Wszyscy znają Anię z Zielonego Wzgórza, nawet ci którzy nie czytali książki. Sympatia do tej postaci nie słabnie od tylu lat…
Historia Anny Shirley którą znamy zaczyna się, kiedy wysiada ona z pociągu na stacji Bright River i zostawia całą przeszłość za sobą rozpoczynając nowe życie na Wyspie Księcia Edwarda. Wcześniejsze perypetie znamy tylko z jej opowiadań, a przecież to był ważny i trudny etap w jej życiorysie. Dzieciństwo, które dzieciństwem nie było. Zaczęło się dopiero w domu Maryli i Mateusza Cuthbertów.
W 2008 roku w setną rocznicę opublikowania „Ani…” wydano prequel o tym, co działo się w życiu uwielbianej bohaterki, zanim trafiła na Zielone Wzgórze. Zadania tego podjęła się znana w Kanadzie pisarka dla młodzieży Budge Wilson i muszę przyznać, że wywiązała się z tego znakomicie, a na pewno nie było to łatwe.
Język opowieści, prowadzenie narracji, jak również klimat powieści przypomina ten, do którego przyzwyczaiła nas Lucy Maud Montgomery. Dzięki tej książce mamy możliwość poznać rodziców Ani i tragedię, która ich spotkała, a także otoczenie z tamtego okresu: sierociniec i domy zastępcze w których nie miała łatwego życia. Była małą dorosłą, ale dzięki wyobraźni, wielkiemu sercu i nie słabnącej nadziei, udało jej się przetrwać i spełnić marzenie o lepszym życiu.
Jeśli jesteście fanami książek o Ani, to bardzo wam polecam tę książkę by dopełnić całą jej historię. Myślę, że się nie zawiedziecie 😀
Wszyscy znają Anię z Zielonego Wzgórza, nawet ci którzy nie czytali książki. Sympatia do tej postaci nie słabnie od tylu lat…
Historia Anny Shirley którą znamy zaczyna się, kiedy wysiada ona z pociągu na stacji Bright River i zostawia całą przeszłość za sobą rozpoczynając nowe życie na Wyspie Księcia Edwarda. Wcześniejsze perypetie znamy tylko z jej opowiadań, a przecież to...
Będąc w podstawówce dosłownie zaczytywałam się tą książką, byłam zachwycona, że jest jeszcze coś, co przybliży losy uwielbianej przeze mnie Ani. I chociaż coś mi tam nie do końca grało, to wtedy jeszcze nie umiałam określić co.
Przede wszystkim nie zgadzają się nowe wprowadzone postacie. Te pozytywne. Jest ich tak dużo, że to aż niewiarygodne, tym bardziej jeśli weźmie się pod uwagę, ile dobrego dla małej Ani zrobili, a Ania Maryli nie wspomniała o nich ani słowem. Myślę, że lepiej by ich jednak było zrobić neutralnymi bohaterami. Nieszczęścia w życiu Ani też za mało plastycznie przedstawione.
Język jest bardzo prosty, czasami za bardzo, większość zdań za krótkich, spokojnie możnaby je było połączyć i wyszłoby to z korzyścią dla opowieści. I to podkreślanie niektórych słów, tak p o t w o r n i e irytujące. Myślę, że styl książki jeszcze mogłaby uratować Rozalia Bernsteinowa, tłumaczka starej wersji Ani z Zielonego Wzgórza, bo podrasowałaby ten prosty styl i może bardziej zbliżyłaby nas do znanej nam Ani, co autorce powieści niestety wyszło średnio.
Brakuje rozwinięcia charakteru Ani. I trochę miałam wrażenie, że jej pęd do nauki był pokazany na wyrost. Czytając Anię z Zielonego Wzgórza miałam zawsze wrażenie, że Ania tak niespecjalnie lubiła się uczyć, zanim trafiła na Zielone Wzgórze, był nawet fragment, w którym opowiadała, jak pan Philips nazwał jej ortografię potworną, czy był np. pokazany jej liścik do Diany z mnóstwem błędów. I że ten pęd do wiedzy rozwinęła w niej tak naprawdę rywalizacja z Gilbertem. To, że nauczyła się czytać, że znała jakieś wiersze na pamięć, to tak naprawdę czysto rozrywkowa część nauki, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, że telewizorów ani smartfonów wtedy nie było.
Ocena z sentymentu.
Będąc w podstawówce dosłownie zaczytywałam się tą książką, byłam zachwycona, że jest jeszcze coś, co przybliży losy uwielbianej przeze mnie Ani. I chociaż coś mi tam nie do końca grało, to wtedy jeszcze nie umiałam określić co.
Przede wszystkim nie zgadzają się nowe wprowadzone postacie. Te pozytywne. Jest ich tak dużo, że to aż niewiarygodne, tym bardziej jeśli weźmie się...
Książka, mimo iż posiada innego autora w pełni oddaje klimat serii Ani z Zielonego Wzgórza. Bardzo ciekawa opowieść o losach kochanej rudowłosej Ani. Jestem bardzo zadowolona,że trafiłam na te pozycję. Polecam wszystkim miłośnikom małej piegowatej dziewczynki.
Książka, mimo iż posiada innego autora w pełni oddaje klimat serii Ani z Zielonego Wzgórza. Bardzo ciekawa opowieść o losach kochanej rudowłosej Ani. Jestem bardzo zadowolona,że trafiłam na te pozycję. Polecam wszystkim miłośnikom małej piegowatej dziewczynki.
Pięknie napisana książka, prequel godny oryginalnej "Ani", a to ogromna sztuka. Autorka doskonale ukazuje wrażliwość i romantyczność rudowłosej bohaterki, buduje sensowną i ciekawą, wielowątkową historię, która doprowadza nas na sławną Wyspę Księcia Edwarda
Pięknie napisana książka, prequel godny oryginalnej "Ani", a to ogromna sztuka. Autorka doskonale ukazuje wrażliwość i romantyczność rudowłosej bohaterki, buduje sensowną i ciekawą, wielowątkową historię, która doprowadza nas na sławną Wyspę Księcia Edwarda
Książka niezwykle mi się podobała, autorka chyba bardzo się namęczyła by napisać tę książkę stylem najbardziej podobnym do Montgomery i myślę, że udało jej się. Ania jak zawsze gadatliwa, pełna marzeń, chodząca z głową w chmurach robiąca wiele błędów. Polecam!
Książka niezwykle mi się podobała, autorka chyba bardzo się namęczyła by napisać tę książkę stylem najbardziej podobnym do Montgomery i myślę, że udało jej się. Ania jak zawsze gadatliwa, pełna marzeń, chodząca z głową w chmurach robiąca wiele błędów. Polecam!
Bardzo ciepła jest ta książka :) Wzbogacona o kilka ilustracji jest miłą i przyjemną lekturą, ale oczywiście czuć, że nie jest to pióro Maud :) Dla fanów Ani fajny dodatek, choć nieobowiązkowy.
Bardzo ciepła jest ta książka :) Wzbogacona o kilka ilustracji jest miłą i przyjemną lekturą, ale oczywiście czuć, że nie jest to pióro Maud :) Dla fanów Ani fajny dodatek, choć nieobowiązkowy.
Świetna książka, pozwoliła wrócić to dziecięcych lat, kiedy zaczytywaliśmy się w przygodach rudowłosej Ani, polecam z całego serca. Autorce udało się utrzymać ten cudowny klimat, który tak zachwycał u L.M. Montgomery. Cieszę się, że taka książka powstała, pozwala przyjrzeć się losom i przygodą Ani Shirley od czasu urodzenia, aż do dotarcia na Zielone Wzgórze. Podeszłam do niej dość sceptycznie, na szczęście było inaczej. Były lekkie nieścisłości, ale nie były aż tak bardzo zauważalne. Jeszxze raz polecam, teraz kolej odświeżyć resztę serii o małej Ani i przypomnieć sobie lata dzieciństwa.
Świetna książka, pozwoliła wrócić to dziecięcych lat, kiedy zaczytywaliśmy się w przygodach rudowłosej Ani, polecam z całego serca. Autorce udało się utrzymać ten cudowny klimat, który tak zachwycał u L.M. Montgomery. Cieszę się, że taka książka powstała, pozwala przyjrzeć się losom i przygodą Ani Shirley od czasu urodzenia, aż do dotarcia na Zielone Wzgórze. Podeszłam do...
Na pewno wszystkich fanów rudowłosej Ani Shirley ciekawiły jej losy przed tym, zanim trafiła na Zielone Wzgórze. „Droga do Zielonego Wzgórza” to prequel tej popularnej historii, która odpowie czytelnikom na wszystkie pytania związane z przeszłością Ani i jej wczesnym dzieciństwem.
Już od narodzin nie było lekko tej dziewczynce, było mi jej ogromnie żal.. Nieraz łezka zakręciła mi się w oku przy czytaniu i często przystawałam, aby przemyśleć wiele życiowych spraw. Niektóre wydarzenia z książki tworzyły we mnie chwile zadumy.. Ania tak wiele wycierpiała, tak często znajdowała się na „samym dnie rozpaczy”, a mimo tego zawsze miała w sobie siłę, by się podnieść i nadzieję na lepsze jutro. Wzruszająca i skłaniająca do refleksji opowieść.
Mimo, że napisała ją inna autorka to w ogóle nie czułam różnicy. Moim zdaniem Pani Wilson idealnie odwzorowała styl pisania Pani Montgomery. Opisy przyrody, które tak uwielbiam u „Ani z Zielonego Wzgórza”, czy dialogi i opisy postaci.. Identyczne! Wielkie gratulacje dla Budge Wilson i podziękowania, że zdołała nam idealnie opowiedzieć pierwsze 11 lat życia Ani.
Bardzo gorąco polecam tę lekturę szczególnie fanom rudowłosej marzycielki, ale i tym, którzy o Ani tylko słyszeli. Piękna!
Na pewno wszystkich fanów rudowłosej Ani Shirley ciekawiły jej losy przed tym, zanim trafiła na Zielone Wzgórze. „Droga do Zielonego Wzgórza” to prequel tej popularnej historii, która odpowie czytelnikom na wszystkie pytania związane z przeszłością Ani i jej wczesnym dzieciństwem.
Już od narodzin nie było lekko tej dziewczynce, było mi jej ogromnie żal.. Nieraz łezka...
Gdy mała Ania Shirley przychodzi na świat, jej rodzice, dwoje nauczycieli, nie mogą niestety zbyt długo nacieszyć się dzieckiem. Trzy miesiące po narodzinach dziewczynki, Berty i Walter umierają. Wówczas do swojego domu zabiera ją pani Thomas, która przez kilka miesięcy zdążyła zżyć się z rodziną Shirley, pracując jako pomoc domowa. Jednak życie Ani nie stało się przez to proste, ani wesołe. W rodzinie zaczyna pojawiać się coraz więcej dzieci, pan Thomas przez swoje pijaństwo nie może utrzymać pracy na zbyt długo, a mała Ania bardzo szybko zostaje wykorzystana jako darmowa służąca i opiekunka do dzieci.
Ciężka praca, opieka nad dziećmi i przykre doświadczenia. Ania przez lata przeżyła mnóstwo bolesnych i smutnych chwil, nim trafiła na Zielone Wzgórze. Jednak nawet w najgłębszym mroku tych chwil istniały radośnie mrugające promyki światła. Świat marzeń i cudowni ludzie sprawili, że życie Ani nie było jedynie otchłanią rozpaczy.
Co widziała i kogo znała, nim trafiła na Zielone Wzgórze?
Po pierwsze... Nie wiem czemu, ale czytając, zdawało mi się, że natrafiam na mnóstwo błędów. Nie wiem dlaczego. Interpunkcyjne i pisownia w niektórych miejscach były moim zdaniem złe, ale może się mylę. Jeśli chodzi o historię... Cóż, pierwszym co zauważyłam, były początkowo bardzo krótkie rozdziały, co z jakiegoś powodu mnie drażniło.
Charakter Ani nie był moim zdaniem zły, ale... brakowało mi jej roztargnienia i wpadek, które przecież zdarzały się co chwilę. Życiorys również z jakiegoś powodu trochę gryzł mi się z oryginałem. Nie chodzi tu o bieg wydarzeń, a o... wydarzenia? Ania miała po prostu wiecznie nieszczęśliwe życie, ale u Wilson na co drugim kroku spotykała przyjaciół i cudownych ludzi. Jedna osoba, może dwie byłyby w porządku, bo każdy potrzebuje trochę szczęścia, ale tak wielu? Nie pamiętam aż tak dobrze wszystkiego, co pojawiło się w książkach Montgomery, ale państwo Thomas zdecydowanie byli... za mili? Może i czasem krzyczeli, ale to chyba nie to.
Cóż... nie waliłam się w głowę przy czytaniu, więc nie było najgorzej. Do książek, które spaliłabym na stosie, jeszcze jej daleko. Była po prostu mocno średnia. Ale jeśli ktoś nie ma takich wymagań, jak ja, to zapewne książka się spodoba.
~ Jednorozec_czyta
Gdy mała Ania Shirley przychodzi na świat, jej rodzice, dwoje nauczycieli, nie mogą niestety zbyt długo nacieszyć się dzieckiem. Trzy miesiące po narodzinach dziewczynki, Berty i Walter umierają. Wówczas do swojego domu zabiera ją pani Thomas, która przez kilka miesięcy zdążyła zżyć się z rodziną Shirley, pracując jako pomoc domowa. Jednak życie Ani nie stało się przez to...
Książka bardzo mi się podobała. W mojej ocenie autorka bardzo dobrze przedstawiła dzieciństwo Ani. Tak właśnie je sobie wyobrażałam. Pojedyncze nieścisłosci nie rzucają się za bardzo w oczy. Jest sporo smutnych momentów, ale znając niełatwą historię Ani przed przybyciem na Zielone Wzgórze nie można spodziewać się niczego innego. Za to jeszcze więcej jest momentów wzruszających. Nawet w bardzo trudnych chwilach Ania spotyka dobrych ludzi, którzy jej pomagają, a ona sama jest dla ludzi jak promyk słońca. Narracja opwieści jest być może momentami zbyt dorosła i różni się nieco od stylu Lucy Maud Montgomery, ale nie na tyle by było to dużą wadą tej powieści. Myślę, że książka ta uczy empatii i wyrozumiałaości dla ludzkich słabości, a przede wszystkim daje nadzieję, że jeśli człowiek się stara być dobrym, to zawsze może wydarzyć się coś co zmieni życie na lepsze.
Książka bardzo mi się podobała. W mojej ocenie autorka bardzo dobrze przedstawiła dzieciństwo Ani. Tak właśnie je sobie wyobrażałam. Pojedyncze nieścisłosci nie rzucają się za bardzo w oczy. Jest sporo smutnych momentów, ale znając niełatwą historię Ani przed przybyciem na Zielone Wzgórze nie można spodziewać się niczego innego. Za to jeszcze więcej jest momentów...
POWIEŚĆ KUPIŁAM,GDY JESZCZE MOGŁAM CZYTAĆ W PAPIEROWEJ WERSJI,TUŻ PO POLSKIM WYDANIU...TE PRZYGODY ANI KOJARZYŁY MNIE SIĘ Z EKRANIZACJĄ Z JONATHAN'EM CROMBIE [GILBERT BLYTHE] I MEGAN FOLLOWS [ANIA SHIRLEY]. UWAŻAM,ŻE NIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ Z NIEJ WIELE NOWYCH FAKTÓW Z ŻYCIA ANI JEDNAK POLECAM ZE WZGLĘDU NA EPIOZOD UKAZANIE ANI TUŻ PO NARODZINACH WRAZ Z DUMNYMI,MŁODYMI RODZICAMI...
POWIEŚĆ KUPIŁAM,GDY JESZCZE MOGŁAM CZYTAĆ W PAPIEROWEJ WERSJI,TUŻ PO POLSKIM WYDANIU...TE PRZYGODY ANI KOJARZYŁY MNIE SIĘ Z EKRANIZACJĄ Z JONATHAN'EM CROMBIE [GILBERT BLYTHE] I MEGAN FOLLOWS [ANIA SHIRLEY]. UWAŻAM,ŻE NIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ Z NIEJ WIELE NOWYCH FAKTÓW Z ŻYCIA ANI JEDNAK POLECAM ZE WZGLĘDU NA EPIOZOD UKAZANIE ANI TUŻ PO NARODZINACH WRAZ Z DUMNYMI,MŁODYMI...
Spodziewałam się czegoś lepszego. Prequel Ani z Zielonego Wzgórza i ja tak naprawdę to nie dowiedziałam się niczego nowego. Myślałam, że będzie trochę lepiej, ale tylko jak przeczytałam książkę to czułam rozczarowanie. Tak naprawdę to w ogóle nie było tutaj czuć klimatu Ani. Jako fanka książek L. M. Montgomery ta książka napisana przez innego autora w ogóle mi nie pasowała. Coś jest z nią nie tak.
Już wiem, nie pasowały mi tutaj zbyt dorosłe przemyślenia dziewczynki. Były po prostu nie możliwe.
Nie wiem co tu mam o niej napisać, bo bardzo się zawiodłam. Ocena 4/10
Opis:
Prequel do bestsellera wszech czasów obejmujący okres od narodzin Ani do jej przyjazdu na Wyspę Księcia Edwarda.
W życiu Berty i Waltera Shirley — szczęśliwego małżeństwa dwojga nauczycieli — pojawia się ktoś wyjątkowy: na świat przychodzi ich ukochana córeczka Ania. Niestety, wkrótce oboje umierają, a życie małej dziewczynki staje się bardzo trudne. Musi ciężko pracować, opiekować się dziećmi rodziny, w której się znalazła, znosić upokorzenia i surowość swoich gospodarzy. Trafi a do sierocińca, ale i tam spotykają ją przykrości oraz bolesne doświadczenia.
Spodziewałam się czegoś lepszego. Prequel Ani z Zielonego Wzgórza i ja tak naprawdę to nie dowiedziałam się niczego nowego. Myślałam, że będzie trochę lepiej, ale tylko jak przeczytałam książkę to czułam rozczarowanie. Tak naprawdę to w ogóle nie było tutaj czuć klimatu Ani. Jako fanka książek L. M. Montgomery ta książka napisana przez innego autora w ogóle mi nie pasowała....
Po przeczytaniu oryginalnego cyklu "Ani z Zielonego Wzgórza" autorstwa Lucy Maud Montgomery, miałam spore obawy co do owej lektury. Nie dziwne, miałam różnego rodzaju wątpliwości, chociażby zastanawiałam się, czy zostanie zachowana atmosfera znana z oryginalnych przygód Ani. Co więcej, teraz wiem i nie żałuję, że najpierw przeczytałam całą serię Ani, a później dopiero zapoznałam się z prequelem.
Powieść autorstwa Budge Wilson totalnie mnie zaskoczyła, onieśmieliła i wzruszyła. Autorka wiernie oddała klimat historii Ani i napotkanych przez nią ludzi oraz ogólną atmosferę tychże powieści, które odpowiadały za tak magiczny nastrój. Autorka zadbała o to, aby Czytelnik po odłożeniu lektury nie miał już tak wiele albo nadto pytań związanych z dzieciństwem Ani, historii jej rodziców, o którym niewiele odpowiedzi tak naprawdę można było uzyskać na kolejnych stronicach całej serii. Zawsze było wtrącone jakieś wspomnienie, ale Czytelnik nie miał prawdziwego a na pewno pełnego obrazu wszystkich interesujących go wątków z przeszłości, czyli przed samym przybyciem Ani na Zielone Wzgórze. A ta książka pięknie przeprowadziła Czytelnika przez te meandry przeszłości i wcześniej tylko muśnięte i rzucone na kartach powieści ciekawostki.
Owa lektura domknęła całość serii. Wiadomo, autorka wykazała się ogromem pracy oraz trybików swojej wyobraźni. Niemniej, powieść nie jest całkowicie wymysłem autorki, ponieważ ta jak wspomniała w podziękowaniach książki, opierała się na autentycznych zapiskach i pracach L. M. Montgomery oraz innych życzliwych ludzi, którzy dysponowali istotnymi i wnoszącymi w treść informacjami. Te słowa autorki tym bardziej przekonały mnie o autentyczności wydarzeń sprzed przybycia Ani na Wyspę Księcia Edwarda.
Czuję się usatysfakcjonowana tym dopełnieniem i uzyskaniem odpowiedzi na pytania, jak chociażby, kiedy dokładnie urodziła się Ania, jaka była przeszłość jej rodziców i jakimi w ogóle osobowościowo byli ludźmi, jak wyglądała dalsza historia Ani w latach, kiedy dziewczynka jako niemowlę została oddana pod opiekę obcych ludzi i jakie wydarzenia miały miejsce, które ostatecznie doprowadziły ją do gospodarstwa Maryli i Mateusza na Zielonym Wzgórzu?
Moim zdaniem w tej powieści Ania najwięcej doświadczyła, ale niestety, niezbyt przyjemnego. Dziewczynka od najmłodszych już pracowała ponad siły, była wykorzystywana jako tania siła robocza, a i czasem za to jej się obrywało niemiłym słowem. Niemniej, już wtedy nie można było odmówić Ani niezwykłej pracowitości, wdzięczności za drobne gesty i ciepłe słowa, ogromnej chęci i motywacji do nauki nawet wtedy, gdy nie starczało sił po całodziennej ciężkiej pracy. Anię już od pierwszych kart powieści cechowała miłość do ludzi i świata przyrody, wielka niezłomność, ogromna siła charakteru i nadzieja na lepsze jutro, a te przymioty nie opuściły ją aż do ostatniego tomu serii o jej przygodach.
Niezwykle piękna, choć momentami smutna opowieść o dziewczynce, która nie doświadczyła miłego i radosnego, a także beztroskiego dzieciństwa. To równocześnie historia rezolutnej, dzielnej Ani, która wiele doświadcza i szybko się uczy, jakie życie potrafi być zaskakujące, raz w te podniosłe chwile, a czasem te i mniej pompatyczne. To historia Ani, która dzięki nieopisanej sile wyobraźni i charakteru potrafi i pragnie przetrwać wszystko, bo szczerze i z całego małego serca wierzy, że jeszcze nadejdą dla niej te przyjazne dni. Wierzy, że przybycie do jej wymarzonej krainy, czyli na Wyspę Księcia Edwarda odmieni niepomiernie jej los..
Po przeczytaniu oryginalnego cyklu "Ani z Zielonego Wzgórza" autorstwa Lucy Maud Montgomery, miałam spore obawy co do owej lektury. Nie dziwne, miałam różnego rodzaju wątpliwości, chociażby zastanawiałam się, czy zostanie zachowana atmosfera znana z oryginalnych przygód Ani. Co więcej, teraz wiem i nie żałuję, że najpierw przeczytałam całą serię Ani, a później dopiero...
Kolejna historia po przeczytanych jakiś czas temu dziejach Maryli Cuthbert, której byłam ciekawa, a jednocześnie kolejna, która mnie nie usatysfakcjonowana. Ponownie okazało się, że nie jest łatwo zmierzyć się z pierwowzorem serii książek stworzonej lata temu przez Lucy Maud Montgomery. Czytelnicza ciekawość natomiast znowu wzięła górę.
Autorka, w związku z setną rocznicą powstania książek o Ani Shirley, postanowiła odtworzyć, uzupełnić i przybliżyć czytelnikowi historię małej Ani od momentu narodzin aż do chwili znalezienia się w domu rodzeństwa Cuthbertów. Niestety jest to opowieść bardzo schematyczna, prowadząca małą bohaterkę poprzez kolejne wydarzenia w jej dziecięcym życiu. Na tyle słabo zarysowana, że gdybym nie wiedziała, że z tej małej dziewczynki wyrośnie za parę lat Ania Shirley, to na nią jako na bohaterkę powieści, w ogóle nie zwróciłabym uwagi. Jest oczywiście, poruszająco, bo mała Ania nie miała łatwego życia, mimo swojego młodego wieku zdążyła już wiele przejść, doświadczyła ciężkiej pracy, nie zaznała jednak ciepła i miłości domu rodzinnego.
W moim wypadku po raz kolejny zwyciężyła ciekawość, ponieważ oprócz Muminków to właśnie Ania była ukochaną dziecięcą bohaterką. Nie jest to jednak lektura, którą będę pamiętać długo. Szkoda. Choć z drugiej strony nastawiałam się na to rozczarowanie.
Przy okazji takich książek zawsze zadaję sobie pytanie. Czy warto sięgać po książki dotyczące ukochanych bohaterów, które wychodzą spod pióra innych autorów? A może lepiej jest pozostać wiernym wersji oryginalnej i nie liczyć na to, że ktoś inny stworzy po raz kolejny opowieść, która zostanie w pamięci na lata?
Budge Wilson Droga do Zielonego Wzgórza,
Kolejna historia po przeczytanych jakiś czas temu dziejach Maryli Cuthbert, której byłam ciekawa, a jednocześnie kolejna, która mnie nie usatysfakcjonowana. Ponownie okazało się, że nie jest łatwo zmierzyć się z pierwowzorem serii książek stworzonej lata temu przez Lucy Maud Montgomery. Czytelnicza ciekawość natomiast znowu wzięła...
Jako fanka Ani z Zielonego Wzgórza - i tu moja ocena będzie negatywna. Bo książka, która z założenia zdaje się miała być "kontynuacją" absolutnie nie wpisała się w charakter, klimat serii.
Jako przeciętny czytelnik nie "związany" z Anią - wciąż nie wypada ta pozycja najlepiej. Dużo tu przerysowania, słaba konstrukcja postaci, chociaż sama fabuła całkiem niezła.
Tę książkę powinnam oceniać z dwóch perspektyw.
Jako fanka Ani z Zielonego Wzgórza - i tu moja ocena będzie negatywna. Bo książka, która z założenia zdaje się miała być "kontynuacją" absolutnie nie wpisała się w charakter, klimat serii.
Jako przeciętny czytelnik nie "związany" z Anią - wciąż nie wypada ta pozycja najlepiej. Dużo tu przerysowania, słaba konstrukcja...
Dawno już nie miałam okazji czytać książki tak ujmująco ciepłej a jednocześnie tak silnie prowokującej do autorefleksji. Budge Wilson okazuje się być nader zręczną kontynuatorką spuścizny L.M. Montgomery zarówno pod względem stylu, problematyki, sposobu kreowania postaci czy, wreszcie, treści. Autorka przedstawia losy Ani Shirley w sposób barwny i wzruszający, a częste i nierzadko bardzo pomysłowe nawiązania do faktów znanych z książek Montgomery sprawiają, że "Droga Do Zielonego Wzgórza" jest czymś więcej, niż tylko godnym polecenia dodatkiem do serii. W moim odczuciu jest to pozycja obowiązkowa, którą należy przeczytać w pierwszej kolejności tak ze względu na zawarte w niej wątki, jak i po prostu dlatego, że okazuje się lepsza, niż niejedna z części właściwych.
Dawno już nie miałam okazji czytać książki tak ujmująco ciepłej a jednocześnie tak silnie prowokującej do autorefleksji. Budge Wilson okazuje się być nader zręczną kontynuatorką spuścizny L.M. Montgomery zarówno pod względem stylu, problematyki, sposobu kreowania postaci czy, wreszcie, treści. Autorka przedstawia losy Ani Shirley w sposób barwny i wzruszający, a częste i...
Jako wielka fanka Ani czułam się rozczarowana, czytając tę książkę. Absolutnie nie oddawała klimatu rudowłosej z Zielonego Wzgórza. Przemyślenia 5,6-latki wydawały się zbyt dojrzałe, nawet jak na tak doświadczone losem dziecko. Z radością rozpoczęłam całą serię od nowa, żeby zatrzeć nieprzyjemne wrażenie po lekturze.
Jako wielka fanka Ani czułam się rozczarowana, czytając tę książkę. Absolutnie nie oddawała klimatu rudowłosej z Zielonego Wzgórza. Przemyślenia 5,6-latki wydawały się zbyt dojrzałe, nawet jak na tak doświadczone losem dziecko. Z radością rozpoczęłam całą serię od nowa, żeby zatrzeć nieprzyjemne wrażenie po lekturze.
Jest to początek historii rudowłosej Ani Shirley. Różni się od serii Ani z Zielonego Wzgórza. Książka przybliża jak wyglądała droga Ani na Zielone Wzgórza.
Jest to początek historii rudowłosej Ani Shirley. Różni się od serii Ani z Zielonego Wzgórza. Książka przybliża jak wyglądała droga Ani na Zielone Wzgórza.
Autorka średnio oddała klimat książek L.M.Montgomery. Kiedy Ania zaszła w ciążę, nawet nie padło słowa "ciąża", autorka unikała pisania o kobiecej fizjologii. W tej książce już na dzień dobry matka Ani dzieli się spostrzeżeniami, że spóźnia jej się okres. Jakoś mi zazgrzytało. Poza tym to nie ta Ania, która znamy. Na pocieszenie piękne rysunki!
Autorka średnio oddała klimat książek L.M.Montgomery. Kiedy Ania zaszła w ciążę, nawet nie padło słowa "ciąża", autorka unikała pisania o kobiecej fizjologii. W tej książce już na dzień dobry matka Ani dzieli się spostrzeżeniami, że spóźnia jej się okres. Jakoś mi zazgrzytało. Poza tym to nie ta Ania, która znamy. Na pocieszenie piękne rysunki!
Oto przed Wami największe czytelnicze rozczarowanie roku 2018. Książka, którą tak chciałam przeczytać i w której pokładałam tak wielkie nadzieje, okazała się niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Nie ma co ukrywać, jest mi trochę przykro z tego powodu, ale cóż zrobić, nie będę żadnej recenzji słodzić na siłę, czasem trzeba po prostu przełknąć rozczarowanie i postarać się zapomnieć o danej pozycji jak najszybciej.
"Droga do Zielonego Wzgórza" trafiła na moją listę książek do przeczytania już bardzo dawno temu, ale nie było nam jakoś po drodze. Jestem wielką fanką Lucy Maud Montgomery, bardzo chciałam więc przekonać się, jak Budge Wilson - pochodząca z Nowej Szkocji w Kanadzie, a więc z miejsca, gdzie wychowała się Ania Shirley - przedstawi losy rudej dziewczynki, zanim jeszcze przybyła do Cuthbertów.
Nie wystarczy powiedzieć, że się zawiodłam. To po prostu nie jest TA Ania. Gdzie jej wieczne gafy? Gdzie przygody? Chyba nie powiecie mi, że zaczęła popełniać błędy dopiero po tym, jak przybyła na Zielone Wzgórze? Bo tutaj widzę po prostu posłuszną i poukładaną dziewczynkę, która ma co prawda dużo do roboty, ale też przyjaciół od groma.
Czy można Anią Shirley nazwać dziewczynkę, która popełnia kradzież? Oczywiście, ma potem wyrzuty sumienia, ale u Montgomery Maryla mówiła, że wadą Ani jest roztargnienie, a nie zły charakter.
Ale zacznijmy od początku, według schematu: śmierć rodziców - pani Thomas - pani Hammond - sierociniec. Przede wszystkim, trzeba przyznać, że rodzice Ani byli bardzo głupimi ludźmi, przynajmniej jeśli chodzi o to, co jest u Wilson. Weźmy matkę dziewczynki - gdy sąsiadka sugeruje jej, że może jest w ciąży, Berta robi wielkie oczy - jak to?! To niemożliwe! Potem przegląda swój profil w lustrze i następuje olśnienie, bo brzuszek ciążowy już widać, a ona tego nie ogarnęła. Ojciec, Walter, wcale nie jest lepszy. Specjalnie lezie tam, gdzie panuje febra, nie zważając na to, że sam może się zarazić, narażając też żonę i noworodka. Jak można się spodziewać, oczywiście zaczyna chorować, co jednak potem robi? Ukrywa swoją chorobę przed żoną (naucza też dalej w szkole, bo uczniowie chyba się nie pochorują, no nie?), bo po co ma się martwić. A potem - surprise! Berta zaraża się i obydwoje umierają.
Następnie pani Thomas. U Montgomery niewrażliwa kobieta, nazywająca rodziców Ani smarkaczami, u Wilson ubóstwiająca Shirleyów, dobrze ich wspominająca. A mąż pijak? Owszem, jest, ale przy tym to dla Ani nieomal przyjaciel, tak naprawdę bardzo ją kochający. Poza tym, z "Ani na uniwersytecie" dowiadujemy się, że pani Thomas miała dzieci dopiero po tym, jak przyjęła do siebie Anię, a u Wilson było ich już wtedy całkiem sporo. Mało tego, najstarsza córka Thomasów, Eliza, wychowywała Anię, kochając ją przy tym jak własne dziecko. Dziewczynka miała też mnóstwo przyjaciół - pana Jajczarza, panią Archibald, pannę Henderson, a w szkole Sadie (a podobno przyjaciółki nigdy nie miała!).
Dalej - pani Hammond. W "Ani z Zielonego Wzgórza" oceniona raczej niezbyt dobrze, u Wilson ją w sumie polubiłam. Tu Ania miała najwięcej roboty, ale przecież musiała pomagać swojej opiekunce, w końcu ośmioro małych dzieci to nie przelewki. Sierociniec też był dobrze przedstawiony. Tak więc te dwa etapy w życiu Ani były okej, szkoda tylko, że zajmują mniej niż 1/4 całej książki.
Ale nie myślcie sobie, że to podnosi jakoś bardzo poziom powieści. Myślałam bowiem, że apogeum absurdu Wilson uzyskała, kiedy podczas pobytu u Hammondów Ania nazwała jednego kota Gilbert, prawdziwy facepalm zrobiłam jednak, gdy już podczas opisu podróży z panią Spencer znalazłam pół strony poświęcone zachwytowi Ani nad pięknym, pociągowym sedesem.
Podsumowując, nie polecam. Jeśli kiedyś czytaliście "Anię z Zielonego Wzgórza" i pamiętacie piąte przez dziesiąte, to będziecie pewnie zadowoleni, ale jeśli macie w głowie całe cytaty z tej książki, będziecie nieustannie łapać się za głowę, dziwiąc się, dlaczego wszystko zostało tak bardzo zmienione.
Oto przed Wami największe czytelnicze rozczarowanie roku 2018. Książka, którą tak chciałam przeczytać i w której pokładałam tak wielkie nadzieje, okazała się niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Nie ma co ukrywać, jest mi trochę przykro z tego powodu, ale cóż zrobić, nie będę żadnej recenzji słodzić na siłę, czasem trzeba po prostu przełknąć rozczarowanie i postarać się...
Chyba nie ma na świecie osoby, która nie znałaby wspaniałej historii rudowłosej Ani Shirley, Ani - nie Andzi, osóbki obdarzonej fantastyczną wyobraźnią i pogodą ducha. Klasyka klasyk.
Z obawą sięgnęłam po "Drogę do Zielonego Wzgórza",bo wiadomo, że nikt nie jest w stanie zastąpić talentu Pani L.L.Montgomery, bałam się - na szczęście zupełnie niesłusznie.
Okazało się, że Autorka, która wykazała się wielką odwagą zmierzając się z jednym z arcydzieł literatury dziecięcej, poprowadziła narrację równie ciekawie i sprawnie, choć oczywiście widać pewne różnice.
Podobnie zatytułowane rozdziały i bohaterowie pozwalają znów poczuć niezapomnianą atmosferę "Ani z Zielonego Wzgórza", choć historia tu opowiedziana dotyczy lat od narodzin aż do zamieszkania Ani u Maryli i Mateusza.
Autorce nie udało się uniknąć pewnych powtórek czy to fabularnych, czy postaciowych, niektóre są kalkami z "Ani..." np. historia uczęszczania Ani do szkoły czy poznawania nowych przyjaciół. Nie jest to jednak jakaś większa wada.
Ogółem bardzo pogodna i pozytywna lektura na jesienne dni, nie tylko dla dzieci, także dla dorosłych, którzy wychowywali się na serii o Ani. Pamiętam, że każdą z części pochłaniałam po parę razy, a gdy kończyłam "Rillę ze Złotego Brzegu", zaczynałam "Anię z Zielonego Wzgórza" od nowa. Do tej pory mam sentyment do tego cudownego rudzielca o bujnej wyobraźni, a "Drogę .." polecam gorąco, mimo że wiadomo, jak się skończy ;)
Chyba nie ma na świecie osoby, która nie znałaby wspaniałej historii rudowłosej Ani Shirley, Ani - nie Andzi, osóbki obdarzonej fantastyczną wyobraźnią i pogodą ducha. Klasyka klasyk.
Z obawą sięgnęłam po "Drogę do Zielonego Wzgórza",bo wiadomo, że nikt nie jest w stanie zastąpić talentu Pani L.L.Montgomery, bałam się - na szczęście zupełnie niesłusznie.
Okazało się, że...
Dobrze było wrócić do perypetii sympatycznego Rudzielca :)
Bałam się,że autorka podejmując się stworzenia historii Ani od momentu jej narodzin,polegnie w zderzeniu z legendą p.Montgomery.Na szczęście stało się inaczej, bo wszystko tu się zgrywa z tym co pierwotna autorka wymyśliła.
Czyta się lekko mając w pamięci to o czym już wiemy z powieści Lucy Montgomery.
Dobrze ,że autorka weszła w styl narracji następnych tomów przez co nie odstają one od całej serii.
Myślę ,że jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich tych, którzy z zapartym tchem śledzili losy sieroty z bardzo wybujałą wyobraźnią i gorącym sercem.
Dobrze było wrócić do perypetii sympatycznego Rudzielca :)
Bałam się,że autorka podejmując się stworzenia historii Ani od momentu jej narodzin,polegnie w zderzeniu z legendą p.Montgomery.Na szczęście stało się inaczej, bo wszystko tu się zgrywa z tym co pierwotna autorka wymyśliła.
Czyta się lekko mając w pamięci to o czym już wiemy z powieści Lucy Montgomery.
Dobrze ,że...
Książkę czyta się dość przyjemnie, jednak dla mnie jest to książka o jakiej tam sierotce, a nie o Ani z Zielonego Wzgórza. W cyklu zawsze podkreślane było, że przed przybyciem na Zielone Wzgórze nikt nie chciał Ani, nie miała przyjaciół, wszyscy się z niej naśmiewali i nie spotykało jej nic dobrego. Tutaj okazuje się, że gdzie tylko się pojawiła, Anię otaczały życzliwe osoby, choć nie zawsze umiały to okazać. Brakuje mi opisów wybuchu temperamentu Ani oraz słynnych gaf wynikających z rozmarzenia. Pozostaje mi rozczarowanie.
Książkę czyta się dość przyjemnie, jednak dla mnie jest to książka o jakiej tam sierotce, a nie o Ani z Zielonego Wzgórza. W cyklu zawsze podkreślane było, że przed przybyciem na Zielone Wzgórze nikt nie chciał Ani, nie miała przyjaciół, wszyscy się z niej naśmiewali i nie spotykało jej nic dobrego. Tutaj okazuje się, że gdzie tylko się pojawiła, Anię otaczały życzliwe...
Nie oceniam, bo po prostu nie mam czego. Świadomość, że tę historię opisuje inny autor, niż wspaniała Montgomery, powoduje u mnie utratę ciekawości. Wiem, że mam przed sobą coś w rodzaju fanowskiej wersji i to mnie nie kręci zupełnie. Mówię sobie "Montgomery na 100% nie tak to widziała". I koniec. Książka zamknięta.
Wybaczta prostej osobie.
Nie oceniam, bo po prostu nie mam czego. Świadomość, że tę historię opisuje inny autor, niż wspaniała Montgomery, powoduje u mnie utratę ciekawości. Wiem, że mam przed sobą coś w rodzaju fanowskiej wersji i to mnie nie kręci zupełnie. Mówię sobie "Montgomery na 100% nie tak to widziała". I koniec. Książka zamknięta.
Bardzo dużo refleksji Ani - marzycielki, ale rozsądnej dziewczyny. Miła i lekka książka, idealna na wakacyjne popołudnia, plus za większe litery, przyjemne zakończenie, happy end. Mimo wszystko bardzo dzielna dziewczyna z tej mojej imienniczki, stawia na nogi ! :) No i .. Wyspa Księcia Edwarda.. marzyć można ..
Bardzo dużo refleksji Ani - marzycielki, ale rozsądnej dziewczyny. Miła i lekka książka, idealna na wakacyjne popołudnia, plus za większe litery, przyjemne zakończenie, happy end. Mimo wszystko bardzo dzielna dziewczyna z tej mojej imienniczki, stawia na nogi ! :) No i .. Wyspa Księcia Edwarda.. marzyć można ..
Początek nie był interesujący, wręcz mi się nie podobał i zastanawiałam się czy nie porzucić lektury. Nie zrobiłam tego jednak i cieszę się, tułaczka Ani przedstawiona jest bardzo sugestywnie i wzruszająco. Co do stylu - traktuję to jako opowieść o kimś dobrze znanym, ale opowiadaną przez innego "znajomego".
Początek nie był interesujący, wręcz mi się nie podobał i zastanawiałam się czy nie porzucić lektury. Nie zrobiłam tego jednak i cieszę się, tułaczka Ani przedstawiona jest bardzo sugestywnie i wzruszająco. Co do stylu - traktuję to jako opowieść o kimś dobrze znanym, ale opowiadaną przez innego "znajomego".
Wszyscy znają Anię z Zielonego Wzgórza, nawet ci którzy nie czytali książki. Sympatia do tej postaci nie słabnie od tylu lat…
Historia Anny Shirley którą znamy zaczyna się, kiedy wysiada ona z pociągu na stacji Bright River i zostawia całą przeszłość za sobą rozpoczynając nowe życie na Wyspie Księcia Edwarda. Wcześniejsze perypetie znamy tylko z jej opowiadań, a przecież to był ważny i trudny etap w jej życiorysie. Dzieciństwo, które dzieciństwem nie było. Zaczęło się dopiero w domu Maryli i Mateusza Cuthbertów.
W 2008 roku w setną rocznicę opublikowania „Ani…” wydano prequel o tym, co działo się w życiu uwielbianej bohaterki, zanim trafiła na Zielone Wzgórze. Zadania tego podjęła się znana w Kanadzie pisarka dla młodzieży Budge Wilson i muszę przyznać, że wywiązała się z tego znakomicie, a na pewno nie było to łatwe.
Język opowieści, prowadzenie narracji, jak również klimat powieści przypomina ten, do którego przyzwyczaiła nas Lucy Maud Montgomery. Dzięki tej książce mamy możliwość poznać rodziców Ani i tragedię, która ich spotkała, a także otoczenie z tamtego okresu: sierociniec i domy zastępcze w których nie miała łatwego życia. Była małą dorosłą, ale dzięki wyobraźni, wielkiemu sercu i nie słabnącej nadziei, udało jej się przetrwać i spełnić marzenie o lepszym życiu.
Jeśli jesteście fanami książek o Ani, to bardzo wam polecam tę książkę by dopełnić całą jej historię. Myślę, że się nie zawiedziecie 😀
Wszyscy znają Anię z Zielonego Wzgórza, nawet ci którzy nie czytali książki. Sympatia do tej postaci nie słabnie od tylu lat…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Anny Shirley którą znamy zaczyna się, kiedy wysiada ona z pociągu na stacji Bright River i zostawia całą przeszłość za sobą rozpoczynając nowe życie na Wyspie Księcia Edwarda. Wcześniejsze perypetie znamy tylko z jej opowiadań, a przecież to...
Będąc w podstawówce dosłownie zaczytywałam się tą książką, byłam zachwycona, że jest jeszcze coś, co przybliży losy uwielbianej przeze mnie Ani. I chociaż coś mi tam nie do końca grało, to wtedy jeszcze nie umiałam określić co.
Przede wszystkim nie zgadzają się nowe wprowadzone postacie. Te pozytywne. Jest ich tak dużo, że to aż niewiarygodne, tym bardziej jeśli weźmie się pod uwagę, ile dobrego dla małej Ani zrobili, a Ania Maryli nie wspomniała o nich ani słowem. Myślę, że lepiej by ich jednak było zrobić neutralnymi bohaterami. Nieszczęścia w życiu Ani też za mało plastycznie przedstawione.
Język jest bardzo prosty, czasami za bardzo, większość zdań za krótkich, spokojnie możnaby je było połączyć i wyszłoby to z korzyścią dla opowieści. I to podkreślanie niektórych słów, tak p o t w o r n i e irytujące. Myślę, że styl książki jeszcze mogłaby uratować Rozalia Bernsteinowa, tłumaczka starej wersji Ani z Zielonego Wzgórza, bo podrasowałaby ten prosty styl i może bardziej zbliżyłaby nas do znanej nam Ani, co autorce powieści niestety wyszło średnio.
Brakuje rozwinięcia charakteru Ani. I trochę miałam wrażenie, że jej pęd do nauki był pokazany na wyrost. Czytając Anię z Zielonego Wzgórza miałam zawsze wrażenie, że Ania tak niespecjalnie lubiła się uczyć, zanim trafiła na Zielone Wzgórze, był nawet fragment, w którym opowiadała, jak pan Philips nazwał jej ortografię potworną, czy był np. pokazany jej liścik do Diany z mnóstwem błędów. I że ten pęd do wiedzy rozwinęła w niej tak naprawdę rywalizacja z Gilbertem. To, że nauczyła się czytać, że znała jakieś wiersze na pamięć, to tak naprawdę czysto rozrywkowa część nauki, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, że telewizorów ani smartfonów wtedy nie było.
Ocena z sentymentu.
Będąc w podstawówce dosłownie zaczytywałam się tą książką, byłam zachwycona, że jest jeszcze coś, co przybliży losy uwielbianej przeze mnie Ani. I chociaż coś mi tam nie do końca grało, to wtedy jeszcze nie umiałam określić co.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzede wszystkim nie zgadzają się nowe wprowadzone postacie. Te pozytywne. Jest ich tak dużo, że to aż niewiarygodne, tym bardziej jeśli weźmie się...
Naprawdę cudowna książka. Mimo że inna autorka klimat bardzo podobny. Przyjemna, lekka, szybko się czyta. Polecam szczególnie w letnie dni.
Naprawdę cudowna książka. Mimo że inna autorka klimat bardzo podobny. Przyjemna, lekka, szybko się czyta. Polecam szczególnie w letnie dni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, mimo iż posiada innego autora w pełni oddaje klimat serii Ani z Zielonego Wzgórza. Bardzo ciekawa opowieść o losach kochanej rudowłosej Ani. Jestem bardzo zadowolona,że trafiłam na te pozycję. Polecam wszystkim miłośnikom małej piegowatej dziewczynki.
Książka, mimo iż posiada innego autora w pełni oddaje klimat serii Ani z Zielonego Wzgórza. Bardzo ciekawa opowieść o losach kochanej rudowłosej Ani. Jestem bardzo zadowolona,że trafiłam na te pozycję. Polecam wszystkim miłośnikom małej piegowatej dziewczynki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam tą książkę z chęcią i zachwytem. Świetnie ujęty klimat autorki Ani z Zielonego wzgórza..
Czytałam tą książkę z chęcią i zachwytem. Świetnie ujęty klimat autorki Ani z Zielonego wzgórza..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie napisana książka, prequel godny oryginalnej "Ani", a to ogromna sztuka. Autorka doskonale ukazuje wrażliwość i romantyczność rudowłosej bohaterki, buduje sensowną i ciekawą, wielowątkową historię, która doprowadza nas na sławną Wyspę Księcia Edwarda
Pięknie napisana książka, prequel godny oryginalnej "Ani", a to ogromna sztuka. Autorka doskonale ukazuje wrażliwość i romantyczność rudowłosej bohaterki, buduje sensowną i ciekawą, wielowątkową historię, która doprowadza nas na sławną Wyspę Księcia Edwarda
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Fajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niezwykle mi się podobała, autorka chyba bardzo się namęczyła by napisać tę książkę stylem najbardziej podobnym do Montgomery i myślę, że udało jej się. Ania jak zawsze gadatliwa, pełna marzeń, chodząca z głową w chmurach robiąca wiele błędów. Polecam!
Książka niezwykle mi się podobała, autorka chyba bardzo się namęczyła by napisać tę książkę stylem najbardziej podobnym do Montgomery i myślę, że udało jej się. Ania jak zawsze gadatliwa, pełna marzeń, chodząca z głową w chmurach robiąca wiele błędów. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciepła jest ta książka :) Wzbogacona o kilka ilustracji jest miłą i przyjemną lekturą, ale oczywiście czuć, że nie jest to pióro Maud :) Dla fanów Ani fajny dodatek, choć nieobowiązkowy.
Bardzo ciepła jest ta książka :) Wzbogacona o kilka ilustracji jest miłą i przyjemną lekturą, ale oczywiście czuć, że nie jest to pióro Maud :) Dla fanów Ani fajny dodatek, choć nieobowiązkowy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka, pozwoliła wrócić to dziecięcych lat, kiedy zaczytywaliśmy się w przygodach rudowłosej Ani, polecam z całego serca. Autorce udało się utrzymać ten cudowny klimat, który tak zachwycał u L.M. Montgomery. Cieszę się, że taka książka powstała, pozwala przyjrzeć się losom i przygodą Ani Shirley od czasu urodzenia, aż do dotarcia na Zielone Wzgórze. Podeszłam do niej dość sceptycznie, na szczęście było inaczej. Były lekkie nieścisłości, ale nie były aż tak bardzo zauważalne. Jeszxze raz polecam, teraz kolej odświeżyć resztę serii o małej Ani i przypomnieć sobie lata dzieciństwa.
Świetna książka, pozwoliła wrócić to dziecięcych lat, kiedy zaczytywaliśmy się w przygodach rudowłosej Ani, polecam z całego serca. Autorce udało się utrzymać ten cudowny klimat, który tak zachwycał u L.M. Montgomery. Cieszę się, że taka książka powstała, pozwala przyjrzeć się losom i przygodą Ani Shirley od czasu urodzenia, aż do dotarcia na Zielone Wzgórze. Podeszłam do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno wszystkich fanów rudowłosej Ani Shirley ciekawiły jej losy przed tym, zanim trafiła na Zielone Wzgórze. „Droga do Zielonego Wzgórza” to prequel tej popularnej historii, która odpowie czytelnikom na wszystkie pytania związane z przeszłością Ani i jej wczesnym dzieciństwem.
Już od narodzin nie było lekko tej dziewczynce, było mi jej ogromnie żal.. Nieraz łezka zakręciła mi się w oku przy czytaniu i często przystawałam, aby przemyśleć wiele życiowych spraw. Niektóre wydarzenia z książki tworzyły we mnie chwile zadumy.. Ania tak wiele wycierpiała, tak często znajdowała się na „samym dnie rozpaczy”, a mimo tego zawsze miała w sobie siłę, by się podnieść i nadzieję na lepsze jutro. Wzruszająca i skłaniająca do refleksji opowieść.
Mimo, że napisała ją inna autorka to w ogóle nie czułam różnicy. Moim zdaniem Pani Wilson idealnie odwzorowała styl pisania Pani Montgomery. Opisy przyrody, które tak uwielbiam u „Ani z Zielonego Wzgórza”, czy dialogi i opisy postaci.. Identyczne! Wielkie gratulacje dla Budge Wilson i podziękowania, że zdołała nam idealnie opowiedzieć pierwsze 11 lat życia Ani.
Bardzo gorąco polecam tę lekturę szczególnie fanom rudowłosej marzycielki, ale i tym, którzy o Ani tylko słyszeli. Piękna!
Na pewno wszystkich fanów rudowłosej Ani Shirley ciekawiły jej losy przed tym, zanim trafiła na Zielone Wzgórze. „Droga do Zielonego Wzgórza” to prequel tej popularnej historii, która odpowie czytelnikom na wszystkie pytania związane z przeszłością Ani i jej wczesnym dzieciństwem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od narodzin nie było lekko tej dziewczynce, było mi jej ogromnie żal.. Nieraz łezka...
Gdy mała Ania Shirley przychodzi na świat, jej rodzice, dwoje nauczycieli, nie mogą niestety zbyt długo nacieszyć się dzieckiem. Trzy miesiące po narodzinach dziewczynki, Berty i Walter umierają. Wówczas do swojego domu zabiera ją pani Thomas, która przez kilka miesięcy zdążyła zżyć się z rodziną Shirley, pracując jako pomoc domowa. Jednak życie Ani nie stało się przez to proste, ani wesołe. W rodzinie zaczyna pojawiać się coraz więcej dzieci, pan Thomas przez swoje pijaństwo nie może utrzymać pracy na zbyt długo, a mała Ania bardzo szybko zostaje wykorzystana jako darmowa służąca i opiekunka do dzieci.
Ciężka praca, opieka nad dziećmi i przykre doświadczenia. Ania przez lata przeżyła mnóstwo bolesnych i smutnych chwil, nim trafiła na Zielone Wzgórze. Jednak nawet w najgłębszym mroku tych chwil istniały radośnie mrugające promyki światła. Świat marzeń i cudowni ludzie sprawili, że życie Ani nie było jedynie otchłanią rozpaczy.
Co widziała i kogo znała, nim trafiła na Zielone Wzgórze?
Po pierwsze... Nie wiem czemu, ale czytając, zdawało mi się, że natrafiam na mnóstwo błędów. Nie wiem dlaczego. Interpunkcyjne i pisownia w niektórych miejscach były moim zdaniem złe, ale może się mylę. Jeśli chodzi o historię... Cóż, pierwszym co zauważyłam, były początkowo bardzo krótkie rozdziały, co z jakiegoś powodu mnie drażniło.
Charakter Ani nie był moim zdaniem zły, ale... brakowało mi jej roztargnienia i wpadek, które przecież zdarzały się co chwilę. Życiorys również z jakiegoś powodu trochę gryzł mi się z oryginałem. Nie chodzi tu o bieg wydarzeń, a o... wydarzenia? Ania miała po prostu wiecznie nieszczęśliwe życie, ale u Wilson na co drugim kroku spotykała przyjaciół i cudownych ludzi. Jedna osoba, może dwie byłyby w porządku, bo każdy potrzebuje trochę szczęścia, ale tak wielu? Nie pamiętam aż tak dobrze wszystkiego, co pojawiło się w książkach Montgomery, ale państwo Thomas zdecydowanie byli... za mili? Może i czasem krzyczeli, ale to chyba nie to.
Cóż... nie waliłam się w głowę przy czytaniu, więc nie było najgorzej. Do książek, które spaliłabym na stosie, jeszcze jej daleko. Była po prostu mocno średnia. Ale jeśli ktoś nie ma takich wymagań, jak ja, to zapewne książka się spodoba.
~ Jednorozec_czyta
Gdy mała Ania Shirley przychodzi na świat, jej rodzice, dwoje nauczycieli, nie mogą niestety zbyt długo nacieszyć się dzieckiem. Trzy miesiące po narodzinach dziewczynki, Berty i Walter umierają. Wówczas do swojego domu zabiera ją pani Thomas, która przez kilka miesięcy zdążyła zżyć się z rodziną Shirley, pracując jako pomoc domowa. Jednak życie Ani nie stało się przez to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo mi się podobała. W mojej ocenie autorka bardzo dobrze przedstawiła dzieciństwo Ani. Tak właśnie je sobie wyobrażałam. Pojedyncze nieścisłosci nie rzucają się za bardzo w oczy. Jest sporo smutnych momentów, ale znając niełatwą historię Ani przed przybyciem na Zielone Wzgórze nie można spodziewać się niczego innego. Za to jeszcze więcej jest momentów wzruszających. Nawet w bardzo trudnych chwilach Ania spotyka dobrych ludzi, którzy jej pomagają, a ona sama jest dla ludzi jak promyk słońca. Narracja opwieści jest być może momentami zbyt dorosła i różni się nieco od stylu Lucy Maud Montgomery, ale nie na tyle by było to dużą wadą tej powieści. Myślę, że książka ta uczy empatii i wyrozumiałaości dla ludzkich słabości, a przede wszystkim daje nadzieję, że jeśli człowiek się stara być dobrym, to zawsze może wydarzyć się coś co zmieni życie na lepsze.
Książka bardzo mi się podobała. W mojej ocenie autorka bardzo dobrze przedstawiła dzieciństwo Ani. Tak właśnie je sobie wyobrażałam. Pojedyncze nieścisłosci nie rzucają się za bardzo w oczy. Jest sporo smutnych momentów, ale znając niełatwą historię Ani przed przybyciem na Zielone Wzgórze nie można spodziewać się niczego innego. Za to jeszcze więcej jest momentów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPOWIEŚĆ KUPIŁAM,GDY JESZCZE MOGŁAM CZYTAĆ W PAPIEROWEJ WERSJI,TUŻ PO POLSKIM WYDANIU...TE PRZYGODY ANI KOJARZYŁY MNIE SIĘ Z EKRANIZACJĄ Z JONATHAN'EM CROMBIE [GILBERT BLYTHE] I MEGAN FOLLOWS [ANIA SHIRLEY]. UWAŻAM,ŻE NIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ Z NIEJ WIELE NOWYCH FAKTÓW Z ŻYCIA ANI JEDNAK POLECAM ZE WZGLĘDU NA EPIOZOD UKAZANIE ANI TUŻ PO NARODZINACH WRAZ Z DUMNYMI,MŁODYMI RODZICAMI...
POWIEŚĆ KUPIŁAM,GDY JESZCZE MOGŁAM CZYTAĆ W PAPIEROWEJ WERSJI,TUŻ PO POLSKIM WYDANIU...TE PRZYGODY ANI KOJARZYŁY MNIE SIĘ Z EKRANIZACJĄ Z JONATHAN'EM CROMBIE [GILBERT BLYTHE] I MEGAN FOLLOWS [ANIA SHIRLEY]. UWAŻAM,ŻE NIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ Z NIEJ WIELE NOWYCH FAKTÓW Z ŻYCIA ANI JEDNAK POLECAM ZE WZGLĘDU NA EPIOZOD UKAZANIE ANI TUŻ PO NARODZINACH WRAZ Z DUMNYMI,MŁODYMI...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś lepszego. Prequel Ani z Zielonego Wzgórza i ja tak naprawdę to nie dowiedziałam się niczego nowego. Myślałam, że będzie trochę lepiej, ale tylko jak przeczytałam książkę to czułam rozczarowanie. Tak naprawdę to w ogóle nie było tutaj czuć klimatu Ani. Jako fanka książek L. M. Montgomery ta książka napisana przez innego autora w ogóle mi nie pasowała. Coś jest z nią nie tak.
Już wiem, nie pasowały mi tutaj zbyt dorosłe przemyślenia dziewczynki. Były po prostu nie możliwe.
Nie wiem co tu mam o niej napisać, bo bardzo się zawiodłam. Ocena 4/10
Opis:
Prequel do bestsellera wszech czasów obejmujący okres od narodzin Ani do jej przyjazdu na Wyspę Księcia Edwarda.
W życiu Berty i Waltera Shirley — szczęśliwego małżeństwa dwojga nauczycieli — pojawia się ktoś wyjątkowy: na świat przychodzi ich ukochana córeczka Ania. Niestety, wkrótce oboje umierają, a życie małej dziewczynki staje się bardzo trudne. Musi ciężko pracować, opiekować się dziećmi rodziny, w której się znalazła, znosić upokorzenia i surowość swoich gospodarzy. Trafi a do sierocińca, ale i tam spotykają ją przykrości oraz bolesne doświadczenia.
Spodziewałam się czegoś lepszego. Prequel Ani z Zielonego Wzgórza i ja tak naprawdę to nie dowiedziałam się niczego nowego. Myślałam, że będzie trochę lepiej, ale tylko jak przeczytałam książkę to czułam rozczarowanie. Tak naprawdę to w ogóle nie było tutaj czuć klimatu Ani. Jako fanka książek L. M. Montgomery ta książka napisana przez innego autora w ogóle mi nie pasowała....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu oryginalnego cyklu "Ani z Zielonego Wzgórza" autorstwa Lucy Maud Montgomery, miałam spore obawy co do owej lektury. Nie dziwne, miałam różnego rodzaju wątpliwości, chociażby zastanawiałam się, czy zostanie zachowana atmosfera znana z oryginalnych przygód Ani. Co więcej, teraz wiem i nie żałuję, że najpierw przeczytałam całą serię Ani, a później dopiero zapoznałam się z prequelem.
Powieść autorstwa Budge Wilson totalnie mnie zaskoczyła, onieśmieliła i wzruszyła. Autorka wiernie oddała klimat historii Ani i napotkanych przez nią ludzi oraz ogólną atmosferę tychże powieści, które odpowiadały za tak magiczny nastrój. Autorka zadbała o to, aby Czytelnik po odłożeniu lektury nie miał już tak wiele albo nadto pytań związanych z dzieciństwem Ani, historii jej rodziców, o którym niewiele odpowiedzi tak naprawdę można było uzyskać na kolejnych stronicach całej serii. Zawsze było wtrącone jakieś wspomnienie, ale Czytelnik nie miał prawdziwego a na pewno pełnego obrazu wszystkich interesujących go wątków z przeszłości, czyli przed samym przybyciem Ani na Zielone Wzgórze. A ta książka pięknie przeprowadziła Czytelnika przez te meandry przeszłości i wcześniej tylko muśnięte i rzucone na kartach powieści ciekawostki.
Owa lektura domknęła całość serii. Wiadomo, autorka wykazała się ogromem pracy oraz trybików swojej wyobraźni. Niemniej, powieść nie jest całkowicie wymysłem autorki, ponieważ ta jak wspomniała w podziękowaniach książki, opierała się na autentycznych zapiskach i pracach L. M. Montgomery oraz innych życzliwych ludzi, którzy dysponowali istotnymi i wnoszącymi w treść informacjami. Te słowa autorki tym bardziej przekonały mnie o autentyczności wydarzeń sprzed przybycia Ani na Wyspę Księcia Edwarda.
Czuję się usatysfakcjonowana tym dopełnieniem i uzyskaniem odpowiedzi na pytania, jak chociażby, kiedy dokładnie urodziła się Ania, jaka była przeszłość jej rodziców i jakimi w ogóle osobowościowo byli ludźmi, jak wyglądała dalsza historia Ani w latach, kiedy dziewczynka jako niemowlę została oddana pod opiekę obcych ludzi i jakie wydarzenia miały miejsce, które ostatecznie doprowadziły ją do gospodarstwa Maryli i Mateusza na Zielonym Wzgórzu?
Moim zdaniem w tej powieści Ania najwięcej doświadczyła, ale niestety, niezbyt przyjemnego. Dziewczynka od najmłodszych już pracowała ponad siły, była wykorzystywana jako tania siła robocza, a i czasem za to jej się obrywało niemiłym słowem. Niemniej, już wtedy nie można było odmówić Ani niezwykłej pracowitości, wdzięczności za drobne gesty i ciepłe słowa, ogromnej chęci i motywacji do nauki nawet wtedy, gdy nie starczało sił po całodziennej ciężkiej pracy. Anię już od pierwszych kart powieści cechowała miłość do ludzi i świata przyrody, wielka niezłomność, ogromna siła charakteru i nadzieja na lepsze jutro, a te przymioty nie opuściły ją aż do ostatniego tomu serii o jej przygodach.
Niezwykle piękna, choć momentami smutna opowieść o dziewczynce, która nie doświadczyła miłego i radosnego, a także beztroskiego dzieciństwa. To równocześnie historia rezolutnej, dzielnej Ani, która wiele doświadcza i szybko się uczy, jakie życie potrafi być zaskakujące, raz w te podniosłe chwile, a czasem te i mniej pompatyczne. To historia Ani, która dzięki nieopisanej sile wyobraźni i charakteru potrafi i pragnie przetrwać wszystko, bo szczerze i z całego małego serca wierzy, że jeszcze nadejdą dla niej te przyjazne dni. Wierzy, że przybycie do jej wymarzonej krainy, czyli na Wyspę Księcia Edwarda odmieni niepomiernie jej los..
Po przeczytaniu oryginalnego cyklu "Ani z Zielonego Wzgórza" autorstwa Lucy Maud Montgomery, miałam spore obawy co do owej lektury. Nie dziwne, miałam różnego rodzaju wątpliwości, chociażby zastanawiałam się, czy zostanie zachowana atmosfera znana z oryginalnych przygód Ani. Co więcej, teraz wiem i nie żałuję, że najpierw przeczytałam całą serię Ani, a później dopiero...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBudge Wilson Droga do Zielonego Wzgórza,
Kolejna historia po przeczytanych jakiś czas temu dziejach Maryli Cuthbert, której byłam ciekawa, a jednocześnie kolejna, która mnie nie usatysfakcjonowana. Ponownie okazało się, że nie jest łatwo zmierzyć się z pierwowzorem serii książek stworzonej lata temu przez Lucy Maud Montgomery. Czytelnicza ciekawość natomiast znowu wzięła górę.
Autorka, w związku z setną rocznicą powstania książek o Ani Shirley, postanowiła odtworzyć, uzupełnić i przybliżyć czytelnikowi historię małej Ani od momentu narodzin aż do chwili znalezienia się w domu rodzeństwa Cuthbertów. Niestety jest to opowieść bardzo schematyczna, prowadząca małą bohaterkę poprzez kolejne wydarzenia w jej dziecięcym życiu. Na tyle słabo zarysowana, że gdybym nie wiedziała, że z tej małej dziewczynki wyrośnie za parę lat Ania Shirley, to na nią jako na bohaterkę powieści, w ogóle nie zwróciłabym uwagi. Jest oczywiście, poruszająco, bo mała Ania nie miała łatwego życia, mimo swojego młodego wieku zdążyła już wiele przejść, doświadczyła ciężkiej pracy, nie zaznała jednak ciepła i miłości domu rodzinnego.
W moim wypadku po raz kolejny zwyciężyła ciekawość, ponieważ oprócz Muminków to właśnie Ania była ukochaną dziecięcą bohaterką. Nie jest to jednak lektura, którą będę pamiętać długo. Szkoda. Choć z drugiej strony nastawiałam się na to rozczarowanie.
Przy okazji takich książek zawsze zadaję sobie pytanie. Czy warto sięgać po książki dotyczące ukochanych bohaterów, które wychodzą spod pióra innych autorów? A może lepiej jest pozostać wiernym wersji oryginalnej i nie liczyć na to, że ktoś inny stworzy po raz kolejny opowieść, która zostanie w pamięci na lata?
Budge Wilson Droga do Zielonego Wzgórza,
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna historia po przeczytanych jakiś czas temu dziejach Maryli Cuthbert, której byłam ciekawa, a jednocześnie kolejna, która mnie nie usatysfakcjonowana. Ponownie okazało się, że nie jest łatwo zmierzyć się z pierwowzorem serii książek stworzonej lata temu przez Lucy Maud Montgomery. Czytelnicza ciekawość natomiast znowu wzięła...
Tę książkę powinnam oceniać z dwóch perspektyw.
Jako fanka Ani z Zielonego Wzgórza - i tu moja ocena będzie negatywna. Bo książka, która z założenia zdaje się miała być "kontynuacją" absolutnie nie wpisała się w charakter, klimat serii.
Jako przeciętny czytelnik nie "związany" z Anią - wciąż nie wypada ta pozycja najlepiej. Dużo tu przerysowania, słaba konstrukcja postaci, chociaż sama fabuła całkiem niezła.
Tę książkę powinnam oceniać z dwóch perspektyw.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako fanka Ani z Zielonego Wzgórza - i tu moja ocena będzie negatywna. Bo książka, która z założenia zdaje się miała być "kontynuacją" absolutnie nie wpisała się w charakter, klimat serii.
Jako przeciętny czytelnik nie "związany" z Anią - wciąż nie wypada ta pozycja najlepiej. Dużo tu przerysowania, słaba konstrukcja...
Dawno już nie miałam okazji czytać książki tak ujmująco ciepłej a jednocześnie tak silnie prowokującej do autorefleksji. Budge Wilson okazuje się być nader zręczną kontynuatorką spuścizny L.M. Montgomery zarówno pod względem stylu, problematyki, sposobu kreowania postaci czy, wreszcie, treści. Autorka przedstawia losy Ani Shirley w sposób barwny i wzruszający, a częste i nierzadko bardzo pomysłowe nawiązania do faktów znanych z książek Montgomery sprawiają, że "Droga Do Zielonego Wzgórza" jest czymś więcej, niż tylko godnym polecenia dodatkiem do serii. W moim odczuciu jest to pozycja obowiązkowa, którą należy przeczytać w pierwszej kolejności tak ze względu na zawarte w niej wątki, jak i po prostu dlatego, że okazuje się lepsza, niż niejedna z części właściwych.
Dawno już nie miałam okazji czytać książki tak ujmująco ciepłej a jednocześnie tak silnie prowokującej do autorefleksji. Budge Wilson okazuje się być nader zręczną kontynuatorką spuścizny L.M. Montgomery zarówno pod względem stylu, problematyki, sposobu kreowania postaci czy, wreszcie, treści. Autorka przedstawia losy Ani Shirley w sposób barwny i wzruszający, a częste i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako wielka fanka Ani czułam się rozczarowana, czytając tę książkę. Absolutnie nie oddawała klimatu rudowłosej z Zielonego Wzgórza. Przemyślenia 5,6-latki wydawały się zbyt dojrzałe, nawet jak na tak doświadczone losem dziecko. Z radością rozpoczęłam całą serię od nowa, żeby zatrzeć nieprzyjemne wrażenie po lekturze.
Jako wielka fanka Ani czułam się rozczarowana, czytając tę książkę. Absolutnie nie oddawała klimatu rudowłosej z Zielonego Wzgórza. Przemyślenia 5,6-latki wydawały się zbyt dojrzałe, nawet jak na tak doświadczone losem dziecko. Z radością rozpoczęłam całą serię od nowa, żeby zatrzeć nieprzyjemne wrażenie po lekturze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to początek historii rudowłosej Ani Shirley. Różni się od serii Ani z Zielonego Wzgórza. Książka przybliża jak wyglądała droga Ani na Zielone Wzgórza.
Jest to początek historii rudowłosej Ani Shirley. Różni się od serii Ani z Zielonego Wzgórza. Książka przybliża jak wyglądała droga Ani na Zielone Wzgórza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka średnio oddała klimat książek L.M.Montgomery. Kiedy Ania zaszła w ciążę, nawet nie padło słowa "ciąża", autorka unikała pisania o kobiecej fizjologii. W tej książce już na dzień dobry matka Ani dzieli się spostrzeżeniami, że spóźnia jej się okres. Jakoś mi zazgrzytało. Poza tym to nie ta Ania, która znamy. Na pocieszenie piękne rysunki!
Autorka średnio oddała klimat książek L.M.Montgomery. Kiedy Ania zaszła w ciążę, nawet nie padło słowa "ciąża", autorka unikała pisania o kobiecej fizjologii. W tej książce już na dzień dobry matka Ani dzieli się spostrzeżeniami, że spóźnia jej się okres. Jakoś mi zazgrzytało. Poza tym to nie ta Ania, która znamy. Na pocieszenie piękne rysunki!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to+
+
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOto przed Wami największe czytelnicze rozczarowanie roku 2018. Książka, którą tak chciałam przeczytać i w której pokładałam tak wielkie nadzieje, okazała się niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Nie ma co ukrywać, jest mi trochę przykro z tego powodu, ale cóż zrobić, nie będę żadnej recenzji słodzić na siłę, czasem trzeba po prostu przełknąć rozczarowanie i postarać się zapomnieć o danej pozycji jak najszybciej.
"Droga do Zielonego Wzgórza" trafiła na moją listę książek do przeczytania już bardzo dawno temu, ale nie było nam jakoś po drodze. Jestem wielką fanką Lucy Maud Montgomery, bardzo chciałam więc przekonać się, jak Budge Wilson - pochodząca z Nowej Szkocji w Kanadzie, a więc z miejsca, gdzie wychowała się Ania Shirley - przedstawi losy rudej dziewczynki, zanim jeszcze przybyła do Cuthbertów.
Nie wystarczy powiedzieć, że się zawiodłam. To po prostu nie jest TA Ania. Gdzie jej wieczne gafy? Gdzie przygody? Chyba nie powiecie mi, że zaczęła popełniać błędy dopiero po tym, jak przybyła na Zielone Wzgórze? Bo tutaj widzę po prostu posłuszną i poukładaną dziewczynkę, która ma co prawda dużo do roboty, ale też przyjaciół od groma.
Czy można Anią Shirley nazwać dziewczynkę, która popełnia kradzież? Oczywiście, ma potem wyrzuty sumienia, ale u Montgomery Maryla mówiła, że wadą Ani jest roztargnienie, a nie zły charakter.
Ale zacznijmy od początku, według schematu: śmierć rodziców - pani Thomas - pani Hammond - sierociniec. Przede wszystkim, trzeba przyznać, że rodzice Ani byli bardzo głupimi ludźmi, przynajmniej jeśli chodzi o to, co jest u Wilson. Weźmy matkę dziewczynki - gdy sąsiadka sugeruje jej, że może jest w ciąży, Berta robi wielkie oczy - jak to?! To niemożliwe! Potem przegląda swój profil w lustrze i następuje olśnienie, bo brzuszek ciążowy już widać, a ona tego nie ogarnęła. Ojciec, Walter, wcale nie jest lepszy. Specjalnie lezie tam, gdzie panuje febra, nie zważając na to, że sam może się zarazić, narażając też żonę i noworodka. Jak można się spodziewać, oczywiście zaczyna chorować, co jednak potem robi? Ukrywa swoją chorobę przed żoną (naucza też dalej w szkole, bo uczniowie chyba się nie pochorują, no nie?), bo po co ma się martwić. A potem - surprise! Berta zaraża się i obydwoje umierają.
Następnie pani Thomas. U Montgomery niewrażliwa kobieta, nazywająca rodziców Ani smarkaczami, u Wilson ubóstwiająca Shirleyów, dobrze ich wspominająca. A mąż pijak? Owszem, jest, ale przy tym to dla Ani nieomal przyjaciel, tak naprawdę bardzo ją kochający. Poza tym, z "Ani na uniwersytecie" dowiadujemy się, że pani Thomas miała dzieci dopiero po tym, jak przyjęła do siebie Anię, a u Wilson było ich już wtedy całkiem sporo. Mało tego, najstarsza córka Thomasów, Eliza, wychowywała Anię, kochając ją przy tym jak własne dziecko. Dziewczynka miała też mnóstwo przyjaciół - pana Jajczarza, panią Archibald, pannę Henderson, a w szkole Sadie (a podobno przyjaciółki nigdy nie miała!).
Dalej - pani Hammond. W "Ani z Zielonego Wzgórza" oceniona raczej niezbyt dobrze, u Wilson ją w sumie polubiłam. Tu Ania miała najwięcej roboty, ale przecież musiała pomagać swojej opiekunce, w końcu ośmioro małych dzieci to nie przelewki. Sierociniec też był dobrze przedstawiony. Tak więc te dwa etapy w życiu Ani były okej, szkoda tylko, że zajmują mniej niż 1/4 całej książki.
Ale nie myślcie sobie, że to podnosi jakoś bardzo poziom powieści. Myślałam bowiem, że apogeum absurdu Wilson uzyskała, kiedy podczas pobytu u Hammondów Ania nazwała jednego kota Gilbert, prawdziwy facepalm zrobiłam jednak, gdy już podczas opisu podróży z panią Spencer znalazłam pół strony poświęcone zachwytowi Ani nad pięknym, pociągowym sedesem.
Podsumowując, nie polecam. Jeśli kiedyś czytaliście "Anię z Zielonego Wzgórza" i pamiętacie piąte przez dziesiąte, to będziecie pewnie zadowoleni, ale jeśli macie w głowie całe cytaty z tej książki, będziecie nieustannie łapać się za głowę, dziwiąc się, dlaczego wszystko zostało tak bardzo zmienione.
https://arnikaczyta.blogspot.com/2018/11/budge-wilson-droga-do-zielonego-wzgorza.html
Oto przed Wami największe czytelnicze rozczarowanie roku 2018. Książka, którą tak chciałam przeczytać i w której pokładałam tak wielkie nadzieje, okazała się niestety bardzo, ale to bardzo słaba. Nie ma co ukrywać, jest mi trochę przykro z tego powodu, ale cóż zrobić, nie będę żadnej recenzji słodzić na siłę, czasem trzeba po prostu przełknąć rozczarowanie i postarać się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba nie ma na świecie osoby, która nie znałaby wspaniałej historii rudowłosej Ani Shirley, Ani - nie Andzi, osóbki obdarzonej fantastyczną wyobraźnią i pogodą ducha. Klasyka klasyk.
Z obawą sięgnęłam po "Drogę do Zielonego Wzgórza",bo wiadomo, że nikt nie jest w stanie zastąpić talentu Pani L.L.Montgomery, bałam się - na szczęście zupełnie niesłusznie.
Okazało się, że Autorka, która wykazała się wielką odwagą zmierzając się z jednym z arcydzieł literatury dziecięcej, poprowadziła narrację równie ciekawie i sprawnie, choć oczywiście widać pewne różnice.
Podobnie zatytułowane rozdziały i bohaterowie pozwalają znów poczuć niezapomnianą atmosferę "Ani z Zielonego Wzgórza", choć historia tu opowiedziana dotyczy lat od narodzin aż do zamieszkania Ani u Maryli i Mateusza.
Autorce nie udało się uniknąć pewnych powtórek czy to fabularnych, czy postaciowych, niektóre są kalkami z "Ani..." np. historia uczęszczania Ani do szkoły czy poznawania nowych przyjaciół. Nie jest to jednak jakaś większa wada.
Ogółem bardzo pogodna i pozytywna lektura na jesienne dni, nie tylko dla dzieci, także dla dorosłych, którzy wychowywali się na serii o Ani. Pamiętam, że każdą z części pochłaniałam po parę razy, a gdy kończyłam "Rillę ze Złotego Brzegu", zaczynałam "Anię z Zielonego Wzgórza" od nowa. Do tej pory mam sentyment do tego cudownego rudzielca o bujnej wyobraźni, a "Drogę .." polecam gorąco, mimo że wiadomo, jak się skończy ;)
Chyba nie ma na świecie osoby, która nie znałaby wspaniałej historii rudowłosej Ani Shirley, Ani - nie Andzi, osóbki obdarzonej fantastyczną wyobraźnią i pogodą ducha. Klasyka klasyk.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ obawą sięgnęłam po "Drogę do Zielonego Wzgórza",bo wiadomo, że nikt nie jest w stanie zastąpić talentu Pani L.L.Montgomery, bałam się - na szczęście zupełnie niesłusznie.
Okazało się, że...
Dobrze było wrócić do perypetii sympatycznego Rudzielca :)
Bałam się,że autorka podejmując się stworzenia historii Ani od momentu jej narodzin,polegnie w zderzeniu z legendą p.Montgomery.Na szczęście stało się inaczej, bo wszystko tu się zgrywa z tym co pierwotna autorka wymyśliła.
Czyta się lekko mając w pamięci to o czym już wiemy z powieści Lucy Montgomery.
Dobrze ,że autorka weszła w styl narracji następnych tomów przez co nie odstają one od całej serii.
Myślę ,że jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich tych, którzy z zapartym tchem śledzili losy sieroty z bardzo wybujałą wyobraźnią i gorącym sercem.
Dobrze było wrócić do perypetii sympatycznego Rudzielca :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBałam się,że autorka podejmując się stworzenia historii Ani od momentu jej narodzin,polegnie w zderzeniu z legendą p.Montgomery.Na szczęście stało się inaczej, bo wszystko tu się zgrywa z tym co pierwotna autorka wymyśliła.
Czyta się lekko mając w pamięci to o czym już wiemy z powieści Lucy Montgomery.
Dobrze ,że...
Książkę czyta się dość przyjemnie, jednak dla mnie jest to książka o jakiej tam sierotce, a nie o Ani z Zielonego Wzgórza. W cyklu zawsze podkreślane było, że przed przybyciem na Zielone Wzgórze nikt nie chciał Ani, nie miała przyjaciół, wszyscy się z niej naśmiewali i nie spotykało jej nic dobrego. Tutaj okazuje się, że gdzie tylko się pojawiła, Anię otaczały życzliwe osoby, choć nie zawsze umiały to okazać. Brakuje mi opisów wybuchu temperamentu Ani oraz słynnych gaf wynikających z rozmarzenia. Pozostaje mi rozczarowanie.
Książkę czyta się dość przyjemnie, jednak dla mnie jest to książka o jakiej tam sierotce, a nie o Ani z Zielonego Wzgórza. W cyklu zawsze podkreślane było, że przed przybyciem na Zielone Wzgórze nikt nie chciał Ani, nie miała przyjaciół, wszyscy się z niej naśmiewali i nie spotykało jej nic dobrego. Tutaj okazuje się, że gdzie tylko się pojawiła, Anię otaczały życzliwe...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie oceniam, bo po prostu nie mam czego. Świadomość, że tę historię opisuje inny autor, niż wspaniała Montgomery, powoduje u mnie utratę ciekawości. Wiem, że mam przed sobą coś w rodzaju fanowskiej wersji i to mnie nie kręci zupełnie. Mówię sobie "Montgomery na 100% nie tak to widziała". I koniec. Książka zamknięta.
Wybaczta prostej osobie.
Nie oceniam, bo po prostu nie mam czego. Świadomość, że tę historię opisuje inny autor, niż wspaniała Montgomery, powoduje u mnie utratę ciekawości. Wiem, że mam przed sobą coś w rodzaju fanowskiej wersji i to mnie nie kręci zupełnie. Mówię sobie "Montgomery na 100% nie tak to widziała". I koniec. Książka zamknięta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybaczta prostej osobie.
Bardzo dużo refleksji Ani - marzycielki, ale rozsądnej dziewczyny. Miła i lekka książka, idealna na wakacyjne popołudnia, plus za większe litery, przyjemne zakończenie, happy end. Mimo wszystko bardzo dzielna dziewczyna z tej mojej imienniczki, stawia na nogi ! :) No i .. Wyspa Księcia Edwarda.. marzyć można ..
Bardzo dużo refleksji Ani - marzycielki, ale rozsądnej dziewczyny. Miła i lekka książka, idealna na wakacyjne popołudnia, plus za większe litery, przyjemne zakończenie, happy end. Mimo wszystko bardzo dzielna dziewczyna z tej mojej imienniczki, stawia na nogi ! :) No i .. Wyspa Księcia Edwarda.. marzyć można ..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek nie był interesujący, wręcz mi się nie podobał i zastanawiałam się czy nie porzucić lektury. Nie zrobiłam tego jednak i cieszę się, tułaczka Ani przedstawiona jest bardzo sugestywnie i wzruszająco. Co do stylu - traktuję to jako opowieść o kimś dobrze znanym, ale opowiadaną przez innego "znajomego".
Początek nie był interesujący, wręcz mi się nie podobał i zastanawiałam się czy nie porzucić lektury. Nie zrobiłam tego jednak i cieszę się, tułaczka Ani przedstawiona jest bardzo sugestywnie i wzruszająco. Co do stylu - traktuję to jako opowieść o kimś dobrze znanym, ale opowiadaną przez innego "znajomego".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to