścią sztuki jest to co czytelnik/widz nadbuduje w swojej głowie do fragmentarycznych zapisków.
Trudna, nieoczywista. Mam wrażenie, że istotną częścią sztuki jest to co czytelnik/widz nadbuduje w swojej głowie do fragmentarycznych zapisków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIrytowała mnie ta książka podobnie zresztą jak Tango Mrozka i Ferdydurke Gombrowicza. Autor po cichu krytykuję komunę, jaki to zły system i niedobry. Szkoda że ni dożył dzisiejszych czasów, miałby co krytykować; daję 4 żeby uniknąć hejtu
Irytowała mnie ta książka podobnie zresztą jak Tango Mrozka i Ferdydurke Gombrowicza. Autor po cichu krytykuję komunę, jaki to zły system i niedobry. Szkoda że ni dożył dzisiejszych czasów, miałby co krytykować; daję 4 żeby uniknąć hejtu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem luźna jak na dramat, który nie ma sensownie poukładanej fabuły. Przypomina trochę "Ferdydurke", ale jest zdecydowanie lepsze. Łatwo do interpretacji i całkiem przyjemna.
Całkiem luźna jak na dramat, który nie ma sensownie poukładanej fabuły. Przypomina trochę "Ferdydurke", ale jest zdecydowanie lepsze. Łatwo do interpretacji i całkiem przyjemna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTekst trudny do ujęcia w jakieś ramy, bo z zamierzenia ucieka od szufladkowania. Bohater jest każdym, nie ma określonego wieku, imienia, profesji...
Przeżył wojnę, widział śmierć. Popadł w apatię. Kolejne osoby pojawiające się w jego pokoju to albo cienie przeszłości albo postacie próbujące zaktywizować Bohatera. Niczego nie można być pewnym. Wątki się rwą, urywają, tak jak w życiu kogoś, kto nie wie, co dalej...
Chór starców, wzorowany na antycznym, w pewnym momencie zostaje przez Bohatera "wybity". Dosłownie. Nożem. Z dekapitacją włącznie.
Tekst zmusza do refleksji nad jakością życia. Nad miałkością utartych form.
Tekst trudny do ujęcia w jakieś ramy, bo z zamierzenia ucieka od szufladkowania. Bohater jest każdym, nie ma określonego wieku, imienia, profesji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeżył wojnę, widział śmierć. Popadł w apatię. Kolejne osoby pojawiające się w jego pokoju to albo cienie przeszłości albo postacie próbujące zaktywizować Bohatera. Niczego nie można być pewnym. Wątki się rwą, urywają, tak...
Może scenicznie to się i sprawdza, nie wiem, nie widziałam, może jest i wymowna symbolika, kilka fajnych gestów, ale do czytania to się za bardzo nie nadaje.
Dla mnie zdecydowanie jedna z najgorszych pozycji dotyczących kondycji człowieka polskiego powojnia. A akurat powojnie to jedna z moich ulubionych epok literackich.
Może scenicznie to się i sprawdza, nie wiem, nie widziałam, może jest i wymowna symbolika, kilka fajnych gestów, ale do czytania to się za bardzo nie nadaje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie zdecydowanie jedna z najgorszych pozycji dotyczących kondycji człowieka polskiego powojnia. A akurat powojnie to jedna z moich ulubionych epok literackich.
ponadczasowa
ponadczasowa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUniwersalne arcydzieło poświęcone jednemu tematowi: dlaczego człowiek musi przegrać tę przedziwną grę ze światem zwaną życiem... Im dłużej Mistrza braknie, tym staje się on większy.
A katowanie "Kartoteką" nastolatków w szkołach dowodzi kompletnego odklejenia systemu "edukacji" od czegokolwiek, co tylko ma z nią wspólnego. "Ze śmiercią króla Daniela rozpoczął się okres upadku Rusi Czerwonej..." - duka w niej maturzysta.
Współczuję biednym uczniom, którzy będą zaraz musieli jeszcze bardziej dukać - gdy do szkół wejdzie HiV, o pardon: HiT, czyli "Historia i Teraźniejszość"
Uniwersalne arcydzieło poświęcone jednemu tematowi: dlaczego człowiek musi przegrać tę przedziwną grę ze światem zwaną życiem... Im dłużej Mistrza braknie, tym staje się on większy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA katowanie "Kartoteką" nastolatków w szkołach dowodzi kompletnego odklejenia systemu "edukacji" od czegokolwiek, co tylko ma z nią wspólnego. "Ze śmiercią króla Daniela rozpoczął się...
Nie umiem tej książki ocenić po przeczytaniu niektórych opinii, bo jest ona dla mnie zbyt absurdalna. Nie mam pojęcia, o co w niej chodzi, chociaż wiem, że jest tutaj przekazana idea powojenności i ludzi doświadczonych wojną. Jestem za głupia na ten dramat, ale może po omówieniu zmieni się moja opinia.
Nie umiem tej książki ocenić po przeczytaniu niektórych opinii, bo jest ona dla mnie zbyt absurdalna. Nie mam pojęcia, o co w niej chodzi, chociaż wiem, że jest tutaj przekazana idea powojenności i ludzi doświadczonych wojną. Jestem za głupia na ten dramat, ale może po omówieniu zmieni się moja opinia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytało się kartotekę w licbazie, pora powrzucać trochę tych lektur na LC ;)
Przeczytałem trochę książek w młodości :) .
To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Czytało się kartotekę w licbazie, pora powrzucać trochę tych lektur na LC ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem trochę książek w młodości :) .
To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Jest abstrakcyjnie, jest antybohater, jest na wskroś polsko.
W wydaniu dodane zostało kilka tekstów – szczególnie cenny jest fragment z Kotta, który porównuje „Kartotekę” do „Dziadów” i „Wyzwolenia”.
Kolejny Konrad, znowu martyrologia i w końcu ostateczna rezygnacja.
Jest dobrze, bardzo dobrze i beznadziejnie w tym polskim bagnie cierpienia.
Jest abstrakcyjnie, jest antybohater, jest na wskroś polsko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW wydaniu dodane zostało kilka tekstów – szczególnie cenny jest fragment z Kotta, który porównuje „Kartotekę” do „Dziadów” i „Wyzwolenia”.
Kolejny Konrad, znowu martyrologia i w końcu ostateczna rezygnacja.
Jest dobrze, bardzo dobrze i beznadziejnie w tym polskim bagnie cierpienia.
Jedna z tych książek, po skończeniu której się wzdycha: "Wspaniała. Nic nie zrozumiałem".
Jedna z tych książek, po skończeniu której się wzdycha: "Wspaniała. Nic nie zrozumiałem".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobnie jak w swojej poezji Różewicz bardzo pesymistycznie podchodzi do świata. Sztuka wygląda na niespójną i absurdalną. Akcja utworu toczy się w jednym pokoju, chronologii brak, wydarzenia nie są ze sobą powiązane. Jednak z pewnością wszystko było doskonale przemyślane. Miejscem sztuki jest tylko i wyłącznie jeden pokój, w którego centrum stoi łóżko, gdzie przez większość czasu rozgrywa się sztuka. Dzieje się sieć absurdalnych wydarzeń, wiele niezwiązanych ze sobą rzeczy toczy się swoim rytmem.
Dla autora wojna była tym co przerwało normalne życie i młodość. Życie w ciągłym poczuciu zagrożenia przez wojnę spowodowało upadek osobowości człowieka i niemożność dostosowania się do codziennego życia już po wojnie. Przewidział to już Krzysztof Kamil Baczyński. Bohater z "Kartoteki" nie ma określonego imienia, całym jego życiem jest łóżko co znaczy, że brak u niego chęci do życia, do działania. Brak mu decyzyjności, jest jakby wciąż przygnieciony wojną, nie potrafi się pozbierać, stąd właśnie bierność w działaniu. Bierność jest odzwierciedleniem poglądów bohatera a właściwie jego braku, sam nie wie czego chce od życia, czy jest z niego zadowolony, jaki jest jego sens. Dni II wojny światowej wyraźnie odcisnęły piętno na psychice i życiorysie wielu ludzi. Bohater jest odbiciem całego pokolenia, które po doświadczeniach wojny i komunizmu było zgnębione i wypalone wewnętrznie.
Podobnie jak w swojej poezji Różewicz bardzo pesymistycznie podchodzi do świata. Sztuka wygląda na niespójną i absurdalną. Akcja utworu toczy się w jednym pokoju, chronologii brak, wydarzenia nie są ze sobą powiązane. Jednak z pewnością wszystko było doskonale przemyślane. Miejscem sztuki jest tylko i wyłącznie jeden pokój, w którego centrum stoi łóżko, gdzie przez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem, a zobaczyć powinienem.
Jak wybiorę się na spektakl dodam gwiazdek.
Czytałem, a zobaczyć powinienem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak wybiorę się na spektakl dodam gwiazdek.
Jestem zachwycona. Okazało się, że Różewicz zachwyca mnie nie tylko swą stricte poetycką twórczością.
Jestem zachwycona. Okazało się, że Różewicz zachwyca mnie nie tylko swą stricte poetycką twórczością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTego nie można czytać. To trzeba oglądać w teatrze. Wyłącznie. Ustawiałem się do tekstu trzy razy - mocno bolało. Tyle, że nie to, co powinno. Bolało, że nie ogarniam absurdu. Przemyka między palcami, ucieka na boki. I dla mnie, z tego dramatu, nie zostawało już nic. Obietnica, której nie mogę smakować. Tak było do czasu, gdy zobaczyłem w teatrze.
Jestem zatem wzrokowcem do szpiku soczewki. Musi być żywe ciało. Twarz. Wtedy esencja dociera. Czuję cały paraliż, w scenie na łóżku, aż ciarki idą i wstyd tak reagować na widowni. Wiem już, że lęk, którym raz zakuto umysł, nie odejdzie. Nie odklei się. Zapaćka dni kolejne.
Nie byłoby tych wrażeń bez absolutnej wyjątkowości dzieła Różewicza. Opcja "do czytania" - dla mnie za trudna. Opcja "na żywo" wbija mnie w stary, teatralny fotel.
Tego nie można czytać. To trzeba oglądać w teatrze. Wyłącznie. Ustawiałem się do tekstu trzy razy - mocno bolało. Tyle, że nie to, co powinno. Bolało, że nie ogarniam absurdu. Przemyka między palcami, ucieka na boki. I dla mnie, z tego dramatu, nie zostawało już nic. Obietnica, której nie mogę smakować. Tak było do czasu, gdy zobaczyłem w teatrze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem zatem wzrokowcem...
Robiąc porządki, myślałam że biblioteczkę w jedno popołudnie odgruzuję. Wszystkie nowe i większość starych książek mam w formie elektronicznej. Myliłam się. Szelest kartek, delikatne tumanki kurzu;), zapach papieru, dziwne wzruszenie na widok tytułu i ciąg skojarzeń sprawiły, że każdą książeczkę brałam do ręki, kartkowałam, czytałam jakiś fragment i…zajęły mi porządki ponad tydzień.
Mimo swojej kultowości nadal nie znajduje w niej upodobania. Poszła do ludzi.
Robiąc porządki, myślałam że biblioteczkę w jedno popołudnie odgruzuję. Wszystkie nowe i większość starych książek mam w formie elektronicznej. Myliłam się. Szelest kartek, delikatne tumanki kurzu;), zapach papieru, dziwne wzruszenie na widok tytułu i ciąg skojarzeń sprawiły, że każdą książeczkę brałam do ręki, kartkowałam, czytałam jakiś fragment i…zajęły mi porządki ponad...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to