Pomysł ciekawy. Oczekiwałem czegoś bardziej obszernego.
Gdyby wyrzucić niepotrzebny wątek kryminalny to mamy krótkie, mało wyrafinowane opowiadanie. Z braku czegoś lepszego można przeczytać.
Pomysł ciekawy. Oczekiwałem czegoś bardziej obszernego.
Gdyby wyrzucić niepotrzebny wątek kryminalny to mamy krótkie, mało wyrafinowane opowiadanie. Z braku czegoś lepszego można przeczytać.
Całkiem ciekawa, kapkę przewidywalna ale dająca do myślenia książka... która z całą pewnością przypadnie do gustu fanom sci-fi. Przez pierwsze kilkanaście stron byłem do niej sceptycznie nastawiony, jednak z czasem robi się interesująco. Jakieś 90% książki przeczytałem w jeden dzień. :)
Całkiem ciekawa, kapkę przewidywalna ale dająca do myślenia książka... która z całą pewnością przypadnie do gustu fanom sci-fi. Przez pierwsze kilkanaście stron byłem do niej sceptycznie nastawiony, jednak z czasem robi się interesująco. Jakieś 90% książki przeczytałem w jeden dzień. :)
Szybciutko się czytająca, lekko napisana powieść podążająca z grubsza tropem Dänikenowskich hipotez o wielokrotnych odwiedzinach ziemskiego globu przez gości z kosmosu. Tyle że tutaj goście wcale nie są istotami z odległych globów, a ludźmi z poprzedniej ziemskiej cywilizacji, która w czasie, gdy polecieli na odległą wyprawę, z nieznanych przyczyn upadła, zostawiając po sobie butwiejące ruiny i cofniętych do epoki drewnianej włóczni i łuku mieszkańców, nieświadomych już dziedzictwa dawniejszych pokoleń.
Żeby nie było nudno, autorki oplotły opowieść wokół wątku czysto kryminalnego, poznajemy bowiem dzieje wracającej z gwiazd ekspedycji na przemian z historią człowieka, który odczytał pamiętnik jednego z członków wyprawy i musiał później uciekać przed tymi, co chcieli mu pamiętnik odebrać i zatuszować swoją obecność na Ziemi. A ponieważ wszyscy, którzy się dotąd z pamiętnikiem zetknęli, ginęli w dziwnych okolicznościach, strach związany z wizytą tajemniczych prześladowców był jak najbardziej uzasadniony.
Jak widać - książka może przesadnie oryginalna nie jest, posiada też nieco osobliwą konstrukcję (za akcję robią restauracyjne i hotelowe dialogi, zaś cała reszta to retrospekcje), garść logicznych błędów (nawet po 13 tysiącach lat zostałyby ślady cywilizacji, zwłaszcza jeśli używała kosmicznych technologii) i wkurzającą manierę nazewnictwa (największe miasto przeszłości zwie się Iik, baza szkoleniowa z kolei to Omm, a żyjący wówczas ludzie nazywali się Arf Kan, Ana Fer, Sim Hal i Agg Ann), ale jej lektura jest w sumie przyjemna i niezobowiązująca.
Szybciutko się czytająca, lekko napisana powieść podążająca z grubsza tropem Dänikenowskich hipotez o wielokrotnych odwiedzinach ziemskiego globu przez gości z kosmosu. Tyle że tutaj goście wcale nie są istotami z odległych globów, a ludźmi z poprzedniej ziemskiej cywilizacji, która w czasie, gdy polecieli na odległą wyprawę, z nieznanych przyczyn upadła, zostawiając po...
Od tej książki zaczęła się moja przygoda z SF Było to w okolicy roku 1982 ... Posiadałem ją w swoich zbiorach, ale niestety ... pożyczyłem komuś (komu?!) i już do mnie nie wróciła
Od tej książki zaczęła się moja przygoda z SF Było to w okolicy roku 1982 ... Posiadałem ją w swoich zbiorach, ale niestety ... pożyczyłem komuś (komu?!) i już do mnie nie wróciła
„Bogowie naszej planety” padli moim łupem przypadkowo. Mogłem tę książkę przeczytać za rok, za pół roku temu lub odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Cóż, czasem fortuna nam sprzyja i przypadkowe wybory czytelnicze owocują kilkoma godzinami satysfakcjonującej podróży. Z góry uprzedzam jednak – podróż ta ma swoje wyboiste odcinki, parę razy ostro rzuca na zakrętach, ale większość trasy pokonujemy w bardzo przyzwoitych warunkach.
Autorki zręcznie posługują się formułą powieści szkatułkowej, przeplatając czas teraźniejszych względem fabuły (tajemniczych) wydarzeń z przeszłością, w której kryją się sprężyny całkiem niezłego pomysłu. Sam pomysł jest jeden, ale rozwinięto go konsekwentnie, naświetlając z wielu perspektyw, oddając głos różnym bohaterom, tworząc przy okazji ciekawą autotematyczną całość.
Gdyby skupić się na najbardziej interesującej nas warstwie, mamy do czynienia z taką oto wizją – wysłańcy wysoce rozwiniętej cywilizacji ziemskiej po tysiącletniej eksploracji kosmosu wracają na macierzystą planetę. Troje astronautów zastaje jednak Ziemię w stanie postagonalnym. Zniknęły ślady istnienia kultury, pordzewiałe blachy i pokruszony beton to jedyni świadkowie niegdysiejszej chwały, a prymitywne plemiona dopiero co zaczęły się cywilizować. Co robią nasi bohaterowie? Odlatują w przestrzeń, by „przespać” kolejne wieki uczłowieczania się człowieka i wrócić, gdy ludzie zaczną na powrót rozumieć teorię względności i nauczą się programować magnetowidy.
Teoretycznie brzmi to dobrze, ale co i rusz pojawiają się kolejne problemy, najczęściej wynikające ze zdegradowanej psychiki naszych bohaterów, którzy powtórnie zawitali na ojczystą planetę.
Czujecie? Pomysł jest prosty, ale dosyć nośny – może nasza cywilizacja powstawała, upadała i powstawała wiele razy, a my jesteśmy kolejnym, wcale nie ostatnim etapem jej marszu w miejscu? Jeżeli tak jest, to nie brzmi to optymistycznie. Skazani jesteśmy na powtarzanie tych samych błędów i jako gatunek jesteśmy wybitnie wiedzoodporni. A chyba nie trzeba daleko szukać argumentów potwierdzających tę tezę.
Całość ma rzecz jasna swoje wady – tajemnice sensacyjnej fabuły zbyt drobiazgowo rozmontowane w zakończeniu tekstu, mogą drażnić zniecierpliwionych czytelników. Nachalne wprowadzenie teorii Ericha von Danikena sprawia, że możemy odbierać książkę jako li tylko ilustrację poglądów szwajcarskiego „odkrywcy.”
A jednak sam finał historii jest na tyle intrygujący, że powieść, którą podejrzewalibyśmy o czysto rozrywkowe zapędy, zamienia nam się w przewrotną autotematyczą igraszkę.
Koniec wieńczy dzieło? W tym przypadku tak.
„Bogowie naszej planety” padli moim łupem przypadkowo. Mogłem tę książkę przeczytać za rok, za pół roku temu lub odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Cóż, czasem fortuna nam sprzyja i przypadkowe wybory czytelnicze owocują kilkoma godzinami satysfakcjonującej podróży. Z góry uprzedzam jednak – podróż ta ma swoje wyboiste odcinki, parę razy ostro rzuca na zakrętach,...
Wszyscy miłośnicy Erich von Däniken i innych, którzy dopatrują się iz życie przyszło z kosmosu powinni być usatysfakcjonowani niniejszą książeczka. Czyta się świetnie i nastąpiła jedna z prób wytłumaczenia nagłego pojawienia się Kaspar Hausera w 1812 roku. Szkoda tylko że najnowsze badania badania wyjaśniły tajemnicę nagłego pojawienia się chłopaka w Norymberdze. Ja posiadałem wydanie z 1981 roku, a najnowsze analizy zlecone przez Der Spigel miały miejsce w 1996 a następnie 2002. Mimo że rzeczywistość okazała sie mniej romantyczna niż zaprezentowana w książce, czyta się świetnie polecam, nawet tym, którzy nie są entuzjastami fantastyki.
Wszyscy miłośnicy Erich von Däniken i innych, którzy dopatrują się iz życie przyszło z kosmosu powinni być usatysfakcjonowani niniejszą książeczka. Czyta się świetnie i nastąpiła jedna z prób wytłumaczenia nagłego pojawienia się Kaspar Hausera w 1812 roku. Szkoda tylko że najnowsze badania badania wyjaśniły tajemnicę nagłego pojawienia się chłopaka w Norymberdze. Ja...
Historia opisana w tej książce bazuje na pomyśle, iż przed naszą cywilizacją na Ziemi tysiące lat wstecz człowiek rozwinął inną, równie lub bardziej zaawansowaną, która to zniknęła bez śladu. Byłem mile zaskoczony w jaki sposób autorzy wykorzystali to w swej książce. Zamiast dogłębnie wnikać temat, jak to można się zwykle spodziewać, ten stanowi jedynie pretekst dla opisanych wydarzeń. W sumie można czuć zawód z tego powodu, gdyż tak naprawdę pewnych odpowiedzi nie poznajemy, ale z drugiej strony mamy do czynienia z lekką i ciekawą historią której warto poświęcić czas.
Historia opisana w tej książce bazuje na pomyśle, iż przed naszą cywilizacją na Ziemi tysiące lat wstecz człowiek rozwinął inną, równie lub bardziej zaawansowaną, która to zniknęła bez śladu. Byłem mile zaskoczony w jaki sposób autorzy wykorzystali to w swej książce. Zamiast dogłębnie wnikać temat, jak to można się zwykle spodziewać, ten stanowi jedynie pretekst dla...
Książka która zmieniła moje postrzeganie religii i legend
Książka która zmieniła moje postrzeganie religii i legend
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa koncepcja człowieka jako swojego własnego boga.
Ciekawa koncepcja człowieka jako swojego własnego boga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem fajnie się czytało, może być
Całkiem fajnie się czytało, może być
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł ciekawy. Oczekiwałem czegoś bardziej obszernego.
Gdyby wyrzucić niepotrzebny wątek kryminalny to mamy krótkie, mało wyrafinowane opowiadanie. Z braku czegoś lepszego można przeczytać.
Pomysł ciekawy. Oczekiwałem czegoś bardziej obszernego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby wyrzucić niepotrzebny wątek kryminalny to mamy krótkie, mało wyrafinowane opowiadanie. Z braku czegoś lepszego można przeczytać.
Całkiem ciekawa, kapkę przewidywalna ale dająca do myślenia książka... która z całą pewnością przypadnie do gustu fanom sci-fi. Przez pierwsze kilkanaście stron byłem do niej sceptycznie nastawiony, jednak z czasem robi się interesująco. Jakieś 90% książki przeczytałem w jeden dzień. :)
Całkiem ciekawa, kapkę przewidywalna ale dająca do myślenia książka... która z całą pewnością przypadnie do gustu fanom sci-fi. Przez pierwsze kilkanaście stron byłem do niej sceptycznie nastawiony, jednak z czasem robi się interesująco. Jakieś 90% książki przeczytałem w jeden dzień. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo miła lektura z wciągającą historią. Bardzo lubię też takiego rodzaju zakończenia.
Bardzo miła lektura z wciągającą historią. Bardzo lubię też takiego rodzaju zakończenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzybciutko się czytająca, lekko napisana powieść podążająca z grubsza tropem Dänikenowskich hipotez o wielokrotnych odwiedzinach ziemskiego globu przez gości z kosmosu. Tyle że tutaj goście wcale nie są istotami z odległych globów, a ludźmi z poprzedniej ziemskiej cywilizacji, która w czasie, gdy polecieli na odległą wyprawę, z nieznanych przyczyn upadła, zostawiając po sobie butwiejące ruiny i cofniętych do epoki drewnianej włóczni i łuku mieszkańców, nieświadomych już dziedzictwa dawniejszych pokoleń.
Żeby nie było nudno, autorki oplotły opowieść wokół wątku czysto kryminalnego, poznajemy bowiem dzieje wracającej z gwiazd ekspedycji na przemian z historią człowieka, który odczytał pamiętnik jednego z członków wyprawy i musiał później uciekać przed tymi, co chcieli mu pamiętnik odebrać i zatuszować swoją obecność na Ziemi. A ponieważ wszyscy, którzy się dotąd z pamiętnikiem zetknęli, ginęli w dziwnych okolicznościach, strach związany z wizytą tajemniczych prześladowców był jak najbardziej uzasadniony.
Jak widać - książka może przesadnie oryginalna nie jest, posiada też nieco osobliwą konstrukcję (za akcję robią restauracyjne i hotelowe dialogi, zaś cała reszta to retrospekcje), garść logicznych błędów (nawet po 13 tysiącach lat zostałyby ślady cywilizacji, zwłaszcza jeśli używała kosmicznych technologii) i wkurzającą manierę nazewnictwa (największe miasto przeszłości zwie się Iik, baza szkoleniowa z kolei to Omm, a żyjący wówczas ludzie nazywali się Arf Kan, Ana Fer, Sim Hal i Agg Ann), ale jej lektura jest w sumie przyjemna i niezobowiązująca.
Szybciutko się czytająca, lekko napisana powieść podążająca z grubsza tropem Dänikenowskich hipotez o wielokrotnych odwiedzinach ziemskiego globu przez gości z kosmosu. Tyle że tutaj goście wcale nie są istotami z odległych globów, a ludźmi z poprzedniej ziemskiej cywilizacji, która w czasie, gdy polecieli na odległą wyprawę, z nieznanych przyczyn upadła, zostawiając po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd tej książki zaczęła się moja przygoda z SF Było to w okolicy roku 1982 ... Posiadałem ją w swoich zbiorach, ale niestety ... pożyczyłem komuś (komu?!) i już do mnie nie wróciła
Od tej książki zaczęła się moja przygoda z SF Było to w okolicy roku 1982 ... Posiadałem ją w swoich zbiorach, ale niestety ... pożyczyłem komuś (komu?!) i już do mnie nie wróciła
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Bogowie naszej planety” padli moim łupem przypadkowo. Mogłem tę książkę przeczytać za rok, za pół roku temu lub odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Cóż, czasem fortuna nam sprzyja i przypadkowe wybory czytelnicze owocują kilkoma godzinami satysfakcjonującej podróży. Z góry uprzedzam jednak – podróż ta ma swoje wyboiste odcinki, parę razy ostro rzuca na zakrętach, ale większość trasy pokonujemy w bardzo przyzwoitych warunkach.
Autorki zręcznie posługują się formułą powieści szkatułkowej, przeplatając czas teraźniejszych względem fabuły (tajemniczych) wydarzeń z przeszłością, w której kryją się sprężyny całkiem niezłego pomysłu. Sam pomysł jest jeden, ale rozwinięto go konsekwentnie, naświetlając z wielu perspektyw, oddając głos różnym bohaterom, tworząc przy okazji ciekawą autotematyczną całość.
Gdyby skupić się na najbardziej interesującej nas warstwie, mamy do czynienia z taką oto wizją – wysłańcy wysoce rozwiniętej cywilizacji ziemskiej po tysiącletniej eksploracji kosmosu wracają na macierzystą planetę. Troje astronautów zastaje jednak Ziemię w stanie postagonalnym. Zniknęły ślady istnienia kultury, pordzewiałe blachy i pokruszony beton to jedyni świadkowie niegdysiejszej chwały, a prymitywne plemiona dopiero co zaczęły się cywilizować. Co robią nasi bohaterowie? Odlatują w przestrzeń, by „przespać” kolejne wieki uczłowieczania się człowieka i wrócić, gdy ludzie zaczną na powrót rozumieć teorię względności i nauczą się programować magnetowidy.
Teoretycznie brzmi to dobrze, ale co i rusz pojawiają się kolejne problemy, najczęściej wynikające ze zdegradowanej psychiki naszych bohaterów, którzy powtórnie zawitali na ojczystą planetę.
Czujecie? Pomysł jest prosty, ale dosyć nośny – może nasza cywilizacja powstawała, upadała i powstawała wiele razy, a my jesteśmy kolejnym, wcale nie ostatnim etapem jej marszu w miejscu? Jeżeli tak jest, to nie brzmi to optymistycznie. Skazani jesteśmy na powtarzanie tych samych błędów i jako gatunek jesteśmy wybitnie wiedzoodporni. A chyba nie trzeba daleko szukać argumentów potwierdzających tę tezę.
Całość ma rzecz jasna swoje wady – tajemnice sensacyjnej fabuły zbyt drobiazgowo rozmontowane w zakończeniu tekstu, mogą drażnić zniecierpliwionych czytelników. Nachalne wprowadzenie teorii Ericha von Danikena sprawia, że możemy odbierać książkę jako li tylko ilustrację poglądów szwajcarskiego „odkrywcy.”
A jednak sam finał historii jest na tyle intrygujący, że powieść, którą podejrzewalibyśmy o czysto rozrywkowe zapędy, zamienia nam się w przewrotną autotematyczą igraszkę.
Koniec wieńczy dzieło? W tym przypadku tak.
„Bogowie naszej planety” padli moim łupem przypadkowo. Mogłem tę książkę przeczytać za rok, za pół roku temu lub odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość. Cóż, czasem fortuna nam sprzyja i przypadkowe wybory czytelnicze owocują kilkoma godzinami satysfakcjonującej podróży. Z góry uprzedzam jednak – podróż ta ma swoje wyboiste odcinki, parę razy ostro rzuca na zakrętach,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszyscy miłośnicy Erich von Däniken i innych, którzy dopatrują się iz życie przyszło z kosmosu powinni być usatysfakcjonowani niniejszą książeczka. Czyta się świetnie i nastąpiła jedna z prób wytłumaczenia nagłego pojawienia się Kaspar Hausera w 1812 roku. Szkoda tylko że najnowsze badania badania wyjaśniły tajemnicę nagłego pojawienia się chłopaka w Norymberdze. Ja posiadałem wydanie z 1981 roku, a najnowsze analizy zlecone przez Der Spigel miały miejsce w 1996 a następnie 2002. Mimo że rzeczywistość okazała sie mniej romantyczna niż zaprezentowana w książce, czyta się świetnie polecam, nawet tym, którzy nie są entuzjastami fantastyki.
Wszyscy miłośnicy Erich von Däniken i innych, którzy dopatrują się iz życie przyszło z kosmosu powinni być usatysfakcjonowani niniejszą książeczka. Czyta się świetnie i nastąpiła jedna z prób wytłumaczenia nagłego pojawienia się Kaspar Hausera w 1812 roku. Szkoda tylko że najnowsze badania badania wyjaśniły tajemnicę nagłego pojawienia się chłopaka w Norymberdze. Ja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria opisana w tej książce bazuje na pomyśle, iż przed naszą cywilizacją na Ziemi tysiące lat wstecz człowiek rozwinął inną, równie lub bardziej zaawansowaną, która to zniknęła bez śladu. Byłem mile zaskoczony w jaki sposób autorzy wykorzystali to w swej książce. Zamiast dogłębnie wnikać temat, jak to można się zwykle spodziewać, ten stanowi jedynie pretekst dla opisanych wydarzeń. W sumie można czuć zawód z tego powodu, gdyż tak naprawdę pewnych odpowiedzi nie poznajemy, ale z drugiej strony mamy do czynienia z lekką i ciekawą historią której warto poświęcić czas.
Historia opisana w tej książce bazuje na pomyśle, iż przed naszą cywilizacją na Ziemi tysiące lat wstecz człowiek rozwinął inną, równie lub bardziej zaawansowaną, która to zniknęła bez śladu. Byłem mile zaskoczony w jaki sposób autorzy wykorzystali to w swej książce. Zamiast dogłębnie wnikać temat, jak to można się zwykle spodziewać, ten stanowi jedynie pretekst dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to