Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji.
Szkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył bardzo irytującą główną bohaterkę, najprawdopodobniej świadomie, więc o tyle fajnie, że pokazał o tej patologii wśród nauczycieli, jakiej sam doświadczyłem podczas edukacji - że ci nie pomagają uczniom, której tej pomocy potrzebują, tylko wręcz stają przeciwko im.
Na szczęście im dalej w antologię, tym lepsze teksty.
„SPONAR” Protasiuka według mnie z wykorzystaniem motywu szkolenia modeli sztucznej inteligencji przez uczniów sugeruje, że lepsza jest nauka myślenia i samodzielnego wyciągania wniosków niż wtłaczanie wiedzy w puste głowy. Miałem tak na historii w szkole średniej - historyczka wymagała od nas nie znajomości suchych danych, a opisywania wydarzeń: co je spowodowało, jaki był ich przebieg i skutek. Bardzo dobre podejście.
„Latimeria, latimeria” z kolei między innymi pokazuje, że zachowanie kolejnego pokolenia może odbiegać od tego, co znamy. Już zresztą się tak dzieje - trudniej jest nawiązać szkolne czy uczelniane znajomości, jeśli nie ma się ze sobą kontaktu fizycznego. Brat koleżanki ze studiów miał tak, że przez lockdown swoich „kolegów” zobaczył dopiero na trzecim roku, więc byli dla siebie kompletnie obcymi ludźmi. Justyna Hankus wspomina o ćwiczeniach i zwrotach face-to-face, o smalltalku. Oczywiście zdalnie. ;') To nie jest motyw przewodni opowiadania, jednakże dało mi dużo do myślenia. Mimo że wychowałem się w świecie z internetem, do którego dostęp miałem od najmłodszych lat (mama była wtedy pasjonatką nowych technologii), to jednak internet stanowił dla mnie substytut i ciągnęło mnie do znajomości realnych. Dopiero w latach nastoletnich stał jedynym miejscem, w którym mogłem znaleźć osoby chociaż trochę podobne do mnie. Trudno sobie wyobrazić, jak to wygląda w przypadku dzieci, dla których TikTok czy Instagram to coś normalnego, a nie nowinki. I trudno je też oceniać.
W „Kodeksie Umysłu” Kosika mamy do czynienia z dość ciekawym zabiegiem - wypowiedzi sztucznej inteligencji cytującej tytułowy kodeks zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To może budzić kontrowersje, ale mnie zaintrygowała taka decyzja.
Ponadto opowiadanie przekazuje dość brutalną prawdę, że nie mamy równych szans i nigdy tak nie będzie. Bogatsi będą coraz bardziej się oddalać od biednych - jak masz pieniądze, możesz zapewnić dziecku najlepszą edukację, lepszy start w życiu et cetera, powodując, że już na początku dorosłości będzie „o wiele dalej” względem rówieśników, którzy dopiero muszą zarobić na swoje pierwsze mieszkanie.
Oczywiście bohaterowie nie mają tej pewności - dziewczyna głównego bohatera podejrzewa to, jest wręcz przekonana, że tak właśnie się dzieje, że niektórzy otrzymują lepszą edukację od innych. Tu mały spoiler, ale autor bardzo mnie zaskoczył pod koniec opowiadania.
„Portret Emilii Wierzbanowskiej” zachwycił mnie ideą wykorzystania bakterii z zaszczepionym genem bioluminescencji do oświetlania miast przyszłości. Intrygujący pomysł, bardzo mi się spodobał.
Dodatkowo przypomniał mi opowieść mamy, że przedszkolaki potrafią dopiero w przedszkolu po raz pierwszy w życiu trzymać kredki, o takiej plastelinie nawet nie wspominając. Co jest dla mnie niewyobrażalne, ponieważ odkąd pamiętam, męczyłem mamę o kupowanie różnych kredek i innych takich, chociaż do dzisiaj nie przejawiam talentu artystycznego. ; ) No ale obecne dzieciaki mają znacznie ciekawsze pokusy niż bazgranie po kartce.
„Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni otworzyło mi oczy na możliwe inne zastosowania VR, w który „zanurzamy się pełnym ciałem”. Państwo czy ktokolwiek inny mógłby wykorzystać takie doświadczenia do szkolenia i zaszczepiania odpowiedniej postawy w obywatelach na wypadek kolejnej wojny. Wszystko w ramach pozornie nieszkodliwych lekcji historii.
„Atlas chwastów” to dla mnie historia o tym, że w dorosłym życiu często zapominamy o rzeczach, które sprawiały nam przyjemność w dzieciństwie. Głównie chodzi o różne działania artystyczne, jak chociażby kolorowanki. Zajmujemy się Bardzo Poważnymi Sprawami Dla Dorosłych, nie dbając o wewnętrzne dziecko, które potrafi się cieszyć z byle czego.
„Sposób nauki” Cetnarowskiego przypomina mi trochę „Linię oporu” Dukaja, ale tylko trochę.
To kolejne opowiadanie, które dało mi do myślenia - w kontekście opinii o powieściowym „Łowcy androidów” piszę głównie o ludziach, którzy w odróżnieniu od androidów są w stanie odczuwać empatię, ale często zdarzają się osobniki, które jej nie okazują. Cetnarowski zasugerował, że jakby istniały w pełni doświadczalne symulacje, to moglibyśmy w ten sposób uczyć ludzi empatii właśnie. Pokazać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na coś, bita czy nawet gwałcona – spektrum jest ogromne i myślę, że jakby coś takiego było możliwe, to dobrze byłoby od czasu do czasu wczuć się w sytuację zupełnie innej osoby, żeby poznać jej perspektywę i odczucia.
Myślę, że Magdalena Salik w opowiadaniu „Lenno wieczyste” chciała pokazać pewne patologie panujące w polskim (chociaż pewnie nie tylko u nas) świecie naukowym. Że mogą istnieć profesorowie, którzy będą utrudniać rozwój swoich podopiecznych z obawy, że ci mogliby ich kiedyś przewyższyć talentem, dorobkiem naukowym, sławą czy czymkolwiek. Spotkałem się z czymś podobnym na jednej akademii muzycznej: pani profesor miała konflikt z panem profesorem i podczas egzaminów z grania utworów zawsze gorzej oceniała jego podopiecznych. Nie była to jakaś drastyczna różnica, ale gdy inni egzaminatorzy przykładowo dawali piątki, to ona oceniała wykonania na cztery z plusem, przez co ocena końcowa nie mogła wynosić pięć. A to utrudniało chociażby zdobycie stypendium.
Najlepsze na koniec. Chciałbym umieć znaleźć słowa odpowiednie do opisania „Lectio Divina” Janusza Cyrana. Ten tekst trzeba po prostu przeczytać. ; )
Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji.
Szkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył...
Ta antologia jest reklamowana w niewłaściwy sposób. To nie są opowiadania o AI. Są to natomiast opowiadania o edukacji. Są o szkołach przyszłości, gdzie dzieci uczą się trenować agenty AI, są o wykładowcach konkurujących o miejsca pracy z agentami AI. Ale są też o muzeach, kuratorach i zwykłych nauczycielach uczących dzieci jak sobie radzić w świecie nowych technologii. AI jest tylko przy okazji, przede wszystkim są jednak właśnie o edukacji, nauczycielach i metodach poznawania świata.
I nie są to opowiadania zbyt porywające ani zbyt oryginalne. Niestety. Najbardziej podobało mi się opowiadanie Magdy Salik, ono faktycznie prezentuje ciekawą i prawdopodobną wizję przyszłości. Reszta jest albo sztampowa, albo nie na temat.
Szkoda. Miałem duże oczekiwania, ale wyszło bardzo kiepsko.
Ta antologia jest reklamowana w niewłaściwy sposób. To nie są opowiadania o AI. Są to natomiast opowiadania o edukacji. Są o szkołach przyszłości, gdzie dzieci uczą się trenować agenty AI, są o wykładowcach konkurujących o miejsca pracy z agentami AI. Ale są też o muzeach, kuratorach i zwykłych nauczycielach uczących dzieci jak sobie radzić w świecie nowych technologii. AI...
Bardzo dobry zbiór opowiadań.
Oczywiście, jak w każdej antologii, każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie, bo i gusta mamy przecież różne.
Kierując się własną, całkowicie subiektywną oceną, szczególnie mógłbym polecić opowiadania:
- Wojciech Gunia – „Cięcie nici babiego lata”,
- Magdalena Salik – „Lenno wieczyste”.
Warto przeczytać.
Bardzo dobry zbiór opowiadań.
Oczywiście, jak w każdej antologii, każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie, bo i gusta mamy przecież różne.
Kierując się własną, całkowicie subiektywną oceną, szczególnie mógłbym polecić opowiadania:
- Wojciech Gunia – „Cięcie nici babiego lata”,
- Magdalena Salik – „Lenno wieczyste”.
Wbrew tytułowi – zasadniczo niezłemu i chwytliwemu – to wcale nie jest antologia o AI, tylko o edukacji w przyszłości, co trochę zmienia akcenty.
Opowiadań mamy dziesięć i wszystkie nazwiska są znane, więc oczywiście tak czysto formalnie poziom jest wysoki, bo w sumie trudno, żeby nie. Co zaznaczam dla porządku, bo – co też w sumie nic dziwnego – nie wszystkie mi się podobały.
Ale przede wszystkim muszę ostrzec, że nie wiem, jak podziałają na kogoś innego, ale mnie przygnębiały, i to na raty, do tego stopnia, że przyblokowały mnie z czytaniem na ponad trzy miesiące, dopóki nie poszłam po rozum do głowy i nie wzięłam się za coś lżejszego zamiast uporczywego trzymania się zasady, że czytam jedną książkę jednocześnie. Przy tym część opowiadań jest lżejszych, ale i tak ogólny ładunek emocjonalny mnie przytłoczył.
Absolutnym numerem jeden zbioru jest dla mnie „Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni. To opowiadanie z tłem budowanym w przemyślany, konsekwentny sposób, prowadzące do – uderzająco aktualnej – konkluzji, która jest w tej swojej aktualności właśnie (bardziej niż w pretekście SF) jak kopnięcie w pysk. Do tego nawet na poziomie zdań, z masą drobnych, inteligentnych uwag, doskonale napisane. Nie znam innych tekstów Guni, ale powiem szczerze, że teraz to ja się też ich trochę boję. Ten tekst jest świetny.
W następnej kolejności trzy opowiadania autorek – i już się zaczęłam zastanawiać, czy aby nie działa u mnie mechanizm, który sprawia, że łatwiej mi emocjonalnie łapać teksty pisane przez kobiety, ba, tu można by pociągnąć całą hipotezę o edukacji, która uczy nas czytania literatury przefiltrowanej przez wrażliwość męską, męskie problemy, męskie wzorce osobowe, co zresztą naprawdę czasem daje ten efekt, że jak już tak wykształcona dziewczyna, jaką byłam ja, trafi na coś napisanego z perspektywy kobiecej, to nagle czuje, że te poprzednie zachwyty były jak przez szybę, bo teraz jest prosto ze środka z człowieka. No, ale czy w takim razie można mieć pretensje do tych wszystkich panów, których nie ruszają te kobiece perspektywy (a już zwłaszcza, jeżeli nawet nie są do nich edukowani??).
Hipoteza śliczniutka, tylko mało tu warta, skoro dla mnie najlepszy tu był tekst Guni ;)
„Latimeria, latimeria” Justyny Hankus jest porażająco smutna – nawet nie ze względu na babcię bohatera, która nie odnajduje się w nowych czasach, ile na samego bohatera hikikomori.
„Portret Emilii Wierzbanowskiej” Aleksandry Zielińskiej, też oparty na motywie biologicznej metafory, jest bardzo… wizualny. Piękny i przerażający w równych proporcjach i mam wrażenie, że bardzo mi tu jest z Olą po drodze w sposobie odczuwania, choć nie wiem, czy sama kiedykolwiek wymyśliłabym takie opowiadanie. Jakbym już miała wskazywać, to chyba numer dwa na moim prywatnym na podium.
„Lenno wieczyste” Magdaleny Salik – bardzo duży plus za tytuł. Oddaje istotę rzeczy. Myślę, że to opowiadanie, które rozbawiłoby oboje bohaterów powieści „Wściek” tej samej autorki: dotyczy spraw akademii, śmieszy i przestrasza w równych proporcjach (jak się pomyśli, jak bardzo dotyczy rzeczy, które w sumie się dzieją), punkowy ładunek rewolucyjny spodobałby się bohaterowi „Wścieku”, ale też chyba i jego eks żonie, która w pełni rozumiałaby pragnienie kariery i determinację bohaterki opowiadania. Potem mogliby się o to malowniczo pokłócić.
Tutaj mam skojarzenia z dwoma tekstami, które chociaż uważam je za udane, nie wzbudziły moich silniejszych emocji. „SPONAR” Michała Protasiuka jest nie tyle zabawniejszy niż „Lenno wieczyste”, ile celowo pisany w konwencji przesuniętej bardziej ku komedii, młodzieżowo szkolnej. W przyszłości.
A z kolei „Atlas chwastów” Olgi Niziołek łączy się w mojej głowie z „Latimerią” i „Portretem” ze względu na silną – nomen omen w tym przypadku – metaforę-pomysł, na której opiera się cały tekst. Jednak o ile pomysły biologiczne są w jakiś plastyczny sposób bardziej dostępne dla odbiorcy, o tyle chociaż doceniam opis języka i metafor oraz wykorzystywania ich do wywierania wpływu marketingowego, to nie umiałam do końca wytworzyć sobie w głowie obrazów, do których mogłabym wracać, wspominając ten tekst. Co swoją drogą uświadamia mi, jak zaskakująca była dla mnie informacja, że są ludzie, którzy nie czytają obrazami, takimi, co wyświetlają się w głowie i zostają jako wspomnienia.
Można dyskutować, które opowiadania niosą tu najwięcej (o ile w ogóle) nadziei. Czysto subiektywnie stawiałabym właśnie na „SPONAR” i „Atlas chwastów”. W części innych też czasem na koniec coś jakby błyska, ale bardziej lokalnie (w matematycznym rozumieniu, że tak się zapędzę we własną dziedzinę).
„Lekcje obrony przed nowymi technologiami” Radka Raka – formalnie nie mam zarzutów. Nie mam najmniejszych pretensji, że szkoła z przyszłości równie dobrze mogłaby być szkołą z dość odległej przeszłości, ponieważ według mnie dokładnie o tym jest ten tekst. Wymowa jest gorzka. Poniekąd pod tym względem można je przyjąć za ostrzeżenie dla czytelników zbioru, co czeka ich dalej.
„Kodeks Umysłu” Rafała Kosika, „Sposób nauki” Michała Cetnarowskiego i „Lectio Divina” Janusza Cyrana nie podobały mi się. „Kodeks” dostaje mały punkt za końcówkę, ale ja po prostu naprawdę bardzo nie lubię antyutopii (dystopii zresztą też). „Sposób nauki” – nie lubię groteski dla groteski. „Lectio Divina” – why not both, chociaż chyba jest z tych trzech najlepsze.
Do całości mam uczucia mieszane – kupiłam, bo Powergraph, bo nazwiska i bo spodziewałam się nominacji do Zajdla. Powiem szczerze, że chociaż jestem fanką Radka Raka, to nie rozumiem, dlaczego z tej antologii akurat jego tekst został nominowany. Przeczytać zbiór czołowych autorów polskiej współczesnej fantastyki zawsze warto, ale to chyba nie jest książka, którą zechcę zostawić sobie w domu.
Zaintrygował mnie Wojciech Gunia – bardzo. Ale teraz, to ja się go czytać boję.
poznAI przyszłość
Wbrew tytułowi – zasadniczo niezłemu i chwytliwemu – to wcale nie jest antologia o AI, tylko o edukacji w przyszłości, co trochę zmienia akcenty.
Opowiadań mamy dziesięć i wszystkie nazwiska są znane, więc oczywiście tak czysto formalnie poziom jest wysoki, bo w sumie trudno, żeby nie. Co zaznaczam dla porządku, bo – co też w sumie nic dziwnego – nie...
Miało być nowe spojrzenie na fantastykę w ujęciu SI a wyszły przetworzenia popularnych wątków - literackich jak i filmowych. Jeśli motywem głównym rzeczywiście miała być SI to większość autorów nie podołała wyzwaniu. Zdaje się, że po otrzymaniu zlecenia niektórzy wyciągnęli z szuflad gotowe, przykurzone produkcje. Sporo treści pedagogiczno-szkolnych.
Atrakcyjne i nawet zabawne są opowiadania 2 i 9.
Dużym minusem jest niczym nie umotywowana wulgarność (nry 1, 3-9). Co jest takiego pociągającego w przekleństwach, iż nowoczesna inteligencja wzorem Miauczyńskiego ulega nieodpartej ciągocie prymitywnego samodowartościowania? Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
Narracja pierszoosobowa jest bardzo popularna albowiem łatwiejsza do prowadzenie niż inne, ale też nużąca a jeśli czytelnik nie utożsamia się z narratorem - wręcz irytująca.
Ostatecznie 3,5. Zwrot.
Przeczytać i zrobić miejsce na półce.
3 dni na decyzję: zwrócić czy zatrzymać.
Miało być nowe spojrzenie na fantastykę w ujęciu SI a wyszły przetworzenia popularnych wątków - literackich jak i filmowych. Jeśli motywem głównym rzeczywiście miała być SI to większość autorów nie podołała wyzwaniu. Zdaje się, że po otrzymaniu zlecenia niektórzy wyciągnęli z szuflad gotowe,...
Jeżeli zastanawiacie się, jak obecnie rozwijające się coraz prężniej sztuczne inteligencje mogą wpłynąć na naszą rzeczywistość, a także nieobce są Wam refleksje na temat funkcjonowania ludzkiego umysłu, śmiało sięgajcie po „PoznAI przyszłość”. Czy któraś z tych barwnych wizji stanie się rzeczywistością? To niewykluczone, lepiej więc być gotowym i przemyśleć możliwe wersje przyszłości już teraz, podczas lektury tej antologii.
Całą recenzję przeczytaj tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2024/09/recenzja-poznai-przyszosc-nie-takie-ai.html
Jeżeli zastanawiacie się, jak obecnie rozwijające się coraz prężniej sztuczne inteligencje mogą wpłynąć na naszą rzeczywistość, a także nieobce są Wam refleksje na temat funkcjonowania ludzkiego umysłu, śmiało sięgajcie po „PoznAI przyszłość”. Czy któraś z tych barwnych wizji stanie się rzeczywistością? To niewykluczone, lepiej więc być gotowym i przemyśleć możliwe wersje...
W czasach, w których technologia wkracza niemal w każdą sferę ludzkiego życia, a sztuczna inteligencja coraz śmielej toruje sobie drogę do tego, by zapewnić sobie przestrzeń dla własnej egzystencji, nie ma się co dziwić, że intryguje ona również twórców, w tym świat literacki. Efektem takiego zainteresowania jest chociażby zbiór opowiadań „PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce", w którym dziesięciu autorów pokusiło się o ujęcie w krótkiej formie swojej wizji wpływu sztucznej inteligencji na naszą codzienność. Swoją cegiełkę do zbioru dołożyli zatem Michał Cetnarowski, Janusz Cyran, Wojciech Gunia, Justyna Hankus, Rafał Kosik, Olga Niziołek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Magdalena Salik oraz Aleksandra Zielińska.
Przyznam, że jest to dość ciekawy eksperyment czytelniczy, zwłaszcza dla osoby, która chociaż ma świadomość zmian technologicznych, to z trudem przyjmuje literaturę science-fiction. W tym przypadku, okazało się jednak, że fantastyka naukowa może zainteresować, a motyw eksploracji przyszłości zdominowanej przez sztuczną inteligencję, spotęgowaną dynamicznym rozwojem nauki może wręcz skłonić do pochylenia się nad refleksją nad współczesną i przyszłą ludzką egzystencję. Pojawia się bowiem dodatkowo w tym zbiorze pytanie nie tylko o granice potencjalnej tej dominacji, ale również o jej zakres etyczny, o to na ile powinniśmy otworzyć się na ów rozwój, a gdzie on może już wkraczać w sfery, w których powinno się go zahamować. To zaś dodatkowo wywołuje pole do dyskusji natury bardziej filozoficznej, w której rozważać należy konsekwencje gwałtownych zmian technologicznych dla funkcjonowania bytu ludzkiego.
Ten aspekt połączenia fikcji literackiej z badaniami naukowymi znajduje też odzwierciedlenie w kooperacji, która przyczyniła się do powstania owej antologii. Zbiór powstał w ramach współpracy między Collegium Da Vinci, uczelnią koncentrującą się na przyszłości edukacji i technologii, a Wydawnictwem Powergraph, które od lat dostarcza polskiej fantastyki na najwyższym poziomie. Mariaż ten przyjąć należy z pełną akceptacją, gdyż dzięki niemu w ręce czytelników oddana została nietuzinkowa pozycja, która jest odpowiedzią na wyzwania, przed którymi stoi człowieczeństwo w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, błyskawicznie rozprzestrzeniającą się kulturą obrazkową, stale obecnym już w życiu niemal każdego człowieka funkcjonowaniem w przestrzeni wirtualnej oraz nadmiarem pozyskiwanych każdego dnia informacji i tych prawdziwych i tych stanowiących fake newsy.
To właśnie na tych zagadnieniach koncertują się autorzy opowiadań zawartych w zbiorze, przedstawiając swoje wizje przyszłości, w których technologie nie tylko przeformatowują ludzkie życie, ale również redefiniują pojęcie człowieczeństwa, umysłu i świadomości.
Samych nazwisk autorów też nie trzeba przedstawiać tym, którzy z literaturą spod znaku fantastyki mają od czasu do czasu bądź częściej do czynienia. Są to postaci, które dysponują już własnym dorobkiem i nieograniczoną wyobraźnią, czego efektem są porywające opowiadania o niezwykle inteligentnej treści. Każde z nich stawia kluczowe pytania dotyczące przyszłości człowieka w kontekście technologii, czasem zwracając bardziej uwagę na perspektywę rozwoju cywilizacji jutra, a czasem przez powiązanie możliwości ludzkiego umysłu z galopującą w każdej dziedzinie techniki nauką. Autorzy opowiadań nie boją się odważnych wizji, a ich celem jest możliwe jak najszersze ujęcie tematu rozwoju sztucznej inteligencji począwszy od jej etycznych po czysto technologiczne, filozoficzne i społeczne aspekty.
Dla czytelników zainteresowanych przyszłością i rolą, jaką odegra w niej technologia, „PoznAI przyszłość” to wręcz lektura obowiązkowa. Jeśli zatem nie boicie się spojrzeć w przyszłość oczami Autorów opowiadań zawartych w zbiorze, a interesuje was kierunek w jakim sztuczna inteligencja może podążyć, pochylcie się nad tą antologią. Ten literacko-naukowy eksperyment jest z pewnością godny uwagi.
W czasach, w których technologia wkracza niemal w każdą sferę ludzkiego życia, a sztuczna inteligencja coraz śmielej toruje sobie drogę do tego, by zapewnić sobie przestrzeń dla własnej egzystencji, nie ma się co dziwić, że intryguje ona również twórców, w tym świat literacki. Efektem takiego zainteresowania jest chociażby zbiór opowiadań „PoznAI przyszłość. Opowiadania o...
Pisania można się nauczyć, wielu ludzi umie ładnie ubierać w słowa emocje, można wyszlifować warsztat, nie wystarczy jednak sprawne pióro, jeśli brak fabularnych pomysłów. Dlatego lubię sięgać po literaturę science fiction, w której ważna jest wyobraźnia autora. Trzeba mieć o czym opowiadać, a jest to gatunek, w którym szybko odkrywamy czy pisarz rzeczywiście ma coś ciekawego do powiedzenia.
Fantastyka jest dla mnie nie tylko wyjściem ze strefy komfortu, z pewnością jednym z atutów tego typu literatury jest przyjemność płynąca z bycia zaskakiwanym. Podróżowanie po tak różnych narracjach, całkowicie odmiennych od naszej rzeczywistości, wywołuje poczucie zdumienia, skłania do refleksji. Tak z pewnością jest przy okazji antologii “PoznAI przyszłość.Opowiadania o umyśle i nauce”, wydanej niedawno przez Powergraph.
Na zbiór składa się dziesięć opowiadań, stworzonych przez pisarki i pisarzy z absolutnej czołówki polskiej fantastyki. Ich odważne i oryginalne spojrzenia to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć dokonujący się na naszych oczach intelektualny przewrót.
Rozwój sztucznej inteligencji odbywa się na naszych oczach, z całym przekonaniem będzie miał on niedługo ogromny wpływ na różne sektory naszego życia. AI jest na najlepszej drodze, aby stać się integralną częścią codzienności, czy nam się to podoba czy nie.
Antologia zachęca nas do spojrzenia w przyszłość, która niesie ze sobą ułatwienia, nowe wyzwania, ale i zagrożenia. Choć może te są zawsze podobne, gdyż niezależnie od rozwoju maszyn, człowiek ma swoje własne deficyty, a dobre intencje niekoniecznie są gwarancją racji - o czym przypomina w pierwszym opowiadaniu „Lekcje obrony przed nowymi technologiami” Radek Rak.
Przygotujcie się na niezwykłe spotkania, w większości tych futurologicznych wizji pojawia się motyw sztucznej inteligencji, bardzo istotne są również wątki związane z edukacją.
Każdy utwór ma swój własny klimat i styl, niemniej wszystkie dają do myślenia, ukazując nadciągające lata raczej w mrocznych barwach. Pozostaje mieć nadzieję, że najbliższa przyszłość w niczym nie przypominać będzie scenariuszy „Kodeksu Umysłu” Rafała Kosika.
Nie chcę zdradzać zbyt dużo, warto samemu zanurzyć się w te intrygujące wizje- dodam tylko, że nie są to opowieści o robotach przejmujących władzę nad człowiekiem. “PoznAI przyszłość” skupia się na kreowaniu teoretycznie możliwych wariantów tego, co przed nami i skutkach nadchodzących zmian. Wszystko to odbywa się w surrealistycznej aurze pewnego niepokoju.. Zachęcam!
Pisania można się nauczyć, wielu ludzi umie ładnie ubierać w słowa emocje, można wyszlifować warsztat, nie wystarczy jednak sprawne pióro, jeśli brak fabularnych pomysłów. Dlatego lubię sięgać po literaturę science fiction, w której ważna jest wyobraźnia autora. Trzeba mieć o czym opowiadać, a jest to gatunek, w którym szybko odkrywamy czy pisarz rzeczywiście ma coś...
Naprawdę równy poziom jak na antologię, w sumie tylko jedno opowiadanie mi ewidentnie nie spasowało, cała reszta dobra, albo bardzo dobra.
Nie będę rozkładał opowiadań na czynniki pierwsze, bo dość długo czytałem (tak mam z sci-fi) i musiałbym od zera analizować opowiadanie po opowiadaniu, co nie jest nikomu potrzebne.
Tak więc napiszę tylko, że w moim rankingu: Rafał Kosik numer jeden, a tuż za nim Aleksandra Zielińska i Jacek Cyran.
Co jest dość ciekawe, bo o ile z twórczością Rafała już się spotkałem, o tyle pozostała dwójka to mój czytelniczy debiut. Lubię takie niespodzianki.
Naprawdę równy poziom jak na antologię, w sumie tylko jedno opowiadanie mi ewidentnie nie spasowało, cała reszta dobra, albo bardzo dobra.
Nie będę rozkładał opowiadań na czynniki pierwsze, bo dość długo czytałem (tak mam z sci-fi) i musiałbym od zera analizować opowiadanie po opowiadaniu, co nie jest nikomu potrzebne.
Tak więc napiszę tylko, że w moim rankingu: Rafał Kosik...
Ostatnio miałam możliwość przeczytania 10 opowiadań o dosyć ciekawym temacie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, czyli o sztucznej inteligencji.
"PoznAI przyszłość : opowiadania o umyśle i nauce" to intrygujące spojrzenie na powiązanie AI z nauczaniem.
Jak to z antologiami bywa - pomysły były różne, niektóre przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej. W niektórych podobało mi się wykonanie, w innych sam pomysł 😏 sądzę więc, że każdemu może spodobać się tu coś innego.
Z tych dziesięciu opowiadań tylko jedno było takie w miarę spokojne, w moim odczuciu oczywiście, a cała reszta wywoływała pewne poczucie niepokoju. Czy więc faktycznie większość z nas uważa, że sztuczna inteligencja to coś złego, co łatwo może wymknąć się spod kontroli 🤔 a przyszłość widzimy w większości w ciemnych barwach?
Tę antologię czytałam wyjątkowo długo - raz utknęłam między opowiadaniami, a dwa razy w pewnych dłuższych historiach, tych mroczniejszych - widocznie nie był to dobry czas na takie niepokojące klimaty.
Jeśli jednak lubicie opowiadania, lub zastanawiacie się nad przyszłością oraz AI, to ta antologia może Was zainteresować. Poznajcie pomysły, na które wpadli znani polscy pisarze w ramach "projektu łączącego świat akademicki z science-fiction"
Ostatnio miałam możliwość przeczytania 10 opowiadań o dosyć ciekawym temacie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, czyli o sztucznej inteligencji.
"PoznAI przyszłość : opowiadania o umyśle i nauce" to intrygujące spojrzenie na powiązanie AI z nauczaniem.
Jak to z antologiami bywa - pomysły były różne, niektóre przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej. W niektórych podobało...
Postęp technologiczny nabiera rozpędu a sztuczna inteligencja bezpardonowo wkracza w różne dziedziny ludzkiego życia. Okazuje się, że jest dla niej miejsce nawet w polskiej literaturze współczesnej, w której wizje świata zdominowanego przez AI stworzyło grono dziesięciu czołowych twórców polskiej fantastyki. A wszystko to w ramach nowatorskiego projektu zrealizowanego przez @collegium_da_vinci i @wydawnictwo_powergraph, którego efektem jest antologia opowiadań pt. „PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce”.
Swobodne prozatorskie wariacje na temat wpływu AI na szeroko pojętą edukację sygnowane nazwiskami takich twórców jak m.in. Radek Rak, Rafał Kosik czy Wojciech Gunia prezentują życie społeczeństw oraz poszczególnych jednostek przy jednoczesnych próbach dookreślenia relacji między człowiekiem a technologią. I choć niektóre z opowiadań pozostawiają niedosyt i aż się proszą o rozwinięcie pewnych wątków czy rozbudowaną charakterystykę postaci, to trzeba przyznać, że jako całość prezentują przejmującą, aczkolwiek niezwykle prawdopodobną wizję przyszłości, w której to nie człowiek panuje nad technologią a technologia nad człowiekiem.
Wiele tekstów zawartych w tej książce zrobiło na mnie wrażenie, ale za bezkonkurencyjne uważam opowiadanie pt. „SPONAR” autorstwa Michała Protasiuka. Ten mocno inspirowany moim ulubionym „Sposobem na Alcybiadesa” tekst to prawdziwy majstersztyk krótkiej formy prozatorskiej, który spokojnie mógłby być wyimkiem jakiejś świetnej futurystycznej powieści, w której SI z powodzeniem zastępuje niedoskonałych ze swej natury ludzi.
Literackie wizje przyszłości przedstawione na kartach prezentowanego zbioru momentami przerażają, ale przede wszystkim pobudzają do refleksji nad tym, jaka będzie edukacja za kilkadziesiąt lat. Czy młodzi ludzie nadal będą wyjątkowi w tym przesyconym technologią świecie i jaka będzie rola belfra, który do tej pory skupiał się głównie na przekazywaniu wiedzy? Możliwe scenariusze tego świata Naszych dzieci i wnuków odnajdziecie w niemal wszystkich opowiadaniach z tej antologii, którą serdecznie Wam polecam!
Postęp technologiczny nabiera rozpędu a sztuczna inteligencja bezpardonowo wkracza w różne dziedziny ludzkiego życia. Okazuje się, że jest dla niej miejsce nawet w polskiej literaturze współczesnej, w której wizje świata zdominowanego przez AI stworzyło grono dziesięciu czołowych twórców polskiej fantastyki. A wszystko to w ramach nowatorskiego projektu zrealizowanego przez...
Muszę przyznać, że ta antologia porusza bardzo ciekawy i nowoczesny temat – jak będzie wyglądać nasza przyszłość z AI. Oczywiście w większości są to mroczne wizje gdzie my – białkowcy- nie mamy praktycznie nad niczym kontroli. Na świecie szerzy się bezrobocie, fake newsy tworzą naszą rzeczywistość a co straszne my sami nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego co robi z nami poleganie na sztucznej inteligencji.
Jednak przyznaję, że chociaż tematyka jest świetna to już same opowiadania niekoniecznie. Z całego zbioru najbardziej ukochałam opowiadania Rafała Kosika i Radka Raka, a i jeszcze w kliku dostrzegłam coś naprawdę interesującego reszta jednak wypadła blado i nieciekawie.
Jednak jest to prawo antologii – zawsze znajdzie się część świetnych opowiadań i kilka niewypałów.
Współpraca z @wydawnictwo_powergraph
~Idris
Muszę przyznać, że ta antologia porusza bardzo ciekawy i nowoczesny temat – jak będzie wyglądać nasza przyszłość z AI. Oczywiście w większości są to mroczne wizje gdzie my – białkowcy- nie mamy praktycznie nad niczym kontroli. Na świecie szerzy się bezrobocie, fake newsy tworzą naszą rzeczywistość a co straszne my sami nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego co robi...
Choć nie jestem zbyt dużym entuzajstą opowiadań, to czasem zdarza mi się i tak po nie sięgnąć, zwłaszcza gdy trafiam na zbiór tekstów, które powstały wokół interesującego tematu. W tym przypadku na tapet została wzięta sztuczna inteligencja, jej rozwój, rozrost oraz wpływ na ludzi, ich życie, ale w ten negatywny sposób.
Bo poruszone są tutaj przeróżne tematy – potęga fake newsów, bezrobocie, zagrożenie wynikające z rozwoju nowych technologii dla pojedynczej jednostki czy nawet całego społeczeństwa. W opowiadaniach autorzy i autorki przedstawili/ły wizję świata, w którym sztuczna inteligencja wręcz panoszy się swobodnie i stanowi integralną cześć codzienności. Z kolei przeciętni ludzie kompletenie nie mają nad nią kontroli i w pewnym sensie świadomie lub też nie dostosowują się do rzeczywistości w jakiej przyszło im żyć.
Niestety, pomimo bardzo aktualnego i interesującego tematu, moje oczekiwania całkowicie minęły się z prawdą. Na dziesięć opowiadań zaledwie trzy sprawiły, że w trakcie czytania faktycznie czułem zaangażowanie i chęć poznania tych hisotrii. Były to:
“Lekcje obrony przed nowymi technologiami” autorstwa Radka Raka - historia z pewnym wątkiem kryminalnym w tle oraz o tym jak trudno jest dzisiaj odróżnić prawdę od kłamstw;
“Kodeks umysłu” autorstwa Rafała Kosika – czyli w mojej ocenie swego rodzaju “Rok 1984” opowiedziany na nowo, powszechna inwigilacja oraz rządzenie przez zastraszanie;
“Lenno wieczyste” autorstwa Magdaleny Salik – lekko satyryczne opowiadanie o kryzysie na rynku pracy, gdzie człowiek został zastąpiony botami.
Kolejne dwa: “Portret Emilii Wierzbanowskiej” od Aleksandry Zielińskiej oraz “Cięcie nici babiego lata” od Wojciecha Gunia, miały ciekawy koncept. W pierwszym jest to nowa dziedzina sztuki z wykorzystaniem bakterii, a w drugim wirtualna rzeczywistość i spoób jej wykorzystania.
Cała reszta… była rozczarowująca. W trakcie czytania czułem obojętność i znudzenie. W moim odczuciu te opowiadania były napakowane nic niewnoszącymi scenami, które zamiast zaciekawić, nudziły. A to sprawiało, że musiałem się zmuszać do dalszego czytania. I obawiam się, że na dłużej zostaną ze mną te mniej przyjemne emocje, a o tych pozytywnych zapomnę.
Choć nie jestem zbyt dużym entuzajstą opowiadań, to czasem zdarza mi się i tak po nie sięgnąć, zwłaszcza gdy trafiam na zbiór tekstów, które powstały wokół interesującego tematu. W tym przypadku na tapet została wzięta sztuczna inteligencja, jej rozwój, rozrost oraz wpływ na ludzi, ich życie, ale w ten negatywny sposób.
Bo poruszone są tutaj przeróżne tematy – potęga fake...
Krótkie formy literackie nie każdemu odpowiadają, ja jednak bardzo je lubię. Zwłaszcza w postaci antologii z konkretnym motywem przewodnim. Takie książki są spójne i różnorodne jednocześnie. Pozwalają doświadczyć literackiej różnorodności i mnogości ujęć jednego tematu. A to dla mnie zawsze cenne - niezależnie od gatunku wiodącego. Nic więc dziwnego, że czekałam na wydaną przez Powergraph PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce.
Na zbiór składa się dziesięć opowiadań science fiction, których autorami są wspaniali autorzy - Radek Rak (autor wielu wspaniałych powieści, m.in. Agli), Michał Protasiuk (autor rewelacyjnej Anatomii pęknięcia), Justyna Hankus (która zdobyła serca czytelników powieścią Dwie i pół duszy), Rafał Kosik (autor choćby Różańca czy serii Felix, Net i Nika), Aleksandra Zielińska (autorka Grzybni), Wojciech Gunia (autor utworów prozą poruszających się w rejonach dziwności i grozy, także fotograf), Olga Niziołek (autorka różnorodnych opowiadań), Michał Cetnarowski (autor świetnej Gnozy), Magdalena Salik (autorka poruszającego i oszałamiającego Wścieku) oraz Janusz Cyran (Teoria diabła i inne spekulacje).
Motywami przewodnimi antologii są przyszłość, umysł, nauka oraz AI, w dowolnej, często bardzo zaskakującej kombinacji. Każdy z autorów podszedł do tematyki w sobie właściwy sposób (czasem zauważyć w opowiadaniach można echa napisanych przez nich powieści), wybiegając myślami ku nie aż tak odległej przyszłości i eksplorując ją, niczym mistrzowie gatunku czerpiąc jednocześnie z aktualnej sytuacji na świecie. W ten sposób ich mikrohistorie stają się nie tylko próbą odpowiedzenia na pytanie "dokąd zmierzamy", ale są też poniekąd literackim komentarzem do znanej nam rzeczywistości.
Zachwyciła mnie ta publikacja jako całość, choć czytałam ją długo. Każde z opowiadań bowiem uruchamiało we mnie lawinę refleksji, którym musiałam i chciałam poświęcić czas. Jest to jedna z tych książek, których - choć są wspaniałe - nie pochłania się w jedną noc, a smakuje na przestrzeni czasu. To uczta literacka i intelektualna, seria dziesięciu porażeń prądem, przy czym każda z elektrod dotyka nieco innego obszaru. Kolokwialnie nazwałabym te opowieści "mózgotrzepami", bo niesamowicie pobudziły w mojej głowie ciągi skojarzeń i przemyśleń, ale też emocji. I szczerze mówiąc, gdybym miała podzielić opowiadania na lepsze i gorsze - nie umiałabym tego zrobić. Wszystkie prezentują spójny, wysoki poziom, a waloryzować można je chyba jedynie pod kątem tego, na ile poruszane przez autorów tematy i sposób ich przedstawienia są nam bliskie.
Radek Rak w Lekcjach obrony przed nowymi technologiami porusza bardzo aktualny temat edukacji. Pokazuje, jak trudno edukować młodych przy pędzącym gwałtownie postępie technologicznym, za którym to uczniom znacznie łatwiej jest nadążać. Jednocześnie poza tematyką stricte technologiczną dotyka bardzo ludzkich zagadnień takich jak fałszywe i pochopne osądy czy znęcanie się w grupie rówieśniczej. Pozostawia czytelnika w dramatycznym zawieszeniu, jednocześnie wskazując, że zło zawsze wydobywa się z człowieka, nie z technologii, do jakiej ma dostęp. Prezentowana przez Raka opowieść niczym lustro odbija naszą rzeczywistość, pokazując, że to ludzie są najmniej zdolni do przemiany i sytuacje, z jakimi mamy do czynienia dziś, wciąż rozgrywać się będą także w przyszłości.
SPONAR Michała Protasiuka zauroczył mnie wspaniałym nawiązaniem do Sposobu na Alcybiadesa Edmunda Niziurskiego. Uwielbiam tak błyskotliwe trawestacje, a Protasiuk wycisnął z tego motywu wszystko, co się dało, przenosząc historię w nieokreśloną przyszłość. W postapokaliptycznej rzeczywistości, w której ludzkość ma już za sobą tragiczne doświadczenia z samoświadomą AI, ale nie umie funkcjonować bez wsparcia systemów informatycznych. W tym świecie szkoła nie edukuje młodych ludzi, to ich zadaniem jest edukować wyizolowany produkt sztucznej inteligencji, do czego potrzebna jest wiedza własna. Albo... droga na skróty. Ta mikrohistoria jest świetna nie tylko przez wzgląd na intertekstualne odniesienia, ale też ciekawe ujęcie tematu emocjonalnego związku pomiędzy twórcą a jego dziełem.
Interpretacja opowiadania Justyny Hankus Latimeria, latimeria przysporzyła mi odrobinę problemów, podobnie jak zagłębienie się w tę historię, ale wcale nie uważam, że jest to błąd w sztuce. Ta historia ma znacznie szerszy horyzont interpretacyjny i wydaje się mniej przystawać do znanej nam rzeczywistości. Kiedy jednak poświęcimy jej nieco uwagi, zauważymy, jak wiele z przedstawionej wizji świata wynika z obserwacji naszej rzeczywistości. To przyszłość, w którym wirtualne metody kontaktu ze światem prowadzą do postępującej atrofii umiejętności społecznych w świecie rzeczywistym, a tytułowa latimeria staje się bardzo znamiennym symbolem.
Rafał Kosik w opowiadaniu Kodeks Umysłu bardzo ciekawie podejmuje temat psychicznego warunkowania i wizji świata równych szans, który zwodniczo maskuje rzeczywiście dostępne możliwości. Próby wyjścia poza umysłową klatkę są torpedowane, a "wyjście ze świadomościowego matriksa" to niezwykle trudna i bolesna walka. Tekst jest bardzo przystępny, ale także skłania do refleksji.
Co prawda lektura Grzybni Aleksandry Zielińskiej jeszcze przede mną, ale po lekturze Portretu Emilii Wierzbanowskiej jestem tej powieści ciekawa (choć to odmienny gatunek). A choć to zupełnie inna historia, nieodparcie ta fabuła nasuwa mi skojarzenia z Katedrą Jacka Dukaja. Oczywiście skojarzenie jest dość odległe, ale przykleiło się do mnie w sposób nieunikniony. Natomiast sama historia ciekawie eksploruje świat przyszłości, ale też siostrzaną relację bohaterek, które wybrały zupełnie inne ścieżki życiowe i inaczej odnajdują się w rzeczywistości. Narracja płynie spokojnym nurtem, ale opowieść morfuje w bardzo interesującym kierunku. Przecinają się tu drogi nauki, biznesu i sztuki, oczekiwań, sukcesów i rozczarowań. A fantasmagoryczne zakończenie pięknie wieńczy tę baśń o przyszłości.
Wojciech Gunia w swoim Cieciu nici babiego lata zabiera nas w przyszłość, w której stałym elementem edukacji jest komputerowa symulacja walki. Jednak to, co wydaje się wizją atrakcji rodem z Fortnite z przyszłości, jest zaledwie punktem wyjścia do nakreślenia dość przerażającej wizji szeroko zakrojonej manipulacji drugim człowiekiem i zupełnie nowych metod indoktrynacji, szkolenia i prowadzenia wojen, a także traktowania zdobytych zasobów. Szczegółów zdradzić nie mogę, ale zbrodnie wojenne tu zaprezentowane weszły na nowy poziom - przerażający, bo prawdopodobny przy odpowiedniej technologii.
Choć Atlas chwastów Olgi Niziołek może się wydawać tekstem - przynajmniej na początku - mało przystępnym, zachwycił mnie na wielu różnych poziomach. Z jednej strony jest przygnębiającą refleksją nad siłą marketingu i postępującej komercjalizacji wszystkiego, nieustającego nacisku na sprzedaż i monetyzację, z drugiej wspaniale eksploruje ciągi semantyczne, skojarzenia i metafory. Jest opowieścią, która pochyla się nad backstage'em marketingu, a jednocześnie bawi słowami, swobodnym przepływem myśli, którego nieokiełznanie jest krokiem ku wolności. Jest opowieścią, która - poza smutną wizją jutra, wyrosłą z wnikliwej diagnozy rzeczywistości, niesie też w sobie nadzieję.
Sposób nauki Michała Cetnarowskiego to dla mnie najbardziej wymagająca opowieść - pod względem konstrukcji i kreacji świata przedstawionego. Jego lektura wymaga skupienia i uważności, ale też cierpliwości i wiary w to, że "w tym szaleństwie jest metoda". Z poszatkowanych, nieprzystających czasem do siebie scen, wyłania się tu jednak naprawdę interesująca historia, którą chętnie przeczytałabym w bardziej rozwiniętej formie.
Magdalena Salik w swoim Lennie wieczystym zdaje się wybiegać w przyszłość, ale ciągnąc za sobą nić bardzo aktualnych tematów. To właśnie teraz toczy się coraz żywsza dyskusja nad wykorzystaniem głosów i wizerunków realnych postaci przez technologię AI i idących za tym kwestii praw autorskich czy tantiem. Wizja, którą roztacza przed nami autorka, jest tyleż prawdopodobna co błyskotliwa i w doskonały sposób ukazuje konsekwencje decyzji, które z naszej perspektywy nie zostały jeszcze podjęte. Z jednej strony pokazuje zagrożenia, ale bez demonizowania, raczej jako przestrogę i głos w dyskusji, który warto wziąć pod uwagę. Tę mikrohistorię czyta się rewelacyjnie.
Tom zamyka opowiadanie Lectio Divina Janusza Cyrana nawiązujące tytułem do metody czytania i rozważania Słowa Bożego. Mamy w nim do czynienia ze światem przyszłości, w którym człowiek ma wpływ na to, jak jest postrzegany przez otoczenie - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jednak lektura tej historii wymaga od czytelnika pewnej wnikliwości i właśnie przedarcia się przez pozory, bo jest w nim ukrytych mnóstwo interesujących wątków - zwłaszcza tarcia na styku religii i nauki i lęku przed postępem, który prowadzi do rezygnacji.
PoznAI przyszłość to prawdziwa kopalnia literackich doznań i emocji, a także bogate źródło tematów do refleksji. Żadnej z zaprezentowanych tu wizji przyszłości, choćby wydawały się futurystyczne, nie można nazwać nieprawdopodobną. Każda mikrohistoria ma bowiem swoje źródło w obecnej sytuacji społecznej, naukowej, technologicznej. Każdy z autorów zabiera nas do wykreowanego przez siebie świata, który jest nie tylko wizją tego, co nas może czekać, ale poniekąd stanowi komentarz do znanej nam rzeczywistości - zagrożeń, przed którymi stoi cywilizacja, i wyborów, których musimy jako ludzie dokonać. Te opowieści można rozpatrywać w skali globalnej, ale też jednostkowej, moralnej i emocjonalnej. To nie jest lektura na jeden raz, ale wspaniała intelektualna uczta. Antologia jest kwintesencją tego, co najbardziej cenię w literaturze science fiction i zaabsorbowała moje myśli na bardzo długo.
Krótkie formy literackie nie każdemu odpowiadają, ja jednak bardzo je lubię. Zwłaszcza w postaci antologii z konkretnym motywem przewodnim. Takie książki są spójne i różnorodne jednocześnie. Pozwalają doświadczyć literackiej różnorodności i mnogości ujęć jednego tematu. A to dla mnie zawsze cenne - niezależnie od gatunku wiodącego. Nic więc dziwnego, że czekałam na wydaną...
“PoznAI przyszłość” to zbiór 10 fantastycznych opowiadań o umyśle i nauce. Wśród autorów znajdziemy takie nazwiska jak Cetnarowski, Cyran, Rak, Gunia, Salik, Niziołek, Kosik, Hankus, Protasiuk czy Zielińska.🤩
Antologie zawsze dość ciężko się ocenia, bo są oczywiście opowiadania, które całkowicie wciągnęły i po ich zakończeniu chciało się więcej, a są takie, które nie zostaną na długo w pamięci. Wśród naszych faworytów mamy “Lekcje obrony przed nowymi technologiami”, gdzie zagadka kryminalna powiązana jest z deepfake’owymi nagraniami i światem wirtualnym, wzruszająca i niepowtarzalna historia “Latimeria, latimeria” o wspomnieniach i relacji babci i wnuczka, “Portret Emilii Wierzbanowskiej” wprowadzający nas w bioinżynierię oraz “Lenno wieczyste” o zastępowalności człowieka jednostkami sztucznej inteligencji. Aczkolwiek pozostałe opowiadania są równie intrygujące i na pewno wciągną niejedną osobę!🔥
Całość jest bardzo dobrym przedstawieniem nie tylko tego, co może nas spotkać w przyszłości, ale też tego, co już za chwilę może pojawić się w naszym najbliższym otoczeniu. Opowiadania zwracają dużą uwagę na człowieka jako osoby z emocjami, wspomnieniami czy umiejętnościami. Nie jesteśmy nieomylni, nie zawsze wszystko nam wychodzi, ale chyba to sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Sztuczna inteligencja powinna dążyć do poprawy jakości naszego życia, przeciwdziałaniu chorobom czy w0jnom oraz ułatwianiu funkcjonowania w domu, pracy i społeczeństwie. Antologia pokazuje nam ciemną stronę postępu technologicznego, zastąpienia człowieka przez maszyny czy wykorzystywania uczenia maszynowego do nadmiernej kontroli i nadużycia przez osoby u władzy. 🫣
Taki świat, jakkolwiek odległy by nam się wydawał, może już wkrótce wkraść się w nasze życia. No bo któż z nas przypuszczał jeszcze 15 lat temu, że w kieszeni spodni będziemy nosić urządzenia, które zastępują nam kilkadziesiąt innych, a świat będzie stał przed nami otworem jak nigdy dotąd. I to od nas będzie zależeć, jak będzie on wyglądał na przestrzeni nadchodzących dekad.💪
“PoznAI przyszłość” to zbiór 10 fantastycznych opowiadań o umyśle i nauce. Wśród autorów znajdziemy takie nazwiska jak Cetnarowski, Cyran, Rak, Gunia, Salik, Niziołek, Kosik, Hankus, Protasiuk czy Zielińska.🤩
Antologie zawsze dość ciężko się ocenia, bo są oczywiście opowiadania, które całkowicie wciągnęły i po ich zakończeniu chciało się więcej, a są takie, które nie...
Często miałem wrażenie, że całe moje życie składało się z takiej pętli, ciągów zdarzeń toczących się kołem wokół osi urojenia, którego natury nie mogłem zrozumieć. Ale skoro nie potrafiłem go zrozumieć, to skąd w ogóle przypuszczenie, że miałem do czynienia z urojeniem?"
"Doznałem czegoś innego, co trudno nazwać: wrażenia, że ten, kim kieruje, nie jest mną. Że ja - to ten drugi, patrzący trwożliwie z drugiego końca pomieszczenia. Co widział, co myślał?"
"Jakby każda sfałszowana komórka we mnie, każde fałszywe włókno duszy zaczęły wrzeszczeć."
Pomimo całej miłości do literatury grozy lubię, gdy autorzy dotychczas z nią związani i kojarzeni, nie boją się wychodzić poza ramy gatunkowe i eksperymentować. Nadnaturalne narzędzia zapierają dech w piersiach i napędzają moją egzystencję, lecz jednocześnie uważam, że w kraju mamy solidne grono pisarzy, dla których groza może stanowić jedynie dodatek, gdzie jego brak nie ujmuje jakości historii.
W swoim dzisiejszym tekście chciałbym opowiedzieć Wam o najnowszym opowiadaniu autorstwa Wojtka Guni, pt. „Cięcie nici babiego lata”, które okazało się w ostatnich dniach na kartach antologii „PoznAI przyszłość” wydanej przez Powergraph. Sama publikacja musi poczekać na lepsze dni, gdy już odkopię się z szeregu zaplanowanych lektur, natomiast opowiadanie Wojtka już od pierwszych zapowiedzi było priorytetem.
„Cięcie nici babiego lata” to stare prawdy dotyczące ludzkiej egzystencji, ukryte za cienką linią wizji przyszłości kraju. 21-letni Abelard, któremu przyszło żyć w państwie kierującym się stanem permanentnej stymulacji wojennej przez przypadek odkrywa, że kreowana wokół niego rzeczywistość i narracja, znacznie różnią się od idealistycznych wizji, na których opierała się jego egzystencja i że cały znany mu świat jest zupełnie innym miejscem niż zakładał.
Prezentowane opowiadanie to historia z gatunku science fiction będąca jednocześnie znacznie bliżej grozy niż się to może wydawać. Gunia, który jest jednym z literackich „uczniów” Thomasa Ligottiego, prezentuje nam opowieść garściami czerpiącą z współczesnego weird fiction. Wspomniany wyżej narrator w wyniku niepozornego błędu, które nie odbiega od schematu nagłego spotkania z nieznanym, otwiera oczy na dotychczas znany mu świat i odkrywa, że do jego dotychczasowej egzystencji wkradła się luka, która nie może zostać pominięta.
Pisząc o opowiadaniu Wojtka, muszę wspomnieć o jakości stopniowego dokręcania śruby na głowach czytelników. Państwo, najprawdopodobniej Polska, to nieokreślony moloch kuszący celowym niedopowiedzeniem, a cała tajemnica przeszłości Abelarda tylko to podkręca. W swojej opowieści Gunia stawia na rozpad zewnętrznego świata jednostki i trzeba przyznać, że kolejny raz robi to w przekonujący sposób. Wojtek kojarzy mi się z egzystencjonalnym horrorem i grozą, która wciska czytelnika w fotel, jednak tak jak wyżej wspomniałem, należy do autorów, którzy po zrezygnowaniu z nadnaturalnych narzędzi, w dalszym ciągu mają do opowiedzenia dobrą historię.
Często miałem wrażenie, że całe moje życie składało się z takiej pętli, ciągów zdarzeń toczących się kołem wokół osi urojenia, którego natury nie mogłem zrozumieć. Ale skoro nie potrafiłem go zrozumieć, to skąd w ogóle przypuszczenie, że miałem do czynienia z urojeniem?"
"Doznałem czegoś innego, co trudno nazwać: wrażenia, że ten, kim kieruje, nie jest mną. Że ja - to ten...
Brawury znajduję w tych opowiadaniach mało. Podobnież mało jest w nich inteligencji w sztucznej realizacji. Przemyka ona gdzieś peryferiami, daleko tu do niepokoju z wolna sączącego się w opowieściach cyklu „Kaori Nakamura” Marty Sobieckiej.
Zasadniczo dostajemy tu mieszankę postAIpo i antyutopijnie wybrzmiewających ekstrapolacji dzisiejszego stanu percepcji cyfrowej rzeczywistości. Trudno to się czyta i pokrętny to wywód, co? Ano tak dziś piszą się opowiadania. Nadopisowo (zdania akcji oplecione w kilku zdaniowe akapity, a nierzadko i w kilka) i nadsłownie (zdania rozdęte didaskaliami wielu słów opisujących szczegóły dookólne miast zdarzenie lub akcję).
Nie znaczy to, że wszystko jest tu mętne, o nie. Doskonale prześmiewczy jest SPONAR, ale motyw SI lipny merytorycznie, bo SI pamięci genetycznej nie posiada - chyba, że byłby to twór bioniczny z organicznymi bankami pamięci. Greyowy biothriller organicznej estetyki trzyma poziom tajemnicy i dreszczy ze strachu przed żarłocznym bio-czymś. Czy to jednak SI, to wątpię, ale smaczna groza na pewno. Mentorskie formatowania szans życiowych za to jest zręczną trawestacją formowania kast opowiedzianą lata temu przez Huxley'a.
Dalej mamy przepisywanie tożsamości w neurosieciowych konstruktach manipulowanych nasycananiem sztucznymi wersjami przeszłości. Jest antyprogresja ucyfrowienia naśladująca drukowaniem e-treści pamięcio-książki Brandury'ego choć tu jakoś nie styka się to z tytułowym reliktem rodem z Archaiku. Zaintrygował mnie natomiast Kurator drążący wydawałoby się kolejne zniknięcie nauczyciela, a ściślej mówiąc koncept osobistego aSIstenta przypominającego osobistych wspomagaczy (chowańce, nanotechy, czy po prostu implanty wspomagania). Nie ujęło mnie natomiast antykorpobajanie o chwastach, bo za prawdę się na nim nie poznAIłem. Cyfrowe lenno odczytałem, jako oprotestowanie cyfrowego zawłaszczania Świata (czyli posad w realu) egoistycznym klonowaniem siebie w SI w myśl prywatnych zysków opłacanych rachunkami społecznymi.
Pierwsze i ostatnie opowiadania prowadzą się interesująco. Pierwsze z dobrą puentą w rodzaju karzącej ręki przeznaczenia, ale w ostatnim naciąganym widzę sklejenie obu wątków kluczem imienia pokonanej SI znanej przed ostatecznym z nią starciem i po nim jako wspomożycielka.
Antologie celowane słabo zdaje się wychodzą rodzimym autorom. W przypadku niedawno wydanych „Epidemii”, tutułowych epidemii było na lekarstwo. W przypadku „PoznAI...” jak na lekarstwo mamy technologii i techniki sztucznego wytwarzania bytów inteligentnych.
Czas odkurzyć i naoliwić proteinowo zatem inteligencji egzemplarz przyrodzony, bo jest on tam przecież?
Brawury znajduję w tych opowiadaniach mało. Podobnież mało jest w nich inteligencji w sztucznej realizacji. Przemyka ona gdzieś peryferiami, daleko tu do niepokoju z wolna sączącego się w opowieściach cyklu „Kaori Nakamura” Marty Sobieckiej.
Zasadniczo dostajemy tu mieszankę postAIpo i antyutopijnie wybrzmiewających ekstrapolacji dzisiejszego stanu percepcji cyfrowej...
Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji.
Szkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył bardzo irytującą główną bohaterkę, najprawdopodobniej świadomie, więc o tyle fajnie, że pokazał o tej patologii wśród nauczycieli, jakiej sam doświadczyłem podczas edukacji - że ci nie pomagają uczniom, której tej pomocy potrzebują, tylko wręcz stają przeciwko im.
Na szczęście im dalej w antologię, tym lepsze teksty.
„SPONAR” Protasiuka według mnie z wykorzystaniem motywu szkolenia modeli sztucznej inteligencji przez uczniów sugeruje, że lepsza jest nauka myślenia i samodzielnego wyciągania wniosków niż wtłaczanie wiedzy w puste głowy. Miałem tak na historii w szkole średniej - historyczka wymagała od nas nie znajomości suchych danych, a opisywania wydarzeń: co je spowodowało, jaki był ich przebieg i skutek. Bardzo dobre podejście.
„Latimeria, latimeria” z kolei między innymi pokazuje, że zachowanie kolejnego pokolenia może odbiegać od tego, co znamy. Już zresztą się tak dzieje - trudniej jest nawiązać szkolne czy uczelniane znajomości, jeśli nie ma się ze sobą kontaktu fizycznego. Brat koleżanki ze studiów miał tak, że przez lockdown swoich „kolegów” zobaczył dopiero na trzecim roku, więc byli dla siebie kompletnie obcymi ludźmi. Justyna Hankus wspomina o ćwiczeniach i zwrotach face-to-face, o smalltalku. Oczywiście zdalnie. ;') To nie jest motyw przewodni opowiadania, jednakże dało mi dużo do myślenia. Mimo że wychowałem się w świecie z internetem, do którego dostęp miałem od najmłodszych lat (mama była wtedy pasjonatką nowych technologii), to jednak internet stanowił dla mnie substytut i ciągnęło mnie do znajomości realnych. Dopiero w latach nastoletnich stał jedynym miejscem, w którym mogłem znaleźć osoby chociaż trochę podobne do mnie. Trudno sobie wyobrazić, jak to wygląda w przypadku dzieci, dla których TikTok czy Instagram to coś normalnego, a nie nowinki. I trudno je też oceniać.
W „Kodeksie Umysłu” Kosika mamy do czynienia z dość ciekawym zabiegiem - wypowiedzi sztucznej inteligencji cytującej tytułowy kodeks zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To może budzić kontrowersje, ale mnie zaintrygowała taka decyzja.
Ponadto opowiadanie przekazuje dość brutalną prawdę, że nie mamy równych szans i nigdy tak nie będzie. Bogatsi będą coraz bardziej się oddalać od biednych - jak masz pieniądze, możesz zapewnić dziecku najlepszą edukację, lepszy start w życiu et cetera, powodując, że już na początku dorosłości będzie „o wiele dalej” względem rówieśników, którzy dopiero muszą zarobić na swoje pierwsze mieszkanie.
Oczywiście bohaterowie nie mają tej pewności - dziewczyna głównego bohatera podejrzewa to, jest wręcz przekonana, że tak właśnie się dzieje, że niektórzy otrzymują lepszą edukację od innych. Tu mały spoiler, ale autor bardzo mnie zaskoczył pod koniec opowiadania.
„Portret Emilii Wierzbanowskiej” zachwycił mnie ideą wykorzystania bakterii z zaszczepionym genem bioluminescencji do oświetlania miast przyszłości. Intrygujący pomysł, bardzo mi się spodobał.
Dodatkowo przypomniał mi opowieść mamy, że przedszkolaki potrafią dopiero w przedszkolu po raz pierwszy w życiu trzymać kredki, o takiej plastelinie nawet nie wspominając. Co jest dla mnie niewyobrażalne, ponieważ odkąd pamiętam, męczyłem mamę o kupowanie różnych kredek i innych takich, chociaż do dzisiaj nie przejawiam talentu artystycznego. ; ) No ale obecne dzieciaki mają znacznie ciekawsze pokusy niż bazgranie po kartce.
„Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni otworzyło mi oczy na możliwe inne zastosowania VR, w który „zanurzamy się pełnym ciałem”. Państwo czy ktokolwiek inny mógłby wykorzystać takie doświadczenia do szkolenia i zaszczepiania odpowiedniej postawy w obywatelach na wypadek kolejnej wojny. Wszystko w ramach pozornie nieszkodliwych lekcji historii.
„Atlas chwastów” to dla mnie historia o tym, że w dorosłym życiu często zapominamy o rzeczach, które sprawiały nam przyjemność w dzieciństwie. Głównie chodzi o różne działania artystyczne, jak chociażby kolorowanki. Zajmujemy się Bardzo Poważnymi Sprawami Dla Dorosłych, nie dbając o wewnętrzne dziecko, które potrafi się cieszyć z byle czego.
„Sposób nauki” Cetnarowskiego przypomina mi trochę „Linię oporu” Dukaja, ale tylko trochę.
To kolejne opowiadanie, które dało mi do myślenia - w kontekście opinii o powieściowym „Łowcy androidów” piszę głównie o ludziach, którzy w odróżnieniu od androidów są w stanie odczuwać empatię, ale często zdarzają się osobniki, które jej nie okazują. Cetnarowski zasugerował, że jakby istniały w pełni doświadczalne symulacje, to moglibyśmy w ten sposób uczyć ludzi empatii właśnie. Pokazać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na coś, bita czy nawet gwałcona – spektrum jest ogromne i myślę, że jakby coś takiego było możliwe, to dobrze byłoby od czasu do czasu wczuć się w sytuację zupełnie innej osoby, żeby poznać jej perspektywę i odczucia.
Myślę, że Magdalena Salik w opowiadaniu „Lenno wieczyste” chciała pokazać pewne patologie panujące w polskim (chociaż pewnie nie tylko u nas) świecie naukowym. Że mogą istnieć profesorowie, którzy będą utrudniać rozwój swoich podopiecznych z obawy, że ci mogliby ich kiedyś przewyższyć talentem, dorobkiem naukowym, sławą czy czymkolwiek. Spotkałem się z czymś podobnym na jednej akademii muzycznej: pani profesor miała konflikt z panem profesorem i podczas egzaminów z grania utworów zawsze gorzej oceniała jego podopiecznych. Nie była to jakaś drastyczna różnica, ale gdy inni egzaminatorzy przykładowo dawali piątki, to ona oceniała wykonania na cztery z plusem, przez co ocena końcowa nie mogła wynosić pięć. A to utrudniało chociażby zdobycie stypendium.
Najlepsze na koniec. Chciałbym umieć znaleźć słowa odpowiednie do opisania „Lectio Divina” Janusza Cyrana. Ten tekst trzeba po prostu przeczytać. ; )
Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył...
Ta antologia jest reklamowana w niewłaściwy sposób. To nie są opowiadania o AI. Są to natomiast opowiadania o edukacji. Są o szkołach przyszłości, gdzie dzieci uczą się trenować agenty AI, są o wykładowcach konkurujących o miejsca pracy z agentami AI. Ale są też o muzeach, kuratorach i zwykłych nauczycielach uczących dzieci jak sobie radzić w świecie nowych technologii. AI jest tylko przy okazji, przede wszystkim są jednak właśnie o edukacji, nauczycielach i metodach poznawania świata.
I nie są to opowiadania zbyt porywające ani zbyt oryginalne. Niestety. Najbardziej podobało mi się opowiadanie Magdy Salik, ono faktycznie prezentuje ciekawą i prawdopodobną wizję przyszłości. Reszta jest albo sztampowa, albo nie na temat.
Szkoda. Miałem duże oczekiwania, ale wyszło bardzo kiepsko.
Ta antologia jest reklamowana w niewłaściwy sposób. To nie są opowiadania o AI. Są to natomiast opowiadania o edukacji. Są o szkołach przyszłości, gdzie dzieci uczą się trenować agenty AI, są o wykładowcach konkurujących o miejsca pracy z agentami AI. Ale są też o muzeach, kuratorach i zwykłych nauczycielach uczących dzieci jak sobie radzić w świecie nowych technologii. AI...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry zbiór opowiadań.
Oczywiście, jak w każdej antologii, każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie, bo i gusta mamy przecież różne.
Kierując się własną, całkowicie subiektywną oceną, szczególnie mógłbym polecić opowiadania:
- Wojciech Gunia – „Cięcie nici babiego lata”,
- Magdalena Salik – „Lenno wieczyste”.
Warto przeczytać.
Bardzo dobry zbiór opowiadań.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOczywiście, jak w każdej antologii, każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie, bo i gusta mamy przecież różne.
Kierując się własną, całkowicie subiektywną oceną, szczególnie mógłbym polecić opowiadania:
- Wojciech Gunia – „Cięcie nici babiego lata”,
- Magdalena Salik – „Lenno wieczyste”.
Warto przeczytać.
poznAI przyszłość
Wbrew tytułowi – zasadniczo niezłemu i chwytliwemu – to wcale nie jest antologia o AI, tylko o edukacji w przyszłości, co trochę zmienia akcenty.
Opowiadań mamy dziesięć i wszystkie nazwiska są znane, więc oczywiście tak czysto formalnie poziom jest wysoki, bo w sumie trudno, żeby nie. Co zaznaczam dla porządku, bo – co też w sumie nic dziwnego – nie wszystkie mi się podobały.
Ale przede wszystkim muszę ostrzec, że nie wiem, jak podziałają na kogoś innego, ale mnie przygnębiały, i to na raty, do tego stopnia, że przyblokowały mnie z czytaniem na ponad trzy miesiące, dopóki nie poszłam po rozum do głowy i nie wzięłam się za coś lżejszego zamiast uporczywego trzymania się zasady, że czytam jedną książkę jednocześnie. Przy tym część opowiadań jest lżejszych, ale i tak ogólny ładunek emocjonalny mnie przytłoczył.
Absolutnym numerem jeden zbioru jest dla mnie „Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni. To opowiadanie z tłem budowanym w przemyślany, konsekwentny sposób, prowadzące do – uderzająco aktualnej – konkluzji, która jest w tej swojej aktualności właśnie (bardziej niż w pretekście SF) jak kopnięcie w pysk. Do tego nawet na poziomie zdań, z masą drobnych, inteligentnych uwag, doskonale napisane. Nie znam innych tekstów Guni, ale powiem szczerze, że teraz to ja się też ich trochę boję. Ten tekst jest świetny.
W następnej kolejności trzy opowiadania autorek – i już się zaczęłam zastanawiać, czy aby nie działa u mnie mechanizm, który sprawia, że łatwiej mi emocjonalnie łapać teksty pisane przez kobiety, ba, tu można by pociągnąć całą hipotezę o edukacji, która uczy nas czytania literatury przefiltrowanej przez wrażliwość męską, męskie problemy, męskie wzorce osobowe, co zresztą naprawdę czasem daje ten efekt, że jak już tak wykształcona dziewczyna, jaką byłam ja, trafi na coś napisanego z perspektywy kobiecej, to nagle czuje, że te poprzednie zachwyty były jak przez szybę, bo teraz jest prosto ze środka z człowieka. No, ale czy w takim razie można mieć pretensje do tych wszystkich panów, których nie ruszają te kobiece perspektywy (a już zwłaszcza, jeżeli nawet nie są do nich edukowani??).
Hipoteza śliczniutka, tylko mało tu warta, skoro dla mnie najlepszy tu był tekst Guni ;)
„Latimeria, latimeria” Justyny Hankus jest porażająco smutna – nawet nie ze względu na babcię bohatera, która nie odnajduje się w nowych czasach, ile na samego bohatera hikikomori.
„Portret Emilii Wierzbanowskiej” Aleksandry Zielińskiej, też oparty na motywie biologicznej metafory, jest bardzo… wizualny. Piękny i przerażający w równych proporcjach i mam wrażenie, że bardzo mi tu jest z Olą po drodze w sposobie odczuwania, choć nie wiem, czy sama kiedykolwiek wymyśliłabym takie opowiadanie. Jakbym już miała wskazywać, to chyba numer dwa na moim prywatnym na podium.
„Lenno wieczyste” Magdaleny Salik – bardzo duży plus za tytuł. Oddaje istotę rzeczy. Myślę, że to opowiadanie, które rozbawiłoby oboje bohaterów powieści „Wściek” tej samej autorki: dotyczy spraw akademii, śmieszy i przestrasza w równych proporcjach (jak się pomyśli, jak bardzo dotyczy rzeczy, które w sumie się dzieją), punkowy ładunek rewolucyjny spodobałby się bohaterowi „Wścieku”, ale też chyba i jego eks żonie, która w pełni rozumiałaby pragnienie kariery i determinację bohaterki opowiadania. Potem mogliby się o to malowniczo pokłócić.
Tutaj mam skojarzenia z dwoma tekstami, które chociaż uważam je za udane, nie wzbudziły moich silniejszych emocji. „SPONAR” Michała Protasiuka jest nie tyle zabawniejszy niż „Lenno wieczyste”, ile celowo pisany w konwencji przesuniętej bardziej ku komedii, młodzieżowo szkolnej. W przyszłości.
A z kolei „Atlas chwastów” Olgi Niziołek łączy się w mojej głowie z „Latimerią” i „Portretem” ze względu na silną – nomen omen w tym przypadku – metaforę-pomysł, na której opiera się cały tekst. Jednak o ile pomysły biologiczne są w jakiś plastyczny sposób bardziej dostępne dla odbiorcy, o tyle chociaż doceniam opis języka i metafor oraz wykorzystywania ich do wywierania wpływu marketingowego, to nie umiałam do końca wytworzyć sobie w głowie obrazów, do których mogłabym wracać, wspominając ten tekst. Co swoją drogą uświadamia mi, jak zaskakująca była dla mnie informacja, że są ludzie, którzy nie czytają obrazami, takimi, co wyświetlają się w głowie i zostają jako wspomnienia.
Można dyskutować, które opowiadania niosą tu najwięcej (o ile w ogóle) nadziei. Czysto subiektywnie stawiałabym właśnie na „SPONAR” i „Atlas chwastów”. W części innych też czasem na koniec coś jakby błyska, ale bardziej lokalnie (w matematycznym rozumieniu, że tak się zapędzę we własną dziedzinę).
„Lekcje obrony przed nowymi technologiami” Radka Raka – formalnie nie mam zarzutów. Nie mam najmniejszych pretensji, że szkoła z przyszłości równie dobrze mogłaby być szkołą z dość odległej przeszłości, ponieważ według mnie dokładnie o tym jest ten tekst. Wymowa jest gorzka. Poniekąd pod tym względem można je przyjąć za ostrzeżenie dla czytelników zbioru, co czeka ich dalej.
„Kodeks Umysłu” Rafała Kosika, „Sposób nauki” Michała Cetnarowskiego i „Lectio Divina” Janusza Cyrana nie podobały mi się. „Kodeks” dostaje mały punkt za końcówkę, ale ja po prostu naprawdę bardzo nie lubię antyutopii (dystopii zresztą też). „Sposób nauki” – nie lubię groteski dla groteski. „Lectio Divina” – why not both, chociaż chyba jest z tych trzech najlepsze.
Do całości mam uczucia mieszane – kupiłam, bo Powergraph, bo nazwiska i bo spodziewałam się nominacji do Zajdla. Powiem szczerze, że chociaż jestem fanką Radka Raka, to nie rozumiem, dlaczego z tej antologii akurat jego tekst został nominowany. Przeczytać zbiór czołowych autorów polskiej współczesnej fantastyki zawsze warto, ale to chyba nie jest książka, którą zechcę zostawić sobie w domu.
Zaintrygował mnie Wojciech Gunia – bardzo. Ale teraz, to ja się go czytać boję.
poznAI przyszłość
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWbrew tytułowi – zasadniczo niezłemu i chwytliwemu – to wcale nie jest antologia o AI, tylko o edukacji w przyszłości, co trochę zmienia akcenty.
Opowiadań mamy dziesięć i wszystkie nazwiska są znane, więc oczywiście tak czysto formalnie poziom jest wysoki, bo w sumie trudno, żeby nie. Co zaznaczam dla porządku, bo – co też w sumie nic dziwnego – nie...
Przeczytać i zrobić miejsce na półce.
3 dni na decyzję: zwrócić czy zatrzymać.
Miało być nowe spojrzenie na fantastykę w ujęciu SI a wyszły przetworzenia popularnych wątków - literackich jak i filmowych. Jeśli motywem głównym rzeczywiście miała być SI to większość autorów nie podołała wyzwaniu. Zdaje się, że po otrzymaniu zlecenia niektórzy wyciągnęli z szuflad gotowe, przykurzone produkcje. Sporo treści pedagogiczno-szkolnych.
Atrakcyjne i nawet zabawne są opowiadania 2 i 9.
Dużym minusem jest niczym nie umotywowana wulgarność (nry 1, 3-9). Co jest takiego pociągającego w przekleństwach, iż nowoczesna inteligencja wzorem Miauczyńskiego ulega nieodpartej ciągocie prymitywnego samodowartościowania? Nie wiem i nie chcę wiedzieć.
Narracja pierszoosobowa jest bardzo popularna albowiem łatwiejsza do prowadzenie niż inne, ale też nużąca a jeśli czytelnik nie utożsamia się z narratorem - wręcz irytująca.
Ostatecznie 3,5. Zwrot.
Przeczytać i zrobić miejsce na półce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3 dni na decyzję: zwrócić czy zatrzymać.
Miało być nowe spojrzenie na fantastykę w ujęciu SI a wyszły przetworzenia popularnych wątków - literackich jak i filmowych. Jeśli motywem głównym rzeczywiście miała być SI to większość autorów nie podołała wyzwaniu. Zdaje się, że po otrzymaniu zlecenia niektórzy wyciągnęli z szuflad gotowe,...
No niestety widać, ze opka pisane na zlecenie i na siłę
No niestety widać, ze opka pisane na zlecenie i na siłę
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli zastanawiacie się, jak obecnie rozwijające się coraz prężniej sztuczne inteligencje mogą wpłynąć na naszą rzeczywistość, a także nieobce są Wam refleksje na temat funkcjonowania ludzkiego umysłu, śmiało sięgajcie po „PoznAI przyszłość”. Czy któraś z tych barwnych wizji stanie się rzeczywistością? To niewykluczone, lepiej więc być gotowym i przemyśleć możliwe wersje przyszłości już teraz, podczas lektury tej antologii.
Całą recenzję przeczytaj tu: https://glodnawyobraznia.blogspot.com/2024/09/recenzja-poznai-przyszosc-nie-takie-ai.html
Jeżeli zastanawiacie się, jak obecnie rozwijające się coraz prężniej sztuczne inteligencje mogą wpłynąć na naszą rzeczywistość, a także nieobce są Wam refleksje na temat funkcjonowania ludzkiego umysłu, śmiało sięgajcie po „PoznAI przyszłość”. Czy któraś z tych barwnych wizji stanie się rzeczywistością? To niewykluczone, lepiej więc być gotowym i przemyśleć możliwe wersje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW czasach, w których technologia wkracza niemal w każdą sferę ludzkiego życia, a sztuczna inteligencja coraz śmielej toruje sobie drogę do tego, by zapewnić sobie przestrzeń dla własnej egzystencji, nie ma się co dziwić, że intryguje ona również twórców, w tym świat literacki. Efektem takiego zainteresowania jest chociażby zbiór opowiadań „PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce", w którym dziesięciu autorów pokusiło się o ujęcie w krótkiej formie swojej wizji wpływu sztucznej inteligencji na naszą codzienność. Swoją cegiełkę do zbioru dołożyli zatem Michał Cetnarowski, Janusz Cyran, Wojciech Gunia, Justyna Hankus, Rafał Kosik, Olga Niziołek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Magdalena Salik oraz Aleksandra Zielińska.
Przyznam, że jest to dość ciekawy eksperyment czytelniczy, zwłaszcza dla osoby, która chociaż ma świadomość zmian technologicznych, to z trudem przyjmuje literaturę science-fiction. W tym przypadku, okazało się jednak, że fantastyka naukowa może zainteresować, a motyw eksploracji przyszłości zdominowanej przez sztuczną inteligencję, spotęgowaną dynamicznym rozwojem nauki może wręcz skłonić do pochylenia się nad refleksją nad współczesną i przyszłą ludzką egzystencję. Pojawia się bowiem dodatkowo w tym zbiorze pytanie nie tylko o granice potencjalnej tej dominacji, ale również o jej zakres etyczny, o to na ile powinniśmy otworzyć się na ów rozwój, a gdzie on może już wkraczać w sfery, w których powinno się go zahamować. To zaś dodatkowo wywołuje pole do dyskusji natury bardziej filozoficznej, w której rozważać należy konsekwencje gwałtownych zmian technologicznych dla funkcjonowania bytu ludzkiego.
Ten aspekt połączenia fikcji literackiej z badaniami naukowymi znajduje też odzwierciedlenie w kooperacji, która przyczyniła się do powstania owej antologii. Zbiór powstał w ramach współpracy między Collegium Da Vinci, uczelnią koncentrującą się na przyszłości edukacji i technologii, a Wydawnictwem Powergraph, które od lat dostarcza polskiej fantastyki na najwyższym poziomie. Mariaż ten przyjąć należy z pełną akceptacją, gdyż dzięki niemu w ręce czytelników oddana została nietuzinkowa pozycja, która jest odpowiedzią na wyzwania, przed którymi stoi człowieczeństwo w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, błyskawicznie rozprzestrzeniającą się kulturą obrazkową, stale obecnym już w życiu niemal każdego człowieka funkcjonowaniem w przestrzeni wirtualnej oraz nadmiarem pozyskiwanych każdego dnia informacji i tych prawdziwych i tych stanowiących fake newsy.
To właśnie na tych zagadnieniach koncertują się autorzy opowiadań zawartych w zbiorze, przedstawiając swoje wizje przyszłości, w których technologie nie tylko przeformatowują ludzkie życie, ale również redefiniują pojęcie człowieczeństwa, umysłu i świadomości.
Samych nazwisk autorów też nie trzeba przedstawiać tym, którzy z literaturą spod znaku fantastyki mają od czasu do czasu bądź częściej do czynienia. Są to postaci, które dysponują już własnym dorobkiem i nieograniczoną wyobraźnią, czego efektem są porywające opowiadania o niezwykle inteligentnej treści. Każde z nich stawia kluczowe pytania dotyczące przyszłości człowieka w kontekście technologii, czasem zwracając bardziej uwagę na perspektywę rozwoju cywilizacji jutra, a czasem przez powiązanie możliwości ludzkiego umysłu z galopującą w każdej dziedzinie techniki nauką. Autorzy opowiadań nie boją się odważnych wizji, a ich celem jest możliwe jak najszersze ujęcie tematu rozwoju sztucznej inteligencji począwszy od jej etycznych po czysto technologiczne, filozoficzne i społeczne aspekty.
Dla czytelników zainteresowanych przyszłością i rolą, jaką odegra w niej technologia, „PoznAI przyszłość” to wręcz lektura obowiązkowa. Jeśli zatem nie boicie się spojrzeć w przyszłość oczami Autorów opowiadań zawartych w zbiorze, a interesuje was kierunek w jakim sztuczna inteligencja może podążyć, pochylcie się nad tą antologią. Ten literacko-naukowy eksperyment jest z pewnością godny uwagi.
W czasach, w których technologia wkracza niemal w każdą sferę ludzkiego życia, a sztuczna inteligencja coraz śmielej toruje sobie drogę do tego, by zapewnić sobie przestrzeń dla własnej egzystencji, nie ma się co dziwić, że intryguje ona również twórców, w tym świat literacki. Efektem takiego zainteresowania jest chociażby zbiór opowiadań „PoznAI przyszłość. Opowiadania o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisania można się nauczyć, wielu ludzi umie ładnie ubierać w słowa emocje, można wyszlifować warsztat, nie wystarczy jednak sprawne pióro, jeśli brak fabularnych pomysłów. Dlatego lubię sięgać po literaturę science fiction, w której ważna jest wyobraźnia autora. Trzeba mieć o czym opowiadać, a jest to gatunek, w którym szybko odkrywamy czy pisarz rzeczywiście ma coś ciekawego do powiedzenia.
Fantastyka jest dla mnie nie tylko wyjściem ze strefy komfortu, z pewnością jednym z atutów tego typu literatury jest przyjemność płynąca z bycia zaskakiwanym. Podróżowanie po tak różnych narracjach, całkowicie odmiennych od naszej rzeczywistości, wywołuje poczucie zdumienia, skłania do refleksji. Tak z pewnością jest przy okazji antologii “PoznAI przyszłość.Opowiadania o umyśle i nauce”, wydanej niedawno przez Powergraph.
Na zbiór składa się dziesięć opowiadań, stworzonych przez pisarki i pisarzy z absolutnej czołówki polskiej fantastyki. Ich odważne i oryginalne spojrzenia to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć dokonujący się na naszych oczach intelektualny przewrót.
Rozwój sztucznej inteligencji odbywa się na naszych oczach, z całym przekonaniem będzie miał on niedługo ogromny wpływ na różne sektory naszego życia. AI jest na najlepszej drodze, aby stać się integralną częścią codzienności, czy nam się to podoba czy nie.
Antologia zachęca nas do spojrzenia w przyszłość, która niesie ze sobą ułatwienia, nowe wyzwania, ale i zagrożenia. Choć może te są zawsze podobne, gdyż niezależnie od rozwoju maszyn, człowiek ma swoje własne deficyty, a dobre intencje niekoniecznie są gwarancją racji - o czym przypomina w pierwszym opowiadaniu „Lekcje obrony przed nowymi technologiami” Radek Rak.
Przygotujcie się na niezwykłe spotkania, w większości tych futurologicznych wizji pojawia się motyw sztucznej inteligencji, bardzo istotne są również wątki związane z edukacją.
Każdy utwór ma swój własny klimat i styl, niemniej wszystkie dają do myślenia, ukazując nadciągające lata raczej w mrocznych barwach. Pozostaje mieć nadzieję, że najbliższa przyszłość w niczym nie przypominać będzie scenariuszy „Kodeksu Umysłu” Rafała Kosika.
Nie chcę zdradzać zbyt dużo, warto samemu zanurzyć się w te intrygujące wizje- dodam tylko, że nie są to opowieści o robotach przejmujących władzę nad człowiekiem. “PoznAI przyszłość” skupia się na kreowaniu teoretycznie możliwych wariantów tego, co przed nami i skutkach nadchodzących zmian. Wszystko to odbywa się w surrealistycznej aurze pewnego niepokoju.. Zachęcam!
Pisania można się nauczyć, wielu ludzi umie ładnie ubierać w słowa emocje, można wyszlifować warsztat, nie wystarczy jednak sprawne pióro, jeśli brak fabularnych pomysłów. Dlatego lubię sięgać po literaturę science fiction, w której ważna jest wyobraźnia autora. Trzeba mieć o czym opowiadać, a jest to gatunek, w którym szybko odkrywamy czy pisarz rzeczywiście ma coś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaprawdę równy poziom jak na antologię, w sumie tylko jedno opowiadanie mi ewidentnie nie spasowało, cała reszta dobra, albo bardzo dobra.
Nie będę rozkładał opowiadań na czynniki pierwsze, bo dość długo czytałem (tak mam z sci-fi) i musiałbym od zera analizować opowiadanie po opowiadaniu, co nie jest nikomu potrzebne.
Tak więc napiszę tylko, że w moim rankingu: Rafał Kosik numer jeden, a tuż za nim Aleksandra Zielińska i Jacek Cyran.
Co jest dość ciekawe, bo o ile z twórczością Rafała już się spotkałem, o tyle pozostała dwójka to mój czytelniczy debiut. Lubię takie niespodzianki.
Naprawdę równy poziom jak na antologię, w sumie tylko jedno opowiadanie mi ewidentnie nie spasowało, cała reszta dobra, albo bardzo dobra.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie będę rozkładał opowiadań na czynniki pierwsze, bo dość długo czytałem (tak mam z sci-fi) i musiałbym od zera analizować opowiadanie po opowiadaniu, co nie jest nikomu potrzebne.
Tak więc napiszę tylko, że w moim rankingu: Rafał Kosik...
Ostatnio miałam możliwość przeczytania 10 opowiadań o dosyć ciekawym temacie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, czyli o sztucznej inteligencji.
"PoznAI przyszłość : opowiadania o umyśle i nauce" to intrygujące spojrzenie na powiązanie AI z nauczaniem.
Jak to z antologiami bywa - pomysły były różne, niektóre przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej. W niektórych podobało mi się wykonanie, w innych sam pomysł 😏 sądzę więc, że każdemu może spodobać się tu coś innego.
Z tych dziesięciu opowiadań tylko jedno było takie w miarę spokojne, w moim odczuciu oczywiście, a cała reszta wywoływała pewne poczucie niepokoju. Czy więc faktycznie większość z nas uważa, że sztuczna inteligencja to coś złego, co łatwo może wymknąć się spod kontroli 🤔 a przyszłość widzimy w większości w ciemnych barwach?
Tę antologię czytałam wyjątkowo długo - raz utknęłam między opowiadaniami, a dwa razy w pewnych dłuższych historiach, tych mroczniejszych - widocznie nie był to dobry czas na takie niepokojące klimaty.
Jeśli jednak lubicie opowiadania, lub zastanawiacie się nad przyszłością oraz AI, to ta antologia może Was zainteresować. Poznajcie pomysły, na które wpadli znani polscy pisarze w ramach "projektu łączącego świat akademicki z science-fiction"
Ostatnio miałam możliwość przeczytania 10 opowiadań o dosyć ciekawym temacie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, czyli o sztucznej inteligencji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"PoznAI przyszłość : opowiadania o umyśle i nauce" to intrygujące spojrzenie na powiązanie AI z nauczaniem.
Jak to z antologiami bywa - pomysły były różne, niektóre przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej. W niektórych podobało...
Postęp technologiczny nabiera rozpędu a sztuczna inteligencja bezpardonowo wkracza w różne dziedziny ludzkiego życia. Okazuje się, że jest dla niej miejsce nawet w polskiej literaturze współczesnej, w której wizje świata zdominowanego przez AI stworzyło grono dziesięciu czołowych twórców polskiej fantastyki. A wszystko to w ramach nowatorskiego projektu zrealizowanego przez @collegium_da_vinci i @wydawnictwo_powergraph, którego efektem jest antologia opowiadań pt. „PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce”.
Swobodne prozatorskie wariacje na temat wpływu AI na szeroko pojętą edukację sygnowane nazwiskami takich twórców jak m.in. Radek Rak, Rafał Kosik czy Wojciech Gunia prezentują życie społeczeństw oraz poszczególnych jednostek przy jednoczesnych próbach dookreślenia relacji między człowiekiem a technologią. I choć niektóre z opowiadań pozostawiają niedosyt i aż się proszą o rozwinięcie pewnych wątków czy rozbudowaną charakterystykę postaci, to trzeba przyznać, że jako całość prezentują przejmującą, aczkolwiek niezwykle prawdopodobną wizję przyszłości, w której to nie człowiek panuje nad technologią a technologia nad człowiekiem.
Wiele tekstów zawartych w tej książce zrobiło na mnie wrażenie, ale za bezkonkurencyjne uważam opowiadanie pt. „SPONAR” autorstwa Michała Protasiuka. Ten mocno inspirowany moim ulubionym „Sposobem na Alcybiadesa” tekst to prawdziwy majstersztyk krótkiej formy prozatorskiej, który spokojnie mógłby być wyimkiem jakiejś świetnej futurystycznej powieści, w której SI z powodzeniem zastępuje niedoskonałych ze swej natury ludzi.
Literackie wizje przyszłości przedstawione na kartach prezentowanego zbioru momentami przerażają, ale przede wszystkim pobudzają do refleksji nad tym, jaka będzie edukacja za kilkadziesiąt lat. Czy młodzi ludzie nadal będą wyjątkowi w tym przesyconym technologią świecie i jaka będzie rola belfra, który do tej pory skupiał się głównie na przekazywaniu wiedzy? Możliwe scenariusze tego świata Naszych dzieci i wnuków odnajdziecie w niemal wszystkich opowiadaniach z tej antologii, którą serdecznie Wam polecam!
Postęp technologiczny nabiera rozpędu a sztuczna inteligencja bezpardonowo wkracza w różne dziedziny ludzkiego życia. Okazuje się, że jest dla niej miejsce nawet w polskiej literaturze współczesnej, w której wizje świata zdominowanego przez AI stworzyło grono dziesięciu czołowych twórców polskiej fantastyki. A wszystko to w ramach nowatorskiego projektu zrealizowanego przez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że ta antologia porusza bardzo ciekawy i nowoczesny temat – jak będzie wyglądać nasza przyszłość z AI. Oczywiście w większości są to mroczne wizje gdzie my – białkowcy- nie mamy praktycznie nad niczym kontroli. Na świecie szerzy się bezrobocie, fake newsy tworzą naszą rzeczywistość a co straszne my sami nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego co robi z nami poleganie na sztucznej inteligencji.
Jednak przyznaję, że chociaż tematyka jest świetna to już same opowiadania niekoniecznie. Z całego zbioru najbardziej ukochałam opowiadania Rafała Kosika i Radka Raka, a i jeszcze w kliku dostrzegłam coś naprawdę interesującego reszta jednak wypadła blado i nieciekawie.
Jednak jest to prawo antologii – zawsze znajdzie się część świetnych opowiadań i kilka niewypałów.
Współpraca z @wydawnictwo_powergraph
~Idris
Muszę przyznać, że ta antologia porusza bardzo ciekawy i nowoczesny temat – jak będzie wyglądać nasza przyszłość z AI. Oczywiście w większości są to mroczne wizje gdzie my – białkowcy- nie mamy praktycznie nad niczym kontroli. Na świecie szerzy się bezrobocie, fake newsy tworzą naszą rzeczywistość a co straszne my sami nawet nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego co robi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć nie jestem zbyt dużym entuzajstą opowiadań, to czasem zdarza mi się i tak po nie sięgnąć, zwłaszcza gdy trafiam na zbiór tekstów, które powstały wokół interesującego tematu. W tym przypadku na tapet została wzięta sztuczna inteligencja, jej rozwój, rozrost oraz wpływ na ludzi, ich życie, ale w ten negatywny sposób.
Bo poruszone są tutaj przeróżne tematy – potęga fake newsów, bezrobocie, zagrożenie wynikające z rozwoju nowych technologii dla pojedynczej jednostki czy nawet całego społeczeństwa. W opowiadaniach autorzy i autorki przedstawili/ły wizję świata, w którym sztuczna inteligencja wręcz panoszy się swobodnie i stanowi integralną cześć codzienności. Z kolei przeciętni ludzie kompletenie nie mają nad nią kontroli i w pewnym sensie świadomie lub też nie dostosowują się do rzeczywistości w jakiej przyszło im żyć.
Niestety, pomimo bardzo aktualnego i interesującego tematu, moje oczekiwania całkowicie minęły się z prawdą. Na dziesięć opowiadań zaledwie trzy sprawiły, że w trakcie czytania faktycznie czułem zaangażowanie i chęć poznania tych hisotrii. Były to:
“Lekcje obrony przed nowymi technologiami” autorstwa Radka Raka - historia z pewnym wątkiem kryminalnym w tle oraz o tym jak trudno jest dzisiaj odróżnić prawdę od kłamstw;
“Kodeks umysłu” autorstwa Rafała Kosika – czyli w mojej ocenie swego rodzaju “Rok 1984” opowiedziany na nowo, powszechna inwigilacja oraz rządzenie przez zastraszanie;
“Lenno wieczyste” autorstwa Magdaleny Salik – lekko satyryczne opowiadanie o kryzysie na rynku pracy, gdzie człowiek został zastąpiony botami.
Kolejne dwa: “Portret Emilii Wierzbanowskiej” od Aleksandry Zielińskiej oraz “Cięcie nici babiego lata” od Wojciecha Gunia, miały ciekawy koncept. W pierwszym jest to nowa dziedzina sztuki z wykorzystaniem bakterii, a w drugim wirtualna rzeczywistość i spoób jej wykorzystania.
Cała reszta… była rozczarowująca. W trakcie czytania czułem obojętność i znudzenie. W moim odczuciu te opowiadania były napakowane nic niewnoszącymi scenami, które zamiast zaciekawić, nudziły. A to sprawiało, że musiałem się zmuszać do dalszego czytania. I obawiam się, że na dłużej zostaną ze mną te mniej przyjemne emocje, a o tych pozytywnych zapomnę.
Choć nie jestem zbyt dużym entuzajstą opowiadań, to czasem zdarza mi się i tak po nie sięgnąć, zwłaszcza gdy trafiam na zbiór tekstów, które powstały wokół interesującego tematu. W tym przypadku na tapet została wzięta sztuczna inteligencja, jej rozwój, rozrost oraz wpływ na ludzi, ich życie, ale w ten negatywny sposób.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo poruszone są tutaj przeróżne tematy – potęga fake...
Krótkie formy literackie nie każdemu odpowiadają, ja jednak bardzo je lubię. Zwłaszcza w postaci antologii z konkretnym motywem przewodnim. Takie książki są spójne i różnorodne jednocześnie. Pozwalają doświadczyć literackiej różnorodności i mnogości ujęć jednego tematu. A to dla mnie zawsze cenne - niezależnie od gatunku wiodącego. Nic więc dziwnego, że czekałam na wydaną przez Powergraph PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce.
Na zbiór składa się dziesięć opowiadań science fiction, których autorami są wspaniali autorzy - Radek Rak (autor wielu wspaniałych powieści, m.in. Agli), Michał Protasiuk (autor rewelacyjnej Anatomii pęknięcia), Justyna Hankus (która zdobyła serca czytelników powieścią Dwie i pół duszy), Rafał Kosik (autor choćby Różańca czy serii Felix, Net i Nika), Aleksandra Zielińska (autorka Grzybni), Wojciech Gunia (autor utworów prozą poruszających się w rejonach dziwności i grozy, także fotograf), Olga Niziołek (autorka różnorodnych opowiadań), Michał Cetnarowski (autor świetnej Gnozy), Magdalena Salik (autorka poruszającego i oszałamiającego Wścieku) oraz Janusz Cyran (Teoria diabła i inne spekulacje).
Motywami przewodnimi antologii są przyszłość, umysł, nauka oraz AI, w dowolnej, często bardzo zaskakującej kombinacji. Każdy z autorów podszedł do tematyki w sobie właściwy sposób (czasem zauważyć w opowiadaniach można echa napisanych przez nich powieści), wybiegając myślami ku nie aż tak odległej przyszłości i eksplorując ją, niczym mistrzowie gatunku czerpiąc jednocześnie z aktualnej sytuacji na świecie. W ten sposób ich mikrohistorie stają się nie tylko próbą odpowiedzenia na pytanie "dokąd zmierzamy", ale są też poniekąd literackim komentarzem do znanej nam rzeczywistości.
Zachwyciła mnie ta publikacja jako całość, choć czytałam ją długo. Każde z opowiadań bowiem uruchamiało we mnie lawinę refleksji, którym musiałam i chciałam poświęcić czas. Jest to jedna z tych książek, których - choć są wspaniałe - nie pochłania się w jedną noc, a smakuje na przestrzeni czasu. To uczta literacka i intelektualna, seria dziesięciu porażeń prądem, przy czym każda z elektrod dotyka nieco innego obszaru. Kolokwialnie nazwałabym te opowieści "mózgotrzepami", bo niesamowicie pobudziły w mojej głowie ciągi skojarzeń i przemyśleń, ale też emocji. I szczerze mówiąc, gdybym miała podzielić opowiadania na lepsze i gorsze - nie umiałabym tego zrobić. Wszystkie prezentują spójny, wysoki poziom, a waloryzować można je chyba jedynie pod kątem tego, na ile poruszane przez autorów tematy i sposób ich przedstawienia są nam bliskie.
Radek Rak w Lekcjach obrony przed nowymi technologiami porusza bardzo aktualny temat edukacji. Pokazuje, jak trudno edukować młodych przy pędzącym gwałtownie postępie technologicznym, za którym to uczniom znacznie łatwiej jest nadążać. Jednocześnie poza tematyką stricte technologiczną dotyka bardzo ludzkich zagadnień takich jak fałszywe i pochopne osądy czy znęcanie się w grupie rówieśniczej. Pozostawia czytelnika w dramatycznym zawieszeniu, jednocześnie wskazując, że zło zawsze wydobywa się z człowieka, nie z technologii, do jakiej ma dostęp. Prezentowana przez Raka opowieść niczym lustro odbija naszą rzeczywistość, pokazując, że to ludzie są najmniej zdolni do przemiany i sytuacje, z jakimi mamy do czynienia dziś, wciąż rozgrywać się będą także w przyszłości.
SPONAR Michała Protasiuka zauroczył mnie wspaniałym nawiązaniem do Sposobu na Alcybiadesa Edmunda Niziurskiego. Uwielbiam tak błyskotliwe trawestacje, a Protasiuk wycisnął z tego motywu wszystko, co się dało, przenosząc historię w nieokreśloną przyszłość. W postapokaliptycznej rzeczywistości, w której ludzkość ma już za sobą tragiczne doświadczenia z samoświadomą AI, ale nie umie funkcjonować bez wsparcia systemów informatycznych. W tym świecie szkoła nie edukuje młodych ludzi, to ich zadaniem jest edukować wyizolowany produkt sztucznej inteligencji, do czego potrzebna jest wiedza własna. Albo... droga na skróty. Ta mikrohistoria jest świetna nie tylko przez wzgląd na intertekstualne odniesienia, ale też ciekawe ujęcie tematu emocjonalnego związku pomiędzy twórcą a jego dziełem.
Interpretacja opowiadania Justyny Hankus Latimeria, latimeria przysporzyła mi odrobinę problemów, podobnie jak zagłębienie się w tę historię, ale wcale nie uważam, że jest to błąd w sztuce. Ta historia ma znacznie szerszy horyzont interpretacyjny i wydaje się mniej przystawać do znanej nam rzeczywistości. Kiedy jednak poświęcimy jej nieco uwagi, zauważymy, jak wiele z przedstawionej wizji świata wynika z obserwacji naszej rzeczywistości. To przyszłość, w którym wirtualne metody kontaktu ze światem prowadzą do postępującej atrofii umiejętności społecznych w świecie rzeczywistym, a tytułowa latimeria staje się bardzo znamiennym symbolem.
Rafał Kosik w opowiadaniu Kodeks Umysłu bardzo ciekawie podejmuje temat psychicznego warunkowania i wizji świata równych szans, który zwodniczo maskuje rzeczywiście dostępne możliwości. Próby wyjścia poza umysłową klatkę są torpedowane, a "wyjście ze świadomościowego matriksa" to niezwykle trudna i bolesna walka. Tekst jest bardzo przystępny, ale także skłania do refleksji.
Co prawda lektura Grzybni Aleksandry Zielińskiej jeszcze przede mną, ale po lekturze Portretu Emilii Wierzbanowskiej jestem tej powieści ciekawa (choć to odmienny gatunek). A choć to zupełnie inna historia, nieodparcie ta fabuła nasuwa mi skojarzenia z Katedrą Jacka Dukaja. Oczywiście skojarzenie jest dość odległe, ale przykleiło się do mnie w sposób nieunikniony. Natomiast sama historia ciekawie eksploruje świat przyszłości, ale też siostrzaną relację bohaterek, które wybrały zupełnie inne ścieżki życiowe i inaczej odnajdują się w rzeczywistości. Narracja płynie spokojnym nurtem, ale opowieść morfuje w bardzo interesującym kierunku. Przecinają się tu drogi nauki, biznesu i sztuki, oczekiwań, sukcesów i rozczarowań. A fantasmagoryczne zakończenie pięknie wieńczy tę baśń o przyszłości.
Wojciech Gunia w swoim Cieciu nici babiego lata zabiera nas w przyszłość, w której stałym elementem edukacji jest komputerowa symulacja walki. Jednak to, co wydaje się wizją atrakcji rodem z Fortnite z przyszłości, jest zaledwie punktem wyjścia do nakreślenia dość przerażającej wizji szeroko zakrojonej manipulacji drugim człowiekiem i zupełnie nowych metod indoktrynacji, szkolenia i prowadzenia wojen, a także traktowania zdobytych zasobów. Szczegółów zdradzić nie mogę, ale zbrodnie wojenne tu zaprezentowane weszły na nowy poziom - przerażający, bo prawdopodobny przy odpowiedniej technologii.
Choć Atlas chwastów Olgi Niziołek może się wydawać tekstem - przynajmniej na początku - mało przystępnym, zachwycił mnie na wielu różnych poziomach. Z jednej strony jest przygnębiającą refleksją nad siłą marketingu i postępującej komercjalizacji wszystkiego, nieustającego nacisku na sprzedaż i monetyzację, z drugiej wspaniale eksploruje ciągi semantyczne, skojarzenia i metafory. Jest opowieścią, która pochyla się nad backstage'em marketingu, a jednocześnie bawi słowami, swobodnym przepływem myśli, którego nieokiełznanie jest krokiem ku wolności. Jest opowieścią, która - poza smutną wizją jutra, wyrosłą z wnikliwej diagnozy rzeczywistości, niesie też w sobie nadzieję.
Sposób nauki Michała Cetnarowskiego to dla mnie najbardziej wymagająca opowieść - pod względem konstrukcji i kreacji świata przedstawionego. Jego lektura wymaga skupienia i uważności, ale też cierpliwości i wiary w to, że "w tym szaleństwie jest metoda". Z poszatkowanych, nieprzystających czasem do siebie scen, wyłania się tu jednak naprawdę interesująca historia, którą chętnie przeczytałabym w bardziej rozwiniętej formie.
Magdalena Salik w swoim Lennie wieczystym zdaje się wybiegać w przyszłość, ale ciągnąc za sobą nić bardzo aktualnych tematów. To właśnie teraz toczy się coraz żywsza dyskusja nad wykorzystaniem głosów i wizerunków realnych postaci przez technologię AI i idących za tym kwestii praw autorskich czy tantiem. Wizja, którą roztacza przed nami autorka, jest tyleż prawdopodobna co błyskotliwa i w doskonały sposób ukazuje konsekwencje decyzji, które z naszej perspektywy nie zostały jeszcze podjęte. Z jednej strony pokazuje zagrożenia, ale bez demonizowania, raczej jako przestrogę i głos w dyskusji, który warto wziąć pod uwagę. Tę mikrohistorię czyta się rewelacyjnie.
Tom zamyka opowiadanie Lectio Divina Janusza Cyrana nawiązujące tytułem do metody czytania i rozważania Słowa Bożego. Mamy w nim do czynienia ze światem przyszłości, w którym człowiek ma wpływ na to, jak jest postrzegany przez otoczenie - ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jednak lektura tej historii wymaga od czytelnika pewnej wnikliwości i właśnie przedarcia się przez pozory, bo jest w nim ukrytych mnóstwo interesujących wątków - zwłaszcza tarcia na styku religii i nauki i lęku przed postępem, który prowadzi do rezygnacji.
PoznAI przyszłość to prawdziwa kopalnia literackich doznań i emocji, a także bogate źródło tematów do refleksji. Żadnej z zaprezentowanych tu wizji przyszłości, choćby wydawały się futurystyczne, nie można nazwać nieprawdopodobną. Każda mikrohistoria ma bowiem swoje źródło w obecnej sytuacji społecznej, naukowej, technologicznej. Każdy z autorów zabiera nas do wykreowanego przez siebie świata, który jest nie tylko wizją tego, co nas może czekać, ale poniekąd stanowi komentarz do znanej nam rzeczywistości - zagrożeń, przed którymi stoi cywilizacja, i wyborów, których musimy jako ludzie dokonać. Te opowieści można rozpatrywać w skali globalnej, ale też jednostkowej, moralnej i emocjonalnej. To nie jest lektura na jeden raz, ale wspaniała intelektualna uczta. Antologia jest kwintesencją tego, co najbardziej cenię w literaturze science fiction i zaabsorbowała moje myśli na bardzo długo.
Krótkie formy literackie nie każdemu odpowiadają, ja jednak bardzo je lubię. Zwłaszcza w postaci antologii z konkretnym motywem przewodnim. Takie książki są spójne i różnorodne jednocześnie. Pozwalają doświadczyć literackiej różnorodności i mnogości ujęć jednego tematu. A to dla mnie zawsze cenne - niezależnie od gatunku wiodącego. Nic więc dziwnego, że czekałam na wydaną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“PoznAI przyszłość” to zbiór 10 fantastycznych opowiadań o umyśle i nauce. Wśród autorów znajdziemy takie nazwiska jak Cetnarowski, Cyran, Rak, Gunia, Salik, Niziołek, Kosik, Hankus, Protasiuk czy Zielińska.🤩
Antologie zawsze dość ciężko się ocenia, bo są oczywiście opowiadania, które całkowicie wciągnęły i po ich zakończeniu chciało się więcej, a są takie, które nie zostaną na długo w pamięci. Wśród naszych faworytów mamy “Lekcje obrony przed nowymi technologiami”, gdzie zagadka kryminalna powiązana jest z deepfake’owymi nagraniami i światem wirtualnym, wzruszająca i niepowtarzalna historia “Latimeria, latimeria” o wspomnieniach i relacji babci i wnuczka, “Portret Emilii Wierzbanowskiej” wprowadzający nas w bioinżynierię oraz “Lenno wieczyste” o zastępowalności człowieka jednostkami sztucznej inteligencji. Aczkolwiek pozostałe opowiadania są równie intrygujące i na pewno wciągną niejedną osobę!🔥
Całość jest bardzo dobrym przedstawieniem nie tylko tego, co może nas spotkać w przyszłości, ale też tego, co już za chwilę może pojawić się w naszym najbliższym otoczeniu. Opowiadania zwracają dużą uwagę na człowieka jako osoby z emocjami, wspomnieniami czy umiejętnościami. Nie jesteśmy nieomylni, nie zawsze wszystko nam wychodzi, ale chyba to sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Sztuczna inteligencja powinna dążyć do poprawy jakości naszego życia, przeciwdziałaniu chorobom czy w0jnom oraz ułatwianiu funkcjonowania w domu, pracy i społeczeństwie. Antologia pokazuje nam ciemną stronę postępu technologicznego, zastąpienia człowieka przez maszyny czy wykorzystywania uczenia maszynowego do nadmiernej kontroli i nadużycia przez osoby u władzy. 🫣
Taki świat, jakkolwiek odległy by nam się wydawał, może już wkrótce wkraść się w nasze życia. No bo któż z nas przypuszczał jeszcze 15 lat temu, że w kieszeni spodni będziemy nosić urządzenia, które zastępują nam kilkadziesiąt innych, a świat będzie stał przed nami otworem jak nigdy dotąd. I to od nas będzie zależeć, jak będzie on wyglądał na przestrzeni nadchodzących dekad.💪
“PoznAI przyszłość” to zbiór 10 fantastycznych opowiadań o umyśle i nauce. Wśród autorów znajdziemy takie nazwiska jak Cetnarowski, Cyran, Rak, Gunia, Salik, Niziołek, Kosik, Hankus, Protasiuk czy Zielińska.🤩
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAntologie zawsze dość ciężko się ocenia, bo są oczywiście opowiadania, które całkowicie wciągnęły i po ich zakończeniu chciało się więcej, a są takie, które nie...
Często miałem wrażenie, że całe moje życie składało się z takiej pętli, ciągów zdarzeń toczących się kołem wokół osi urojenia, którego natury nie mogłem zrozumieć. Ale skoro nie potrafiłem go zrozumieć, to skąd w ogóle przypuszczenie, że miałem do czynienia z urojeniem?"
"Doznałem czegoś innego, co trudno nazwać: wrażenia, że ten, kim kieruje, nie jest mną. Że ja - to ten drugi, patrzący trwożliwie z drugiego końca pomieszczenia. Co widział, co myślał?"
"Jakby każda sfałszowana komórka we mnie, każde fałszywe włókno duszy zaczęły wrzeszczeć."
Pomimo całej miłości do literatury grozy lubię, gdy autorzy dotychczas z nią związani i kojarzeni, nie boją się wychodzić poza ramy gatunkowe i eksperymentować. Nadnaturalne narzędzia zapierają dech w piersiach i napędzają moją egzystencję, lecz jednocześnie uważam, że w kraju mamy solidne grono pisarzy, dla których groza może stanowić jedynie dodatek, gdzie jego brak nie ujmuje jakości historii.
W swoim dzisiejszym tekście chciałbym opowiedzieć Wam o najnowszym opowiadaniu autorstwa Wojtka Guni, pt. „Cięcie nici babiego lata”, które okazało się w ostatnich dniach na kartach antologii „PoznAI przyszłość” wydanej przez Powergraph. Sama publikacja musi poczekać na lepsze dni, gdy już odkopię się z szeregu zaplanowanych lektur, natomiast opowiadanie Wojtka już od pierwszych zapowiedzi było priorytetem.
„Cięcie nici babiego lata” to stare prawdy dotyczące ludzkiej egzystencji, ukryte za cienką linią wizji przyszłości kraju. 21-letni Abelard, któremu przyszło żyć w państwie kierującym się stanem permanentnej stymulacji wojennej przez przypadek odkrywa, że kreowana wokół niego rzeczywistość i narracja, znacznie różnią się od idealistycznych wizji, na których opierała się jego egzystencja i że cały znany mu świat jest zupełnie innym miejscem niż zakładał.
Prezentowane opowiadanie to historia z gatunku science fiction będąca jednocześnie znacznie bliżej grozy niż się to może wydawać. Gunia, który jest jednym z literackich „uczniów” Thomasa Ligottiego, prezentuje nam opowieść garściami czerpiącą z współczesnego weird fiction. Wspomniany wyżej narrator w wyniku niepozornego błędu, które nie odbiega od schematu nagłego spotkania z nieznanym, otwiera oczy na dotychczas znany mu świat i odkrywa, że do jego dotychczasowej egzystencji wkradła się luka, która nie może zostać pominięta.
Pisząc o opowiadaniu Wojtka, muszę wspomnieć o jakości stopniowego dokręcania śruby na głowach czytelników. Państwo, najprawdopodobniej Polska, to nieokreślony moloch kuszący celowym niedopowiedzeniem, a cała tajemnica przeszłości Abelarda tylko to podkręca. W swojej opowieści Gunia stawia na rozpad zewnętrznego świata jednostki i trzeba przyznać, że kolejny raz robi to w przekonujący sposób. Wojtek kojarzy mi się z egzystencjonalnym horrorem i grozą, która wciska czytelnika w fotel, jednak tak jak wyżej wspomniałem, należy do autorów, którzy po zrezygnowaniu z nadnaturalnych narzędzi, w dalszym ciągu mają do opowiedzenia dobrą historię.
Często miałem wrażenie, że całe moje życie składało się z takiej pętli, ciągów zdarzeń toczących się kołem wokół osi urojenia, którego natury nie mogłem zrozumieć. Ale skoro nie potrafiłem go zrozumieć, to skąd w ogóle przypuszczenie, że miałem do czynienia z urojeniem?"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Doznałem czegoś innego, co trudno nazwać: wrażenia, że ten, kim kieruje, nie jest mną. Że ja - to ten...
Brawury znajduję w tych opowiadaniach mało. Podobnież mało jest w nich inteligencji w sztucznej realizacji. Przemyka ona gdzieś peryferiami, daleko tu do niepokoju z wolna sączącego się w opowieściach cyklu „Kaori Nakamura” Marty Sobieckiej.
Zasadniczo dostajemy tu mieszankę postAIpo i antyutopijnie wybrzmiewających ekstrapolacji dzisiejszego stanu percepcji cyfrowej rzeczywistości. Trudno to się czyta i pokrętny to wywód, co? Ano tak dziś piszą się opowiadania. Nadopisowo (zdania akcji oplecione w kilku zdaniowe akapity, a nierzadko i w kilka) i nadsłownie (zdania rozdęte didaskaliami wielu słów opisujących szczegóły dookólne miast zdarzenie lub akcję).
Nie znaczy to, że wszystko jest tu mętne, o nie. Doskonale prześmiewczy jest SPONAR, ale motyw SI lipny merytorycznie, bo SI pamięci genetycznej nie posiada - chyba, że byłby to twór bioniczny z organicznymi bankami pamięci. Greyowy biothriller organicznej estetyki trzyma poziom tajemnicy i dreszczy ze strachu przed żarłocznym bio-czymś. Czy to jednak SI, to wątpię, ale smaczna groza na pewno. Mentorskie formatowania szans życiowych za to jest zręczną trawestacją formowania kast opowiedzianą lata temu przez Huxley'a.
Dalej mamy przepisywanie tożsamości w neurosieciowych konstruktach manipulowanych nasycananiem sztucznymi wersjami przeszłości. Jest antyprogresja ucyfrowienia naśladująca drukowaniem e-treści pamięcio-książki Brandury'ego choć tu jakoś nie styka się to z tytułowym reliktem rodem z Archaiku. Zaintrygował mnie natomiast Kurator drążący wydawałoby się kolejne zniknięcie nauczyciela, a ściślej mówiąc koncept osobistego aSIstenta przypominającego osobistych wspomagaczy (chowańce, nanotechy, czy po prostu implanty wspomagania). Nie ujęło mnie natomiast antykorpobajanie o chwastach, bo za prawdę się na nim nie poznAIłem. Cyfrowe lenno odczytałem, jako oprotestowanie cyfrowego zawłaszczania Świata (czyli posad w realu) egoistycznym klonowaniem siebie w SI w myśl prywatnych zysków opłacanych rachunkami społecznymi.
Pierwsze i ostatnie opowiadania prowadzą się interesująco. Pierwsze z dobrą puentą w rodzaju karzącej ręki przeznaczenia, ale w ostatnim naciąganym widzę sklejenie obu wątków kluczem imienia pokonanej SI znanej przed ostatecznym z nią starciem i po nim jako wspomożycielka.
Antologie celowane słabo zdaje się wychodzą rodzimym autorom. W przypadku niedawno wydanych „Epidemii”, tutułowych epidemii było na lekarstwo. W przypadku „PoznAI...” jak na lekarstwo mamy technologii i techniki sztucznego wytwarzania bytów inteligentnych.
Czas odkurzyć i naoliwić proteinowo zatem inteligencji egzemplarz przyrodzony, bo jest on tam przecież?
Brawury znajduję w tych opowiadaniach mało. Podobnież mało jest w nich inteligencji w sztucznej realizacji. Przemyka ona gdzieś peryferiami, daleko tu do niepokoju z wolna sączącego się w opowieściach cyklu „Kaori Nakamura” Marty Sobieckiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZasadniczo dostajemy tu mieszankę postAIpo i antyutopijnie wybrzmiewających ekstrapolacji dzisiejszego stanu percepcji cyfrowej...