rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Carmen

Średnia ocen
6,3 / 10
268 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1574
168

Na półkach: ,

Wszyscy znają operę Carmen, jej literacki pierwowzór jest mniej znany. Utwór pochodzi z 1845 roku, jest jednym z ciekawszych osiągnięć romantyzmu w literaturze Galów i Franków. Poznajemy w nim, losy młodego Baska, zakochanego w Cygance Carmen, obdarzonej demoniczną osobowością. Nastrojowy, spokojny, i refleksyjny klimat dzieła, jest rozpiętym między nadzieją czytelników, na dobre zakończenie, a logicznym zrozumieniem, iż w tej opowieści, takie zakończenie, trąciłoby kiczem.

Styl dzieła, jest bardzo przyjemnym w odbiorze, brak tutaj najmniejszej literackiej chropowatości, tak typowej, dla obecnej literatury, która, zagubiła się w usilnym próbach szokowania czytelników. Tekst jest zresztą świetnie przetłumaczonym, co tylko dodaje mu uroku.

Zwykle, gdy czytam klasyczne dzieła, żałuje, że takie utwory, już niestety nie powstają. Podobne odczucia towarzyszy mi przy lekturze Carmen. Jest to utwór totalny, mamy w nim bowiem wszystko - mrok tajemnicy, tragizm fatalizmu ludzkich losów, odmęty namiętności, szczyptę romantyzmu i egzotyki. Czegoż chcieć więcej, od dobrej literatury?

Wszyscy znają operę Carmen, jej literacki pierwowzór jest mniej znany. Utwór pochodzi z 1845 roku, jest jednym z ciekawszych osiągnięć romantyzmu w literaturze Galów i Franków. Poznajemy w nim, losy młodego Baska, zakochanego w Cygance Carmen, obdarzonej demoniczną osobowością. Nastrojowy, spokojny, i refleksyjny klimat dzieła, jest rozpiętym między nadzieją czytelników,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
378
375

Na półkach:

105/52/2024 (166/2023-2024)
„Carmen” Prospera Merimee, książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej, na język polski przełożył Tadeusz Boy-Żeleński, tekst na podstawie edycji polskiej z 1923 r. i francuskiej z 1890 r.Wydawnictwo Armoryka 2018, przeczytane w Legimi
1. Dlaczego? Po spektaklu „Carmen” w „Krzemieniu” (Szczecin, Podjuchy, polecam) w interpretacji niemieckiego Stowarzyszenia Uckeroper. Spektakl wrócił ad fontes – do noweli Merimee, z której libretto wysnuli Henri Meihac i Ludovic Halevy.
2. I jak? Nie czytałabym raczej tego tekstu, gdyby nie kontekst „Carmen”. Ale zawsze ostatecznie jestem bardzo zadowolona, kiedy sięgnę po taki zabytek literacki i czytam go nieśpiesznie, nie podążając za chwilową modą literacką. Ware zniknie, Merimee i „Carmen” zostaną.
Co mi się spodobało? Oczywiście Carmen – zuchwała, zła, obdarzona ogromną charyzmą, niebezpieczna, „piękność oryginalna i dzika”, nazywana czarownicą i służebnicą szatana. Sama o sobie mówi: „mam na sobie wełnę, ale nie jestem owieczką”. I: „Chcę być wolna i robić co mi się podoba”. Jej śmiechowi nikt nie potrafi się oprzeć. Carmen wykorzystuje mężczyzn i doprowadza ich do zguby, do śmierci. Sami sobie są winni, jeśli jej ulegają, jeśli – jak uczony narrator – podążają za nią w nieznane, niebezpieczne miejsca. Historię Carmen opowiada nam dwóch narratorów – zainteresowany nią francuski erudyta, historyk (?) i don Jose, Bask, który zniweczył swoje szanse na karierę (jakąś tam, ale jednak) wojskową i podążył do ostatniego kręgu piekła – za Carmen. Don Jose to tak lubiany w epoce romantyzmu typ szlachetnego zbrodniarza: „twarz jego, szlachetna zarazem i dzika”, kochanek Carmen i najgroźniejszy bandyta w całej Andaluzji. O swoim spotkaniu z przepiękną pracownicą fabryki cygar mówi krótko: „Oszalałem (…) Byłem jak pijany i zaczynałem mówić głupstwa, gotów byłem je robić”. I robi głupstwa, o których opowiada przed śmiercią. Kradnie, zajmuje się przemytem, zabija – ale nie skrzywdzi kogoś, kto poczęstował go cygarem… „Rauchst du?” - to słowa otwierające spektakl. Don Jose winą za swoje zbrodnicze życie obarcza Carmen: „dla ciebie zostałem złodziejem i mordercą”. To taki typowy, aż nudny motyw literacki. Adam, Parys i jego towarzystwo z Troi, Epimeteusz i inni. To ona! Ewa, Helena, Pandora i inne. Który z bohaterów literackich potrafi powiedzieć: To była świetna dziewczyna, ale to ja podjąłem decyzję? Don Jose jedną decyzję podejmuje sam. Wprawdzie wciąż twierdzi, że chciałby zmienić swoje życie, namawia też Carmen do poprawy, ale ostatecznie i stwierdza: „za dużo mi zabijać twoich kochanków, ciebie zabiję”. Męska decyzja.
„Carmen” jest to opowieść o miłości, o której dobrze się czyta, ale przed którą ogarnia nas strach. Miłości, za którą tęsknimy być może, ale zbyt niebezpiecznej, by zaryzykować jej przeżycie?
„Carmen” to także tekst rasistowski. „Cyganką” (używam słowa jako cytatu z tekstu Merimee) to czarownica, służebnica szatana, cyganki są brzydkie i niechlujne itd. Jeśli któraś młoda i ładna, chętnie patrzy się na jej taniec, korzysta z jej ciała. Uczony narrator zauroczony Carmen podąża za nią, narażając się na niebezpieczeństwo. Pewnie chciał z nią porozmawiać o ludowych zwyczajach jakichś.
Uwaga na marginesie:
A. Spektakl „Carmen”, który właśnie miałam okazję obejrzeć, został przygotowany przez artystów z Niemiec i dofinansowany ze środków Unii Europejskiej. Stąd takie myśli: 1. Jak świetnie, że bilety są takie tanie, sztuka staje się dostępna dla każdego (przecież wiecie, jakie są drogie bilety do każdej opery). 2. Jak świetnie, że niemieccy artyści przyjechali do nas i w środku wakacji dali nam szansę na uczestniczenie w bardzo udanym wydarzeniu kulturalnym! 3. Jak to świetnie, że dzięki temu jakoś w ramach współpracy między regionami Polacy i Niemcy mogą mieć coś wspólnego – „Carmen” (ani razu nie pomyślałam o reparacjach). 4. Jak to świetnie, że sztuka przychodzi w różne miejsca – mieszkam blisko Szczecina i wciąż jestem wściekła, bo poza nielicznymi spektaklami dla szkół (o 11 rano) i porankami w Filharmonii dla małych dzieci nie ma NIC dla dzieci i młodzieży dostępnego za rozsądne pieniądze i w rozsądnych godzinach. W Szczecinie mamy dwa duże teatry, operę i filharmonię. I NIC? Prawie NIC.
B. Zdyscyplinowani Niemcy – na scenie były wciąż prawdziwe papierosy – niezbędne, to wynikało z treści sztuki. Ale nikt ich nie zapalił. Niedawno w tym samym miejscu podczas koncertu Marcina Świetlickiego mistrz spalił na scenie i pod nią co najmniej paczkę fajek.
3. Dokąd mnie to prowadzi? Do ucieczki ze streakingu i wygrzebania zapomnianej kolekcji płyt cd i dvd z najsłynniejszymi operami.”Pres des remparts de Seville”

105/52/2024 (166/2023-2024)
„Carmen” Prospera Merimee, książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej, na język polski przełożył Tadeusz Boy-Żeleński, tekst na podstawie edycji polskiej z 1923 r. i francuskiej z 1890 r.Wydawnictwo Armoryka 2018, przeczytane w Legimi
1. Dlaczego? Po spektaklu „Carmen” w „Krzemieniu” (Szczecin, Podjuchy, polecam) w interpretacji...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
137
136

Na półkach:

Głównym bohaterem jest żołnierz - José, gdy poznaje piękną cygankę Carmen zmienia się całkowicie. Z człowieka uczciwego staje się przestępcą, który chce przypodobać się ukochanej.

Spotkałam sie z tą książką pierwszy raz w szkole na lekcji muzyki - omawialiśmy musical 'Carmen', szczerze zafascynowała mnie ta historia. Najbardziej podoba mi się fakt, że to kobieta sprowadza mężczyznę na złą drogę, a nie na odwrót - jak to jest przeważnie w książkach. Lektura przyjemna, idealna dla fanów klasyki.
ig: itsangeleo_book

Głównym bohaterem jest żołnierz - José, gdy poznaje piękną cygankę Carmen zmienia się całkowicie. Z człowieka uczciwego staje się przestępcą, który chce przypodobać się ukochanej.

Spotkałam sie z tą książką pierwszy raz w szkole na lekcji muzyki - omawialiśmy musical 'Carmen', szczerze zafascynowała mnie ta historia. Najbardziej podoba mi się fakt, że to kobieta sprowadza...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to