Wróć na stronę książki

Oceny książki Lagrange. Listy z Ziemi

Średnia ocen
6,6 / 10
331 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
477
422

Na półkach: , ,

Intrygujące i niebanalne hard SF. Jednak żeby w pełni je zrozumieć, należałoby zapewne powtórnie przeczytać. Tylko że po pierwszej lekturze nie ma się na to raczej ochoty...
Vizvary nie ułatwia bowiem zadania. Wchodzimy w jego świat z marszu i bez podstawowych definicji, których znaczenia trzeba się domyślać z kontekstu. Do tego z niepewnym związkiem przyczynowo - skutkowym oraz zachwianą, oniryczną chronologią. Pozwala to uruchomić wyobraźnię. Jej użycie jest w zasadzie obligatoryjne, aby spróbować przebrnąć przez zastawione tutaj pułapki. Klimat niejasnego zagrożenia i kosmicznej izolacji przypomina jako żywo starego Lema. Piana Wolframa stanowić może zresztą jawne nawiązanie do Oceanu z Solaris.
Vizvary w oryginalny sposób wykorzystuje religię i sztuczną inteligencję. Z łatwością tworzy skomplikowane koncepcje, doprawiając całość technicznym socjolektem oraz szczyptą psychologii. Ze względu na mnogość interpretacji ta historia mocno wczepia się w głowę i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Na koniec pozostaje tylko jedno nurtujące pytanie. Czy to jest rzeczywiście aż tak dobre, czy jednak fałszywie przeintelektualizowane?
Nadal nie jestem pewien. Może jednak trzeba będzie powrócić w rejon Enceladusa, by zweryfikować wstępną ocenę?

Intrygujące i niebanalne hard SF. Jednak żeby w pełni je zrozumieć, należałoby zapewne powtórnie przeczytać. Tylko że po pierwszej lekturze nie ma się na to raczej ochoty...
Vizvary nie ułatwia bowiem zadania. Wchodzimy w jego świat z marszu i bez podstawowych definicji, których znaczenia trzeba się domyślać z kontekstu. Do tego z niepewnym związkiem przyczynowo - skutkowym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
121
121

Na półkach:

W zapale czytelniczym tak się zacietrzewiłem, że na śmierć zapomniałem, że zacząłem już kiedyś tą książkę i się od niej dość szybko odbiłem, skutkiem czego dokonałem nieświadomie powtórnego zakupu. Nie muszę chyba dodawać, że to spowodowało tylko wzrost moich oczekiwań względem tej pozycji, które to oczekiwania nie zostały dowiezione niestety.

Mamy tu sporo pomieszania z poplątaniem, wątki niezbyt spójnie się zazębiają, wiele pozostaje niewyjaśnione, albo potraktowane pobieżnie, a narracja bywa trudna do przyswojenia, co tylko pogłębia uczucie konfuzji. Potencjał na pewno był, pomysły też, choć nie zawsze cudownie oryginalne, bo trudno nie wychwycić nawiązań do choćby 'Odysei kosmicznej', ale rozbiły się, mam wrażenie, o warsztat pisarski. Podsumowując - rozczarowanie, szczególnie biorąc pod uwagę entuzjastyczne opinie, które gdzieniegdzie krążyły.

W zapale czytelniczym tak się zacietrzewiłem, że na śmierć zapomniałem, że zacząłem już kiedyś tą książkę i się od niej dość szybko odbiłem, skutkiem czego dokonałem nieświadomie powtórnego zakupu. Nie muszę chyba dodawać, że to spowodowało tylko wzrost moich oczekiwań względem tej pozycji, które to oczekiwania nie zostały dowiezione niestety.

Mamy tu sporo pomieszania z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
431
427

Na półkach:

„Lagrange. Listy z Ziemi” Istvana Vizvary'ego to ambitne hard science fiction, które wysłuchałam jako audiobook w interpretacji Wojciecha Żołądkowicza z muzyką Marcina Wasilewskiego - rewelacyjna produkcja, wzbogacająca psychodeliczną narrację. Powieść łączy postapokaliptyczną wizję Ziemi z kosmiczną eksploracją, kwestionując granice ludzkiego poznania i percepcji.
Akcja rozgrywa się w 2069 roku, po katastrofie ekologicznej, która zniszczyła ekosystem Ziemi -pandemia unicestwiła rośliny okrytonasienne, prowadząc do powrotu do epoki kamiennej i przeludnienia stacji kosmicznych. Trzyosobowa załoga statku ESS „Steropes” - w tym emocjonalny Dawid czekający na rekonstrukcję twarzy - wyrusza w próbny rejs do punktu Lagrange'a między Saturnem a Enceladusem, by zbadać oceany księżyców za pomocą myślorostu Plejone i opuszczoną rosyjską stację Rasswiet. Misja szybko przeradza się w koszmar: załoga słyszy „purpurowy szept”, doświadcza synestezji, wstecznej kauzacji i przeskoków między rzeczywistościami - bohaterowie giną i ożywają, narracja urywa się, a granica między przyczynami a skutkami zaciera.
Powieść wyróżnia się oryginalnymi konceptami jak egzokorteks regulujący percepcję, neologizmy myślorostu opisujące obce zjawiska oraz dychotomią „wiedzieć czy wierzyć” - Rosjanie mieszają naukę z religią, podkreślając ograniczenia ludzkiego rozumu. Audiobook potęguje immersję: Żołądkowicz mistrzowsko oddaje postacie, w tym AI z przetworzonym głosem, a muzyka Wasilewskiego buduje napięcie i psychodelię. Tematy jak kruchość człowieka w kosmosie czy rola sztuki w pojmowaniu nieznanego prowokują do refleksji. Podobnie jest z koncepcją wspomnianej wstecznej kauzacji.
Forma jest mocno wymagająca - nielinearna narracja z chaosem czasowym i onirycznymi przeskokami frustruje, zwłaszcza w audiobooku bez możliwości zaznaczania. Narracja psuje się po dotarciu do punktu Lagrange’a: rozdziały kończą się urwanymi zdaniami, perspektywy mieszają się, a egzokorteks (regulujący percepcję Dawida) przestaje filtrować rzeczywistość, powodując iluzje śmierci. Purpurowy szept - obca komunikacja z oceanu Enceladusa -wywołuje halucynacje, gdzie załoga doświadcza wielokrotnych „śmierci” i wskrzeszeń w alternatywnych liniach czasowych. Brak słowniczka terminów (myślorost, piana Wolframa) i słabe kreacje niektórych postaci pogłębiają wrażenie przeładowania pomysłami. Bliżej tu Dukaja niż rozrywkowej SF.
To uczta dla miłośników ambitnego SF, nagradzana Zajdlem powieść, która zostaje w głowie - polecam, ale z ostrzeżeniem o skupieniu.

„Lagrange. Listy z Ziemi” Istvana Vizvary'ego to ambitne hard science fiction, które wysłuchałam jako audiobook w interpretacji Wojciecha Żołądkowicza z muzyką Marcina Wasilewskiego - rewelacyjna produkcja, wzbogacająca psychodeliczną narrację. Powieść łączy postapokaliptyczną wizję Ziemi z kosmiczną eksploracją, kwestionując granice ludzkiego poznania i percepcji.
Akcja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to