Przygoda w poszukiwanie skarbu i ducha nieumarłego ojca. Thrillery pana Bussi są nieco lżejsze i często przewidywalne, jednak zachowują swój ciężar gatunkowy. Bardzo przyjemna lektura na zimowe wieczory.
Przygoda w poszukiwanie skarbu i ducha nieumarłego ojca. Thrillery pana Bussi są nieco lżejsze i często przewidywalne, jednak zachowują swój ciężar gatunkowy. Bardzo przyjemna lektura na zimowe wieczory.
To moje pierwsze czytanie książki M.Bussiego i mogą szczerze powiedzieć ,że nie ostatnie. Fabuła książki bardzo ciekawa i do w sumie ostatniej strony nie możemy stwierdzić co jest prawdą a co kłamstwem w życiu 16-letniego Colina Remy , sieroty a zarazem milionera , właściciela Kaprysu Mazarina.
Polecam 🙂
To moje pierwsze czytanie książki M.Bussiego i mogą szczerze powiedzieć ,że nie ostatnie. Fabuła książki bardzo ciekawa i do w sumie ostatniej strony nie możemy stwierdzić co jest prawdą a co kłamstwem w życiu 16-letniego Colina Remy , sieroty a zarazem milionera , właściciela Kaprysu Mazarina.
Polecam 🙂
Książką przypomina mi trochę historie z serii "Pan samochodzik". A bohaterowie to chyba uciekli z klubu Mensy. Jeden mądrzejszy od drugiego. Tylko Ci źli kompletnie nierozgarnieci 😉
Książką przypomina mi trochę historie z serii "Pan samochodzik". A bohaterowie to chyba uciekli z klubu Mensy. Jeden mądrzejszy od drugiego. Tylko Ci źli kompletnie nierozgarnieci 😉
Lubię Michela Bussi i zapewne będę nieobiektywny, tj. nadmiernie łaskawy dla autora, w ocenie tej powieści. Są w niej wszystkie elementy właściwe dla twórczości francuskiego pisarza kryminałów: melanż gatunków (w mojej siatce kryteriów to stanowi ogromny atut każdej powieści), trochę psychologizowania, wiele fałszywych tropów i w miarę proste rozwiązanie, chociaż w "Więzach krwi" akurat trochę wewnętrznej logiki brakuje.
"Więzi krwi" to jedna z pierwszych powieści Bussi, która ani nie miała najlepszej prasy, ani nie przyniosła autorowi uznania międzynarodowego. Niemniej to dobry kryminał, może nie rewelacyjny, lecz już zapowiadający nietuzinkowy talent autora "Czarnych nenufarów.
Lubię Michela Bussi i zapewne będę nieobiektywny, tj. nadmiernie łaskawy dla autora, w ocenie tej powieści. Są w niej wszystkie elementy właściwe dla twórczości francuskiego pisarza kryminałów: melanż gatunków (w mojej siatce kryteriów to stanowi ogromny atut każdej powieści), trochę psychologizowania, wiele fałszywych tropów i w miarę proste rozwiązanie, chociaż w...
Lubię książki Bussiego. Jest w nich coś delikatnego, głębokiego i ważnego. Chociaż sama fabuła w zewnętrznej warstwie może wydawać się mało prawdopodobna, to już pod spodem autor wnikliwie opisuje postaci, wydarzenia, relacje. Pokazuje emocje, które towarzyszą nam codziennie, ale niecodziennie się nad nimi pochylamy. Monsieur Bussi dotyka tego, co ulotne z ogromną wrażliwością, szacunkiem i wielowymiarowością. Narracja jest prowadzona dwutorowo, co chyba jest znakiem rozpoznawczym tego autora. Rozdziały opowiadają naprzemiennie niby dwie historie, które pod koniec książki splatają się w jedną całość. Mnóstwo tu zaułków, niby nieistotnych, a jednak każde zdanie ma znaczenie. W moim odczuciu zamiast rasowego kryminału dostajemy studium relacji międzyludzkich, a także krótki podręcznik ludzkiej motywacji. Zamiast kwiecistego języka, mamy grę słów, bardzo inteligentną. Widać ją choćby w samym tytule, który już po lekturze okazał się bardzo wieloznaczny. Taką literaturę lubię, niby lekka, ale głęboka i wnikliwa, osadzona w mojej ulubionej Francji.
Lubię książki Bussiego. Jest w nich coś delikatnego, głębokiego i ważnego. Chociaż sama fabuła w zewnętrznej warstwie może wydawać się mało prawdopodobna, to już pod spodem autor wnikliwie opisuje postaci, wydarzenia, relacje. Pokazuje emocje, które towarzyszą nam codziennie, ale niecodziennie się nad nimi pochylamy. Monsieur Bussi dotyka tego, co ulotne z ogromną...
Spodziewałam się czegoś więcej po takim bestsellerze.
Zdania krótkie, proste, słownictwo ubogie. Historia nawet ciekawa, ale bardzo nieprawdopodobna. Bardzo irytowały mnie pokrętne, prymitywne wyjaśnienia poszczególnych scen, mam wrażenie pisane na szybko przez autora, żeby całość jako tako się kleiła. Zupełnie jakby Michel Bussi wyłapywał swoje błędy, niedociągnięcia i w ostatniej chwili wprowadzał poprawki. Nie wszystko było przemyślane, np. fakt, że telefon komórkowy
miał zasięg w podziemiach, a zaraz po takim kwiatku nastąpił opis tuneli, które raczej były płytkie, że czasami co prawda schodziło się w nich po schodkach, ale zaraz szły pod górę...No trochę słabe jak na książkę dla dorosłych. Młodzież zresztą też by się na takie coś nie dała nabrać. Ja w najzwyklejszej piwnicy nigdy nie mam zasięgu😉. Poza tym po pewnym czasie prawie wszystko dało się przewidzieć, a opowieść krążyła, krążyła i krążyła...
Cała opowieść wg mnie bardziej pasuje do literatury młodzieżowej i śmiało mogłaby za taką uchodzić, gdyby tylko usunąć z niej kilka delikatnych, łóżkowych scen i ciągłe erotyczne podteksty. Powieść w swojej formie trochę przypomina mi "Pana samochodzika", ale jednak nasz rodzimy Zbigniew Nienacki lepiej radził sobie z suspensem😊.
Duży plus dla pisarza za stworzenie postaci nastolatków, były barwne i konsekwentne. W ogóle uważam, że pisarz ma duży potencjał, by kiedyś stworzyć coś dla młodzieży, bo dysponuje pokaźną wyobraźnią i potrafi sprawnie, w naturalny sposób nakreślić młodzieńcze charaktery.
Minus- czytelnik intelektualnie sobie "nie poćwiczy", bo wszystkie rozwiązania za łatwo się nasuwają w trakcie czytania.
Spodziewałam się czegoś więcej po takim bestsellerze.
Zdania krótkie, proste, słownictwo ubogie. Historia nawet ciekawa, ale bardzo nieprawdopodobna. Bardzo irytowały mnie pokrętne, prymitywne wyjaśnienia poszczególnych scen, mam wrażenie pisane na szybko przez autora, żeby całość jako tako się kleiła. Zupełnie jakby Michel Bussi wyłapywał swoje błędy, niedociągnięcia i w...
Michel Bussi wspomina w przedmowie, że „Więzi krwi” to pierwsza powieść jaką wymyślił. Gdyby nie ona to następne nie mogłyby powstać oraz żadna inna nie dała mu szansy aż tak oderwać się od rzeczywistości podczas procesu twórczego. Jest dla niego najbardziej osobistą, zadedykował ją zresztą swojemu ojcu.
Brzmi zachęcająco? I to jeszcze jak! Myślę, że każdy kto lubi książki tego autora nie będzie zawiedziony – przynajmniej ja nie byłam.
Różni się od jego późniejszych dzieł, ale nie jest to z mojej strony zarzut.
Tym razem autor przenosi nas na fikcyjną wysepkę normandzką Mornesey, która mimo mikro rozmiarów (5 na 3 km) jest świadkiem wielu dramatycznych wydarzeń. Ich nagromadzenie wydaje się na początku zbyt dużym przypadkiem. I racja – tu nie ma miejsca na przypadek, o czym już wkrótce jako czytelnicy się przekonujemy.
Akcja rozgrywa się w ciągu czterech dni sierpnia 2000 roku i poznajemy ją głównie z dwóch perspektyw: szesnastolatka Colina, który jest na obozie żeglarskim oraz miejscowego wakacyjnego stróża prawa na rowerze – Simona Casanovy.
„Więzi krwi” to połączenie thrillera, kryminału, powieści przygodowej (nawet młodzieżowej), nieco psychologii, historii (Kaprys Mazariniego!) i sporą dawką humoru w dialogach. Te połączenia brzmią absurdalnie, ale, o dziwo, na kartach książki łączą się idealnie i podczas czytania nie miałam zgrzytu, że „coś nie pasuje”.
Moim zdaniem to idealna lektura na lato (choć ja czytałam ją zimą). Ciekawie i plastycznie opisana jest wyspa (dołączona jest nawet mapka), oddany klimat wakacji.
A jednocześnie powieść zaczyna się od hitchcockowego „trzęsienia ziemi”, a później napięcie tylko rośnie. :-)
Mamy tu zagadkę, tragedię sprzed lat, legendarny skarb, misterną intrygę, odkrywane korzenie tożsamości, potrzebę bliskości, próby uporania się z żałobą, okrucieństwo, chciwość, itd.
Autor podrzuca tam tropy (prawdziwe i fałszywe) i mimo, że dość wcześnie udało mi się odkryć główną intrygę (na szczęście nie jest przekombinowana, czy zupełnie niewiarygodna) to nie odebrało mi to przyjemności dalszego czytania.
Oprócz w/w plusów duża w tym zasługa bohaterów (świetnie nakreślone różne typy ludzi), a także serca, które widać Michel Bussi włożył w tę powieść.
Według mnie jedna z lepszych jego książek (a przeczytałam wszystkie) i oczywiście polecam.
Michel Bussi wspomina w przedmowie, że „Więzi krwi” to pierwsza powieść jaką wymyślił. Gdyby nie ona to następne nie mogłyby powstać oraz żadna inna nie dała mu szansy aż tak oderwać się od rzeczywistości podczas procesu twórczego. Jest dla niego najbardziej osobistą, zadedykował ją zresztą swojemu ojcu.
Brzmi zachęcająco? I to jeszcze jak! Myślę, że każdy kto lubi książki...
Książka ta opowiada historię 16 letniego chłopca i jego rodziców który zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla mnie bardziej powieść przygodowa niż kryminał. Ale trzyma w napięciu. Zagadka z przeszłości, ukryty skarb, teoria spiskowa. Ale dobrze napisana.
Książka ta opowiada historię 16 letniego chłopca i jego rodziców który zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla mnie bardziej powieść przygodowa niż kryminał. Ale trzyma w napięciu. Zagadka z przeszłości, ukryty skarb, teoria spiskowa. Ale dobrze napisana.
Przygoda w poszukiwanie skarbu i ducha nieumarłego ojca. Thrillery pana Bussi są nieco lżejsze i często przewidywalne, jednak zachowują swój ciężar gatunkowy. Bardzo przyjemna lektura na zimowe wieczory.
Przygoda w poszukiwanie skarbu i ducha nieumarłego ojca. Thrillery pana Bussi są nieco lżejsze i często przewidywalne, jednak zachowują swój ciężar gatunkowy. Bardzo przyjemna lektura na zimowe wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze czytanie książki M.Bussiego i mogą szczerze powiedzieć ,że nie ostatnie. Fabuła książki bardzo ciekawa i do w sumie ostatniej strony nie możemy stwierdzić co jest prawdą a co kłamstwem w życiu 16-letniego Colina Remy , sieroty a zarazem milionera , właściciela Kaprysu Mazarina.
Polecam 🙂
To moje pierwsze czytanie książki M.Bussiego i mogą szczerze powiedzieć ,że nie ostatnie. Fabuła książki bardzo ciekawa i do w sumie ostatniej strony nie możemy stwierdzić co jest prawdą a co kłamstwem w życiu 16-letniego Colina Remy , sieroty a zarazem milionera , właściciela Kaprysu Mazarina.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam 🙂
Książką przypomina mi trochę historie z serii "Pan samochodzik". A bohaterowie to chyba uciekli z klubu Mensy. Jeden mądrzejszy od drugiego. Tylko Ci źli kompletnie nierozgarnieci 😉
Książką przypomina mi trochę historie z serii "Pan samochodzik". A bohaterowie to chyba uciekli z klubu Mensy. Jeden mądrzejszy od drugiego. Tylko Ci źli kompletnie nierozgarnieci 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zaskoczyła ani do końca nie wciągnęła. Pomimo dobrych opinii osobiście chyba na razie odpocznę od Buskiego.
Nie zaskoczyła ani do końca nie wciągnęła. Pomimo dobrych opinii osobiście chyba na razie odpocznę od Buskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię Michela Bussi i zapewne będę nieobiektywny, tj. nadmiernie łaskawy dla autora, w ocenie tej powieści. Są w niej wszystkie elementy właściwe dla twórczości francuskiego pisarza kryminałów: melanż gatunków (w mojej siatce kryteriów to stanowi ogromny atut każdej powieści), trochę psychologizowania, wiele fałszywych tropów i w miarę proste rozwiązanie, chociaż w "Więzach krwi" akurat trochę wewnętrznej logiki brakuje.
"Więzi krwi" to jedna z pierwszych powieści Bussi, która ani nie miała najlepszej prasy, ani nie przyniosła autorowi uznania międzynarodowego. Niemniej to dobry kryminał, może nie rewelacyjny, lecz już zapowiadający nietuzinkowy talent autora "Czarnych nenufarów.
Lubię Michela Bussi i zapewne będę nieobiektywny, tj. nadmiernie łaskawy dla autora, w ocenie tej powieści. Są w niej wszystkie elementy właściwe dla twórczości francuskiego pisarza kryminałów: melanż gatunków (w mojej siatce kryteriów to stanowi ogromny atut każdej powieści), trochę psychologizowania, wiele fałszywych tropów i w miarę proste rozwiązanie, chociaż w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię książki Bussiego. Jest w nich coś delikatnego, głębokiego i ważnego. Chociaż sama fabuła w zewnętrznej warstwie może wydawać się mało prawdopodobna, to już pod spodem autor wnikliwie opisuje postaci, wydarzenia, relacje. Pokazuje emocje, które towarzyszą nam codziennie, ale niecodziennie się nad nimi pochylamy. Monsieur Bussi dotyka tego, co ulotne z ogromną wrażliwością, szacunkiem i wielowymiarowością. Narracja jest prowadzona dwutorowo, co chyba jest znakiem rozpoznawczym tego autora. Rozdziały opowiadają naprzemiennie niby dwie historie, które pod koniec książki splatają się w jedną całość. Mnóstwo tu zaułków, niby nieistotnych, a jednak każde zdanie ma znaczenie. W moim odczuciu zamiast rasowego kryminału dostajemy studium relacji międzyludzkich, a także krótki podręcznik ludzkiej motywacji. Zamiast kwiecistego języka, mamy grę słów, bardzo inteligentną. Widać ją choćby w samym tytule, który już po lekturze okazał się bardzo wieloznaczny. Taką literaturę lubię, niby lekka, ale głęboka i wnikliwa, osadzona w mojej ulubionej Francji.
Lubię książki Bussiego. Jest w nich coś delikatnego, głębokiego i ważnego. Chociaż sama fabuła w zewnętrznej warstwie może wydawać się mało prawdopodobna, to już pod spodem autor wnikliwie opisuje postaci, wydarzenia, relacje. Pokazuje emocje, które towarzyszą nam codziennie, ale niecodziennie się nad nimi pochylamy. Monsieur Bussi dotyka tego, co ulotne z ogromną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś więcej po takim bestsellerze.
Zdania krótkie, proste, słownictwo ubogie. Historia nawet ciekawa, ale bardzo nieprawdopodobna. Bardzo irytowały mnie pokrętne, prymitywne wyjaśnienia poszczególnych scen, mam wrażenie pisane na szybko przez autora, żeby całość jako tako się kleiła. Zupełnie jakby Michel Bussi wyłapywał swoje błędy, niedociągnięcia i w ostatniej chwili wprowadzał poprawki. Nie wszystko było przemyślane, np. fakt, że telefon komórkowy
miał zasięg w podziemiach, a zaraz po takim kwiatku nastąpił opis tuneli, które raczej były płytkie, że czasami co prawda schodziło się w nich po schodkach, ale zaraz szły pod górę...No trochę słabe jak na książkę dla dorosłych. Młodzież zresztą też by się na takie coś nie dała nabrać. Ja w najzwyklejszej piwnicy nigdy nie mam zasięgu😉. Poza tym po pewnym czasie prawie wszystko dało się przewidzieć, a opowieść krążyła, krążyła i krążyła...
Cała opowieść wg mnie bardziej pasuje do literatury młodzieżowej i śmiało mogłaby za taką uchodzić, gdyby tylko usunąć z niej kilka delikatnych, łóżkowych scen i ciągłe erotyczne podteksty. Powieść w swojej formie trochę przypomina mi "Pana samochodzika", ale jednak nasz rodzimy Zbigniew Nienacki lepiej radził sobie z suspensem😊.
Duży plus dla pisarza za stworzenie postaci nastolatków, były barwne i konsekwentne. W ogóle uważam, że pisarz ma duży potencjał, by kiedyś stworzyć coś dla młodzieży, bo dysponuje pokaźną wyobraźnią i potrafi sprawnie, w naturalny sposób nakreślić młodzieńcze charaktery.
Minus- czytelnik intelektualnie sobie "nie poćwiczy", bo wszystkie rozwiązania za łatwo się nasuwają w trakcie czytania.
Spodziewałam się czegoś więcej po takim bestsellerze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdania krótkie, proste, słownictwo ubogie. Historia nawet ciekawa, ale bardzo nieprawdopodobna. Bardzo irytowały mnie pokrętne, prymitywne wyjaśnienia poszczególnych scen, mam wrażenie pisane na szybko przez autora, żeby całość jako tako się kleiła. Zupełnie jakby Michel Bussi wyłapywał swoje błędy, niedociągnięcia i w...
Mówi się: "Więzy krwi", a nie "więzi".
Mówi się: "Więzy krwi", a nie "więzi".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham Pana książki Panie Bussi :)
Kocham Pana książki Panie Bussi :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka fajna, szybko się ją czyta.
Książka fajna, szybko się ją czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoim zdaniem, to jedna z najsłabszych książek Autora. Historia wydumana, przesadzona, no bzdurna po prostu.
Moim zdaniem, to jedna z najsłabszych książek Autora. Historia wydumana, przesadzona, no bzdurna po prostu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByło przyjemnie, ale tym razem bez większych fajerwerków. "Wyryte w piasku" zdecydowanie wygrywa styczniowy dwubój. To kiedy kolejny Bussi?
Było przyjemnie, ale tym razem bez większych fajerwerków. "Wyryte w piasku" zdecydowanie wygrywa styczniowy dwubój. To kiedy kolejny Bussi?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMichel Bussi wspomina w przedmowie, że „Więzi krwi” to pierwsza powieść jaką wymyślił. Gdyby nie ona to następne nie mogłyby powstać oraz żadna inna nie dała mu szansy aż tak oderwać się od rzeczywistości podczas procesu twórczego. Jest dla niego najbardziej osobistą, zadedykował ją zresztą swojemu ojcu.
Brzmi zachęcająco? I to jeszcze jak! Myślę, że każdy kto lubi książki tego autora nie będzie zawiedziony – przynajmniej ja nie byłam.
Różni się od jego późniejszych dzieł, ale nie jest to z mojej strony zarzut.
Tym razem autor przenosi nas na fikcyjną wysepkę normandzką Mornesey, która mimo mikro rozmiarów (5 na 3 km) jest świadkiem wielu dramatycznych wydarzeń. Ich nagromadzenie wydaje się na początku zbyt dużym przypadkiem. I racja – tu nie ma miejsca na przypadek, o czym już wkrótce jako czytelnicy się przekonujemy.
Akcja rozgrywa się w ciągu czterech dni sierpnia 2000 roku i poznajemy ją głównie z dwóch perspektyw: szesnastolatka Colina, który jest na obozie żeglarskim oraz miejscowego wakacyjnego stróża prawa na rowerze – Simona Casanovy.
„Więzi krwi” to połączenie thrillera, kryminału, powieści przygodowej (nawet młodzieżowej), nieco psychologii, historii (Kaprys Mazariniego!) i sporą dawką humoru w dialogach. Te połączenia brzmią absurdalnie, ale, o dziwo, na kartach książki łączą się idealnie i podczas czytania nie miałam zgrzytu, że „coś nie pasuje”.
Moim zdaniem to idealna lektura na lato (choć ja czytałam ją zimą). Ciekawie i plastycznie opisana jest wyspa (dołączona jest nawet mapka), oddany klimat wakacji.
A jednocześnie powieść zaczyna się od hitchcockowego „trzęsienia ziemi”, a później napięcie tylko rośnie. :-)
Mamy tu zagadkę, tragedię sprzed lat, legendarny skarb, misterną intrygę, odkrywane korzenie tożsamości, potrzebę bliskości, próby uporania się z żałobą, okrucieństwo, chciwość, itd.
Autor podrzuca tam tropy (prawdziwe i fałszywe) i mimo, że dość wcześnie udało mi się odkryć główną intrygę (na szczęście nie jest przekombinowana, czy zupełnie niewiarygodna) to nie odebrało mi to przyjemności dalszego czytania.
Oprócz w/w plusów duża w tym zasługa bohaterów (świetnie nakreślone różne typy ludzi), a także serca, które widać Michel Bussi włożył w tę powieść.
Według mnie jedna z lepszych jego książek (a przeczytałam wszystkie) i oczywiście polecam.
Michel Bussi wspomina w przedmowie, że „Więzi krwi” to pierwsza powieść jaką wymyślił. Gdyby nie ona to następne nie mogłyby powstać oraz żadna inna nie dała mu szansy aż tak oderwać się od rzeczywistości podczas procesu twórczego. Jest dla niego najbardziej osobistą, zadedykował ją zresztą swojemu ojcu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrzmi zachęcająco? I to jeszcze jak! Myślę, że każdy kto lubi książki...
Książka ta opowiada historię 16 letniego chłopca i jego rodziców który zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla mnie bardziej powieść przygodowa niż kryminał. Ale trzyma w napięciu. Zagadka z przeszłości, ukryty skarb, teoria spiskowa. Ale dobrze napisana.
Książka ta opowiada historię 16 letniego chłopca i jego rodziców który zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla mnie bardziej powieść przygodowa niż kryminał. Ale trzyma w napięciu. Zagadka z przeszłości, ukryty skarb, teoria spiskowa. Ale dobrze napisana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to