Nie wiem do końca, czy bardziej wolę suche biografie, czy eseje z motywem biograficznym, jakim właśnie są Dzikie żądze, czyli opowieść o Bronisławie Malinowskim, pionierze terenowych badań antropologicznych i autorze słynnego Życia seksualnego dzikich. To chyba zależy od tego, kto to pisze.
Grzegorz Łyś stworzył dzieło komplementarne, także z zacięciem antropologicznym. Opisał dokładnie nie tylko samego Malinowskiego, ale także społeczeństwo Krakowa i Zakopanego, gdzie się wychowywał. Nie jestem tylko pewna, czy taki szczegółowy opis otoczenia głównego bohatera tej biografii na samym początku książki nie jest zbyt uciążliwy. Rozumiem niby ideę, jednak pierwsze sto stron męczyłam się i zastanawiałam po co, autor skupia się na ówczesnych realiach społecznych i seksualności Krakowian. Później to zrozumiałam.
🗺️ Specyficznie ukształtowany
W istocie, wizja Łysia szeroko pokazuje skąd Malinowski się “wziął”, kto go ukształtował i dlaczego mógł zająć się Trobriandczykami tak, jak się zajął. Gdzie zdobył otwartość umysłu niezbędną, żeby zbadać ich bez większych uprzedzeń oraz narzucania swojej europejskiej wizji świata.
Łyś ma niestety tendencję do robienia zbyt dalekich anegdot dotyczących innych ludzi, których wpływ na Bronisława zaznaczony jest dopiero później. Na początku trochę mnie to irytowało. Ale w tym jest metoda, widoczna w miarę czytania książki. Łyś chciał pokazać Malinowskiego nie tylko jako jednostkę, ale wybitnego naukowca w swoich czasach. Stąd te obszerne opisy okolic, w których Bronisław dojrzewał oraz jego największych przyjaciół – Witkacego oraz Leona Chwistka.
Stąd także obszerne opisy górali i tego co działo się w okolicach Zakopanego na przełomie XIX i XX wieku. I ostatecznie wyszło na to, że są one ważne, bo to one ukształtowały postrzeganie oraz wrażliwość przyszłego antropologa. Tak samo zresztą jak Młoda Polska, jego przyjaciel Witkiewicz oraz inni wybitni artyści tego czasu. Do tego, gdy już się przywyknie do stylu opowiadania Łysia, to książka idzie gładko i bardzo przyjemnie.
🗺️ Sporo o samej antropologii
W ogóle sporo też jest tu o innych badaczach i historii antropologii. Łyś opisuje pierwsze wyprawy kładące podwaliny pod tę naukę i nazwiska tj. Lewis H. Morgan, czy Sir James G. Frazer. Opisuje też nurty antropologii, zarówno te przed Malinowskim jak i dość dokładnie nurt antropologii funkcjonalnej, której Malinowski był twórcą i pionierem.
Najciekawiej jest jednak na koniec książki, gdy już najważniejsze rzeczy dotyczące kariery naukowej i osobowości Malinowskiego zostały omówione. Autor biografii przechodzi do kontrowersyjnych elementów życiorysu naukowca, które wiadomo z prywatnych dzienników Malinowskiego, nigdy nie przeznaczonych do publikacji…
Wychodzi na to, że pionier antropologii to bardzo interesująca postać, nie tylko w kwestii znanych na całym świecie dokonań naukowych… A Dzikie żądze to adekwatny tytuł na opowieść o jego życiu.
Nie wiem do końca, czy bardziej wolę suche biografie, czy eseje z motywem biograficznym, jakim właśnie są Dzikie żądze, czyli opowieść o Bronisławie Malinowskim, pionierze terenowych badań antropologicznych i autorze słynnego Życia seksualnego dzikich. To chyba zależy od tego, kto to pisze.
Grzegorz Łyś stworzył dzieło komplementarne, także z zacięciem antropologicznym....
Bardzo dobra biografia Malinowskiego czyli prekursora badań terenowych w antropologii i pierwszego naukowca, który zszedł z kolonialnej werandy i zamieszkał wśród ludności rdzennej. Jest tu zarówno tło historyczne, jak i naukowe i artystyczne więc nawet osoba, dla której Malinowski to tylko autor książki, której tytuł każdy kojarzy ale nikt jej nie czytał ("Życie seksualne dzikich"), odnajdzie się w temacie. Jest tu obszerny opis młodości spędzanej w Zakopanem i czasów spędzanych w towarzystwie Witkacego i Leona Chwistka (fragmenty biografii obu z nich są wplecione w opowieść o Malinowskim nawet gdy drogi tej trójki się rozeszły). Soczystości dodają liczne cytaty z "622 upadków Bunga", gdzie Malinowki występuje jako książę Nevermore, a Chwistek jako baron Brummel. Autor kilkukrotnie zaznacza jak bardzo kontakty z zakopiańskimi góralami ułatwiły wniknięcie do świata Trobriandów. Podkreśla też silny wpływ matki Malinowskiego na jego światopogląd. Opisuje trudy pracy naukowej, pozyskiwania finansowania, wyniki obserwacji poczynionych podczas 6 lat prac terenowych i dalsze losy naukowca. Polecam.
Bardzo dobra biografia Malinowskiego czyli prekursora badań terenowych w antropologii i pierwszego naukowca, który zszedł z kolonialnej werandy i zamieszkał wśród ludności rdzennej. Jest tu zarówno tło historyczne, jak i naukowe i artystyczne więc nawet osoba, dla której Malinowski to tylko autor książki, której tytuł każdy kojarzy ale nikt jej nie czytał ("Życie seksualne...
Przesłuchane w trakcie biegania na Empik Go.
Gdyby nie fakt, że mówimy o książce, to o tytule moglibyśmy powiedzieć: to click-bait.
Wybrałam książkę spośród oferty najtańszego abonamentu premium, co, zgodnie z oczekiwaniami, okazało się pułapką. Bo odnosząc się do tytułu: treść nie opowiada o żądzach, tym bardziej dzikich.
To zapewne dość osobista historia autora, która skupia się na historii Galicji (fragmentami ciekawie) i przyjaźni Malinowskiego z Witkacym i trzecim przyjacielem, którego Krakowiacy pewnie wymieniliby jednym tchem (….a Chwistek!). Całość Jednak jest zbyt niszowa względem epatującego tytułu, po którym spodziewamy się czegoś innego.
Bardzo mało dowiadujemy się o badaniach Malinowskiego, jeszcze mniej o tychże zwyczajach seksualnych badanych ludów.
Nie oszukujmy się, każdy oczekuje pewnej pikanterii, także związanej z aspektem podróżniczym-jakie przygody bohater przeżył, jak radził sobie z tubylcami, napotykanymi na swojej drodze trudnymi sytuacjami….tymczasem zamiast tego dostajemy rozwlekłą psychoanalizę zmanierowanego Malinowskiego i jego otoczenia.
Generalnie: praca nie na temat. A szkoda, bo literacko napisana bardzo dobrze.
Szkoda.
Ps. To kolejny słabszy tytuł na Empik Go. Szkoda wydawać na droższy abonament jak w roku słucham max 3 książki (jednak wolę czytać).
Chyba przesiądę się na podcasty.
Przesłuchane w trakcie biegania na Empik Go.
Gdyby nie fakt, że mówimy o książce, to o tytule moglibyśmy powiedzieć: to click-bait.
Wybrałam książkę spośród oferty najtańszego abonamentu premium, co, zgodnie z oczekiwaniami, okazało się pułapką. Bo odnosząc się do tytułu: treść nie opowiada o żądzach, tym bardziej dzikich.
To zapewne dość osobista historia autora, która...
Książka ciekawa, jednak nie opowiada tylko o Malinowskim ale o całej plejadzie innych znanych osób - artystów (Witkacy), filozofów itp. Bardzo wiele historii, faktów. Trzeba mieć pewną wiedzę, żeby przebrnąć. Ja na przykład nie znam dzieła Witkacego"622 upadki Bunga". która tutaj była bardzo często komentowana i cytowana.
Książka ciekawa, jednak nie opowiada tylko o Malinowskim ale o całej plejadzie innych znanych osób - artystów (Witkacy), filozofów itp. Bardzo wiele historii, faktów. Trzeba mieć pewną wiedzę, żeby przebrnąć. Ja na przykład nie znam dzieła Witkacego"622 upadki Bunga". która tutaj była bardzo często komentowana i cytowana.
Jak już się przebrnie z mozołem przez bagna opisów filozofii Malinowskiego/Witkacego/Chwistka, to znajdzie się zdaniowe perełki, albo cytaty, które wprawiają w zachwyt. Na przykład, Malinowski o Irenie Solskiej: "Afektowana, nieszczera małpa". Ale uganiał się za nią i tak;)
Jak już się przebrnie z mozołem przez bagna opisów filozofii Malinowskiego/Witkacego/Chwistka, to znajdzie się zdaniowe perełki, albo cytaty, które wprawiają w zachwyt. Na przykład, Malinowski o Irenie Solskiej: "Afektowana, nieszczera małpa". Ale uganiał się za nią i tak;)
Dobra lektura o ile nie sięga się po nią z myślą o poznaniu Malinowskiego. To opis obyczajów Polaków z wyższych sfer w pierwszych dekadach XX wieku widzianych przez pryzmat Bronisława Malinowskiego.
Dobra lektura o ile nie sięga się po nią z myślą o poznaniu Malinowskiego. To opis obyczajów Polaków z wyższych sfer w pierwszych dekadach XX wieku widzianych przez pryzmat Bronisława Malinowskiego.
Długo oczekiwana biografia Bronisława Malinowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich uczonych, twórcy współczesnej antropologii, profesora prestiżowych uniwersytetów angielskich i amerykańskich m.in. Yale, autorytetu humanistyki światowej, niestety zawodzi. Jest to chaotyczny zbiór faktów bardzo ciekawych, plotek i nudziarstwa. Wiele powtórzeń i brak porządnej redakcji książki sprawia, że nawet osoba wybitnie zainteresowana tematem gubi się w lekturze. Szkoda.
Długo oczekiwana biografia Bronisława Malinowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich uczonych, twórcy współczesnej antropologii, profesora prestiżowych uniwersytetów angielskich i amerykańskich m.in. Yale, autorytetu humanistyki światowej, niestety zawodzi. Jest to chaotyczny zbiór faktów bardzo ciekawych, plotek i nudziarstwa. Wiele powtórzeń i brak porządnej ...
"Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie" to biografia o wybitnym antropologu, socjologu, ale także podróżniku. O Bronisławie Malinowskim wcześniej nie słyszałam, przynajmniej nie pamiętam, by miało to miejsce. A jest to mężczyzna o dość ciekawym życiu, choć to życie w tejże biografii jest bardzo chaotycznie przedstawione. Niestety wspomniana chaotyczność wpłynęła negatywnie na mój odbiór książki.
Nie twierdzę, że wiedza o Bronisławie Malinowskim może być nic nie warta, bo wcale tak nie jest. Jeśli jest ktoś, kto interesuje się życiem takich osobistości, jak pan Malinowski, to uważam, że jest tu dość wiedzy na jego temat, ale sposób w jaki ta wiedza została przedstawiona sprawia, że książka wydaje się być nudna i niestety ciężko się ją czyta.
Autor dzieli się z czytelnikiem szczegółami z życia Malinowskiego od dzieciństwa do momentu, kiedy staje się osobą sławną na międzynarodową skalę. Znał takich ludzi jak Stanisław Ignacy Witkiewicz czy Leon Świstek, z którymi się przyjaźnił.
W książce znajduje się kilka fotografii nie tylko samego Malinowskiego, ale także przyjaciół, matki, czy z badań terenowych na Wyspach Trobrianda, co jest małym urozmaiceniem przy tak sporej treści.
Jest to pierwsza polska biografia Bronisława Malinowskiego, człowieka dość kontrowersyjnego, ale tak samo ciekawego. Mnie niestety ona nie zachwyciła przez wspomniany już chaos, ale są może osoby, których interesuje sfera prywatna i naukowa pana Malinowskiego.
"Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie" to biografia o wybitnym antropologu, socjologu, ale także podróżniku. O Bronisławie Malinowskim wcześniej nie słyszałam, przynajmniej nie pamiętam, by miało to miejsce. A jest to mężczyzna o dość ciekawym życiu, choć to życie w tejże biografii jest bardzo chaotycznie przedstawione. Niestety wspomniana chaotyczność...
Zamierzenie było chyba takie, żeby było lekko i przyjemnie, ale wyszło chaotycznie i nudno. Nieustanne skoki między czasami, miejscami i osobami. Momentami miałem wrażenie, jakby książka wyszła spod pióra licealisty, którego głównym zadaniem było osiągnięcie zadanej ilości stron. Samego Malinowskiego może na 1/4 książki.
I 622 upadki Bunga jako remedium na wszystko.
Jedna ze słabszych biografii jakie czytałem.
Zamierzenie było chyba takie, żeby było lekko i przyjemnie, ale wyszło chaotycznie i nudno. Nieustanne skoki między czasami, miejscami i osobami. Momentami miałem wrażenie, jakby książka wyszła spod pióra licealisty, którego głównym zadaniem było osiągnięcie zadanej ilości stron. Samego Malinowskiego może na 1/4 książki.
I 622 upadki Bunga jako remedium na wszystko.
Jedna...
Został obywatelem świata a jednocześnie za sprawą Witkiewiczowskiego księcia Nevermore'a zapisał się w polskiej literaturze jako młodopolska ciekawostka. Poszukując celu i sensu życia przewędrował ze stron autobiograficznej powieści Witkacego na Trobriandy, gdzie zdobył sławę i należny mu od naukowej społeczności szacunek. Z Galicji na światową arenę. Czy to przypadek, że ten ocierający się o dekadenckie czasy człowiek potrafił przekuć swoje wady w sukces? Grzegorz Łyś wie na ten temat wiele, a nawet potrafi osobom dotychczas niewtajemniczonym w życie Bronisława Malinowskiego, umiejętnie tę wiedzę przekazać. Bo trzeba posiadać mocne wyczucie tego, gdzie się kończy literacka przygoda a zaczyna ciężka praca antropologa. Gdzie lord Edgar ustępuje miejsca specjaliście od zrozumienia innych społeczności. Z tego obowiązku wobec pamięci o słynnym Polaku, Grzegorz Łyś wywiązał się znakomicie.
Zawsze mnie ciekawiła anatomia obłudnej moralności, tym bardziej zapragnąłem skorzystać z okazji i prześledzić losy człowieka, który zawiesiwszy pomost pomiędzy tym co fałszywe i sztuczne a tym co naturalne i proste, sam z wielkim trudem potrafił się na nim utrzymać. Ponieważ Bronisław Malinowski nauczył się walczyć ze swymi życiowymi lękami na przeróżne sposoby. Magia egzotycznych wysp być może tylko w przenośni przyniosła mu odskocznię od swojsko brzmiących uczuciowych problemów zachodniej cywilizacji. A może jednak w pięknej scenerii błękitnej laguny wystąpiło coś, co pozwoliło nadać rozmach miłosnym remanentom i dokończył rozpoczęte wraz z przekroczeniem zaborczych granic dzieło. To wolność powiała w żagle, odkryta w Londynie pasja badacza uaktywniła tę inną, bardziej nam potrzebną sferę Malinowskiego.
Nie samymi sukcesami są wybrukowane "Dzikie żądze". I bardzo dobrze, bo kto by chciał czytać biografię człowieka zbudowanego z kamienia lub stali. Dlatego ucieszyłem się na widok zażywającego arszenik hipochondryka, podbudowało mnie stawianie egzotycznego pomnika Erosa przez osobę, która sama gnębiona obsesjami musiała stawać do walki z tytułowymi żądzami. A czy były one dzikie, na to pytanie muszą odpowiedzieć ci, którzy prześledziwszy żywot Malinowskiego, porównają go do swoich codziennych trosk natury seksualnej. Jedno jest pewne, katastroficzne wizje Stanisława Ignacego Witkiewicza dodały pikanterii księciu Nevermore, jednak nie przesłoniły postaci słynnego antropologa, którego wkładem w światową naukę możemy się obecnie chwalić. Bardzo dobrze potrafił to uchwycić Grzegorz Łyś, nie zniszczył zakopiańskich żądz ale okiełznawszy je, wpisał w niezwykłą naukową przygodę.
Tu piekło tropików spotkało się z nieco chłodniejszym klimatem Zachodu. Ale jakże na tym styku zaiskrzyło, ile burz przeszło nad lądem dotychczas nieodkrytym. Bowiem prawdą jest, że Bronisław Malinowski poruszył dziedziny nigdy niebadane. Zapewne to wszystko musiało wywoływać ogromne emocje wśród żyjących wtedy ludzi, wysoka temperatura tematu podgrzewała nastroje złaknionych seksualnych odkryć społeczeństw. Został Krzysztofem Kolumbem nauki o której wcześniej wspominano z pruderyjnym uśmiechem. Grzegorz Łyś zakończył fin de siècle wyprawą w egzotyczne kraje, przy okazji poruszając temat hipokryzji, tak bardzo mocno dotyczący instytucji społecznych początku XX wieku. Takich literackich i ekscentrycznych doświadczeń nigdy za wiele, więc kto tylko ich pragnie, niech wsiada na pokład i płynie z Grzegorzem Łysiem na Wyspy Trobriandzkie.
Został obywatelem świata a jednocześnie za sprawą Witkiewiczowskiego księcia Nevermore'a zapisał się w polskiej literaturze jako młodopolska ciekawostka. Poszukując celu i sensu życia przewędrował ze stron autobiograficznej powieści Witkacego na Trobriandy, gdzie zdobył sławę i należny mu od naukowej społeczności szacunek. Z Galicji na światową arenę. Czy to przypadek, że...
Z jednej strony bardzo mi się podoba osadzenie Malinowskiego w konkretnej epoce i kulturze: opis Krakowa i góralszczyzny przełomu wieków XIX i XXw. jako środowisk kształtujących przyszłego antropologa jest bardzo dobrym pomysłem. Dodatkowo dostarcza wielu ciekawostek o ówczesnej obyczajowości. Pierwsze rozdziały czytałam z wielką przyjemnością.
Z drugiej jednak strony opisy romansów Malinowskiego momentami ocierały się o plotkarstwo; kilka razy miałam wrażenie, że czytam raczej brukową prasę aniżeli biografię. Niektóre intymne szczegóły moim zdaniem są przywołane zupełnie niepotrzebnie (chyba, że autor chciał dodać swojej książce pikanterii, zgodnej z tytułem). Budziło to momentami mój niesmak, nie dlatego, żebym była bardzo pruderyjna, ale dlatego, że czułam, że razem z autorem wchodzę z butami w intymną sferę Malinowskiego. Zupełnie mi to nie było potrzebne.
Książkę czyta się dobrze, ale mam wrażenie, że Łyś nie utrzymał ambitnego poziomu pierwszych rozdziałów przez pozostałą część biografii.
Mam bardzo mieszane uczucia względem tej pozycji.
Z jednej strony bardzo mi się podoba osadzenie Malinowskiego w konkretnej epoce i kulturze: opis Krakowa i góralszczyzny przełomu wieków XIX i XXw. jako środowisk kształtujących przyszłego antropologa jest bardzo dobrym pomysłem. Dodatkowo dostarcza wielu ciekawostek o ówczesnej obyczajowości. Pierwsze rozdziały czytałam z...
Tak się zbiegło, zupełnie przypadkowo, że zanim zacząłem słuchać "Dzikie żądze" zacząłem już słuchać "622 upadki Bunga" ale przestałem w 1/3 całości. Strasznie mnie Bungo wymęczył - Witkacy nie znał umiaru w rozwałkowywaniu tematu swoich młodzieńczych przeżyć erotycznych. Ale na dobre wyszło. Bo teraz mogę zacząć od nowa - teraz, gdy już wiem jak bardzo jest to powieść autobiograficzna. I nie tylko "auto" ale w ogóle biograficzna. I kiedy już wiem jak ważną rolę odegrały relacje wzajemne zakopiańskiego tria: Witkacy-Chwistek-Malinowski.
Muszę przyznać, że autor tej biografii wykonał kawał dobrej roboty. Tematyka etnologiczna i antropologiczna nie jest już dziś jakoś bardzo "trendy". Młoda Polska jest już zamierzchłą przeszłością. Sam Malinowski też był trochę dziwaczną postacią. A udało się to wszystko opisać tak, że nie mogłem się oderwać od tej historii.
Co ciekawe, dotarło do mnie, że mój daleki krewny (chciałbym!) był - być może - najbardziej wpływowym wśród pochodzących z Polski uczonych. No może jedynie Maria Curie by go w tej klasyfikacji wyprzedziła. W każdym razie jego wpływ na nauki społeczne był gigantyczny, o czym dziś już mało pamiętamy.
Świetna książka.
[Audiobook, czyta Bartosz Głogowski, ponad 13 godzin]
Tak się zbiegło, zupełnie przypadkowo, że zanim zacząłem słuchać "Dzikie żądze" zacząłem już słuchać "622 upadki Bunga" ale przestałem w 1/3 całości. Strasznie mnie Bungo wymęczył - Witkacy nie znał umiaru w rozwałkowywaniu tematu swoich młodzieńczych przeżyć erotycznych. Ale na dobre wyszło. Bo teraz mogę zacząć od nowa - teraz, gdy już wiem jak bardzo jest to powieść...
Dramatycznie zepsuty potencjalnie świetny temat. Książka chaotyczna. W pierwszych rozdziałach Autor najwyraźniej czuje potrzebę podzielenia się wiedzą z tematem niezwiązaną - po co cytować list Emeryka do Przybyszewskiego, żaden z nich z Malinowskim nie miał nic wspólnego? - przy czym popełnia błędy merytoryczne, myląc np. "sposób" zakopański ze stylem zakopiańskim. Ojciec Malinowskiego umiera kilka razy co parę kartek.
W rozdziale o podróży do Australii z kolei Autor zarzuca "szerokie tło", a rozdział to naprzemienne cytaty z dziennika Malinowskiego i artykułu Witkacego - tu się Autor niespecjalnie wysilił. W ogóle nie bardzo wiadomo, czy to biografia Malinowskiego czy Witkacego, bo o obu tyle samo...
Czas po podróży na Trobriandy załatwia Autor błyskawicznie - nic dziwnego, bo ten okres życia Malinowskiego jest najmniej znany. No, ale roszcząc sobie pretensje do bycia BIOGRAFEM można by się jednak bardziej postarać... w dotaku znowu panuje kompletny chaos: najpierw wzmianka o wdowie po Malinowskim, a dopiero ileś stron później informacja, że się ożenił...
Autor zbyt często cytuje opinie innych badaczy i to w taki sposób, że nie odnoszę wrażenia, by sam opisywane zagadnienia (np. antropologiczne) dokładnie rozumiał, na wszelki wypadek więc cytuje, zamiast pisać swoimi słowami...
Szkoda tematu, szkoda czasu. Lepiej już sięgnąć po dzienniki Malinowskiego, które są głównym źródłem informacji i dla Autora omawianej biografii
Dramatycznie zepsuty potencjalnie świetny temat. Książka chaotyczna. W pierwszych rozdziałach Autor najwyraźniej czuje potrzebę podzielenia się wiedzą z tematem niezwiązaną - po co cytować list Emeryka do Przybyszewskiego, żaden z nich z Malinowskim nie miał nic wspólnego? - przy czym popełnia błędy merytoryczne, myląc np. "sposób" zakopański ze stylem zakopiańskim. Ojciec...
Tak świetnie napisanej biografii dawno nie czytałam. Życie Bronisława Malinowskiego zostało przez autora opisane na tle barwnie i interesująco przedstawionej epoki, w której żył i która go ukształtowała - młodopolski Kraków i Zakopane, Europa czasów belle époque i jej zmierzchu. Równie interesująco przedstawiona została droga naukowa profesora Malinowskiego. Słowem książkę czyta się z wielka przyjemnością co nie jest niestety normą w literaturze biograficznej. Serdecznie polecam.
Tak świetnie napisanej biografii dawno nie czytałam. Życie Bronisława Malinowskiego zostało przez autora opisane na tle barwnie i interesująco przedstawionej epoki, w której żył i która go ukształtowała - młodopolski Kraków i Zakopane, Europa czasów belle époque i jej zmierzchu. Równie interesująco przedstawiona została droga naukowa profesora Malinowskiego. Słowem książkę...
Po przeczytaniu 60 stron musialam zajrzec do opisu ksiazki bo nie wiedzialam co czytam. Zdziwilam sie ze to czyjas biografia a juz napewno ze malinowskiego. Ilosc jakze zbędnych szczegółów jest zadzowiajaca. 11 stron opisu krakowa bez ani jednej wzmianki o Malinowskich! Gdybym chciala przeczytac historie krakowa czy zakopanego to sięgnęlabym po odpowiednie lektury. Brak chronologii- co raz pojawia sie śmierc ojca bohatera po czym po kilku stronach znów umiera. Jedyne co jest ciekawe w tej ksiazce to (nader liczne ) informacje o witkiewiczu. Strata czasu i pieniedzy.
Po przeczytaniu 60 stron musialam zajrzec do opisu ksiazki bo nie wiedzialam co czytam. Zdziwilam sie ze to czyjas biografia a juz napewno ze malinowskiego. Ilosc jakze zbędnych szczegółów jest zadzowiajaca. 11 stron opisu krakowa bez ani jednej wzmianki o Malinowskich! Gdybym chciala przeczytac historie krakowa czy zakopanego to sięgnęlabym po odpowiednie lektury. Brak...
Interesujący portret nie tylko samego Malinowskiego, ale też Małopolski przełomu wieków, gdzie mieszczańska moralność przeplatała się z młodopolskim zamiłowaniem do uciech wszelakich. Autor nie kryje się z podziwem dla wybitnego antropologa, ale nie unika przedstawiania też mniej pochlebnych informacji na jego temat, przyznając np. że Malinowski sam nie do końca kontrolował w swoim życiu sferę, której dotyczy jego najbardziej znana książka, czy cytując fragmenty dziennika, który w niektórych kręgach przyniósł Malinowskiemu wątpliwą sławę egocentryka i narcyza. Są też ciekawostki na temat mieszkańców Trobriandów (chociaż mogłoby być ich trochę więcej) jak np. legenda o wodzu z monstrualnie długim penisem czy o wojowniczych kobietach-gwałcicielkach. Wszystko w oparciu o solidny research i starannie zrobione przypisy.
Interesujący portret nie tylko samego Malinowskiego, ale też Małopolski przełomu wieków, gdzie mieszczańska moralność przeplatała się z młodopolskim zamiłowaniem do uciech wszelakich. Autor nie kryje się z podziwem dla wybitnego antropologa, ale nie unika przedstawiania też mniej pochlebnych informacji na jego temat, przyznając np. że Malinowski sam nie do końca kontrolował...
Postać Malinowskiego jest jakby dodatkiem do opisu cyganerii Młodej Polski. Nie wiem czy mi się to podoba
Postać Malinowskiego jest jakby dodatkiem do opisu cyganerii Młodej Polski. Nie wiem czy mi się to podoba
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem do końca, czy bardziej wolę suche biografie, czy eseje z motywem biograficznym, jakim właśnie są Dzikie żądze, czyli opowieść o Bronisławie Malinowskim, pionierze terenowych badań antropologicznych i autorze słynnego Życia seksualnego dzikich. To chyba zależy od tego, kto to pisze.
Grzegorz Łyś stworzył dzieło komplementarne, także z zacięciem antropologicznym. Opisał dokładnie nie tylko samego Malinowskiego, ale także społeczeństwo Krakowa i Zakopanego, gdzie się wychowywał. Nie jestem tylko pewna, czy taki szczegółowy opis otoczenia głównego bohatera tej biografii na samym początku książki nie jest zbyt uciążliwy. Rozumiem niby ideę, jednak pierwsze sto stron męczyłam się i zastanawiałam po co, autor skupia się na ówczesnych realiach społecznych i seksualności Krakowian. Później to zrozumiałam.
🗺️ Specyficznie ukształtowany
W istocie, wizja Łysia szeroko pokazuje skąd Malinowski się “wziął”, kto go ukształtował i dlaczego mógł zająć się Trobriandczykami tak, jak się zajął. Gdzie zdobył otwartość umysłu niezbędną, żeby zbadać ich bez większych uprzedzeń oraz narzucania swojej europejskiej wizji świata.
Łyś ma niestety tendencję do robienia zbyt dalekich anegdot dotyczących innych ludzi, których wpływ na Bronisława zaznaczony jest dopiero później. Na początku trochę mnie to irytowało. Ale w tym jest metoda, widoczna w miarę czytania książki. Łyś chciał pokazać Malinowskiego nie tylko jako jednostkę, ale wybitnego naukowca w swoich czasach. Stąd te obszerne opisy okolic, w których Bronisław dojrzewał oraz jego największych przyjaciół – Witkacego oraz Leona Chwistka.
Stąd także obszerne opisy górali i tego co działo się w okolicach Zakopanego na przełomie XIX i XX wieku. I ostatecznie wyszło na to, że są one ważne, bo to one ukształtowały postrzeganie oraz wrażliwość przyszłego antropologa. Tak samo zresztą jak Młoda Polska, jego przyjaciel Witkiewicz oraz inni wybitni artyści tego czasu. Do tego, gdy już się przywyknie do stylu opowiadania Łysia, to książka idzie gładko i bardzo przyjemnie.
🗺️ Sporo o samej antropologii
W ogóle sporo też jest tu o innych badaczach i historii antropologii. Łyś opisuje pierwsze wyprawy kładące podwaliny pod tę naukę i nazwiska tj. Lewis H. Morgan, czy Sir James G. Frazer. Opisuje też nurty antropologii, zarówno te przed Malinowskim jak i dość dokładnie nurt antropologii funkcjonalnej, której Malinowski był twórcą i pionierem.
Najciekawiej jest jednak na koniec książki, gdy już najważniejsze rzeczy dotyczące kariery naukowej i osobowości Malinowskiego zostały omówione. Autor biografii przechodzi do kontrowersyjnych elementów życiorysu naukowca, które wiadomo z prywatnych dzienników Malinowskiego, nigdy nie przeznaczonych do publikacji…
Wychodzi na to, że pionier antropologii to bardzo interesująca postać, nie tylko w kwestii znanych na całym świecie dokonań naukowych… A Dzikie żądze to adekwatny tytuł na opowieść o jego życiu.
Nie wiem do końca, czy bardziej wolę suche biografie, czy eseje z motywem biograficznym, jakim właśnie są Dzikie żądze, czyli opowieść o Bronisławie Malinowskim, pionierze terenowych badań antropologicznych i autorze słynnego Życia seksualnego dzikich. To chyba zależy od tego, kto to pisze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrzegorz Łyś stworzył dzieło komplementarne, także z zacięciem antropologicznym....
Bardzo dobra biografia Malinowskiego czyli prekursora badań terenowych w antropologii i pierwszego naukowca, który zszedł z kolonialnej werandy i zamieszkał wśród ludności rdzennej. Jest tu zarówno tło historyczne, jak i naukowe i artystyczne więc nawet osoba, dla której Malinowski to tylko autor książki, której tytuł każdy kojarzy ale nikt jej nie czytał ("Życie seksualne dzikich"), odnajdzie się w temacie. Jest tu obszerny opis młodości spędzanej w Zakopanem i czasów spędzanych w towarzystwie Witkacego i Leona Chwistka (fragmenty biografii obu z nich są wplecione w opowieść o Malinowskim nawet gdy drogi tej trójki się rozeszły). Soczystości dodają liczne cytaty z "622 upadków Bunga", gdzie Malinowki występuje jako książę Nevermore, a Chwistek jako baron Brummel. Autor kilkukrotnie zaznacza jak bardzo kontakty z zakopiańskimi góralami ułatwiły wniknięcie do świata Trobriandów. Podkreśla też silny wpływ matki Malinowskiego na jego światopogląd. Opisuje trudy pracy naukowej, pozyskiwania finansowania, wyniki obserwacji poczynionych podczas 6 lat prac terenowych i dalsze losy naukowca. Polecam.
Bardzo dobra biografia Malinowskiego czyli prekursora badań terenowych w antropologii i pierwszego naukowca, który zszedł z kolonialnej werandy i zamieszkał wśród ludności rdzennej. Jest tu zarówno tło historyczne, jak i naukowe i artystyczne więc nawet osoba, dla której Malinowski to tylko autor książki, której tytuł każdy kojarzy ale nikt jej nie czytał ("Życie seksualne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzesłuchane w trakcie biegania na Empik Go.
Gdyby nie fakt, że mówimy o książce, to o tytule moglibyśmy powiedzieć: to click-bait.
Wybrałam książkę spośród oferty najtańszego abonamentu premium, co, zgodnie z oczekiwaniami, okazało się pułapką. Bo odnosząc się do tytułu: treść nie opowiada o żądzach, tym bardziej dzikich.
To zapewne dość osobista historia autora, która skupia się na historii Galicji (fragmentami ciekawie) i przyjaźni Malinowskiego z Witkacym i trzecim przyjacielem, którego Krakowiacy pewnie wymieniliby jednym tchem (….a Chwistek!). Całość Jednak jest zbyt niszowa względem epatującego tytułu, po którym spodziewamy się czegoś innego.
Bardzo mało dowiadujemy się o badaniach Malinowskiego, jeszcze mniej o tychże zwyczajach seksualnych badanych ludów.
Nie oszukujmy się, każdy oczekuje pewnej pikanterii, także związanej z aspektem podróżniczym-jakie przygody bohater przeżył, jak radził sobie z tubylcami, napotykanymi na swojej drodze trudnymi sytuacjami….tymczasem zamiast tego dostajemy rozwlekłą psychoanalizę zmanierowanego Malinowskiego i jego otoczenia.
Generalnie: praca nie na temat. A szkoda, bo literacko napisana bardzo dobrze.
Szkoda.
Ps. To kolejny słabszy tytuł na Empik Go. Szkoda wydawać na droższy abonament jak w roku słucham max 3 książki (jednak wolę czytać).
Chyba przesiądę się na podcasty.
Przesłuchane w trakcie biegania na Empik Go.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby nie fakt, że mówimy o książce, to o tytule moglibyśmy powiedzieć: to click-bait.
Wybrałam książkę spośród oferty najtańszego abonamentu premium, co, zgodnie z oczekiwaniami, okazało się pułapką. Bo odnosząc się do tytułu: treść nie opowiada o żądzach, tym bardziej dzikich.
To zapewne dość osobista historia autora, która...
Książka ciekawa, jednak nie opowiada tylko o Malinowskim ale o całej plejadzie innych znanych osób - artystów (Witkacy), filozofów itp. Bardzo wiele historii, faktów. Trzeba mieć pewną wiedzę, żeby przebrnąć. Ja na przykład nie znam dzieła Witkacego"622 upadki Bunga". która tutaj była bardzo często komentowana i cytowana.
Książka ciekawa, jednak nie opowiada tylko o Malinowskim ale o całej plejadzie innych znanych osób - artystów (Witkacy), filozofów itp. Bardzo wiele historii, faktów. Trzeba mieć pewną wiedzę, żeby przebrnąć. Ja na przykład nie znam dzieła Witkacego"622 upadki Bunga". która tutaj była bardzo często komentowana i cytowana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDygresje, dygresje, a mogłaby być świetna książka, bo autor dotarł do wielu źródeł. Szkoda, że zmarnowana szansa na bardzo dobrą książkę.
Dygresje, dygresje, a mogłaby być świetna książka, bo autor dotarł do wielu źródeł. Szkoda, że zmarnowana szansa na bardzo dobrą książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak już się przebrnie z mozołem przez bagna opisów filozofii Malinowskiego/Witkacego/Chwistka, to znajdzie się zdaniowe perełki, albo cytaty, które wprawiają w zachwyt. Na przykład, Malinowski o Irenie Solskiej: "Afektowana, nieszczera małpa". Ale uganiał się za nią i tak;)
Jak już się przebrnie z mozołem przez bagna opisów filozofii Malinowskiego/Witkacego/Chwistka, to znajdzie się zdaniowe perełki, albo cytaty, które wprawiają w zachwyt. Na przykład, Malinowski o Irenie Solskiej: "Afektowana, nieszczera małpa". Ale uganiał się za nią i tak;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra lektura o ile nie sięga się po nią z myślą o poznaniu Malinowskiego. To opis obyczajów Polaków z wyższych sfer w pierwszych dekadach XX wieku widzianych przez pryzmat Bronisława Malinowskiego.
Dobra lektura o ile nie sięga się po nią z myślą o poznaniu Malinowskiego. To opis obyczajów Polaków z wyższych sfer w pierwszych dekadach XX wieku widzianych przez pryzmat Bronisława Malinowskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo oczekiwana biografia Bronisława Malinowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich uczonych, twórcy współczesnej antropologii, profesora prestiżowych uniwersytetów angielskich i amerykańskich m.in. Yale, autorytetu humanistyki światowej, niestety zawodzi. Jest to chaotyczny zbiór faktów bardzo ciekawych, plotek i nudziarstwa. Wiele powtórzeń i brak porządnej redakcji książki sprawia, że nawet osoba wybitnie zainteresowana tematem gubi się w lekturze. Szkoda.
Długo oczekiwana biografia Bronisława Malinowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich uczonych, twórcy współczesnej antropologii, profesora prestiżowych uniwersytetów angielskich i amerykańskich m.in. Yale, autorytetu humanistyki światowej, niestety zawodzi. Jest to chaotyczny zbiór faktów bardzo ciekawych, plotek i nudziarstwa. Wiele powtórzeń i brak porządnej ...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie" to biografia o wybitnym antropologu, socjologu, ale także podróżniku. O Bronisławie Malinowskim wcześniej nie słyszałam, przynajmniej nie pamiętam, by miało to miejsce. A jest to mężczyzna o dość ciekawym życiu, choć to życie w tejże biografii jest bardzo chaotycznie przedstawione. Niestety wspomniana chaotyczność wpłynęła negatywnie na mój odbiór książki.
Nie twierdzę, że wiedza o Bronisławie Malinowskim może być nic nie warta, bo wcale tak nie jest. Jeśli jest ktoś, kto interesuje się życiem takich osobistości, jak pan Malinowski, to uważam, że jest tu dość wiedzy na jego temat, ale sposób w jaki ta wiedza została przedstawiona sprawia, że książka wydaje się być nudna i niestety ciężko się ją czyta.
Autor dzieli się z czytelnikiem szczegółami z życia Malinowskiego od dzieciństwa do momentu, kiedy staje się osobą sławną na międzynarodową skalę. Znał takich ludzi jak Stanisław Ignacy Witkiewicz czy Leon Świstek, z którymi się przyjaźnił.
W książce znajduje się kilka fotografii nie tylko samego Malinowskiego, ale także przyjaciół, matki, czy z badań terenowych na Wyspach Trobrianda, co jest małym urozmaiceniem przy tak sporej treści.
Jest to pierwsza polska biografia Bronisława Malinowskiego, człowieka dość kontrowersyjnego, ale tak samo ciekawego. Mnie niestety ona nie zachwyciła przez wspomniany już chaos, ale są może osoby, których interesuje sfera prywatna i naukowa pana Malinowskiego.
"Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie" to biografia o wybitnym antropologu, socjologu, ale także podróżniku. O Bronisławie Malinowskim wcześniej nie słyszałam, przynajmniej nie pamiętam, by miało to miejsce. A jest to mężczyzna o dość ciekawym życiu, choć to życie w tejże biografii jest bardzo chaotycznie przedstawione. Niestety wspomniana chaotyczność...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZamierzenie było chyba takie, żeby było lekko i przyjemnie, ale wyszło chaotycznie i nudno. Nieustanne skoki między czasami, miejscami i osobami. Momentami miałem wrażenie, jakby książka wyszła spod pióra licealisty, którego głównym zadaniem było osiągnięcie zadanej ilości stron. Samego Malinowskiego może na 1/4 książki.
I 622 upadki Bunga jako remedium na wszystko.
Jedna ze słabszych biografii jakie czytałem.
Zamierzenie było chyba takie, żeby było lekko i przyjemnie, ale wyszło chaotycznie i nudno. Nieustanne skoki między czasami, miejscami i osobami. Momentami miałem wrażenie, jakby książka wyszła spod pióra licealisty, którego głównym zadaniem było osiągnięcie zadanej ilości stron. Samego Malinowskiego może na 1/4 książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI 622 upadki Bunga jako remedium na wszystko.
Jedna...
Fascynujący człowiek, bohema artystyczna. Polski fin de siécle w Krakowie, Zakopanem. Późniejsze wyprawy antropologiczne.
Fascynujący człowiek, bohema artystyczna. Polski fin de siécle w Krakowie, Zakopanem. Późniejsze wyprawy antropologiczne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAntropologiczna biografia. Dużo kontekstu, ciekawe anegdoty. Świetne uzupełnienie do istniejących już książek o Malinowskim.
Antropologiczna biografia. Dużo kontekstu, ciekawe anegdoty. Świetne uzupełnienie do istniejących już książek o Malinowskim.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZostał obywatelem świata a jednocześnie za sprawą Witkiewiczowskiego księcia Nevermore'a zapisał się w polskiej literaturze jako młodopolska ciekawostka. Poszukując celu i sensu życia przewędrował ze stron autobiograficznej powieści Witkacego na Trobriandy, gdzie zdobył sławę i należny mu od naukowej społeczności szacunek. Z Galicji na światową arenę. Czy to przypadek, że ten ocierający się o dekadenckie czasy człowiek potrafił przekuć swoje wady w sukces? Grzegorz Łyś wie na ten temat wiele, a nawet potrafi osobom dotychczas niewtajemniczonym w życie Bronisława Malinowskiego, umiejętnie tę wiedzę przekazać. Bo trzeba posiadać mocne wyczucie tego, gdzie się kończy literacka przygoda a zaczyna ciężka praca antropologa. Gdzie lord Edgar ustępuje miejsca specjaliście od zrozumienia innych społeczności. Z tego obowiązku wobec pamięci o słynnym Polaku, Grzegorz Łyś wywiązał się znakomicie.
Zawsze mnie ciekawiła anatomia obłudnej moralności, tym bardziej zapragnąłem skorzystać z okazji i prześledzić losy człowieka, który zawiesiwszy pomost pomiędzy tym co fałszywe i sztuczne a tym co naturalne i proste, sam z wielkim trudem potrafił się na nim utrzymać. Ponieważ Bronisław Malinowski nauczył się walczyć ze swymi życiowymi lękami na przeróżne sposoby. Magia egzotycznych wysp być może tylko w przenośni przyniosła mu odskocznię od swojsko brzmiących uczuciowych problemów zachodniej cywilizacji. A może jednak w pięknej scenerii błękitnej laguny wystąpiło coś, co pozwoliło nadać rozmach miłosnym remanentom i dokończył rozpoczęte wraz z przekroczeniem zaborczych granic dzieło. To wolność powiała w żagle, odkryta w Londynie pasja badacza uaktywniła tę inną, bardziej nam potrzebną sferę Malinowskiego.
Nie samymi sukcesami są wybrukowane "Dzikie żądze". I bardzo dobrze, bo kto by chciał czytać biografię człowieka zbudowanego z kamienia lub stali. Dlatego ucieszyłem się na widok zażywającego arszenik hipochondryka, podbudowało mnie stawianie egzotycznego pomnika Erosa przez osobę, która sama gnębiona obsesjami musiała stawać do walki z tytułowymi żądzami. A czy były one dzikie, na to pytanie muszą odpowiedzieć ci, którzy prześledziwszy żywot Malinowskiego, porównają go do swoich codziennych trosk natury seksualnej. Jedno jest pewne, katastroficzne wizje Stanisława Ignacego Witkiewicza dodały pikanterii księciu Nevermore, jednak nie przesłoniły postaci słynnego antropologa, którego wkładem w światową naukę możemy się obecnie chwalić. Bardzo dobrze potrafił to uchwycić Grzegorz Łyś, nie zniszczył zakopiańskich żądz ale okiełznawszy je, wpisał w niezwykłą naukową przygodę.
Tu piekło tropików spotkało się z nieco chłodniejszym klimatem Zachodu. Ale jakże na tym styku zaiskrzyło, ile burz przeszło nad lądem dotychczas nieodkrytym. Bowiem prawdą jest, że Bronisław Malinowski poruszył dziedziny nigdy niebadane. Zapewne to wszystko musiało wywoływać ogromne emocje wśród żyjących wtedy ludzi, wysoka temperatura tematu podgrzewała nastroje złaknionych seksualnych odkryć społeczeństw. Został Krzysztofem Kolumbem nauki o której wcześniej wspominano z pruderyjnym uśmiechem. Grzegorz Łyś zakończył fin de siècle wyprawą w egzotyczne kraje, przy okazji poruszając temat hipokryzji, tak bardzo mocno dotyczący instytucji społecznych początku XX wieku. Takich literackich i ekscentrycznych doświadczeń nigdy za wiele, więc kto tylko ich pragnie, niech wsiada na pokład i płynie z Grzegorzem Łysiem na Wyspy Trobriandzkie.
Został obywatelem świata a jednocześnie za sprawą Witkiewiczowskiego księcia Nevermore'a zapisał się w polskiej literaturze jako młodopolska ciekawostka. Poszukując celu i sensu życia przewędrował ze stron autobiograficznej powieści Witkacego na Trobriandy, gdzie zdobył sławę i należny mu od naukowej społeczności szacunek. Z Galicji na światową arenę. Czy to przypadek, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam bardzo mieszane uczucia względem tej pozycji.
Z jednej strony bardzo mi się podoba osadzenie Malinowskiego w konkretnej epoce i kulturze: opis Krakowa i góralszczyzny przełomu wieków XIX i XXw. jako środowisk kształtujących przyszłego antropologa jest bardzo dobrym pomysłem. Dodatkowo dostarcza wielu ciekawostek o ówczesnej obyczajowości. Pierwsze rozdziały czytałam z wielką przyjemnością.
Z drugiej jednak strony opisy romansów Malinowskiego momentami ocierały się o plotkarstwo; kilka razy miałam wrażenie, że czytam raczej brukową prasę aniżeli biografię. Niektóre intymne szczegóły moim zdaniem są przywołane zupełnie niepotrzebnie (chyba, że autor chciał dodać swojej książce pikanterii, zgodnej z tytułem). Budziło to momentami mój niesmak, nie dlatego, żebym była bardzo pruderyjna, ale dlatego, że czułam, że razem z autorem wchodzę z butami w intymną sferę Malinowskiego. Zupełnie mi to nie było potrzebne.
Książkę czyta się dobrze, ale mam wrażenie, że Łyś nie utrzymał ambitnego poziomu pierwszych rozdziałów przez pozostałą część biografii.
Mam bardzo mieszane uczucia względem tej pozycji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony bardzo mi się podoba osadzenie Malinowskiego w konkretnej epoce i kulturze: opis Krakowa i góralszczyzny przełomu wieków XIX i XXw. jako środowisk kształtujących przyszłego antropologa jest bardzo dobrym pomysłem. Dodatkowo dostarcza wielu ciekawostek o ówczesnej obyczajowości. Pierwsze rozdziały czytałam z...
Tak się zbiegło, zupełnie przypadkowo, że zanim zacząłem słuchać "Dzikie żądze" zacząłem już słuchać "622 upadki Bunga" ale przestałem w 1/3 całości. Strasznie mnie Bungo wymęczył - Witkacy nie znał umiaru w rozwałkowywaniu tematu swoich młodzieńczych przeżyć erotycznych. Ale na dobre wyszło. Bo teraz mogę zacząć od nowa - teraz, gdy już wiem jak bardzo jest to powieść autobiograficzna. I nie tylko "auto" ale w ogóle biograficzna. I kiedy już wiem jak ważną rolę odegrały relacje wzajemne zakopiańskiego tria: Witkacy-Chwistek-Malinowski.
Muszę przyznać, że autor tej biografii wykonał kawał dobrej roboty. Tematyka etnologiczna i antropologiczna nie jest już dziś jakoś bardzo "trendy". Młoda Polska jest już zamierzchłą przeszłością. Sam Malinowski też był trochę dziwaczną postacią. A udało się to wszystko opisać tak, że nie mogłem się oderwać od tej historii.
Co ciekawe, dotarło do mnie, że mój daleki krewny (chciałbym!) był - być może - najbardziej wpływowym wśród pochodzących z Polski uczonych. No może jedynie Maria Curie by go w tej klasyfikacji wyprzedziła. W każdym razie jego wpływ na nauki społeczne był gigantyczny, o czym dziś już mało pamiętamy.
Świetna książka.
[Audiobook, czyta Bartosz Głogowski, ponad 13 godzin]
Tak się zbiegło, zupełnie przypadkowo, że zanim zacząłem słuchać "Dzikie żądze" zacząłem już słuchać "622 upadki Bunga" ale przestałem w 1/3 całości. Strasznie mnie Bungo wymęczył - Witkacy nie znał umiaru w rozwałkowywaniu tematu swoich młodzieńczych przeżyć erotycznych. Ale na dobre wyszło. Bo teraz mogę zacząć od nowa - teraz, gdy już wiem jak bardzo jest to powieść...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6,5
6,5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDramatycznie zepsuty potencjalnie świetny temat. Książka chaotyczna. W pierwszych rozdziałach Autor najwyraźniej czuje potrzebę podzielenia się wiedzą z tematem niezwiązaną - po co cytować list Emeryka do Przybyszewskiego, żaden z nich z Malinowskim nie miał nic wspólnego? - przy czym popełnia błędy merytoryczne, myląc np. "sposób" zakopański ze stylem zakopiańskim. Ojciec Malinowskiego umiera kilka razy co parę kartek.
W rozdziale o podróży do Australii z kolei Autor zarzuca "szerokie tło", a rozdział to naprzemienne cytaty z dziennika Malinowskiego i artykułu Witkacego - tu się Autor niespecjalnie wysilił. W ogóle nie bardzo wiadomo, czy to biografia Malinowskiego czy Witkacego, bo o obu tyle samo...
Czas po podróży na Trobriandy załatwia Autor błyskawicznie - nic dziwnego, bo ten okres życia Malinowskiego jest najmniej znany. No, ale roszcząc sobie pretensje do bycia BIOGRAFEM można by się jednak bardziej postarać... w dotaku znowu panuje kompletny chaos: najpierw wzmianka o wdowie po Malinowskim, a dopiero ileś stron później informacja, że się ożenił...
Autor zbyt często cytuje opinie innych badaczy i to w taki sposób, że nie odnoszę wrażenia, by sam opisywane zagadnienia (np. antropologiczne) dokładnie rozumiał, na wszelki wypadek więc cytuje, zamiast pisać swoimi słowami...
Szkoda tematu, szkoda czasu. Lepiej już sięgnąć po dzienniki Malinowskiego, które są głównym źródłem informacji i dla Autora omawianej biografii
Dramatycznie zepsuty potencjalnie świetny temat. Książka chaotyczna. W pierwszych rozdziałach Autor najwyraźniej czuje potrzebę podzielenia się wiedzą z tematem niezwiązaną - po co cytować list Emeryka do Przybyszewskiego, żaden z nich z Malinowskim nie miał nic wspólnego? - przy czym popełnia błędy merytoryczne, myląc np. "sposób" zakopański ze stylem zakopiańskim. Ojciec...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak świetnie napisanej biografii dawno nie czytałam. Życie Bronisława Malinowskiego zostało przez autora opisane na tle barwnie i interesująco przedstawionej epoki, w której żył i która go ukształtowała - młodopolski Kraków i Zakopane, Europa czasów belle époque i jej zmierzchu. Równie interesująco przedstawiona została droga naukowa profesora Malinowskiego. Słowem książkę czyta się z wielka przyjemnością co nie jest niestety normą w literaturze biograficznej. Serdecznie polecam.
Tak świetnie napisanej biografii dawno nie czytałam. Życie Bronisława Malinowskiego zostało przez autora opisane na tle barwnie i interesująco przedstawionej epoki, w której żył i która go ukształtowała - młodopolski Kraków i Zakopane, Europa czasów belle époque i jej zmierzchu. Równie interesująco przedstawiona została droga naukowa profesora Malinowskiego. Słowem książkę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu 60 stron musialam zajrzec do opisu ksiazki bo nie wiedzialam co czytam. Zdziwilam sie ze to czyjas biografia a juz napewno ze malinowskiego. Ilosc jakze zbędnych szczegółów jest zadzowiajaca. 11 stron opisu krakowa bez ani jednej wzmianki o Malinowskich! Gdybym chciala przeczytac historie krakowa czy zakopanego to sięgnęlabym po odpowiednie lektury. Brak chronologii- co raz pojawia sie śmierc ojca bohatera po czym po kilku stronach znów umiera. Jedyne co jest ciekawe w tej ksiazce to (nader liczne ) informacje o witkiewiczu. Strata czasu i pieniedzy.
Po przeczytaniu 60 stron musialam zajrzec do opisu ksiazki bo nie wiedzialam co czytam. Zdziwilam sie ze to czyjas biografia a juz napewno ze malinowskiego. Ilosc jakze zbędnych szczegółów jest zadzowiajaca. 11 stron opisu krakowa bez ani jednej wzmianki o Malinowskich! Gdybym chciala przeczytac historie krakowa czy zakopanego to sięgnęlabym po odpowiednie lektury. Brak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArcyciekawa biografia słabo znanego w Polsce wybitnego antropologa światowej sławy.
Arcyciekawa biografia słabo znanego w Polsce wybitnego antropologa światowej sławy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujący portret nie tylko samego Malinowskiego, ale też Małopolski przełomu wieków, gdzie mieszczańska moralność przeplatała się z młodopolskim zamiłowaniem do uciech wszelakich. Autor nie kryje się z podziwem dla wybitnego antropologa, ale nie unika przedstawiania też mniej pochlebnych informacji na jego temat, przyznając np. że Malinowski sam nie do końca kontrolował w swoim życiu sferę, której dotyczy jego najbardziej znana książka, czy cytując fragmenty dziennika, który w niektórych kręgach przyniósł Malinowskiemu wątpliwą sławę egocentryka i narcyza. Są też ciekawostki na temat mieszkańców Trobriandów (chociaż mogłoby być ich trochę więcej) jak np. legenda o wodzu z monstrualnie długim penisem czy o wojowniczych kobietach-gwałcicielkach. Wszystko w oparciu o solidny research i starannie zrobione przypisy.
Interesujący portret nie tylko samego Malinowskiego, ale też Małopolski przełomu wieków, gdzie mieszczańska moralność przeplatała się z młodopolskim zamiłowaniem do uciech wszelakich. Autor nie kryje się z podziwem dla wybitnego antropologa, ale nie unika przedstawiania też mniej pochlebnych informacji na jego temat, przyznając np. że Malinowski sam nie do końca kontrolował...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to