Wróć na stronę książki

Oceny książki Fakt. Tak było naprawdę

Średnia ocen
4,8 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
264
119

Na półkach: ,

Ciężko uwierzyć ale wcześniej nie miałem pojęcia kim jest Grzegorz Jankowski. Gdzieś być może mi twarz migneła ale nie zapamiętałem. Szkoda bo facet ma ogromne wyczucie nastrojów społecznych, nie w sensie populista ale "swój chłop". Taki trochę Stanowski starszego pokolenia. Polubiłem i będę oglądał w Polsacie bo ciekaw jestem gdzie mnie ta sympatia zaprowadzi.
Polecam!

Ciężko uwierzyć ale wcześniej nie miałem pojęcia kim jest Grzegorz Jankowski. Gdzieś być może mi twarz migneła ale nie zapamiętałem. Szkoda bo facet ma ogromne wyczucie nastrojów społecznych, nie w sensie populista ale "swój chłop". Taki trochę Stanowski starszego pokolenia. Polubiłem i będę oglądał w Polsacie bo ciekaw jestem gdzie mnie ta sympatia zaprowadzi....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4410
45

Na półkach:

Nie polecam. Zwyczajnie. Bełkot, bełkot i jeszcze raz bełkot przeplatany z samouwielbieniem. Zwyczajem dziennikarza, który z kilku konkretnych zdań musi wypełnić wielgachną rozkładówkę w swojej gazecie autor wypełnia kolejne strony. Wreszcie odkrywa Amerykę jakieś pięćset lat po Kolumbie i przywłaszcza sobie palmę pierwszeństwa. To aluzja do zrobienia z "Faktu" pierwszej bulwarówki. Zupełnie zapomniał, że taką pierwszą gazetą był "Super Express" zarówno pod względem formatu, koloru i treści. O narcyzmie autora (głównym wątku książki) pisali inni czytelnicy LC. Nie warto już więcej się nad tym rozwodzić.
Ocena jeszcze niższa za przekonanie iż czytelnicy książek to ludzie o niewysokim poziomie IQ.

Nie polecam. Zwyczajnie. Bełkot, bełkot i jeszcze raz bełkot przeplatany z samouwielbieniem. Zwyczajem dziennikarza, który z kilku konkretnych zdań musi wypełnić wielgachną rozkładówkę w swojej gazecie autor wypełnia kolejne strony. Wreszcie odkrywa Amerykę jakieś pięćset lat po Kolumbie i przywłaszcza sobie palmę pierwszeństwa. To aluzja do zrobienia z "Faktu"...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1525
1164

Na półkach: ,

Faktycznie zła pozycja.

Normalnie po przeczytaniu złej książki staram się wyciągać jakieś pozytywne wnioski. Na myśl przychodzi mi Zygmunt Kałużyński, który zalecał wręcz oglądanie złych filmów, bo one miały pomóc później w większym docenianiu filmów wybitnych lub dobrych. Tak też rzecz ma się z literaturą. Po takim „Szczygle” czy „Shantaram” czytanie Ferrante, Mariasa czy Tokarczuk (nie mówiąc o klasyce) uwzniośla litery stawiane przez tych pisarzy. Jednak człowiek kieruje się różnymi zachciankami. Pech chciał, że zainteresowałem się książką byłego redaktora gazety codziennej, której tytuł nie współgrał z treścią. Będę uczciwy: poza zwykłą, prostą i banalną ciekawością nic innego nie skłoniło mnie, abym wziął do ręki tę pozycję. Pan Grzegorz Jankowski musiał zadać sobie niebywały wręcz trud, żeby spłodzić 210 stron pisanych dużą czcionką z dużą ilością „bieli” na stronie. To co mnie zaskoczyło, że było nie było redaktor naczelny gazety nie jest w stanie używać w treści swojej książki zdań podrzędnie złożonych. Momentami czułem się jak w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia” tj. z inną cywilizacją, gdzie jej przedstawiciel (Pan Jankowski) prezentował swój punkt widzenia nie skażony myślą, wątpliwością oraz żadnymi argumentami poza własnym widzimisię. To doprawdy zdumiewające spotkać taki (rzadki?) okaz na swojej drodze. Uderza również stosunek Pana Redaktora do swoich czytelników, których określa w najlepszym przypadku jako nierozgarniętych lub pozbawionych chęci poznania, dociekania czy (uwaga!) zrozumienia treści. Trudno „Fakt. Tak było naprawdę” uznać za książkę non-fiction. Trudno w ogóle uznać to za książkę. Jeżeli ktoś cierpi na zaparcia to ta pozycja będzie świetnym medykamentem.

Faktycznie zła pozycja.

Normalnie po przeczytaniu złej książki staram się wyciągać jakieś pozytywne wnioski. Na myśl przychodzi mi Zygmunt Kałużyński, który zalecał wręcz oglądanie złych filmów, bo one miały pomóc później w większym docenianiu filmów wybitnych lub dobrych. Tak też rzecz ma się z literaturą. Po takim „Szczygle” czy „Shantaram” czytanie Ferrante, Mariasa czy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to