Książka przepięknie napisana, przepięknym językiem, ale... nudna jak flaki z olejem. Nie mogłam przez nią przebrnąć, czytałam na siłę po 1-2 strony. Moja pierwsza książka Tokarczuk, skutecznie mnie zniechęciła do sięgnięcia po kolejne.
Książka przepięknie napisana, przepięknym językiem, ale... nudna jak flaki z olejem. Nie mogłam przez nią przebrnąć, czytałam na siłę po 1-2 strony. Moja pierwsza książka Tokarczuk, skutecznie mnie zniechęciła do sięgnięcia po kolejne.
Nie wiem, jak ja to zrobiłam, że nie czytałam do tej pory tej książki, gdzieś mi się zgubiła w bibliografii Tokarczuk. Ładne 3 opowiadania, nastrojowe, trochę niepokojące; drugie polecam szczególnie, wciągająca historia.
Nie wiem, jak ja to zrobiłam, że nie czytałam do tej pory tej książki, gdzieś mi się zgubiła w bibliografii Tokarczuk. Ładne 3 opowiadania, nastrojowe, trochę niepokojące; drugie polecam szczególnie, wciągająca historia.
Trzy nowelki, jakoś tam, delikatnie, połączone relacjami rodzinnymi, ale nie budujące wspólnej rzeczywistości fabularnej. Trzy bohaterki, wiodące życie w całkowicie różnych stylach, mimo to podobne. Żyją w rodzinie i społeczeństwie, a jednak są samotne. Każda z nich to typ introwertyczny, analityczny. W miarę możliwości izolują się od społeczeństwa, pocierają bolące miejsca, próbują znaleźć sobie sensy. Wszystko to utrzymane jest w tonacji mocno melancholijnej, ustawicznego dłubania w niezagojonej ranie. Romantyczny, werterowski bólu istnienia.
Styl i barwa języka Tokarczuk nie do końca koreluje z moim odczuwaniem, ale jest to język swoisty, warsztatowo wysokiej próby. Sama narracja wymaga lektury raczej skupionej, nastawionej na wrażliwość i współodczuwanie.
Pozycja warta lektury, zwłaszcza gdy mamy ochotę podłubać w cudzej duszy i trochę zrozumieć drugiego człowieka.
8/10
Trzy nowelki, jakoś tam, delikatnie, połączone relacjami rodzinnymi, ale nie budujące wspólnej rzeczywistości fabularnej. Trzy bohaterki, wiodące życie w całkowicie różnych stylach, mimo to podobne. Żyją w rodzinie i społeczeństwie, a jednak są samotne. Każda z nich to typ introwertyczny, analityczny. W miarę możliwości izolują się od społeczeństwa, pocierają bolące...
Czuję się za maluczka na opinię na temat tej książki. Napisze tylko, co czułam czytając ją. W pierwszej części doceniłam słownictwo, opisy, emocje. Smutne, ale ciekawe. Potem już czytałam tylko, żeby skończyć. Nie zachwyciła mnie żadna z historii
Czuję się za maluczka na opinię na temat tej książki. Napisze tylko, co czułam czytając ją. W pierwszej części doceniłam słownictwo, opisy, emocje. Smutne, ale ciekawe. Potem już czytałam tylko, żeby skończyć. Nie zachwyciła mnie żadna z historii
Może jestem zbyt prostym człowiekiem, żeby zrozumieć artyzm tego dzieła, ale jest to jedna z naprawdę niewielu książek, której nie dałem rady zmęczyć do końca. Opowiadane historie są nudne, tempo prowazenia opowieści jest skrajnie ślamazarne. W dodatku zdarzają się tu kłujące w oczy błędy rzeczowe, np. wypadek będący efektem spotkania z przepędzanym na pastwisko stadem krów. Przepędzanym w środku śnieżnej zimy w górach...
Może jestem zbyt prostym człowiekiem, żeby zrozumieć artyzm tego dzieła, ale jest to jedna z naprawdę niewielu książek, której nie dałem rady zmęczyć do końca. Opowiadane historie są nudne, tempo prowazenia opowieści jest skrajnie ślamazarne. W dodatku zdarzają się tu kłujące w oczy błędy rzeczowe, np. wypadek będący efektem spotkania z przepędzanym na pastwisko stadem...
Moja siódma książka Olgi Tokarczuk. Klasycznie bardzo wysoki poziom, noblistka potrafi zaskoczyć literackim sznytem na poziomie akapitu, zdania, sformułowania, słowa. Uwielbiam te takie mikrozachwyty, które znajduję w jej książkach. Największa kopalnia cytatów i rozkmin w moim życiu.
Również klasycznie - narracja jest fragmentaryczna, więc ktoś nowy może się łatwo pogubić, znudzić, zapytać "ok, ale o co właściwie w tym chodzi, o czym jest ta książka?". Mnie najbardziej urzekła środkowa część, w której babcia Paraskewia opowiada o śmierci swojego męża, przywołuje wspólne wspomnienia. Prawdziwy majstersztyk i cichy, dostojny wyciskacz łez.
Sam powiedziałbym, że "Ostatnie historie" są o nieuchronności śmierci oraz o... cyklu życia? Przypominają, że śmierć jest obecna w naszych życiach niezależnie od wieku i nieustannie odbywa się gdzieś w ich cieniu. I to chyba najbardziej urzeka w tej książce. Jak bardzo ta śmierć może być prozaiczna, przeoczona.
Moja siódma książka Olgi Tokarczuk. Klasycznie bardzo wysoki poziom, noblistka potrafi zaskoczyć literackim sznytem na poziomie akapitu, zdania, sformułowania, słowa. Uwielbiam te takie mikrozachwyty, które znajduję w jej książkach. Największa kopalnia cytatów i rozkmin w moim życiu.
Również klasycznie - narracja jest fragmentaryczna, więc ktoś nowy może się łatwo...
Nie dałam rady doczytać do końca, zmięła mnie ta książka, a że czytałam w trudnym okresie swojego życia to po prostu się poddałam stwierdzając, że może to nie moment na dokładanie sobie ciężkimi lekturami. Przeczytałam książkę do połowy, przebrnęłam ledwo pierwsze opowiadanie i część drugiego. Czytałam już potem trochę na siłę, żeby przejść, żeby doświadczyć, ale w końcu zrezygnowałam.
Ta smolista, szara i ciężka atmosfera mnie totalnie przygniotła. Brnęłam powoli przez te narracje, gdzie wszyscy bohaterowie poruszają się jakby w slow motion, idą powoli jak we mgle, ciężko myślą w takiej duchocie i lepkości czarnych myśli. Uch!
To było moje pierwsze spotkanie z noblistką i niestety nie podołałam. Bardzo doceniam różne ciekawe myśli i patrzenie na świat pod innym, nietypowym kątem, doceniam też kunszt językowy, ale temat śmierci i bardzo gorzkie wnioski i refleksje mnie pokonały. Na pewno wrócę do Tokarczuk i spróbuję ugryźć ją jeszcze raz, ale nie jestem pewna czy aby do tej książki.
Nie dałam rady doczytać do końca, zmięła mnie ta książka, a że czytałam w trudnym okresie swojego życia to po prostu się poddałam stwierdzając, że może to nie moment na dokładanie sobie ciężkimi lekturami. Przeczytałam książkę do połowy, przebrnęłam ledwo pierwsze opowiadanie i część drugiego. Czytałam już potem trochę na siłę, żeby przejść, żeby doświadczyć, ale w końcu...
To moje ósme spotkanie z naszą noblistką Olgą Tokarczuk i gdybym miał ocenić tę książkę składającą się z trzech opowieści, po dwóch pierwszych opowiadaniach - Czysty kraj i Parka dałbym ocenę 8 ale ostatnie opowiadanie podobało mi się najmniej.
Zaletą tych opowiadań, jest różnorodność tematyczna i głęboka warstwa interpretacyjna, co sprawia, że czytelnik ma okazję do refleksji nad własnym miejscem w świecie oraz nad uniwersalnymi pytaniami dotyczącymi życia i przemijania. Tokarczuk posługuje się językiem pełnym subtelnych niuansów, a jej styl jest zarówno przystępny, jak i literacko wysmakowany.
To moje ósme spotkanie z naszą noblistką Olgą Tokarczuk i gdybym miał ocenić tę książkę składającą się z trzech opowieści, po dwóch pierwszych opowiadaniach - Czysty kraj i Parka dałbym ocenę 8 ale ostatnie opowiadanie podobało mi się najmniej.
Zaletą tych opowiadań, jest różnorodność tematyczna i głęboka warstwa interpretacyjna, co sprawia, że czytelnik ma okazję do...
Nierówne opowiadania, których klamrą są bohaterki - kobiety należące do tej samej rodziny. Jak wielu pode mną zgodzę się, że najlepsze było opowiadanie, pt. ,,Parka".
Osobiście słabo wychwyciłam, która kobieta jest kim w tych opowiadań. Tokarczuk za bardzo poleciało, szczególnie z najsłabszym opowiadaniem, pt. ,,Sztukmistrz". Pierwsze - ,,Czysty kraj" znośne, ale nie zapadnie w pamięci na długo. Generalnie dopiero co zamknęłam książkę, a już wszystkie te historie mi się rozmywają. Takie właśnie są: przezroczyste, schowane. Nie chcę ponownie wydobywać ich z mroku ginącej powoli pamięci. Niech tam zostaną, przykryte warstwą kurzu.
Nierówne opowiadania, których klamrą są bohaterki - kobiety należące do tej samej rodziny. Jak wielu pode mną zgodzę się, że najlepsze było opowiadanie, pt. ,,Parka".
Osobiście słabo wychwyciłam, która kobieta jest kim w tych opowiadań. Tokarczuk za bardzo poleciało, szczególnie z najsłabszym opowiadaniem, pt. ,,Sztukmistrz". Pierwsze - ,,Czysty kraj" znośne, ale nie...
Trzy opowiadania o trzech pokoleniach kobiet z tej samej rodziny. Jak zwykle u autorki- piękny język do nie zawsze pięknych wydarzeń. Historie płynące powoli, z odrobiną miłości w tle. Uniwersalne doświadczenia pokoleń kobiet, od czasów wojny i wysiedleń do czasów nieograniczonych podróży.
Trzy opowiadania o trzech pokoleniach kobiet z tej samej rodziny. Jak zwykle u autorki- piękny język do nie zawsze pięknych wydarzeń. Historie płynące powoli, z odrobiną miłości w tle. Uniwersalne doświadczenia pokoleń kobiet, od czasów wojny i wysiedleń do czasów nieograniczonych podróży.
Muszę przyznać, że ta książka ze wszystkich dotychczas przeze mnie przeczytanych książek Olgi Tokarczuk, podobała mi się najmniej. A to chyba głównie za sprawą ostatniej z trzech zawartych tu opowieści.
Ten zbiór składa się z historii trzech kobiet, jakby przedstawicielek trzech pokoleń: dojrzałej kobiety (symbolicznie: matki), staruszki (symbolicznie: babci) i młodej dorosłej (symbolicznie: córki/ wnuczki). Ich losy można odczytywać osobno, ale tak naprawdę łączą je więzy rodzinne. Choć dziwne te więzy, trzeba przyznać.
Każdą z nich czytelnik poznaje w jakiejś sytuacji granicznej: pierwsza ma wypadek samochodowy, który przerywa jej próbę dotarcia do opuszczonego rodzinnego domu jej dzieciństwa. Drugiej umiera mąż, z którym dzieliła jeszcze życie na Kresach, a z którym później musiała nauczyć się żyć w powojennej Polsce. Trzecia dostrzega konieczność zrewidowania swojego dotychczasowego życia w czasie jednego z wyjazdów na tropikalną wyspę. I o ile dwie pierwsze historie są ciekawe, refleksyjne i poruszające, o tyle z tą trzecią jakoś nie do końca mogłam się przegryźć. Nie wiem, może po prostu nie do końca zrozumiałam, jaki był zamiar Autorki co do tej postaci.
Mimo wszystko, książkę warto przeczytać choćby dla samej środkowej opowieści - o parze staruszków, odciętej od reszty świata w domu na szczycie górskiego łańcucha. Gdy kobieta stara się jakoś poinformować żyjących w dolinie o śmierci swojego męża, równocześnie przywołując wspomnienia z różnych etapów ich związku. Ta historia z pewnością zostanie z czytelnikiem na dłużej.
Muszę przyznać, że ta książka ze wszystkich dotychczas przeze mnie przeczytanych książek Olgi Tokarczuk, podobała mi się najmniej. A to chyba głównie za sprawą ostatniej z trzech zawartych tu opowieści.
Ten zbiór składa się z historii trzech kobiet, jakby przedstawicielek trzech pokoleń: dojrzałej kobiety (symbolicznie: matki), staruszki (symbolicznie: babci) i młodej...
Kobiety z jednej rodziny: babka, matka, córka. Trzy życia, trzy oddzielne historie. Trzy sposoby i spojrzenia na oswojenie śmierci. Swojej lub cudzej.
To książka dla osób, które nie boją się tematu odchodzenia.
Przeczytajcie.
Kobiety z jednej rodziny: babka, matka, córka. Trzy życia, trzy oddzielne historie. Trzy sposoby i spojrzenia na oswojenie śmierci. Swojej lub cudzej.
To książka dla osób, które nie boją się tematu odchodzenia.
Dobra pozycja, ale to chyba jeszcze nie ta Tokarczuk która najbardziej przypada mi do gustu. Gwiazdka wyżej za środkowe opowiadanie, jak dla mnie najlepsze z tych trzech, najbardziej wpisujące się w klimat oswajania śmierci, a chyba temu służyć miał ten tomik.
Dobra pozycja, ale to chyba jeszcze nie ta Tokarczuk która najbardziej przypada mi do gustu. Gwiazdka wyżej za środkowe opowiadanie, jak dla mnie najlepsze z tych trzech, najbardziej wpisujące się w klimat oswajania śmierci, a chyba temu służyć miał ten tomik.
To moja pierwsza próba prozy Olgi Tokarczuk. Niestety, nie udana. Wydaje mi sie, ze czegos w tych historiach brakuje - tzw. kropki nad i/ mocniejszego zakonczenia kazdej z histori. Mam wrażenie ze budowana jest narracja, że czytelnik czeka na wyjasnienie lub zakonczenie historii, ktora niestety urywa sie jakby w połowie. Historie sa nierównie rozłożone. Pierwsza historia- ciekawa, intrygujaca, owiana mrokiem, przeszywającym lecz bez ostrego zakonczenia. Druga historia- niesamowite przedstawienie relacji w małżeństwie, jednakże bez solidnej puenty. Trzecia- zupelnie inny ton i ciepłe obrazy i przeplatane watki ktore się wykluczają zupełnie, barwna historia z "akcja" jednakże nadal zakonczenie płaskie, bez echa. Dam szansę autorce ale nie polecam na pierwsze spotkanie, gdyż pozycja jest lekko rozczarowująca
To moja pierwsza próba prozy Olgi Tokarczuk. Niestety, nie udana. Wydaje mi sie, ze czegos w tych historiach brakuje - tzw. kropki nad i/ mocniejszego zakonczenia kazdej z histori. Mam wrażenie ze budowana jest narracja, że czytelnik czeka na wyjasnienie lub zakonczenie historii, ktora niestety urywa sie jakby w połowie. Historie sa nierównie rozłożone. Pierwsza historia-...
Po przeczytaniu Ostatnich historii dochodzę do wniosku, że Tokarczuk straciła literacki talent. To naprawdę dobra książka, co bardzo mnie dziwi - przez jej Empuzjon miałem ją za literacką tandeciara, która nie widzi cienkiej granicy między patosem i głębia a kiczem.
Po przeczytaniu Ostatnich historii dochodzę do wniosku, że Tokarczuk straciła literacki talent. To naprawdę dobra książka, co bardzo mnie dziwi - przez jej Empuzjon miałem ją za literacką tandeciara, która nie widzi cienkiej granicy między patosem i głębia a kiczem.
Tematyka śmierci w literaturze jest jedną z moich ulubionych, więc do lektury tej książki podchodziłam z wielkimi oczekiwaniami. I być może to one ostatecznie sprawiły, że trochę się zawiodłam.
Książka napisana jest poprawnym, metodycznym stylem i może przez to zabrakło w niej jakiejś porywającej głębi. Rozwleczona długimi opisami narracja sprawiała, że lektura bardzo często mnie nużyła, a same historie jej bohaterów nie potrafiły mnie wciągnąć.
W powieści znajdujemy jednak wiele sentymentalnych opisów i ciekawych spostrzeżeń właściwych Oldze Tokarczuk. Bardzo podobał mi się chociażby koncept "spalania karmy" i "dezynfekcji duszy poprzez cierpienie". Ogólnie warto przeczytać, ale w mojej ocenie ta pozycja przypadnie do gustu głównie entuzjastom specyficznego stylu autorki.
Tematyka śmierci w literaturze jest jedną z moich ulubionych, więc do lektury tej książki podchodziłam z wielkimi oczekiwaniami. I być może to one ostatecznie sprawiły, że trochę się zawiodłam.
Książka napisana jest poprawnym, metodycznym stylem i może przez to zabrakło w niej jakiejś porywającej głębi. Rozwleczona długimi opisami narracja sprawiała, że lektura bardzo...
Często wracam do przeczytanych wcześniej książek. Te ulubione, wysoko oceniane mam na środkowych półkach, by były pod ręką i kusiły grzbietami okładek. Te dobre, ale do których nie mam pełnego przekonania kładę najwyżej. Niech dojrzewają. Słabiutkie albo umieszczam na dolnym regale albo ... daję innym smakoszom literatury. Może oni odnajdą w nich to czego mi zabrakło: kunsztu. "Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk to pozycja niezwykła. Pełno w niej tajemniczości, niezwykłych zdarzeń w zwyczajnym świecie, ludzi przeciętnych ale o jakże bogatym wnętrzu, charakterach. Pisarka snuje opowieści o tym co ich spotyka tak bardzo sugestywnie, że po chwili odnajdujemy się w miejscu, gdzie jej bohaterowie zmagają się z życiowymi dramatami. Pomijam fakt, że w tych poetycko opisanych historiach ocieramy się o śmierć, śnieżną zamieć, opuszczone domy, w których niemalże straszy, chociaż to właśnie jeszcze bardziej podkreśla niezwykłość sytuacji, z którymi muszą się zmierzyć główne postaci. Wypadek samochodowy, tajemniczy gospodarze w przydrożnej chałupie, enigmatyczne rozmowy, kołaczące myśli rozsadzające głowę, wspomnienia, codzienne zmartwienia... Tokarczuk jest mistrzynią kreacji nastroju. Jej opisy są tak dokładne, a zarazem soczyste, że czytelnik odnosi wrażenie, iż wszystkie to dzieje się wokół niego. Te opisy to wręcz poetyckie metafory. "Nie tylko martwa natura jest martwa, wszystko tu jest martwe, zatrzymane w jakimś momencie, przyszpilone, wypreparowane. Właściciele twarzy na portretach wsiąknęli w ziemię, rozpłynęli się, nie ma już drzew przy drodze ani tego małego pieska łypiącego ciekawie z rogu obrazu.(...)". Tak patrzy na eksponaty w muzeum przewodniczka wycieczek, Ida. Jeszcze bardziej przejmujący jest opis schorowanego psa, który w swej mądrości chce resztką swych sił odejść niezauważony, nie zostawiając śladu swego istnienia, zawstydzony śladami jakie zostawia jego choroba w domostwie, w którym służył. Olga Tokarczuk jest wnikliwą obserwatorką życia. Nic nie umknie jej uwadze. Komuś może wydawać się to nudne, przegadane, wyimaginowane, ale dla mnie to właśnie siła jej twórczości. Nie ma w niej miejsca na pomyłkę. Niczym malarz posługujący się cała paletą farb, ona używając bogatych środków wyrazu, przenośni, onomatopei, wyszukanych synonimów wdziera się bez skrupułów w naszą wyobraźnię zostawiając trwały ślad. Kochajmy Tokarczuk. To nasze narodowe dobro!
Często wracam do przeczytanych wcześniej książek. Te ulubione, wysoko oceniane mam na środkowych półkach, by były pod ręką i kusiły grzbietami okładek. Te dobre, ale do których nie mam pełnego przekonania kładę najwyżej. Niech dojrzewają. Słabiutkie albo umieszczam na dolnym regale albo ... daję innym smakoszom literatury. Może oni odnajdą w nich to czego mi zabrakło:...
Rażąca przeciętność. Pierwsze opowiadanie zapowiadało coś ciekawego, ale było tylko gorzej. Zwykłe opowiadania, bez błysku talentu, do przeczytania i zapomnienia.
Rażąca przeciętność. Pierwsze opowiadanie zapowiadało coś ciekawego, ale było tylko gorzej. Zwykłe opowiadania, bez błysku talentu, do przeczytania i zapomnienia.
Napiszę zapewne niepopularną opinię- mnie pochłonęło pierwsze opowiadanie, spodobał się mi jej klimat i umiejscowienie w chłodnej porze roku, idealny wstęp na jesień. Z kolei kolejne dwa opowiadania czytałam, ale już bez jakiejś większej refleksji i nie zapamiętam ich. Co zaś też było dla mnie ciekawe, to że nie znając nazwiska autorki wyżej wymienionej książki, nie pomyślałabym, że napisała tę książkę Tokarczuk, a poznałam już większość jej twórczości. Jak dla mnie inny styl pisania niż zazwyczaj, być może wynika to z ewolucji pisarskiej autorki, co było ciekawym doświadczeniem poznać jej inny styl.
Napiszę zapewne niepopularną opinię- mnie pochłonęło pierwsze opowiadanie, spodobał się mi jej klimat i umiejscowienie w chłodnej porze roku, idealny wstęp na jesień. Z kolei kolejne dwa opowiadania czytałam, ale już bez jakiejś większej refleksji i nie zapamiętam ich. Co zaś też było dla mnie ciekawe, to że nie znając nazwiska autorki wyżej wymienionej książki, nie...
Czytałem tę książkę w sierpniu. Wydaje mi się, że wpłynęło to istotnie na jej odbiór. Bardzo długo ją czytałem i momentami mnie przytłaczała. Słońce za oknem i motyw śmierci to oksymoroniczne zestawienie i trudno żeby było inaczej. Tak jak kawa smakuje inaczej w zależności od tego w czym jest podana tak książka jawi się inaczej w różnych okolicznościach i miejscach jej czytania. Nie zmian to jednak faktu, że to dobra książka i warto ją polecać.
Czytałem tę książkę w sierpniu. Wydaje mi się, że wpłynęło to istotnie na jej odbiór. Bardzo długo ją czytałem i momentami mnie przytłaczała. Słońce za oknem i motyw śmierci to oksymoroniczne zestawienie i trudno żeby było inaczej. Tak jak kawa smakuje inaczej w zależności od tego w czym jest podana tak książka jawi się inaczej w różnych okolicznościach i miejscach jej...
Jestem dobrze zaznajomiona z twórczością Tokarczuk, jednak ten tytuł do mnie szczególnie nie przemówił. Trzy historie, które są ze sobą połączone, klimat i styl pisania charakterystyczny dla autorki, książka warta przeczytania, jednak mi osobiście nie zapadła na dłużej w pamięci.
Jestem dobrze zaznajomiona z twórczością Tokarczuk, jednak ten tytuł do mnie szczególnie nie przemówił. Trzy historie, które są ze sobą połączone, klimat i styl pisania charakterystyczny dla autorki, książka warta przeczytania, jednak mi osobiście nie zapadła na dłużej w pamięci.
6,5 Książka bardzo mi się podobała, ale głównie za sprawą środkowego (drugiego) opowiadania. Podejrzewam, że pierwsze i trzecie zaponę bardzo szybko. Drugie było na prawdę ciekawe i takie klimatyczne. Jednak za mało w tych opowiadaniach było refleks dotyczących śmierci. Temat został liźnięty.
6,5 Książka bardzo mi się podobała, ale głównie za sprawą środkowego (drugiego) opowiadania. Podejrzewam, że pierwsze i trzecie zaponę bardzo szybko. Drugie było na prawdę ciekawe i takie klimatyczne. Jednak za mało w tych opowiadaniach było refleks dotyczących śmierci. Temat został liźnięty.
Moja pierwsza książka Tokarczuk, jestem pozytywnie zaskoczona. Język bardzo melodyjny z charakterystycznymi dla autorki wyszukanymi, lecz w mojej ocenie, nadającymi poetyki, opisami i porównaniami. Trzy opowiadania, które splecione ze sobą tworzące wspólną całość. Perspektywy śmierci oczami córki, matki i babki. Zmuszająca do pochylenia się nad przemijaniem i odczuwaniem go w różnych, często nieoczywistych, wymiarach.
Moja pierwsza książka Tokarczuk, jestem pozytywnie zaskoczona. Język bardzo melodyjny z charakterystycznymi dla autorki wyszukanymi, lecz w mojej ocenie, nadającymi poetyki, opisami i porównaniami. Trzy opowiadania, które splecione ze sobą tworzące wspólną całość. Perspektywy śmierci oczami córki, matki i babki. Zmuszająca do pochylenia się nad przemijaniem i odczuwaniem go...
Refleksyjna i meancholijna książka o przemijaniu i śmierci. Trzy opowiadania i trzy różne sposoby radzenia sobie z osamotnieniem po stracie kogoś bliskiego.
Refleksyjna i meancholijna książka o przemijaniu i śmierci. Trzy opowiadania i trzy różne sposoby radzenia sobie z osamotnieniem po stracie kogoś bliskiego.
Książka przepięknie napisana, przepięknym językiem, ale... nudna jak flaki z olejem. Nie mogłam przez nią przebrnąć, czytałam na siłę po 1-2 strony. Moja pierwsza książka Tokarczuk, skutecznie mnie zniechęciła do sięgnięcia po kolejne.
Książka przepięknie napisana, przepięknym językiem, ale... nudna jak flaki z olejem. Nie mogłam przez nią przebrnąć, czytałam na siłę po 1-2 strony. Moja pierwsza książka Tokarczuk, skutecznie mnie zniechęciła do sięgnięcia po kolejne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, jak ja to zrobiłam, że nie czytałam do tej pory tej książki, gdzieś mi się zgubiła w bibliografii Tokarczuk. Ładne 3 opowiadania, nastrojowe, trochę niepokojące; drugie polecam szczególnie, wciągająca historia.
Nie wiem, jak ja to zrobiłam, że nie czytałam do tej pory tej książki, gdzieś mi się zgubiła w bibliografii Tokarczuk. Ładne 3 opowiadania, nastrojowe, trochę niepokojące; drugie polecam szczególnie, wciągająca historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugie opowiadanie niesamowite.
Drugie opowiadanie niesamowite.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutnie piękne opowiadania. Chociaż były to opowieści o odchodzeniu, to przy czytaniu ich odczuwało się tylko spokój.
Absolutnie piękne opowiadania. Chociaż były to opowieści o odchodzeniu, to przy czytaniu ich odczuwało się tylko spokój.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy nowelki, jakoś tam, delikatnie, połączone relacjami rodzinnymi, ale nie budujące wspólnej rzeczywistości fabularnej. Trzy bohaterki, wiodące życie w całkowicie różnych stylach, mimo to podobne. Żyją w rodzinie i społeczeństwie, a jednak są samotne. Każda z nich to typ introwertyczny, analityczny. W miarę możliwości izolują się od społeczeństwa, pocierają bolące miejsca, próbują znaleźć sobie sensy. Wszystko to utrzymane jest w tonacji mocno melancholijnej, ustawicznego dłubania w niezagojonej ranie. Romantyczny, werterowski bólu istnienia.
Styl i barwa języka Tokarczuk nie do końca koreluje z moim odczuwaniem, ale jest to język swoisty, warsztatowo wysokiej próby. Sama narracja wymaga lektury raczej skupionej, nastawionej na wrażliwość i współodczuwanie.
Pozycja warta lektury, zwłaszcza gdy mamy ochotę podłubać w cudzej duszy i trochę zrozumieć drugiego człowieka.
8/10
Trzy nowelki, jakoś tam, delikatnie, połączone relacjami rodzinnymi, ale nie budujące wspólnej rzeczywistości fabularnej. Trzy bohaterki, wiodące życie w całkowicie różnych stylach, mimo to podobne. Żyją w rodzinie i społeczeństwie, a jednak są samotne. Każda z nich to typ introwertyczny, analityczny. W miarę możliwości izolują się od społeczeństwa, pocierają bolące...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuję się za maluczka na opinię na temat tej książki. Napisze tylko, co czułam czytając ją. W pierwszej części doceniłam słownictwo, opisy, emocje. Smutne, ale ciekawe. Potem już czytałam tylko, żeby skończyć. Nie zachwyciła mnie żadna z historii
Czuję się za maluczka na opinię na temat tej książki. Napisze tylko, co czułam czytając ją. W pierwszej części doceniłam słownictwo, opisy, emocje. Smutne, ale ciekawe. Potem już czytałam tylko, żeby skończyć. Nie zachwyciła mnie żadna z historii
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże jestem zbyt prostym człowiekiem, żeby zrozumieć artyzm tego dzieła, ale jest to jedna z naprawdę niewielu książek, której nie dałem rady zmęczyć do końca. Opowiadane historie są nudne, tempo prowazenia opowieści jest skrajnie ślamazarne. W dodatku zdarzają się tu kłujące w oczy błędy rzeczowe, np. wypadek będący efektem spotkania z przepędzanym na pastwisko stadem krów. Przepędzanym w środku śnieżnej zimy w górach...
Może jestem zbyt prostym człowiekiem, żeby zrozumieć artyzm tego dzieła, ale jest to jedna z naprawdę niewielu książek, której nie dałem rady zmęczyć do końca. Opowiadane historie są nudne, tempo prowazenia opowieści jest skrajnie ślamazarne. W dodatku zdarzają się tu kłujące w oczy błędy rzeczowe, np. wypadek będący efektem spotkania z przepędzanym na pastwisko stadem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja siódma książka Olgi Tokarczuk. Klasycznie bardzo wysoki poziom, noblistka potrafi zaskoczyć literackim sznytem na poziomie akapitu, zdania, sformułowania, słowa. Uwielbiam te takie mikrozachwyty, które znajduję w jej książkach. Największa kopalnia cytatów i rozkmin w moim życiu.
Również klasycznie - narracja jest fragmentaryczna, więc ktoś nowy może się łatwo pogubić, znudzić, zapytać "ok, ale o co właściwie w tym chodzi, o czym jest ta książka?". Mnie najbardziej urzekła środkowa część, w której babcia Paraskewia opowiada o śmierci swojego męża, przywołuje wspólne wspomnienia. Prawdziwy majstersztyk i cichy, dostojny wyciskacz łez.
Sam powiedziałbym, że "Ostatnie historie" są o nieuchronności śmierci oraz o... cyklu życia? Przypominają, że śmierć jest obecna w naszych życiach niezależnie od wieku i nieustannie odbywa się gdzieś w ich cieniu. I to chyba najbardziej urzeka w tej książce. Jak bardzo ta śmierć może być prozaiczna, przeoczona.
Moja siódma książka Olgi Tokarczuk. Klasycznie bardzo wysoki poziom, noblistka potrafi zaskoczyć literackim sznytem na poziomie akapitu, zdania, sformułowania, słowa. Uwielbiam te takie mikrozachwyty, które znajduję w jej książkach. Największa kopalnia cytatów i rozkmin w moim życiu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRównież klasycznie - narracja jest fragmentaryczna, więc ktoś nowy może się łatwo...
Nie dałam rady doczytać do końca, zmięła mnie ta książka, a że czytałam w trudnym okresie swojego życia to po prostu się poddałam stwierdzając, że może to nie moment na dokładanie sobie ciężkimi lekturami. Przeczytałam książkę do połowy, przebrnęłam ledwo pierwsze opowiadanie i część drugiego. Czytałam już potem trochę na siłę, żeby przejść, żeby doświadczyć, ale w końcu zrezygnowałam.
Ta smolista, szara i ciężka atmosfera mnie totalnie przygniotła. Brnęłam powoli przez te narracje, gdzie wszyscy bohaterowie poruszają się jakby w slow motion, idą powoli jak we mgle, ciężko myślą w takiej duchocie i lepkości czarnych myśli. Uch!
To było moje pierwsze spotkanie z noblistką i niestety nie podołałam. Bardzo doceniam różne ciekawe myśli i patrzenie na świat pod innym, nietypowym kątem, doceniam też kunszt językowy, ale temat śmierci i bardzo gorzkie wnioski i refleksje mnie pokonały. Na pewno wrócę do Tokarczuk i spróbuję ugryźć ją jeszcze raz, ale nie jestem pewna czy aby do tej książki.
Nie dałam rady doczytać do końca, zmięła mnie ta książka, a że czytałam w trudnym okresie swojego życia to po prostu się poddałam stwierdzając, że może to nie moment na dokładanie sobie ciężkimi lekturami. Przeczytałam książkę do połowy, przebrnęłam ledwo pierwsze opowiadanie i część drugiego. Czytałam już potem trochę na siłę, żeby przejść, żeby doświadczyć, ale w końcu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje ósme spotkanie z naszą noblistką Olgą Tokarczuk i gdybym miał ocenić tę książkę składającą się z trzech opowieści, po dwóch pierwszych opowiadaniach - Czysty kraj i Parka dałbym ocenę 8 ale ostatnie opowiadanie podobało mi się najmniej.
Zaletą tych opowiadań, jest różnorodność tematyczna i głęboka warstwa interpretacyjna, co sprawia, że czytelnik ma okazję do refleksji nad własnym miejscem w świecie oraz nad uniwersalnymi pytaniami dotyczącymi życia i przemijania. Tokarczuk posługuje się językiem pełnym subtelnych niuansów, a jej styl jest zarówno przystępny, jak i literacko wysmakowany.
To moje ósme spotkanie z naszą noblistką Olgą Tokarczuk i gdybym miał ocenić tę książkę składającą się z trzech opowieści, po dwóch pierwszych opowiadaniach - Czysty kraj i Parka dałbym ocenę 8 ale ostatnie opowiadanie podobało mi się najmniej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaletą tych opowiadań, jest różnorodność tematyczna i głęboka warstwa interpretacyjna, co sprawia, że czytelnik ma okazję do...
Nierówne opowiadania, których klamrą są bohaterki - kobiety należące do tej samej rodziny. Jak wielu pode mną zgodzę się, że najlepsze było opowiadanie, pt. ,,Parka".
Osobiście słabo wychwyciłam, która kobieta jest kim w tych opowiadań. Tokarczuk za bardzo poleciało, szczególnie z najsłabszym opowiadaniem, pt. ,,Sztukmistrz". Pierwsze - ,,Czysty kraj" znośne, ale nie zapadnie w pamięci na długo. Generalnie dopiero co zamknęłam książkę, a już wszystkie te historie mi się rozmywają. Takie właśnie są: przezroczyste, schowane. Nie chcę ponownie wydobywać ich z mroku ginącej powoli pamięci. Niech tam zostaną, przykryte warstwą kurzu.
Nierówne opowiadania, których klamrą są bohaterki - kobiety należące do tej samej rodziny. Jak wielu pode mną zgodzę się, że najlepsze było opowiadanie, pt. ,,Parka".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobiście słabo wychwyciłam, która kobieta jest kim w tych opowiadań. Tokarczuk za bardzo poleciało, szczególnie z najsłabszym opowiadaniem, pt. ,,Sztukmistrz". Pierwsze - ,,Czysty kraj" znośne, ale nie...
Trzy opowiadania o trzech pokoleniach kobiet z tej samej rodziny. Jak zwykle u autorki- piękny język do nie zawsze pięknych wydarzeń. Historie płynące powoli, z odrobiną miłości w tle. Uniwersalne doświadczenia pokoleń kobiet, od czasów wojny i wysiedleń do czasów nieograniczonych podróży.
Trzy opowiadania o trzech pokoleniach kobiet z tej samej rodziny. Jak zwykle u autorki- piękny język do nie zawsze pięknych wydarzeń. Historie płynące powoli, z odrobiną miłości w tle. Uniwersalne doświadczenia pokoleń kobiet, od czasów wojny i wysiedleń do czasów nieograniczonych podróży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że ta książka ze wszystkich dotychczas przeze mnie przeczytanych książek Olgi Tokarczuk, podobała mi się najmniej. A to chyba głównie za sprawą ostatniej z trzech zawartych tu opowieści.
Ten zbiór składa się z historii trzech kobiet, jakby przedstawicielek trzech pokoleń: dojrzałej kobiety (symbolicznie: matki), staruszki (symbolicznie: babci) i młodej dorosłej (symbolicznie: córki/ wnuczki). Ich losy można odczytywać osobno, ale tak naprawdę łączą je więzy rodzinne. Choć dziwne te więzy, trzeba przyznać.
Każdą z nich czytelnik poznaje w jakiejś sytuacji granicznej: pierwsza ma wypadek samochodowy, który przerywa jej próbę dotarcia do opuszczonego rodzinnego domu jej dzieciństwa. Drugiej umiera mąż, z którym dzieliła jeszcze życie na Kresach, a z którym później musiała nauczyć się żyć w powojennej Polsce. Trzecia dostrzega konieczność zrewidowania swojego dotychczasowego życia w czasie jednego z wyjazdów na tropikalną wyspę. I o ile dwie pierwsze historie są ciekawe, refleksyjne i poruszające, o tyle z tą trzecią jakoś nie do końca mogłam się przegryźć. Nie wiem, może po prostu nie do końca zrozumiałam, jaki był zamiar Autorki co do tej postaci.
Mimo wszystko, książkę warto przeczytać choćby dla samej środkowej opowieści - o parze staruszków, odciętej od reszty świata w domu na szczycie górskiego łańcucha. Gdy kobieta stara się jakoś poinformować żyjących w dolinie o śmierci swojego męża, równocześnie przywołując wspomnienia z różnych etapów ich związku. Ta historia z pewnością zostanie z czytelnikiem na dłużej.
Muszę przyznać, że ta książka ze wszystkich dotychczas przeze mnie przeczytanych książek Olgi Tokarczuk, podobała mi się najmniej. A to chyba głównie za sprawą ostatniej z trzech zawartych tu opowieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen zbiór składa się z historii trzech kobiet, jakby przedstawicielek trzech pokoleń: dojrzałej kobiety (symbolicznie: matki), staruszki (symbolicznie: babci) i młodej...
Kobiety z jednej rodziny: babka, matka, córka. Trzy życia, trzy oddzielne historie. Trzy sposoby i spojrzenia na oswojenie śmierci. Swojej lub cudzej.
To książka dla osób, które nie boją się tematu odchodzenia.
Przeczytajcie.
Kobiety z jednej rodziny: babka, matka, córka. Trzy życia, trzy oddzielne historie. Trzy sposoby i spojrzenia na oswojenie śmierci. Swojej lub cudzej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka dla osób, które nie boją się tematu odchodzenia.
Przeczytajcie.
Dobra pozycja, ale to chyba jeszcze nie ta Tokarczuk która najbardziej przypada mi do gustu. Gwiazdka wyżej za środkowe opowiadanie, jak dla mnie najlepsze z tych trzech, najbardziej wpisujące się w klimat oswajania śmierci, a chyba temu służyć miał ten tomik.
Dobra pozycja, ale to chyba jeszcze nie ta Tokarczuk która najbardziej przypada mi do gustu. Gwiazdka wyżej za środkowe opowiadanie, jak dla mnie najlepsze z tych trzech, najbardziej wpisujące się w klimat oswajania śmierci, a chyba temu służyć miał ten tomik.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moja pierwsza próba prozy Olgi Tokarczuk. Niestety, nie udana. Wydaje mi sie, ze czegos w tych historiach brakuje - tzw. kropki nad i/ mocniejszego zakonczenia kazdej z histori. Mam wrażenie ze budowana jest narracja, że czytelnik czeka na wyjasnienie lub zakonczenie historii, ktora niestety urywa sie jakby w połowie. Historie sa nierównie rozłożone. Pierwsza historia- ciekawa, intrygujaca, owiana mrokiem, przeszywającym lecz bez ostrego zakonczenia. Druga historia- niesamowite przedstawienie relacji w małżeństwie, jednakże bez solidnej puenty. Trzecia- zupelnie inny ton i ciepłe obrazy i przeplatane watki ktore się wykluczają zupełnie, barwna historia z "akcja" jednakże nadal zakonczenie płaskie, bez echa. Dam szansę autorce ale nie polecam na pierwsze spotkanie, gdyż pozycja jest lekko rozczarowująca
To moja pierwsza próba prozy Olgi Tokarczuk. Niestety, nie udana. Wydaje mi sie, ze czegos w tych historiach brakuje - tzw. kropki nad i/ mocniejszego zakonczenia kazdej z histori. Mam wrażenie ze budowana jest narracja, że czytelnik czeka na wyjasnienie lub zakonczenie historii, ktora niestety urywa sie jakby w połowie. Historie sa nierównie rozłożone. Pierwsza historia-...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu Ostatnich historii dochodzę do wniosku, że Tokarczuk straciła literacki talent. To naprawdę dobra książka, co bardzo mnie dziwi - przez jej Empuzjon miałem ją za literacką tandeciara, która nie widzi cienkiej granicy między patosem i głębia a kiczem.
Po przeczytaniu Ostatnich historii dochodzę do wniosku, że Tokarczuk straciła literacki talent. To naprawdę dobra książka, co bardzo mnie dziwi - przez jej Empuzjon miałem ją za literacką tandeciara, która nie widzi cienkiej granicy między patosem i głębia a kiczem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka śmierci w literaturze jest jedną z moich ulubionych, więc do lektury tej książki podchodziłam z wielkimi oczekiwaniami. I być może to one ostatecznie sprawiły, że trochę się zawiodłam.
Książka napisana jest poprawnym, metodycznym stylem i może przez to zabrakło w niej jakiejś porywającej głębi. Rozwleczona długimi opisami narracja sprawiała, że lektura bardzo często mnie nużyła, a same historie jej bohaterów nie potrafiły mnie wciągnąć.
W powieści znajdujemy jednak wiele sentymentalnych opisów i ciekawych spostrzeżeń właściwych Oldze Tokarczuk. Bardzo podobał mi się chociażby koncept "spalania karmy" i "dezynfekcji duszy poprzez cierpienie". Ogólnie warto przeczytać, ale w mojej ocenie ta pozycja przypadnie do gustu głównie entuzjastom specyficznego stylu autorki.
Tematyka śmierci w literaturze jest jedną z moich ulubionych, więc do lektury tej książki podchodziłam z wielkimi oczekiwaniami. I być może to one ostatecznie sprawiły, że trochę się zawiodłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana jest poprawnym, metodycznym stylem i może przez to zabrakło w niej jakiejś porywającej głębi. Rozwleczona długimi opisami narracja sprawiała, że lektura bardzo...
Kto lubi styl autorki nie będzie zawiedziony. Tokarczuk bierze się z półki „w ciemno" i zawsze to niezwykła podróż z jej wrażliwością w tle.
Kto lubi styl autorki nie będzie zawiedziony. Tokarczuk bierze się z półki „w ciemno" i zawsze to niezwykła podróż z jej wrażliwością w tle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęsto wracam do przeczytanych wcześniej książek. Te ulubione, wysoko oceniane mam na środkowych półkach, by były pod ręką i kusiły grzbietami okładek. Te dobre, ale do których nie mam pełnego przekonania kładę najwyżej. Niech dojrzewają. Słabiutkie albo umieszczam na dolnym regale albo ... daję innym smakoszom literatury. Może oni odnajdą w nich to czego mi zabrakło: kunsztu. "Ostatnie historie" Olgi Tokarczuk to pozycja niezwykła. Pełno w niej tajemniczości, niezwykłych zdarzeń w zwyczajnym świecie, ludzi przeciętnych ale o jakże bogatym wnętrzu, charakterach. Pisarka snuje opowieści o tym co ich spotyka tak bardzo sugestywnie, że po chwili odnajdujemy się w miejscu, gdzie jej bohaterowie zmagają się z życiowymi dramatami. Pomijam fakt, że w tych poetycko opisanych historiach ocieramy się o śmierć, śnieżną zamieć, opuszczone domy, w których niemalże straszy, chociaż to właśnie jeszcze bardziej podkreśla niezwykłość sytuacji, z którymi muszą się zmierzyć główne postaci. Wypadek samochodowy, tajemniczy gospodarze w przydrożnej chałupie, enigmatyczne rozmowy, kołaczące myśli rozsadzające głowę, wspomnienia, codzienne zmartwienia... Tokarczuk jest mistrzynią kreacji nastroju. Jej opisy są tak dokładne, a zarazem soczyste, że czytelnik odnosi wrażenie, iż wszystkie to dzieje się wokół niego. Te opisy to wręcz poetyckie metafory. "Nie tylko martwa natura jest martwa, wszystko tu jest martwe, zatrzymane w jakimś momencie, przyszpilone, wypreparowane. Właściciele twarzy na portretach wsiąknęli w ziemię, rozpłynęli się, nie ma już drzew przy drodze ani tego małego pieska łypiącego ciekawie z rogu obrazu.(...)". Tak patrzy na eksponaty w muzeum przewodniczka wycieczek, Ida. Jeszcze bardziej przejmujący jest opis schorowanego psa, który w swej mądrości chce resztką swych sił odejść niezauważony, nie zostawiając śladu swego istnienia, zawstydzony śladami jakie zostawia jego choroba w domostwie, w którym służył. Olga Tokarczuk jest wnikliwą obserwatorką życia. Nic nie umknie jej uwadze. Komuś może wydawać się to nudne, przegadane, wyimaginowane, ale dla mnie to właśnie siła jej twórczości. Nie ma w niej miejsca na pomyłkę. Niczym malarz posługujący się cała paletą farb, ona używając bogatych środków wyrazu, przenośni, onomatopei, wyszukanych synonimów wdziera się bez skrupułów w naszą wyobraźnię zostawiając trwały ślad. Kochajmy Tokarczuk. To nasze narodowe dobro!
Często wracam do przeczytanych wcześniej książek. Te ulubione, wysoko oceniane mam na środkowych półkach, by były pod ręką i kusiły grzbietami okładek. Te dobre, ale do których nie mam pełnego przekonania kładę najwyżej. Niech dojrzewają. Słabiutkie albo umieszczam na dolnym regale albo ... daję innym smakoszom literatury. Może oni odnajdą w nich to czego mi zabrakło:...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topierwsza historia przecudowna, druga w porządku, a 3 czytałam byleby skończyć.
pierwsza historia przecudowna, druga w porządku, a 3 czytałam byleby skończyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie żyjący już pisarz Cormac Mccarthy powiedział kiedyś, że szanuje wyłącznie tych pisarzy, którzy w swoim "oeuvre" mierzą się z tematem śmierci...
Nie żyjący już pisarz Cormac Mccarthy powiedział kiedyś, że szanuje wyłącznie tych pisarzy, którzy w swoim "oeuvre" mierzą się z tematem śmierci...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRażąca przeciętność. Pierwsze opowiadanie zapowiadało coś ciekawego, ale było tylko gorzej. Zwykłe opowiadania, bez błysku talentu, do przeczytania i zapomnienia.
Rażąca przeciętność. Pierwsze opowiadanie zapowiadało coś ciekawego, ale było tylko gorzej. Zwykłe opowiadania, bez błysku talentu, do przeczytania i zapomnienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapiszę zapewne niepopularną opinię- mnie pochłonęło pierwsze opowiadanie, spodobał się mi jej klimat i umiejscowienie w chłodnej porze roku, idealny wstęp na jesień. Z kolei kolejne dwa opowiadania czytałam, ale już bez jakiejś większej refleksji i nie zapamiętam ich. Co zaś też było dla mnie ciekawe, to że nie znając nazwiska autorki wyżej wymienionej książki, nie pomyślałabym, że napisała tę książkę Tokarczuk, a poznałam już większość jej twórczości. Jak dla mnie inny styl pisania niż zazwyczaj, być może wynika to z ewolucji pisarskiej autorki, co było ciekawym doświadczeniem poznać jej inny styl.
Napiszę zapewne niepopularną opinię- mnie pochłonęło pierwsze opowiadanie, spodobał się mi jej klimat i umiejscowienie w chłodnej porze roku, idealny wstęp na jesień. Z kolei kolejne dwa opowiadania czytałam, ale już bez jakiejś większej refleksji i nie zapamiętam ich. Co zaś też było dla mnie ciekawe, to że nie znając nazwiska autorki wyżej wymienionej książki, nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem tę książkę w sierpniu. Wydaje mi się, że wpłynęło to istotnie na jej odbiór. Bardzo długo ją czytałem i momentami mnie przytłaczała. Słońce za oknem i motyw śmierci to oksymoroniczne zestawienie i trudno żeby było inaczej. Tak jak kawa smakuje inaczej w zależności od tego w czym jest podana tak książka jawi się inaczej w różnych okolicznościach i miejscach jej czytania. Nie zmian to jednak faktu, że to dobra książka i warto ją polecać.
Czytałem tę książkę w sierpniu. Wydaje mi się, że wpłynęło to istotnie na jej odbiór. Bardzo długo ją czytałem i momentami mnie przytłaczała. Słońce za oknem i motyw śmierci to oksymoroniczne zestawienie i trudno żeby było inaczej. Tak jak kawa smakuje inaczej w zależności od tego w czym jest podana tak książka jawi się inaczej w różnych okolicznościach i miejscach jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem dobrze zaznajomiona z twórczością Tokarczuk, jednak ten tytuł do mnie szczególnie nie przemówił. Trzy historie, które są ze sobą połączone, klimat i styl pisania charakterystyczny dla autorki, książka warta przeczytania, jednak mi osobiście nie zapadła na dłużej w pamięci.
Jestem dobrze zaznajomiona z twórczością Tokarczuk, jednak ten tytuł do mnie szczególnie nie przemówił. Trzy historie, które są ze sobą połączone, klimat i styl pisania charakterystyczny dla autorki, książka warta przeczytania, jednak mi osobiście nie zapadła na dłużej w pamięci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6,5 Książka bardzo mi się podobała, ale głównie za sprawą środkowego (drugiego) opowiadania. Podejrzewam, że pierwsze i trzecie zaponę bardzo szybko. Drugie było na prawdę ciekawe i takie klimatyczne. Jednak za mało w tych opowiadaniach było refleks dotyczących śmierci. Temat został liźnięty.
6,5 Książka bardzo mi się podobała, ale głównie za sprawą środkowego (drugiego) opowiadania. Podejrzewam, że pierwsze i trzecie zaponę bardzo szybko. Drugie było na prawdę ciekawe i takie klimatyczne. Jednak za mało w tych opowiadaniach było refleks dotyczących śmierci. Temat został liźnięty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja pierwsza książka Tokarczuk, jestem pozytywnie zaskoczona. Język bardzo melodyjny z charakterystycznymi dla autorki wyszukanymi, lecz w mojej ocenie, nadającymi poetyki, opisami i porównaniami. Trzy opowiadania, które splecione ze sobą tworzące wspólną całość. Perspektywy śmierci oczami córki, matki i babki. Zmuszająca do pochylenia się nad przemijaniem i odczuwaniem go w różnych, często nieoczywistych, wymiarach.
Moja pierwsza książka Tokarczuk, jestem pozytywnie zaskoczona. Język bardzo melodyjny z charakterystycznymi dla autorki wyszukanymi, lecz w mojej ocenie, nadającymi poetyki, opisami i porównaniami. Trzy opowiadania, które splecione ze sobą tworzące wspólną całość. Perspektywy śmierci oczami córki, matki i babki. Zmuszająca do pochylenia się nad przemijaniem i odczuwaniem go...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topiękne opowiadania, tajemniczo ze sobą splecione.
bardzo lubię Tokarczuk w krótkich formach
piękne opowiadania, tajemniczo ze sobą splecione.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo lubię Tokarczuk w krótkich formach
Refleksyjna i meancholijna książka o przemijaniu i śmierci. Trzy opowiadania i trzy różne sposoby radzenia sobie z osamotnieniem po stracie kogoś bliskiego.
Refleksyjna i meancholijna książka o przemijaniu i śmierci. Trzy opowiadania i trzy różne sposoby radzenia sobie z osamotnieniem po stracie kogoś bliskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to