Doceniam ogrom pracy włożoną w tę książkę, ale momentami jest tam tak dużo informacji, że jej czytanie było katorga. Autor porusza jednocześnie tyle wątków, że naprawdę ciężko utrzymać czytelnika w zainteresowaniu.
Doceniam ogrom pracy włożoną w tę książkę, ale momentami jest tam tak dużo informacji, że jej czytanie było katorga. Autor porusza jednocześnie tyle wątków, że naprawdę ciężko utrzymać czytelnika w zainteresowaniu.
Ten reportaże to nie jest po prostu wyczerpujące pochwycenie konkretnego tematu. To opowieść, ale ta prawdziwa, niefikcyjna, która poruszyła moje serce. Nasz gatunek uważa świadome rozniecenie ognia za przełomowe wydarzenie. Obecnie można pomyśleć, że staliśmy się jego władcami. Jednak właśnie ta książka pokazuje, że żywiołu nie da się okiełznać, że człowiek nie jest w stanie w pełni kontrolować jego siły. To ponad 500 stron historii ludzi i ognia. Opowieści o największych pożarach, o postawie ludzkiej wobec zagrożenia, które sami stworzyli, ale też o tym jak natura cały czas przypomina nam, że z jej siłami nie jesteśmy w stanie walczyć. To długa historia, czasem monotonna, ale trzeba poświęcić jej chwilę, docenić upór autora w przedstawieniu jej. Wiele ciekawych rzeczy można z niej wyciągnąć; szczegółów jest mnóstwo, chociaż na pewno sporo czytelników będzie pamiętać te wydarzenia, bo przecież nie miały one miejsca tak dawno temu. Tytułowy "czas ognia" trwa i ciężko określić, kiedy lub czy w ogóle się on skończy. Po tę książkę sięgnęłam z ciekawości, czytanie zajęło mi długo, ale warta była mojej uwagi w 100%. Ten tytuł mogę polecić każdemu, bez wyjątku. Wystarczy mieć chęć i cierpliwość, by przeczytać historię prawdziwą, która dzieje się cały czas.
I pamiętać zdanie, które pewnie wiele razy powtarzali rodzice: ogień to nie zabawa...
Ten reportaże to nie jest po prostu wyczerpujące pochwycenie konkretnego tematu. To opowieść, ale ta prawdziwa, niefikcyjna, która poruszyła moje serce. Nasz gatunek uważa świadome rozniecenie ognia za przełomowe wydarzenie. Obecnie można pomyśleć, że staliśmy się jego władcami. Jednak właśnie ta książka pokazuje, że żywiołu nie da się okiełznać, że człowiek nie jest w...
reportaż niejako wymykający się ramom własnego gatunku, czyli „czas ognia” nie tylko opowiada o precedensowym pożarze kanadyjskiego fortu mcmurray, ale również demaskuje realia przemysłu naftowego dominującego nie tylko ów region, ale także naszą planetę. to drobiazgowa, acz nierówna analiza wyjątkowego przypadku.
korzystając z plastycznego języka relacja buduje napięcie przybliżając przebieg katastrofalnych wydarzeń praktycznie minuta po minucie, stanowiąc niejako punkt wyjścia do refleksji nad pożarem jako żywiołem i tym, jak zmienia się w kontekście pojawiających się technologii, materiałów przemysłowych czy ludzkich nawyków. kilka kontekstów wartych uwagi to np. porównanie tego, jak spalają się materiały naturalne, a jak sztuczne i jak kluczowe znaczenie ma to w budownictwie mieszkalnym oraz przyjrzenie się ludzkiej relacji z ogniem jako narzędziem. pełno tu dynamiki, detalu i uzupełniających historię wypowiedzi świadków.
te fascynujące i pobudzające do dyskusji fragmenty trzeba tu jednak wyłowić z nieco zabałaganionej całości. ogrom informacji sięgający od początków petrochemii, przez tajniki fizyki aż do niuansów aktualnych zmian klimatycznych wymaga mnóstwo cierpliwości. na dodatek w narrację wkrada się zabieg oddawania ogniu duchowości, podmiotowości i jakaś jego antropomorfizacja, co niekoniecznie koresponduje ze skrupulatnością badawczą obecną we fragmentach godnych polecenia. tym samym to reportaż o ogromnym potencjale, który w zderzeniu ze swoimi ambicjami w ogólnym rozrachunku wiele stracił.
reportaż niejako wymykający się ramom własnego gatunku, czyli „czas ognia” nie tylko opowiada o precedensowym pożarze kanadyjskiego fortu mcmurray, ale również demaskuje realia przemysłu naftowego dominującego nie tylko ów region, ale także naszą planetę. to drobiazgowa, acz nierówna analiza wyjątkowego przypadku.
korzystając z plastycznego języka relacja buduje napięcie...
Bardzo drobiazgowa i skrupulatna analiza przypadku. Mnóstwo informacji do przyswojenia, fascynujące połączenie historii przemysłu, ekonomii, polityki, zarządzania miastem strukturą i stylem pracy służb ratowniczych, psychologii tłumu i indywidualnych reakcji na zagrożenie, procesu i klasyfikacji pożarów, chemii i fizyce ognia, klimatologii (z szczególnym uwzględnieniem wiatru) i mnóstwa niewymienionych kwestii. Jak jeden pożar powstał, trwał i zmienił jedno miasto i jakie nauki możemy z niego wynieść, a autor pokazuje na jak wiele sposobów możemy patrzeć na to zdarzenie i jak wiele wniosków możemy wyciągnąć.
Bardzo drobiazgowa i skrupulatna analiza przypadku. Mnóstwo informacji do przyswojenia, fascynujące połączenie historii przemysłu, ekonomii, polityki, zarządzania miastem strukturą i stylem pracy służb ratowniczych, psychologii tłumu i indywidualnych reakcji na zagrożenie, procesu i klasyfikacji pożarów, chemii i fizyce ognia, klimatologii (z szczególnym uwzględnieniem...
„Czas ognia” to książka trudna – i to na kilku poziomach.
Trudna mentalnie, bo stawia czytelnika w obliczu tematów bolesnych, tragicznych, a przy tym niezwykle aktualnych i kontrowersyjnych.
Trudna również praktycznie, bo styl autora nie należy do lekkich, a ogrom materiału wymaga skupienia i cierpliwości.
John Vaillant podejmuje temat ognia – zjawiska obecnego w historii człowieka od zawsze. Na kartach książki spotykamy się nie tylko z opisem dramatycznych wydarzeń, jak pożar w kanadyjskim Fort McMurray, lecz także z szerokim spojrzeniem na ogień jako żywioł, narzędzie i zagrożenie. Autor buduje opowieść na bazie historii, badań naukowych, liczb i korelacji, tworząc kompendium wiedzy, które trudno podważyć. Jego narracja nie pozostawia miejsca na domysły – wszystko ma swoje źródło i rację bytu.
Jednocześnie wyraźnie unika ideologicznego tonu. W czasach, gdy katastrofy naturalne stają się paliwem w sporach światopoglądowych, on stawia się poza linią frontu. Jego celem nie jest moralizowanie ani szukanie winnych, lecz pokazanie faktów. Ta powściągliwość sprawia, że „Czas ognia” czyta się jak raport ostrzegawczy – nie jako manifest, lecz jako rzetelną diagnozę.
Trzeba jednak zaznaczyć: ta książka potrafi przytłoczyć. Styl nie zawsze jest płynny, a nagromadzenie informacji – ogromne. Można odnieść wrażenie, że treści wystarczyłoby na kilka krótszych opracowań. Jednocześnie to właśnie ta intensywność czyni książkę wartościową.
„Czas ognia” nie jest książką dla każdego. Ale jeśli ktoś nie boi się ogromnej dawki wiedzy i konfrontacji z perspektywą niepokojącej przyszłości, znajdzie w niej lekturę niezwykle cenną. To książka, która nie daje pocieszenia – ale daje świadomość. A świadomość w obliczu nadchodzących kryzysów może być ważniejsza niż komfort.
„Czas ognia” to książka trudna – i to na kilku poziomach.
Trudna mentalnie, bo stawia czytelnika w obliczu tematów bolesnych, tragicznych, a przy tym niezwykle aktualnych i kontrowersyjnych.
Trudna również praktycznie, bo styl autora nie należy do lekkich, a ogrom materiału wymaga skupienia i cierpliwości.
John Vaillant podejmuje temat ognia – zjawiska obecnego w historii...
Pamiętacie ostatni raz, kiedy w telewizji śledziliście doniesienia o ogromnych pożarach? Zauważyliście, że powoli temat nam powszednieje, bo takie informacje latem pojawiają się coraz częściej, a o ile sami nie znajdujemy się na obszarach zagrożonych, zwykle szybko o tych doniesieniach zapominamy. Jednak, jak dowodzi John Vaillant w swoim reportażu Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie, pożary to coraz bardziej - nomen omen - palący problem.
Punktem wyjścia do opowieści Vaillanta jest pożar, który wybuchł w 2016 roku w Forcie McMurray. Pewnie wielu z was nawet o nim nie słyszało, ja nie przypominam sobie nawet mgliście żadnych wzmianek. Pożar lasu gdzieś w Kanadzie - kogo to może obchodzić? A jednak autor słowo po słowie sprawia, że czytelnik rzeczywiście angażuje się w tę historię i w napięciu godnym klasowego thrillera śledzi rozwój wypadków.
A te są spektakularne. Płonący las, samonapędzający się, eskalujący pożar i miasto, które stoi na jego trasie. Ewakuacja, która przebiega z godnym podziwu porządkiem, mimo że okoliczności skłaniają wręcz do panicznych ruchów. Strażacy, którzy stawiają czoła ogniu i pożarowi w warunkach, do jakich nie byli przeszkoleni. Wszystko to nakreślone z filmową wręcz plastycznością i reporterską precyzją sprawia, że ta historia wciąga i budzi grozę.
Ale nie wyłącznie na wzbudzeniu grozy zależy autorowi. Opowieść o spektakularnym pożarze jest punktem wyjścia do znacznie szerszej narracji. Autor dba o to, by wprowadzić czytelnika w jej kontekst, uzmysławiając mu specyfikę miejsca, gdzie rozegrały się wydarzenia. Przedstawiając historię osadnictwa na tych terenach i ingerowania w przyrodę pokazuje, że do wydarzeń przyczynił się w znacznej mierze ciąg zdarzeń trwających od dekad, a związanych bezpośrednio z działalnością człowieka i jego głodem czerpania mocy z paliw kopalnych.
Vaillant poświęca sporo miejsca także specyfice pożarów, przywołując badania prowadzone na ten temat i pokazując, jak świat człowieka jest łatwopalny i jak bardzo używane przez nas na co dzień materiały, także te z pozoru niewinne, łatwo mogą stać się pożywką dla ognia i jak mocno podsycają jego niszczycielską siłę. Świetnie obrazuje też mechanizm przebiegu pożaru i tego, jakie czynniki na niego wpływają.
Autor skupia się na pożarze, który zmusił do ewakuacji 88 000 osób, ale wykracza poza samo wydarzenie, badając głębsze przyczyny i skutki, w tym rolę ognia w historii ludzkości i zagrożenia klimatyczne.
Czas ognia to porażający, świetnie napisany reportaż, który łączy w sobie emocje i realną wiedzę. Przystępny, mimo rozbudowanej formy, i wciągający jak powieść. To książka, która nie tylko opowiada o pewnych zdarzeniach, ale realnie skłania do refleksy. Uzmysławia, że czas ognia to tak naprawdę efekt czasu człowieka i nierozerwalnie wiąże się z naszymi działaniami na globalną skalę. To opowieść, o której pamięta się długo i która niestety nie daje łatwych odpowiedzi. Ale buduje świadomość czytelnika i krytyczne spojrzenie na naszą rabunkową względem środowiska gospodarkę i pogoń za dostępem do paliw kopalnych. Autor wplata w historię dramatu ludzi naukową wiedzę o fizyce i chemii ognia, co czyni ją bardziej pogłębioną i wielowymiarową.
Pamiętacie ostatni raz, kiedy w telewizji śledziliście doniesienia o ogromnych pożarach? Zauważyliście, że powoli temat nam powszednieje, bo takie informacje latem pojawiają się coraz częściej, a o ile sami nie znajdujemy się na obszarach zagrożonych, zwykle szybko o tych doniesieniach zapominamy. Jednak, jak dowodzi John Vaillant w swoim reportażu Czas ognia. Opowieść o...
Ogień to żywioł, który budzi zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Zawdzięczamy mu wiele, ale w jednej chwili potrafi zniszczyć wszystko, co posiadamy. W ciągu ostatnich stu lat na naszej planecie coraz częściej pojawiają się ogromne i niszczycielskie pożary. Choć ogień towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat, wciąż pozostaje siłą, która może wymknąć się spod kontroli.
Właśnie tak stało się w maju 2016 roku w kanadyjskim Fort McMurray. To miasto, będące centrum przemysłu naftowego, doszczętnie spłonęło. Pozornie niewinny pożar lasu zamienił się w prawdziwą katastrofę, która zmusiła do ucieczki 88 tysięcy osób. Autor w swojej książce pokazuje, że to nie był odosobniony przypadek, lecz przestroga i zapowiedź tego, co może nas czekać w przyszłości.
Ta książka nie jest zwykłym reportażem z długimi, suchymi opisami. To poruszająca relacja z miejsca tragedii, wypełniona rozmowami, emocjami i prawdziwymi historiami ludzi, którzy znaleźli się w samym środku katastrofy. John Vaillant nie opisuje zdarzeń z chłodnym dystansem. Pozwala, by w jego narracji wybrzmiało prawdziwe przerażenie, współczucie i troska o przyszłość naszej planety.
Autor nie kieruje swojej książki wyłącznie do specjalistów. Posługuje się prostym, zrozumiałym językiem, dzięki czemu nawet skomplikowane zagadnienia naukowe stają się przystępne. Opowiada tę historię tak, że pochłania się ją jak dobrą powieść. Muszę przyznać, że początkowo czytałam ją powoli, dawkując wrażenia, jednak kiedy już zagłębiłam się na dobre, nie mogłam się oderwać.
Vaillant pokazuje ogień z wielu perspektyw — strażaków, mieszkańców, naukowców. Analizuje też ogromny wpływ człowieka na środowisko i pokazuje, jak nasza ingerencja w naturę pogłębia kryzys klimatyczny. Nie oszczędza przemysłu naftowego, demaskując jego udział w pogarszającym się stanie naszej planety.
Ten reportaż to nie tylko opis tragedii, ale również przestroga i apel o refleksję. Autor zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym, jak nasze codzienne decyzje wpływają na przyszłość Ziemi.
To książka ogromnie wartościowa i potrzebna. Pozostawiła we mnie silne poczucie, że zmiany zaczynają się od nas samych. Jeśli każdy z nas podejdzie do świata z większą świadomością, być może uda nam się uniknąć choć części nadchodzących katastrof. Gorąco polecam ten reportaż każdemu, kto chce lepiej zrozumieć nasz płonący świat.
Ogień to żywioł, który budzi zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Zawdzięczamy mu wiele, ale w jednej chwili potrafi zniszczyć wszystko, co posiadamy. W ciągu ostatnich stu lat na naszej planecie coraz częściej pojawiają się ogromne i niszczycielskie pożary. Choć ogień towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat, wciąż pozostaje siłą, która może wymknąć się spod kontroli.
3 maja 2016 roku, kiedy najbardziej niszczycielski pożar w historii Kanady trawił Fort McMurray i zmusił do ewakuacji niemal 90 tys. ludzi, ja robiłam ostatnie powtórki przed maturą. Pewnie dlatego informacja o tym szalejącym żywiole do mnie nie dotarła. Za sprawą „Czasu ognia” cofnęłam się w czasie o te 9 lat by poznać przebieg pożaru wraz z jego konsekwencjami.
Ten reportaż to spora cegiełka i całkiem długo zajęło mi jego przeczytanie. Jednak nie długość była tutaj problemem, bo napisany jest on bardzo dobrze – spójnie i barwnie, w sposób, który wręcz zachęca do lektury. Chodzi bardziej o ładunek emocjonalny, zmuszający do jej dawkowania, szczególnie w drugiej części książki poświęconej relacji z pożaru. Przytaczane relacje świadków mrożą krew w żyłach. Bo jak zareagować, gdy czytamy o spalonym do cna piętrowym domu w czasie mniejszym niż 5 minut lub sznur aut ewakuujących się mieszkańców bezpośrednio otaczany przez płomienie? Momentami miałam wrażenie, że czytam nie reportaż, a powieść katastroficzną. Przypominałam sobie jednak, że to naprawdę miało miejsce, gdy zerkałam na zamieszczone na ostatnich stronach zdjęcia wykonane w trakcie pożaru…
„Czas ognia” to nie tylko wstrząsająca relacja z pożaru. John Valliant zadbał o porządne wprowadzenie do tematu. W pierwszej części książki dostajemy opisy natury pożarów na terenie lasów borealnych otaczających Fort McMurray, a także charakterystykę wydobycia ropy naftowej z niekonwencjonalnych złóż piasków bitumicznych Alberty. Całe istota reportażu zawarta jest w trzeciej części, która nie tylko podsumowuje zniszczenia żywiołu, lecz przede wszystkim zwraca uwagę na to, w jaki sposób ludzkość doprowadziła do takich sytuacji. Autor zagłębia się w historię klimatologii, która sięga 1856 roku i udowadnia, że ocieplenie klimatu spowodowane spalaniem węgla to nie wymysł współczesnych ekologów, lecz fakt znany naukowcom już od ponad 100 lat. Z niepokojem obserwowany przez nich na przestrzeni lat rozwoju motoryzacji, lotnictwa i przemysłu wydobycia paliw kopalnych, a jednocześnie ignorowany przez wielkie koncerny i potęgi z branży.
„To nie jest planeta, którą zastaliśmy. To całkiem nowe miejsce – planeta ognia, którą sami stworzyliśmy, z atmosferą bardziej sprzyjającą spalaniu niż kiedykolwiek wcześniej w ciągu ostatnich 3 milionów lat”. To zdanie jest idealnym podsumowaniem całego reportażu. Bo sytuacji takich jak pożar Fortu McMurray będzie więcej. Mimo naukowej wiedzy, potwierdzonej badaniami, świat wciąż każdego dnia dokłada cegiełkę do piramidy zmian w atmosferze przyczyniających się do narodzin podobnych pożarów. Wszyscy, którym nie jest obojętny los naszej planety, powinni sięgnąć po ten reportaż. By wiedzieć więcej, by jeszcze coś zmienić, by móc przekonywać nieprzekonanych. Warto, choć nie jest to momentami lektura przyjemna. Ale dotyka do głębi i zostaje w głowie na długo…
3 maja 2016 roku, kiedy najbardziej niszczycielski pożar w historii Kanady trawił Fort McMurray i zmusił do ewakuacji niemal 90 tys. ludzi, ja robiłam ostatnie powtórki przed maturą. Pewnie dlatego informacja o tym szalejącym żywiole do mnie nie dotarła. Za sprawą „Czasu ognia” cofnęłam się w czasie o te 9 lat by poznać przebieg pożaru wraz z jego konsekwencjami.
Jaki reportaż ostatnio czytaliście? Bo ja właśnie skończyłam "Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie" Johna Vaillanta. Autor książki na przykładzie pożaru do którego doszło 2016 roku w Albercie w Kanadzie pokazuje, czym w dzisiejszych czasach stał się ogień. W czasie tamtego pożaru spłonęło całe miasto oraz hektary otaczających je lasów. Susze, które panują na całym świecie z niektórych miast czy miasteczek tworzą wprost materiały wybuchowe w połączeniu z zasobami, którymi dysponują. Bo na przykład w okolicach miasta, które doszczętnie spłonęło wydobywa się piaski bitumiczne, z których wytwarza się syntetyczną ropę naftową. Autor nie skupiaj się wyłącznie na tym pożarze, ale idzie dalej pokazując jaki wpływ na środowisko ma ingerencja ludzka. Analizy tu przedstawione pokazują, że jeśli nic z tym nie zrobimy (zwłaszcza na szczeblu polityki bo tam możemy podjąć wiążące decyzje)to takie sytuacje nie będą jednostkowymi. Widać kawał pracy włożonej w tą książkę. Daje do myślenia to na pewno.
Jaki reportaż ostatnio czytaliście? Bo ja właśnie skończyłam "Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie" Johna Vaillanta. Autor książki na przykładzie pożaru do którego doszło 2016 roku w Albercie w Kanadzie pokazuje, czym w dzisiejszych czasach stał się ogień. W czasie tamtego pożaru spłonęło całe miasto oraz hektary otaczających je lasów. Susze, które panują na całym...
„Nie myślmy o tym jako o najcieplejszym sierpniu w ostatnim stuleciu. Pomyślmy o tym jako o jednym z najchłodniejszych sierpniów w następnym stuleciu”
Te słowa mocno zapadną mi w pamięć po przeczytaniu „Czasu ognia”. Bo teoretycznie, miałem otrzymać historię jednego z największych pożarów w naszych czasach, większego niż ten, co ostatnio dotknął Kalifornię w 2025 roku.
Już na początku dostajemy historię Kanady oraz jej udział w branży produktów ropo-pochodnych. Poznajemy dlaczego tak naprawdę Kanada jest bogatym krajem, w którym każdy chce mieszkać, a za razem jest to szkoła życia dla wszystkich którzy tam zamieszkają. W międzyczasie dowiadujemy się jak firmy eksplorujące złoża naftowe wpływają na ekologię całej naszej planety. Bez zbędnych frazesów których pełno w świecie eko-wariatów, czarno na białym widzimy jak w ostatnich stu latach sami wyniszczamy naszą planetę. I to wszystko przeplatane jest razem z rozwojem pożaru w lasach, który stopniowo zaczyna kierować się do centrum miasta. Pożarem, który paraliżuje Kanadę, a swoimi skutkami dociera aż do wybrzeży Atlantyku, oddalonego o cztery tysiące kilometrów.
https://www.youtube.com/watch?v=7E_OLgC4nV0
Ciężko jest ocenić ogrom pracy włożonej przez autora, nie będąc w jakiś sposób związanym z Kanadą i jej tożsamością, ale warto zauważyć że problem który ma Kanada występuje również w Europie południowej, a może i kiedyś, za 20-30 lat również w Polsce.
„Nie myślmy o tym jako o najcieplejszym sierpniu w ostatnim stuleciu. Pomyślmy o tym jako o jednym z najchłodniejszych sierpniów w następnym stuleciu”
Te słowa mocno zapadną mi w pamięć po przeczytaniu „Czasu ognia”. Bo teoretycznie, miałem otrzymać historię jednego z największych pożarów w naszych czasach, większego niż ten, co ostatnio dotknął Kalifornię w 2025 roku....
Czas ognia” to szczegółowa opowieść o jednym z największych pożarów XXI wieku, który w 2016 roku niemal zniszczył kanadyjskie miasto Fort McMurray. Autor w naprawdę szczegółowy sposób odtwarza dramatyczne wydarzenia z tego pożaru. Przywołuje historie mieszkańców i pokazuje, przez co musieli przejść, co czuli i z czym musieli się zmierzyć. To wstrząsająca i poruszająca relacja, która pokazuje ogień jako żywioł niszczący wszystko na swojej drodze. I to jest STRASZNE...
Sam reportaż nie ogranicza się jednak do przedstawienia samego pożaru. Vaillant opisuje historię przemysłu naftowego, opowiada o jego wpływie na klimat i pokazuje, jak działalność człowieka napędza katastrofy naturalne.
Nie brakuje też naukowych i historycznych szczegółów, które czasem mogą nużyć, ale równocześnie poszerzają kontekst i uświadamiają skalę problemu. I to jest ważne. To opowieść nie tylko o Kanadzie, lecz także o nas i naszej ludzkości, która musi zmierzyć się z konsekwencjami własnych działań.
Autor książki pisze naprawdę obrazowo i z ogromną dbałością o szczegóły. Dzięki temu czytelnik niemal czuje żar ognia i napięcie towarzyszące ewakuacji całego miasta. Reportaż DOSŁOWENIE zmusza nasz do refleksji, nie można wobec tej książki przejść obojętnie. Wielki szacunek należy się również strażakom, którzy robili wszystko, co w swojej mocy, aby zmniejszyć nawet odrobinę skutki pożaru.
To książka trudna i momentami przytłaczająca, ale właśnie dlatego niezwykle ważna.
[współpraca z Wydawnictwo Poznańskie]
Czas ognia” to szczegółowa opowieść o jednym z największych pożarów XXI wieku, który w 2016 roku niemal zniszczył kanadyjskie miasto Fort McMurray. Autor w naprawdę szczegółowy sposób odtwarza dramatyczne wydarzenia z tego pożaru. Przywołuje historie mieszkańców i pokazuje, przez co musieli przejść, co czuli i z czym musieli się zmierzyć. To wstrząsająca i poruszająca...
🔥 „Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie” Johna Vaillanta to książka, która nie pozwala odłożyć się na półkę bez drżenia w sercu. To reportaż, ale czytając go, ma się wrażenie, że uczestniczymy w epickiej opowieści o planecie, która staje się kimś obcym – o świecie, który zaczyna płonąć własnym oddechem. Zapraszam na recenzję!
🔥 Vaillant nie zatrzymuje się na obrazie płomieni w Fort McMurray, które w 2016 roku zmusiły do ucieczki 88 000 osób. On pyta: czy to była katastrofa jednostkowa, czy raczej zwiastun ery ognia, w którą weszliśmy na własne życzenie? Jego narracja prowadzi nas od historii regionu, przez fizykę i chemię ognia, aż po dramat ludzi uciekających w panice, gdy zwykłe osiedla w ciągu minut zamieniały się w bomby.
🔥 To nie jest sucha analiza klimatu ani moralizatorski wywód. To opowieść, w której spotykają się fakty i emocje, nauka i poezja, historia i codzienność. Vaillant drobiazgowo tłumaczy, czym jest ogień, jak tworzy własną pogodę, jak zmienia się w żywioł wymykający spod kontroli – a przy tym nie zapomina o ludziach: strażakach, rodzinach, świadkach apokalipsy. To właśnie ich perspektywa sprawia, że czujemy gorąco, czujemy dym, czujemy strach.
🔥 Czytając tę książkę, trudno nie postawić sobie pytań: czy jesteśmy gotowi na świat, w którym to ogień będzie rozdawał karty? Czy potrafimy zrozumieć, że nie jest to już ten sam żywioł, który kiedyś dawał nam ciepło i światło, ale siła, która kształtuje naszą cywilizację na nowo?
🔥 W „Czasie ognia” znajdziemy reportaż najwyższej próby – wielowarstwowy, literacki, a jednocześnie boleśnie realny. To książka, która stawia czytelnika w ogniu pytań, nie dając prostych odpowiedzi. Ale czy właśnie tego nie potrzebujemy dziś najbardziej – zamiast złudnych pocieszeń, przebudzenia w popiele rzeczywistości?
🔥 Dla mnie to jedna z tych lektur, które nie tylko się czyta, ale które zostają pod skórą – i nie pozwalają zapomnieć. To więcej niż książka o pożarze. To książka o świecie, który płonie – i o nas samych, stojących w ogniu.
🔥 „Czas ognia” nie jest tylko opowieścią o katastrofie jednego miasta – to ostrzeżenie, które dotyczy nas wszystkich. To książka, która otwiera oczy na kryzys klimatyczny, pokazując go nie w tabelkach i wykresach, ale w płonących domach, w panice ludzi, w sile żywiołu, który wymyka się spod kontroli. Czytając, zaczynamy rozumieć, że ten ogień już stoi u naszych drzwi – i że warto wiedzieć, jak wygląda jego twarz. Szczególnie dobitnie widać to na załączonych zdjęciach, gdzie skala zniszczeń i pochłaniający dobytki ludzi ogień jest bezwzględny.
🔥 Dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu za przesłanie egzemplarza. To była lektura, która nie tylko mnie poruszyła, ale i rozpaliła świadomość, jak krucha jest granica między światem, który znamy, a światem w płomieniach. Serdecznie polecam!
🔥 „Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie” Johna Vaillanta to książka, która nie pozwala odłożyć się na półkę bez drżenia w sercu. To reportaż, ale czytając go, ma się wrażenie, że uczestniczymy w epickiej opowieści o planecie, która staje się kimś obcym – o świecie, który zaczyna płonąć własnym oddechem. Zapraszam na recenzję!
To jedna z lepszych książek 2025 roku.
Zaczęło się niepozornie w 2016 rok w Forcie McMurray. Pożar jakich wiele. Jednak sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Ogień połykał kolejne obszary, zmuszą prawie 90 tysięcy ludzi do ucieczki.
John Vaillant z reporterską dokładnością odtwarza zdarzenia. Czyta się to z zapartym tchem, jak najlepszą powieść. Niestety, to wszystko wydarzyło się naprawdę, a ten pożar był pretekstem by opowiedzieć o katastrofie, która czyha tuż za rogiem.
Efekt cieplarniany to rzeczywistość. O implikacjach naszej rabunkowej działalności, o widmie szóstego wymierania, o realnych kosztach niekontrolowanej emisji CO2…
Dowiesz się z niej również, co z tym wspólnego mają lasy borealne, łatwopalne domy, burze ogniowe, a także Hildegarda z Bingen.
O tym wszystkim przeczytasz w tej doskonałej książce. Poczujesz żar, spiekotę i swąd dymu.
Lektura, która otwiera oczy i podsuwa nam pod nos dane, z którymi nie chcemy się mierzyć.
Finał tej historii wiąż przed nami i wciąż jest w naszych rękach.
Bardzo polecam.
Współpraca reklamowa.
To jedna z lepszych książek 2025 roku.
Zaczęło się niepozornie w 2016 rok w Forcie McMurray. Pożar jakich wiele. Jednak sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Ogień połykał kolejne obszary, zmuszą prawie 90 tysięcy ludzi do ucieczki.
John Vaillant z reporterską dokładnością odtwarza zdarzenia. Czyta się to z zapartym tchem, jak najlepszą powieść. Niestety, to wszystko...
„Czas ognia” to nie broszurka o zagrożeniu pożarowym, ale kawał solidnej lektury naszpikowanej miejscami, datami, ludźmi oraz całą masą informacji i opisów. Przyznam, że czytało mi się ją różnie. Wsysał mnie klimat dobrego reportażu, drobiazgowe opisy niszczycielskiej siły pożaru i bezbronności człowieka wywoływały nerwowe zaciskanie ust i nieprzyjemny uścisk żołądka, a natłok wiedzy kilka razy przegrzał mi zwoje nerwowe.
W skrócie: autor stara się udowodnić niedowiarkom, że ocieplenie klimatu to nie wymysł nawiedzonych ekologów, tylko fakt i dzieje się to za naszam wkładem. Sięga tak daleko w przeszłość, jak tylko się da, by przedstawić dowody naukowe. Ogień, to on ukształtował naszą cywilizację, a teraz stopniowo ją niszczy. Niby trudno dyskutować z faktami, ale porównanie atmosfery do szklanego klosza, pod którym wszyscy utknęliśmy, nie jest łatwe do przyswojenia. Świadomość, że cokolwiek wyprodukujemy już z nami zostanie - przytłacza. I tak jak wszyscy znamy powiedzenie: „równowaga w przyrodzie musi być” - Vaillant krok po kroku pokazuje, że człowiekowi udało się ją zakłócić. Natura nie nadąża za neutralizowaniem uwalnianego przez nas dwutlenku węgla i metanu. W uproszczeniu: odkrycie ognia i wykorzystywanie paliw kopalnych zaczyna nam wychodzić bokiem.
Warto przeczytać, choć świadomość, że zmierzamy ku zagładzie niczym dinozaury i pewnego dnia po prostu zaczniemy się dusić jest trudna do ogarnięcia. Ponad pół tysiąca stron, na temat, od którego możemy odwracać wzrok, ale który prędzej czy później nas dopadnie.
Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.
„Czas ognia” to nie broszurka o zagrożeniu pożarowym, ale kawał solidnej lektury naszpikowanej miejscami, datami, ludźmi oraz całą masą informacji i opisów. Przyznam, że czytało mi się ją różnie. Wsysał mnie klimat dobrego reportażu, drobiazgowe opisy niszczycielskiej siły pożaru i bezbronności człowieka wywoływały nerwowe zaciskanie ust i nieprzyjemny uścisk żołądka, a...
Książka podzielona została na trzy części. Najbardziej podobały mi się pierwsza (o rozwoju kanadyjskich gałęzi przemysłu i przyrodzie) i trzecia (o badaniach nad zmianami klimatu i innych historiach dotyczących pożarów). Druga część stanowi aż nazbyt szczegółowy opis pożaru w Fort McMurray i walki z nim. Sądzę, że skupienie się na tematach z części pierwszej i trzeciej przysłużyłoby się pozycji. "Czas ognia" to lektura, którą warto przeczytać w dobie rozlicznych, negujących zmiany klimatu komentarzy. John Valliant udowadnia, że płonąca planeta, tak chętnie przytaczana z kpiną w debacie publicznej jest faktem. Zachęcam do lektury i do nie zrażania się objętością - czyta się ją bez problemów.
Książka podzielona została na trzy części. Najbardziej podobały mi się pierwsza (o rozwoju kanadyjskich gałęzi przemysłu i przyrodzie) i trzecia (o badaniach nad zmianami klimatu i innych historiach dotyczących pożarów). Druga część stanowi aż nazbyt szczegółowy opis pożaru w Fort McMurray i walki z nim. Sądzę, że skupienie się na tematach z części pierwszej i trzeciej...
Każdy powinien przeczytać tę książkę, chociażby ostatnią część o bilansie strat, wprost przytłaczająca jest siła prezentowanych tu faktòw.
Wiecie, że wiele nas łączy z ogniem- nasze życie się tli, płoniemy z miłości, ale też wypalamy się emocjonalnie, składamy się z węglowodorów, wydestylowani generujemy ciepło, spalamy paliwo i nie cofamy się przed niczym, dopóki całkowicie nie wygaśniemy.
Pożar, który zaatakował Fort McMurray w Kanadzie w 2016r., był jak oblężenie, jak głodne zwierzę, dopóki ma pod dostatkiem wiatru, paliwa i suchego powietrza, nigdy się nie męczy. Porównywany do Operacji Gomora, czyli bombardowania Hamburga nazwanego też burzą ogniową, do postaci literackich: ognistego demona z „Władcy Pierścieni” Balroga. Demoniczną istotę ognia podkreślają też cytaty z Apokalipsy św. Jana i filozofòw.
Od 2016 r. sezony pożarów na obu pòłkulach Ziemi od Australii po Kanadę nie ustępują, czy mogą nas czegoś nauczyć?
Przeraża wizja homo flagrans- czyli wspòłczesnej postaci człowieka, superwulkanu uwalniajàcego dwutlenek węgla, energię palną i metan w ilości i tempie najwiekszych od okresu permu. Wspòłczesna cywilizacji napèdzana ogniem (paliwami kopalnymi) znajduje siè obecnie we wczesnym etapie procesu wymierania. Czeka nas epoka uchodźcòw klimatycznych.
“Przez pryzmat tej apokaliptycznej pożogi John Vaillant ostrzega, że nie był to odosobniony przypadek, lecz szokująca zapowiedź tego, na co musimy się przygotować w coraz gorętszym i łatwopalnym świecie.”
Autor rzeczowo omawia rozwòj klimatologii, która jednak nie nadąża za rozwojem przemysłu, zawsze pozostaje w sprzeczności z kapitalistycznymi i kolonialnymi zapèdami pañstw. Niestety nauka nie przykuwa uwagi i przegrywa z biznesem. Lektura alarmująca, porażająca siłą ognia, ale też momentami nużąca ze względu na nadmiar detali, powtórzeń.
Każdy powinien przeczytać tę książkę, chociażby ostatnią część o bilansie strat, wprost przytłaczająca jest siła prezentowanych tu faktòw.
Wiecie, że wiele nas łączy z ogniem- nasze życie się tli, płoniemy z miłości, ale też wypalamy się emocjonalnie, składamy się z węglowodorów, wydestylowani generujemy ciepło, spalamy paliwo i nie cofamy się przed niczym, dopóki...
Niby człowiek wie, że świat zmierza ku zagładzie, że wzrost CO2, że globalne ocieplenie, zimy coraz krótsze, a następne pokolenia dostaną w spadku masę problemów, ale wszystko to pozostaje abstrakcją, od której się dystansujemy (autor nazywa to efektem Lukrecjusza, kiedy nie potrafimy sobie czegoś wyobrazić, bo nigdy po prostu tego nie doświadczyliśmy na własnej skórze). I super, że powstają takie książki, które pozwalają oblec tę abstrakcję w konkret. W huraganowy, płonący wiatr. W żar, gorąc i powietrze o takiej temperaturze, że woda nie gasi, bo paruje, domy znikają w pięć minut, a w stratosferze powstaje burza ogniowa, która wpływa na klimat.
Sama konstrukcja reportażu odwraca ten proces, bo najpierw dostajemy konkret w makroskali: opis przemysłu naftowego w kanadyjskiej Albercie i jego wpływu na życie jednego miasta i trzymającą w napięciu relację z apokaliptycznego pożaru, który w nie uderza. I kiedy jesteśmy zszokowani wydarzeniami z 2016, Vaillant udostępnia nam teoretyczną podbudowę, snując pełną statystyk oraz przypisów - ale nadal przykuwając uwagę i nie przynudzając - wstrząsającą, rozpisaną na dekady i wieki, opowieść o klimacie, ropopochodnych surowcach i o tym, jak zmieniają świat.
Oprócz oczywistych walorów poznawczych, te kompendium na temat ognia potrafi zachwycić też na poziomie literackim. John Vaillant nie relacjonuje pożaru suchym, dziennikarskim stylem, ucieka w metafory, poetycko personifikuje żywioł, a gawęda często płynnie przechodzi w erudycyjny esej.
Wartościowa lektura, ale oprócz sporej dawki wiedzy, strachu przed przyszłością i złości względem rządzących oraz wielkich korporacji, przynosząca też dużo czytelniczej przyjemności.
Niby człowiek wie, że świat zmierza ku zagładzie, że wzrost CO2, że globalne ocieplenie, zimy coraz krótsze, a następne pokolenia dostaną w spadku masę problemów, ale wszystko to pozostaje abstrakcją, od której się dystansujemy (autor nazywa to efektem Lukrecjusza, kiedy nie potrafimy sobie czegoś wyobrazić, bo nigdy po prostu tego nie doświadczyliśmy na własnej skórze). I...
John Vaillant zabiera nas w sam środek jednego z najbardziej dramatycznych pożarów XXI wieku – katastrofy, która w maju 2016 roku spustoszyła kanadyjskie miasto Fort McMurray. Opisuje wydarzenia z perspektywy świadków, strażaków i naukowców, tworząc obraz apokaliptycznego żywiołu, który nie tylko zniszczył domy i infrastrukturę, ale też ujawnił, jak krucha jest nasza kontrola nad ogniem.
Autor kreśli szeroką opowieść o ogniu jako stałym towarzyszu ludzkości – źródle energii, rozwoju i postępu, a jednocześnie sile, która od zawsze balansuje na granicy tego, co możemy okiełznać. Autor przypomina, że w obliczu globalnego ocieplenia, wydłużających się okresów suszy i coraz częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych, ogień staje się nieprzewidywalnym przeciwnikiem.
„Czas ognia” jest ostrzeżeniem – pokazuje, że Fort McMurray nie był odosobnionym incydentem, lecz zwiastunem nadchodzącej ery, w której ogień coraz częściej będzie decydował o kształcie naszego życia i krajobrazu planety. To opowieść o świecie, który zmieniliśmy na własną zgubę – nowej, niebezpiecznej „planecie ognia”.
Autor udowadnia, że o ogniu można pisać jak o bohaterze literackim – fascynującym, niebezpiecznym i nie do końca poznanym.
John Vaillant zabiera nas w sam środek jednego z najbardziej dramatycznych pożarów XXI wieku – katastrofy, która w maju 2016 roku spustoszyła kanadyjskie miasto Fort McMurray. Opisuje wydarzenia z perspektywy świadków, strażaków i naukowców, tworząc obraz apokaliptycznego żywiołu, który nie tylko zniszczył domy i infrastrukturę, ale też ujawnił, jak krucha jest nasza...
Ziemia - planeta ognia. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy słupki termometrów szybują w górę, klimat mocno się ocieplił, a anomalie pogodowe są powoli naszą codziennością. Ogień - zbawienie dla ludzi (ukłony w stronę mitycznego Prometeusza), łatwo może ludzi unicestwić.
John Vaillant, posługując się przykładem "apokaliptycznej pożogi", czyli strasznego pożaru z 2016 roku, który pochłonął Fort McMurray, kreśli przerażającą teraźniejszość naszej planety i jeszcze gorszą przyszłość.
Rekonstrukcja tej katastrofy robi wrażenie. Skala zniszczeń, wypowiedzi zaangażowanych - mieszkańców, strażaków, naukowców sprawiają, że czytelnik niemal dotyka płomieni. Nie jest to komfortowe uczucie.
Spore fragmenty reportażu to rozważania dotyczące paliw kopalnych, polityki klimatycznej, eksperymentów naukowych - zagadnienia trudne, przyznaję. Czasem musiałam mocniej się skupić, by zrozumieć ogrom zagrożeń i ciężką pracę tych, którzy chcą im zapobiec.
Najbardziej przemówiły do mnie dwie kwestie. Bezradność zwykłych ludzi, konieczność ewakuacji (także zwierząt), myśl, że za chwilę cały dobytek obróci się w popiół. Druga kwestia - praca strażaków. Zawsze szanowałam tę profesję, po lekturze szanuję jeszcze bardziej.
Pożary pochłaniające połacie ziemi to nie opowieść typu "gdzieś daleko". Planeta płonie, a my, nie dość, że nie przeciwdziałamy, to jeszcze często dodatkowo szkodzimy. Mój mąż, wędrując w upalny dzień po rezerwacie w pobliżu Gorzowa, natknął się na parę emerytów bezmyślnie palących ognisko. W dzień. W upale. Po co? Diabli wiedzą. Na szczęście w pobliżu było bajorko, bo ogień wymykał się spod kontroli.
Los planety jest w naszych rękach. Reportaże takie jak ten naprawdę otwierają oczy.
Ziemia - planeta ognia. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy słupki termometrów szybują w górę, klimat mocno się ocieplił, a anomalie pogodowe są powoli naszą codziennością. Ogień - zbawienie dla ludzi (ukłony w stronę mitycznego Prometeusza), łatwo może ludzi unicestwić.
John Vaillant, posługując się przykładem "apokaliptycznej pożogi", czyli strasznego pożaru z 2016 roku,...
No cóż, żyjemy w czasach, w których normalizowanie pewnych zdarzeń zaczyna być naszą codziennością. Jednym z takich wydarzeń są pożary, powodujące nieodwracalne zmiany w ekosystemach, ale przede wszystkim w życiu ludzi, którzy padają ich ofiarą.
Autor reportażu obrał za centralny punkt pożar w Fort McMurray. Na przykładzie tragedii z 2016 pokazuje nie tylko nastawienie władz i totalną dehumanizację lokalnej społeczności, ale też brzemienne w skutkach konsekwencje. Jest to najbardziej namacalny moment w książce, który pozwala zrozumieć do jakiego momentu doszliśmy w naszym stosunku do tej przyrodniczej tragedii.
Niezwykle istotnymi częściami reportażu jest opis naszych relacji z żywiołem i jak na przestrzeni wieków zmieniała się ta niepozorna zależność. Zaskakuje, lub nie, temat upolitycznienia walki o środowisko, kiedy na szali leży ludzkie życie i przyszłość naszej planety. Autor opowiada o zmieniających się prawach, podejściach, ale też uczula przed nieodzownymi zmianami klimatycznymi, które dla jednych stanowią tło do snucia teorii konspiracyjnych a dla drugich są prawdziwą plagą XXI wieku, przed którą nie ma odwrotu pomimo że Ziemia jest tylko jedna.
Bardzo dobry reportaż. Balansuje fakty, i rzetelną wiedzę z ludzkim podejściem i fabularnym opisem rzeczywistych wydarzeń. Przeczytałem już kilka pozycji na temat ognia i ta jest jedną z lepszych.
Polecam.
Współpraca barterowa/reklamowa z Wydawnictwem Poznańskim.
No cóż, żyjemy w czasach, w których normalizowanie pewnych zdarzeń zaczyna być naszą codziennością. Jednym z takich wydarzeń są pożary, powodujące nieodwracalne zmiany w ekosystemach, ale przede wszystkim w życiu ludzi, którzy padają ich ofiarą.
Autor reportażu obrał za centralny punkt pożar w Fort McMurray. Na przykładzie tragedii z 2016 pokazuje nie tylko nastawienie...
Jak można by określić nasz czas?
John Vaillant nazywa go czasem ognia. A dlaczego - odpowiedź tkwi w książce “Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie”.🔥
Ten reportaż to historia jednego z największych pożarów w historii Kanady. Kanady, którą kojarzymy z chłodem, jeziorami i ogromnymi połaciami lasów. Bynajmniej nie z wielkimi pożarami. Jednak w 2016 roku w pobliżu miasta Fort McMurray w Albercie doszło do pożaru, w którym spłonęło całe miasto i hektary otaczających je lasów - spalony obszar jest trochę mniejszy od powierzchni województwa opolskiego. W tej okolicy wydobywa się piaski bitumiczne, z których wytwarza się syntetyczną ropę naftową - coś, na czym polega cała kanadyjska gospodarka. Te chłodne, odizolowane tereny nawiedzają w ostatnim czasie niewyobrażalne susze, które zamieniają ogrom lasów w beczkę prochu.🌋
Ta książka to nie tylko zapis wydarzeń dotyczących pożaru. Autor bardzo szczegółowo opisuje tu również, czym jest i jak działa sam ogień (z punktu widzenia fizyki i chemii), czego potrzebuje do (nomen omen) życia i z jak ogromną siłą działa. W ostatnich latach mierzymy się z pożarami, jakich dotąd nie było - są one coraz większe, a płomienie wyższe i gorętsze. Ogień potrafi już przekraczać rzeki i spalać na popiół rzeczy, które w normalnych warunkach są niepalne. Wynika to z faktu, że przegrzewamy naszą atmosferę, wtłaczając do niej niewyobrażalne ilości dwutlenku węgla. W niektórych regionach lasy nie są już w stanie przetworzyć na tlen tego dwutlenku węgla, który wytwarzają okoliczne pożary i przemysł. Znajdujemy się na klimatycznej równi pochyłej, czy to się komuś podoba czy nie. 🌐
John Vaillant potrafi otworzyć oczy: opisuje zmiany klimatyczne, jakie zachodzą w atmosferze i to, jakie mają przełożenie na wilgotność powietrza i pogodę. Prowadzone od dziesiątek lat pomiary świetnie pokazują, jak człowiek wpłynął na klimat w ostatnich 150 latach. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jakim stopniu uzależniamy się od ropy naftowej i ognia - a te w połączeniu napędzają silniki, ale gdy wymkną się spod kontroli, działają jak niszczycielska bestia. Doskonały reportaż.💪
Jak można by określić nasz czas?
John Vaillant nazywa go czasem ognia. A dlaczego - odpowiedź tkwi w książce “Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie”.🔥
Ten reportaż to historia jednego z największych pożarów w historii Kanady. Kanady, którą kojarzymy z chłodem, jeziorami i ogromnymi połaciami lasów. Bynajmniej nie z wielkimi pożarami. Jednak w 2016 roku w pobliżu miasta...
Ogień związany jest z człowiekiem od zarania dziejów. Przynosi bezpieczeństwo i grozę. Vaillant w “Czasie ognia” pokazuje, że to już nie jest ten sam ogień. To coś nowego - zmutowany żywioł, niemożliwy do opanowania. Autor na przykładzie pożaru w kanadyjskiej Albercie, który zmusił do ewakuacji blisko 100 tysięcy osób, pisze o końcu epoki, w której człowiek ma złudzenie kontroli nad naturą.
Punktem wyjścia jest Fort Murray w Albercie, miasto zbudowane na pragnieniu wydobycia ropy. W 2016 roku przez miejscowość przetoczył się pożar, który był czymś więcej niż katastrofą. Ogień stał się widoczny z satelitów, pochłaniał kolejne domy z prędkością, której nikt nie był w stanie pojąć.
To również książka o systemie, który ten pożar umożliwił. O niepochamowanym pragnieniu wydobywania paliw kopalnych, turbokapitalizmie, ignorancji i wygodzie, pragnieniu zysku, które popycha do samozagłady.
Ogień nie kończy się w Albercie, jest w Grecji, Hiszpanii, Kalifornii, Australii, w Polsce póki co na ekranach. Autor pozostawia nas z pytaniem: jak długo chcemy tak żyć, jakbyśmy mieli nigdy nie spłonąć?
Ogień związany jest z człowiekiem od zarania dziejów. Przynosi bezpieczeństwo i grozę. Vaillant w “Czasie ognia” pokazuje, że to już nie jest ten sam ogień. To coś nowego - zmutowany żywioł, niemożliwy do opanowania. Autor na przykładzie pożaru w kanadyjskiej Albercie, który zmusił do ewakuacji blisko 100 tysięcy osób, pisze o końcu epoki, w której człowiek ma złudzenie...
Vaillant skupia się na gigantycznym pożarze lasów borealnych w Albercie, kiedy to ogień pochłonął tysiące domów, zmusił do ewakuacji około 88 000 osób. Autor rozciąga analizę poza sam pożar: sięga do historii osadnictwa, przemysłu naftowo-gazowego, klimatu i polityki. Pokazuje, jak ludzka ingerencja w środowisko przygotowała podłoże dla coraz ekstremalnych pożarów. Jest tutaj oddana dokumentalna skrupulatność z narracyjną siłą reportażu, która ma nas ostrzec przez katastrofalnymi skautami naszych zachowań wobec ziemi.
Vaillant skupia się na gigantycznym pożarze lasów borealnych w Albercie, kiedy to ogień pochłonął tysiące domów, zmusił do ewakuacji około 88 000 osób. Autor rozciąga analizę poza sam pożar: sięga do historii osadnictwa, przemysłu naftowo-gazowego, klimatu i polityki. Pokazuje, jak ludzka ingerencja w środowisko przygotowała podłoże dla coraz ekstremalnych pożarów. Jest...
Doceniam ogrom pracy włożoną w tę książkę, ale momentami jest tam tak dużo informacji, że jej czytanie było katorga. Autor porusza jednocześnie tyle wątków, że naprawdę ciężko utrzymać czytelnika w zainteresowaniu.
Doceniam ogrom pracy włożoną w tę książkę, ale momentami jest tam tak dużo informacji, że jej czytanie było katorga. Autor porusza jednocześnie tyle wątków, że naprawdę ciężko utrzymać czytelnika w zainteresowaniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen reportaże to nie jest po prostu wyczerpujące pochwycenie konkretnego tematu. To opowieść, ale ta prawdziwa, niefikcyjna, która poruszyła moje serce. Nasz gatunek uważa świadome rozniecenie ognia za przełomowe wydarzenie. Obecnie można pomyśleć, że staliśmy się jego władcami. Jednak właśnie ta książka pokazuje, że żywiołu nie da się okiełznać, że człowiek nie jest w stanie w pełni kontrolować jego siły. To ponad 500 stron historii ludzi i ognia. Opowieści o największych pożarach, o postawie ludzkiej wobec zagrożenia, które sami stworzyli, ale też o tym jak natura cały czas przypomina nam, że z jej siłami nie jesteśmy w stanie walczyć. To długa historia, czasem monotonna, ale trzeba poświęcić jej chwilę, docenić upór autora w przedstawieniu jej. Wiele ciekawych rzeczy można z niej wyciągnąć; szczegółów jest mnóstwo, chociaż na pewno sporo czytelników będzie pamiętać te wydarzenia, bo przecież nie miały one miejsca tak dawno temu. Tytułowy "czas ognia" trwa i ciężko określić, kiedy lub czy w ogóle się on skończy. Po tę książkę sięgnęłam z ciekawości, czytanie zajęło mi długo, ale warta była mojej uwagi w 100%. Ten tytuł mogę polecić każdemu, bez wyjątku. Wystarczy mieć chęć i cierpliwość, by przeczytać historię prawdziwą, która dzieje się cały czas.
I pamiętać zdanie, które pewnie wiele razy powtarzali rodzice: ogień to nie zabawa...
Ten reportaże to nie jest po prostu wyczerpujące pochwycenie konkretnego tematu. To opowieść, ale ta prawdziwa, niefikcyjna, która poruszyła moje serce. Nasz gatunek uważa świadome rozniecenie ognia za przełomowe wydarzenie. Obecnie można pomyśleć, że staliśmy się jego władcami. Jednak właśnie ta książka pokazuje, że żywiołu nie da się okiełznać, że człowiek nie jest w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toreportaż niejako wymykający się ramom własnego gatunku, czyli „czas ognia” nie tylko opowiada o precedensowym pożarze kanadyjskiego fortu mcmurray, ale również demaskuje realia przemysłu naftowego dominującego nie tylko ów region, ale także naszą planetę. to drobiazgowa, acz nierówna analiza wyjątkowego przypadku.
korzystając z plastycznego języka relacja buduje napięcie przybliżając przebieg katastrofalnych wydarzeń praktycznie minuta po minucie, stanowiąc niejako punkt wyjścia do refleksji nad pożarem jako żywiołem i tym, jak zmienia się w kontekście pojawiających się technologii, materiałów przemysłowych czy ludzkich nawyków. kilka kontekstów wartych uwagi to np. porównanie tego, jak spalają się materiały naturalne, a jak sztuczne i jak kluczowe znaczenie ma to w budownictwie mieszkalnym oraz przyjrzenie się ludzkiej relacji z ogniem jako narzędziem. pełno tu dynamiki, detalu i uzupełniających historię wypowiedzi świadków.
te fascynujące i pobudzające do dyskusji fragmenty trzeba tu jednak wyłowić z nieco zabałaganionej całości. ogrom informacji sięgający od początków petrochemii, przez tajniki fizyki aż do niuansów aktualnych zmian klimatycznych wymaga mnóstwo cierpliwości. na dodatek w narrację wkrada się zabieg oddawania ogniu duchowości, podmiotowości i jakaś jego antropomorfizacja, co niekoniecznie koresponduje ze skrupulatnością badawczą obecną we fragmentach godnych polecenia. tym samym to reportaż o ogromnym potencjale, który w zderzeniu ze swoimi ambicjami w ogólnym rozrachunku wiele stracił.
reportaż niejako wymykający się ramom własnego gatunku, czyli „czas ognia” nie tylko opowiada o precedensowym pożarze kanadyjskiego fortu mcmurray, ale również demaskuje realia przemysłu naftowego dominującego nie tylko ów region, ale także naszą planetę. to drobiazgowa, acz nierówna analiza wyjątkowego przypadku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tokorzystając z plastycznego języka relacja buduje napięcie...
Bardzo drobiazgowa i skrupulatna analiza przypadku. Mnóstwo informacji do przyswojenia, fascynujące połączenie historii przemysłu, ekonomii, polityki, zarządzania miastem strukturą i stylem pracy służb ratowniczych, psychologii tłumu i indywidualnych reakcji na zagrożenie, procesu i klasyfikacji pożarów, chemii i fizyce ognia, klimatologii (z szczególnym uwzględnieniem wiatru) i mnóstwa niewymienionych kwestii. Jak jeden pożar powstał, trwał i zmienił jedno miasto i jakie nauki możemy z niego wynieść, a autor pokazuje na jak wiele sposobów możemy patrzeć na to zdarzenie i jak wiele wniosków możemy wyciągnąć.
Bardzo drobiazgowa i skrupulatna analiza przypadku. Mnóstwo informacji do przyswojenia, fascynujące połączenie historii przemysłu, ekonomii, polityki, zarządzania miastem strukturą i stylem pracy służb ratowniczych, psychologii tłumu i indywidualnych reakcji na zagrożenie, procesu i klasyfikacji pożarów, chemii i fizyce ognia, klimatologii (z szczególnym uwzględnieniem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Czas ognia” to książka trudna – i to na kilku poziomach.
Trudna mentalnie, bo stawia czytelnika w obliczu tematów bolesnych, tragicznych, a przy tym niezwykle aktualnych i kontrowersyjnych.
Trudna również praktycznie, bo styl autora nie należy do lekkich, a ogrom materiału wymaga skupienia i cierpliwości.
John Vaillant podejmuje temat ognia – zjawiska obecnego w historii człowieka od zawsze. Na kartach książki spotykamy się nie tylko z opisem dramatycznych wydarzeń, jak pożar w kanadyjskim Fort McMurray, lecz także z szerokim spojrzeniem na ogień jako żywioł, narzędzie i zagrożenie. Autor buduje opowieść na bazie historii, badań naukowych, liczb i korelacji, tworząc kompendium wiedzy, które trudno podważyć. Jego narracja nie pozostawia miejsca na domysły – wszystko ma swoje źródło i rację bytu.
Jednocześnie wyraźnie unika ideologicznego tonu. W czasach, gdy katastrofy naturalne stają się paliwem w sporach światopoglądowych, on stawia się poza linią frontu. Jego celem nie jest moralizowanie ani szukanie winnych, lecz pokazanie faktów. Ta powściągliwość sprawia, że „Czas ognia” czyta się jak raport ostrzegawczy – nie jako manifest, lecz jako rzetelną diagnozę.
Trzeba jednak zaznaczyć: ta książka potrafi przytłoczyć. Styl nie zawsze jest płynny, a nagromadzenie informacji – ogromne. Można odnieść wrażenie, że treści wystarczyłoby na kilka krótszych opracowań. Jednocześnie to właśnie ta intensywność czyni książkę wartościową.
„Czas ognia” nie jest książką dla każdego. Ale jeśli ktoś nie boi się ogromnej dawki wiedzy i konfrontacji z perspektywą niepokojącej przyszłości, znajdzie w niej lekturę niezwykle cenną. To książka, która nie daje pocieszenia – ale daje świadomość. A świadomość w obliczu nadchodzących kryzysów może być ważniejsza niż komfort.
„Czas ognia” to książka trudna – i to na kilku poziomach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna mentalnie, bo stawia czytelnika w obliczu tematów bolesnych, tragicznych, a przy tym niezwykle aktualnych i kontrowersyjnych.
Trudna również praktycznie, bo styl autora nie należy do lekkich, a ogrom materiału wymaga skupienia i cierpliwości.
John Vaillant podejmuje temat ognia – zjawiska obecnego w historii...
Pamiętacie ostatni raz, kiedy w telewizji śledziliście doniesienia o ogromnych pożarach? Zauważyliście, że powoli temat nam powszednieje, bo takie informacje latem pojawiają się coraz częściej, a o ile sami nie znajdujemy się na obszarach zagrożonych, zwykle szybko o tych doniesieniach zapominamy. Jednak, jak dowodzi John Vaillant w swoim reportażu Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie, pożary to coraz bardziej - nomen omen - palący problem.
Punktem wyjścia do opowieści Vaillanta jest pożar, który wybuchł w 2016 roku w Forcie McMurray. Pewnie wielu z was nawet o nim nie słyszało, ja nie przypominam sobie nawet mgliście żadnych wzmianek. Pożar lasu gdzieś w Kanadzie - kogo to może obchodzić? A jednak autor słowo po słowie sprawia, że czytelnik rzeczywiście angażuje się w tę historię i w napięciu godnym klasowego thrillera śledzi rozwój wypadków.
A te są spektakularne. Płonący las, samonapędzający się, eskalujący pożar i miasto, które stoi na jego trasie. Ewakuacja, która przebiega z godnym podziwu porządkiem, mimo że okoliczności skłaniają wręcz do panicznych ruchów. Strażacy, którzy stawiają czoła ogniu i pożarowi w warunkach, do jakich nie byli przeszkoleni. Wszystko to nakreślone z filmową wręcz plastycznością i reporterską precyzją sprawia, że ta historia wciąga i budzi grozę.
Ale nie wyłącznie na wzbudzeniu grozy zależy autorowi. Opowieść o spektakularnym pożarze jest punktem wyjścia do znacznie szerszej narracji. Autor dba o to, by wprowadzić czytelnika w jej kontekst, uzmysławiając mu specyfikę miejsca, gdzie rozegrały się wydarzenia. Przedstawiając historię osadnictwa na tych terenach i ingerowania w przyrodę pokazuje, że do wydarzeń przyczynił się w znacznej mierze ciąg zdarzeń trwających od dekad, a związanych bezpośrednio z działalnością człowieka i jego głodem czerpania mocy z paliw kopalnych.
Vaillant poświęca sporo miejsca także specyfice pożarów, przywołując badania prowadzone na ten temat i pokazując, jak świat człowieka jest łatwopalny i jak bardzo używane przez nas na co dzień materiały, także te z pozoru niewinne, łatwo mogą stać się pożywką dla ognia i jak mocno podsycają jego niszczycielską siłę. Świetnie obrazuje też mechanizm przebiegu pożaru i tego, jakie czynniki na niego wpływają.
Autor skupia się na pożarze, który zmusił do ewakuacji 88 000 osób, ale wykracza poza samo wydarzenie, badając głębsze przyczyny i skutki, w tym rolę ognia w historii ludzkości i zagrożenia klimatyczne.
Czas ognia to porażający, świetnie napisany reportaż, który łączy w sobie emocje i realną wiedzę. Przystępny, mimo rozbudowanej formy, i wciągający jak powieść. To książka, która nie tylko opowiada o pewnych zdarzeniach, ale realnie skłania do refleksy. Uzmysławia, że czas ognia to tak naprawdę efekt czasu człowieka i nierozerwalnie wiąże się z naszymi działaniami na globalną skalę. To opowieść, o której pamięta się długo i która niestety nie daje łatwych odpowiedzi. Ale buduje świadomość czytelnika i krytyczne spojrzenie na naszą rabunkową względem środowiska gospodarkę i pogoń za dostępem do paliw kopalnych. Autor wplata w historię dramatu ludzi naukową wiedzę o fizyce i chemii ognia, co czyni ją bardziej pogłębioną i wielowymiarową.
Pamiętacie ostatni raz, kiedy w telewizji śledziliście doniesienia o ogromnych pożarach? Zauważyliście, że powoli temat nam powszednieje, bo takie informacje latem pojawiają się coraz częściej, a o ile sami nie znajdujemy się na obszarach zagrożonych, zwykle szybko o tych doniesieniach zapominamy. Jednak, jak dowodzi John Vaillant w swoim reportażu Czas ognia. Opowieść o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgień to żywioł, który budzi zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Zawdzięczamy mu wiele, ale w jednej chwili potrafi zniszczyć wszystko, co posiadamy. W ciągu ostatnich stu lat na naszej planecie coraz częściej pojawiają się ogromne i niszczycielskie pożary. Choć ogień towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat, wciąż pozostaje siłą, która może wymknąć się spod kontroli.
Właśnie tak stało się w maju 2016 roku w kanadyjskim Fort McMurray. To miasto, będące centrum przemysłu naftowego, doszczętnie spłonęło. Pozornie niewinny pożar lasu zamienił się w prawdziwą katastrofę, która zmusiła do ucieczki 88 tysięcy osób. Autor w swojej książce pokazuje, że to nie był odosobniony przypadek, lecz przestroga i zapowiedź tego, co może nas czekać w przyszłości.
Ta książka nie jest zwykłym reportażem z długimi, suchymi opisami. To poruszająca relacja z miejsca tragedii, wypełniona rozmowami, emocjami i prawdziwymi historiami ludzi, którzy znaleźli się w samym środku katastrofy. John Vaillant nie opisuje zdarzeń z chłodnym dystansem. Pozwala, by w jego narracji wybrzmiało prawdziwe przerażenie, współczucie i troska o przyszłość naszej planety.
Autor nie kieruje swojej książki wyłącznie do specjalistów. Posługuje się prostym, zrozumiałym językiem, dzięki czemu nawet skomplikowane zagadnienia naukowe stają się przystępne. Opowiada tę historię tak, że pochłania się ją jak dobrą powieść. Muszę przyznać, że początkowo czytałam ją powoli, dawkując wrażenia, jednak kiedy już zagłębiłam się na dobre, nie mogłam się oderwać.
Vaillant pokazuje ogień z wielu perspektyw — strażaków, mieszkańców, naukowców. Analizuje też ogromny wpływ człowieka na środowisko i pokazuje, jak nasza ingerencja w naturę pogłębia kryzys klimatyczny. Nie oszczędza przemysłu naftowego, demaskując jego udział w pogarszającym się stanie naszej planety.
Ten reportaż to nie tylko opis tragedii, ale również przestroga i apel o refleksję. Autor zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym, jak nasze codzienne decyzje wpływają na przyszłość Ziemi.
To książka ogromnie wartościowa i potrzebna. Pozostawiła we mnie silne poczucie, że zmiany zaczynają się od nas samych. Jeśli każdy z nas podejdzie do świata z większą świadomością, być może uda nam się uniknąć choć części nadchodzących katastrof. Gorąco polecam ten reportaż każdemu, kto chce lepiej zrozumieć nasz płonący świat.
Ogień to żywioł, który budzi zarówno zachwyt, jak i przerażenie. Zawdzięczamy mu wiele, ale w jednej chwili potrafi zniszczyć wszystko, co posiadamy. W ciągu ostatnich stu lat na naszej planecie coraz częściej pojawiają się ogromne i niszczycielskie pożary. Choć ogień towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat, wciąż pozostaje siłą, która może wymknąć się spod kontroli.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaśnie...
Bardzo ciekawa pozycja, chociaz musze powiedzieć że wstęp teoretyczny dosyć się dłużył (choć potem okazał się bardzo potrzebny)
Bardzo ciekawa pozycja, chociaz musze powiedzieć że wstęp teoretyczny dosyć się dłużył (choć potem okazał się bardzo potrzebny)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3 maja 2016 roku, kiedy najbardziej niszczycielski pożar w historii Kanady trawił Fort McMurray i zmusił do ewakuacji niemal 90 tys. ludzi, ja robiłam ostatnie powtórki przed maturą. Pewnie dlatego informacja o tym szalejącym żywiole do mnie nie dotarła. Za sprawą „Czasu ognia” cofnęłam się w czasie o te 9 lat by poznać przebieg pożaru wraz z jego konsekwencjami.
Ten reportaż to spora cegiełka i całkiem długo zajęło mi jego przeczytanie. Jednak nie długość była tutaj problemem, bo napisany jest on bardzo dobrze – spójnie i barwnie, w sposób, który wręcz zachęca do lektury. Chodzi bardziej o ładunek emocjonalny, zmuszający do jej dawkowania, szczególnie w drugiej części książki poświęconej relacji z pożaru. Przytaczane relacje świadków mrożą krew w żyłach. Bo jak zareagować, gdy czytamy o spalonym do cna piętrowym domu w czasie mniejszym niż 5 minut lub sznur aut ewakuujących się mieszkańców bezpośrednio otaczany przez płomienie? Momentami miałam wrażenie, że czytam nie reportaż, a powieść katastroficzną. Przypominałam sobie jednak, że to naprawdę miało miejsce, gdy zerkałam na zamieszczone na ostatnich stronach zdjęcia wykonane w trakcie pożaru…
„Czas ognia” to nie tylko wstrząsająca relacja z pożaru. John Valliant zadbał o porządne wprowadzenie do tematu. W pierwszej części książki dostajemy opisy natury pożarów na terenie lasów borealnych otaczających Fort McMurray, a także charakterystykę wydobycia ropy naftowej z niekonwencjonalnych złóż piasków bitumicznych Alberty. Całe istota reportażu zawarta jest w trzeciej części, która nie tylko podsumowuje zniszczenia żywiołu, lecz przede wszystkim zwraca uwagę na to, w jaki sposób ludzkość doprowadziła do takich sytuacji. Autor zagłębia się w historię klimatologii, która sięga 1856 roku i udowadnia, że ocieplenie klimatu spowodowane spalaniem węgla to nie wymysł współczesnych ekologów, lecz fakt znany naukowcom już od ponad 100 lat. Z niepokojem obserwowany przez nich na przestrzeni lat rozwoju motoryzacji, lotnictwa i przemysłu wydobycia paliw kopalnych, a jednocześnie ignorowany przez wielkie koncerny i potęgi z branży.
„To nie jest planeta, którą zastaliśmy. To całkiem nowe miejsce – planeta ognia, którą sami stworzyliśmy, z atmosferą bardziej sprzyjającą spalaniu niż kiedykolwiek wcześniej w ciągu ostatnich 3 milionów lat”. To zdanie jest idealnym podsumowaniem całego reportażu. Bo sytuacji takich jak pożar Fortu McMurray będzie więcej. Mimo naukowej wiedzy, potwierdzonej badaniami, świat wciąż każdego dnia dokłada cegiełkę do piramidy zmian w atmosferze przyczyniających się do narodzin podobnych pożarów. Wszyscy, którym nie jest obojętny los naszej planety, powinni sięgnąć po ten reportaż. By wiedzieć więcej, by jeszcze coś zmienić, by móc przekonywać nieprzekonanych. Warto, choć nie jest to momentami lektura przyjemna. Ale dotyka do głębi i zostaje w głowie na długo…
3 maja 2016 roku, kiedy najbardziej niszczycielski pożar w historii Kanady trawił Fort McMurray i zmusił do ewakuacji niemal 90 tys. ludzi, ja robiłam ostatnie powtórki przed maturą. Pewnie dlatego informacja o tym szalejącym żywiole do mnie nie dotarła. Za sprawą „Czasu ognia” cofnęłam się w czasie o te 9 lat by poznać przebieg pożaru wraz z jego konsekwencjami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen...
Jaki reportaż ostatnio czytaliście? Bo ja właśnie skończyłam "Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie" Johna Vaillanta. Autor książki na przykładzie pożaru do którego doszło 2016 roku w Albercie w Kanadzie pokazuje, czym w dzisiejszych czasach stał się ogień. W czasie tamtego pożaru spłonęło całe miasto oraz hektary otaczających je lasów. Susze, które panują na całym świecie z niektórych miast czy miasteczek tworzą wprost materiały wybuchowe w połączeniu z zasobami, którymi dysponują. Bo na przykład w okolicach miasta, które doszczętnie spłonęło wydobywa się piaski bitumiczne, z których wytwarza się syntetyczną ropę naftową. Autor nie skupiaj się wyłącznie na tym pożarze, ale idzie dalej pokazując jaki wpływ na środowisko ma ingerencja ludzka. Analizy tu przedstawione pokazują, że jeśli nic z tym nie zrobimy (zwłaszcza na szczeblu polityki bo tam możemy podjąć wiążące decyzje)to takie sytuacje nie będą jednostkowymi. Widać kawał pracy włożonej w tą książkę. Daje do myślenia to na pewno.
Jaki reportaż ostatnio czytaliście? Bo ja właśnie skończyłam "Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie" Johna Vaillanta. Autor książki na przykładzie pożaru do którego doszło 2016 roku w Albercie w Kanadzie pokazuje, czym w dzisiejszych czasach stał się ogień. W czasie tamtego pożaru spłonęło całe miasto oraz hektary otaczających je lasów. Susze, które panują na całym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nie myślmy o tym jako o najcieplejszym sierpniu w ostatnim stuleciu. Pomyślmy o tym jako o jednym z najchłodniejszych sierpniów w następnym stuleciu”
Te słowa mocno zapadną mi w pamięć po przeczytaniu „Czasu ognia”. Bo teoretycznie, miałem otrzymać historię jednego z największych pożarów w naszych czasach, większego niż ten, co ostatnio dotknął Kalifornię w 2025 roku.
Spodziewałem się, że tak jak w książce https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5030655/ogien-wyszedl-z-lasu dostanę dokładny opis przebiegu pożaru i tego jak trzeba było z nim walczyć. Tu jednak jest o wiele inaczej.
Już na początku dostajemy historię Kanady oraz jej udział w branży produktów ropo-pochodnych. Poznajemy dlaczego tak naprawdę Kanada jest bogatym krajem, w którym każdy chce mieszkać, a za razem jest to szkoła życia dla wszystkich którzy tam zamieszkają. W międzyczasie dowiadujemy się jak firmy eksplorujące złoża naftowe wpływają na ekologię całej naszej planety. Bez zbędnych frazesów których pełno w świecie eko-wariatów, czarno na białym widzimy jak w ostatnich stu latach sami wyniszczamy naszą planetę. I to wszystko przeplatane jest razem z rozwojem pożaru w lasach, który stopniowo zaczyna kierować się do centrum miasta. Pożarem, który paraliżuje Kanadę, a swoimi skutkami dociera aż do wybrzeży Atlantyku, oddalonego o cztery tysiące kilometrów.
https://www.youtube.com/watch?v=7E_OLgC4nV0
Ciężko jest ocenić ogrom pracy włożonej przez autora, nie będąc w jakiś sposób związanym z Kanadą i jej tożsamością, ale warto zauważyć że problem który ma Kanada występuje również w Europie południowej, a może i kiedyś, za 20-30 lat również w Polsce.
„Nie myślmy o tym jako o najcieplejszym sierpniu w ostatnim stuleciu. Pomyślmy o tym jako o jednym z najchłodniejszych sierpniów w następnym stuleciu”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTe słowa mocno zapadną mi w pamięć po przeczytaniu „Czasu ognia”. Bo teoretycznie, miałem otrzymać historię jednego z największych pożarów w naszych czasach, większego niż ten, co ostatnio dotknął Kalifornię w 2025 roku....
Czas ognia” to szczegółowa opowieść o jednym z największych pożarów XXI wieku, który w 2016 roku niemal zniszczył kanadyjskie miasto Fort McMurray. Autor w naprawdę szczegółowy sposób odtwarza dramatyczne wydarzenia z tego pożaru. Przywołuje historie mieszkańców i pokazuje, przez co musieli przejść, co czuli i z czym musieli się zmierzyć. To wstrząsająca i poruszająca relacja, która pokazuje ogień jako żywioł niszczący wszystko na swojej drodze. I to jest STRASZNE...
Sam reportaż nie ogranicza się jednak do przedstawienia samego pożaru. Vaillant opisuje historię przemysłu naftowego, opowiada o jego wpływie na klimat i pokazuje, jak działalność człowieka napędza katastrofy naturalne.
Nie brakuje też naukowych i historycznych szczegółów, które czasem mogą nużyć, ale równocześnie poszerzają kontekst i uświadamiają skalę problemu. I to jest ważne. To opowieść nie tylko o Kanadzie, lecz także o nas i naszej ludzkości, która musi zmierzyć się z konsekwencjami własnych działań.
Autor książki pisze naprawdę obrazowo i z ogromną dbałością o szczegóły. Dzięki temu czytelnik niemal czuje żar ognia i napięcie towarzyszące ewakuacji całego miasta. Reportaż DOSŁOWENIE zmusza nasz do refleksji, nie można wobec tej książki przejść obojętnie. Wielki szacunek należy się również strażakom, którzy robili wszystko, co w swojej mocy, aby zmniejszyć nawet odrobinę skutki pożaru.
To książka trudna i momentami przytłaczająca, ale właśnie dlatego niezwykle ważna.
[współpraca z Wydawnictwo Poznańskie]
Czas ognia” to szczegółowa opowieść o jednym z największych pożarów XXI wieku, który w 2016 roku niemal zniszczył kanadyjskie miasto Fort McMurray. Autor w naprawdę szczegółowy sposób odtwarza dramatyczne wydarzenia z tego pożaru. Przywołuje historie mieszkańców i pokazuje, przez co musieli przejść, co czuli i z czym musieli się zmierzyć. To wstrząsająca i poruszająca...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔥 „Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie” Johna Vaillanta to książka, która nie pozwala odłożyć się na półkę bez drżenia w sercu. To reportaż, ale czytając go, ma się wrażenie, że uczestniczymy w epickiej opowieści o planecie, która staje się kimś obcym – o świecie, który zaczyna płonąć własnym oddechem. Zapraszam na recenzję!
🔥 Vaillant nie zatrzymuje się na obrazie płomieni w Fort McMurray, które w 2016 roku zmusiły do ucieczki 88 000 osób. On pyta: czy to była katastrofa jednostkowa, czy raczej zwiastun ery ognia, w którą weszliśmy na własne życzenie? Jego narracja prowadzi nas od historii regionu, przez fizykę i chemię ognia, aż po dramat ludzi uciekających w panice, gdy zwykłe osiedla w ciągu minut zamieniały się w bomby.
🔥 To nie jest sucha analiza klimatu ani moralizatorski wywód. To opowieść, w której spotykają się fakty i emocje, nauka i poezja, historia i codzienność. Vaillant drobiazgowo tłumaczy, czym jest ogień, jak tworzy własną pogodę, jak zmienia się w żywioł wymykający spod kontroli – a przy tym nie zapomina o ludziach: strażakach, rodzinach, świadkach apokalipsy. To właśnie ich perspektywa sprawia, że czujemy gorąco, czujemy dym, czujemy strach.
🔥 Czytając tę książkę, trudno nie postawić sobie pytań: czy jesteśmy gotowi na świat, w którym to ogień będzie rozdawał karty? Czy potrafimy zrozumieć, że nie jest to już ten sam żywioł, który kiedyś dawał nam ciepło i światło, ale siła, która kształtuje naszą cywilizację na nowo?
🔥 W „Czasie ognia” znajdziemy reportaż najwyższej próby – wielowarstwowy, literacki, a jednocześnie boleśnie realny. To książka, która stawia czytelnika w ogniu pytań, nie dając prostych odpowiedzi. Ale czy właśnie tego nie potrzebujemy dziś najbardziej – zamiast złudnych pocieszeń, przebudzenia w popiele rzeczywistości?
🔥 Dla mnie to jedna z tych lektur, które nie tylko się czyta, ale które zostają pod skórą – i nie pozwalają zapomnieć. To więcej niż książka o pożarze. To książka o świecie, który płonie – i o nas samych, stojących w ogniu.
🔥 „Czas ognia” nie jest tylko opowieścią o katastrofie jednego miasta – to ostrzeżenie, które dotyczy nas wszystkich. To książka, która otwiera oczy na kryzys klimatyczny, pokazując go nie w tabelkach i wykresach, ale w płonących domach, w panice ludzi, w sile żywiołu, który wymyka się spod kontroli. Czytając, zaczynamy rozumieć, że ten ogień już stoi u naszych drzwi – i że warto wiedzieć, jak wygląda jego twarz. Szczególnie dobitnie widać to na załączonych zdjęciach, gdzie skala zniszczeń i pochłaniający dobytki ludzi ogień jest bezwzględny.
🔥 Dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu za przesłanie egzemplarza. To była lektura, która nie tylko mnie poruszyła, ale i rozpaliła świadomość, jak krucha jest granica między światem, który znamy, a światem w płomieniach. Serdecznie polecam!
🔥 „Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie” Johna Vaillanta to książka, która nie pozwala odłożyć się na półkę bez drżenia w sercu. To reportaż, ale czytając go, ma się wrażenie, że uczestniczymy w epickiej opowieści o planecie, która staje się kimś obcym – o świecie, który zaczyna płonąć własnym oddechem. Zapraszam na recenzję!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔥 Vaillant nie zatrzymuje się na obrazie...
To jedna z lepszych książek 2025 roku.
Zaczęło się niepozornie w 2016 rok w Forcie McMurray. Pożar jakich wiele. Jednak sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Ogień połykał kolejne obszary, zmuszą prawie 90 tysięcy ludzi do ucieczki.
John Vaillant z reporterską dokładnością odtwarza zdarzenia. Czyta się to z zapartym tchem, jak najlepszą powieść. Niestety, to wszystko wydarzyło się naprawdę, a ten pożar był pretekstem by opowiedzieć o katastrofie, która czyha tuż za rogiem.
Efekt cieplarniany to rzeczywistość. O implikacjach naszej rabunkowej działalności, o widmie szóstego wymierania, o realnych kosztach niekontrolowanej emisji CO2…
Dowiesz się z niej również, co z tym wspólnego mają lasy borealne, łatwopalne domy, burze ogniowe, a także Hildegarda z Bingen.
O tym wszystkim przeczytasz w tej doskonałej książce. Poczujesz żar, spiekotę i swąd dymu.
Lektura, która otwiera oczy i podsuwa nam pod nos dane, z którymi nie chcemy się mierzyć.
Finał tej historii wiąż przed nami i wciąż jest w naszych rękach.
Bardzo polecam.
Współpraca reklamowa.
To jedna z lepszych książek 2025 roku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęło się niepozornie w 2016 rok w Forcie McMurray. Pożar jakich wiele. Jednak sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Ogień połykał kolejne obszary, zmuszą prawie 90 tysięcy ludzi do ucieczki.
John Vaillant z reporterską dokładnością odtwarza zdarzenia. Czyta się to z zapartym tchem, jak najlepszą powieść. Niestety, to wszystko...
„Czas ognia” to nie broszurka o zagrożeniu pożarowym, ale kawał solidnej lektury naszpikowanej miejscami, datami, ludźmi oraz całą masą informacji i opisów. Przyznam, że czytało mi się ją różnie. Wsysał mnie klimat dobrego reportażu, drobiazgowe opisy niszczycielskiej siły pożaru i bezbronności człowieka wywoływały nerwowe zaciskanie ust i nieprzyjemny uścisk żołądka, a natłok wiedzy kilka razy przegrzał mi zwoje nerwowe.
W skrócie: autor stara się udowodnić niedowiarkom, że ocieplenie klimatu to nie wymysł nawiedzonych ekologów, tylko fakt i dzieje się to za naszam wkładem. Sięga tak daleko w przeszłość, jak tylko się da, by przedstawić dowody naukowe. Ogień, to on ukształtował naszą cywilizację, a teraz stopniowo ją niszczy. Niby trudno dyskutować z faktami, ale porównanie atmosfery do szklanego klosza, pod którym wszyscy utknęliśmy, nie jest łatwe do przyswojenia. Świadomość, że cokolwiek wyprodukujemy już z nami zostanie - przytłacza. I tak jak wszyscy znamy powiedzenie: „równowaga w przyrodzie musi być” - Vaillant krok po kroku pokazuje, że człowiekowi udało się ją zakłócić. Natura nie nadąża za neutralizowaniem uwalnianego przez nas dwutlenku węgla i metanu. W uproszczeniu: odkrycie ognia i wykorzystywanie paliw kopalnych zaczyna nam wychodzić bokiem.
Warto przeczytać, choć świadomość, że zmierzamy ku zagładzie niczym dinozaury i pewnego dnia po prostu zaczniemy się dusić jest trudna do ogarnięcia. Ponad pół tysiąca stron, na temat, od którego możemy odwracać wzrok, ale który prędzej czy później nas dopadnie.
Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu.
„Czas ognia” to nie broszurka o zagrożeniu pożarowym, ale kawał solidnej lektury naszpikowanej miejscami, datami, ludźmi oraz całą masą informacji i opisów. Przyznam, że czytało mi się ją różnie. Wsysał mnie klimat dobrego reportażu, drobiazgowe opisy niszczycielskiej siły pożaru i bezbronności człowieka wywoływały nerwowe zaciskanie ust i nieprzyjemny uścisk żołądka, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka podzielona została na trzy części. Najbardziej podobały mi się pierwsza (o rozwoju kanadyjskich gałęzi przemysłu i przyrodzie) i trzecia (o badaniach nad zmianami klimatu i innych historiach dotyczących pożarów). Druga część stanowi aż nazbyt szczegółowy opis pożaru w Fort McMurray i walki z nim. Sądzę, że skupienie się na tematach z części pierwszej i trzeciej przysłużyłoby się pozycji. "Czas ognia" to lektura, którą warto przeczytać w dobie rozlicznych, negujących zmiany klimatu komentarzy. John Valliant udowadnia, że płonąca planeta, tak chętnie przytaczana z kpiną w debacie publicznej jest faktem. Zachęcam do lektury i do nie zrażania się objętością - czyta się ją bez problemów.
Książka podzielona została na trzy części. Najbardziej podobały mi się pierwsza (o rozwoju kanadyjskich gałęzi przemysłu i przyrodzie) i trzecia (o badaniach nad zmianami klimatu i innych historiach dotyczących pożarów). Druga część stanowi aż nazbyt szczegółowy opis pożaru w Fort McMurray i walki z nim. Sądzę, że skupienie się na tematach z części pierwszej i trzeciej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy powinien przeczytać tę książkę, chociażby ostatnią część o bilansie strat, wprost przytłaczająca jest siła prezentowanych tu faktòw.
Wiecie, że wiele nas łączy z ogniem- nasze życie się tli, płoniemy z miłości, ale też wypalamy się emocjonalnie, składamy się z węglowodorów, wydestylowani generujemy ciepło, spalamy paliwo i nie cofamy się przed niczym, dopóki całkowicie nie wygaśniemy.
Pożar, który zaatakował Fort McMurray w Kanadzie w 2016r., był jak oblężenie, jak głodne zwierzę, dopóki ma pod dostatkiem wiatru, paliwa i suchego powietrza, nigdy się nie męczy. Porównywany do Operacji Gomora, czyli bombardowania Hamburga nazwanego też burzą ogniową, do postaci literackich: ognistego demona z „Władcy Pierścieni” Balroga. Demoniczną istotę ognia podkreślają też cytaty z Apokalipsy św. Jana i filozofòw.
Od 2016 r. sezony pożarów na obu pòłkulach Ziemi od Australii po Kanadę nie ustępują, czy mogą nas czegoś nauczyć?
Przeraża wizja homo flagrans- czyli wspòłczesnej postaci człowieka, superwulkanu uwalniajàcego dwutlenek węgla, energię palną i metan w ilości i tempie najwiekszych od okresu permu. Wspòłczesna cywilizacji napèdzana ogniem (paliwami kopalnymi) znajduje siè obecnie we wczesnym etapie procesu wymierania. Czeka nas epoka uchodźcòw klimatycznych.
“Przez pryzmat tej apokaliptycznej pożogi John Vaillant ostrzega, że nie był to odosobniony przypadek, lecz szokująca zapowiedź tego, na co musimy się przygotować w coraz gorętszym i łatwopalnym świecie.”
Autor rzeczowo omawia rozwòj klimatologii, która jednak nie nadąża za rozwojem przemysłu, zawsze pozostaje w sprzeczności z kapitalistycznymi i kolonialnymi zapèdami pañstw. Niestety nauka nie przykuwa uwagi i przegrywa z biznesem. Lektura alarmująca, porażająca siłą ognia, ale też momentami nużąca ze względu na nadmiar detali, powtórzeń.
Każdy powinien przeczytać tę książkę, chociażby ostatnią część o bilansie strat, wprost przytłaczająca jest siła prezentowanych tu faktòw.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiecie, że wiele nas łączy z ogniem- nasze życie się tli, płoniemy z miłości, ale też wypalamy się emocjonalnie, składamy się z węglowodorów, wydestylowani generujemy ciepło, spalamy paliwo i nie cofamy się przed niczym, dopóki...
Niby człowiek wie, że świat zmierza ku zagładzie, że wzrost CO2, że globalne ocieplenie, zimy coraz krótsze, a następne pokolenia dostaną w spadku masę problemów, ale wszystko to pozostaje abstrakcją, od której się dystansujemy (autor nazywa to efektem Lukrecjusza, kiedy nie potrafimy sobie czegoś wyobrazić, bo nigdy po prostu tego nie doświadczyliśmy na własnej skórze). I super, że powstają takie książki, które pozwalają oblec tę abstrakcję w konkret. W huraganowy, płonący wiatr. W żar, gorąc i powietrze o takiej temperaturze, że woda nie gasi, bo paruje, domy znikają w pięć minut, a w stratosferze powstaje burza ogniowa, która wpływa na klimat.
Sama konstrukcja reportażu odwraca ten proces, bo najpierw dostajemy konkret w makroskali: opis przemysłu naftowego w kanadyjskiej Albercie i jego wpływu na życie jednego miasta i trzymającą w napięciu relację z apokaliptycznego pożaru, który w nie uderza. I kiedy jesteśmy zszokowani wydarzeniami z 2016, Vaillant udostępnia nam teoretyczną podbudowę, snując pełną statystyk oraz przypisów - ale nadal przykuwając uwagę i nie przynudzając - wstrząsającą, rozpisaną na dekady i wieki, opowieść o klimacie, ropopochodnych surowcach i o tym, jak zmieniają świat.
Oprócz oczywistych walorów poznawczych, te kompendium na temat ognia potrafi zachwycić też na poziomie literackim. John Vaillant nie relacjonuje pożaru suchym, dziennikarskim stylem, ucieka w metafory, poetycko personifikuje żywioł, a gawęda często płynnie przechodzi w erudycyjny esej.
Wartościowa lektura, ale oprócz sporej dawki wiedzy, strachu przed przyszłością i złości względem rządzących oraz wielkich korporacji, przynosząca też dużo czytelniczej przyjemności.
Niby człowiek wie, że świat zmierza ku zagładzie, że wzrost CO2, że globalne ocieplenie, zimy coraz krótsze, a następne pokolenia dostaną w spadku masę problemów, ale wszystko to pozostaje abstrakcją, od której się dystansujemy (autor nazywa to efektem Lukrecjusza, kiedy nie potrafimy sobie czegoś wyobrazić, bo nigdy po prostu tego nie doświadczyliśmy na własnej skórze). I...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJohn Vaillant zabiera nas w sam środek jednego z najbardziej dramatycznych pożarów XXI wieku – katastrofy, która w maju 2016 roku spustoszyła kanadyjskie miasto Fort McMurray. Opisuje wydarzenia z perspektywy świadków, strażaków i naukowców, tworząc obraz apokaliptycznego żywiołu, który nie tylko zniszczył domy i infrastrukturę, ale też ujawnił, jak krucha jest nasza kontrola nad ogniem.
Autor kreśli szeroką opowieść o ogniu jako stałym towarzyszu ludzkości – źródle energii, rozwoju i postępu, a jednocześnie sile, która od zawsze balansuje na granicy tego, co możemy okiełznać. Autor przypomina, że w obliczu globalnego ocieplenia, wydłużających się okresów suszy i coraz częstszych ekstremalnych zjawisk pogodowych, ogień staje się nieprzewidywalnym przeciwnikiem.
„Czas ognia” jest ostrzeżeniem – pokazuje, że Fort McMurray nie był odosobnionym incydentem, lecz zwiastunem nadchodzącej ery, w której ogień coraz częściej będzie decydował o kształcie naszego życia i krajobrazu planety. To opowieść o świecie, który zmieniliśmy na własną zgubę – nowej, niebezpiecznej „planecie ognia”.
Autor udowadnia, że o ogniu można pisać jak o bohaterze literackim – fascynującym, niebezpiecznym i nie do końca poznanym.
John Vaillant zabiera nas w sam środek jednego z najbardziej dramatycznych pożarów XXI wieku – katastrofy, która w maju 2016 roku spustoszyła kanadyjskie miasto Fort McMurray. Opisuje wydarzenia z perspektywy świadków, strażaków i naukowców, tworząc obraz apokaliptycznego żywiołu, który nie tylko zniszczył domy i infrastrukturę, ale też ujawnił, jak krucha jest nasza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZiemia - planeta ognia. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy słupki termometrów szybują w górę, klimat mocno się ocieplił, a anomalie pogodowe są powoli naszą codziennością. Ogień - zbawienie dla ludzi (ukłony w stronę mitycznego Prometeusza), łatwo może ludzi unicestwić.
John Vaillant, posługując się przykładem "apokaliptycznej pożogi", czyli strasznego pożaru z 2016 roku, który pochłonął Fort McMurray, kreśli przerażającą teraźniejszość naszej planety i jeszcze gorszą przyszłość.
Rekonstrukcja tej katastrofy robi wrażenie. Skala zniszczeń, wypowiedzi zaangażowanych - mieszkańców, strażaków, naukowców sprawiają, że czytelnik niemal dotyka płomieni. Nie jest to komfortowe uczucie.
Spore fragmenty reportażu to rozważania dotyczące paliw kopalnych, polityki klimatycznej, eksperymentów naukowych - zagadnienia trudne, przyznaję. Czasem musiałam mocniej się skupić, by zrozumieć ogrom zagrożeń i ciężką pracę tych, którzy chcą im zapobiec.
Najbardziej przemówiły do mnie dwie kwestie. Bezradność zwykłych ludzi, konieczność ewakuacji (także zwierząt), myśl, że za chwilę cały dobytek obróci się w popiół. Druga kwestia - praca strażaków. Zawsze szanowałam tę profesję, po lekturze szanuję jeszcze bardziej.
Pożary pochłaniające połacie ziemi to nie opowieść typu "gdzieś daleko". Planeta płonie, a my, nie dość, że nie przeciwdziałamy, to jeszcze często dodatkowo szkodzimy. Mój mąż, wędrując w upalny dzień po rezerwacie w pobliżu Gorzowa, natknął się na parę emerytów bezmyślnie palących ognisko. W dzień. W upale. Po co? Diabli wiedzą. Na szczęście w pobliżu było bajorko, bo ogień wymykał się spod kontroli.
Los planety jest w naszych rękach. Reportaże takie jak ten naprawdę otwierają oczy.
Ziemia - planeta ognia. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy słupki termometrów szybują w górę, klimat mocno się ocieplił, a anomalie pogodowe są powoli naszą codziennością. Ogień - zbawienie dla ludzi (ukłony w stronę mitycznego Prometeusza), łatwo może ludzi unicestwić.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJohn Vaillant, posługując się przykładem "apokaliptycznej pożogi", czyli strasznego pożaru z 2016 roku,...
No cóż, żyjemy w czasach, w których normalizowanie pewnych zdarzeń zaczyna być naszą codziennością. Jednym z takich wydarzeń są pożary, powodujące nieodwracalne zmiany w ekosystemach, ale przede wszystkim w życiu ludzi, którzy padają ich ofiarą.
Autor reportażu obrał za centralny punkt pożar w Fort McMurray. Na przykładzie tragedii z 2016 pokazuje nie tylko nastawienie władz i totalną dehumanizację lokalnej społeczności, ale też brzemienne w skutkach konsekwencje. Jest to najbardziej namacalny moment w książce, który pozwala zrozumieć do jakiego momentu doszliśmy w naszym stosunku do tej przyrodniczej tragedii.
Niezwykle istotnymi częściami reportażu jest opis naszych relacji z żywiołem i jak na przestrzeni wieków zmieniała się ta niepozorna zależność. Zaskakuje, lub nie, temat upolitycznienia walki o środowisko, kiedy na szali leży ludzkie życie i przyszłość naszej planety. Autor opowiada o zmieniających się prawach, podejściach, ale też uczula przed nieodzownymi zmianami klimatycznymi, które dla jednych stanowią tło do snucia teorii konspiracyjnych a dla drugich są prawdziwą plagą XXI wieku, przed którą nie ma odwrotu pomimo że Ziemia jest tylko jedna.
Bardzo dobry reportaż. Balansuje fakty, i rzetelną wiedzę z ludzkim podejściem i fabularnym opisem rzeczywistych wydarzeń. Przeczytałem już kilka pozycji na temat ognia i ta jest jedną z lepszych.
Polecam.
Współpraca barterowa/reklamowa z Wydawnictwem Poznańskim.
No cóż, żyjemy w czasach, w których normalizowanie pewnych zdarzeń zaczyna być naszą codziennością. Jednym z takich wydarzeń są pożary, powodujące nieodwracalne zmiany w ekosystemach, ale przede wszystkim w życiu ludzi, którzy padają ich ofiarą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor reportażu obrał za centralny punkt pożar w Fort McMurray. Na przykładzie tragedii z 2016 pokazuje nie tylko nastawienie...
Jak można by określić nasz czas?
John Vaillant nazywa go czasem ognia. A dlaczego - odpowiedź tkwi w książce “Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie”.🔥
Ten reportaż to historia jednego z największych pożarów w historii Kanady. Kanady, którą kojarzymy z chłodem, jeziorami i ogromnymi połaciami lasów. Bynajmniej nie z wielkimi pożarami. Jednak w 2016 roku w pobliżu miasta Fort McMurray w Albercie doszło do pożaru, w którym spłonęło całe miasto i hektary otaczających je lasów - spalony obszar jest trochę mniejszy od powierzchni województwa opolskiego. W tej okolicy wydobywa się piaski bitumiczne, z których wytwarza się syntetyczną ropę naftową - coś, na czym polega cała kanadyjska gospodarka. Te chłodne, odizolowane tereny nawiedzają w ostatnim czasie niewyobrażalne susze, które zamieniają ogrom lasów w beczkę prochu.🌋
Ta książka to nie tylko zapis wydarzeń dotyczących pożaru. Autor bardzo szczegółowo opisuje tu również, czym jest i jak działa sam ogień (z punktu widzenia fizyki i chemii), czego potrzebuje do (nomen omen) życia i z jak ogromną siłą działa. W ostatnich latach mierzymy się z pożarami, jakich dotąd nie było - są one coraz większe, a płomienie wyższe i gorętsze. Ogień potrafi już przekraczać rzeki i spalać na popiół rzeczy, które w normalnych warunkach są niepalne. Wynika to z faktu, że przegrzewamy naszą atmosferę, wtłaczając do niej niewyobrażalne ilości dwutlenku węgla. W niektórych regionach lasy nie są już w stanie przetworzyć na tlen tego dwutlenku węgla, który wytwarzają okoliczne pożary i przemysł. Znajdujemy się na klimatycznej równi pochyłej, czy to się komuś podoba czy nie. 🌐
John Vaillant potrafi otworzyć oczy: opisuje zmiany klimatyczne, jakie zachodzą w atmosferze i to, jakie mają przełożenie na wilgotność powietrza i pogodę. Prowadzone od dziesiątek lat pomiary świetnie pokazują, jak człowiek wpłynął na klimat w ostatnich 150 latach. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jakim stopniu uzależniamy się od ropy naftowej i ognia - a te w połączeniu napędzają silniki, ale gdy wymkną się spod kontroli, działają jak niszczycielska bestia. Doskonały reportaż.💪
Jak można by określić nasz czas?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJohn Vaillant nazywa go czasem ognia. A dlaczego - odpowiedź tkwi w książce “Czas ognia. Opowieść o płonącym świecie”.🔥
Ten reportaż to historia jednego z największych pożarów w historii Kanady. Kanady, którą kojarzymy z chłodem, jeziorami i ogromnymi połaciami lasów. Bynajmniej nie z wielkimi pożarami. Jednak w 2016 roku w pobliżu miasta...
Ogień związany jest z człowiekiem od zarania dziejów. Przynosi bezpieczeństwo i grozę. Vaillant w “Czasie ognia” pokazuje, że to już nie jest ten sam ogień. To coś nowego - zmutowany żywioł, niemożliwy do opanowania. Autor na przykładzie pożaru w kanadyjskiej Albercie, który zmusił do ewakuacji blisko 100 tysięcy osób, pisze o końcu epoki, w której człowiek ma złudzenie kontroli nad naturą.
Punktem wyjścia jest Fort Murray w Albercie, miasto zbudowane na pragnieniu wydobycia ropy. W 2016 roku przez miejscowość przetoczył się pożar, który był czymś więcej niż katastrofą. Ogień stał się widoczny z satelitów, pochłaniał kolejne domy z prędkością, której nikt nie był w stanie pojąć.
To również książka o systemie, który ten pożar umożliwił. O niepochamowanym pragnieniu wydobywania paliw kopalnych, turbokapitalizmie, ignorancji i wygodzie, pragnieniu zysku, które popycha do samozagłady.
Ogień nie kończy się w Albercie, jest w Grecji, Hiszpanii, Kalifornii, Australii, w Polsce póki co na ekranach. Autor pozostawia nas z pytaniem: jak długo chcemy tak żyć, jakbyśmy mieli nigdy nie spłonąć?
Ogień związany jest z człowiekiem od zarania dziejów. Przynosi bezpieczeństwo i grozę. Vaillant w “Czasie ognia” pokazuje, że to już nie jest ten sam ogień. To coś nowego - zmutowany żywioł, niemożliwy do opanowania. Autor na przykładzie pożaru w kanadyjskiej Albercie, który zmusił do ewakuacji blisko 100 tysięcy osób, pisze o końcu epoki, w której człowiek ma złudzenie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toVaillant skupia się na gigantycznym pożarze lasów borealnych w Albercie, kiedy to ogień pochłonął tysiące domów, zmusił do ewakuacji około 88 000 osób. Autor rozciąga analizę poza sam pożar: sięga do historii osadnictwa, przemysłu naftowo-gazowego, klimatu i polityki. Pokazuje, jak ludzka ingerencja w środowisko przygotowała podłoże dla coraz ekstremalnych pożarów. Jest tutaj oddana dokumentalna skrupulatność z narracyjną siłą reportażu, która ma nas ostrzec przez katastrofalnymi skautami naszych zachowań wobec ziemi.
Vaillant skupia się na gigantycznym pożarze lasów borealnych w Albercie, kiedy to ogień pochłonął tysiące domów, zmusił do ewakuacji około 88 000 osób. Autor rozciąga analizę poza sam pożar: sięga do historii osadnictwa, przemysłu naftowo-gazowego, klimatu i polityki. Pokazuje, jak ludzka ingerencja w środowisko przygotowała podłoże dla coraz ekstremalnych pożarów. Jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to