Plus za tematykę, nie spotkałam drugiej podobnej książki, która przybliżałaby sylwetki łódzkich fabrykantów. Duży potencjał, gorzej z realizacją. W moim odczuciu książka jest chaotyczna i mało konkretna, raczej ogólne opisy rodem z Wikipedii. Język bardzo prosty. Polecam jednak jako wstęp do dalszych poszukiwań czytelniczych w tym temacie.
Plus za tematykę, nie spotkałam drugiej podobnej książki, która przybliżałaby sylwetki łódzkich fabrykantów. Duży potencjał, gorzej z realizacją. W moim odczuciu książka jest chaotyczna i mało konkretna, raczej ogólne opisy rodem z Wikipedii. Język bardzo prosty. Polecam jednak jako wstęp do dalszych poszukiwań czytelniczych w tym temacie.
Podtytuł tłumaczy prawie wszystko: "Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy". Książka składa się z dwóch bardzo nierównych części, po jednej dla każdego Autora. Główna opowiada o dziejach dziesięciu najsłynniejszych rodów łódzkich fabrykantów — zazwyczaj od przybycia protoplasty do małego, ale szybko rosnącego miasteczka do drugiej wojny światowej, w której jego potomkowie ostatecznie potracili wszystko, niekiedy z życiem włącznie.
Druga część to dodatek o współczesnych (w momencie pisania) losach rodziny Heinzlów. Jakby powstała w oparciu o wywiady z wciąż żyjącymi potomkami rodu. Wydaje mi się, że została wciśnięta na siłę, wkład pracy obu Autorów jest nijak niewspółmierny, a książka świetnie by sobie poradziła bez niej. Dalej zamierzam skoncentrować się wyłącznie na części zasadniczej.
Więcej szczegółów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2021/06/fabrykanci-o-odzi.html
Podtytuł tłumaczy prawie wszystko: "Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy". Książka składa się z dwóch bardzo nierównych części, po jednej dla każdego Autora. Główna opowiada o dziejach dziesięciu najsłynniejszych rodów łódzkich fabrykantów — zazwyczaj od przybycia protoplasty do małego, ale szybko rosnącego miasteczka do drugiej wojny światowej, w której jego potomkowie...
Papier w kolorze sepii, retro zdjęcia - edytorskie "śliczności" mają zatuszować poziom językowy jak ze szkolnej wprawki. Chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarku.
Papier w kolorze sepii, retro zdjęcia - edytorskie "śliczności" mają zatuszować poziom językowy jak ze szkolnej wprawki. Chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarku.
Tytuł „Burzliwe dzieje...” – co autorzy mieli na myśli. Przeczytałem rozdział o największym i najbogatszym łódzkim fabrykancie i co tam znalazłem burzliwego ? Nic. Większość informacji można znaleźć w internecie. Bibliografia wskazuje na brak pracy z archiwaliami. Książka ta jest zbiorem już opublikowanych materiałów. Nie wiem jak zakwalifikować taką pozycję. Może właśnie jako panoramę, przegląd a nie burzliwe dzieje łódzkich fabrykantów. Mam wrażenie, że Autorzy chcąc podnieść rangę swojej pracy, dołożyli do niej dialogi (polecam dobry kurs pisania). Popadli też w samozachwyt. A może panoramie nie potrzebna recenzja ? Zakupu tej książki dokonałem w Księgarni Ossolineum, płacąc za nią 40 zł. Ile dołożyło MKiDN ? Po przeczytaniu wspomnianego na wstępie rozdziału, dałem sobie spokój.
Tytuł „Burzliwe dzieje...” – co autorzy mieli na myśli. Przeczytałem rozdział o największym i najbogatszym łódzkim fabrykancie i co tam znalazłem burzliwego ? Nic. Większość informacji można znaleźć w internecie. Bibliografia wskazuje na brak pracy z archiwaliami. Książka ta jest zbiorem już opublikowanych materiałów. Nie wiem jak zakwalifikować taką pozycję. Może właśnie...
Fabrykanci przedstawieni trochę inaczej niż, jako krwiożerczy, bezwzględni wyzyskiwacze. Dużo ciekawych informacji o kontekście społecznym i politycznym, w jakim musieli działać. Dużo informacji o wniesionej wartości dodanej w postaci stworzonych parków, szpitali, świątyń, linii tramwajowych i kolejowych, zorganizowanej straży pożarnej. Dużo informacji o wzajemnych interakcjach na styku czterech kultur. Dużo informacji o tragicznych wyborach i losach w okresie 2 WŚ.
Warto przeczytać, aby zrozumieć, że warto ze sobą współpracować, nawet gdy dzieli nas wiara i narodowość, a nie tylko się wzajemnie obrażać i wyzywać.
Warto przeczytać, aby poznać korzenie i burzliwe dzieje wielu miejsc charakterystycznych dla współczesnej Łodzi.
Fabrykanci przedstawieni trochę inaczej niż, jako krwiożerczy, bezwzględni wyzyskiwacze. Dużo ciekawych informacji o kontekście społecznym i politycznym, w jakim musieli działać. Dużo informacji o wniesionej wartości dodanej w postaci stworzonych parków, szpitali, świątyń, linii tramwajowych i kolejowych, zorganizowanej straży pożarnej. Dużo informacji o wzajemnych...
Poznańscy, Scheiblerowie czy Geyerowie to nazwiska, które bez wątpienia zna każdy Łodzianin, jeśli nie z wnikliwości historycznej, to chciażby ze znajoności łódzkiej infrastrukury, która w dużej mierze oparta jest na nieruchomościach wzniesionych przez te fabrykanckie rody. Trzeba przynać, że dzięki książce Marcina Jakuba Szymańskiego i Błażeja Torańskiego można tę wiedzę bardzo znacząco poszerzyć i poznać dzieje również innych rodzin, które miały istotny wpływ na rozwój miasta, takich jak Urbanowscy, Anstadtowie czy Biedarmanowie.
Książka podzielona jest na 11 części, z których każda opowiada historię innego fabrykanckiego rodu, od osiedlenia się jego protoplastów w Łodzi, aż do II Wojny Światowej, która stanowiła praktycznie kres prywatnego przemysłu w Polsce. Nieco odmienna jest część 11, gdyż odnosi się głównie do współczesnych zeznań potomków rodu Heinzlów, a nie tylko suchych faktów. Przyjemnym dodatkiem są dość liczne, czarnobiałe ilustracje przedstawiające zarówno bohaterów opowieści, jak i budynki będące ich dziełem.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie, wszak sami autorzy przyznają we wstępie, że "nie jest to [...] książka typowo historyczna, a na pewno nie jest przeznaczona dla zawodowych historyków", co potwierdza się w treści - pisanej niewyszukanym językiem i częściowo zbeletryzowanej. Ponadto trudno nie odnieść wrażenia - co może nieco irytować czytelnika oczekującego fachowej i bezstronnej relacji - że autor odczuwa dużą osobistą sympatię do praktycznie każdego z opisywanych bohaterów, choć sam twierdzi, że "daleki jest od wystawiania laurki fabrykantom".
Po przeczytaniu książki odczuwałem pewien niedosyt, bo choć bez wątpienia nie można odmówić przedstawionym w niej rodzinom zasług dla miasta, to jednak brakowało kilku nazwisk (jak Kindermann, Grohman czy Barciński), które wydają się co najmniej równie godnymi upamiętnienia. Nie zmienia to faktu, że jest to publikacja bogata w wartościowe informacje i polecam ją każdemu chcącemu poszerzyć swoją wiedzę o historii Łodzi.
Poznańscy, Scheiblerowie czy Geyerowie to nazwiska, które bez wątpienia zna każdy Łodzianin, jeśli nie z wnikliwości historycznej, to chciażby ze znajoności łódzkiej infrastrukury, która w dużej mierze oparta jest na nieruchomościach wzniesionych przez te fabrykanckie rody. Trzeba przynać, że dzięki książce Marcina Jakuba Szymańskiego i Błażeja Torańskiego można tę wiedzę...
Bardzo ważna książka dla wszystkich którym bliska jest Łódź. Prezentuje najważniejszych budowniczych obecnej Łodzi oraz ich rodziny. Żaden z nich nie doczekał się jeszcze ulicy, ponieważ dominuje w tym mieście pogląd że to byli zwykli krwiopijcy. Kogo interesuje że wydawali dziesiątki tysięcy rubli na cele charytatywne, że budowali świątynie, wznosili szpitale, tworzyli linie tramwajową czy pogotowie ratunkowe. Nikt się nie zagłębia w fakt że trudne dla robotników warunki pracy były oparte na ówczesnym carskim prawie, a nie widzimisię naszych fabrykantów, a wszelkie próby zmian bezdusznego prawa były w Rosji torpedowane. Fabrykanci mieli swoje wady, ale działali w określonych warunkach biznesowych. Dawali pracę dziesiątką tysięcy ludzi ryzykując własne pieniądze...Należy im się od nas szacunek tak samo jak i masą bezimiennych robotników, którzy wspólnie z fabrykantami mozolnie budowali to wielkie miasto.
Bardzo ważna książka dla wszystkich którym bliska jest Łódź. Prezentuje najważniejszych budowniczych obecnej Łodzi oraz ich rodziny. Żaden z nich nie doczekał się jeszcze ulicy, ponieważ dominuje w tym mieście pogląd że to byli zwykli krwiopijcy. Kogo interesuje że wydawali dziesiątki tysięcy rubli na cele charytatywne, że budowali świątynie, wznosili szpitale, tworzyli...
Książka stanowi świetny wstęp do historii miasta Łodzi. Autor opisuje losy dziesięciu łódzkich rodów fabrykanckich (Niemców, Żydów i Polaków). Tego jak dochodzili do fortuny, jak ją tracili lub jeszcze bardziej pomnażali w kolejnych pokoleniach. Książka nie nudzi, ponieważ jest pisania luźnym językiem, w którym niekiedy są wplecione nawet dialogi. Natomiast zamieszczone co kilka stron zdjęcia oraz rysunki pozwalają nam ujrzeć Łódź w okresie jej największej prosperity.
Tak jak napisałem na początku, warto sięgnąć po tę pozycję, jeśli nie miało się nigdy wcześniej styczności z historią Łodzi (a ta jest naprawdę ciekawa i nie dotyczy wyłącznie XIX w.). Osoby, które już nieco ją znają, też nie będą się nudzić. Liczę, że podobnych publikacji o tym mieście pojawi się więcej na rynku.
Książka stanowi świetny wstęp do historii miasta Łodzi. Autor opisuje losy dziesięciu łódzkich rodów fabrykanckich (Niemców, Żydów i Polaków). Tego jak dochodzili do fortuny, jak ją tracili lub jeszcze bardziej pomnażali w kolejnych pokoleniach. Książka nie nudzi, ponieważ jest pisania luźnym językiem, w którym niekiedy są wplecione nawet dialogi. Natomiast zamieszczone co...
Książka nie jest typowym źródłem faktów historycznych, ale warto po nią sięgnąć i wtopić się w tamten świat, zupełnie inny od naszego pod względem gospodarczym, kulturowym i dziejowym. Nie bez znaczenia jest sposób narracji obrany przez autorów. Jak dla mnie ciekawy, intrygujący. W tej książce fakty podparte są pięknie wysnutą opowieścią, która tworzy rodzaj otoczki, by nie odstraszyć czytelnika surowością, czy wyważonym tonem. Przy tego typu książkach jest to niesamowicie ważne, jeśli nie najważniejsze.
Łódź to miejsce, które od wieków kojarzyło się z przemysłem włókienniczym. Nic dziwnego, bo od początku dziejów budowano tu wielkie fabryki, dorabiano się fortun, ale też przechodziło zwykłe ludzkie dramaty. Łódź w swojej historii ma zarówno wzloty, jak i upadki. Chyba jak każda miejscowość mniejsza czy większa. Najcięższym okresem były oczywiście wojny światowe, grabieże majątków przez okupantów, a tuż po zakończeniu drugiej wojny, przejmowanie dziedzictwa kulturowego i gospodarczego przez rosyjskich wyzwolicieli. Tak było w całym kraju, gdzie przecież majątków i szacunku wśród miejscowych dorabiano się od podstaw, latami, a nawet pokoleniami.
„Osadnicy, którzy przybyli do Łodzi, związani byli głównie z produkcją tkanin. Byli to tkacze, prządkowie i postrzygacze wełny. Przyjeżdżali często z całymi warsztatami, które przywozili zazwyczaj z krajów niemieckich.”
Opisanie w książce dziesięć najbardziej zasłużonych w dziejach fabrykanckiej Łodzi rodzin stanowiło dla autorów nie lada wyzwanie. Sztuką jest wysupłać z ich życia najważniejsze fakty i wydarzenia, by czytelnika zaciekawić, nie zanudzić, ale też zaintrygować. Każda z tych rodzin ma swoją odrębną historię, stała się elementem pewnej mozaiki. Łączyło ich bogactwo, wielka fortuna oraz estyma wielkiego przedsiębiorcy, którą to łatkę przypisywano każdemu, kto tylko w jakiś sposób przysłużył się gospodarczo i społecznie dla miasta. Łódź w czasach przedwojennych była chlubą narodową. Pasmo szczęśliwości, znakomitości oraz potęgi ekonomicznej przerywały ich osobiste, rodzinne tragedie, zazdrość, choroby, zdarzenia losowe, padali ofiarami morderstw, czy po prostu druga wojna światowa, po której fabrykanckie bogactwo już nigdy nie zdołało się podnieść.
„Koniec Łodzi fabrykanckiej przyniosła II wojna światowa. Sympatii do wkraczających Niemców nie było wiele, bo pamiętano jeszcze dobrze ich zachowanie sprzed dwudziestu lat. Brutalność i bezwzględność okupanta szybko ostudziły optymizm nielicznych sympatyków. Niewielu fabrykantów podjęło pełną współpracę z hitlerowcami, chociaż znaleźli się oczywiście i tacy.”
Tak więc era prężnie działających fabryk przemysłu włókienniczego na dobre rozwiązał czas wojny oraz powojenna propaganda, która na równi stawiała łódzkiego burżuja z prostym zwykłym człowiekiem. Jedni byli bardziej podatni na przekupstwo, inni mniej kierując się przy tym własnym wewnętrznym honorem i zasadami wyuczonymi przez lata.
„Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy” to świetna, bardzo ciekawa pozycja nie tylko dla pasjonatów historii, ale przede wszystkim dla tych, którzy lubią ciekawostki podpatrzonego życia codziennego dziesięciu najważniejszych bohaterów. Autorzy pokusili się o wyciągnięcie wielu mitów, plotek, które postanowili skonfrontować z prawdą. Jak pokazują na fortunę i bogactwo pracowało się różnie, bez zasad, jedni dorabiali się majątków odbijając się od dna, inni z wysokich szczebelków spadali na dno. Książka wzbogacona o archiwalne, czarno białe zdjęcia z różnych okresów miasta. Dla mnie to książka o jednostkach i indywidualnościach. Ciekawa, intrygująca, momentami tragiczna.
Książka nie jest typowym źródłem faktów historycznych, ale warto po nią sięgnąć i wtopić się w tamten świat, zupełnie inny od naszego pod względem gospodarczym, kulturowym i dziejowym. Nie bez znaczenia jest sposób narracji obrany przez autorów. Jak dla mnie ciekawy, intrygujący. W tej książce fakty podparte są pięknie wysnutą opowieścią, która tworzy rodzaj otoczki, by nie...
Marcin Jakub Szymański, pracownik Uniwersytetu Łódzkiego i Błażej Torański w przystępny, a jednocześnie akademicki sposób przybliżyli losy głównych łódzkich potentatów z czasów rozkwitu Łodzi fabrykanckiej.
Tom zaopatrzony jest w ryciny, reprodukcje fotografii i widokówek, faksymile dokumentów, co ułatwia wyobrażenie sobie Łodzi przełomu XiX i XX wieku.
Znaczna część opisywanych tu kupców czy przemysłowców do Łodzi trafiła napływowo, za chlebem, wykorzystując koniunkturę gospodarczą i specyficzne warunki. Dlatego stałą się ona tyglem, ośrodkiem, w którym współdziałali Niemcy, żydzi, Rosjanie.
Na wstępie nieoceniony jest rys historyczny, prowadzący nas od oświeceniowych ideałów S. Staszica, księcia Druckiego-Lubeckiego i początków osadnictwa. Rozkwit miasta nastąpił jednak dopiero po 1866 r, gdy staraniami Karola Scheiblera uruchomiono kolej na trasie Koluszki Łódź Fabryczna. W ogóle zasługi większości tych fabrykantów na polu oświaty, dobroczynności, poprawy warunków bytowych robotników są niedoceniane, a tutaj znalazły specjalne miejsce i wiele się można dowiedzieć o społeczeństwie i życiu w tamtych czasach.
Łódź niestety nie miała kanalizacji, jedynym nowoczesnym urządzeniem były latarnie gazowe, ale oświetlały one wyłącznie centrum miasta. Niskie drewniane domki wokół Starego Rynku to osiedla robotnicze, i skupiska żydowskiej biedoty. rodziny Gehlingów I ANDSTADTÓW zajęły się warzeniem piwa na potrzeby ludności, a zdecydowana większość innych rodów poszła we włókiennictwo.
Marcin Jakub Szymański, pracownik Uniwersytetu Łódzkiego i Błażej Torański w przystępny, a jednocześnie akademicki sposób przybliżyli losy głównych łódzkich potentatów z czasów rozkwitu Łodzi fabrykanckiej.
Tom zaopatrzony jest w ryciny, reprodukcje fotografii i widokówek, faksymile dokumentów, co ułatwia wyobrażenie sobie Łodzi przełomu XiX i XX wieku.
Znaczna część...
Książka jest naprawdę rewelacyjna!
Tyle wiadomości podanych w tak przystępny sposób! Przeczytałam jednym tchem i w końcu wiem kto był kim, co zrobił, jakie zabytki pozostawił... To cenna pozycja, zwłaszcza dla mieszkańców Łodzi i okolic. Książka napisana jest przez dwóch autorów i o ile bardzo dobrze czytało mi się pierwszą część (na szczęście dłuższą), o tyle trudno mi było wgryźć się w część napisaną przez pana Torańskiego.
Książka jest naprawdę rewelacyjna!
Tyle wiadomości podanych w tak przystępny sposób! Przeczytałam jednym tchem i w końcu wiem kto był kim, co zrobił, jakie zabytki pozostawił... To cenna pozycja, zwłaszcza dla mieszkańców Łodzi i okolic. Książka napisana jest przez dwóch autorów i o ile bardzo dobrze czytało mi się pierwszą część (na szczęście dłuższą), o tyle trudno mi...
Fajnie się coś takiego czyta żyjąc pomiędzy pomnikami pozostawionymi przez łódzkich fabrykantów p (pałace, fabryki, parki, szpitale itp). Chociaż książka napisana mocno tak sobie, jakos tak niezgrabnie. Ale z ciekawości dla tamtych ludzi i czasów przeczytałam dość szybko.
Fajnie się coś takiego czyta żyjąc pomiędzy pomnikami pozostawionymi przez łódzkich fabrykantów p (pałace, fabryki, parki, szpitale itp). Chociaż książka napisana mocno tak sobie, jakos tak niezgrabnie. Ale z ciekawości dla tamtych ludzi i czasów przeczytałam dość szybko.
Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to wydana w listopadzie minionego roku książka, którą trudno zakwalifikować do konketnego gatunku literackiego. Biorąc pod uwagę zarówno treść, jak i formę, najbardziej trafnym określeniem byłby chyba zbiór opowiadań historycznych, ale na rynku wydawniczym mówi się o książce popularno – naukowej. Niech będzie. Najważniejsze jest to, że czytelnik otrzymuje wyjątkową książkę, której autorzy kreślą panoramę łódzkiej elity XIX i pierwszej połowy XX wieku (jej kres stanowi II wojna światowa) operując nie sprawozdawczym, acz literackim językiem, w dodatku zaczerpniętym z opisywanej epoki. Opowiadają historie w dużej mierze już znane, jednak w formie nadającej im nieznane dotąd oblicze. (...)
Łódź XIX i pierwszej połowy XX wieku to fascynujący tygiel wyznań, interesów i rodzinnych koligacji. Na ślady potwierdzające to stwierdzenie czytelnik ma okazję natykać się właściwie bez przerwy. Z Fabrykantów można wyczytać propolskie idee przemysłowców niemieckiego pochodzenia, ale też otwarcie na kontakty z innymi kulturami fabrykantów żydowskich. Mimo iż każdy z rozdziałów z założenia miał być poświęcony jednemu z rodów, bohaterowie, tak z powodów rodzinnych, jak i z uwagi na wspólne interesy, goszczący się wzajemnie w swoich fabrykach i pałacach, pojawiają się także w sąsiednich fragmentach książki. Razem tworzyli wpływową elitę budującą Łódź - miasto, w którym wszystko było możliwe. Lodzermenszowie jako lokalni patrioci nie tylko pracowali na gospodarczą potęgę miasta (oczywiście przede wszystkim pracując na własną potęgę), ale także występowali w rolach mecenasów kultury i sztuki oraz prowadzili działalność filantropijną.(...)
Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to książka, której lekturę polecam zarówno mieszkańcom Łodzi (jako łodzianka zainteresowana historią miasta, dużo się z niej dowiedziałam), jak i tym, którzy o dawnej stolicy włókiennictwa jedynie słyszeli. Trzeba dodać, że zdecydowanie warto sięgnąć po wersję papierową. Jej karty zostały zadrukowane unikatowymi fotografiami udostępnionymi przez Muzeum Miasta Łodzi. Na uznanie zasługuje także okładka. Grafika pozwala czytelnikowi jeszcze bardziej zbliżyć się do opisywanej rzeczywistoci oraz uświadomić sobie skalę przedsięwzięć podejmowanych przez fabrykantów. Ich spuścizna to nie tylko fabryki i pałace, ale także szpitale, parki, dworce oraz linie tramwajowe i kolejowe. Dziś można podziwiać część z nich, jednak po większości pozostało już tylko wspomnienie (zazwyczaj na końcu rozdziału Szymański wspomina o losie, który spotkał architekturę danego rodu). Wspomnienie, które dzięki tej książce nabrało nieznanych dotąd kolorów.
PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2017/01/06/fabrykanci-burzliwe-losy-lodzkich-przemyslowcow-marcin-jakub-szymanski-blazej-toranski/
Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to wydana w listopadzie minionego roku książka, którą trudno zakwalifikować do konketnego gatunku literackiego. Biorąc pod uwagę zarówno treść, jak i formę, najbardziej trafnym określeniem byłby chyba zbiór opowiadań historycznych, ale na rynku wydawniczym mówi się o książce popularno – naukowej. Niech będzie. Najważniejsze...
,,Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy" to historia dziesięciu rodów, które dorobiły się w Łodzi fortun. Jak pisze Marcin Jakub Szymański ,,książka to upomnienie się o pamięć dla ojców miasta, bez których Łódź nigdy by nie powstała."
Marcin Jakub Szymański-historyk, doktor nauk humanistycznych pracujący w Katedrze Historii Polski Najnowszej Uniwersytetu Łódzkiego oraz w Dziale Historii Muzeum Miasta Łodzi. Autor prac z zakresu historii społeczno-gospodarczej i regionalnej, w tym jedynej monografii dziejów łódzkiego piwowarstwa.
Błażej Torański-absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Dziennikarz i publicysta, który obecnie pisze dla tygodnika ,,Do Rzeczy" oraz na portalu sdp.pl, w ,,Forum Dziennikarzy".
Łódź to miasto wyjątkowe, gdzie zbiegły się drogi różnych rodzin, interesów i wyznań. Z malutkiego miasta w 1800 roku, gdzie stała jedna karczma, młyn, kościół i drewniane zabudowania, a jedyny handel odbywał się na jarmarkach, dzięki napływowi osadników przekształciła się w osadę fabryczną. Tkacze, prządkowie, postrzegacze wełny przyjeżdżali z całym warsztatem i szybko dorabiali się, budowali fabryki wyposażone w maszyny. Fabryki zapełniały się robotnikami i na lata 70-te XIX wieku przypada okres największej prosperity miasta. Powstały ogromne fortuny, a miasto w bardzo szybkim tempie rozwijało się. Choć Łódź tego okresu nie była zbyt przyjemnym miejscem. ,,Cuchnący dym z fabryk i toksyczne ścieki płynące rynsztokami wraz z odpadami komunalnymi były codziennością. Śmierdzące doły kloacze to stałe wyposażenie kamienicznych podwórzy... Do tego wszechobecne spluwaczki dla gruźlików i nieprzeniknione ciemności w większej części miasta."
Lata 1914-1918 to już koniec szybkiego rozwoju przemysłu w Łodzi. Wiele firm zbankrutowało lub zostały przejęte. Pod koniec lat 30-tych nastąpiło pewne ożywienie, ale przerwała je gwałtownie II wojna światowa. Wielu ludzi zginęło i nie uratowało ich nawet bogactwo. Część fabrykantów rozjechała się po świecie, a komuniści zagarnęli ich majątek i starali się zatrzeć ich dokonania dla miasta, a były one znaczące.
Autorzy prezentują realia z jakimi musieli zmagać się ludzie interesu w XIX-wiecznej Łodzi. Historie rodzin mają wiele wspólnych elementów, ale też są między nimi namacalne różnice. ,,Ludwik Geyer należał do pierwszego pokolenia fabrykantów, którzy budowali łódzki przemysł od poziomu niemal zerowego." Stworzył przedsiębiorstwo włókiennicze. Z Warszawy sprowadził farbiarza Ulanowskiego, który jak głosi legenda łapał motyle na łąkach i ich ubarwieniem inspirował się w opracowaniu nowych wzorów i kolorów. W wielkim stopniu przyczynił się do sukcesu firmy. Wspomniałam tylko o rodzie Geyerów, ale w książce opisani są też Scheiblerowie, Poznańscy, Silbersteinowie, Kunitzer, Buhlowie, Biedermannowie, Anstadtowie, Gehligowie i Urbanowscy.
Autorzy przedstawili nie tylko drogę rodzin do wielkich fortun, ale też ich dzieje w czasie wojny i po jej zakończeniu. Fabrykanci czasami bardzo szybko wynosili się z głębokiego dna na wyżyny społeczne, ale też zaliczali głośne bankructwa.
Autorzy podają różne ciekawostki z życia codziennego bogaczy. Nie są to suche fakty, gdyż oprócz problemów związanych z rozwojem firmy toczy się w każdej rodzinie codzienne życie-nauka, zabawa, miłość, namiętność, śluby, intercyzy, rozwody, mariaże bogatych rodzin, choroby i tragedie. Każdy odznacza się innymi cechami charakteru i widoczne to jest w życiu-kłótnie braci, waśnie między małżonkami, wybujałe ambicje i życie ponad stan, a w innym przypadku skromność i oszczędność, pracoholizm lub oddanie się pasjom.
Wszystko opisane jest dosyć lekkim stylem, a fabuła jest częściowo zbeletryzowana i dzięki temu można wczuć się w sytuację osób, które przybyły do miasta głównie ,,za chlebem", choć wbrew pozorom nie byli to ludzie biedni. Nie jest to książka typowo historyczna, choć opiera się na opracowaniach, publikacjach, wspomnieniach i relacjach potomków założycieli fabryk. Część stosunków międzyludzkich jest hipotetyczna, choć zgodna z realiami epoki. Autorzy w ten sposób zapełnili białe plamy w dziejach poszczególnych rodzin. W książce umieszczono bardzo dużo archiwalnych zdjęć, a jeśli ktoś jest zainteresowany zgłębianiem tematu łódzkich fortun, to na końcu publikacji znajdzie wybraną bibliografię.
Jeśli chcecie przekonać się kim byli łódzcy fabrykanci, jak żyli i co zrobili dla rozwoju miasta zapraszam do lektury:)
,,Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy" to historia dziesięciu rodów, które dorobiły się w Łodzi fortun. Jak pisze Marcin Jakub Szymański ,,książka to upomnienie się o pamięć dla ojców miasta, bez których Łódź nigdy by nie powstała."
Marcin Jakub Szymański-historyk, doktor nauk humanistycznych pracujący w Katedrze Historii Polski Najnowszej Uniwersytetu Łódzkiego...
Bardzo dobra książka,jeśli ktoś chce poznać dosyć bużliwą historię łódzkich fabrykantów,polecam jak najbardziej
Bardzo dobra książka,jeśli ktoś chce poznać dosyć bużliwą historię łódzkich fabrykantów,polecam jak najbardziej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczna pozycja, mnóstwo faktów podanych w bardzo przyjemnej formie, niekiedy fabularyzowanej.
Fantastyczna pozycja, mnóstwo faktów podanych w bardzo przyjemnej formie, niekiedy fabularyzowanej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlus za tematykę, nie spotkałam drugiej podobnej książki, która przybliżałaby sylwetki łódzkich fabrykantów. Duży potencjał, gorzej z realizacją. W moim odczuciu książka jest chaotyczna i mało konkretna, raczej ogólne opisy rodem z Wikipedii. Język bardzo prosty. Polecam jednak jako wstęp do dalszych poszukiwań czytelniczych w tym temacie.
Plus za tematykę, nie spotkałam drugiej podobnej książki, która przybliżałaby sylwetki łódzkich fabrykantów. Duży potencjał, gorzej z realizacją. W moim odczuciu książka jest chaotyczna i mało konkretna, raczej ogólne opisy rodem z Wikipedii. Język bardzo prosty. Polecam jednak jako wstęp do dalszych poszukiwań czytelniczych w tym temacie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodtytuł tłumaczy prawie wszystko: "Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy". Książka składa się z dwóch bardzo nierównych części, po jednej dla każdego Autora. Główna opowiada o dziejach dziesięciu najsłynniejszych rodów łódzkich fabrykantów — zazwyczaj od przybycia protoplasty do małego, ale szybko rosnącego miasteczka do drugiej wojny światowej, w której jego potomkowie ostatecznie potracili wszystko, niekiedy z życiem włącznie.
Druga część to dodatek o współczesnych (w momencie pisania) losach rodziny Heinzlów. Jakby powstała w oparciu o wywiady z wciąż żyjącymi potomkami rodu. Wydaje mi się, że została wciśnięta na siłę, wkład pracy obu Autorów jest nijak niewspółmierny, a książka świetnie by sobie poradziła bez niej. Dalej zamierzam skoncentrować się wyłącznie na części zasadniczej.
Więcej szczegółów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2021/06/fabrykanci-o-odzi.html
Podtytuł tłumaczy prawie wszystko: "Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy". Książka składa się z dwóch bardzo nierównych części, po jednej dla każdego Autora. Główna opowiada o dziejach dziesięciu najsłynniejszych rodów łódzkich fabrykantów — zazwyczaj od przybycia protoplasty do małego, ale szybko rosnącego miasteczka do drugiej wojny światowej, w której jego potomkowie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPapier w kolorze sepii, retro zdjęcia - edytorskie "śliczności" mają zatuszować poziom językowy jak ze szkolnej wprawki. Chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarku.
Papier w kolorze sepii, retro zdjęcia - edytorskie "śliczności" mają zatuszować poziom językowy jak ze szkolnej wprawki. Chciałabym jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł „Burzliwe dzieje...” – co autorzy mieli na myśli. Przeczytałem rozdział o największym i najbogatszym łódzkim fabrykancie i co tam znalazłem burzliwego ? Nic. Większość informacji można znaleźć w internecie. Bibliografia wskazuje na brak pracy z archiwaliami. Książka ta jest zbiorem już opublikowanych materiałów. Nie wiem jak zakwalifikować taką pozycję. Może właśnie jako panoramę, przegląd a nie burzliwe dzieje łódzkich fabrykantów. Mam wrażenie, że Autorzy chcąc podnieść rangę swojej pracy, dołożyli do niej dialogi (polecam dobry kurs pisania). Popadli też w samozachwyt. A może panoramie nie potrzebna recenzja ? Zakupu tej książki dokonałem w Księgarni Ossolineum, płacąc za nią 40 zł. Ile dołożyło MKiDN ? Po przeczytaniu wspomnianego na wstępie rozdziału, dałem sobie spokój.
Tytuł „Burzliwe dzieje...” – co autorzy mieli na myśli. Przeczytałem rozdział o największym i najbogatszym łódzkim fabrykancie i co tam znalazłem burzliwego ? Nic. Większość informacji można znaleźć w internecie. Bibliografia wskazuje na brak pracy z archiwaliami. Książka ta jest zbiorem już opublikowanych materiałów. Nie wiem jak zakwalifikować taką pozycję. Może właśnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabrykanci przedstawieni trochę inaczej niż, jako krwiożerczy, bezwzględni wyzyskiwacze. Dużo ciekawych informacji o kontekście społecznym i politycznym, w jakim musieli działać. Dużo informacji o wniesionej wartości dodanej w postaci stworzonych parków, szpitali, świątyń, linii tramwajowych i kolejowych, zorganizowanej straży pożarnej. Dużo informacji o wzajemnych interakcjach na styku czterech kultur. Dużo informacji o tragicznych wyborach i losach w okresie 2 WŚ.
Warto przeczytać, aby zrozumieć, że warto ze sobą współpracować, nawet gdy dzieli nas wiara i narodowość, a nie tylko się wzajemnie obrażać i wyzywać.
Warto przeczytać, aby poznać korzenie i burzliwe dzieje wielu miejsc charakterystycznych dla współczesnej Łodzi.
Fabrykanci przedstawieni trochę inaczej niż, jako krwiożerczy, bezwzględni wyzyskiwacze. Dużo ciekawych informacji o kontekście społecznym i politycznym, w jakim musieli działać. Dużo informacji o wniesionej wartości dodanej w postaci stworzonych parków, szpitali, świątyń, linii tramwajowych i kolejowych, zorganizowanej straży pożarnej. Dużo informacji o wzajemnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoznańscy, Scheiblerowie czy Geyerowie to nazwiska, które bez wątpienia zna każdy Łodzianin, jeśli nie z wnikliwości historycznej, to chciażby ze znajoności łódzkiej infrastrukury, która w dużej mierze oparta jest na nieruchomościach wzniesionych przez te fabrykanckie rody. Trzeba przynać, że dzięki książce Marcina Jakuba Szymańskiego i Błażeja Torańskiego można tę wiedzę bardzo znacząco poszerzyć i poznać dzieje również innych rodzin, które miały istotny wpływ na rozwój miasta, takich jak Urbanowscy, Anstadtowie czy Biedarmanowie.
Książka podzielona jest na 11 części, z których każda opowiada historię innego fabrykanckiego rodu, od osiedlenia się jego protoplastów w Łodzi, aż do II Wojny Światowej, która stanowiła praktycznie kres prywatnego przemysłu w Polsce. Nieco odmienna jest część 11, gdyż odnosi się głównie do współczesnych zeznań potomków rodu Heinzlów, a nie tylko suchych faktów. Przyjemnym dodatkiem są dość liczne, czarnobiałe ilustracje przedstawiające zarówno bohaterów opowieści, jak i budynki będące ich dziełem.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie, wszak sami autorzy przyznają we wstępie, że "nie jest to [...] książka typowo historyczna, a na pewno nie jest przeznaczona dla zawodowych historyków", co potwierdza się w treści - pisanej niewyszukanym językiem i częściowo zbeletryzowanej. Ponadto trudno nie odnieść wrażenia - co może nieco irytować czytelnika oczekującego fachowej i bezstronnej relacji - że autor odczuwa dużą osobistą sympatię do praktycznie każdego z opisywanych bohaterów, choć sam twierdzi, że "daleki jest od wystawiania laurki fabrykantom".
Po przeczytaniu książki odczuwałem pewien niedosyt, bo choć bez wątpienia nie można odmówić przedstawionym w niej rodzinom zasług dla miasta, to jednak brakowało kilku nazwisk (jak Kindermann, Grohman czy Barciński), które wydają się co najmniej równie godnymi upamiętnienia. Nie zmienia to faktu, że jest to publikacja bogata w wartościowe informacje i polecam ją każdemu chcącemu poszerzyć swoją wiedzę o historii Łodzi.
Poznańscy, Scheiblerowie czy Geyerowie to nazwiska, które bez wątpienia zna każdy Łodzianin, jeśli nie z wnikliwości historycznej, to chciażby ze znajoności łódzkiej infrastrukury, która w dużej mierze oparta jest na nieruchomościach wzniesionych przez te fabrykanckie rody. Trzeba przynać, że dzięki książce Marcina Jakuba Szymańskiego i Błażeja Torańskiego można tę wiedzę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ważna książka dla wszystkich którym bliska jest Łódź. Prezentuje najważniejszych budowniczych obecnej Łodzi oraz ich rodziny. Żaden z nich nie doczekał się jeszcze ulicy, ponieważ dominuje w tym mieście pogląd że to byli zwykli krwiopijcy. Kogo interesuje że wydawali dziesiątki tysięcy rubli na cele charytatywne, że budowali świątynie, wznosili szpitale, tworzyli linie tramwajową czy pogotowie ratunkowe. Nikt się nie zagłębia w fakt że trudne dla robotników warunki pracy były oparte na ówczesnym carskim prawie, a nie widzimisię naszych fabrykantów, a wszelkie próby zmian bezdusznego prawa były w Rosji torpedowane. Fabrykanci mieli swoje wady, ale działali w określonych warunkach biznesowych. Dawali pracę dziesiątką tysięcy ludzi ryzykując własne pieniądze...Należy im się od nas szacunek tak samo jak i masą bezimiennych robotników, którzy wspólnie z fabrykantami mozolnie budowali to wielkie miasto.
Bardzo ważna książka dla wszystkich którym bliska jest Łódź. Prezentuje najważniejszych budowniczych obecnej Łodzi oraz ich rodziny. Żaden z nich nie doczekał się jeszcze ulicy, ponieważ dominuje w tym mieście pogląd że to byli zwykli krwiopijcy. Kogo interesuje że wydawali dziesiątki tysięcy rubli na cele charytatywne, że budowali świątynie, wznosili szpitale, tworzyli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBeletrystyka na faktach. Historia ciekawa, dużo reprodukcji bardzo wzbogaca, ale warstwa beletrystyczna mnie irytowała.
Beletrystyka na faktach. Historia ciekawa, dużo reprodukcji bardzo wzbogaca, ale warstwa beletrystyczna mnie irytowała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka stanowi świetny wstęp do historii miasta Łodzi. Autor opisuje losy dziesięciu łódzkich rodów fabrykanckich (Niemców, Żydów i Polaków). Tego jak dochodzili do fortuny, jak ją tracili lub jeszcze bardziej pomnażali w kolejnych pokoleniach. Książka nie nudzi, ponieważ jest pisania luźnym językiem, w którym niekiedy są wplecione nawet dialogi. Natomiast zamieszczone co kilka stron zdjęcia oraz rysunki pozwalają nam ujrzeć Łódź w okresie jej największej prosperity.
Tak jak napisałem na początku, warto sięgnąć po tę pozycję, jeśli nie miało się nigdy wcześniej styczności z historią Łodzi (a ta jest naprawdę ciekawa i nie dotyczy wyłącznie XIX w.). Osoby, które już nieco ją znają, też nie będą się nudzić. Liczę, że podobnych publikacji o tym mieście pojawi się więcej na rynku.
Książka stanowi świetny wstęp do historii miasta Łodzi. Autor opisuje losy dziesięciu łódzkich rodów fabrykanckich (Niemców, Żydów i Polaków). Tego jak dochodzili do fortuny, jak ją tracili lub jeszcze bardziej pomnażali w kolejnych pokoleniach. Książka nie nudzi, ponieważ jest pisania luźnym językiem, w którym niekiedy są wplecione nawet dialogi. Natomiast zamieszczone co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie jest typowym źródłem faktów historycznych, ale warto po nią sięgnąć i wtopić się w tamten świat, zupełnie inny od naszego pod względem gospodarczym, kulturowym i dziejowym. Nie bez znaczenia jest sposób narracji obrany przez autorów. Jak dla mnie ciekawy, intrygujący. W tej książce fakty podparte są pięknie wysnutą opowieścią, która tworzy rodzaj otoczki, by nie odstraszyć czytelnika surowością, czy wyważonym tonem. Przy tego typu książkach jest to niesamowicie ważne, jeśli nie najważniejsze.
Łódź to miejsce, które od wieków kojarzyło się z przemysłem włókienniczym. Nic dziwnego, bo od początku dziejów budowano tu wielkie fabryki, dorabiano się fortun, ale też przechodziło zwykłe ludzkie dramaty. Łódź w swojej historii ma zarówno wzloty, jak i upadki. Chyba jak każda miejscowość mniejsza czy większa. Najcięższym okresem były oczywiście wojny światowe, grabieże majątków przez okupantów, a tuż po zakończeniu drugiej wojny, przejmowanie dziedzictwa kulturowego i gospodarczego przez rosyjskich wyzwolicieli. Tak było w całym kraju, gdzie przecież majątków i szacunku wśród miejscowych dorabiano się od podstaw, latami, a nawet pokoleniami.
„Osadnicy, którzy przybyli do Łodzi, związani byli głównie z produkcją tkanin. Byli to tkacze, prządkowie i postrzygacze wełny. Przyjeżdżali często z całymi warsztatami, które przywozili zazwyczaj z krajów niemieckich.”
Opisanie w książce dziesięć najbardziej zasłużonych w dziejach fabrykanckiej Łodzi rodzin stanowiło dla autorów nie lada wyzwanie. Sztuką jest wysupłać z ich życia najważniejsze fakty i wydarzenia, by czytelnika zaciekawić, nie zanudzić, ale też zaintrygować. Każda z tych rodzin ma swoją odrębną historię, stała się elementem pewnej mozaiki. Łączyło ich bogactwo, wielka fortuna oraz estyma wielkiego przedsiębiorcy, którą to łatkę przypisywano każdemu, kto tylko w jakiś sposób przysłużył się gospodarczo i społecznie dla miasta. Łódź w czasach przedwojennych była chlubą narodową. Pasmo szczęśliwości, znakomitości oraz potęgi ekonomicznej przerywały ich osobiste, rodzinne tragedie, zazdrość, choroby, zdarzenia losowe, padali ofiarami morderstw, czy po prostu druga wojna światowa, po której fabrykanckie bogactwo już nigdy nie zdołało się podnieść.
„Koniec Łodzi fabrykanckiej przyniosła II wojna światowa. Sympatii do wkraczających Niemców nie było wiele, bo pamiętano jeszcze dobrze ich zachowanie sprzed dwudziestu lat. Brutalność i bezwzględność okupanta szybko ostudziły optymizm nielicznych sympatyków. Niewielu fabrykantów podjęło pełną współpracę z hitlerowcami, chociaż znaleźli się oczywiście i tacy.”
Tak więc era prężnie działających fabryk przemysłu włókienniczego na dobre rozwiązał czas wojny oraz powojenna propaganda, która na równi stawiała łódzkiego burżuja z prostym zwykłym człowiekiem. Jedni byli bardziej podatni na przekupstwo, inni mniej kierując się przy tym własnym wewnętrznym honorem i zasadami wyuczonymi przez lata.
„Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy” to świetna, bardzo ciekawa pozycja nie tylko dla pasjonatów historii, ale przede wszystkim dla tych, którzy lubią ciekawostki podpatrzonego życia codziennego dziesięciu najważniejszych bohaterów. Autorzy pokusili się o wyciągnięcie wielu mitów, plotek, które postanowili skonfrontować z prawdą. Jak pokazują na fortunę i bogactwo pracowało się różnie, bez zasad, jedni dorabiali się majątków odbijając się od dna, inni z wysokich szczebelków spadali na dno. Książka wzbogacona o archiwalne, czarno białe zdjęcia z różnych okresów miasta. Dla mnie to książka o jednostkach i indywidualnościach. Ciekawa, intrygująca, momentami tragiczna.
Polecam!
http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/09/fabrykanci-burzliwe-dzieje-odzkich.html
Książka nie jest typowym źródłem faktów historycznych, ale warto po nią sięgnąć i wtopić się w tamten świat, zupełnie inny od naszego pod względem gospodarczym, kulturowym i dziejowym. Nie bez znaczenia jest sposób narracji obrany przez autorów. Jak dla mnie ciekawy, intrygujący. W tej książce fakty podparte są pięknie wysnutą opowieścią, która tworzy rodzaj otoczki, by nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarcin Jakub Szymański, pracownik Uniwersytetu Łódzkiego i Błażej Torański w przystępny, a jednocześnie akademicki sposób przybliżyli losy głównych łódzkich potentatów z czasów rozkwitu Łodzi fabrykanckiej.
Tom zaopatrzony jest w ryciny, reprodukcje fotografii i widokówek, faksymile dokumentów, co ułatwia wyobrażenie sobie Łodzi przełomu XiX i XX wieku.
Znaczna część opisywanych tu kupców czy przemysłowców do Łodzi trafiła napływowo, za chlebem, wykorzystując koniunkturę gospodarczą i specyficzne warunki. Dlatego stałą się ona tyglem, ośrodkiem, w którym współdziałali Niemcy, żydzi, Rosjanie.
Na wstępie nieoceniony jest rys historyczny, prowadzący nas od oświeceniowych ideałów S. Staszica, księcia Druckiego-Lubeckiego i początków osadnictwa. Rozkwit miasta nastąpił jednak dopiero po 1866 r, gdy staraniami Karola Scheiblera uruchomiono kolej na trasie Koluszki Łódź Fabryczna. W ogóle zasługi większości tych fabrykantów na polu oświaty, dobroczynności, poprawy warunków bytowych robotników są niedoceniane, a tutaj znalazły specjalne miejsce i wiele się można dowiedzieć o społeczeństwie i życiu w tamtych czasach.
Łódź niestety nie miała kanalizacji, jedynym nowoczesnym urządzeniem były latarnie gazowe, ale oświetlały one wyłącznie centrum miasta. Niskie drewniane domki wokół Starego Rynku to osiedla robotnicze, i skupiska żydowskiej biedoty. rodziny Gehlingów I ANDSTADTÓW zajęły się warzeniem piwa na potrzeby ludności, a zdecydowana większość innych rodów poszła we włókiennictwo.
Marcin Jakub Szymański, pracownik Uniwersytetu Łódzkiego i Błażej Torański w przystępny, a jednocześnie akademicki sposób przybliżyli losy głównych łódzkich potentatów z czasów rozkwitu Łodzi fabrykanckiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTom zaopatrzony jest w ryciny, reprodukcje fotografii i widokówek, faksymile dokumentów, co ułatwia wyobrażenie sobie Łodzi przełomu XiX i XX wieku.
Znaczna część...
Rewelacyjnie napisana książka. Polecam szczególnie dla osób, którzy interesują się historią w tym historią łódzkich fabrykantów.
Rewelacyjnie napisana książka. Polecam szczególnie dla osób, którzy interesują się historią w tym historią łódzkich fabrykantów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest naprawdę rewelacyjna!
Tyle wiadomości podanych w tak przystępny sposób! Przeczytałam jednym tchem i w końcu wiem kto był kim, co zrobił, jakie zabytki pozostawił... To cenna pozycja, zwłaszcza dla mieszkańców Łodzi i okolic. Książka napisana jest przez dwóch autorów i o ile bardzo dobrze czytało mi się pierwszą część (na szczęście dłuższą), o tyle trudno mi było wgryźć się w część napisaną przez pana Torańskiego.
Książka jest naprawdę rewelacyjna!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTyle wiadomości podanych w tak przystępny sposób! Przeczytałam jednym tchem i w końcu wiem kto był kim, co zrobił, jakie zabytki pozostawił... To cenna pozycja, zwłaszcza dla mieszkańców Łodzi i okolic. Książka napisana jest przez dwóch autorów i o ile bardzo dobrze czytało mi się pierwszą część (na szczęście dłuższą), o tyle trudno mi...
Fajnie się coś takiego czyta żyjąc pomiędzy pomnikami pozostawionymi przez łódzkich fabrykantów p (pałace, fabryki, parki, szpitale itp). Chociaż książka napisana mocno tak sobie, jakos tak niezgrabnie. Ale z ciekawości dla tamtych ludzi i czasów przeczytałam dość szybko.
Fajnie się coś takiego czyta żyjąc pomiędzy pomnikami pozostawionymi przez łódzkich fabrykantów p (pałace, fabryki, parki, szpitale itp). Chociaż książka napisana mocno tak sobie, jakos tak niezgrabnie. Ale z ciekawości dla tamtych ludzi i czasów przeczytałam dość szybko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to wydana w listopadzie minionego roku książka, którą trudno zakwalifikować do konketnego gatunku literackiego. Biorąc pod uwagę zarówno treść, jak i formę, najbardziej trafnym określeniem byłby chyba zbiór opowiadań historycznych, ale na rynku wydawniczym mówi się o książce popularno – naukowej. Niech będzie. Najważniejsze jest to, że czytelnik otrzymuje wyjątkową książkę, której autorzy kreślą panoramę łódzkiej elity XIX i pierwszej połowy XX wieku (jej kres stanowi II wojna światowa) operując nie sprawozdawczym, acz literackim językiem, w dodatku zaczerpniętym z opisywanej epoki. Opowiadają historie w dużej mierze już znane, jednak w formie nadającej im nieznane dotąd oblicze. (...)
Łódź XIX i pierwszej połowy XX wieku to fascynujący tygiel wyznań, interesów i rodzinnych koligacji. Na ślady potwierdzające to stwierdzenie czytelnik ma okazję natykać się właściwie bez przerwy. Z Fabrykantów można wyczytać propolskie idee przemysłowców niemieckiego pochodzenia, ale też otwarcie na kontakty z innymi kulturami fabrykantów żydowskich. Mimo iż każdy z rozdziałów z założenia miał być poświęcony jednemu z rodów, bohaterowie, tak z powodów rodzinnych, jak i z uwagi na wspólne interesy, goszczący się wzajemnie w swoich fabrykach i pałacach, pojawiają się także w sąsiednich fragmentach książki. Razem tworzyli wpływową elitę budującą Łódź - miasto, w którym wszystko było możliwe. Lodzermenszowie jako lokalni patrioci nie tylko pracowali na gospodarczą potęgę miasta (oczywiście przede wszystkim pracując na własną potęgę), ale także występowali w rolach mecenasów kultury i sztuki oraz prowadzili działalność filantropijną.(...)
Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to książka, której lekturę polecam zarówno mieszkańcom Łodzi (jako łodzianka zainteresowana historią miasta, dużo się z niej dowiedziałam), jak i tym, którzy o dawnej stolicy włókiennictwa jedynie słyszeli. Trzeba dodać, że zdecydowanie warto sięgnąć po wersję papierową. Jej karty zostały zadrukowane unikatowymi fotografiami udostępnionymi przez Muzeum Miasta Łodzi. Na uznanie zasługuje także okładka. Grafika pozwala czytelnikowi jeszcze bardziej zbliżyć się do opisywanej rzeczywistoci oraz uświadomić sobie skalę przedsięwzięć podejmowanych przez fabrykantów. Ich spuścizna to nie tylko fabryki i pałace, ale także szpitale, parki, dworce oraz linie tramwajowe i kolejowe. Dziś można podziwiać część z nich, jednak po większości pozostało już tylko wspomnienie (zazwyczaj na końcu rozdziału Szymański wspomina o losie, który spotkał architekturę danego rodu). Wspomnienie, które dzięki tej książce nabrało nieznanych dotąd kolorów.
PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2017/01/06/fabrykanci-burzliwe-losy-lodzkich-przemyslowcow-marcin-jakub-szymanski-blazej-toranski/
Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to wydana w listopadzie minionego roku książka, którą trudno zakwalifikować do konketnego gatunku literackiego. Biorąc pod uwagę zarówno treść, jak i formę, najbardziej trafnym określeniem byłby chyba zbiór opowiadań historycznych, ale na rynku wydawniczym mówi się o książce popularno – naukowej. Niech będzie. Najważniejsze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy" to historia dziesięciu rodów, które dorobiły się w Łodzi fortun. Jak pisze Marcin Jakub Szymański ,,książka to upomnienie się o pamięć dla ojców miasta, bez których Łódź nigdy by nie powstała."
Marcin Jakub Szymański-historyk, doktor nauk humanistycznych pracujący w Katedrze Historii Polski Najnowszej Uniwersytetu Łódzkiego oraz w Dziale Historii Muzeum Miasta Łodzi. Autor prac z zakresu historii społeczno-gospodarczej i regionalnej, w tym jedynej monografii dziejów łódzkiego piwowarstwa.
Błażej Torański-absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Dziennikarz i publicysta, który obecnie pisze dla tygodnika ,,Do Rzeczy" oraz na portalu sdp.pl, w ,,Forum Dziennikarzy".
Łódź to miasto wyjątkowe, gdzie zbiegły się drogi różnych rodzin, interesów i wyznań. Z malutkiego miasta w 1800 roku, gdzie stała jedna karczma, młyn, kościół i drewniane zabudowania, a jedyny handel odbywał się na jarmarkach, dzięki napływowi osadników przekształciła się w osadę fabryczną. Tkacze, prządkowie, postrzegacze wełny przyjeżdżali z całym warsztatem i szybko dorabiali się, budowali fabryki wyposażone w maszyny. Fabryki zapełniały się robotnikami i na lata 70-te XIX wieku przypada okres największej prosperity miasta. Powstały ogromne fortuny, a miasto w bardzo szybkim tempie rozwijało się. Choć Łódź tego okresu nie była zbyt przyjemnym miejscem. ,,Cuchnący dym z fabryk i toksyczne ścieki płynące rynsztokami wraz z odpadami komunalnymi były codziennością. Śmierdzące doły kloacze to stałe wyposażenie kamienicznych podwórzy... Do tego wszechobecne spluwaczki dla gruźlików i nieprzeniknione ciemności w większej części miasta."
Lata 1914-1918 to już koniec szybkiego rozwoju przemysłu w Łodzi. Wiele firm zbankrutowało lub zostały przejęte. Pod koniec lat 30-tych nastąpiło pewne ożywienie, ale przerwała je gwałtownie II wojna światowa. Wielu ludzi zginęło i nie uratowało ich nawet bogactwo. Część fabrykantów rozjechała się po świecie, a komuniści zagarnęli ich majątek i starali się zatrzeć ich dokonania dla miasta, a były one znaczące.
Autorzy prezentują realia z jakimi musieli zmagać się ludzie interesu w XIX-wiecznej Łodzi. Historie rodzin mają wiele wspólnych elementów, ale też są między nimi namacalne różnice. ,,Ludwik Geyer należał do pierwszego pokolenia fabrykantów, którzy budowali łódzki przemysł od poziomu niemal zerowego." Stworzył przedsiębiorstwo włókiennicze. Z Warszawy sprowadził farbiarza Ulanowskiego, który jak głosi legenda łapał motyle na łąkach i ich ubarwieniem inspirował się w opracowaniu nowych wzorów i kolorów. W wielkim stopniu przyczynił się do sukcesu firmy. Wspomniałam tylko o rodzie Geyerów, ale w książce opisani są też Scheiblerowie, Poznańscy, Silbersteinowie, Kunitzer, Buhlowie, Biedermannowie, Anstadtowie, Gehligowie i Urbanowscy.
Autorzy przedstawili nie tylko drogę rodzin do wielkich fortun, ale też ich dzieje w czasie wojny i po jej zakończeniu. Fabrykanci czasami bardzo szybko wynosili się z głębokiego dna na wyżyny społeczne, ale też zaliczali głośne bankructwa.
Autorzy podają różne ciekawostki z życia codziennego bogaczy. Nie są to suche fakty, gdyż oprócz problemów związanych z rozwojem firmy toczy się w każdej rodzinie codzienne życie-nauka, zabawa, miłość, namiętność, śluby, intercyzy, rozwody, mariaże bogatych rodzin, choroby i tragedie. Każdy odznacza się innymi cechami charakteru i widoczne to jest w życiu-kłótnie braci, waśnie między małżonkami, wybujałe ambicje i życie ponad stan, a w innym przypadku skromność i oszczędność, pracoholizm lub oddanie się pasjom.
Wszystko opisane jest dosyć lekkim stylem, a fabuła jest częściowo zbeletryzowana i dzięki temu można wczuć się w sytuację osób, które przybyły do miasta głównie ,,za chlebem", choć wbrew pozorom nie byli to ludzie biedni. Nie jest to książka typowo historyczna, choć opiera się na opracowaniach, publikacjach, wspomnieniach i relacjach potomków założycieli fabryk. Część stosunków międzyludzkich jest hipotetyczna, choć zgodna z realiami epoki. Autorzy w ten sposób zapełnili białe plamy w dziejach poszczególnych rodzin. W książce umieszczono bardzo dużo archiwalnych zdjęć, a jeśli ktoś jest zainteresowany zgłębianiem tematu łódzkich fortun, to na końcu publikacji znajdzie wybraną bibliografię.
Jeśli chcecie przekonać się kim byli łódzcy fabrykanci, jak żyli i co zrobili dla rozwoju miasta zapraszam do lektury:)
,,Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy" to historia dziesięciu rodów, które dorobiły się w Łodzi fortun. Jak pisze Marcin Jakub Szymański ,,książka to upomnienie się o pamięć dla ojców miasta, bez których Łódź nigdy by nie powstała."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarcin Jakub Szymański-historyk, doktor nauk humanistycznych pracujący w Katedrze Historii Polski Najnowszej Uniwersytetu Łódzkiego...