rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Patologie

Średnia ocen
7,1 / 10
95 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1823
1823

Na półkach:

Małem wewnętrzne obiekcje, czy pisać o tej książce i o jej autorze, czy przypadkiem nie będzie to reklama kacapskiego pisarza.
Doszedłem do wniosku, że nie pisanie oznaczałoby wymazanie z pamięci tragedii narodu czeczeńskiego.
Kacap coś sobie tam skrobie, a ja widzę tysiące torturowanych, wymordowanych, walczących o swoją wolność ludzi. Mężczyzn, kobiet i dzieci. Zniszczony kraj, zrównane z ziemią miasta i wioski.
Jedno pokolenie i historia się powtarza. Giną ludzie, miasta i wioski obracają się w ruiny.
Za parę lat, pewnie jeszcze wcześniej, jakiś nowy Prilepin, będzie pisał o tym samym, tymi samymi słowami będzie opisywał te same zbrodnie, tylko narodowość mordowanych się zmieni.
Przeczytaj tą książkę, będziesz mógł/a darować sobie wszystkie następne.
Autor, uczestnik wojny w Czeczenii w latach 1996 - 99 r. Kapitana OMON -u. Aktywny działacz zdelegalizowanej Partii Narodowo - Bolszewickiej.
W opisie napisano " Mocna, męska książka "
Zgadzam się.

Małem wewnętrzne obiekcje, czy pisać o tej książce i o jej autorze, czy przypadkiem nie będzie to reklama kacapskiego pisarza.
Doszedłem do wniosku, że nie pisanie oznaczałoby wymazanie z pamięci tragedii narodu czeczeńskiego.
Kacap coś sobie tam skrobie, a ja widzę tysiące torturowanych, wymordowanych, walczących o swoją wolność ludzi. Mężczyzn, kobiet i dzieci. Zniszczony...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
234
151

Na półkach: , , , , ,

Gdyby za każde użycie słowa „chłopcy” przysługiwało pięć pompek kary, to autor (albo tłumacz) robiłby je do dzisiaj. Powieść to survivalowy Clive Cussler, który nic nie ma wspólnego z literaturą piękną, mimo że doskonale ją imituje barokową frazą. To jednak nie wystarczy, żeby osiągnąć jej status. „Patologie” są książką, która forsuje ten już tysięczne razy mielony punkt widzenia, że człowiek jest sumaryczną wartością swoich mięśni, kości, narządów. Życie to forma istnienia białka, jakby to powiedział Lenin, którego autor być może nawet lubi jako restrukturyzator partii narodowo-bolszewickiej w Rosji. Odmalowany w powieści obraz armii jest dokładnie tożsamy z tym, jak wyobrażam sobie rosyjskie wojsko - banda Artemów z co drugim zębem na właściwym miejscu pojechała na konflikt, o którym nie ma pojęcia, by zabijać ludzi, których nie zna. Jest oczywiście wódka, konserwy, survival, sranie, strzelanie, rzyganie (jeden bezdomny pies nawet zwymiotował własnym mózgiem; anatomiczny ewenement!).

Utworek ten, miałki jak piasek, jest tak egotyczno-turpistyczny, że z trudem mogę wyobrazić sobie pasujący lepiej do drańskiego charakteru autora. Od początku zresztą czuć, że z Prilepinem jest coś nie tak, bo gdyby mnie jakiś dzieciak zapytał, czemu płynie woda w rzece, to powiedziałbym pewnie coś o grawitacji i nierównościach terenu, a nie „jak przepłynie to umrzemy” jako rzecze narrator. Upodobanie autora do przeładowanych, anatomicznych metafor, „nóg oderwanych od ciała, wierzgających jak ryby z odbitymi wnętrznościami” itd., graniczy chyba z obsesją. Brak przy tym jakiejkolwiek refleksji w okopach, żadnej empatycznej myśli głębszej niż kałuża na asfalcie w upalne popołudnie; nawet o tych zabijanych Czeczenach to praktycznie nic nie wiemy, a i z Rosjanami jest nie lepiej, chociaż to akurat liczę in plus, bo koledzy narratora nazywają się Sańka Szyja, Mnich, Andriucha Koń jak w jakieś średnio udanej opowieści z franczyzy Stalkera albo Metra i dokładnie tak też się zachowują. Rekonstruują wszystkie stereotypy o głupim, prymitywnym żołdaku. Cały zamysł fabularny skupia się natomiast na tym, że gdy narratorowi bierze się na wspominki, to język powieści jest względnie normalny, a gdy opisuje wojnę, to jakby tworzył Słownik Naturalizmu Polskiego, a wszystko to, żeby podkreślić znany wszystkim fakt, że na wojnie trup ściele się gęsto.

Gdyby za każde użycie słowa „chłopcy” przysługiwało pięć pompek kary, to autor (albo tłumacz) robiłby je do dzisiaj. Powieść to survivalowy Clive Cussler, który nic nie ma wspólnego z literaturą piękną, mimo że doskonale ją imituje barokową frazą. To jednak nie wystarczy, żeby osiągnąć jej status. „Patologie” są książką, która forsuje ten już tysięczne razy mielony punkt...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
88
83

Na półkach:

Ocena książek jest zawsze subiektywna. Dla mnie literacko świetna. Wiem, że teraz nawet literatura rosyjska jest be. Ale ta pozycja opisuje wojnę jako całkowite zło bez względu czy jest rosyjska czy amerykańska.

Ocena książek jest zawsze subiektywna. Dla mnie literacko świetna. Wiem, że teraz nawet literatura rosyjska jest be. Ale ta pozycja opisuje wojnę jako całkowite zło bez względu czy jest rosyjska czy amerykańska.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to