Część troszkę słabsza od poprzedniej jednak nadal rzuca urok na czytelnika. Dobrze się czyta, a historia wciąga. Czytelnik obserwuje los dwóch sióstr, które nie znają wiszącej nad rodem klątwy. Świat współczesny, ale owinięty cienkimi nitkami magii 😉
Część troszkę słabsza od poprzedniej jednak nadal rzuca urok na czytelnika. Dobrze się czyta, a historia wciąga. Czytelnik obserwuje los dwóch sióstr, które nie znają wiszącej nad rodem klątwy. Świat współczesny, ale owinięty cienkimi nitkami magii 😉
Magii jest tu naprawdę niewiele. Na początku książki jest opisany "urok", który nie wyszedł na dobre dla kobiety. Nastawiło mnie to na więcej takich akcji. Jednak ich już nie doświadczamy. Dostajemy głównie obyczajówkę o dwóch siostrach, które niespecjalnie się dogadują i starają się odciąć od rodziny.
Książką nastawia cię na jedno, a potem daje co innego i to jest jej problem.
Magii jest tu naprawdę niewiele. Na początku książki jest opisany "urok", który nie wyszedł na dobre dla kobiety. Nastawiło mnie to na więcej takich akcji. Jednak ich już nie doświadczamy. Dostajemy głównie obyczajówkę o dwóch siostrach, które niespecjalnie się dogadują i starają się odciąć od rodziny.
Książką nastawia cię na jedno, a potem daje co innego i to jest jej...
Książka ma się nijak do filmu... i niestety film jest ciekawszy. Zecydowanie więcej w nim magii.
Tutaj raczej mamy powieść obyczajową o dwóch zagubionych siostrach i ich życiowych perypetiach. Jeśli ktoś chce to przeczytać, bo lubi film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman, to proponuję dać sobie spokój...
Książka ma się nijak do filmu... i niestety film jest ciekawszy. Zecydowanie więcej w nim magii.
Tutaj raczej mamy powieść obyczajową o dwóch zagubionych siostrach i ich życiowych perypetiach. Jeśli ktoś chce to przeczytać, bo lubi film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman, to proponuję dać sobie spokój...
Dziwna książka. Pamiętam film, który całkiem mi się podobał więc liczyłam na dobrze spędzony czas. Bohaterki płaskie, napięcie budowane przez 3/4 książki rozwiązuje się na kilku ostatnich stronach. Z książki możemy dowiedzieć się, że ogromna miłość to głównie cielesne pożądanie, co jest podkreślane na co trzeciej stronie. Słaba lektura.
Dziwna książka. Pamiętam film, który całkiem mi się podobał więc liczyłam na dobrze spędzony czas. Bohaterki płaskie, napięcie budowane przez 3/4 książki rozwiązuje się na kilku ostatnich stronach. Z książki możemy dowiedzieć się, że ogromna miłość to głównie cielesne pożądanie, co jest podkreślane na co trzeciej stronie. Słaba lektura.
„Totalna magia” to jeden z moich ulubionych filmów. Ekranizacja z Sandrą Bullock i Nicole Kidman to cudowna opowieść, idealna na jesienne wieczory, magia wypełnia cały film. Dlatego nie mogłam się doczekać aż przeczytam książkę, na podstawie której powstał film. Książka jest kontynuacja wydarzeń z „Zasad magii” Alice Hoffmann i wiecie co… totalnie się rozczarowałam. Dosłownie nie mogłam przebrnąć przez tą książkę. Jeszcze jak pierwszy tom był naprawdę przyjemną powieścią, tak drugi sprawił, że nie miałam ochoty czytać dalej.
„Zasady magii” skupiają się na życiu sióstr Gillian i Sally, które trafiły do swoich ciotek, do domu przy ulicy Magnolii w Massachusetts, pod opiekę. Autorka przybliża Nam życie sióstr, to jak radziły sobie w domu z czarownicami, które nie do końca wiedzą jak obchodzić się młodymi dziewczynkami. Stajemy się świadkami ich dorastania i pierwszych kroków w dorosłym życiu, jesteśmy obok gdy Gillian wyjeżdża zostawiając Sally, widzimy jak Sally zakochuje się i przeżywa najlepsze lata swojego życia. Nad wszystkimi wydarzeniami krąży nadal klątwa rodu Owensów, przez co jako czytelnik widzę załamanie i depresję Sally. Sally po przeżyciu swojego rodzinnego dramatu i utracie męża postanawia zmienić swoje życie, wyjechać od ciotek i rozpocząć nowy rozdział. Jej nowe życie układa się według jej planów do czasu, gdy Gillian zjawia się u jej drzwi, prosząc o pomoc. Dalej stajemy się świadkami perypetii nie tylko samej Sally, ale również Gillian.
Historia Sally i Gillian to jedna z najsłabszych książek jakie w tym roku przeczytałam niestety przyznaje to z bólem serca. Bardzo ciężko było mi przez nią przebrnąć, jeszcze jak pierwsza połowa jakoś się broniła swoimi magicznymi sztuczkami, tak druga była ciężką obyczajówką, która po prostu mnie usypiała i wprawiała w dosyć kiepski nastrój. Cała ksiązka to dla mnie swego rodzaju opowieść o ucieczce przed samą sobą, ucieczce przed życiem, które jest nami pisane i rodziną, w której się urodziłyśmy. Sally i Gillian przez całe swoje życie uciekały przed klątwą rodu Owensów, przed tym, że były inne i wyróżniały się wśród rówieśników. Borykały się z brakiem akceptacji, jednak przede wszystkim same siebie nie akceptowały, co w dużej mierze przyczyniło się do załamania Sally czy życiowych wyborów Gillian.
Sięgając po drugi tom serii miałam ochotę na jeszcze więcej magii i czarów, jeszcze więcej rodziny Owensów i ich życia. A po magicznym początku dostałam dosyć ciężką i trudną historię, która z jeden strony ma swój happy end, a z drugiej ciągle mi tam czegoś brakuje. Przekręcając kolejne strony zastanawiałam się kiedy koniec, bo akcja ciągnęła się bardzo długo, a dialogi rozgrywane w czasie teraźniejszym i przeszłym wprawiały mnie w lekkie zdezorientowanie.
„Totalna magia” to jeden z moich ulubionych filmów. Ekranizacja z Sandrą Bullock i Nicole Kidman to cudowna opowieść, idealna na jesienne wieczory, magia wypełnia cały film. Dlatego nie mogłam się doczekać aż przeczytam książkę, na podstawie której powstał film. Książka jest kontynuacja wydarzeń z „Zasad magii” Alice Hoffmann i wiecie co… totalnie się rozczarowałam....
Publikacja jest kontynuacją Zasad magii, na jej podstawie powstał film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman. Film, który lubię. Bardzo rzadko sięgam po książkę, gdy obejrzałam ekranizację, w drugą stronę też częściej...
Ale do rzeczy.
Sally i Gillian, to wnuczki kuzynki Franny i Jet. Po śmierci rodziców, trafiają do "starych" ciotek mieszkających przy ulicy Magnolii. Franny i Jet, jak wszystkie kobiety z rodziny Owensów mają magiczne moce i rzucają zaklęcia - specjalizują się w tych miłosnych. Dziewczynki często podsłuchują i podpatrują swoje krewne przy pracy.
Dziewczynki, podobnie jak inne kobiety z rodu, są dyskryminowane. Część ludzi się ich boi, a część atakuje, wyszydza i dręczy. W dorosłym życiu każda na swój sposób odetnie się od rodziny. Gillian pierwsza ucieka z domu. Czuje się wolna i korzysta z tej wolności nie zawsze w rozsądny sposób. Sally zawsze była bardziej odpowiedzialna. Założyła rodzinę i próbowała wieść normalne życie.
Klątwa rodziny Owensów daje jednak o sobie znać.
Nastawiłam się na dobrą książkę. Sugerowałam się częścią pierwszą oraz filmem. Troszkę się zawiodłam.
Historia sióstr jest poprowadzona dość ciekawie - to raczej obyczajówka, z wątkami społecznymi, problemami rodzinnymi, buntem nastolatek. Magii tu niewiele. Akcji i zaskoczenia też sporo zabrakło. Książkę czyta się szybko, ale zabrakło w niej... czaru. Nie zauroczyła mnie. A film tak.
Publikacja jest kontynuacją Zasad magii, na jej podstawie powstał film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman. Film, który lubię. Bardzo rzadko sięgam po książkę, gdy obejrzałam ekranizację, w drugą stronę też częściej...
Ale do rzeczy.
Sally i Gillian, to wnuczki kuzynki Franny i Jet. Po śmierci rodziców, trafiają do "starych" ciotek mieszkających przy ulicy Magnolii. Franny...
Dostałam ją w prezencie, a że kojarzyłam mgliście film postanowiłam przeczytać. Przyjemna opowieść z nutką magii oraz dwiema przecudownymi starymi wiedźmami, których było tu zdecydowanie za mało. Obejrzałam też film i się zdziwiłam, gdyż sporo odbiegał od pierwowzoru, jednak wolę wersję książkową.
Dostałam ją w prezencie, a że kojarzyłam mgliście film postanowiłam przeczytać. Przyjemna opowieść z nutką magii oraz dwiema przecudownymi starymi wiedźmami, których było tu zdecydowanie za mało. Obejrzałam też film i się zdziwiłam, gdyż sporo odbiegał od pierwowzoru, jednak wolę wersję książkową.
Zamiast wypełnionego magia fantasy, dostajemy przegadaną obyczajówkę. Narracja raz jest w czasie przeszłym, raz w teraźniejszym, co jest irytujące. Ogólnie książka rozczarowująca.
Zamiast wypełnionego magia fantasy, dostajemy przegadaną obyczajówkę. Narracja raz jest w czasie przeszłym, raz w teraźniejszym, co jest irytujące. Ogólnie książka rozczarowująca.
"Ostatecznie jest parę rzeczy, które Sally Owens wie na pewno. Zawsze rzucaj rozsypaną sól przez lewe ramię. Posadź rozmaryn przy furtce ogrodowej. Dodawaj pieprzu do tłuczonych ziemniaków. Hoduj róże i lawendę, na szczęście. Zakochuj się, kiedy tylko możesz."
"Totalna magia" to tytuł, który bardziej kojarzy się z filmem - dziś może nieco już zapomnianym, ale kiedyś wielokrotnie puszczanym w telewizji. To opowieść o dwóch siostrach, które urodziny się w rodzinie słynącej z pięknych kobiet... i magii. Porównując książkę i film widać, że akcenty zostały zupełnie inaczej rozłożone: powieść jest nieco mnie magiczna, życie sióstr bardziej przyziemne, a doświadczenia bardziej bolesne. Stąd też książka może zawieść oczekiwania tych, którzy mają świeżo w pamięci uroczy i romantyczny film. I choć nie spodziewałam się pewnego ciężaru tej opowieści to w ostatecznym rozrachunku oceniam lekturę pozytywnie - choć zdecydowanie nie dla każdego.
Zacznijmy od tego, że "Totalna magia" to ten rodzaj powieści, w której w zasadzie niewiele się dzieje. Mamy małomiasteczkową Amerykę, gdzie siostry Owens dorastają w pewnym wykluczeniu - dokuczają im rówieśnicy, obawiają się dorośli. Można by rzecz - coś z tymi Owensównami jest nie w porządku. Wokół rodziny narosło wiele stereotypów związanych z oskarżeniami o czary - a jednocześnie każda kobieta o złamanym sercu zakrada się do ciotek Owens po magiczne mikstury i uroki. Gdy dziewczynki dorastają nie jest im łatwiej - uroda stanowi bardziej przekleństwo niż błogosławieństwo - szczególnie w połączeniu z rodzinną tendencją do niezwykle szybkiego zakochiwania się.
Wszystko opisane jest spokojnie, bez większych zwrotów akcji. Magia w tym świecie jest gdzieś na marginesie, pozostawiając Czytelnikowi pole do interpretacji - czy były to jedynie przesądy i uroki, ten świerszcz zwiastujący śmierć, te bujnie kwitnące lilie na trupie kochanka wbrew zasadom przyrody, ta ropucha przynosząca pierścionek. Lubię takie delikatne wdzieranie się magii do świata rzeczywistego. Fakt, że nasze wiedźmy niewiele czarują - raczej odprawiają rytuał mający odgonić pecha - może stanowić zawód w książce z magią w tytule. Zwraca to jednak uwagę na inny rodzaj magii - kobiecość, tutaj rozdzieloną między dwie siostry jako urodę i opiekuńczość, a także relacje między kobietami. Bo Owensówny mimo tendencji do zakochiwania się musza sobie tak naprawdę radzić same.
W powieści elementem wręcz magicznym jest uroda dziewczyn, przekazana później im córkom. Uroda ta jest jednak przekleństwem, doprowadza do zazdrości, przyciąga nieodpowiednich mężczyzn. Zresztą nawet ci odpowiedni kierują się przede wszystkim w pierwszej kolejności fizycznością, a miłość skupia się na pożądaniu. Mimo magii w postaci urody, która można zdobyć każdego, siostry ładują się w nieszczęśliwe związki. W powieści odnajdziemy dość rozbudowany wątek przemocy domowej - oraz obwiniania się ofiary, zaślepienia miłością i prób tłumaczenia sprawcy. Pojawia się także próba molestowania nieletniej dziewczynki przez pijanych mężczyzn - te kobiety i dziewczyny mimo rodzinnej magii znają tylko jeden rodzaj walki - ucieczkę.
"Nauczką, którą Sally dostała dawno temu w kuchni - uważaj, czego sobie życzysz - spłowiała i rozsypała się żółty pył. Ale pył tego rodzaju nigdy nie daje się całkowicie wymieść, tylko czeka w kątach i sypie się w oczy tych, których kochasz, kiedy przeciąg dmuchnie przed dom."
"Totalna magia" to w zasadzie powieść o dorosłych kobietach, które dorastały w domu ciotek-wiedźm, i w tym dorosłym życiu pragną się od tej magii odciąć. Ale ta i tak odnajdzie do nich drogę i dopiero pogodzenie się z własną naturą, rodzinnym dziedzictwem może przynieść spokój. Niestety nie ma w niej tego czaru i tajemnicy, co w filmie - niektóre wątki zdecydowanie lepiej wyszły scenarzystom. W powieści zabrakło mi mocniejszego podkreślenia magicznej więzi kobiet - wcale nie przeszkadzał mi za to brak czarów. To bardzo spokojna, nieco przegadana powieść...Ja jednak lubię takie książki i przyjemnie mi się czytało o codziennym życiu, w które ciągle wkrada się ta odrobinka magii, związanej chociażby z samą kobiecością. To taka książka do przeczytania wieczorem przy herbacie, dla pewnego wyciszenia - i może próby dostrzeżenia magii w każdej z nas?
"Ostatecznie jest parę rzeczy, które Sally Owens wie na pewno. Zawsze rzucaj rozsypaną sól przez lewe ramię. Posadź rozmaryn przy furtce ogrodowej. Dodawaj pieprzu do tłuczonych ziemniaków. Hoduj róże i lawendę, na szczęście. Zakochuj się, kiedy tylko możesz."
"Totalna magia" to tytuł, który bardziej kojarzy się z filmem - dziś może nieco już zapomnianym, ale kiedyś...
Ta część jest zdecydowanie gorsza. Jest w niej niewiele magii, dwa pokolenia sióstr już nie przejmuje się klątwą, a autorka skupia się głównie na miłosnych uniesieciach.
Ta część jest zdecydowanie gorsza. Jest w niej niewiele magii, dwa pokolenia sióstr już nie przejmuje się klątwą, a autorka skupia się głównie na miłosnych uniesieciach.
Wcześniej czytałam 'Zasady Magii' i cóż... widać przepaść.
Autorka stawia więcej na opisanie czegoś, co kiedyś tam się wydarzyło niż na faktycznie zaangażowanie czytelnika w tu i teraz. Czułam się trochę, jakbym czytała szczegółowe streszczenie, a nie faktyczną książkę.
Zero magii, a za to dużo, ale to okropnie dużo miłości, która przedstawiana jest tu tylko poprzez pożądanie fizyczne niż faktycznie jakieś głębsze uczucie.
Bohaterki przez większości książki są niemiłosiernie irytujące. Końcówka dobra, ale tylko tyle
Wcześniej czytałam 'Zasady Magii' i cóż... widać przepaść.
Autorka stawia więcej na opisanie czegoś, co kiedyś tam się wydarzyło niż na faktycznie zaangażowanie czytelnika w tu i teraz. Czułam się trochę, jakbym czytała szczegółowe streszczenie, a nie faktyczną książkę.
Zero magii, a za to dużo, ale to okropnie dużo miłości, która przedstawiana jest tu tylko poprzez...
„W każdej z nas jest coś z wiedźmy...”
Alice Hoffman – jedna z ukochanych powieściopisarek Ameryki. Ma na swoim koncie osiemnaście powieści, dwa zbiory opowiadań i osiem książek dla dzieci i młodzieży, a wysokie miejsca na listach bestsellerów jednoznacznie świadczą o popularności i uznaniu jej czytelników. Powieści pisarki przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków, a „Trzeci anioł” to jedna z najlepiej sprzedających się książek według „The New York Timesa. W naszym kraju popularność zyskała za sprawą ekranizacji jednej ze swoich powieści, w której główne role zagrały Sandra Bullock i Nicole Kidman.
„Totalna Magia” to pełna ciepła i zaskakujących zwrotów akcji historia dwóch sióstr: Sally i Gillian, które po śmierci rodziców trafiają do domu nieco ekscentrycznych ciotek. Franny i Jet Owens, jak wszystkie kobiety z ich rodu posiadają pewien sekret, przez który okoliczni mieszkańcy się ich obawiają. Potrafią rzucać uroki – zwłaszcza te miłosne – a także znają się na zaklęciach i magii. Często goszczą w swoim domu zrozpaczone, zakochane kobiety, które przychodzą po pomoc w swoich miłosnych problemach.
Życie dziewczynek w nowym domu dalekie jest od normalności. Obie ciotki nie przykładają uwagi do racjonalnego odżywiania, odpowiedniego rytmu dnia czy innych „przyziemnych” spraw. Żyjąc w domu pełnym czarów, Sally i Gillian nie cieszyły się popularnością wśród znajomych i niejednokrotnie były szykanowane. Podpatrując magiczne rytuały ciotek, obie przyrzekły sobie, że nigdy się nie zakochają. Wszystko to sprawiło, że nie radziły sobie z własnymi uczuciami. Gillian, wdaje się co chwila w nowe związki, a jej miłosne podboje przysparzają jej wielu problemów. Z kolei Sally pragnie wieść normalne życie, opuszcza dom ciotek i wychodzi za mąż. Niestety, okrutny los odbiera jej ukochanego. Sally po jego śmierci wraz z dwiema córkami powraca do domu ciotek – tak historia zatacza koło. Klątwa Owensów nadal działa i na nowo splata losy rozdzielonej rodziny. Za sprawą fatalnego brzemiennego w skutki wypadku, siostry dowiadują się jak potężna jest siła rodziny i jak ważni są przyjaciele. Przekonują się również, że nie tak łatwo uciec od własnej tożsamości i przeznaczenia, i że wszystko ma swoją cenę. Czy uda im się pokonać przeszłość? Czy zdołają uratować swoją przyszłość? Przekonacie się zanurzając się w świat „Totalnej magii”, która jest kontynuacją losów rodziny Owensów opisanej przez Alice Hoffman w książce „Zasady magii”.
„W każdej z nas jest coś z wiedźmy...”
Alice Hoffman – jedna z ukochanych powieściopisarek Ameryki. Ma na swoim koncie osiemnaście powieści, dwa zbiory opowiadań i osiem książek dla dzieci i młodzieży, a wysokie miejsca na listach bestsellerów jednoznacznie świadczą o popularności i uznaniu jej czytelników. Powieści pisarki przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków, a...
Przeciętna i nudna. Akcja snuje się w klimatach małomiasteczkowych Ameryki, leniwie i bez większych zwrotów akcji. Może ktoś lubi takie klimaty, ja wytrzymałem niecałą połowę książki. Film na jej podstawie zdecydowanie ją przebił, Zasady Magii również.
Przeciętna i nudna. Akcja snuje się w klimatach małomiasteczkowych Ameryki, leniwie i bez większych zwrotów akcji. Może ktoś lubi takie klimaty, ja wytrzymałem niecałą połowę książki. Film na jej podstawie zdecydowanie ją przebił, Zasady Magii również.
Dzisiejsza recenzja dotyczy książki opowiadającej o dalszych losach kobiet z rodziny Owensów - Sally i Gillian, wnuczkach Vincenta oraz April.
Już od najmłodszych lat, wyszydzane i dręczone. Gillian mając dość ucieka z domu i zaczyna prowadzić życie z różnymi partnerami. Po pewnym czasie Sally też postanawia się przeprowadzić, do miejsca w którym może zacząć życie wraz z czystą kartą.
Jednak pewnego dnia na podjeździe Sally, parkuje nieznany samochód wraz z Gillian i pewnym mężczyzną.
Od tamtej chwili nic nie jest takie jak być powinno.
Książka osobiście mi się podobała. Tak jak poprzednia część poruszała ważne tematy. Pokazywała, jak miłość może pokierować człowiekiem oraz jak osoby zakochane ignorują zachowania, których w zdrowej relacji nie powinno być.
Jest to książka mająca swoją ekranizację, którą oglądałam kilka lat temu. Dlatego, czytając tą powieść, mniej więcej wiedziałam co się wydarzy.
Pomimo tego, książkę (jak i film) bardzo polecam.
J.
Dzisiejsza recenzja dotyczy książki opowiadającej o dalszych losach kobiet z rodziny Owensów - Sally i Gillian, wnuczkach Vincenta oraz April.
Już od najmłodszych lat, wyszydzane i dręczone. Gillian mając dość ucieka z domu i zaczyna prowadzić życie z różnymi partnerami. Po pewnym czasie Sally...
Totalna magia? Totalne rozczarowanie! Ponieważ:
- akcja - ślimacze tempo, jeśli w ogóle o jakiejkolwiek akcji można tu wspominać (chociaż nie! pierwszy rozdział to ekspresowe przedstawienie dzieciństwa sióstr aż do ich rozstania)
- bohaterki - drażniące, złośliwe, płaczące, rozchwiane, puszczające się z połową miasta, a przy tym oczywiście olśniewająco piękne, co jest wspominane do znudzenia
- ciotki - i właśnie tyle zostało z Jet i Franny, wspominane są wyłącznie jako "ciotki", jak jeden organizm bez osobowości i charakteru, nie mówiąc już o przeinaczaniu faktów z ich życia
- opisy - lubię dobrze skonstruowane opisy przyrody, ale nie chcę po raz kolejny czytać, w co kto jest ubrany i co właśnie spożywa
- magia - popłuczyny jakieś, sztuczki i wywary
- klątwa - która była głównym tematem "Zasad magii", tutaj jakby w ogóle nie istniała
- miłość - tanim romansidłem zalatuje, te wszystkie zauroczenia i wielkie miłości od pierwszego wejrzenia (albo przeczytania listu - to było przegięcie), autorka chyba na wyrost seksualne pożądanie nazywa miłością
- wątek ze zbrodnią - ... nawet nie wiem, jak wyrazić, jak bardzo źle zostało to poprowadzone
- drogeria - która pojawiła się na początku książki i dała mi do myślenia. W amerykańskich drogeriach sprzedaje się leki i desery lodowe?
Ogólnie książka wydała mi się mocno niedopracowana, jakby pisana na szybko, infantylnie i ckliwie, jak dla nieszczególnie wymagającego czytelnika.
Totalna magia? Totalne rozczarowanie! Ponieważ:
- akcja - ślimacze tempo, jeśli w ogóle o jakiejkolwiek akcji można tu wspominać (chociaż nie! pierwszy rozdział to ekspresowe przedstawienie dzieciństwa sióstr aż do ich rozstania)
- bohaterki - drażniące, złośliwe, płaczące, rozchwiane, puszczające się z połową miasta, a przy tym oczywiście olśniewająco piękne, co jest...
Gillian i Sally bardzo wcześnie straciły rodziców. Osierocone dziewczynki trafiły pod opiekę ciotek – Franny i Jet. Nie były to jednak zwykłe starsze panie... Jak wszystkie kobiety z rodu Owensów posiadały niezwykłe zdolności. Dziewczynki dorastały więc w domu przy ul. Magnolii, wśród niezwykłych zdarzeń, uroków miłosnych i magii. Niestety przez swoje pochodzenie nie potrafiły odnaleźć się wśród rówieśników – ludzie albo się ich bali, albo je wyśmiewali i szykanowali. Dlatego też w poszukiwaniu normalnego życia obie postanowiły wyjechać. Pierwsza z domu uciekła młodsza i szalona Gillian. Po latach i śmierci męża to samo zrobiła Sally z córeczkami. Jednak przeszłość dosięgła kobiety w najmniej spodziewanym momencie, klątwa rodziny Owensów sprowadziła na nie kłopoty i zmusiła je do ponownego połączenia sił.
Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na film o tym samym tytule, który po prostu uwielbiam. Powieść Alice Hoffman jest jednak zupełnie inna niż się spodziewałam. Było to dla mnie spore zaskoczenie. Film jest świetny, ale książka również! Jednak trzeba na nie spojrzeć jak na odrębne planety.
Książka jest utrzymana w takiej baśniowej konwencji, ale niewiele w niej magii. Autorka skupia się na perypetiach głównych bohaterek, ciekawie je opisując, sprawia, że czytelnik niemal chce uwierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia i pokazuje, że to w rodzinie tkwi największa siła. Pięknie operuje słowem, wzrusza, a momentami nawet bawi.
Spokojnie mogę tę pozycję polecić, ponieważ jest lekka, czyta się ją bardzo przyjemnie i szybko, ale nie porównujcie jej z filmem, bo się zawiedziecie.
„Totalna magia” Alice Hoffman
Gillian i Sally bardzo wcześnie straciły rodziców. Osierocone dziewczynki trafiły pod opiekę ciotek – Franny i Jet. Nie były to jednak zwykłe starsze panie... Jak wszystkie kobiety z rodu Owensów posiadały niezwykłe zdolności. Dziewczynki dorastały więc w domu przy ul. Magnolii, wśród niezwykłych zdarzeń, uroków miłosnych i magii. Niestety...
Przyznam szczerzę, że oczekiwałam czegoś więcej po tej książce. Pierwsza część była przepełniona magią - czym podbiła moje serce znajdując się na liście ulubionych powieści. Ta cześć niestety jak dla mnie wypadła słabo.
Przyznam szczerzę, że oczekiwałam czegoś więcej po tej książce. Pierwsza część była przepełniona magią - czym podbiła moje serce znajdując się na liście ulubionych powieści. Ta cześć niestety jak dla mnie wypadła słabo.
Drugi tom mnie nie zawiódł. Autorka ma dar do wprowadzania w nastrój, tworzenia atmosfery. Czuje, że jest niegłupią osobą i oprócz umiejętnego opowiadania ma coś ciekawego do powiedzenia o życiu. To była bardzo miła lektura.
Drugi tom mnie nie zawiódł. Autorka ma dar do wprowadzania w nastrój, tworzenia atmosfery. Czuje, że jest niegłupią osobą i oprócz umiejętnego opowiadania ma coś ciekawego do powiedzenia o życiu. To była bardzo miła lektura.
To totalnie nie mój typ historii, bo romansów nie czytuję. W stosunku do drugiego tomu nie miałam już żadnych oczekiwań i uważam, że poziom był utrzymany. Ot, takie miłe czytadełko to dla mnie było.
To totalnie nie mój typ historii, bo romansów nie czytuję. W stosunku do drugiego tomu nie miałam już żadnych oczekiwań i uważam, że poziom był utrzymany. Ot, takie miłe czytadełko to dla mnie było.
O ile pierwsza część, była przepełniona magią, czarami i ziołami, to niestety część druga wydaje się być połączona do niej tylko nawiązaniem do bohaterów. Wątki magii i dziedzictwa przodków zostały zredukowane do minimum, z racji, iż główne bohaterki decydują się zerwać związki z magią. A szkoda, bardzo szkoda. Normalność w tym wypadku wypadła niezbyt dobrze.
O ile pierwsza część, była przepełniona magią, czarami i ziołami, to niestety część druga wydaje się być połączona do niej tylko nawiązaniem do bohaterów. Wątki magii i dziedzictwa przodków zostały zredukowane do minimum, z racji, iż główne bohaterki decydują się zerwać związki z magią. A szkoda, bardzo szkoda. Normalność w tym wypadku wypadła niezbyt dobrze.
Podejrzewam, że dla większości czytelniczek książka ta będzie drugim (lub kolejnym) spotkaniem z tą historią, bo zapewne już znają wersję filmową - nawet w opisie na okładce jest to zaznaczone. Ja oczywiście też tak mam, film widziałam kilkukrotnie (czytając o siostrach Owens cały czas widziałam Sandrę Bullock i Nicole Kidman - swoją drogą świetnie odwzorowały książkowe postacie) i choć było to całe wieki temu, to jest on jednak na tyle przyjemny i uroczy, że zapada w pamięć i miło się do niego wraca. Niestety nie powiem tego samego o książce, która jest przegadana i chaotyczna, i którą szczerze mówiąc wymęczyłam. W tym wypadku jest odwrotnie od reguły i to film jest lepszy niż książka. I tę ekranizację z chęcią bym sobie teraz, po raz kolejny, obejrzała😁
Podejrzewam, że dla większości czytelniczek książka ta będzie drugim (lub kolejnym) spotkaniem z tą historią, bo zapewne już znają wersję filmową - nawet w opisie na okładce jest to zaznaczone. Ja oczywiście też tak mam, film widziałam kilkukrotnie (czytając o siostrach Owens cały czas widziałam Sandrę Bullock i Nicole Kidman - swoją drogą świetnie odwzorowały książkowe...
Hoffman pisze filmowo, co w "Totalnej magii" i widać, i czuć. Sercowe perypetie pokoleń sióstr Owens kusiły już w poprzedniej części, a w tej omotywać będą jeszcze inaczej. Z jednej strony traumatyczne przeżycia, z drugiej lekkomyślność i pogoda ducha, których nie można brać na poważnie. Śmiech przez łzy, żale i krzyki, to znowu tajemnice, męczące milczenie i konsekwencje, jakich świat nie widział – w efekcie lektura iście ożywiająca. Pogratulować autorce, sprezentować (p.o.) siostrze!
Hoffman pisze filmowo, co w "Totalnej magii" i widać, i czuć. Sercowe perypetie pokoleń sióstr Owens kusiły już w poprzedniej części, a w tej omotywać będą jeszcze inaczej. Z jednej strony traumatyczne przeżycia, z drugiej lekkomyślność i pogoda ducha, których nie można brać na poważnie. Śmiech przez łzy, żale i krzyki, to znowu tajemnice, męczące milczenie i konsekwencje,...
Nie brakuje w kinach filmów, które powstały na bazie książek. Nierzadko ekranizacja przynosi literackiemu oryginałowi wznowienia lub nagły wzrost popularności. Przykładów nie trzeba daleko szukać: Gra o Tron, Wiedźmin, książki Stephena Kinga takie jak To albo Lśnienie czy też nieśmiertelne Małe kobietki Louisy May Alcott. Przeniesione na wielki bądź mały ekran dzieła przeżywają drugą młodość i docierają do tysięcy odbiorców, którzy wcześniej nie wykazywali nimi zainteresowania. Nie brakuje też przedstawicieli drugiego obozu, czyli książek, których ekranizacje nie przyniosły im większych korzyści. Można wśród nich wymienić m.in. "Gwiezdny Pył" Neila Gaimana, "Chłopaki mojego życia" Beverly Donofrio, "Psychoza" Roberta Blocha. Należy też do nich "Totalna Magia" pióra Alice Hoffman, po raz pierwszy wydana w Polsce w 2003. Wspominałam już o tej książce w moim podsumowaniu roku 2020, zrobiła jednak na mnie tak ogromne wrażenie, że chcę jej poświęcić oddzielny odcinek.
Już sama chronologia wskazuje, dlaczego książka nie wykorzystała fali popularności ekranizacji, a przynajmniej dlaczego to nie miało miejsca na naszym rodzimym rynku. Film Totalna magia wyszedł w 1998 roku. Polski czytelnik nie miał szans zapoznać się z tą historią zawczasu, w myśl zasady “najpierw książka, potem film”. Ta ekranizacja to jedna z moich filmowych guilty pleasures. Obiektywnie rzecz ujmując, nie jest to arcydzieło kinematografii (na Rotten Tomatoes ma 22% od krytyków), ale ma w sobie coś takiego, co mnie ujęło od razu. Zakładam, że to częściowo zasługa ponurego rozpoczęcia, sceny z szubienicą i kontrastującej beztroskiej muzyce i narracji. Kontrasty towarzyszą większości scen. Przygnębiający opis klątwy, nałożonej na wszystkie Owensówny, historia Gillian i Sally, prześladowania przez dzieciaki z sąsiedztwa - a z drugiej strony piękne, słoneczne dni, wspaniały ogród, wyrozumiałe ciotki i ciasto czekoladowe na śniadanie. Sięgając po książkę Alice Hoffman spodziewałam się podobnej romantycznej, magicznej atmosfery i co prawda znalazłam magię i romans, ale próżno szukać na jej kartach lekkości i beztroski ekranizacji.
Więcej na: https://podkamieniem.com/2021/02/14/kazda-z-nas-ma-w-sobie-czarownice/
Nie brakuje w kinach filmów, które powstały na bazie książek. Nierzadko ekranizacja przynosi literackiemu oryginałowi wznowienia lub nagły wzrost popularności. Przykładów nie trzeba daleko szukać: Gra o Tron, Wiedźmin, książki Stephena Kinga takie jak To albo Lśnienie czy też nieśmiertelne Małe kobietki Louisy May Alcott. Przeniesione na wielki bądź mały ekran dzieła...
Znacie film „Totalna magia” z Nicole Kidman i Sandrą Bullock? Był jednym z moich ulubionych, kiedy byłam dzieckiem i chłonęłam wszystko, w czym pojawiał się wątek magii. Dlatego kiedy w Polsce ukazał się książkowy pierwowzór i prequel, w dodatku całkiem ładnie wydane, wiedziałam, że po nie sięgnę prędzej czy później. I bardzo się cieszę, że ostatecznie nie zdecydowałam się na zakup.
„Zasady magii”, choć zostały dopisane później, opowiadają o wcześniejszych losach niezwykłego rodzeństwa, którego rodzina ma magiczny dar: Franny, Jet i Vincenta. To była całkiem przyjemna historia: mamy Amerykę lat 50. i 60., wątek LGBT, skomplikowane relacje rodzinne i szczyptę magii. Mimo trudnych do polubienia bohaterów i irytującego wątku pierwsza miłość miłością na całe życie, czytało mi się naprawdę przyjemnie. Ot, taka niezobowiązująca opowieść, więc tym chętniej sięgnęłam po „Totalną magię”. I srodze się rozczarowałam.
„Totalna magia” opowiada historie dwóch osieroconych sióstr, Sally i Gillian, które trafiają do swoich ekscentrycznych ciotek, Fran i Jet. W małym miasteczku wszyscy się ich boją, bo kobiety parają się magią, dziewczynki wyrastają więc w poczuciu odrzucenia i gdy dorastają, każda wybiera inną ścieżkę. Sally wybiera spokojne życie matki dwóch dorastających córek, Gillian żyje na walizkach, co chwila z innym facetem. Kiedy jednemu z nich przydarza się wypadek, Gillian szuka pomocy u siostry i obie musza przeciwstawić się mrocznym siłom.
I to tyle. Nic więcej w tej książce nie ma. Oprócz romansów i wielkich miłości, które zaczynają się baśniowo: ktoś kogoś widzi w ogródku, ktoś czyta cudzy list i zakochuje się w nadawcy. Ale to, co uchodzi w baśniach, w powieści wypada słabo. Autorka niestety myli miłość z pożądaniem, bo tu wszystko sprowadza się do tego. Po co komu rozmowy, poznawanie drugiej osoby, jeśli jest przeznaczenie. Miłość dostaje tu nawet najmłodsza, ledwie 13-letnia bohaterka, która odkrywa swoją kobiecość, a jak inaczej to zrobić, jak przez rywalizację z własną siostrą, uważaną za piękność?
Czekacie na wątek siostrzanej relacji, zrozumienia i wybaczenia, który znacie z filmu? Dostaniecie jego słabe widmo.
Czekacie na niezwykle ciotki, które pomogą swoją magią? Pojawią się na ostatnich stronach i rozwiążą cały problem raz-dwa.
A może spodziewaliście się chociaż wątku kobiecej solidarności, w którym niechętne dotąd kobiety z miasteczka przekonają się do sióstr i okażą solidarność? Czegoś takiego w ogóle tu nie ma!
Wszystko rozgrywa się w nowojorskim domu Sally, nikt za bardzo nie słyszał o rodzinnej legendzie o Marii Owens i o klątwie, która wisi nad rodziną - ten wątek, dość znaczący w filmie, tu jest ledwie wspomniany i nie odgrywa żadnej roli.
Naprawdę jestem pod wrażeniem, że twórcy filmu wymyślili całkiem sensowną i angażującą fabułę, bo w powieści nie dzieje się prawie nic! Wszystko ciągnie się jak flaki z olejem i tylko czytamy kolejne opisy, jak piękne są bohaterki i jak zakochuje się w nich każdy napotkany mężczyzna.
Może trochę wyolbrzymiam, ale już dawno żadna książka mnie tak nie zirytowała (nawet Maas została w tyle, a to niełatwa sztuka).
Mam też problem z tym, jak te dwie książki są połączone, bo „Zasady magii” są prequelem „Totalnej magii”. I jest tu sporo niekonsekwencji, jakby autorka nie zadała sobie trudu przeczytania, co pisała w poprzedniej powieści. Jest więc sporo nieścisłości, jak zupełnie inne historie miłosne ciotek czy nienawiść ludzi z miasteczka, która w końcu mija (za sprawą ukochanego Fran, o którym w „Totalnej magii” nie ma ani słowa), by w końcu wrócić i to zupełnie bezzasadnie.
Podsumowując: „Zasady magii” były ok, ale wrażenie zepsuła mi „Totalna magia”. Być może gdybym nie znała filmu oceniałbym je lepiej, ale jest to jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy film jest lepszy od książki i ma od niej więcej sensu. Ale jeśli nie oglądaliście - możecie spróbować, być może wasze wrażenia będą zupełnie inne niż moje.
Znacie film „Totalna magia” z Nicole Kidman i Sandrą Bullock? Był jednym z moich ulubionych, kiedy byłam dzieckiem i chłonęłam wszystko, w czym pojawiał się wątek magii. Dlatego kiedy w Polsce ukazał się książkowy pierwowzór i prequel, w dodatku całkiem ładnie wydane, wiedziałam, że po nie sięgnę prędzej czy później. I bardzo się cieszę, że ostatecznie nie zdecydowałam się...
Absolutnie nie podobała mi się w porównaniu z pierwszą częścią. Jakoś tak...płytko i nudno
Absolutnie nie podobała mi się w porównaniu z pierwszą częścią. Jakoś tak...płytko i nudno
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść troszkę słabsza od poprzedniej jednak nadal rzuca urok na czytelnika. Dobrze się czyta, a historia wciąga. Czytelnik obserwuje los dwóch sióstr, które nie znają wiszącej nad rodem klątwy. Świat współczesny, ale owinięty cienkimi nitkami magii 😉
Część troszkę słabsza od poprzedniej jednak nadal rzuca urok na czytelnika. Dobrze się czyta, a historia wciąga. Czytelnik obserwuje los dwóch sióstr, które nie znają wiszącej nad rodem klątwy. Świat współczesny, ale owinięty cienkimi nitkami magii 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3.75 ⭐
3.75 ⭐
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMagii jest tu naprawdę niewiele. Na początku książki jest opisany "urok", który nie wyszedł na dobre dla kobiety. Nastawiło mnie to na więcej takich akcji. Jednak ich już nie doświadczamy. Dostajemy głównie obyczajówkę o dwóch siostrach, które niespecjalnie się dogadują i starają się odciąć od rodziny.
Książką nastawia cię na jedno, a potem daje co innego i to jest jej problem.
Magii jest tu naprawdę niewiele. Na początku książki jest opisany "urok", który nie wyszedł na dobre dla kobiety. Nastawiło mnie to na więcej takich akcji. Jednak ich już nie doświadczamy. Dostajemy głównie obyczajówkę o dwóch siostrach, które niespecjalnie się dogadują i starają się odciąć od rodziny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążką nastawia cię na jedno, a potem daje co innego i to jest jej...
Książka ma się nijak do filmu... i niestety film jest ciekawszy. Zecydowanie więcej w nim magii.
Tutaj raczej mamy powieść obyczajową o dwóch zagubionych siostrach i ich życiowych perypetiach. Jeśli ktoś chce to przeczytać, bo lubi film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman, to proponuję dać sobie spokój...
Książka ma się nijak do filmu... i niestety film jest ciekawszy. Zecydowanie więcej w nim magii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTutaj raczej mamy powieść obyczajową o dwóch zagubionych siostrach i ich życiowych perypetiach. Jeśli ktoś chce to przeczytać, bo lubi film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman, to proponuję dać sobie spokój...
Ta część jest zdecydowanie gorsza od części pierwszej Oczekiwałam więcej magii, a nie zwykłych perypetii życiowych sióstr.
Ta część jest zdecydowanie gorsza od części pierwszej Oczekiwałam więcej magii, a nie zwykłych perypetii życiowych sióstr.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeciętna. Pierwsza część była ciekawsza.
Przeciętna. Pierwsza część była ciekawsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna książka. Pamiętam film, który całkiem mi się podobał więc liczyłam na dobrze spędzony czas. Bohaterki płaskie, napięcie budowane przez 3/4 książki rozwiązuje się na kilku ostatnich stronach. Z książki możemy dowiedzieć się, że ogromna miłość to głównie cielesne pożądanie, co jest podkreślane na co trzeciej stronie. Słaba lektura.
Dziwna książka. Pamiętam film, który całkiem mi się podobał więc liczyłam na dobrze spędzony czas. Bohaterki płaskie, napięcie budowane przez 3/4 książki rozwiązuje się na kilku ostatnich stronach. Z książki możemy dowiedzieć się, że ogromna miłość to głównie cielesne pożądanie, co jest podkreślane na co trzeciej stronie. Słaba lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Totalna magia” to jeden z moich ulubionych filmów. Ekranizacja z Sandrą Bullock i Nicole Kidman to cudowna opowieść, idealna na jesienne wieczory, magia wypełnia cały film. Dlatego nie mogłam się doczekać aż przeczytam książkę, na podstawie której powstał film. Książka jest kontynuacja wydarzeń z „Zasad magii” Alice Hoffmann i wiecie co… totalnie się rozczarowałam. Dosłownie nie mogłam przebrnąć przez tą książkę. Jeszcze jak pierwszy tom był naprawdę przyjemną powieścią, tak drugi sprawił, że nie miałam ochoty czytać dalej.
„Zasady magii” skupiają się na życiu sióstr Gillian i Sally, które trafiły do swoich ciotek, do domu przy ulicy Magnolii w Massachusetts, pod opiekę. Autorka przybliża Nam życie sióstr, to jak radziły sobie w domu z czarownicami, które nie do końca wiedzą jak obchodzić się młodymi dziewczynkami. Stajemy się świadkami ich dorastania i pierwszych kroków w dorosłym życiu, jesteśmy obok gdy Gillian wyjeżdża zostawiając Sally, widzimy jak Sally zakochuje się i przeżywa najlepsze lata swojego życia. Nad wszystkimi wydarzeniami krąży nadal klątwa rodu Owensów, przez co jako czytelnik widzę załamanie i depresję Sally. Sally po przeżyciu swojego rodzinnego dramatu i utracie męża postanawia zmienić swoje życie, wyjechać od ciotek i rozpocząć nowy rozdział. Jej nowe życie układa się według jej planów do czasu, gdy Gillian zjawia się u jej drzwi, prosząc o pomoc. Dalej stajemy się świadkami perypetii nie tylko samej Sally, ale również Gillian.
Historia Sally i Gillian to jedna z najsłabszych książek jakie w tym roku przeczytałam niestety przyznaje to z bólem serca. Bardzo ciężko było mi przez nią przebrnąć, jeszcze jak pierwsza połowa jakoś się broniła swoimi magicznymi sztuczkami, tak druga była ciężką obyczajówką, która po prostu mnie usypiała i wprawiała w dosyć kiepski nastrój. Cała ksiązka to dla mnie swego rodzaju opowieść o ucieczce przed samą sobą, ucieczce przed życiem, które jest nami pisane i rodziną, w której się urodziłyśmy. Sally i Gillian przez całe swoje życie uciekały przed klątwą rodu Owensów, przed tym, że były inne i wyróżniały się wśród rówieśników. Borykały się z brakiem akceptacji, jednak przede wszystkim same siebie nie akceptowały, co w dużej mierze przyczyniło się do załamania Sally czy życiowych wyborów Gillian.
Sięgając po drugi tom serii miałam ochotę na jeszcze więcej magii i czarów, jeszcze więcej rodziny Owensów i ich życia. A po magicznym początku dostałam dosyć ciężką i trudną historię, która z jeden strony ma swój happy end, a z drugiej ciągle mi tam czegoś brakuje. Przekręcając kolejne strony zastanawiałam się kiedy koniec, bo akcja ciągnęła się bardzo długo, a dialogi rozgrywane w czasie teraźniejszym i przeszłym wprawiały mnie w lekkie zdezorientowanie.
„Totalna magia” to jeden z moich ulubionych filmów. Ekranizacja z Sandrą Bullock i Nicole Kidman to cudowna opowieść, idealna na jesienne wieczory, magia wypełnia cały film. Dlatego nie mogłam się doczekać aż przeczytam książkę, na podstawie której powstał film. Książka jest kontynuacja wydarzeń z „Zasad magii” Alice Hoffmann i wiecie co… totalnie się rozczarowałam....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPublikacja jest kontynuacją Zasad magii, na jej podstawie powstał film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman. Film, który lubię. Bardzo rzadko sięgam po książkę, gdy obejrzałam ekranizację, w drugą stronę też częściej...
Ale do rzeczy.
Sally i Gillian, to wnuczki kuzynki Franny i Jet. Po śmierci rodziców, trafiają do "starych" ciotek mieszkających przy ulicy Magnolii. Franny i Jet, jak wszystkie kobiety z rodziny Owensów mają magiczne moce i rzucają zaklęcia - specjalizują się w tych miłosnych. Dziewczynki często podsłuchują i podpatrują swoje krewne przy pracy.
Dziewczynki, podobnie jak inne kobiety z rodu, są dyskryminowane. Część ludzi się ich boi, a część atakuje, wyszydza i dręczy. W dorosłym życiu każda na swój sposób odetnie się od rodziny. Gillian pierwsza ucieka z domu. Czuje się wolna i korzysta z tej wolności nie zawsze w rozsądny sposób. Sally zawsze była bardziej odpowiedzialna. Założyła rodzinę i próbowała wieść normalne życie.
Klątwa rodziny Owensów daje jednak o sobie znać.
Nastawiłam się na dobrą książkę. Sugerowałam się częścią pierwszą oraz filmem. Troszkę się zawiodłam.
Historia sióstr jest poprowadzona dość ciekawie - to raczej obyczajówka, z wątkami społecznymi, problemami rodzinnymi, buntem nastolatek. Magii tu niewiele. Akcji i zaskoczenia też sporo zabrakło. Książkę czyta się szybko, ale zabrakło w niej... czaru. Nie zauroczyła mnie. A film tak.
Publikacja jest kontynuacją Zasad magii, na jej podstawie powstał film z Sandrą Bullock i Nicole Kidman. Film, który lubię. Bardzo rzadko sięgam po książkę, gdy obejrzałam ekranizację, w drugą stronę też częściej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle do rzeczy.
Sally i Gillian, to wnuczki kuzynki Franny i Jet. Po śmierci rodziców, trafiają do "starych" ciotek mieszkających przy ulicy Magnolii. Franny...
Dostałam ją w prezencie, a że kojarzyłam mgliście film postanowiłam przeczytać. Przyjemna opowieść z nutką magii oraz dwiema przecudownymi starymi wiedźmami, których było tu zdecydowanie za mało. Obejrzałam też film i się zdziwiłam, gdyż sporo odbiegał od pierwowzoru, jednak wolę wersję książkową.
Dostałam ją w prezencie, a że kojarzyłam mgliście film postanowiłam przeczytać. Przyjemna opowieść z nutką magii oraz dwiema przecudownymi starymi wiedźmami, których było tu zdecydowanie za mało. Obejrzałam też film i się zdziwiłam, gdyż sporo odbiegał od pierwowzoru, jednak wolę wersję książkową.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZamiast wypełnionego magia fantasy, dostajemy przegadaną obyczajówkę. Narracja raz jest w czasie przeszłym, raz w teraźniejszym, co jest irytujące. Ogólnie książka rozczarowująca.
Zamiast wypełnionego magia fantasy, dostajemy przegadaną obyczajówkę. Narracja raz jest w czasie przeszłym, raz w teraźniejszym, co jest irytujące. Ogólnie książka rozczarowująca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ostatecznie jest parę rzeczy, które Sally Owens wie na pewno. Zawsze rzucaj rozsypaną sól przez lewe ramię. Posadź rozmaryn przy furtce ogrodowej. Dodawaj pieprzu do tłuczonych ziemniaków. Hoduj róże i lawendę, na szczęście. Zakochuj się, kiedy tylko możesz."
"Totalna magia" to tytuł, który bardziej kojarzy się z filmem - dziś może nieco już zapomnianym, ale kiedyś wielokrotnie puszczanym w telewizji. To opowieść o dwóch siostrach, które urodziny się w rodzinie słynącej z pięknych kobiet... i magii. Porównując książkę i film widać, że akcenty zostały zupełnie inaczej rozłożone: powieść jest nieco mnie magiczna, życie sióstr bardziej przyziemne, a doświadczenia bardziej bolesne. Stąd też książka może zawieść oczekiwania tych, którzy mają świeżo w pamięci uroczy i romantyczny film. I choć nie spodziewałam się pewnego ciężaru tej opowieści to w ostatecznym rozrachunku oceniam lekturę pozytywnie - choć zdecydowanie nie dla każdego.
Zacznijmy od tego, że "Totalna magia" to ten rodzaj powieści, w której w zasadzie niewiele się dzieje. Mamy małomiasteczkową Amerykę, gdzie siostry Owens dorastają w pewnym wykluczeniu - dokuczają im rówieśnicy, obawiają się dorośli. Można by rzecz - coś z tymi Owensównami jest nie w porządku. Wokół rodziny narosło wiele stereotypów związanych z oskarżeniami o czary - a jednocześnie każda kobieta o złamanym sercu zakrada się do ciotek Owens po magiczne mikstury i uroki. Gdy dziewczynki dorastają nie jest im łatwiej - uroda stanowi bardziej przekleństwo niż błogosławieństwo - szczególnie w połączeniu z rodzinną tendencją do niezwykle szybkiego zakochiwania się.
Wszystko opisane jest spokojnie, bez większych zwrotów akcji. Magia w tym świecie jest gdzieś na marginesie, pozostawiając Czytelnikowi pole do interpretacji - czy były to jedynie przesądy i uroki, ten świerszcz zwiastujący śmierć, te bujnie kwitnące lilie na trupie kochanka wbrew zasadom przyrody, ta ropucha przynosząca pierścionek. Lubię takie delikatne wdzieranie się magii do świata rzeczywistego. Fakt, że nasze wiedźmy niewiele czarują - raczej odprawiają rytuał mający odgonić pecha - może stanowić zawód w książce z magią w tytule. Zwraca to jednak uwagę na inny rodzaj magii - kobiecość, tutaj rozdzieloną między dwie siostry jako urodę i opiekuńczość, a także relacje między kobietami. Bo Owensówny mimo tendencji do zakochiwania się musza sobie tak naprawdę radzić same.
W powieści elementem wręcz magicznym jest uroda dziewczyn, przekazana później im córkom. Uroda ta jest jednak przekleństwem, doprowadza do zazdrości, przyciąga nieodpowiednich mężczyzn. Zresztą nawet ci odpowiedni kierują się przede wszystkim w pierwszej kolejności fizycznością, a miłość skupia się na pożądaniu. Mimo magii w postaci urody, która można zdobyć każdego, siostry ładują się w nieszczęśliwe związki. W powieści odnajdziemy dość rozbudowany wątek przemocy domowej - oraz obwiniania się ofiary, zaślepienia miłością i prób tłumaczenia sprawcy. Pojawia się także próba molestowania nieletniej dziewczynki przez pijanych mężczyzn - te kobiety i dziewczyny mimo rodzinnej magii znają tylko jeden rodzaj walki - ucieczkę.
"Nauczką, którą Sally dostała dawno temu w kuchni - uważaj, czego sobie życzysz - spłowiała i rozsypała się żółty pył. Ale pył tego rodzaju nigdy nie daje się całkowicie wymieść, tylko czeka w kątach i sypie się w oczy tych, których kochasz, kiedy przeciąg dmuchnie przed dom."
"Totalna magia" to w zasadzie powieść o dorosłych kobietach, które dorastały w domu ciotek-wiedźm, i w tym dorosłym życiu pragną się od tej magii odciąć. Ale ta i tak odnajdzie do nich drogę i dopiero pogodzenie się z własną naturą, rodzinnym dziedzictwem może przynieść spokój. Niestety nie ma w niej tego czaru i tajemnicy, co w filmie - niektóre wątki zdecydowanie lepiej wyszły scenarzystom. W powieści zabrakło mi mocniejszego podkreślenia magicznej więzi kobiet - wcale nie przeszkadzał mi za to brak czarów. To bardzo spokojna, nieco przegadana powieść...Ja jednak lubię takie książki i przyjemnie mi się czytało o codziennym życiu, w które ciągle wkrada się ta odrobinka magii, związanej chociażby z samą kobiecością. To taka książka do przeczytania wieczorem przy herbacie, dla pewnego wyciszenia - i może próby dostrzeżenia magii w każdej z nas?
"Ostatecznie jest parę rzeczy, które Sally Owens wie na pewno. Zawsze rzucaj rozsypaną sól przez lewe ramię. Posadź rozmaryn przy furtce ogrodowej. Dodawaj pieprzu do tłuczonych ziemniaków. Hoduj róże i lawendę, na szczęście. Zakochuj się, kiedy tylko możesz."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Totalna magia" to tytuł, który bardziej kojarzy się z filmem - dziś może nieco już zapomnianym, ale kiedyś...
Ta część jest zdecydowanie gorsza. Jest w niej niewiele magii, dwa pokolenia sióstr już nie przejmuje się klątwą, a autorka skupia się głównie na miłosnych uniesieciach.
Ta część jest zdecydowanie gorsza. Jest w niej niewiele magii, dwa pokolenia sióstr już nie przejmuje się klątwą, a autorka skupia się głównie na miłosnych uniesieciach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWolę film, ale książka jako osobna historia też mi dużo pozytywnych emocji przyniosła, a nawet nie lubię tego gatunku :)
Wolę film, ale książka jako osobna historia też mi dużo pozytywnych emocji przyniosła, a nawet nie lubię tego gatunku :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWcześniej czytałam 'Zasady Magii' i cóż... widać przepaść.
Autorka stawia więcej na opisanie czegoś, co kiedyś tam się wydarzyło niż na faktycznie zaangażowanie czytelnika w tu i teraz. Czułam się trochę, jakbym czytała szczegółowe streszczenie, a nie faktyczną książkę.
Zero magii, a za to dużo, ale to okropnie dużo miłości, która przedstawiana jest tu tylko poprzez pożądanie fizyczne niż faktycznie jakieś głębsze uczucie.
Bohaterki przez większości książki są niemiłosiernie irytujące. Końcówka dobra, ale tylko tyle
Wcześniej czytałam 'Zasady Magii' i cóż... widać przepaść.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka stawia więcej na opisanie czegoś, co kiedyś tam się wydarzyło niż na faktycznie zaangażowanie czytelnika w tu i teraz. Czułam się trochę, jakbym czytała szczegółowe streszczenie, a nie faktyczną książkę.
Zero magii, a za to dużo, ale to okropnie dużo miłości, która przedstawiana jest tu tylko poprzez...
„W każdej z nas jest coś z wiedźmy...”
Alice Hoffman – jedna z ukochanych powieściopisarek Ameryki. Ma na swoim koncie osiemnaście powieści, dwa zbiory opowiadań i osiem książek dla dzieci i młodzieży, a wysokie miejsca na listach bestsellerów jednoznacznie świadczą o popularności i uznaniu jej czytelników. Powieści pisarki przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków, a „Trzeci anioł” to jedna z najlepiej sprzedających się książek według „The New York Timesa. W naszym kraju popularność zyskała za sprawą ekranizacji jednej ze swoich powieści, w której główne role zagrały Sandra Bullock i Nicole Kidman.
„Totalna Magia” to pełna ciepła i zaskakujących zwrotów akcji historia dwóch sióstr: Sally i Gillian, które po śmierci rodziców trafiają do domu nieco ekscentrycznych ciotek. Franny i Jet Owens, jak wszystkie kobiety z ich rodu posiadają pewien sekret, przez który okoliczni mieszkańcy się ich obawiają. Potrafią rzucać uroki – zwłaszcza te miłosne – a także znają się na zaklęciach i magii. Często goszczą w swoim domu zrozpaczone, zakochane kobiety, które przychodzą po pomoc w swoich miłosnych problemach.
Życie dziewczynek w nowym domu dalekie jest od normalności. Obie ciotki nie przykładają uwagi do racjonalnego odżywiania, odpowiedniego rytmu dnia czy innych „przyziemnych” spraw. Żyjąc w domu pełnym czarów, Sally i Gillian nie cieszyły się popularnością wśród znajomych i niejednokrotnie były szykanowane. Podpatrując magiczne rytuały ciotek, obie przyrzekły sobie, że nigdy się nie zakochają. Wszystko to sprawiło, że nie radziły sobie z własnymi uczuciami. Gillian, wdaje się co chwila w nowe związki, a jej miłosne podboje przysparzają jej wielu problemów. Z kolei Sally pragnie wieść normalne życie, opuszcza dom ciotek i wychodzi za mąż. Niestety, okrutny los odbiera jej ukochanego. Sally po jego śmierci wraz z dwiema córkami powraca do domu ciotek – tak historia zatacza koło. Klątwa Owensów nadal działa i na nowo splata losy rozdzielonej rodziny. Za sprawą fatalnego brzemiennego w skutki wypadku, siostry dowiadują się jak potężna jest siła rodziny i jak ważni są przyjaciele. Przekonują się również, że nie tak łatwo uciec od własnej tożsamości i przeznaczenia, i że wszystko ma swoją cenę. Czy uda im się pokonać przeszłość? Czy zdołają uratować swoją przyszłość? Przekonacie się zanurzając się w świat „Totalnej magii”, która jest kontynuacją losów rodziny Owensów opisanej przez Alice Hoffman w książce „Zasady magii”.
„W każdej z nas jest coś z wiedźmy...”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlice Hoffman – jedna z ukochanych powieściopisarek Ameryki. Ma na swoim koncie osiemnaście powieści, dwa zbiory opowiadań i osiem książek dla dzieci i młodzieży, a wysokie miejsca na listach bestsellerów jednoznacznie świadczą o popularności i uznaniu jej czytelników. Powieści pisarki przetłumaczono na ponad dwadzieścia języków, a...
Przeciętna i nudna. Akcja snuje się w klimatach małomiasteczkowych Ameryki, leniwie i bez większych zwrotów akcji. Może ktoś lubi takie klimaty, ja wytrzymałem niecałą połowę książki. Film na jej podstawie zdecydowanie ją przebił, Zasady Magii również.
Przeciętna i nudna. Akcja snuje się w klimatach małomiasteczkowych Ameryki, leniwie i bez większych zwrotów akcji. Może ktoś lubi takie klimaty, ja wytrzymałem niecałą połowę książki. Film na jej podstawie zdecydowanie ją przebił, Zasady Magii również.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toinstagram: zauroczona_literatura
link: https://www.instagram.com/p/CZmRKIyM_AF/
Dzisiejsza recenzja dotyczy książki opowiadającej o dalszych losach kobiet z rodziny Owensów - Sally i Gillian, wnuczkach Vincenta oraz April.
Już od najmłodszych lat, wyszydzane i dręczone. Gillian mając dość ucieka z domu i zaczyna prowadzić życie z różnymi partnerami. Po pewnym czasie Sally też postanawia się przeprowadzić, do miejsca w którym może zacząć życie wraz z czystą kartą.
Jednak pewnego dnia na podjeździe Sally, parkuje nieznany samochód wraz z Gillian i pewnym mężczyzną.
Od tamtej chwili nic nie jest takie jak być powinno.
Książka osobiście mi się podobała. Tak jak poprzednia część poruszała ważne tematy. Pokazywała, jak miłość może pokierować człowiekiem oraz jak osoby zakochane ignorują zachowania, których w zdrowej relacji nie powinno być.
Jest to książka mająca swoją ekranizację, którą oglądałam kilka lat temu. Dlatego, czytając tą powieść, mniej więcej wiedziałam co się wydarzy.
Pomimo tego, książkę (jak i film) bardzo polecam.
J.
instagram: zauroczona_literatura
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tolink: https://www.instagram.com/p/CZmRKIyM_AF/
Dzisiejsza recenzja dotyczy książki opowiadającej o dalszych losach kobiet z rodziny Owensów - Sally i Gillian, wnuczkach Vincenta oraz April.
Już od najmłodszych lat, wyszydzane i dręczone. Gillian mając dość ucieka z domu i zaczyna prowadzić życie z różnymi partnerami. Po pewnym czasie Sally...
Totalna magia? Totalne rozczarowanie! Ponieważ:
- akcja - ślimacze tempo, jeśli w ogóle o jakiejkolwiek akcji można tu wspominać (chociaż nie! pierwszy rozdział to ekspresowe przedstawienie dzieciństwa sióstr aż do ich rozstania)
- bohaterki - drażniące, złośliwe, płaczące, rozchwiane, puszczające się z połową miasta, a przy tym oczywiście olśniewająco piękne, co jest wspominane do znudzenia
- ciotki - i właśnie tyle zostało z Jet i Franny, wspominane są wyłącznie jako "ciotki", jak jeden organizm bez osobowości i charakteru, nie mówiąc już o przeinaczaniu faktów z ich życia
- opisy - lubię dobrze skonstruowane opisy przyrody, ale nie chcę po raz kolejny czytać, w co kto jest ubrany i co właśnie spożywa
- magia - popłuczyny jakieś, sztuczki i wywary
- klątwa - która była głównym tematem "Zasad magii", tutaj jakby w ogóle nie istniała
- miłość - tanim romansidłem zalatuje, te wszystkie zauroczenia i wielkie miłości od pierwszego wejrzenia (albo przeczytania listu - to było przegięcie), autorka chyba na wyrost seksualne pożądanie nazywa miłością
- wątek ze zbrodnią - ... nawet nie wiem, jak wyrazić, jak bardzo źle zostało to poprowadzone
- drogeria - która pojawiła się na początku książki i dała mi do myślenia. W amerykańskich drogeriach sprzedaje się leki i desery lodowe?
Ogólnie książka wydała mi się mocno niedopracowana, jakby pisana na szybko, infantylnie i ckliwie, jak dla nieszczególnie wymagającego czytelnika.
Totalna magia? Totalne rozczarowanie! Ponieważ:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- akcja - ślimacze tempo, jeśli w ogóle o jakiejkolwiek akcji można tu wspominać (chociaż nie! pierwszy rozdział to ekspresowe przedstawienie dzieciństwa sióstr aż do ich rozstania)
- bohaterki - drażniące, złośliwe, płaczące, rozchwiane, puszczające się z połową miasta, a przy tym oczywiście olśniewająco piękne, co jest...
„Totalna magia” Alice Hoffman
Gillian i Sally bardzo wcześnie straciły rodziców. Osierocone dziewczynki trafiły pod opiekę ciotek – Franny i Jet. Nie były to jednak zwykłe starsze panie... Jak wszystkie kobiety z rodu Owensów posiadały niezwykłe zdolności. Dziewczynki dorastały więc w domu przy ul. Magnolii, wśród niezwykłych zdarzeń, uroków miłosnych i magii. Niestety przez swoje pochodzenie nie potrafiły odnaleźć się wśród rówieśników – ludzie albo się ich bali, albo je wyśmiewali i szykanowali. Dlatego też w poszukiwaniu normalnego życia obie postanowiły wyjechać. Pierwsza z domu uciekła młodsza i szalona Gillian. Po latach i śmierci męża to samo zrobiła Sally z córeczkami. Jednak przeszłość dosięgła kobiety w najmniej spodziewanym momencie, klątwa rodziny Owensów sprowadziła na nie kłopoty i zmusiła je do ponownego połączenia sił.
Po książkę sięgnęłam głównie ze względu na film o tym samym tytule, który po prostu uwielbiam. Powieść Alice Hoffman jest jednak zupełnie inna niż się spodziewałam. Było to dla mnie spore zaskoczenie. Film jest świetny, ale książka również! Jednak trzeba na nie spojrzeć jak na odrębne planety.
Książka jest utrzymana w takiej baśniowej konwencji, ale niewiele w niej magii. Autorka skupia się na perypetiach głównych bohaterek, ciekawie je opisując, sprawia, że czytelnik niemal chce uwierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia i pokazuje, że to w rodzinie tkwi największa siła. Pięknie operuje słowem, wzrusza, a momentami nawet bawi.
Spokojnie mogę tę pozycję polecić, ponieważ jest lekka, czyta się ją bardzo przyjemnie i szybko, ale nie porównujcie jej z filmem, bo się zawiedziecie.
„Totalna magia” Alice Hoffman
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGillian i Sally bardzo wcześnie straciły rodziców. Osierocone dziewczynki trafiły pod opiekę ciotek – Franny i Jet. Nie były to jednak zwykłe starsze panie... Jak wszystkie kobiety z rodu Owensów posiadały niezwykłe zdolności. Dziewczynki dorastały więc w domu przy ul. Magnolii, wśród niezwykłych zdarzeń, uroków miłosnych i magii. Niestety...
Przyznam szczerzę, że oczekiwałam czegoś więcej po tej książce. Pierwsza część była przepełniona magią - czym podbiła moje serce znajdując się na liście ulubionych powieści. Ta cześć niestety jak dla mnie wypadła słabo.
Przyznam szczerzę, że oczekiwałam czegoś więcej po tej książce. Pierwsza część była przepełniona magią - czym podbiła moje serce znajdując się na liście ulubionych powieści. Ta cześć niestety jak dla mnie wypadła słabo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom mnie nie zawiódł. Autorka ma dar do wprowadzania w nastrój, tworzenia atmosfery. Czuje, że jest niegłupią osobą i oprócz umiejętnego opowiadania ma coś ciekawego do powiedzenia o życiu. To była bardzo miła lektura.
Drugi tom mnie nie zawiódł. Autorka ma dar do wprowadzania w nastrój, tworzenia atmosfery. Czuje, że jest niegłupią osobą i oprócz umiejętnego opowiadania ma coś ciekawego do powiedzenia o życiu. To była bardzo miła lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo totalnie nie mój typ historii, bo romansów nie czytuję. W stosunku do drugiego tomu nie miałam już żadnych oczekiwań i uważam, że poziom był utrzymany. Ot, takie miłe czytadełko to dla mnie było.
To totalnie nie mój typ historii, bo romansów nie czytuję. W stosunku do drugiego tomu nie miałam już żadnych oczekiwań i uważam, że poziom był utrzymany. Ot, takie miłe czytadełko to dla mnie było.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilm zdecydowanie bardziej bajkowy, książka przyziemna, czy magia w ogóle w tej książce istnieje?
Film zdecydowanie bardziej bajkowy, książka przyziemna, czy magia w ogóle w tej książce istnieje?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ile pierwsza część, była przepełniona magią, czarami i ziołami, to niestety część druga wydaje się być połączona do niej tylko nawiązaniem do bohaterów. Wątki magii i dziedzictwa przodków zostały zredukowane do minimum, z racji, iż główne bohaterki decydują się zerwać związki z magią. A szkoda, bardzo szkoda. Normalność w tym wypadku wypadła niezbyt dobrze.
O ile pierwsza część, była przepełniona magią, czarami i ziołami, to niestety część druga wydaje się być połączona do niej tylko nawiązaniem do bohaterów. Wątki magii i dziedzictwa przodków zostały zredukowane do minimum, z racji, iż główne bohaterki decydują się zerwać związki z magią. A szkoda, bardzo szkoda. Normalność w tym wypadku wypadła niezbyt dobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodejrzewam, że dla większości czytelniczek książka ta będzie drugim (lub kolejnym) spotkaniem z tą historią, bo zapewne już znają wersję filmową - nawet w opisie na okładce jest to zaznaczone. Ja oczywiście też tak mam, film widziałam kilkukrotnie (czytając o siostrach Owens cały czas widziałam Sandrę Bullock i Nicole Kidman - swoją drogą świetnie odwzorowały książkowe postacie) i choć było to całe wieki temu, to jest on jednak na tyle przyjemny i uroczy, że zapada w pamięć i miło się do niego wraca. Niestety nie powiem tego samego o książce, która jest przegadana i chaotyczna, i którą szczerze mówiąc wymęczyłam. W tym wypadku jest odwrotnie od reguły i to film jest lepszy niż książka. I tę ekranizację z chęcią bym sobie teraz, po raz kolejny, obejrzała😁
Podejrzewam, że dla większości czytelniczek książka ta będzie drugim (lub kolejnym) spotkaniem z tą historią, bo zapewne już znają wersję filmową - nawet w opisie na okładce jest to zaznaczone. Ja oczywiście też tak mam, film widziałam kilkukrotnie (czytając o siostrach Owens cały czas widziałam Sandrę Bullock i Nicole Kidman - swoją drogą świetnie odwzorowały książkowe...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHoffman pisze filmowo, co w "Totalnej magii" i widać, i czuć. Sercowe perypetie pokoleń sióstr Owens kusiły już w poprzedniej części, a w tej omotywać będą jeszcze inaczej. Z jednej strony traumatyczne przeżycia, z drugiej lekkomyślność i pogoda ducha, których nie można brać na poważnie. Śmiech przez łzy, żale i krzyki, to znowu tajemnice, męczące milczenie i konsekwencje, jakich świat nie widział – w efekcie lektura iście ożywiająca. Pogratulować autorce, sprezentować (p.o.) siostrze!
Hoffman pisze filmowo, co w "Totalnej magii" i widać, i czuć. Sercowe perypetie pokoleń sióstr Owens kusiły już w poprzedniej części, a w tej omotywać będą jeszcze inaczej. Z jednej strony traumatyczne przeżycia, z drugiej lekkomyślność i pogoda ducha, których nie można brać na poważnie. Śmiech przez łzy, żale i krzyki, to znowu tajemnice, męczące milczenie i konsekwencje,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie brakuje w kinach filmów, które powstały na bazie książek. Nierzadko ekranizacja przynosi literackiemu oryginałowi wznowienia lub nagły wzrost popularności. Przykładów nie trzeba daleko szukać: Gra o Tron, Wiedźmin, książki Stephena Kinga takie jak To albo Lśnienie czy też nieśmiertelne Małe kobietki Louisy May Alcott. Przeniesione na wielki bądź mały ekran dzieła przeżywają drugą młodość i docierają do tysięcy odbiorców, którzy wcześniej nie wykazywali nimi zainteresowania. Nie brakuje też przedstawicieli drugiego obozu, czyli książek, których ekranizacje nie przyniosły im większych korzyści. Można wśród nich wymienić m.in. "Gwiezdny Pył" Neila Gaimana, "Chłopaki mojego życia" Beverly Donofrio, "Psychoza" Roberta Blocha. Należy też do nich "Totalna Magia" pióra Alice Hoffman, po raz pierwszy wydana w Polsce w 2003. Wspominałam już o tej książce w moim podsumowaniu roku 2020, zrobiła jednak na mnie tak ogromne wrażenie, że chcę jej poświęcić oddzielny odcinek.
Już sama chronologia wskazuje, dlaczego książka nie wykorzystała fali popularności ekranizacji, a przynajmniej dlaczego to nie miało miejsca na naszym rodzimym rynku. Film Totalna magia wyszedł w 1998 roku. Polski czytelnik nie miał szans zapoznać się z tą historią zawczasu, w myśl zasady “najpierw książka, potem film”. Ta ekranizacja to jedna z moich filmowych guilty pleasures. Obiektywnie rzecz ujmując, nie jest to arcydzieło kinematografii (na Rotten Tomatoes ma 22% od krytyków), ale ma w sobie coś takiego, co mnie ujęło od razu. Zakładam, że to częściowo zasługa ponurego rozpoczęcia, sceny z szubienicą i kontrastującej beztroskiej muzyce i narracji. Kontrasty towarzyszą większości scen. Przygnębiający opis klątwy, nałożonej na wszystkie Owensówny, historia Gillian i Sally, prześladowania przez dzieciaki z sąsiedztwa - a z drugiej strony piękne, słoneczne dni, wspaniały ogród, wyrozumiałe ciotki i ciasto czekoladowe na śniadanie. Sięgając po książkę Alice Hoffman spodziewałam się podobnej romantycznej, magicznej atmosfery i co prawda znalazłam magię i romans, ale próżno szukać na jej kartach lekkości i beztroski ekranizacji.
Więcej na: https://podkamieniem.com/2021/02/14/kazda-z-nas-ma-w-sobie-czarownice/
Nie brakuje w kinach filmów, które powstały na bazie książek. Nierzadko ekranizacja przynosi literackiemu oryginałowi wznowienia lub nagły wzrost popularności. Przykładów nie trzeba daleko szukać: Gra o Tron, Wiedźmin, książki Stephena Kinga takie jak To albo Lśnienie czy też nieśmiertelne Małe kobietki Louisy May Alcott. Przeniesione na wielki bądź mały ekran dzieła...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnacie film „Totalna magia” z Nicole Kidman i Sandrą Bullock? Był jednym z moich ulubionych, kiedy byłam dzieckiem i chłonęłam wszystko, w czym pojawiał się wątek magii. Dlatego kiedy w Polsce ukazał się książkowy pierwowzór i prequel, w dodatku całkiem ładnie wydane, wiedziałam, że po nie sięgnę prędzej czy później. I bardzo się cieszę, że ostatecznie nie zdecydowałam się na zakup.
„Zasady magii”, choć zostały dopisane później, opowiadają o wcześniejszych losach niezwykłego rodzeństwa, którego rodzina ma magiczny dar: Franny, Jet i Vincenta. To była całkiem przyjemna historia: mamy Amerykę lat 50. i 60., wątek LGBT, skomplikowane relacje rodzinne i szczyptę magii. Mimo trudnych do polubienia bohaterów i irytującego wątku pierwsza miłość miłością na całe życie, czytało mi się naprawdę przyjemnie. Ot, taka niezobowiązująca opowieść, więc tym chętniej sięgnęłam po „Totalną magię”. I srodze się rozczarowałam.
„Totalna magia” opowiada historie dwóch osieroconych sióstr, Sally i Gillian, które trafiają do swoich ekscentrycznych ciotek, Fran i Jet. W małym miasteczku wszyscy się ich boją, bo kobiety parają się magią, dziewczynki wyrastają więc w poczuciu odrzucenia i gdy dorastają, każda wybiera inną ścieżkę. Sally wybiera spokojne życie matki dwóch dorastających córek, Gillian żyje na walizkach, co chwila z innym facetem. Kiedy jednemu z nich przydarza się wypadek, Gillian szuka pomocy u siostry i obie musza przeciwstawić się mrocznym siłom.
I to tyle. Nic więcej w tej książce nie ma. Oprócz romansów i wielkich miłości, które zaczynają się baśniowo: ktoś kogoś widzi w ogródku, ktoś czyta cudzy list i zakochuje się w nadawcy. Ale to, co uchodzi w baśniach, w powieści wypada słabo. Autorka niestety myli miłość z pożądaniem, bo tu wszystko sprowadza się do tego. Po co komu rozmowy, poznawanie drugiej osoby, jeśli jest przeznaczenie. Miłość dostaje tu nawet najmłodsza, ledwie 13-letnia bohaterka, która odkrywa swoją kobiecość, a jak inaczej to zrobić, jak przez rywalizację z własną siostrą, uważaną za piękność?
Czekacie na wątek siostrzanej relacji, zrozumienia i wybaczenia, który znacie z filmu? Dostaniecie jego słabe widmo.
Czekacie na niezwykle ciotki, które pomogą swoją magią? Pojawią się na ostatnich stronach i rozwiążą cały problem raz-dwa.
A może spodziewaliście się chociaż wątku kobiecej solidarności, w którym niechętne dotąd kobiety z miasteczka przekonają się do sióstr i okażą solidarność? Czegoś takiego w ogóle tu nie ma!
Wszystko rozgrywa się w nowojorskim domu Sally, nikt za bardzo nie słyszał o rodzinnej legendzie o Marii Owens i o klątwie, która wisi nad rodziną - ten wątek, dość znaczący w filmie, tu jest ledwie wspomniany i nie odgrywa żadnej roli.
Naprawdę jestem pod wrażeniem, że twórcy filmu wymyślili całkiem sensowną i angażującą fabułę, bo w powieści nie dzieje się prawie nic! Wszystko ciągnie się jak flaki z olejem i tylko czytamy kolejne opisy, jak piękne są bohaterki i jak zakochuje się w nich każdy napotkany mężczyzna.
Może trochę wyolbrzymiam, ale już dawno żadna książka mnie tak nie zirytowała (nawet Maas została w tyle, a to niełatwa sztuka).
Mam też problem z tym, jak te dwie książki są połączone, bo „Zasady magii” są prequelem „Totalnej magii”. I jest tu sporo niekonsekwencji, jakby autorka nie zadała sobie trudu przeczytania, co pisała w poprzedniej powieści. Jest więc sporo nieścisłości, jak zupełnie inne historie miłosne ciotek czy nienawiść ludzi z miasteczka, która w końcu mija (za sprawą ukochanego Fran, o którym w „Totalnej magii” nie ma ani słowa), by w końcu wrócić i to zupełnie bezzasadnie.
Podsumowując: „Zasady magii” były ok, ale wrażenie zepsuła mi „Totalna magia”. Być może gdybym nie znała filmu oceniałbym je lepiej, ale jest to jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy film jest lepszy od książki i ma od niej więcej sensu. Ale jeśli nie oglądaliście - możecie spróbować, być może wasze wrażenia będą zupełnie inne niż moje.
Znacie film „Totalna magia” z Nicole Kidman i Sandrą Bullock? Był jednym z moich ulubionych, kiedy byłam dzieckiem i chłonęłam wszystko, w czym pojawiał się wątek magii. Dlatego kiedy w Polsce ukazał się książkowy pierwowzór i prequel, w dodatku całkiem ładnie wydane, wiedziałam, że po nie sięgnę prędzej czy później. I bardzo się cieszę, że ostatecznie nie zdecydowałam się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to