"Wedle nawigacji samochodowej Nonstead dzieliło od Nowego Jorku sto dziewięćdziesiąt mil.
Nathan nie zapamiętał z drogi niczego, dosłownie niczego. Świat przesłoniła mu bowiem szara mgiełka, która nie miała nic wspólnego z pogodą, nadal paskudną i mściwą. Przypuszczał, że płynęła prosto z jego serca, które biło już tylko z przyzwyczajenia, ewentualnie z umysłu, który, w przeciwieństwie do serca, umarł całkowicie."
Zapraszam do Nonstead ponownie! Nathan myślał, że pokonał zło, lecz tak jak demon obiecał, jest on łakomym kąskiem a do tego zdolnym pisarzem.
Tytuł "Hellware" idaelanie oddaje to czym jest małe miasteczko Nonstead - jest to piekielna strefa, w której każda osoba może stać się marionetką. Maggor bawi się ludźmi, wnika w ich myśli, tworzy armię poddanych, którym szepcze do ucha rozkazy.
Nathana i Skinnera poznajemy w pierwszej części tej historii (koniecznie najpierw sięgnij po poprzedni) i od razu ich relacja okazuje się być wyjątkowa. Zupełnie obcy sobie ludzie stają się sojusznikami w walce ze złem. Nathan przyjeżdża do Nonstead by odnaleźć ukochaną, znajduje ją i jednocześnie stacza bitwę z demonem. Wygrał?
Okauzje się, że sam stał się marionetką, która wybudziła się nagle stojąc za barem w pubie. Dziura w pamięci szokuje pisarza, po nitce cofa się do kłębka i odkrywa, że jego opowiadania zaczęły żyć własnym życiem. Maggor kolejny raz stał się reżyserem mrocznych wydarzeń.
Znalazł sposób by sprowadzić Nathana do Nonstead, wiedział, że jego największą słabością jest miłość do Fiony...
"Hellware" jest bardzo udaną kontynuacją "Miasteczka Nonstead". Te dwie książki stanowią całość i o ile pierwsza może obejść się bez drugiej, o tyle druga bez pierwszej już nie.
Mimo dość mrocznego wątku, autor wplatał wiele humoru w dialogi między Noahem i Skinnerem.⤵️
"Ja dobrze wiem, do czego jesteś zdolny - oświadczył nagle Skinner. - Masz najgroźniejszą supermoc na tej półkuli. Potrafisz stać i pierdolić od rzeczy, aż wszyscy usną i pozamarzają. Miley się zaśmiała, a Eleanore pokiwała głową. Skinner również wyglądał na rozbawionego własnym dowcipem, ale jego oczy pozostały poważne."
Świetnie się bawiłam przy tej książce, choć sposób na manipulację gryzł mi się z tak wyraźnym wątkiem paranormalnym. Maggor potrafił wpłynąć na umysł pisarza jednocześnie sprawiając, że jego historie przestają być fikcją, i jak się okazuje tutaj tkwi też pułapka (swoją drogą genialne posunięcie ♥️) z drugiej strony używa do tego technologii - zgrzyta mi to! Pomijając ten szczegół, całość historii okazała się wciągająca, momentami straszna, ale i sarkastyczna. Nathan i Skinner stają się zwierzyną nie tylko dla demona, lecz także dla mieszkańców miasteczka. Nie zabrakło tu także ciekawych postaci kobiecych. Zdecydowanie jestem na tak!
"Wedle nawigacji samochodowej Nonstead dzieliło od Nowego Jorku sto dziewięćdziesiąt mil.
Nathan nie zapamiętał z drogi niczego, dosłownie niczego. Świat przesłoniła mu bowiem szara mgiełka, która nie miała nic wspólnego z pogodą, nadal paskudną i mściwą. Przypuszczał, że płynęła prosto z jego serca, które biło już tylko z przyzwyczajenia, ewentualnie z umysłu, który, w...
❓Czy zdarzyło się Wam przeczytać drugi tom bez znajomości pierwszego❓Jakie były Wasze wrażenia❓
📚Do Nonstead zawitała zima, a wraz z nią nowa siła, która zaczęła rządzić miasteczkiem...
Nathaniel, znany pisarz, budzi się jako barman, a jego amnezja obejmuje okres ponad dwóch lat oraz jego relacji z ukochaną Fioną. Mężczyzna postanawia wrócić do jedynego miejsca, które dobrze zna, czyli do Nonstead. Z pozoru jest to senne i spokojne miasteczko, jednak to tylko fasada. Nathaniel na miejscu spotyka swojego przyjaciela, który również ma zaniki pamięci. Razem postanawiają dojść do sedna sprawy, jednak nie ułatwia im tego zacieśniające się poczucie osaczenia..
📚"Hellware" pióra Marcina Mortki to drugi tom cyklu Miasteczko Nonstead z gatunku horror.
📚Jeśli jesteście fanami wartkiej akcji - ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. Wydarzenia pędzą na łeb na szyję, a duszna atmosfera małego, niepokojącego miasteczka tylko podbija poczucie zagrożenia. Nie czytałam pierwszego tomu i mogę przyznać, że nie miałam problemu ze zrozumieniem historii, więc części można czytać niezależnie. Czy sięgnę po tom pierwszy? Jeśli znajdę czas, to jak najbardziej tak, ale pomimo ciekawej fabuły, nie zostałam do końca porwana. Dopatrzyłam się pewnych nieścisłości odnośnie amnezji bohatera, które chwilami przeszkadzały. Duży plus dla autora za osadzenie swojej historii w małym, odrobinę creepy, miasteczku - to mój ulubiony motyw literacki.
❓Czy zdarzyło się Wam przeczytać drugi tom bez znajomości pierwszego❓Jakie były Wasze wrażenia❓
📚Do Nonstead zawitała zima, a wraz z nią nowa siła, która zaczęła rządzić miasteczkiem...
Nathaniel, znany pisarz, budzi się jako barman, a jego amnezja obejmuje okres ponad dwóch lat oraz jego relacji z ukochaną Fioną. Mężczyzna postanawia wrócić do jedynego miejsca, które...
"Wtedy dotarło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jedynym miejscu ma świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć w wiele rzeczy i zaakceptować prawie wszystko."
"Hellware" to kolejna odsłona budzących grozę przygód Nathaniela McCarnish'a, którego przyzywa demoniczna moc czyhająca w miasteczku Nonstead - czy Nathan zdoła stawić jej czoła i przeżyć?!
"Ktoś za mną chodzi. W sumie należało się tego spodziewać. To popieprzone miasto, w którym, jak dobrze pogrzebać, znajdzie się każdy rodzaj psychola."
"Hellware" niesamowicie wciąga czytelnika od pierwszych stron - najpierw wprawiając w konsternację, dezorientację, niedowierzanie, które dzieli wraz z głównym bohaterem, następnie podsyca i karmi czytelniczą fascynację i ciekawość, by ostatecznie pochłonąć bez reszty racząc ekscytacją, mrocznym dreszczem emocji i intensywnością zdarzeń.
Wprawdzie "Hellware" w pewnym stopniu odarte jest z tajemniczości, mistycznej zagadki, które tak przyciągały mnie w powieści "Miasteczko Nonstead", jednak nie umniejsza to fascynacji, z jaką śledziłam dobrze przemyślaną i ciekawie poprowadzoną fabułę kontynuacji. Pojawiający się w powieści motyw niepamięci skutecznie urozmaicił historię, nadał jej charakter mroczno-kryminalnej zagadki, śledztwa, dochodzenia, którego poszczególne etapy i rezultaty wykraczają dalece poza ramy racjonalnego pojmowania. Osoba autorska umiejętnie podkreśliła kluczowe elementy intrygii, zastosowała interesujące zabiegi fabularne, by zaakcentować najistotniejsze momenty zwrotne, a tym samym doprowadzić do nieprzewidywalnego i dosyć spektakularnego finału, w którym wszelkie wątki zostają wyjaśnione, tajemnice w większości odkryte, a ich znaczenie poraża bohaterów.
"Hellware" jest dynamiczną powieścią - szczególnie sam finał stanowi eksplozję zawrotnego tempa - chociaż większe znaczenie ma tutaj intensywność i waga rozgrywających się zdarzeń, a także budowanie atmosfery niepokoju oraz podsycanie wzrastającego z każdym rozdziałem napięcia.
.
"Nonstead - pomyślał z drwiną Nathan. - Odetchnij naszym powietrzem, a zapragniesz z nami zostać."
.
"Hellware" to wciągająca, interesująca historia, a osoba autorska poprzez wszystkie zabiegi fabularne oraz umiejętne budowanie napięcia skutecznie podtrzymuje uwagę i zaangażowanie czytelnika. Jednak w przypadku kontynuacji zabrakło mi pogłębienia, czy choćby zaakcentowania elementów kreacyjnych świata przedstawionego - nie wyczułam atmosfery miasteczka, zabrakło emanacji ludzkiej mentalności, które były tak wyraziste w "Miasteczku Nonstead", chociaż to akurat może wynikać z faktu, iż mamy do czynienia z kontynuacją. Istotniejsze jest jednak to, że nie odczułam prawdziwie klimatu grozy, niebezpieczeństwa, śmiertelnego zagrożenia, które przecież nieustannie towarzyszą bohaterom - odbierałam je raczej "mentalnie", poznawczo, a nie emocjonalnie. Nie zmienia to faktu, iż powieść posiada silną aurę, charakterystyczną dla thrillera z nutą sensacji oraz akcentem pozarealnych elementów.
.
"Hellware" to interesująca i pochłaniająca kontynuacja z dobrze nakreśloną fabułą, lecz klimatycznie zdecydowanie ustępuje powieści "Miasteczko Nonstead". Pomimo niuansów w odbiorze lektury, powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie - szczególnie jej nieprzewidywalność oraz towarzyszące opowieści zaskakujące zwory akcji, a także subtelne, lecz dostrzegalne, wyrywanie z utartych schematów - dlatego polecam Wam "Hellware"!
.
#hellware #miasteczkononstead #marcinmortka #wydawnictwosqn
HELLWARE
Marcin Mortka
"Wtedy dotarło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jedynym miejscu ma świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć w wiele rzeczy i zaakceptować prawie wszystko."
"Wtedy doszło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jednym miejscu na świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć we wszystko."
Książka "Hallware" Marcina Mortka to druga część cyklu "Miasteczko Nonstead", mrocznej powieści z elementami thrillera, horroru i fantasy.
Główny bohater Nataniel McCarnish pewnego dnia budzi sie jako barman w obskurnym barze. Nie pamięta wydarzeń ostatnich dwóch i pół roku. Nie wie dlaczego on, znany i poczytny pisarz znalazł się tu, w tym miejscu🤯, nie wie co się z nim działo przez ostatni czas i nie wie gdzie jest jego ukochana Fiona. Pchany instynktem wraca więc na stare śmieci do Nonstead, pozornie sennego i prowincjonalnie położonego gdzieś na bezdrożu miasteczka ,gdzie życie płynie odmiennym rytmem. Ma nadzieję, że właśnie tu uzyska odpowiedzi na swoje pytania.
Ale co się stanie gdy w łagodnym otoczeniu pojawi się zło najbardziej bezwzględnej jest możliwych form?😱
Akcja książki rozwija się błyskawicznie, strona po stronie historia nabiera tempa i nic co wydaje się oczywiste, oczywistym nie jest. Lekturze towarzyszy atmosfera tajemnicy, opasa i pętli zacieśniając się wokół bohaterów coraz szybciej i mocniej🤯
Książka mimo złożoności jest łatwa w odbiorze. Sprawdzi się zarówno dla czytelnika poszukującego rozrywki, jak i dla wymagającego odbiorcy. Pan Marcin buduje niezapomniany psychodeliczny klimat. Miłośnik literatury grozy znajdzie to dokładnie to czego potrzebuje, napięcie, tajemnice, rzeczywistość niewygodną i przyciągającą zarazem. Książka jest inna niż wszystkie te, które przeczytałam do tej pory. Fabuła nie powala, ale czyta się znakomicie, zwłaszcza jak ktoś - jak ja, lubi szukać głębszego przekazu.
Nasuwa się tutaj porównanie do współczesnej ery uzależnienia od telefonu, do tego jak technologia kieruje naszym życiem i wypacza umysły, odbierając tą zdolność racjonalnego, samodzielnego myślenia. Cóż mogę dodać? Mnie osobiście książka bardzo się podobała jest oryginalna, przemyślana i zaskakująca. Dla mnie to była świetna przygoda i dobrze spędzony czas.
"Wtedy doszło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jednym miejscu na świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć we wszystko."
Książka "Hallware" Marcina Mortka to druga część cyklu "Miasteczko Nonstead", mrocznej powieści z...
Marcin Mortka „Hellware”
Kontynuacja historii z miasteczka Nonstead i… szczerze? Jest jeszcze lepsza niż pierwsza część. Jest więcej mroku, tajemnicy i tego nieuchwytnego „czegoś”, co czai się na Natana w ciemności. I w lustrach.
Wracamy do Natana, który nagle budzi się z letargu w barze, w którym pracuje, i odkrywa, że nie pamięta 2,5 roku swojego życia. Nie wie, co robił ani co się z nim działo. Postanawia więc wrócić do Nonstead czuje, że to właśnie tam odkryje prawdę. Spotyka Skinera, swojego przyjaciela, który również skrywa dziwne luki w pamięci i opowiada historię, która brzmi niepokojąco. Razem zamierzają odkryć, co się wydarzyło, a Natan chce wreszcie zrozumieć, jak to możliwe, że nic nie pamięta. Powoli zaczynają dostrzegać, że coś na nich poluje.
Zniknięcie ukochanej Natana, tajemnicza aplikacja sterująca ludźmi, poczucie ciągłej obserwacji i świadomość, że ktoś ich śledzi choć nie widać kto wszystko to tworzy gęstą, duszną atmosferę zagrożenia. Pojawia się pytanie: czy demon może być wszędzie? Czy może kontrolować każdego? I komu w ogóle można ufać, skoro „każdy może mieć aplikację”?
Uwielbiam powrót do Nonstead. To jedno z tych miasteczek, które ominęlibyście szerokim łukiem, gdybyście zobaczyli jego nazwę na znaku drogowym. Bo tam zawsze czai się mrok. Sekrety, dziwne postacie, niepokój i nieprzewidywalność tworzą niesamowity klimat.
Polecam wszystkim, którzy kochają mroczne, dziwne miasteczka, tajemnice i poczucie zagrożenia. A ja mam nadzieję, że to nie moja ostatnia wizyta w Nonstead.
Marcin Mortka „Hellware”
Kontynuacja historii z miasteczka Nonstead i… szczerze? Jest jeszcze lepsza niż pierwsza część. Jest więcej mroku, tajemnicy i tego nieuchwytnego „czegoś”, co czai się na Natana w ciemności. I w lustrach.
Wracamy do Natana, który nagle budzi się z letargu w barze, w którym pracuje, i odkrywa, że nie pamięta 2,5 roku swojego życia. Nie wie, co robił...
"Hellware" to powieść,która udowadnia, że z niektórych miejsc można wyjechać ale one nigdy tak naprawdę nie wyjeżdżają z ciebie.Bo jak mówi jedno z najmocniejszych przesłań tej historii: możesz stracić pamięć,ale od Nonsted nigdy się nie uwolnisz.Dwa i pół roku życia Nathaniela McCarnisha zostaje skasowane jak plik.Bez ostrzeżenia.Bez kopii zapasowej.Budzi się jako barman w pubie, z poszarpanymi wspomnieniami i niepokojącym przeczuciem,że coś jest bardzo,bardzo nie tak.Świadomość utraconych lat uderza w niego stopniowo, jak zimno, które najpierw szczypie,a potem paraliżuje.Próby skontaktowania się z Fioną zawodzą.Cisza po drugiej stronie jest gorsza niż jakakolwiek odpowiedź. Nathan rusza więc z powrotem do Nonsted.Tyle że Nonsted nie jest już tym samym miasteczkiem.Zapanowała normalność,ta najbardziej podejrzana z możliwych.Skinner trafił do więzienia, sprawy wyglądają na zamknięte,a ludzie starają się żyć dalej.Chochlik kręci się gdzieś na obrzeżach,jak przypomnienie, że pod powierzchnią coś wciąż bulgocze. Nikt nie wie,co stało się z Fioną.Pozostaje tylko krótki film nagrany przez nią urywek, ślad, wezwanie do działania.I Nathaniel nie potrafi tego zignorować. Mortka świetnie buduje atmosferę zimowego Nonsted - mrozy wgryzają się w miasteczko,śnieg tłumi dźwięki,a wraz z nim rośnie niepewność i groza.To już nie jest chaos znany z przeszłości. Miasteczkiem zawładnęła nowa siła,bardziej zorganizowana,cichsza, metodyczna.Zło przestało być impulsywne.Stało się systemem.Dla McCarnisha przygotowano rolę.I to nie taką,z której łatwo się wypisać.
Szczególnie że Maggor - byt działający jak wirus,nie potrzebuje fizycznej obecności. Jego siła siedzi w telefonach,w ekranach,w umysłach ludzi,w lustrach którzy mają mu pomagać.To jeden z najbardziej niepokojących elementów powieści: groza nie jest już tylko czymś nadnaturalnym,ale czymś boleśnie współczesnym.Granica między wolną wolą a manipulacją zaczyna się rozmywać.„Hellware” to historia o utracie kontroli nad własną pamięcią,przeszłością,tożsamością.O poczuciu,że ktoś napisał za ciebie fragment twojego życia i nawet nie zostawił przypisu. Autor sprawnie łączy thriller,horror i elementy urban fantasy,a przy tym nie zapomina o emocjonalnym rdzeniu opowieści:o tęsknocie,winie i uporczywej potrzebie poznania prawdy. Nathaniel to bohater,który nie jest niezniszczalny.Działa często z desperacji,z poczucia długu wobec Fiony,wobec samego siebie.I właśnie dlatego tak łatwo mu kibicować.Bo kiedy świat zaczyna przypominać źle napisany kod,nawet jeśli oznacza to wejście prosto w sam środek mrozu i czegoś znacznie gorszego.„Hellware” zostawia czytelnika z niepokojem,bo jeśli pamięć można wymazać,a zło może działać przez urządzenia,które nosimy w kieszeni to Nonsted wcale nie musi być tak daleko,jak byśmy chcieli.
"Hellware" to powieść,która udowadnia, że z niektórych miejsc można wyjechać ale one nigdy tak naprawdę nie wyjeżdżają z ciebie.Bo jak mówi jedno z najmocniejszych przesłań tej historii: możesz stracić pamięć,ale od Nonsted nigdy się nie uwolnisz.Dwa i pół roku życia Nathaniela McCarnisha zostaje skasowane jak plik.Bez ostrzeżenia.Bez kopii zapasowej.Budzi się jako barman w...
Pierwszy raz spotykam się ze zjawiskiem, żeby drugi tom tak bardzo różnił się od pierwszego. Ale czy to minus? Dla mnie niekoniecznie.
Z „Kingowskiego” paranormalnego miasteczka, vibe wszedł na telefonicznego demonicznego wirusa. Przynajmniej ten tom dał się bardziej poznać i zrozumiałam mechanizm. Dlatego łapka w górę.
Powiedzmy, że demon atakuje przez telefon, odbierzesz? Zaczniesz być sterowany i posuniesz się do okropnych rzeczy. Brzmi to bardzo dobrze, ale niekoniecznie mnie porwało. Nie uważam, żeby była to książka dla koneserów wielkich wrażeń, bo ta opowieść po prostu nie straszy, czyta się z zainteresowaniem, ale ma się emocje na wodzy.
Doceniam za sam pomysł na fabułę i stworzenie pięknego tajemniczego tła dla wydarzeń. Czytając ma się przed oczami miasto skąpane w mgle. Chyba po prostu nie polubiłam się z głównym bohaterem i stąd taka ocena.
W ostatnim czasie szukam książek, które mnie chwycą i dadzą liścia w twarz, a tu mnie tylko smyrnęło po policzku.
Wolę Marcina Mortkę w wydaniu fantasy typu „Nie ma tego złego”, lekko, przaśnie.
Dzięki za uwagę, cześć!
(Współpraca recenzencka @sqn_imaginatio)
Pierwszy raz spotykam się ze zjawiskiem, żeby drugi tom tak bardzo różnił się od pierwszego. Ale czy to minus? Dla mnie niekoniecznie.
Z „Kingowskiego” paranormalnego miasteczka, vibe wszedł na telefonicznego demonicznego wirusa. Przynajmniej ten tom dał się bardziej poznać i zrozumiałam mechanizm. Dlatego łapka w górę.
Książka „Hellware” Marcina Mortki to druga część cyklu „Miasteczko Nonstead” — mrocznej powieści z elementami horroru i thrillera. Głównym bohaterem jest Nathaniel McCarnish, który budzi się z amnezją jako barman w pubie i nie pamięta ostatnich dwóch lat życia. Zaczyna podejrzewać, że klucz do jego pamięci i prawdy kryje się w tajemniczym miasteczku Nonstead, skąd pochodzi i gdzie już kiedyś przeżył niezwykłe rzeczy. Po powrocie Nonstead okazuje się jeszcze mroczniejsze – pełne zagadek, niebezpieczeństw i sił, które manipulują losami ludzi. W szczególności Nathan i jego przyjaciel Skinner muszą stawić czoła Maggorowi – postaci bez oczu, która syci się ludzkim cierpieniem.
Mam wobec tej historii mieszane uczucia. Na początku nie wiedziałam, że to druga część cyklu, jednak uważam, że można ją czytać bez znajomości pierwszego tomu. Akcja jest dynamiczna, pełna napięcia i mrocznych zwrotów, a sam klimat Nonstead od początku mnie wciągnął. Motyw amnezji wydał mi się szczególnie interesujący i miał ogromny potencjał. Niestety, mam wrażenie, że został on zbyt krótko poprowadzony. Bardzo szybko następuje chaos, ponieważ bohater twierdzi, że nic nie pamięta… a chwilę później z tekstu wynika, że jednak pamięta, ale w historii dalej opowiada, że nic nie pamięta. Mówiłam coś o chaosie? No właśnie.
Dość szybko poznajemy też odpowiedzi na kluczowe pytania — kto stoi za wydarzeniami i co tak naprawdę się dzieje. Być może wynika to z faktu, że jest to drugi tom, jednak zabrakło mi elementu dłużej budowanej tajemnicy. Dużo kwestii zostało bez wyjaśnienia, takich jak czemu Nathan jest odporny na Maggora - nie wiem, czemu Maggor nie może go zabić - również nie wiem.
Mimo wszystko książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Klimat i styl autora sprawiły, że nawet w momentach, gdy coś mi nie do końca pasowało, nadal byłam zaangażowana w historię. Z chęcią sięgnę po pierwszy tom, aby lepiej zrozumieć tło wydarzeń, a także po inne książki autora.
Książka „Hellware” Marcina Mortki to druga część cyklu „Miasteczko Nonstead” — mrocznej powieści z elementami horroru i thrillera. Głównym bohaterem jest Nathaniel McCarnish, który budzi się z amnezją jako barman w pubie i nie pamięta ostatnich dwóch lat życia. Zaczyna podejrzewać, że klucz do jego pamięci i prawdy kryje się w tajemniczym miasteczku Nonstead, skąd pochodzi...
Nathan McCarnish ocknął się w barze, pracując jako barman. Przez ostatnie dwa i pół roku żył w jakimś stuporze, egzystował, pracował i mieszkał w kawalerce, w której jego walizka wciąż leżała nie do końca rozpakowana. Kiedy się ocknął i zaczął zbierać kawałki układanki, okazało się, że to Maggor go tu przyprowadził i że to on jest wszystkiemu winien.
Najpierw pisarz udaje się do Nowego Jorku, żeby poszukać Fiony. Odnajduje skrawki swojego poprzedniego życia, tylko po to, żeby dowiedzieć się, że Fiona nie żyje i została pochowana … w Nonstead.
Nathan wraca do miasteczka, w którym odbywały się najgorsze wydarzenia z jego przeszłości, tylko po to, żeby ponownie rozpocząć walkę. Pomaga mu w tym Skinner i jego niedoszła dziewczyna. Natomiast w sprawę Maggora zamieszane jest całe miasteczko.
Czy McCarnish zdąży w porę odkryć jak pokonać demona? Czy przyjaciele nie odwrócą się od niego?
Gorsza opowieść od tomu pierwszego. Pomimo tego, że akcja jest bardzo dynamiczna, autor ciekawie buduje napięcie i nawet przypomina to horror, to jednak za dużo w tym wszystkim “nie wiem”. Czemu Nathan jest odporny na Maggora - “nie wiem”, czemu Maggor nie może go zabić - “nie wiem”. Mimo tego niewątpliwego minusa, jest to całkiem dobra książka.
Nathan McCarnish ocknął się w barze, pracując jako barman. Przez ostatnie dwa i pół roku żył w jakimś stuporze, egzystował, pracował i mieszkał w kawalerce, w której jego walizka wciąż leżała nie do końca rozpakowana. Kiedy się ocknął i zaczął zbierać kawałki układanki, okazało się, że to Maggor go tu przyprowadził i że to on jest wszystkiemu winien.
Jeśli musisz czytać kontynuację, to czytaj. Nic się nie stanie, gdy ten tom pominiesz. Mamy tu kuksańca w stronę "Matrixa", czy klimatów rodem z "Fargo", co lekko mnie rozbawiło - plus. Warto wytrwać do końcówki, bo robi się ciekawie.
Jezusie w Chryslerze, omijajcie audiobooka, bo lektor wykonał przeciętną robotę. Przegrał jakiś lektorski zakład w branży? Pędzi, jakby mu płacili za jak najszybsze skończenie projektu i to jest irytujące.
Jeśli musisz czytać kontynuację, to czytaj. Nic się nie stanie, gdy ten tom pominiesz. Mamy tu kuksańca w stronę "Matrixa", czy klimatów rodem z "Fargo", co lekko mnie rozbawiło - plus. Warto wytrwać do końcówki, bo robi się ciekawie.
Jezusie w Chryslerze, omijajcie audiobooka, bo lektor wykonał przeciętną robotę. Przegrał jakiś lektorski zakład w branży? Pędzi, jakby mu...
Wielkie WOW! O ile pierwsza część była średnia, to jej zakończenie spowodowało, że byłem bardzo ciekawy dalszych losów głównego bohatera. I nie zawiodłem się! Od pierwszej strony historia wciąga, jest mrocznie, tajemniczo i nie da się oderwać od książki!
Wielkie WOW! O ile pierwsza część była średnia, to jej zakończenie spowodowało, że byłem bardzo ciekawy dalszych losów głównego bohatera. I nie zawiodłem się! Od pierwszej strony historia wciąga, jest mrocznie, tajemniczo i nie da się oderwać od książki!
Przeczytałam kontynuację "Miasteczka Nonstead" Marcina Mortki zaciekawiona co też jeszcze przytrafi się jego bohaterom. Przytrafiło się sporo, ale chyba już mnie tak ta druga część nie porwała jak pierwsza. Ale to wciąż jest przyjemna lektura i spokojnie ją polecam. I wciąż podziwiam styl i język autora, który ma naprawdę dobry warsztat literacki. Na pewno sięgnę jeszcze w przyszłości po inne pozycje autora. A tymczasem, jak jedziecie na urlop, albo chcecie się zrelaksować w zimowy wieczór, to sięgnijcie po obie części tej serii, miło spędzony czas gwarantowany :)
Przeczytałam kontynuację "Miasteczka Nonstead" Marcina Mortki zaciekawiona co też jeszcze przytrafi się jego bohaterom. Przytrafiło się sporo, ale chyba już mnie tak ta druga część nie porwała jak pierwsza. Ale to wciąż jest przyjemna lektura i spokojnie ją polecam. I wciąż podziwiam styl i język autora, który ma naprawdę dobry warsztat literacki. Na pewno sięgnę jeszcze w...
Początek był ciekawy. Dalej już było tylko gorzej. Nie było czuć grozy a tylko znużenie tym, że wszystko musiało iść źle. Pomysł z tą "armią" był irytujący. Bohater się czegoś dowiaduje - super? Jednak nie, bo w następnej scenie już zdążył zapomnieć. A to rozwiązanie? Pomyślałam o tym na końcu pierwszej książki.
Uwielbiam inne książki autora, więc jestem naprawdę zawiedziona tą serią.
Początek był ciekawy. Dalej już było tylko gorzej. Nie było czuć grozy a tylko znużenie tym, że wszystko musiało iść źle. Pomysł z tą "armią" był irytujący. Bohater się czegoś dowiaduje - super? Jednak nie, bo w następnej scenie już zdążył zapomnieć. A to rozwiązanie? Pomyślałam o tym na końcu pierwszej książki.
Uwielbiam inne książki autora, więc jestem naprawdę...
Bardzo sie rozczarowalem ta pozycja. Jako, ze zawsze koncze ksiazki, ktore zaczalem, byla to po prostu tortura. Nie spodziewalem sie az takiego obnizenia lotow po pierwszym tomie.
Bardzo sie rozczarowalem ta pozycja. Jako, ze zawsze koncze ksiazki, ktore zaczalem, byla to po prostu tortura. Nie spodziewalem sie az takiego obnizenia lotow po pierwszym tomie.
Autor nas zaskakuje od pierwszych stron. Nathaniel jest barmanem w jakiejś knajpie i nie pamięta, co się z nim działo, przez ostatnie dwa lata. Powoli odzyskuje świadomość i pamięć. W nowym Jorku dowiaduje się, że jego dziewczyna Fiona udała się do Nonstead i tam została zabita. Nathaniel wraca, więc do tego miasteczka, które jest centrum zła. Odkrywa, że sprawcą zła jest Magora, który potrafi zawładnąć ludźmi za pomocą telefonów. Mogora potrafi się też materializować w różnych miejscach. Nathaniel musi odkryć kim jest Magora i gdzie przebywa. Pomaga mu w tym zadaniu, dawny przyjaciel Skinner. Pojawia się ciekawa postać – Chochlik. Czy jest przyjacielem, czy wrogiem? Rozpoczyna się regularna obława na Nathaniela i regularna wojna, wróg nie przebiera w środkach. Okazuje się, że Nathaniel jest odporny na wpływy Magora, a więc wyłącznie on może go pokonać. Może i jemu uda się kogoś zahipnotyzować. Czy uda mu się odkryć kim jest Magora i go pokonać?
Ciekawym zabiegiem jest opętanie za pomocą telefonów. Akcja toczy się w zimie, a więc mamy długie noce i śnieżyce. Do tego nigdy nie wiadomo, czy napotkany człowiek jest wrogiem, czy przyjacielem. Chociaż to w każdej chwili może się zmienić. Nathaniel też odkrył jak można niektórych wyrywać spod władzy Magora. Jednak po pewnym czasie zaczęła mnie nużyć ciągła walka i przegląd sposobów jak pozbyć się Nathaniela. Szybkość akcji odbija się na klimacie i postaciach. Do tego już na początku powieści czytelnik domyśla się gdzie znajduje się Magora. Brakowało mi informacji o samym Magorze, a także powiązania jego z Nathanielem. Dobrze, że są tylko dwa tomy, gdyż po trzeci bym nie sięgnęła.
Autor nas zaskakuje od pierwszych stron. Nathaniel jest barmanem w jakiejś knajpie i nie pamięta, co się z nim działo, przez ostatnie dwa lata. Powoli odzyskuje świadomość i pamięć. W nowym Jorku dowiaduje się, że jego dziewczyna Fiona udała się do Nonstead i tam została zabita. Nathaniel wraca, więc do tego miasteczka, które jest centrum zła. Odkrywa, że sprawcą zła jest...
Kontynuacja “Miasteczka Nonstead”, utrzymana w równie mrocznym klimacie; rozwija i zamyka pewne wątki rozpoczęte w pierwszej książce z cyklu. Jeżeli komuś podobała się pierwsza cześć to koniecznie powinien sięgnąć także po "Hellware".
Kontynuacja “Miasteczka Nonstead”, utrzymana w równie mrocznym klimacie; rozwija i zamyka pewne wątki rozpoczęte w pierwszej książce z cyklu. Jeżeli komuś podobała się pierwsza cześć to koniecznie powinien sięgnąć także po "Hellware".
Książkę właśnie przeczytałem i muszę powiedzieć, że przyjemnie się czyta. W pierwszej części niezbyt mi się podobało, że często nadmienione było nazwisko Kinga, z którym bohater za często się porównywał i fakt, że jako pisarz jednej książki miał sławę niczym gwiazda z Hollywood. Tutaj autor od tego odszedł co jak dla mnie było na plus. Historia też była ciekawa, a przy tym i wciągająca. Początek już zachęcał do poznania co się stało w ciągu tych kilku lat amnezji głównego bohatera, chociaż do pewnego stopnia dało się domyślić co go spotkało po przeczytaniu pierwszej części. Zaskoczyła mnie jednak postać Chochlika, którego genezy się nie zupełnie spodziewałem. Akcja, a przy tym cała intryga Magora przez ukazanie jak można zwrócić elektronikę przeciw ludziom, którzy nie wyobrażają sobie bez niej życia, również wypadły interesująco.
Mówiąc szczerze obie części mi się podobały, ale moim zdaniem w pierwszej był lepszy klimat, tutaj akcja poruszała się moim zdaniem nieco za szybko. Ponadto mimo całej intrygi Magora miałem cały czas wrażenie, że w pierwszej części Nonstead wydawało się bardziej niepokojące. W pierwszej części kiedy poznajemy miasto można było poczuć niepokój zaciskający się na każdym kroku, a tutaj tego mi zabrakło. Znowu też nie czułem strachu ani dreszczy i nie martwiłem się ponownie losem bohaterów, nawet w sytuacjach, które mogłyby się wydawać naprawdę dramatyczne jak choćby ta na końcu w biurze Skinera.
Początkowo zaskoczyła mnie śmierć Fiony, ale mimo cierpienia głównego bohatera i samego jej poświęcenia znowu nie poczułem głębszych emocji. Nie zaskoczyło mnie także gdzie przebywał Magor, bo moim zdaniem dało się tego domyślić od początku kiedy tylko zauważyło się jak zginęła Fiona i kto za to odpowiada.
W każdym razie książka przyjemna i warta przeczytania, ale jeśli ktoś szuka uczucia strachu i niepewności to nie wiem czy je tutaj znajdzie. Oczywiście mogę się też mylić i może to ja jestem odporniejszy na ten klimat. W każdym razie warto przeczytać i to sprawdzić.
Książkę właśnie przeczytałem i muszę powiedzieć, że przyjemnie się czyta. W pierwszej części niezbyt mi się podobało, że często nadmienione było nazwisko Kinga, z którym bohater za często się porównywał i fakt, że jako pisarz jednej książki miał sławę niczym gwiazda z Hollywood. Tutaj autor od tego odszedł co jak dla mnie było na plus. Historia też była ciekawa, a przy tym...
"Pięć osób - pomyślał ze smutkiem. - A żadna nie jest w stanie ani na moment oderwać się od telefonu. To wygodne, bezpieczne czasy dla tych, którzy czerpią korzyści z oprogramowania... Zaraz, jak to Tim nazwał? Hellware".
Nathaniel budzi się z mrocznego snu, z otępienia, które trwało przeszło 2 lata. Nic nie pamięta z tego okresu, ma pustkę w głowie, a umysł wykonuje czynności mechaniczne, znalazł się w dziwnym miejscu, ale wszystkich ludzi zna po imieniu, umie mieszać drinki i nalewać piwo, bo wychodzi na to, że zamiast pisarzem jest barmanem. Nie umie tego poskładać w jedną logiczną całość, udaje się do swojego tymczasowego domu, gdzie szuka swojej partnerki Fiony, ale jej rzeczy znikły tak jakby znowu zapadła się pod ziemię. Nathaniel wie, że z tego nie może wyniknąć nic dobrego.
Udaje się do miejsca gdzie wszystko się zaczęło, ma nadzieję, że przyjaciele z przeklętego Miasteczka Nonstead wyjaśnią mu co wydarzyło się przez te 2 lata. Jego zdziwienie jest ogromne, gdy ludzie patrzą na niego spod byka, a Skinner uderza go w twarz. Załamanie przychodzie ze zdwojoną siłą gdy okazuje się, że jego partnerka Fiona umarła, a jej grób zamiast być w rodzinnym miejscu, jest tutaj w zapchlonej dziurze. Dlaczego zginęła? Czy chciała wyjaśnić amnezję i nietypowe zachowanie Nathaniela? Przed czym chciała ostrzec Skinnera? Czy znalazła klucz do zagadki?
Znowu czujemy powiew grozy, ktoś głównego bohatera śledzi, goni, tak jakby wiedział gdzie się znajduje. Pojawia się dziwna postać Chochlika i nie wiadomo po której jest stronie. Skinner ma obawy czy zaufać Nathanielowi, ale pragnie zemsty, lecz do końca nie wiadomo dlaczego ludzie zachowują się jak żywi zombie. Niby istnieją, żyją, ale ich umysł jest wyłączony, działają jak automaty, nie ma w nich żadnych uczuć, empatii, nie ma człowieczeństwa.
Wszystko co dzieje się w miasteczku jest na pograniczu jawy i snu. Żyjesz, uśmiechasz się i bach... nagle robisz coś niewyobrażalnego i nic nie pamiętasz, masz amnezję i zazwyczaj uchodzi ci to na sucho, no chyba, że ktoś ma dla Ciebie inny plan i chce się Ciebie pozbyć. Nie znasz dnia, ani godziny, gdy w pogodnego człowieka możesz zamienić się w morderce. Czy Nathaniel i Skinner uratują ludzkość? Czy staną się marionetkami?
"Pięć osób - pomyślał ze smutkiem. - A żadna nie jest w stanie ani na moment oderwać się od telefonu. To wygodne, bezpieczne czasy dla tych, którzy czerpią korzyści z oprogramowania... Zaraz, jak to Tim nazwał? Hellware".
Nathaniel budzi się z mrocznego snu, z otępienia, które trwało przeszło 2 lata. Nic nie pamięta z tego okresu, ma pustkę w głowie, a...
Dostając książkę do rąk byłam wniebowzięta, ponieważ w końcu dowiem się, kim jest ten tajemniczy „Widz” Maggor, którego poznajemy w pierwszej części. Wiedziałam, że i ta pozycja mnie nie zawiedzie. Mnóstwo sytuacji, w których podnosi Ci się ciśnienie, ale i takich, które przerażają.
Co byś zrobił, kiedy nagle budzisz się ze snu i widzisz, że jesteś w barze i obsługujesz gości baru? Wiesz, kim są ludzie koło ciebie, jak się nazywają, jakimi uczuciami ich darzysz, ale za żadne skarby nie jesteś w stanie przypomnieć sobie, skąd się tutaj wziąłeś i że to wszystko trwało około 2, 5 roku.
Wiesz, że aby rozwiązać problem, musisz wrócić do jego źródła, czyli do Miasteczka Nonstead. I tutaj spotykamy starych dobrych znajomych, których poznaliśmy wcześniej, np. Skinnera. Tak jak w pierwszej części musieliśmy zmierzyć się z duchem, który wysysał życie z człowieka, tak teraz okazuje się, że zło czai się w… tutaj przekonacie się sami ;p
W jaki sposób Maggor kieruje ludzkim umysłem? Co trzeba zrobić, żeby uwolnić się spod wpływu tego kogoś? Czegoś? Ani przez moment nie czułam nudy, książkę miałam ze sobą wszędzie nawet w .. sami wiecie :p to było moje 2 spotkanie z autorem i to było fascynujące. Bardzo dziękuje wydawnictwu za egzemplarz, bo dzięki temu poznałam kolejnego świetnego autora, z którym na pewno będę na bieżąco. Książka idealna dla tych, którzy lubią się bać, którzy lubią siły nadprzyrodzone, którzy lubią akcje na każdej stronie książki. Zakończenie strzał w dziesiątkę. Pewne rzeczy chciałabym, żeby były inne jak np. sytuacja z Fioną, ale to też miało to coś, co się tam stało i było świetne. Z całego serca polecam.
Dostając książkę do rąk byłam wniebowzięta, ponieważ w końcu dowiem się, kim jest ten tajemniczy „Widz” Maggor, którego poznajemy w pierwszej części. Wiedziałam, że i ta pozycja mnie nie zawiedzie. Mnóstwo sytuacji, w których podnosi Ci się ciśnienie, ale i takich, które przerażają.
Co byś zrobił, kiedy nagle budzisz się ze snu i widzisz, że jesteś w barze i obsługujesz...
Książki Marcina Mortki goszczą u mnie od lat. Pierwszy tom serii "Miasteczko Nonstead" czytałam jeszcze w wydaniu od Wydawnictwa Videograf, a gdy pojawił się drugi tom i od razu też nowe wydanie pierwszego od SQN wiedziałam, że sprawdzić muszę czy druga część jest równie ciekawa. Bo tak, pierwszy tom był świetny. A ja uwielbiam tego typu opowieści, a stworzył też coś na ten kształt Blake Crouch.
Wracając jednak do "Hellware", to w pierwszej kolejności trzeba zaznaczyć, że to ścisła kontynuacja i zdecydowanie trzeba przeczytać najpierw tom pierwszy. W innym przypadku zwyczajnie nie będzie się wiedziało o co chodzi, skąd się wzięli bohaterowie i ich obecna sytuacja.
Miasteczko, małe zapyziałe, w którym spodziewalibyśmy się tajemnic, dziwnych i niewytłumaczalnych wydarzeń, prawda? Po raz kolejny zagłębiamy się w to samo miejsce. Razem z głównym bohaterem Nathanielem zastanawiamy się nad tym, co się właściwie stało, bo mężczyzna obudził się jako barman nie pamiętając czemu właściwie pracuje w takim miejscu. W zasadzie nie pamięta ostatnich dwóch lat i tu zaczyna się problem. Uświadamia sobie, że rozwiązanie jego problemu musi być w Nonstead. I tak oto staje nad grobem, nie wiemy czyim a samo miasteczko staje się jeszcze bardziej niepokojące niż wcześniej.
Nathaniel w tym miasteczku odnajdzie przyjaciela, Skinnera i obaj będą musieli zmierzyć się z obławą. Morderczą obławą. Muszą uważać na każdy swój ruch, mieć oczy cały czas szeroko otwarte i nie wolno im odbierać telefonów.
I teraz zapytacie, czy to nie powtórka z rozrywki z pierwszego tomu? Przeczytać i przekonać się czym to będzie dla Was musicie sami. Jak to jest ze mną?
Wracamy do Nonstead, które przerażało i było miejscem, w którym dreszcz przebiegał po kręgosłupie. Kiedy, w trakcie lektury, uświadomiłam sobie, że w zasadzie znów wpadamy w to samo miejsce, to miałam wrażenie, że dostałam odgrzewanego kotleta. Ten sam pomysł, to samo zło, ta sama maleńka społeczność i dziwne uczucie niepokoju, ale czy straszy bardziej? Nie. Właśnie mniej, bo czuje się, że już się to widziało, już się to czytało i przeżyło. Więc odczuwam lekki niedosyt, mimo że wróciłam do Nonstead z ogromnym zaciekawieniem i z niecierpliwością pochłaniałam każdą stroną.
Czy w takim razie warto sięgnąć po "Hellware"? Myślę, że tak. Mimo, że towarzyszy poczucie powtarzalności to jest to nieco inna opowieść, mimo że w tym samym, strasznym miejscu, w którym mieszkańcy już ze złem się w zasadzie oswoili. Da się? No nie wiem, ale marionetką można stać się łatwo, a tą już sterować można jak się chce.
Czy to horror? Nie powiedziałabym. Raczej dobry kawał fantastyki z elementami grozy i choć czytało mi się bardzo dobrze, bo uwielbiam język, jakim posługuje się autor, to jeśli postanowi poczynić trzeci tom, to już będę miała większe oczekiwania, będę chciała czegoś nowego, wyjątkowego, strasznego tak, że będę się bała wejść do lasu.
Recenzja powstała we współpracy z SQN Imaginatio.
Książki Marcina Mortki goszczą u mnie od lat. Pierwszy tom serii "Miasteczko Nonstead" czytałam jeszcze w wydaniu od Wydawnictwa Videograf, a gdy pojawił się drugi tom i od razu też nowe wydanie pierwszego od SQN wiedziałam, że sprawdzić muszę czy druga część jest równie ciekawa. Bo tak, pierwszy tom był świetny. A ja uwielbiam tego typu opowieści, a stworzył też coś na ten...
"Komu mogłabym polecić cykl „Miasteczko Nonstead” Marcina Mortki? Myślę że przede wszystkim wszelkiej maści miłośnikom fantastyki. Oni przecież lubią historie, w których nie brak sekretów, intryg oraz oddziałujących na bohaterów nadprzyrodzonych mocy. A czego jak czego, ale tych elementów nie można odmówić horrorowemu cyklowi Marcina Mortki."
Cała recenzja dostępna na moim blogu: https://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-hellware-marcin-mortka/
"Komu mogłabym polecić cykl „Miasteczko Nonstead” Marcina Mortki? Myślę że przede wszystkim wszelkiej maści miłośnikom fantastyki. Oni przecież lubią historie, w których nie brak sekretów, intryg oraz oddziałujących na bohaterów nadprzyrodzonych mocy. A czego jak czego, ale tych elementów nie można odmówić horrorowemu cyklowi Marcina Mortki."
"Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
Jakie imię jego, tłumy sług gromadzi
Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
Dla niego czynią najgorsze k....twa"
On powrócił... On nadchodzi... A wraz z nim miasto, w którym dominuje jeden odcień - szarość... Nonestad...
Osiem lat. Tak długo kazał nam czekać Marcin Mortka, abyśmy mogli poznać dalsze dzieje Nathaniela McCarnisha. Tyle bowiem lat minęło od czasu, gdy pierwsze wydanie "Miasteczka Nonstead" pojawiło się na rynku. Ale jak to się mówi, lepiej późno niż wcale, i od niedawna nasze podniebienia czytelnicze mogą cieszyć się jego kontynuacją. "Hellware", bo o nim mowa, to ostra potrawa, która zaspokoi gusta nawet najbardziej wybrednych smakoszy.
Nathaniel McCarnish budzi się z letargu, odkrywając, że jest barmanem w jakiejś podłej spelunie. Nie wie jak zdobył tę pracę, ani dlaczego. Co najgorsze, nie pamięta nic z ostatnich dwóch lat swojego życia. Próbując znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania, wyrusza do Nonstead, miejsca gdzie wszystko miało swój początek...
Oj jak dobrze było znowu zanurzyć się w szarym bagnie Nonestad. Mrocznym, dusznym, ponurym, pełnym negatywnej energii na każdym kroku. Chociaż, miałem wrażenie, że jednak w pierwszej części było bardziej duszno. Ale to tylko taka mała dygresja. Miasteczko nie zmieniło się za bardzo od ostatniej wizyty głównego bohatera. Mieszkają w nim ciągle te same twarze. Fakt u niektórych zaszły pewne zmiany w życiu, ale nadal wszyscy oni utopieni są w tej samej szarej breji miasteczkowej rzeczywistości. Również zło, które kiedyś próbowało opanować Nonstead, wróciło. Ba, powiem nawet, że nigdzie się nie wybrało. Wręcz przeciwnie, stało się jeszcze bardziej potężne, wykorzystując do swoich celów ludzką technologię. Rozpostarło nad miastem płaszcz mroku, werbując pod swoje skrzydła mieszkańców, wykorzystując ich do własnego celu, którym jest mordercza rozgrywka z McCarnish'em.
Cieszy, że autor nadal utrzymuje rock'n'rollowy charakter swojej historii. Jest przede wszystkim ramoneska głównego bohatera, która często pojawia na pierwszym planie. Aż zapuściłem sobie The Ramones podczas czytania. Mała rzecz, a potrafi sprawić radość człowiekowi.
Jestem też pod ogromnym wrażeniem, jak wszechstronnym autorem jest Marcin Mortka. Niedawno czytałem jego cykl dla dzieci "Smocze Opowieści" i to było wielkie wow. Teraz czytam jego powieści grozy i jest jeszcze lepiej. Naprawdę, jest to autor który ma ogromną lekkość pióra i czyta się go wyśmienicie, bez względu na gatunek w jakim się aktualnie porusza.
Podsumowując, bardzo udana kontynuacja "Miasteczka Nonstead". Może rzeczywiście, troszkę mniej tego dusznego klimatu, ale i tak doskonale daje radę. Mogę z czystym sumieniem polecić, co też robię - polecam!!!
"Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
Jakie imię jego, tłumy sług gromadzi
Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
Dla niego czynią najgorsze k....twa"
On powrócił... On nadchodzi... A wraz z nim miasto, w którym dominuje jeden odcień - szarość... Nonestad...
Osiem lat. Tak długo kazał nam czekać Marcin Mortka, abyśmy mogli poznać dalsze dzieje Nathaniela...
Ta sama droga, ten sam kawałek lasu, ta sama przeklęta ziemia w kontynuacji „Miasteczka Nonstead” Marcina Mortki.
O ile „Miasteczko Nonstead” osaczało czytelnika atmosferą niepokoju i wspaniałej niesamowitej grozy, to „Hellware” w tej samej oprawie raczej zadziwia niż straszy, przyciąga, ale nie przeraża, przynajmniej nie do końca. To taki powrót do Twin Peaks, w którym znowu coś się rozpanoszyło, znowu coś syci się ludzkim cierpieniem, widać to w spojrzeniu mieszkańców, ale już jesteśmy świadomi, że to wszystko dymy i lustra. Atmosfery dziwności nadaje w „Hellware” zimowa aura miasteczka, która niby pogrąża wszystko w letargu, ale od razu można poczuć, że pod powierzchnią lodu kotłuje się ognista otchłań. Tej otchłani Mortka nadaje swoistą postać i to właśnie ona zdaje się być najciekawszym, niosącym bardzo współczesne przesłanie, elementem powieści i kluczem do rozwiązania zagadki. Ktoś słucha, ktoś widzi tysiącem oczu, ktoś pociąga za sznurki i znów zatracamy się w obłędnym kole opętania.
W Nonstead można przepaść, można się zagubić, można wejść w las i nigdy z niego nie wrócić. Mieszkańcy są jak zahipnotyzowani, pogodzeni z otaczającym ich złem, zobojętniali na wszelkie oznaki zdrowego rozsądku. Tak to już bywa, że lepiej pogrążyć się w odmętach niepamięci niż pamiętać o czymś, co krzywdzi, boli, co sprawia, że dostrzegamy swoje prawdziwe oblicze. W Nonstead na własne życzenie można stać się marionetką, oddać się we władanie ciemnych mocy, a one już dobrze wiedzą, jak wykorzystać niemoc duszy na swoją korzyć.
W „Hellware” Marcin Mortka po ośmiu latach wraca do Nonstead, by znów bawić się konwencją horroru, by znów wykorzystywać znajome wątki, rozpoznawalne motywy, ale na swój wyjątkowy sposób. To zupełnie nowy świat, nowa horrorowa jakość, której żaden wielbiciel gatunku nie powinien ominąć. Warto odwiedzić Miasteczko Nonstead, zawieszone gdzieś, nie wiadomo gdzie…
Ta sama droga, ten sam kawałek lasu, ta sama przeklęta ziemia w kontynuacji „Miasteczka Nonstead” Marcina Mortki.
O ile „Miasteczko Nonstead” osaczało czytelnika atmosferą niepokoju i wspaniałej niesamowitej grozy, to „Hellware” w tej samej oprawie raczej zadziwia niż straszy, przyciąga, ale nie przeraża, przynajmniej nie do końca. To taki powrót do Twin Peaks, w którym...
„Zawsze się zastanawiałem, w jaki sposób Maggor narzuca wolę swoim podwładnym - ciągnął Nathan - Każdy fan fantastyki, będzie chciał to wyjaśnić telepatią, magią, czy innymi bzdetami, ale byłoby to chyba za proste.”
„Hellware” teoretycznie dzieje się w Nonstead, miasteczku, które tak naprawdę nie istnieje na żadnej mapie. Po norwesku „noensteds” oznacza „gdzieś”, a napisane z drobnym błędem tworzy nową jakość i pomysł na książkową historię. To „gdzieś” jest w każdym w nas, czai się w najmniej oczekiwanych miejscach i duszach ludzi, których nigdy byśmy o to nie podejrzewali. Panoszy się w nas samych. Działa jak fale. W fazie odpływu praktycznie niewidoczne, łagodne i bardzo odległe, podczas przypływu zalewają najdrobniejsze szczeliny i pochłaniają ląd bez żadnej refleksji. Nie myślą, nie czują, po prostu działają i są.
Pewnego dnia orientujesz się, że świat, który znasz nie istnieje, a Ty nie masz nad swoim własnym życiem żadnej kontroli. Bliscy odeszli lub ich ślad zatarł się w naszej pamięci. Jak to się stało, że żyjąc współcześnie i mając tak szerokie spektrum wiedzy o uzależnieniach i działań podprogowych, oddajemy się po kawałku różnorakim bóstwom?? Przegapiamy najlepsze momenty własnej egzystencji zamroczeni wirtualną rzeczywistością, krocząc po ziemi, której nie ma. Przegrywamy bitwy, być może oddamy też całą wojnę.
„Hellware” jest znakomitą alegorią XXI wieku, samotności w tłumie i bezbrzeżnego oddania się temu, co nie do końca nazwane jednym imieniem. To horror operujący mięsistym, dosadnym językiem, trzymający w napięciu do ostatniej strony. Szybkie tempo akcji nie pozwala na oddech między poszczególnymi wydarzeniami. Fascynuje umiejętnością swobodnego przechodzenia od tego, co możliwe do tego, co wątpliwe z empirycznego punktu widzenia. Balansowanie na granicy bieli i czerni sprawia nie tylko dużą przyjemność, ale i generuje powoli rodzący się strach. Prawdziwy, głęboki, pochodzący z samych trzewi. Sprawdźcie sami, na kogo jeszcze można liczyć.
„Hellware”- podróż w głąb siebie i innych.
„Zawsze się zastanawiałem, w jaki sposób Maggor narzuca wolę swoim podwładnym - ciągnął Nathan - Każdy fan fantastyki, będzie chciał to wyjaśnić telepatią, magią, czy innymi bzdetami, ale byłoby to chyba za proste.”
„Hellware” teoretycznie dzieje się w Nonstead, miasteczku, które tak naprawdę nie istnieje na żadnej mapie. Po norwesku „noensteds” oznacza „gdzieś”, a...
"Wedle nawigacji samochodowej Nonstead dzieliło od Nowego Jorku sto dziewięćdziesiąt mil.
Nathan nie zapamiętał z drogi niczego, dosłownie niczego. Świat przesłoniła mu bowiem szara mgiełka, która nie miała nic wspólnego z pogodą, nadal paskudną i mściwą. Przypuszczał, że płynęła prosto z jego serca, które biło już tylko z przyzwyczajenia, ewentualnie z umysłu, który, w przeciwieństwie do serca, umarł całkowicie."
Zapraszam do Nonstead ponownie! Nathan myślał, że pokonał zło, lecz tak jak demon obiecał, jest on łakomym kąskiem a do tego zdolnym pisarzem.
Tytuł "Hellware" idaelanie oddaje to czym jest małe miasteczko Nonstead - jest to piekielna strefa, w której każda osoba może stać się marionetką. Maggor bawi się ludźmi, wnika w ich myśli, tworzy armię poddanych, którym szepcze do ucha rozkazy.
Nathana i Skinnera poznajemy w pierwszej części tej historii (koniecznie najpierw sięgnij po poprzedni) i od razu ich relacja okazuje się być wyjątkowa. Zupełnie obcy sobie ludzie stają się sojusznikami w walce ze złem. Nathan przyjeżdża do Nonstead by odnaleźć ukochaną, znajduje ją i jednocześnie stacza bitwę z demonem. Wygrał?
Okauzje się, że sam stał się marionetką, która wybudziła się nagle stojąc za barem w pubie. Dziura w pamięci szokuje pisarza, po nitce cofa się do kłębka i odkrywa, że jego opowiadania zaczęły żyć własnym życiem. Maggor kolejny raz stał się reżyserem mrocznych wydarzeń.
Znalazł sposób by sprowadzić Nathana do Nonstead, wiedział, że jego największą słabością jest miłość do Fiony...
"Hellware" jest bardzo udaną kontynuacją "Miasteczka Nonstead". Te dwie książki stanowią całość i o ile pierwsza może obejść się bez drugiej, o tyle druga bez pierwszej już nie.
Mimo dość mrocznego wątku, autor wplatał wiele humoru w dialogi między Noahem i Skinnerem.⤵️
"Ja dobrze wiem, do czego jesteś zdolny - oświadczył nagle Skinner. - Masz najgroźniejszą supermoc na tej półkuli. Potrafisz stać i pierdolić od rzeczy, aż wszyscy usną i pozamarzają. Miley się zaśmiała, a Eleanore pokiwała głową. Skinner również wyglądał na rozbawionego własnym dowcipem, ale jego oczy pozostały poważne."
Świetnie się bawiłam przy tej książce, choć sposób na manipulację gryzł mi się z tak wyraźnym wątkiem paranormalnym. Maggor potrafił wpłynąć na umysł pisarza jednocześnie sprawiając, że jego historie przestają być fikcją, i jak się okazuje tutaj tkwi też pułapka (swoją drogą genialne posunięcie ♥️) z drugiej strony używa do tego technologii - zgrzyta mi to! Pomijając ten szczegół, całość historii okazała się wciągająca, momentami straszna, ale i sarkastyczna. Nathan i Skinner stają się zwierzyną nie tylko dla demona, lecz także dla mieszkańców miasteczka. Nie zabrakło tu także ciekawych postaci kobiecych. Zdecydowanie jestem na tak!
Współpraca recenzencka @sqn_imaginatio @marcinmortka
"Wedle nawigacji samochodowej Nonstead dzieliło od Nowego Jorku sto dziewięćdziesiąt mil.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNathan nie zapamiętał z drogi niczego, dosłownie niczego. Świat przesłoniła mu bowiem szara mgiełka, która nie miała nic wspólnego z pogodą, nadal paskudną i mściwą. Przypuszczał, że płynęła prosto z jego serca, które biło już tylko z przyzwyczajenia, ewentualnie z umysłu, który, w...
❓Czy zdarzyło się Wam przeczytać drugi tom bez znajomości pierwszego❓Jakie były Wasze wrażenia❓
📚Do Nonstead zawitała zima, a wraz z nią nowa siła, która zaczęła rządzić miasteczkiem...
Nathaniel, znany pisarz, budzi się jako barman, a jego amnezja obejmuje okres ponad dwóch lat oraz jego relacji z ukochaną Fioną. Mężczyzna postanawia wrócić do jedynego miejsca, które dobrze zna, czyli do Nonstead. Z pozoru jest to senne i spokojne miasteczko, jednak to tylko fasada. Nathaniel na miejscu spotyka swojego przyjaciela, który również ma zaniki pamięci. Razem postanawiają dojść do sedna sprawy, jednak nie ułatwia im tego zacieśniające się poczucie osaczenia..
📚"Hellware" pióra Marcina Mortki to drugi tom cyklu Miasteczko Nonstead z gatunku horror.
📚Jeśli jesteście fanami wartkiej akcji - ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. Wydarzenia pędzą na łeb na szyję, a duszna atmosfera małego, niepokojącego miasteczka tylko podbija poczucie zagrożenia. Nie czytałam pierwszego tomu i mogę przyznać, że nie miałam problemu ze zrozumieniem historii, więc części można czytać niezależnie. Czy sięgnę po tom pierwszy? Jeśli znajdę czas, to jak najbardziej tak, ale pomimo ciekawej fabuły, nie zostałam do końca porwana. Dopatrzyłam się pewnych nieścisłości odnośnie amnezji bohatera, które chwilami przeszkadzały. Duży plus dla autora za osadzenie swojej historii w małym, odrobinę creepy, miasteczku - to mój ulubiony motyw literacki.
❓Czy zdarzyło się Wam przeczytać drugi tom bez znajomości pierwszego❓Jakie były Wasze wrażenia❓
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📚Do Nonstead zawitała zima, a wraz z nią nowa siła, która zaczęła rządzić miasteczkiem...
Nathaniel, znany pisarz, budzi się jako barman, a jego amnezja obejmuje okres ponad dwóch lat oraz jego relacji z ukochaną Fioną. Mężczyzna postanawia wrócić do jedynego miejsca, które...
HELLWARE
Marcin Mortka
"Wtedy dotarło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jedynym miejscu ma świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć w wiele rzeczy i zaakceptować prawie wszystko."
"Hellware" to kolejna odsłona budzących grozę przygód Nathaniela McCarnish'a, którego przyzywa demoniczna moc czyhająca w miasteczku Nonstead - czy Nathan zdoła stawić jej czoła i przeżyć?!
"Ktoś za mną chodzi. W sumie należało się tego spodziewać. To popieprzone miasto, w którym, jak dobrze pogrzebać, znajdzie się każdy rodzaj psychola."
"Hellware" niesamowicie wciąga czytelnika od pierwszych stron - najpierw wprawiając w konsternację, dezorientację, niedowierzanie, które dzieli wraz z głównym bohaterem, następnie podsyca i karmi czytelniczą fascynację i ciekawość, by ostatecznie pochłonąć bez reszty racząc ekscytacją, mrocznym dreszczem emocji i intensywnością zdarzeń.
Wprawdzie "Hellware" w pewnym stopniu odarte jest z tajemniczości, mistycznej zagadki, które tak przyciągały mnie w powieści "Miasteczko Nonstead", jednak nie umniejsza to fascynacji, z jaką śledziłam dobrze przemyślaną i ciekawie poprowadzoną fabułę kontynuacji. Pojawiający się w powieści motyw niepamięci skutecznie urozmaicił historię, nadał jej charakter mroczno-kryminalnej zagadki, śledztwa, dochodzenia, którego poszczególne etapy i rezultaty wykraczają dalece poza ramy racjonalnego pojmowania. Osoba autorska umiejętnie podkreśliła kluczowe elementy intrygii, zastosowała interesujące zabiegi fabularne, by zaakcentować najistotniejsze momenty zwrotne, a tym samym doprowadzić do nieprzewidywalnego i dosyć spektakularnego finału, w którym wszelkie wątki zostają wyjaśnione, tajemnice w większości odkryte, a ich znaczenie poraża bohaterów.
"Hellware" jest dynamiczną powieścią - szczególnie sam finał stanowi eksplozję zawrotnego tempa - chociaż większe znaczenie ma tutaj intensywność i waga rozgrywających się zdarzeń, a także budowanie atmosfery niepokoju oraz podsycanie wzrastającego z każdym rozdziałem napięcia.
.
"Nonstead - pomyślał z drwiną Nathan. - Odetchnij naszym powietrzem, a zapragniesz z nami zostać."
.
"Hellware" to wciągająca, interesująca historia, a osoba autorska poprzez wszystkie zabiegi fabularne oraz umiejętne budowanie napięcia skutecznie podtrzymuje uwagę i zaangażowanie czytelnika. Jednak w przypadku kontynuacji zabrakło mi pogłębienia, czy choćby zaakcentowania elementów kreacyjnych świata przedstawionego - nie wyczułam atmosfery miasteczka, zabrakło emanacji ludzkiej mentalności, które były tak wyraziste w "Miasteczku Nonstead", chociaż to akurat może wynikać z faktu, iż mamy do czynienia z kontynuacją. Istotniejsze jest jednak to, że nie odczułam prawdziwie klimatu grozy, niebezpieczeństwa, śmiertelnego zagrożenia, które przecież nieustannie towarzyszą bohaterom - odbierałam je raczej "mentalnie", poznawczo, a nie emocjonalnie. Nie zmienia to faktu, iż powieść posiada silną aurę, charakterystyczną dla thrillera z nutą sensacji oraz akcentem pozarealnych elementów.
.
"Hellware" to interesująca i pochłaniająca kontynuacja z dobrze nakreśloną fabułą, lecz klimatycznie zdecydowanie ustępuje powieści "Miasteczko Nonstead". Pomimo niuansów w odbiorze lektury, powieść zrobiła na mnie dobre wrażenie - szczególnie jej nieprzewidywalność oraz towarzyszące opowieści zaskakujące zwory akcji, a także subtelne, lecz dostrzegalne, wyrywanie z utartych schematów - dlatego polecam Wam "Hellware"!
.
#hellware #miasteczkononstead #marcinmortka #wydawnictwosqn
HELLWARE
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarcin Mortka
"Wtedy dotarło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jedynym miejscu ma świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć w wiele rzeczy i zaakceptować prawie wszystko."
"Hellware" to kolejna odsłona budzących...
"Wtedy doszło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jednym miejscu na świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć we wszystko."
Książka "Hallware" Marcina Mortka to druga część cyklu "Miasteczko Nonstead", mrocznej powieści z elementami thrillera, horroru i fantasy.
Główny bohater Nataniel McCarnish pewnego dnia budzi sie jako barman w obskurnym barze. Nie pamięta wydarzeń ostatnich dwóch i pół roku. Nie wie dlaczego on, znany i poczytny pisarz znalazł się tu, w tym miejscu🤯, nie wie co się z nim działo przez ostatni czas i nie wie gdzie jest jego ukochana Fiona. Pchany instynktem wraca więc na stare śmieci do Nonstead, pozornie sennego i prowincjonalnie położonego gdzieś na bezdrożu miasteczka ,gdzie życie płynie odmiennym rytmem. Ma nadzieję, że właśnie tu uzyska odpowiedzi na swoje pytania.
Ale co się stanie gdy w łagodnym otoczeniu pojawi się zło najbardziej bezwzględnej jest możliwych form?😱
Akcja książki rozwija się błyskawicznie, strona po stronie historia nabiera tempa i nic co wydaje się oczywiste, oczywistym nie jest. Lekturze towarzyszy atmosfera tajemnicy, opasa i pętli zacieśniając się wokół bohaterów coraz szybciej i mocniej🤯
Książka mimo złożoności jest łatwa w odbiorze. Sprawdzi się zarówno dla czytelnika poszukującego rozrywki, jak i dla wymagającego odbiorcy. Pan Marcin buduje niezapomniany psychodeliczny klimat. Miłośnik literatury grozy znajdzie to dokładnie to czego potrzebuje, napięcie, tajemnice, rzeczywistość niewygodną i przyciągającą zarazem. Książka jest inna niż wszystkie te, które przeczytałam do tej pory. Fabuła nie powala, ale czyta się znakomicie, zwłaszcza jak ktoś - jak ja, lubi szukać głębszego przekazu.
Nasuwa się tutaj porównanie do współczesnej ery uzależnienia od telefonu, do tego jak technologia kieruje naszym życiem i wypacza umysły, odbierając tą zdolność racjonalnego, samodzielnego myślenia. Cóż mogę dodać? Mnie osobiście książka bardzo się podobała jest oryginalna, przemyślana i zaskakująca. Dla mnie to była świetna przygoda i dobrze spędzony czas.
"Wtedy doszło do niego, że znalazł się w Nonstead, w jednym miejscu na świecie tak mocno omotanym sekretami i koszmarami, że mieszkańcy podnieśli umiejętność ignorowania ich do rangi sztuki. W tym jednym, jedynym miejscu na świecie, w którym mógł uwierzyć we wszystko."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka "Hallware" Marcina Mortka to druga część cyklu "Miasteczko Nonstead", mrocznej powieści z...
Marcin Mortka „Hellware”
Kontynuacja historii z miasteczka Nonstead i… szczerze? Jest jeszcze lepsza niż pierwsza część. Jest więcej mroku, tajemnicy i tego nieuchwytnego „czegoś”, co czai się na Natana w ciemności. I w lustrach.
Wracamy do Natana, który nagle budzi się z letargu w barze, w którym pracuje, i odkrywa, że nie pamięta 2,5 roku swojego życia. Nie wie, co robił ani co się z nim działo. Postanawia więc wrócić do Nonstead czuje, że to właśnie tam odkryje prawdę. Spotyka Skinera, swojego przyjaciela, który również skrywa dziwne luki w pamięci i opowiada historię, która brzmi niepokojąco. Razem zamierzają odkryć, co się wydarzyło, a Natan chce wreszcie zrozumieć, jak to możliwe, że nic nie pamięta. Powoli zaczynają dostrzegać, że coś na nich poluje.
Zniknięcie ukochanej Natana, tajemnicza aplikacja sterująca ludźmi, poczucie ciągłej obserwacji i świadomość, że ktoś ich śledzi choć nie widać kto wszystko to tworzy gęstą, duszną atmosferę zagrożenia. Pojawia się pytanie: czy demon może być wszędzie? Czy może kontrolować każdego? I komu w ogóle można ufać, skoro „każdy może mieć aplikację”?
Uwielbiam powrót do Nonstead. To jedno z tych miasteczek, które ominęlibyście szerokim łukiem, gdybyście zobaczyli jego nazwę na znaku drogowym. Bo tam zawsze czai się mrok. Sekrety, dziwne postacie, niepokój i nieprzewidywalność tworzą niesamowity klimat.
Polecam wszystkim, którzy kochają mroczne, dziwne miasteczka, tajemnice i poczucie zagrożenia. A ja mam nadzieję, że to nie moja ostatnia wizyta w Nonstead.
Marcin Mortka „Hellware”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuacja historii z miasteczka Nonstead i… szczerze? Jest jeszcze lepsza niż pierwsza część. Jest więcej mroku, tajemnicy i tego nieuchwytnego „czegoś”, co czai się na Natana w ciemności. I w lustrach.
Wracamy do Natana, który nagle budzi się z letargu w barze, w którym pracuje, i odkrywa, że nie pamięta 2,5 roku swojego życia. Nie wie, co robił...
"Hellware" to powieść,która udowadnia, że z niektórych miejsc można wyjechać ale one nigdy tak naprawdę nie wyjeżdżają z ciebie.Bo jak mówi jedno z najmocniejszych przesłań tej historii: możesz stracić pamięć,ale od Nonsted nigdy się nie uwolnisz.Dwa i pół roku życia Nathaniela McCarnisha zostaje skasowane jak plik.Bez ostrzeżenia.Bez kopii zapasowej.Budzi się jako barman w pubie, z poszarpanymi wspomnieniami i niepokojącym przeczuciem,że coś jest bardzo,bardzo nie tak.Świadomość utraconych lat uderza w niego stopniowo, jak zimno, które najpierw szczypie,a potem paraliżuje.Próby skontaktowania się z Fioną zawodzą.Cisza po drugiej stronie jest gorsza niż jakakolwiek odpowiedź. Nathan rusza więc z powrotem do Nonsted.Tyle że Nonsted nie jest już tym samym miasteczkiem.Zapanowała normalność,ta najbardziej podejrzana z możliwych.Skinner trafił do więzienia, sprawy wyglądają na zamknięte,a ludzie starają się żyć dalej.Chochlik kręci się gdzieś na obrzeżach,jak przypomnienie, że pod powierzchnią coś wciąż bulgocze. Nikt nie wie,co stało się z Fioną.Pozostaje tylko krótki film nagrany przez nią urywek, ślad, wezwanie do działania.I Nathaniel nie potrafi tego zignorować. Mortka świetnie buduje atmosferę zimowego Nonsted - mrozy wgryzają się w miasteczko,śnieg tłumi dźwięki,a wraz z nim rośnie niepewność i groza.To już nie jest chaos znany z przeszłości. Miasteczkiem zawładnęła nowa siła,bardziej zorganizowana,cichsza, metodyczna.Zło przestało być impulsywne.Stało się systemem.Dla McCarnisha przygotowano rolę.I to nie taką,z której łatwo się wypisać.
Szczególnie że Maggor - byt działający jak wirus,nie potrzebuje fizycznej obecności. Jego siła siedzi w telefonach,w ekranach,w umysłach ludzi,w lustrach którzy mają mu pomagać.To jeden z najbardziej niepokojących elementów powieści: groza nie jest już tylko czymś nadnaturalnym,ale czymś boleśnie współczesnym.Granica między wolną wolą a manipulacją zaczyna się rozmywać.„Hellware” to historia o utracie kontroli nad własną pamięcią,przeszłością,tożsamością.O poczuciu,że ktoś napisał za ciebie fragment twojego życia i nawet nie zostawił przypisu. Autor sprawnie łączy thriller,horror i elementy urban fantasy,a przy tym nie zapomina o emocjonalnym rdzeniu opowieści:o tęsknocie,winie i uporczywej potrzebie poznania prawdy. Nathaniel to bohater,który nie jest niezniszczalny.Działa często z desperacji,z poczucia długu wobec Fiony,wobec samego siebie.I właśnie dlatego tak łatwo mu kibicować.Bo kiedy świat zaczyna przypominać źle napisany kod,nawet jeśli oznacza to wejście prosto w sam środek mrozu i czegoś znacznie gorszego.„Hellware” zostawia czytelnika z niepokojem,bo jeśli pamięć można wymazać,a zło może działać przez urządzenia,które nosimy w kieszeni to Nonsted wcale nie musi być tak daleko,jak byśmy chcieli.
"Hellware" to powieść,która udowadnia, że z niektórych miejsc można wyjechać ale one nigdy tak naprawdę nie wyjeżdżają z ciebie.Bo jak mówi jedno z najmocniejszych przesłań tej historii: możesz stracić pamięć,ale od Nonsted nigdy się nie uwolnisz.Dwa i pół roku życia Nathaniela McCarnisha zostaje skasowane jak plik.Bez ostrzeżenia.Bez kopii zapasowej.Budzi się jako barman w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz spotykam się ze zjawiskiem, żeby drugi tom tak bardzo różnił się od pierwszego. Ale czy to minus? Dla mnie niekoniecznie.
Z „Kingowskiego” paranormalnego miasteczka, vibe wszedł na telefonicznego demonicznego wirusa. Przynajmniej ten tom dał się bardziej poznać i zrozumiałam mechanizm. Dlatego łapka w górę.
Powiedzmy, że demon atakuje przez telefon, odbierzesz? Zaczniesz być sterowany i posuniesz się do okropnych rzeczy. Brzmi to bardzo dobrze, ale niekoniecznie mnie porwało. Nie uważam, żeby była to książka dla koneserów wielkich wrażeń, bo ta opowieść po prostu nie straszy, czyta się z zainteresowaniem, ale ma się emocje na wodzy.
Doceniam za sam pomysł na fabułę i stworzenie pięknego tajemniczego tła dla wydarzeń. Czytając ma się przed oczami miasto skąpane w mgle. Chyba po prostu nie polubiłam się z głównym bohaterem i stąd taka ocena.
W ostatnim czasie szukam książek, które mnie chwycą i dadzą liścia w twarz, a tu mnie tylko smyrnęło po policzku.
Wolę Marcina Mortkę w wydaniu fantasy typu „Nie ma tego złego”, lekko, przaśnie.
Dzięki za uwagę, cześć!
(Współpraca recenzencka @sqn_imaginatio)
Pierwszy raz spotykam się ze zjawiskiem, żeby drugi tom tak bardzo różnił się od pierwszego. Ale czy to minus? Dla mnie niekoniecznie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ „Kingowskiego” paranormalnego miasteczka, vibe wszedł na telefonicznego demonicznego wirusa. Przynajmniej ten tom dał się bardziej poznać i zrozumiałam mechanizm. Dlatego łapka w górę.
Powiedzmy, że demon atakuje przez telefon,...
Książka „Hellware” Marcina Mortki to druga część cyklu „Miasteczko Nonstead” — mrocznej powieści z elementami horroru i thrillera. Głównym bohaterem jest Nathaniel McCarnish, który budzi się z amnezją jako barman w pubie i nie pamięta ostatnich dwóch lat życia. Zaczyna podejrzewać, że klucz do jego pamięci i prawdy kryje się w tajemniczym miasteczku Nonstead, skąd pochodzi i gdzie już kiedyś przeżył niezwykłe rzeczy. Po powrocie Nonstead okazuje się jeszcze mroczniejsze – pełne zagadek, niebezpieczeństw i sił, które manipulują losami ludzi. W szczególności Nathan i jego przyjaciel Skinner muszą stawić czoła Maggorowi – postaci bez oczu, która syci się ludzkim cierpieniem.
Mam wobec tej historii mieszane uczucia. Na początku nie wiedziałam, że to druga część cyklu, jednak uważam, że można ją czytać bez znajomości pierwszego tomu. Akcja jest dynamiczna, pełna napięcia i mrocznych zwrotów, a sam klimat Nonstead od początku mnie wciągnął. Motyw amnezji wydał mi się szczególnie interesujący i miał ogromny potencjał. Niestety, mam wrażenie, że został on zbyt krótko poprowadzony. Bardzo szybko następuje chaos, ponieważ bohater twierdzi, że nic nie pamięta… a chwilę później z tekstu wynika, że jednak pamięta, ale w historii dalej opowiada, że nic nie pamięta. Mówiłam coś o chaosie? No właśnie.
Dość szybko poznajemy też odpowiedzi na kluczowe pytania — kto stoi za wydarzeniami i co tak naprawdę się dzieje. Być może wynika to z faktu, że jest to drugi tom, jednak zabrakło mi elementu dłużej budowanej tajemnicy. Dużo kwestii zostało bez wyjaśnienia, takich jak czemu Nathan jest odporny na Maggora - nie wiem, czemu Maggor nie może go zabić - również nie wiem.
Mimo wszystko książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Klimat i styl autora sprawiły, że nawet w momentach, gdy coś mi nie do końca pasowało, nadal byłam zaangażowana w historię. Z chęcią sięgnę po pierwszy tom, aby lepiej zrozumieć tło wydarzeń, a także po inne książki autora.
Książka „Hellware” Marcina Mortki to druga część cyklu „Miasteczko Nonstead” — mrocznej powieści z elementami horroru i thrillera. Głównym bohaterem jest Nathaniel McCarnish, który budzi się z amnezją jako barman w pubie i nie pamięta ostatnich dwóch lat życia. Zaczyna podejrzewać, że klucz do jego pamięci i prawdy kryje się w tajemniczym miasteczku Nonstead, skąd pochodzi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNathan McCarnish ocknął się w barze, pracując jako barman. Przez ostatnie dwa i pół roku żył w jakimś stuporze, egzystował, pracował i mieszkał w kawalerce, w której jego walizka wciąż leżała nie do końca rozpakowana. Kiedy się ocknął i zaczął zbierać kawałki układanki, okazało się, że to Maggor go tu przyprowadził i że to on jest wszystkiemu winien.
Najpierw pisarz udaje się do Nowego Jorku, żeby poszukać Fiony. Odnajduje skrawki swojego poprzedniego życia, tylko po to, żeby dowiedzieć się, że Fiona nie żyje i została pochowana … w Nonstead.
Nathan wraca do miasteczka, w którym odbywały się najgorsze wydarzenia z jego przeszłości, tylko po to, żeby ponownie rozpocząć walkę. Pomaga mu w tym Skinner i jego niedoszła dziewczyna. Natomiast w sprawę Maggora zamieszane jest całe miasteczko.
Czy McCarnish zdąży w porę odkryć jak pokonać demona? Czy przyjaciele nie odwrócą się od niego?
Gorsza opowieść od tomu pierwszego. Pomimo tego, że akcja jest bardzo dynamiczna, autor ciekawie buduje napięcie i nawet przypomina to horror, to jednak za dużo w tym wszystkim “nie wiem”. Czemu Nathan jest odporny na Maggora - “nie wiem”, czemu Maggor nie może go zabić - “nie wiem”. Mimo tego niewątpliwego minusa, jest to całkiem dobra książka.
Nathan McCarnish ocknął się w barze, pracując jako barman. Przez ostatnie dwa i pół roku żył w jakimś stuporze, egzystował, pracował i mieszkał w kawalerce, w której jego walizka wciąż leżała nie do końca rozpakowana. Kiedy się ocknął i zaczął zbierać kawałki układanki, okazało się, że to Maggor go tu przyprowadził i że to on jest wszystkiemu winien.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw pisarz udaje...
Jeśli musisz czytać kontynuację, to czytaj. Nic się nie stanie, gdy ten tom pominiesz. Mamy tu kuksańca w stronę "Matrixa", czy klimatów rodem z "Fargo", co lekko mnie rozbawiło - plus. Warto wytrwać do końcówki, bo robi się ciekawie.
Jezusie w Chryslerze, omijajcie audiobooka, bo lektor wykonał przeciętną robotę. Przegrał jakiś lektorski zakład w branży? Pędzi, jakby mu płacili za jak najszybsze skończenie projektu i to jest irytujące.
Jeśli musisz czytać kontynuację, to czytaj. Nic się nie stanie, gdy ten tom pominiesz. Mamy tu kuksańca w stronę "Matrixa", czy klimatów rodem z "Fargo", co lekko mnie rozbawiło - plus. Warto wytrwać do końcówki, bo robi się ciekawie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJezusie w Chryslerze, omijajcie audiobooka, bo lektor wykonał przeciętną robotę. Przegrał jakiś lektorski zakład w branży? Pędzi, jakby mu...
O dziwo 2 tom jest lepszy od poprzedniej. Sensowny ciąg zdarzeń.
O dziwo 2 tom jest lepszy od poprzedniej. Sensowny ciąg zdarzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra. Klimat podobny do "Krainy Chichow" Jonathan Carroll
Bardzo dobra. Klimat podobny do "Krainy Chichow" Jonathan Carroll
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść dość długo się rozkręca, ale później, jak już przyśpieszy, to nie idzie się oderwać. Dla mnie równie świetna jak tom pierwszy.
Powieść dość długo się rozkręca, ale później, jak już przyśpieszy, to nie idzie się oderwać. Dla mnie równie świetna jak tom pierwszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie potrafiłem się w żaden sposób zaangażować w losy bohaterów, ani poddać klimatowi tej historii.
Nie potrafiłem się w żaden sposób zaangażować w losy bohaterów, ani poddać klimatowi tej historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielkie WOW! O ile pierwsza część była średnia, to jej zakończenie spowodowało, że byłem bardzo ciekawy dalszych losów głównego bohatera. I nie zawiodłem się! Od pierwszej strony historia wciąga, jest mrocznie, tajemniczo i nie da się oderwać od książki!
Wielkie WOW! O ile pierwsza część była średnia, to jej zakończenie spowodowało, że byłem bardzo ciekawy dalszych losów głównego bohatera. I nie zawiodłem się! Od pierwszej strony historia wciąga, jest mrocznie, tajemniczo i nie da się oderwać od książki!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam kontynuację "Miasteczka Nonstead" Marcina Mortki zaciekawiona co też jeszcze przytrafi się jego bohaterom. Przytrafiło się sporo, ale chyba już mnie tak ta druga część nie porwała jak pierwsza. Ale to wciąż jest przyjemna lektura i spokojnie ją polecam. I wciąż podziwiam styl i język autora, który ma naprawdę dobry warsztat literacki. Na pewno sięgnę jeszcze w przyszłości po inne pozycje autora. A tymczasem, jak jedziecie na urlop, albo chcecie się zrelaksować w zimowy wieczór, to sięgnijcie po obie części tej serii, miło spędzony czas gwarantowany :)
Przeczytałam kontynuację "Miasteczka Nonstead" Marcina Mortki zaciekawiona co też jeszcze przytrafi się jego bohaterom. Przytrafiło się sporo, ale chyba już mnie tak ta druga część nie porwała jak pierwsza. Ale to wciąż jest przyjemna lektura i spokojnie ją polecam. I wciąż podziwiam styl i język autora, który ma naprawdę dobry warsztat literacki. Na pewno sięgnę jeszcze w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek był ciekawy. Dalej już było tylko gorzej. Nie było czuć grozy a tylko znużenie tym, że wszystko musiało iść źle. Pomysł z tą "armią" był irytujący. Bohater się czegoś dowiaduje - super? Jednak nie, bo w następnej scenie już zdążył zapomnieć. A to rozwiązanie? Pomyślałam o tym na końcu pierwszej książki.
Uwielbiam inne książki autora, więc jestem naprawdę zawiedziona tą serią.
Początek był ciekawy. Dalej już było tylko gorzej. Nie było czuć grozy a tylko znużenie tym, że wszystko musiało iść źle. Pomysł z tą "armią" był irytujący. Bohater się czegoś dowiaduje - super? Jednak nie, bo w następnej scenie już zdążył zapomnieć. A to rozwiązanie? Pomyślałam o tym na końcu pierwszej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam inne książki autora, więc jestem naprawdę...
"Hellware" jest kontynuacją "Miasteczka Nonstead". Niestety jak dla mnie średnio udaną😐
Pierwszy tom był o niebo lepszy. Czuć było w nim mrok, niepokój i niewiedzę, a w tej części tego wszystkiego zabrakło.
Niby początek jest zaskakujący i nie można odmówić autorowi dynamiki w książce, jednak zdecydowanie ra część jest gorsza od poprzedniej.
"Hellware" jest kontynuacją "Miasteczka Nonstead". Niestety jak dla mnie średnio udaną😐
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom był o niebo lepszy. Czuć było w nim mrok, niepokój i niewiedzę, a w tej części tego wszystkiego zabrakło.
Niby początek jest zaskakujący i nie można odmówić autorowi dynamiki w książce, jednak zdecydowanie ra część jest gorsza od poprzedniej.
Bardzo sie rozczarowalem ta pozycja. Jako, ze zawsze koncze ksiazki, ktore zaczalem, byla to po prostu tortura. Nie spodziewalem sie az takiego obnizenia lotow po pierwszym tomie.
Bardzo sie rozczarowalem ta pozycja. Jako, ze zawsze koncze ksiazki, ktore zaczalem, byla to po prostu tortura. Nie spodziewalem sie az takiego obnizenia lotow po pierwszym tomie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor nas zaskakuje od pierwszych stron. Nathaniel jest barmanem w jakiejś knajpie i nie pamięta, co się z nim działo, przez ostatnie dwa lata. Powoli odzyskuje świadomość i pamięć. W nowym Jorku dowiaduje się, że jego dziewczyna Fiona udała się do Nonstead i tam została zabita. Nathaniel wraca, więc do tego miasteczka, które jest centrum zła. Odkrywa, że sprawcą zła jest Magora, który potrafi zawładnąć ludźmi za pomocą telefonów. Mogora potrafi się też materializować w różnych miejscach. Nathaniel musi odkryć kim jest Magora i gdzie przebywa. Pomaga mu w tym zadaniu, dawny przyjaciel Skinner. Pojawia się ciekawa postać – Chochlik. Czy jest przyjacielem, czy wrogiem? Rozpoczyna się regularna obława na Nathaniela i regularna wojna, wróg nie przebiera w środkach. Okazuje się, że Nathaniel jest odporny na wpływy Magora, a więc wyłącznie on może go pokonać. Może i jemu uda się kogoś zahipnotyzować. Czy uda mu się odkryć kim jest Magora i go pokonać?
Ciekawym zabiegiem jest opętanie za pomocą telefonów. Akcja toczy się w zimie, a więc mamy długie noce i śnieżyce. Do tego nigdy nie wiadomo, czy napotkany człowiek jest wrogiem, czy przyjacielem. Chociaż to w każdej chwili może się zmienić. Nathaniel też odkrył jak można niektórych wyrywać spod władzy Magora. Jednak po pewnym czasie zaczęła mnie nużyć ciągła walka i przegląd sposobów jak pozbyć się Nathaniela. Szybkość akcji odbija się na klimacie i postaciach. Do tego już na początku powieści czytelnik domyśla się gdzie znajduje się Magora. Brakowało mi informacji o samym Magorze, a także powiązania jego z Nathanielem. Dobrze, że są tylko dwa tomy, gdyż po trzeci bym nie sięgnęła.
Autor nas zaskakuje od pierwszych stron. Nathaniel jest barmanem w jakiejś knajpie i nie pamięta, co się z nim działo, przez ostatnie dwa lata. Powoli odzyskuje świadomość i pamięć. W nowym Jorku dowiaduje się, że jego dziewczyna Fiona udała się do Nonstead i tam została zabita. Nathaniel wraca, więc do tego miasteczka, które jest centrum zła. Odkrywa, że sprawcą zła jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuacja “Miasteczka Nonstead”, utrzymana w równie mrocznym klimacie; rozwija i zamyka pewne wątki rozpoczęte w pierwszej książce z cyklu. Jeżeli komuś podobała się pierwsza cześć to koniecznie powinien sięgnąć także po "Hellware".
Kontynuacja “Miasteczka Nonstead”, utrzymana w równie mrocznym klimacie; rozwija i zamyka pewne wątki rozpoczęte w pierwszej książce z cyklu. Jeżeli komuś podobała się pierwsza cześć to koniecznie powinien sięgnąć także po "Hellware".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper kontynuacja! Książka ma takie tempo, że człowiek czyta szybko,. żeby się dowiedzieć o co chodzi z Maggorem i resztą bohaterów 😉
Super kontynuacja! Książka ma takie tempo, że człowiek czyta szybko,. żeby się dowiedzieć o co chodzi z Maggorem i resztą bohaterów 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę właśnie przeczytałem i muszę powiedzieć, że przyjemnie się czyta. W pierwszej części niezbyt mi się podobało, że często nadmienione było nazwisko Kinga, z którym bohater za często się porównywał i fakt, że jako pisarz jednej książki miał sławę niczym gwiazda z Hollywood. Tutaj autor od tego odszedł co jak dla mnie było na plus. Historia też była ciekawa, a przy tym i wciągająca. Początek już zachęcał do poznania co się stało w ciągu tych kilku lat amnezji głównego bohatera, chociaż do pewnego stopnia dało się domyślić co go spotkało po przeczytaniu pierwszej części. Zaskoczyła mnie jednak postać Chochlika, którego genezy się nie zupełnie spodziewałem. Akcja, a przy tym cała intryga Magora przez ukazanie jak można zwrócić elektronikę przeciw ludziom, którzy nie wyobrażają sobie bez niej życia, również wypadły interesująco.
Mówiąc szczerze obie części mi się podobały, ale moim zdaniem w pierwszej był lepszy klimat, tutaj akcja poruszała się moim zdaniem nieco za szybko. Ponadto mimo całej intrygi Magora miałem cały czas wrażenie, że w pierwszej części Nonstead wydawało się bardziej niepokojące. W pierwszej części kiedy poznajemy miasto można było poczuć niepokój zaciskający się na każdym kroku, a tutaj tego mi zabrakło. Znowu też nie czułem strachu ani dreszczy i nie martwiłem się ponownie losem bohaterów, nawet w sytuacjach, które mogłyby się wydawać naprawdę dramatyczne jak choćby ta na końcu w biurze Skinera.
Początkowo zaskoczyła mnie śmierć Fiony, ale mimo cierpienia głównego bohatera i samego jej poświęcenia znowu nie poczułem głębszych emocji. Nie zaskoczyło mnie także gdzie przebywał Magor, bo moim zdaniem dało się tego domyślić od początku kiedy tylko zauważyło się jak zginęła Fiona i kto za to odpowiada.
W każdym razie książka przyjemna i warta przeczytania, ale jeśli ktoś szuka uczucia strachu i niepewności to nie wiem czy je tutaj znajdzie. Oczywiście mogę się też mylić i może to ja jestem odporniejszy na ten klimat. W każdym razie warto przeczytać i to sprawdzić.
Książkę właśnie przeczytałem i muszę powiedzieć, że przyjemnie się czyta. W pierwszej części niezbyt mi się podobało, że często nadmienione było nazwisko Kinga, z którym bohater za często się porównywał i fakt, że jako pisarz jednej książki miał sławę niczym gwiazda z Hollywood. Tutaj autor od tego odszedł co jak dla mnie było na plus. Historia też była ciekawa, a przy tym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pięć osób - pomyślał ze smutkiem. - A żadna nie jest w stanie ani na moment oderwać się od telefonu. To wygodne, bezpieczne czasy dla tych, którzy czerpią korzyści z oprogramowania... Zaraz, jak to Tim nazwał? Hellware".
Nathaniel budzi się z mrocznego snu, z otępienia, które trwało przeszło 2 lata. Nic nie pamięta z tego okresu, ma pustkę w głowie, a umysł wykonuje czynności mechaniczne, znalazł się w dziwnym miejscu, ale wszystkich ludzi zna po imieniu, umie mieszać drinki i nalewać piwo, bo wychodzi na to, że zamiast pisarzem jest barmanem. Nie umie tego poskładać w jedną logiczną całość, udaje się do swojego tymczasowego domu, gdzie szuka swojej partnerki Fiony, ale jej rzeczy znikły tak jakby znowu zapadła się pod ziemię. Nathaniel wie, że z tego nie może wyniknąć nic dobrego.
Udaje się do miejsca gdzie wszystko się zaczęło, ma nadzieję, że przyjaciele z przeklętego Miasteczka Nonstead wyjaśnią mu co wydarzyło się przez te 2 lata. Jego zdziwienie jest ogromne, gdy ludzie patrzą na niego spod byka, a Skinner uderza go w twarz. Załamanie przychodzie ze zdwojoną siłą gdy okazuje się, że jego partnerka Fiona umarła, a jej grób zamiast być w rodzinnym miejscu, jest tutaj w zapchlonej dziurze. Dlaczego zginęła? Czy chciała wyjaśnić amnezję i nietypowe zachowanie Nathaniela? Przed czym chciała ostrzec Skinnera? Czy znalazła klucz do zagadki?
Znowu czujemy powiew grozy, ktoś głównego bohatera śledzi, goni, tak jakby wiedział gdzie się znajduje. Pojawia się dziwna postać Chochlika i nie wiadomo po której jest stronie. Skinner ma obawy czy zaufać Nathanielowi, ale pragnie zemsty, lecz do końca nie wiadomo dlaczego ludzie zachowują się jak żywi zombie. Niby istnieją, żyją, ale ich umysł jest wyłączony, działają jak automaty, nie ma w nich żadnych uczuć, empatii, nie ma człowieczeństwa.
Wszystko co dzieje się w miasteczku jest na pograniczu jawy i snu. Żyjesz, uśmiechasz się i bach... nagle robisz coś niewyobrażalnego i nic nie pamiętasz, masz amnezję i zazwyczaj uchodzi ci to na sucho, no chyba, że ktoś ma dla Ciebie inny plan i chce się Ciebie pozbyć. Nie znasz dnia, ani godziny, gdy w pogodnego człowieka możesz zamienić się w morderce. Czy Nathaniel i Skinner uratują ludzkość? Czy staną się marionetkami?
"Pięć osób - pomyślał ze smutkiem. - A żadna nie jest w stanie ani na moment oderwać się od telefonu. To wygodne, bezpieczne czasy dla tych, którzy czerpią korzyści z oprogramowania... Zaraz, jak to Tim nazwał? Hellware".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNathaniel budzi się z mrocznego snu, z otępienia, które trwało przeszło 2 lata. Nic nie pamięta z tego okresu, ma pustkę w głowie, a...
Dostając książkę do rąk byłam wniebowzięta, ponieważ w końcu dowiem się, kim jest ten tajemniczy „Widz” Maggor, którego poznajemy w pierwszej części. Wiedziałam, że i ta pozycja mnie nie zawiedzie. Mnóstwo sytuacji, w których podnosi Ci się ciśnienie, ale i takich, które przerażają.
Co byś zrobił, kiedy nagle budzisz się ze snu i widzisz, że jesteś w barze i obsługujesz gości baru? Wiesz, kim są ludzie koło ciebie, jak się nazywają, jakimi uczuciami ich darzysz, ale za żadne skarby nie jesteś w stanie przypomnieć sobie, skąd się tutaj wziąłeś i że to wszystko trwało około 2, 5 roku.
Wiesz, że aby rozwiązać problem, musisz wrócić do jego źródła, czyli do Miasteczka Nonstead. I tutaj spotykamy starych dobrych znajomych, których poznaliśmy wcześniej, np. Skinnera. Tak jak w pierwszej części musieliśmy zmierzyć się z duchem, który wysysał życie z człowieka, tak teraz okazuje się, że zło czai się w… tutaj przekonacie się sami ;p
W jaki sposób Maggor kieruje ludzkim umysłem? Co trzeba zrobić, żeby uwolnić się spod wpływu tego kogoś? Czegoś? Ani przez moment nie czułam nudy, książkę miałam ze sobą wszędzie nawet w .. sami wiecie :p to było moje 2 spotkanie z autorem i to było fascynujące. Bardzo dziękuje wydawnictwu za egzemplarz, bo dzięki temu poznałam kolejnego świetnego autora, z którym na pewno będę na bieżąco. Książka idealna dla tych, którzy lubią się bać, którzy lubią siły nadprzyrodzone, którzy lubią akcje na każdej stronie książki. Zakończenie strzał w dziesiątkę. Pewne rzeczy chciałabym, żeby były inne jak np. sytuacja z Fioną, ale to też miało to coś, co się tam stało i było świetne. Z całego serca polecam.
Dostając książkę do rąk byłam wniebowzięta, ponieważ w końcu dowiem się, kim jest ten tajemniczy „Widz” Maggor, którego poznajemy w pierwszej części. Wiedziałam, że i ta pozycja mnie nie zawiedzie. Mnóstwo sytuacji, w których podnosi Ci się ciśnienie, ale i takich, które przerażają.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo byś zrobił, kiedy nagle budzisz się ze snu i widzisz, że jesteś w barze i obsługujesz...
Książki Marcina Mortki goszczą u mnie od lat. Pierwszy tom serii "Miasteczko Nonstead" czytałam jeszcze w wydaniu od Wydawnictwa Videograf, a gdy pojawił się drugi tom i od razu też nowe wydanie pierwszego od SQN wiedziałam, że sprawdzić muszę czy druga część jest równie ciekawa. Bo tak, pierwszy tom był świetny. A ja uwielbiam tego typu opowieści, a stworzył też coś na ten kształt Blake Crouch.
Wracając jednak do "Hellware", to w pierwszej kolejności trzeba zaznaczyć, że to ścisła kontynuacja i zdecydowanie trzeba przeczytać najpierw tom pierwszy. W innym przypadku zwyczajnie nie będzie się wiedziało o co chodzi, skąd się wzięli bohaterowie i ich obecna sytuacja.
Miasteczko, małe zapyziałe, w którym spodziewalibyśmy się tajemnic, dziwnych i niewytłumaczalnych wydarzeń, prawda? Po raz kolejny zagłębiamy się w to samo miejsce. Razem z głównym bohaterem Nathanielem zastanawiamy się nad tym, co się właściwie stało, bo mężczyzna obudził się jako barman nie pamiętając czemu właściwie pracuje w takim miejscu. W zasadzie nie pamięta ostatnich dwóch lat i tu zaczyna się problem. Uświadamia sobie, że rozwiązanie jego problemu musi być w Nonstead. I tak oto staje nad grobem, nie wiemy czyim a samo miasteczko staje się jeszcze bardziej niepokojące niż wcześniej.
Nathaniel w tym miasteczku odnajdzie przyjaciela, Skinnera i obaj będą musieli zmierzyć się z obławą. Morderczą obławą. Muszą uważać na każdy swój ruch, mieć oczy cały czas szeroko otwarte i nie wolno im odbierać telefonów.
I teraz zapytacie, czy to nie powtórka z rozrywki z pierwszego tomu? Przeczytać i przekonać się czym to będzie dla Was musicie sami. Jak to jest ze mną?
Wracamy do Nonstead, które przerażało i było miejscem, w którym dreszcz przebiegał po kręgosłupie. Kiedy, w trakcie lektury, uświadomiłam sobie, że w zasadzie znów wpadamy w to samo miejsce, to miałam wrażenie, że dostałam odgrzewanego kotleta. Ten sam pomysł, to samo zło, ta sama maleńka społeczność i dziwne uczucie niepokoju, ale czy straszy bardziej? Nie. Właśnie mniej, bo czuje się, że już się to widziało, już się to czytało i przeżyło. Więc odczuwam lekki niedosyt, mimo że wróciłam do Nonstead z ogromnym zaciekawieniem i z niecierpliwością pochłaniałam każdą stroną.
Czy w takim razie warto sięgnąć po "Hellware"? Myślę, że tak. Mimo, że towarzyszy poczucie powtarzalności to jest to nieco inna opowieść, mimo że w tym samym, strasznym miejscu, w którym mieszkańcy już ze złem się w zasadzie oswoili. Da się? No nie wiem, ale marionetką można stać się łatwo, a tą już sterować można jak się chce.
Czy to horror? Nie powiedziałabym. Raczej dobry kawał fantastyki z elementami grozy i choć czytało mi się bardzo dobrze, bo uwielbiam język, jakim posługuje się autor, to jeśli postanowi poczynić trzeci tom, to już będę miała większe oczekiwania, będę chciała czegoś nowego, wyjątkowego, strasznego tak, że będę się bała wejść do lasu.
Recenzja powstała we współpracy z SQN Imaginatio.
Książki Marcina Mortki goszczą u mnie od lat. Pierwszy tom serii "Miasteczko Nonstead" czytałam jeszcze w wydaniu od Wydawnictwa Videograf, a gdy pojawił się drugi tom i od razu też nowe wydanie pierwszego od SQN wiedziałam, że sprawdzić muszę czy druga część jest równie ciekawa. Bo tak, pierwszy tom był świetny. A ja uwielbiam tego typu opowieści, a stworzył też coś na ten...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Komu mogłabym polecić cykl „Miasteczko Nonstead” Marcina Mortki? Myślę że przede wszystkim wszelkiej maści miłośnikom fantastyki. Oni przecież lubią historie, w których nie brak sekretów, intryg oraz oddziałujących na bohaterów nadprzyrodzonych mocy. A czego jak czego, ale tych elementów nie można odmówić horrorowemu cyklowi Marcina Mortki."
Cała recenzja dostępna na moim blogu: https://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-hellware-marcin-mortka/
"Komu mogłabym polecić cykl „Miasteczko Nonstead” Marcina Mortki? Myślę że przede wszystkim wszelkiej maści miłośnikom fantastyki. Oni przecież lubią historie, w których nie brak sekretów, intryg oraz oddziałujących na bohaterów nadprzyrodzonych mocy. A czego jak czego, ale tych elementów nie można odmówić horrorowemu cyklowi Marcina Mortki."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała recenzja dostępna na moim...
"Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
Jakie imię jego, tłumy sług gromadzi
Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
Dla niego czynią najgorsze k....twa"
On powrócił... On nadchodzi... A wraz z nim miasto, w którym dominuje jeden odcień - szarość... Nonestad...
Osiem lat. Tak długo kazał nam czekać Marcin Mortka, abyśmy mogli poznać dalsze dzieje Nathaniela McCarnisha. Tyle bowiem lat minęło od czasu, gdy pierwsze wydanie "Miasteczka Nonstead" pojawiło się na rynku. Ale jak to się mówi, lepiej późno niż wcale, i od niedawna nasze podniebienia czytelnicze mogą cieszyć się jego kontynuacją. "Hellware", bo o nim mowa, to ostra potrawa, która zaspokoi gusta nawet najbardziej wybrednych smakoszy.
Nathaniel McCarnish budzi się z letargu, odkrywając, że jest barmanem w jakiejś podłej spelunie. Nie wie jak zdobył tę pracę, ani dlaczego. Co najgorsze, nie pamięta nic z ostatnich dwóch lat swojego życia. Próbując znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania, wyrusza do Nonstead, miejsca gdzie wszystko miało swój początek...
Oj jak dobrze było znowu zanurzyć się w szarym bagnie Nonestad. Mrocznym, dusznym, ponurym, pełnym negatywnej energii na każdym kroku. Chociaż, miałem wrażenie, że jednak w pierwszej części było bardziej duszno. Ale to tylko taka mała dygresja. Miasteczko nie zmieniło się za bardzo od ostatniej wizyty głównego bohatera. Mieszkają w nim ciągle te same twarze. Fakt u niektórych zaszły pewne zmiany w życiu, ale nadal wszyscy oni utopieni są w tej samej szarej breji miasteczkowej rzeczywistości. Również zło, które kiedyś próbowało opanować Nonstead, wróciło. Ba, powiem nawet, że nigdzie się nie wybrało. Wręcz przeciwnie, stało się jeszcze bardziej potężne, wykorzystując do swoich celów ludzką technologię. Rozpostarło nad miastem płaszcz mroku, werbując pod swoje skrzydła mieszkańców, wykorzystując ich do własnego celu, którym jest mordercza rozgrywka z McCarnish'em.
Cieszy, że autor nadal utrzymuje rock'n'rollowy charakter swojej historii. Jest przede wszystkim ramoneska głównego bohatera, która często pojawia na pierwszym planie. Aż zapuściłem sobie The Ramones podczas czytania. Mała rzecz, a potrafi sprawić radość człowiekowi.
Jestem też pod ogromnym wrażeniem, jak wszechstronnym autorem jest Marcin Mortka. Niedawno czytałem jego cykl dla dzieci "Smocze Opowieści" i to było wielkie wow. Teraz czytam jego powieści grozy i jest jeszcze lepiej. Naprawdę, jest to autor który ma ogromną lekkość pióra i czyta się go wyśmienicie, bez względu na gatunek w jakim się aktualnie porusza.
Podsumowując, bardzo udana kontynuacja "Miasteczka Nonstead". Może rzeczywiście, troszkę mniej tego dusznego klimatu, ale i tak doskonale daje radę. Mogę z czystym sumieniem polecić, co też robię - polecam!!!
"Nowy pan nadchodzi, nowy pan rządzi
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakie imię jego, tłumy sług gromadzi
Niegdyś prawy, dziś dla chwały jego królestwa
Dla niego czynią najgorsze k....twa"
On powrócił... On nadchodzi... A wraz z nim miasto, w którym dominuje jeden odcień - szarość... Nonestad...
Osiem lat. Tak długo kazał nam czekać Marcin Mortka, abyśmy mogli poznać dalsze dzieje Nathaniela...
Ta sama droga, ten sam kawałek lasu, ta sama przeklęta ziemia w kontynuacji „Miasteczka Nonstead” Marcina Mortki.
O ile „Miasteczko Nonstead” osaczało czytelnika atmosferą niepokoju i wspaniałej niesamowitej grozy, to „Hellware” w tej samej oprawie raczej zadziwia niż straszy, przyciąga, ale nie przeraża, przynajmniej nie do końca. To taki powrót do Twin Peaks, w którym znowu coś się rozpanoszyło, znowu coś syci się ludzkim cierpieniem, widać to w spojrzeniu mieszkańców, ale już jesteśmy świadomi, że to wszystko dymy i lustra. Atmosfery dziwności nadaje w „Hellware” zimowa aura miasteczka, która niby pogrąża wszystko w letargu, ale od razu można poczuć, że pod powierzchnią lodu kotłuje się ognista otchłań. Tej otchłani Mortka nadaje swoistą postać i to właśnie ona zdaje się być najciekawszym, niosącym bardzo współczesne przesłanie, elementem powieści i kluczem do rozwiązania zagadki. Ktoś słucha, ktoś widzi tysiącem oczu, ktoś pociąga za sznurki i znów zatracamy się w obłędnym kole opętania.
W Nonstead można przepaść, można się zagubić, można wejść w las i nigdy z niego nie wrócić. Mieszkańcy są jak zahipnotyzowani, pogodzeni z otaczającym ich złem, zobojętniali na wszelkie oznaki zdrowego rozsądku. Tak to już bywa, że lepiej pogrążyć się w odmętach niepamięci niż pamiętać o czymś, co krzywdzi, boli, co sprawia, że dostrzegamy swoje prawdziwe oblicze. W Nonstead na własne życzenie można stać się marionetką, oddać się we władanie ciemnych mocy, a one już dobrze wiedzą, jak wykorzystać niemoc duszy na swoją korzyć.
W „Hellware” Marcin Mortka po ośmiu latach wraca do Nonstead, by znów bawić się konwencją horroru, by znów wykorzystywać znajome wątki, rozpoznawalne motywy, ale na swój wyjątkowy sposób. To zupełnie nowy świat, nowa horrorowa jakość, której żaden wielbiciel gatunku nie powinien ominąć. Warto odwiedzić Miasteczko Nonstead, zawieszone gdzieś, nie wiadomo gdzie…
Ta sama droga, ten sam kawałek lasu, ta sama przeklęta ziemia w kontynuacji „Miasteczka Nonstead” Marcina Mortki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ile „Miasteczko Nonstead” osaczało czytelnika atmosferą niepokoju i wspaniałej niesamowitej grozy, to „Hellware” w tej samej oprawie raczej zadziwia niż straszy, przyciąga, ale nie przeraża, przynajmniej nie do końca. To taki powrót do Twin Peaks, w którym...
„Zawsze się zastanawiałem, w jaki sposób Maggor narzuca wolę swoim podwładnym - ciągnął Nathan - Każdy fan fantastyki, będzie chciał to wyjaśnić telepatią, magią, czy innymi bzdetami, ale byłoby to chyba za proste.”
„Hellware” teoretycznie dzieje się w Nonstead, miasteczku, które tak naprawdę nie istnieje na żadnej mapie. Po norwesku „noensteds” oznacza „gdzieś”, a napisane z drobnym błędem tworzy nową jakość i pomysł na książkową historię. To „gdzieś” jest w każdym w nas, czai się w najmniej oczekiwanych miejscach i duszach ludzi, których nigdy byśmy o to nie podejrzewali. Panoszy się w nas samych. Działa jak fale. W fazie odpływu praktycznie niewidoczne, łagodne i bardzo odległe, podczas przypływu zalewają najdrobniejsze szczeliny i pochłaniają ląd bez żadnej refleksji. Nie myślą, nie czują, po prostu działają i są.
Pewnego dnia orientujesz się, że świat, który znasz nie istnieje, a Ty nie masz nad swoim własnym życiem żadnej kontroli. Bliscy odeszli lub ich ślad zatarł się w naszej pamięci. Jak to się stało, że żyjąc współcześnie i mając tak szerokie spektrum wiedzy o uzależnieniach i działań podprogowych, oddajemy się po kawałku różnorakim bóstwom?? Przegapiamy najlepsze momenty własnej egzystencji zamroczeni wirtualną rzeczywistością, krocząc po ziemi, której nie ma. Przegrywamy bitwy, być może oddamy też całą wojnę.
„Hellware” jest znakomitą alegorią XXI wieku, samotności w tłumie i bezbrzeżnego oddania się temu, co nie do końca nazwane jednym imieniem. To horror operujący mięsistym, dosadnym językiem, trzymający w napięciu do ostatniej strony. Szybkie tempo akcji nie pozwala na oddech między poszczególnymi wydarzeniami. Fascynuje umiejętnością swobodnego przechodzenia od tego, co możliwe do tego, co wątpliwe z empirycznego punktu widzenia. Balansowanie na granicy bieli i czerni sprawia nie tylko dużą przyjemność, ale i generuje powoli rodzący się strach. Prawdziwy, głęboki, pochodzący z samych trzewi. Sprawdźcie sami, na kogo jeszcze można liczyć.
„Hellware”- podróż w głąb siebie i innych.
„Zawsze się zastanawiałem, w jaki sposób Maggor narzuca wolę swoim podwładnym - ciągnął Nathan - Każdy fan fantastyki, będzie chciał to wyjaśnić telepatią, magią, czy innymi bzdetami, ale byłoby to chyba za proste.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Hellware” teoretycznie dzieje się w Nonstead, miasteczku, które tak naprawdę nie istnieje na żadnej mapie. Po norwesku „noensteds” oznacza „gdzieś”, a...