Dużo osób, dużo nazwisk i to było największym minusem, bo w pewnym momencie można się zgubić, kto jest kim, a kim kto nie jest, dlatego trzeba naprawdę uważnie czytać, aby w tym wszystkim się połapać, ale im dalej tym łatwiej nie poplątać sobie bohaterów książki.
Jako całość, jako historia, świetnie napisany kryminał trzymający w napięciu do samego końca, a rozwiązanie zagadki, odkrywanie przeszłości, prowadzenie tej całej ścieżki, albo sznurka do kłębka, świetne.
Myślę, że fanom kryminałów spodoba się ta historia, która naprawdę jest świetnie poprowadzona. Jak na początku nie mogłam się w nią wbić, bo za dużo tych nazwisk, ale od samego momentu porwania dziewczynki, do późniejszych sytuacji i powoli odkrywania całości, a jeszcze przeskakiwania z teraźniejszości do przeszłości można mieć kołowrotek myśli i zaplątać się w sieć niezrozumienia.
Naprawdę bardzo podobała mi się ta książka i nie wiem dlaczego ja tak długo czekałam, aby ją przeczytać i leżała długo na mojej półce. Dlaczego? Nie wiem, a jeszcze muszę powiedzieć, że ta okładka bardzo mi się podoba i świetnie pasuje do historii.
Dużo osób, dużo nazwisk i to było największym minusem, bo w pewnym momencie można się zgubić, kto jest kim, a kim kto nie jest, dlatego trzeba naprawdę uważnie czytać, aby w tym wszystkim się połapać, ale im dalej tym łatwiej nie poplątać sobie bohaterów książki.
Jako całość, jako historia, świetnie napisany kryminał trzymający w napięciu do samego końca, a rozwiązanie...
Bardzo mi się podoba ta historia, bardzo w stylu autora, trzeba się skupić na czytaniu, bo zagadka jest zawiła, dużo bohaterów, dwie znane z innych serii ekipy policjantów. Kilka wątków z przeszłości, które jak się okazuje po wielu latach są ze sobą mocno związane. Mam też wrażenie, że nie na wszystkie pytania dostajemy odpowiedź, więc zostaje przestrzeń do własnych przemyśleń. Bardzo polecam zarówno fanom Van Veeterena i Barbarottiego jak i nowym czytelnikom, którzy ich jeszcze nie znają.
Bardzo mi się podoba ta historia, bardzo w stylu autora, trzeba się skupić na czytaniu, bo zagadka jest zawiła, dużo bohaterów, dwie znane z innych serii ekipy policjantów. Kilka wątków z przeszłości, które jak się okazuje po wielu latach są ze sobą mocno związane. Mam też wrażenie, że nie na wszystkie pytania dostajemy odpowiedź, więc zostaje przestrzeń do własnych...
Håkan Nesser to mój ulubiony pisarz skandynawski (z Mankellem i Waltarim) i jeden z nielicznych autorów kryminałów z tego regionu, który w moich oczach wytrzymuje próbę czasu. Lektura jego książek zawsze sprawia mi ogromną radość. Uwielbiam stworzony przez niego mikrokosmos wokół miasta Maardam, które jest stolicą fikcyjnego północnoeuropejskiego kraju. Część nazwisk i miejscowości sugeruje, że to Holandia lub Belgia, ale pojawia się też dużo nazw niemieckich, polskich (jedno z większych miast tego tajemniczego kraju to Sorbinowo), a nawet z krajów nadbałtyckich.
Powieści Nessera to dużo więcej niż tylko kryminały, bo jest dobrym pisarzem, w przeciwieństwie do 90% kolegów po piórze. Któż bowiem wraca do książek Mroza, Bondy, Cobena, Läckberg, Nesbø? Czyta się je i oddaje lub wyrzuca. To taki literacki fast food - jakaś tam lepsza lub gorsza (zazwyczaj wtórna i nudnawa) intryga kryminalna, płascy bohaterowie, na ogół zero tła czy jakichś głębszych przemyśleń plus prostacki język. Do zapomnienia za kilka dni.
Z Nesserem jest inaczej, to jest po prostu dobra literatura i warto mieć na półce swój egzemplarz, by co jakiś czas z przyjemnością do niego zaglądać. Kryminały to zresztą tylko część jego dorobku, napisał też świetne opowiadania i kilka powieści obyczajowych. Nie wszystkie niestety przetłumaczono na polski, kilka jego książek czytałam po niemiecku.
"Stowarzyszenie leworęcznych" to prawdziwy rarytas, bo pojawiają się tu obaj słynni bohaterowie Nessera: maardamczyk Van Veeteren i Szwed Barbarotti. Prowadzą (nie ramię w ramię, a równolegle) dwa śledztwa. Jedno dotyczy morderstwa w Szwecji. Drugie to zagadkowa śmierć pięciu osób, zbrodnia sprzed dwudziestu lat; aby ją rozwikłać, trzeba cofnąć się jeszcze dalej w przeszłość, do czasu, kiedy dwóch małych chłopców dręczonych przez nauczycielkę za pisanie lewą ręką założyło tytułowe stowarzyszenie...
Oprócz intrygi kryminalnej dostajemy 3w1 powieść o starzeniu się (Van Veeteren ma już 75 lat i sporo przemyśleń na ten temat) i dojrzałej miłości (jego Watsonem jest żona Ulrike, a ich rozmowy to miód na serce; mamy też drugi wątek, rodzącego się uczucia niedawno owdowiałego Barbarottiego i jego koleżanki z pracy Evy).
Bardzo klimatyczna, świetna książka, polecam wielbicielom Barbarottiego i (zwłaszcza) Van Veeterena. Daaawno nie trafiłam na tak wciągający kryminał - 8/10 (niestety musiałam odjąć 2 punkty, bo mordercę rozszyfrowałam bardzo szybko, była tylko jedna osoba, która mogła zabić)
Håkan Nesser to mój ulubiony pisarz skandynawski (z Mankellem i Waltarim) i jeden z nielicznych autorów kryminałów z tego regionu, który w moich oczach wytrzymuje próbę czasu. Lektura jego książek zawsze sprawia mi ogromną radość. Uwielbiam stworzony przez niego mikrokosmos wokół miasta Maardam, które jest stolicą fikcyjnego północnoeuropejskiego kraju. Część nazwisk i...
„I jaki jest sens budzić się rano, jeśli człowiek nie próbuje zrównoważyć ogromu znanych sił świata jakąś potęgą z własnego życia”.
Don DeLillo Podziemia
„Marten Winckelstroop dorastał z dwiema ułomnościami. Nie miał ojca i był mańkutem.(...)
...roku Pańskiego 1957 mały Marten wraz z innymi drżącymi ze strachu, gładko przyczesanymi siedmiolatkami z okolicy dostał się pod skrzydła i opiekę panny Bolster, nauczycielki szkoły podstawowej w Oosterby.(…) Wielu twierdziło, że była tam od zawsze. To wcale nie głupia myśl, że i ona była zrobiona z cegły, z tych, co zostały po wybudowaniu szkoły.(…)
I jeszcze jedno - leworęczność była przez nią surowo zabroniona. Definitywnie. I nieodwołanie.”
Hakan Nesser, Stowarzyszenie leworęcznych, przekł. I Jędrzejewska, s. 11-12.
H. Nesser – to znany szwedzki autor powieści
i opowiadań kryminalnych,
znany z dwóch cykli kryminalnych –
jeden z komisarzem Van Veeterenem,
drugi, z inspektorem Gunnarem Barbarottim.
25 stycznia 1958 r. około siódmej wieczorem na strychu Martena w obecności Rejmusa zostanie założone Stowarzyszenie Leworęcznych, mające swój statut, swoje zebrania, karty członkowskie, także egzamin dla nowych członków. Marten i Rejmus nie muszą zdawać żadnego egzaminu, gdyż są jego założycielami.
H. Nesser – Mistrz szwedzkiego kryminału
w doskonałej formie.
Stowarzyszenie Leworęcznych – idealnym kryminałem na piątkowy wieczór.
10/10
* warto też odkryć zagadkę cytatu Don DeLillo.
„I jaki jest sens budzić się rano, jeśli człowiek nie próbuje zrównoważyć ogromu znanych sił świata jakąś potęgą z własnego życia”.
Don DeLillo Podziemia
„Marten Winckelstroop dorastał z dwiema ułomnościami. Nie miał ojca i był mańkutem.(...)
...roku Pańskiego 1957 mały Marten wraz z innymi drżącymi ze strachu, gładko przyczesanymi siedmiolatkami z okolicy dostał się...
Książka Hakana Nessera "Stowarzyszenie leworęcznych" została wybrana dla mnie w akcji #czytamystosy zorganizowanej przez @booksmyhobby. Lubię literaturę skandynawską, więc tutaj oczekiwałam czegoś naprawdę dobrego.
Marten i Rejmus to najlepsi przyjaciele. Zakładają Stowarzyszenie leworęcznych gdy uczęszczają do pierwszej klasy szkoły podstawowej w małym miasteczku Oosterby. Ich organizacja z czasem powiększa się o nowych członków. Ponad dwadzieścia lat później w pożarze pensjonatu giną ludzie. Oba wydarzenia mają ze sobą związek jednak nie żyje nikt, kto by mógł to potwierdzić. Prawie nikt..
Tak jak wspominałam, lubię literaturę skandynawską. Czuć tutaj zupełnie inny styl. Taki szorstki, twardy. Z bardzo małym ładunkiem emocjonalnym. Zazwyczaj jestem zaintrygowana głównym wątkiem i odkrywaniem kolejnych części układanki, które prowadzą mnie do rozwiązania. W tej książce niestety musiałam się bardzo starać, by swoją uwagę na tej historii utrzymać. Czuć było, że bohaterzy byli częścią zupełnie innej serii napisanej kiedyś przez autora. Tak jakby niektóre informacje o nich były tylko dla wtajemniczonych. Sama zagadka nie zaimponowała mi za bardzo. Książka dłużyła mi się. Myślę, że za chwilę kompletnie nie będę z niej nic pamiętać. Szkoda.
Książka Hakana Nessera "Stowarzyszenie leworęcznych" została wybrana dla mnie w akcji #czytamystosy zorganizowanej przez @booksmyhobby. Lubię literaturę skandynawską, więc tutaj oczekiwałam czegoś naprawdę dobrego.
Marten i Rejmus to najlepsi przyjaciele. Zakładają Stowarzyszenie leworęcznych gdy uczęszczają do pierwszej klasy szkoły podstawowej w małym miasteczku...
Wydarzenia, które miały miejsce w latach 60 niespodziewanie wracają niczym bumerang w latach 90, żeby ponownie wyjść na wierzch w 2012 roku. Grupa nastolatków, tworząca Stowarzyszenie Leworęcznych, dokonuje przestępstwa, które mimo upływu lat, nie daje im spokoju i ciąży na wątrobie. W 2012 zostaje odnalezione ciało jednego z nich, który był obwiniany za masakrę z lat 90. Van Veeteren, mimo emerytury, angażuje się w śledztwo ponownie, ponieważ to on 20 lat wcześniej popełnił błąd i zakończył dochodzenie błędnie wskazując winnego... Niespodziewane jego losy krzyżują się z komisarzem Barbarottim z Kymlinge. Co z tego wyniknie?
W porównaniu do wcześniejszych tomów "Stowarzyszenie Leworęcznych" jest trochę... nudne. Nie wciąga, nie przeczytasz tego jednym tchem. Rozciągnięte niczym flaki z olejem - niepotrzebnie.
Wydarzenia, które miały miejsce w latach 60 niespodziewanie wracają niczym bumerang w latach 90, żeby ponownie wyjść na wierzch w 2012 roku. Grupa nastolatków, tworząca Stowarzyszenie Leworęcznych, dokonuje przestępstwa, które mimo upływu lat, nie daje im spokoju i ciąży na wątrobie. W 2012 zostaje odnalezione ciało jednego z nich, który był obwiniany za masakrę z lat 90....
Ciekawa historia opowiedziana w trzech płaszczyznach czasowych. Stowarzyszenie leworęcznych stanowi spoiwo całej, tragicznej historii, a żeby ją rozwikłać do boju rusza emerytowany komisarz Van Veeteren, gnębiony poczuciem porażki w tej sprawie oraz Barbarotti już przy samym końcu. Całość może wydawać się czasem zbyt rozciągnięta i lekko monotonna, ale dobrze oddaje klimat i sens całej powieści.
Ciekawa historia opowiedziana w trzech płaszczyznach czasowych. Stowarzyszenie leworęcznych stanowi spoiwo całej, tragicznej historii, a żeby ją rozwikłać do boju rusza emerytowany komisarz Van Veeteren, gnębiony poczuciem porażki w tej sprawie oraz Barbarotti już przy samym końcu. Całość może wydawać się czasem zbyt rozciągnięta i lekko monotonna, ale dobrze oddaje klimat...
Spotkanie Van Vetereena z Gunarem Barbarottim! Ksiązka się nie wybija. Nesser z biegiem lat traci poziom, ale dla fanów komisarzy z dwóch serii to będzie ciekawa lektura.
Spotkanie Van Vetereena z Gunarem Barbarottim! Ksiązka się nie wybija. Nesser z biegiem lat traci poziom, ale dla fanów komisarzy z dwóch serii to będzie ciekawa lektura.
Chciałbym Państwu przedstawić naprawdę ciekawą książkę. Jej autorem jest Hakan Nesser. Utwór ten należy do gatunku kryminałów. Ostatnim czasem bardzo dużo czytam z tego właśnie gatunku książek. Powieść ta na pewno zakorzeni mi się na dłużej w pamięci. Kilka razy wprowadziła mnie w zaniepokojenie i zastanowienie. Do końca mnie zaskakiwała. Autor podzielił czas akcji na dwa terminy. Przeszłość i teraźniejszość. W książce czytamy o pewnym stowarzyszeniu osób leworęcznych. W utworze jak to w kryminale ktoś ginie, ktoś rozwiązuje zagadkę mordercy i ktoś musi być winny zbrodni. Moim zdaniem warto sięgnąć po właśnie tę pozycję ze względu na zawiłość akcji, różne czasy jak i zagadki kryminalne.
Chciałbym Państwu przedstawić naprawdę ciekawą książkę. Jej autorem jest Hakan Nesser. Utwór ten należy do gatunku kryminałów. Ostatnim czasem bardzo dużo czytam z tego właśnie gatunku książek. Powieść ta na pewno zakorzeni mi się na dłużej w pamięci. Kilka razy wprowadziła mnie w zaniepokojenie i zastanowienie. Do końca mnie zaskakiwała. Autor podzielił czas akcji na dwa...
Znakomita książka! Hakaan Nesser w najlepszym wydaniu. Historia - wciagająca, zagmatwana - opowiedziana jest w charakterystycznym dla niego niespiesznym tempie, ale moim zdaniem to zaleta a nie wada. Dodatkowego smaczku dodaje spotkanie dwóch znanych bohaterow Nessera - komidarza Van Veeterena i Gunnara Barbarottiego. Ciekawy pomysł. Polecam.
Znakomita książka! Hakaan Nesser w najlepszym wydaniu. Historia - wciagająca, zagmatwana - opowiedziana jest w charakterystycznym dla niego niespiesznym tempie, ale moim zdaniem to zaleta a nie wada. Dodatkowego smaczku dodaje spotkanie dwóch znanych bohaterow Nessera - komidarza Van Veeterena i Gunnara Barbarottiego. Ciekawy pomysł. Polecam.
Przez ponad 500 stron jak to u Nessera, śledztwo niespiesznie posuwa się do przodu. W tym czasie oprócz dociekań przyczyny zbrodni na tytułowych leworęcznych emerytowany komisarz Van Vetereen je, pije i spaceruje a czynny komisarz Gunnar Barbarotti też je, pije i czasem rozmyśla o stwórcy. W tych czynnościach wspomagają ich komisarz Munster, Eva Moreno i Ewa Backman, postacie znane z poprzednich książek autora.
Książkę czyta się całkiem przyjemnie, chociaż sprawcę łatwo wytypować co psuje nieco przyjemność z lektury.
Przez ponad 500 stron jak to u Nessera, śledztwo niespiesznie posuwa się do przodu. W tym czasie oprócz dociekań przyczyny zbrodni na tytułowych leworęcznych emerytowany komisarz Van Vetereen je, pije i spaceruje a czynny komisarz Gunnar Barbarotti też je, pije i czasem rozmyśla o stwórcy. W tych czynnościach wspomagają ich komisarz Munster, Eva Moreno i Ewa Backman,...
Rozczarowująca. Pomijam już ciągłe powtórzenia, które są drażniące ( typu : Wyglądasz na zadowolonego. -Zadowolonego? ; Pójdziemy do baru? -Do baru?), robiącego za gwiazdę byłego komisarza, którego udział ani o milimetr nie posuwa śledztwa do przodu, to jeszcze sprawa tak właściwie nie zostaje rozwiązana, a to do czego dochodzi policja dzieje się za sprawą osób postronnych. No i jako wisienka na torcie - jedna z najbardziej winnych i najbardziej cyniczna osoba wychodzi ze wszystkiego obronną ręką, a wszyscy policjanci jej współczują. No, jak na kryminał to cienko.
Rozczarowująca. Pomijam już ciągłe powtórzenia, które są drażniące ( typu : Wyglądasz na zadowolonego. -Zadowolonego? ; Pójdziemy do baru? -Do baru?), robiącego za gwiazdę byłego komisarza, którego udział ani o milimetr nie posuwa śledztwa do przodu, to jeszcze sprawa tak właściwie nie zostaje rozwiązana, a to do czego dochodzi policja dzieje się za sprawą osób postronnych....
Håkan Nesser w "Stowarzyszeniu leworęcznych" snuje opowieść niespieszną, naznaczoną poszlakami, fałszywymi tropami i porażkami śledczych. Niedającą przez lata spokoju tym, którzy nie rozwikłali zagadki spalonego pensjonatu Molly i ofiar ze Stowarzyszenia Leworęcznych, a wcześniej śmierci małej dziewczynki.
Siedemdziesięciopięcioletni komisarz Van Veeteren, jego dociekliwa, piękna żona i komisarz Barbarotti po nitce dojdą do kłębka. Sennie. Leniwie. W szarościach aury, spokoju przewracanych stronic książek, mijającego nieubłaganie czasu.
Przyznam, że dziwny to kryminał. O niespotykanej dawce spokoju i napięcia jednocześnie. Trącący myszką, a jednocześnie świeżością oryginalnego ujęcia. Czytałam go długo, smakowałam po kawałku. Zdumiona jednak stwierdzam, że nie męczyłam się, a delektowałam. Kontemplując każde słowo, trop, sączyłam tę historię niczym najlepszy trunek.
Różne są opinie o "Stowarzyszeniu leworęcznych". Mnie bardzo spodobało się pierwsze spotkanie z prozą Håkana Nessera. Niespieszne, pełne szczegółów, przecinających się tropów i nieszczęść ludzkich. Win i kar. Życia w cieniu bólu i utraty. Dziwne to spotkanie, jednak porywające.
Håkan Nesser w "Stowarzyszeniu leworęcznych" snuje opowieść niespieszną, naznaczoną poszlakami, fałszywymi tropami i porażkami śledczych. Niedającą przez lata spokoju tym, którzy nie rozwikłali zagadki spalonego pensjonatu Molly i ofiar ze Stowarzyszenia Leworęcznych, a wcześniej śmierci małej dziewczynki.
Siedemdziesięciopięcioletni komisarz Van Veeteren, jego dociekliwa,...
Rozpoczęłam zapoznawanie się z twórczością Pana Håkana Nessera od książki pt.'' Stowarzyszenie leworęcznych'' z serii Czarna seria.
Lubię poznawać książki pisane o tematyce kryminalnej zarówno tej polskiej, jak i również zagranicznej, a w tym nieznanego mi do tej pory szwedzkiego autora książek kryminalnych Håkana Nessera.
Opisywana w tym kryminale akcja toczy się w różnych latach. Możemy poznać dzięki temu, co się w nich wydarzyło.
Nadanie książce tytułu mi się spodobało.
Przyznam, że nigdy nie czułam tylu emocji, w których towarzyszy niespodziewany dreszczyk, a i również są powroty do tego, co wydarzyło się kiedyś.
Autor poruszył w tym oto kryminale bardzo ważny problem z nieakceptowaniem uczniów, którzy byli leworęczni i nie do samego końca czuli się oni z tym dobrze, a jednak mimo wszystko musieli, z nim żyć nie mówiąc o nim nikomu, że coś jest nie tak.
Zastanawiałam się, czy ten kryminał będzie na tyle wciągający, że jako jego odbiorca będę również na tyle usatysfakcjonowana z pojawieniem się komisarza Van Veeterena i inspektora Gunnara Barbarottiego i czy ich współpraca przyczyni się do rozwiązania kolejnej zagadki kryminalnej?
Ciekawostkę największą dla mnie stanowi, jak sprawa powiązana z wydarzeniami sprzed lat będzie miała znaczenie na to, co będzie toczyło się dalej po dokonanej tajemniczej zbrodni i jak ona wpłynie na dalsze życie mieszkańców.
Partnerka życiowa komisarza Van Veeterena również chce mu pomóc w rozwiązaniu popełnionej sprzed lat zbrodni, nie zostawia go w potrzebie. Taka postawa osobiście mi się podoba, ale czy komisarzowi się to podobało, nie potrafię tego w nim dostrzec, gdyż on lubi się maskować dobrze, w roli zawodowej, jak i tej dla niego ważnej prywatnej.
Pojawiają się mocne utrudnienia w tej popełnionej zbrodni, tajemnice, ale każdy chce za sobą zatrzeć najmniejsze kroki prowadzące do ujawnienia prawdy.
W każdym z czytanym rozdziałem czułam dreszczyk niepewności, jak potoczą się losy lubianych przeze mnie bohaterów.
Najważniejsze, że autor potrafi zaciekawić opisywanymi wątkami pomimo tego, że nie przebiegają w szybkim tempie.
Każdy z występujących w tym oto kryminale bohaterów posiada swój indywidualny charakter i trudno jest tak naprawdę wyczuć ich intencje, z którymi traktują samych siebie i czy są wobec samych siebie szczerzy.
Kryminał ten składa się z 63 rozdziałów.
Chciałam podkreślić to, że tego kryminału nie czyta się szybko.
Akcja w czytanym przeze mnie kryminale trzymała w dużym napięciu do samego końca.
Wydawnictwu Czarna Owca dziękuję za podarowanie mi do zrecenzowania egzemplarza książki pt.'' Stowarzyszenie leworęcznych'' z serii Czarna seria autorstwa Pana Håkana Nessera.
Polecam przeczytać ten kryminał.
Rozpoczęłam zapoznawanie się z twórczością Pana Håkana Nessera od książki pt.'' Stowarzyszenie leworęcznych'' z serii Czarna seria.
Lubię poznawać książki pisane o tematyce kryminalnej zarówno tej polskiej, jak i również zagranicznej, a w tym nieznanego mi do tej pory szwedzkiego autora książek kryminalnych Håkana Nessera.
To moje pierwsze, pełnoformatowe spotkanie z twórczością Nessera. Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedno opowiadanie tego autora, choć chyba dwie lub trzy jego książki stoją na półce w moim domu rodzinnym.
I szczerze mówiąc, chyba sobie jeszcze długo nieruszone postoją…
Bardzo lubię literaturę skandynawską. Klimat tworzony przez autorów z tamtych rejonów jest naprawdę niepowtarzalny. A jednak w tej książce jakoś kompletnie nie umiałam tego poczuć.
Wszystko wydawało się mi takie płaskie. Chociaż to złe określenie. Bohaterowie mieli charakter, ale wtłoczony był on w nich tak bardzo na siłę - jakby byli zmuszeni do bycia takimi, jakimi są. Przyznaję szczerze, że to głównie ze względu na bohaterów dość ciężko czytało mi się “Stowarzyszenie leworęcznych”.
www.instagram.com/zaczytana_olcia/
To moje pierwsze, pełnoformatowe spotkanie z twórczością Nessera. Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedno opowiadanie tego autora, choć chyba dwie lub trzy jego książki stoją na półce w moim domu rodzinnym.
I szczerze mówiąc, chyba sobie jeszcze długo nieruszone postoją…
Bardzo lubię literaturę skandynawską. Klimat tworzony przez autorów z tamtych rejonów jest...
Szwedzi czują ducha kryminału. Przekonałam się o tym wielokrotnie, dlatego nie dziwi mnie fakt, że ostatnia powieść Hakana Nessera spełnia wszelkie wymogi dobrej powieści kryminalnej. W dodatku autor połączył w niej siły bohaterów swoich dwóch serii kryminalnych- Van Veeterena i Barbarottiego- pozwalając im się poznać i wspólnie pracować nad śledztwem, które ma korzenie przed wielu laty.
Obaj śledczy mają już swoje lata i od wielu lat nie pracują w policji, a jednak ich doświadczenie i legendarna policyjna intuicja sprawiają, że młodsi koledzy chętnie korzystają z ich doświadczenia. A i sami panowie emeryci jeszcze nie zardzewieli, czego dowód dają rozwiązując skomplikowaną zagadkę.
Wszystko zaczyna się od odnalezienia zwłok człowieka, który 20 lat wcześniej był poszukiwany za morderstwo 4 osób, które zginęły w wyniku podpalenia pensjonatu w małym miasteczku Oosterby. Okazuje się, że ten, który miał być mordercą był jednak ofiarą. Kto w takim razie zabił?
W dochodzeniu uczestniczy emerytowany 75-letni komisarz Van Veeteren wraz ze swoją żoną. Jednocześnie w zupełnie innym miejscu toczy się śledztwo w sprawie zwłok mężczyzny znalezionych w opuszczonym domku letniskowym- tu z kolei dochodzenie prowadzi inspektor Barbarotti. W końcu okaże się, że sprawy są połączone i obie ekipy będą musiały się spotkać i połączyć siły.
Nesser opowiada tę historię na trzech płaszczyznach czasowych. Oprócz opisywania toczącego się śledztwa dowiadujemy się o wydarzeniach z lat 60., kiedy to kilkuletni chłopcy, połączeni wspólnym doświadczeniem założyli Stowarzyszenie Leworęcznych, a także z roku 1991, kiedy członkowie tego stowarzyszenia spotkali się w pensjonacie, by stracić życie w pożarze. Najciekawsze jest jednak to, co wydarzyło się pomiędzy i co sprawiło, że wszyscy na ten zjazd przybyli. Jaka wspólna tajemnica połączyła dawnych przyjaciół i za co musieli zapłacić życiem? Czy żyje ktokolwiek, kto zna prawdę? I kto stoi za wszystkimi zbrodniami? Dużo tu pytań, a odpowiedzi na nie wcale nie są proste.
Specjalnością Hakana Nessera są rozbudowane portrety psychologiczne bohaterów. W "Stowarzyszeniu Leworęcznych" najciekawsze są zmagania Van Veeterena ze świadomością przemijania. Fakt, że zbliżają się jego 75 urodziny prowokuje go do rozmyślań o starości i zmusza do życiowych rozliczeń. Prowadzone śledztwo jest jednym z nich- to sprawa, która nie dawała mu spokoju przez lata i jej zamknięcie jest symbolicznym pogodzeniem się komisarza z wejściem w jesień życia.
Przy tej powieści błyskawicznie minęła mi podróż i wieczór w czasie wyjazdu. Polecam.
Szwedzi czują ducha kryminału. Przekonałam się o tym wielokrotnie, dlatego nie dziwi mnie fakt, że ostatnia powieść Hakana Nessera spełnia wszelkie wymogi dobrej powieści kryminalnej. W dodatku autor połączył w niej siły bohaterów swoich dwóch serii kryminalnych- Van Veeterena i Barbarottiego- pozwalając im się poznać i wspólnie pracować nad śledztwem, które ma korzenie...
Czy jako dziecko należeliście do jakiegoś „tajnego” klubu? Ja nic takiego sobie nie przypominam, ale zawsze marzyło mi się mieć taką swoją bazę do zabaw, szałas gdzieś w głębi lasu. No, ale jak się mieszka w mieście i jest się otoczonym przez budynki to można o takim tylko pomarzyć
Martena i Rejmusa od dziecka łączyła nić porozumienia. Postanowili założyć Stowarzyszenie Leworęcznych, do którego z czasem dołączyło jeszcze kilka osób.
Po dwudziestu latach płonie pensjonat, w którym zginęły cztery osoby. Jak się później okazało wszyscy byli członkami Stowarzyszenia. Jak to się stało, że ich zwęglone ciała znaleziono na stołówce? Dlaczego po wybuchu pożaru nie uciekli?
Po kolejnych kilkunastu latach niedaleko miejsca, gdzie znajdował się pensjonat zostaje znalezione ciało. Należy ono do piątego z kolei członka paczki, który był podejrzany o zabójstwo kolegów. Jak wynika z oględzin, śmierć nastąpiła dawno temu, prawdopodobnie w dniu wybuchu pożaru. Jak to możliwe?
To jest moje pierwsze spotkanie z autorem i nie mogę się odnieść do poprzednich serii, które zresztą jak czytam zachwalacie. Niestety ta lektura mnie nie porwała. Ciągnęła się jak flaki z olejem. Pomysł na fabułę dobry, jednak bohaterowie byli dla mnie tacy nijacy. Nikt jakoś nie wyróżniał się na tle innych i żaden nie wzbudził we mnie większych emocji. Mamy tu kilka linii czasowych, po których przeskakujemy odkrywając kolejne informacje. Rozmowy między emerytowanym Van Veeterenem, a jego żoną uważam za najsłabszą i najnudniejszą część. Spodziewałam się po tu czegoś więcej, ze względu na to, że Ulrika była psychologiem policyjnym. Najciekawsze okazały się dla mnie wydarzenia z przeszłości. Ze względu na te przeskoki w czasie moje zainteresowanie raz wzrastało, raz malało. W miarę jak odkrywamy nowe fakty i odhaczamy kolejnych podejrzanych określenie winnego nie jest trudne.
Niestety, pomimo mojego zamiłowania do skandynawskich kryminałów, ta lektura mnie nie usatysfakcjonowała. Czuję ogromny niedosyt. Niestety tak tez, bywa, ale na pewno sięgnę po poprzednie książki autora, bo widzę, że mają wielu zwolenników. Czy Wam ta książka przypadła do gustu?
Czy jako dziecko należeliście do jakiegoś „tajnego” klubu? Ja nic takiego sobie nie przypominam, ale zawsze marzyło mi się mieć taką swoją bazę do zabaw, szałas gdzieś w głębi lasu. No, ale jak się mieszka w mieście i jest się otoczonym przez budynki to można o takim tylko pomarzyć
Martena i Rejmusa od dziecka łączyła nić porozumienia. Postanowili założyć Stowarzyszenie...
W małej miejscowości dwóch przyjaciół zakłada w dzieciństwie Stowarzyszenie Leworęcznych.
Dwadzieścia lat później płonie pensjonat, niestety okazuje się są ofiary śmiertelne, nikt nie uszedł z życiem. Ta sprawa ma związek z wydarzenia sprzed lat.
Historia zaciekawiła mnie już po opisie wydawcy, przecież każdy w młodości chciał należeć do jakiejś grupy i mieć swoje tajemnice 🙂
Na stronach tej książki spotyka się dwóch tytanów Nessera: komisarz Van Veeteren oraz inspektor Gunnar Barbarotti. I zdecydowanie stwierdzam, że bliżej mi do tego pierwszego. Emerytowany policjant, który wraz z żona zagłębia się w śledztwo, niby trochę od niechcenia, ale cały czas ciągnie go do pracy, którą wykonywał przez tyle lat, poza tym zdecydowanie więcej miejsca autor poświęca właśnie Van Veeterenowi, ciekawe dlaczego 😉
Ogromnym plusem autora jest umiejętność budowania postaci i to nie tylko tu i teraz, ale ci bohaterowie dorastają razem z biegiem historii, zmieniają się i każda z nich jest przemyślana do ostatniego szczegółu.
Autor żongluje czasem, przenosimy się co chwilę do innej rzeczywistości, albo teraźniejszej, albo tej sprzed dwudziestu lat, nie ukrywam, że bardzo lubię właśnie takie prowadzenie fabuły.
Zauważyłam, że opinie na temat tej książki są bardzo podzielone. Przyznaję, że nie znam całej twórczości Nessera i trudno mi się do niej odnieść , ale mi ta książka sprawiła dużo frajdy i z pewnością nadrobię pozostałe pozycje, a trochę tego jest.
Choć finału można się domyślić wcześniej ja serdecznie Wam ją polecam 🙂
W małej miejscowości dwóch przyjaciół zakłada w dzieciństwie Stowarzyszenie Leworęcznych.
Dwadzieścia lat później płonie pensjonat, niestety okazuje się są ofiary śmiertelne, nikt nie uszedł z życiem. Ta sprawa ma związek z wydarzenia sprzed lat.
Historia zaciekawiła mnie już po opisie wydawcy, przecież każdy w młodości chciał należeć do jakiejś grupy i mieć swoje...
Zastanawiam się, jak to się stało, że po bardzo dobrej serii z komisarzem Van Veterenem, znakomitej, moim zdaniem, serii z Barbarottim, spod pióra Nessera wyszła tak słaba książka. Jest najzwyczajniej w świecie nudna i nic jej nie pomogło spotkanie na jej kartach obu wyżej wymienionych bohaterów.
Zastanawiam się, jak to się stało, że po bardzo dobrej serii z komisarzem Van Veterenem, znakomitej, moim zdaniem, serii z Barbarottim, spod pióra Nessera wyszła tak słaba książka. Jest najzwyczajniej w świecie nudna i nic jej nie pomogło spotkanie na jej kartach obu wyżej wymienionych bohaterów.
Długo czekałam na nową powieść Hakana Nessera. Dla mnie to jeden z tych autorów, którzy nigdy nie zawodzą i zawsze serwują moc wrażeń. Czy tak jednak było i tym razem? „Stowarzyszenie Leworęcznych” ukazało się nakładem wydawnictwa Czarna Owca.
Małe szwedzkie miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Dwóch prześladowanych w szkole chłopców zakłada jedyny w swoim rodzaju klub – Stowarzyszenie Leworęcznych. Z biegiem czasu dołączają do nich kolejne osoby. Wszystkich łączy to, że są mańkutami. Z biegiem lat klub zamienia się po prostu w spotkania grupy przyjaciół. Okres dojrzewania, pierwsze papierosy, alkohol, pocałunki... Wiele lat później płonie pensjonat u Molly. Tajemnicze podpalenie, liczne ofiary i tropy wiodące do założonego niemalże trzydzieści lat wcześniej niewinnego klubu. Mijają kolejne lata. Emerytowany komisarz Van Veeteren zostaje poproszony przez policję o pomoc w nietypowym śledztwie. Czy odnalezione po kilkudziesięciu latach zwłoki pomogą w wyjaśnieniu tajemniczego pożaru pensjonatu? I jak sprawy te łączą się z pewną grupą dzieci, która niegdyś założyła swoje stowarzyszenie?
Trzy plany czasowe, mnogość bohaterów, niezrównany Van Veeteren, charakterystyczny styl Nessera i ogrom zagadek. Czyż można oczekiwać czegoś więcej od dobrego kryminału? Hakan Nesser potrafi jak rzadko kto snuć pasjonującą opowieść z charakterystyczną dla siebie przenikliwością i humorem. Każdy kto czytał jego książki zapewne zgodzi się ze mną, że jest to autor o bardzo dużej indywidualności. Czekałam długo na „Stowarzyszenie Leworęcznych” i szczerze mówiąc, ocenienie tej powieści jest dla mnie bardzo kłopotliwe. Niestety, to nie jest Nesser w szczytowej formie. Myślę, że wielu jego czytelników zgodzi się ze mną. Niemrawe tempo akcji, duża rozpiętość czasowa i rózne plany sytuacyjne sprawiają, że dość ciężko czyta się tę książkę. Mam wrażenie, że pisarz najlepsze lata ma już za sobą. Jest ślamazarnie, mnóstwo wątków pobocznych rozmywa akcję. Nie jest to dobra książka, by przygodę z autorem rozpocząć. Interesująca fabuła, dobrze skonstrowana zagadka i... brak ognia. Tutaj po prostu brakuje życia. Książka rozkręca się bardzo wolno, a częste przeskoki w płaszczyznach czasowych sprawiają, że łatwo jest pogubić wątki. Mimo całej mojej sympatii dla Nessera stwierdzić muszę, że to jego najsłabsza powieść. Van Veeteren to już starzec, rozmyślania o przemijaniu i śmierci są w jego przypadku jak najbardziej na miejscu, jednak uważam, że autor przesadził. To smutna książka. Chwilami wręcz dołująca. Przyćmione zostało to, co powinno stanowić pierwszy plan – kryminalna intryga. Szwedzkie kryminały przyzwyczaiły nas do mroku, poczucia osaczenia, pewnej nerwowości narracji. To, co zrobił Nesser w „Stowarzyszeniu Leworęcznych” to po prostu zbędne frustrowanie czytelnika. I obawiam się, że każdy, kto znajomość z pisarzem rozpocznie od tej książki, nie sięgnie po inne jego powieści, a tym samym wiele straci.
Dogłębne portrety psychologiczne postaci. Budowanie bohaterów od dzieci do osób w wieku średnim - mistrzostwo. Wiele pracy wkłada Nesser w swoje książki. Interesujący pomysł, który mógł po prostu zostać nieco żywiej wykonany. Wszak od kryminałów oczekujemy także akcji i zaskoczenia. Niestety, w tej powieści autor nas tym nie raczy. Powolna narracja, zbytnie nasycenie egzystencjonalizmem, smutek. To mogła być naprawdę dobra powieść, a wyszła bardzo nijaka. Hakan Nesser utracił gdzieś żywość swojego języka, ten specyficzny humor i umiejętność manipulowania odbiorcą. Powieść miejscami po prostu nudzi, a od pisarza klasy Nessera oczekuję o wiele więcej.
Jeżeli lubicie charakterystyczny skandynawski klimat, zbrodnie i grzechy sprzed lat, koloryt małych miast – to dobrze trafiliście. Nesser doskonale się w tym czuje i namaluje Wam bogaty w smutek świat. Być może moja ocena jest zbyt surowa dlatego, że czytałam wszystkie powieści autora i wiem, że stać go na bardzo dużo. Teraz jednak otrzymałam jedynie namiastkę możliwości tego pisarza. Nie polecę książki osobom, które nie czytały wcześniej nic jego pióra. Dla tych zaś, którzy znają już jego twórczość „Stowarzyszenie Leworęcznych” jest oczywiście pozycją obowiązkową. Hakan Nesser to autor, któremu wiele można wybaczyć i myślę, że jeszcze wielokrotnie nas zaskoczy. Tym razem nie wszystko poszło tak jak powinno.
UPIORY ZAPOMNIANYCH DNI
Długo czekałam na nową powieść Hakana Nessera. Dla mnie to jeden z tych autorów, którzy nigdy nie zawodzą i zawsze serwują moc wrażeń. Czy tak jednak było i tym razem? „Stowarzyszenie Leworęcznych” ukazało się nakładem wydawnictwa Czarna Owca.
Małe szwedzkie miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Dwóch prześladowanych w szkole chłopców zakłada...
Skandynawski kryminał, jak trzeba, ale jakieś niejasności, niewyjaśnione wątki i lekki niedosyt...
Skandynawski kryminał, jak trzeba, ale jakieś niejasności, niewyjaśnione wątki i lekki niedosyt...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo osób, dużo nazwisk i to było największym minusem, bo w pewnym momencie można się zgubić, kto jest kim, a kim kto nie jest, dlatego trzeba naprawdę uważnie czytać, aby w tym wszystkim się połapać, ale im dalej tym łatwiej nie poplątać sobie bohaterów książki.
Jako całość, jako historia, świetnie napisany kryminał trzymający w napięciu do samego końca, a rozwiązanie zagadki, odkrywanie przeszłości, prowadzenie tej całej ścieżki, albo sznurka do kłębka, świetne.
Myślę, że fanom kryminałów spodoba się ta historia, która naprawdę jest świetnie poprowadzona. Jak na początku nie mogłam się w nią wbić, bo za dużo tych nazwisk, ale od samego momentu porwania dziewczynki, do późniejszych sytuacji i powoli odkrywania całości, a jeszcze przeskakiwania z teraźniejszości do przeszłości można mieć kołowrotek myśli i zaplątać się w sieć niezrozumienia.
Naprawdę bardzo podobała mi się ta książka i nie wiem dlaczego ja tak długo czekałam, aby ją przeczytać i leżała długo na mojej półce. Dlaczego? Nie wiem, a jeszcze muszę powiedzieć, że ta okładka bardzo mi się podoba i świetnie pasuje do historii.
Dużo osób, dużo nazwisk i to było największym minusem, bo w pewnym momencie można się zgubić, kto jest kim, a kim kto nie jest, dlatego trzeba naprawdę uważnie czytać, aby w tym wszystkim się połapać, ale im dalej tym łatwiej nie poplątać sobie bohaterów książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako całość, jako historia, świetnie napisany kryminał trzymający w napięciu do samego końca, a rozwiązanie...
Bardzo mi się podoba ta historia, bardzo w stylu autora, trzeba się skupić na czytaniu, bo zagadka jest zawiła, dużo bohaterów, dwie znane z innych serii ekipy policjantów. Kilka wątków z przeszłości, które jak się okazuje po wielu latach są ze sobą mocno związane. Mam też wrażenie, że nie na wszystkie pytania dostajemy odpowiedź, więc zostaje przestrzeń do własnych przemyśleń. Bardzo polecam zarówno fanom Van Veeterena i Barbarottiego jak i nowym czytelnikom, którzy ich jeszcze nie znają.
Bardzo mi się podoba ta historia, bardzo w stylu autora, trzeba się skupić na czytaniu, bo zagadka jest zawiła, dużo bohaterów, dwie znane z innych serii ekipy policjantów. Kilka wątków z przeszłości, które jak się okazuje po wielu latach są ze sobą mocno związane. Mam też wrażenie, że nie na wszystkie pytania dostajemy odpowiedź, więc zostaje przestrzeń do własnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHåkan Nesser to mój ulubiony pisarz skandynawski (z Mankellem i Waltarim) i jeden z nielicznych autorów kryminałów z tego regionu, który w moich oczach wytrzymuje próbę czasu. Lektura jego książek zawsze sprawia mi ogromną radość. Uwielbiam stworzony przez niego mikrokosmos wokół miasta Maardam, które jest stolicą fikcyjnego północnoeuropejskiego kraju. Część nazwisk i miejscowości sugeruje, że to Holandia lub Belgia, ale pojawia się też dużo nazw niemieckich, polskich (jedno z większych miast tego tajemniczego kraju to Sorbinowo), a nawet z krajów nadbałtyckich.
Powieści Nessera to dużo więcej niż tylko kryminały, bo jest dobrym pisarzem, w przeciwieństwie do 90% kolegów po piórze. Któż bowiem wraca do książek Mroza, Bondy, Cobena, Läckberg, Nesbø? Czyta się je i oddaje lub wyrzuca. To taki literacki fast food - jakaś tam lepsza lub gorsza (zazwyczaj wtórna i nudnawa) intryga kryminalna, płascy bohaterowie, na ogół zero tła czy jakichś głębszych przemyśleń plus prostacki język. Do zapomnienia za kilka dni.
Z Nesserem jest inaczej, to jest po prostu dobra literatura i warto mieć na półce swój egzemplarz, by co jakiś czas z przyjemnością do niego zaglądać. Kryminały to zresztą tylko część jego dorobku, napisał też świetne opowiadania i kilka powieści obyczajowych. Nie wszystkie niestety przetłumaczono na polski, kilka jego książek czytałam po niemiecku.
"Stowarzyszenie leworęcznych" to prawdziwy rarytas, bo pojawiają się tu obaj słynni bohaterowie Nessera: maardamczyk Van Veeteren i Szwed Barbarotti. Prowadzą (nie ramię w ramię, a równolegle) dwa śledztwa. Jedno dotyczy morderstwa w Szwecji. Drugie to zagadkowa śmierć pięciu osób, zbrodnia sprzed dwudziestu lat; aby ją rozwikłać, trzeba cofnąć się jeszcze dalej w przeszłość, do czasu, kiedy dwóch małych chłopców dręczonych przez nauczycielkę za pisanie lewą ręką założyło tytułowe stowarzyszenie...
Oprócz intrygi kryminalnej dostajemy 3w1 powieść o starzeniu się (Van Veeteren ma już 75 lat i sporo przemyśleń na ten temat) i dojrzałej miłości (jego Watsonem jest żona Ulrike, a ich rozmowy to miód na serce; mamy też drugi wątek, rodzącego się uczucia niedawno owdowiałego Barbarottiego i jego koleżanki z pracy Evy).
Bardzo klimatyczna, świetna książka, polecam wielbicielom Barbarottiego i (zwłaszcza) Van Veeterena. Daaawno nie trafiłam na tak wciągający kryminał - 8/10 (niestety musiałam odjąć 2 punkty, bo mordercę rozszyfrowałam bardzo szybko, była tylko jedna osoba, która mogła zabić)
Håkan Nesser to mój ulubiony pisarz skandynawski (z Mankellem i Waltarim) i jeden z nielicznych autorów kryminałów z tego regionu, który w moich oczach wytrzymuje próbę czasu. Lektura jego książek zawsze sprawia mi ogromną radość. Uwielbiam stworzony przez niego mikrokosmos wokół miasta Maardam, które jest stolicą fikcyjnego północnoeuropejskiego kraju. Część nazwisk i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„I jaki jest sens budzić się rano, jeśli człowiek nie próbuje zrównoważyć ogromu znanych sił świata jakąś potęgą z własnego życia”.
Don DeLillo Podziemia
„Marten Winckelstroop dorastał z dwiema ułomnościami. Nie miał ojca i był mańkutem.(...)
...roku Pańskiego 1957 mały Marten wraz z innymi drżącymi ze strachu, gładko przyczesanymi siedmiolatkami z okolicy dostał się pod skrzydła i opiekę panny Bolster, nauczycielki szkoły podstawowej w Oosterby.(…) Wielu twierdziło, że była tam od zawsze. To wcale nie głupia myśl, że i ona była zrobiona z cegły, z tych, co zostały po wybudowaniu szkoły.(…)
I jeszcze jedno - leworęczność była przez nią surowo zabroniona. Definitywnie. I nieodwołanie.”
Hakan Nesser, Stowarzyszenie leworęcznych, przekł. I Jędrzejewska, s. 11-12.
H. Nesser – to znany szwedzki autor powieści
i opowiadań kryminalnych,
znany z dwóch cykli kryminalnych –
jeden z komisarzem Van Veeterenem,
drugi, z inspektorem Gunnarem Barbarottim.
25 stycznia 1958 r. około siódmej wieczorem na strychu Martena w obecności Rejmusa zostanie założone Stowarzyszenie Leworęcznych, mające swój statut, swoje zebrania, karty członkowskie, także egzamin dla nowych członków. Marten i Rejmus nie muszą zdawać żadnego egzaminu, gdyż są jego założycielami.
H. Nesser – Mistrz szwedzkiego kryminału
w doskonałej formie.
Stowarzyszenie Leworęcznych – idealnym kryminałem na piątkowy wieczór.
10/10
* warto też odkryć zagadkę cytatu Don DeLillo.
„I jaki jest sens budzić się rano, jeśli człowiek nie próbuje zrównoważyć ogromu znanych sił świata jakąś potęgą z własnego życia”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDon DeLillo Podziemia
„Marten Winckelstroop dorastał z dwiema ułomnościami. Nie miał ojca i był mańkutem.(...)
...roku Pańskiego 1957 mały Marten wraz z innymi drżącymi ze strachu, gładko przyczesanymi siedmiolatkami z okolicy dostał się...
Książka Hakana Nessera "Stowarzyszenie leworęcznych" została wybrana dla mnie w akcji #czytamystosy zorganizowanej przez @booksmyhobby. Lubię literaturę skandynawską, więc tutaj oczekiwałam czegoś naprawdę dobrego.
Marten i Rejmus to najlepsi przyjaciele. Zakładają Stowarzyszenie leworęcznych gdy uczęszczają do pierwszej klasy szkoły podstawowej w małym miasteczku Oosterby. Ich organizacja z czasem powiększa się o nowych członków. Ponad dwadzieścia lat później w pożarze pensjonatu giną ludzie. Oba wydarzenia mają ze sobą związek jednak nie żyje nikt, kto by mógł to potwierdzić. Prawie nikt..
Tak jak wspominałam, lubię literaturę skandynawską. Czuć tutaj zupełnie inny styl. Taki szorstki, twardy. Z bardzo małym ładunkiem emocjonalnym. Zazwyczaj jestem zaintrygowana głównym wątkiem i odkrywaniem kolejnych części układanki, które prowadzą mnie do rozwiązania. W tej książce niestety musiałam się bardzo starać, by swoją uwagę na tej historii utrzymać. Czuć było, że bohaterzy byli częścią zupełnie innej serii napisanej kiedyś przez autora. Tak jakby niektóre informacje o nich były tylko dla wtajemniczonych. Sama zagadka nie zaimponowała mi za bardzo. Książka dłużyła mi się. Myślę, że za chwilę kompletnie nie będę z niej nic pamiętać. Szkoda.
Książka Hakana Nessera "Stowarzyszenie leworęcznych" została wybrana dla mnie w akcji #czytamystosy zorganizowanej przez @booksmyhobby. Lubię literaturę skandynawską, więc tutaj oczekiwałam czegoś naprawdę dobrego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarten i Rejmus to najlepsi przyjaciele. Zakładają Stowarzyszenie leworęcznych gdy uczęszczają do pierwszej klasy szkoły podstawowej w małym miasteczku...
OK.
OK.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydarzenia, które miały miejsce w latach 60 niespodziewanie wracają niczym bumerang w latach 90, żeby ponownie wyjść na wierzch w 2012 roku. Grupa nastolatków, tworząca Stowarzyszenie Leworęcznych, dokonuje przestępstwa, które mimo upływu lat, nie daje im spokoju i ciąży na wątrobie. W 2012 zostaje odnalezione ciało jednego z nich, który był obwiniany za masakrę z lat 90. Van Veeteren, mimo emerytury, angażuje się w śledztwo ponownie, ponieważ to on 20 lat wcześniej popełnił błąd i zakończył dochodzenie błędnie wskazując winnego... Niespodziewane jego losy krzyżują się z komisarzem Barbarottim z Kymlinge. Co z tego wyniknie?
W porównaniu do wcześniejszych tomów "Stowarzyszenie Leworęcznych" jest trochę... nudne. Nie wciąga, nie przeczytasz tego jednym tchem. Rozciągnięte niczym flaki z olejem - niepotrzebnie.
Wydarzenia, które miały miejsce w latach 60 niespodziewanie wracają niczym bumerang w latach 90, żeby ponownie wyjść na wierzch w 2012 roku. Grupa nastolatków, tworząca Stowarzyszenie Leworęcznych, dokonuje przestępstwa, które mimo upływu lat, nie daje im spokoju i ciąży na wątrobie. W 2012 zostaje odnalezione ciało jednego z nich, który był obwiniany za masakrę z lat 90....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia opowiedziana w trzech płaszczyznach czasowych. Stowarzyszenie leworęcznych stanowi spoiwo całej, tragicznej historii, a żeby ją rozwikłać do boju rusza emerytowany komisarz Van Veeteren, gnębiony poczuciem porażki w tej sprawie oraz Barbarotti już przy samym końcu. Całość może wydawać się czasem zbyt rozciągnięta i lekko monotonna, ale dobrze oddaje klimat i sens całej powieści.
Ciekawa historia opowiedziana w trzech płaszczyznach czasowych. Stowarzyszenie leworęcznych stanowi spoiwo całej, tragicznej historii, a żeby ją rozwikłać do boju rusza emerytowany komisarz Van Veeteren, gnębiony poczuciem porażki w tej sprawie oraz Barbarotti już przy samym końcu. Całość może wydawać się czasem zbyt rozciągnięta i lekko monotonna, ale dobrze oddaje klimat...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpotkanie Van Vetereena z Gunarem Barbarottim! Ksiązka się nie wybija. Nesser z biegiem lat traci poziom, ale dla fanów komisarzy z dwóch serii to będzie ciekawa lektura.
Spotkanie Van Vetereena z Gunarem Barbarottim! Ksiązka się nie wybija. Nesser z biegiem lat traci poziom, ale dla fanów komisarzy z dwóch serii to będzie ciekawa lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę długa, ale świetna. Polecam.
Trochę długa, ale świetna. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChciałbym Państwu przedstawić naprawdę ciekawą książkę. Jej autorem jest Hakan Nesser. Utwór ten należy do gatunku kryminałów. Ostatnim czasem bardzo dużo czytam z tego właśnie gatunku książek. Powieść ta na pewno zakorzeni mi się na dłużej w pamięci. Kilka razy wprowadziła mnie w zaniepokojenie i zastanowienie. Do końca mnie zaskakiwała. Autor podzielił czas akcji na dwa terminy. Przeszłość i teraźniejszość. W książce czytamy o pewnym stowarzyszeniu osób leworęcznych. W utworze jak to w kryminale ktoś ginie, ktoś rozwiązuje zagadkę mordercy i ktoś musi być winny zbrodni. Moim zdaniem warto sięgnąć po właśnie tę pozycję ze względu na zawiłość akcji, różne czasy jak i zagadki kryminalne.
Chciałbym Państwu przedstawić naprawdę ciekawą książkę. Jej autorem jest Hakan Nesser. Utwór ten należy do gatunku kryminałów. Ostatnim czasem bardzo dużo czytam z tego właśnie gatunku książek. Powieść ta na pewno zakorzeni mi się na dłużej w pamięci. Kilka razy wprowadziła mnie w zaniepokojenie i zastanowienie. Do końca mnie zaskakiwała. Autor podzielił czas akcji na dwa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomita książka! Hakaan Nesser w najlepszym wydaniu. Historia - wciagająca, zagmatwana - opowiedziana jest w charakterystycznym dla niego niespiesznym tempie, ale moim zdaniem to zaleta a nie wada. Dodatkowego smaczku dodaje spotkanie dwóch znanych bohaterow Nessera - komidarza Van Veeterena i Gunnara Barbarottiego. Ciekawy pomysł. Polecam.
Znakomita książka! Hakaan Nesser w najlepszym wydaniu. Historia - wciagająca, zagmatwana - opowiedziana jest w charakterystycznym dla niego niespiesznym tempie, ale moim zdaniem to zaleta a nie wada. Dodatkowego smaczku dodaje spotkanie dwóch znanych bohaterow Nessera - komidarza Van Veeterena i Gunnara Barbarottiego. Ciekawy pomysł. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez ponad 500 stron jak to u Nessera, śledztwo niespiesznie posuwa się do przodu. W tym czasie oprócz dociekań przyczyny zbrodni na tytułowych leworęcznych emerytowany komisarz Van Vetereen je, pije i spaceruje a czynny komisarz Gunnar Barbarotti też je, pije i czasem rozmyśla o stwórcy. W tych czynnościach wspomagają ich komisarz Munster, Eva Moreno i Ewa Backman, postacie znane z poprzednich książek autora.
Książkę czyta się całkiem przyjemnie, chociaż sprawcę łatwo wytypować co psuje nieco przyjemność z lektury.
Przez ponad 500 stron jak to u Nessera, śledztwo niespiesznie posuwa się do przodu. W tym czasie oprócz dociekań przyczyny zbrodni na tytułowych leworęcznych emerytowany komisarz Van Vetereen je, pije i spaceruje a czynny komisarz Gunnar Barbarotti też je, pije i czasem rozmyśla o stwórcy. W tych czynnościach wspomagają ich komisarz Munster, Eva Moreno i Ewa Backman,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to19,03 koniec 😆👍 chyba jeden z najlepszych kryminałów Nessera. Obie Ewy, Gunnar i Van Veeteren - bosko 😁Polecam
19,03 koniec 😆👍 chyba jeden z najlepszych kryminałów Nessera. Obie Ewy, Gunnar i Van Veeteren - bosko 😁Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozczarowująca. Pomijam już ciągłe powtórzenia, które są drażniące ( typu : Wyglądasz na zadowolonego. -Zadowolonego? ; Pójdziemy do baru? -Do baru?), robiącego za gwiazdę byłego komisarza, którego udział ani o milimetr nie posuwa śledztwa do przodu, to jeszcze sprawa tak właściwie nie zostaje rozwiązana, a to do czego dochodzi policja dzieje się za sprawą osób postronnych. No i jako wisienka na torcie - jedna z najbardziej winnych i najbardziej cyniczna osoba wychodzi ze wszystkiego obronną ręką, a wszyscy policjanci jej współczują. No, jak na kryminał to cienko.
Rozczarowująca. Pomijam już ciągłe powtórzenia, które są drażniące ( typu : Wyglądasz na zadowolonego. -Zadowolonego? ; Pójdziemy do baru? -Do baru?), robiącego za gwiazdę byłego komisarza, którego udział ani o milimetr nie posuwa śledztwa do przodu, to jeszcze sprawa tak właściwie nie zostaje rozwiązana, a to do czego dochodzi policja dzieje się za sprawą osób postronnych....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHåkan Nesser w "Stowarzyszeniu leworęcznych" snuje opowieść niespieszną, naznaczoną poszlakami, fałszywymi tropami i porażkami śledczych. Niedającą przez lata spokoju tym, którzy nie rozwikłali zagadki spalonego pensjonatu Molly i ofiar ze Stowarzyszenia Leworęcznych, a wcześniej śmierci małej dziewczynki.
Siedemdziesięciopięcioletni komisarz Van Veeteren, jego dociekliwa, piękna żona i komisarz Barbarotti po nitce dojdą do kłębka. Sennie. Leniwie. W szarościach aury, spokoju przewracanych stronic książek, mijającego nieubłaganie czasu.
Przyznam, że dziwny to kryminał. O niespotykanej dawce spokoju i napięcia jednocześnie. Trącący myszką, a jednocześnie świeżością oryginalnego ujęcia. Czytałam go długo, smakowałam po kawałku. Zdumiona jednak stwierdzam, że nie męczyłam się, a delektowałam. Kontemplując każde słowo, trop, sączyłam tę historię niczym najlepszy trunek.
Różne są opinie o "Stowarzyszeniu leworęcznych". Mnie bardzo spodobało się pierwsze spotkanie z prozą Håkana Nessera. Niespieszne, pełne szczegółów, przecinających się tropów i nieszczęść ludzkich. Win i kar. Życia w cieniu bólu i utraty. Dziwne to spotkanie, jednak porywające.
Håkan Nesser w "Stowarzyszeniu leworęcznych" snuje opowieść niespieszną, naznaczoną poszlakami, fałszywymi tropami i porażkami śledczych. Niedającą przez lata spokoju tym, którzy nie rozwikłali zagadki spalonego pensjonatu Molly i ofiar ze Stowarzyszenia Leworęcznych, a wcześniej śmierci małej dziewczynki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiedemdziesięciopięcioletni komisarz Van Veeteren, jego dociekliwa,...
Rozpoczęłam zapoznawanie się z twórczością Pana Håkana Nessera od książki pt.'' Stowarzyszenie leworęcznych'' z serii Czarna seria.
Lubię poznawać książki pisane o tematyce kryminalnej zarówno tej polskiej, jak i również zagranicznej, a w tym nieznanego mi do tej pory szwedzkiego autora książek kryminalnych Håkana Nessera.
Opisywana w tym kryminale akcja toczy się w różnych latach. Możemy poznać dzięki temu, co się w nich wydarzyło.
Nadanie książce tytułu mi się spodobało.
Przyznam, że nigdy nie czułam tylu emocji, w których towarzyszy niespodziewany dreszczyk, a i również są powroty do tego, co wydarzyło się kiedyś.
Autor poruszył w tym oto kryminale bardzo ważny problem z nieakceptowaniem uczniów, którzy byli leworęczni i nie do samego końca czuli się oni z tym dobrze, a jednak mimo wszystko musieli, z nim żyć nie mówiąc o nim nikomu, że coś jest nie tak.
Zastanawiałam się, czy ten kryminał będzie na tyle wciągający, że jako jego odbiorca będę również na tyle usatysfakcjonowana z pojawieniem się komisarza Van Veeterena i inspektora Gunnara Barbarottiego i czy ich współpraca przyczyni się do rozwiązania kolejnej zagadki kryminalnej?
Ciekawostkę największą dla mnie stanowi, jak sprawa powiązana z wydarzeniami sprzed lat będzie miała znaczenie na to, co będzie toczyło się dalej po dokonanej tajemniczej zbrodni i jak ona wpłynie na dalsze życie mieszkańców.
Partnerka życiowa komisarza Van Veeterena również chce mu pomóc w rozwiązaniu popełnionej sprzed lat zbrodni, nie zostawia go w potrzebie. Taka postawa osobiście mi się podoba, ale czy komisarzowi się to podobało, nie potrafię tego w nim dostrzec, gdyż on lubi się maskować dobrze, w roli zawodowej, jak i tej dla niego ważnej prywatnej.
Pojawiają się mocne utrudnienia w tej popełnionej zbrodni, tajemnice, ale każdy chce za sobą zatrzeć najmniejsze kroki prowadzące do ujawnienia prawdy.
W każdym z czytanym rozdziałem czułam dreszczyk niepewności, jak potoczą się losy lubianych przeze mnie bohaterów.
Najważniejsze, że autor potrafi zaciekawić opisywanymi wątkami pomimo tego, że nie przebiegają w szybkim tempie.
Każdy z występujących w tym oto kryminale bohaterów posiada swój indywidualny charakter i trudno jest tak naprawdę wyczuć ich intencje, z którymi traktują samych siebie i czy są wobec samych siebie szczerzy.
Kryminał ten składa się z 63 rozdziałów.
Chciałam podkreślić to, że tego kryminału nie czyta się szybko.
Akcja w czytanym przeze mnie kryminale trzymała w dużym napięciu do samego końca.
Wydawnictwu Czarna Owca dziękuję za podarowanie mi do zrecenzowania egzemplarza książki pt.'' Stowarzyszenie leworęcznych'' z serii Czarna seria autorstwa Pana Håkana Nessera.
Polecam przeczytać ten kryminał.
Rozpoczęłam zapoznawanie się z twórczością Pana Håkana Nessera od książki pt.'' Stowarzyszenie leworęcznych'' z serii Czarna seria.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię poznawać książki pisane o tematyce kryminalnej zarówno tej polskiej, jak i również zagranicznej, a w tym nieznanego mi do tej pory szwedzkiego autora książek kryminalnych Håkana Nessera.
Opisywana w tym kryminale akcja toczy się w...
To moje pierwsze, pełnoformatowe spotkanie z twórczością Nessera. Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedno opowiadanie tego autora, choć chyba dwie lub trzy jego książki stoją na półce w moim domu rodzinnym.
I szczerze mówiąc, chyba sobie jeszcze długo nieruszone postoją…
Bardzo lubię literaturę skandynawską. Klimat tworzony przez autorów z tamtych rejonów jest naprawdę niepowtarzalny. A jednak w tej książce jakoś kompletnie nie umiałam tego poczuć.
Wszystko wydawało się mi takie płaskie. Chociaż to złe określenie. Bohaterowie mieli charakter, ale wtłoczony był on w nich tak bardzo na siłę - jakby byli zmuszeni do bycia takimi, jakimi są. Przyznaję szczerze, że to głównie ze względu na bohaterów dość ciężko czytało mi się “Stowarzyszenie leworęcznych”.
www.instagram.com/zaczytana_olcia/
To moje pierwsze, pełnoformatowe spotkanie z twórczością Nessera. Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedno opowiadanie tego autora, choć chyba dwie lub trzy jego książki stoją na półce w moim domu rodzinnym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI szczerze mówiąc, chyba sobie jeszcze długo nieruszone postoją…
Bardzo lubię literaturę skandynawską. Klimat tworzony przez autorów z tamtych rejonów jest...
Szwedzi czują ducha kryminału. Przekonałam się o tym wielokrotnie, dlatego nie dziwi mnie fakt, że ostatnia powieść Hakana Nessera spełnia wszelkie wymogi dobrej powieści kryminalnej. W dodatku autor połączył w niej siły bohaterów swoich dwóch serii kryminalnych- Van Veeterena i Barbarottiego- pozwalając im się poznać i wspólnie pracować nad śledztwem, które ma korzenie przed wielu laty.
Obaj śledczy mają już swoje lata i od wielu lat nie pracują w policji, a jednak ich doświadczenie i legendarna policyjna intuicja sprawiają, że młodsi koledzy chętnie korzystają z ich doświadczenia. A i sami panowie emeryci jeszcze nie zardzewieli, czego dowód dają rozwiązując skomplikowaną zagadkę.
Wszystko zaczyna się od odnalezienia zwłok człowieka, który 20 lat wcześniej był poszukiwany za morderstwo 4 osób, które zginęły w wyniku podpalenia pensjonatu w małym miasteczku Oosterby. Okazuje się, że ten, który miał być mordercą był jednak ofiarą. Kto w takim razie zabił?
W dochodzeniu uczestniczy emerytowany 75-letni komisarz Van Veeteren wraz ze swoją żoną. Jednocześnie w zupełnie innym miejscu toczy się śledztwo w sprawie zwłok mężczyzny znalezionych w opuszczonym domku letniskowym- tu z kolei dochodzenie prowadzi inspektor Barbarotti. W końcu okaże się, że sprawy są połączone i obie ekipy będą musiały się spotkać i połączyć siły.
Nesser opowiada tę historię na trzech płaszczyznach czasowych. Oprócz opisywania toczącego się śledztwa dowiadujemy się o wydarzeniach z lat 60., kiedy to kilkuletni chłopcy, połączeni wspólnym doświadczeniem założyli Stowarzyszenie Leworęcznych, a także z roku 1991, kiedy członkowie tego stowarzyszenia spotkali się w pensjonacie, by stracić życie w pożarze. Najciekawsze jest jednak to, co wydarzyło się pomiędzy i co sprawiło, że wszyscy na ten zjazd przybyli. Jaka wspólna tajemnica połączyła dawnych przyjaciół i za co musieli zapłacić życiem? Czy żyje ktokolwiek, kto zna prawdę? I kto stoi za wszystkimi zbrodniami? Dużo tu pytań, a odpowiedzi na nie wcale nie są proste.
Specjalnością Hakana Nessera są rozbudowane portrety psychologiczne bohaterów. W "Stowarzyszeniu Leworęcznych" najciekawsze są zmagania Van Veeterena ze świadomością przemijania. Fakt, że zbliżają się jego 75 urodziny prowokuje go do rozmyślań o starości i zmusza do życiowych rozliczeń. Prowadzone śledztwo jest jednym z nich- to sprawa, która nie dawała mu spokoju przez lata i jej zamknięcie jest symbolicznym pogodzeniem się komisarza z wejściem w jesień życia.
Przy tej powieści błyskawicznie minęła mi podróż i wieczór w czasie wyjazdu. Polecam.
Szwedzi czują ducha kryminału. Przekonałam się o tym wielokrotnie, dlatego nie dziwi mnie fakt, że ostatnia powieść Hakana Nessera spełnia wszelkie wymogi dobrej powieści kryminalnej. W dodatku autor połączył w niej siły bohaterów swoich dwóch serii kryminalnych- Van Veeterena i Barbarottiego- pozwalając im się poznać i wspólnie pracować nad śledztwem, które ma korzenie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzegoś mi jednak zabrakło w tej historii...🤔
Czegoś mi jednak zabrakło w tej historii...🤔
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy jako dziecko należeliście do jakiegoś „tajnego” klubu? Ja nic takiego sobie nie przypominam, ale zawsze marzyło mi się mieć taką swoją bazę do zabaw, szałas gdzieś w głębi lasu. No, ale jak się mieszka w mieście i jest się otoczonym przez budynki to można o takim tylko pomarzyć
Martena i Rejmusa od dziecka łączyła nić porozumienia. Postanowili założyć Stowarzyszenie Leworęcznych, do którego z czasem dołączyło jeszcze kilka osób.
Po dwudziestu latach płonie pensjonat, w którym zginęły cztery osoby. Jak się później okazało wszyscy byli członkami Stowarzyszenia. Jak to się stało, że ich zwęglone ciała znaleziono na stołówce? Dlaczego po wybuchu pożaru nie uciekli?
Po kolejnych kilkunastu latach niedaleko miejsca, gdzie znajdował się pensjonat zostaje znalezione ciało. Należy ono do piątego z kolei członka paczki, który był podejrzany o zabójstwo kolegów. Jak wynika z oględzin, śmierć nastąpiła dawno temu, prawdopodobnie w dniu wybuchu pożaru. Jak to możliwe?
To jest moje pierwsze spotkanie z autorem i nie mogę się odnieść do poprzednich serii, które zresztą jak czytam zachwalacie. Niestety ta lektura mnie nie porwała. Ciągnęła się jak flaki z olejem. Pomysł na fabułę dobry, jednak bohaterowie byli dla mnie tacy nijacy. Nikt jakoś nie wyróżniał się na tle innych i żaden nie wzbudził we mnie większych emocji. Mamy tu kilka linii czasowych, po których przeskakujemy odkrywając kolejne informacje. Rozmowy między emerytowanym Van Veeterenem, a jego żoną uważam za najsłabszą i najnudniejszą część. Spodziewałam się po tu czegoś więcej, ze względu na to, że Ulrika była psychologiem policyjnym. Najciekawsze okazały się dla mnie wydarzenia z przeszłości. Ze względu na te przeskoki w czasie moje zainteresowanie raz wzrastało, raz malało. W miarę jak odkrywamy nowe fakty i odhaczamy kolejnych podejrzanych określenie winnego nie jest trudne.
Niestety, pomimo mojego zamiłowania do skandynawskich kryminałów, ta lektura mnie nie usatysfakcjonowała. Czuję ogromny niedosyt. Niestety tak tez, bywa, ale na pewno sięgnę po poprzednie książki autora, bo widzę, że mają wielu zwolenników. Czy Wam ta książka przypadła do gustu?
Czy jako dziecko należeliście do jakiegoś „tajnego” klubu? Ja nic takiego sobie nie przypominam, ale zawsze marzyło mi się mieć taką swoją bazę do zabaw, szałas gdzieś w głębi lasu. No, ale jak się mieszka w mieście i jest się otoczonym przez budynki to można o takim tylko pomarzyć
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartena i Rejmusa od dziecka łączyła nić porozumienia. Postanowili założyć Stowarzyszenie...
W małej miejscowości dwóch przyjaciół zakłada w dzieciństwie Stowarzyszenie Leworęcznych.
Dwadzieścia lat później płonie pensjonat, niestety okazuje się są ofiary śmiertelne, nikt nie uszedł z życiem. Ta sprawa ma związek z wydarzenia sprzed lat.
Historia zaciekawiła mnie już po opisie wydawcy, przecież każdy w młodości chciał należeć do jakiejś grupy i mieć swoje tajemnice 🙂
Na stronach tej książki spotyka się dwóch tytanów Nessera: komisarz Van Veeteren oraz inspektor Gunnar Barbarotti. I zdecydowanie stwierdzam, że bliżej mi do tego pierwszego. Emerytowany policjant, który wraz z żona zagłębia się w śledztwo, niby trochę od niechcenia, ale cały czas ciągnie go do pracy, którą wykonywał przez tyle lat, poza tym zdecydowanie więcej miejsca autor poświęca właśnie Van Veeterenowi, ciekawe dlaczego 😉
Ogromnym plusem autora jest umiejętność budowania postaci i to nie tylko tu i teraz, ale ci bohaterowie dorastają razem z biegiem historii, zmieniają się i każda z nich jest przemyślana do ostatniego szczegółu.
Autor żongluje czasem, przenosimy się co chwilę do innej rzeczywistości, albo teraźniejszej, albo tej sprzed dwudziestu lat, nie ukrywam, że bardzo lubię właśnie takie prowadzenie fabuły.
Zauważyłam, że opinie na temat tej książki są bardzo podzielone. Przyznaję, że nie znam całej twórczości Nessera i trudno mi się do niej odnieść , ale mi ta książka sprawiła dużo frajdy i z pewnością nadrobię pozostałe pozycje, a trochę tego jest.
Choć finału można się domyślić wcześniej ja serdecznie Wam ją polecam 🙂
W małej miejscowości dwóch przyjaciół zakłada w dzieciństwie Stowarzyszenie Leworęcznych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwadzieścia lat później płonie pensjonat, niestety okazuje się są ofiary śmiertelne, nikt nie uszedł z życiem. Ta sprawa ma związek z wydarzenia sprzed lat.
Historia zaciekawiła mnie już po opisie wydawcy, przecież każdy w młodości chciał należeć do jakiejś grupy i mieć swoje...
Nudnawe.
Nudnawe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawiam się, jak to się stało, że po bardzo dobrej serii z komisarzem Van Veterenem, znakomitej, moim zdaniem, serii z Barbarottim, spod pióra Nessera wyszła tak słaba książka. Jest najzwyczajniej w świecie nudna i nic jej nie pomogło spotkanie na jej kartach obu wyżej wymienionych bohaterów.
Zastanawiam się, jak to się stało, że po bardzo dobrej serii z komisarzem Van Veterenem, znakomitej, moim zdaniem, serii z Barbarottim, spod pióra Nessera wyszła tak słaba książka. Jest najzwyczajniej w świecie nudna i nic jej nie pomogło spotkanie na jej kartach obu wyżej wymienionych bohaterów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSam pomysł znakomity. Zagadka wciągająca. Detektywi irytujący. Ich dialogi zbyt nudne i banalne.
Sam pomysł znakomity. Zagadka wciągająca. Detektywi irytujący. Ich dialogi zbyt nudne i banalne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomęczarnia
męczarnia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozornie wielowątkowa i zagmatwana, ale tak naprawdę łatwa do rozwiązania zagadka, do tego przedstawiona w hollywoodzko naciągany sposób. Szkoda czasu
Pozornie wielowątkowa i zagmatwana, ale tak naprawdę łatwa do rozwiązania zagadka, do tego przedstawiona w hollywoodzko naciągany sposób. Szkoda czasu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyjątkowo nie umiałam się wczuć w tę książkę. Towarzyszyło mi poczucie odrealnienia. Bohaterowie wydawali się płascy i sztuczni.
Sama intryga kryminalna świetna. Rozwiązanie tak banalne i narzucające się, a jednak nie wpadłam. Ach, jaka byłam na siebie zła :)
Wyjątkowo nie umiałam się wczuć w tę książkę. Towarzyszyło mi poczucie odrealnienia. Bohaterowie wydawali się płascy i sztuczni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama intryga kryminalna świetna. Rozwiązanie tak banalne i narzucające się, a jednak nie wpadłam. Ach, jaka byłam na siebie zła :)
UPIORY ZAPOMNIANYCH DNI
Długo czekałam na nową powieść Hakana Nessera. Dla mnie to jeden z tych autorów, którzy nigdy nie zawodzą i zawsze serwują moc wrażeń. Czy tak jednak było i tym razem? „Stowarzyszenie Leworęcznych” ukazało się nakładem wydawnictwa Czarna Owca.
Małe szwedzkie miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Dwóch prześladowanych w szkole chłopców zakłada jedyny w swoim rodzaju klub – Stowarzyszenie Leworęcznych. Z biegiem czasu dołączają do nich kolejne osoby. Wszystkich łączy to, że są mańkutami. Z biegiem lat klub zamienia się po prostu w spotkania grupy przyjaciół. Okres dojrzewania, pierwsze papierosy, alkohol, pocałunki... Wiele lat później płonie pensjonat u Molly. Tajemnicze podpalenie, liczne ofiary i tropy wiodące do założonego niemalże trzydzieści lat wcześniej niewinnego klubu. Mijają kolejne lata. Emerytowany komisarz Van Veeteren zostaje poproszony przez policję o pomoc w nietypowym śledztwie. Czy odnalezione po kilkudziesięciu latach zwłoki pomogą w wyjaśnieniu tajemniczego pożaru pensjonatu? I jak sprawy te łączą się z pewną grupą dzieci, która niegdyś założyła swoje stowarzyszenie?
Trzy plany czasowe, mnogość bohaterów, niezrównany Van Veeteren, charakterystyczny styl Nessera i ogrom zagadek. Czyż można oczekiwać czegoś więcej od dobrego kryminału? Hakan Nesser potrafi jak rzadko kto snuć pasjonującą opowieść z charakterystyczną dla siebie przenikliwością i humorem. Każdy kto czytał jego książki zapewne zgodzi się ze mną, że jest to autor o bardzo dużej indywidualności. Czekałam długo na „Stowarzyszenie Leworęcznych” i szczerze mówiąc, ocenienie tej powieści jest dla mnie bardzo kłopotliwe. Niestety, to nie jest Nesser w szczytowej formie. Myślę, że wielu jego czytelników zgodzi się ze mną. Niemrawe tempo akcji, duża rozpiętość czasowa i rózne plany sytuacyjne sprawiają, że dość ciężko czyta się tę książkę. Mam wrażenie, że pisarz najlepsze lata ma już za sobą. Jest ślamazarnie, mnóstwo wątków pobocznych rozmywa akcję. Nie jest to dobra książka, by przygodę z autorem rozpocząć. Interesująca fabuła, dobrze skonstrowana zagadka i... brak ognia. Tutaj po prostu brakuje życia. Książka rozkręca się bardzo wolno, a częste przeskoki w płaszczyznach czasowych sprawiają, że łatwo jest pogubić wątki. Mimo całej mojej sympatii dla Nessera stwierdzić muszę, że to jego najsłabsza powieść. Van Veeteren to już starzec, rozmyślania o przemijaniu i śmierci są w jego przypadku jak najbardziej na miejscu, jednak uważam, że autor przesadził. To smutna książka. Chwilami wręcz dołująca. Przyćmione zostało to, co powinno stanowić pierwszy plan – kryminalna intryga. Szwedzkie kryminały przyzwyczaiły nas do mroku, poczucia osaczenia, pewnej nerwowości narracji. To, co zrobił Nesser w „Stowarzyszeniu Leworęcznych” to po prostu zbędne frustrowanie czytelnika. I obawiam się, że każdy, kto znajomość z pisarzem rozpocznie od tej książki, nie sięgnie po inne jego powieści, a tym samym wiele straci.
Dogłębne portrety psychologiczne postaci. Budowanie bohaterów od dzieci do osób w wieku średnim - mistrzostwo. Wiele pracy wkłada Nesser w swoje książki. Interesujący pomysł, który mógł po prostu zostać nieco żywiej wykonany. Wszak od kryminałów oczekujemy także akcji i zaskoczenia. Niestety, w tej powieści autor nas tym nie raczy. Powolna narracja, zbytnie nasycenie egzystencjonalizmem, smutek. To mogła być naprawdę dobra powieść, a wyszła bardzo nijaka. Hakan Nesser utracił gdzieś żywość swojego języka, ten specyficzny humor i umiejętność manipulowania odbiorcą. Powieść miejscami po prostu nudzi, a od pisarza klasy Nessera oczekuję o wiele więcej.
Jeżeli lubicie charakterystyczny skandynawski klimat, zbrodnie i grzechy sprzed lat, koloryt małych miast – to dobrze trafiliście. Nesser doskonale się w tym czuje i namaluje Wam bogaty w smutek świat. Być może moja ocena jest zbyt surowa dlatego, że czytałam wszystkie powieści autora i wiem, że stać go na bardzo dużo. Teraz jednak otrzymałam jedynie namiastkę możliwości tego pisarza. Nie polecę książki osobom, które nie czytały wcześniej nic jego pióra. Dla tych zaś, którzy znają już jego twórczość „Stowarzyszenie Leworęcznych” jest oczywiście pozycją obowiązkową. Hakan Nesser to autor, któremu wiele można wybaczyć i myślę, że jeszcze wielokrotnie nas zaskoczy. Tym razem nie wszystko poszło tak jak powinno.
UPIORY ZAPOMNIANYCH DNI
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo czekałam na nową powieść Hakana Nessera. Dla mnie to jeden z tych autorów, którzy nigdy nie zawodzą i zawsze serwują moc wrażeń. Czy tak jednak było i tym razem? „Stowarzyszenie Leworęcznych” ukazało się nakładem wydawnictwa Czarna Owca.
Małe szwedzkie miasteczko, początek lat sześćdziesiątych. Dwóch prześladowanych w szkole chłopców zakłada...