Zaginione dzieła sztuki, utracona miłość, cień Zagłady, muzyka klasyczna, lochy Watykanu, biblioteki starych ksiąg i szpiegowskie intrygi. Wszystkie motywy Cabre w zbiorze opowiadań rozpiętych w czasie i historii Europy. Bardzo lubię krótkie formy, które tutaj pozwalają autorowi na różnorodność i kilka ciekawych eksperymentów z gatunkami i formami - chociaż przez wszystko przebija, chciałoby się powiedzieć, szlachetna, nostalgiczna europejskość. Oceniłbym zbiór znacznie wyżej, nie bacząc na kilka nierównych opowiadań, ale w którymś momencie zaczęła mi przeszkadzać próba powiązania ich wszystkich ze sobą w sieć motywów, wątków i postaci. Czasami ten zabieg daje świetne rezultaty (klamra pierwszego i ostatniego opowiadania), ale czasami, zwłaszcza pod koniec zbioru, gdy powiązania zaczynają się uwidaczniać i dominować, wydaje się zabiegiem na siłę - być może bezwarunkowym odruchem wielkiego powieściopisarza uwiązanego małą formą.
Zaginione dzieła sztuki, utracona miłość, cień Zagłady, muzyka klasyczna, lochy Watykanu, biblioteki starych ksiąg i szpiegowskie intrygi. Wszystkie motywy Cabre w zbiorze opowiadań rozpiętych w czasie i historii Europy. Bardzo lubię krótkie formy, które tutaj pozwalają autorowi na różnorodność i kilka ciekawych eksperymentów z gatunkami i formami - chociaż przez wszystko...
Jaume Cabré pisze wspaniałym językiem. To proza elegancka, ale bez nadęcia. Treść opowiadań, w których losy bohaterów splatają się ze sobą poprzez sprytne akcenty, aż tak mnie nie porwała, ale nie sposób odmówić autorowi umiejętności budowania nastroju i komponowania ciekawych postaci. Lubię taki narracyjny spokój – kojarzy mi się z Johnem Irvingiem. Panie Cabré, z pewnością jeszcze się spotkamy!
Jaume Cabré pisze wspaniałym językiem. To proza elegancka, ale bez nadęcia. Treść opowiadań, w których losy bohaterów splatają się ze sobą poprzez sprytne akcenty, aż tak mnie nie porwała, ale nie sposób odmówić autorowi umiejętności budowania nastroju i komponowania ciekawych postaci. Lubię taki narracyjny spokój – kojarzy mi się z Johnem Irvingiem. Panie Cabré, z...
To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Jaume Cabré i już wiem, że nie ostatnie. "Podróż zimowa" – ach, co to jest za książka... Miał być "zwykły" zbiór opowiadań, bo tego się spodziewałem, a tymczasem to jest zestaw krótkich form absolutnie niezwykły. Pozornie niezwiązane ze sobą utwory, ale gdzieś w treści jakiś drobiazg, przedmiot, postać, do których zgrabne nawiązanie znajdujemy w innej opowieści. I tak to się toczy, opowiadanie po opowiadaniu. Nic na siłę, ale zawsze z kunsztem przynależnym najlepszym fachowcom od pióra. Przednia zabawa czytelnicza, która zachęca (przynajmniej mnie) do powtórnej lektury. Bo teraz, jak już wiemy czego się spodziewać, będzie czytane czujniej... 🙂
To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Jaume Cabré i już wiem, że nie ostatnie. "Podróż zimowa" – ach, co to jest za książka... Miał być "zwykły" zbiór opowiadań, bo tego się spodziewałem, a tymczasem to jest zestaw krótkich form absolutnie niezwykły. Pozornie niezwiązane ze sobą utwory, ale gdzieś w treści jakiś drobiazg, przedmiot, postać, do których zgrabne nawiązanie...
Podróż zimowa to zbiór czternastu opowiadań Cabré, które na pozór odrębne, połączone są jednak bohaterami.
Nie jestem fanką opowiadań odkąd w liceum, na jednej z lekcji języka polskiego musieliśmy zinterpretować opowiadanie Olgi Tokarczuk. Wyparłam z pamięci tytuł, ale literacka trauma pozostała do dziś (fanką całej twórczości pani Olgi z resztą też nigdy nie będę 🙂).
Wracając do Cabré - po pierwszym opowiadaniu pomyślałam, że mogę na chwilę rozgościć się w tych krótkich utworach, tak jak w “Księdze o niewidzialnym” E.E. Schmitta, którą uwielbiam. Po kilku historiach z “Podróży zimowej” doszłam jednak do wniosku, że mierzę się z zupełnie czymś innym - w mojej ocenie z literaturą bardzo wysoką, przez duże “L”.
W opowiadaniach Cabré, muzyka klasyczna często spotyka się z malarstwem. Pisarz łączy oba światy pięknym językiem. I chociaż lubię ogólnie pojętą sztukę, tak w tych opowiadaniach trudno było mi się odnaleźć. Nie jestem po prostu aż taką pasjonatką pięciolinii i pociągnięć pędzlem na płótnie 😉
Z drugiej strony utwory takie jak “Testament”, “Pamiętam” i “Pac” zrobiły na mnie ogromne wrażenie.
Jak więc działa na mnie twórczość Cabrè? Jeszcze nie wiem 🙂
To moje pierwsze spotkanie z autorem. Poznaję go nie od strony powieści a od prozy zatem mam niedosyt i czuję, że Jaume Cabré może mnie zaskoczyć i ująć w dłuższej formie literackiej.
Jestem ciekawa jego pióra i pozostałych dzieł i na pewno sięgnę po inne jego książki.
Podróż zimowa to zbiór czternastu opowiadań Cabré, które na pozór odrębne, połączone są jednak bohaterami.
Nie jestem fanką opowiadań odkąd w liceum, na jednej z lekcji języka polskiego musieliśmy zinterpretować opowiadanie Olgi Tokarczuk. Wyparłam z pamięci tytuł, ale literacka trauma pozostała do dziś (fanką całej twórczości pani Olgi z resztą też nigdy nie będę...
Podróż zimowa – czyli zbiór czternastu opowiadań Cabra – jest czymś, do czego autor nie przyzwyczaił swoich czytelników. Krótka narracja i nazwisko autora całkowicie do siebie, na pozór, nie przystają.
Jednak Cabre tą skromną objętościowo książką udowadnia, że umie nie tylko tworzyć gigantyczne narracje, pełne zarówno wielkich idei, „przeklętych problemów”, jak i szeregu bardziej przyziemnych, „ludzkich” pragnień, marzeń, opowieści.
Czternaście opowiadań – zamkniętych krótkim, ale wypełnionym treścią epilogiem – jest dowodem na to, że Cabre, jak go nie oceniać, prawdziwie jest erudytą. Tematy wysokie (Schubert, Bach) sąsiadują z tymi, które opowiadane są ze ściśniętym gardłem (Pamiętam, prosta i przejmująca opowieść o „ocalonym” z Treblinki chłopcu). Obok ciekawostek z pogranicza historii i fantazji (Oczy jak diamenty), pojawiają się również przejmujące miniatury (Testament) czy zabawy z konwencją kryminału (Pac!). Nie sposób pominąć też Kurzu, czyli opowiadania o… książkach. Rembrandt, Schubert, Bach; Wiedeń, Amsterdam, Treblinka, Barcelona, Oslo, Watykan, Bośnia – wszystkie te elementy składają się na poukładany przez Cabra świat – świat fascynujący, w którym fikcja łagodnie miesza się z rzeczywistością, czas istnieje tylko teoretycznie, a życie, szczególnie życie bohatera, można wywrócić na nice zgrabnie rozegranym akapitem.
Wszystkie opowieści są w tajemniczy i subtelny sposób powiązane; obrazy i bohaterowie miejscami łączą się w gigantyczną sieć; miejscami ma się wrażenie, że to wciąż jedna, ciągła opowieść, rozgrywająca się w różnych czasach i w różnych miejscach. Sam Cabre pisze w Epilogu, że podczas pracy sądził, iż pracuje nad opowiadaniami niezależnymi od siebie; wszystko w życiu ma jednak ze sobą związek.
Cabre żongluje motywami i emocjami, które jego czytelnicy od razu rozpoznają: historią, miłością do sztuki (przede wszystkim: do muzyki), napięciem między wyrażaniem siebie w sztuce a czystą komercją, wolnością, nieskrępowanym poszukiwaniem, wiążącym się z zadawaniem pytań i poddawaniem w wątpliwość.
Charakterystyczna dla większości opowiadań – oraz charakterystyczna dla całej twórczości katalońskiego pisarza – jest zmienność narracyjna, do której początkowo trudno się przyzwyczaić i która na pierwszy rzut oka może wywołać konsternację. Często na przestrzeni jednego zdania dochodzi do pęknięcia, wymieszania głosów i nie do końca wiadomo, kto tu jest autorem, kto narratorem, a kto bohaterem. Początkowe rozdrażnienie niecodzienną konstrukcją przechodzi z każdym kolejnym akapitem, kiedy można dostrzec sens nietypowego zabiegu. Upłynnionego świata, zdaje się mówić Cabre, nie można inaczej oddać w słowach; poukładane, spokojne akapity, okrągłe zdania i realistyczne struktury przyczonowo-skutkowe dawno odeszły do lamusa; płynność, brak prostych rozwiązań, zakryte tożsamości bohaterów i wymagana od czytelnika potrzeba maksymalnego skupienia: rozsadzenie prostoty i wepchnięcie w narracyjną rzeczywistość – te wszystkie składniki, zręcznie wymieszane przez Cabra, tworzą niebanalne narracje.
Nie są to fabuły kipiące nagłymi zwrotami akcji, które burzą czytelniczą świadomość. „Rozpasanie” formalne (mnożenie perspektyw narracyjnych) jest dopełnieniem skromnych, ale autentycznych, intensywnych i emocjonujących fabuł. Mocne historie, pozostawiające bez tchu, utkane z okrucieństwa, tajemnicy, poezji, muzyki i tajemniczego obrazu Rembrandta.
Podróż zimowa – czyli zbiór czternastu opowiadań Cabra – jest czymś, do czego autor nie przyzwyczaił swoich czytelników. Krótka narracja i nazwisko autora całkowicie do siebie, na pozór, nie przystają.
Jednak Cabre tą skromną objętościowo książką udowadnia, że umie nie tylko tworzyć gigantyczne narracje, pełne zarówno wielkich idei, „przeklętych problemów”, jak i szeregu...
Jest to kunsztowny zbiór opowiadań katalońskiego pisarza, których głównym tematem jest tajemnica ludzkiej natury, zaś motywem - muzyka. Tytuł nawiązuje do cyklu pieśni Schuberta. Każde opowiadanie to perełka. Mnie zwłaszcza uwiodłoly te poświęcone bezpośrednio muzyce, a także inne - o bibliofilu gromadzącym mało znane utwory literackie, białe kruki oraz to o XVII-wiecznym złodzieju. Świetne są też te o przeżyciach wojennych. Autor wspaniale operuje językiem, jest erudytą, humanistą, ma bogatą wyobraźnię i finezyjny język. Może czasem ociera się o cień pretensjonalności, takiej w modernistycznym, "elitarnym" duchu (przynajmniej niektóre opowiadania) ale nie zawsze mam ochotę sięgać po awangardę. Tutaj jest klasyczna, piękna narracja. Na pewno teraz sięgnę po "Wyznaję".
Jest to kunsztowny zbiór opowiadań katalońskiego pisarza, których głównym tematem jest tajemnica ludzkiej natury, zaś motywem - muzyka. Tytuł nawiązuje do cyklu pieśni Schuberta. Każde opowiadanie to perełka. Mnie zwłaszcza uwiodłoly te poświęcone bezpośrednio muzyce, a także inne - o bibliofilu gromadzącym mało znane utwory literackie, białe kruki oraz to o XVII-wiecznym...
Spotkanie z Literaturą przez duże L. "Podróż zimowa" to zbiór opowiadań, które na pozór są odrębnymi utworami, zupełnie ze sobą niezwiązanymi. Ich bohaterowie umieszczeni są w różnych osiach czasu i na różnych szerokościach geograficznych. Cabré w genialny sposób tworzy punkty styczne między opowiadaniami, snuje niezwykłą sieć połączeń.
Niektóre z opowiadań bardziej zapadają w pamięć, inne nieco mniej, ale to raczej normalne w przypadku tej formy literackiej. Nie do pominięcia jest piękny język, genialne tłumaczenie i doskonały zmysł obserwatorski Autora. Z pewnością ten zbiór będzie literacką ucztą dla miłośników sztuki - muzyki i malarstwa. Cabré puszcza też oko do Czytelnika posługując się obrazami rodem z filmu sensacyjnego (genialne opowiadanie "Pac") i bezlitośnie punktuje norweskie społeczeństwo.
Zdecydowanie warto!
Spotkanie z Literaturą przez duże L. "Podróż zimowa" to zbiór opowiadań, które na pozór są odrębnymi utworami, zupełnie ze sobą niezwiązanymi. Ich bohaterowie umieszczeni są w różnych osiach czasu i na różnych szerokościach geograficznych. Cabré w genialny sposób tworzy punkty styczne między opowiadaniami, snuje niezwykłą sieć połączeń.
Niektóre z opowiadań bardziej...
Czytając nie nudziłem się, jednak w połowie odłożyłem i po powrocie niewiele mi zapadło w pamięci z opowiadań. Sięgnę po inne dzieła, bo warsztatowo bardzo dobry, a może po prostu te konkretne opowiadania mi nie przypadły.
Czytając nie nudziłem się, jednak w połowie odłożyłem i po powrocie niewiele mi zapadło w pamięci z opowiadań. Sięgnę po inne dzieła, bo warsztatowo bardzo dobry, a może po prostu te konkretne opowiadania mi nie przypadły.
Znany pianista widzi na swoim koncercie Schuberta. Wędrówka owdowiałego hipochondryka po wyrok śmierci, którego spodziewa się u lekarza. O ucieczce z więzienia i nadziei, aby zobaczyć córkę – jedynym celu, który trzyma bohatera przy życiu, albo o tym, co dwie minuty mogą znaczyć w życiu każdego człowieka (i dla każdego mogą znaczyć coś innego) itd. Czytające te opowieści byłem oczarowany ich lekkością i subtelnym humorem, choć myślałem, że znając już puentę tych historii, nie będę miał powodu, aby sięgnąć powtórnie po lekturę „Podróży zimowej”. Wszystko do czasu… W którejś z kolei opowiastek okazało się, że pomiędzy bohaterami istnieje związek: czy to poprzez pokrewieństwo, czy też utwór muzyczny, który ktoś tam stworzył, ktoś inny zagrał, a jeszcze inny się nim zachwycił. I nagle okazało się, że to wielki zbiór puzzli, który tworzy nową, niewyrażalną całość.
Tę książkę czytałem równolegle z „Opowieściami bizarnymi” Tokarczuk i okazały się być dużo lżejszą potrawą, co nie znaczy, że fast foodem. Raczej wyrafinowanym posiłkiem złożonym z wielu cudownych dań. Dań, które mogą być po prostu rozrywką dla podniebienia (a raczej dla umysłu), a zarazem poszukiwaniem odwiecznych smaków i gustów, czyli postaw, pragnień i uczuć.
Znany pianista widzi na swoim koncercie Schuberta. Wędrówka owdowiałego hipochondryka po wyrok śmierci, którego spodziewa się u lekarza. O ucieczce z więzienia i nadziei, aby zobaczyć córkę – jedynym celu, który trzyma bohatera przy życiu, albo o tym, co dwie minuty mogą znaczyć w życiu każdego człowieka (i dla każdego mogą znaczyć coś innego) itd. Czytające te opowieści...
Moje pierwsze spotkanie z autorem podczas, którego zachwyciłam się. Książka to zestaw opowiadań, bardzo różnych, mówiących o sprawach mniej i bardziej ważnych. W pamięci utkwiło mi opowiadanie pt. Pamiętam. To jedno z najbardziej wstrząsających opowiadań jakie przeczytalam dotyczących kwestii żydowskiej i strasznych czasów II Wojny Światowej. Natomiast w opowiadaniu Ślad, autor bardzo dobrze określił społeczeństwo norweskie, trudno się było nie uśmiechnąć czytając je. Świetnie się bawiłam i na pewno sięgnę po inne książki autora. Polecam.
Moje pierwsze spotkanie z autorem podczas, którego zachwyciłam się. Książka to zestaw opowiadań, bardzo różnych, mówiących o sprawach mniej i bardziej ważnych. W pamięci utkwiło mi opowiadanie pt. Pamiętam. To jedno z najbardziej wstrząsających opowiadań jakie przeczytalam dotyczących kwestii żydowskiej i strasznych czasów II Wojny Światowej. Natomiast w opowiadaniu Ślad,...
Początkowo nieco się rozczarowałam, że to opowiadania, bo co do zasady nie przepadam za tą formą.
Niemniej są napisane tak pięknym językiem, że wysłuchanie ich było ogromną przyjemnością.
Początkowo nieco się rozczarowałam, że to opowiadania, bo co do zasady nie przepadam za tą formą.
Niemniej są napisane tak pięknym językiem, że wysłuchanie ich było ogromną przyjemnością.
świetnie bawiłam się w ten weekend! opowiadania różne, połączone czymś delikatnym, trudnym do uchwycenia, ale nadającym dzięki temu niepowtarzalność zbioru. ktoś porównał zbiór do karty menu i całkowicie się z tym zgadzam. każde opowiadanie inne, serwuje różne emocje, mają jednocześnie coś wspólnego, co trudno nazwać, ale pozwala stwierdzić, że tak, to opowiadanie idealnie pasuje do tego zbioru
świetnie bawiłam się w ten weekend! opowiadania różne, połączone czymś delikatnym, trudnym do uchwycenia, ale nadającym dzięki temu niepowtarzalność zbioru. ktoś porównał zbiór do karty menu i całkowicie się z tym zgadzam. każde opowiadanie inne, serwuje różne emocje, mają jednocześnie coś wspólnego, co trudno nazwać, ale pozwala stwierdzić, że tak, to opowiadanie idealnie...
Wymagająca od czytelnika, momentami zabawna, innymi momentami niezwykle dołująca, ciężka i zawiła, lecz koniec końców warta przeczytania. Styl przypominał mi nieco przeintelektualizowanego Carvera.
Wymagająca od czytelnika, momentami zabawna, innymi momentami niezwykle dołująca, ciężka i zawiła, lecz koniec końców warta przeczytania. Styl przypominał mi nieco przeintelektualizowanego Carvera.
Przepiękny zbiór przenikających się ze sobą czternastu opowiadań.
Jaume Cabre to mistrz, wirtuoz słowa, a czytanie jego dzieł to czysta przyjemność. Świetna narracja i jak zwykle doskonałe tłumaczenie Anny Sawickiej.
Przepiękny zbiór przenikających się ze sobą czternastu opowiadań.
Jaume Cabre to mistrz, wirtuoz słowa, a czytanie jego dzieł to czysta przyjemność. Świetna narracja i jak zwykle doskonałe tłumaczenie Anny Sawickiej.
Moje drugie podejście do twórczości Cabre - jestem zaintrygowana i pozytywnie zaskoczona. Nie przepadam za opowiadaniami ale tutaj to ma sens, wszystkie się w jakiś sposób łączą. I to jak łączą... Bardzo dobra pozycja.
Moje drugie podejście do twórczości Cabre - jestem zaintrygowana i pozytywnie zaskoczona. Nie przepadam za opowiadaniami ale tutaj to ma sens, wszystkie się w jakiś sposób łączą. I to jak łączą... Bardzo dobra pozycja.
Cabre pisze literaturę przez wielkie L. Klimat tych krótkich opowieści, styl, przez który się płynie, zaskakujące puenty, zagęszczenie intertekstualnych i interkulturalnych odniesień - Wyprawa Zimowa to opowiadania wybitne, zresztą jak wszystko, co spod jego pióra
Cabre pisze literaturę przez wielkie L. Klimat tych krótkich opowieści, styl, przez który się płynie, zaskakujące puenty, zagęszczenie intertekstualnych i interkulturalnych odniesień - Wyprawa Zimowa to opowiadania wybitne, zresztą jak wszystko, co spod jego pióra
Miałam już chyba ze trzy podejścia do twórczości Cabre - zawsze nieudane. Za "Wyznaję" jeszcze się nie zabierałam - stoi na półce niczym święty Graal. Tym razem też nie popisałam się rozeznaniem terenu, ponieważ z zasady nie lubię opowiadań. Tak to jest w takich zbiorach, że obok tekstu o Holokauście znajdzie się opowiadanie o bucowatym gościu, który chce poderwać kelnerkę...
Mimo to nie czytało się źle, tym bardziej, że niektóre postaci przewijają się przez kilka tekstów, więc można sobie ułożyć z tego wszystkiego jakąś bardziej skomplikowaną całość.
Miałam już chyba ze trzy podejścia do twórczości Cabre - zawsze nieudane. Za "Wyznaję" jeszcze się nie zabierałam - stoi na półce niczym święty Graal. Tym razem też nie popisałam się rozeznaniem terenu, ponieważ z zasady nie lubię opowiadań. Tak to jest w takich zbiorach, że obok tekstu o Holokauście znajdzie się opowiadanie o bucowatym gościu, który chce poderwać...
Kto by się spodziewał, że Katalonia, niezbyt ważny kawałek świata gdzieś na krańcach Europy, da nam tak wspaniałego pisarza, który także w krótkiej prozie wciąż ociera się o genialność? Niedowierzanie w tej kwestii sprawia, że się czytając jego prozę sprawdza, jak w pokerze, czy to wciąż prawda, że (prawie) genialne, i tak, to prawda. Ten zbiór opowiadań, jak sam autor wyznaje (sic!) ułożył mu się w pewną całość, częściowo także fabularną, i filozoficzną oczywiście także, bez "częściowo". O czym to jest? O tym, że świat jest złożony i skomplikowany, i że pod każdym dnem może być kolejne (a pod nim itd.), i nie chodzi tu o sprawnie skonstruowaną sensację, lecz o literacką dysertację o nieoznaczoności i niepoznawalności tego najlepszego ze światów, których to cech doświadczamy wciąż na co dzień w małych dawkach, a zdarza się, że przetaczają się przez nasze życie jak tornado, wywracając do góry nogami wszystko, co znaliśmy, i zmuszają nas do doświadczania dziwności świata i nas samych, do przyjmowania (albo i nie) nowego, do otwierania się.
Cabré otwiera.
Kto by się spodziewał, że Katalonia, niezbyt ważny kawałek świata gdzieś na krańcach Europy, da nam tak wspaniałego pisarza, który także w krótkiej prozie wciąż ociera się o genialność? Niedowierzanie w tej kwestii sprawia, że się czytając jego prozę sprawdza, jak w pokerze, czy to wciąż prawda, że (prawie) genialne, i tak, to prawda. Ten zbiór opowiadań, jak sam autor...
W tomie opowiadanie "Pamiętam", które zmienia wszystko i jeszcze "Winterreise", które potrafi przypomnieć, że nic się nie zmienia. Co najmniej dwie łzy.
W tomie opowiadanie "Pamiętam", które zmienia wszystko i jeszcze "Winterreise", które potrafi przypomnieć, że nic się nie zmienia. Co najmniej dwie łzy.
Czegokolwiek Jaume Cabré nie napisze, przeczytam to w ciemno. W ciemno, choć był to środek słonecznego dnia, kupiłem „Podróż zimową”, nie patrząc nawet na to, co tam naskrobano na okładce. I spotkało mnie niemałe zaskoczenie – „Podróż zimowa” okazała się zbiorem opowiadań, a Cabré również mistrzem krótkich form.
Nie jest moją intencją streszczanie opowiadań – wystarczy powiedzieć, że każda z przedstawianych historii ma w sobie to „coś”. To nawiązanie do sztuki (malarstwa, muzyki oczywiście i literatury), do innego opowiadania z początku bądź końca zbioru, to ciągłe poszukiwanie wspólnego tła, powiązań i ludzi. Cabré inteligentnie bawi się z czytelnikiem, puszcza do niego oko i bezzwłocznie wciąga go w każdą następną opowieść. Nie miałem problemów, by wyjść z jednego mikroświata i przejść do kolejnego, całość utrzymana jest bowiem we wspaniałej mgiełce tajemnicy i specyficznego uroku, który potrafi roztaczać wokół słów tylko señor Cabré. Niestabilnie zakochany po uszy pianista, pacjent, który za chwilkę dowie się, czy jest śmiertelnie chory, więzień z planem ucieczki ukrytym w zakamarkach pamięci, gdzieś przewija się żydowski złodziej diamentów i Jan Sebastain B. – toż to przecudne osobowe panoptikum. Urzekające były „Dwie minuty”, „Kurz” z wątkiem bibliotekarsko – erotycznym i oczywiście genialne „PAC!” o mordercy, który zabija mordercę, który zabija… Anna Sawicka, świetna tłumaczka prozy Cabré, w znajdującym się po epilogu Dramatis personae umieściła „postaci, rekwizyty i inne tropy”, dzięki którym niektóre elementy układanki „wskoczą” w odpowiednie miejsca, a tym czytelnikom, którzy nie uważali zbytnio podczas lektury, udowodni, jak wiele smaczków ich ominęło.
Jaume Cabré puszcza na wiatr cienką nić łączącą wszystkie opowiadania – jeśli ją chwycisz, czytelniku, odbędziesz cudowną podróż. Zamierzam się w nią wybrać ponownie, kto się dołączy?
Czegokolwiek Jaume Cabré nie napisze, przeczytam to w ciemno. W ciemno, choć był to środek słonecznego dnia, kupiłem „Podróż zimową”, nie patrząc nawet na to, co tam naskrobano na okładce. I spotkało mnie niemałe zaskoczenie – „Podróż zimowa” okazała się zbiorem opowiadań, a Cabré również mistrzem krótkich form.
Nie jest moją intencją streszczanie opowiadań – wystarczy...
Czytało się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Nie zostawiła po sobie takiego efektu łał, jak poprzednie pozycje. Może dlatego, że to opowiadania i ciężko rozmyślać nad czymś, co trwało kilka stron. I to chyba nie wina Cabre, tylko moja, zdecydowanie bardziej lubię zżyć się z bohaterem, kibicować jego wyborom i patrzeć, co z nich wyniknie.
Czytało się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Nie zostawiła po sobie takiego efektu łał, jak poprzednie pozycje. Może dlatego, że to opowiadania i ciężko rozmyślać nad czymś, co trwało kilka stron. I to chyba nie wina Cabre, tylko moja, zdecydowanie bardziej lubię zżyć się z bohaterem, kibicować jego wyborom i patrzeć, co z nich wyniknie.
Zaginione dzieła sztuki, utracona miłość, cień Zagłady, muzyka klasyczna, lochy Watykanu, biblioteki starych ksiąg i szpiegowskie intrygi. Wszystkie motywy Cabre w zbiorze opowiadań rozpiętych w czasie i historii Europy. Bardzo lubię krótkie formy, które tutaj pozwalają autorowi na różnorodność i kilka ciekawych eksperymentów z gatunkami i formami - chociaż przez wszystko przebija, chciałoby się powiedzieć, szlachetna, nostalgiczna europejskość. Oceniłbym zbiór znacznie wyżej, nie bacząc na kilka nierównych opowiadań, ale w którymś momencie zaczęła mi przeszkadzać próba powiązania ich wszystkich ze sobą w sieć motywów, wątków i postaci. Czasami ten zabieg daje świetne rezultaty (klamra pierwszego i ostatniego opowiadania), ale czasami, zwłaszcza pod koniec zbioru, gdy powiązania zaczynają się uwidaczniać i dominować, wydaje się zabiegiem na siłę - być może bezwarunkowym odruchem wielkiego powieściopisarza uwiązanego małą formą.
Zaginione dzieła sztuki, utracona miłość, cień Zagłady, muzyka klasyczna, lochy Watykanu, biblioteki starych ksiąg i szpiegowskie intrygi. Wszystkie motywy Cabre w zbiorze opowiadań rozpiętych w czasie i historii Europy. Bardzo lubię krótkie formy, które tutaj pozwalają autorowi na różnorodność i kilka ciekawych eksperymentów z gatunkami i formami - chociaż przez wszystko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJaume Cabré pisze wspaniałym językiem. To proza elegancka, ale bez nadęcia. Treść opowiadań, w których losy bohaterów splatają się ze sobą poprzez sprytne akcenty, aż tak mnie nie porwała, ale nie sposób odmówić autorowi umiejętności budowania nastroju i komponowania ciekawych postaci. Lubię taki narracyjny spokój – kojarzy mi się z Johnem Irvingiem. Panie Cabré, z pewnością jeszcze się spotkamy!
Jaume Cabré pisze wspaniałym językiem. To proza elegancka, ale bez nadęcia. Treść opowiadań, w których losy bohaterów splatają się ze sobą poprzez sprytne akcenty, aż tak mnie nie porwała, ale nie sposób odmówić autorowi umiejętności budowania nastroju i komponowania ciekawych postaci. Lubię taki narracyjny spokój – kojarzy mi się z Johnem Irvingiem. Panie Cabré, z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety trochę zawód. Niektóre opowiadania są nudne i nic nie wnoszą całości.
Niestety trochę zawód. Niektóre opowiadania są nudne i nic nie wnoszą całości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przeczytałam do końca. Nie przepadam za opowiadaniami. Ale te opowiadania są ciekawe.
Nie przeczytałam do końca. Nie przepadam za opowiadaniami. Ale te opowiadania są ciekawe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze zetknięcie z twórczością Jaume Cabré i już wiem, że nie ostatnie. "Podróż zimowa" – ach, co to jest za książka... Miał być "zwykły" zbiór opowiadań, bo tego się spodziewałem, a tymczasem to jest zestaw krótkich form absolutnie niezwykły. Pozornie niezwiązane ze sobą utwory, ale gdzieś w treści jakiś drobiazg, przedmiot, postać, do których zgrabne nawiązanie znajdujemy w innej opowieści. I tak to się toczy, opowiadanie po opowiadaniu. Nic na siłę, ale zawsze z kunsztem przynależnym najlepszym fachowcom od pióra. Przednia zabawa czytelnicza, która zachęca (przynajmniej mnie) do powtórnej lektury. Bo teraz, jak już wiemy czego się spodziewać, będzie czytane czujniej... 🙂
To moje pierwsze zetknięcie z twórczością Jaume Cabré i już wiem, że nie ostatnie. "Podróż zimowa" – ach, co to jest za książka... Miał być "zwykły" zbiór opowiadań, bo tego się spodziewałem, a tymczasem to jest zestaw krótkich form absolutnie niezwykły. Pozornie niezwiązane ze sobą utwory, ale gdzieś w treści jakiś drobiazg, przedmiot, postać, do których zgrabne nawiązanie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomimo krótkiej formy większość postaci nie jest płaska
mimo krótkiej formy większość postaci nie jest płaska
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodróż zimowa to zbiór czternastu opowiadań Cabré, które na pozór odrębne, połączone są jednak bohaterami.
Nie jestem fanką opowiadań odkąd w liceum, na jednej z lekcji języka polskiego musieliśmy zinterpretować opowiadanie Olgi Tokarczuk. Wyparłam z pamięci tytuł, ale literacka trauma pozostała do dziś (fanką całej twórczości pani Olgi z resztą też nigdy nie będę 🙂).
Wracając do Cabré - po pierwszym opowiadaniu pomyślałam, że mogę na chwilę rozgościć się w tych krótkich utworach, tak jak w “Księdze o niewidzialnym” E.E. Schmitta, którą uwielbiam. Po kilku historiach z “Podróży zimowej” doszłam jednak do wniosku, że mierzę się z zupełnie czymś innym - w mojej ocenie z literaturą bardzo wysoką, przez duże “L”.
W opowiadaniach Cabré, muzyka klasyczna często spotyka się z malarstwem. Pisarz łączy oba światy pięknym językiem. I chociaż lubię ogólnie pojętą sztukę, tak w tych opowiadaniach trudno było mi się odnaleźć. Nie jestem po prostu aż taką pasjonatką pięciolinii i pociągnięć pędzlem na płótnie 😉
Z drugiej strony utwory takie jak “Testament”, “Pamiętam” i “Pac” zrobiły na mnie ogromne wrażenie.
Jak więc działa na mnie twórczość Cabrè? Jeszcze nie wiem 🙂
To moje pierwsze spotkanie z autorem. Poznaję go nie od strony powieści a od prozy zatem mam niedosyt i czuję, że Jaume Cabré może mnie zaskoczyć i ująć w dłuższej formie literackiej.
Jestem ciekawa jego pióra i pozostałych dzieł i na pewno sięgnę po inne jego książki.
Podróż zimowa to zbiór czternastu opowiadań Cabré, które na pozór odrębne, połączone są jednak bohaterami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem fanką opowiadań odkąd w liceum, na jednej z lekcji języka polskiego musieliśmy zinterpretować opowiadanie Olgi Tokarczuk. Wyparłam z pamięci tytuł, ale literacka trauma pozostała do dziś (fanką całej twórczości pani Olgi z resztą też nigdy nie będę...
Podróż zimowa – czyli zbiór czternastu opowiadań Cabra – jest czymś, do czego autor nie przyzwyczaił swoich czytelników. Krótka narracja i nazwisko autora całkowicie do siebie, na pozór, nie przystają.
Jednak Cabre tą skromną objętościowo książką udowadnia, że umie nie tylko tworzyć gigantyczne narracje, pełne zarówno wielkich idei, „przeklętych problemów”, jak i szeregu bardziej przyziemnych, „ludzkich” pragnień, marzeń, opowieści.
Czternaście opowiadań – zamkniętych krótkim, ale wypełnionym treścią epilogiem – jest dowodem na to, że Cabre, jak go nie oceniać, prawdziwie jest erudytą. Tematy wysokie (Schubert, Bach) sąsiadują z tymi, które opowiadane są ze ściśniętym gardłem (Pamiętam, prosta i przejmująca opowieść o „ocalonym” z Treblinki chłopcu). Obok ciekawostek z pogranicza historii i fantazji (Oczy jak diamenty), pojawiają się również przejmujące miniatury (Testament) czy zabawy z konwencją kryminału (Pac!). Nie sposób pominąć też Kurzu, czyli opowiadania o… książkach. Rembrandt, Schubert, Bach; Wiedeń, Amsterdam, Treblinka, Barcelona, Oslo, Watykan, Bośnia – wszystkie te elementy składają się na poukładany przez Cabra świat – świat fascynujący, w którym fikcja łagodnie miesza się z rzeczywistością, czas istnieje tylko teoretycznie, a życie, szczególnie życie bohatera, można wywrócić na nice zgrabnie rozegranym akapitem.
Wszystkie opowieści są w tajemniczy i subtelny sposób powiązane; obrazy i bohaterowie miejscami łączą się w gigantyczną sieć; miejscami ma się wrażenie, że to wciąż jedna, ciągła opowieść, rozgrywająca się w różnych czasach i w różnych miejscach. Sam Cabre pisze w Epilogu, że podczas pracy sądził, iż pracuje nad opowiadaniami niezależnymi od siebie; wszystko w życiu ma jednak ze sobą związek.
Cabre żongluje motywami i emocjami, które jego czytelnicy od razu rozpoznają: historią, miłością do sztuki (przede wszystkim: do muzyki), napięciem między wyrażaniem siebie w sztuce a czystą komercją, wolnością, nieskrępowanym poszukiwaniem, wiążącym się z zadawaniem pytań i poddawaniem w wątpliwość.
Charakterystyczna dla większości opowiadań – oraz charakterystyczna dla całej twórczości katalońskiego pisarza – jest zmienność narracyjna, do której początkowo trudno się przyzwyczaić i która na pierwszy rzut oka może wywołać konsternację. Często na przestrzeni jednego zdania dochodzi do pęknięcia, wymieszania głosów i nie do końca wiadomo, kto tu jest autorem, kto narratorem, a kto bohaterem. Początkowe rozdrażnienie niecodzienną konstrukcją przechodzi z każdym kolejnym akapitem, kiedy można dostrzec sens nietypowego zabiegu. Upłynnionego świata, zdaje się mówić Cabre, nie można inaczej oddać w słowach; poukładane, spokojne akapity, okrągłe zdania i realistyczne struktury przyczonowo-skutkowe dawno odeszły do lamusa; płynność, brak prostych rozwiązań, zakryte tożsamości bohaterów i wymagana od czytelnika potrzeba maksymalnego skupienia: rozsadzenie prostoty i wepchnięcie w narracyjną rzeczywistość – te wszystkie składniki, zręcznie wymieszane przez Cabra, tworzą niebanalne narracje.
Nie są to fabuły kipiące nagłymi zwrotami akcji, które burzą czytelniczą świadomość. „Rozpasanie” formalne (mnożenie perspektyw narracyjnych) jest dopełnieniem skromnych, ale autentycznych, intensywnych i emocjonujących fabuł. Mocne historie, pozostawiające bez tchu, utkane z okrucieństwa, tajemnicy, poezji, muzyki i tajemniczego obrazu Rembrandta.
Podróż zimowa – czyli zbiór czternastu opowiadań Cabra – jest czymś, do czego autor nie przyzwyczaił swoich czytelników. Krótka narracja i nazwisko autora całkowicie do siebie, na pozór, nie przystają.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak Cabre tą skromną objętościowo książką udowadnia, że umie nie tylko tworzyć gigantyczne narracje, pełne zarówno wielkich idei, „przeklętych problemów”, jak i szeregu...
Świetnie napisane w różnorodnej formie i sposobie opowiadania ale chyba nie trafiła do mnie ta "misterna sieć" połączeń między różnymi wątkami
Świetnie napisane w różnorodnej formie i sposobie opowiadania ale chyba nie trafiła do mnie ta "misterna sieć" połączeń między różnymi wątkami
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to kunsztowny zbiór opowiadań katalońskiego pisarza, których głównym tematem jest tajemnica ludzkiej natury, zaś motywem - muzyka. Tytuł nawiązuje do cyklu pieśni Schuberta. Każde opowiadanie to perełka. Mnie zwłaszcza uwiodłoly te poświęcone bezpośrednio muzyce, a także inne - o bibliofilu gromadzącym mało znane utwory literackie, białe kruki oraz to o XVII-wiecznym złodzieju. Świetne są też te o przeżyciach wojennych. Autor wspaniale operuje językiem, jest erudytą, humanistą, ma bogatą wyobraźnię i finezyjny język. Może czasem ociera się o cień pretensjonalności, takiej w modernistycznym, "elitarnym" duchu (przynajmniej niektóre opowiadania) ale nie zawsze mam ochotę sięgać po awangardę. Tutaj jest klasyczna, piękna narracja. Na pewno teraz sięgnę po "Wyznaję".
Jest to kunsztowny zbiór opowiadań katalońskiego pisarza, których głównym tematem jest tajemnica ludzkiej natury, zaś motywem - muzyka. Tytuł nawiązuje do cyklu pieśni Schuberta. Każde opowiadanie to perełka. Mnie zwłaszcza uwiodłoly te poświęcone bezpośrednio muzyce, a także inne - o bibliofilu gromadzącym mało znane utwory literackie, białe kruki oraz to o XVII-wiecznym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCabre trochę jak Szalay w Turbulencji. Ale w swoim stylu.
Cabre trochę jak Szalay w Turbulencji. Ale w swoim stylu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpotkanie z Literaturą przez duże L. "Podróż zimowa" to zbiór opowiadań, które na pozór są odrębnymi utworami, zupełnie ze sobą niezwiązanymi. Ich bohaterowie umieszczeni są w różnych osiach czasu i na różnych szerokościach geograficznych. Cabré w genialny sposób tworzy punkty styczne między opowiadaniami, snuje niezwykłą sieć połączeń.
Niektóre z opowiadań bardziej zapadają w pamięć, inne nieco mniej, ale to raczej normalne w przypadku tej formy literackiej. Nie do pominięcia jest piękny język, genialne tłumaczenie i doskonały zmysł obserwatorski Autora. Z pewnością ten zbiór będzie literacką ucztą dla miłośników sztuki - muzyki i malarstwa. Cabré puszcza też oko do Czytelnika posługując się obrazami rodem z filmu sensacyjnego (genialne opowiadanie "Pac") i bezlitośnie punktuje norweskie społeczeństwo.
Zdecydowanie warto!
Spotkanie z Literaturą przez duże L. "Podróż zimowa" to zbiór opowiadań, które na pozór są odrębnymi utworami, zupełnie ze sobą niezwiązanymi. Ich bohaterowie umieszczeni są w różnych osiach czasu i na różnych szerokościach geograficznych. Cabré w genialny sposób tworzy punkty styczne między opowiadaniami, snuje niezwykłą sieć połączeń.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre z opowiadań bardziej...
Czytając nie nudziłem się, jednak w połowie odłożyłem i po powrocie niewiele mi zapadło w pamięci z opowiadań. Sięgnę po inne dzieła, bo warsztatowo bardzo dobry, a może po prostu te konkretne opowiadania mi nie przypadły.
Czytając nie nudziłem się, jednak w połowie odłożyłem i po powrocie niewiele mi zapadło w pamięci z opowiadań. Sięgnę po inne dzieła, bo warsztatowo bardzo dobry, a może po prostu te konkretne opowiadania mi nie przypadły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnany pianista widzi na swoim koncercie Schuberta. Wędrówka owdowiałego hipochondryka po wyrok śmierci, którego spodziewa się u lekarza. O ucieczce z więzienia i nadziei, aby zobaczyć córkę – jedynym celu, który trzyma bohatera przy życiu, albo o tym, co dwie minuty mogą znaczyć w życiu każdego człowieka (i dla każdego mogą znaczyć coś innego) itd. Czytające te opowieści byłem oczarowany ich lekkością i subtelnym humorem, choć myślałem, że znając już puentę tych historii, nie będę miał powodu, aby sięgnąć powtórnie po lekturę „Podróży zimowej”. Wszystko do czasu… W którejś z kolei opowiastek okazało się, że pomiędzy bohaterami istnieje związek: czy to poprzez pokrewieństwo, czy też utwór muzyczny, który ktoś tam stworzył, ktoś inny zagrał, a jeszcze inny się nim zachwycił. I nagle okazało się, że to wielki zbiór puzzli, który tworzy nową, niewyrażalną całość.
Tę książkę czytałem równolegle z „Opowieściami bizarnymi” Tokarczuk i okazały się być dużo lżejszą potrawą, co nie znaczy, że fast foodem. Raczej wyrafinowanym posiłkiem złożonym z wielu cudownych dań. Dań, które mogą być po prostu rozrywką dla podniebienia (a raczej dla umysłu), a zarazem poszukiwaniem odwiecznych smaków i gustów, czyli postaw, pragnień i uczuć.
Znany pianista widzi na swoim koncercie Schuberta. Wędrówka owdowiałego hipochondryka po wyrok śmierci, którego spodziewa się u lekarza. O ucieczce z więzienia i nadziei, aby zobaczyć córkę – jedynym celu, który trzyma bohatera przy życiu, albo o tym, co dwie minuty mogą znaczyć w życiu każdego człowieka (i dla każdego mogą znaczyć coś innego) itd. Czytające te opowieści...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje pierwsze spotkanie z autorem podczas, którego zachwyciłam się. Książka to zestaw opowiadań, bardzo różnych, mówiących o sprawach mniej i bardziej ważnych. W pamięci utkwiło mi opowiadanie pt. Pamiętam. To jedno z najbardziej wstrząsających opowiadań jakie przeczytalam dotyczących kwestii żydowskiej i strasznych czasów II Wojny Światowej. Natomiast w opowiadaniu Ślad, autor bardzo dobrze określił społeczeństwo norweskie, trudno się było nie uśmiechnąć czytając je. Świetnie się bawiłam i na pewno sięgnę po inne książki autora. Polecam.
Moje pierwsze spotkanie z autorem podczas, którego zachwyciłam się. Książka to zestaw opowiadań, bardzo różnych, mówiących o sprawach mniej i bardziej ważnych. W pamięci utkwiło mi opowiadanie pt. Pamiętam. To jedno z najbardziej wstrząsających opowiadań jakie przeczytalam dotyczących kwestii żydowskiej i strasznych czasów II Wojny Światowej. Natomiast w opowiadaniu Ślad,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo nieco się rozczarowałam, że to opowiadania, bo co do zasady nie przepadam za tą formą.
Niemniej są napisane tak pięknym językiem, że wysłuchanie ich było ogromną przyjemnością.
Początkowo nieco się rozczarowałam, że to opowiadania, bo co do zasady nie przepadam za tą formą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiemniej są napisane tak pięknym językiem, że wysłuchanie ich było ogromną przyjemnością.
świetnie bawiłam się w ten weekend! opowiadania różne, połączone czymś delikatnym, trudnym do uchwycenia, ale nadającym dzięki temu niepowtarzalność zbioru. ktoś porównał zbiór do karty menu i całkowicie się z tym zgadzam. każde opowiadanie inne, serwuje różne emocje, mają jednocześnie coś wspólnego, co trudno nazwać, ale pozwala stwierdzić, że tak, to opowiadanie idealnie pasuje do tego zbioru
świetnie bawiłam się w ten weekend! opowiadania różne, połączone czymś delikatnym, trudnym do uchwycenia, ale nadającym dzięki temu niepowtarzalność zbioru. ktoś porównał zbiór do karty menu i całkowicie się z tym zgadzam. każde opowiadanie inne, serwuje różne emocje, mają jednocześnie coś wspólnego, co trudno nazwać, ale pozwala stwierdzić, że tak, to opowiadanie idealnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWymagająca od czytelnika, momentami zabawna, innymi momentami niezwykle dołująca, ciężka i zawiła, lecz koniec końców warta przeczytania. Styl przypominał mi nieco przeintelektualizowanego Carvera.
Wymagająca od czytelnika, momentami zabawna, innymi momentami niezwykle dołująca, ciężka i zawiła, lecz koniec końców warta przeczytania. Styl przypominał mi nieco przeintelektualizowanego Carvera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomite opowieści. Każda w swojej, niepowtarzalnej aurze. Zaskakujące historie powiązane ze sobą subtelną, wręcz niewidzialną nicią. Warto!
Znakomite opowieści. Każda w swojej, niepowtarzalnej aurze. Zaskakujące historie powiązane ze sobą subtelną, wręcz niewidzialną nicią. Warto!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepiękny zbiór przenikających się ze sobą czternastu opowiadań.
Jaume Cabre to mistrz, wirtuoz słowa, a czytanie jego dzieł to czysta przyjemność. Świetna narracja i jak zwykle doskonałe tłumaczenie Anny Sawickiej.
Przepiękny zbiór przenikających się ze sobą czternastu opowiadań.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJaume Cabre to mistrz, wirtuoz słowa, a czytanie jego dzieł to czysta przyjemność. Świetna narracja i jak zwykle doskonałe tłumaczenie Anny Sawickiej.
Moje drugie podejście do twórczości Cabre - jestem zaintrygowana i pozytywnie zaskoczona. Nie przepadam za opowiadaniami ale tutaj to ma sens, wszystkie się w jakiś sposób łączą. I to jak łączą... Bardzo dobra pozycja.
Moje drugie podejście do twórczości Cabre - jestem zaintrygowana i pozytywnie zaskoczona. Nie przepadam za opowiadaniami ale tutaj to ma sens, wszystkie się w jakiś sposób łączą. I to jak łączą... Bardzo dobra pozycja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCabre pisze literaturę przez wielkie L. Klimat tych krótkich opowieści, styl, przez który się płynie, zaskakujące puenty, zagęszczenie intertekstualnych i interkulturalnych odniesień - Wyprawa Zimowa to opowiadania wybitne, zresztą jak wszystko, co spod jego pióra
Cabre pisze literaturę przez wielkie L. Klimat tych krótkich opowieści, styl, przez który się płynie, zaskakujące puenty, zagęszczenie intertekstualnych i interkulturalnych odniesień - Wyprawa Zimowa to opowiadania wybitne, zresztą jak wszystko, co spod jego pióra
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam już chyba ze trzy podejścia do twórczości Cabre - zawsze nieudane. Za "Wyznaję" jeszcze się nie zabierałam - stoi na półce niczym święty Graal. Tym razem też nie popisałam się rozeznaniem terenu, ponieważ z zasady nie lubię opowiadań. Tak to jest w takich zbiorach, że obok tekstu o Holokauście znajdzie się opowiadanie o bucowatym gościu, który chce poderwać kelnerkę...
Mimo to nie czytało się źle, tym bardziej, że niektóre postaci przewijają się przez kilka tekstów, więc można sobie ułożyć z tego wszystkiego jakąś bardziej skomplikowaną całość.
Miałam już chyba ze trzy podejścia do twórczości Cabre - zawsze nieudane. Za "Wyznaję" jeszcze się nie zabierałam - stoi na półce niczym święty Graal. Tym razem też nie popisałam się rozeznaniem terenu, ponieważ z zasady nie lubię opowiadań. Tak to jest w takich zbiorach, że obok tekstu o Holokauście znajdzie się opowiadanie o bucowatym gościu, który chce poderwać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra, choć nierówna, podróż.
Dobra, choć nierówna, podróż.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto by się spodziewał, że Katalonia, niezbyt ważny kawałek świata gdzieś na krańcach Europy, da nam tak wspaniałego pisarza, który także w krótkiej prozie wciąż ociera się o genialność? Niedowierzanie w tej kwestii sprawia, że się czytając jego prozę sprawdza, jak w pokerze, czy to wciąż prawda, że (prawie) genialne, i tak, to prawda. Ten zbiór opowiadań, jak sam autor wyznaje (sic!) ułożył mu się w pewną całość, częściowo także fabularną, i filozoficzną oczywiście także, bez "częściowo". O czym to jest? O tym, że świat jest złożony i skomplikowany, i że pod każdym dnem może być kolejne (a pod nim itd.), i nie chodzi tu o sprawnie skonstruowaną sensację, lecz o literacką dysertację o nieoznaczoności i niepoznawalności tego najlepszego ze światów, których to cech doświadczamy wciąż na co dzień w małych dawkach, a zdarza się, że przetaczają się przez nasze życie jak tornado, wywracając do góry nogami wszystko, co znaliśmy, i zmuszają nas do doświadczania dziwności świata i nas samych, do przyjmowania (albo i nie) nowego, do otwierania się.
Cabré otwiera.
Kto by się spodziewał, że Katalonia, niezbyt ważny kawałek świata gdzieś na krańcach Europy, da nam tak wspaniałego pisarza, który także w krótkiej prozie wciąż ociera się o genialność? Niedowierzanie w tej kwestii sprawia, że się czytając jego prozę sprawdza, jak w pokerze, czy to wciąż prawda, że (prawie) genialne, i tak, to prawda. Ten zbiór opowiadań, jak sam autor...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tomie opowiadanie "Pamiętam", które zmienia wszystko i jeszcze "Winterreise", które potrafi przypomnieć, że nic się nie zmienia. Co najmniej dwie łzy.
W tomie opowiadanie "Pamiętam", które zmienia wszystko i jeszcze "Winterreise", które potrafi przypomnieć, że nic się nie zmienia. Co najmniej dwie łzy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzegokolwiek Jaume Cabré nie napisze, przeczytam to w ciemno. W ciemno, choć był to środek słonecznego dnia, kupiłem „Podróż zimową”, nie patrząc nawet na to, co tam naskrobano na okładce. I spotkało mnie niemałe zaskoczenie – „Podróż zimowa” okazała się zbiorem opowiadań, a Cabré również mistrzem krótkich form.
Nie jest moją intencją streszczanie opowiadań – wystarczy powiedzieć, że każda z przedstawianych historii ma w sobie to „coś”. To nawiązanie do sztuki (malarstwa, muzyki oczywiście i literatury), do innego opowiadania z początku bądź końca zbioru, to ciągłe poszukiwanie wspólnego tła, powiązań i ludzi. Cabré inteligentnie bawi się z czytelnikiem, puszcza do niego oko i bezzwłocznie wciąga go w każdą następną opowieść. Nie miałem problemów, by wyjść z jednego mikroświata i przejść do kolejnego, całość utrzymana jest bowiem we wspaniałej mgiełce tajemnicy i specyficznego uroku, który potrafi roztaczać wokół słów tylko señor Cabré. Niestabilnie zakochany po uszy pianista, pacjent, który za chwilkę dowie się, czy jest śmiertelnie chory, więzień z planem ucieczki ukrytym w zakamarkach pamięci, gdzieś przewija się żydowski złodziej diamentów i Jan Sebastain B. – toż to przecudne osobowe panoptikum. Urzekające były „Dwie minuty”, „Kurz” z wątkiem bibliotekarsko – erotycznym i oczywiście genialne „PAC!” o mordercy, który zabija mordercę, który zabija… Anna Sawicka, świetna tłumaczka prozy Cabré, w znajdującym się po epilogu Dramatis personae umieściła „postaci, rekwizyty i inne tropy”, dzięki którym niektóre elementy układanki „wskoczą” w odpowiednie miejsca, a tym czytelnikom, którzy nie uważali zbytnio podczas lektury, udowodni, jak wiele smaczków ich ominęło.
Jaume Cabré puszcza na wiatr cienką nić łączącą wszystkie opowiadania – jeśli ją chwycisz, czytelniku, odbędziesz cudowną podróż. Zamierzam się w nią wybrać ponownie, kto się dołączy?
Czegokolwiek Jaume Cabré nie napisze, przeczytam to w ciemno. W ciemno, choć był to środek słonecznego dnia, kupiłem „Podróż zimową”, nie patrząc nawet na to, co tam naskrobano na okładce. I spotkało mnie niemałe zaskoczenie – „Podróż zimowa” okazała się zbiorem opowiadań, a Cabré również mistrzem krótkich form.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest moją intencją streszczanie opowiadań – wystarczy...
Czytało się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Nie zostawiła po sobie takiego efektu łał, jak poprzednie pozycje. Może dlatego, że to opowiadania i ciężko rozmyślać nad czymś, co trwało kilka stron. I to chyba nie wina Cabre, tylko moja, zdecydowanie bardziej lubię zżyć się z bohaterem, kibicować jego wyborom i patrzeć, co z nich wyniknie.
Czytało się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Nie zostawiła po sobie takiego efektu łał, jak poprzednie pozycje. Może dlatego, że to opowiadania i ciężko rozmyślać nad czymś, co trwało kilka stron. I to chyba nie wina Cabre, tylko moja, zdecydowanie bardziej lubię zżyć się z bohaterem, kibicować jego wyborom i patrzeć, co z nich wyniknie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUdana rozgrzewka przed wyzwaniem pt. "Wyznaję". Opowiadania złączone subtelną muzyczną nicią.
Udana rozgrzewka przed wyzwaniem pt. "Wyznaję". Opowiadania złączone subtelną muzyczną nicią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania rewelacyjne. Diamenciki literackie. Wspaniały lektor Marcin Popczyński
Opowiadania rewelacyjne. Diamenciki literackie. Wspaniały lektor Marcin Popczyński
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to