rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Wezwanie do miłości

Średnia ocen
7,6 / 10
613 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
81
12

Na półkach:

Książka, której po prostu nie da się przeczytać na raz. Chwilowa (lub zdecydowanie dużo dłuższa) przerwa po każdym rozdziale, jest nie tyle wskazana co wręcz obowiązkowa.

Jest to pozycja, do której się wraca. Osobiście, jako, że jestem świeżo po jej ukończeniu - to nie planuję. Jednak na pewno będę o niej myślał, ponieważ nauki i myśli Autora, chodź proste to trafiają w punkt.

Fakt faktem nie wszystkie, de Mello czasem odpływa w swój własny świat. Jednak całokształt przesłania jest warty czytania ;)

Książka, której po prostu nie da się przeczytać na raz. Chwilowa (lub zdecydowanie dużo dłuższa) przerwa po każdym rozdziale, jest nie tyle wskazana co wręcz obowiązkowa.

Jest to pozycja, do której się wraca. Osobiście, jako, że jestem świeżo po jej ukończeniu - to nie planuję. Jednak na pewno będę o niej myślał, ponieważ nauki i myśli Autora, chodź proste to trafiają w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
749
601

Na półkach:

Książka pełna mądrych, otwierających oczy lekcji medytacyjnych. Moim zdaniem każdy świadomy i otwarty na siebie oraz świat wokół siebie czytelnik znajdzie w niej coś wartościowego. Bardzo trudno jest o niej mówić, jeszcze trudniej ją streścić, trzeba po prostu po nią sięgnąć i zagłębić się w lekturę. Autora znałem tylko z cytatów, przypinając mu łatkę szaleńca wzywającego do wyzbycia się siebie i ascezy. Niesłusznie tę łatkę przypiąłem. Książka mądra i wartościowa.

Książka pełna mądrych, otwierających oczy lekcji medytacyjnych. Moim zdaniem każdy świadomy i otwarty na siebie oraz świat wokół siebie czytelnik znajdzie w niej coś wartościowego. Bardzo trudno jest o niej mówić, jeszcze trudniej ją streścić, trzeba po prostu po nią sięgnąć i zagłębić się w lekturę. Autora znałem tylko z cytatów, przypinając mu łatkę szaleńca wzywającego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
14

Na półkach: ,

tak, jak piszą moi przedmówcy - to książka, do której się wraca. Nie da się jej przeczytać "na raz". To ta książka czyta czytelnika, mam wrażenie... Niełatwe, ale piękne i mądre ponadczasowe prawdy. Zdecydowanie polecam!

tak, jak piszą moi przedmówcy - to książka, do której się wraca. Nie da się jej przeczytać "na raz". To ta książka czyta czytelnika, mam wrażenie... Niełatwe, ale piękne i mądre ponadczasowe prawdy. Zdecydowanie polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
33

Na półkach:

Lubię wracać do tej książki, zrobić sobie "mini reset".. czym się obecnie kieruję moja głowa.
Naprawdę daję do myślenia i godna polecenia.

Lubię wracać do tej książki, zrobić sobie "mini reset".. czym się obecnie kieruję moja głowa.
Naprawdę daję do myślenia i godna polecenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
337
266

Na półkach:

Daje do myślenia. Człowiek zaczyna się zastanawiać, jakie programy sobie zainstalował. Pora je odinstalować...

Niemniej nie łyknęłam wszystkiego jak leci. Życie trzeba też przeżywać. Jak dla mnie De Mello był zbyt skrajnym stoikiem.

Daje do myślenia. Człowiek zaczyna się zastanawiać, jakie programy sobie zainstalował. Pora je odinstalować...

Niemniej nie łyknęłam wszystkiego jak leci. Życie trzeba też przeżywać. Jak dla mnie De Mello był zbyt skrajnym stoikiem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
12
12

Na półkach:

Otwiera oczy. Warto czytać powoli i medytować nad treścią. Bardzo ciekawe, że każdy rozdział poprzedzony jest cytatem z Biblii- i dokładnie się do niego odnosi.

Otwiera oczy. Warto czytać powoli i medytować nad treścią. Bardzo ciekawe, że każdy rozdział poprzedzony jest cytatem z Biblii- i dokładnie się do niego odnosi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
118
22

Na półkach:

Cudowna książka otwierająca oczy na prawdziwe źródło naszych problemów i cierpień jakimi są przywiązania. Autor mówi w niej o zagadnieniach doświadczanych przez nas na co dzień (podczas czytania możemy ujrzeć sytuacje żywcem wzięte z naszej codzienności, przesłania, motywacje, rozumowania którymi się kierujemy) . Po jej przeczytaniu ujrzymy szereg ,,usypiających" nas idei wpojonych nam za młodu w szkołach, domach przez równie ,,uśpione" społeczeństwo. Obok ,,Przebudzenia" pozycja obowiązkowa!

Cudowna książka otwierająca oczy na prawdziwe źródło naszych problemów i cierpień jakimi są przywiązania. Autor mówi w niej o zagadnieniach doświadczanych przez nas na co dzień (podczas czytania możemy ujrzeć sytuacje żywcem wzięte z naszej codzienności, przesłania, motywacje, rozumowania którymi się kierujemy) . Po jej przeczytaniu ujrzymy szereg ,,usypiających" nas...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
731
641

Na półkach: , , , , , ,

Bardzo dobra książka, chyba nawet lepsza niż "Przebudzenie", a na pewno dla mnie lepsza - "Przebudzenie" było dobre, ale raczej na zasadzie: "też tak mam, też tak myślę", natomiast z tej książki czuję, że mogę coś (ważnego) naprawdę wyciągnąć.
Autor fajnie pisze o związkach, przywiązaniu (zarówno do rzeczy jak i nawet najukochańszych ludzi) - wielu ludziom pewnie będzie trudno to pojąć ale ja myślę, że ma dokładnie rację, a już na pewno taki sposób patrzenia zdjął by cały lęk z tych wszystkich którzy się tak boją obecnych "niepewnych" czasów, losów świata i papierowego pieniądza i w ogóle wszystkiego ;) A wystarczy tylko jedna jedyna rzecz: wyzbyć się przywiązania, już żadna zmiana nie będzie napawała lękiem.

Wybrane cytaty:

"Rozejrzyj się wokoło i popatrz, czy potrafisz znaleźć choć jedną osobę, która jest naprawdę szczęśliwa — to znaczy wolna od lęku, różnego rodzaju obaw, niepokojów, napięć i zmartwień. Miałbyś szczęście, gdybyś znalazł jedną taką osobę na sto tysięcy. To powinno doprowadzić cię do wniosku, że to zaprogramowanie i te przekonania, które dzielisz z tyloma innymi ludźmi, są podejrzane. Lecz ty także zostałeś zaprogramowany w taki sposób, by niczego nie podważać, by nie mieć wątpliwości; by po prostu zaufać założeniom, które narzuca ci twoja tradycja, kultura, społeczeństwo i religia. I tak zostałeś wyćwiczony, że jeżeli nie jesteś szczęśliwy, to obwiniasz siebie, a nie to swoje zaprogramowanie, nie idee i przekonania wyniesione ze środowiska swej kultury. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że większość ludzi została poddana takiemu praniu mózgu, że nawet nie zdają sobie z tego sprawy, jak bardzo są nieszczęśliwi — podobnie jak człowiek, który śni, nie mając najmniejszego pojęcia o tym, że śni."
(pdf.str.3-4)
- noo i w ten sposób faktycznie mogę się zgodzić że ludzie są "zaprogramowani"... A dalej na str. 5 jest o zniewoleniu - i znów, tak, w taki sposób przez przekonania narzucone nam przez rodziców, otoczenie, jesteśmy zniewoleni. Ale nie w żaden inny. To by była doskonała książka dla odbiorców książek w stylu "Zapiski zarazy" i podobnych treści :P


"Pomyśl o kimś, kogo miłości pożądasz. Czyż nie pragniesz być dla niego kimś ważnym, wyjątkowym i wiele znaczyć w jego życiu? Czy nie chciałbyś, by ta osoba troszczyła się o ciebie i interesowała się tobą w sposób szczególny? Jeśli tak jest, to otwórz oczy i zobacz, jak szaleńczo oczekujesz, by inni zarezerwowali sobie ciebie na własny użytek, by ograniczyli twoją wolność dla własnej korzyści, by kontrolowali twoje zachowanie, twój wzrost i twój rozwój zgodnie z osobistym interesem. Przypomina to sytuację, w której ktoś powiedziałby do ciebie: Jeśli chcesz być dla mnie kimś wyjątkowym, musisz się zgodzić na moje warunki. Z chwilą gdy przestaniesz żyć zgodnie z moimi oczekiwaniami, przestaniesz być dla mnie kimś szczególnym. Ty przecież chcesz odegrać w czyimś życiu wyjątkową rolę, czyż nie tak? A więc musisz płacić cenę swojej wolności. Musisz tańczyć tak, jak inni ci zagrają; podobnie jak sam spodziewasz się, że inni będą tańczyć na twoją melodię, jeśli mają być dla ciebie kimś szczególnym.
Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj samego siebie, czy warto płacić tak wysoką cenę za tak niewiele. Wyobraź sobie, że do osoby, na której uczuciach ci zależy, zwracasz się następująco: Pozwól mi być sobą, zachować swoje myśli, zaspokajać kaprysy, zachowywać się w sposób, który odpowiada moim gustom. W chwili gdy to powiesz, zrozumiesz, że domagasz się rzeczy niemożliwej. Oczekiwać od kogoś, by był dla ciebie kimś wyjątkowym, w gruncie rzeczy oznacza bez przerwy starać się o to, by temu komuś zrobić przyjemność. A w konsekwencji stracić własną wolność. Poświęć na to wystarczająco dużo czasu."
(pdf.str.8)
- to jest dobre...

"Za każdym razem, kiedy oddalasz się od przedmiotu twego przywiązania, pozostawiasz przy nim swoje serce, i tak oto nie możesz się zaangażować w sytuacje, które kolejno się pojawiają. Symfonia życia trwa nadal, ale ty spoglądasz w przeszłość, przywarłeś do kilku taktów melodii, zatykając uszy na pozostałe fragmenty utworu i doprowadzając do dysharmonii i konfliktu pomiędzy tym, co życie ci oferuje, a tym, czego się uczepiłeś. Pojawia się napięcie i lęk, które oznaczają prawdziwą śmierć dla miłości i pełnej radości wolności, która jest owocem miłości. Miłość i wolność można znaleźć tylko wtedy, kiedy człowiek potrafi cieszyć się każdą nową chwilą, która nadchodzi, i następnie gdy pozwala jej odejść, by móc być w pełni otwartym na przychodzącą rzeczywistość."
(pdf.str.20)


"Gdyby cię zapytano: Co powoduje, że nie czujesz się bezpieczny?,prawie na pewno dałbyś złą odpowiedź. Może powiedziałbyś: Mój przyjaciel zbyt mało mnie kocha, lub: Nie mam wystarczającego wykształcenia, a jest mi ono potrzebne, lub coś w tym rodzaju. Innymi słowy, wskazywałbyś na pewną zewnętrzną sytuację, nie zdając sobie sprawy, że poczucie braku bezpieczeństwa nie jest powodowane przez żadne zewnętrzne czynniki, lecz wyłącznie przez twoje emocjonalne zaprogramowanie, przez coś, co mówi do ciebie w twojej głowie. Jeśli zmienisz swój program, twoje uczucia niepewności znikną w jednej chwili, mimo że wszystko w świecie zewnętrznym pozostanie takie, jak było. Jeden człowiek czuje się całkiem bezpiecznie, właściwie nie mając pieniędzy w banku, a inny będzie się czuł niepewnie nawet, gdy ma ich bardzo dużo. To, co ich różni, to nie ilość pieniędzy, ale ich oprogramowanie. Jedna osoba nie ma wcale przyjaciół, a mimo to czuje się całkowicie bezpieczna, jeśli chodzi o miłość ludzi. Ktoś inny czuje się niepewnie nawet w najbardziej zaborczym i wyłącznym związku. Znów różnica jest w programach.
(...) musisz zrozumieć, że to twoje zaprogramowanie przejąłeś od niepewnych ludzi, którzy, gdy byłeś bardzo młody i podatny, nauczyli cię swoim zachowaniem i swoimi panicznymi reakcjami, że ilekroć świat zewnętrzny nie przystaje do pewnego wzoru, musisz w sobie stworzyć emocjonalny niepokój, który nazywa się niepewnością. I musisz robić wszystko, co w twojej mocy, aby zmienić układ w zewnętrznym świecie: zarobić więcej pieniędzy, szukać więcej zabezpieczeń, udobruchać i przypodobać się osobie, którą obraziłeś itd., itd., po to, by opuściła cię niepewność. Wystarczy, abyś zdał sobie sprawę z tego, że nie musisz tego robić, że zmiana zewnętrznych okoliczności niczego nie rozwiązuje, a emocjonalny niepokój spowodowany jest wyłącznie przez ciebie i twoją kulturę.
(...)
Ostatecznie uczucia braku bezpieczeństwa znikną jedynie wtedy, gdy osiągniesz tę błogosławioną zdolność ptaków w powietrzu i kwiatów na polu, aby żyć w pełni chwilą obecną, jedną chwilą. Chwila obecna, choćby nie wiem jak bolesna, nigdy nie jest nie do zniesienia. Nie do wytrzymania jest to, co wydaje ci się, że zdarzy się za pięć godzin albo za pięć dni. Nie do zniesienia są tego rodzaju słowa, które sobie powtarzasz w głowie: To jest okropne, to jest nie do wytrzymania, jak długo to ma zamiar trwać itd."
(pdf.str.28-29)


(czytana/słuchana: 11-12.05.2022)
5/5

Bardzo dobra książka, chyba nawet lepsza niż "Przebudzenie", a na pewno dla mnie lepsza - "Przebudzenie" było dobre, ale raczej na zasadzie: "też tak mam, też tak myślę", natomiast z tej książki czuję, że mogę coś (ważnego) naprawdę wyciągnąć.
Autor fajnie pisze o związkach, przywiązaniu (zarówno do rzeczy jak i nawet najukochańszych ludzi) - wielu ludziom pewnie będzie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
12
6

Na półkach:

Cudo!

Cudo!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16
15

Na półkach:

Jak dla mnie jest kontynuacją wcześniejszego "Przebudzenia". Osobiście liczyłam na pewne uzupełnienie kilku niedomówień czy też wyjaśnienie kwestii które frapowały mnie po przeczytaniu Przebudzenia. Wciąż czuję niedosyt, więc pewnie pokuszę się o kolejną jego publikację xD

Jak dla mnie jest kontynuacją wcześniejszego "Przebudzenia". Osobiście liczyłam na pewne uzupełnienie kilku niedomówień czy też wyjaśnienie kwestii które frapowały mnie po przeczytaniu Przebudzenia. Wciąż czuję niedosyt, więc pewnie pokuszę się o kolejną jego publikację xD

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1430
1430

Na półkach:

"WEZWANIE DO MIŁOŚCI" ANTHONY DE MELLO

Jest to zbiór trzystu jeden medytacji autora, który znany jest jako hinduski mistyk i psychoterapeuta. Jako trzydziestoletni mężczyzna wstąpił do zakonu jezuitów.
To o czym pisze zyskuje wielu wielbicieli, ale i przeciwników, ponieważ ukazuje czasem wręcz bulwersująca i szokująca prawdę od tej, którą znamy.
Jego słowa wzbudzają kontrowersje i wielkie emocje.

Uważam, iż autor wykazał się wielką odwagą ukazując nam świat, który zobaczył wraz z regułami jakie nim żądzą. Ukazał też ludzi takimi jacy są naprawdę.
Jest to bardzo mądra i pouczająca lektura. Pełno w niej zaskakujących wniosków, szokujących prawd.
Absolutnie nie można autorowi odmówić bystrości umysłu, wnikliwości i odwagi w ukazaniu prawdy.
Przyznaję, nie czytałam książki "Przebudzenie" i już wiem, że koniecznie muszę to nadrobić.

Autor przekonuje nas, że to co przeszkadzam nam kochać, być szczęśliwym i wolnym to przywiązanie.
Zarówno do rzeczy, jak i do ludzi. Jak przeszkadzają nam nasze pragnienia, żądze, chciwość, wiara i fałszywe przekonania.
Jak wielką rolę odgrywa w naszym życiu to jak zostaliśmy zaprogramowani przez rodziców, środowisko, kulturę czy religię.
Przywiązanie zostało wprost nazwane głównym zabójca życia.
Przeczytamy też głośne i donośne wezwanie do wyzwolenia się z niewrażliwości, która powoduje, że człowiek jest ślepy i głuchy na otaczający go świat i siebie samego.
W miłości też przywiązujemy się do kogoś i często nie chodzi tutaj o uczucie miłości lecz potrzebę bycia kochanym czy bezpiecznym.
Prawdziwa miłość rodzi się ze świadomości, bo tylko wtedy widzimy osobę taką jaka jest naprawdę i właśnie wtedy możemy ją pokochać naprawdę.
Autor namawia nas, abyśmy nie trzymali urazy, bo ona nas niszczy. Warto też odpuścić, gdy coś nie idzie zgodnie z planem, warto dać sobie prawo do bycia nieidealnym i cieszyć się z małych rzeczy.

Jestem pewna, że ta niespełna sto sześćdziesięcio stronicowa lektura skłoni Was do refleksji i zastanowienia się nad sobą.
Zawsze warto zatrzymać się w biegu życia oraz wyścigu z czasem i zastanowić się kim jesteśmy, czy jesteśmy szczęśliwi i czy tak naprawdę żyjemy.
Może warto wyzwolić się z własnych ograniczeń i murów, które postawiano naokoło nas twierdząc, że to dla naszego dobra.

"WEZWANIE DO MIŁOŚCI" ANTHONY DE MELLO

Jest to zbiór trzystu jeden medytacji autora, który znany jest jako hinduski mistyk i psychoterapeuta. Jako trzydziestoletni mężczyzna wstąpił do zakonu jezuitów.
To o czym pisze zyskuje wielu wielbicieli, ale i przeciwników, ponieważ ukazuje czasem wręcz bulwersująca i szokująca prawdę od tej, którą znamy.
Jego słowa wzbudzają...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
129
129

Na półkach:

Kiedyś, na początku mojej duchowej drogi, zachwycałem się tą książką. Dziś uważam, że jest zarówno dobra co szkodliwa.
Zdecydowanie poleciłbym klasyczną naukę katolicką uformowaną przed soborem watykańskim II niż tego typu książki. Ta książka to jeden wielki "religijno-filozoficzny wór", z którego cokolwiek się wyłowi, może być przydatne w życiu.

Kiedyś, na początku mojej duchowej drogi, zachwycałem się tą książką. Dziś uważam, że jest zarówno dobra co szkodliwa.
Zdecydowanie poleciłbym klasyczną naukę katolicką uformowaną przed soborem watykańskim II niż tego typu książki. Ta książka to jeden wielki "religijno-filozoficzny wór", z którego cokolwiek się wyłowi, może być przydatne w życiu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
227
33

Na półkach:

Dobra pozycja do codziennej, porannej medytacji.

Dobra pozycja do codziennej, porannej medytacji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
248
247

Na półkach:

Wezwanie do miłości to druga książka Anthony De Mello, którą miałam przyjemność przeczytać. To książka, którą najlepiej sobie dawkować, skupiać się i czytać będąc "czystym" na umyśle. Anthony mocno przypomina mi swoim podejściem do życia Ajahn'a Brahm. Uwielbiam obu Panów!

IG: Czytomanka

👉To ostatnie medytacje Antonhy De Mello, które przedstawił w książce. Ich tematem jest przede wszystkim miłość i to, co ją utrudnia: przywiązania, pragnienia, żądza, chciwość, system wierzeń lub przekonań.

👉Takie książki skłaniają do refleksji nad sobą, swoim zachowaniem, to kim się jest, co można zmienić, czy postępujemy w zgodzie ze sobą. Sposób pisania mocno do mnie przemawia- zdaje sobie sprawę, że nie każdy lubi tego typu książki, jednak mając odrobinę refleksji nad sobą zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Warto wyjść poza swoje schematy- zdecydowanie polecam.

❗Ocena: 10/10

Wezwanie do miłości to druga książka Anthony De Mello, którą miałam przyjemność przeczytać. To książka, którą najlepiej sobie dawkować, skupiać się i czytać będąc "czystym" na umyśle. Anthony mocno przypomina mi swoim podejściem do życia Ajahn'a Brahm. Uwielbiam obu Panów!

IG: Czytomanka

👉To ostatnie medytacje Antonhy De Mello, które przedstawił w książce. Ich tematem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1350
1292

Na półkach: ,

„… Twoje ego jest sprawnym technikiem, ale nie potrafi być kreatywne. Wybiera utarte metody… ”

Słynny hinduski mistyk komentuje wybrane fragmenty Ewangelii przez pryzmat duchowości Wschodu. Z mojej pespektywy sądzę, że książkę fajnie się czyta. Zawiera wiele życiowych spostrzeżeń. Autor korzysta z prostego języka, zrozumiałego i nie boi się też żartobliwych anegdot.

Anthony de Mello, jezuita, urodził się w 1931 roku w Bombaju, ukończył studia filozoficzne, teologiczne i psychologiczne. W swych licznych pracach łączył tradycyjną mistykę europejską z filozofią i mistyką Wschodu. Wykorzystywał swoje psychoterapeutyczne umiejętności w pracy duszpasterskiej, nierzadko wkraczając w obszar psychologii duchowości. Działo się tak, dlatego, że był raczej przewodnikiem duchowym niźli psychoterapeutą. Zmarł nagle w 1987 roku. Czy wykorzystał swój talent w pełni?

Pierwszą cechą miłości jest jej powszechny charakter. Do tego uczucia nie można nikogo zmusić. Miłość czerpie radość z kochania. Ostatnią jej cechą jest wolność. Kiedy pojawia się przymus, kontrola i konflikt wtedy po prostu umiera. Podobno gdy jesteś zakochany nie jesteś nieczuły i złośliwy. 😉 Miłość wyrasta ze świadomości. Ważne jest też odpowiednie widzenie. Warto też pozbyć się niepewności. Nie liczy się wtedy wygląd fizyczny i wiek. Poczucie bezpieczeństwa staje się ostoją spokoju. To teraźniejszość dostarcza sił. A może się nie zgodzicie z pisarzem? Liczę na Wasze komentarze pod tekstem. 😉 Musimy być wrażliwym na życie, rzeczy i osoby.

„Wezwanie do miłości” prezentuje ostatnie medytacje Anthony'ego de Mello, autora słynnego „Przebudzenia”. Są to zapiski człowieka, który miał odwagę zobaczyć rzeczywistość i dlatego był pełen współczucia i miłości dla wszelkich istot i rzeczy, mistyka, który rozkoszował się wszystkim i niczym.

Ich tematem jest przede wszystkim miłość i to, co ją utrudnia: przywiązania, pragnienia, żądza, chciwość, system wierzeń lub przekonań - jednym słowem uwarunkowania oraz sposób, w jaki można się od nich wyzwolić po to, aby wiedzieć i kochać.

„Wezwanie do miłości” tworzy wraz z „Przebudzeniem” integralną całość, która pozwala głębiej i adekwatniej zrozumieć przesłanie Anthony'ego de Mello.

Gorąco polecam
Katarzyna Żarska
http://zarska18.blogspot.com/

Wydawnictwo: ZYSK i S-KA
Premiera: 19.11.2019 r.
Przekład: Justyna Grzegorczyk
Opracowanie graficzne okładki: Agnieszka Herman
Oprawa: twarda
Liczba stron: 170
(nowość wydawnicza) w mojej biblioteczce

„… Twoje ego jest sprawnym technikiem, ale nie potrafi być kreatywne. Wybiera utarte metody… ”

Słynny hinduski mistyk komentuje wybrane fragmenty Ewangelii przez pryzmat duchowości Wschodu. Z mojej pespektywy sądzę, że książkę fajnie się czyta. Zawiera wiele życiowych spostrzeżeń. Autor korzysta z prostego języka, zrozumiałego i nie boi się też żartobliwych anegdot....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1679
1674

Na półkach: ,

#760 - Wezwanie do miłości - Anthony de Mello - Zysk i S-ka Wydawnictwo
#320/52/2021

Książka ma 170 stron. Swoją premierę w tym wydaniu miala dnia 19.11.2019 roku.

"Czym jest to, co zobaczysz ? Wszystkim i niczym. Spadającym liściem, zachowaniem przyjaciela, zmarszczkami na powierzchni jeziora, stosem kamieni, zniszczonym budynkiem, zatłoczoną ulicą, gwieździstym niebem, czymkolwiek."

Takie kisążki jak ta, skłaniają do refleksji nad samym sobą i zdecydowanie warto po nie j=sięgać.

"Życie dla tych, którzy maja uszy, by słuchać jest symfonią, jednak człowiek, który naprawdę słyszy muzykę jest rzadkością. Dlaczego ? Ponieważ ludzie są zajęci słuchaniem hałasów, które ich uwarunkowanie i zaprogramowanie umieściło w ich głowach. To i jeszcze coś - ich przywiązania. Przywiązanie jest głównym zabójcą życia."

Bardzo polecam Wam tą książkę <3 <3 <3 Ja osobiście uwielbiam taką literaturę. Dziekuję Zysk i S-ka Wydawnictwo za możliwość jej przeczytania.

https://www.facebook.com/zaczytanaeliza/photos/a.1656801191286441/2752660415033841/

#760 - Wezwanie do miłości - Anthony de Mello - Zysk i S-ka Wydawnictwo
#320/52/2021

Książka ma 170 stron. Swoją premierę w tym wydaniu miala dnia 19.11.2019 roku.

"Czym jest to, co zobaczysz ? Wszystkim i niczym. Spadającym liściem, zachowaniem przyjaciela, zmarszczkami na powierzchni jeziora, stosem kamieni, zniszczonym budynkiem, zatłoczoną ulicą, gwieździstym niebem,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6
5

Na półkach:

Świetna książka, która tak samo jak Przebudzenie wymaga wyjścia poza pewne schematy. W codziennej gonitwie warto sięgać po takie lektury, które skłaniają do refleksji nad sobą.

Świetna książka, która tak samo jak Przebudzenie wymaga wyjścia poza pewne schematy. W codziennej gonitwie warto sięgać po takie lektury, które skłaniają do refleksji nad sobą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2568
858

Na półkach: , ,

Na rynku wydawniczym ukazało się wznowienie książki zawierającej medytacje Anthony’ego de Mello (1931-1987), który był hinduskim jezuickim księdzem oraz psychoterapeutą i jest znany dzięki książkom o duchowości. Nic w tym dziwnego, że zyskał rozgłos, bowiem w udzielaniu rad jest szczery i konkretny.
W trzydziestu jeden medytacjach de Mello z charakterystyczną zwięzłością pokazuje, że warto przełamać pewnego rodzaju iluzję, bańkę, mur, które przeszkadzają w prawdziwym pojmowaniu i rozumieniu miłości. Fałszywe przekonania definiują bowiem świat człowieka, który nawet nie podejrzewa, że jego postrzeganie wszystkiego jest zniekształcone.
Każdy rozdział zaczyna się krótkim cytatem zaczerpniętym z Biblii. Potem jednak autor na bazie przywoływania konkretnych przykładów z życia, udziela rad dotyczących nadmiernego przywiązania do rzeczy materialnych, niebezpiecznych ambicji, definiowania swojej postawy poprzez posiadanie pieniędzy, rzeczy i kolejnych osiągnięć w karierze zawodowej. Jesteśmy więźniami niekończącej się listy przywiązań i nie potrafimy być sobą. De Mello twierdzi, że miłość rodzi się ze świadomości. Innymi słowy dopiero wtedy, gdy widzimy innych takimi, jakimi są, możemy zacząć naprawdę kochać. Ale nie tylko musimy starać się widzieć innych z jasnością, musimy badać siebie bez nieporozumień. Zadanie nie jest jednak łatwe. De Mello uświadamia, że najbardziej bolesnym aktem jest akt widzenia, zrozumienie jak zostało się zaprogramowanym przez rodziców, kulturę, środowisko, religię. To w tym akcie rodzi się miłość. Należy więc przyjrzeć się wnikliwie i głęboko własnym emocjom, zająć się własnymi przywiązaniami i lękami generowanymi przez te przywiązania. Droga ta prowadzić będzie do wyzwolenia z niewrażliwości, która czyni człowieka głuchym i ślepym na siebie samego i świat. Miłość, podobnie jak wrażliwość, jest albo w pełni, albo jej po prostu nie ma (s. 129).
To książka, która rzuca wyzwanie do zmian w myśleniu i podejściu do wielu spraw, które być może przytłaczają. Nie ma tu rozdziału na ludzi wierzących i niewierzących. To raczej swego rodzaju poradnik życia dla wszystkich. Momentami de Mello posuwa się nawet do skrajności, chcąc aby czytający wyciągnął jak najlepsze wnioski i jak najwięcej z tego toku medytacji. Prawdopodobnie większość ludzi nie będzie w stanie osiągnąć tego stanu oświecenia, jaki przyświecał de Mello, biorąc pod uwagę, że wymaga to wielu wyrzeczeń i przede wszystkim radykalnej zmiany w podejściu do wielu spraw. Świadomość uzdrawia, przemienia i wywołuje wzrost. De Mello pisze, że życie dla ludzi, którzy mają uszy, aby słuchać, jest symfonią, jednak człowiek, który naprawdę słyszy muzykę, jest rzadkością (s. 57).
Jak mają się jednak poglądy Anthony’ego de Mello wobec nauczania Kościoła? Jako osoba wierząca, poszukałam w internecie i ten aspektu problemu. Warto wiedzieć, że w 1998 r. Joseph kardynał Radzinger, wówczas prefekt w Kongregacji Nauki Wiary, a dziś emerytowany papież Benedykt XVI, podpisał dokument przekazujący stanowisko Kościoła wobec książek hinduskiego jezuity. Ojciec Święty Jan Paweł II zatwierdził informacją przyjętą na Zebraniu plenarnym Kongregacji Nauki Wiary, i nakazał jej opublikowanie. Czytamy w nim między innymi, że w licznych fragmentach dzieł de Mello można dostrzec proces stopniowego odchodzenia od istotnych treści wiary chrześcijańskiej. Objawienie dokonane w Chrystusie autor zastępuje intuicyjnym pojmowaniem Boga bez żadnej formy ani obrazów, mówi nawet o Bogu jako czystej pustce. /…/ O. de Mello wyraża szacunek dla Jezusa i podaje się za Jego „ucznia”, ale stawia Go na równi z innymi nauczycielami. Jedyna różnica między Nim a innymi ludźmi polega na tym, że Jezus był „przebudzony” i w pełni wolny, inni natomiast nie. Nie jest uważany za Syna Bożego, a jedynie za tego, kto uczy nas, że wszyscy ludzie są dziećmi Bożymi./…/ W wielu fragmentach stwierdza się, że samo pytanie o los człowieka po śmierci nie ma znaczenia. Powinno go interesować jedynie obecne życie. /…/. Kongregacja Nauki Wiary uznała za konieczne orzec, że przedstawione poglądy Anthony’ego de Mello są niezgodne z wiarą katolicką i mogące wyrządzić poważne szkody.

Na rynku wydawniczym ukazało się wznowienie książki zawierającej medytacje Anthony’ego de Mello (1931-1987), który był hinduskim jezuickim księdzem oraz psychoterapeutą i jest znany dzięki książkom o duchowości. Nic w tym dziwnego, że zyskał rozgłos, bowiem w udzielaniu rad jest szczery i konkretny.
W trzydziestu jeden medytacjach de Mello z charakterystyczną zwięzłością...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2692
936

Na półkach: , , ,

Rozważania Anthony’ego de Mello pt. „Wezwanie do miłości” po raz pierwszy czytałam ponad dwadzieścia parę lat temu będąc nastolatką😊. Dzięki wznowieniu publikacji przez Wydawnictwo @Zysk i S-ka postanowiłam ponownie zapoznać się z przemyśleniami autora na temat współczesnego świata, jego bolączek, żali, trwóg przy okazji sprawdzając, czy nie straciły na aktualności. Przeczytać niewiele ponad sto pięćdziesiąt stron to nie wyczyn. Książkę pochłonęłam w jeden wieczór nie odrywając się od niej ani na moment. Przecież nie można przerywać medytacji😉.

„(…) to w jaki sposób panujesz nad sytuacją, określa też to, w jaki sposób panujesz nad sobą” – „Wezwanie do miłości” Anthony de Mello.

Zapytacie, co agnostyk znajdzie w medytacjach Jezuity. Wiele, naprawdę wiele dla siebie. Ta książka nie jest pozycją tylko dla wierzących. W większości odnosi się do ludzkiej codzienności, naszych uczuć, emocji. Do tego co najważniejsze, byśmy mogli wzrastać rozwijając się każdego dnia. To zapiski z obserwacji i poznawania siebie. Uczą uważności na swoje JA, na swoje emocje, tak często skrywane w najdalsze zakątki naszych serc. Wyjątkowo spodobała mi się koncepcja wielu warstw, które każdy z nas ma. Warstw, które nas ukształtowały. To nasze przekonania, przyzwyczajenia, idee, przywiązania, lęki, czy chociażby tradycja i kultura. Tak na wiele z nich nie mamy wpływu. Wiele „wyssaliśmy” z mlekiem matki. Świadomość jednak ich obecności pozwala nam lepiej zrozumieć siebie, a tym samym wszystko to, co nas otacza.


„(…) Tak naprawdę nic na świecie nie jest bardziej przenikliwe od miłości. To nie miłość jest ślepa, tylko przywiązanie. Przywiązanie to stan kurczowego przywarcia, który bierze się z fałszywego przekonania, że coś lub ktoś jest nieodzowny dla naszego szczęścia” – „Wezwanie do miłości” Anthony de Mello.

De Mello zaskoczył mnie rozwinięciem kwestii przywiązania vs. miłości do siebie, do innych, do otaczającego nas świata. Nie przypominam sobie, by był to wątek, który zaintrygował mnie tak bardzo te wiele lat temu. Teraz z pokorą czytałam, że często mylimy szczęście i miłość z przywiązaniem, które daje nam pozorne poczucie bezpieczeństwa. Może przestać? Może warto to porzucić, tak jak radzi autor?

Każdy z czytelników sam musi sobie odpowiedzieć na pewne pytania. Sam zrewidować swoje podejście, uważnie wsłuchać się w siebie. Jeśli potrzebujecie odrobiny wytchnienia i zastanowienia się nad tym, z czego tak naprawdę się składa nasze życie i nasze człowieczeństwo, to zachęcam do rozważań pod przewodnictwem jednego z najbardziej znanych przewodników duchowych.

Rozważania Anthony’ego de Mello pt. „Wezwanie do miłości” po raz pierwszy czytałam ponad dwadzieścia parę lat temu będąc nastolatką😊. Dzięki wznowieniu publikacji przez Wydawnictwo @Zysk i S-ka postanowiłam ponownie zapoznać się z przemyśleniami autora na temat współczesnego świata, jego bolączek, żali, trwóg przy okazji sprawdzając, czy nie straciły na aktualności....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
710
512

Na półkach:

Jedna z moich ulubionych książek motywacyjnych - teraz w twardej oprawie. Poprzednie wydanie mam z 2019 roku.
,,Wezwanie do miłości " czytałam już dwukrotnie i na pewno będę do niego wracać.

Anthony de Mello był hinduskim przewodnikiem duchowym oraz psychoterapeutą. W swoich książkach zawarł zdobytą wiedzę, która pozwala dostrzec prawdę. Mówi o tym jak ważne w życiu jest szczęście i jak często przywiązanie - do innego człowieka, systemu wierzeń i społeczeństwa - nam w tym przeszkadza. Książka pozwoli dostrzec, że od małego jesteśmy programowani do osiągania konkretnych celów, a gdy tak nie jest, czujemy frustrację. Co więcej, zdobycie upragnionego celu, często wywołuje uczucie pustki, którą ponownie musimy czymś zapełnić.

Każdy rozdział jest inspirujący. Opis bezinteresownej miłości oraz kontrolowania swoich emocji otwierają oczy. Podobał mi się wątek gwałtownych ludzi i tego jak na nas oddziałują. Autor podpowiada, by nie chować urazy, ponieważ nienawiść wyniszcza tylko nas, a nie ludzi o których myślimy. Ponadto Anthony de Mello opowiada, że nie da się na siłę utrzymać wszystkich w swoim życiu. Jeśli ktoś wywołuje w tobie skrajne emocje - odpuść. Otaczaj się tymi przy których świetnie się czujesz.

Polecam ❤️

Jedna z moich ulubionych książek motywacyjnych - teraz w twardej oprawie. Poprzednie wydanie mam z 2019 roku.
,,Wezwanie do miłości " czytałam już dwukrotnie i na pewno będę do niego wracać.

Anthony de Mello był hinduskim przewodnikiem duchowym oraz psychoterapeutą. W swoich książkach zawarł zdobytą wiedzę, która pozwala dostrzec prawdę. Mówi o tym jak ważne w życiu jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
656
652

Na półkach:

„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek,
choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł”.


Mt 16,26






Mistrz modlitwy tak o nim mówią przyjaciele i znajomi, mistyk, psychoterapeuta, hinduski jezuita, to właśnie Anthony de Mello. Wszystkie jego książki łączy tradycja mistyki europejskiej z duchowością Dalekiego Wschodu. Jego przesłanie sprowadza się do trzech pojęć oświecenie, szczęście oraz miłość. Mimo tego, że jego pozycje są tak bardzo psychologiczne, unika on specjalistycznego języka i wszystkie swoje przemyślenia kieruje do czytelnika w sposób nowoczesny i przystępny.


Poglądy Autora często są odbierane za awangardowe, kontrowersyjne i mocno bulwersujące. Nie do końca wiadomo dlaczego, ponieważ wszelkie myśli pisarza wzorowane są na naukach Ojców Kościoła, mistyków oraz świętych. Być może coraz bardziej lewackie społeczeństwo, po prostu odrzuca mocno chrześcijańsko — daleko wschodnie poglądy Anthnego de Mello. Mimo tego ja jestem w tej krytycznej części społeczeństwa.


Pisarz uważa, że prawdziwa duchowość, szczęście oraz miłość nie polega na nabywaniu, ale odrzucaniu pragnień. Jego zdaniem również nie ma jednej drogi do duchowości, szczęścia i miłości, ponieważ są one jedynie sposobem widzenia. Anthony de Mello ma również inny niż współcześni ludzie pogląd na samą definicję i istotę miłości.


Miłość nie jest spełnianiem dobrych uczynków, nie jest również kreowaniem swoich pragnień, czy uczuć do drugiej osoby. Kontrowersyjne jest również to, że nie jest ona także potrzebą, ani źródłem szczęścia. De Mello uważa, że jest ona tak jak mówi Biblia w 1 Liście do Koryntian sposobem „bycia”.


Pisarz uważa również, że ludzie bardzo często mylą Kościół z sektą, religię z pseudoreligią, a także teologię z ideologią. Twierdzi on także, że nie powinno się przywiązywać ortodoksyjnej wagi do słów Pisma Świętego, na drodze swojego psychologicznego rozwoju. Dość dziwne przekonania jak na jezuitę...




W roku 1991 ukazało się pierwsze polskie wydanie pozycji Wezwanie do miłości. Nie jest to książka o ciągłej fabule raczej zbiór przemyśleń, felietonów w temacie uczucia miłości jako ogólnej struktury budującej psychikę człowieka.


Pozycja ta to ostatnie medytacje Autora również w temacie pragnienia, żądzy, chciwości, systemu wierzeń lub przekonań. Każdy z rozdziałów pozwala bliżej przyjrzeć się swojemu własnemu ja, funkcjonowaniu w społeczeństwie, samoświadomości w byciu tym, kim jestem.




Przyznam, że publikacja ta mimo tego, że jest oparta o teksty osób duchownych, zawiera również wiele z religii buddystycznej czy hinduizmu, co nadaje publikacji wielowymiarowości. Nie jest to pozycja łatwa, mimo tego, że nie jest obszerna. Z całą pewnością można ją odrzucić, zwłaszcza jeśli ktoś całkowicie opiera swoje życie, wartości, przekonania na Biblii. Ja miałam z nią problem, momentami wydawała mi się herezją, nie jest za ekumenią i łączeniem przekonań wielu religii w jedną całość. Pomimo wielu mądrości zawartych w tym dziele, nie zgodzę się z Autorem w sprawie wybiórczego traktowania Pisma Świętego. Miłość ukazywana przez różne pryzmaty w dość dużym powiewie dalekiego Wschodu, chyba nie jest do końca do zaakceptowania przez chrześcijanina.


Pozycja Wezwanie do miłości przeze mnie została potraktowana jako ciekawy dodatek do innych dzieł powstałych w tym temacie i podobnym nurcie. Dość dziwne dla mnie było to, że Pisarz jako hinduski jezuita w wielu kwestiach podważa autorytet Biblii. Być może to wynika z faktu, że kościół Katolicki coraz bardziej się unowocześnia i zmienia kierunek na lewicowy. Zestawienie dzieła Pana Anthonego de Mello z np. publikacjami Dalajlamy byłoby ciekawym eksperymentem psychologicznym.


Mam ambiwalentne uczucia co do samego Autora, oraz jego książek... Mimo to pozycję Wezwanie do miłości polecam, jako uzupełnienie pozycji w temacie oraz ciekawostkę międzyreligijną i kulturową.

„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek,
choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł”.


Mt 16,26






Mistrz modlitwy tak o nim mówią przyjaciele i znajomi, mistyk, psychoterapeuta, hinduski jezuita, to właśnie Anthony de Mello. Wszystkie jego książki łączy tradycja mistyki europejskiej z duchowością Dalekiego Wschodu. Jego przesłanie sprowadza się do trzech...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
127

Na półkach:

Mam sporą słabość do poglądów i propozycji autora. Niezwykle cenię sobie mistykę, którą proponuje. Wszakże wolności i szczęścia doznać można po przez wyzbycie się całej masy oczekiwań i etykiet nadanych nam przez kulturę.

Z jednym tylko się zgodzić nie mogę, a mianowicie ze stosowaniem wszystkich zasad przez każdego i w każdym momęcie. Do fragmentów ewangelii cytowanych przez autora dołączę jeszcze jeden: "Zdrowi nie potrzebują lekarstwa, ale chorzy".

I tak jak uważam, że dla wielu osób w wielu sytuacjach całkowita rezygnacja z oczekiwań będzie zbawienna to jednak nie powinno być to dla każdego i zawsze. Całe życie społeczne opiera się na zobowiązaniach, co naturalnie tworzy oczekiwania. Aby prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie, stanem normalnym jest oczekiwać, że z dnia na dzień cena chleba nie wzrośnie 1000% ani że samochody nie zacznął jechać po chodnikach.

Jednak poza tym minimum rzeczywiście, warto nie oczekiwać niczego chyba w kwestiach takich jak przyjaźń czy miłość. Wyzbyć się roszczeń. Kochać siebie i pokochać tym samym innych.

Mam sporą słabość do poglądów i propozycji autora. Niezwykle cenię sobie mistykę, którą proponuje. Wszakże wolności i szczęścia doznać można po przez wyzbycie się całej masy oczekiwań i etykiet nadanych nam przez kulturę.

Z jednym tylko się zgodzić nie mogę, a mianowicie ze stosowaniem wszystkich zasad przez każdego i w każdym momęcie. Do fragmentów ewangelii cytowanych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
35
35

Na półkach:

A tata mnie ostrzegał - trzymaj się z dala od jezuitów ;)

A tata mnie ostrzegał - trzymaj się z dala od jezuitów ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1279
858

Na półkach: , ,

Wciąż jedna z najważniejszych prac, która miała ogromne, jeśli nie największy wpływ na to, jak przedefiniowałem podejście do kultury oraz społeczeństwa. Zredukowała napięcia oraz przepełniła obietnicą wyjścia poza konstrukt sceniczny (tej sceny, gdzie głoszą hasełka o równouprawnieniu, tolerancji oraz sukcesie osobistym, gdzie w imię górnolotnych transparentów zaglądają do głowy i każą działać według biologi czy presji otoczenia). Zrywa z pospolitą nagonką, otwiera bramy celi, które nigdy nie były zamknięte, lecz dobrowolnie daliśmy się zamknąć w sztucznych opisach świata, gdzie każą ci żyć dla kogoś, pracować dla kogoś, ustępując innym miejsca z byle powodu. Mello przedefiniował tradycyjny model globalistów, obalił przestarzałe myśli oraz koncepty o wolności duchowej. Wiele osób zostanie wytrącona z równowagi po pierwszym przekartkowaniu. Burzy dawne horyzonty, niszczy komfortowy stosunek do otoczenia, niszcząc wyliniałe ,,ego'', przekonanie, że szczęściem jest dobra praca, kariera, prześladowcza miłość czy Bóg z okładki. Całkowicie wyzuty z pandemicznej choroby cywilizacyjnej, odsłaniający okrutną szczerość na temat fikcyjnej depresji czy brak wpływu na ludzkie dążenia.

Wciąż jedna z najważniejszych prac, która miała ogromne, jeśli nie największy wpływ na to, jak przedefiniowałem podejście do kultury oraz społeczeństwa. Zredukowała napięcia oraz przepełniła obietnicą wyjścia poza konstrukt sceniczny (tej sceny, gdzie głoszą hasełka o równouprawnieniu, tolerancji oraz sukcesie osobistym, gdzie w imię górnolotnych transparentów zaglądają do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
481
429

Na półkach: ,

https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2020/02/279-anthony-de-mello-wezwanie-do-miosci.html


„Wezwanie do miłości” to nie jest typ książki po jaki zazwyczaj sięgam. Prawdę powiedziawszy, to chyba pierwsza książka „filozoficzna” z jaką mam do czynienia. Co w takim razie skłoniło mnie do sięgnięcia po tą pozycję? Jej główny motyw, czyli miłość. Chciałam prawdziwych, rzeczywistych poglądów, spojrzeń na to wyjątkowe uczucie. Pozbawione tej cukrowej otoczki, jaką serwuje nam praktycznie każda powieść romantyczna. Czy właśnie to otrzymałam?
"Wezwanie do miłości" prezentuje ostatnie medytacje Anthony'ego de Mello, autora słynnego "Przebudzenia". Są to zapiski człowieka, który miał odwagę zobaczyć rzeczywistość i dlatego był pełen współczucia i miłości dla wszelkich istot i rzeczy; mistyka, który rozkoszował się wszystkim i niczym. Ich tematem jest przede wszystkim miłość i to, co ją utrudnia: przywiązania, pragnienia, żądza, chciwość, system wierzeń lub przekonań - jednym słowem uwarunkowania oraz sposób, w jaki można się od nich wyzwolić po to, aby wiedzieć, aby kochać. "Wezwanie do miłości" tworzy wraz z "Przebudzeniem" integralną całość, która pozwala głębiej i adekwatniej zrozumieć przesłanie Anthony'ego de Mello.
Z czystej ciekawości, po zakończonej lekturze zerknęłam na portal Lubimy Czytać by sprawdzić, jak inni oceniają tą książkę. Zdecydowana większość czytelników chwali sobie „Wezwanie do miłości”. Jak jest w moim przypadku? Niby nie jestem rozczarowana, ale zdecydowanie nie było to coś, czego oczekiwałam.
Jak dla mnie książka ta powinna nosić tytuł „Wezwanie do wolności”, bo autor w głównej mierze skupia się na właśnie na niej. Część jego przemyśleń mi się spodobała. Niektóre jego poglądy, obserwacje były bardzo trafne. Były jednak też takie które były masłem maślanym. Odnosiłam wówczas wrażenie, że autor sam gubi się w tym, co pisze.
Anthony de Mello niezależnie od poruszanego zagadnienia, posługuje się tymi samymi metaforami, przez co ja osobiście dość często plątałam się w jego rozumowaniu. Odniosłam również wrażenie, że rozwiązaniem na wszystkie problemy związane z wolnością jest „wyzbycie się przywiązań”. Autor powtarza to w każdym rozdziale, czyli mniej więcej co drugą stronę.
Książka liczy sobie sto sześćdziesiąt stron i zawiera krótkie, kilkustronicowe rozdziały, przez co jej lekturę można sobie odpowiednio „dawkować”. Irytowało mnie trochę to, że autor pisze w taki sposób, jak gdyby tylko on miał rację i nie istniały inne poglądy na tematy nad którymi od medytuje. Nie czytało się tego źle, ale chyba nie jestem jeszcze gotowa na tego typu lekturę. Za kilka lat do niej wrócę, by sprawdzić czy więcej z niej wyciągnę.

Moja ocena: 5/10

https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2020/02/279-anthony-de-mello-wezwanie-do-miosci.html


„Wezwanie do miłości” to nie jest typ książki po jaki zazwyczaj sięgam. Prawdę powiedziawszy, to chyba pierwsza książka „filozoficzna” z jaką mam do czynienia. Co w takim razie skłoniło mnie do sięgnięcia po tą pozycję? Jej główny motyw, czyli miłość. Chciałam prawdziwych,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
97
69

Na półkach:

Klasyka gatunku. Każdy powinien przeczytać coś tego autora

Klasyka gatunku. Każdy powinien przeczytać coś tego autora

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
233
10

Na półkach:

Jak dla mnie trochę zbyt moralizatorska.

Jak dla mnie trochę zbyt moralizatorska.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1765
1765

Na półkach:

Miałam o tej książce pisać początkiem roku, ale jakoś się stało, że machnęłam ją dzisiaj w całości, bo i jest krótka i cóż… niestety nie jest dobra. To naprawdę kiepska książka pod właściwie każdym względem – a nawet więcej, jest pełna bzdur, tak ogromnych, że aż krew zaczyna w żyłach wrzeć. Lecz po kolei.
A więc ta krótka książeczka (160 str.) i mimo to jest przegadana, a jeśli takie maleństwo jest przegadane, to nie świadczy to o niej najlepiej. Gdyby wyciąć z niej wszystkie zbędne i infantylne metafory, dziwne przykłady i koślawe, patetyczne myśli… zostałaby może tego strona, a i tak z wątpliwą treścią i bardzo wątpliwą wartością.
Anthony de Mello próbuje być mistykiem i wielkim filozofem, a na pewno się na takiego kreuje, lecz jest zupełnie pozbawiony podstaw, jakichkolwiek fundamentów, co sprawia, że jego książka jest wyłącznie monologiem i to powtarzającym się monologiem, pełna sprzeczności i wykluczających się, ze zdania na zdanie, tez. To „filozof” pokroju Paulo Coelho i nie jest to komplement. Jego poglądy to zbieranina wszystkiego, tworząca nic.
Lecz to nie jest nawet w tym wszystkim najgorsze, ta marność i bełkot. Najgorsze jest przekonanie o wyższości jego poglądów, o tym, że tylko on posiadł prawdę i oto się łaskawie z nami nią dzieli. Dla wyrazistości napiszę, że już sama przedmowa wyprowadziła mnie z równowagi, lub może raczej rozśmieszyła, jednocześnie obrażając moją inteligencje i poczucie wolności. Mianowicie w Przedmowie mamy napisane (nie przez autora), że (w skrócie, wyciągnęłam z niej sens) każdy, kto będzie innego zdania niż autor, każdy kto poważy się podważyć tę „wspaniałą” i jedyną drogę do prawy, którą ukazał nam Anthony de Mello – jest głupcem! Ot tak, właśnie tak. I oto w książce, w której jest tyle o wolności, mamy już na początku, samym samiuteńkim, atak na tę wolność, bo kto przy zdrowych zmysłach powarzy się na krytykę? Kto przy zdrowych zmysłach przyzna się, że jest głupcem?! Otóż moi drodzy, ja się odważę, bo jest wręcz przeciwnie, każdy kto ma choć jaką taką wiedzę i potrafi samodzielnie myśleć, odrzuci te patetyczne paplanie.



Jednak autor, człowiek który nazywa się jezuitą idzie dalej, w rejony, które już nawet nie są absurdem, ale stają się obrazą i obrzydliwą gadaniną o czymś, o czym Anthony de Mello raczej nie ma bladego pojęcia. Lecz mądrzy ludzie mówią, że jeśli o czymś nie masz bladego pojęcia, to siedź cicho – lecz widać ta cenna rada autorka ominęła. Nie dostrzegł zalet ciszy w swym powierzchownym zachwycie nad kwiatami, ptakami i oceanami. Spokojnie, nie zostawię was w niewiedzy, podam jeden z haniebnych przykładów, po przeczytaniu którego przecierałam oczy ze zdumienia. Mianowicie de Mello pisze, że człowiek powinien się wyzbyć wszelkich przywiązań, ponieważ one zaciemniają mu obraz świata, zniekształcają go, fałszują (i tu powiedzmy, że wszystko się zgadza), lecz dla upiększenia swej tezy, wyostrzenia jej i udowodnienia ponad wszelką możliwość, że jest prawdziwa, autor używa „poetyckiej” metafory. Opisuje sytuację z obozu koncentracyjnego, gdy ktoś, jakimś cudem upolował kromkę chleba i podczas gdy jedną ręką wkłada sobie jedzenie do buzi, drugą odgradza się przed sąsiadem, by ten przypadkiem mu jej nie wziął. Tak! To jest to porównanie do naszego zniewolenia, do naszych przywiązań do rzeczy i osób. Toż to skandal! Nie do pomyślenia! Obrzydliwe do granic możliwości. Co innego odwracać się plecami i chować swe zabawki, a co innego walczyć o każdy haust powietrza.
Poza tym druzgocącym (moim zdaniem) przykładem, autor nagminnie posługuje się infantylnymi metaforami i tworzy „masło maślane”, w którym już nawet on zdaje się pogubił. Jest to świadectwo osoby, która nie musi myśleć, co jutro włożyć do gara, jak zapłacić miesięczne rachunki, z czego kupić dziecku książki do szkoły… tak, to przykre, ale to właśnie jest prawda o tej książce. Oczywiście, to moje zdanie, każdy może mieć inne, komuś może się to spodobać, BA! Ktoś może z tego wyciągnąć coś dobrego, bo nawet ja, chociaż uważam, że to grafomania, miałam dzięki tej książce ciekawe przemyślenia. Parę rzeczy nawet jest tam z sensem, tylko że ten sens Anthony de Mello skutecznie zakrzyczał patosem i metaforami. U niego wszystko jest „murem do zburzenia”, piękną różą, wolnym ptakiem, koncertem pełnych różnych dźwięków, otwartym samochodem, zagłuszającym odbiór muzyki - bębnem.
Ja się zupełnie odbiłam od tych okrągłych słów i pozostaję wierna filozofii realistycznej, którą w sposób doskonały objaśniał chociażby nasz rodak, wybitny profesor Ojciec Mieczysław Krąpiec.
Nie będę jednak zupełnie surowa dla tej pozycji, pozostawię pewien margines błędu i ze względu na tę możliwość wyciągnięcia z niej „czegoś dobrego” dla siebie, (pamiętając, że koniecznie należy mieć przy poznawaniu fundamenty, wiedzę podstawową i solidną) daję tej książce ocenę 3/10 - do was należy decyzja, czy po sięgniecie.

Miałam o tej książce pisać początkiem roku, ale jakoś się stało, że machnęłam ją dzisiaj w całości, bo i jest krótka i cóż… niestety nie jest dobra. To naprawdę kiepska książka pod właściwie każdym względem – a nawet więcej, jest pełna bzdur, tak ogromnych, że aż krew zaczyna w żyłach wrzeć. Lecz po kolei.
A więc ta krótka książeczka (160 str.) i mimo to jest przegadana, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
543
120

Na półkach: , ,

Moja profesor od romantyzmu powiedziała kiedyś, że ma zasadę czytania książki tylko do 50 strony i potem decyduje, czy czytać dalej, czy porzucić nieszczęsną lekturę. Ja się powoli tego uczę, bo nie starczyłoby mi czasu na przeczytanie wszystkiego, czego się chce.
Tę książkę trzeba było porzucić. Nie dobrnęłam. Nie mogłam. Może to jest dobra pozycja dla osób samotnych? Ale nawoływanie do porzucenia przywiązań do osób i rzeczy, bo czynią nas nieszczęśliwym?! Rzeczy pewnie tak, ale osoby? Toksyczne, owszem. Ale jak np. matka miałaby porzucić dziecko i być szczęśliwa? Nie wiem, być może nie rozumiem głębi tych rozważań, a być może po prostu styl Paula Coelho to nie mój styl. Choć oddaję tu ukłon w stronę De Mello, bo był przed Pulem.

Moja profesor od romantyzmu powiedziała kiedyś, że ma zasadę czytania książki tylko do 50 strony i potem decyduje, czy czytać dalej, czy porzucić nieszczęsną lekturę. Ja się powoli tego uczę, bo nie starczyłoby mi czasu na przeczytanie wszystkiego, czego się chce.
Tę książkę trzeba było porzucić. Nie dobrnęłam. Nie mogłam. Może to jest dobra pozycja dla osób samotnych? Ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
182
95

Na półkach: , , ,

Przywiązanie, pożądanie, nuda - to wszystko wskaźniki naszej duchowej pustki!

Książka napisana w stylu kazania. Wręcz rozkazu - szukaj miłości!
Ale czemuż się dziwić, gdy notatki, z których powstała książka, były ostatnimi przemyśleniami autora.
Jego ostatnią szansą by przemówić nam do rozsądku!

Przywiązanie, pożądanie, nuda - to wszystko wskaźniki naszej duchowej pustki!

Książka napisana w stylu kazania. Wręcz rozkazu - szukaj miłości!
Ale czemuż się dziwić, gdy notatki, z których powstała książka, były ostatnimi przemyśleniami autora.
Jego ostatnią szansą by przemówić nam do rozsądku!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to