rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Gospodyni domu śmierci

Średnia ocen
6,2 / 10
199 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
78
53

Na półkach: ,

To już druga książka Ryana Greena, jaką przeczytałem. Moim zdaniem autor ma naprawdę duży talent do opisywania tych okropnych historii.

Książka ukazuje historię Dorothei Puente — staruszki, która miała w życiu jeden cel: zarobić jak najwięcej pieniędzy kosztem kolejnego napotkanego ludzkiego życia.

Nie miała żadnych oporów przed truciem i mordowaniem chorych ludzi oraz wykorzystywaniem ich majątku dla własnych celów.

Od najmłodszych lat była mistrzynią manipulacji i robienia z siebie ofiary na każdym kroku.

Pójdę o krok dalej i określę tę panią jako urodzoną bestię w ludzkiej skórze, która nie cofnie się przed niczym, by zdobyć trochę atencji i współczucia ze strony innych ludzi.

Oceniam tę książkę na solidne 7/10.

Warto zagłębić się w literaturę Ryana Greena — to naprawdę dobre true crime

To już druga książka Ryana Greena, jaką przeczytałem. Moim zdaniem autor ma naprawdę duży talent do opisywania tych okropnych historii.

Książka ukazuje historię Dorothei Puente — staruszki, która miała w życiu jeden cel: zarobić jak najwięcej pieniędzy kosztem kolejnego napotkanego ludzkiego życia.

Nie miała żadnych oporów przed truciem i mordowaniem chorych ludzi oraz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1173
188

Na półkach: , ,

Dla mnie jest to pierwsza przeczytana z tej serii. Wywarła na mnie duże wrażenie.
Nie mogę przestać myśleć o tej kobiecie: " No co za gnida!"

Dla mnie jest to pierwsza przeczytana z tej serii. Wywarła na mnie duże wrażenie.
Nie mogę przestać myśleć o tej kobiecie: " No co za gnida!"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
743
736

Na półkach:

Bardzo dobrze skomponowana, wciągająca lektura.

Bardzo dobrze skomponowana, wciągająca lektura.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1243
524

Na półkach: ,

Minął prawie rok od ostatniej recenzji książki z serii true crime Wielkiej Litery. Ostatnio konsumuję trochę mniej treści z tego gatunku w formie książkowej czy podcastowej, bo skupiam się na kursach kryminalistycznych, jednak mogę już zdradzić, że ta pozycja była całkiem udana.
"Gospodyni domu śmierci" to opowieść Ryana Greena, w której przybliża światu postać Dorothei Puente. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale wpisała się idealnie w moje wyobrażenia dotyczące nadużyć w stosunku do osób starszych, chorych psychicznie czy po prostu samotnych. W jej przypadku były to nadużycia ostateczne i po raz kolejny zatrważające okazało się to, jak bardzo pozory mogą mylić.
Sposób, w jaki autor przedstawił główną bohaterkę, sprawił, że jestem przekonana, że już od najmłodszych lat była mocno zaburzona i niestety w swoich czasach nie mogła liczyć na profesjonalną pomoc. Z wiekiem jej problemy tylko się pogłębiały, jednak nie upatrywałabym w nich ani przyczyn, ani tym bardziej usprawiedliwienia jej postępowania. Potrafiła być wyrachowana w stopniu przekraczającym wszelkie wyobrażenia.
Kreowanie obrazu dobrotliwej staruszki, która poświęciła życie opiece nad innymi wychodziło jej niemal bezbłędnie. Zgubiła ją przede wszystkim chciwość, bo nie wystarczało jej zagarnianie większości przychodów swoich lokatorów, nie chciała też ponosić żadnych wydatków z nimi związanych. Udało jej się znaleźć na to sposób, w końcu o wielu jej podopiecznych nikt się nie upominał... a ogród na jej posesji był całkiem spory.
Ryan Green opisał zbrodnie Dorothei w szczegółowy sposób, skłaniając mnie do wielu refleksji nad życiem, samotnością i relacjami międzyludzkimi. Trudno po takiej historii wierzyć w bezinteresowne dobro, a ta wiara jest przecież podstawą człowieczeństwa.
"Gospodyni domu śmierci" to smutny i przerażający obraz wyjątkowo podłego procederu, który latami uchodził Dorothei Puente na sucho. Sama w więzieniu dożyła sędziwego wieku, a uniemożliwiła to tak wielu osobom, które zwyczajnie jej zaufały i robiły wszystko, by dostać się do jej bliskiego kręgu, nie mając świadomości, że to przyspieszy ich odejście.
Moje 7/10.

Minął prawie rok od ostatniej recenzji książki z serii true crime Wielkiej Litery. Ostatnio konsumuję trochę mniej treści z tego gatunku w formie książkowej czy podcastowej, bo skupiam się na kursach kryminalistycznych, jednak mogę już zdradzić, że ta pozycja była całkiem udana.
"Gospodyni domu śmierci" to opowieść Ryana Greena, w której przybliża światu postać Dorothei...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
525
393

Na półkach:

Ryan Green to autor znany z przybliżania czytelnikom najmroczniejszych kart historii kryminalnej. W książce „Gospodyni domu śmierci” opisuje wstrząsającą i prawdziwą historię Dorothei Puente – kobiety, która przez lata prowadziła dom opieki dla osób samotnych, ubogich i chorych psychicznie. Pod pozorem troski i dobroci, Puente ukrywała mroczne tajemnice, które z czasem zaczęły wychodzić na jaw.

Green skupia się zarówno na faktach, jak i na psychologii postaci. Dzięki temu nie jest to tylko sucha relacja zbrodni, ale również próba zrozumienia, jak człowiek może się stać potworem – nie gwałtownie, lecz stopniowo i po cichu. Autor nie ocenia – przedstawia fakty i pozwala czytelnikowi samemu wyciągnąć wnioski. To nie tylko opowieść o zbrodni, ale także ostrzeżenie: zło nie zawsze ma krwawy topór w ręku. Czasem nosi fartuszek i podaje herbatę z uśmiechem.

Ryan Green to autor znany z przybliżania czytelnikom najmroczniejszych kart historii kryminalnej. W książce „Gospodyni domu śmierci” opisuje wstrząsającą i prawdziwą historię Dorothei Puente – kobiety, która przez lata prowadziła dom opieki dla osób samotnych, ubogich i chorych psychicznie. Pod pozorem troski i dobroci, Puente ukrywała mroczne tajemnice, które z czasem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1085
855

Na półkach: ,

Dorothea Puente to starsza pani prowadząca dom opieki, którą uwielbiają podopieczni i szanuje lokalna społeczność. Pewnego dnia do jej domu pukają detektywi z Sacramento, szukając pewnego mężczyzny, który ostatnio widziany był właśnie w tym domu. Przeszukanie nic nie ujawnia, ale jeden z podopiecznych kobiety przypomina sobie parę incydentów, jak kopanie w ogrodzie po nocach, czy znikający pensjonariusze. Gdy policja wchodzi z łopatami do ogrodu, odkrywa przerażającą prawdę… Ta książka jest tą łagodniejszą w tej serii. Oczywiście mamy tu morderstwa, ale kobieta, robiąc to dla korzyści finansowych była dość łaskawa dla swoich ofiar. Co nie zmienia faktu, że poświęcała bezbronnych ludzi pod swoją opieką dla własnych korzyści. Wygląd starszej, łagodnej pani był dla niej niczym czapka niewidka i dzięki temu, ten proceder trwał latami. Słysząc seryjny morderca mamy przed oczami silnego, przerażającego i bezwzględnego potwora, najczęściej mężczyznę. A tymczasem to może być zwykła starsza pani w okularach i z uśmiechem na twarzy, która dokarmia bezdomne koty. Przerażające, prawda?

Dorothea Puente to starsza pani prowadząca dom opieki, którą uwielbiają podopieczni i szanuje lokalna społeczność. Pewnego dnia do jej domu pukają detektywi z Sacramento, szukając pewnego mężczyzny, który ostatnio widziany był właśnie w tym domu. Przeszukanie nic nie ujawnia, ale jeden z podopiecznych kobiety przypomina sobie parę incydentów, jak kopanie w ogrodzie po...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
396
118

Na półkach:

Dorothea Puente jak wielu seryjnych morderców miała trudne nie tylko dzieciństwo ale również dorosłe życie. Zależało jej tylko na pieniądzach. Dlatego też po latach kradzieży i nieudanych małżeństwach postanowiła prowadzić pensjonat dla chorych umysłowo i starych ludzi. Oczywiście nie z dobrego serca. Zaczęła od kradzieży ich świadczeń wydzielając im tylko kieszonkowe, a skończyła na morderstwach i pobieraniu całych ich świadczeń.
Będę to powtarzać do oporu. Kolejna ciekawa sprawa która traci na fabularyzacji. Brakuje tym książkom dużo żeby mieć jakąś większą satysfakcję z przeczytania. Fajnie, że czyta je się szybko i łatwo i są to mało znane historie no ale na tym plusy się kończą.
No nic, czas na następną.

Dorothea Puente jak wielu seryjnych morderców miała trudne nie tylko dzieciństwo ale również dorosłe życie. Zależało jej tylko na pieniądzach. Dlatego też po latach kradzieży i nieudanych małżeństwach postanowiła prowadzić pensjonat dla chorych umysłowo i starych ludzi. Oczywiście nie z dobrego serca. Zaczęła od kradzieży ich świadczeń wydzielając im tylko kieszonkowe, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
503
413

Na półkach: ,

Kolejna znana historia kobiety, która nie cofnie się przed niczym dla zysku.

Kolejna znana historia kobiety, która nie cofnie się przed niczym dla zysku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
261
198

Na półkach:

Kolejna książka z tej serii. Nie są one może wysokich lotów, ale ciekawie się czyta i poznaje tę historię. W danych czasach na pewno bardziej zajęli by się aspektami psychologicznymi głównych bohaterów. Bo oni chyba normalni jednak nie byli😂

Kolejna książka z tej serii. Nie są one może wysokich lotów, ale ciekawie się czyta i poznaje tę historię. W danych czasach na pewno bardziej zajęli by się aspektami psychologicznymi głównych bohaterów. Bo oni chyba normalni jednak nie byli😂

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
27
22

Na półkach:

Najlepsza z tej serii. Wciągająca, dobrze opowiedziana.

Najlepsza z tej serii. Wciągająca, dobrze opowiedziana.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1089
649

Na półkach: , , , , ,

Nawet nie wiem jak mam skomentować tę historię.

Nawet nie wiem jak mam skomentować tę historię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1947
179

Na półkach:

Niezłe! Starsza pani kombinuje jak mieć pieniądze i poważanie, a że przy okazji morduje to szczegół

Niezłe! Starsza pani kombinuje jak mieć pieniądze i poważanie, a że przy okazji morduje to szczegół

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
963
693

Na półkach: , ,

Znacie tę serię książek?

Problemem jaki mam z tą serią jest to, że nie wiemy, które elementy są wymyślone, a które bazują na faktach, mimo że na okładce widnieją zachęcające słowa „Seria True Crime”. Fabuła bazuje na rzeczywistych osobach i pewnych wydarzeniach z ich życia, reszta to otoczka wymyślona przez autora, włącznie z pobocznymi bohaterami. Dodatkowo, jeśli szukacie brutalnych opisów morderstw, to ich tutaj nie znajdziecie. Jedyne emocje jakie wzbudziła we mnie ta historia to obrzydzenie Dorotheą, która po prostu była bardzo złym, chorym psychicznie człowiekiem.

Życie Dorothei Puente nie było łatwe, gdyż wychowywała się w patologicznym domu, gdzie alkoholizm i przemoc psychiczna, fizyczna i seksualna były na porządku dziennym. To młode lata nauczyły ją, że szczęśliwe chwile są tylko ulotne, a przetrwanie uzależniała od sieci kłamstw, które opowiadała. Jako dorosła obrała życie przestępcze - prostytucja, kradzieże, fałszerstwa, udawanie lekarza, liczne nieszczęśliwe małżeństwa i niespełnienie się w roli matki, a także pobyty w więzieniu. Tam poszerzyła swoją wiedzę i zaczęła pracować przy osobach starszych i niepełnosprawnych. Po jakimś czasie wpadła na prowadzenie pensjonatu w którym mogłaby się opiekować starszymi osobami i tak stała się cichą morderczynią zabijającą lekami wymieszanymi z alkoholem.

Od pierwszej części jestem dość negatywnie nastawiona do tej serii, ponieważ książki reklamowano jak reportaże true crime, co mija się z prawdą, stąd też widoczne wyjaśnienie na początku książki od Wydawnictwa. To jest bardzo komercyjna seria, która mogłaby być opisana w jednej książce, ale bez wymyślonych, ubarwiających wstawek. Nie sięgnę po kolejne.

Znacie tę serię książek?

Problemem jaki mam z tą serią jest to, że nie wiemy, które elementy są wymyślone, a które bazują na faktach, mimo że na okładce widnieją zachęcające słowa „Seria True Crime”. Fabuła bazuje na rzeczywistych osobach i pewnych wydarzeniach z ich życia, reszta to otoczka wymyślona przez autora, włącznie z pobocznymi bohaterami. Dodatkowo, jeśli...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
476
476

Na półkach:

Gdy detektywi z Sacramento otrzymali zadanie zbadania sprawy zniknięcia pewnego mężczyzny, zaczęli poszukiwania od jego ostatniego adresu zamieszkania. Właścicielka domu opieki dla osób starszych, Dorothea Puente, była starszą panią, która przyjmowała bezdomnych pod swój dach.

Przeszukanie pensjonatu pani Puente nie wykazało niczego niepokojącego, ale jeden z mieszkańców przypomniał sobie kilka niezwykłych incydentów. Opowiadał o wykopywanych w ogrodzie dołach, których nazajutrz już nie było, a także o pensjonariuszach, którzy nagle chorowali i znikali, a nawiązanie z nimi kontaktu było niemożliwe.
Zeznania świadka były na tyle niepokojące, że śledczy wrócili do pensjonatu z łopatami w dłoniach i nakazem przeszukania.

————

To moja druga książka z serii true crime autorstwa Ryana Greena, wydawana w formacie kieszonkowym.

Dorothea urodziła się w patologicznej rodzinie, w której oboje rodzice byli alkoholikami a matka nie rezygnowała z picia nawet będąc w ciąży. Po śmierci rodziców umieszczona została w sierocińcu. Będąc nastolatką opuszcza te mury by zarabiać na ulicy. Tak poznaje swojego pierwszego męża. Kobieta nie mając normalnych wzorców nie potrafi odnaleźć się w małżeństwie, a także w rodzicielstwie – pierwsze dziecko wychowuje jej teściowa a drugie jeszcze w szpitalu zostawia do adopcji.

Już sam fakt, że Dorothea nie posiadała instynktu macierzyńskiego a jako miłość postrzegała jedynie fizyczne zbliżenia wiele nam mówi o jej stanie emocjonalnym.

Kobieta prawdziwą miłością darzyła jedynie pieniądze i poważanie, które zbudowała opowiadając o sobie niestworzone historie, niemające nic wspólnego z rzeczywistością.
Pomysłem na przypływ stałej gotówki staje się dla niej otworzenie pensjonatu dla osób niechcianych, którym kradnie wszystko co posiadają.
Zatrważające jest, że kobiecie po kilku odsiadkach powierzano opiekę nad innymi w tym najbardziej bezbronnymi.

Podoba mi sposób, w jaki autor buduje narrację. W żaden sposób nie jest ona stronnicza. Przedstawia nam fakty w możliwie najsurowszej wersji bez zbędnej fabuły z jego strony.

Gdy detektywi z Sacramento otrzymali zadanie zbadania sprawy zniknięcia pewnego mężczyzny, zaczęli poszukiwania od jego ostatniego adresu zamieszkania. Właścicielka domu opieki dla osób starszych, Dorothea Puente, była starszą panią, która przyjmowała bezdomnych pod swój dach.

Przeszukanie pensjonatu pani Puente nie wykazało niczego niepokojącego, ale jeden z mieszkańców...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
894
885

Na półkach:

Dziś w ten Sylwestrowy wieczór przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki z serii True Crime od wydawnictwa @wielkalitera . Tym razem historia dotyczy pewnej niepozornej Pani w średnim wieku, która to pod pretekstem prowadzenia pensjonatu dla bezdomnych, postanowiła owych mieszkańców okradać i mordować.

Pragnę Wam przedstawić jedyną w swoim rodzaju Dorothe Puente.

Długo możnaby się rozpisywać o życiu kobiety jednak najważniejszym faktem jest to, że mordowała niewinnych ludzi. Okradała, otruwała i zakopywała zwłoki w ogródku. Przez dłuższy czas Dorothea zostawała bezkarna bo nikt się tymi osobami nie interesował. Jednak pewnego razu nagle zniknął Bert, mężczyzna, którym interesowała się jego znajoma. Dopóki ten lekko upośledzony człowiek pozwalał sobą kierować, było dobrze. Niestety wkrótce zaczął się stawiać i szukać pomocy, a to go zgubiło... Kiedy Jego znajoma nie mogła się z nim skontaktować, zgłosiła całą sprawę odpowiednim służbom. Tak mały sekret Dorothe zaczął stopniowo wychodzić na jaw.

Ja tę historię znałam już doskonale. Jednak czytać o niej to zupełnie coś innego. Autor doskonale opisał całą sprawę. Wyobraźcie sobie, ze starsza Pani, którą spotykacie na ulicy, wieczorami morduje i zakopuje zwłoki randomowych ludzi? Tak właściwie to ona wcale nie była starszą panią, po prostu charakteryzowała się na taką bo przecież nikt by babci nie podejrzewał o coś złego, nie? Niezwykłe...

Książka jak zawsze napisana świetnie, zawiera dużo szczegółów. Jest na tylnej okładce standardowo ostrzeżenie informujące o tym, że nie jest to książka dla wszystkich.

Jeśli lubicie true crime to ta książka jest dla Was. Zwykle szukam jakiegoś usprawiedliwienia dla seryjniaków. W przypadku Dorothea nie widzę żadnego.

Cieszę się, że ta seria powstała. Wciąż jest moją ulubioną i będę ją polecała.

Dziś w ten Sylwestrowy wieczór przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki z serii True Crime od wydawnictwa @wielkalitera . Tym razem historia dotyczy pewnej niepozornej Pani w średnim wieku, która to pod pretekstem prowadzenia pensjonatu dla bezdomnych, postanowiła owych mieszkańców okradać i mordować.

Pragnę Wam przedstawić jedyną w swoim rodzaju Dorothe...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
269
187

Na półkach:

Ciekawa, krótka, szybka w czytaniu.
W opisie niestety kłamstwo:
"Uwaga: KSIĄŻKA ZAWIERA OPISOWE RELACJE DOTYCZĄCE AKTÓW PRZEMOCY I MORDÓW. CZYTELNIKOM SZCZEGÓLNIE WRAŻLIWYM NA TEGO TYPU TREŚCI NIE ZALECA SIĘ LEKTURY TEJ POZYCJI."
Nie ukrywam, że między innymi to mnie zachęciło do lektury. Niestety wyłapałem jeden jedyny fragment, mianowicie poćwiartowanie zwłok i to bez szczegółów! Napisanie o odcięciu głowy, rąk czy tam dłoni i nóg to nie jest makabryczne.
Odsyłam do Philip Carlo człowiek z lodu. To jest brutalna książka, a nie ten gniot.
Podawanie leków i zakopywanie ciał nie jest drastyczne. A przynajmniej nie po lekturze, którą poleciłem.
Muszę jednak pochwalić książkę, za wnikliwy profil psychologiczny. Fajnie było wczuć się w tę kobietę, jej przeżycia, zrozumieć jej postępowanie. To, że poczuła dysonans poznawczy przyjaźniąc się z kobietą. Ona nie znała podstawowych zachowań i relacji i to bardzo fajnie, że to rozłożyli na czynniki pierwsze.

Ciekawa, krótka, szybka w czytaniu.
W opisie niestety kłamstwo:
"Uwaga: KSIĄŻKA ZAWIERA OPISOWE RELACJE DOTYCZĄCE AKTÓW PRZEMOCY I MORDÓW. CZYTELNIKOM SZCZEGÓLNIE WRAŻLIWYM NA TEGO TYPU TREŚCI NIE ZALECA SIĘ LEKTURY TEJ POZYCJI."
Nie ukrywam, że między innymi to mnie zachęciło do lektury. Niestety wyłapałem jeden jedyny fragment, mianowicie poćwiartowanie zwłok i to bez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
911
811

Na półkach:

Spójrzcie na tę starszą panią. Emanująca życzliwością i udzielająca się charytatywnie. Przyjmująca pod swój dach bezdomnych, niepełnosprawnych, życiowo wyautowanych- byłych więźniów, alkoholików, starsze osoby u kresu życia. Dokarmiająca koty i sprawiająca pozory osoby o gołębim sercu. Prowadząca swój dom opieki z pasją i zaangażowaniem. Kiedy jednak policja zaczyna przekopywać ogród w jego pobliżu- jakie jest zdziwienie wszystkich, kiedy okazuje się, że skrywa on mroczny sekret gospodyni "domu śmierci'...
.
Żeby zrozumieć aspekty psychologiczne opisywanej przez R. Greena sprawy- poznajemy życiorys głównej bohaterki D. Puente. Począwszy od lat wczesnego dzieciństwa (lata 40-te XX w.) patrzymy na straumatyzowane dziecko w "pokoleniowej sztafecie zaniedbań". Brak wzorców oraz wędrówka z jednej rodziny zastępczej do następnej- kształtują młodą Puente. Kolejne nieudane małżeństwa, gdzie pustka wewnętrzna zagłuszana jest alkoholem i seksem zamiast miłością i czułością sprawia, że na naszych oczach rodzi się potwór- kobieta, która ludzi traktuje jak niedogodność losu. Pokonuje ją używając sztuki manipulacji, tkając wokół siebie pajęczynę kłamstw i stwarzając pozory nieszkodliwej starszej pani.
.
Atutem tej serii jest dobór przez Greena spraw. Wzbudzają emocje, szokują, podnoszą ciśnienie. Sam styl jest także charakterystyczny- bezpośredni, prosty, dosadny, bezkompromisowy. Podoba mi się to, że Green nie skupia się na samych opisach zbrodni, ale równie ważna jest warstwa psychologiczna. Poznajemy motywację sprawcy oraz jego drogę do zbrodni, co nie jest jednak poszukiwaniem usprawiedliwienia w patologicznej przeszłości, ale pokazanie jej jako jednego z czynników wyzwalających zło. Autor inspiruje się sprawami "prawdziwych ludzi popełniających prawdziwe zbrodnie", ale jak sam zaznacza na wstępie: "niektóre sceny i dialogi zostały wymyślone, a niektórzy bohaterowie są fikcyjni". Ubolewam nad tym, że nie ma tutaj wskazania, co jest prawdą, a co (oraz kto) jest tylko wyobraźnią Autora. Brakuje także jakiejkolwiek wzmianki o materiale źródłowym.
.
To już szósta część tej serii fabularyzowanego true crime. Cała seria- zdecydowanie dla czytelników o mocnych nerwach...
https://www.instagram.com/ananke144_czyta/

Spójrzcie na tę starszą panią. Emanująca życzliwością i udzielająca się charytatywnie. Przyjmująca pod swój dach bezdomnych, niepełnosprawnych, życiowo wyautowanych- byłych więźniów, alkoholików, starsze osoby u kresu życia. Dokarmiająca koty i sprawiająca pozory osoby o gołębim sercu. Prowadząca swój dom opieki z pasją i zaangażowaniem. Kiedy jednak policja zaczyna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
0
0

Na półkach:

"Gospodyni domu śmiērci" to kolejna książka z serii True Crime od wydawnictwa @wielkalitera. Tym razem autor, Ryan Green, opowiada nam historię Dorothey Puente. Z pozoru poczciwa kobiecina okazuje się być prawdziwym potworem. Na swoje czyny nakładała płaszcz złożony rzekomo z troski i chęci niesienia pomocy, a tak naprawdę skrzętnie skrywał niepokojące zamiary i doprowadzanie do śmiērci przypadkowych osób. Dorothea prowadziła dom opieki dla starszych ludzi, sama też była już wiekowa, więc nikt nie podejrzewał złych intencji ze strony właścicielki ośrodka. Okazywało się jednak, że z lokatorami domu pani Puente tracono jakikolwiek kontakt. A w ogrodzie wykonywane były doły: jeden, drugi i kolejny... Kobieta jednak nie zábijała dla zasady, miała tutaj swój cel i korzyść - wszelkie świadczenia ofiar zasilały konto staruszki. Oczywiście autor nie zapomina przedstawić czytelnikowi życia i dzieciństwa bohaterki. Trudne doświadczenia, patologiczne towarzystwo, brak wzorców i niedojrzałe związki z mężczyznami. To wszystko sprawiło, że Dorothea stała się kobietą bez duszy, pozbawioną skrupułów i empatii. Czy to usprawiedliwia jej czyny? Zdecydowanie nie. Ale to kolejna lektura, po której zadaję sobie pytanie: człowiek rodzi się zły, czy złym się staje?

"Gospodyni domu śmiērci" to kolejna książka z serii True Crime od wydawnictwa @wielkalitera. Tym razem autor, Ryan Green, opowiada nam historię Dorothey Puente. Z pozoru poczciwa kobiecina okazuje się być prawdziwym potworem. Na swoje czyny nakładała płaszcz złożony rzekomo z troski i chęci niesienia pomocy, a tak naprawdę skrzętnie skrywał niepokojące zamiary i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
743
371

Na półkach: ,

Dorothea Puente prowadziła pensjonat dla bezdomnych, osób starszych i takich, które nie były już w stanie same się sobą zająć. W Sacramento była filarem społeczności, a kobietę uznawano za opokę dla ludzi najuboższych. Wszyscy cenili jej doskonałą, meksykańską kuchnię, a swoimi podopiecznymi opiekowała się jak członkami własnej rodziny.

Tylko, że przechwytywała czeki ze świadczeniami finansowymi dla mieszkańców swojego domu. I ich recepty na leki. Kilkoro pensjonariuszy, po pójściu do jej prywatnych kwater na drinka, znikało bez śladu. A ogródek podlegał nieustannym modernizacjom.

Naprawdę niepokojące doniesienia długo pozostały bez odzewu z powodu wizerunku ciepłej staruszki oraz braku kredytu zaufania dla bezdomnych, alkoholików i osób chorych psychicznie.

Książka na poziomie innych z Serii True Crime wydawnictwa Wielka Litera. Najpierw przytoczenie przeszłości antybohaterki, potem jej działalność jako seryjnej morderczyni, a w końcu śledztwo i proces. Dorothea wyróżnia się na tle innych zbrodniarzy dość "kobiecym" modus operandi - namiętnie kłamie i morduje przy użyciu trucizny.

Dorothea Puente prowadziła pensjonat dla bezdomnych, osób starszych i takich, które nie były już w stanie same się sobą zająć. W Sacramento była filarem społeczności, a kobietę uznawano za opokę dla ludzi najuboższych. Wszyscy cenili jej doskonałą, meksykańską kuchnię, a swoimi podopiecznymi opiekowała się jak członkami własnej rodziny.

Tylko, że przechwytywała czeki ze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
431
273

Na półkach:

Książka ciekawa, wciagająca. Aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie mogą żyć obok nas. Polecam.

Książka ciekawa, wciagająca. Aż trudno uwierzyć, że tacy ludzie mogą żyć obok nas. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1145
1144

Na półkach:

„Prawdziwa historia wielkiego oszustwa, żerowania na krzywdzie i morderstwa...”

„Gospodyni domu śmierci” autorstwa Ryana Green to już (o ile mnie pamięć nie myli) szósta części serii true crime, w której to autor rozkłada nam na czynniki pierwsze portery seryjnych morderców, których czyny wywróciły świat do góry nogami. Tym razem autor na celownik wybrał sobie Dorothe Puente, która pod przykrywką niesienia pomocy, zakończyła żywot bogu ducha winnych ludzi....

Gdy detektywi z Sacramento otrzymali zadanie zbadania sprawy zniknięcia pewnego mężczyzny, zaczęli od jego ostatniego adresu zamieszkania. Właścicielka domu opieki dla osób starszych, Dorothea Puente, była starszą panią, która opiekowała się bezpańskimi kotami, a pod swój dach często przyjmowała bezdomnych.
Przeszukanie pensjonatu pani Puente nie wykazało niczego niepokojącego, ale jeden z gości przypomniał sobie kilka niezwykłych incydentów. Opowiadał o dołach wykopywanych w ogrodzie i zasypywanych nocą. Zdarzało się też, że goście Dorothei nagle chorowali i znikali, a nawiązanie z nimi kontaktu okazywało się niemożliwe. Zeznania świadka były na tyle niepokojące, że śledczy wrócili do pensjonatu z łopatami w dłoniach i nakazem przeszukania.
Czy marnowali czas, ścigając uroczą starszą panią o gołębim sercu, czy też zbliżali się do zabójcy, który wykorzystywał najbardziej bezbronnych członków lokalnej społeczności?
Odpowiedź była pogrzebana pod pensjonatem.

Tym razem Green wybrał sprawę, która nie była mi obca, ponieważ miałam okazję posłuchać kilka podcastów kryminalnych na jej temat oraz obejrzeć kilka seriali dokumentalnych, które również zajęły się tematem gospodyni Puente, której postępowanie bardzo mnie zaskoczyło. Pomimo, że jest to już szósta część tej serii, nadal nie potrafię uwierzyć jakim potworem może stać się człowiek dla drugiego człowieka...

Przyznam, że z każdym kolejnym tomem, ta seria powoduje we mnie jeszcze większy strach przed nieznajomymi. Nie wiem, czy Wy też tak macie, ale za każdym razem kiedy czytam historię opartą na faktach, to wczuwam się do tego stopnia, że w pewnym momencie zaczynam bać się o swoje własne życie, a na drugi dzień (kiedy idę do pracy) prawie co chwilę się odwracam, by upewnić się, czy aby na pewno nikt mnie nie śledzi....

„Gospodyni domu śmierci” to pozycja, którą bardzo ciężko mi się czytało. Spokojnie, przyczyną tego zjawiska nie jest styl autora, a działania Puente. Nie potrafiłam przejść obojętnie obok fragmentów, które opisywały bestialskie czyny tej na pierwszy rzut oka bezbronnej kobiety. Niektóre momenty były na tyle drastyczne, że zmuszona byłam odłożyć książkę na półkę i przejść się na spacer lub obejrzeć jakąś bajkę dla dzieci, by w pełni wyciszyć oraz wyłączyć, chociaż na chwilę mój umysł.

Najnowsza książka Ryana Green liczy zaledwie 192 stron, jednak zawiera w sobie bardzo treściwą treść, pełną faktów oraz pozbawioną wszelkiej oceny, czy też fragmentów, które nie wnoszą niczego nowego do portretu psychologicznego tej morderczyni.

Czy książkę polecam? Chyba nadal nie potrafię wyjść z szoku, iż ta historia miała miejsce w prawdziwym życiu. Nie sądziłam, ze jakakolwiek historia true crime spowoduje we mnie tak wiele emocji - uwierzycie, że uroniłam nawet kilka łez w trakcie czytania tej książki? Nie sądziłam, że jakikolwiek pisarz jest w stanie tego dokonać...

PS. Jak zawsze przy recenzji jakiekolwiek tomu tej serii podkreślam, że jest to pozycja dla czytelników o mocnych nerwach, dlatego jeśli jesteś zbyt wrażliwy/a na cierpienia innych czy sceny przemocy, przemyśl kilka razy, czy na pewno jesteś gotowy na tę przygodę.

”Czy wydawałabym własne pieniądze, żeby ich tuczyć, skoro zamierzałam ich zabić?” - Dorothea Puente

„Prawdziwa historia wielkiego oszustwa, żerowania na krzywdzie i morderstwa...”

„Gospodyni domu śmierci” autorstwa Ryana Green to już (o ile mnie pamięć nie myli) szósta części serii true crime, w której to autor rozkłada nam na czynniki pierwsze portery seryjnych morderców, których czyny wywróciły świat do góry nogami. Tym razem autor na celownik wybrał sobie Dorothe...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1330
1088

Na półkach:

„Gospodyni domu śmierci” to kolejna książka z serii tru crime Ryana Greena. Muszę przyznać, że jeszcze nie czytałem tak dziwnej sprawy kryminalnej. Starsza kobieta, wyglądająca niezwykle sympatycznie i przyjaźnie, przyjmuje osoby do swojego domu aby się nimi zaopiekować. Nic im nie brakują a na dodatek nie odczuwają samotności bo mogą sobie na spokojnie porozmawiać z innymi mieszkańcami domu. Tymczasem część jej podopiecznych zaczyna znikać a nikt się tym nie interesuje.
Jak to Ryan Green ma w swoim zwyczaju, powoli tka historię kobiety i nie zdziwiło mnie że jak wielu seryjnych morderców tak i ona miała trudne dzieciństwo. Oczywiście Dorothea nie mordowała pensjonatów dla przyjemności, robiła to dla zysku pieniężnego. Zabijała swoich podopiecznych, zakopywała ich na swojej posesji a z ubezpieczenia nadal pobierała na nich świadczenia. Na ofiary zazwyczaj wybierała tylko starsze osoby, upośledzone zarówno umysłowo czy fizycznie a wszystkich ich podopiecznych łączyło to, że tak naprawdę nikt się nimi nie interesował.
Trochę szkoda, że autor przedstawił mało konkretnych fragmentów rzeczywistego śledztwa, co na pewno wyszłoby to całej historii na dobre. Green przedstawia nam jej przeszłość i morderstwa, które opisuje dość szczegółowo i tutaj należy wziąć po uwagę że wiele scen czy dialogów powstał jedynie na potrzeby tej książki. Ogólnie sama sprawa była dość ciekawa a jedyny zarzut jaki mogę kierować do autora to brak przypisów i prawdziwych relacji ze śledztwa popartego odpowiednimi dokumentami

„Gospodyni domu śmierci” to kolejna książka z serii tru crime Ryana Greena. Muszę przyznać, że jeszcze nie czytałem tak dziwnej sprawy kryminalnej. Starsza kobieta, wyglądająca niezwykle sympatycznie i przyjaźnie, przyjmuje osoby do swojego domu aby się nimi zaopiekować. Nic im nie brakują a na dodatek nie odczuwają samotności bo mogą sobie na spokojnie porozmawiać z innymi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
375
373

Na półkach:

Jak myślicie, czy miła staruszka mogłaby być morderczynią? Jeśli uważacie, że to niemożliwe, to jesteście w błędzie.
Wydawnictwo Wielka Litera dostarcza kolejną interesującą pozycję z serii True Crime autorstwa Ryana Greena. Tym razem skupia się on na historii Dorothei Puente, starszej kobiety o miłej aparycji, która zarządzała domem opieki. Wszyscy jej ufali, nie podejrzewając, że skrywa coś mrocznego, a mianowicie mordowała ludzi. Manipulacja, kłamstwa i oszustwa służyły tylko jej korzyściom. Ale czy zawsze była taka?

Dorothea wychowywała się w patologicznej rodzinie, pozbawionej odpowiednich wzorców. Jej rodzice to alkoholicy, a matka była prostytutką. Brak zaufania i zainteresowania ze strony rodziny, życie na ulicy, pobyt w domach dziecka i rodzinach zastępczych ukształtowały jej przyszłość.
Na początku, gdy autor opisywał dzieciństwo Dorothei, naprawdę można było współczuć. Niestety, traumy z dzieciństwa przekształciły ją w bezduszną osobę, która dopuszczała się morderstw i przez długi czas udawało jej się uniknąć kary. Kto podejrzewałby sympatyczną staruszkę o zbrodnie?

Gorąco polecam sięgnięcie po tę książkę, zwłaszcza jeśli fascynują was historie kryminalne. Doceniam lekkość pióra autora, która pozwala płynnie przebrnąć przez trudne opisy. Książka czyta się szybko i wciąga od pierwszej strony. Poznajcie panią Puentę i odkryjcie, do czego była zdolna.

Jak myślicie, czy miła staruszka mogłaby być morderczynią? Jeśli uważacie, że to niemożliwe, to jesteście w błędzie.
Wydawnictwo Wielka Litera dostarcza kolejną interesującą pozycję z serii True Crime autorstwa Ryana Greena. Tym razem skupia się on na historii Dorothei Puente, starszej kobiety o miłej aparycji, która zarządzała domem opieki. Wszyscy jej ufali, nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1077
583

Na półkach: , ,

„Gospodyni domu śmierci” to już szósty tom serii True Crime autorstwa Rayana Greena.
Dorothea Puente urodziła się w patologicznej, wielodzietnej rodzinie, gdzie matka nadużywała alkoholu w trakcie ciąży z nią, jak i po porodzie. Nie miała łatwego dzieciństwa, była wykorzystywana seksualnie i mieszkała w późniejszych latach w sierocińcu.

Chorowała na schizofrenie, ale w tamtych czasach osoby cierpiące na choroby psychiczne były stygmatyzowane i mierzyły się ze wstydem, nie otrzymała właściwej pomocy. Zdiagnozowano ją też jako patologiczną kłamczuchę o niestabilnej osobowości.

Miała smykałkę do interesów, więc po ponownym rozwodzie, zajęła się prowadzeniem pensjonatu w Sacramento. Stała się prawdziwym źródłem pomocy dla osób chorych psychicznie, alkoholików, bezdomnych, a mianowicie pomagała im w wypełnieniu stosownych dokumentów by otrzymali świadczenie socjalne. Zmuszała pensjonariuszy, by upoważnili ją do zarządzania swoimi finansami. W ten sposób zarabiała na życie i zapłatę dla personelu. Wszystko szło dobrze, aż pensjonariusze nie zaczęli znikać w niewyjaśnionych okolicznościach.

Dorothea, miała też na swoim koncie pobyt w więzieniu i przez to dostała zakaz zajmowania się chorymi osobami, gdyż nie miała stosownych dokumentów, że jest wykwalifikowaną pomocą. Przez niedoskonałość systemu, urzędnicy przymykali oko, mimo zakazu i sami przysyłali do niej podopiecznych, dla których nie było nigdzie indziej miejsca.

Historia była mi już znana wcześniej, ale nie popsuło mi to lektury, po prostu poznałam historię z innej perspektywy. Być może dziwnie to zabrzmi, ale obok „Mamy od tortur” to jest dla mnie drugi ulubiony tom z całej serii. Jest to przerażające, że historia powtarza się prawie za każdym razem. Gdyby system nie był dziurawy, to może, a raczej na pewno, udało by się uniknąć większości śmierci. Przykre jest to, że społeczność Sacramento uważała Dorothea za miłą i uczynną starszą panią, a w rzeczywistości okazała się wyrachowaną oszustką i manipulantką.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.


➡️ instagram.com/szyszka_czyta

„Gospodyni domu śmierci” to już szósty tom serii True Crime autorstwa Rayana Greena.
Dorothea Puente urodziła się w patologicznej, wielodzietnej rodzinie, gdzie matka nadużywała alkoholu w trakcie ciąży z nią, jak i po porodzie. Nie miała łatwego dzieciństwa, była wykorzystywana seksualnie i mieszkała w późniejszych latach w sierocińcu.

Chorowała na schizofrenie, ale w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1141
579

Na półkach: ,

Moim zdaniem jak dotąd najsłabsza pozycja autora.

Moim zdaniem jak dotąd najsłabsza pozycja autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
619
437

Na półkach:

Jak bardzo powierzchowność ma wpływ na to, jak odbieramy konkretne osoby?

Dorothea urodziła się jako szóste z siódemki dzieci. Jej matka nadużywała alkoholu zarówno w trakcie ciąży jak i po niej. Ojciec wciąż był nieobecny, a kiedy w końcu się pojawiał zachowywał się agresywnie. Dorothea, jako najmniejsze i najwolniejsze dziecko, często padała jego ofiarą.

Jej los wkrótce miał się zmienić.

Oddzielona od rodzeństwa rozpoczęła samotną tułaczkę po domach dziecka i rodzinach zastępczych. Właśnie wtedy nauczyła się lekcji, która oddziaływać będzie na całe jej życie - współczucie innych ludzi można bez przeszkód wykorzystać do własnych celów.

W wieku szesnastu lat była naprawdę śliczną dziewczyną. Blond włosy, niebieskie oczy i jasna cera zwracały na nią uwagę mężczyzn. To wtedy uciekła spod pieczy kolejnej rodziny zastępczej. Wraz z nowopoznaną rówieśniczką zamieszkała w pokoju hotelowym, gdzie szybko zaczęła trudnić się prostytucją.

Był to dopiero początek jej kariery w sprzeczności z prawem.

Dorothea Puente została zapamiętana przede wszystkim w związku z pensjonatem, który prowadziła nawet po prawomocnej decyzji sądu zabraniającej jej podobnej działalności. W swoje progi przyjmowała alkoholików, degeneratów, psychicznie oraz przewlekle chorych; jednym słowem najcięższe przypadki. Przez okazywane pensjonariuszom wsparcie i serce była powszechnie wychwalana i darzona szacunkiem przez lokalną społeczność. A historie z jej życia, okraszone bólem i stratą, wywoływały współczucie niemal u każdej osoby, która miała okazję je usłyszeć.

Nikt jednak nie wiedział co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu przy F Street.

Wykorzystując skrzywdzone przez los osoby, przyprowadzane do niej przez pracownice socjalne, szybko zaczęła się bogacić. Czeki z rent i innych socjali zasilały bezpośrednio jej konto; z rzadka wypłacała drobne sumy kieszonkowego okradanym gościom. Gdy któryś z nich choć słowem zaczynał uskarżać się na panujące w domu zasady i brak dostepu do swoich pieniędzy szybko znikał.

Choć sąsiedzi skarżyli się nieraz na słodko mylący zapach dolatujący z posesji Dorothei wierzyli w zapewnienia staruszki o rybim nawozie i zdechłych szczurach. W końcu czy elegancka starsza pani, rozdająca przypadkowym ludziom pieczone przez siebie pyszności uśmiechając się przy tym dobrodusznie mogłaby ich okłamać?

Kiedy w końcu wyszło na jaw czym zajmowała się Dorothea wiele osób nie było w stanie w to uwierzyć.

To śledczy Cabrera ujawnił pierwsze zwłoki w ogrodzie. Gdy tylko dotarło do niego co znalazł zwołał zespół i metr po metrze zajęli się przeszukiwaniem posesji. Ilość odnajdywanych zwłok rosła w przerażającym tempie, a do pracujących przy sprawie ludzi zaczęły docierać głosy osób niezadowolonych z opieki Dorothei nad pensjonariuszami.

Korzystając z zamieszania kobieta próbowała uciec. Po niedługim czasie udało się złapać ją w Los Angeles, skąd wróciła samolotem do Sacramento w otoczeniu prasy. Czekając w areszcie na rozpoczęcie rozprawy nie była w stanie pomóc swoim adwokatom w przygotowaniu linii obrony. Tak mocno zamotała się we własne kłamstwa i historyjki mające wzbudzić współczucie u słuchaczy, że nie była w stanie wykrzesać z siebie prawdy.

Po procesie, który okazał się najdłuższym w historii Kalifornii, Dorothea Puente została skazana na dożywocie.

"Gospodyni domu smierci" to książka nieco inna niż pozostałe lektury z serii, które miałam okazję czytać. Ryan Green tym razem zapozna nas bliżej z mniej krawą sprawą. Choć Dorothea ma na sumieniu wiele ofiar jej sposób działania był nietypowy. W porównaniu do innych seryjnych morderców jej działania nastawione były niemal wyłącznie na zysk, a nie czerpanie sadystycznej przyjemności z cierpienia ofiar.

Podoba mi się jak różnorodne są książki z tej serii. Mężczyźni i kobiety, którzy do tej pory zostali opisani, mocno różnią się od siebie niemal w każdym aspekcie. Łączy ich jedno - krzywda, którą wyrządzili.

Jeśli chcecie się przekonać czym Dorothea zasłużyła sobie na dożywotni wyrok więzienia sięgnijcie po tę lekturę. Gwarantuje naprawdę niepokojące przeżycia!

Jak bardzo powierzchowność ma wpływ na to, jak odbieramy konkretne osoby?

Dorothea urodziła się jako szóste z siódemki dzieci. Jej matka nadużywała alkoholu zarówno w trakcie ciąży jak i po niej. Ojciec wciąż był nieobecny, a kiedy w końcu się pojawiał zachowywał się agresywnie. Dorothea, jako najmniejsze i najwolniejsze dziecko, często padała jego ofiarą.

Jej los...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
371
191

Na półkach: ,

Książka 'Gospodyni domu śmierci' przenosi nas w mroczny świat Doroty Puente, amerykańskiej seryjnej morderczyni z lat 80. XX wieku. Autor, Ryan Greene, zręcznie splata fakty historyczne z elementami fikcji, tworząc wciągającą narrację. Puente, prowadząc pensjonat dla starszych i potrzebujących w Sacramento, Kalifornia, zdawała się być opiekuńczą i życzliwą osobą. Jednak za tą fasadą kryła się brutalna rzeczywistość: mordowała swoich lokatorów, by przejąć ich zasiłki.

Greene szczegółowo opisuje śledztwo, które doprowadziło do odkrycia ciał ofiar Puente w jej ogrodzie, rzucając światło na jej zbrodnicze działania. Opowieść ta jest przerażająca, ale zarazem fascynująca, pokazująca, jak osoba wydająca się być pomocną, może skrywać mroczne sekrety.

Autor zręcznie balansuje między faktami a fikcją, co sprawia, że książka czyta się bardzo płynnie. Zakończenie jest zarówno satysfakcjonujące, jak i zaskakujące, pozostawiając czytelnika z głębokimi refleksjami na temat ludzkiej natury.

'Gospodyni domu śmierci' to doskonała lektura dla miłośników gatunku true crime. Greene udowadnia, że potrafi utrzymać napięcie i zainteresowanie czytelnika, a jego zdolności narracyjne są godne uwagi. Ta książka to solidna pozycja w serii Prawdziwe przestępstwa i zasługuje na ocenę 8 na 10. Czytelnicy poszukujący głębokiego wglądu w ludzką psychikę oraz miłośnicy mrocznych opowieści kryminalnych z pewnością znajdą tu coś dla siebie."

Książka 'Gospodyni domu śmierci' przenosi nas w mroczny świat Doroty Puente, amerykańskiej seryjnej morderczyni z lat 80. XX wieku. Autor, Ryan Greene, zręcznie splata fakty historyczne z elementami fikcji, tworząc wciągającą narrację. Puente, prowadząc pensjonat dla starszych i potrzebujących w Sacramento, Kalifornia, zdawała się być opiekuńczą i życzliwą osobą. Jednak za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to