„Siostry” Karin i Natasza Szulistówne od dekad w jednym spały domu, ale o ich prawdziwej lesbijskiej więzi nie było dane wiedzieć nikomu. W okolicy sądzono, że staruszki są przyzwoite i ułożone, bo żyły w swoimi sprawami, wojowały i prały brudy po kryjomu. Choć w młodości najdziksze wyprawiały swawole, dwie „ciocie” dobrze się kryły ze skłonnością do grzeszków, nawet wychowały goniącą za queerującymi chłopakami Norę…
Pewnego dnia pozorny spokój w domu swarliwych staruszek zostaje zburzony przez zapowiedź przylotu zza Oceanu „córeczki” dwóch mamuś oraz dokonany włam, po którym w pomieszczeniach unosi się podejrzany zapach, najpewniej jakiegoś obcego chłopa – zbiegłego, a może zaginionego. Wkrótce bojowe babuszki nachodzą i tropią w ich przybytku sensacje mężczyźni podejrzanej konduity. Kawalerowie dziwnie mają się ku sobie, ale też skłonni są do upadłego babrać się w biografiach intymnych podejrzanych staruszek – tajemniczych gangsta grannies chacharzących pod matronatem Anieli Dulskiej.
W wyniku samczej interwencji ujrzą światło dzienne pikantne listy jednej z old ladies („de Sade by się ich treści nie powstydził, a niejeden libertyn mógłby u pani nauki pobierać. Choćby nawet Blanka Lipińska”), a przy okazji tytułowa kumulacja brudów i tajemnic ze słusznie minionych czasów.
Stach Szulist stworzył powieść w sam raz dla fanek i fanów seriali „Vicious” oraz „Grace i Frankie”. To trochę teatralna komedia pomyłek, trochę kryminał w stylu Agathy Christie, a w dużej mierze pieprzna od sarkazmu i pełna zagadek obyczajówa, tyle że przegięta jak banan na twarzy, z którym można zastać osobę czytającą.
„Kumulacja” to ciekawa lektura. A nagromadzenie absurdów historycznych i familijnych w powieści Stacha Szulista zdecydowanie nie pozwala się nudzić. Raczej trudno się nadziwić, że chyba nikt wcześniej nie urządził nam w rodzimej prozie LGBTQ-owej takiego festiwalu rodzinnych dram i toksycznych przypadków – portretowanego od czasów wojennych, przez bagniste mroki PRL, do pogubienia się w prywatnych izolatkach współczesności, jakimi stają się nasze domostwa.
— Tomek Charnas, KONFRONTAkCJE
PLUSY
+ Nigdy za wiele herstorii seniorek lesbijek!
+ Fascynujące się okazuje, że winy i sekrety z przeszłości (solo, w parach i na boku) wciąż rzutują na żywą jak zombie relację i lubiewne samopoczucie.
+ Mnóstwo tu mrocznych zaszłości, dziur w pamięci i… w ziemi, która kryje trupy i zmarnowane nasienie.
+ Dostatek queerów, nawet ultrasów, i wszelkiej maści chłopów uganiających się na innymi chłopami (choć w dzień za babami też). Bywa zabawnie, nawet gdy robi się gorzko-gorzko.
MINUSY
- Jeśli nie lubisz piętrzących się queerowo, czyli na opak, kuriozów, zaskoczeń i pociągu nieoczekiwanych zdarzeń – poszukaj sobie comfort booka z nastrajającego do snu audiobooka.
Tak Gujcio Tomcio ci radzi.
TRIGGER WARNING:
w powieści pobrzmiewają albo grzmią gromy tęczowej miłości z księżycowego nieba, dziennikarskie i seksualne prowokacje, a nawet „miłości pokraczne” (przynajmniej z nazwy).
;-0
Więcej o LGBTQ-owych lekturach w dwumiesięczniku „REPLIKA” #118
„Siostry” Karin i Natasza Szulistówne od dekad w jednym spały domu, ale o ich prawdziwej lesbijskiej więzi nie było dane wiedzieć nikomu. W okolicy sądzono, że staruszki są przyzwoite i ułożone, bo żyły w swoimi sprawami, wojowały i prały brudy po kryjomu. Choć w młodości najdziksze wyprawiały swawole, dwie „ciocie” dobrze się kryły ze skłonnością do grzeszków, nawet...
Przeszłość bohaterek, dwóch starszych kobiet, powraca do nich z siłą nieuchronnie pracą do tytułowej kumulacji. Świetnie skonstruowane i jeszcze lepiej opowiedziane qui pro quo. Odświeżająca. Absolutnie godna polecenia.
Przeszłość bohaterek, dwóch starszych kobiet, powraca do nich z siłą nieuchronnie pracą do tytułowej kumulacji. Świetnie skonstruowane i jeszcze lepiej opowiedziane qui pro quo. Odświeżająca. Absolutnie godna polecenia.
Natasza i Karin mieszkają ze sobą od bardzo długiego czasu. Kłócą się i dokuczają co nie miara, jednak ich życie jest w miarę spokojne i ustabilizowane. Do czasu... Swój przyjazd zapowiada Nora, córka Nataszy, a w okolicy domku staruszek zaczyna się kręcić tajemniczy osobnik zadając niewygodne pytania. Czy panie zachowają spokój? A może na jaw wyjdą dawno skrywane tajemnice? Przekonajcie się sami...
Przyznam, że książka bardzo mocno mnie zaskoczyła - ale w pozytywnym znaczeniu. Zaczyna się dość intrygująco, a potem... jest jeszcze ciekawiej. Okazuje się, ze Natasza i Karin, z pozoru dwie spokojne, choć nieco kłótliwe starsze panie, skrywają całkiem sporo grzeszków i grzechów. A Autor powoli odkrywa je przed czytelnikiem, wracając do przeszłości bohaterek. Sama relacja Nataszy i Karin mogłaby zostać opisana wyrażeniem "to skomplikowane" - a i tak byłoby to wielkie niedopowiedzenie. Książka napisana jest bardzo ciekawie I wciąga. Dostajemy coraz to nowe fakty z życia bohaterek, niektóre dość szokujące. I czytam z zapartym tchem, co bedzie dalej, czym jeszcze zaskoczy nas ten duet. A że zaskoczy - możemy być pewni. Autor wykreował naprawdę nietuzinkowe bohaterki. Trudno określić, jaki gatunek ma książka - to komedia obyczajowa - ale taka bardziej z tych "czarnych" z elementami kryminału, trochę z historycznym tłem... Spędziłam z nią bardzo przyjemne i ciekawe chwile.
Natasza i Karin mieszkają ze sobą od bardzo długiego czasu. Kłócą się i dokuczają co nie miara, jednak ich życie jest w miarę spokojne i ustabilizowane. Do czasu... Swój przyjazd zapowiada Nora, córka Nataszy, a w okolicy domku staruszek zaczyna się kręcić tajemniczy osobnik zadając niewygodne pytania. Czy panie zachowają spokój? A może na jaw wyjdą dawno skrywane...
Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki autora, również tutaj na początku trudno było mi się wgryźć w historię. Przez dłuższy czas nie byłam nawet pewna, z jakim gatunkiem mam do czynienia. Dopiero później wszystko się wyjaśnia i okazuje się, że to literatura obyczajowa z mocno rozwiniętym wątkiem kryminalnym.
Natasza i Karin to osiemdziesięciolatki, które w życiu przeszły naprawdę wiele i teraz liczą na spokojną starość. Kim są? Oficjalnie przedstawiają się jako siostry, ale to jedynie przykrywka dla obcych. W rzeczywistości były partnerkami i kochankami. Patrząc na ich relację i sposób, w jaki się do siebie odnoszą, można odnieść wrażenie, że dziś ledwo się tolerują.
Gdy na posesji kobiet pojawia się tajemniczy mężczyzna, ich życie nagle nabiera tempa. Karol Awers twierdzi, że wie, co wydarzyło się w tym miejscu wiele lat wcześniej. To właśnie od tego momentu rozpoczyna się swoiste śledztwo, a czytelnik krok po kroku odkrywa, jakie sekrety mają na sumieniu Natasza i Karin.
"Kumulacja" Stacha Szulista chyba trochę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się takiej historii. Dwie starsze panie kojarzyły mi się raczej z czymś lekkim albo dramatycznym, a dostałam kryminalną zagadkę, w której główną rolę odgrywają seniorki. Sekrety są dawkowane powoli, ale jest ich naprawdę sporo.
Czy ta książka mi się podobała? Początkowo nie do końca. Wciąż ma trudność z oswojeniem się ze stylem autora, chociaż w porównaniu do poprzedniej książki widać zmianę. Zdania są prostsze i bardziej przystępne, a mimo to coś w narracji mnie męczyło. Trudno mi nawet dokładnie określić co. Z czasem jednak wciągnęłam się w historię Nataszy i Karin, a wątek ich relacji dodał tej opowieści dodatkowej głębi.
Warto też wspomnieć o ciekawym zabiegu autora. Obu seniorkom nadaje swoje nazwisko, a akcję osadza w okolicach, w których sam mieszka. To drobnym ale intrygujący element, który delikatnie zaciera granicę między fikcją a rzeczywistością.
Podsumowując, "Kumulacja" to książka, która potrzebuje chwili by się rozkręcić. Nie porwała mnie od pierwszych stron, ale z każdym kolejnym rozdziałem ciekawość brała górę. To historia o tajemnicach, przeszłości i konsekwencjach dawnych decyzji, opowiedziana w nietypowej seniorskiej odsłonie. Jeśli lubicie literaturę obyczajową z rozbudowanym wątkiem kryminalnym i nie przeszkadza Wam wolniejsze tempo narracji, warto dać tej książce szansę.
Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki autora, również tutaj na początku trudno było mi się wgryźć w historię. Przez dłuższy czas nie byłam nawet pewna, z jakim gatunkiem mam do czynienia. Dopiero później wszystko się wyjaśnia i okazuje się, że to literatura obyczajowa z mocno rozwiniętym wątkiem kryminalnym.
Natasza i Karin to osiemdziesięciolatki, które w życiu...
O takich staruszkach, to ja jeszcze nie czytałem. Nie dość, że sama ich kreacja jest niesamowita, to jeszcze autor dołączył do tego wątek LGBTQ+, który dodatkowo ubarwia tę historię, gdyż jest tajemnicą skrywaną przez dwie staruszki. Nie tylko to w tej pozycji, jest tajemnicą. Jest ich dużo więcej i zaczną wychodzić na jaw. Już sam tytuł sugeruje, że tutaj będzie kumulacja wszystkiego, a co za tym idzie multum wrażeń, dużo uśmiechu i trochę kryminalnej atmosfery. Nie zabraknie również chwili na refleksję, podróży w czasie, mam tu na myśli ,,powrót" do przeszłości wraz ze staruszkami oraz realiów teraźniejszości.
,,Kumulacja" Pana Stacha Szulist to jedna z tych książek, które nie muszą zawierać dużej ilości stron, aby wywołać w czytelniku ciekawość, ekscytację i wprowadzić w stan zadumy. Kreacja bohaterów jest na wysokim poziomie. Ich przeszłość kryje wiele. Jest to niespodzianka zarówno dla czytelnika, jak i też dla samych bohaterek, gdyż o dziwo tyle lat razem, a tak mało o sobie wiedziały. Główne bohaterki to kobiety ekspresywne, a dialogi pomiędzy nimi są pełne emocji i żywiołowości mimo wieku, w którym są. Podobało mi się również to, że bohaterowie są ludzcy, normalni i z charakterem. W sumie w tym wszystkim o to chodzi, aby bohater przemówił do czytelnika, sprawił swoją osobowością, że stanie się nam bliski. Kreacja z rozsądkiem, bez udziwnień zawsze ma u mnie duży plus.
Autor wplótł wiele wątków w historię, dlatego też śmiało powiem, że wnętrze tej pozycji jest bardzo bogate. Ta pozycja to mieszanka gatunków. Trochę z obyczajówki, dramatu, komedii i można by jeszcze dopisać co nieco.
To moje pierwsze spotkanie z piórem autora. Zaskakujące i rewelacyjnie przyjemne. Oby więcej takich pozycji.
Potisnam
O takich staruszkach, to ja jeszcze nie czytałem. Nie dość, że sama ich kreacja jest niesamowita, to jeszcze autor dołączył do tego wątek LGBTQ+, który dodatkowo ubarwia tę historię, gdyż jest tajemnicą skrywaną przez dwie staruszki. Nie tylko to w tej pozycji, jest tajemnicą. Jest ich dużo więcej i zaczną wychodzić na jaw. Już sam tytuł sugeruje, że tutaj będzie kumulacja...
„Kumulację” na moją półkę zaprosiło stwierdzenie, że szukam w literaturze czegoś nowego i niekoniecznie musi być to temat jako taki. I rzeczywiście, w tym przypadku dokładnie tak się stało. Temat odmieniany przez wszystkie przypadki przez wielu pisarzy u Stacha Szulista powrócił w zupełnie nowej formie, zarówno językowej, jak i konstrukcyjnej.
Dwie starsze panie, stary dom i tajemnica, która je łączy i… dzieli. Wścibski dziennikarz podający się za policjanta, nieakceptująca upływu czasu córka w mocno średnim wieku, przypadkowa (albo i nie) zbieżność nazwisk i dziwne znaki w piwnicy. Zacierane? Malowane? Co znaczą? Komu zależy na wprowadzeniu zamieszania w życie starszych pań? Czy nie wystarczająco dużo one same zdążyły już zamieszać przed laty i przez lata?...
Stach Szulist ujął mnie swoim podejściem do opowieści. Podoba mi się, że nie pakuje czytelnikowi wyjaśnień łopatą do głowy, pozwala się domyślać, błądzić, szukać okruchów podpowiedzi, zbaczać ze ścieżki i na nią wracać. Wkłada w usta starszych pań nieco przestarzałe określenia, jak chociażby żurnalista, przedstawicielom młodszego pokolenia bohaterów pozwala się temu dziwić i nie rozumieć archaizmów albo wędrować między wspomnieniami przez nie wywoływanymi. Czytelnikowi udziela się tęsknota, rozterki, zastanawia się, jak sam postąpiłby stając przed wyborem, z jakim zmierzyły się Karin i Natasza. Czy skórka była warta wyprawki? Czy można zapomnieć? Czy da się żyć tak, jakby nic się nie wydarzyło? Czasu cofnąć się nie da, ale… Może można przekonać i siebie, i cały świat, że konsekwencje są akceptowalne?
A po wszystkim ciężko westchnąć i wrócić do swoich zajęć.
„Kumulacja” to książka nieoczywista. Na pewno nie czytadełko. Ale jakże warto po nią sięgnąć dla przyjemności obcowania z językiem! Autorowi serdecznie dziękuję za dedykację. Spełniła się ponad miarę!
„Kumulację” na moją półkę zaprosiło stwierdzenie, że szukam w literaturze czegoś nowego i niekoniecznie musi być to temat jako taki. I rzeczywiście, w tym przypadku dokładnie tak się stało. Temat odmieniany przez wszystkie przypadki przez wielu pisarzy u Stacha Szulista powrócił w zupełnie nowej formie, zarówno językowej, jak i konstrukcyjnej.
Dziś przychodzę do Was z historią, która doprowadziła mnie do stwierdzenia, że człowiek jest jak takie małe gliniane naczynie, w którym zbiera się i kumuluje wszystko to, co dobre i co złe, pływają w nim wspomnienia, przeżyte emocje, pokłosia sukcesów i gorzki smak porażek, wielkie miłości i jeszcze większe tajemnice, ale gdy to naczynie osiągnie swój limit, pęka i daje upust temu co przez lata w sobie zbierał...
Czasami nie dzieje się wtedy nic, a czasami zadzieje się wszystko. Życie albo runie w przepaść, albo doświadczymy oczyszczającego katharsis...
Nie będę opisywać całej fabuły, bo została ona utkana tak, że każdy najdrobniejszy szczegół, powiązany jest z poprzednim i wpływa na kolejny. Nie chciałabym Wam zepsuć zabawy z odkrywania ukrytych poszlak doprowadzających do szokującego rozwiązania tajemnicy z przeszłości. Na zachętę dodam tylko, że mocną stroną tej historii są wielobarwne postacie, powieść jest zabawna, intrygująca, zaskakująca a momentami nawet przerażająca. Stach Szulist stworzył oryginalną historię gdzie humor, ironia i sarkazm grają jedne z pierwszych skrzypiec, a główne bohaterki to na pewno nie są ckliwe staruszki, które z nostalgią i sentymentem wspominają szalone lata młodości przy popołudniowej herbatce. Kobiety te mają nie jedno za uszami, o nie jednym chcą zapomnieć i nie jedno schować na dnie duszy tak, by nikt tego nigdy nie zauważył, ale głęboka przeszłość, traumatyczne i bolesne wydarzenia zaczynają upominać się o swoją prawdę.
Jest to także opowieść o trudnych wyborach, matczynej miłości i poświęceniu, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, swych rodzinnych korzeni, mierzeniu się z prawdą, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego.
Opisana w książce historia jest bardzo inteligentnie "utkana" i poprowadzona. Fantastycznie się czyta historię pełną powrotów do lat sześćdziesiątych czy osiemdziesiątych (można poczytać, w jakich realiach przyszło dorastać naszym dziadkom i rodzicom). Autor wspomina o muzycznych festiwalach tego czasu takich jak Szczeciński Festiwal Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to karierę zaczynała Karin Stanek, o zapomnianych Festiwalach Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu (nawet nie wiedziałam, że taki miał miejsce), pokazuje, jaka też była potęga ówczesnej władzy oraz siła i konsekwencje szantażu, które ciągną się za człowiekiem przez całe życie.
Akcja toczy się niezwykle szybko, a czytelnik nie odnajduje nawet chwili wytchnienia. Zanim emocje zdążą opaść, za moment znów przekraczają dopuszczalny poziom. A finał zwyczajnie zwala z nóg!
Niespodziewany i w jakiś sposób wstrząsający, przeszywający na wskroś jest zwieńczeniem wszystkich emocji, jakie towarzyszyły czytelnikowi od pierwszej do ostatniej kartki.
W tej historii tyle się dzieje, że trudno jest ją zakwalifikować do jednego gatunku. Według mnie jest to bardzo ciekawy miks, i każdy znajdzie tu coś odpowiedniego dla siebie, zarówno fan powieści obyczajowej jak i kryminału.
Książkę czyta się doskonale, zmusza ona do refleksji, atakuje różnorodnymi emocjami, bawi, wstrząsa i pokazuje, że pomiędzy białym a czarnym istnieje jeszcze mnóstwo odcieni szarości...
Pod tą skromną okładką czeka na Was cały ocean różnych doznań- to mogę Wam zagwarantować!
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To opowieść o życiowym trzęsieniu, po którym już nic nie będzie takie samo.
Dziś przychodzę do Was z historią, która doprowadziła mnie do stwierdzenia, że człowiek jest jak takie małe gliniane naczynie, w którym zbiera się i kumuluje wszystko to, co dobre i co złe, pływają w nim wspomnienia, przeżyte emocje, pokłosia sukcesów i gorzki smak porażek, wielkie miłości i jeszcze większe tajemnice, ale gdy to naczynie osiągnie swój limit, pęka i daje...
"Nawet sobie nie wyobrażacie (…) do jakich czynów ludzie są zdolni z miłości".
Starość to podobnież jedynie stan umysłu, co zdecydowanie potwierdzają bohaterki najnowszej powieści Stacha Szulista. Autora wszechstronnego, który w ostatnim czasie zręcznie manewruje pomiędzy gatunkami literackimi, zaskakując tym samym swoich czytelników. W tym przypadku pisarz wziął na tapet komedię obyczajową, zgrabnie łącząc humor z tragedią.
Stanisław "Stach" Szulist wierzy, że kto dużo czyta, lepiej rozumie świat i ludzi, a sam stara się pisać ku satysfakcji czytelnika. W przeszłości współpracował z wieloma tytułami prasowymi, a swoje opowiadania publikował między innymi w "Tygodniku Kulturalnym" i "Pomeranii". Obecnie tworzy scenariusze słuchowisk.
Spokojna codzienność dwóch osiemdziesięcioletnich staruszek zostaje zachwiana poprzez nocną wizytę nieproszonego gościa, po którym zostaje tylko zapach. Okazuje się, że to dopiero początek wielu kolejnych wydarzeń, które przypominają bohaterkom o skomplikowanej przeszłości. Karin i Natasza, oficjalnie siostry, a w rzeczywistości partnerki, mają bowiem wiele do ukrycia, a prawda dla obu okazuje się dość mocno zaskakująca.
Napisanie komedii obyczajowej w inteligentny sposób nie jest łatwym zadaniem, ale Stach Szulist podołał temu wyzwaniu. Pewnie dlatego, że jego książka to swoista komedia charakterów dwóch protagonistek, które zdecydowanie kradną całe literackie show. Karin i Natasza to bowiem postacie nietuzinkowe, którym starczy wiek w ogóle nie obniżył gorących temperamentów, a wręcz przeciwnie, pozwolił na pełne bycie sobą. Autor kreuje te bohaterki głównie za pomocą dialogów, które nacechowane zostają dużą dawką dowcipu oraz sarkazmu. Dialogów, w których kobiety kłócą się ze sobą, uprawiają słowne szermierki i zaskakują humorem sytuacyjnym. Rozmowy bohaterek wywołujące uśmiech na twarzy czytelnika to zdecydowanie creme de la creme całej fabuły tej powieści.
"Kumulacja" to książka z ciekawą intrygą sięgającą głęboko w przeszłość. Wraz z odkrywaniem tajemnicy, jaka wyłania się z barwnych życiorysów bohaterek, czytelnik odnajduje migawki sprzed lat. Są nimi lata PRL-u, bezlitosna działalność bezpieki, Festiwal Młodych Talentów w Szczecinie z 1962 roku, czy też festiwale kołobrzeskie. Nie brakuje także znaku rozpoznawczego pióra Stacha Szulista, czyli akcentu muzycznego pod postacią piosenek wplecionych w fabułę. Współczesność głęboko połączona z przeszłością daje w tym przypadku intrygującą mieszankę, w której wyborny finał zaskakuje.
Mam wrażenie, że Stach Szulist tworzył tę książkę operując trochę techniką scenariuszową, gdyż "Kumulacja" to idealny materiał na sztukę teatralną. Mistrzowskie dialogi, fenomenalne kreacje dwóch żywotnych staruszek, oryginalny wątek LGBT i kameralny klimat to bowiem idealne elementy do stworzenia wciągającego spektaklu. Wisienką na torcie okazuje się także swoiste puszczenie oczka do czytelnika poprzez wplecenie w fabułę nazwiska własnego autora i miejscowości Sobowidz, z którą jest prywatnie związany.
Stach Szulist to pisarz różnokierunkowy, potrafiący pisać zarówno stricte rozrywkową literaturę, jak i prozę dla bardziej wymagającego czytelnika, co w pełni pokazuje właśnie "Kumulacja". I ta odsłona twórczości autora podoba mi się najbardziej, podobnie jak niesztampowa okładka tej powieści, której zrozumienie idei przychodzi wraz z poznaniem finału skumulowanych wydarzeń mających miejsce w życiu dwóch dziarskich staruszek.
https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
"Nawet sobie nie wyobrażacie (…) do jakich czynów ludzie są zdolni z miłości".
Starość to podobnież jedynie stan umysłu, co zdecydowanie potwierdzają bohaterki najnowszej powieści Stacha Szulista. Autora wszechstronnego, który w ostatnim czasie zręcznie manewruje pomiędzy gatunkami literackimi, zaskakując tym samym swoich czytelników. W tym przypadku pisarz wziął na tapet...
Nie często trafiają mi się książki z bohaterkami w takiej wersji, dlatego też,Kumulacja" Stacha Szulist była dla mnie delikatnym powiewem świeżości i pierwszym spotkaniem z jego piórem.Jak myślę sobie o staruszkach, to zawsze przychodzą mi do głowy zrzędliwe kobiety. Chyba za dużo takich w życiu spotkałam😂Cóż się dziwić, taki wiek zapewne, to i zrzędzą, ale też pewnie nie wszystkie. Nie ma co wrzucać do jednego worka. Jednak mając na uwadze bohaterki tej książki, które są właśnie staruszkami, oczekiwałam kobitek,,z jajem" i takie dostałam! Zrzędliwe owszem, także, ale za to z jakimi osobowościami. Gratuluję dla autora ich kreacji, bo wcale nie jest to takie proste, aby stworzyć bohaterkę, która lata młodości ma już za sobą, w sposób kreatywny i nienudzący czytelnika. Dodatkowym smaczkiem jest tutaj przeszłość bohaterek, która daje o sobie znać oraz wątek LGBTQ+ delikatnie wprowadzony, który w sumie był dla mnie zaskoczeniem.
Cała książka tworzy pewną aurę tajemniczości. Już początek wywołuje w czytelniku ciekawość i delikatne ciarki, gdyż pojawia się wątek tajemniczej postaci. Takich dziwnych, czasami absurdalnych sytuacji jest tutaj kilka, ale za to tworzą niesamowitą opowieść pełną humoru, z momentami strachu, z domieszką ironii, z nutką kryminału. Taki mix gatunków, który zaskakuje, ale też daje pełną satysfakcję z lektury.
Autor serwuje nam również trochę wątków historycznych, które są idealnym dopełnieniem.
Historia ma naprawdę świetny klimat. Są momenty, które wzbudzają refleksję, ale są też takie, przy których wybuchamy śmiechem. Dialogi rozkładają nas na łopatki, a czasami zmuszają do myślenia nad życiem. Zachowana jest równowaga, co sprawia, że czyta się bardzo szybko. Naprawdę świetna historia, pełna zwrotów akcji i ciekawych sytuacji.
Nie często trafiają mi się książki z bohaterkami w takiej wersji, dlatego też,Kumulacja" Stacha Szulist była dla mnie delikatnym powiewem świeżości i pierwszym spotkaniem z jego piórem.Jak myślę sobie o staruszkach, to zawsze przychodzą mi do głowy zrzędliwe kobiety. Chyba za dużo takich w życiu spotkałam😂Cóż się dziwić, taki wiek zapewne, to i zrzędzą, ale też pewnie nie...
"Kumulacja" to historia z niezwykle oryginalną fabułą, pełną intryg i tajemnic.
To połączenie obyczaju z kryminałem i dramatu z komedią.
Karin i Natasza to dwie 80 letnie staruszki, które spędziły z sobą ponad pięćdziesiąt lat życia. Kobiety oficjalnie są siostrami a tak naprawdę łączy je związek partnerski, który skrzętnie ukrywają przed całym światem. Kłócą się z sobą nieustannie, ale w trudnych sytuacjach mogą liczyć na siebie i wzajemne wsparcie. Ich dialogi są pełne humoru i wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. W tej historii nie brak też humoru sytuacyjnego, który równoważy z sobą wątki kryminalne, groteskowe i dramatyczne.
Karin i Natasza skrywają przed sobą wiele tajemnic, nie są wobec siebie do końca szczere.
Jakie tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne?
Czy przeszłość wywróci życie staruszek do góry nogami?
Czy kobiety zdecydują się na szczerą rozmowę?
Kim jest Nora?
Co skrywa piwnica w Domu na Górce?
Co jest ukryte na dnie w starej studni?
Czy siła tajemnic jest największym spoiwem łączącym "siostry"?
O tym wszystkim dowiecie się z treści książki.
Fabuła jest wielowątkowa i bardzo dynamiczna. Zahacza o lata 60 te, stan wojenny aż po współczesność. Jest zniknięcie oficera LWP. Jest Szczeciński Festiwal Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to karierę zaczynała Karin Stanek. Są też zapomniane festiwale piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu. Wybrzmiewają stare przeboje z tamtych lat.
Jest też potęga ówczesnej władzy i bezpieki oraz siła i konsekwencje szantażu.
Ponadto jest głęboka siła matczynej miłości.
Pojawia się też chęć odnalezienia swojej tożsamości i swoich korzeni.
A przede wszystkim jest przeszłość, która odezwie się w najmniej spodziewanym momencie, po latach uśpienia. Skrywane tajemnice i niedomówienia rzadko kiedy dożywają spokojnej starości.
Bohaterowie są fajnie wykreowani. Postacie staruszek są niezwykle barwne. To nie są kobiety, którym dane jest tylko picie herbaty i rozmowa o rozmaitych dolegliwościach. Cieszę się , że je poznałam. Pomimo ich wybryków polubiłam je bardzo.
Ponadto każdy z bohaterów mówi językiem dostosowanym do ich osobowości i charakteru.
Ta historia wzrusza, rozśmiesza, ale też zmusza do refleksji.
Do czego doprowadzi kumulacja zbiegów okoliczności, kumulacja wydarzeń i kumulacja myśli? Nie zdradzę. Zapraszam Was do przeczytania tej intrygującej powieści. Zapewniam Was, że nie ma w niej miejsca na nudę a zakończenie jest zaskakujące.
#współpracabarterowazautorem
#czytamirecenzuję
#recenzja
Stach Szulist pisarz
Wydawnictwo Seqoja
"Kumulacja" to historia z niezwykle oryginalną fabułą, pełną intryg i tajemnic.
To połączenie obyczaju z kryminałem i dramatu z komedią.
Karin i Natasza to dwie 80 letnie staruszki, które spędziły z sobą ponad pięćdziesiąt lat życia. Kobiety oficjalnie są siostrami a tak naprawdę łączy je związek partnerski,...
Przeszłość zawsze uderza, gdy najmniej się tego spodziewamy. Karin i Natasza to staruszki, które mają wiele do ukrycia. Tajemnice zaczynają wychodzić na jaw, a przypadki się kumulują. Co wyjdzie na jaw? Jak wiele osób obejmie cała sprawa?
“Kumulacja” to historia o macierzyństwie, miłości i wielu tajemnicach. Mamy tutaj ciekawy wątek LGBTQ+, który ma bardzo ważny wkład w całej historii. Ciężko jest przypisać jeden gatunek tej powieści, jest ona na pograniczu literatury obyczajowej a kryminału. Autor świetnie kreuje obie główne bohaterki i sprawia, że są bardzo barwnymi postaciami. Można się pośmiać z niektórych z ich wypowiedzi, bo są to naprawdę charakterne staruszki. Mogą się cały czas kłócić i sobie dokuczać, ale czuć, że gdyby trzeba było to by za siebie zabiły.
Nikt nie pomyślałby, że dwie staruszki mieszkające razem mają taką intrygującą przeszłość, z czego nawet całością się ze sobą nie podzieliły, znając się szmat czasu.
Jest to dość lekka i krótka pozycja, ale niesamowicie wciąga. Stach Szulist gwarantuje niesamowity klimat można by rzecz dramatycznej komedii. Uwierzcie, że nie poznaliście jeszcze takich staruszek!
Muszę pochwalić wydawnictwo SEQOJA, bo jest to druga pozycja, którą od nich czytam i jestem zachwycona jak świetne pozycje wychodzą spod ich szyldu!
⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Przeszłość zawsze uderza, gdy najmniej się tego spodziewamy. Karin i Natasza to staruszki, które mają wiele do ukrycia. Tajemnice zaczynają wychodzić na jaw, a przypadki się kumulują. Co wyjdzie na jaw? Jak wiele osób obejmie cała sprawa?
“Kumulacja” to historia o macierzyństwie, miłości i wielu tajemnicach. Mamy tutaj ciekawy wątek LGBTQ+, który ma bardzo ważny wkład w...
Z tą książką jest trochę tak, że łatwiej napisać, czego w niej nie ma, niż co jest. Ale ponieważ książka jest, to mimo wszystko wypada się przyjrzeć temu, co zawiera. I tu kłopot, bo nie wiem, od czego zacząć. W tej niewielkiej objętościowo powieści - zaledwie 250 stron - jest w zasadzie wszystko, czego od tego rodzaju książek oczekujemy. No i tu kolejny kłopot, bo nie da się Kumulacji przypisać do konkretnego gatunku. Ale po kolei. Wszystko zaczyna się to od pewnego, nocnego trzęsienia emocjonalnego w domu zamieszkiwanym przed dwie starsze panie (80+), z pozoru uchodzące za "święte', lecz jak się w trakcie lektury okazuje, nie znowu takie święte, a raczej grzeszne żywoty wiodące w różnych konstelacjach. Przy okazji wyjaśniam, że powieść ta stanowić może istotne novum w gatunku prozy LGBTQ+, bowiem Karin i Natasza to seniorki będące od dziesięcioleci w związku lesbijskim. Tu nie ma mowy o tym wprost, dosadnie, jeśli już, to półsłówkami, dwuznacznościami, półgębkiem. Napisałem wcześniej, iż zaczyna się od pewnego trzęsienia, ale potem jest już tylko lepiej, gęściej, dynamiczniej, z takimi zakrętami i zwrotami akcji, że tylko gratulować pomysłowości autorowi. Bo po początku pełnym wstrząsów, w życiu głównych bohaterek zaczynają się kumulować echa niecnych uczynków obu pa w minionych dekadach. Zatem mamy tu także sporo historii, począwszy od początku lat 60-tych, przez siedemdziesiąte, a nawet zahacza autor o stan wojenny i pewne zniknięcie oficera LWP w tajemniczych okolicznościach. Jest przy okazji sporo odniesień do muzycznych zdarzeń - czasem fascynacji - do tamtych czasów, choćby szczecińskiego Festiwalu Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to debiutowała Karin Stanek (chyba nieprzypadkowo jedna z głównych bohaterek takie właśnie imię nosi), ale jest też trochę wzmianek o obcym dziś zjawisku festiwali kołobrzeskich, gdzie śpiewano wojskowe piosenki. W tej powieści bywa więc historycznie, ale przede wszystkim jest kryminalnie, zarówno na serio, czasem w formie thrillera, ale zdarza się, że ironicznie, groteskowo i z salwami śmiechu. Czy to się kłóci? Właśnie że nie, wręcz gra jak w trybach sprawnej maszyny. Jeśli dodać do tego dynamikę akcji i żywy język, to musiało z tego wyjść dziełko, od którego trudno się oderwać. Może ta książka trafiła akurat w mój nastrój, ale jeśli nawet, to już za to należy jej się..., no cóż, może jeszcze nie 10/10, ale dziewiątka jak najbardziej. Przy okazji uznanie dla Wydawnictwa Seqoja.
Z tą książką jest trochę tak, że łatwiej napisać, czego w niej nie ma, niż co jest. Ale ponieważ książka jest, to mimo wszystko wypada się przyjrzeć temu, co zawiera. I tu kłopot, bo nie wiem, od czego zacząć. W tej niewielkiej objętościowo powieści - zaledwie 250 stron - jest w zasadzie wszystko, czego od tego rodzaju książek oczekujemy. No i tu kolejny kłopot, bo nie da...
Rzadko udaje się trafić na książkę, która jednocześnie straszy i bawi po sam śmiech. Taka właśnie jest Kumulacja. Autor umiejętnie balansuje między czarnym humorem, komedią i kryminałem. Ponadto jest tu sporo dygresji historycznych, znakomite nawiązania do Festiwalu Młodych Talentów z 1962 roku, a także zapomnianych festiwali kołobrzeskich. Przede wszystkim jest jednak założona i pełna zwrotów intryga. Kawał znakomitej prozy wiodącej czytelnika przez śmiech i strach ku czytelniczej satysfakcji. Brawa dla wydawnictwa Seqoja za odwagę wydania takiej bomby emocjonalnej. Ale i tak nie do przebicia są główne bohaterki, sędziwe seniorki.
Rzadko udaje się trafić na książkę, która jednocześnie straszy i bawi po sam śmiech. Taka właśnie jest Kumulacja. Autor umiejętnie balansuje między czarnym humorem, komedią i kryminałem. Ponadto jest tu sporo dygresji historycznych, znakomite nawiązania do Festiwalu Młodych Talentów z 1962 roku, a także zapomnianych festiwali kołobrzeskich. Przede wszystkim jest jednak...
Zdarza Wam się sięgnąć po książkę nie dlatego, że akurat macie na nią ochotę, ale dlatego, że napisał ją autor, którego już dobrze znacie i którego styl doskonale Wam leży? Ze mną tak właśnie było. Stacha Szulista poznałam w 2024 roku dzięki powieści "Miłość spod ziemi" i powiem wprost, że ta książka mnie totalnie kupiła. Od tego momentu wiedziałam, że żadna kolejna jego książka nie może mi umknąć. Gdy tylko zobaczyłam "Kumulację" intrygujący tytuł, ciekawy opis i okładkę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Choć Kumulacja została przypisana do literatury pięknej, w moim odczuciu z powodzeniem można by było ją wrzucić do kategorii komedii obyczajowej z elementami absurdu i ironii. I to takiej, która nie próbuje być na siłę zabawna, tylko taka po prostu… z charakterem.
Głównymi bohaterkami są Karin i Natasza. Dwie kobiety, które lata młodości mają już dawno za sobą, ale absolutnie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Są jak ogień i woda, jak dwie strony tej samej monety niby zupełnie różne, a jednak nierozerwalnie ze sobą związane. Mieszkają razem i nie oszukujmy się działają na siebie jak płachta na byka. Wypominają sobie wszystko, dogryzają, kłócą się o drobiazgi… ale gdyby któraś z nich naprawdę potrzebowała pomocy, druga rzuciłaby się w ogień bez mrugnięcia okiem. I w tym jest coś niesamowicie prawdziwego, ludzkiego i poruszającego.
Książka zaczyna się od intrygującego, wręcz onirycznego momentu. Nocny, nieproszony gość pojawia się w ich domu i zostawia po sobie jedynie męski zapach. Czy to jawa? Czy to sen? A może coś jeszcze innego? Ten element wprowadza atmosferę tajemnicy, lekkiego niepokoju ale też daje przedsmak tego, co będzie się działo dalej. Bo potem to już naprawdę się dzieje.
Autor serwuje nam nie tylko powrót do przeszłości obu bohaterek, ale także całą serię dziwnych, zaskakujących wydarzeń, które sięgają granic absurdu. Przypadki zaczynają się niebezpiecznie kumulować i naprawdę nie wiemy, czy to jeszcze przypadki, czy już przeznaczenie, albo… plan. Czy przeszłość może wrócić i narobić zamieszania w życiu kobiet, które planowały jedynie spokojnie starzeć się z kotem i herbatką? Co się stanie, kiedy tajemnice wyjdą na jaw? I do czego doprowadzi ta cała, narastająca lawina wydarzeń?
Czytelnik w trakcie lektury doświadczy całego wachlarza emocji od śmiechu przez łzy, przez zdziwienie i wzruszenie. To historia, która rozbawi, ale też momentami ukłuje. Pokazuje, że życie potrafi zaskoczyć nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że już nic się nie wydarzy. Że człowiek nigdy nie przestaje być człowiekiem, ze swoimi emocjami, pragnieniami, wątpliwościami niezależnie od wieku.
Co najbardziej mi się w tej książce podobało? Zdecydowanie dialogi i relacja między Karin a Nataszą. Były szczere, żywe, momentami kąśliwe, ale przez to tak bardzo autentyczne. Ich relacja to mieszanka humoru, czułości i… starej dobrej zgryźliwości. Uwielbiam to! No i ogromny plus za klimat, niby komedia, a jednak z elementem tajemnicy i refleksji, która zostaje w głowie na dłużej.
Jeśli macie ochotę na książkę, która Was rozbawi, wzruszy i zostawi z kilkoma ważnymi pytaniami o sens życia, przyjaźń i to, co tak naprawdę w życiu się liczy "Kumulacja" będzie świetnym wyborem. I gwarantuję że niezależnie od tego, ile macie lat, odnajdziecie w tej historii coś dla siebie.
Polecam z całego serca – i już wypatruję kolejnej książki Stacha Szulista!
Zdarza Wam się sięgnąć po książkę nie dlatego, że akurat macie na nią ochotę, ale dlatego, że napisał ją autor, którego już dobrze znacie i którego styl doskonale Wam leży? Ze mną tak właśnie było. Stacha Szulista poznałam w 2024 roku dzięki powieści "Miłość spod ziemi" i powiem wprost, że ta książka mnie totalnie kupiła. Od tego momentu wiedziałam, że żadna kolejna jego...
„Siostry” Karin i Natasza Szulistówne od dekad w jednym spały domu, ale o ich prawdziwej lesbijskiej więzi nie było dane wiedzieć nikomu. W okolicy sądzono, że staruszki są przyzwoite i ułożone, bo żyły w swoimi sprawami, wojowały i prały brudy po kryjomu. Choć w młodości najdziksze wyprawiały swawole, dwie „ciocie” dobrze się kryły ze skłonnością do grzeszków, nawet wychowały goniącą za queerującymi chłopakami Norę…
Pewnego dnia pozorny spokój w domu swarliwych staruszek zostaje zburzony przez zapowiedź przylotu zza Oceanu „córeczki” dwóch mamuś oraz dokonany włam, po którym w pomieszczeniach unosi się podejrzany zapach, najpewniej jakiegoś obcego chłopa – zbiegłego, a może zaginionego. Wkrótce bojowe babuszki nachodzą i tropią w ich przybytku sensacje mężczyźni podejrzanej konduity. Kawalerowie dziwnie mają się ku sobie, ale też skłonni są do upadłego babrać się w biografiach intymnych podejrzanych staruszek – tajemniczych gangsta grannies chacharzących pod matronatem Anieli Dulskiej.
W wyniku samczej interwencji ujrzą światło dzienne pikantne listy jednej z old ladies („de Sade by się ich treści nie powstydził, a niejeden libertyn mógłby u pani nauki pobierać. Choćby nawet Blanka Lipińska”), a przy okazji tytułowa kumulacja brudów i tajemnic ze słusznie minionych czasów.
Stach Szulist stworzył powieść w sam raz dla fanek i fanów seriali „Vicious” oraz „Grace i Frankie”. To trochę teatralna komedia pomyłek, trochę kryminał w stylu Agathy Christie, a w dużej mierze pieprzna od sarkazmu i pełna zagadek obyczajówa, tyle że przegięta jak banan na twarzy, z którym można zastać osobę czytającą.
„Kumulacja” to ciekawa lektura. A nagromadzenie absurdów historycznych i familijnych w powieści Stacha Szulista zdecydowanie nie pozwala się nudzić. Raczej trudno się nadziwić, że chyba nikt wcześniej nie urządził nam w rodzimej prozie LGBTQ-owej takiego festiwalu rodzinnych dram i toksycznych przypadków – portretowanego od czasów wojennych, przez bagniste mroki PRL, do pogubienia się w prywatnych izolatkach współczesności, jakimi stają się nasze domostwa.
— Tomek Charnas, KONFRONTAkCJE
PLUSY
+ Nigdy za wiele herstorii seniorek lesbijek!
+ Fascynujące się okazuje, że winy i sekrety z przeszłości (solo, w parach i na boku) wciąż rzutują na żywą jak zombie relację i lubiewne samopoczucie.
+ Mnóstwo tu mrocznych zaszłości, dziur w pamięci i… w ziemi, która kryje trupy i zmarnowane nasienie.
+ Dostatek queerów, nawet ultrasów, i wszelkiej maści chłopów uganiających się na innymi chłopami (choć w dzień za babami też). Bywa zabawnie, nawet gdy robi się gorzko-gorzko.
MINUSY
- Jeśli nie lubisz piętrzących się queerowo, czyli na opak, kuriozów, zaskoczeń i pociągu nieoczekiwanych zdarzeń – poszukaj sobie comfort booka z nastrajającego do snu audiobooka.
Tak Gujcio Tomcio ci radzi.
TRIGGER WARNING:
w powieści pobrzmiewają albo grzmią gromy tęczowej miłości z księżycowego nieba, dziennikarskie i seksualne prowokacje, a nawet „miłości pokraczne” (przynajmniej z nazwy).
;-0
Więcej o LGBTQ-owych lekturach w dwumiesięczniku „REPLIKA” #118
„Siostry” Karin i Natasza Szulistówne od dekad w jednym spały domu, ale o ich prawdziwej lesbijskiej więzi nie było dane wiedzieć nikomu. W okolicy sądzono, że staruszki są przyzwoite i ułożone, bo żyły w swoimi sprawami, wojowały i prały brudy po kryjomu. Choć w młodości najdziksze wyprawiały swawole, dwie „ciocie” dobrze się kryły ze skłonnością do grzeszków, nawet...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeszłość bohaterek, dwóch starszych kobiet, powraca do nich z siłą nieuchronnie pracą do tytułowej kumulacji. Świetnie skonstruowane i jeszcze lepiej opowiedziane qui pro quo. Odświeżająca. Absolutnie godna polecenia.
Przeszłość bohaterek, dwóch starszych kobiet, powraca do nich z siłą nieuchronnie pracą do tytułowej kumulacji. Świetnie skonstruowane i jeszcze lepiej opowiedziane qui pro quo. Odświeżająca. Absolutnie godna polecenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatasza i Karin mieszkają ze sobą od bardzo długiego czasu. Kłócą się i dokuczają co nie miara, jednak ich życie jest w miarę spokojne i ustabilizowane. Do czasu... Swój przyjazd zapowiada Nora, córka Nataszy, a w okolicy domku staruszek zaczyna się kręcić tajemniczy osobnik zadając niewygodne pytania. Czy panie zachowają spokój? A może na jaw wyjdą dawno skrywane tajemnice? Przekonajcie się sami...
Przyznam, że książka bardzo mocno mnie zaskoczyła - ale w pozytywnym znaczeniu. Zaczyna się dość intrygująco, a potem... jest jeszcze ciekawiej. Okazuje się, ze Natasza i Karin, z pozoru dwie spokojne, choć nieco kłótliwe starsze panie, skrywają całkiem sporo grzeszków i grzechów. A Autor powoli odkrywa je przed czytelnikiem, wracając do przeszłości bohaterek. Sama relacja Nataszy i Karin mogłaby zostać opisana wyrażeniem "to skomplikowane" - a i tak byłoby to wielkie niedopowiedzenie. Książka napisana jest bardzo ciekawie I wciąga. Dostajemy coraz to nowe fakty z życia bohaterek, niektóre dość szokujące. I czytam z zapartym tchem, co bedzie dalej, czym jeszcze zaskoczy nas ten duet. A że zaskoczy - możemy być pewni. Autor wykreował naprawdę nietuzinkowe bohaterki. Trudno określić, jaki gatunek ma książka - to komedia obyczajowa - ale taka bardziej z tych "czarnych" z elementami kryminału, trochę z historycznym tłem... Spędziłam z nią bardzo przyjemne i ciekawe chwile.
Natasza i Karin mieszkają ze sobą od bardzo długiego czasu. Kłócą się i dokuczają co nie miara, jednak ich życie jest w miarę spokojne i ustabilizowane. Do czasu... Swój przyjazd zapowiada Nora, córka Nataszy, a w okolicy domku staruszek zaczyna się kręcić tajemniczy osobnik zadając niewygodne pytania. Czy panie zachowają spokój? A może na jaw wyjdą dawno skrywane...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobnie jak w przypadku poprzedniej książki autora, również tutaj na początku trudno było mi się wgryźć w historię. Przez dłuższy czas nie byłam nawet pewna, z jakim gatunkiem mam do czynienia. Dopiero później wszystko się wyjaśnia i okazuje się, że to literatura obyczajowa z mocno rozwiniętym wątkiem kryminalnym.
Natasza i Karin to osiemdziesięciolatki, które w życiu przeszły naprawdę wiele i teraz liczą na spokojną starość. Kim są? Oficjalnie przedstawiają się jako siostry, ale to jedynie przykrywka dla obcych. W rzeczywistości były partnerkami i kochankami. Patrząc na ich relację i sposób, w jaki się do siebie odnoszą, można odnieść wrażenie, że dziś ledwo się tolerują.
Gdy na posesji kobiet pojawia się tajemniczy mężczyzna, ich życie nagle nabiera tempa. Karol Awers twierdzi, że wie, co wydarzyło się w tym miejscu wiele lat wcześniej. To właśnie od tego momentu rozpoczyna się swoiste śledztwo, a czytelnik krok po kroku odkrywa, jakie sekrety mają na sumieniu Natasza i Karin.
"Kumulacja" Stacha Szulista chyba trochę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się takiej historii. Dwie starsze panie kojarzyły mi się raczej z czymś lekkim albo dramatycznym, a dostałam kryminalną zagadkę, w której główną rolę odgrywają seniorki. Sekrety są dawkowane powoli, ale jest ich naprawdę sporo.
Czy ta książka mi się podobała? Początkowo nie do końca. Wciąż ma trudność z oswojeniem się ze stylem autora, chociaż w porównaniu do poprzedniej książki widać zmianę. Zdania są prostsze i bardziej przystępne, a mimo to coś w narracji mnie męczyło. Trudno mi nawet dokładnie określić co. Z czasem jednak wciągnęłam się w historię Nataszy i Karin, a wątek ich relacji dodał tej opowieści dodatkowej głębi.
Warto też wspomnieć o ciekawym zabiegu autora. Obu seniorkom nadaje swoje nazwisko, a akcję osadza w okolicach, w których sam mieszka. To drobnym ale intrygujący element, który delikatnie zaciera granicę między fikcją a rzeczywistością.
Podsumowując, "Kumulacja" to książka, która potrzebuje chwili by się rozkręcić. Nie porwała mnie od pierwszych stron, ale z każdym kolejnym rozdziałem ciekawość brała górę. To historia o tajemnicach, przeszłości i konsekwencjach dawnych decyzji, opowiedziana w nietypowej seniorskiej odsłonie. Jeśli lubicie literaturę obyczajową z rozbudowanym wątkiem kryminalnym i nie przeszkadza Wam wolniejsze tempo narracji, warto dać tej książce szansę.
Podobnie jak w przypadku poprzedniej książki autora, również tutaj na początku trudno było mi się wgryźć w historię. Przez dłuższy czas nie byłam nawet pewna, z jakim gatunkiem mam do czynienia. Dopiero później wszystko się wyjaśnia i okazuje się, że to literatura obyczajowa z mocno rozwiniętym wątkiem kryminalnym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatasza i Karin to osiemdziesięciolatki, które w życiu...
O takich staruszkach, to ja jeszcze nie czytałem. Nie dość, że sama ich kreacja jest niesamowita, to jeszcze autor dołączył do tego wątek LGBTQ+, który dodatkowo ubarwia tę historię, gdyż jest tajemnicą skrywaną przez dwie staruszki. Nie tylko to w tej pozycji, jest tajemnicą. Jest ich dużo więcej i zaczną wychodzić na jaw. Już sam tytuł sugeruje, że tutaj będzie kumulacja wszystkiego, a co za tym idzie multum wrażeń, dużo uśmiechu i trochę kryminalnej atmosfery. Nie zabraknie również chwili na refleksję, podróży w czasie, mam tu na myśli ,,powrót" do przeszłości wraz ze staruszkami oraz realiów teraźniejszości.
,,Kumulacja" Pana Stacha Szulist to jedna z tych książek, które nie muszą zawierać dużej ilości stron, aby wywołać w czytelniku ciekawość, ekscytację i wprowadzić w stan zadumy. Kreacja bohaterów jest na wysokim poziomie. Ich przeszłość kryje wiele. Jest to niespodzianka zarówno dla czytelnika, jak i też dla samych bohaterek, gdyż o dziwo tyle lat razem, a tak mało o sobie wiedziały. Główne bohaterki to kobiety ekspresywne, a dialogi pomiędzy nimi są pełne emocji i żywiołowości mimo wieku, w którym są. Podobało mi się również to, że bohaterowie są ludzcy, normalni i z charakterem. W sumie w tym wszystkim o to chodzi, aby bohater przemówił do czytelnika, sprawił swoją osobowością, że stanie się nam bliski. Kreacja z rozsądkiem, bez udziwnień zawsze ma u mnie duży plus.
Autor wplótł wiele wątków w historię, dlatego też śmiało powiem, że wnętrze tej pozycji jest bardzo bogate. Ta pozycja to mieszanka gatunków. Trochę z obyczajówki, dramatu, komedii i można by jeszcze dopisać co nieco.
To moje pierwsze spotkanie z piórem autora. Zaskakujące i rewelacyjnie przyjemne. Oby więcej takich pozycji.
Potisnam
O takich staruszkach, to ja jeszcze nie czytałem. Nie dość, że sama ich kreacja jest niesamowita, to jeszcze autor dołączył do tego wątek LGBTQ+, który dodatkowo ubarwia tę historię, gdyż jest tajemnicą skrywaną przez dwie staruszki. Nie tylko to w tej pozycji, jest tajemnicą. Jest ich dużo więcej i zaczną wychodzić na jaw. Już sam tytuł sugeruje, że tutaj będzie kumulacja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kumulację” na moją półkę zaprosiło stwierdzenie, że szukam w literaturze czegoś nowego i niekoniecznie musi być to temat jako taki. I rzeczywiście, w tym przypadku dokładnie tak się stało. Temat odmieniany przez wszystkie przypadki przez wielu pisarzy u Stacha Szulista powrócił w zupełnie nowej formie, zarówno językowej, jak i konstrukcyjnej.
Dwie starsze panie, stary dom i tajemnica, która je łączy i… dzieli. Wścibski dziennikarz podający się za policjanta, nieakceptująca upływu czasu córka w mocno średnim wieku, przypadkowa (albo i nie) zbieżność nazwisk i dziwne znaki w piwnicy. Zacierane? Malowane? Co znaczą? Komu zależy na wprowadzeniu zamieszania w życie starszych pań? Czy nie wystarczająco dużo one same zdążyły już zamieszać przed laty i przez lata?...
Stach Szulist ujął mnie swoim podejściem do opowieści. Podoba mi się, że nie pakuje czytelnikowi wyjaśnień łopatą do głowy, pozwala się domyślać, błądzić, szukać okruchów podpowiedzi, zbaczać ze ścieżki i na nią wracać. Wkłada w usta starszych pań nieco przestarzałe określenia, jak chociażby żurnalista, przedstawicielom młodszego pokolenia bohaterów pozwala się temu dziwić i nie rozumieć archaizmów albo wędrować między wspomnieniami przez nie wywoływanymi. Czytelnikowi udziela się tęsknota, rozterki, zastanawia się, jak sam postąpiłby stając przed wyborem, z jakim zmierzyły się Karin i Natasza. Czy skórka była warta wyprawki? Czy można zapomnieć? Czy da się żyć tak, jakby nic się nie wydarzyło? Czasu cofnąć się nie da, ale… Może można przekonać i siebie, i cały świat, że konsekwencje są akceptowalne?
A po wszystkim ciężko westchnąć i wrócić do swoich zajęć.
„Kumulacja” to książka nieoczywista. Na pewno nie czytadełko. Ale jakże warto po nią sięgnąć dla przyjemności obcowania z językiem! Autorowi serdecznie dziękuję za dedykację. Spełniła się ponad miarę!
„Kumulację” na moją półkę zaprosiło stwierdzenie, że szukam w literaturze czegoś nowego i niekoniecznie musi być to temat jako taki. I rzeczywiście, w tym przypadku dokładnie tak się stało. Temat odmieniany przez wszystkie przypadki przez wielu pisarzy u Stacha Szulista powrócił w zupełnie nowej formie, zarówno językowej, jak i konstrukcyjnej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie starsze panie, stary...
Dziś przychodzę do Was z historią, która doprowadziła mnie do stwierdzenia, że człowiek jest jak takie małe gliniane naczynie, w którym zbiera się i kumuluje wszystko to, co dobre i co złe, pływają w nim wspomnienia, przeżyte emocje, pokłosia sukcesów i gorzki smak porażek, wielkie miłości i jeszcze większe tajemnice, ale gdy to naczynie osiągnie swój limit, pęka i daje upust temu co przez lata w sobie zbierał...
Czasami nie dzieje się wtedy nic, a czasami zadzieje się wszystko. Życie albo runie w przepaść, albo doświadczymy oczyszczającego katharsis...
Nie będę opisywać całej fabuły, bo została ona utkana tak, że każdy najdrobniejszy szczegół, powiązany jest z poprzednim i wpływa na kolejny. Nie chciałabym Wam zepsuć zabawy z odkrywania ukrytych poszlak doprowadzających do szokującego rozwiązania tajemnicy z przeszłości. Na zachętę dodam tylko, że mocną stroną tej historii są wielobarwne postacie, powieść jest zabawna, intrygująca, zaskakująca a momentami nawet przerażająca. Stach Szulist stworzył oryginalną historię gdzie humor, ironia i sarkazm grają jedne z pierwszych skrzypiec, a główne bohaterki to na pewno nie są ckliwe staruszki, które z nostalgią i sentymentem wspominają szalone lata młodości przy popołudniowej herbatce. Kobiety te mają nie jedno za uszami, o nie jednym chcą zapomnieć i nie jedno schować na dnie duszy tak, by nikt tego nigdy nie zauważył, ale głęboka przeszłość, traumatyczne i bolesne wydarzenia zaczynają upominać się o swoją prawdę.
Jest to także opowieść o trudnych wyborach, matczynej miłości i poświęceniu, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, swych rodzinnych korzeni, mierzeniu się z prawdą, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego.
Opisana w książce historia jest bardzo inteligentnie "utkana" i poprowadzona. Fantastycznie się czyta historię pełną powrotów do lat sześćdziesiątych czy osiemdziesiątych (można poczytać, w jakich realiach przyszło dorastać naszym dziadkom i rodzicom). Autor wspomina o muzycznych festiwalach tego czasu takich jak Szczeciński Festiwal Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to karierę zaczynała Karin Stanek, o zapomnianych Festiwalach Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu (nawet nie wiedziałam, że taki miał miejsce), pokazuje, jaka też była potęga ówczesnej władzy oraz siła i konsekwencje szantażu, które ciągną się za człowiekiem przez całe życie.
Akcja toczy się niezwykle szybko, a czytelnik nie odnajduje nawet chwili wytchnienia. Zanim emocje zdążą opaść, za moment znów przekraczają dopuszczalny poziom. A finał zwyczajnie zwala z nóg!
Niespodziewany i w jakiś sposób wstrząsający, przeszywający na wskroś jest zwieńczeniem wszystkich emocji, jakie towarzyszyły czytelnikowi od pierwszej do ostatniej kartki.
W tej historii tyle się dzieje, że trudno jest ją zakwalifikować do jednego gatunku. Według mnie jest to bardzo ciekawy miks, i każdy znajdzie tu coś odpowiedniego dla siebie, zarówno fan powieści obyczajowej jak i kryminału.
Książkę czyta się doskonale, zmusza ona do refleksji, atakuje różnorodnymi emocjami, bawi, wstrząsa i pokazuje, że pomiędzy białym a czarnym istnieje jeszcze mnóstwo odcieni szarości...
Pod tą skromną okładką czeka na Was cały ocean różnych doznań- to mogę Wam zagwarantować!
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To opowieść o życiowym trzęsieniu, po którym już nic nie będzie takie samo.
Dziś przychodzę do Was z historią, która doprowadziła mnie do stwierdzenia, że człowiek jest jak takie małe gliniane naczynie, w którym zbiera się i kumuluje wszystko to, co dobre i co złe, pływają w nim wspomnienia, przeżyte emocje, pokłosia sukcesów i gorzki smak porażek, wielkie miłości i jeszcze większe tajemnice, ale gdy to naczynie osiągnie swój limit, pęka i daje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Nawet sobie nie wyobrażacie (…) do jakich czynów ludzie są zdolni z miłości".
Starość to podobnież jedynie stan umysłu, co zdecydowanie potwierdzają bohaterki najnowszej powieści Stacha Szulista. Autora wszechstronnego, który w ostatnim czasie zręcznie manewruje pomiędzy gatunkami literackimi, zaskakując tym samym swoich czytelników. W tym przypadku pisarz wziął na tapet komedię obyczajową, zgrabnie łącząc humor z tragedią.
Stanisław "Stach" Szulist wierzy, że kto dużo czyta, lepiej rozumie świat i ludzi, a sam stara się pisać ku satysfakcji czytelnika. W przeszłości współpracował z wieloma tytułami prasowymi, a swoje opowiadania publikował między innymi w "Tygodniku Kulturalnym" i "Pomeranii". Obecnie tworzy scenariusze słuchowisk.
Spokojna codzienność dwóch osiemdziesięcioletnich staruszek zostaje zachwiana poprzez nocną wizytę nieproszonego gościa, po którym zostaje tylko zapach. Okazuje się, że to dopiero początek wielu kolejnych wydarzeń, które przypominają bohaterkom o skomplikowanej przeszłości. Karin i Natasza, oficjalnie siostry, a w rzeczywistości partnerki, mają bowiem wiele do ukrycia, a prawda dla obu okazuje się dość mocno zaskakująca.
Napisanie komedii obyczajowej w inteligentny sposób nie jest łatwym zadaniem, ale Stach Szulist podołał temu wyzwaniu. Pewnie dlatego, że jego książka to swoista komedia charakterów dwóch protagonistek, które zdecydowanie kradną całe literackie show. Karin i Natasza to bowiem postacie nietuzinkowe, którym starczy wiek w ogóle nie obniżył gorących temperamentów, a wręcz przeciwnie, pozwolił na pełne bycie sobą. Autor kreuje te bohaterki głównie za pomocą dialogów, które nacechowane zostają dużą dawką dowcipu oraz sarkazmu. Dialogów, w których kobiety kłócą się ze sobą, uprawiają słowne szermierki i zaskakują humorem sytuacyjnym. Rozmowy bohaterek wywołujące uśmiech na twarzy czytelnika to zdecydowanie creme de la creme całej fabuły tej powieści.
"Kumulacja" to książka z ciekawą intrygą sięgającą głęboko w przeszłość. Wraz z odkrywaniem tajemnicy, jaka wyłania się z barwnych życiorysów bohaterek, czytelnik odnajduje migawki sprzed lat. Są nimi lata PRL-u, bezlitosna działalność bezpieki, Festiwal Młodych Talentów w Szczecinie z 1962 roku, czy też festiwale kołobrzeskie. Nie brakuje także znaku rozpoznawczego pióra Stacha Szulista, czyli akcentu muzycznego pod postacią piosenek wplecionych w fabułę. Współczesność głęboko połączona z przeszłością daje w tym przypadku intrygującą mieszankę, w której wyborny finał zaskakuje.
Mam wrażenie, że Stach Szulist tworzył tę książkę operując trochę techniką scenariuszową, gdyż "Kumulacja" to idealny materiał na sztukę teatralną. Mistrzowskie dialogi, fenomenalne kreacje dwóch żywotnych staruszek, oryginalny wątek LGBT i kameralny klimat to bowiem idealne elementy do stworzenia wciągającego spektaklu. Wisienką na torcie okazuje się także swoiste puszczenie oczka do czytelnika poprzez wplecenie w fabułę nazwiska własnego autora i miejscowości Sobowidz, z którą jest prywatnie związany.
Stach Szulist to pisarz różnokierunkowy, potrafiący pisać zarówno stricte rozrywkową literaturę, jak i prozę dla bardziej wymagającego czytelnika, co w pełni pokazuje właśnie "Kumulacja". I ta odsłona twórczości autora podoba mi się najbardziej, podobnie jak niesztampowa okładka tej powieści, której zrozumienie idei przychodzi wraz z poznaniem finału skumulowanych wydarzeń mających miejsce w życiu dwóch dziarskich staruszek.
https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
"Nawet sobie nie wyobrażacie (…) do jakich czynów ludzie są zdolni z miłości".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStarość to podobnież jedynie stan umysłu, co zdecydowanie potwierdzają bohaterki najnowszej powieści Stacha Szulista. Autora wszechstronnego, który w ostatnim czasie zręcznie manewruje pomiędzy gatunkami literackimi, zaskakując tym samym swoich czytelników. W tym przypadku pisarz wziął na tapet...
Nie często trafiają mi się książki z bohaterkami w takiej wersji, dlatego też,Kumulacja" Stacha Szulist była dla mnie delikatnym powiewem świeżości i pierwszym spotkaniem z jego piórem.Jak myślę sobie o staruszkach, to zawsze przychodzą mi do głowy zrzędliwe kobiety. Chyba za dużo takich w życiu spotkałam😂Cóż się dziwić, taki wiek zapewne, to i zrzędzą, ale też pewnie nie wszystkie. Nie ma co wrzucać do jednego worka. Jednak mając na uwadze bohaterki tej książki, które są właśnie staruszkami, oczekiwałam kobitek,,z jajem" i takie dostałam! Zrzędliwe owszem, także, ale za to z jakimi osobowościami. Gratuluję dla autora ich kreacji, bo wcale nie jest to takie proste, aby stworzyć bohaterkę, która lata młodości ma już za sobą, w sposób kreatywny i nienudzący czytelnika. Dodatkowym smaczkiem jest tutaj przeszłość bohaterek, która daje o sobie znać oraz wątek LGBTQ+ delikatnie wprowadzony, który w sumie był dla mnie zaskoczeniem.
Cała książka tworzy pewną aurę tajemniczości. Już początek wywołuje w czytelniku ciekawość i delikatne ciarki, gdyż pojawia się wątek tajemniczej postaci. Takich dziwnych, czasami absurdalnych sytuacji jest tutaj kilka, ale za to tworzą niesamowitą opowieść pełną humoru, z momentami strachu, z domieszką ironii, z nutką kryminału. Taki mix gatunków, który zaskakuje, ale też daje pełną satysfakcję z lektury.
Autor serwuje nam również trochę wątków historycznych, które są idealnym dopełnieniem.
Historia ma naprawdę świetny klimat. Są momenty, które wzbudzają refleksję, ale są też takie, przy których wybuchamy śmiechem. Dialogi rozkładają nas na łopatki, a czasami zmuszają do myślenia nad życiem. Zachowana jest równowaga, co sprawia, że czyta się bardzo szybko. Naprawdę świetna historia, pełna zwrotów akcji i ciekawych sytuacji.
Nie często trafiają mi się książki z bohaterkami w takiej wersji, dlatego też,Kumulacja" Stacha Szulist była dla mnie delikatnym powiewem świeżości i pierwszym spotkaniem z jego piórem.Jak myślę sobie o staruszkach, to zawsze przychodzą mi do głowy zrzędliwe kobiety. Chyba za dużo takich w życiu spotkałam😂Cóż się dziwić, taki wiek zapewne, to i zrzędzą, ale też pewnie nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#recenzja
Stach Szulist pisarz
Wydawnictwo Seqoja
"Kumulacja" to historia z niezwykle oryginalną fabułą, pełną intryg i tajemnic.
To połączenie obyczaju z kryminałem i dramatu z komedią.
Karin i Natasza to dwie 80 letnie staruszki, które spędziły z sobą ponad pięćdziesiąt lat życia. Kobiety oficjalnie są siostrami a tak naprawdę łączy je związek partnerski, który skrzętnie ukrywają przed całym światem. Kłócą się z sobą nieustannie, ale w trudnych sytuacjach mogą liczyć na siebie i wzajemne wsparcie. Ich dialogi są pełne humoru i wywołują uśmiech na twarzy czytelnika. W tej historii nie brak też humoru sytuacyjnego, który równoważy z sobą wątki kryminalne, groteskowe i dramatyczne.
Karin i Natasza skrywają przed sobą wiele tajemnic, nie są wobec siebie do końca szczere.
Jakie tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne?
Czy przeszłość wywróci życie staruszek do góry nogami?
Czy kobiety zdecydują się na szczerą rozmowę?
Kim jest Nora?
Co skrywa piwnica w Domu na Górce?
Co jest ukryte na dnie w starej studni?
Czy siła tajemnic jest największym spoiwem łączącym "siostry"?
O tym wszystkim dowiecie się z treści książki.
Fabuła jest wielowątkowa i bardzo dynamiczna. Zahacza o lata 60 te, stan wojenny aż po współczesność. Jest zniknięcie oficera LWP. Jest Szczeciński Festiwal Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to karierę zaczynała Karin Stanek. Są też zapomniane festiwale piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu. Wybrzmiewają stare przeboje z tamtych lat.
Jest też potęga ówczesnej władzy i bezpieki oraz siła i konsekwencje szantażu.
Ponadto jest głęboka siła matczynej miłości.
Pojawia się też chęć odnalezienia swojej tożsamości i swoich korzeni.
A przede wszystkim jest przeszłość, która odezwie się w najmniej spodziewanym momencie, po latach uśpienia. Skrywane tajemnice i niedomówienia rzadko kiedy dożywają spokojnej starości.
Bohaterowie są fajnie wykreowani. Postacie staruszek są niezwykle barwne. To nie są kobiety, którym dane jest tylko picie herbaty i rozmowa o rozmaitych dolegliwościach. Cieszę się , że je poznałam. Pomimo ich wybryków polubiłam je bardzo.
Ponadto każdy z bohaterów mówi językiem dostosowanym do ich osobowości i charakteru.
Ta historia wzrusza, rozśmiesza, ale też zmusza do refleksji.
Do czego doprowadzi kumulacja zbiegów okoliczności, kumulacja wydarzeń i kumulacja myśli? Nie zdradzę. Zapraszam Was do przeczytania tej intrygującej powieści. Zapewniam Was, że nie ma w niej miejsca na nudę a zakończenie jest zaskakujące.
#współpracabarterowazautorem
#czytamirecenzuję
#recenzja
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStach Szulist pisarz
Wydawnictwo Seqoja
"Kumulacja" to historia z niezwykle oryginalną fabułą, pełną intryg i tajemnic.
To połączenie obyczaju z kryminałem i dramatu z komedią.
Karin i Natasza to dwie 80 letnie staruszki, które spędziły z sobą ponad pięćdziesiąt lat życia. Kobiety oficjalnie są siostrami a tak naprawdę łączy je związek partnerski,...
Przeszłość zawsze uderza, gdy najmniej się tego spodziewamy. Karin i Natasza to staruszki, które mają wiele do ukrycia. Tajemnice zaczynają wychodzić na jaw, a przypadki się kumulują. Co wyjdzie na jaw? Jak wiele osób obejmie cała sprawa?
“Kumulacja” to historia o macierzyństwie, miłości i wielu tajemnicach. Mamy tutaj ciekawy wątek LGBTQ+, który ma bardzo ważny wkład w całej historii. Ciężko jest przypisać jeden gatunek tej powieści, jest ona na pograniczu literatury obyczajowej a kryminału. Autor świetnie kreuje obie główne bohaterki i sprawia, że są bardzo barwnymi postaciami. Można się pośmiać z niektórych z ich wypowiedzi, bo są to naprawdę charakterne staruszki. Mogą się cały czas kłócić i sobie dokuczać, ale czuć, że gdyby trzeba było to by za siebie zabiły.
Nikt nie pomyślałby, że dwie staruszki mieszkające razem mają taką intrygującą przeszłość, z czego nawet całością się ze sobą nie podzieliły, znając się szmat czasu.
Jest to dość lekka i krótka pozycja, ale niesamowicie wciąga. Stach Szulist gwarantuje niesamowity klimat można by rzecz dramatycznej komedii. Uwierzcie, że nie poznaliście jeszcze takich staruszek!
Muszę pochwalić wydawnictwo SEQOJA, bo jest to druga pozycja, którą od nich czytam i jestem zachwycona jak świetne pozycje wychodzą spod ich szyldu!
⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Przeszłość zawsze uderza, gdy najmniej się tego spodziewamy. Karin i Natasza to staruszki, które mają wiele do ukrycia. Tajemnice zaczynają wychodzić na jaw, a przypadki się kumulują. Co wyjdzie na jaw? Jak wiele osób obejmie cała sprawa?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Kumulacja” to historia o macierzyństwie, miłości i wielu tajemnicach. Mamy tutaj ciekawy wątek LGBTQ+, który ma bardzo ważny wkład w...
Powieść skromnie wydana, chociaż okładka intryguje. Za treści w tym tyle, że lektura jest wielką przyjemnością.
Powieść skromnie wydana, chociaż okładka intryguje. Za treści w tym tyle, że lektura jest wielką przyjemnością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ tą książką jest trochę tak, że łatwiej napisać, czego w niej nie ma, niż co jest. Ale ponieważ książka jest, to mimo wszystko wypada się przyjrzeć temu, co zawiera. I tu kłopot, bo nie wiem, od czego zacząć. W tej niewielkiej objętościowo powieści - zaledwie 250 stron - jest w zasadzie wszystko, czego od tego rodzaju książek oczekujemy. No i tu kolejny kłopot, bo nie da się Kumulacji przypisać do konkretnego gatunku. Ale po kolei. Wszystko zaczyna się to od pewnego, nocnego trzęsienia emocjonalnego w domu zamieszkiwanym przed dwie starsze panie (80+), z pozoru uchodzące za "święte', lecz jak się w trakcie lektury okazuje, nie znowu takie święte, a raczej grzeszne żywoty wiodące w różnych konstelacjach. Przy okazji wyjaśniam, że powieść ta stanowić może istotne novum w gatunku prozy LGBTQ+, bowiem Karin i Natasza to seniorki będące od dziesięcioleci w związku lesbijskim. Tu nie ma mowy o tym wprost, dosadnie, jeśli już, to półsłówkami, dwuznacznościami, półgębkiem. Napisałem wcześniej, iż zaczyna się od pewnego trzęsienia, ale potem jest już tylko lepiej, gęściej, dynamiczniej, z takimi zakrętami i zwrotami akcji, że tylko gratulować pomysłowości autorowi. Bo po początku pełnym wstrząsów, w życiu głównych bohaterek zaczynają się kumulować echa niecnych uczynków obu pa w minionych dekadach. Zatem mamy tu także sporo historii, począwszy od początku lat 60-tych, przez siedemdziesiąte, a nawet zahacza autor o stan wojenny i pewne zniknięcie oficera LWP w tajemniczych okolicznościach. Jest przy okazji sporo odniesień do muzycznych zdarzeń - czasem fascynacji - do tamtych czasów, choćby szczecińskiego Festiwalu Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to debiutowała Karin Stanek (chyba nieprzypadkowo jedna z głównych bohaterek takie właśnie imię nosi), ale jest też trochę wzmianek o obcym dziś zjawisku festiwali kołobrzeskich, gdzie śpiewano wojskowe piosenki. W tej powieści bywa więc historycznie, ale przede wszystkim jest kryminalnie, zarówno na serio, czasem w formie thrillera, ale zdarza się, że ironicznie, groteskowo i z salwami śmiechu. Czy to się kłóci? Właśnie że nie, wręcz gra jak w trybach sprawnej maszyny. Jeśli dodać do tego dynamikę akcji i żywy język, to musiało z tego wyjść dziełko, od którego trudno się oderwać. Może ta książka trafiła akurat w mój nastrój, ale jeśli nawet, to już za to należy jej się..., no cóż, może jeszcze nie 10/10, ale dziewiątka jak najbardziej. Przy okazji uznanie dla Wydawnictwa Seqoja.
Z tą książką jest trochę tak, że łatwiej napisać, czego w niej nie ma, niż co jest. Ale ponieważ książka jest, to mimo wszystko wypada się przyjrzeć temu, co zawiera. I tu kłopot, bo nie wiem, od czego zacząć. W tej niewielkiej objętościowo powieści - zaledwie 250 stron - jest w zasadzie wszystko, czego od tego rodzaju książek oczekujemy. No i tu kolejny kłopot, bo nie da...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko udaje się trafić na książkę, która jednocześnie straszy i bawi po sam śmiech. Taka właśnie jest Kumulacja. Autor umiejętnie balansuje między czarnym humorem, komedią i kryminałem. Ponadto jest tu sporo dygresji historycznych, znakomite nawiązania do Festiwalu Młodych Talentów z 1962 roku, a także zapomnianych festiwali kołobrzeskich. Przede wszystkim jest jednak założona i pełna zwrotów intryga. Kawał znakomitej prozy wiodącej czytelnika przez śmiech i strach ku czytelniczej satysfakcji. Brawa dla wydawnictwa Seqoja za odwagę wydania takiej bomby emocjonalnej. Ale i tak nie do przebicia są główne bohaterki, sędziwe seniorki.
Rzadko udaje się trafić na książkę, która jednocześnie straszy i bawi po sam śmiech. Taka właśnie jest Kumulacja. Autor umiejętnie balansuje między czarnym humorem, komedią i kryminałem. Ponadto jest tu sporo dygresji historycznych, znakomite nawiązania do Festiwalu Młodych Talentów z 1962 roku, a także zapomnianych festiwali kołobrzeskich. Przede wszystkim jest jednak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdarza Wam się sięgnąć po książkę nie dlatego, że akurat macie na nią ochotę, ale dlatego, że napisał ją autor, którego już dobrze znacie i którego styl doskonale Wam leży? Ze mną tak właśnie było. Stacha Szulista poznałam w 2024 roku dzięki powieści "Miłość spod ziemi" i powiem wprost, że ta książka mnie totalnie kupiła. Od tego momentu wiedziałam, że żadna kolejna jego książka nie może mi umknąć. Gdy tylko zobaczyłam "Kumulację" intrygujący tytuł, ciekawy opis i okładkę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.
Choć Kumulacja została przypisana do literatury pięknej, w moim odczuciu z powodzeniem można by było ją wrzucić do kategorii komedii obyczajowej z elementami absurdu i ironii. I to takiej, która nie próbuje być na siłę zabawna, tylko taka po prostu… z charakterem.
Głównymi bohaterkami są Karin i Natasza. Dwie kobiety, które lata młodości mają już dawno za sobą, ale absolutnie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Są jak ogień i woda, jak dwie strony tej samej monety niby zupełnie różne, a jednak nierozerwalnie ze sobą związane. Mieszkają razem i nie oszukujmy się działają na siebie jak płachta na byka. Wypominają sobie wszystko, dogryzają, kłócą się o drobiazgi… ale gdyby któraś z nich naprawdę potrzebowała pomocy, druga rzuciłaby się w ogień bez mrugnięcia okiem. I w tym jest coś niesamowicie prawdziwego, ludzkiego i poruszającego.
Książka zaczyna się od intrygującego, wręcz onirycznego momentu. Nocny, nieproszony gość pojawia się w ich domu i zostawia po sobie jedynie męski zapach. Czy to jawa? Czy to sen? A może coś jeszcze innego? Ten element wprowadza atmosferę tajemnicy, lekkiego niepokoju ale też daje przedsmak tego, co będzie się działo dalej. Bo potem to już naprawdę się dzieje.
Autor serwuje nam nie tylko powrót do przeszłości obu bohaterek, ale także całą serię dziwnych, zaskakujących wydarzeń, które sięgają granic absurdu. Przypadki zaczynają się niebezpiecznie kumulować i naprawdę nie wiemy, czy to jeszcze przypadki, czy już przeznaczenie, albo… plan. Czy przeszłość może wrócić i narobić zamieszania w życiu kobiet, które planowały jedynie spokojnie starzeć się z kotem i herbatką? Co się stanie, kiedy tajemnice wyjdą na jaw? I do czego doprowadzi ta cała, narastająca lawina wydarzeń?
Czytelnik w trakcie lektury doświadczy całego wachlarza emocji od śmiechu przez łzy, przez zdziwienie i wzruszenie. To historia, która rozbawi, ale też momentami ukłuje. Pokazuje, że życie potrafi zaskoczyć nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że już nic się nie wydarzy. Że człowiek nigdy nie przestaje być człowiekiem, ze swoimi emocjami, pragnieniami, wątpliwościami niezależnie od wieku.
Co najbardziej mi się w tej książce podobało? Zdecydowanie dialogi i relacja między Karin a Nataszą. Były szczere, żywe, momentami kąśliwe, ale przez to tak bardzo autentyczne. Ich relacja to mieszanka humoru, czułości i… starej dobrej zgryźliwości. Uwielbiam to! No i ogromny plus za klimat, niby komedia, a jednak z elementem tajemnicy i refleksji, która zostaje w głowie na dłużej.
Jeśli macie ochotę na książkę, która Was rozbawi, wzruszy i zostawi z kilkoma ważnymi pytaniami o sens życia, przyjaźń i to, co tak naprawdę w życiu się liczy "Kumulacja" będzie świetnym wyborem. I gwarantuję że niezależnie od tego, ile macie lat, odnajdziecie w tej historii coś dla siebie.
Polecam z całego serca – i już wypatruję kolejnej książki Stacha Szulista!
Zdarza Wam się sięgnąć po książkę nie dlatego, że akurat macie na nią ochotę, ale dlatego, że napisał ją autor, którego już dobrze znacie i którego styl doskonale Wam leży? Ze mną tak właśnie było. Stacha Szulista poznałam w 2024 roku dzięki powieści "Miłość spod ziemi" i powiem wprost, że ta książka mnie totalnie kupiła. Od tego momentu wiedziałam, że żadna kolejna jego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to