Fabuła czwartego i finałowego tomu monumentalnej sagi „Silva Rerum” Kristiny Sabaliauskaitė przenosi nas w drugą połowę XVIII wieku – czas oświeceniowego wrzenia, schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów i bolesnego rodzenia się nowoczesności. Centralną postacią, wokół której autorka rzetelnie tka gęstą sieć narracji, jest Franciszek Ksawery Narwojsz, matematyk, jezuita i filozof. Jego zmagania to nie tylko walka o naukę w świecie zdominowanym przez religijne dogmaty, ale przede wszystkim wewnętrzne rozliczanie się z dziedzictwem rodu, który przez stulecia był świadkiem i uczestnikiem wzlotów oraz upadków Litwy. Narwojsz podróżuje po Europie – od Paryża po Londyn – chłonąc idee postępu, jednocześnie niosąc w sobie ciężar prowincjonalnych kompleksów i wielkich ambicji. Jego życie to ciągły balans między chłodnym okiem naukowca a gorącym sercem patrioty, który widzi, jak świat jego przodków nieuchronnie odchodzi w niebyt.
Kristina Sabaliauskaitė po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią historycznego detalu i głębokiej analizy psychologicznej, tworząc epilog, który domyka losy rodziny Narwojszów z niespotykanym profesjonalizmem.
Architektura losu i zmierzch epoki
W „Silva Rerum IV” autorka rzetelnie rekonstruuje epokę stanisławowską, pokazując ją bez popkulturowego lukru. Zmagania Franciszka Ksawerego splatają się z losami innych barwnych postaci, w tym samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Sabaliauskaitė fachowo kreśli obraz dworu pełnego intryg, ale i autentycznej tęsknoty za reformą. Największym dramatem bohaterów jest świadomość nadchodzącej katastrofy – rozbiorów, które rozerwą ich ojczyznę na strzępy. Fachowość autorki objawia się w sposobie, w jaki łączy ona wielką politykę z intymnymi przeżyciami jednostki. Narwojsz, mierząc gwiazdy za pomocą teleskopu, próbuje jednocześnie zmierzyć moralny upadek społeczeństwa, które zamiast jedności wybiera prywatę.
Atuty: Fachowość stylu i bogactwo detali
Największą siłą powieści jest niezrównany warsztat literacki. Sabaliauskaitė pisze językiem gęstym, barokowym w swej precyzji, a jednocześnie oświeceniowo klarownym. Każdy opis – czy to paryskiej ulicy, czy wileńskiego uniwersytetu – jest rzetelnie udokumentowany. Profesjonalizm autorki widać w dbałości o szczegóły epoki: od konstrukcji ówczesnych zegarów po zawiłości ówczesnej mody i kuchni. To nie jest tylko powieść historyczna; to fachowo przygotowana rekonstrukcja ducha czasu, w którym stary porządek (barok) ściera się z nowym (klasycyzm i racjonalizm).
Autorka wykazuje się ogromną empatią wobec swoich bohaterów. Zmagania Narwojsza z własną wiarą i nauką są przedstawione w sposób niezwykle współczesny, co pozwala czytelnikowi utożsamić się z dylematami sprzed dwustu lat. To rzetelna lekcja pokory wobec historii, podana w formie porywającej literatury pięknej.
Mimo bardzo wysokiej noty, książka posiada cechy, które mogą być wyzwaniem dla części odbiorców:
Przeładowanie faktami: Momentami rzetelność historyczna Sabaliauskaitė sprawia, że akcja grzęźnie w długich opisach sporów filozoficznych czy naukowych, co może nużyć czytelnika szukającego szybkiej fabuły.
Hermetyczność: Znajomość poprzednich tomów jest kluczowa, by w pełni docenić liczne nawiązania i klamry kompozycyjne, co czyni czwarty tom pozycją wyłącznie dla wiernych fanów cyklu.
„Silva Rerum IV” to profesjonalne i godne pożegnanie z jedną z najważniejszych sag historycznych ostatnich lat. Kristina Sabaliauskaitė wykonała fachową pracę, pokazując, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim „las rzeczy” – splątane losy ludzi, którzy w obliczu zagłady próbowali zachować godność i jasność umysłu. To rzetelna, mądra i piękna książka, która zostaje w pamięci niczym echo dawnych dzwonów wileńskich kościołów.
Fabuła czwartego i finałowego tomu monumentalnej sagi „Silva Rerum” Kristiny Sabaliauskaitė przenosi nas w drugą połowę XVIII wieku – czas oświeceniowego wrzenia, schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów i bolesnego rodzenia się nowoczesności. Centralną postacią, wokół której autorka rzetelnie tka gęstą sieć narracji, jest Franciszek Ksawery Narwojsz, matematyk, jezuita i...
98/52/2025
"Silva Rerum IV " Kristina Sabaliauskaitė Wydawnictwo Literackie #recenzja #silvarerum #ostatnitom #współpracarecenzencka #współpracabarterowa
This is the end
"Silva Rerum IV " to ostatni, wieńczący sagę wileńską, tom. W nim to poznajemy losy Franciszka Ksawerego Narwojsza z Milkont. Oddany w dzieciństwie przez ojca na wychowanie do zakonu jezuitów, rozpoczyna swoją opowieść o życiu jakie wiódł.
"(...) taka pobłażliwa zimna pogarda – jest najboleśniejszym afrontem i znieważeniem..."*
Historia rozpoczyna się opisem przebiegu pogrzebu stryja Franciszka, Piotra Antoniego, który był dla niego ojcem bardziej niż jego rodzony ojciec. Tam nasz bohater wspomina po raz pierwszy swoją kuzynkę, nieślubną córkę stryja, Antoninę Sentimani, z którą los złączy jego ścieżki ponownie za kilka lat.
"(...)wszak lepiej niczego się nie spodziewając, zadowolić się kilkoma spadającymi okruszkami ze stołu dóbr tego świata, niż oczekiwać miejsca za stołem uczty życia, a zakończyć je pod stołem, konając z głodu nad kilkoma rzuconymi kośćmi..."*
Dalej poznajemy losy miłości jego kuzyna Tadeusza do pięknej Marcjanny, która jest niestety niższa stanem, dlatego ich małżeństwo byłoby społecznym mezaliansem i plamą na honorze dla rodu Narwojszów. Nasz bohater odegra w dziejach tej historii miłosnej ważną rolę, więc nie pojawia się ona w fabulę nieprzypadkowo.
"(...)ludzkie zwyczaje, które można zmienić, jedynie drążąc je kropla po kropli przez długie stulecia..."*
Bohater wśród zdarzeń teraźniejszych powraca we wspomnieniach do swojej przeszłości, do pobytu w zakonie jezuitów, do zdarzeń, których był tam świadkiem, ale także w kolejnych rozdziałach przedstawia nam historię swoich studiów we Francji, a także podróży przez Warszawę, Gdańsk, Amsterdam i Paryż aż do Londynu, i tego co miał okazję tam doświadczyć, zobaczyć, poznać. Franciszek Ksawery daje nam się poznać przez swoje przygody, nie tylko jako jezuita, bo kapłanem nie został z powołania, a bardziej z przymusu, ale także jako matematyk, o łaknącym wiedzy umyśle, filozof, poeta, a także jako obywatel świata, tęskniący za swoją ojczyzną i powracający do niej po kilku latach nieobecności. Franciszek Ksawery jest pełen pasji do nauki, i tylko ta wiedza i nauka pozostaną do końca jego największymi skarbami.
"Ale czy to takie ważne, że czyjeś ciało wygląda jak słońcem wybielone płótno, jeśli duszę ma czarną jak sadze i smoła z samego piekła? Wszak ospowaty czy kaleka dzięki swojej dobroci może być o wiele bliżej aniołów..."*
"Silva Rerum IV " to nie tylko historia Franciszka Ksawerego, ale także przekrój wielkich zmian zachodzących na świecie, jak i w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, okres powstania kościuszkowskiego, prowadzącego do trzeciego rozbioru Polski, a ostatecznie do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, rewolucji francuskiej z hasłami na ustach: wolność, równość, braterstwo, których wprowadzanie jednak przyprawiało o zimny dreszcz na plecach naszego bohatera (wcale mu się nie dziwię).
"(...)przeszłości nie można traktować jedynie jako historii niepowodzeń i strat, bo wtedy nie będzie przyszłości."*
"Silva Rerum IV " to jak w przypadku poprzednich tomów książka składająca się ze zdań wielokrotnie złożonych, brak w niej dialogów, do których jesteśmy zazwyczaj przyzwyczajeni. Tekst płynie strumieniem, może momentami przytłaczać, nudzić nawet. W ogóle mam wrażenie, że ten tom z czytanych przeze mnie jest najmniej ciekawy, nie że nudny, ale przeglądając swoje opinie o pierwszym i trzecim tomie miałam w stosunku do nich więcej pozytywnych odczuć w przeciwieństwie do tego. Postać głównego bohatera nie przypadła mi do serca, choć współczułam mu tego, że został podrzucony jak kukułcze jajo do jezuitów, ot tak, bez mrugnięcia okiem, tak jego dziwne skłonności do mężczyzn, jego romance z lady Harriet Hartle zraziły mnie co do jego osoby. Nie ukrywam, że tom ten, jak i pozostałe wymagają skupienia i uwagi podczas lektury, sposób pisania autorki jest momentami irytujący, ale cieszę się, że poznałam zakończenie sagi. Czy polecam? Myślę, że to lektura dla koneserów historii i dla tych, którym nie straszna "trudniejsza" lektura.
"Mój przyjacielu, progres nauki jest niemożliwy bez moralności i wiary, bez gotowości, by stosować ją w imię dobra, w przeciwnym wypadku świat stanie się po prostu mechanicznym narzędziem poszukiwania korzyści w rękach władców chciwych potęgi"*
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Literackie i przepraszam za opóźnienie w publikacji recenzji.
*Cytaty pochodzą z "Silva Rerum IV"
98/52/2025
"Silva Rerum IV " Kristina Sabaliauskaitė Wydawnictwo Literackie #recenzja #silvarerum #ostatnitom #współpracarecenzencka #współpracabarterowa
This is the end
"Silva Rerum IV " to ostatni, wieńczący sagę wileńską, tom. W nim to poznajemy losy Franciszka Ksawerego Narwojsza z Milkont. Oddany w dzieciństwie przez ojca na wychowanie do zakonu jezuitów, rozpoczyna...
Finis coronat opus. Czwarta część sagi rodzinno-historycznej Kristiny Sabaliauskaite znowu sięga szczytów. Jak w koncercie fortepianowym, w którym ostatnia część wybrzmiewa tak mocno, że słuchacze po ostatnich akordach przez kilka chwil siedzą w milczeniu, oczarowani.
Tym razem przenosimy się do epoki Oświecenia, chociaż retrospektywa cofa nas wielokrotnie do czasów saskich. Bohaterem jest Franciszek Ksawery Narwojsz, bratanek Piotra Antoniego, który jako dziecko pojawił się już w tomie trzecim, wychowanek kolegium jezuitów w Nieświeżu, profesor matematyki wyższej na uniwersytecie wileńskim. To sławny stryj zasponsorował mu pobyt w Nieświeżu i to on jedynie zajmował się nim i jego dalszą drogą naukową i życiową, zdolnego dziecka z ubogiego i przemocowego domu. Opis metod wychowawczych w kolegium jezuickim jest tak przerażający, że z ulgą oddychamy, kiedy adept po zakończeniu nauki ucieka stamtąd (pieszo) do domu. Znamy z wielu dzieł literackich i wspomnieniowych dawne metody wychowawcze; dobrze by było, by rodzice szukający szkoły dla swoich dzieci przeczytali te fragmenty, by wiedzieć, czego unikać i przed czym je chronić.
Franciszek Ksawery jest postacią wybitną, dużo podróżuje, spotyka się z wieloma znakomitościami w Polsce, na Litwie i w ówczesnej Europie, współpracuje z podskarbim Tyzenhausem, wykonuje zadania zlecone przez króla Stanisława Augusta, rozmawia z Jean Jacquesem Rousseau, Lavoisierem, matematykami, filozofami, teologami, pod koniec życia – nawet z Aleksandrem I, księciem Czartoryskim i Napoleonem. Przygląda się funkcjonowaniu miast i miasteczek, szkół i uniwersytetów w Polsce, we Francji i w Anglii. W ten sposób pisarka odmalowała rozległą panoramę Europy epoki oświecenia, ożywczy powiew racjonalnego myślenia, nowe prądy filozoficzne, odkrycia naukowe i szanse, jakie przynoszą one społecznościom urodzonym jeszcze w okowach feudalizmu. Szanse, niestety, zaprzepaszczone. Ustami swego bohatera, pisarka dowodzi, iż wolność, także wolność myślenia nie zawsze prowadzi do dobrych rezultatów.
„Przed początkiem Sejmu Czteroletniego zaczął zauważać niepokojące sygnały, i te objawy nazywały się Sentyment Patriotyczny; to zgiełkliwe, bezsensowne uczucie tłumów pojawiło się znikąd i w takiej porze, gdy zdawało się, że stan rzeczy zaczyna się polepszać./…/ Jego Królewska Mość i jeszcze kilku doświadczonych polityków skłonni byli wszystko robić cicho i spokojnie, tak jak zazwyczaj jest najmądrzej, ale Sentyment Patriotyczny oraz ich stronnicy na to nie pozwalali: trzeba im było huku, fanfar, deklaracji, haseł, kolorowych kokard i teatralnych gestów; oni otwarcie wyrzucili krzesło znienawidzonego Stackelberga z sejmowej galerii jako znak, że rezygnują z ohydnego protektoratu rosyjskiej imperatorowej, młodzież przywdziewała kontusze, przypinała kokardy …. Głośno obwieszczała powrót do dawnych staropolskich wartości.” Nawet do liberum veto. Rezultaty znamy. Opis nastrojów w czasie Sejmu Czteroletniego, dokładnie znany z dzieł historyków, jednocześnie nieodparcie kojarzy się z czasami współczesnymi i gorączką patriotyczną w obecnych sejmach, na marszach niepodległości, na rocznicach wybuchu, zbrodni, mordów i powstań. Dostrzeganie paraleli pomiędzy dawnymi a nowymi czasy pozwala czytelnikowi zastanowić się nad społeczeństwem, w którym żyje, nad jego błędami i zmiennymi nastrojami, nad tym, jak tych błędów uniknąć. Polskim i litewskim społeczeństwem, oczywiście. Fragmenty dotyczące końca Rzeczypospolitej warto by było przedrukować w podręcznikach historii jako materiał do dyskusji.
Inne, gorzkie refleksje mam po prześledzeniu drogi naukowej Franciszka Ksawerego. Wybitny umysł, chwalony przez zagraniczne autorytety, ale zwalczany przez rodzimych kolegów-profesorów jako zagrażający ich posadom. Służba dla króla i dla Tyzenhausa, ale ograniczone fundusze na wykonanie zadań z powodu intryg nie wiadomo jakich zawistników. W ogóle interesowna i bezinteresowna zawiść jako naczelny motyw działań – te wady narodowe, nasze i braci Litwinów – piętnuje autorka najcelniej. Ale nie tylko nasze wady. Hasła Jeana Jacquesa Rousseau" wolność, równość, braterstwo", wypaczone przez terror rewolucji francuskiej, kiedy to wymordowano przecież nie tylko próżniaczą arystokrację, ale i członków Akademii Nauk z Antoinem Lavoisierem na czele, spalono ich biblioteki i laboratoria, a tym, których nie zgilotynowano, odebrano wszystko i pogrążono w nędzy. Ech, Wielka Historia kosi równo przy ziemi, jak dżuma i inne zarazy!
W powieści pełno jest też pysznych mikroportrecików rozmaitych wielkich postaci ówczesnego świata. Cesarzowa Maria Teresa, Radziwiłł Panie Kochanku (kolega Franciszka z kolegium jezuickiego!), wspomniany Tyzenhaus, król Leszczyński, król Poniatowski, Napoleon… O, ten ostatni wizerunek polecam najserdeczniej wszystkim czytelnikom, którzy, jeszcze nie zmęczeni trzema częściami "Silva Rerum", sięgną po czwartą, ostatnią. Warto! Zdecydowanie warto!
Finis coronat opus. Czwarta część sagi rodzinno-historycznej Kristiny Sabaliauskaite znowu sięga szczytów. Jak w koncercie fortepianowym, w którym ostatnia część wybrzmiewa tak mocno, że słuchacze po ostatnich akordach przez kilka chwil siedzą w milczeniu, oczarowani.
Tym razem przenosimy się do epoki Oświecenia, chociaż retrospektywa cofa nas wielokrotnie do czasów...
Ostatnia część sagi o rodzinie Narwojszów, tym razem opisująca losy Franciszka Ksawerego, matematyka z pasji i jezuity z przypadku. Trudno było mi wejść w tę opowieść. Po dobrym początku w postaci pogrzebu Piotra Antoniego i wprowadzeniu kolejnych członków rodziny poznajemy umiarkowanie ciekawe perypetie młodego Franciszka w jezuickiej szkole, a potem jako wykładowcy i nauczyciela. I zaczynają się literackie góry i doliny, raz z zachwytem rozsmakowuję się w nich tak jak w pierwszych częściach, raz przelatuję wzrokiem nad dość encyklopedycznymi wątkami przypominającymi nam, że nastała epoka oświecenia.
Duża część książki dzieje się poza Litwą. Grand tour Franciszka rzuca go do Gdańska, Amsterdamu (gdzie trafia na ślady Kazimierza!), Paryża i ostatecznie Anglii, gdzie spędza kilka lat, nawiązuje kilka ciekawych znajomości, a nawet odnawia jedną rodzinną. I szczerze mówiąc brak mi było tej Litwy i silnego osadzenia w rodzinnych klimatach i teraz zrozumiałam, że tego też mi brakowało w poprzedniej części, która przecież też skupiła się na jednym członku rodziny. Bez żalu zamieniłabym parę oświeceniowych person i kameleona na więcej Tadeusza i Marcjanny i rodzeństwa głównego bohatera.
Mimo moich żali to wciąż jest książka wybitna, wciąż pełna literackiego przepychu, erudycji i rozmachu. Mniej niż 8 dać nie mogę.
Ostatnia część sagi o rodzinie Narwojszów, tym razem opisująca losy Franciszka Ksawerego, matematyka z pasji i jezuity z przypadku. Trudno było mi wejść w tę opowieść. Po dobrym początku w postaci pogrzebu Piotra Antoniego i wprowadzeniu kolejnych członków rodziny poznajemy umiarkowanie ciekawe perypetie młodego Franciszka w jezuickiej szkole, a potem jako wykładowcy i...
Ta część to już taki encyklopedyczny wyścig nie wiadomo z kim. Jeszcze dorzucić znane nazwisko, jeszcze podlać sosem historycznych wydarzeń i unurzać się w tej zupie. Za dużo encyklopedii, za mało autentyzmu postaci i ich emocji z poprzednich tomów. Jakbym nie czytał poprzednich części, to powiedziałbym, że taka sobie powiastka historyczna. A tak powiem, że na trzecim tomie należało zakończyć sagę.
Ta część to już taki encyklopedyczny wyścig nie wiadomo z kim. Jeszcze dorzucić znane nazwisko, jeszcze podlać sosem historycznych wydarzeń i unurzać się w tej zupie. Za dużo encyklopedii, za mało autentyzmu postaci i ich emocji z poprzednich tomów. Jakbym nie czytał poprzednich części, to powiedziałbym, że taka sobie powiastka historyczna. A tak powiem, że na trzecim tomie...
💫 (...) schodząc wtedy po pierwszej królewskiej audiencji, pojął marność dążenia do ziemskich skarbów, sławy i potęgi, więc w myślach, zupełnie szczerze, złożył sobie wieczną przysięgę, że ten wyścig bezsensu świata obejdzie się bez niego". Ostatni tom sagi "Silva rerum" skupia się wokół życia Franciszka Ksawerego z Milkont Narwojsza, bratanka Piotra. Śledzimy jego niełatwe dzieciństwo, hartowane surowymi regułami zakonu jezuickiego, matematyczną karierę naukową i wojaże po Europie. 💫 Narracja, tak jak w poprzednich tomach, płynie bystrym strumieniem, co chwila zbaczając z obranego kierunku. Wielowątkowa, dygresyjna, emocjonująca opowieść nie pozwala się ani chwili nudzić. I choć bohater ostatniego tomu nie jest niesiony hedonizmem jak jego stryj Piotr, który uwielbiał cielesne rozkosze i doczesne uciechy, to życie skromnego jezuity jest równie pasjonujące i bogate w wielość oraz natężenie wydarzeń. Wrażliwość, przenikliwość, wrodzony talent wzmocniony pracowitością predystynują go do sukcesu, lecz droga do niego, najeżona trudnościami i pułapkami, odciąga go od celu. Drugoplanowe postaci są równie ekscytujące co główny bohater - losy Tadeusza, Marcjanny i Antoniny wciągają i zgrabnie się łączą z życiem Franiciszka. Jego losy to odzwierciedlenie sporu między oświeceniowym rozsądkiem dyktowanym nakazami rozumu a wrażliwością namiętnego serca epoki romantyzmu. Niespełnione uczucie do Rossignola jest najpełniejszym wyrazem tego wewnętrznego konfliktu. Autorka z lekkością piórka splata fikcję z historią, drobiazgowo oddając szczegóły epoki i wprowadzając na scenę prawdziwe historyczne postaci. 💫 Z ogromnym żalem i uczuciem pustki zamknęłam ostatnią stronę tej przecudownej opowieści. Ten świat ma w sobie moc uwodzenia słowem, tej krainy nie chce się opuszczać. Kto jeszcze zwleka z jej odwiedzinami, niech szybko nadrabia zaległości. Będzie chciał tam zostać jak najdłużej. Wspaniała seria!
💫 (...) schodząc wtedy po pierwszej królewskiej audiencji, pojął marność dążenia do ziemskich skarbów, sławy i potęgi, więc w myślach, zupełnie szczerze, złożył sobie wieczną przysięgę, że ten wyścig bezsensu świata obejdzie się bez niego". Ostatni tom sagi "Silva rerum" skupia się wokół życia Franciszka Ksawerego z Milkont Narwojsza, bratanka Piotra. Śledzimy jego niełatwe...
Barwna, bogata historia przez życie chłopca z ubogej szlacheckiej rodziny, od nauki u Jezuitów, przez podróże, pracę u magnatów, zagraniczne ekskursje. W książce jest wszystko, od opisów życia rodzinnego, ciekawych charakterów, historycznych nawiązań. Wzloty, upadki, rozważania na temat życia społecznego, politycznego, nauki. Po prostu, Silva rerum, "las rzeczy".
Wciągająca lektura, szczególnie dla miłośników historii dawnej Rzeczypospolitej.
Książka utrzymuje wysoki poziom poprzednich części.
Barwna, bogata historia przez życie chłopca z ubogej szlacheckiej rodziny, od nauki u Jezuitów, przez podróże, pracę u magnatów, zagraniczne ekskursje. W książce jest wszystko, od opisów życia rodzinnego, ciekawych charakterów, historycznych nawiązań. Wzloty, upadki, rozważania na temat życia społecznego, politycznego, nauki. Po prostu, Silva rerum, "las rzeczy"....
Wzbudza zachwyt stylem i sposobem przedstawienia losu Franciszka Ksawerego Narwojsza - jezuickiego teologa, filozofa, profesora matematyki na tle schyłku i upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale też niepokoi zbieżnością ówczesnych procesów politycznych z obecnymi.
Wzbudza zachwyt stylem i sposobem przedstawienia losu Franciszka Ksawerego Narwojsza - jezuickiego teologa, filozofa, profesora matematyki na tle schyłku i upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale też niepokoi zbieżnością ówczesnych procesów politycznych z obecnymi.
Przeczytałam wszystkie cztery tomy. Co ja piszę, nie przeczytałam a połknęłam bez odrywania się. Lepsza i ciekawsza wersja historii polsko-litewskiej niż nie jedna znana powieść. Oby takich więcej.
Przeczytałam wszystkie cztery tomy. Co ja piszę, nie przeczytałam a połknęłam bez odrywania się. Lepsza i ciekawsza wersja historii polsko-litewskiej niż nie jedna znana powieść. Oby takich więcej.
Właśnie zakończyłam przygodę z tetralogią Silva rerum. Część pierwsza rewelacyjna, część druga jeszcze lepsza, część trzecia przyniosła rozczarowanie. Nadszedł czas na tom czwarty, w moim odczuciu zdecydowanie lepszy od poprzedniego, choć daleko mu do dwóch początkowych, zdarzały się momenty nieco nużące. Polubiłam jednak głównego bohatera, z czasem coraz bardziej. Mocno mu kibicowałam, współodczuwałam.
Wielkie uznanie dla autorki za wykwintny, kunsztowny styl, za konsekwentne utrzymywanie go na przestrzeni aż czterech opasłych tomów (nie lada wyczyn!), za sam pomysł, za pisanie o tym trudnym okresie dziejów, za ukazywanie ważnej, a pomijanej perspektywy litewskiej. Bardzo polecam całą tetralogię.
Właśnie zakończyłam przygodę z tetralogią Silva rerum. Część pierwsza rewelacyjna, część druga jeszcze lepsza, część trzecia przyniosła rozczarowanie. Nadszedł czas na tom czwarty, w moim odczuciu zdecydowanie lepszy od poprzedniego, choć daleko mu do dwóch początkowych, zdarzały się momenty nieco nużące. Polubiłam jednak głównego bohatera, z czasem coraz bardziej. Mocno mu...
Czegoś mi tu brakowało. Pierwsze dwie części były wielopłaszczyznowe i pięknie pokazywały najważniejsze aspekty w życiu ludzi w trudnych czasach. Ta część jakby się od poprzednich odwracała oskarżając mentalność ludzi w nich żyjących i bardzo płasko wychwalając nastające nowe wspaniałe czasy światła i rozumu. Zabrakło mi tu tego wyjątkowego podkreślania człowieczeństwa bohaterów, nawet tych nejednoznacznych, które sprawiało, że w każdym można było się odnaleźć. Nie ma też postaci bazyliszka i tego realizmu magicznego.
Czegoś mi tu brakowało. Pierwsze dwie części były wielopłaszczyznowe i pięknie pokazywały najważniejsze aspekty w życiu ludzi w trudnych czasach. Ta część jakby się od poprzednich odwracała oskarżając mentalność ludzi w nich żyjących i bardzo płasko wychwalając nastające nowe wspaniałe czasy światła i rozumu. Zabrakło mi tu tego wyjątkowego podkreślania człowieczeństwa...
Czwarty tom "Silva rerum" niestety pozostawił u mnie sporo wątpliwości. Jest on co prawda trochę lepszy niż trzeci, ale też nie wywołał u mnie takich emocji jak pierwszy. W zasadzie serię kończyłem trochę z obowiązku, no bo głupio się tak wysypać przy ostatniej części. II połowa XVIII wieku, tym razem naszym bohaterem jest Franciszek Ksawery Narwojsz, ksiądz, profesor, naukowiec. Jak dla mnie jest to ciekawa postać i chyba jedna z ciekawszych w tetralogii. Przewija się tutaj sporo interesujących wątków, niestety sama powieść jest bardzo nierówna. Świetna jest przede wszystkim druga część książki, podróże Narwojsza po Europie i pobyt w innych państwach dały Sabaliauskaite możliwość swoistej historycznej zabawy i wplatania wielu fajnych wątków. Grand Tour. Rousseau, Franciszek Bukaty, czyli nasz ambasador w Wielkiej Brytanii, no dzieje się generalnie i akurat fajnie to tutaj wyszło, że Narwojsz się nam pokazuje na tle takich postaci z epoki i fabularnie nawet nieźle to wygląda. Ale też z drugiej strony, no kurczę, czasem niektóre wątki są niepotrzebne, a w innych aż się prosiło o pociągnięcie tematu. Masoneria, tematy rozbiorowe, wojny napoleońskie to dosłownie prześlizgnięcie się i generalnie szeroko pojęta końcówka burzy u mnie obraz powieści, bo tak ze znakomitej pracy, odbieram ją tylko jako całkiem solidną.
Fajna to była seria, ale niestety tendencja zniżkowa była nadto widoczna, czwarty tom trochę ratuje sytuację, po kiepskim dla mnie trzecim, ale generalnie fajnie odbieram sam pomysł, trochę mi brakowało takiej literatury w obrębie RON. Niestety, na minus tempo wydawania polskich wydań. 8 lat, dwa wydawnictwa jak na cztery tomy pracy to koszmarnie długo i niestety jest to kamyczek do ogródka polskich wydawców.
Czwarty tom "Silva rerum" niestety pozostawił u mnie sporo wątpliwości. Jest on co prawda trochę lepszy niż trzeci, ale też nie wywołał u mnie takich emocji jak pierwszy. W zasadzie serię kończyłem trochę z obowiązku, no bo głupio się tak wysypać przy ostatniej części. II połowa XVIII wieku, tym razem naszym bohaterem jest Franciszek Ksawery Narwojsz, ksiądz, profesor,...
Wspaniałe zwieńczenie cyklu. Być może najlepsza ze wszystkich części. Oczami jezuity, Franciszka Ksawerego Narwojsza patrzymy na losy jego rodziny, Litwy, Rzeczpospolitej i na dużą część Europy. Kilka wątków z poprzednich książek otrzymuje piękne domknięcie. Nieco melancholijna ale piękna powieść o schyłku.
Wspaniałe zwieńczenie cyklu. Być może najlepsza ze wszystkich części. Oczami jezuity, Franciszka Ksawerego Narwojsza patrzymy na losy jego rodziny, Litwy, Rzeczpospolitej i na dużą część Europy. Kilka wątków z poprzednich książek otrzymuje piękne domknięcie. Nieco melancholijna ale piękna powieść o schyłku.
Tetralogia „Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaitė niezmiennie oczarowuje mnie językiem i rytmem prowadzonej opowieści. W mojej opinii to przykład idealnej powieści historycznej, którą od pierwszego tomu czytałam z zapartym tchem. Kilka miesięcy temu ukazał się czwarty i ostatni tom cyklu. Przyszła więc pora, bym znów się zachwycała i zachęcała Was do sięgnięcia po tę książkę.
"Silva rerum IV" opowiada o kolejnym pokoleniu rodu Narwojszów, któremu przyszło żyć w niespokojnych czasach upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, rozbiorów i powstania kościuszkowskiego. Sprawy polityczne i państwowe zostały tu jednak odsunięte na dalszy plan, gdyż bohaterem książki autorka uczyniła Franciszka Ksawerego Narwojsza – jezuitę, wybitnego matematyka i filozofa. Jego historię poznajemy od wczesnych lat dzieciństwa, kiedy siłą został wyrwany z domu rodzinnego i przeniesiony do szkoły jezuickiej. Tam chłopiec zmaga się z samotnością i doświadcza surowej dyscypliny ze strony nauczycieli. Wybitne umiejętności matematyczne, a także wysokie koneksje sprawiają, że Franciszek Ksawery spędza mnóstwo czasu za granicą – we Francji i Anglii, dzięki czemu z otwartym umysłem może porównać to, jak żyje się w tych krajach oraz na Litwie.
Jednym z tematów przewodnich czwartego tomu "Silva rerum" jest wolność, która w różnych krajach jest inaczej rozumiana. Zresztą na przestrzeni wieków to pojęcie mocno ewoluowało. W Londynie wolność kwitnie, choć w przypadku kobiet ciągle nieoficjalnie. W Paryżu pojawiają się pierwsze kobiety, które widnieją jako autorki dzieł naukowych tuż obok nazwisk swoich mężów. Wkrótce jednak z wolnością na sztandarach wybucha rewolucja francuska, która niszczy cały porządek społeczny, a także najwybitniejsze umysły epoki. Tymczasem polska i litewska szlachta ciągle rozumie wolność jako samowolę. Chłopi pańszczyźniani oraz kobiety nadal nie mogą liczyć na respektowanie ich praw.
Liczne podróże po Europie Franciszka Ksawerego pokazują, jak wielka była przepaść mentalna między Zachodem i Wschodem na przełomie XVIII i XIX wieku. Bohater z jednej strony podziwia światłą umysłowość Francuzów i Francuzek, Anglików i Angielek, a z drugiej ze wstydem myśli o zaściankowości przedstawicieli swojego narodu. Każda grupa, a zwłaszcza przedstawiciele świata nauki, woli nic nie zmieniać w swoim otoczeniu, nawet jeśli prowadzi to do zastoju.
Drugą kwestią, którą autorka porusza w swojej książce, są prawa kobiet. I znów kontrast pomiędzy Zachodem a Wschodem jest aż nadto widoczny. W Anglii kobiety rozwijają swoje talenty, uczestniczą w życiu naukowym, a na Litwie nadal przyjmują role przede wszystkim opiekuńcze.
Książka dotyczy oczywiście mnóstwa innych wątków. Obraz społeczeństwa z minionych wieków jest barwny i niemal pełny. Pojawia się tam masoneria, pierwsze skowronki zmian społecznych, czyli mezalians Narwojsza z Marcjanną, a także krytyka zaściankowości. W opiniach politycznych widać brak sympatii do Napoleona, a także pochwałę postępowości Stanisława Augusta Poniatowskiego i Konstytucji 3 maja. Jednak tym, co mnie w książce urzeka, jest język. Melodia tej opowieści jest niepowtarzalna. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej rozbudowanych, kwiecistych zdań i ukrytych w nich emocjach. Warto w tym miejscu wspomnieć o tłumaczu, Kamilu Peceli, który wykonał kawał dobrej roboty. Myślę, że również jego zasługą jest to, że książkę czyta się lekko i płynnie.
Tetralogia „Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaitė niezmiennie oczarowuje mnie językiem i rytmem prowadzonej opowieści. W mojej opinii to przykład idealnej powieści historycznej, którą od pierwszego tomu czytałam z zapartym tchem. Kilka miesięcy temu ukazał się czwarty i ostatni tom cyklu. Przyszła więc pora, bym znów się zachwycała i zachęcała Was do sięgnięcia po tę...
Uwielbiam sagę Silva Rerum, od kilku lat czekam na kolejny tom i doczekałem ostatniego, który z przykrością muszę przyznać jest najsłabszym.
Opieranie powieści na postaci księdza chyba nie było najlepszym wyborem, domyślam się dlaczego autorka postawiła na niego ale jest on przy tym postacią nudną, bez wyrazu, bez charakteru i zwyczajnie nieciekawą. Jego losy były po prostu nudne, połowę książki można by streścić lub nawet wyciąć i byłaby dzięki temu chyba bardziej "żywiołowa", bardziej w stylu poprzednich części, tutaj ewidentnie coś nie do końca zagrało. A szkoda, bo czasy w których jest osadzony ten tom są równie ciekawe, ale co z tego skoro połowa treści to głównie opisy postaci, które potem głównie znikają, i miejsc i wydarzeń pobocznych lub przeszłych, mało mających wpływ na obecne. Za dużo historii, a za mało człowieka w tej powieści. Postacie drugoplanowe były tu o wiele ciekawsze i trochę szkoda, że autorka z nich nie zrobiła głównych bohaterów. Opis rozbiorów też trochę po macoszemu opisany, bo naszego bohatera mało on obejmuje.
Pozostałe części są świetne, ta mnie bardzo zawiodła.
Ostateczna ocena to 6+/7- nie wiem sam jaką dać, językowo świetnie ale fabularnie już dużo gorzej, zwłaszcza na tle poprzednich tomów.
Uwielbiam sagę Silva Rerum, od kilku lat czekam na kolejny tom i doczekałem ostatniego, który z przykrością muszę przyznać jest najsłabszym.
Opieranie powieści na postaci księdza chyba nie było najlepszym wyborem, domyślam się dlaczego autorka postawiła na niego ale jest on przy tym postacią nudną, bez wyrazu, bez charakteru i zwyczajnie nieciekawą. Jego losy były po prostu...
Gdybym miała wymienić najważniejsze książki mojego życia, to z pewnością wśród tych lektur musiałabym wspomnieć o przepięknej sadze, którą napisała Kristina Sabaliauskaitė. Nieczęsto trafia się na prozę tak wyjątkową, poruszającą i przemawiającą do czytelnika. Tetralogia „Silva rerum” to prawdziwe zjawisko literackie.
Pamiętam swój zachwyt nad pierwszą częścią. Przy ostatnim tomie towarzyszyły mi podobne uczucia. Czwarta książka jest godnym zwieńczeniem całości. To powieść porywająca, wciągająca, dostarczająca czytelniczej przyjemności oraz skłaniająca do licznych przemyśleń. Znaleźć tu można nie tylko budzącą emocje fabułę, ale też mnóstwo dygresji i ciekawostek historycznych.
„Silva rerum” to wspaniała saga. Genialna forma oraz treść. Ciekawi bohaterowie, intrygujące fabuły, obraz dawnych czasów… A w ostatniej części także podróż przez Europę! IV tom to książka niezwykłe żywa. Znakomita lektura. Lekcja pamięci i szacunku do przeszłości. Mimo dawnego tła, niezwykle aktualna oraz uniwersalna. Nic tylko czytać! Szczerze i gorąco polecam zarówno ten tom, jak i wcześniejsze.
Cała recenzja na blogu: https://urocznica.pl/recenzja-silva-rerum-iv-kristina-sabaliauskaite/.
Gdybym miała wymienić najważniejsze książki mojego życia, to z pewnością wśród tych lektur musiałabym wspomnieć o przepięknej sadze, którą napisała Kristina Sabaliauskaitė. Nieczęsto trafia się na prozę tak wyjątkową, poruszającą i przemawiającą do czytelnika. Tetralogia „Silva rerum” to prawdziwe zjawisko literackie.
Pamiętam swój zachwyt nad pierwszą częścią. Przy...
Piękny język. Ogromny kawał historii Polski i Litwy, ukazany przez historię człowieka, profesora matematyki i jego życiowe przygody, zakręty, wielkie serce, oddanie nauce. Obywatel świata, świata nauki.
Piękny język. Ogromny kawał historii Polski i Litwy, ukazany przez historię człowieka, profesora matematyki i jego życiowe przygody, zakręty, wielkie serce, oddanie nauce. Obywatel świata, świata nauki.
Jak w poprzednich częściach, tak i w kolejnym tomie powieść zaskakuje i zaciekawia barwnymi, długim, lecz jasno ukazującymi istotę sprawy zdaniami pełnymi życiowych refleksji. Sposób prezentacji bohatera i zdarzeń, język i styl wydają się jakby wyjęte z barokowej opowieści pełnej oryginalnych określeń, w dużym stopniu przypominającej nasze dawne, szlacheckie gawędy.
Pierwsze strony ukazują rozważania Franciszka Ksawerego z Milkont Narwojsza, oczekującego na uroczysty pochówek członka rodziny, bohatera wcześniejszych części książki. Jako człowiek wykształcony w duchu oświeceniowej nauki z dystansem i sporą dozą ironii patrzy na rozgrywające się wydarzenia. Oto Piotr Antoni z Milkont Narwojsz umarł, a pogrzeb ma uświadomić wszystkim wokół, jak zamożny i ważny człowiek odszedł z tego świata. Sam tylko chór dzwonów kosztował pięćset złotych, a widok wspaniałej dębowej trumny, jakiej nie powstydziłby się niejeden władca, zapiera dech w piersiach. Oczywiście, jak zawsze w takich przypadkach, trwają dywagacje na temat podziału majątku i przejęcia sterów władzy w posiadłości. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się Kazimierz Narwojsz, dziedzic z dorobkiem w postaci żony i czworga dorodnych dzieci, ale okazuje się, że nic nie jest proste i oczywiste.
Franciszek wyrusza w długą drogę przez Europę, poszerzając swoje horyzonty, a rodzina usiłuje zaprowadzić ład i harmonię po odejściu głowy rodu. Warto poznać te dzieje, gdyż są opowiedziane ciekawie, barwnie i czyta się lekko, a chociaż dominuje długi, ciągły tekst narracji, lektura nie nuży. „Silva rerum" przypomina staropolskie opowieści z czasów sarmackich, natomiast mnóstwo detali związanych z epoką zaspokaja oczekiwania erudycyjne.
Z.J.
Szkolny Klub Recenzenta
Jak w poprzednich częściach, tak i w kolejnym tomie powieść zaskakuje i zaciekawia barwnymi, długim, lecz jasno ukazującymi istotę sprawy zdaniami pełnymi życiowych refleksji. Sposób prezentacji bohatera i zdarzeń, język i styl wydają się jakby wyjęte z barokowej opowieści pełnej oryginalnych określeń, w dużym stopniu przypominającej nasze dawne, szlacheckie...
"...oto wśród nich znalazła się i wyświechtana, gruba rodzinna silva rerum z pociemniałym pergaminem, w którego krawędzie wpił się tłuszcz wielu palców; dziwna, zabobonna bazgranina minionych czasów o wszystkim i o niczym, upamiętnienie pokoleń rodziny." / K.S. "Silva Rerum IV"
Wraz z czwartym tomem nastąpił z dawna zapowiadany koniec litewskiej sagi "Silva Rerum" Kristiny Sabaliauskaite, tetralogii rodem z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, prawiącej o barwnej, różnorako szanowanej, lecz bardzo płodnej rodzinie Narwojszów. Niesamowite książki, o których nie sposób mówić zdaniami pojedyńczymi, bez licznych przecinków, średników, pauz; bez rozwodnionych słowotwórstwem, nie tracących na animuszu wtrąceń; bez kwiecistych opisów, od których dawny świat jak żywy staje przed oczyma. Chciałoby się i chciało czytać, odmalowywać pejzaże słów, by coś wycisnąć, coś jeszcze wykrzesać, coś rozciągnąć, lecz niestety; po czterech latach od przeczytania pierwszego tomu koniec nastąpił i z tym się po prostu trzeba mi pogodzić.
I gdy już tak sobie pospijaliście słodkie potoki słów wybrzmiałych, poklepaliście po brzuchach pełni satysfakcji, że czytać "Silva Rerum" to należy, bo lektura przednia i nadobna, to nieco naparzę dla Was ruty i rzeknę, że mimo iż czwarta część jest po prostu fenomenalnie skreślona, bo jakżeby mogło być inaczej skoro wyszła spod pióra znakomitej autorki, to jednak apetyt mój nie został zaspokojony. Biorąc pod uwagę każdą część z osobna, niestety widać jak na dłoni, że wyżyny i wszelkie przestworzy sięgające szczyty, pani Kristina osiągnęła w pierwszych dwóch tomach. Tam się po prostu działy rzeczy! Trzecia część przyniosła nieco rozczarowania, a czwarta - tym bardziej, bo po niej już nic ze świata Silva Rerum nie powstanie. I nie zrozumcie mnie źle - to dalej jest kapitalna książka, lecz czytelnik może spodziewać się kolejnego tomu, bo nijak się ma budowana przez lata katedra słów, gdy pokryje się ją poprawnie, lecz zaledwie strzechą. I absolutnie nie mam nic przeciwko temu, że sagę wieńczy Franciszek Ksawery Narwojsz, jezuita i matematyk, bo to miód na moje lubujące zakonnych bohaterów serce, lecz jego losy nie są współmierne do tego, co wyczyniali jego przodkowie w poprzednich tomach; ba! on niech się lepiej od nich niczego nie uczy, choć z drugiej, gdyby jednak zechciał, to na pewno lektura wydałaby się ciut bardziej podobna do poprzednich.
Nie sposób uczynić obszernego podsumowania tej czytelniczej czteroletniej podróży, tych znajomości, tych rozmów, tych wzlotów i upadków; nie sposób każdemu z bohaterów oddać należnych pięciu minut względów, czy wystarczająco popodziwiać pejzaże; można jedynie uchylić kapelusza przed kunsztem pisarskim autorki, odwiesić czytelniczy płaszcz na kołek i zamknąć okładkę z natłuszczonymi znużonymi dłońmi stronami silvy, do której kiedyś, w przyszłości, przyjdzie mi powrócić, by na nowo odkryć nieodkryte, dopowiedzieć niedopowiedziane i spisać niespisane słowa, które chciałabym Wam o niej przekazać.
"...oto wśród nich znalazła się i wyświechtana, gruba rodzinna silva rerum z pociemniałym pergaminem, w którego krawędzie wpił się tłuszcz wielu palców; dziwna, zabobonna bazgranina minionych czasów o wszystkim i o niczym, upamiętnienie pokoleń rodziny." / K.S. "Silva Rerum IV"
Wraz z czwartym tomem nastąpił z dawna zapowiadany koniec litewskiej sagi "Silva Rerum" Kristiny...
Jak nie kochać powieści historycznej która zaczyna się i kończy prawie metafizycznym i strzelistym aktem oddawania moczu przez głównego bohatera?
Autorka nie lubi Napoleona. Ja też.
Autorka uważa że Voltaire był obrzydliwym lizusem. Ja też.
Autorka podziwia idee Jean-Jacquesa Rousseau ale nie jego życie prywatne. Ja też.
No ale 3 gwiazdek uratować się nie dało a to głównie za sprawą braku cudownych stworzeń fantastycznych które tak miło ubarwiały poprzednie tomy. Nie było bazyliszka, nie było ducha kota Maurycego, żadnych diabłów lub aniołów... Ja rozumiem, Oświecenie to epoka nauki i rozumu zakończona wielkim fajerwerkiem Rewolucji Francuskiej która z rozumem miała niewiele wspólnego. No ale tu piszemy o Litwie, Żmudzi i krańcach Europy, nawet jeśli widzianych z perspektywy Paryża, Londynu i Wiednia... Trochę szkoda.
Jak nie kochać powieści historycznej która zaczyna się i kończy prawie metafizycznym i strzelistym aktem oddawania moczu przez głównego bohatera?
Autorka nie lubi Napoleona. Ja też.
Autorka uważa że Voltaire był obrzydliwym lizusem. Ja też.
Autorka podziwia idee Jean-Jacquesa Rousseau ale nie jego życie prywatne. Ja też.
184/180/2022
No i niestety koniec tej szalonej powieści o XVIII wieku, tego wariackiego opowiadania o wszystkim z pominięciem kropek i akapitów, ach, szkoda. Że koniec. I co teraz mam czytać, jak będę chciała poobcować z niedzisiejszym słownictwem, co? W tej części odkurzył mi się w pamięci węgrzyn, bo go popijali często. A potem z węgrzyna zrobił się za PRL egri bikawer, czyli bycza krew, fuj. Nie dziwota, że mało kto popija węgierskie trunki. Jak się teraz tak brzydko nazywają.
A, i ważna rzecz! Na końcu jest drzewo genealogiczne. Mogłoby być w każdym tomie. Uprasza się o uwzględnienie niniejszego postulatu przy kolejnym wydaniu. :-) Teraz to dopiero piękny język zastosowałam...
„Sodoma i Gomora ta zagranica, ta zgniła Europa.” Oooo, to by się niektórym spodobało, sarmatom naszym współczesnym.
„…w Warszawie ponownie spotkałam mojego Sentimaniego – znów wzbogaconego, pod nowym nazwiskiem handlującego niespotykanymi cudami: suszonymi bazyliszkami i bezoarami, skrzydłami orła kiedyś strzegącego Świętego Stanisława, ikrą ryby Tobiasza przeciw opętaniom, pleśnią, na której spoczywał Hiob, wąsami wielkiej ryby, która połknęła Jonasza, szklanymi ampułkami z wiatrem, który powiewał świętej nocy w betlejemskiej stajence… Znów mu się powodziło jak kiedyś, ponieważ w królewskiej stolicy rynek głupców płacących czerwonymi złotymi za wiatr, był o wiele większy…”
„Pamiętał, że w Bawarii, w Ratyzbonie, wbijającej się w niebo dziesiątkami iglic niemieckich wież jak sztyletów, jego oko nie znalazło już niczego swojskiego – kościoły o ostrych wieżach były starodawnej budowy z czasów barbarzyńskich, z portalami upstrzonymi przerażającymi rzeźbami, jakby to nie były domy Boże ale otwierające się ujścia piekła – wiły się na nich powyginane kamienne syreny, smoki, jaszczury i inne gady, które pożerały lwy i siebie nawzajem, a męczennicy z wydartymi trzewiami trzymali w rękach obcięte głowy…”
„…pod jego nieobecność przyjaciele zdążyli zdziwić się sesją odbywającego się Sejmu albo, ściślej mówiąc, jego chaosem, jego bezgranicznym barbarzyńskim nieładem, o którym z uprzejmości nie mówili za dużo…”
„…biała podwika, szczelnie zasłaniająca głowę, czoło, szyję i podbródek, niewątpliwy symbol czekającego ją dożywotniego niewolnictwa… mój przyjacielu, wasz naród ma więcej wspólnego z muzułmanami, niż wam się wydaje.”
184/180/2022
No i niestety koniec tej szalonej powieści o XVIII wieku, tego wariackiego opowiadania o wszystkim z pominięciem kropek i akapitów, ach, szkoda. Że koniec. I co teraz mam czytać, jak będę chciała poobcować z niedzisiejszym słownictwem, co? W tej części odkurzył mi się w pamięci węgrzyn, bo go popijali często. A potem z węgrzyna zrobił się za PRL egri bikawer,...
Muszę do czegoś się przyznać...kocham powieści Kristiny Sabaliauskaitė, najwybitniejszej, współczesnej litewskiej pisarki, która ma polskie korzenie i jest autorką tetralogii Silva rerum. Niedawno w Wydawnictwie Literackim odbyła się premiera czwartej i zarazem ostatniej części najgłośniejszej sagi wileńskiej.
Lata 70. XVIII wieku. Wielkie Księstwo Litewskie. Pogrzeb Piotra Antoniego Narwojsza burzy codzienny porządek dnia wielkiej rodziny pozostawiając za sobą lament, sieroty, długi i testament, z którego nikt do końca nie jest zadowolony. Wraz ze zmarłym chowana jest przeszłość, rodzinny ład, obyczaje i pompatyczne, przesadnie wytworne życie. Młode pokolenie ma już inną przyszłość przed sobą. Szlachta dzieli się na wrogie obozy zwolenników starego i nowego ładu, skarbiec państwa świeci pustkami, a u granic zbierają się wojska rosyjskie. Franciszek Ksawery Narwojsz, bratanek Piotra Antoniego, wyrusza w podróż po Europie z misją powierzoną mu przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Co przyniesie podróż od Wiednia, po Paryż i Londyn? Kogo spotka spragniony wiedzy Franciszek Ksawery? Czy jego dusza zazna spokoju?
Autorka, podobnie jak w poprzednich częściach, tworzy wspaniałych bohaterów z krwi i kości, którzy doświadczają wzlotów i upadków. W czwartej części główny głos oddaje Franciszkowi Ksaweremu z Milikont Narwojszowi, który jest jezuitą oraz profesorem filozofii i matematyki. Jego dzieje są zarazem smutne i fascynujące. W wieku ośmiu lat zostaje oddany bez słowa wyjaśnienia na naukę do jezuitów, gdzie chłopcy są bici i chłostani, by wpoić im zasady dobrego zachowania, reguły matematyki, teologii, łaciny, francuskiego i niemieckiego. W ciągu lat nauki Franciszek dowiaduje się, że wiedza naukowa jezuitów i ich zachowanie to zupełnie różne kwestie. Ojciec Wojciech jest ciepłym człowiekiem, rzadko chwyta za rózgę, ale na lekcjach ma mało do powiedzenia. Ojciec Stanisław boleśnie wykręca uszy, ma potężne wybuchy złości i wszyscy się go boją, ale matematykę wykłada z pasją. Stary ojciec Ignacy nauczający teologii najbardziej zaszczepia w uczniach pokorę, w jego wzroku czai się coś gadziego, co wywołuje paniczny strach, a najlepszych, najbardziej godnych zaufania uczniów prosi o pomoc w myciu... Franciszek Ksawery już w dorosłym życiu przysięga sobie, że nie podda się złości i rozgoryczeniu, że nie będzie zgadywał, jak wyglądałoby jego życie, gdyby rodzice nie oddali go do klasztoru. Nie będzie rozważał, czy ból, samotność i udręki przeważają na szali jego losu, czy też ważniejsza okaże się nauka, poezja, filozofia, matematyka i podróże. W życiu Franciszka Ksawerego wielkie znaczenie odgrywa ukochany stryj Piotr Antoni, który jest najbogatszy w całej rodzinie Narwojszów i najbardziej zbliżony do Radziwiłłów. Ludzie liczą się z jego zdaniem, okazują mu szacunek, ale też zazdroszczą pokaźnej sakiewki. Pewny siebie stryj często staje w obronie bratanka.
Cała recenzja znajduje się tutaj: https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/2022/12/silva-rerum-iv-kristina-sabaliauskaite.html
Muszę do czegoś się przyznać...kocham powieści Kristiny Sabaliauskaitė, najwybitniejszej, współczesnej litewskiej pisarki, która ma polskie korzenie i jest autorką tetralogii Silva rerum. Niedawno w Wydawnictwie Literackim odbyła się premiera czwartej i zarazem ostatniej części najgłośniejszej sagi wileńskiej.
Lata 70. XVIII wieku. Wielkie Księstwo Litewskie. Pogrzeb...
Fabuła czwartego i finałowego tomu monumentalnej sagi „Silva Rerum” Kristiny Sabaliauskaitė przenosi nas w drugą połowę XVIII wieku – czas oświeceniowego wrzenia, schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów i bolesnego rodzenia się nowoczesności. Centralną postacią, wokół której autorka rzetelnie tka gęstą sieć narracji, jest Franciszek Ksawery Narwojsz, matematyk, jezuita i filozof. Jego zmagania to nie tylko walka o naukę w świecie zdominowanym przez religijne dogmaty, ale przede wszystkim wewnętrzne rozliczanie się z dziedzictwem rodu, który przez stulecia był świadkiem i uczestnikiem wzlotów oraz upadków Litwy. Narwojsz podróżuje po Europie – od Paryża po Londyn – chłonąc idee postępu, jednocześnie niosąc w sobie ciężar prowincjonalnych kompleksów i wielkich ambicji. Jego życie to ciągły balans między chłodnym okiem naukowca a gorącym sercem patrioty, który widzi, jak świat jego przodków nieuchronnie odchodzi w niebyt.
Kristina Sabaliauskaitė po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią historycznego detalu i głębokiej analizy psychologicznej, tworząc epilog, który domyka losy rodziny Narwojszów z niespotykanym profesjonalizmem.
Architektura losu i zmierzch epoki
W „Silva Rerum IV” autorka rzetelnie rekonstruuje epokę stanisławowską, pokazując ją bez popkulturowego lukru. Zmagania Franciszka Ksawerego splatają się z losami innych barwnych postaci, w tym samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Sabaliauskaitė fachowo kreśli obraz dworu pełnego intryg, ale i autentycznej tęsknoty za reformą. Największym dramatem bohaterów jest świadomość nadchodzącej katastrofy – rozbiorów, które rozerwą ich ojczyznę na strzępy. Fachowość autorki objawia się w sposobie, w jaki łączy ona wielką politykę z intymnymi przeżyciami jednostki. Narwojsz, mierząc gwiazdy za pomocą teleskopu, próbuje jednocześnie zmierzyć moralny upadek społeczeństwa, które zamiast jedności wybiera prywatę.
Atuty: Fachowość stylu i bogactwo detali
Największą siłą powieści jest niezrównany warsztat literacki. Sabaliauskaitė pisze językiem gęstym, barokowym w swej precyzji, a jednocześnie oświeceniowo klarownym. Każdy opis – czy to paryskiej ulicy, czy wileńskiego uniwersytetu – jest rzetelnie udokumentowany. Profesjonalizm autorki widać w dbałości o szczegóły epoki: od konstrukcji ówczesnych zegarów po zawiłości ówczesnej mody i kuchni. To nie jest tylko powieść historyczna; to fachowo przygotowana rekonstrukcja ducha czasu, w którym stary porządek (barok) ściera się z nowym (klasycyzm i racjonalizm).
Autorka wykazuje się ogromną empatią wobec swoich bohaterów. Zmagania Narwojsza z własną wiarą i nauką są przedstawione w sposób niezwykle współczesny, co pozwala czytelnikowi utożsamić się z dylematami sprzed dwustu lat. To rzetelna lekcja pokory wobec historii, podana w formie porywającej literatury pięknej.
Mimo bardzo wysokiej noty, książka posiada cechy, które mogą być wyzwaniem dla części odbiorców:
Przeładowanie faktami: Momentami rzetelność historyczna Sabaliauskaitė sprawia, że akcja grzęźnie w długich opisach sporów filozoficznych czy naukowych, co może nużyć czytelnika szukającego szybkiej fabuły.
Hermetyczność: Znajomość poprzednich tomów jest kluczowa, by w pełni docenić liczne nawiązania i klamry kompozycyjne, co czyni czwarty tom pozycją wyłącznie dla wiernych fanów cyklu.
„Silva Rerum IV” to profesjonalne i godne pożegnanie z jedną z najważniejszych sag historycznych ostatnich lat. Kristina Sabaliauskaitė wykonała fachową pracę, pokazując, że historia to nie tylko daty, ale przede wszystkim „las rzeczy” – splątane losy ludzi, którzy w obliczu zagłady próbowali zachować godność i jasność umysłu. To rzetelna, mądra i piękna książka, która zostaje w pamięci niczym echo dawnych dzwonów wileńskich kościołów.
Fabuła czwartego i finałowego tomu monumentalnej sagi „Silva Rerum” Kristiny Sabaliauskaitė przenosi nas w drugą połowę XVIII wieku – czas oświeceniowego wrzenia, schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów i bolesnego rodzenia się nowoczesności. Centralną postacią, wokół której autorka rzetelnie tka gęstą sieć narracji, jest Franciszek Ksawery Narwojsz, matematyk, jezuita i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNareszcie zakończyłam,gdyby ta książka była tomem pierwszym na pewno bym tego cyklu nie czytała, bardzo słaba
Nareszcie zakończyłam,gdyby ta książka była tomem pierwszym na pewno bym tego cyklu nie czytała, bardzo słaba
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to98/52/2025
"Silva Rerum IV " Kristina Sabaliauskaitė Wydawnictwo Literackie #recenzja #silvarerum #ostatnitom #współpracarecenzencka #współpracabarterowa
This is the end
"Silva Rerum IV " to ostatni, wieńczący sagę wileńską, tom. W nim to poznajemy losy Franciszka Ksawerego Narwojsza z Milkont. Oddany w dzieciństwie przez ojca na wychowanie do zakonu jezuitów, rozpoczyna swoją opowieść o życiu jakie wiódł.
"(...) taka pobłażliwa zimna pogarda – jest najboleśniejszym afrontem i znieważeniem..."*
Historia rozpoczyna się opisem przebiegu pogrzebu stryja Franciszka, Piotra Antoniego, który był dla niego ojcem bardziej niż jego rodzony ojciec. Tam nasz bohater wspomina po raz pierwszy swoją kuzynkę, nieślubną córkę stryja, Antoninę Sentimani, z którą los złączy jego ścieżki ponownie za kilka lat.
"(...)wszak lepiej niczego się nie spodziewając, zadowolić się kilkoma spadającymi okruszkami ze stołu dóbr tego świata, niż oczekiwać miejsca za stołem uczty życia, a zakończyć je pod stołem, konając z głodu nad kilkoma rzuconymi kośćmi..."*
Dalej poznajemy losy miłości jego kuzyna Tadeusza do pięknej Marcjanny, która jest niestety niższa stanem, dlatego ich małżeństwo byłoby społecznym mezaliansem i plamą na honorze dla rodu Narwojszów. Nasz bohater odegra w dziejach tej historii miłosnej ważną rolę, więc nie pojawia się ona w fabulę nieprzypadkowo.
"(...)ludzkie zwyczaje, które można zmienić, jedynie drążąc je kropla po kropli przez długie stulecia..."*
Bohater wśród zdarzeń teraźniejszych powraca we wspomnieniach do swojej przeszłości, do pobytu w zakonie jezuitów, do zdarzeń, których był tam świadkiem, ale także w kolejnych rozdziałach przedstawia nam historię swoich studiów we Francji, a także podróży przez Warszawę, Gdańsk, Amsterdam i Paryż aż do Londynu, i tego co miał okazję tam doświadczyć, zobaczyć, poznać. Franciszek Ksawery daje nam się poznać przez swoje przygody, nie tylko jako jezuita, bo kapłanem nie został z powołania, a bardziej z przymusu, ale także jako matematyk, o łaknącym wiedzy umyśle, filozof, poeta, a także jako obywatel świata, tęskniący za swoją ojczyzną i powracający do niej po kilku latach nieobecności. Franciszek Ksawery jest pełen pasji do nauki, i tylko ta wiedza i nauka pozostaną do końca jego największymi skarbami.
"Ale czy to takie ważne, że czyjeś ciało wygląda jak słońcem wybielone płótno, jeśli duszę ma czarną jak sadze i smoła z samego piekła? Wszak ospowaty czy kaleka dzięki swojej dobroci może być o wiele bliżej aniołów..."*
"Silva Rerum IV " to nie tylko historia Franciszka Ksawerego, ale także przekrój wielkich zmian zachodzących na świecie, jak i w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, okres powstania kościuszkowskiego, prowadzącego do trzeciego rozbioru Polski, a ostatecznie do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, rewolucji francuskiej z hasłami na ustach: wolność, równość, braterstwo, których wprowadzanie jednak przyprawiało o zimny dreszcz na plecach naszego bohatera (wcale mu się nie dziwię).
"(...)przeszłości nie można traktować jedynie jako historii niepowodzeń i strat, bo wtedy nie będzie przyszłości."*
"Silva Rerum IV " to jak w przypadku poprzednich tomów książka składająca się ze zdań wielokrotnie złożonych, brak w niej dialogów, do których jesteśmy zazwyczaj przyzwyczajeni. Tekst płynie strumieniem, może momentami przytłaczać, nudzić nawet. W ogóle mam wrażenie, że ten tom z czytanych przeze mnie jest najmniej ciekawy, nie że nudny, ale przeglądając swoje opinie o pierwszym i trzecim tomie miałam w stosunku do nich więcej pozytywnych odczuć w przeciwieństwie do tego. Postać głównego bohatera nie przypadła mi do serca, choć współczułam mu tego, że został podrzucony jak kukułcze jajo do jezuitów, ot tak, bez mrugnięcia okiem, tak jego dziwne skłonności do mężczyzn, jego romance z lady Harriet Hartle zraziły mnie co do jego osoby. Nie ukrywam, że tom ten, jak i pozostałe wymagają skupienia i uwagi podczas lektury, sposób pisania autorki jest momentami irytujący, ale cieszę się, że poznałam zakończenie sagi. Czy polecam? Myślę, że to lektura dla koneserów historii i dla tych, którym nie straszna "trudniejsza" lektura.
"Mój przyjacielu, progres nauki jest niemożliwy bez moralności i wiary, bez gotowości, by stosować ją w imię dobra, w przeciwnym wypadku świat stanie się po prostu mechanicznym narzędziem poszukiwania korzyści w rękach władców chciwych potęgi"*
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Literackie i przepraszam za opóźnienie w publikacji recenzji.
*Cytaty pochodzą z "Silva Rerum IV"
98/52/2025
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Silva Rerum IV " Kristina Sabaliauskaitė Wydawnictwo Literackie #recenzja #silvarerum #ostatnitom #współpracarecenzencka #współpracabarterowa
This is the end
"Silva Rerum IV " to ostatni, wieńczący sagę wileńską, tom. W nim to poznajemy losy Franciszka Ksawerego Narwojsza z Milkont. Oddany w dzieciństwie przez ojca na wychowanie do zakonu jezuitów, rozpoczyna...
Finis coronat opus. Czwarta część sagi rodzinno-historycznej Kristiny Sabaliauskaite znowu sięga szczytów. Jak w koncercie fortepianowym, w którym ostatnia część wybrzmiewa tak mocno, że słuchacze po ostatnich akordach przez kilka chwil siedzą w milczeniu, oczarowani.
Tym razem przenosimy się do epoki Oświecenia, chociaż retrospektywa cofa nas wielokrotnie do czasów saskich. Bohaterem jest Franciszek Ksawery Narwojsz, bratanek Piotra Antoniego, który jako dziecko pojawił się już w tomie trzecim, wychowanek kolegium jezuitów w Nieświeżu, profesor matematyki wyższej na uniwersytecie wileńskim. To sławny stryj zasponsorował mu pobyt w Nieświeżu i to on jedynie zajmował się nim i jego dalszą drogą naukową i życiową, zdolnego dziecka z ubogiego i przemocowego domu. Opis metod wychowawczych w kolegium jezuickim jest tak przerażający, że z ulgą oddychamy, kiedy adept po zakończeniu nauki ucieka stamtąd (pieszo) do domu. Znamy z wielu dzieł literackich i wspomnieniowych dawne metody wychowawcze; dobrze by było, by rodzice szukający szkoły dla swoich dzieci przeczytali te fragmenty, by wiedzieć, czego unikać i przed czym je chronić.
Franciszek Ksawery jest postacią wybitną, dużo podróżuje, spotyka się z wieloma znakomitościami w Polsce, na Litwie i w ówczesnej Europie, współpracuje z podskarbim Tyzenhausem, wykonuje zadania zlecone przez króla Stanisława Augusta, rozmawia z Jean Jacquesem Rousseau, Lavoisierem, matematykami, filozofami, teologami, pod koniec życia – nawet z Aleksandrem I, księciem Czartoryskim i Napoleonem. Przygląda się funkcjonowaniu miast i miasteczek, szkół i uniwersytetów w Polsce, we Francji i w Anglii. W ten sposób pisarka odmalowała rozległą panoramę Europy epoki oświecenia, ożywczy powiew racjonalnego myślenia, nowe prądy filozoficzne, odkrycia naukowe i szanse, jakie przynoszą one społecznościom urodzonym jeszcze w okowach feudalizmu. Szanse, niestety, zaprzepaszczone. Ustami swego bohatera, pisarka dowodzi, iż wolność, także wolność myślenia nie zawsze prowadzi do dobrych rezultatów.
„Przed początkiem Sejmu Czteroletniego zaczął zauważać niepokojące sygnały, i te objawy nazywały się Sentyment Patriotyczny; to zgiełkliwe, bezsensowne uczucie tłumów pojawiło się znikąd i w takiej porze, gdy zdawało się, że stan rzeczy zaczyna się polepszać./…/ Jego Królewska Mość i jeszcze kilku doświadczonych polityków skłonni byli wszystko robić cicho i spokojnie, tak jak zazwyczaj jest najmądrzej, ale Sentyment Patriotyczny oraz ich stronnicy na to nie pozwalali: trzeba im było huku, fanfar, deklaracji, haseł, kolorowych kokard i teatralnych gestów; oni otwarcie wyrzucili krzesło znienawidzonego Stackelberga z sejmowej galerii jako znak, że rezygnują z ohydnego protektoratu rosyjskiej imperatorowej, młodzież przywdziewała kontusze, przypinała kokardy …. Głośno obwieszczała powrót do dawnych staropolskich wartości.” Nawet do liberum veto. Rezultaty znamy. Opis nastrojów w czasie Sejmu Czteroletniego, dokładnie znany z dzieł historyków, jednocześnie nieodparcie kojarzy się z czasami współczesnymi i gorączką patriotyczną w obecnych sejmach, na marszach niepodległości, na rocznicach wybuchu, zbrodni, mordów i powstań. Dostrzeganie paraleli pomiędzy dawnymi a nowymi czasy pozwala czytelnikowi zastanowić się nad społeczeństwem, w którym żyje, nad jego błędami i zmiennymi nastrojami, nad tym, jak tych błędów uniknąć. Polskim i litewskim społeczeństwem, oczywiście. Fragmenty dotyczące końca Rzeczypospolitej warto by było przedrukować w podręcznikach historii jako materiał do dyskusji.
Inne, gorzkie refleksje mam po prześledzeniu drogi naukowej Franciszka Ksawerego. Wybitny umysł, chwalony przez zagraniczne autorytety, ale zwalczany przez rodzimych kolegów-profesorów jako zagrażający ich posadom. Służba dla króla i dla Tyzenhausa, ale ograniczone fundusze na wykonanie zadań z powodu intryg nie wiadomo jakich zawistników. W ogóle interesowna i bezinteresowna zawiść jako naczelny motyw działań – te wady narodowe, nasze i braci Litwinów – piętnuje autorka najcelniej. Ale nie tylko nasze wady. Hasła Jeana Jacquesa Rousseau" wolność, równość, braterstwo", wypaczone przez terror rewolucji francuskiej, kiedy to wymordowano przecież nie tylko próżniaczą arystokrację, ale i członków Akademii Nauk z Antoinem Lavoisierem na czele, spalono ich biblioteki i laboratoria, a tym, których nie zgilotynowano, odebrano wszystko i pogrążono w nędzy. Ech, Wielka Historia kosi równo przy ziemi, jak dżuma i inne zarazy!
W powieści pełno jest też pysznych mikroportrecików rozmaitych wielkich postaci ówczesnego świata. Cesarzowa Maria Teresa, Radziwiłł Panie Kochanku (kolega Franciszka z kolegium jezuickiego!), wspomniany Tyzenhaus, król Leszczyński, król Poniatowski, Napoleon… O, ten ostatni wizerunek polecam najserdeczniej wszystkim czytelnikom, którzy, jeszcze nie zmęczeni trzema częściami "Silva Rerum", sięgną po czwartą, ostatnią. Warto! Zdecydowanie warto!
Finis coronat opus. Czwarta część sagi rodzinno-historycznej Kristiny Sabaliauskaite znowu sięga szczytów. Jak w koncercie fortepianowym, w którym ostatnia część wybrzmiewa tak mocno, że słuchacze po ostatnich akordach przez kilka chwil siedzą w milczeniu, oczarowani.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem przenosimy się do epoki Oświecenia, chociaż retrospektywa cofa nas wielokrotnie do czasów...
Na tyle pełna opowieść (i tom, i tetralogia), że daje poczucie komfortu, satysfakcji i ulgi.
Na tyle pełna opowieść (i tom, i tetralogia), że daje poczucie komfortu, satysfakcji i ulgi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnia część sagi o rodzinie Narwojszów, tym razem opisująca losy Franciszka Ksawerego, matematyka z pasji i jezuity z przypadku. Trudno było mi wejść w tę opowieść. Po dobrym początku w postaci pogrzebu Piotra Antoniego i wprowadzeniu kolejnych członków rodziny poznajemy umiarkowanie ciekawe perypetie młodego Franciszka w jezuickiej szkole, a potem jako wykładowcy i nauczyciela. I zaczynają się literackie góry i doliny, raz z zachwytem rozsmakowuję się w nich tak jak w pierwszych częściach, raz przelatuję wzrokiem nad dość encyklopedycznymi wątkami przypominającymi nam, że nastała epoka oświecenia.
Duża część książki dzieje się poza Litwą. Grand tour Franciszka rzuca go do Gdańska, Amsterdamu (gdzie trafia na ślady Kazimierza!), Paryża i ostatecznie Anglii, gdzie spędza kilka lat, nawiązuje kilka ciekawych znajomości, a nawet odnawia jedną rodzinną. I szczerze mówiąc brak mi było tej Litwy i silnego osadzenia w rodzinnych klimatach i teraz zrozumiałam, że tego też mi brakowało w poprzedniej części, która przecież też skupiła się na jednym członku rodziny. Bez żalu zamieniłabym parę oświeceniowych person i kameleona na więcej Tadeusza i Marcjanny i rodzeństwa głównego bohatera.
Mimo moich żali to wciąż jest książka wybitna, wciąż pełna literackiego przepychu, erudycji i rozmachu. Mniej niż 8 dać nie mogę.
Ostatnia część sagi o rodzinie Narwojszów, tym razem opisująca losy Franciszka Ksawerego, matematyka z pasji i jezuity z przypadku. Trudno było mi wejść w tę opowieść. Po dobrym początku w postaci pogrzebu Piotra Antoniego i wprowadzeniu kolejnych członków rodziny poznajemy umiarkowanie ciekawe perypetie młodego Franciszka w jezuickiej szkole, a potem jako wykładowcy i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo ciut słabszej części trzeciej w ostatniej Kristina Sabaliauskaite wróciła do formy, jest ona wspaniałym zwieńczeniem tej tetralogii.
Po ciut słabszej części trzeciej w ostatniej Kristina Sabaliauskaite wróciła do formy, jest ona wspaniałym zwieńczeniem tej tetralogii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa część to już taki encyklopedyczny wyścig nie wiadomo z kim. Jeszcze dorzucić znane nazwisko, jeszcze podlać sosem historycznych wydarzeń i unurzać się w tej zupie. Za dużo encyklopedii, za mało autentyzmu postaci i ich emocji z poprzednich tomów. Jakbym nie czytał poprzednich części, to powiedziałbym, że taka sobie powiastka historyczna. A tak powiem, że na trzecim tomie należało zakończyć sagę.
Ta część to już taki encyklopedyczny wyścig nie wiadomo z kim. Jeszcze dorzucić znane nazwisko, jeszcze podlać sosem historycznych wydarzeń i unurzać się w tej zupie. Za dużo encyklopedii, za mało autentyzmu postaci i ich emocji z poprzednich tomów. Jakbym nie czytał poprzednich części, to powiedziałbym, że taka sobie powiastka historyczna. A tak powiem, że na trzecim tomie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to💫 (...) schodząc wtedy po pierwszej królewskiej audiencji, pojął marność dążenia do ziemskich skarbów, sławy i potęgi, więc w myślach, zupełnie szczerze, złożył sobie wieczną przysięgę, że ten wyścig bezsensu świata obejdzie się bez niego". Ostatni tom sagi "Silva rerum" skupia się wokół życia Franciszka Ksawerego z Milkont Narwojsza, bratanka Piotra. Śledzimy jego niełatwe dzieciństwo, hartowane surowymi regułami zakonu jezuickiego, matematyczną karierę naukową i wojaże po Europie. 💫 Narracja, tak jak w poprzednich tomach, płynie bystrym strumieniem, co chwila zbaczając z obranego kierunku. Wielowątkowa, dygresyjna, emocjonująca opowieść nie pozwala się ani chwili nudzić. I choć bohater ostatniego tomu nie jest niesiony hedonizmem jak jego stryj Piotr, który uwielbiał cielesne rozkosze i doczesne uciechy, to życie skromnego jezuity jest równie pasjonujące i bogate w wielość oraz natężenie wydarzeń. Wrażliwość, przenikliwość, wrodzony talent wzmocniony pracowitością predystynują go do sukcesu, lecz droga do niego, najeżona trudnościami i pułapkami, odciąga go od celu. Drugoplanowe postaci są równie ekscytujące co główny bohater - losy Tadeusza, Marcjanny i Antoniny wciągają i zgrabnie się łączą z życiem Franiciszka. Jego losy to odzwierciedlenie sporu między oświeceniowym rozsądkiem dyktowanym nakazami rozumu a wrażliwością namiętnego serca epoki romantyzmu. Niespełnione uczucie do Rossignola jest najpełniejszym wyrazem tego wewnętrznego konfliktu. Autorka z lekkością piórka splata fikcję z historią, drobiazgowo oddając szczegóły epoki i wprowadzając na scenę prawdziwe historyczne postaci. 💫 Z ogromnym żalem i uczuciem pustki zamknęłam ostatnią stronę tej przecudownej opowieści. Ten świat ma w sobie moc uwodzenia słowem, tej krainy nie chce się opuszczać. Kto jeszcze zwleka z jej odwiedzinami, niech szybko nadrabia zaległości. Będzie chciał tam zostać jak najdłużej. Wspaniała seria!
💫 (...) schodząc wtedy po pierwszej królewskiej audiencji, pojął marność dążenia do ziemskich skarbów, sławy i potęgi, więc w myślach, zupełnie szczerze, złożył sobie wieczną przysięgę, że ten wyścig bezsensu świata obejdzie się bez niego". Ostatni tom sagi "Silva rerum" skupia się wokół życia Franciszka Ksawerego z Milkont Narwojsza, bratanka Piotra. Śledzimy jego niełatwe...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBarwna, bogata historia przez życie chłopca z ubogej szlacheckiej rodziny, od nauki u Jezuitów, przez podróże, pracę u magnatów, zagraniczne ekskursje. W książce jest wszystko, od opisów życia rodzinnego, ciekawych charakterów, historycznych nawiązań. Wzloty, upadki, rozważania na temat życia społecznego, politycznego, nauki. Po prostu, Silva rerum, "las rzeczy".
Wciągająca lektura, szczególnie dla miłośników historii dawnej Rzeczypospolitej.
Książka utrzymuje wysoki poziom poprzednich części.
Barwna, bogata historia przez życie chłopca z ubogej szlacheckiej rodziny, od nauki u Jezuitów, przez podróże, pracę u magnatów, zagraniczne ekskursje. W książce jest wszystko, od opisów życia rodzinnego, ciekawych charakterów, historycznych nawiązań. Wzloty, upadki, rozważania na temat życia społecznego, politycznego, nauki. Po prostu, Silva rerum, "las rzeczy"....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzbudza zachwyt stylem i sposobem przedstawienia losu Franciszka Ksawerego Narwojsza - jezuickiego teologa, filozofa, profesora matematyki na tle schyłku i upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale też niepokoi zbieżnością ówczesnych procesów politycznych z obecnymi.
Wzbudza zachwyt stylem i sposobem przedstawienia losu Franciszka Ksawerego Narwojsza - jezuickiego teologa, filozofa, profesora matematyki na tle schyłku i upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale też niepokoi zbieżnością ówczesnych procesów politycznych z obecnymi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam wszystkie cztery tomy. Co ja piszę, nie przeczytałam a połknęłam bez odrywania się. Lepsza i ciekawsza wersja historii polsko-litewskiej niż nie jedna znana powieść. Oby takich więcej.
Przeczytałam wszystkie cztery tomy. Co ja piszę, nie przeczytałam a połknęłam bez odrywania się. Lepsza i ciekawsza wersja historii polsko-litewskiej niż nie jedna znana powieść. Oby takich więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaśnie zakończyłam przygodę z tetralogią Silva rerum. Część pierwsza rewelacyjna, część druga jeszcze lepsza, część trzecia przyniosła rozczarowanie. Nadszedł czas na tom czwarty, w moim odczuciu zdecydowanie lepszy od poprzedniego, choć daleko mu do dwóch początkowych, zdarzały się momenty nieco nużące. Polubiłam jednak głównego bohatera, z czasem coraz bardziej. Mocno mu kibicowałam, współodczuwałam.
Wielkie uznanie dla autorki za wykwintny, kunsztowny styl, za konsekwentne utrzymywanie go na przestrzeni aż czterech opasłych tomów (nie lada wyczyn!), za sam pomysł, za pisanie o tym trudnym okresie dziejów, za ukazywanie ważnej, a pomijanej perspektywy litewskiej. Bardzo polecam całą tetralogię.
Właśnie zakończyłam przygodę z tetralogią Silva rerum. Część pierwsza rewelacyjna, część druga jeszcze lepsza, część trzecia przyniosła rozczarowanie. Nadszedł czas na tom czwarty, w moim odczuciu zdecydowanie lepszy od poprzedniego, choć daleko mu do dwóch początkowych, zdarzały się momenty nieco nużące. Polubiłam jednak głównego bohatera, z czasem coraz bardziej. Mocno mu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej aktualna część tej wspaniałej tetralogii.
Najbardziej aktualna część tej wspaniałej tetralogii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiało nudą po mniej więcej 300 kartkach...Chyba najsłabsza pozycja z serii
Powiało nudą po mniej więcej 300 kartkach...Chyba najsłabsza pozycja z serii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzegoś mi tu brakowało. Pierwsze dwie części były wielopłaszczyznowe i pięknie pokazywały najważniejsze aspekty w życiu ludzi w trudnych czasach. Ta część jakby się od poprzednich odwracała oskarżając mentalność ludzi w nich żyjących i bardzo płasko wychwalając nastające nowe wspaniałe czasy światła i rozumu. Zabrakło mi tu tego wyjątkowego podkreślania człowieczeństwa bohaterów, nawet tych nejednoznacznych, które sprawiało, że w każdym można było się odnaleźć. Nie ma też postaci bazyliszka i tego realizmu magicznego.
Czegoś mi tu brakowało. Pierwsze dwie części były wielopłaszczyznowe i pięknie pokazywały najważniejsze aspekty w życiu ludzi w trudnych czasach. Ta część jakby się od poprzednich odwracała oskarżając mentalność ludzi w nich żyjących i bardzo płasko wychwalając nastające nowe wspaniałe czasy światła i rozumu. Zabrakło mi tu tego wyjątkowego podkreślania człowieczeństwa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzwarty tom "Silva rerum" niestety pozostawił u mnie sporo wątpliwości. Jest on co prawda trochę lepszy niż trzeci, ale też nie wywołał u mnie takich emocji jak pierwszy. W zasadzie serię kończyłem trochę z obowiązku, no bo głupio się tak wysypać przy ostatniej części. II połowa XVIII wieku, tym razem naszym bohaterem jest Franciszek Ksawery Narwojsz, ksiądz, profesor, naukowiec. Jak dla mnie jest to ciekawa postać i chyba jedna z ciekawszych w tetralogii. Przewija się tutaj sporo interesujących wątków, niestety sama powieść jest bardzo nierówna. Świetna jest przede wszystkim druga część książki, podróże Narwojsza po Europie i pobyt w innych państwach dały Sabaliauskaite możliwość swoistej historycznej zabawy i wplatania wielu fajnych wątków. Grand Tour. Rousseau, Franciszek Bukaty, czyli nasz ambasador w Wielkiej Brytanii, no dzieje się generalnie i akurat fajnie to tutaj wyszło, że Narwojsz się nam pokazuje na tle takich postaci z epoki i fabularnie nawet nieźle to wygląda. Ale też z drugiej strony, no kurczę, czasem niektóre wątki są niepotrzebne, a w innych aż się prosiło o pociągnięcie tematu. Masoneria, tematy rozbiorowe, wojny napoleońskie to dosłownie prześlizgnięcie się i generalnie szeroko pojęta końcówka burzy u mnie obraz powieści, bo tak ze znakomitej pracy, odbieram ją tylko jako całkiem solidną.
Fajna to była seria, ale niestety tendencja zniżkowa była nadto widoczna, czwarty tom trochę ratuje sytuację, po kiepskim dla mnie trzecim, ale generalnie fajnie odbieram sam pomysł, trochę mi brakowało takiej literatury w obrębie RON. Niestety, na minus tempo wydawania polskich wydań. 8 lat, dwa wydawnictwa jak na cztery tomy pracy to koszmarnie długo i niestety jest to kamyczek do ogródka polskich wydawców.
Czwarty tom "Silva rerum" niestety pozostawił u mnie sporo wątpliwości. Jest on co prawda trochę lepszy niż trzeci, ale też nie wywołał u mnie takich emocji jak pierwszy. W zasadzie serię kończyłem trochę z obowiązku, no bo głupio się tak wysypać przy ostatniej części. II połowa XVIII wieku, tym razem naszym bohaterem jest Franciszek Ksawery Narwojsz, ksiądz, profesor,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna książka. Bardzo. Życie ma się jedno, swoje.
Piękna książka. Bardzo. Życie ma się jedno, swoje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniałe zwieńczenie cyklu. Być może najlepsza ze wszystkich części. Oczami jezuity, Franciszka Ksawerego Narwojsza patrzymy na losy jego rodziny, Litwy, Rzeczpospolitej i na dużą część Europy. Kilka wątków z poprzednich książek otrzymuje piękne domknięcie. Nieco melancholijna ale piękna powieść o schyłku.
Wspaniałe zwieńczenie cyklu. Być może najlepsza ze wszystkich części. Oczami jezuity, Franciszka Ksawerego Narwojsza patrzymy na losy jego rodziny, Litwy, Rzeczpospolitej i na dużą część Europy. Kilka wątków z poprzednich książek otrzymuje piękne domknięcie. Nieco melancholijna ale piękna powieść o schyłku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTetralogia „Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaitė niezmiennie oczarowuje mnie językiem i rytmem prowadzonej opowieści. W mojej opinii to przykład idealnej powieści historycznej, którą od pierwszego tomu czytałam z zapartym tchem. Kilka miesięcy temu ukazał się czwarty i ostatni tom cyklu. Przyszła więc pora, bym znów się zachwycała i zachęcała Was do sięgnięcia po tę książkę.
"Silva rerum IV" opowiada o kolejnym pokoleniu rodu Narwojszów, któremu przyszło żyć w niespokojnych czasach upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów, rozbiorów i powstania kościuszkowskiego. Sprawy polityczne i państwowe zostały tu jednak odsunięte na dalszy plan, gdyż bohaterem książki autorka uczyniła Franciszka Ksawerego Narwojsza – jezuitę, wybitnego matematyka i filozofa. Jego historię poznajemy od wczesnych lat dzieciństwa, kiedy siłą został wyrwany z domu rodzinnego i przeniesiony do szkoły jezuickiej. Tam chłopiec zmaga się z samotnością i doświadcza surowej dyscypliny ze strony nauczycieli. Wybitne umiejętności matematyczne, a także wysokie koneksje sprawiają, że Franciszek Ksawery spędza mnóstwo czasu za granicą – we Francji i Anglii, dzięki czemu z otwartym umysłem może porównać to, jak żyje się w tych krajach oraz na Litwie.
Jednym z tematów przewodnich czwartego tomu "Silva rerum" jest wolność, która w różnych krajach jest inaczej rozumiana. Zresztą na przestrzeni wieków to pojęcie mocno ewoluowało. W Londynie wolność kwitnie, choć w przypadku kobiet ciągle nieoficjalnie. W Paryżu pojawiają się pierwsze kobiety, które widnieją jako autorki dzieł naukowych tuż obok nazwisk swoich mężów. Wkrótce jednak z wolnością na sztandarach wybucha rewolucja francuska, która niszczy cały porządek społeczny, a także najwybitniejsze umysły epoki. Tymczasem polska i litewska szlachta ciągle rozumie wolność jako samowolę. Chłopi pańszczyźniani oraz kobiety nadal nie mogą liczyć na respektowanie ich praw.
Liczne podróże po Europie Franciszka Ksawerego pokazują, jak wielka była przepaść mentalna między Zachodem i Wschodem na przełomie XVIII i XIX wieku. Bohater z jednej strony podziwia światłą umysłowość Francuzów i Francuzek, Anglików i Angielek, a z drugiej ze wstydem myśli o zaściankowości przedstawicieli swojego narodu. Każda grupa, a zwłaszcza przedstawiciele świata nauki, woli nic nie zmieniać w swoim otoczeniu, nawet jeśli prowadzi to do zastoju.
Drugą kwestią, którą autorka porusza w swojej książce, są prawa kobiet. I znów kontrast pomiędzy Zachodem a Wschodem jest aż nadto widoczny. W Anglii kobiety rozwijają swoje talenty, uczestniczą w życiu naukowym, a na Litwie nadal przyjmują role przede wszystkim opiekuńcze.
Książka dotyczy oczywiście mnóstwa innych wątków. Obraz społeczeństwa z minionych wieków jest barwny i niemal pełny. Pojawia się tam masoneria, pierwsze skowronki zmian społecznych, czyli mezalians Narwojsza z Marcjanną, a także krytyka zaściankowości. W opiniach politycznych widać brak sympatii do Napoleona, a także pochwałę postępowości Stanisława Augusta Poniatowskiego i Konstytucji 3 maja. Jednak tym, co mnie w książce urzeka, jest język. Melodia tej opowieści jest niepowtarzalna. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej rozbudowanych, kwiecistych zdań i ukrytych w nich emocjach. Warto w tym miejscu wspomnieć o tłumaczu, Kamilu Peceli, który wykonał kawał dobrej roboty. Myślę, że również jego zasługą jest to, że książkę czyta się lekko i płynnie.
Tetralogia „Silva rerum” Kristiny Sabaliauskaitė niezmiennie oczarowuje mnie językiem i rytmem prowadzonej opowieści. W mojej opinii to przykład idealnej powieści historycznej, którą od pierwszego tomu czytałam z zapartym tchem. Kilka miesięcy temu ukazał się czwarty i ostatni tom cyklu. Przyszła więc pora, bym znów się zachwycała i zachęcała Was do sięgnięcia po tę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam sagę Silva Rerum, od kilku lat czekam na kolejny tom i doczekałem ostatniego, który z przykrością muszę przyznać jest najsłabszym.
Opieranie powieści na postaci księdza chyba nie było najlepszym wyborem, domyślam się dlaczego autorka postawiła na niego ale jest on przy tym postacią nudną, bez wyrazu, bez charakteru i zwyczajnie nieciekawą. Jego losy były po prostu nudne, połowę książki można by streścić lub nawet wyciąć i byłaby dzięki temu chyba bardziej "żywiołowa", bardziej w stylu poprzednich części, tutaj ewidentnie coś nie do końca zagrało. A szkoda, bo czasy w których jest osadzony ten tom są równie ciekawe, ale co z tego skoro połowa treści to głównie opisy postaci, które potem głównie znikają, i miejsc i wydarzeń pobocznych lub przeszłych, mało mających wpływ na obecne. Za dużo historii, a za mało człowieka w tej powieści. Postacie drugoplanowe były tu o wiele ciekawsze i trochę szkoda, że autorka z nich nie zrobiła głównych bohaterów. Opis rozbiorów też trochę po macoszemu opisany, bo naszego bohatera mało on obejmuje.
Pozostałe części są świetne, ta mnie bardzo zawiodła.
Ostateczna ocena to 6+/7- nie wiem sam jaką dać, językowo świetnie ale fabularnie już dużo gorzej, zwłaszcza na tle poprzednich tomów.
Uwielbiam sagę Silva Rerum, od kilku lat czekam na kolejny tom i doczekałem ostatniego, który z przykrością muszę przyznać jest najsłabszym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpieranie powieści na postaci księdza chyba nie było najlepszym wyborem, domyślam się dlaczego autorka postawiła na niego ale jest on przy tym postacią nudną, bez wyrazu, bez charakteru i zwyczajnie nieciekawą. Jego losy były po prostu...
Gdybym miała wymienić najważniejsze książki mojego życia, to z pewnością wśród tych lektur musiałabym wspomnieć o przepięknej sadze, którą napisała Kristina Sabaliauskaitė. Nieczęsto trafia się na prozę tak wyjątkową, poruszającą i przemawiającą do czytelnika. Tetralogia „Silva rerum” to prawdziwe zjawisko literackie.
Pamiętam swój zachwyt nad pierwszą częścią. Przy ostatnim tomie towarzyszyły mi podobne uczucia. Czwarta książka jest godnym zwieńczeniem całości. To powieść porywająca, wciągająca, dostarczająca czytelniczej przyjemności oraz skłaniająca do licznych przemyśleń. Znaleźć tu można nie tylko budzącą emocje fabułę, ale też mnóstwo dygresji i ciekawostek historycznych.
„Silva rerum” to wspaniała saga. Genialna forma oraz treść. Ciekawi bohaterowie, intrygujące fabuły, obraz dawnych czasów… A w ostatniej części także podróż przez Europę! IV tom to książka niezwykłe żywa. Znakomita lektura. Lekcja pamięci i szacunku do przeszłości. Mimo dawnego tła, niezwykle aktualna oraz uniwersalna. Nic tylko czytać! Szczerze i gorąco polecam zarówno ten tom, jak i wcześniejsze.
Cała recenzja na blogu: https://urocznica.pl/recenzja-silva-rerum-iv-kristina-sabaliauskaite/.
Gdybym miała wymienić najważniejsze książki mojego życia, to z pewnością wśród tych lektur musiałabym wspomnieć o przepięknej sadze, którą napisała Kristina Sabaliauskaitė. Nieczęsto trafia się na prozę tak wyjątkową, poruszającą i przemawiającą do czytelnika. Tetralogia „Silva rerum” to prawdziwe zjawisko literackie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętam swój zachwyt nad pierwszą częścią. Przy...
Piękny język. Ogromny kawał historii Polski i Litwy, ukazany przez historię człowieka, profesora matematyki i jego życiowe przygody, zakręty, wielkie serce, oddanie nauce. Obywatel świata, świata nauki.
Piękny język. Ogromny kawał historii Polski i Litwy, ukazany przez historię człowieka, profesora matematyki i jego życiowe przygody, zakręty, wielkie serce, oddanie nauce. Obywatel świata, świata nauki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak w poprzednich częściach, tak i w kolejnym tomie powieść zaskakuje i zaciekawia barwnymi, długim, lecz jasno ukazującymi istotę sprawy zdaniami pełnymi życiowych refleksji. Sposób prezentacji bohatera i zdarzeń, język i styl wydają się jakby wyjęte z barokowej opowieści pełnej oryginalnych określeń, w dużym stopniu przypominającej nasze dawne, szlacheckie gawędy.
Pierwsze strony ukazują rozważania Franciszka Ksawerego z Milkont Narwojsza, oczekującego na uroczysty pochówek członka rodziny, bohatera wcześniejszych części książki. Jako człowiek wykształcony w duchu oświeceniowej nauki z dystansem i sporą dozą ironii patrzy na rozgrywające się wydarzenia. Oto Piotr Antoni z Milkont Narwojsz umarł, a pogrzeb ma uświadomić wszystkim wokół, jak zamożny i ważny człowiek odszedł z tego świata. Sam tylko chór dzwonów kosztował pięćset złotych, a widok wspaniałej dębowej trumny, jakiej nie powstydziłby się niejeden władca, zapiera dech w piersiach. Oczywiście, jak zawsze w takich przypadkach, trwają dywagacje na temat podziału majątku i przejęcia sterów władzy w posiadłości. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się Kazimierz Narwojsz, dziedzic z dorobkiem w postaci żony i czworga dorodnych dzieci, ale okazuje się, że nic nie jest proste i oczywiste.
Franciszek wyrusza w długą drogę przez Europę, poszerzając swoje horyzonty, a rodzina usiłuje zaprowadzić ład i harmonię po odejściu głowy rodu. Warto poznać te dzieje, gdyż są opowiedziane ciekawie, barwnie i czyta się lekko, a chociaż dominuje długi, ciągły tekst narracji, lektura nie nuży. „Silva rerum" przypomina staropolskie opowieści z czasów sarmackich, natomiast mnóstwo detali związanych z epoką zaspokaja oczekiwania erudycyjne.
Z.J.
Szkolny Klub Recenzenta
Jak w poprzednich częściach, tak i w kolejnym tomie powieść zaskakuje i zaciekawia barwnymi, długim, lecz jasno ukazującymi istotę sprawy zdaniami pełnymi życiowych refleksji. Sposób prezentacji bohatera i zdarzeń, język i styl wydają się jakby wyjęte z barokowej opowieści pełnej oryginalnych określeń, w dużym stopniu przypominającej nasze dawne, szlacheckie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"...oto wśród nich znalazła się i wyświechtana, gruba rodzinna silva rerum z pociemniałym pergaminem, w którego krawędzie wpił się tłuszcz wielu palców; dziwna, zabobonna bazgranina minionych czasów o wszystkim i o niczym, upamiętnienie pokoleń rodziny." / K.S. "Silva Rerum IV"
Wraz z czwartym tomem nastąpił z dawna zapowiadany koniec litewskiej sagi "Silva Rerum" Kristiny Sabaliauskaite, tetralogii rodem z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, prawiącej o barwnej, różnorako szanowanej, lecz bardzo płodnej rodzinie Narwojszów. Niesamowite książki, o których nie sposób mówić zdaniami pojedyńczymi, bez licznych przecinków, średników, pauz; bez rozwodnionych słowotwórstwem, nie tracących na animuszu wtrąceń; bez kwiecistych opisów, od których dawny świat jak żywy staje przed oczyma. Chciałoby się i chciało czytać, odmalowywać pejzaże słów, by coś wycisnąć, coś jeszcze wykrzesać, coś rozciągnąć, lecz niestety; po czterech latach od przeczytania pierwszego tomu koniec nastąpił i z tym się po prostu trzeba mi pogodzić.
I gdy już tak sobie pospijaliście słodkie potoki słów wybrzmiałych, poklepaliście po brzuchach pełni satysfakcji, że czytać "Silva Rerum" to należy, bo lektura przednia i nadobna, to nieco naparzę dla Was ruty i rzeknę, że mimo iż czwarta część jest po prostu fenomenalnie skreślona, bo jakżeby mogło być inaczej skoro wyszła spod pióra znakomitej autorki, to jednak apetyt mój nie został zaspokojony. Biorąc pod uwagę każdą część z osobna, niestety widać jak na dłoni, że wyżyny i wszelkie przestworzy sięgające szczyty, pani Kristina osiągnęła w pierwszych dwóch tomach. Tam się po prostu działy rzeczy! Trzecia część przyniosła nieco rozczarowania, a czwarta - tym bardziej, bo po niej już nic ze świata Silva Rerum nie powstanie. I nie zrozumcie mnie źle - to dalej jest kapitalna książka, lecz czytelnik może spodziewać się kolejnego tomu, bo nijak się ma budowana przez lata katedra słów, gdy pokryje się ją poprawnie, lecz zaledwie strzechą. I absolutnie nie mam nic przeciwko temu, że sagę wieńczy Franciszek Ksawery Narwojsz, jezuita i matematyk, bo to miód na moje lubujące zakonnych bohaterów serce, lecz jego losy nie są współmierne do tego, co wyczyniali jego przodkowie w poprzednich tomach; ba! on niech się lepiej od nich niczego nie uczy, choć z drugiej, gdyby jednak zechciał, to na pewno lektura wydałaby się ciut bardziej podobna do poprzednich.
Nie sposób uczynić obszernego podsumowania tej czytelniczej czteroletniej podróży, tych znajomości, tych rozmów, tych wzlotów i upadków; nie sposób każdemu z bohaterów oddać należnych pięciu minut względów, czy wystarczająco popodziwiać pejzaże; można jedynie uchylić kapelusza przed kunsztem pisarskim autorki, odwiesić czytelniczy płaszcz na kołek i zamknąć okładkę z natłuszczonymi znużonymi dłońmi stronami silvy, do której kiedyś, w przyszłości, przyjdzie mi powrócić, by na nowo odkryć nieodkryte, dopowiedzieć niedopowiedziane i spisać niespisane słowa, które chciałabym Wam o niej przekazać.
"...oto wśród nich znalazła się i wyświechtana, gruba rodzinna silva rerum z pociemniałym pergaminem, w którego krawędzie wpił się tłuszcz wielu palców; dziwna, zabobonna bazgranina minionych czasów o wszystkim i o niczym, upamiętnienie pokoleń rodziny." / K.S. "Silva Rerum IV"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWraz z czwartym tomem nastąpił z dawna zapowiadany koniec litewskiej sagi "Silva Rerum" Kristiny...
Jak nie kochać powieści historycznej która zaczyna się i kończy prawie metafizycznym i strzelistym aktem oddawania moczu przez głównego bohatera?
Autorka nie lubi Napoleona. Ja też.
Autorka uważa że Voltaire był obrzydliwym lizusem. Ja też.
Autorka podziwia idee Jean-Jacquesa Rousseau ale nie jego życie prywatne. Ja też.
No ale 3 gwiazdek uratować się nie dało a to głównie za sprawą braku cudownych stworzeń fantastycznych które tak miło ubarwiały poprzednie tomy. Nie było bazyliszka, nie było ducha kota Maurycego, żadnych diabłów lub aniołów... Ja rozumiem, Oświecenie to epoka nauki i rozumu zakończona wielkim fajerwerkiem Rewolucji Francuskiej która z rozumem miała niewiele wspólnego. No ale tu piszemy o Litwie, Żmudzi i krańcach Europy, nawet jeśli widzianych z perspektywy Paryża, Londynu i Wiednia... Trochę szkoda.
Jak nie kochać powieści historycznej która zaczyna się i kończy prawie metafizycznym i strzelistym aktem oddawania moczu przez głównego bohatera?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka nie lubi Napoleona. Ja też.
Autorka uważa że Voltaire był obrzydliwym lizusem. Ja też.
Autorka podziwia idee Jean-Jacquesa Rousseau ale nie jego życie prywatne. Ja też.
No ale 3 gwiazdek uratować się nie dało a to...
184/180/2022
No i niestety koniec tej szalonej powieści o XVIII wieku, tego wariackiego opowiadania o wszystkim z pominięciem kropek i akapitów, ach, szkoda. Że koniec. I co teraz mam czytać, jak będę chciała poobcować z niedzisiejszym słownictwem, co? W tej części odkurzył mi się w pamięci węgrzyn, bo go popijali często. A potem z węgrzyna zrobił się za PRL egri bikawer, czyli bycza krew, fuj. Nie dziwota, że mało kto popija węgierskie trunki. Jak się teraz tak brzydko nazywają.
A, i ważna rzecz! Na końcu jest drzewo genealogiczne. Mogłoby być w każdym tomie. Uprasza się o uwzględnienie niniejszego postulatu przy kolejnym wydaniu. :-) Teraz to dopiero piękny język zastosowałam...
„Sodoma i Gomora ta zagranica, ta zgniła Europa.” Oooo, to by się niektórym spodobało, sarmatom naszym współczesnym.
„…w Warszawie ponownie spotkałam mojego Sentimaniego – znów wzbogaconego, pod nowym nazwiskiem handlującego niespotykanymi cudami: suszonymi bazyliszkami i bezoarami, skrzydłami orła kiedyś strzegącego Świętego Stanisława, ikrą ryby Tobiasza przeciw opętaniom, pleśnią, na której spoczywał Hiob, wąsami wielkiej ryby, która połknęła Jonasza, szklanymi ampułkami z wiatrem, który powiewał świętej nocy w betlejemskiej stajence… Znów mu się powodziło jak kiedyś, ponieważ w królewskiej stolicy rynek głupców płacących czerwonymi złotymi za wiatr, był o wiele większy…”
„Pamiętał, że w Bawarii, w Ratyzbonie, wbijającej się w niebo dziesiątkami iglic niemieckich wież jak sztyletów, jego oko nie znalazło już niczego swojskiego – kościoły o ostrych wieżach były starodawnej budowy z czasów barbarzyńskich, z portalami upstrzonymi przerażającymi rzeźbami, jakby to nie były domy Boże ale otwierające się ujścia piekła – wiły się na nich powyginane kamienne syreny, smoki, jaszczury i inne gady, które pożerały lwy i siebie nawzajem, a męczennicy z wydartymi trzewiami trzymali w rękach obcięte głowy…”
„…pod jego nieobecność przyjaciele zdążyli zdziwić się sesją odbywającego się Sejmu albo, ściślej mówiąc, jego chaosem, jego bezgranicznym barbarzyńskim nieładem, o którym z uprzejmości nie mówili za dużo…”
„…biała podwika, szczelnie zasłaniająca głowę, czoło, szyję i podbródek, niewątpliwy symbol czekającego ją dożywotniego niewolnictwa… mój przyjacielu, wasz naród ma więcej wspólnego z muzułmanami, niż wam się wydaje.”
184/180/2022
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i niestety koniec tej szalonej powieści o XVIII wieku, tego wariackiego opowiadania o wszystkim z pominięciem kropek i akapitów, ach, szkoda. Że koniec. I co teraz mam czytać, jak będę chciała poobcować z niedzisiejszym słownictwem, co? W tej części odkurzył mi się w pamięci węgrzyn, bo go popijali często. A potem z węgrzyna zrobił się za PRL egri bikawer,...
Język, język i jeszcze raz język - zapierający dech.
Język, język i jeszcze raz język - zapierający dech.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę do czegoś się przyznać...kocham powieści Kristiny Sabaliauskaitė, najwybitniejszej, współczesnej litewskiej pisarki, która ma polskie korzenie i jest autorką tetralogii Silva rerum. Niedawno w Wydawnictwie Literackim odbyła się premiera czwartej i zarazem ostatniej części najgłośniejszej sagi wileńskiej.
Lata 70. XVIII wieku. Wielkie Księstwo Litewskie. Pogrzeb Piotra Antoniego Narwojsza burzy codzienny porządek dnia wielkiej rodziny pozostawiając za sobą lament, sieroty, długi i testament, z którego nikt do końca nie jest zadowolony. Wraz ze zmarłym chowana jest przeszłość, rodzinny ład, obyczaje i pompatyczne, przesadnie wytworne życie. Młode pokolenie ma już inną przyszłość przed sobą. Szlachta dzieli się na wrogie obozy zwolenników starego i nowego ładu, skarbiec państwa świeci pustkami, a u granic zbierają się wojska rosyjskie. Franciszek Ksawery Narwojsz, bratanek Piotra Antoniego, wyrusza w podróż po Europie z misją powierzoną mu przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Co przyniesie podróż od Wiednia, po Paryż i Londyn? Kogo spotka spragniony wiedzy Franciszek Ksawery? Czy jego dusza zazna spokoju?
Autorka, podobnie jak w poprzednich częściach, tworzy wspaniałych bohaterów z krwi i kości, którzy doświadczają wzlotów i upadków. W czwartej części główny głos oddaje Franciszkowi Ksaweremu z Milikont Narwojszowi, który jest jezuitą oraz profesorem filozofii i matematyki. Jego dzieje są zarazem smutne i fascynujące. W wieku ośmiu lat zostaje oddany bez słowa wyjaśnienia na naukę do jezuitów, gdzie chłopcy są bici i chłostani, by wpoić im zasady dobrego zachowania, reguły matematyki, teologii, łaciny, francuskiego i niemieckiego. W ciągu lat nauki Franciszek dowiaduje się, że wiedza naukowa jezuitów i ich zachowanie to zupełnie różne kwestie. Ojciec Wojciech jest ciepłym człowiekiem, rzadko chwyta za rózgę, ale na lekcjach ma mało do powiedzenia. Ojciec Stanisław boleśnie wykręca uszy, ma potężne wybuchy złości i wszyscy się go boją, ale matematykę wykłada z pasją. Stary ojciec Ignacy nauczający teologii najbardziej zaszczepia w uczniach pokorę, w jego wzroku czai się coś gadziego, co wywołuje paniczny strach, a najlepszych, najbardziej godnych zaufania uczniów prosi o pomoc w myciu... Franciszek Ksawery już w dorosłym życiu przysięga sobie, że nie podda się złości i rozgoryczeniu, że nie będzie zgadywał, jak wyglądałoby jego życie, gdyby rodzice nie oddali go do klasztoru. Nie będzie rozważał, czy ból, samotność i udręki przeważają na szali jego losu, czy też ważniejsza okaże się nauka, poezja, filozofia, matematyka i podróże. W życiu Franciszka Ksawerego wielkie znaczenie odgrywa ukochany stryj Piotr Antoni, który jest najbogatszy w całej rodzinie Narwojszów i najbardziej zbliżony do Radziwiłłów. Ludzie liczą się z jego zdaniem, okazują mu szacunek, ale też zazdroszczą pokaźnej sakiewki. Pewny siebie stryj często staje w obronie bratanka.
Cała recenzja znajduje się tutaj: https://magiawkazdymdniu.blogspot.com/2022/12/silva-rerum-iv-kristina-sabaliauskaite.html
Muszę do czegoś się przyznać...kocham powieści Kristiny Sabaliauskaitė, najwybitniejszej, współczesnej litewskiej pisarki, która ma polskie korzenie i jest autorką tetralogii Silva rerum. Niedawno w Wydawnictwie Literackim odbyła się premiera czwartej i zarazem ostatniej części najgłośniejszej sagi wileńskiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLata 70. XVIII wieku. Wielkie Księstwo Litewskie. Pogrzeb...
Wspaniałe zwieńczenie cyklu
Wspaniałe zwieńczenie cyklu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to