Jeżeli nie lubicie szczegółowych opisów zbliżeń, lepiej żebyście tego nie czytali.
Poza tym, dzieje się! Przeważnie już drugie części serii tracą swój urok, a trzecie pisane są na siłę. Tu jest część czwarta i nic takiego się nie zdarzy! Chłonęłam każdy rozdział i czekałam tylko na kolejny.
Lekkomyślność głównych bohaterów jest nie do opisania. Ale kto z i dla miłości nie robił głupot? I nie mówię tu tylko o miłości do drugiej osoby, ale również o miłości do sportu, gdzie ludzie są w stanie poświęcić dosłownie wszystko, by osiągnąć zamierzone cele.
W przeciwieństwie do ostatnich części, gdzie główna bohaterka była zostawiona sama sobie ze swoimi problemami, tutaj nareszcie ma wsparcie. Chociaż jeszcze nie takie, jakie powinna mieć w swojej sytuacji, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Na to czekałam!
Napiszę to jeszcze raz: nie wyobrażam sobie żeby wszystkie pięć części serii Na krawędzi można było zamknąć w jednej książce. W przypadku wielu jednotomówek proszą się one o dopieszczenie i porwanie czytelnika. Tutaj nie ma tego problemu.
Bookstagram @_po_czytajmy
Jeżeli nie lubicie szczegółowych opisów zbliżeń, lepiej żebyście tego nie czytali.
Poza tym, dzieje się! Przeważnie już drugie części serii tracą swój urok, a trzecie pisane są na siłę. Tu jest część czwarta i nic takiego się nie zdarzy! Chłonęłam każdy rozdział i czekałam tylko na kolejny.
Lekkomyślność głównych bohaterów jest nie do opisania....
Zejdę na zawał przy tej serii. Ogrom emocji przemawia przez tą część. Ria i Kova ciągle walczą ze sobą i ze swoimi uczuciami. Do tego oczywiście dochodzą kwalifikacje na olimpiadę i choroba Rii. Ach głowa pęka a serce szaleje. Stopniowo odkrywamy wszystkie tajemnice. Końcówka dramatyczna.
Zejdę na zawał przy tej serii. Ogrom emocji przemawia przez tą część. Ria i Kova ciągle walczą ze sobą i ze swoimi uczuciami. Do tego oczywiście dochodzą kwalifikacje na olimpiadę i choroba Rii. Ach głowa pęka a serce szaleje. Stopniowo odkrywamy wszystkie tajemnice. Końcówka dramatyczna.
Lucia Franco, jak mało kto potrafi zaskakiwać w swoich książkach. Gdy już myślę, że gorzej być nie może, że bohaterowie nie mogą bardziej cierpieć, to autorka pokazuje, że jednak się da.
„Twist” to historia, przy której co chwilę krajało mi się serce, a to wszystko za sprawą Adrianny. Naprawdę nie wiem, skąd ta dziewczyna czerpie siłę i motywację, aby aż tak walczyć o swoje marzenia. Jej determinacja jest godna podziwu. Czasami zapominam, że bohaterka nie ma nawet 20 lat.
Akcja serii „Na krawędzi” toczy się głównie w sali gimnastycznej i w mieszkaniu Adrianny. Czasami przenosi się na ulicę lub na zawody, w których dziewczyna bierze udział. Czy mi to przeszkadza? Trochę. Nie obraziłabym się, gdyby autorka pokazała, że bohaterka ma jeszcze jakieś inne zainteresowania, czy też znajomych, z którymi może coś robić. Później sobie jednak przypominam, że Adrianna naprawdę w całości poświęciła się gimnastyce i to jest praktycznie całe jej życie.
Jeśli chodzi o Kovę, to przyznaje, że mężczyzna z każdym tomem rehabilituje się coraz bardziej. Z początku uważałam go za niezłego manipulanta i egoistę, ale teraz widzę, że on sam błądzi i szuka właściwej drogi. Nie chce skrzywdzić Adrianny, darzy ją szczerym uczuciem, ale sam nie wie, jak zmierzyć się ze światem, który tak bardzo jest przeciwny ich związkowi.
„Twist” to książka, z której wylewają się emocje, a zakończenie pozostawia w głowie masę pytań. Jedyny zarzut mam do scen +18, których według mnie spokojnie mogłoby być mniej. Owszem, niektóre z nich były gorące, jednak po pewnym czasie miałam ich po prostu przesyt. Wolałam się skupić na innych wydarzeniach, a niekoniecznie na pociągu fizycznym bohaterów. Mimo wszystko seria skradła moje serce i czuję, że już nigdy nie odda mi tej cząsteczki, której jej oddałam.
Lucia Franco, jak mało kto potrafi zaskakiwać w swoich książkach. Gdy już myślę, że gorzej być nie może, że bohaterowie nie mogą bardziej cierpieć, to autorka pokazuje, że jednak się da.
„Twist” to historia, przy której co chwilę krajało mi się serce, a to wszystko za sprawą Adrianny. Naprawdę nie wiem, skąd ta dziewczyna czerpie siłę i motywację, aby aż tak walczyć o...
Adrianna przyjmuje kolejny cios od losu, jakim jest diagnoza. Świadoma zagrożeń, które mogą wyniknąć z jej choroby, jeśli nie zacznie do niej podchodzić na poważnie, ryzykuje mocnymi treningami, by spełnić swoje marzenia, które teraz są na wyciągnięcie ręki. Kova dostrzega, że coś złego dzieje się z dziewczyną. Wie, że nie zmieni ona swojego zdania, więc jest przy niej i stara się nią zaopiekować.
„Twist” to czwarty tom z serii „Na krawędzi”. Adrianna musi przystosować się do nowej rzeczywistości, czyli choroby, która wiąże się z wyrzeczeniami, na które teraz nie jest gotowa. Jest tak blisko osiągnięcia swojego celu, że stara się wykorzystać czas, jaki jej pozostał, zanim przyjdzie chwila leczenia. Dziewczyna jest naprawdę silna, ale to, co się ostatnio dzieje w jej życiu, bardzo ją dobija. Nie pomaga też świadomość, że Kova nie jest jej. Ta dwójka czasami rozumie się bez słów, więc też mężczyzna zauważa zmiany, jakie w niej zachodzą i jednocześnie jest świadomy, że Adrianna nie mówi mu całej prawdy. Jednak on też jest uparty i nie odpuści tak łatwo, bo to co ich połączyło, jest niewłaściwe, ale za to bardzo silne. Takie uczucie nie dotyka każdego. Może być to wielki zaszczyt, jak i przekleństwo, a w ich przypadku ciężko określić, czy bliżej do tego pierwszego czy drugiego.
Przed tą serią od Lucii Franco czytałam jej inne książki, ale żadne nie wywarły na mnie aż takiego wrażenia jak historia Adrianny i Kovy. Kiedy tylko w moje ręce wpada kolejny tom, do razu zabieram się za czytanie, bo nie potrafię żyć tak długo w niewiedzy. Już się zdążyłam przyzwyczaić do tego, że autorka lubi podkręcać atmosferę, ale mam wrażenie, że z każdym tomem jest tylko więcej emocji. Już powinnam się do tego przyzwyczaić, ale i tak kończę z szybko bijącym sercem i mętlikiem w głowie. Nie mogę się doczekać wielkiego finału tej serii, bo wiem, że nie raz się zaskoczę.
🌺 Recenzja 🌺
Adrianna przyjmuje kolejny cios od losu, jakim jest diagnoza. Świadoma zagrożeń, które mogą wyniknąć z jej choroby, jeśli nie zacznie do niej podchodzić na poważnie, ryzykuje mocnymi treningami, by spełnić swoje marzenia, które teraz są na wyciągnięcie ręki. Kova dostrzega, że coś złego dzieje się z dziewczyną. Wie, że nie zmieni ona swojego zdania, więc jest...
"Jesteśmy drużyną, ale prawda jest taka, że kiedy ty robisz wydech, ja robię wdech. Nie odwrotnie. Może i jestem Bestią, która popycha swoją Piękną na drodze do sukcesu, ale ty jesteś kotwicą, która zapewnia mi bezpieczeństwo na wzburzonym oceanie i nie pozwala mi utonąć jego falach."
Dziś o kolejnym tomie serii, która powinna już nudzić biorąc pod uwagę monotematyczność, a która nadal zachwyca i szokuje 🙈 Adrianna staje na wprost swojemu największemu wrogowi - chorobie 🥺 Jej pasją, jej życie, jej wszystko zaczyna stawać się niepewne i mroczne, a w tym wszystkim dodatkowego bólu dostarcza jej relacja z Kovą, która powinna być dawno zaskoczona, a której nie potrafią odpuścić 💔 Jednak nie wszystko w życiu jest czarne i białe, szarość dominuje i to właśnie w niej ta dwójka musi się odnaleźć 😉 Nadal czytałam z zaciekawieniem, nadal zachwycałam się każdym wydarzeniem i nadal przeżywam każdy najmniejszy szczegół tej historii, ona po prostu wtopiła się już pod moją skórę jak tatuaż 😍 Oczywiście dominującym tematem jest tutaj gimnastyka oraz dążenie do celu, determinacja by dojść na szczyt oraz bardzo szczegółowe opisy bólu, poświęcenia i wyjątkowości tego sportu 😉 Dodatkowo relacja głównych bohaterów która elektryzuje, sprawia że wstrzymujemy oddech i rozgrzewa krew w żyłach zmysłowością i namiętnością 😈Nie zabraknie też momentów gdy nasze serca zostaną złamane, ale są też takie które sklejają go naprawdę mocnym klejem - nadzieją 💔 Kolejny grubasek do kolekcji, opowiadający o pięknej miłości, pasji i przeciwnościach, które naprawdę niełatwo będzie przeskoczyć - Ria powinna się ich bać bardziej niż równoważni 😵💫 A kolejny tom zapowiada naprawdę duży przewrót w całej tej historii i nie ukrywam - boje się że nie każdy wyjdzie z tego cało 🥺
"Jesteśmy drużyną, ale prawda jest taka, że kiedy ty robisz wydech, ja robię wdech. Nie odwrotnie. Może i jestem Bestią, która popycha swoją Piękną na drodze do sukcesu, ale ty jesteś kotwicą, która zapewnia mi bezpieczeństwo na wzburzonym oceanie i nie pozwala mi utonąć jego falach."
Dziś o kolejnym tomie serii, która powinna już nudzić...
Moje życie jest teraz w zawieszeniu i właśnie to mnie przeraża. Pierwszy raz umieram ze strachu na myśl o przyszłości”.
W miarę szybko otrzymaliśmy kontynuację losów gimnastyczki i jej trenera. Dla mnie czytelnika spragnionego dalszych przygód bohaterów to najlepsza wiadomość. Myślałam, że po poprzednich częściach jestem przygotowana na wszystko, ale otrzymanych rewelacji się nie spodziewałam.
Z początku fabuła rozwijała się w wolnym tempie, przewija się wątek choroby Adrianny i w sumie nic wielkiego się nie działo. Gdy do akcji wkroczył Kova, zaczęło się robić ciekawiej. Choć przyznaje, że od ostatniego tomu nie darze go zbytnią sympatią. W tej części tylko troszeczkę udało mu się odbudować moje zaufanie.
Nie mogę zrozumieć po części zachowania Adrianny, która zbyt łatwo dała się zmanipulować i uległa ponownie wdziękom trenera. Nie wiem, czy to wpływ choroby, ale powinna być bardziej zdeterminowana, by odmówić.
Bardziej niż bohaterowie bałam się zdemaskowania i odkrycia sekretu. Momentami miałam im za złe, że zachowują się tak lekkomyślnie. Ach co ta miłość robi z człowiekiem.
Autorka nie zapomniała o wątku sportowym w całej historii. Nie byłam jednak przygotowana na zakończenie. Totalnie mnie rozbiło i zostawiło z takim szokiem, że nie wiem do tej pory, co tam się naprawdę wydarzyło. Musiałam na spokojnie przeczytać jeszcze raz, aby zrozumieć.
Z niecierpliwością czekam na ostatni tom. I szczerze boję się, co tam zastanę. Czasami niewiedza jest lepszym wyjściem.
Moje życie jest teraz w zawieszeniu i właśnie to mnie przeraża. Pierwszy raz umieram ze strachu na myśl o przyszłości”.
W miarę szybko otrzymaliśmy kontynuację losów gimnastyczki i jej trenera. Dla mnie czytelnika spragnionego dalszych przygód bohaterów to najlepsza wiadomość. Myślałam, że po poprzednich częściach jestem przygotowana na wszystko, ale otrzymanych rewelacji...
Dla mnie ta seria jest po prostu emocjonalnie totalny sztos, a do tego poznanie świata gimnastyki, który troszkę poznałam bo chodzilam w podstawówce do klasy o profilu sportowym jest świetnym wspomnieniem...Ria i Kova daja tak popalić, że chce się ich wiecej i wiecej, miłości, zdrady, bólu wszystkiego co oni doświadczają...niestety nie jest to łatwa książka i nie każdemu się spodobają jej ciemne strony bo mimo wszystko ból jest przeplatany z malą iskierką szczęścia. Mam ogromną nadzieję, że jakoś autorka zakonczy to dość dobrze dla nas czytelników...oby bo moje serce nie wiem czy jest w stanie znieść tyle cierpienia jakie oni dostają... 💔
Dla mnie ta seria jest po prostu emocjonalnie totalny sztos, a do tego poznanie świata gimnastyki, który troszkę poznałam bo chodzilam w podstawówce do klasy o profilu sportowym jest świetnym wspomnieniem...Ria i Kova daja tak popalić, że chce się ich wiecej i wiecej, miłości, zdrady, bólu wszystkiego co oni doświadczają...niestety nie jest to łatwa książka i nie każdemu...
Czwarty tom totalnie uzależniającej i gorącej serii romansu sportowego z gimnastyczką oraz sporo starszym trenerem.
Co ta seria w sobie takiego ma? Nie mam pojęcia, ale obsesyjnie wracam do niej myślami i lektura każdego kolejnego tomu sprawia, że uwielbiam jeszcze bardziej.
Ogrom emocji, uczuć, pasji, erotyki i toksyczności. Świetne i wybuchowe połączenie. A czwarty tom? To totalna jazda bez trzymanki, która łamie serca. W końcu powoli zbliżamy się do finału serii więc im bliżej (a ten tom jest już przedostatni) tym naprawdę dzieje się więcej, bardziej, intensywniej.
Głowni bohaterowie? Irytujący na maksa! A jednak, wciąż i wciąż wracam do nich myślami, do ich historii… Pomimo, że nie raz miałam ochotę mocno potrząsnąć Adrianną i powiedzieć jej: dziewczyno ogarnij się. A zachowania Kovy uruchamiały we mnie rządze mordu. Ale kocham to jak bardzo sprzeczne emocje we mnie wywołują, jak bardzo w ogóle je wywołują!
To również historia, która opowiada o walce z chorobą, która staje na drodze do marzeń. Choć zachowanie bohaterki w tym przypadku jest skrajnie (dodajcie tutaj milion podkreśleń i wykrzykników) nie odpowiedzialne.
Czy ta historia ma wady? A i owszem - i pewnie można by ich wymienić całkiem sporo. Wiele sytuacji jest totalnie abstrakcyjnych. Nie jeden raz łapałam się za głowę. Ale czy mi to przeszkadzało w tym, żeby totalnie zatracić się w tym co stworzyła Lucia Franco? Ani trochę.
Boję się finału, a jednocześnie drżę z ekscytacji, bo jedno jest pewne - będzie to mocny finał.
Czwarty tom totalnie uzależniającej i gorącej serii romansu sportowego z gimnastyczką oraz sporo starszym trenerem.
Co ta seria w sobie takiego ma? Nie mam pojęcia, ale obsesyjnie wracam do niej myślami i lektura każdego kolejnego tomu sprawia, że uwielbiam jeszcze bardziej.
Ogrom emocji, uczuć, pasji, erotyki i toksyczności. Świetne i wybuchowe połączenie. A czwarty...
Dzisiaj post o tym jak nie kończy się książek I jak bardzo można przeżyć wiele emocji czytając jedną książkę.. czyli recenzja czwartego tomu serii "Off Balance", czyli "Twist" - czyli książka która mnie zniszczyła
Nawet nie przesadzam. Serio czułam się zniszczona o czym wiedzą osoby (kocham was) którym robiłam update dotyczące tego co się w trakcie czytania działo
ꕤ 𝐊𝐑𝐎́𝐓𝐊𝐈 𝐙𝐀𝐑𝐘𝐒 𝐅𝐀𝐁𝐔Ł𝐘 ꕤ
Jest to kontynuacja historii Kovy i Adrianny - romansu z dużą różnicą wieku, gdzie on jest trenerem gimnastyki, a ona gimnastyczką. Przez poprzednie tomy działo się między nimi bardzo wiele, chwilami było toksycznie i nieprzyjemnie a chwilami dość miło I uroczo. Postać głównego bohatera to powiewająca flaga (dość szlarlatnego koloru) jednak to zmienia się w tym tomie. Trener pokazuje swoją dobrą stronę. Jednak z Adrianną nie dzieje się zbyt dobrze (nie napisze co dokładnie bo to spojlery, ale po samym opisie książki można się zorientować o co konkretnie chodzi). Wszystko się komplikuje a na jaw wychodzą nowe nieprzyjemności z którymi bohaterowie muszą się wspólnie zmierzyć
ꕤ 𝐌𝐎𝐉𝐀 𝐎𝐏𝐈𝐍𝐈𝐀 ꕤ
Autorka w dedykacji na początku przeprosiła czytelników
Nie wybaczam Ci.
Powiem tak - dawno się nie nabawiłam tyłu załamań nerwowych. Najgorsze, że z zaskoczenia. Przez cały początek książki jest temat zdrowia Adi, zawody i jej intymne spotkania z Kovą. Nie spodziewałam się tego co nastąpi pod koniec. To była istna burza i wydarzyły się same najgorsze scenariusze zakończeń jakie możecie sobie wyobrazić.
Co pisze w recenzji każdego tomu z tej serii - uwielbiam opisy aktywności, zawodów i ćwiczeń jakie wykonują zawodnicy. Widać, że autorce bardzo zależało na dokładnym i pięknym ukazaniu sportu, który jest wielką miłością i pasją Adrianny i Kovy. Widać oddanie i chęć walki o osiąganie jak największych sukcesów co niestety nie do końca jest dobre zważając na to, że Ria postawiła sport ponad własne zdrowie.
Adrianna jest na prawdę silna. Podziwiam jej determinację i walkę. Odwaga to jedna z jej największych cech. Jednak niestety muszę to napisać - w tym tomie podejmowała same głupie decyzję i zachowywała się chwilami w sposób skrajnie nieodpowiedzialny do takiego stopnia, że czułam obrzydzenie i moralną chęć walnięcia ją w łeb.
Pojawiło się wiele wątków które połamały mi serce. Historia Avery i Holly wycisnęły ze mnie łzy i czułam się okropnie czytając o tym, co przeszły. Tak samo Kova który w końcu wyznał prawdę na jeden z najbardziej nurtujących pytań, które zadają sobie czytelnicy poprzednich tomów. Sama Adrianna nie ma lekko..i na pewno nie będzie mieć SĄDZĄC PO TYM OKROPNYM ZAKOŃCZENIU
Na wczoraj potrzebuje kolejnego tomu, nie przeżyje tego i czuje ze to będzie ostra jazda bez trzymanki. Ale wiem, że jest warto
Dzisiaj post o tym jak nie kończy się książek I jak bardzo można przeżyć wiele emocji czytając jedną książkę.. czyli recenzja czwartego tomu serii "Off Balance", czyli "Twist" - czyli książka która mnie zniszczyła
Nawet nie przesadzam. Serio czułam się zniszczona o czym wiedzą osoby (kocham was) którym robiłam update dotyczące tego co się w trakcie czytania działo
„W tym zwariowanym świecie było wiele rzeczy, których nie rozumiałam. Ale najbardziej osobliwa była nasza sytuacja. Kova nie miał zasad moralnych, a ja nie miałam godności. Ochoczo odzieraliśmy się ze wszystkiego poza nami samymi.”
Chyba nie skłamię, gdy powiem, że seria „Na krawędzi” należy do najbardziej kontrowersyjnych i wzbudzających sprzeczne uczucia historii z motywem zakazanej relacji, a już z pewnością taka jest w moim osobistym rankingu. Sięgając po nią, należy zostawić moralność za przysłowiowymi drzwiami i po prostu przeżywać. To opowieść, która wyciągnie Was ze strefy komfortu, uzależni, przeżuje, a na koniec wypluje i pozostawi z ogromem pytań bez odpowiedzi. „Twist” to już czwarty, a zarazem przedostatni tom serii, a ja po raz kolejny nie wiem, co ze sobą zrobić po takim zakończeniu. Powinnam być przyzwyczajona, ale na to, co Lucia Franco serwuje swoim bohaterom, nie można być tak po prostu gotowym.
Nie będę wprowadzać Was szczegółowo w wydarzenia tego tomu, gdyż wiem, że część z Was zapewne czeka na całość, by dopiero zacząć czytać tę serię. Skupię się wyłącznie na swoich odczuciach i to powinno być wystarczającą rekomendacją. Zdecydowanie się powtórzę, bo wspominałam o tym przy recenzji każdego z poprzednich tomów, ale akurat to warto podkreślić... Jestem zachwycona tym, jak Lucia Franco ukazuje gimnastykę, która w moim odczuciu jest tutaj trzecim głównym bohaterem. Autorka przedstawia ją zarówno z tej pięknej, pełnej sukcesu i satysfakcji, jak i z tej bolesnej, wymagającej, momentami nawet okrutnej strony. Widzimy też, jak na przestrzeni wszystkim tomów Adrianna rozkwitła jako gimnastyczka, jak stała się jeszcze bardziej perfekcyjna w tym, co robi. Tym razem ma jednak solidnego przeciwnika, który gotów jest atakować w niespodziewanych momentach. Ten wątek dostarczył wielu emocji, budził we mnie współczucie przez to, co zmuszona przechodzić jest Adi. Rozsądek przy okazji podpowiadał, że to wszystko nie jest warte takiego ryzyka. Autorka uwydatnia to, że cena za spełnianie marzeń potrafi być ogromna.
Relacja Kovy i Adrianny jest jednocześnie toksyczna, ale też pełna uczucia, pasji i namiętności. Zrodziła się wbrew rozsądkowi, a jej ujawnienie mogłoby zrujnować życie im obojgu. Przy tym jednak dostrzegalne jest to, jak z każdym kolejnym tomem ewoluuje, nabiera głębi. Wyczuwalne są w niej ogromne wsparcie, zrozumienie, troska, a ich więź jest szczególna. Choć budzi skrajne odczucia, a pewne jej aspekty potępiłabym w prawdziwym życiu, to wykreowana przez autorkę fikcja niesamowicie mnie pochłonęła. Ich perypetie są pełne ognia, zaskakują, wciągają bez reszty, a to wszystko podszyte jest obawą o odkrycie. Namiętność za to jest grzeszna, wyuzdana, baaaardzo niegrzeczna. Lucia nie szczędzi barwnych i obrazowych opisów, które przyprawiają o rumieńce.
„Twist” wraz z poprzednimi tomami serii „Na krawędzi” to angażująca i pochłaniająca historia, gdzie główną rolę gra zakazana, kontrowersyjna miłość między gimnastyczką i jej trenerem. To nie jest historia dla wszystkich, przy niej ważna jest umiejętności odróżniania fikcji literackiej od rzeczywistości. Jest pikantna, balansuje na granicy moralności, a przy tym zachwyca realistycznym ukazaniem sportu. Zwraca też uwagę na inne trudne tematy, skłaniając przy tym do refleksji. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli zbyt długo czekać na kontynuację, bo zakończenie pozostawiło mnie z ogromnym mętlikiem w głowie i niepewnością, co wydarzy się dalej. Jestem ciekawa i aż boję się, co jeszcze Lucia Franco przygotowała dla Adrianny i Kovy.
„W tym zwariowanym świecie było wiele rzeczy, których nie rozumiałam. Ale najbardziej osobliwa była nasza sytuacja. Kova nie miał zasad moralnych, a ja nie miałam godności. Ochoczo odzieraliśmy się ze wszystkiego poza nami samymi.”
Chyba nie skłamię, gdy powiem, że seria „Na krawędzi” należy do najbardziej kontrowersyjnych i wzbudzających sprzeczne uczucia historii z...
Anie i Kovie nie może być za lekko. Nieuleczalna choroba, zbliżające się mistrzostwa i mnożące się sekrety. Wszystko to nie tylko przytłacza ich oboje, ale też dramatycznie odbija się na ich życiu. Jednak Ana jest zdeterminowana, żeby osiągnąć sukces, a dla ukochanego sportu jest w stanie oddać wszystko. Dosłownie. Walcząc o życie pokonuje kolejne przeciwności, a w tym czasie Kova robi wszystko, żeby zapewnić jej bezpieczeństwo nawet kosztem siebie. Czy ich relacja przetrwa? Czy mroczne pożądanie, które spala ich ze sobą w końcu osiągnie szczyt?
Czwarty tom serii Balance to kolejna perełka. Wciągająca i rzucająca na kolana. Pełna akcji, namiętności i szaleństwa. Jedna z tych, które zaczynacie i nie potraficie odłożyć, bo tak mocno trzyma was w swoich sidłach. Ja przysięgam, że nie wiem jak ona to robi, ale przez prawie sześciuset stronicowe książki Franco dosłownie się płynie. I owszem mamy tam wzburzone morze i nawałnice, ale tych jej książek nie da się odłożyć. Po pierwszych zdaniach wiecie, że przepadliście. Że nie oderwiecie się od tej książki, a powroty do rzeczywistości będą trudne. Emocjonalny rollercoaster, który dostajemy powala na kolana i poniewiera.
To, co dzieje się między Aną i Kovą to… ciężko to opisać. Ta dwója niszczy się nawzajem, ale jednocześnie żyć bez siebie nie może. Ciągnie ich do siebie, jednak zdają sobie sprawę, że ich związek to zbyt wielka kontrowersja. Gdyby cokolwiek wyszło na jaw jego czeka więzienie, a ją nagłe zakończenie kariery. Prawda jest jednak taka, że nie potrafią bez siebie żyć. Nienawidzą się i kochają. Pożądają i odpychają od siebie. Napięcie między nimi tylko się gdy zwiększa, a gdy w końcu wybucha, to zmiata z powierzchni wszystko. Podobnie jak Ana na każdych zawodach, zdobywając złoto za złotem. Jej potencjał i umiejętności jest niemal tak wysokie jak pożądanie między nimi. Prowadzona ręką Kovy, darząc go ogromnym pokładem zaufania, rozwija siebie i ufnie wpada w jego ramiona. Momentami zapominamy, że Ana jest chora. Ale mogę Wam obiecać, że Kova o tym nie zapomina. Ani na moment. Gwarantuje Wam też, że po takim zakończeniu będziecie chcieli tylko więcej. Bo ja chcę. I to bardzo.
Ja już wiem, że ostatniego tomu będę tęsknie wyczekiwała. Będzie dopiero w lipcu. Ja nie wiem jak to wytrzymam. Ale chcę wiedzieć co dalej. I trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.
Anie i Kovie nie może być za lekko. Nieuleczalna choroba, zbliżające się mistrzostwa i mnożące się sekrety. Wszystko to nie tylko przytłacza ich oboje, ale też dramatycznie odbija się na ich życiu. Jednak Ana jest zdeterminowana, żeby osiągnąć sukces, a dla ukochanego sportu jest w stanie oddać wszystko....
Recenzja:
Czwarty tom serii Na krawędzi, również skradł moje serce, jak trzy poprzednie, co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo kocham ten klimat jaki panuje w tych książkach. Mamy tutaj historię miłosną, która nigdy nie powinna się wydarzyć, a jednak... W tym tomie jakoś bardziej czułam emocje między bohaterami i po prostu było widać, że się kochają. Ich relacja jest trudna, ma wzloty i upadki, a przede wszystkim nie może być publiczna, ponieważ dla ich dwójki mogłoby to się źle skończyć, aczkolwiek w obecnie sytuacji wcale nie jest lepiej. W tej serii znajdziemy również pasję i naprawdę podczas czytania możemy sami poczuć, jak głowni bohaterowie są jej w pełni oddani. Nie brakowało tutaj scen 18+, które były naprawdę spicy🌶️ i idelanie dopełniały całą tę historię. Pomimo tego, że książka ma prawie 600, totalnie tego nie odczuwałam, bo autorka ma prześwietny styl pisania, który jest przyjemny w odbiorze. Zakończenie sprawiło, że ja na już potrzebuję kolejny tom, bo nie wytrzymam nie wiedząc, co wydarzy się dalej.
💜"𝑻𝒘𝒊𝒔𝒕. 𝑵𝒂 𝒌𝒓𝒂𝒘ę𝒅𝒛𝒊. 𝑻𝒐𝒎 𝟒" 𝑳𝒖𝒄𝒊𝒂 𝑭𝒓𝒂𝒏𝒄𝒐
[współpraca reklamowa]
Recenzja:
Czwarty tom serii Na krawędzi, również skradł moje serce, jak trzy poprzednie, co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo kocham ten klimat jaki panuje w tych książkach. Mamy tutaj historię miłosną, która nigdy nie powinna się wydarzyć, a jednak... W tym tomie jakoś bardziej czułam emocje między...
"Miłość to spojrzenie. Miłość to uczucie. Miłość to sześcioliterowe slowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność."
🩷🩷🩷
Nasączona emocjami i odmieniająca je przez wszystkie życiowe przypadki.
Portretująca miłość, którą, choć zakazana, stać na największe poświęcenia.
Przestawiająca nieustanną walkę o marzenia, a także ogromną siłę i determinację w dążeniu do celu.
"Twist. Na krawędzi" to już czwarte spotkanie z Adrianą i Kovą.
Ohhh ja już jestem od nich uzależniona.
Uwielbiam tę serię i na każdy tom czekam z utęsknieniem.
Seria Na krawędzi to coś więcej niż romans. To przede wszystkim gimnastyka, która jest sensem życia obojga bohaterów.
To nieustanna walka o siebie i swoje marzenia.
To udowodnienie o swojej sile, niezależności.
To kłody rzucane pod nogi przez okrutny los i próba ich pokonania.
To piękna, dojrzewająca i rosnąca w siłę miłość.
Miłość od pierwszego wejrzenia.
Miłość zakazana.
Miłość, która nie patrzy na wiek.
Miłość gimnastyczki i jej trenera.
W "Twist" mamy możliwość przyjrzenia się tej miłości z zupełnie innej perspektywy. Widać tu, jak z każdym dniem przybiera na sile, jak staje się tą dojrzalszą.
Bo nasi bohaterowie też właśnie tacy się stają.
Dojrzali.
Mniej wybuchowi.
Mniej spontaniczni.
Bardziej zaś zrównoważeni.
Bardziej skupieni na sporcie.
Bardziej skupieni na przyszłości.
Jednak nie znaczy to, że wszystko idzie zgodnie z planem.
Otóż nie.
Przed obojgiem z nich trudne wyznanie.
Zmierzenie się z przeszłością.
Uporanie się z teraźniejszością.
A to nielada wyznanie.
Będzie ból.
Będzie rozpacz.
Będzie krew, łzy i pot.
Ale będzie też stanięcie oko w oko z prawdą. Będzie możliwość odkupienia i oczyszczenia.
Czy jednak winy będą im darowane?
Zakończenie jest tym, co budzi najwięcej emocji. Ohh kontynuację chciałoby się na już. Ogromnie jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów.
Czy łącząca ich miłość przetrwa naprawdę każdą burzę?
Czy będzie dany im happy end?
"Twist. Na krawędzi" to naprawdę niesamowity splot zdarzeń. Dzieje się tu naprawdę wiele. Przed bohaterami trudna, wyboista, wręcz cierniowa droga. Będą musieli stawić czoła wielu przeszkodom, wielu wyzwaniom.
Czy sobie poradzą?
Liczę na to, że tak 😉
Czytaliście serię "Na krawędzi "? Jeśli nie to koniecznie musicie to nadrobić ❤️
"Miłość to spojrzenie. Miłość to uczucie. Miłość to sześcioliterowe slowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność."
🩷🩷🩷
Nasączona emocjami i odmieniająca je przez wszystkie życiowe przypadki.
Portretująca miłość, którą, choć zakazana, stać na największe poświęcenia.
Przestawiająca nieustanną walkę o marzenia, a także ogromną siłę i determinację w dążeniu do...
Lucia Franco znowu to zrobiła! Wskoczyła na całkiem nowy poziom z historią Adrianny i Kovy. Poturbowała czytelnika emocjonalnie, zaskoczyła, rozpaliła, zraniła. Aż nie wiem jak ubrać w słowa to, co działo się w „Twist”. Ta książka jest uzależniająca, toksyczna i cudowna jednocześnie. Wywołuje w czytelniku tyle sprzecznych emocji, pokazuje jak relacja dwojga (powiedzmy dorosłych) ludzi może być niezdrowa i jak koncertowo spieprz*ć swoje życie a zarazem kochać, kochać za mocno.
Adrianna musi zmierzyć się w swoim życiu obecnie z trzema wyzwaniami. Po pierwsze dostać się na olimpiadę. Po drugie walczyć z chorobą, która ją zabija. Po trzecie uporządkować swoją skomplikowaną relację z Kovą. To dużo jak na młodą osobę, która wkracza właśnie w dorosłość. Mimo to każdy dzień Adrianny to walka. Bolesna walka. Młoda gimnastyczka mimo choroby zaciekle trenuje, aby spełnić swoje największe marzenie. Jest świadoma, że odwlekanie leczenia może źle się skończyć a mimo to uparcie ucieka przed tym, co nieuniknione. Mało tego, postanawia nikomu nie mówić o chorobie. I to kolejna zła decyzja, ponieważ wewnętrzne rozterki i strach zjadają ją od środka. Ale Kova znowu jest przy niej. Powoli odkrywa przed Adrianną swoje uczucia i sekrety. W końcu pojawia się nadzieja i zaufanie. Kova znowu jest uparty. I znowu udowadnia, że każda granica i zasada jest do złamania. Mężczyzna dowiaduje się o chorobie Adrianny i postanawia być dla niej wsparciem. Postanawia być u jej boku. Kiedy tych dwoje zaczyna budować swoją przyszłość na kruchych fundamentach dochodzi do kolejnego kryzysu. Jeśli wyobrazicie sobie najgorszy scenariusz dla tej pary to właśnie on się spełnia… Czy Adrianna i Kova mają szansę na szczęśliwe zakończenie?
„Twist” to totalnie jazda bez trzymanki! Brzmi banalnie? Może i tak, ale inaczej nie umiem opisać tego, co autorka funduje nam w tym tomie! Relacja Kovy i Adrianny zawsze była toksyczna, ale teraz wskakuje na kolejny poziom. To, co łączy tych dwoje staje się wręcz niebezpieczne. Kova w tej części zyskuje w moich oczach, bowiem w końcu poznaje przyczyny jego zachowania i decyzji. Nie staje się on nagle rycerzem na białym koniu, ale zdecydowanie zastanawiam się nad odkupieniem jego win. Adrianna za to wpada w wir decyzji, które mają za zadanie ją zabić. Serio! Dawno żadna bohaterka tak mnie nie irytowała. Rozumiem jej walkę o marzenia, ale, po co za nimi gonić skoro na mecie może czekać tylko śmierć. Lucia Franco cudownie żongluje emocjami i prowadzi fabułę w zawrotnym tempie. Tutaj dzieje się tak dużo, że nie ma czasu na głębszy oddech a co dopiero na nudę. W tej części autorka powróciła ze sporą dawką erotyki i to w mocnym wydaniu. Jeśli jednak jesteście już przy czwartym tomie tej serii to będziecie gotowi na pikantne fragmenty. Cóż powoli zbliżamy się do końca serii „Na krawędzi”. Jestem szalenie ciekawa, jaki będzie finał i troszkę się boje, bo znając już pióro autorki może stać się dosłownie WSZYSTKO!
Lucia Franco znowu to zrobiła! Wskoczyła na całkiem nowy poziom z historią Adrianny i Kovy. Poturbowała czytelnika emocjonalnie, zaskoczyła, rozpaliła, zraniła. Aż nie wiem jak ubrać w słowa to, co działo się w „Twist”. Ta książka jest uzależniająca, toksyczna i cudowna jednocześnie. Wywołuje w czytelniku tyle sprzecznych emocji, pokazuje jak relacja dwojga (powiedzmy...
Kolejny już 4 tom serii BALANCE za mną i jak za każdym razem i ten tom wzbudził we mnie mieszane uczucia.
W tym tomie kolejne wydarzenia bohaterów zapowiadały się bardzo ciekawie i dlatego też czym prędzej po jego premierze postanowiłam po niego sięgnąć. Niestety nie było tak do końca. Owszem w trakcie tego tomu wiele wątków ujrzało światło dzienne i dostało swoją chwilę "chwały", jednakże po jego zakończeniu stwierdziłam, że tak naprawdę oprócz tych kilku zwrotów akcji, nic tak naprawdę się nie działo.
Przepraszam! Działy się uniesienia miłosne dwójki głównych bohaterów, które w każdym z poprzednich tomów wzbudzały we mnie różne emocje, ale tym razem czułam ciarki na rękach, czytając te sceny i to nie z powodu ekscytacji.
Autorka w tym tomie postanowiła dołożyć do pieca i pokazać bardziej ostre i brutalne zbliżenia, które z pewnością znajdą swoją rzesze fanów, jednakże dla mnie było za dużo i za ostro. Czytając ten tom, miałam ogólnie wrażenie, że jest to jedna wielka scena erotyczna. Ku mojemu zdziwieniu zdarzało się ze jedno spotkanie bohaterów w tej materii, było rozciągnięte na kilka rozdziałów!
Sam pomysł fabularny na rozwinięcie tej historii miał swój potencjał, jednakże uważam, że można byłoby wspomniane wątki historii umieścić spokojnie w kolejnym tomie. Ten tom był dla mnie jednym ze słabszych tej serii i nie wniósł w całość historii tyle, ile bym chciała.
Po jego zakończeniu pojawiła się myśl, że chyba jednak pora porzucić tę serię...ale. No właśnie! Ale Autorka to mistrzyni kończenia tomów w taki sposób, że nie sposób jest nie sięgnąć po kolejny, aby zobaczyć, co z tego zakończenia powstanie.
Zatem mimo tego, iż ten tom nie spełnił do końca moich oczekiwań, postanowiłam wyczekać i sięgnąć po piąty, ostatni tom tej serii i poznać finał całej historii.
Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy lubią kontrowersyjne związki oraz brudny, czasem wręcz brutalny sposób prezentacji miłosnych uniesień 😈
Kolejny już 4 tom serii BALANCE za mną i jak za każdym razem i ten tom wzbudził we mnie mieszane uczucia.
W tym tomie kolejne wydarzenia bohaterów zapowiadały się bardzo ciekawie i dlatego też czym prędzej po jego premierze postanowiłam po niego sięgnąć. Niestety nie było tak do końca. Owszem w trakcie tego tomu wiele wątków ujrzało światło dzienne i dostało swoją chwilę...
Seria Na Krawędzi to jedna z takich, o której z pewnością trudno będzie zapomnieć. Powrót do Coral Cup to tak jak spotkanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Tym razem Lucia w 600 stronach zawarła prawdziwą paletę odcieni przeróżnych uczuć.
Kocham i nienawidzę..
Jestem oszołomiona.. Czasami oburzona..
Mimo to czuję się jak narkoman na haju po kolejnej dawce Adriany i Kovy.
Gimnastyka dla Adriany jest powietrzem, którym oddycha. Mimo toczącej się w jej wnętrzu wyniszczającej choroby, każdego dnia podejmuje nierówna walkę i wygrywa. Jej upór i determinacja po raz kolejny sprawia, że jej marzenia stają się rzeczywistością. W tym wszystkim oparcie daje jej trener, kochanek, przyjaciel.. Kova też walczy ze swoimi uczuciami i tym razem na jego podium stoi Ria. Dość karmienia się kłamstwami. Tylko czy to wystarczy by odbudować, to co uległo zniszczeniu?
Czy relacja Kovy i Adriany jest toksyczna? Kontrowersjyjna? Bulwersująca? Z pewnością tak, ale nie zawiera się tylko w czerni i bieli romansu siedemnastoletniej gimnastyczki z trzydziesto cztero letnim trenerem. To mnóstwo odcieni szarości uczucia, które nie powinno zakwitnąć, pożądaniu, które trawi niczym pożar i dzieleniu pasji.
I kreacja Kovy, która po raz pierwszy mam wrażenie oparta jest na prawdzie. Wreszcie dostrzegłam tu jego dojrzałość. Do tej pory zbudowany z sprzeczności pokazał twarz mężczyzny, który potrafi być zwykłym przyjacielem, jest opiekuńczy i wreszcie weźmie odpowiedzialność za swoje wybory.
Uwielbiam ten tom jak i całą serię. Pasja, sport, miłość i pożądanie. Do tej pory nie poskładałam się po końcowych rozdziałach. Autorka postawiła szach ale mat ciągle przed nami, w finałowym tomie. Wiem, że nie mogę się doczekać. Ogromnie polecam 🖤🛐
Seria Na Krawędzi to jedna z takich, o której z pewnością trudno będzie zapomnieć. Powrót do Coral Cup to tak jak spotkanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Tym razem Lucia w 600 stronach zawarła prawdziwą paletę odcieni przeróżnych uczuć.
Kocham i nienawidzę..
Jestem oszołomiona.. Czasami oburzona..
Mimo to czuję się jak narkoman na haju po kolejnej dawce Adriany i...
Książka bądź seria, którą z pewnością przeczytacie ponownie to...? W moim przypadku jest to zdecydowanie seria "Na krawędzi" Lucii Franco. Nawet nie wiecie jak ja przepadłam dla tej historii! Serce mnie boli bo wiem, że została już tylko ostatnia jej część, ale ona pojawi się dopiero pod koniec lipca, także narazie postaram się o tym nie myśleć i dalej rozpływać się nad czwartym tomem, o wdzięcznej nazwie - "Twist". Wiecie, nie spodziewałam się kompletnie, że jestem w stanie tak bardzo pokochać historię w książce i to jeszcze taką, która zawiera się aż w pięciu tomach! Co więcej, mnie jest wciąż jej mało. Także to jest bardziej niż pewne, że jeszcze kiedyś znowu do niej powrócę. I jak przeważnie mam lekki niepokój jak widzę 600 stron w książce, tak w tym przypadku za każdym razem jak otwieram paczkę od kuriera, to mam nadzieje, że właśnie tyloma stronami uraczyła mnie w danym tomie autorka. "Twist" spełnił moje oczekiwania. Nie dość że ma 583 strony cudowności, to jeszcze okładka jest w moim kolorze - czy to nie brzmi jak prawdziwa zachęta do zatopienia się w świecie gimnastyki i zakazanych relacji?😈 Nie wiem nawet jak Wam opisać słowami, co poczułam jak tylko wyjęłam tę książkę z paczki! Był pisk, było przytulanie i zapowiedź najwspanialej spędzonych dwóch dni mojego życia!
"Zawsze wierzyłam, że co ma być to będzie. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, wszystko ma swój cel. Nawet jeśli czasem jest nim tylko ból serca i całkowite zniszczenie. Może tak właśnie miało być."
Każdy z tomów tej serii kończy się tak, że czytelnik ma ochotę krzyczeć i rwać sobie włosy z głowy - bynajmniej ja tak miałam (inni mogą mieć swoje odczucia, jednakże jeśli tak jak ja kochacie tę serię, to z pewnością mieliście tak jak ja 😅). Nie inaczej było pod koniec tomu "Release", kiedy to Adrianna dowiedziała się kilku druzgocących rzeczy na temat stanu jej zdrowia. I choć na dziewczynę spadła istna bomba, która rozerwała jej duszę na kawałki, postanawia zatrzymać tę informację dla siebie, bowiem nie chce współczucia czy lżejszego traktowania na sali gimnastycznej. Pomimo tego, że jej ciało zdecydowanie cierpi, ona się nie poddaje i cały czas walczy, chcąc jak najlepiej przygotować się do zawodów i do olimpiady. Ukrywanie informacji przed Kovą nie jest łatwym zadaniem, bo jak sami wiecie, facet obserwuje ją niczym jastrząb swoją ofiarę. A niestety nad emocjami nie zawsze da się zapanować. Gdy okazuje się, że Kova doskonale wie z czym mierzy się Adi, dochodzi między nimi do bardzo burzliwej konfrontacji...
"Często powtarza się, że jeśli jesteśmy pewni siebie, to słowa innych ludzi nie są w stanie sprawić, że poczujemy się gorsi, ale to kompletna bzdura. Kiedy bardzo ci na kimś zależy, nie jesteś w stanie zignorować jego słów, choćbyś nie wiem jak był silny."
Obecna sytuacja nie wpływa na oboje bohaterów za dobrze. Kova przekroczy swoje granice, ale czy Adrianna będzie w stanie na nowo mu zaufać? Czy uda im się zbudować swoją więź od nowa? I czy tym razem będzie ona tak silna, że będą oni mogli zatracić się w uczuciu, pomimo konsekwencji z którymi mogą się one wiązać?
"Miłość jest ryzykowna i chociaż mówi się, że nie powinna boleć, zawsze tak jest. Bo idealna miłość nie istnieje. Jest raczej jak seria prób i błędów. Jeśli pozwolisz sobie kogoś pokochać, dajesz temu komuś władzę nad sobą."
Ten tom zdecydowanie zagrał na wszystkich moich emocjach. Momentami rozrywał mi serce na pół doprowadzając do łez, innym razem rozpływałam się przy zachowaniu głównych bohaterów, po to żeby za chwilę serce przyspieszyło mi do takiego stopnia, że myślałam, że dostanę zawału. Jedna sytuacja dosłownie rozniosła mnie na kawałki. Autorka tak dozowała emocje, że punkt kulminacyjny był niczym isty wybuch wulkanu - o raju! Co tam się momentami działo, to można było zbierać szczękę z podłogi z niedowierzania! Bohaterowie jak zwykle wspaniale wykreowani, z tą różnicą, że w tym tomie widać ich ogromną zmianę - nie gwałtowną, ale powolną. I to jest wspaniałe. Kova przekraczający swoje granice, pokazujący wszystkie te emocje, które do tej pory musiał tłumić , zawzięcie i upór Adrianny, który momentami był aż niemożliwy do ogarnięcia przez zwykłego człowieka. Podobała mi się w tej części również postać ojca Adrianny, który to był ogromnym wsparciem dla swojej córki - miałam wrażenie, że tutaj był bardziej "ludzki", zachowywał się tak jak w końcu powinien zachowywać się wspierający ojciec. Akcja całej książki bezzmiennie toczy się swoim tempem, nie jest ani dynamiczna ani powolna, a ogrom wydarzeń przed którymi stanęli główni bohaterowie nieraz wywoływał uśmiech na mojej twarzy, doprowadzał mnie do łez, a nawet czasami miałam ochotę wskoczyć do książki i nakopać co poniektórym bohaterom. W tym tomie odnajdujemy też sporo wyjaśnień pewnych kwestii, co również stanowiło dla mnie niemałe zaskoczenie. Postać Katji, czy matki głównej bohaterki, zagrały mi tu pare razy na nerwach 😅 ale przecież za prosto to być nie mogło, prawda? Ogromnym zaskoczeniem była dla nie również konfrontacja Adrianny ze swoją przyjaciółką, oraz wyjaśnienie zagadkowych kwestii dotyczących ich "sporu". Autorka stworzyła niesamowitą fabułę, która dosłownie cała się klei, nie ma sytuacji, które nie byłyby wyjaśnione (nawet jak myśleliście tak w poprzednich tomach, to wierzcie mi, wszystkie puzzle zaczynają wskakiwać w odpowiednie miejsca). No i nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o sytuacji, w której stanęła Adi na końcu tego tomu i tego, że autorka po raz kolejny zakończyła książkę w tak dramatycznym momencie, że ja nie wiem jak przeżyje to oczekiwanie na finał tej historii. Po części może i spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, ale to jak zostało to przedstawione, było po prostu fenomenalne - emocje, które temu wszystkiemu towarzyszyły całkowicie przyćmiły moje domysły tego co się wydarzyło i w żaden sposób nie jestem tym zawiedziona. Relacja między głównymi bohaterami w końcu nabrała rumieńców, Kova pokazał tą nieznaną nikomu twarz - no ależ to wszystko było piękne! Nie przestanę się zachwycać tą historią, na to nie liczcie 😎 Jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście tej serii, to nie wiem na co czekacie! Omija Was tak wiele...😈
"Kiedy idziesz przed siebie, nie patrz pod nogi. Twoje marzenia, twoje wizje, twoje cele, twoje aspiracje... Jeśli się w sobie zamkniesz, wszystko to przepadnie. Patrz w przyszłość z optymizmem, z wiarą (...) Na twojej drodze zawsze będą pojawiać się góry, które będziesz chciała pokonać, a które sprawią, że zaczniesz w siebie wątpić. Będziesz pytać samą siebie, jak sobie z tym poradzić. Na tym polega życie. (...) Nie skupiaj się na tym, jak trudno je poruszyć, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o to, jak wiele jesteś w stanie z siebie dać, kiedy przyjdzie właściwy czas. Nie możesz poruszyć góry i nie jesteś w stanie jej obejść. Ale jesteś w stanie wspiąć się na jej cholerny szczyt i pokazać samej sobie, do czego jesteś zdolna."
Książka bądź seria, którą z pewnością przeczytacie ponownie to...? W moim przypadku jest to zdecydowanie seria "Na krawędzi" Lucii Franco. Nawet nie wiecie jak ja przepadłam dla tej historii! Serce mnie boli bo wiem, że została już tylko ostatnia jej część, ale ona pojawi się dopiero pod koniec lipca, także narazie postaram się o tym nie myśleć i dalej rozpływać się nad...
Tak bardzo się myliłam myśląc, że już bardziej nie mogę pokochać tej serii. Ten tom spowodował że moja miłość wyszła ponad skalę!
Ta historia z każdym tomem staje się bardziej fascynująca, bardziej przerażająca, bardziej druzgocącą i niebywale rozpalająca zmysły.
Ale w tym tomie przeważają
„miłość", „oddanie" i „prawda". Prawda której tak bardzo brakowało. Która sprawiła, że zobaczyłam inne oblicze Kovy. Ściągnął tą maskę i pokazał prawdziwego siebie.
I takiego go uwielbiam najbardziej. Troskliwego, opiekuńczego a jednocześnie potrafiącego dalej trenować zawodników twarda ręką. Wycisnąć z nich wszystko żeby później podziwiać ich perfekcję.
Dał jej to czego ona tak bardzo pragnęła... pomógł jej spełniać marzenia!
I pomimo że kosztuje ją to mnóstwa wyrzeczeń i energii a jej ciało odmawia posłuszeństwa i pragnie odpoczynku ja na jej miejscu postąpiłabym tak samo! Nic nie stanęłoby by mi drodze gdyby cel był na wyciągnięcie ręki..
Co wcale nie oznacza, że nie drżę o jej życie. Za każdym razem jak jedzie na trening i się katuje żeby zagłuszyć galopujące myśli wstrzymuje oddech i błagam żeby jej ciało jeszcze trochę wytrzymało...
Ale im dalej tym bardziej brakuje mi powietrza, zamykam oczy i zamieram... Nie ma już nic a po moim policzku spływa łza.
Jeżeli uwielbiacie romanse sportowe, lubicie być rozpalone do czerwoności i jednocześnie kilka razy przechodzić zawał to koniecznie musicie przeczytać!
To jest seria mojego życia! Nie ma większej miłości niż miłość do Ady i Kovy! I nie jest to miłość moralna. Pewne rzeczy się ze mną kłócą, ale przestałam się tym przejmować. Czekam z niecierpliwością na to co mi dadzą w ostatnim tomie.
Tak bardzo się myliłam myśląc, że już bardziej nie mogę pokochać tej serii. Ten tom spowodował że moja miłość wyszła ponad skalę!
Ta historia z każdym tomem staje się bardziej fascynująca, bardziej przerażająca, bardziej druzgocącą i niebywale rozpalająca zmysły.
Ale w tym tomie przeważają
„miłość", „oddanie" i „prawda". Prawda której tak bardzo brakowało. Która...
„Miłość to spojrzenie. Miłosć to uczucie. Miłość to sześcioliterowe słowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność”
„Był mój, tak jak ja byłam jego”
współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca
Walka o marzenia nigdy nie była tak trudna.
Adrianna w momencie, gdy świat wali jej się na głowę wie jedno, nawet nieuleczalna choroba nie powstrzyma jej przed uprawianiem sportu, którego kocha. Jest to najprawdopodobniej ostatnia szansa na spełnienie największego marzenia i dostanie się do kadry olimpijskiej, więc wbrew zaleceniom lekarzy odkłada leczenie by móc, możliwie po raz ostatni zawalczyć o swoje marzenia.
Kova nie może patrzeć jak Ada z treningu na trening coraz bardziej się naraża lekceważąc objawy choroby. Jest rozdarty, widząc ukochaną, która za wszelką cenę, chce zdobyć to o co tak długo walczyła, nie dbając o żadne konsekwencje.
Podczas, gdy Adriana walczy o olimpiadę, Kova walczy o nich i ich szczęście. Z każdym kolejnym krokiem, który wspólnie pokonują ich relacja się rozwija. Wracają uczucia ze zdwojoną siłą, napędzani pożądaniem coraz śmielej zwracają się do siebie.
Czy są w stanie na nowo odbudować swoją więź? Czy tym razem będzie ona nierozerwalna?
Tak naprawdę to od pierwszego tomu wiedziałam, że będzie ta seria, w której pasja i miłość przeplatają się między sobą tworząc niesamowitą, zapierającą dech w piersiach historię, będzie najlepszą jaką kiedykolwiek przeczytałam.
Trzy poprzednie tomy wprowadzały mnie w klimat całej relacji, tego napięcia, oczekiwania tylko po to żeby w tym tomie brutalnie wyrwać moje serce i je zdeptać. Ten tom zniszczył mnie psychiczne i emocjonalnie i nie jestem w stanie się pozbierać. Minęło kilka dni odkąd skończyłam czytać, a ja w dalszym ciągu nie jestem w stanie sklecić porządnie zdania bo gdy tylko przypomnę sobie co autorka zrobiła nam w tej części boli mnie chyba cała moja dusza. Najpierw zatrzymało mi się serce, później płakałam i nie potrafiłam przestać. Ta seria dla niektórych może wydawać się kontrowersyjna, zakazany związek, duża różnica wieku, ale dla mnie jest to zdecydowanie coś więcej. Obserwowanie jak Ria się zmienia. Jak w dalszym ciągu oddaje całą siebie gimnastyce, ile rzeczy musi się wyrzec by móc spełnić to swoje jedno największe marzenie. Dla nas to jest nierealne, ale ona od najmłodszych lat konsekwentnie dąży do osiągnięcia sukcesu i nic… a już tymbardziej choroba, jej nie zatrzyma. Od początku nie miała lekko, ale dopiero teraz mam wrażenie los zaśmiał jej się w twarz, choć tak naprawdę nie zrobiła nic złego. Bo jak można być złym człowiekiem, przez miłość do drugiej osoby?
A Kova? On już od pierwszego tomu skradł moje serce bo wiedziałam, że pod maską ruskiego dupka skrywa się więcej niż jest w stanie pokazać, ale to jak diametralnie zmienił się w tym tomie moja miłość do tego bohatera wzrosła do nieosiągalnego poziomu, bo to jak Lucia poprowadziła jego postać w tym tomie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Całą sobą czułam jego ból, jego tęsknotę i żar który go pochłaniał.
Tych dwoje nie może żyć bez siebie. Ja się nie zgadzam z tym co tam się wydarzyło i proszę o ostatni tom bo moje serce tego nie wytrzyma…
„Twist”💜🤸🏼
„Miłość to spojrzenie. Miłosć to uczucie. Miłość to sześcioliterowe słowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność”
„Był mój, tak jak ja byłam jego”
współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca
Walka o marzenia nigdy nie była tak trudna.
Adrianna w momencie, gdy świat wali jej się na głowę wie jedno, nawet nieuleczalna choroba nie powstrzyma...
Od pierwszej części historia Kovy i Adi mnie zafascynowała :) Z każdą kolejną książką z serii moja miłość do tej pary tylko rosła. Ta część nie odbiega od reszty , pełno w niej skrajnych emocji , które raz mnie uskrzydlały aby potem wycisnąć potok łez. Również historia Avery i brata Adrianny zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej nie mogę się doczekać wydania książki o nich jeszcze w tym roku :)
Od pierwszej części historia Kovy i Adi mnie zafascynowała :) Z każdą kolejną książką z serii moja miłość do tej pary tylko rosła. Ta część nie odbiega od reszty , pełno w niej skrajnych emocji , które raz mnie uskrzydlały aby potem wycisnąć potok łez. Również historia Avery i brata Adrianny zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej nie mogę się doczekać wydania...
Jak ja czekałam na Twist, na chwilę, kiedy znowu zanurzę się w świecie Kovy i Rii. Żeby znowu zobaczyć miłość tych dwojga i miłość tych dwojga do gimnastyki. Poczuć hipnotyzującą aż bolesną ( i to dosłownie) namiętność i wraz z Adi uczestniczyć w morderczym wyścigu po zwycięstwo.
W tej części, po strasznych wiadomościach, które spadły na Adriannę, czułam jej ból i niemoc, ale też wreszcie poznałam drugie oblicze Kovy. Nie tego aroganta i samoluba, tylko wrażliwca, który tak wiele zrobił dla innych. I nie wiem, czy to możliwe, ale chyba zakochałam się w nim po raz drugi (albo czwarty). Otrzymałam odpowiedzi na wiele pytań, które nurtowały mnie od początku.
Podczas lektury płakałam dwa razy. Pierwszy na scenie długiej rozmowy Adrianny i Avery. Autorka pokazała na czym polega prawdziwa przyjaźń, a może i więcej - siostrzana miłość pomiędzy siostrami z wyboru. To, co zrobiła Avery dla Adi było niesamowite. Sama ona była niesamowita. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę.
Drugi raz mialam łzy w oczach przy ostatnich rozdziałach, kiedy już czuć było napięcie związane z nadejściem czegoś strasznego. I to straszne i nieuniknione roztrzaskało mnie w drobny mak.
Po przeczytaniu tej części chciało mi się krzyczeć, z niemocy, ze złości, z rozżalenia. Jak mogło do tego dojść? Jak?
Ciężko jest pisać o kolejnej częściej nie zdradzając szczegółów, ale mam nadzieję, że udało mi się przekazać emocje, które mi towarzyszyły i zachęcić was do sięgnięcia po tę serię. Jest obłędna, jest warta każdej zarwanej nocy i morza wypłakanych łez. Jest cudowna, piękna i zachwycająca.
Myślałam, że będzie już z górki, ale Lucia Franco zaskakuje czytelnika z każdą następną częścią coraz bardziej, zostawiając z roztrzaskanym serduchem i burzą emocji. Oby do lipca...
Jak ja czekałam na Twist, na chwilę, kiedy znowu zanurzę się w świecie Kovy i Rii. Żeby znowu zobaczyć miłość tych dwojga i miłość tych dwojga do gimnastyki. Poczuć hipnotyzującą aż bolesną ( i to dosłownie) namiętność i wraz z Adi uczestniczyć w morderczym wyścigu po zwycięstwo.
W tej części, po strasznych wiadomościach, które spadły na Adriannę, czułam jej ból i niemoc,...
❤️"-Przyjdą takie dni, które cię powalą. I wiesz co?
-Co?
-Podniesiesz się i pójdziesz dalej, żeby udowodnić samej sobie, na co cię stać. Wiem, że teraz to ci się wydaje niemożliwe, ale zobaczysz, że będzie warto walczyć. Pewnego dnia się przekonasz"
🌪
TWIST - LUCIA FRANCO
(tłum. Ewelina Gałdecka)
♾️/10⭐️
🌪
Q: macie możliwość zlikwidowania jednej choroby. Jaka to będzie?
🌪
Opowiem Wam historię...
Historię o walce z czasem...
Historię o walce z samym sobą...
Historię o upadkach i o tym, czy z każdego da się podnieść...
🌪
❤️"Jesteś jedynym źródłem światła w moim życiu, ale teraz widzę tylko wypełniającą się ciemność i wcale mi się to nie podoba"
🌪
BALANCE trzymało mnie na krawędzi...
EXECUTION skradło moje serce...
RELEASE zawłaszczyło sobie moją duszę...
TWIST...strąciło mnie w otchłań rozpaczy...
🌪
Jestem typem osoby, która w chwilach smutku czy załamania, jakie obecnie towarzyszą mi na co dzień, lubi się jeszcze bardziej dobić zamiast pocieszyć. Chcę wtedy po prostu wiedzieć, że zawsze może być gorzej, choć czasem wydaje się to niemożliwe...Bo każdy z nas zmaga się z innymi problemami, każdy problem jest ważny na swój sposób i nie powinno się ich bagatelizować...A TWIST? Dało mi wszystko, czego potrzebowałam, żeby jeszcze bardziej się załamać...
🌪
ADRIANNA...
Moja słodka, kochana, uparta, wytrwała Adrianna...
Nieraz mówiłam, że utożsamiam się z tą czy tamtą bohaterką, ale Adi? Adi jest dokładnie taka sama jak ja. Wśród tysiąca pochwał obie wychwycimy jedną oblegę, która poruszy nas bardziej...
Zamiast myśleć pozytywnie obie wolimy czytać chorobowe durnoty z internetu i jeszcze bardziej pogrążać się w czarnych myślach...
Kiedy przychodzi możliwość przyznania się do swoich słabości, leków i bólów obie wolimy powiedzieć "Wszystko w porządku", jednocześnie umierając w środku...
Obie uważamy, że jesteśmy na tyle silne, że poradzimy sobie same ze swoimi problemami...
Ale co, jeśli któryś z nich w końcu nas przerośnie?
Nie chcę dojść do tego momentu...
Boję się go...
🌪
KONSTANTIN...
Jeśli trzeba przejść przez to, co Ria, żeby móc doświadczyć tego ogromu miłości, wsparcia i bezpieczeństwa, które jej oferuje, to ja jestem gotowa...
Kova jej nie lekceważy...Nie umniejsza jej problemom...Słucha jej...Rozwesela...Wspiera na każdym kroku...Okazuje miłość na swój wyjątkowy sposób...
A kiedy pozwolił jej na zranienie się? Chyba nie ma większego aktu miłości...
A gdy usłyszał, że Ria jednak ma szansę na długie życie? Ponownie rozpłakałam się tak mocno, że zrobiło mi się słabo...
A ta samotna łza spływająca z jego policzka? Odpowiedzcie sobie sami...
Jedną z rzeczy, o które się dla niego modlę, to wyrwanie się z mroku, w którym jest pogrążony...
🌪
❤️"-Czasem potrzebujemy, żeby inni ludzie wywarli na nas nacisk, Adrianno. Chcemy tego. I ja myślę, że ty chcesz, żebym ja naciskał na ciebie. Tak jak ja pragnę, żebyś ty naciskała na mnie"
🌪
AVERY...
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak mi jej brakowało! Moja złość na nią była równa tej Rii, ale tak samo równa była także tęsknota...A jej historia? Muszę ją poznać całą🙏A jej dar dla Rii? Zrobiłabym dla niej to samo🥺A jej akceptacja Kovy? Na przemian śmiałam się i płakałam...
🌪
HOLLY...
W końcu wiadomo o co dokładnie chodzi i...Jej przykład tylko dowodzi tego, jak wrażliwy, opiekuńczy i czuły potrafi być Kova...
🌪
KATJA...
Ja już przy Release wiedziałam, co ona dokładnie zrobiła i tylko czekałam, aż Kova to odkryje...Mam nadzieję, że s**e dostanie się za swoje🤬Ja nie wiem, jak kiedyś mogło być mi jej żal...Ale tak to jest, jak nie ma się pełnego obrazu sytuacji...
🌪
Nie spodziewałabym się, że to powiem, ale...brakowało mi Haydena. Pojawił się raz, a potem kompletnie zniknął. Podobnie jak Reagan
🌪
I tak jak kocham serię Na Krawędzi, tak jak ta miłość wykracza poza wszelką skalę, tak pojawia się pewien niebyt lubiany przeze mnie wątek, o którym już dawno wiedziałam, że się pojawi i jak się on skończy, a mimo to nie mam mu wiele do zarzucenia. W innej książce już dawno obniżyłabym ocenę i kręciła na niego nosem. A tutaj? Tutaj wywołał u mnie jedynie głęboki smutek...
🌪
Od pierwszego zdania pierwszego rozdziału do ostatniego zdania ostatniego rozdziału praktycznie nie przestawałam płakać. Wylałam tyle łez, co przy Tysiąc Pocałunków Tillie Cole - a nie sądziłam, że jeszcze kiedyś jakakolwiek książka doprowadzi do takiej POWODZI ŁEZ...Moja obsesja do tej serii jest już na poziomie tworzenia ołtarzyków🛐Jeśli miałabym do końca życia czytać tylko jedną serię, to byłaby to seria Na Krawędzi🛐
🌪
❤️"Udawanie, że wszystko jest w porządku, było łatwiejsze do wyjaśniania, dlaczego nie jest"
❤️"-Przyjdą takie dni, które cię powalą. I wiesz co?
-Co?
-Podniesiesz się i pójdziesz dalej, żeby udowodnić samej sobie, na co cię stać. Wiem, że teraz to ci się wydaje niemożliwe, ale zobaczysz, że będzie warto walczyć. Pewnego dnia się przekonasz"
🌪
TWIST - LUCIA FRANCO
(tłum. Ewelina Gałdecka)
♾️/10⭐️
🌪
Q: macie możliwość zlikwidowania jednej choroby. Jaka to...
Życie nie zawsze jest przychylne naszym planom i marzeniom. Lubi zaserwować jakiś nieoczekiwany twist. Niektórych ludzi wystawia raz po raz na kolejne, coraz trudniejsze próby, nie dając im chwili wytchnienia i możliwości skupienia się na osiąganiu upragnionych celów. Wciąż rzuca im pod nogi kłody - pytanie tylko, jak długo będą w stanie przez nie przeskakiwać, bez ryzyka poważnego uszczerbku…
Lucia Franco wraca do Polski z powieścią pt. ,,Twist”, czyli czwartym tomem serii z kontrowersyjnym, zakazanym romansem, motywem sportu i różnicy wieku - Na krawędzi - w której krew, pot i łzy przelewane na sali treningowej przez młodziutką gimnastyczkę, mieszają się z przeżywanymi przez nią sercowymi rozterkami, rodzinnymi sprawami i innymi, znacznie bardziej poważnymi problemami.
Świat Adrianny po raz kolejny zatrząsł się w posadach. Pewna wiadomość spadła na dziewczynę jak grom z jasnego nieba i najgorsze jest to, że to coś może być końcem drogi, która nie miała jeszcze szansy na dobre się zacząć. Spełnienie największego marzenia nastoletniej gimnastyczki, stanęło pod znakiem zapytania, mimo iż ona robi wszystko, aby to, co się dzieje, nie pokrzyżowało jej planów. Popalić dają jej na dodatek rodzinny syf oraz skomplikowana relacja łącząca ją z trenerem… Jak dziewczyna sobie z tym wszystkim poradzi? Czy zdoła wyprostować swoje życie i ocalić siebie, zanim będzie za późno?
Czy książka może być równocześnie męcząca, kosztować wiele nerwów, ale i być tak wciągająca, że aż niemożliwa do odłożenia? Okazuje się, że tak. Czytając ,,Twist”, stale balansowałam na granicy nienawidzenia i lubienia, smutku i nadziei, odłożenia i czytania do końca, bo jak już zaczęłam, nie umiałam przestać, niezależnie od tego, jak bardzo wyraźny był mój wewnętrzny sprzeciw wobec tego, jak wygląda sytuacja głównych bohaterów i co oni sami wyprawiają. To jest, kurczę, jakiś fenomen, że ma się ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, rzucać książką po pokoju, aby dać upust swojej frustracji, a jednak stale się do niej wraca i z duszą na ramieniu śledzi tok akcji do samego końca.
Lucia Franco po raz czwarty przetestowała moją cierpliwość. Po raz kolejny zmusiła mnie do odczuwania silnych i skrajnych emocji, fundując mi ich szalony rollercoaster. Po raz czwarty zostałam wyprowadzona z równowagi psychicznej i to na własne życzenie. Ale nie umiałabym sobie odpuścić tej historii. Wiem, że mi szkodzi, ale nie potrafię się jej oprzeć. Nie umiem oprzeć się czytaniu z zapartym tchem o toksycznej i skomplikowanej relacji łączącej Adriannę i Kovę. Wiem, że Ci bohaterowie mają wiele wad, a to, co jest między nimi, nie jest normalne i na pewno nie godne pochwały, ale czytając ,,Twist”, w którymś momencie przyłapałam się na tym, że zaczęłam za nich jeszcze mocniej niż kiedykolwiek trzymać kciuki. Chciałam, aby wreszcie im się ułożyło, aby byli razem… Ale wiecie, jak jest - ciągle coś. Stale coś im stoi na przeszkodzie, a los wciąż im nie sprzyja. Zwłaszcza Adriannie.
Nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić tej powieści, bo jest specyficzna i obudziła we mnie za wiele emocji, abym mogła je łatwo zamknąć w jakichkolwiek ramach, zawrzeć w jakichkolwiek widełkach liczbowych, umieścić w szufladce z napisem ,,podoba mi się” lub ,,nie podoba mi się”, bo to sprawa złożona. Mogę natomiast powiedzieć, że masochistycznie doceniam to, jak bardzo rozbija mnie ta historia wraz z każdym przeczytanym tomem, jak miesza mi w głowie, co we mnie budzi, bo to wszystko, choć czasem boli - zwłaszcza jak się patrzy na młodą dziewczynę, która gaśnie, choć uparcie próbuje przeć do przodu - i męczy, jest lepsze niż obojętność. Kocham to, że mogę przeżywać wzloty i upadki wraz z bohaterami oraz to, że wątek sportowy nie został przez Lucię Franco zepchnięty na margines, jak to często bywa w przypadku romansów tylko pseudo sportowych, w których sport bywa jednanie marną wzmianką, a nie faktycznym, liczącym się wątkiem.
,,Twist” to jazda na pełnych obrotach, nie dająca czasu na złapanie oddechu i nabranie dystansu do problemów, z którymi mierzą się bohaterowie, ale warto ją odbyć. Warto dać się wyrwać ze strefy komfortu, podenerwować się i oddać lekturze, nawet jeśli po wszystkim będzie się czuło jednocześnie miłość i nienawiść. Ja czekam już na tom piąty, bo jestem ciekawa, jak się ta cała jedna wielka drama zakończy.
Życie nie zawsze jest przychylne naszym planom i marzeniom. Lubi zaserwować jakiś nieoczekiwany twist. Niektórych ludzi wystawia raz po raz na kolejne, coraz trudniejsze próby, nie dając im chwili wytchnienia i możliwości skupienia się na osiąganiu upragnionych celów. Wciąż rzuca im pod nogi kłody - pytanie tylko, jak długo będą w stanie przez nie przeskakiwać, bez ryzyka...
„Udawanie, że wszystko jest w porządku, było łatwiejsze od wyjaśniania, dlaczego nie jest.”
[ reklama @wydawnictwopapieroweserca ]
𝐓𝐰𝐢𝐬𝐭 to tytuł idealnie oddający specyfikę tego tomu. Bo jest pokręcony jak diabli.
Powrót do świata Rii i Kovy był jak powrót do domu. Potrzebowałam tego, żeby ukoić swoją duszę, jednak to, co przeczytałam zostawiło mnie jedynie z rozdygotanymi nerwami.
Ten tom skupia się już nie tylko na relacji między trenerem a akrobatyczką, a również na relacji Rii ze swoim zdrowiem. Właśnie tu dowiadujemy się jak brzemienne w skutkach mogą być niektóre decyzje - podjęte i odsunięte w czasie - i w jaki sposób musiała się pogodzić z konsekwencjami. Z jednej strony podziwiałam Rię za jej niestrudzony zapał i ośli upór w dążeniu do marzeń, ale z drugiej miałam ochotę na siłę zaciągnąć ją do domu, aby wypoczęła i zaczęła traktować swoje ciało jak świątynię, a nie jak maszynę. Jednak nie mam prawa jej oceniać - sama nie byłam w takiej sytuacji i nie potrafię powiedzieć, co zrobiłabym na jej miejscu (ale znając siebie zrobiłabym dokładnie to samo co ona), gdyby gra toczyła się o spełnienie moich marzeń.
Kova. Mój biedny, skrzywdzony i niezrozumiany rusek. Choć przez wielu jego zachowanie mogłoby zostać uznane za toksyczne i obrzydliwe, skreślając go całkowicie z planszy, ja jestem w stanie zrozumieć wszystko to, co robi. Spokorniał, dało się odczuć to, że liczył na wybaczenie i nowy początek. Że liczył na odzyskanie swojej szansy, którą mógł zaprzepaścić. Pięknie została również przedstawiona jego troska o zdrowie Rii.
To jedyna książka, w której jestem w stanie wytłumaczyć zdradę. Nie pytajcie mnie dlaczego, sama chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Bo Kova podjął decyzję w dobrej wierze. Choć kiedy poznajemy szczegóły, trzeba podjąć decyzję - kochamy Kovę czy nienawidzimy?
Jeśli dotrwaliście do czwartego tomu serii to z pewnością pożegnaliście się już ze swoimi moralami, bo związek Rii i Kovy wykracza daleko daleko poza ramy normalności i społecznych standardów.
Jeśli dotrwaliście do czwartego tomu, to z pewnością wiecie, jak dobre są sceny łóżkowe pisane przez Lucię. Tutaj jest jeszcze lepiej, brutalniej, brudniej, gwałtowniej, ale mam wrażenie, że jest odczuwalnych dużo więcej uczuć niż dotychczas.
Fabuła poprowadzona zgrabnie, tempo rozwija się tak jak powinno i nie miałabym nic do zarzucenia w tej kwestii. ALE! Pojawił się pewien wątek (który bądź co bądź był przewidywalny do granic możliwości) który sprawił, że wywróciłam oczyma. I wiem, że ma on znaczenie, a w ogólnym rozrachunku będzie istotny, dla mnie jednak jest to coś, co mogłoby się tutaj nie pojawić.
A zakończenie? Takie zakończenia jak tutaj powinny być zakazane. Jednak moje uzależnienie od Kovy (nie oszukujmy się - czytam to głównie dla niego) jest silniejsze od wszystkiego i czekam na ostatni tom jak dzieci na Mikołaja.
Kocham, wielbię, wyznaję kult. Czytajcie Serię Na krawędzi i zakochajcie się w niej. Nie pożałujecie.
„Udawanie, że wszystko jest w porządku, było łatwiejsze od wyjaśniania, dlaczego nie jest.”
[ reklama @wydawnictwopapieroweserca ]
𝐓𝐰𝐢𝐬𝐭 to tytuł idealnie oddający specyfikę tego tomu. Bo jest pokręcony jak diabli.
Powrót do świata Rii i Kovy był jak powrót do domu. Potrzebowałam tego, żeby ukoić swoją duszę, jednak to, co przeczytałam zostawiło mnie jedynie z...
Nawet nie macie pojęcia jak ja nie mogłam się doczekać dalszych losów Kovy i Rii. W końcu moje modły zostały wysłuchane i w moje ręce trafił 4 tom serii na krawędzi, w której się zakochałam.
Historia tej dwójki jest istnym rollercoasterem uczuć. Mój Boże, w tym tomie autorka przeszła samą siebie w budowaniu napięcia i graniu na naszych emocjach.
Wszystko wydaje się być przeciwko nim, parze dwojga ludzi, których łączy ta sama pasja, którzy w swoich ramionach odnaleźli spokój i zrozumienie. Cały świat, choroba, rodzina, wszystko jest na nie. Oboje jednak zatracają się w swoich uczuciach, nie bacząc na konsekwencje swoich czynów. Nie potrafią się dłużej powstrzymywać. Pożądanie zwycięża.
Ria wie z czym musi się mierzyć, a jednak podejmuje dla wszystkich dość lekkomyślną decyzję – walczy o swoje marzenie, mianowicie wystąpienie na Olimpiadzie. Dziewczyna ma tylko jedną szansę na jego spełnienie, bowiem wie, że nigdy więcej nie będzie w stanie tego dokonać. Ona w tym tomie dojrzewa na naszych oczach. Podejmuje decyzje, które mogą się odbić na jej zdrowiu. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że balansuje na krawędzi życia i śmierci. Z pewnością można się od niej nauczyć hartu ducha i co tak naprawdę oznaczają pasja i marzenia. Ona jest w stanie poświęcić wszystko, nawet to co jest najważniejsze, własne życie i zdrowie.
Kova natomiast zaczyna rozumieć, że nie będzie w stanie uwolnić się od tego uczucia, że jest ono warte każdej stoczonej po drodze walki. Sam też nie ma lekko. W tej części losy bohaterów gmatwają się jeszcze bardziej, a autorka cały czas trzyma nas w niewiedzy, co wydarzy się na kolejnych stronach, jak potoczy się ich historia.
Ten tom jeszcze bardziej pokazuje toksyczność tej relacji, pokazuje nam jak silna, ale także jak bardzo namiętna i niszczycielska bywa miłość. Ta historia wywołuje we mnie od początku skrajne emocje, bo często nie jestem w stanie pojąć działań bohaterów, a jednak gdzieś w podświadomości mimo wszystko rozumiem, że to wszystko miłość. Bezgraniczna, ogromna, niszcząca, a także chora miłość.
Nie sposób się oderwać od tej lektury, nawet mimo ogromu opisów gimnastyki, wszystko ma swój sens, bowiem to historia nie tylko o zakazanej miłości, ale także o pasji i wielkiej miłości do swojego hobby.
Naprawdę gorąco polecam tę serię i z niecierpliwością czekam na finałowy tom.
Nawet nie macie pojęcia jak ja nie mogłam się doczekać dalszych losów Kovy i Rii. W końcu moje modły zostały wysłuchane i w moje ręce trafił 4 tom serii na krawędzi, w której się zakochałam.
Historia tej dwójki jest istnym rollercoasterem uczuć. Mój Boże, w tym tomie autorka przeszła samą siebie w budowaniu napięcia i graniu na naszych emocjach.
Wszystko wydaje się być...
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Przeczytajcie…
“Czasami, Adrianno, robimy pewne rzeczy nie dla siebie, ale dlatego, że inni tego potrzebują.”
Kova ściągający maskę i…
ona próbująca poradzić sobie z nową rzeczywistością.
“Wszystko jest w porządku.”
Stoję “Na krawędzi”, bo mam ochotę rzucić się z cliffu…
Wiecie dlaczego? Bo okrutnie podoba mi się ta seria.
“Twist” to kolejny tom serii Na krawędzi, który wywołał we mnie skrajne emocje. Bardzo skrajne… tak skrajne, że aż czekam na kontynuację.
Ta seria dosłownie uzależnia i sprzecza się z twoim mózgiem, a ta historia? Jest o zakazanym romansie, który przekracza wszelkie granice.
Ten tom wrzuca w wir wydarzeń, pokazując dalszy przebieg historii. Pokazuje uczucia i niewypowiedziane słowa, odkrywając karty krok po kroku.
“Był moim kołem ratunkowym.”
To tutaj zobaczyłam, ile mogą kosztować decyzje Rii i jak bardzo musi walczyć o swoje marzenia, które kosztują dużo bólu, zdrowia i pokazuje, do czego jest w stanie się posunąć, żeby zrealizować swój cel. Ria to wojowniczka i podziwiam ją za wytrwałość. Nie wiem, czy będąc na jej miejscu nie postąpiłabym tak samo, jeśli chodzi o dziedzinę sportu i własne marzenia, które pragnęłabym zrealizować i okej.. to jest nieodpowiedzialne, ale chyba o to, w tym chodzi, żeby być na szali ryzyka albo co sama nazwa serii wskazuje być “Na krawędzi”.
“Jesteś źródłem światła w moim życiu, ale teraz widzę tylko wypełniającą ją ciemność i wcale mi się to nie podoba.”
I Kova, który w tym tomie nieco złagodniał. Został przedstawiony w nieco innym świetle i odniosłam wrażenie, że tutaj liczył na odkupienie. Stał się nieco cieplejszy i zaborczy. Widać było jego zmartwienie, lęki a nawet chwilową lekkomyślność, która mogłaby sprowadzić kłopoty. Jego przemiana mogłaby rozczulić niektóre serca. Lojalny i zmuszony do podjęcia „koszmarnej” dla siebie decyzji, aby uchronić tą, na której mu zależy.
“W relacji Konstantina Kournakovy i Adrianny Rossi nie było absolutnie nic normalnego. I to właśnie mnie zachwycało.” - Mnie też…
*
Relacja trenera i swojej “uczennicy” wykracza poza sferę profesjonalną i tutaj ze swoją moralnością trzeba się pożegnać. Uwierzcie… jest ciężko. Ich relacja nie jest normalna. Jest toksyczna, która z jednej strony mnie odrzuca, a z drugiej fascynuje. Dlaczego odrzuca? Przez motyw zdrady, którego tutaj nie akceptuje, ale z drugiej strony nie mogę się od niej oderwać. Rozumiecie to? Bo ja nie potrafię…
*
Oboje zaangażowani w uczucia, którymi siebie darzą. Rozumieją się, znają swoje potrzeby i wiedzą, kiedy coś się dzieje. Działają bez zastanowienia i zaspokajają nowe pragnienia.
*
Zbyt swobodni,
zbyt lekkomyślni…
*
Relacja pełna wzlotów i upadków.
*
Jeśli chodzi o sceny zbliżeń... było mocniej, nieco krwawiej i dynamicznie, że nie sposób było się przy nich nudzić i przewracać oczami.
*
Ten tom był nieco bardziej skupiony na gimnastyce i na zmaganiach Rii. Główny motyw sportu nie odszedł na dalszy plan z czego naprawdę bardzo się cieszę. Co prawda może i jest tego za dużo, ale czy nie o to chodzi w romansie sportowym, żeby pokazać jej cienie i blaski, i żeby grał pierwsze skrzypce? Z tym, że do tych skrzypiec został dołączony smyczek, który jest zakazanym romansem.
Kocham mózg Lucii i to w jaki sposób przedstawiła ich historię i relację, która pozostawia wiele do życzenia. Z żadną inna książką nie miałam tak skrajnych emocji jak z tą serią i nie wiem, jak Lucia to zrobiła, że każda część wciąga bez opamiętania.
*
Zakończenie mnie nie zaskoczyło i wiem, że może to zabrzmieć okrutnie, ale moja wewnętrzna i psychiczna strona złowrogo się zaśmiała. Don’t judge me.
*
Historia pełna niepokoju, namiętności i prowokacji, w której toczy się walka o nadzieję, miłość i o to, co ważne. Historia, w której niepokój ma pierwsze miejsce na widowni i czeka, kiedy nastąpi jakieś potknięcie. A ten tom pokazuje, że warto żyć pełnią życia pomimo bólu i zmartwień. O stawianiu czoła przeciwnościom losu i walce o marzenia.
*
A ja? Jestem ciekawa jak potoczy się kontynuacja!
“Twist”
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Przeczytajcie…
“Czasami, Adrianno, robimy pewne rzeczy nie dla siebie, ale dlatego, że inni tego potrzebują.”
Kova ściągający maskę i…
ona próbująca poradzić sobie z nową rzeczywistością.
“Wszystko jest w porządku.”
Stoję “Na krawędzi”, bo mam ochotę rzucić się z cliffu…
Bookstagram @_po_czytajmy
Jeżeli nie lubicie szczegółowych opisów zbliżeń, lepiej żebyście tego nie czytali.
Poza tym, dzieje się! Przeważnie już drugie części serii tracą swój urok, a trzecie pisane są na siłę. Tu jest część czwarta i nic takiego się nie zdarzy! Chłonęłam każdy rozdział i czekałam tylko na kolejny.
Lekkomyślność głównych bohaterów jest nie do opisania. Ale kto z i dla miłości nie robił głupot? I nie mówię tu tylko o miłości do drugiej osoby, ale również o miłości do sportu, gdzie ludzie są w stanie poświęcić dosłownie wszystko, by osiągnąć zamierzone cele.
W przeciwieństwie do ostatnich części, gdzie główna bohaterka była zostawiona sama sobie ze swoimi problemami, tutaj nareszcie ma wsparcie. Chociaż jeszcze nie takie, jakie powinna mieć w swojej sytuacji, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Na to czekałam!
Napiszę to jeszcze raz: nie wyobrażam sobie żeby wszystkie pięć części serii Na krawędzi można było zamknąć w jednej książce. W przypadku wielu jednotomówek proszą się one o dopieszczenie i porwanie czytelnika. Tutaj nie ma tego problemu.
Bookstagram @_po_czytajmy
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli nie lubicie szczegółowych opisów zbliżeń, lepiej żebyście tego nie czytali.
Poza tym, dzieje się! Przeważnie już drugie części serii tracą swój urok, a trzecie pisane są na siłę. Tu jest część czwarta i nic takiego się nie zdarzy! Chłonęłam każdy rozdział i czekałam tylko na kolejny.
Lekkomyślność głównych bohaterów jest nie do opisania....
Zejdę na zawał przy tej serii. Ogrom emocji przemawia przez tą część. Ria i Kova ciągle walczą ze sobą i ze swoimi uczuciami. Do tego oczywiście dochodzą kwalifikacje na olimpiadę i choroba Rii. Ach głowa pęka a serce szaleje. Stopniowo odkrywamy wszystkie tajemnice. Końcówka dramatyczna.
Zejdę na zawał przy tej serii. Ogrom emocji przemawia przez tą część. Ria i Kova ciągle walczą ze sobą i ze swoimi uczuciami. Do tego oczywiście dochodzą kwalifikacje na olimpiadę i choroba Rii. Ach głowa pęka a serce szaleje. Stopniowo odkrywamy wszystkie tajemnice. Końcówka dramatyczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLucia Franco, jak mało kto potrafi zaskakiwać w swoich książkach. Gdy już myślę, że gorzej być nie może, że bohaterowie nie mogą bardziej cierpieć, to autorka pokazuje, że jednak się da.
„Twist” to historia, przy której co chwilę krajało mi się serce, a to wszystko za sprawą Adrianny. Naprawdę nie wiem, skąd ta dziewczyna czerpie siłę i motywację, aby aż tak walczyć o swoje marzenia. Jej determinacja jest godna podziwu. Czasami zapominam, że bohaterka nie ma nawet 20 lat.
Akcja serii „Na krawędzi” toczy się głównie w sali gimnastycznej i w mieszkaniu Adrianny. Czasami przenosi się na ulicę lub na zawody, w których dziewczyna bierze udział. Czy mi to przeszkadza? Trochę. Nie obraziłabym się, gdyby autorka pokazała, że bohaterka ma jeszcze jakieś inne zainteresowania, czy też znajomych, z którymi może coś robić. Później sobie jednak przypominam, że Adrianna naprawdę w całości poświęciła się gimnastyce i to jest praktycznie całe jej życie.
Jeśli chodzi o Kovę, to przyznaje, że mężczyzna z każdym tomem rehabilituje się coraz bardziej. Z początku uważałam go za niezłego manipulanta i egoistę, ale teraz widzę, że on sam błądzi i szuka właściwej drogi. Nie chce skrzywdzić Adrianny, darzy ją szczerym uczuciem, ale sam nie wie, jak zmierzyć się ze światem, który tak bardzo jest przeciwny ich związkowi.
„Twist” to książka, z której wylewają się emocje, a zakończenie pozostawia w głowie masę pytań. Jedyny zarzut mam do scen +18, których według mnie spokojnie mogłoby być mniej. Owszem, niektóre z nich były gorące, jednak po pewnym czasie miałam ich po prostu przesyt. Wolałam się skupić na innych wydarzeniach, a niekoniecznie na pociągu fizycznym bohaterów. Mimo wszystko seria skradła moje serce i czuję, że już nigdy nie odda mi tej cząsteczki, której jej oddałam.
Lucia Franco, jak mało kto potrafi zaskakiwać w swoich książkach. Gdy już myślę, że gorzej być nie może, że bohaterowie nie mogą bardziej cierpieć, to autorka pokazuje, że jednak się da.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Twist” to historia, przy której co chwilę krajało mi się serce, a to wszystko za sprawą Adrianny. Naprawdę nie wiem, skąd ta dziewczyna czerpie siłę i motywację, aby aż tak walczyć o...
🌺 Recenzja 🌺
Adrianna przyjmuje kolejny cios od losu, jakim jest diagnoza. Świadoma zagrożeń, które mogą wyniknąć z jej choroby, jeśli nie zacznie do niej podchodzić na poważnie, ryzykuje mocnymi treningami, by spełnić swoje marzenia, które teraz są na wyciągnięcie ręki. Kova dostrzega, że coś złego dzieje się z dziewczyną. Wie, że nie zmieni ona swojego zdania, więc jest przy niej i stara się nią zaopiekować.
„Twist” to czwarty tom z serii „Na krawędzi”. Adrianna musi przystosować się do nowej rzeczywistości, czyli choroby, która wiąże się z wyrzeczeniami, na które teraz nie jest gotowa. Jest tak blisko osiągnięcia swojego celu, że stara się wykorzystać czas, jaki jej pozostał, zanim przyjdzie chwila leczenia. Dziewczyna jest naprawdę silna, ale to, co się ostatnio dzieje w jej życiu, bardzo ją dobija. Nie pomaga też świadomość, że Kova nie jest jej. Ta dwójka czasami rozumie się bez słów, więc też mężczyzna zauważa zmiany, jakie w niej zachodzą i jednocześnie jest świadomy, że Adrianna nie mówi mu całej prawdy. Jednak on też jest uparty i nie odpuści tak łatwo, bo to co ich połączyło, jest niewłaściwe, ale za to bardzo silne. Takie uczucie nie dotyka każdego. Może być to wielki zaszczyt, jak i przekleństwo, a w ich przypadku ciężko określić, czy bliżej do tego pierwszego czy drugiego.
Przed tą serią od Lucii Franco czytałam jej inne książki, ale żadne nie wywarły na mnie aż takiego wrażenia jak historia Adrianny i Kovy. Kiedy tylko w moje ręce wpada kolejny tom, do razu zabieram się za czytanie, bo nie potrafię żyć tak długo w niewiedzy. Już się zdążyłam przyzwyczaić do tego, że autorka lubi podkręcać atmosferę, ale mam wrażenie, że z każdym tomem jest tylko więcej emocji. Już powinnam się do tego przyzwyczaić, ale i tak kończę z szybko bijącym sercem i mętlikiem w głowie. Nie mogę się doczekać wielkiego finału tej serii, bo wiem, że nie raz się zaskoczę.
🌺 Recenzja 🌺
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAdrianna przyjmuje kolejny cios od losu, jakim jest diagnoza. Świadoma zagrożeń, które mogą wyniknąć z jej choroby, jeśli nie zacznie do niej podchodzić na poważnie, ryzykuje mocnymi treningami, by spełnić swoje marzenia, które teraz są na wyciągnięcie ręki. Kova dostrzega, że coś złego dzieje się z dziewczyną. Wie, że nie zmieni ona swojego zdania, więc jest...
"Jesteśmy drużyną, ale prawda jest taka, że kiedy ty robisz wydech, ja robię wdech. Nie odwrotnie. Może i jestem Bestią, która popycha swoją Piękną na drodze do sukcesu, ale ty jesteś kotwicą, która zapewnia mi bezpieczeństwo na wzburzonym oceanie i nie pozwala mi utonąć jego falach."
Dziś o kolejnym tomie serii, która powinna już nudzić biorąc pod uwagę monotematyczność, a która nadal zachwyca i szokuje 🙈 Adrianna staje na wprost swojemu największemu wrogowi - chorobie 🥺 Jej pasją, jej życie, jej wszystko zaczyna stawać się niepewne i mroczne, a w tym wszystkim dodatkowego bólu dostarcza jej relacja z Kovą, która powinna być dawno zaskoczona, a której nie potrafią odpuścić 💔 Jednak nie wszystko w życiu jest czarne i białe, szarość dominuje i to właśnie w niej ta dwójka musi się odnaleźć 😉 Nadal czytałam z zaciekawieniem, nadal zachwycałam się każdym wydarzeniem i nadal przeżywam każdy najmniejszy szczegół tej historii, ona po prostu wtopiła się już pod moją skórę jak tatuaż 😍 Oczywiście dominującym tematem jest tutaj gimnastyka oraz dążenie do celu, determinacja by dojść na szczyt oraz bardzo szczegółowe opisy bólu, poświęcenia i wyjątkowości tego sportu 😉 Dodatkowo relacja głównych bohaterów która elektryzuje, sprawia że wstrzymujemy oddech i rozgrzewa krew w żyłach zmysłowością i namiętnością 😈Nie zabraknie też momentów gdy nasze serca zostaną złamane, ale są też takie które sklejają go naprawdę mocnym klejem - nadzieją 💔 Kolejny grubasek do kolekcji, opowiadający o pięknej miłości, pasji i przeciwnościach, które naprawdę niełatwo będzie przeskoczyć - Ria powinna się ich bać bardziej niż równoważni 😵💫 A kolejny tom zapowiada naprawdę duży przewrót w całej tej historii i nie ukrywam - boje się że nie każdy wyjdzie z tego cało 🥺
"Jesteśmy drużyną, ale prawda jest taka, że kiedy ty robisz wydech, ja robię wdech. Nie odwrotnie. Może i jestem Bestią, która popycha swoją Piękną na drodze do sukcesu, ale ty jesteś kotwicą, która zapewnia mi bezpieczeństwo na wzburzonym oceanie i nie pozwala mi utonąć jego falach."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś o kolejnym tomie serii, która powinna już nudzić...
Moje życie jest teraz w zawieszeniu i właśnie to mnie przeraża. Pierwszy raz umieram ze strachu na myśl o przyszłości”.
W miarę szybko otrzymaliśmy kontynuację losów gimnastyczki i jej trenera. Dla mnie czytelnika spragnionego dalszych przygód bohaterów to najlepsza wiadomość. Myślałam, że po poprzednich częściach jestem przygotowana na wszystko, ale otrzymanych rewelacji się nie spodziewałam.
Z początku fabuła rozwijała się w wolnym tempie, przewija się wątek choroby Adrianny i w sumie nic wielkiego się nie działo. Gdy do akcji wkroczył Kova, zaczęło się robić ciekawiej. Choć przyznaje, że od ostatniego tomu nie darze go zbytnią sympatią. W tej części tylko troszeczkę udało mu się odbudować moje zaufanie.
Nie mogę zrozumieć po części zachowania Adrianny, która zbyt łatwo dała się zmanipulować i uległa ponownie wdziękom trenera. Nie wiem, czy to wpływ choroby, ale powinna być bardziej zdeterminowana, by odmówić.
Bardziej niż bohaterowie bałam się zdemaskowania i odkrycia sekretu. Momentami miałam im za złe, że zachowują się tak lekkomyślnie. Ach co ta miłość robi z człowiekiem.
Autorka nie zapomniała o wątku sportowym w całej historii. Nie byłam jednak przygotowana na zakończenie. Totalnie mnie rozbiło i zostawiło z takim szokiem, że nie wiem do tej pory, co tam się naprawdę wydarzyło. Musiałam na spokojnie przeczytać jeszcze raz, aby zrozumieć.
Z niecierpliwością czekam na ostatni tom. I szczerze boję się, co tam zastanę. Czasami niewiedza jest lepszym wyjściem.
Moje życie jest teraz w zawieszeniu i właśnie to mnie przeraża. Pierwszy raz umieram ze strachu na myśl o przyszłości”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW miarę szybko otrzymaliśmy kontynuację losów gimnastyczki i jej trenera. Dla mnie czytelnika spragnionego dalszych przygód bohaterów to najlepsza wiadomość. Myślałam, że po poprzednich częściach jestem przygotowana na wszystko, ale otrzymanych rewelacji...
Dla mnie ta seria jest po prostu emocjonalnie totalny sztos, a do tego poznanie świata gimnastyki, który troszkę poznałam bo chodzilam w podstawówce do klasy o profilu sportowym jest świetnym wspomnieniem...Ria i Kova daja tak popalić, że chce się ich wiecej i wiecej, miłości, zdrady, bólu wszystkiego co oni doświadczają...niestety nie jest to łatwa książka i nie każdemu się spodobają jej ciemne strony bo mimo wszystko ból jest przeplatany z malą iskierką szczęścia. Mam ogromną nadzieję, że jakoś autorka zakonczy to dość dobrze dla nas czytelników...oby bo moje serce nie wiem czy jest w stanie znieść tyle cierpienia jakie oni dostają... 💔
Dla mnie ta seria jest po prostu emocjonalnie totalny sztos, a do tego poznanie świata gimnastyki, który troszkę poznałam bo chodzilam w podstawówce do klasy o profilu sportowym jest świetnym wspomnieniem...Ria i Kova daja tak popalić, że chce się ich wiecej i wiecej, miłości, zdrady, bólu wszystkiego co oni doświadczają...niestety nie jest to łatwa książka i nie każdemu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzwarty tom totalnie uzależniającej i gorącej serii romansu sportowego z gimnastyczką oraz sporo starszym trenerem.
Co ta seria w sobie takiego ma? Nie mam pojęcia, ale obsesyjnie wracam do niej myślami i lektura każdego kolejnego tomu sprawia, że uwielbiam jeszcze bardziej.
Ogrom emocji, uczuć, pasji, erotyki i toksyczności. Świetne i wybuchowe połączenie. A czwarty tom? To totalna jazda bez trzymanki, która łamie serca. W końcu powoli zbliżamy się do finału serii więc im bliżej (a ten tom jest już przedostatni) tym naprawdę dzieje się więcej, bardziej, intensywniej.
Głowni bohaterowie? Irytujący na maksa! A jednak, wciąż i wciąż wracam do nich myślami, do ich historii… Pomimo, że nie raz miałam ochotę mocno potrząsnąć Adrianną i powiedzieć jej: dziewczyno ogarnij się. A zachowania Kovy uruchamiały we mnie rządze mordu. Ale kocham to jak bardzo sprzeczne emocje we mnie wywołują, jak bardzo w ogóle je wywołują!
To również historia, która opowiada o walce z chorobą, która staje na drodze do marzeń. Choć zachowanie bohaterki w tym przypadku jest skrajnie (dodajcie tutaj milion podkreśleń i wykrzykników) nie odpowiedzialne.
Czy ta historia ma wady? A i owszem - i pewnie można by ich wymienić całkiem sporo. Wiele sytuacji jest totalnie abstrakcyjnych. Nie jeden raz łapałam się za głowę. Ale czy mi to przeszkadzało w tym, żeby totalnie zatracić się w tym co stworzyła Lucia Franco? Ani trochę.
Boję się finału, a jednocześnie drżę z ekscytacji, bo jedno jest pewne - będzie to mocny finał.
Czwarty tom totalnie uzależniającej i gorącej serii romansu sportowego z gimnastyczką oraz sporo starszym trenerem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo ta seria w sobie takiego ma? Nie mam pojęcia, ale obsesyjnie wracam do niej myślami i lektura każdego kolejnego tomu sprawia, że uwielbiam jeszcze bardziej.
Ogrom emocji, uczuć, pasji, erotyki i toksyczności. Świetne i wybuchowe połączenie. A czwarty...
Dzisiaj post o tym jak nie kończy się książek I jak bardzo można przeżyć wiele emocji czytając jedną książkę.. czyli recenzja czwartego tomu serii "Off Balance", czyli "Twist" - czyli książka która mnie zniszczyła
Nawet nie przesadzam. Serio czułam się zniszczona o czym wiedzą osoby (kocham was) którym robiłam update dotyczące tego co się w trakcie czytania działo
ꕤ 𝐊𝐑𝐎́𝐓𝐊𝐈 𝐙𝐀𝐑𝐘𝐒 𝐅𝐀𝐁𝐔Ł𝐘 ꕤ
Jest to kontynuacja historii Kovy i Adrianny - romansu z dużą różnicą wieku, gdzie on jest trenerem gimnastyki, a ona gimnastyczką. Przez poprzednie tomy działo się między nimi bardzo wiele, chwilami było toksycznie i nieprzyjemnie a chwilami dość miło I uroczo. Postać głównego bohatera to powiewająca flaga (dość szlarlatnego koloru) jednak to zmienia się w tym tomie. Trener pokazuje swoją dobrą stronę. Jednak z Adrianną nie dzieje się zbyt dobrze (nie napisze co dokładnie bo to spojlery, ale po samym opisie książki można się zorientować o co konkretnie chodzi). Wszystko się komplikuje a na jaw wychodzą nowe nieprzyjemności z którymi bohaterowie muszą się wspólnie zmierzyć
ꕤ 𝐌𝐎𝐉𝐀 𝐎𝐏𝐈𝐍𝐈𝐀 ꕤ
Autorka w dedykacji na początku przeprosiła czytelników
Nie wybaczam Ci.
Powiem tak - dawno się nie nabawiłam tyłu załamań nerwowych. Najgorsze, że z zaskoczenia. Przez cały początek książki jest temat zdrowia Adi, zawody i jej intymne spotkania z Kovą. Nie spodziewałam się tego co nastąpi pod koniec. To była istna burza i wydarzyły się same najgorsze scenariusze zakończeń jakie możecie sobie wyobrazić.
Co pisze w recenzji każdego tomu z tej serii - uwielbiam opisy aktywności, zawodów i ćwiczeń jakie wykonują zawodnicy. Widać, że autorce bardzo zależało na dokładnym i pięknym ukazaniu sportu, który jest wielką miłością i pasją Adrianny i Kovy. Widać oddanie i chęć walki o osiąganie jak największych sukcesów co niestety nie do końca jest dobre zważając na to, że Ria postawiła sport ponad własne zdrowie.
Adrianna jest na prawdę silna. Podziwiam jej determinację i walkę. Odwaga to jedna z jej największych cech. Jednak niestety muszę to napisać - w tym tomie podejmowała same głupie decyzję i zachowywała się chwilami w sposób skrajnie nieodpowiedzialny do takiego stopnia, że czułam obrzydzenie i moralną chęć walnięcia ją w łeb.
Pojawiło się wiele wątków które połamały mi serce. Historia Avery i Holly wycisnęły ze mnie łzy i czułam się okropnie czytając o tym, co przeszły. Tak samo Kova który w końcu wyznał prawdę na jeden z najbardziej nurtujących pytań, które zadają sobie czytelnicy poprzednich tomów. Sama Adrianna nie ma lekko..i na pewno nie będzie mieć SĄDZĄC PO TYM OKROPNYM ZAKOŃCZENIU
Na wczoraj potrzebuje kolejnego tomu, nie przeżyje tego i czuje ze to będzie ostra jazda bez trzymanki. Ale wiem, że jest warto
Dzisiaj post o tym jak nie kończy się książek I jak bardzo można przeżyć wiele emocji czytając jedną książkę.. czyli recenzja czwartego tomu serii "Off Balance", czyli "Twist" - czyli książka która mnie zniszczyła
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet nie przesadzam. Serio czułam się zniszczona o czym wiedzą osoby (kocham was) którym robiłam update dotyczące tego co się w trakcie czytania działo
ꕤ...
„W tym zwariowanym świecie było wiele rzeczy, których nie rozumiałam. Ale najbardziej osobliwa była nasza sytuacja. Kova nie miał zasad moralnych, a ja nie miałam godności. Ochoczo odzieraliśmy się ze wszystkiego poza nami samymi.”
Chyba nie skłamię, gdy powiem, że seria „Na krawędzi” należy do najbardziej kontrowersyjnych i wzbudzających sprzeczne uczucia historii z motywem zakazanej relacji, a już z pewnością taka jest w moim osobistym rankingu. Sięgając po nią, należy zostawić moralność za przysłowiowymi drzwiami i po prostu przeżywać. To opowieść, która wyciągnie Was ze strefy komfortu, uzależni, przeżuje, a na koniec wypluje i pozostawi z ogromem pytań bez odpowiedzi. „Twist” to już czwarty, a zarazem przedostatni tom serii, a ja po raz kolejny nie wiem, co ze sobą zrobić po takim zakończeniu. Powinnam być przyzwyczajona, ale na to, co Lucia Franco serwuje swoim bohaterom, nie można być tak po prostu gotowym.
Nie będę wprowadzać Was szczegółowo w wydarzenia tego tomu, gdyż wiem, że część z Was zapewne czeka na całość, by dopiero zacząć czytać tę serię. Skupię się wyłącznie na swoich odczuciach i to powinno być wystarczającą rekomendacją. Zdecydowanie się powtórzę, bo wspominałam o tym przy recenzji każdego z poprzednich tomów, ale akurat to warto podkreślić... Jestem zachwycona tym, jak Lucia Franco ukazuje gimnastykę, która w moim odczuciu jest tutaj trzecim głównym bohaterem. Autorka przedstawia ją zarówno z tej pięknej, pełnej sukcesu i satysfakcji, jak i z tej bolesnej, wymagającej, momentami nawet okrutnej strony. Widzimy też, jak na przestrzeni wszystkim tomów Adrianna rozkwitła jako gimnastyczka, jak stała się jeszcze bardziej perfekcyjna w tym, co robi. Tym razem ma jednak solidnego przeciwnika, który gotów jest atakować w niespodziewanych momentach. Ten wątek dostarczył wielu emocji, budził we mnie współczucie przez to, co zmuszona przechodzić jest Adi. Rozsądek przy okazji podpowiadał, że to wszystko nie jest warte takiego ryzyka. Autorka uwydatnia to, że cena za spełnianie marzeń potrafi być ogromna.
Relacja Kovy i Adrianny jest jednocześnie toksyczna, ale też pełna uczucia, pasji i namiętności. Zrodziła się wbrew rozsądkowi, a jej ujawnienie mogłoby zrujnować życie im obojgu. Przy tym jednak dostrzegalne jest to, jak z każdym kolejnym tomem ewoluuje, nabiera głębi. Wyczuwalne są w niej ogromne wsparcie, zrozumienie, troska, a ich więź jest szczególna. Choć budzi skrajne odczucia, a pewne jej aspekty potępiłabym w prawdziwym życiu, to wykreowana przez autorkę fikcja niesamowicie mnie pochłonęła. Ich perypetie są pełne ognia, zaskakują, wciągają bez reszty, a to wszystko podszyte jest obawą o odkrycie. Namiętność za to jest grzeszna, wyuzdana, baaaardzo niegrzeczna. Lucia nie szczędzi barwnych i obrazowych opisów, które przyprawiają o rumieńce.
„Twist” wraz z poprzednimi tomami serii „Na krawędzi” to angażująca i pochłaniająca historia, gdzie główną rolę gra zakazana, kontrowersyjna miłość między gimnastyczką i jej trenerem. To nie jest historia dla wszystkich, przy niej ważna jest umiejętności odróżniania fikcji literackiej od rzeczywistości. Jest pikantna, balansuje na granicy moralności, a przy tym zachwyca realistycznym ukazaniem sportu. Zwraca też uwagę na inne trudne tematy, skłaniając przy tym do refleksji. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli zbyt długo czekać na kontynuację, bo zakończenie pozostawiło mnie z ogromnym mętlikiem w głowie i niepewnością, co wydarzy się dalej. Jestem ciekawa i aż boję się, co jeszcze Lucia Franco przygotowała dla Adrianny i Kovy.
„W tym zwariowanym świecie było wiele rzeczy, których nie rozumiałam. Ale najbardziej osobliwa była nasza sytuacja. Kova nie miał zasad moralnych, a ja nie miałam godności. Ochoczo odzieraliśmy się ze wszystkiego poza nami samymi.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba nie skłamię, gdy powiem, że seria „Na krawędzi” należy do najbardziej kontrowersyjnych i wzbudzających sprzeczne uczucia historii z...
#agegap #forrbidenlove #sportromance #emocionalrollercoaster
Anie i Kovie nie może być za lekko. Nieuleczalna choroba, zbliżające się mistrzostwa i mnożące się sekrety. Wszystko to nie tylko przytłacza ich oboje, ale też dramatycznie odbija się na ich życiu. Jednak Ana jest zdeterminowana, żeby osiągnąć sukces, a dla ukochanego sportu jest w stanie oddać wszystko. Dosłownie. Walcząc o życie pokonuje kolejne przeciwności, a w tym czasie Kova robi wszystko, żeby zapewnić jej bezpieczeństwo nawet kosztem siebie. Czy ich relacja przetrwa? Czy mroczne pożądanie, które spala ich ze sobą w końcu osiągnie szczyt?
Czwarty tom serii Balance to kolejna perełka. Wciągająca i rzucająca na kolana. Pełna akcji, namiętności i szaleństwa. Jedna z tych, które zaczynacie i nie potraficie odłożyć, bo tak mocno trzyma was w swoich sidłach. Ja przysięgam, że nie wiem jak ona to robi, ale przez prawie sześciuset stronicowe książki Franco dosłownie się płynie. I owszem mamy tam wzburzone morze i nawałnice, ale tych jej książek nie da się odłożyć. Po pierwszych zdaniach wiecie, że przepadliście. Że nie oderwiecie się od tej książki, a powroty do rzeczywistości będą trudne. Emocjonalny rollercoaster, który dostajemy powala na kolana i poniewiera.
To, co dzieje się między Aną i Kovą to… ciężko to opisać. Ta dwója niszczy się nawzajem, ale jednocześnie żyć bez siebie nie może. Ciągnie ich do siebie, jednak zdają sobie sprawę, że ich związek to zbyt wielka kontrowersja. Gdyby cokolwiek wyszło na jaw jego czeka więzienie, a ją nagłe zakończenie kariery. Prawda jest jednak taka, że nie potrafią bez siebie żyć. Nienawidzą się i kochają. Pożądają i odpychają od siebie. Napięcie między nimi tylko się gdy zwiększa, a gdy w końcu wybucha, to zmiata z powierzchni wszystko. Podobnie jak Ana na każdych zawodach, zdobywając złoto za złotem. Jej potencjał i umiejętności jest niemal tak wysokie jak pożądanie między nimi. Prowadzona ręką Kovy, darząc go ogromnym pokładem zaufania, rozwija siebie i ufnie wpada w jego ramiona. Momentami zapominamy, że Ana jest chora. Ale mogę Wam obiecać, że Kova o tym nie zapomina. Ani na moment. Gwarantuje Wam też, że po takim zakończeniu będziecie chcieli tylko więcej. Bo ja chcę. I to bardzo.
Ja już wiem, że ostatniego tomu będę tęsknie wyczekiwała. Będzie dopiero w lipcu. Ja nie wiem jak to wytrzymam. Ale chcę wiedzieć co dalej. I trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie.
#agegap #forrbidenlove #sportromance #emocionalrollercoaster
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnie i Kovie nie może być za lekko. Nieuleczalna choroba, zbliżające się mistrzostwa i mnożące się sekrety. Wszystko to nie tylko przytłacza ich oboje, ale też dramatycznie odbija się na ich życiu. Jednak Ana jest zdeterminowana, żeby osiągnąć sukces, a dla ukochanego sportu jest w stanie oddać wszystko....
💜"𝑻𝒘𝒊𝒔𝒕. 𝑵𝒂 𝒌𝒓𝒂𝒘ę𝒅𝒛𝒊. 𝑻𝒐𝒎 𝟒" 𝑳𝒖𝒄𝒊𝒂 𝑭𝒓𝒂𝒏𝒄𝒐
[współpraca reklamowa]
Recenzja:
Czwarty tom serii Na krawędzi, również skradł moje serce, jak trzy poprzednie, co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo kocham ten klimat jaki panuje w tych książkach. Mamy tutaj historię miłosną, która nigdy nie powinna się wydarzyć, a jednak... W tym tomie jakoś bardziej czułam emocje między bohaterami i po prostu było widać, że się kochają. Ich relacja jest trudna, ma wzloty i upadki, a przede wszystkim nie może być publiczna, ponieważ dla ich dwójki mogłoby to się źle skończyć, aczkolwiek w obecnie sytuacji wcale nie jest lepiej. W tej serii znajdziemy również pasję i naprawdę podczas czytania możemy sami poczuć, jak głowni bohaterowie są jej w pełni oddani. Nie brakowało tutaj scen 18+, które były naprawdę spicy🌶️ i idelanie dopełniały całą tę historię. Pomimo tego, że książka ma prawie 600, totalnie tego nie odczuwałam, bo autorka ma prześwietny styl pisania, który jest przyjemny w odbiorze. Zakończenie sprawiło, że ja na już potrzebuję kolejny tom, bo nie wytrzymam nie wiedząc, co wydarzy się dalej.
💜"𝑻𝒘𝒊𝒔𝒕. 𝑵𝒂 𝒌𝒓𝒂𝒘ę𝒅𝒛𝒊. 𝑻𝒐𝒎 𝟒" 𝑳𝒖𝒄𝒊𝒂 𝑭𝒓𝒂𝒏𝒄𝒐
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa]
Recenzja:
Czwarty tom serii Na krawędzi, również skradł moje serce, jak trzy poprzednie, co nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo kocham ten klimat jaki panuje w tych książkach. Mamy tutaj historię miłosną, która nigdy nie powinna się wydarzyć, a jednak... W tym tomie jakoś bardziej czułam emocje między...
"Miłość to spojrzenie. Miłość to uczucie. Miłość to sześcioliterowe slowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność."
🩷🩷🩷
Nasączona emocjami i odmieniająca je przez wszystkie życiowe przypadki.
Portretująca miłość, którą, choć zakazana, stać na największe poświęcenia.
Przestawiająca nieustanną walkę o marzenia, a także ogromną siłę i determinację w dążeniu do celu.
"Twist. Na krawędzi" to już czwarte spotkanie z Adrianą i Kovą.
Ohhh ja już jestem od nich uzależniona.
Uwielbiam tę serię i na każdy tom czekam z utęsknieniem.
Seria Na krawędzi to coś więcej niż romans. To przede wszystkim gimnastyka, która jest sensem życia obojga bohaterów.
To nieustanna walka o siebie i swoje marzenia.
To udowodnienie o swojej sile, niezależności.
To kłody rzucane pod nogi przez okrutny los i próba ich pokonania.
To piękna, dojrzewająca i rosnąca w siłę miłość.
Miłość od pierwszego wejrzenia.
Miłość zakazana.
Miłość, która nie patrzy na wiek.
Miłość gimnastyczki i jej trenera.
W "Twist" mamy możliwość przyjrzenia się tej miłości z zupełnie innej perspektywy. Widać tu, jak z każdym dniem przybiera na sile, jak staje się tą dojrzalszą.
Bo nasi bohaterowie też właśnie tacy się stają.
Dojrzali.
Mniej wybuchowi.
Mniej spontaniczni.
Bardziej zaś zrównoważeni.
Bardziej skupieni na sporcie.
Bardziej skupieni na przyszłości.
Jednak nie znaczy to, że wszystko idzie zgodnie z planem.
Otóż nie.
Przed obojgiem z nich trudne wyznanie.
Zmierzenie się z przeszłością.
Uporanie się z teraźniejszością.
A to nielada wyznanie.
Będzie ból.
Będzie rozpacz.
Będzie krew, łzy i pot.
Ale będzie też stanięcie oko w oko z prawdą. Będzie możliwość odkupienia i oczyszczenia.
Czy jednak winy będą im darowane?
Zakończenie jest tym, co budzi najwięcej emocji. Ohh kontynuację chciałoby się na już. Ogromnie jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów.
Czy łącząca ich miłość przetrwa naprawdę każdą burzę?
Czy będzie dany im happy end?
"Twist. Na krawędzi" to naprawdę niesamowity splot zdarzeń. Dzieje się tu naprawdę wiele. Przed bohaterami trudna, wyboista, wręcz cierniowa droga. Będą musieli stawić czoła wielu przeszkodom, wielu wyzwaniom.
Czy sobie poradzą?
Liczę na to, że tak 😉
Czytaliście serię "Na krawędzi "? Jeśli nie to koniecznie musicie to nadrobić ❤️
"Miłość to spojrzenie. Miłość to uczucie. Miłość to sześcioliterowe slowo, które jest cenniejsze niż złoto.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiłość to jasność."
🩷🩷🩷
Nasączona emocjami i odmieniająca je przez wszystkie życiowe przypadki.
Portretująca miłość, którą, choć zakazana, stać na największe poświęcenia.
Przestawiająca nieustanną walkę o marzenia, a także ogromną siłę i determinację w dążeniu do...
Lucia Franco znowu to zrobiła! Wskoczyła na całkiem nowy poziom z historią Adrianny i Kovy. Poturbowała czytelnika emocjonalnie, zaskoczyła, rozpaliła, zraniła. Aż nie wiem jak ubrać w słowa to, co działo się w „Twist”. Ta książka jest uzależniająca, toksyczna i cudowna jednocześnie. Wywołuje w czytelniku tyle sprzecznych emocji, pokazuje jak relacja dwojga (powiedzmy dorosłych) ludzi może być niezdrowa i jak koncertowo spieprz*ć swoje życie a zarazem kochać, kochać za mocno.
Adrianna musi zmierzyć się w swoim życiu obecnie z trzema wyzwaniami. Po pierwsze dostać się na olimpiadę. Po drugie walczyć z chorobą, która ją zabija. Po trzecie uporządkować swoją skomplikowaną relację z Kovą. To dużo jak na młodą osobę, która wkracza właśnie w dorosłość. Mimo to każdy dzień Adrianny to walka. Bolesna walka. Młoda gimnastyczka mimo choroby zaciekle trenuje, aby spełnić swoje największe marzenie. Jest świadoma, że odwlekanie leczenia może źle się skończyć a mimo to uparcie ucieka przed tym, co nieuniknione. Mało tego, postanawia nikomu nie mówić o chorobie. I to kolejna zła decyzja, ponieważ wewnętrzne rozterki i strach zjadają ją od środka. Ale Kova znowu jest przy niej. Powoli odkrywa przed Adrianną swoje uczucia i sekrety. W końcu pojawia się nadzieja i zaufanie. Kova znowu jest uparty. I znowu udowadnia, że każda granica i zasada jest do złamania. Mężczyzna dowiaduje się o chorobie Adrianny i postanawia być dla niej wsparciem. Postanawia być u jej boku. Kiedy tych dwoje zaczyna budować swoją przyszłość na kruchych fundamentach dochodzi do kolejnego kryzysu. Jeśli wyobrazicie sobie najgorszy scenariusz dla tej pary to właśnie on się spełnia… Czy Adrianna i Kova mają szansę na szczęśliwe zakończenie?
„Twist” to totalnie jazda bez trzymanki! Brzmi banalnie? Może i tak, ale inaczej nie umiem opisać tego, co autorka funduje nam w tym tomie! Relacja Kovy i Adrianny zawsze była toksyczna, ale teraz wskakuje na kolejny poziom. To, co łączy tych dwoje staje się wręcz niebezpieczne. Kova w tej części zyskuje w moich oczach, bowiem w końcu poznaje przyczyny jego zachowania i decyzji. Nie staje się on nagle rycerzem na białym koniu, ale zdecydowanie zastanawiam się nad odkupieniem jego win. Adrianna za to wpada w wir decyzji, które mają za zadanie ją zabić. Serio! Dawno żadna bohaterka tak mnie nie irytowała. Rozumiem jej walkę o marzenia, ale, po co za nimi gonić skoro na mecie może czekać tylko śmierć. Lucia Franco cudownie żongluje emocjami i prowadzi fabułę w zawrotnym tempie. Tutaj dzieje się tak dużo, że nie ma czasu na głębszy oddech a co dopiero na nudę. W tej części autorka powróciła ze sporą dawką erotyki i to w mocnym wydaniu. Jeśli jednak jesteście już przy czwartym tomie tej serii to będziecie gotowi na pikantne fragmenty. Cóż powoli zbliżamy się do końca serii „Na krawędzi”. Jestem szalenie ciekawa, jaki będzie finał i troszkę się boje, bo znając już pióro autorki może stać się dosłownie WSZYSTKO!
Lucia Franco znowu to zrobiła! Wskoczyła na całkiem nowy poziom z historią Adrianny i Kovy. Poturbowała czytelnika emocjonalnie, zaskoczyła, rozpaliła, zraniła. Aż nie wiem jak ubrać w słowa to, co działo się w „Twist”. Ta książka jest uzależniająca, toksyczna i cudowna jednocześnie. Wywołuje w czytelniku tyle sprzecznych emocji, pokazuje jak relacja dwojga (powiedzmy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny już 4 tom serii BALANCE za mną i jak za każdym razem i ten tom wzbudził we mnie mieszane uczucia.
W tym tomie kolejne wydarzenia bohaterów zapowiadały się bardzo ciekawie i dlatego też czym prędzej po jego premierze postanowiłam po niego sięgnąć. Niestety nie było tak do końca. Owszem w trakcie tego tomu wiele wątków ujrzało światło dzienne i dostało swoją chwilę "chwały", jednakże po jego zakończeniu stwierdziłam, że tak naprawdę oprócz tych kilku zwrotów akcji, nic tak naprawdę się nie działo.
Przepraszam! Działy się uniesienia miłosne dwójki głównych bohaterów, które w każdym z poprzednich tomów wzbudzały we mnie różne emocje, ale tym razem czułam ciarki na rękach, czytając te sceny i to nie z powodu ekscytacji.
Autorka w tym tomie postanowiła dołożyć do pieca i pokazać bardziej ostre i brutalne zbliżenia, które z pewnością znajdą swoją rzesze fanów, jednakże dla mnie było za dużo i za ostro. Czytając ten tom, miałam ogólnie wrażenie, że jest to jedna wielka scena erotyczna. Ku mojemu zdziwieniu zdarzało się ze jedno spotkanie bohaterów w tej materii, było rozciągnięte na kilka rozdziałów!
Sam pomysł fabularny na rozwinięcie tej historii miał swój potencjał, jednakże uważam, że można byłoby wspomniane wątki historii umieścić spokojnie w kolejnym tomie. Ten tom był dla mnie jednym ze słabszych tej serii i nie wniósł w całość historii tyle, ile bym chciała.
Po jego zakończeniu pojawiła się myśl, że chyba jednak pora porzucić tę serię...ale. No właśnie! Ale Autorka to mistrzyni kończenia tomów w taki sposób, że nie sposób jest nie sięgnąć po kolejny, aby zobaczyć, co z tego zakończenia powstanie.
Zatem mimo tego, iż ten tom nie spełnił do końca moich oczekiwań, postanowiłam wyczekać i sięgnąć po piąty, ostatni tom tej serii i poznać finał całej historii.
Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy lubią kontrowersyjne związki oraz brudny, czasem wręcz brutalny sposób prezentacji miłosnych uniesień 😈
Kolejny już 4 tom serii BALANCE za mną i jak za każdym razem i ten tom wzbudził we mnie mieszane uczucia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym tomie kolejne wydarzenia bohaterów zapowiadały się bardzo ciekawie i dlatego też czym prędzej po jego premierze postanowiłam po niego sięgnąć. Niestety nie było tak do końca. Owszem w trakcie tego tomu wiele wątków ujrzało światło dzienne i dostało swoją chwilę...
Seria Na Krawędzi to jedna z takich, o której z pewnością trudno będzie zapomnieć. Powrót do Coral Cup to tak jak spotkanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Tym razem Lucia w 600 stronach zawarła prawdziwą paletę odcieni przeróżnych uczuć.
Kocham i nienawidzę..
Jestem oszołomiona.. Czasami oburzona..
Mimo to czuję się jak narkoman na haju po kolejnej dawce Adriany i Kovy.
Gimnastyka dla Adriany jest powietrzem, którym oddycha. Mimo toczącej się w jej wnętrzu wyniszczającej choroby, każdego dnia podejmuje nierówna walkę i wygrywa. Jej upór i determinacja po raz kolejny sprawia, że jej marzenia stają się rzeczywistością. W tym wszystkim oparcie daje jej trener, kochanek, przyjaciel.. Kova też walczy ze swoimi uczuciami i tym razem na jego podium stoi Ria. Dość karmienia się kłamstwami. Tylko czy to wystarczy by odbudować, to co uległo zniszczeniu?
Czy relacja Kovy i Adriany jest toksyczna? Kontrowersjyjna? Bulwersująca? Z pewnością tak, ale nie zawiera się tylko w czerni i bieli romansu siedemnastoletniej gimnastyczki z trzydziesto cztero letnim trenerem. To mnóstwo odcieni szarości uczucia, które nie powinno zakwitnąć, pożądaniu, które trawi niczym pożar i dzieleniu pasji.
I kreacja Kovy, która po raz pierwszy mam wrażenie oparta jest na prawdzie. Wreszcie dostrzegłam tu jego dojrzałość. Do tej pory zbudowany z sprzeczności pokazał twarz mężczyzny, który potrafi być zwykłym przyjacielem, jest opiekuńczy i wreszcie weźmie odpowiedzialność za swoje wybory.
Uwielbiam ten tom jak i całą serię. Pasja, sport, miłość i pożądanie. Do tej pory nie poskładałam się po końcowych rozdziałach. Autorka postawiła szach ale mat ciągle przed nami, w finałowym tomie. Wiem, że nie mogę się doczekać. Ogromnie polecam 🖤🛐
Seria Na Krawędzi to jedna z takich, o której z pewnością trudno będzie zapomnieć. Powrót do Coral Cup to tak jak spotkanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi. Tym razem Lucia w 600 stronach zawarła prawdziwą paletę odcieni przeróżnych uczuć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham i nienawidzę..
Jestem oszołomiona.. Czasami oburzona..
Mimo to czuję się jak narkoman na haju po kolejnej dawce Adriany i...
Książka bądź seria, którą z pewnością przeczytacie ponownie to...? W moim przypadku jest to zdecydowanie seria "Na krawędzi" Lucii Franco. Nawet nie wiecie jak ja przepadłam dla tej historii! Serce mnie boli bo wiem, że została już tylko ostatnia jej część, ale ona pojawi się dopiero pod koniec lipca, także narazie postaram się o tym nie myśleć i dalej rozpływać się nad czwartym tomem, o wdzięcznej nazwie - "Twist". Wiecie, nie spodziewałam się kompletnie, że jestem w stanie tak bardzo pokochać historię w książce i to jeszcze taką, która zawiera się aż w pięciu tomach! Co więcej, mnie jest wciąż jej mało. Także to jest bardziej niż pewne, że jeszcze kiedyś znowu do niej powrócę. I jak przeważnie mam lekki niepokój jak widzę 600 stron w książce, tak w tym przypadku za każdym razem jak otwieram paczkę od kuriera, to mam nadzieje, że właśnie tyloma stronami uraczyła mnie w danym tomie autorka. "Twist" spełnił moje oczekiwania. Nie dość że ma 583 strony cudowności, to jeszcze okładka jest w moim kolorze - czy to nie brzmi jak prawdziwa zachęta do zatopienia się w świecie gimnastyki i zakazanych relacji?😈 Nie wiem nawet jak Wam opisać słowami, co poczułam jak tylko wyjęłam tę książkę z paczki! Był pisk, było przytulanie i zapowiedź najwspanialej spędzonych dwóch dni mojego życia!
"Zawsze wierzyłam, że co ma być to będzie. Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, wszystko ma swój cel. Nawet jeśli czasem jest nim tylko ból serca i całkowite zniszczenie. Może tak właśnie miało być."
Każdy z tomów tej serii kończy się tak, że czytelnik ma ochotę krzyczeć i rwać sobie włosy z głowy - bynajmniej ja tak miałam (inni mogą mieć swoje odczucia, jednakże jeśli tak jak ja kochacie tę serię, to z pewnością mieliście tak jak ja 😅). Nie inaczej było pod koniec tomu "Release", kiedy to Adrianna dowiedziała się kilku druzgocących rzeczy na temat stanu jej zdrowia. I choć na dziewczynę spadła istna bomba, która rozerwała jej duszę na kawałki, postanawia zatrzymać tę informację dla siebie, bowiem nie chce współczucia czy lżejszego traktowania na sali gimnastycznej. Pomimo tego, że jej ciało zdecydowanie cierpi, ona się nie poddaje i cały czas walczy, chcąc jak najlepiej przygotować się do zawodów i do olimpiady. Ukrywanie informacji przed Kovą nie jest łatwym zadaniem, bo jak sami wiecie, facet obserwuje ją niczym jastrząb swoją ofiarę. A niestety nad emocjami nie zawsze da się zapanować. Gdy okazuje się, że Kova doskonale wie z czym mierzy się Adi, dochodzi między nimi do bardzo burzliwej konfrontacji...
"Często powtarza się, że jeśli jesteśmy pewni siebie, to słowa innych ludzi nie są w stanie sprawić, że poczujemy się gorsi, ale to kompletna bzdura. Kiedy bardzo ci na kimś zależy, nie jesteś w stanie zignorować jego słów, choćbyś nie wiem jak był silny."
Obecna sytuacja nie wpływa na oboje bohaterów za dobrze. Kova przekroczy swoje granice, ale czy Adrianna będzie w stanie na nowo mu zaufać? Czy uda im się zbudować swoją więź od nowa? I czy tym razem będzie ona tak silna, że będą oni mogli zatracić się w uczuciu, pomimo konsekwencji z którymi mogą się one wiązać?
"Miłość jest ryzykowna i chociaż mówi się, że nie powinna boleć, zawsze tak jest. Bo idealna miłość nie istnieje. Jest raczej jak seria prób i błędów. Jeśli pozwolisz sobie kogoś pokochać, dajesz temu komuś władzę nad sobą."
Ten tom zdecydowanie zagrał na wszystkich moich emocjach. Momentami rozrywał mi serce na pół doprowadzając do łez, innym razem rozpływałam się przy zachowaniu głównych bohaterów, po to żeby za chwilę serce przyspieszyło mi do takiego stopnia, że myślałam, że dostanę zawału. Jedna sytuacja dosłownie rozniosła mnie na kawałki. Autorka tak dozowała emocje, że punkt kulminacyjny był niczym isty wybuch wulkanu - o raju! Co tam się momentami działo, to można było zbierać szczękę z podłogi z niedowierzania! Bohaterowie jak zwykle wspaniale wykreowani, z tą różnicą, że w tym tomie widać ich ogromną zmianę - nie gwałtowną, ale powolną. I to jest wspaniałe. Kova przekraczający swoje granice, pokazujący wszystkie te emocje, które do tej pory musiał tłumić , zawzięcie i upór Adrianny, który momentami był aż niemożliwy do ogarnięcia przez zwykłego człowieka. Podobała mi się w tej części również postać ojca Adrianny, który to był ogromnym wsparciem dla swojej córki - miałam wrażenie, że tutaj był bardziej "ludzki", zachowywał się tak jak w końcu powinien zachowywać się wspierający ojciec. Akcja całej książki bezzmiennie toczy się swoim tempem, nie jest ani dynamiczna ani powolna, a ogrom wydarzeń przed którymi stanęli główni bohaterowie nieraz wywoływał uśmiech na mojej twarzy, doprowadzał mnie do łez, a nawet czasami miałam ochotę wskoczyć do książki i nakopać co poniektórym bohaterom. W tym tomie odnajdujemy też sporo wyjaśnień pewnych kwestii, co również stanowiło dla mnie niemałe zaskoczenie. Postać Katji, czy matki głównej bohaterki, zagrały mi tu pare razy na nerwach 😅 ale przecież za prosto to być nie mogło, prawda? Ogromnym zaskoczeniem była dla nie również konfrontacja Adrianny ze swoją przyjaciółką, oraz wyjaśnienie zagadkowych kwestii dotyczących ich "sporu". Autorka stworzyła niesamowitą fabułę, która dosłownie cała się klei, nie ma sytuacji, które nie byłyby wyjaśnione (nawet jak myśleliście tak w poprzednich tomach, to wierzcie mi, wszystkie puzzle zaczynają wskakiwać w odpowiednie miejsca). No i nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o sytuacji, w której stanęła Adi na końcu tego tomu i tego, że autorka po raz kolejny zakończyła książkę w tak dramatycznym momencie, że ja nie wiem jak przeżyje to oczekiwanie na finał tej historii. Po części może i spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, ale to jak zostało to przedstawione, było po prostu fenomenalne - emocje, które temu wszystkiemu towarzyszyły całkowicie przyćmiły moje domysły tego co się wydarzyło i w żaden sposób nie jestem tym zawiedziona. Relacja między głównymi bohaterami w końcu nabrała rumieńców, Kova pokazał tą nieznaną nikomu twarz - no ależ to wszystko było piękne! Nie przestanę się zachwycać tą historią, na to nie liczcie 😎 Jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście tej serii, to nie wiem na co czekacie! Omija Was tak wiele...😈
"Kiedy idziesz przed siebie, nie patrz pod nogi. Twoje marzenia, twoje wizje, twoje cele, twoje aspiracje... Jeśli się w sobie zamkniesz, wszystko to przepadnie. Patrz w przyszłość z optymizmem, z wiarą (...) Na twojej drodze zawsze będą pojawiać się góry, które będziesz chciała pokonać, a które sprawią, że zaczniesz w siebie wątpić. Będziesz pytać samą siebie, jak sobie z tym poradzić. Na tym polega życie. (...) Nie skupiaj się na tym, jak trudno je poruszyć, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o to, jak wiele jesteś w stanie z siebie dać, kiedy przyjdzie właściwy czas. Nie możesz poruszyć góry i nie jesteś w stanie jej obejść. Ale jesteś w stanie wspiąć się na jej cholerny szczyt i pokazać samej sobie, do czego jesteś zdolna."
Książka bądź seria, którą z pewnością przeczytacie ponownie to...? W moim przypadku jest to zdecydowanie seria "Na krawędzi" Lucii Franco. Nawet nie wiecie jak ja przepadłam dla tej historii! Serce mnie boli bo wiem, że została już tylko ostatnia jej część, ale ona pojawi się dopiero pod koniec lipca, także narazie postaram się o tym nie myśleć i dalej rozpływać się nad...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak bardzo się myliłam myśląc, że już bardziej nie mogę pokochać tej serii. Ten tom spowodował że moja miłość wyszła ponad skalę!
Ta historia z każdym tomem staje się bardziej fascynująca, bardziej przerażająca, bardziej druzgocącą i niebywale rozpalająca zmysły.
Ale w tym tomie przeważają
„miłość", „oddanie" i „prawda". Prawda której tak bardzo brakowało. Która sprawiła, że zobaczyłam inne oblicze Kovy. Ściągnął tą maskę i pokazał prawdziwego siebie.
I takiego go uwielbiam najbardziej. Troskliwego, opiekuńczego a jednocześnie potrafiącego dalej trenować zawodników twarda ręką. Wycisnąć z nich wszystko żeby później podziwiać ich perfekcję.
Dał jej to czego ona tak bardzo pragnęła... pomógł jej spełniać marzenia!
I pomimo że kosztuje ją to mnóstwa wyrzeczeń i energii a jej ciało odmawia posłuszeństwa i pragnie odpoczynku ja na jej miejscu postąpiłabym tak samo! Nic nie stanęłoby by mi drodze gdyby cel był na wyciągnięcie ręki..
Co wcale nie oznacza, że nie drżę o jej życie. Za każdym razem jak jedzie na trening i się katuje żeby zagłuszyć galopujące myśli wstrzymuje oddech i błagam żeby jej ciało jeszcze trochę wytrzymało...
Ale im dalej tym bardziej brakuje mi powietrza, zamykam oczy i zamieram... Nie ma już nic a po moim policzku spływa łza.
Jeżeli uwielbiacie romanse sportowe, lubicie być rozpalone do czerwoności i jednocześnie kilka razy przechodzić zawał to koniecznie musicie przeczytać!
To jest seria mojego życia! Nie ma większej miłości niż miłość do Ady i Kovy! I nie jest to miłość moralna. Pewne rzeczy się ze mną kłócą, ale przestałam się tym przejmować. Czekam z niecierpliwością na to co mi dadzą w ostatnim tomie.
Tak bardzo się myliłam myśląc, że już bardziej nie mogę pokochać tej serii. Ten tom spowodował że moja miłość wyszła ponad skalę!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa historia z każdym tomem staje się bardziej fascynująca, bardziej przerażająca, bardziej druzgocącą i niebywale rozpalająca zmysły.
Ale w tym tomie przeważają
„miłość", „oddanie" i „prawda". Prawda której tak bardzo brakowało. Która...
„Twist”💜🤸🏼
„Miłość to spojrzenie. Miłosć to uczucie. Miłość to sześcioliterowe słowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność”
„Był mój, tak jak ja byłam jego”
współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca
Walka o marzenia nigdy nie była tak trudna.
Adrianna w momencie, gdy świat wali jej się na głowę wie jedno, nawet nieuleczalna choroba nie powstrzyma jej przed uprawianiem sportu, którego kocha. Jest to najprawdopodobniej ostatnia szansa na spełnienie największego marzenia i dostanie się do kadry olimpijskiej, więc wbrew zaleceniom lekarzy odkłada leczenie by móc, możliwie po raz ostatni zawalczyć o swoje marzenia.
Kova nie może patrzeć jak Ada z treningu na trening coraz bardziej się naraża lekceważąc objawy choroby. Jest rozdarty, widząc ukochaną, która za wszelką cenę, chce zdobyć to o co tak długo walczyła, nie dbając o żadne konsekwencje.
Podczas, gdy Adriana walczy o olimpiadę, Kova walczy o nich i ich szczęście. Z każdym kolejnym krokiem, który wspólnie pokonują ich relacja się rozwija. Wracają uczucia ze zdwojoną siłą, napędzani pożądaniem coraz śmielej zwracają się do siebie.
Czy są w stanie na nowo odbudować swoją więź? Czy tym razem będzie ona nierozerwalna?
Tak naprawdę to od pierwszego tomu wiedziałam, że będzie ta seria, w której pasja i miłość przeplatają się między sobą tworząc niesamowitą, zapierającą dech w piersiach historię, będzie najlepszą jaką kiedykolwiek przeczytałam.
Trzy poprzednie tomy wprowadzały mnie w klimat całej relacji, tego napięcia, oczekiwania tylko po to żeby w tym tomie brutalnie wyrwać moje serce i je zdeptać. Ten tom zniszczył mnie psychiczne i emocjonalnie i nie jestem w stanie się pozbierać. Minęło kilka dni odkąd skończyłam czytać, a ja w dalszym ciągu nie jestem w stanie sklecić porządnie zdania bo gdy tylko przypomnę sobie co autorka zrobiła nam w tej części boli mnie chyba cała moja dusza. Najpierw zatrzymało mi się serce, później płakałam i nie potrafiłam przestać. Ta seria dla niektórych może wydawać się kontrowersyjna, zakazany związek, duża różnica wieku, ale dla mnie jest to zdecydowanie coś więcej. Obserwowanie jak Ria się zmienia. Jak w dalszym ciągu oddaje całą siebie gimnastyce, ile rzeczy musi się wyrzec by móc spełnić to swoje jedno największe marzenie. Dla nas to jest nierealne, ale ona od najmłodszych lat konsekwentnie dąży do osiągnięcia sukcesu i nic… a już tymbardziej choroba, jej nie zatrzyma. Od początku nie miała lekko, ale dopiero teraz mam wrażenie los zaśmiał jej się w twarz, choć tak naprawdę nie zrobiła nic złego. Bo jak można być złym człowiekiem, przez miłość do drugiej osoby?
A Kova? On już od pierwszego tomu skradł moje serce bo wiedziałam, że pod maską ruskiego dupka skrywa się więcej niż jest w stanie pokazać, ale to jak diametralnie zmienił się w tym tomie moja miłość do tego bohatera wzrosła do nieosiągalnego poziomu, bo to jak Lucia poprowadziła jego postać w tym tomie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Całą sobą czułam jego ból, jego tęsknotę i żar który go pochłaniał.
Tych dwoje nie może żyć bez siebie. Ja się nie zgadzam z tym co tam się wydarzyło i proszę o ostatni tom bo moje serce tego nie wytrzyma…
„Twist”💜🤸🏼
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Miłość to spojrzenie. Miłosć to uczucie. Miłość to sześcioliterowe słowo, które jest cenniejsze niż złoto.
Miłość to jasność”
„Był mój, tak jak ja byłam jego”
współpraca reklamowa @wydawnictwopapieroweserca
Walka o marzenia nigdy nie była tak trudna.
Adrianna w momencie, gdy świat wali jej się na głowę wie jedno, nawet nieuleczalna choroba nie powstrzyma...
Od pierwszej części historia Kovy i Adi mnie zafascynowała :) Z każdą kolejną książką z serii moja miłość do tej pary tylko rosła. Ta część nie odbiega od reszty , pełno w niej skrajnych emocji , które raz mnie uskrzydlały aby potem wycisnąć potok łez. Również historia Avery i brata Adrianny zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej nie mogę się doczekać wydania książki o nich jeszcze w tym roku :)
Od pierwszej części historia Kovy i Adi mnie zafascynowała :) Z każdą kolejną książką z serii moja miłość do tej pary tylko rosła. Ta część nie odbiega od reszty , pełno w niej skrajnych emocji , które raz mnie uskrzydlały aby potem wycisnąć potok łez. Również historia Avery i brata Adrianny zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej nie mogę się doczekać wydania...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak ja czekałam na Twist, na chwilę, kiedy znowu zanurzę się w świecie Kovy i Rii. Żeby znowu zobaczyć miłość tych dwojga i miłość tych dwojga do gimnastyki. Poczuć hipnotyzującą aż bolesną ( i to dosłownie) namiętność i wraz z Adi uczestniczyć w morderczym wyścigu po zwycięstwo.
W tej części, po strasznych wiadomościach, które spadły na Adriannę, czułam jej ból i niemoc, ale też wreszcie poznałam drugie oblicze Kovy. Nie tego aroganta i samoluba, tylko wrażliwca, który tak wiele zrobił dla innych. I nie wiem, czy to możliwe, ale chyba zakochałam się w nim po raz drugi (albo czwarty). Otrzymałam odpowiedzi na wiele pytań, które nurtowały mnie od początku.
Podczas lektury płakałam dwa razy. Pierwszy na scenie długiej rozmowy Adrianny i Avery. Autorka pokazała na czym polega prawdziwa przyjaźń, a może i więcej - siostrzana miłość pomiędzy siostrami z wyboru. To, co zrobiła Avery dla Adi było niesamowite. Sama ona była niesamowita. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę.
Drugi raz mialam łzy w oczach przy ostatnich rozdziałach, kiedy już czuć było napięcie związane z nadejściem czegoś strasznego. I to straszne i nieuniknione roztrzaskało mnie w drobny mak.
Po przeczytaniu tej części chciało mi się krzyczeć, z niemocy, ze złości, z rozżalenia. Jak mogło do tego dojść? Jak?
Ciężko jest pisać o kolejnej częściej nie zdradzając szczegółów, ale mam nadzieję, że udało mi się przekazać emocje, które mi towarzyszyły i zachęcić was do sięgnięcia po tę serię. Jest obłędna, jest warta każdej zarwanej nocy i morza wypłakanych łez. Jest cudowna, piękna i zachwycająca.
Myślałam, że będzie już z górki, ale Lucia Franco zaskakuje czytelnika z każdą następną częścią coraz bardziej, zostawiając z roztrzaskanym serduchem i burzą emocji. Oby do lipca...
Jak ja czekałam na Twist, na chwilę, kiedy znowu zanurzę się w świecie Kovy i Rii. Żeby znowu zobaczyć miłość tych dwojga i miłość tych dwojga do gimnastyki. Poczuć hipnotyzującą aż bolesną ( i to dosłownie) namiętność i wraz z Adi uczestniczyć w morderczym wyścigu po zwycięstwo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej części, po strasznych wiadomościach, które spadły na Adriannę, czułam jej ból i niemoc,...
❤️"-Przyjdą takie dni, które cię powalą. I wiesz co?
-Co?
-Podniesiesz się i pójdziesz dalej, żeby udowodnić samej sobie, na co cię stać. Wiem, że teraz to ci się wydaje niemożliwe, ale zobaczysz, że będzie warto walczyć. Pewnego dnia się przekonasz"
🌪
TWIST - LUCIA FRANCO
(tłum. Ewelina Gałdecka)
♾️/10⭐️
🌪
Q: macie możliwość zlikwidowania jednej choroby. Jaka to będzie?
🌪
Opowiem Wam historię...
Historię o walce z czasem...
Historię o walce z samym sobą...
Historię o upadkach i o tym, czy z każdego da się podnieść...
🌪
❤️"Jesteś jedynym źródłem światła w moim życiu, ale teraz widzę tylko wypełniającą się ciemność i wcale mi się to nie podoba"
🌪
BALANCE trzymało mnie na krawędzi...
EXECUTION skradło moje serce...
RELEASE zawłaszczyło sobie moją duszę...
TWIST...strąciło mnie w otchłań rozpaczy...
🌪
Jestem typem osoby, która w chwilach smutku czy załamania, jakie obecnie towarzyszą mi na co dzień, lubi się jeszcze bardziej dobić zamiast pocieszyć. Chcę wtedy po prostu wiedzieć, że zawsze może być gorzej, choć czasem wydaje się to niemożliwe...Bo każdy z nas zmaga się z innymi problemami, każdy problem jest ważny na swój sposób i nie powinno się ich bagatelizować...A TWIST? Dało mi wszystko, czego potrzebowałam, żeby jeszcze bardziej się załamać...
🌪
ADRIANNA...
Moja słodka, kochana, uparta, wytrwała Adrianna...
Nieraz mówiłam, że utożsamiam się z tą czy tamtą bohaterką, ale Adi? Adi jest dokładnie taka sama jak ja. Wśród tysiąca pochwał obie wychwycimy jedną oblegę, która poruszy nas bardziej...
Zamiast myśleć pozytywnie obie wolimy czytać chorobowe durnoty z internetu i jeszcze bardziej pogrążać się w czarnych myślach...
Kiedy przychodzi możliwość przyznania się do swoich słabości, leków i bólów obie wolimy powiedzieć "Wszystko w porządku", jednocześnie umierając w środku...
Obie uważamy, że jesteśmy na tyle silne, że poradzimy sobie same ze swoimi problemami...
Ale co, jeśli któryś z nich w końcu nas przerośnie?
Nie chcę dojść do tego momentu...
Boję się go...
🌪
KONSTANTIN...
Jeśli trzeba przejść przez to, co Ria, żeby móc doświadczyć tego ogromu miłości, wsparcia i bezpieczeństwa, które jej oferuje, to ja jestem gotowa...
Kova jej nie lekceważy...Nie umniejsza jej problemom...Słucha jej...Rozwesela...Wspiera na każdym kroku...Okazuje miłość na swój wyjątkowy sposób...
A kiedy pozwolił jej na zranienie się? Chyba nie ma większego aktu miłości...
A gdy usłyszał, że Ria jednak ma szansę na długie życie? Ponownie rozpłakałam się tak mocno, że zrobiło mi się słabo...
A ta samotna łza spływająca z jego policzka? Odpowiedzcie sobie sami...
Jedną z rzeczy, o które się dla niego modlę, to wyrwanie się z mroku, w którym jest pogrążony...
🌪
❤️"-Czasem potrzebujemy, żeby inni ludzie wywarli na nas nacisk, Adrianno. Chcemy tego. I ja myślę, że ty chcesz, żebym ja naciskał na ciebie. Tak jak ja pragnę, żebyś ty naciskała na mnie"
🌪
AVERY...
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak mi jej brakowało! Moja złość na nią była równa tej Rii, ale tak samo równa była także tęsknota...A jej historia? Muszę ją poznać całą🙏A jej dar dla Rii? Zrobiłabym dla niej to samo🥺A jej akceptacja Kovy? Na przemian śmiałam się i płakałam...
🌪
HOLLY...
W końcu wiadomo o co dokładnie chodzi i...Jej przykład tylko dowodzi tego, jak wrażliwy, opiekuńczy i czuły potrafi być Kova...
🌪
KATJA...
Ja już przy Release wiedziałam, co ona dokładnie zrobiła i tylko czekałam, aż Kova to odkryje...Mam nadzieję, że s**e dostanie się za swoje🤬Ja nie wiem, jak kiedyś mogło być mi jej żal...Ale tak to jest, jak nie ma się pełnego obrazu sytuacji...
🌪
Nie spodziewałabym się, że to powiem, ale...brakowało mi Haydena. Pojawił się raz, a potem kompletnie zniknął. Podobnie jak Reagan
🌪
I tak jak kocham serię Na Krawędzi, tak jak ta miłość wykracza poza wszelką skalę, tak pojawia się pewien niebyt lubiany przeze mnie wątek, o którym już dawno wiedziałam, że się pojawi i jak się on skończy, a mimo to nie mam mu wiele do zarzucenia. W innej książce już dawno obniżyłabym ocenę i kręciła na niego nosem. A tutaj? Tutaj wywołał u mnie jedynie głęboki smutek...
🌪
Od pierwszego zdania pierwszego rozdziału do ostatniego zdania ostatniego rozdziału praktycznie nie przestawałam płakać. Wylałam tyle łez, co przy Tysiąc Pocałunków Tillie Cole - a nie sądziłam, że jeszcze kiedyś jakakolwiek książka doprowadzi do takiej POWODZI ŁEZ...Moja obsesja do tej serii jest już na poziomie tworzenia ołtarzyków🛐Jeśli miałabym do końca życia czytać tylko jedną serię, to byłaby to seria Na Krawędzi🛐
🌪
❤️"Udawanie, że wszystko jest w porządku, było łatwiejsze do wyjaśniania, dlaczego nie jest"
❤️"-Przyjdą takie dni, które cię powalą. I wiesz co?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to-Co?
-Podniesiesz się i pójdziesz dalej, żeby udowodnić samej sobie, na co cię stać. Wiem, że teraz to ci się wydaje niemożliwe, ale zobaczysz, że będzie warto walczyć. Pewnego dnia się przekonasz"
🌪
TWIST - LUCIA FRANCO
(tłum. Ewelina Gałdecka)
♾️/10⭐️
🌪
Q: macie możliwość zlikwidowania jednej choroby. Jaka to...
Życie nie zawsze jest przychylne naszym planom i marzeniom. Lubi zaserwować jakiś nieoczekiwany twist. Niektórych ludzi wystawia raz po raz na kolejne, coraz trudniejsze próby, nie dając im chwili wytchnienia i możliwości skupienia się na osiąganiu upragnionych celów. Wciąż rzuca im pod nogi kłody - pytanie tylko, jak długo będą w stanie przez nie przeskakiwać, bez ryzyka poważnego uszczerbku…
Lucia Franco wraca do Polski z powieścią pt. ,,Twist”, czyli czwartym tomem serii z kontrowersyjnym, zakazanym romansem, motywem sportu i różnicy wieku - Na krawędzi - w której krew, pot i łzy przelewane na sali treningowej przez młodziutką gimnastyczkę, mieszają się z przeżywanymi przez nią sercowymi rozterkami, rodzinnymi sprawami i innymi, znacznie bardziej poważnymi problemami.
Świat Adrianny po raz kolejny zatrząsł się w posadach. Pewna wiadomość spadła na dziewczynę jak grom z jasnego nieba i najgorsze jest to, że to coś może być końcem drogi, która nie miała jeszcze szansy na dobre się zacząć. Spełnienie największego marzenia nastoletniej gimnastyczki, stanęło pod znakiem zapytania, mimo iż ona robi wszystko, aby to, co się dzieje, nie pokrzyżowało jej planów. Popalić dają jej na dodatek rodzinny syf oraz skomplikowana relacja łącząca ją z trenerem… Jak dziewczyna sobie z tym wszystkim poradzi? Czy zdoła wyprostować swoje życie i ocalić siebie, zanim będzie za późno?
Czy książka może być równocześnie męcząca, kosztować wiele nerwów, ale i być tak wciągająca, że aż niemożliwa do odłożenia? Okazuje się, że tak. Czytając ,,Twist”, stale balansowałam na granicy nienawidzenia i lubienia, smutku i nadziei, odłożenia i czytania do końca, bo jak już zaczęłam, nie umiałam przestać, niezależnie od tego, jak bardzo wyraźny był mój wewnętrzny sprzeciw wobec tego, jak wygląda sytuacja głównych bohaterów i co oni sami wyprawiają. To jest, kurczę, jakiś fenomen, że ma się ochotę krzyczeć, wrzeszczeć, rzucać książką po pokoju, aby dać upust swojej frustracji, a jednak stale się do niej wraca i z duszą na ramieniu śledzi tok akcji do samego końca.
Lucia Franco po raz czwarty przetestowała moją cierpliwość. Po raz kolejny zmusiła mnie do odczuwania silnych i skrajnych emocji, fundując mi ich szalony rollercoaster. Po raz czwarty zostałam wyprowadzona z równowagi psychicznej i to na własne życzenie. Ale nie umiałabym sobie odpuścić tej historii. Wiem, że mi szkodzi, ale nie potrafię się jej oprzeć. Nie umiem oprzeć się czytaniu z zapartym tchem o toksycznej i skomplikowanej relacji łączącej Adriannę i Kovę. Wiem, że Ci bohaterowie mają wiele wad, a to, co jest między nimi, nie jest normalne i na pewno nie godne pochwały, ale czytając ,,Twist”, w którymś momencie przyłapałam się na tym, że zaczęłam za nich jeszcze mocniej niż kiedykolwiek trzymać kciuki. Chciałam, aby wreszcie im się ułożyło, aby byli razem… Ale wiecie, jak jest - ciągle coś. Stale coś im stoi na przeszkodzie, a los wciąż im nie sprzyja. Zwłaszcza Adriannie.
Nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić tej powieści, bo jest specyficzna i obudziła we mnie za wiele emocji, abym mogła je łatwo zamknąć w jakichkolwiek ramach, zawrzeć w jakichkolwiek widełkach liczbowych, umieścić w szufladce z napisem ,,podoba mi się” lub ,,nie podoba mi się”, bo to sprawa złożona. Mogę natomiast powiedzieć, że masochistycznie doceniam to, jak bardzo rozbija mnie ta historia wraz z każdym przeczytanym tomem, jak miesza mi w głowie, co we mnie budzi, bo to wszystko, choć czasem boli - zwłaszcza jak się patrzy na młodą dziewczynę, która gaśnie, choć uparcie próbuje przeć do przodu - i męczy, jest lepsze niż obojętność. Kocham to, że mogę przeżywać wzloty i upadki wraz z bohaterami oraz to, że wątek sportowy nie został przez Lucię Franco zepchnięty na margines, jak to często bywa w przypadku romansów tylko pseudo sportowych, w których sport bywa jednanie marną wzmianką, a nie faktycznym, liczącym się wątkiem.
,,Twist” to jazda na pełnych obrotach, nie dająca czasu na złapanie oddechu i nabranie dystansu do problemów, z którymi mierzą się bohaterowie, ale warto ją odbyć. Warto dać się wyrwać ze strefy komfortu, podenerwować się i oddać lekturze, nawet jeśli po wszystkim będzie się czuło jednocześnie miłość i nienawiść. Ja czekam już na tom piąty, bo jestem ciekawa, jak się ta cała jedna wielka drama zakończy.
Życie nie zawsze jest przychylne naszym planom i marzeniom. Lubi zaserwować jakiś nieoczekiwany twist. Niektórych ludzi wystawia raz po raz na kolejne, coraz trudniejsze próby, nie dając im chwili wytchnienia i możliwości skupienia się na osiąganiu upragnionych celów. Wciąż rzuca im pod nogi kłody - pytanie tylko, jak długo będą w stanie przez nie przeskakiwać, bez ryzyka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Udawanie, że wszystko jest w porządku, było łatwiejsze od wyjaśniania, dlaczego nie jest.”
[ reklama @wydawnictwopapieroweserca ]
𝐓𝐰𝐢𝐬𝐭 to tytuł idealnie oddający specyfikę tego tomu. Bo jest pokręcony jak diabli.
Powrót do świata Rii i Kovy był jak powrót do domu. Potrzebowałam tego, żeby ukoić swoją duszę, jednak to, co przeczytałam zostawiło mnie jedynie z rozdygotanymi nerwami.
Ten tom skupia się już nie tylko na relacji między trenerem a akrobatyczką, a również na relacji Rii ze swoim zdrowiem. Właśnie tu dowiadujemy się jak brzemienne w skutkach mogą być niektóre decyzje - podjęte i odsunięte w czasie - i w jaki sposób musiała się pogodzić z konsekwencjami. Z jednej strony podziwiałam Rię za jej niestrudzony zapał i ośli upór w dążeniu do marzeń, ale z drugiej miałam ochotę na siłę zaciągnąć ją do domu, aby wypoczęła i zaczęła traktować swoje ciało jak świątynię, a nie jak maszynę. Jednak nie mam prawa jej oceniać - sama nie byłam w takiej sytuacji i nie potrafię powiedzieć, co zrobiłabym na jej miejscu (ale znając siebie zrobiłabym dokładnie to samo co ona), gdyby gra toczyła się o spełnienie moich marzeń.
Kova. Mój biedny, skrzywdzony i niezrozumiany rusek. Choć przez wielu jego zachowanie mogłoby zostać uznane za toksyczne i obrzydliwe, skreślając go całkowicie z planszy, ja jestem w stanie zrozumieć wszystko to, co robi. Spokorniał, dało się odczuć to, że liczył na wybaczenie i nowy początek. Że liczył na odzyskanie swojej szansy, którą mógł zaprzepaścić. Pięknie została również przedstawiona jego troska o zdrowie Rii.
To jedyna książka, w której jestem w stanie wytłumaczyć zdradę. Nie pytajcie mnie dlaczego, sama chciałabym znać odpowiedź na to pytanie. Bo Kova podjął decyzję w dobrej wierze. Choć kiedy poznajemy szczegóły, trzeba podjąć decyzję - kochamy Kovę czy nienawidzimy?
Jeśli dotrwaliście do czwartego tomu serii to z pewnością pożegnaliście się już ze swoimi moralami, bo związek Rii i Kovy wykracza daleko daleko poza ramy normalności i społecznych standardów.
Jeśli dotrwaliście do czwartego tomu, to z pewnością wiecie, jak dobre są sceny łóżkowe pisane przez Lucię. Tutaj jest jeszcze lepiej, brutalniej, brudniej, gwałtowniej, ale mam wrażenie, że jest odczuwalnych dużo więcej uczuć niż dotychczas.
Fabuła poprowadzona zgrabnie, tempo rozwija się tak jak powinno i nie miałabym nic do zarzucenia w tej kwestii. ALE! Pojawił się pewien wątek (który bądź co bądź był przewidywalny do granic możliwości) który sprawił, że wywróciłam oczyma. I wiem, że ma on znaczenie, a w ogólnym rozrachunku będzie istotny, dla mnie jednak jest to coś, co mogłoby się tutaj nie pojawić.
A zakończenie? Takie zakończenia jak tutaj powinny być zakazane. Jednak moje uzależnienie od Kovy (nie oszukujmy się - czytam to głównie dla niego) jest silniejsze od wszystkiego i czekam na ostatni tom jak dzieci na Mikołaja.
Kocham, wielbię, wyznaję kult. Czytajcie Serię Na krawędzi i zakochajcie się w niej. Nie pożałujecie.
„Udawanie, że wszystko jest w porządku, było łatwiejsze od wyjaśniania, dlaczego nie jest.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[ reklama @wydawnictwopapieroweserca ]
𝐓𝐰𝐢𝐬𝐭 to tytuł idealnie oddający specyfikę tego tomu. Bo jest pokręcony jak diabli.
Powrót do świata Rii i Kovy był jak powrót do domu. Potrzebowałam tego, żeby ukoić swoją duszę, jednak to, co przeczytałam zostawiło mnie jedynie z...
Nawet nie macie pojęcia jak ja nie mogłam się doczekać dalszych losów Kovy i Rii. W końcu moje modły zostały wysłuchane i w moje ręce trafił 4 tom serii na krawędzi, w której się zakochałam.
Historia tej dwójki jest istnym rollercoasterem uczuć. Mój Boże, w tym tomie autorka przeszła samą siebie w budowaniu napięcia i graniu na naszych emocjach.
Wszystko wydaje się być przeciwko nim, parze dwojga ludzi, których łączy ta sama pasja, którzy w swoich ramionach odnaleźli spokój i zrozumienie. Cały świat, choroba, rodzina, wszystko jest na nie. Oboje jednak zatracają się w swoich uczuciach, nie bacząc na konsekwencje swoich czynów. Nie potrafią się dłużej powstrzymywać. Pożądanie zwycięża.
Ria wie z czym musi się mierzyć, a jednak podejmuje dla wszystkich dość lekkomyślną decyzję – walczy o swoje marzenie, mianowicie wystąpienie na Olimpiadzie. Dziewczyna ma tylko jedną szansę na jego spełnienie, bowiem wie, że nigdy więcej nie będzie w stanie tego dokonać. Ona w tym tomie dojrzewa na naszych oczach. Podejmuje decyzje, które mogą się odbić na jej zdrowiu. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że balansuje na krawędzi życia i śmierci. Z pewnością można się od niej nauczyć hartu ducha i co tak naprawdę oznaczają pasja i marzenia. Ona jest w stanie poświęcić wszystko, nawet to co jest najważniejsze, własne życie i zdrowie.
Kova natomiast zaczyna rozumieć, że nie będzie w stanie uwolnić się od tego uczucia, że jest ono warte każdej stoczonej po drodze walki. Sam też nie ma lekko. W tej części losy bohaterów gmatwają się jeszcze bardziej, a autorka cały czas trzyma nas w niewiedzy, co wydarzy się na kolejnych stronach, jak potoczy się ich historia.
Ten tom jeszcze bardziej pokazuje toksyczność tej relacji, pokazuje nam jak silna, ale także jak bardzo namiętna i niszczycielska bywa miłość. Ta historia wywołuje we mnie od początku skrajne emocje, bo często nie jestem w stanie pojąć działań bohaterów, a jednak gdzieś w podświadomości mimo wszystko rozumiem, że to wszystko miłość. Bezgraniczna, ogromna, niszcząca, a także chora miłość.
Nie sposób się oderwać od tej lektury, nawet mimo ogromu opisów gimnastyki, wszystko ma swój sens, bowiem to historia nie tylko o zakazanej miłości, ale także o pasji i wielkiej miłości do swojego hobby.
Naprawdę gorąco polecam tę serię i z niecierpliwością czekam na finałowy tom.
Nawet nie macie pojęcia jak ja nie mogłam się doczekać dalszych losów Kovy i Rii. W końcu moje modły zostały wysłuchane i w moje ręce trafił 4 tom serii na krawędzi, w której się zakochałam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria tej dwójki jest istnym rollercoasterem uczuć. Mój Boże, w tym tomie autorka przeszła samą siebie w budowaniu napięcia i graniu na naszych emocjach.
Wszystko wydaje się być...
“Twist”
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Przeczytajcie…
“Czasami, Adrianno, robimy pewne rzeczy nie dla siebie, ale dlatego, że inni tego potrzebują.”
Kova ściągający maskę i…
ona próbująca poradzić sobie z nową rzeczywistością.
“Wszystko jest w porządku.”
Stoję “Na krawędzi”, bo mam ochotę rzucić się z cliffu…
Wiecie dlaczego? Bo okrutnie podoba mi się ta seria.
“Twist” to kolejny tom serii Na krawędzi, który wywołał we mnie skrajne emocje. Bardzo skrajne… tak skrajne, że aż czekam na kontynuację.
Ta seria dosłownie uzależnia i sprzecza się z twoim mózgiem, a ta historia? Jest o zakazanym romansie, który przekracza wszelkie granice.
Ten tom wrzuca w wir wydarzeń, pokazując dalszy przebieg historii. Pokazuje uczucia i niewypowiedziane słowa, odkrywając karty krok po kroku.
“Był moim kołem ratunkowym.”
To tutaj zobaczyłam, ile mogą kosztować decyzje Rii i jak bardzo musi walczyć o swoje marzenia, które kosztują dużo bólu, zdrowia i pokazuje, do czego jest w stanie się posunąć, żeby zrealizować swój cel. Ria to wojowniczka i podziwiam ją za wytrwałość. Nie wiem, czy będąc na jej miejscu nie postąpiłabym tak samo, jeśli chodzi o dziedzinę sportu i własne marzenia, które pragnęłabym zrealizować i okej.. to jest nieodpowiedzialne, ale chyba o to, w tym chodzi, żeby być na szali ryzyka albo co sama nazwa serii wskazuje być “Na krawędzi”.
“Jesteś źródłem światła w moim życiu, ale teraz widzę tylko wypełniającą ją ciemność i wcale mi się to nie podoba.”
I Kova, który w tym tomie nieco złagodniał. Został przedstawiony w nieco innym świetle i odniosłam wrażenie, że tutaj liczył na odkupienie. Stał się nieco cieplejszy i zaborczy. Widać było jego zmartwienie, lęki a nawet chwilową lekkomyślność, która mogłaby sprowadzić kłopoty. Jego przemiana mogłaby rozczulić niektóre serca. Lojalny i zmuszony do podjęcia „koszmarnej” dla siebie decyzji, aby uchronić tą, na której mu zależy.
“W relacji Konstantina Kournakovy i Adrianny Rossi nie było absolutnie nic normalnego. I to właśnie mnie zachwycało.” - Mnie też…
*
Relacja trenera i swojej “uczennicy” wykracza poza sferę profesjonalną i tutaj ze swoją moralnością trzeba się pożegnać. Uwierzcie… jest ciężko. Ich relacja nie jest normalna. Jest toksyczna, która z jednej strony mnie odrzuca, a z drugiej fascynuje. Dlaczego odrzuca? Przez motyw zdrady, którego tutaj nie akceptuje, ale z drugiej strony nie mogę się od niej oderwać. Rozumiecie to? Bo ja nie potrafię…
*
Oboje zaangażowani w uczucia, którymi siebie darzą. Rozumieją się, znają swoje potrzeby i wiedzą, kiedy coś się dzieje. Działają bez zastanowienia i zaspokajają nowe pragnienia.
*
Zbyt swobodni,
zbyt lekkomyślni…
*
Relacja pełna wzlotów i upadków.
*
Jeśli chodzi o sceny zbliżeń... było mocniej, nieco krwawiej i dynamicznie, że nie sposób było się przy nich nudzić i przewracać oczami.
*
Ten tom był nieco bardziej skupiony na gimnastyce i na zmaganiach Rii. Główny motyw sportu nie odszedł na dalszy plan z czego naprawdę bardzo się cieszę. Co prawda może i jest tego za dużo, ale czy nie o to chodzi w romansie sportowym, żeby pokazać jej cienie i blaski, i żeby grał pierwsze skrzypce? Z tym, że do tych skrzypiec został dołączony smyczek, który jest zakazanym romansem.
Kocham mózg Lucii i to w jaki sposób przedstawiła ich historię i relację, która pozostawia wiele do życzenia. Z żadną inna książką nie miałam tak skrajnych emocji jak z tą serią i nie wiem, jak Lucia to zrobiła, że każda część wciąga bez opamiętania.
*
Zakończenie mnie nie zaskoczyło i wiem, że może to zabrzmieć okrutnie, ale moja wewnętrzna i psychiczna strona złowrogo się zaśmiała. Don’t judge me.
*
Historia pełna niepokoju, namiętności i prowokacji, w której toczy się walka o nadzieję, miłość i o to, co ważne. Historia, w której niepokój ma pierwsze miejsce na widowni i czeka, kiedy nastąpi jakieś potknięcie. A ten tom pokazuje, że warto żyć pełnią życia pomimo bólu i zmartwień. O stawianiu czoła przeciwnościom losu i walce o marzenia.
*
A ja? Jestem ciekawa jak potoczy się kontynuacja!
“Twist”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Przeczytajcie…
“Czasami, Adrianno, robimy pewne rzeczy nie dla siebie, ale dlatego, że inni tego potrzebują.”
Kova ściągający maskę i…
ona próbująca poradzić sobie z nową rzeczywistością.
“Wszystko jest w porządku.”
Stoję “Na krawędzi”, bo mam ochotę rzucić się z cliffu…
Wiecie dlaczego? Bo okrutnie...