Nieco słabszy tom ale i tak miał mnóstwo momentów. Czego tu nie było - czarownice, Rarogowie, detronizacja Hegemona a na dodatek ogromny Mirmił i krasnoludki.
Nieco słabszy tom ale i tak miał mnóstwo momentów. Czego tu nie było - czarownice, Rarogowie, detronizacja Hegemona a na dodatek ogromny Mirmił i krasnoludki.
Uwielbiamy z dzieckiem humor i grafikę tych historii. Ja pamiętam z dzieciństwa, a on dopiero odkrywa, zachęcają go też do samodzielnego czytania. Niektóre żarty trzeba wyjaśniać, bo wynikają ze specyfiki tamtych czasów. Czcionka mogłaby być wyraźniejsza, ale poza tym super.
Uwielbiamy z dzieckiem humor i grafikę tych historii. Ja pamiętam z dzieciństwa, a on dopiero odkrywa, zachęcają go też do samodzielnego czytania. Niektóre żarty trzeba wyjaśniać, bo wynikają ze specyfiki tamtych czasów. Czcionka mogłaby być wyraźniejsza, ale poza tym super.
Sama się wychowałam na tych komiksach, a teraz czytam je synowi do poduszki i oboje mamy z tego przyjemność. "Kajko i Kokosz" to klasyka polskiego komiksu, dla mnie nieodzowny kawałek kultury i chyba ośmielę się stwierdzić, że spośród innych, również lubianych, ta seria jest moim numerem jeden.
Sama się wychowałam na tych komiksach, a teraz czytam je synowi do poduszki i oboje mamy z tego przyjemność. "Kajko i Kokosz" to klasyka polskiego komiksu, dla mnie nieodzowny kawałek kultury i chyba ośmielę się stwierdzić, że spośród innych, również lubianych, ta seria jest moim numerem jeden.
Przeczytane córce na dobranoc.
Tym razem mała była bardziej zachwycona ode mnie. Pewnie tematyka jej spasowała, też chciałaby, niczym Mirmił, być większa. Najlepiej w magiczny sposób, bez czekania.
Dla mnie to nieco słabszy tom, ale i tak jest rewelacyjny. Jest gwarancja dobrej zabawy i dużej ilości salw śmiechu. Polecamy.
Przeczytane córce na dobranoc.
Tym razem mała była bardziej zachwycona ode mnie. Pewnie tematyka jej spasowała, też chciałaby, niczym Mirmił, być większa. Najlepiej w magiczny sposób, bez czekania.
Dla mnie to nieco słabszy tom, ale i tak jest rewelacyjny. Jest gwarancja dobrej zabawy i dużej ilości salw śmiechu. Polecamy.
Wychowałam się na tych komiksach. Dla mnie są bezkonkurencyjne, rozkochały mnie w historii, a szczególnie sprowokowały do pogłębienia wiedzy o średniowieczu. Cudowna rozrywka, która nigdy się nie zestarzeje. Fantastyczna fabuła, świetni bohaterowie i wspaniała grafika. Nie potrzeba nic więcej. Dla mnie to hit.
Wychowałam się na tych komiksach. Dla mnie są bezkonkurencyjne, rozkochały mnie w historii, a szczególnie sprowokowały do pogłębienia wiedzy o średniowieczu. Cudowna rozrywka, która nigdy się nie zestarzeje. Fantastyczna fabuła, świetni bohaterowie i wspaniała grafika. Nie potrzeba nic więcej. Dla mnie to hit.
Dobrze zaplanowany scenariusz trzyma poziom przez cały komiks, fabuła przechodzi w kolejne wątki, nie wypełniając komiksu jednym pomysłem jak to często ma miejsce. Graficznie dobrze dopracowany na swoim poziomie. Aż dziwne że za to wszytko odpowiada tylko jedna osoba - autor. Jedyny mały minus to docelowa grupa odbiorcza - dzieci.
Dobrze zaplanowany scenariusz trzyma poziom przez cały komiks, fabuła przechodzi w kolejne wątki, nie wypełniając komiksu jednym pomysłem jak to często ma miejsce. Graficznie dobrze dopracowany na swoim poziomie. Aż dziwne że za to wszytko odpowiada tylko jedna osoba - autor. Jedyny mały minus to docelowa grupa odbiorcza - dzieci.
Komiksy odkurzone po latach. Cóż, kiedyś mnie bawiły. Teraz również, lecz nie ma co ukrywać, że jakoś, kurczę, mniej. Ciąży na nich, niczym klątwa, opinia nastolatków – to taki gorszy Asterix i Obelix. Niby tematyka inna, jednakże podświadomie szukam korelacji. I żartu słownego. Troszkę jest, lecz ciągle mało. I historia mało wciągająca. Zaskakuje mnie tylko, że najmłodszy czytelnik podtyka mi te książki do głośnego czytania i słucha z uwagą. Hmm.
Komiksy odkurzone po latach. Cóż, kiedyś mnie bawiły. Teraz również, lecz nie ma co ukrywać, że jakoś, kurczę, mniej. Ciąży na nich, niczym klątwa, opinia nastolatków – to taki gorszy Asterix i Obelix. Niby tematyka inna, jednakże podświadomie szukam korelacji. I żartu słownego. Troszkę jest, lecz ciągle mało. I historia mało wciągająca. Zaskakuje mnie tylko, że najmłodszy...
Edycja góralska "Festiwalu Czarownic" - pisowane po góralsku. Kajko i Kokosz Janusza Chrusty to jedno z barz powazowanych polskich malunkowych godek. Ze śpasem pokazuje żywobycie dwóch slowiyańskich wojoków- uuciwego mendrola Kajka i hrubego sobka Kokosza - nad ftórymi wierchuje kaśtelan Mirmił. (...).
Bezbłędne!! Fontanna łez śmiechu!
Edycja góralska "Festiwalu Czarownic" - pisowane po góralsku. Kajko i Kokosz Janusza Chrusty to jedno z barz powazowanych polskich malunkowych godek. Ze śpasem pokazuje żywobycie dwóch slowiyańskich wojoków- uuciwego mendrola Kajka i hrubego sobka Kokosza - nad ftórymi wierchuje kaśtelan Mirmił. (...).
Jeden z moich ulubionych komiksów z czasów dzieciństwa. Pomysł na komiks kapitalny w swej prostocie. Do dziś pamiętam scenki z prezentacją osiągnięć uczestniczek konkursu. No i kasztelan Mirmił („usypcie mi kurhanik”:-) którego mania wielkości omal nie doprowadziła do zagłady mieszkańców grodu. Zbójcerze – tym razem nieco w tle, niejako na ławce rezerwowych, aż w sumie jest ich żal... Pamiętam jak pieczołowicie zbierałem poszczególne odcinki drukowane na łamach „Świata Młodych” i autentycznie byłem zły, gdy ktoś ubiegł mnie w kiosku. Wtedy zaczęła się moda na zakładanie tzw. teczek na prasę :-) A prawdziwe wniebowzięcie, gdy udało się kupić wydanie albumowe. Po prostu klasyka!
Jeden z moich ulubionych komiksów z czasów dzieciństwa. Pomysł na komiks kapitalny w swej prostocie. Do dziś pamiętam scenki z prezentacją osiągnięć uczestniczek konkursu. No i kasztelan Mirmił („usypcie mi kurhanik”:-) którego mania wielkości omal nie doprowadziła do zagłady mieszkańców grodu. Zbójcerze – tym razem nieco w tle, niejako na ławce rezerwowych, aż w sumie jest...
Ponure czasy stanu wojennego kojarzą mi się do dzisiaj z „Kajko i Kokoszem”. Ten komiks drukowano wtedy regularnie na łamach czasopisma „Świat Młodych”, które zyskało we mnie czytelnika tylko z powodu ostatniej strony. Tam pojawiały się polskie komiksy – między innymi właśnie „Kajko i Kokosz”.
„Festiwal czarownic” to klasyczny komiks przygodowy, posługujący się typowymi dla fantasy elementami (eliksiry, czarownice, pseudo-średniowieczny świat). Całość przypomina oczywiście „Asteriksa”, ale o tym francuskim komiksie nie mieliśmy w latach 80-tych żadnego pojęcia. Janusz Christa „szmugluje” na łamy tego odcinka kilka całkiem fajnych odnośników do aktualnej sytuacji w Polsce. Autor musiał być jednak bardzo ostrożny, poprzestał więc na delikatnych aluzjach. Wątpię zresztą, czy młodociani czytelnicy tych lat byliby w stanie odczytać takiego rodzaju stwierdzenia. Nas interesowała czysta przygoda – a tej w „Festiwalu czarownic” nie brakuje. Całość okraszona jest oczywiście sporą dozą humoru, którego w czasach stanu wojennego człowiek bardzo łaknął.
Ponure czasy stanu wojennego kojarzą mi się do dzisiaj z „Kajko i Kokoszem”. Ten komiks drukowano wtedy regularnie na łamach czasopisma „Świat Młodych”, które zyskało we mnie czytelnika tylko z powodu ostatniej strony. Tam pojawiały się polskie komiksy – między innymi właśnie „Kajko i Kokosz”.
„Festiwal czarownic” to klasyczny komiks przygodowy, posługujący się typowymi...
„Festiwal czarownic” to prawdziwy festiwal humoru. Janusz Christa w pełnej krasie. Nie można się nudzić z Kajkiem i Kokoszem. Tylko tych Zbójcerzy czasem żal;-)
„Festiwal czarownic” to prawdziwy festiwal humoru. Janusz Christa w pełnej krasie. Nie można się nudzić z Kajkiem i Kokoszem. Tylko tych Zbójcerzy czasem żal;-)
Powrót do lat dzieciństwa, gdy komiksy były bramą dla wyobraźni i marzeń. Kajko, Kokosz, Mirmił - władca rodu i jego żona Lubawa😁 i... czarownice, a wśród nich ciotka Jaga z mężem prawie że Janosikiem, Łamignatem🏜️🎄🎄🎄🎄🎄 Mamy tu przebierańców (Kajko i Kokosz jako kobiety;) mamy wielkoluda Mirmiła, który wedle wzrostu ocenia moc swej władzy (potem w wyniku pazerności staje się karzełkiem, jak skrzat, z którego się nieco wcześniej nabijał - los bywa przewrotny;) i mamy Lubawę, która na jego gigantyczny wzrost reaguje... omdleniem;)
rewelacja
Powrót do lat dzieciństwa, gdy komiksy były bramą dla wyobraźni i marzeń. Kajko, Kokosz, Mirmił - władca rodu i jego żona Lubawa😁 i... czarownice, a wśród nich ciotka Jaga z mężem prawie że Janosikiem, Łamignatem🏜️🎄🎄🎄🎄🎄 Mamy tu przebierańców (Kajko i Kokosz jako kobiety;) mamy wielkoluda Mirmiła, który wedle wzrostu ocenia moc swej władzy (potem w wyniku pazerności staje...
Kupiłem, bo przypomniało mi się jak czytałem parę tomów w podstawówce. Żałuję, że biblioteka nie miała więcej niż dwa tomy, ale cóż.
Komiks potrafi odprężyć i w sumie w moim wieku to tylko do tego się nadaję. Historia, nic specjalnego, a bohaterowie potrafią czasem wkurzyć swoją głupkowatością. Dla dzieci to idealne rozwiązanie, bo mogę się uczyć razem z narysowanymi bohaterami.
Bardzo podobają mi się kolorowe plansze. Kolory są różne i soczyste, miłe dla oka.
Może jeszcze kiedyś kupię sobie jeden, albo dwa tomy.
Kupiłem, bo przypomniało mi się jak czytałem parę tomów w podstawówce. Żałuję, że biblioteka nie miała więcej niż dwa tomy, ale cóż.
Komiks potrafi odprężyć i w sumie w moim wieku to tylko do tego się nadaję. Historia, nic specjalnego, a bohaterowie potrafią czasem wkurzyć swoją głupkowatością. Dla dzieci to idealne rozwiązanie, bo mogę się uczyć razem z narysowanymi...
Janusz Christa, Kajko i Kokosz. Posiady Guślorek, tł. Bartłomiej Kuraś, Warszawa „Egmont” 2018
Na komiksach o Kajku i Kokoszu wychowało się nie tylko moje pokolenie. Powstałe w latach 80 XX wieku przygody bohaterów powracają w odświeżonej odsłonie: lepszy papier, a czasami w tłumaczeniach, czy nawet kontynuacjach. Jedno się nie zmieniło: są to opowieści o dwójce przyjaciół mieszkających w grodzie Mirmiłów, którego wodzem jest ciapowaty kasztelan Mirmił i jego dobrze zbudowana małżonka, która z powodzeniem mogłaby zastąpić męża w obowiązkach.
„Kajko i kokosz. Posiady guślorek” to po prostu album „Festiwal czarownic” przetłumaczony na gwarę góralską. Sięgnęłam po niego z ciekawości, czy poradzę sobie z językiem i jak wygląda to tłumaczenie.
Janusz Christa zabiera nas do prastarego Mirmiłowa, w którym mieszkańcy będą świętowali setną rocznicę założenia grodu. Uroczystość nie może odbyć się bez dużych ilości jedzenia, picia i gości. Mają zjechać ważne osobistości. Nim to nastąpi trzeba się solidnie przygotować: kasztelan zachęca do łowów i wytężonej pracy, a następnie sam z Kajkiem i Kokoszem rusza na łowy, w czasie których ratują krasnoludki, przypadkowo łapią szefa Zbójcerzy, Hegemona. Groźna obca armia zostaje rozgromiona jedzeniem i napitkiem z wywarem zmuszającym do mówienie prawdy.
Gwara góralska jest tu miłą, zaskakującą niespodzianką nadającą komiksowi dodatkowego uroku, sprawiającą, że zaczynamy zupełnie inaczej odbierać opowieść, która właśnie przez język zostaje uprawdopodobniona, a z drugiej strony dla osób słabo ją znających sprawi, że akcja będzie niezrozumiała. Jednak znajdujący się na końcu książki słowniczek pomoże w czytaniu. Myślę, że taki komiks może być ciekawym sposobem na przybliżenie gwary uczniom w czasie lekcji języka polskiego i na pewno spodoba się góralom.
Komiks Janusza Christy to przede wszystkim opowieść o mani wielkości, zapatrzeniu w siebie, wrogach, wierzeniach, podstępach.
Szybka, ale jednocześnie prosta akcja sprawia, że komiks czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Całość dopełnia strona wizualna: interesujące ilustracje, ze specyficzną kreską, średniej sztywności okładka, dobry papier, ciekawa kolorystyka przypominająca tę z lat 90 XX wieku, kiedy zaczęto publikować kolorową edycję komiksu. Wówczas skończyło się na kilku tomach. Egmont podjął próbę, by kolejnym pokoleniom czytelników przybliżyć twórczość Janusza Christy, który oferuje nam nie tylko świetną zabawę, ale też subtelne i bardzo proste moralizatorstwo. Polecam wszystkim miłośnikom komiksów.
Janusz Christa, Kajko i Kokosz. Posiady Guślorek, tł. Bartłomiej Kuraś, Warszawa „Egmont” 2018
Na komiksach o Kajku i Kokoszu wychowało się nie tylko moje pokolenie. Powstałe w latach 80 XX wieku przygody bohaterów powracają w odświeżonej odsłonie: lepszy papier, a czasami w tłumaczeniach, czy nawet kontynuacjach. Jedno się nie zmieniło: są to opowieści o dwójce przyjaciół...
Kajko i Kokosz "Festiwal Czarownic" - jeden z niewielu komiksów, których w tamtych czasach byłem właścicielem. Oj w niejednych rękach był czytany. A i dzięki niemu kilka innych "Kokoszów" przeczytałem dzięki wymianie. To były piękne czasy... Teraz wszystko jest w zasięgu, a na wszystko brak czasu...
Kajko i Kokosz "Festiwal Czarownic" - jeden z niewielu komiksów, których w tamtych czasach byłem właścicielem. Oj w niejednych rękach był czytany. A i dzięki niemu kilka innych "Kokoszów" przeczytałem dzięki wymianie. To były piękne czasy... Teraz wszystko jest w zasięgu, a na wszystko brak czasu...
Czytana w dzieciństwie seria komiksów o "Kajko i Kokoszu" do tej pory wywołuje miłe wspomnienia. Komiksy pełne dobrego humoru myślę, że i obecnie znajda wśród najmłodszych wielu wiernych czytelników. Tytułowy "Festiwal czarownic" trzyma poziom, polecam! :)
Czytana w dzieciństwie seria komiksów o "Kajko i Kokoszu" do tej pory wywołuje miłe wspomnienia. Komiksy pełne dobrego humoru myślę, że i obecnie znajda wśród najmłodszych wielu wiernych czytelników. Tytułowy "Festiwal czarownic" trzyma poziom, polecam! :)
Nieco słabszy tom ale i tak miał mnóstwo momentów. Czego tu nie było - czarownice, Rarogowie, detronizacja Hegemona a na dodatek ogromny Mirmił i krasnoludki.
Nieco słabszy tom ale i tak miał mnóstwo momentów. Czego tu nie było - czarownice, Rarogowie, detronizacja Hegemona a na dodatek ogromny Mirmił i krasnoludki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspomnień czar. Bardzo miło wspominam tę serię.
Wspomnień czar. Bardzo miło wspominam tę serię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiamy z dzieckiem humor i grafikę tych historii. Ja pamiętam z dzieciństwa, a on dopiero odkrywa, zachęcają go też do samodzielnego czytania. Niektóre żarty trzeba wyjaśniać, bo wynikają ze specyfiki tamtych czasów. Czcionka mogłaby być wyraźniejsza, ale poza tym super.
Uwielbiamy z dzieckiem humor i grafikę tych historii. Ja pamiętam z dzieciństwa, a on dopiero odkrywa, zachęcają go też do samodzielnego czytania. Niektóre żarty trzeba wyjaśniać, bo wynikają ze specyfiki tamtych czasów. Czcionka mogłaby być wyraźniejsza, ale poza tym super.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama się wychowałam na tych komiksach, a teraz czytam je synowi do poduszki i oboje mamy z tego przyjemność. "Kajko i Kokosz" to klasyka polskiego komiksu, dla mnie nieodzowny kawałek kultury i chyba ośmielę się stwierdzić, że spośród innych, również lubianych, ta seria jest moim numerem jeden.
Sama się wychowałam na tych komiksach, a teraz czytam je synowi do poduszki i oboje mamy z tego przyjemność. "Kajko i Kokosz" to klasyka polskiego komiksu, dla mnie nieodzowny kawałek kultury i chyba ośmielę się stwierdzić, że spośród innych, również lubianych, ta seria jest moim numerem jeden.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane córce na dobranoc.
Tym razem mała była bardziej zachwycona ode mnie. Pewnie tematyka jej spasowała, też chciałaby, niczym Mirmił, być większa. Najlepiej w magiczny sposób, bez czekania.
Dla mnie to nieco słabszy tom, ale i tak jest rewelacyjny. Jest gwarancja dobrej zabawy i dużej ilości salw śmiechu. Polecamy.
Przeczytane córce na dobranoc.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem mała była bardziej zachwycona ode mnie. Pewnie tematyka jej spasowała, też chciałaby, niczym Mirmił, być większa. Najlepiej w magiczny sposób, bez czekania.
Dla mnie to nieco słabszy tom, ale i tak jest rewelacyjny. Jest gwarancja dobrej zabawy i dużej ilości salw śmiechu. Polecamy.
Wychowałam się na tych komiksach. Dla mnie są bezkonkurencyjne, rozkochały mnie w historii, a szczególnie sprowokowały do pogłębienia wiedzy o średniowieczu. Cudowna rozrywka, która nigdy się nie zestarzeje. Fantastyczna fabuła, świetni bohaterowie i wspaniała grafika. Nie potrzeba nic więcej. Dla mnie to hit.
Wychowałam się na tych komiksach. Dla mnie są bezkonkurencyjne, rozkochały mnie w historii, a szczególnie sprowokowały do pogłębienia wiedzy o średniowieczu. Cudowna rozrywka, która nigdy się nie zestarzeje. Fantastyczna fabuła, świetni bohaterowie i wspaniała grafika. Nie potrzeba nic więcej. Dla mnie to hit.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze zaplanowany scenariusz trzyma poziom przez cały komiks, fabuła przechodzi w kolejne wątki, nie wypełniając komiksu jednym pomysłem jak to często ma miejsce. Graficznie dobrze dopracowany na swoim poziomie. Aż dziwne że za to wszytko odpowiada tylko jedna osoba - autor. Jedyny mały minus to docelowa grupa odbiorcza - dzieci.
Dobrze zaplanowany scenariusz trzyma poziom przez cały komiks, fabuła przechodzi w kolejne wątki, nie wypełniając komiksu jednym pomysłem jak to często ma miejsce. Graficznie dobrze dopracowany na swoim poziomie. Aż dziwne że za to wszytko odpowiada tylko jedna osoba - autor. Jedyny mały minus to docelowa grupa odbiorcza - dzieci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna kreska, doskonały humor, przednia zabawa dla młodszych i trochę starszych
Świetna kreska, doskonały humor, przednia zabawa dla młodszych i trochę starszych
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka ładna okładka, a komiks jakiś taki bez fajerwerków...
Taka ładna okładka, a komiks jakiś taki bez fajerwerków...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiksy odkurzone po latach. Cóż, kiedyś mnie bawiły. Teraz również, lecz nie ma co ukrywać, że jakoś, kurczę, mniej. Ciąży na nich, niczym klątwa, opinia nastolatków – to taki gorszy Asterix i Obelix. Niby tematyka inna, jednakże podświadomie szukam korelacji. I żartu słownego. Troszkę jest, lecz ciągle mało. I historia mało wciągająca. Zaskakuje mnie tylko, że najmłodszy czytelnik podtyka mi te książki do głośnego czytania i słucha z uwagą. Hmm.
Komiksy odkurzone po latach. Cóż, kiedyś mnie bawiły. Teraz również, lecz nie ma co ukrywać, że jakoś, kurczę, mniej. Ciąży na nich, niczym klątwa, opinia nastolatków – to taki gorszy Asterix i Obelix. Niby tematyka inna, jednakże podświadomie szukam korelacji. I żartu słownego. Troszkę jest, lecz ciągle mało. I historia mało wciągająca. Zaskakuje mnie tylko, że najmłodszy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem Mirmiła, Kajka i Kokosza z opresji ratują krasnale.
Tym razem Mirmiła, Kajka i Kokosza z opresji ratują krasnale.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam
Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBezbłędne!! Fontanna łez śmiechu!
Edycja góralska "Festiwalu Czarownic" - pisowane po góralsku. Kajko i Kokosz Janusza Chrusty to jedno z barz powazowanych polskich malunkowych godek. Ze śpasem pokazuje żywobycie dwóch slowiyańskich wojoków- uuciwego mendrola Kajka i hrubego sobka Kokosza - nad ftórymi wierchuje kaśtelan Mirmił. (...).
Bezbłędne!! Fontanna łez śmiechu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdycja góralska "Festiwalu Czarownic" - pisowane po góralsku. Kajko i Kokosz Janusza Chrusty to jedno z barz powazowanych polskich malunkowych godek. Ze śpasem pokazuje żywobycie dwóch slowiyańskich wojoków- uuciwego mendrola Kajka i hrubego sobka Kokosza - nad ftórymi wierchuje kaśtelan Mirmił. (...).
Jeden z moich ulubionych komiksów z czasów dzieciństwa. Pomysł na komiks kapitalny w swej prostocie. Do dziś pamiętam scenki z prezentacją osiągnięć uczestniczek konkursu. No i kasztelan Mirmił („usypcie mi kurhanik”:-) którego mania wielkości omal nie doprowadziła do zagłady mieszkańców grodu. Zbójcerze – tym razem nieco w tle, niejako na ławce rezerwowych, aż w sumie jest ich żal... Pamiętam jak pieczołowicie zbierałem poszczególne odcinki drukowane na łamach „Świata Młodych” i autentycznie byłem zły, gdy ktoś ubiegł mnie w kiosku. Wtedy zaczęła się moda na zakładanie tzw. teczek na prasę :-) A prawdziwe wniebowzięcie, gdy udało się kupić wydanie albumowe. Po prostu klasyka!
Jeden z moich ulubionych komiksów z czasów dzieciństwa. Pomysł na komiks kapitalny w swej prostocie. Do dziś pamiętam scenki z prezentacją osiągnięć uczestniczek konkursu. No i kasztelan Mirmił („usypcie mi kurhanik”:-) którego mania wielkości omal nie doprowadziła do zagłady mieszkańców grodu. Zbójcerze – tym razem nieco w tle, niejako na ławce rezerwowych, aż w sumie jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonure czasy stanu wojennego kojarzą mi się do dzisiaj z „Kajko i Kokoszem”. Ten komiks drukowano wtedy regularnie na łamach czasopisma „Świat Młodych”, które zyskało we mnie czytelnika tylko z powodu ostatniej strony. Tam pojawiały się polskie komiksy – między innymi właśnie „Kajko i Kokosz”.
„Festiwal czarownic” to klasyczny komiks przygodowy, posługujący się typowymi dla fantasy elementami (eliksiry, czarownice, pseudo-średniowieczny świat). Całość przypomina oczywiście „Asteriksa”, ale o tym francuskim komiksie nie mieliśmy w latach 80-tych żadnego pojęcia. Janusz Christa „szmugluje” na łamy tego odcinka kilka całkiem fajnych odnośników do aktualnej sytuacji w Polsce. Autor musiał być jednak bardzo ostrożny, poprzestał więc na delikatnych aluzjach. Wątpię zresztą, czy młodociani czytelnicy tych lat byliby w stanie odczytać takiego rodzaju stwierdzenia. Nas interesowała czysta przygoda – a tej w „Festiwalu czarownic” nie brakuje. Całość okraszona jest oczywiście sporą dozą humoru, którego w czasach stanu wojennego człowiek bardzo łaknął.
Ponure czasy stanu wojennego kojarzą mi się do dzisiaj z „Kajko i Kokoszem”. Ten komiks drukowano wtedy regularnie na łamach czasopisma „Świat Młodych”, które zyskało we mnie czytelnika tylko z powodu ostatniej strony. Tam pojawiały się polskie komiksy – między innymi właśnie „Kajko i Kokosz”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Festiwal czarownic” to klasyczny komiks przygodowy, posługujący się typowymi...
Sama historia jest zabawna i przewrotna. Minus za czcionkę w dymkach, która jest bardzo nieczytelna.
Sama historia jest zabawna i przewrotna. Minus za czcionkę w dymkach, która jest bardzo nieczytelna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyk z czasów dzieciństwa
Klasyk z czasów dzieciństwa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Festiwal czarownic” to prawdziwy festiwal humoru. Janusz Christa w pełnej krasie. Nie można się nudzić z Kajkiem i Kokoszem. Tylko tych Zbójcerzy czasem żal;-)
„Festiwal czarownic” to prawdziwy festiwal humoru. Janusz Christa w pełnej krasie. Nie można się nudzić z Kajkiem i Kokoszem. Tylko tych Zbójcerzy czasem żal;-)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowrót do lat dzieciństwa, gdy komiksy były bramą dla wyobraźni i marzeń. Kajko, Kokosz, Mirmił - władca rodu i jego żona Lubawa😁 i... czarownice, a wśród nich ciotka Jaga z mężem prawie że Janosikiem, Łamignatem🏜️🎄🎄🎄🎄🎄 Mamy tu przebierańców (Kajko i Kokosz jako kobiety;) mamy wielkoluda Mirmiła, który wedle wzrostu ocenia moc swej władzy (potem w wyniku pazerności staje się karzełkiem, jak skrzat, z którego się nieco wcześniej nabijał - los bywa przewrotny;) i mamy Lubawę, która na jego gigantyczny wzrost reaguje... omdleniem;)
rewelacja
Powrót do lat dzieciństwa, gdy komiksy były bramą dla wyobraźni i marzeń. Kajko, Kokosz, Mirmił - władca rodu i jego żona Lubawa😁 i... czarownice, a wśród nich ciotka Jaga z mężem prawie że Janosikiem, Łamignatem🏜️🎄🎄🎄🎄🎄 Mamy tu przebierańców (Kajko i Kokosz jako kobiety;) mamy wielkoluda Mirmiła, który wedle wzrostu ocenia moc swej władzy (potem w wyniku pazerności staje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłem, bo przypomniało mi się jak czytałem parę tomów w podstawówce. Żałuję, że biblioteka nie miała więcej niż dwa tomy, ale cóż.
Komiks potrafi odprężyć i w sumie w moim wieku to tylko do tego się nadaję. Historia, nic specjalnego, a bohaterowie potrafią czasem wkurzyć swoją głupkowatością. Dla dzieci to idealne rozwiązanie, bo mogę się uczyć razem z narysowanymi bohaterami.
Bardzo podobają mi się kolorowe plansze. Kolory są różne i soczyste, miłe dla oka.
Może jeszcze kiedyś kupię sobie jeden, albo dwa tomy.
Kupiłem, bo przypomniało mi się jak czytałem parę tomów w podstawówce. Żałuję, że biblioteka nie miała więcej niż dwa tomy, ale cóż.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks potrafi odprężyć i w sumie w moim wieku to tylko do tego się nadaję. Historia, nic specjalnego, a bohaterowie potrafią czasem wkurzyć swoją głupkowatością. Dla dzieci to idealne rozwiązanie, bo mogę się uczyć razem z narysowanymi...
o Kajku i Kokoszu można napisać tylko jedno: wybitny :)
Nie rozbijajmy się na ocenę poszczególnych tomów... (bo oberwałoby się borostworom :P )
o Kajku i Kokoszu można napisać tylko jedno: wybitny :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozbijajmy się na ocenę poszczególnych tomów... (bo oberwałoby się borostworom :P )
Janusz Christa, Kajko i Kokosz. Posiady Guślorek, tł. Bartłomiej Kuraś, Warszawa „Egmont” 2018
Na komiksach o Kajku i Kokoszu wychowało się nie tylko moje pokolenie. Powstałe w latach 80 XX wieku przygody bohaterów powracają w odświeżonej odsłonie: lepszy papier, a czasami w tłumaczeniach, czy nawet kontynuacjach. Jedno się nie zmieniło: są to opowieści o dwójce przyjaciół mieszkających w grodzie Mirmiłów, którego wodzem jest ciapowaty kasztelan Mirmił i jego dobrze zbudowana małżonka, która z powodzeniem mogłaby zastąpić męża w obowiązkach.
„Kajko i kokosz. Posiady guślorek” to po prostu album „Festiwal czarownic” przetłumaczony na gwarę góralską. Sięgnęłam po niego z ciekawości, czy poradzę sobie z językiem i jak wygląda to tłumaczenie.
Janusz Christa zabiera nas do prastarego Mirmiłowa, w którym mieszkańcy będą świętowali setną rocznicę założenia grodu. Uroczystość nie może odbyć się bez dużych ilości jedzenia, picia i gości. Mają zjechać ważne osobistości. Nim to nastąpi trzeba się solidnie przygotować: kasztelan zachęca do łowów i wytężonej pracy, a następnie sam z Kajkiem i Kokoszem rusza na łowy, w czasie których ratują krasnoludki, przypadkowo łapią szefa Zbójcerzy, Hegemona. Groźna obca armia zostaje rozgromiona jedzeniem i napitkiem z wywarem zmuszającym do mówienie prawdy.
Gwara góralska jest tu miłą, zaskakującą niespodzianką nadającą komiksowi dodatkowego uroku, sprawiającą, że zaczynamy zupełnie inaczej odbierać opowieść, która właśnie przez język zostaje uprawdopodobniona, a z drugiej strony dla osób słabo ją znających sprawi, że akcja będzie niezrozumiała. Jednak znajdujący się na końcu książki słowniczek pomoże w czytaniu. Myślę, że taki komiks może być ciekawym sposobem na przybliżenie gwary uczniom w czasie lekcji języka polskiego i na pewno spodoba się góralom.
Komiks Janusza Christy to przede wszystkim opowieść o mani wielkości, zapatrzeniu w siebie, wrogach, wierzeniach, podstępach.
Szybka, ale jednocześnie prosta akcja sprawia, że komiks czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Całość dopełnia strona wizualna: interesujące ilustracje, ze specyficzną kreską, średniej sztywności okładka, dobry papier, ciekawa kolorystyka przypominająca tę z lat 90 XX wieku, kiedy zaczęto publikować kolorową edycję komiksu. Wówczas skończyło się na kilku tomach. Egmont podjął próbę, by kolejnym pokoleniom czytelników przybliżyć twórczość Janusza Christy, który oferuje nam nie tylko świetną zabawę, ale też subtelne i bardzo proste moralizatorstwo. Polecam wszystkim miłośnikom komiksów.
Janusz Christa, Kajko i Kokosz. Posiady Guślorek, tł. Bartłomiej Kuraś, Warszawa „Egmont” 2018
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa komiksach o Kajku i Kokoszu wychowało się nie tylko moje pokolenie. Powstałe w latach 80 XX wieku przygody bohaterów powracają w odświeżonej odsłonie: lepszy papier, a czasami w tłumaczeniach, czy nawet kontynuacjach. Jedno się nie zmieniło: są to opowieści o dwójce przyjaciół...
Kajko i Kokosz "Festiwal Czarownic" - jeden z niewielu komiksów, których w tamtych czasach byłem właścicielem. Oj w niejednych rękach był czytany. A i dzięki niemu kilka innych "Kokoszów" przeczytałem dzięki wymianie. To były piękne czasy... Teraz wszystko jest w zasięgu, a na wszystko brak czasu...
Kajko i Kokosz "Festiwal Czarownic" - jeden z niewielu komiksów, których w tamtych czasach byłem właścicielem. Oj w niejednych rękach był czytany. A i dzięki niemu kilka innych "Kokoszów" przeczytałem dzięki wymianie. To były piękne czasy... Teraz wszystko jest w zasięgu, a na wszystko brak czasu...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHa,ha ale śmieszne! Najlepszy moment z wędkującym ofermą i Hegemonem;)
Ha,ha ale śmieszne! Najlepszy moment z wędkującym ofermą i Hegemonem;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toulubiony komiks mojego dzieciństwa
ulubiony komiks mojego dzieciństwa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytana w dzieciństwie seria komiksów o "Kajko i Kokoszu" do tej pory wywołuje miłe wspomnienia. Komiksy pełne dobrego humoru myślę, że i obecnie znajda wśród najmłodszych wielu wiernych czytelników. Tytułowy "Festiwal czarownic" trzyma poziom, polecam! :)
Czytana w dzieciństwie seria komiksów o "Kajko i Kokoszu" do tej pory wywołuje miłe wspomnienia. Komiksy pełne dobrego humoru myślę, że i obecnie znajda wśród najmłodszych wielu wiernych czytelników. Tytułowy "Festiwal czarownic" trzyma poziom, polecam! :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to