Tragedia kobiety uwikłanej w działanie siły wyższej, na którą nie ma wpływu, mimo ciągłej walki o wiarę, że ten wpływ posiada. Antyczne fatum zostaje tu zastąpione kapitalizmem, patriarchatem i okrutną obyczajowością. Interesujące, gorzkie, ale także wybitnie przykre.
Tragedia kobiety uwikłanej w działanie siły wyższej, na którą nie ma wpływu, mimo ciągłej walki o wiarę, że ten wpływ posiada. Antyczne fatum zostaje tu zastąpione kapitalizmem, patriarchatem i okrutną obyczajowością. Interesujące, gorzkie, ale także wybitnie przykre.
Za czasów Elizy Orzeszkowej jej powieść "Marta" wywołała ogromne poruszenie, stając się ważnym elementem ruchu emancypacyjnego. Oczywiście, jako powieść tendencyjną, charakterystyczną dla pozytywizmu, cechuje ją przewidywalność i styl argumentujący postawioną tezę. Takie było jej zadanie, skutecznie zresztą tę tezę broniła. Dziś uświadamia nam jak ogromny postęp w sferze praw kobiet na przestrzeni 150 lat od jej wydania się dokonał. Z mojej, powiedzmy świadomej, pięćdziesięcioletniej perspektywy, te zmiany oceniam jako znaczące. Przeczytałam z przejęciem, czasem ze złością, czasem z ulgą. Dla niektórych może się wydawać archaiczna, mnie zmusiła do refleksji, że w wielu miejscach świata jej przesłanie wciąż pozostaje aktualne.
Za czasów Elizy Orzeszkowej jej powieść "Marta" wywołała ogromne poruszenie, stając się ważnym elementem ruchu emancypacyjnego. Oczywiście, jako powieść tendencyjną, charakterystyczną dla pozytywizmu, cechuje ją przewidywalność i styl argumentujący postawioną tezę. Takie było jej zadanie, skutecznie zresztą tę tezę broniła. Dziś uświadamia nam jak ogromny postęp w sferze...
Powieść tak na 6, ale jak na klasykę pozytywistyczną i uwzględniając konwencję, dodaję gwiazdkę.
Trzeba wziąć poprawkę na czasy, przewidywalność i dydaktykę, mimo to warto, choćby po to by zerknąć 150 lat wstecz, jak ciężkie i bezlitosne bywało życie, gdzie naprawdę trudno było o pracę, chleb i ciepło. Dziewczynka z zapałkami dla dorosłych (takie bardzo luźne skojarzenie).
Wyzwanie LC - styczeń 2026 - imię w tytule.
Powieść tak na 6, ale jak na klasykę pozytywistyczną i uwzględniając konwencję, dodaję gwiazdkę.
Trzeba wziąć poprawkę na czasy, przewidywalność i dydaktykę, mimo to warto, choćby po to by zerknąć 150 lat wstecz, jak ciężkie i bezlitosne bywało życie, gdzie naprawdę trudno było o pracę, chleb i ciepło. Dziewczynka z zapałkami dla dorosłych (takie bardzo luźne...
"Marta" to proces upadku. Akurat tak się składa, że wczoraj wstawiłem opinię o "Dziejach grzechu" (główna bohaterka to Ewa Pobratyńska) autorstwa Stefana Żeromskiego, gdzie też też jest upadek, ale ukazywany w zupełnie innych okolicznościach; tytułowa bohaterka Marta Świcka nie jest tak wyzuta z poczucia moralności jak Ewa Pobratyńska. Eliza Orzeszkowa porusza (na forum społecznym) kwestię kobiecą – współcześnie określa się to mianem feminizmu. Akcja "Marty" rozgrywa się w Warszawie. Występuje tutaj piękna kobieta, której nagle całkowicie wali się życie. Staje się bezradna, pojawia się nędza i cierpienie. Niczego nie umie, więc nie może znaleźć jakiejkolwiek pracy. Okazuje się, że zmarnotrawiła młodzieńczy czas, kiedy mogła przykładać się do wszelkiej nauki, a teraz zbierać tego dobre owoce. Powieść bardzo przygniata psychikę czytelnika.
"Marta" to proces upadku. Akurat tak się składa, że wczoraj wstawiłem opinię o "Dziejach grzechu" (główna bohaterka to Ewa Pobratyńska) autorstwa Stefana Żeromskiego, gdzie też też jest upadek, ale ukazywany w zupełnie innych okolicznościach; tytułowa bohaterka Marta Świcka nie jest tak wyzuta z poczucia moralności jak Ewa Pobratyńska. Eliza Orzeszkowa porusza (na forum...
Jakie to było smutne i przygnębiające. Nie sądziłam że Eliza Orzeszkowa umiała tak dobrze pisać i że ta historia mnie poruszy. To kolejna lektura z którą musiałam się zmierzyć i jedyne czego żałuję, to tego jak się to skończyło. Ukazane zostało jak kobiety które zostały same, muszą mierzyć się z nędzą i cierpieniem. Jeśli mąż zmarł a ty nie masz po nim żadnego majątku ani dobrego wykształcenia to masz poważny problem. Nikt nie przyjmie cię do dobrze płatnej pracy ponieważ zatrudnieni są tam mężczyźni, taki zwyczaj. Może jedynie uda ci się trafić na coś za kilka groszy dziennie ale utracisz na tym zdrowie. Gdy masz jeszcze dziecko którym musisz się opiekować jest jeszcze trudniej. Samo życie i niestety, jestem pewna że takich historii które pokrywają się z prawdą jest jeszcze więcej. Cieszę się że nasze dzisiejsze czasy różnią się od tamtejszych.
Jakie to było smutne i przygnębiające. Nie sądziłam że Eliza Orzeszkowa umiała tak dobrze pisać i że ta historia mnie poruszy. To kolejna lektura z którą musiałam się zmierzyć i jedyne czego żałuję, to tego jak się to skończyło. Ukazane zostało jak kobiety które zostały same, muszą mierzyć się z nędzą i cierpieniem. Jeśli mąż zmarł a ty nie masz po nim żadnego majątku ani...
Moja pierwsza lektura Orzeszkowej, smętna i przygnębiająca książka, ale dobrze napisana. Jak to określił Pan dziekan mojej uczelni, 𝐸𝓁𝒾𝓏𝒶 𝒪𝓇𝓏𝑒𝓈𝓏𝓀𝑜𝓌𝒶 𝓁𝓊𝒷𝒾 𝒹ł𝓊𝑔𝒾𝑒 𝓏𝒹𝒶𝓃𝒾𝒶. Za to jak dobrze nimi włada.
Porusza problemy dyskryminacji, która dotykała kobiety nie tylko w 1873 roku, bo dzieje się to po dziś dzień. Marta i jej mała córeczka tracą status społeczny po śmierci głowy rodziny. Okazuje się, że tracą także podstawowe prawa człowieka. 𝐏𝐫𝐚𝐰𝐨 𝐝𝐨 ż𝐲𝐜𝐢𝐚. Matka mimo starań nie może znaleźć pracy. Targają nią różne spory wewnętrzne o honor, o własną wartość i o prawdę na temat funkcjonowania tego świata. Nikt nie jest poruszony biedą kobiety i nikogo nie interesują losy małego dziecka. Bardziej wszystkich interesuje płeć.
Przeczytałam elektronicznie i miejscami wspomogłam się audiobookiem w wykonaniu Pani Anny Kończal-Bochenek.
„– Czy pozwoli pani towarzyszyć sobie?
Pozwala? Idzie za nią. Nie pozwala? Idzie także”.
„Mężczyzno! Puchu marny! Ty nędzna istoto!”
6,5/10
Moja pierwsza lektura Orzeszkowej, smętna i przygnębiająca książka, ale dobrze napisana. Jak to określił Pan dziekan mojej uczelni, 𝐸𝓁𝒾𝓏𝒶 𝒪𝓇𝓏𝑒𝓈𝓏𝓀𝑜𝓌𝒶 𝓁𝓊𝒷𝒾 𝒹ł𝓊𝑔𝒾𝑒 𝓏𝒹𝒶𝓃𝒾𝒶. Za to jak dobrze nimi włada.
Porusza problemy dyskryminacji, która dotykała kobiety nie tylko w 1873 roku, bo dzieje się to po dziś dzień. Marta i jej mała córeczka tracą status społeczny po śmierci głowy...
Doskonałe studium o transformacji kobiety w niełatwych czasach. Cudna Eliza tak barwnie wszystko opisuje, że przeniosłam sie w ten warszawski świat, słyszałam kopyta na bruku i ludzi na ulicach i słyszałam myśli Marty. Zachęcam. Cudowna!
Doskonałe studium o transformacji kobiety w niełatwych czasach. Cudna Eliza tak barwnie wszystko opisuje, że przeniosłam sie w ten warszawski świat, słyszałam kopyta na bruku i ludzi na ulicach i słyszałam myśli Marty. Zachęcam. Cudowna!
To moje pierwsze spotkanie z Orzeszkową, do tego pomyślne, więc w przyszłości chętniej poznam całokształt jej twórczości. Przejmująca, budząca spektrum emocji - od złości, poczucia beznadziei, po ogromną wdzięczność względem kobiet, które swoim buntem otworzyły nam furtkę do nieco mniej niesprawiedliwej rzeczywistości. Pewna część problemów, która spotkała Martę, niestety wciąż dotyczy kobiety z różnych kręgów świata, co jest oznaką, że nasz bój wciąż się nie skończył. Spotkałam się z opinią, która potępiała Martę i jej bezradność, sądzę jednak, że pisarka celowo sięgnęła po postać wychowaną pod kloszem(pozbawioną praktycznych umiejętności co jest symbolem wielu kobiet tamtej epoki — całkowicie zależnych od mężczyzn i rodzinnych koneksji), aby ukazać, że każdy z nas powinien dbać o swój rozwój i niezależność, aby w chwili potrzeby nie być zdanym wyłącznie na czyjąś łaskę. Orzeszkowa była wykształconą kobietą i do tego również zachęcała swoje rodaczki - nie spoczywać na laurach, walczyć o swoją godność, zwłaszcza gdy nie można polegać na rynku zatrudnienia.
To moje pierwsze spotkanie z Orzeszkową, do tego pomyślne, więc w przyszłości chętniej poznam całokształt jej twórczości. Przejmująca, budząca spektrum emocji - od złości, poczucia beznadziei, po ogromną wdzięczność względem kobiet, które swoim buntem otworzyły nam furtkę do nieco mniej niesprawiedliwej rzeczywistości. Pewna część problemów, która spotkała Martę, niestety...
O tym, jak znaleźć pracę, gdy się niczego nie umie.
Po śmierci męża Marta staje przed koniecznością samodzielnego utrzymania siebie i małej córeczki. A ponieważ do tej pory była wyłącznie panią domu, żyjącą we względnym dostatku i przygotowywaną raczej do tego, by błyszczeć na salonach, okazuje się, że na rynku pracy nie ma dosłownie niczego do zaoferowania.
Moim zdaniem to jedna z mniej udanych powieści Orzeszkowej. Niewątpliwie jest to historia bardzo poruszająca - a może należałoby powiedzieć inaczej, napisana jest tak, aby była poruszającą, a sytuacja bohaterki bardzo szybko jawi się zupełnie beznadziejną i już po kilkunastu stronach nie można mieć złudzeń co do zakończenia (niemal identyczne pod tym względem było "Pod prawem" Konopnickiej, może to taki pozytywistyczny sznyt). Jest to również książka nieznośnie niemal moralizatorska, wyraźnie tendencyjna, pisana ze z góry założoną tezą i tejże tezie podporządkowująca wszystkie zachowania, niejednokrotnie przerysowanych nieco, bohaterów. Raczej trudno się spierać o to, że sytuacja kobiet w jeszcze nie tak odległej przeszłości nie należała do szczególnie wesołych, zwłaszcza kiedy nie mogły liczyć na zamążpójście (choć można z tej książki wywnioskować, że największym wrogiem kobiet była ich uroda; te brzydsze czy mniej posażne, które nie widziały przed sobą szans na znalezienie męża, musiały nauczyć się jakiegoś pożytecznego zajęcia, zdając sobie sprawę, że będą musiały się samodzielnie utrzymać). I choć przyznać trzeba, że z pewnością nie brak w książce pewnej słuszności i w czasach swego powstania był to ważny głos, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię zmiany podejścia do edukacji kobiet, to coś się we mnie buntuje przeciw tak jednostronnym wizjom, wyczuwam w tym jakiś fałsz i literacką kreację. Orzeszkową cenię i wiele z jej dzieł lubię bardzo, ale "Martę" czytało mi się raczej przyciężko.
Muszę też przyznać, że przez całą niemal książkę zastanawiało mnie to, dlaczego Marta, wiedząc już, że nie ma żadnych kwalifikacji ani umiejętności, uparcie skłania się głównie ku zawodom tychże kwalifikacji bezwzględnie wymagającym - umysłowym, rzemieślniczym czy artystycznym. Próbuje swoich sił m.in. w pracy nauczycielki, ilustratorki w czasopiśmie, szwaczki, projektantki biżuterii i tłumaczki francuskiej literatury (a przez moment zdaje się chyba rozważać karierę pisarki, co wydaje się już ekstremalnym jakimś kuriozum), a niemal zupełnie ignoruje (poza jedną jedyną nieudaną próbą) możliwość wykonywania prostych prac typowo fizycznych, jako posługaczka czy robotnica w fabryce (choć tu mam pewną wątpliwość; internet twierdzi, że koniec XIX wieku wiązał się z dużym rozwojem warszawskiego przemysłu i formowaniem się klasy robotniczej, ale dokładnego roku nie znalazłam, może to były już czasy nieco późniejsze?). Nie zwraca się też do żadnej organizacji dobroczynnej.
Marta jest tu postacią bardzo bezwolną, w zupełności polegającą na pomocy życzliwych jej osób, bezradną i właściwie biernie przyjmującą swój niewesoły los i wyczekującą ratunku w jakiejś sile wyższej. Można by sądzić, że to cechy wypracowane przez specyficzny rodzaj wychowania, ale podejrzewam, że sporo w tym świadomej kreacji autorki, która chcąc chyba podeprzeć czymś swoją tezę pozbawiła bohaterkę wszelkiej sprawczości.
Ciekawe za to było obserwowanie, jak wiele rzeczy na rynku pracy właściwie do tej pory się nie zmieniło, choć niekoniecznie jest to coś, z czego należałoby się cieszyć.
O tym, jak znaleźć pracę, gdy się niczego nie umie.
Po śmierci męża Marta staje przed koniecznością samodzielnego utrzymania siebie i małej córeczki. A ponieważ do tej pory była wyłącznie panią domu, żyjącą we względnym dostatku i przygotowywaną raczej do tego, by błyszczeć na salonach, okazuje się, że na rynku pracy nie ma dosłownie niczego do zaoferowania.
Moim zdaniem to...
Książka Elizy Orzeszkowej opowiada o smutnych dziejach młodej kobiety - tytułowej Marty, która po śmierci męża, zostaje sama z małą córką. Decyduje się ona sprzedać niewielki majątek i szuka szczęścia w mniejszym lokalu, starając się przy tym o permanentne zajęcie, które pomogłoby zaspokoić potrzeby tej dwójki. Opowieść kończy się tragicznie. Los bohaterki mógłby zostać odmieniony, gdyby nie ograniczenia sprowadzane na kobiety w tamtych czasach. "Marta" powinna być pozycją obowiązkową dla młodego pokolenia - by mogło nie tylko dowiedzieć się jak paskudny potrafi być patriarchat, po co jest nam feminizm, ale przede wszystkim żeby docenić dzisiejszą rzeczywistość i podziękować za walkę naszych babć.
Książka Elizy Orzeszkowej opowiada o smutnych dziejach młodej kobiety - tytułowej Marty, która po śmierci męża, zostaje sama z małą córką. Decyduje się ona sprzedać niewielki majątek i szuka szczęścia w mniejszym lokalu, starając się przy tym o permanentne zajęcie, które pomogłoby zaspokoić potrzeby tej dwójki. Opowieść kończy się tragicznie. Los bohaterki mógłby zostać...
w „marcie” eliza orzeszkowa na przykładzie głównej bohaterki, którą czyni młodą wdowę pozostającą bez środków do życia po nagłej śmierci męża, stawia i dosadnie udowadnia tezę emancypacyjną. świadomie bezwzględna w kreśleniu sytuacji, w której znalazła się kobieta, jednoznacznie sygnalizuje natychmiastową potrzebę zmian w społeczno-materialnej pozycji kobiet połowy XIX wieku.
to wyjątkowy przykład kobiecego studium psychologicznego, kreślone spokojnie, a zarazem z goryczą i trzeźwością zaistniałej sytuacji. przedstawiając kolejne wydarzenia wpływające na główną bohaterkę, orzeszkowa odziera ze złudzeń dotyczących jarzma patriarchatu nie tylko samą wdowę, ale i czytelnika. oto bowiem okazuje się, że młode dziewczęta, od dzieciństwa przygotowane wyłącznie do roli salonowej ozdoby, skazane na samodzielność nie odnajdują się w społeczeństwie, które nie widzi dla nich autonomicznego miejsca w swoim gronie. brak wykształcenia i umiejętności to zaledwie jedna strona medalu - okazuje się, że środowisko o wiele chętniej woli dać wdowie jałmużnę, niż zmierzyć zarobek jej pracą.
to zaangażowana proza interwencyjna, zwracająca reflektor uwagi na mechanizmy zbiorowej opresji, na murze których rozbija się posiadana przez martę sprawczość. choć kobiecie nie brak inicjatywy, nie udaje jej się uniknąć społecznego wykluczenia. tym samym, to powieść kładąca nacisk przede wszystkim na etyczny i cywilizacyjny aspekt emancypacji, a historia głównej bohaterki samotnie wychowującej córkę, kreślona żywo i metaforycznie, zapada w pamięć.
w „marcie” eliza orzeszkowa na przykładzie głównej bohaterki, którą czyni młodą wdowę pozostającą bez środków do życia po nagłej śmierci męża, stawia i dosadnie udowadnia tezę emancypacyjną. świadomie bezwzględna w kreśleniu sytuacji, w której znalazła się kobieta, jednoznacznie sygnalizuje natychmiastową potrzebę zmian w społeczno-materialnej pozycji kobiet połowy XIX...
Ale mnie ta książka zmiotła. Nie wiem czy to dlatego, że jestem jeszcze świeża na drodze rodzicielskiej przygody i takie historie mnie niesamowicie poruszają? Czy dlatego, że przedstawiona sytuacja mnie tak strasznie irytowała i oburzała , że na każdym kroku empatyzowałam z bohaterką? Nie jestem pewna, w każdym razie zaczynając tą lekturę nie spodziewałam się aż tylu emocji i przykrych przeżyć. Myślałam też o nieco innym zakończeniu, jakoś nie domyśliłam się co Orzeszkowa chce zrobić i jak brzydkie to będzie.
Okropna sytuacja, w której znalazła się nasza główna bohaterka, tytułowa Marta, jest absurdalna. Będąc wdową z małym dzieckiem została z niczym, bez finansowego zabezpieczenia i jak się okaże, również bez fachu w ręku. Takie sytuacje zdarzają się również dzisiaj, ale kobieta w takiej sytuacji ma jakieś wyjścia. Przede wszystkim może pójść do pracy - a to coś, czego Marcie odmówiono ze względu na brak umiejętności oraz płeć. Autorka komentuje to w sposób spokojny ale bardzo gorzki. Młoda, wytrzymała i chętna do pracy osoba nie ma możliwości podjęcia zatrudnienia żeby utrzymać siebie i córeczkę. Okrutne czasy i okoliczności, bardzo trafnie komentowane ustami bądź myślami Marty. Nikt jej nie przygotował na takie rozdanie życiowych kart ani nie zadbał o to, żeby nie musiała pracować (bo miałaby środki do życia na czarną godzinę). Nie wiedziała nawet że musi i takie rzeczy zadbać, żyła pod kloszem od dziecka, dlatego rzeczywistość dopadła ją szczególnie boleśnie. Ciężko mi się to czytało, przyznam, szczególnie że cały czas było małe dziecko w tle, zupełnie niewinne i cierpiące w milczeniu.
Marta radziła sobie jak mogła, była odważna i spokojna aż do przesady, ja bym dawno pękła. Ale może mówię to z perspektywy osoby rozumiejącej, co znaczy być bez grosza przy duszy w świecie, w którym pieniądz rządzi wszystkim. Ona tego nie wiedziała, dlatego była wytrwała i robiła co mogła czepiając się nadziei na lepsze jutro dla siebie i dziecka. Szukała, pytała, chodziła po prośbie, sprzedawała ostatnie sztuki dobytku byleby mieć co położyć na stół. Ton książki nie dawał mi złudzeń co do tego, że nie będzie to historia ze szczęśliwym zakończeniem a raczej obraz nędzy i rozpaczy. Mający przedstawić pewien punkt widzenia, kontrę do ówczesnych obyczajów i opinii na temat kobiet i ich miejsca w społeczeństwie. Dlatego książka ta to trochę manifest, trochę skarga, a trochę się tu Orzeszkowa wyżyła na protekcjonalnych i zapatrzonych w siebie mężczyznach, którzy nie mają pojęcia na jaki los skazana jest uboga kobieta ale chętnie wypowiadali się jako znawcy tematu.
Obrzydliwe zakończenie - uciecha tłumu, w którym zapaliły się najgorsze, stadne instynkty, jak i sama decyzja bohaterki mnie zmroziły. Nie wyobrażam sobie takiego stopnia poczucia beznadziei, strachu i pewnie poniżenia, żeby zrobić to co Marta. Ale nie glodowałam i nie patrzyłam na powolne gaśnięcie swojego dziecka bez nadziei na poprawę losu, więc co ja tam wiem. Jestem ciekawa czy gdyby nie ten incydent, to czy Marta zdecydowałaby się na propozycje swojej koleżanki z innego życia, która to rozwiązałaby jej finansowe problemy. Propozycja brudna i śmierdząca, ale w sytuacji bohaterki do przyjęcia. Nie ośmieliłbym się jej za to potępiać, w jej przypadku to byłaby kwestia życia i śmierci, i to nie tylko swojego.
Polecam tą książkę, poruszająca i przygnębiająca. Pozwala docenić swoje życie i ogrom możliwości które obecnie mamy. Także wolności, równouprawnienia i możliwości bycia niezależną od nikogo. To wszystko jest nie do przecenienia, a mam wrażenie że współczesne kobiety coraz częściej o tym zapominają. Tego typu lektury są jak kubeł zimnej wody, bardzo się cieszę że miałam okazję ją przeczytać bo to trudny tekst, pełen mocy i ludzkiego cierpienia.
Ale mnie ta książka zmiotła. Nie wiem czy to dlatego, że jestem jeszcze świeża na drodze rodzicielskiej przygody i takie historie mnie niesamowicie poruszają? Czy dlatego, że przedstawiona sytuacja mnie tak strasznie irytowała i oburzała , że na każdym kroku empatyzowałam z bohaterką? Nie jestem pewna, w każdym razie zaczynając tą lekturę nie spodziewałam się aż tylu emocji...
Pisana inaczej niż późniejsze powieści Orzeszkowej (np. Dziurdziowie czy Cham), kwiecistym językiem, melodramatycznie. Jako krytyka systemu na pewno spełniła swoją rolę, jako powieść - nieciekawa, bo jednowymiarowa i składająca się z potwierdzeń tezy. I męcząca, bo autorka jest tak emocjonalna w swojej narracji, jakby bała się, że czytelnik jest wciąż nieprzekonany o słuszności tezy.
Pisana inaczej niż późniejsze powieści Orzeszkowej (np. Dziurdziowie czy Cham), kwiecistym językiem, melodramatycznie. Jako krytyka systemu na pewno spełniła swoją rolę, jako powieść - nieciekawa, bo jednowymiarowa i składająca się z potwierdzeń tezy. I męcząca, bo autorka jest tak emocjonalna w swojej narracji, jakby bała się, że czytelnik jest wciąż nieprzekonany o...
Zjadłem tą książkę w dwa dni w podróży. Umiejętnie zbudowane napięcie emocjonalne, charakterystyka tych emocji ich odcienie, skala, zmiana - doskonałe studium psychologiczne. Bohaterka dramatyczna....ach dramatyczna.
Zjadłem tą książkę w dwa dni w podróży. Umiejętnie zbudowane napięcie emocjonalne, charakterystyka tych emocji ich odcienie, skala, zmiana - doskonałe studium psychologiczne. Bohaterka dramatyczna....ach dramatyczna.
To jest moje pierwsze zetknięcie z książkami Orzeszkowej. Naprawdę podoba mi się styl pisania był przystępny i wciągający. Pani Eliza nie tylko potrafiła pięknie budować zdania, ale wzbudzać w czytelniku emocje. Pragniemy się przenieś do książki aby pomóc owdowiałej kobiecie. Nie jest to książka, która specjalnie mnie urzekła, ale poruszyła w mym serce smutek i rozpacz.
To jest moje pierwsze zetknięcie z książkami Orzeszkowej. Naprawdę podoba mi się styl pisania był przystępny i wciągający. Pani Eliza nie tylko potrafiła pięknie budować zdania, ale wzbudzać w czytelniku emocje. Pragniemy się przenieś do książki aby pomóc owdowiałej kobiecie. Nie jest to książka, która specjalnie mnie urzekła, ale poruszyła w mym serce smutek i rozpacz.
Książka jest frustrująca, ale zarazem motywująca. Czytając widziałam jak upada duch w opisywanej Marcie, a przecież tyle było dla niej dróg - wydawałoby się. Jeśli ktoś lubi autorkę to powinien poznać Martę. Jej lektura mnie wzbogaciła.
Książka jest frustrująca, ale zarazem motywująca. Czytając widziałam jak upada duch w opisywanej Marcie, a przecież tyle było dla niej dróg - wydawałoby się. Jeśli ktoś lubi autorkę to powinien poznać Martę. Jej lektura mnie wzbogaciła.
Jeśli dzieło ze wszech miar fatalistyczne i realistyczne pozwala ci do ostatniej strony mieć nadzieję, że to wszystko się odmieni i na pewno będzie dobrze, to należy je ocenić jako arcydzieło.
Ja naprawdę kibicowałem Marcie od pierwszej do ostatniej strony, choć domyślałem się zakończenia. Cały czas też było mi bardzo źle i przykro z powodu sytuacji, w której się znalazła. Owszem, w wielu kwestiach, dzięki Bogu, popełniliśmy masę kroków do przodu jako społeczeństwo i cywilizacja. Z drugiej strony: wiele tekstów i replik zawartych na łamach tego 150-letniego(!) dzieła mogłoby wybrzmieć i dziś.
Książka jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto interesuje się jedną z następnujących tematyk: prawa kobiet, feminizm, rewolucja przemysłowa, XIX wiek, Warszawa. Bez niej obraz nie jest pełny.
Jeśli dzieło ze wszech miar fatalistyczne i realistyczne pozwala ci do ostatniej strony mieć nadzieję, że to wszystko się odmieni i na pewno będzie dobrze, to należy je ocenić jako arcydzieło.
Ja naprawdę kibicowałem Marcie od pierwszej do ostatniej strony, choć domyślałem się zakończenia. Cały czas też było mi bardzo źle i przykro z powodu sytuacji, w której się znalazła....
Dzięki Elizie Orzeszkowej i "Marcie" polska proza weszła na salony Europy wpisując się i tworząc myśl emancypacyjną. Która z nas dziś pamięta, że to dzięki garstce takich jak ona mogłysmy zacząć studia czy decydować o swoim majątku. W swoim czasie wielu czytelniczkom otworzyła oczy na koniczność samorozwoju i kształcenia, dziś jest poruszającym świadectwem czasów minionych.
Dzięki Elizie Orzeszkowej i "Marcie" polska proza weszła na salony Europy wpisując się i tworząc myśl emancypacyjną. Która z nas dziś pamięta, że to dzięki garstce takich jak ona mogłysmy zacząć studia czy decydować o swoim majątku. W swoim czasie wielu czytelniczkom otworzyła oczy na koniczność samorozwoju i kształcenia, dziś jest poruszającym świadectwem czasów minionych.
Wszystko było tak właśnie jak powinno być. Książka wpadła mi w ręce przez przypadek, zupełnie nie wiedziałem o czym ma być, byłem tylko ciekaw stylu pisarki, bo z liceum niestety nie pamiętałem nic. A więc, nie znawszy fabuły ani nawet tematu, miałem okazję na zupełnie świeże i niczym nieskażone czytanie. I moim zdaniem książka powala czytelnika, owszem, same początki opowieści idą jakoś opornie, a potem już czytelnik jest przyklejony do każdej strony. Wniosek - Orzeszkowa to mistrzyni polskiej prozy przez duże M. Poczułem się trochę zawiedziony moim liceum, 40 lat temu nikt nie umiał młodzieży umiejętnie zaznajomić z tą wielką postacią naszej literatury. A może to my ówczesna młodzież bylismi po prostu glupi i niedojrzali.
Podejrzewam że ta powieść odegrała ogromne znaczenie w kształtowaniu przyszłego państwa polskiego. Aż trudno nam dzisiaj uwierzyć w te tragiczne perypetie Marty, ale tu i ówdzie jeszcze słyszymy właśnie dziś zwietrzałe argumenty "panów stworzenia".
Wszystko było tak właśnie jak powinno być. Książka wpadła mi w ręce przez przypadek, zupełnie nie wiedziałem o czym ma być, byłem tylko ciekaw stylu pisarki, bo z liceum niestety nie pamiętałem nic. A więc, nie znawszy fabuły ani nawet tematu, miałem okazję na zupełnie świeże i niczym nieskażone czytanie. I moim zdaniem książka powala czytelnika, owszem, same początki...
Wstrząsająca i smutna opowieść o samotności wobec świata i życia, o bezradności i niemocy. Powinna to być lektura szkolna aby ukazać jak było naprawdę kiedyś, jak ciężko miały kobiety. Jak i również żeby kształtować współczesny światopogląd i empatię wobec innych. Ostatnie strony wyciskają zły i ściskają za gardło.... Szczerze polecam dla tych którzy są pełni wspólczucia dla innych oraz tym niewzruszonym- różne są koleje losu...
Wstrząsająca i smutna opowieść o samotności wobec świata i życia, o bezradności i niemocy. Powinna to być lektura szkolna aby ukazać jak było naprawdę kiedyś, jak ciężko miały kobiety. Jak i również żeby kształtować współczesny światopogląd i empatię wobec innych. Ostatnie strony wyciskają zły i ściskają za gardło.... Szczerze polecam dla tych którzy są pełni wspólczucia...
Marta po śmierci męża zostaje bez środków do życia, a ma na utrzymaniu małą córeczkę. Zdesperowana wdowa rozpoczyna poszukiwania pracy, ale wszędzie napotyka odmowy, tylko dlatego, że jest kobietą. Każdy dzień przynosi jej kolejne rozczarowania Historia Marty kończy się tragicznie.
Orzeszkowa w swojej powieści zwraca uwagę na los kobiet pozbawionych opieki mężczyzny, kobieta nie ma bowiem w XIX wieku ani możliwości dogłębnej nauki, ani znalezienia dobrze płatnego zatrudnienia, często zmuszona jest żebrać, kraść, czy wstąpić na drogę moralnego upadku.
Książka jak najbardziej warta przeczytania.
Marta po śmierci męża zostaje bez środków do życia, a ma na utrzymaniu małą córeczkę. Zdesperowana wdowa rozpoczyna poszukiwania pracy, ale wszędzie napotyka odmowy, tylko dlatego, że jest kobietą. Każdy dzień przynosi jej kolejne rozczarowania Historia Marty kończy się tragicznie.
Orzeszkowa w swojej powieści zwraca uwagę na los kobiet pozbawionych opieki mężczyzny,...
Myślę, że ,,Martę" Elizy Orzeszkowej powinna przeczytać każda kobieta, ponieważ historia Marty uświadamia jak diametralnie różni się pozycja kobiety w dzisiejszym świecie od, pozycji kobiety w XIX w. Pozwala ona docenić to, że dziś kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Są szanowane, mogą się kształcić, oraz pracować w wybranych przez siebie zawodach, bez żadnego sprzeciwu ze strony społeczeństwa.
Myślę, że ,,Martę" Elizy Orzeszkowej powinna przeczytać każda kobieta, ponieważ historia Marty uświadamia jak diametralnie różni się pozycja kobiety w dzisiejszym świecie od, pozycji kobiety w XIX w. Pozwala ona docenić to, że dziś kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Są szanowane, mogą się kształcić, oraz pracować w wybranych przez siebie zawodach, bez żadnego...
Chociaż czytanie tej pozycji momentami wydawało mi się być dość męczące, to jednak jako całość, jest to ciekawa lektura ukazująca pozycję kobiety w dawnym społeczeństwie.
Chociaż czytanie tej pozycji momentami wydawało mi się być dość męczące, to jednak jako całość, jest to ciekawa lektura ukazująca pozycję kobiety w dawnym społeczeństwie.
Nie jest Orzeszkowa jako pisarka obiektem mojej szczególnej adoracji, ale historia Marty - nie tylko jako sztandar w walce o prawa kobiet - zrobiła ne mnie duże wrażenie, mimo że czytałem książkę w wieku, kiedy szczytną ideą praw kobiet facet nie zaprząta sobie głowy.
Nie jest Orzeszkowa jako pisarka obiektem mojej szczególnej adoracji, ale historia Marty - nie tylko jako sztandar w walce o prawa kobiet - zrobiła ne mnie duże wrażenie, mimo że czytałem książkę w wieku, kiedy szczytną ideą praw kobiet facet nie zaprząta sobie głowy.
Bardzo smutna książka, obnażająca stosunek dziewiętnastowiecznego społeczeństwa do niektórych kwestii społecznych jak np pracy zarobkowej kobiet. Bohaterka Orzeszkowej po śmierci męża zostaje bez środków do życia, ma na utrzymaniu małą córeczkę, ale nie może znaleźć zatrudnienia. Marta nie ma wystarczających umiejętności aby zdobyć dobrą posadę, nie chcę dalej spojlerować, ale książka kończy się tragicznie. Eliza Orzeszkowa bez owijania w bawełnę powiedziała jak wyglądał los samotnej kobiety zdanej tylko na siebie, godziła się na wyzysk i pracę za marne grosze, do wyboru miała jeszcze zejście na złą drogę, kradzież albo żebranie. Warto przeczytać choćby po to, żeby poczuć ulgę że nie żyjemy w XIX wieku.
Bardzo smutna książka, obnażająca stosunek dziewiętnastowiecznego społeczeństwa do niektórych kwestii społecznych jak np pracy zarobkowej kobiet. Bohaterka Orzeszkowej po śmierci męża zostaje bez środków do życia, ma na utrzymaniu małą córeczkę, ale nie może znaleźć zatrudnienia. Marta nie ma wystarczających umiejętności aby zdobyć dobrą posadę, nie chcę dalej spojlerować,...
Bardzo ważna powieść. Tragiczna historia młodej wdowy, która pozostaje bez środków do życia wraz z dzieckiem. Wykształcenie jakie odebrała jako szlachcianka nie jest adekwatne do wymagań potencjalnych pracodawców. Wg Orzeszkowej rozwiązanie problemu jest kształcenie zawodowe dziewcząt. Powieść zburzyła moje przeświadczenie, że dawniej rodzina zabezpieczała byt samotnych kobiet. Okazuje się, że już wiele lat temu było wiele kobiet zmuszonych do samodzielnego utrzymywania siebie i dzieci oraz wielu nieodpowiedzialnych i niedojrzałych mężczyzn. A wtedy nie było też żadnej systemowej pomocy ze strony państwa. Bardzo smutna i skłaniająca do refleksji książka. Serdecznie polecam.
Bardzo ważna powieść. Tragiczna historia młodej wdowy, która pozostaje bez środków do życia wraz z dzieckiem. Wykształcenie jakie odebrała jako szlachcianka nie jest adekwatne do wymagań potencjalnych pracodawców. Wg Orzeszkowej rozwiązanie problemu jest kształcenie zawodowe dziewcząt. Powieść zburzyła moje przeświadczenie, że dawniej rodzina zabezpieczała byt samotnych...
Tragedia kobiety uwikłanej w działanie siły wyższej, na którą nie ma wpływu, mimo ciągłej walki o wiarę, że ten wpływ posiada. Antyczne fatum zostaje tu zastąpione kapitalizmem, patriarchatem i okrutną obyczajowością. Interesujące, gorzkie, ale także wybitnie przykre.
Tragedia kobiety uwikłanej w działanie siły wyższej, na którą nie ma wpływu, mimo ciągłej walki o wiarę, że ten wpływ posiada. Antyczne fatum zostaje tu zastąpione kapitalizmem, patriarchatem i okrutną obyczajowością. Interesujące, gorzkie, ale także wybitnie przykre.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa czasów Elizy Orzeszkowej jej powieść "Marta" wywołała ogromne poruszenie, stając się ważnym elementem ruchu emancypacyjnego. Oczywiście, jako powieść tendencyjną, charakterystyczną dla pozytywizmu, cechuje ją przewidywalność i styl argumentujący postawioną tezę. Takie było jej zadanie, skutecznie zresztą tę tezę broniła. Dziś uświadamia nam jak ogromny postęp w sferze praw kobiet na przestrzeni 150 lat od jej wydania się dokonał. Z mojej, powiedzmy świadomej, pięćdziesięcioletniej perspektywy, te zmiany oceniam jako znaczące. Przeczytałam z przejęciem, czasem ze złością, czasem z ulgą. Dla niektórych może się wydawać archaiczna, mnie zmusiła do refleksji, że w wielu miejscach świata jej przesłanie wciąż pozostaje aktualne.
Za czasów Elizy Orzeszkowej jej powieść "Marta" wywołała ogromne poruszenie, stając się ważnym elementem ruchu emancypacyjnego. Oczywiście, jako powieść tendencyjną, charakterystyczną dla pozytywizmu, cechuje ją przewidywalność i styl argumentujący postawioną tezę. Takie było jej zadanie, skutecznie zresztą tę tezę broniła. Dziś uświadamia nam jak ogromny postęp w sferze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się.
Podobała mi się.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść tak na 6, ale jak na klasykę pozytywistyczną i uwzględniając konwencję, dodaję gwiazdkę.
Trzeba wziąć poprawkę na czasy, przewidywalność i dydaktykę, mimo to warto, choćby po to by zerknąć 150 lat wstecz, jak ciężkie i bezlitosne bywało życie, gdzie naprawdę trudno było o pracę, chleb i ciepło. Dziewczynka z zapałkami dla dorosłych (takie bardzo luźne skojarzenie).
Wyzwanie LC - styczeń 2026 - imię w tytule.
Powieść tak na 6, ale jak na klasykę pozytywistyczną i uwzględniając konwencję, dodaję gwiazdkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeba wziąć poprawkę na czasy, przewidywalność i dydaktykę, mimo to warto, choćby po to by zerknąć 150 lat wstecz, jak ciężkie i bezlitosne bywało życie, gdzie naprawdę trudno było o pracę, chleb i ciepło. Dziewczynka z zapałkami dla dorosłych (takie bardzo luźne...
"Marta" to proces upadku. Akurat tak się składa, że wczoraj wstawiłem opinię o "Dziejach grzechu" (główna bohaterka to Ewa Pobratyńska) autorstwa Stefana Żeromskiego, gdzie też też jest upadek, ale ukazywany w zupełnie innych okolicznościach; tytułowa bohaterka Marta Świcka nie jest tak wyzuta z poczucia moralności jak Ewa Pobratyńska. Eliza Orzeszkowa porusza (na forum społecznym) kwestię kobiecą – współcześnie określa się to mianem feminizmu. Akcja "Marty" rozgrywa się w Warszawie. Występuje tutaj piękna kobieta, której nagle całkowicie wali się życie. Staje się bezradna, pojawia się nędza i cierpienie. Niczego nie umie, więc nie może znaleźć jakiejkolwiek pracy. Okazuje się, że zmarnotrawiła młodzieńczy czas, kiedy mogła przykładać się do wszelkiej nauki, a teraz zbierać tego dobre owoce. Powieść bardzo przygniata psychikę czytelnika.
"Marta" to proces upadku. Akurat tak się składa, że wczoraj wstawiłem opinię o "Dziejach grzechu" (główna bohaterka to Ewa Pobratyńska) autorstwa Stefana Żeromskiego, gdzie też też jest upadek, ale ukazywany w zupełnie innych okolicznościach; tytułowa bohaterka Marta Świcka nie jest tak wyzuta z poczucia moralności jak Ewa Pobratyńska. Eliza Orzeszkowa porusza (na forum...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakie to było smutne i przygnębiające. Nie sądziłam że Eliza Orzeszkowa umiała tak dobrze pisać i że ta historia mnie poruszy. To kolejna lektura z którą musiałam się zmierzyć i jedyne czego żałuję, to tego jak się to skończyło. Ukazane zostało jak kobiety które zostały same, muszą mierzyć się z nędzą i cierpieniem. Jeśli mąż zmarł a ty nie masz po nim żadnego majątku ani dobrego wykształcenia to masz poważny problem. Nikt nie przyjmie cię do dobrze płatnej pracy ponieważ zatrudnieni są tam mężczyźni, taki zwyczaj. Może jedynie uda ci się trafić na coś za kilka groszy dziennie ale utracisz na tym zdrowie. Gdy masz jeszcze dziecko którym musisz się opiekować jest jeszcze trudniej. Samo życie i niestety, jestem pewna że takich historii które pokrywają się z prawdą jest jeszcze więcej. Cieszę się że nasze dzisiejsze czasy różnią się od tamtejszych.
Jakie to było smutne i przygnębiające. Nie sądziłam że Eliza Orzeszkowa umiała tak dobrze pisać i że ta historia mnie poruszy. To kolejna lektura z którą musiałam się zmierzyć i jedyne czego żałuję, to tego jak się to skończyło. Ukazane zostało jak kobiety które zostały same, muszą mierzyć się z nędzą i cierpieniem. Jeśli mąż zmarł a ty nie masz po nim żadnego majątku ani...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja pierwsza lektura Orzeszkowej, smętna i przygnębiająca książka, ale dobrze napisana. Jak to określił Pan dziekan mojej uczelni, 𝐸𝓁𝒾𝓏𝒶 𝒪𝓇𝓏𝑒𝓈𝓏𝓀𝑜𝓌𝒶 𝓁𝓊𝒷𝒾 𝒹ł𝓊𝑔𝒾𝑒 𝓏𝒹𝒶𝓃𝒾𝒶. Za to jak dobrze nimi włada.
Porusza problemy dyskryminacji, która dotykała kobiety nie tylko w 1873 roku, bo dzieje się to po dziś dzień. Marta i jej mała córeczka tracą status społeczny po śmierci głowy rodziny. Okazuje się, że tracą także podstawowe prawa człowieka. 𝐏𝐫𝐚𝐰𝐨 𝐝𝐨 ż𝐲𝐜𝐢𝐚. Matka mimo starań nie może znaleźć pracy. Targają nią różne spory wewnętrzne o honor, o własną wartość i o prawdę na temat funkcjonowania tego świata. Nikt nie jest poruszony biedą kobiety i nikogo nie interesują losy małego dziecka. Bardziej wszystkich interesuje płeć.
Przeczytałam elektronicznie i miejscami wspomogłam się audiobookiem w wykonaniu Pani Anny Kończal-Bochenek.
„– Czy pozwoli pani towarzyszyć sobie?
Pozwala? Idzie za nią. Nie pozwala? Idzie także”.
„Mężczyzno! Puchu marny! Ty nędzna istoto!”
6,5/10
Moja pierwsza lektura Orzeszkowej, smętna i przygnębiająca książka, ale dobrze napisana. Jak to określił Pan dziekan mojej uczelni, 𝐸𝓁𝒾𝓏𝒶 𝒪𝓇𝓏𝑒𝓈𝓏𝓀𝑜𝓌𝒶 𝓁𝓊𝒷𝒾 𝒹ł𝓊𝑔𝒾𝑒 𝓏𝒹𝒶𝓃𝒾𝒶. Za to jak dobrze nimi włada.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPorusza problemy dyskryminacji, która dotykała kobiety nie tylko w 1873 roku, bo dzieje się to po dziś dzień. Marta i jej mała córeczka tracą status społeczny po śmierci głowy...
Doskonałe studium o transformacji kobiety w niełatwych czasach. Cudna Eliza tak barwnie wszystko opisuje, że przeniosłam sie w ten warszawski świat, słyszałam kopyta na bruku i ludzi na ulicach i słyszałam myśli Marty. Zachęcam. Cudowna!
Doskonałe studium o transformacji kobiety w niełatwych czasach. Cudna Eliza tak barwnie wszystko opisuje, że przeniosłam sie w ten warszawski świat, słyszałam kopyta na bruku i ludzi na ulicach i słyszałam myśli Marty. Zachęcam. Cudowna!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z Orzeszkową, do tego pomyślne, więc w przyszłości chętniej poznam całokształt jej twórczości. Przejmująca, budząca spektrum emocji - od złości, poczucia beznadziei, po ogromną wdzięczność względem kobiet, które swoim buntem otworzyły nam furtkę do nieco mniej niesprawiedliwej rzeczywistości. Pewna część problemów, która spotkała Martę, niestety wciąż dotyczy kobiety z różnych kręgów świata, co jest oznaką, że nasz bój wciąż się nie skończył. Spotkałam się z opinią, która potępiała Martę i jej bezradność, sądzę jednak, że pisarka celowo sięgnęła po postać wychowaną pod kloszem(pozbawioną praktycznych umiejętności co jest symbolem wielu kobiet tamtej epoki — całkowicie zależnych od mężczyzn i rodzinnych koneksji), aby ukazać, że każdy z nas powinien dbać o swój rozwój i niezależność, aby w chwili potrzeby nie być zdanym wyłącznie na czyjąś łaskę. Orzeszkowa była wykształconą kobietą i do tego również zachęcała swoje rodaczki - nie spoczywać na laurach, walczyć o swoją godność, zwłaszcza gdy nie można polegać na rynku zatrudnienia.
To moje pierwsze spotkanie z Orzeszkową, do tego pomyślne, więc w przyszłości chętniej poznam całokształt jej twórczości. Przejmująca, budząca spektrum emocji - od złości, poczucia beznadziei, po ogromną wdzięczność względem kobiet, które swoim buntem otworzyły nam furtkę do nieco mniej niesprawiedliwej rzeczywistości. Pewna część problemów, która spotkała Martę, niestety...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, jak znaleźć pracę, gdy się niczego nie umie.
Po śmierci męża Marta staje przed koniecznością samodzielnego utrzymania siebie i małej córeczki. A ponieważ do tej pory była wyłącznie panią domu, żyjącą we względnym dostatku i przygotowywaną raczej do tego, by błyszczeć na salonach, okazuje się, że na rynku pracy nie ma dosłownie niczego do zaoferowania.
Moim zdaniem to jedna z mniej udanych powieści Orzeszkowej. Niewątpliwie jest to historia bardzo poruszająca - a może należałoby powiedzieć inaczej, napisana jest tak, aby była poruszającą, a sytuacja bohaterki bardzo szybko jawi się zupełnie beznadziejną i już po kilkunastu stronach nie można mieć złudzeń co do zakończenia (niemal identyczne pod tym względem było "Pod prawem" Konopnickiej, może to taki pozytywistyczny sznyt). Jest to również książka nieznośnie niemal moralizatorska, wyraźnie tendencyjna, pisana ze z góry założoną tezą i tejże tezie podporządkowująca wszystkie zachowania, niejednokrotnie przerysowanych nieco, bohaterów. Raczej trudno się spierać o to, że sytuacja kobiet w jeszcze nie tak odległej przeszłości nie należała do szczególnie wesołych, zwłaszcza kiedy nie mogły liczyć na zamążpójście (choć można z tej książki wywnioskować, że największym wrogiem kobiet była ich uroda; te brzydsze czy mniej posażne, które nie widziały przed sobą szans na znalezienie męża, musiały nauczyć się jakiegoś pożytecznego zajęcia, zdając sobie sprawę, że będą musiały się samodzielnie utrzymać). I choć przyznać trzeba, że z pewnością nie brak w książce pewnej słuszności i w czasach swego powstania był to ważny głos, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię zmiany podejścia do edukacji kobiet, to coś się we mnie buntuje przeciw tak jednostronnym wizjom, wyczuwam w tym jakiś fałsz i literacką kreację. Orzeszkową cenię i wiele z jej dzieł lubię bardzo, ale "Martę" czytało mi się raczej przyciężko.
Muszę też przyznać, że przez całą niemal książkę zastanawiało mnie to, dlaczego Marta, wiedząc już, że nie ma żadnych kwalifikacji ani umiejętności, uparcie skłania się głównie ku zawodom tychże kwalifikacji bezwzględnie wymagającym - umysłowym, rzemieślniczym czy artystycznym. Próbuje swoich sił m.in. w pracy nauczycielki, ilustratorki w czasopiśmie, szwaczki, projektantki biżuterii i tłumaczki francuskiej literatury (a przez moment zdaje się chyba rozważać karierę pisarki, co wydaje się już ekstremalnym jakimś kuriozum), a niemal zupełnie ignoruje (poza jedną jedyną nieudaną próbą) możliwość wykonywania prostych prac typowo fizycznych, jako posługaczka czy robotnica w fabryce (choć tu mam pewną wątpliwość; internet twierdzi, że koniec XIX wieku wiązał się z dużym rozwojem warszawskiego przemysłu i formowaniem się klasy robotniczej, ale dokładnego roku nie znalazłam, może to były już czasy nieco późniejsze?). Nie zwraca się też do żadnej organizacji dobroczynnej.
Marta jest tu postacią bardzo bezwolną, w zupełności polegającą na pomocy życzliwych jej osób, bezradną i właściwie biernie przyjmującą swój niewesoły los i wyczekującą ratunku w jakiejś sile wyższej. Można by sądzić, że to cechy wypracowane przez specyficzny rodzaj wychowania, ale podejrzewam, że sporo w tym świadomej kreacji autorki, która chcąc chyba podeprzeć czymś swoją tezę pozbawiła bohaterkę wszelkiej sprawczości.
Ciekawe za to było obserwowanie, jak wiele rzeczy na rynku pracy właściwie do tej pory się nie zmieniło, choć niekoniecznie jest to coś, z czego należałoby się cieszyć.
O tym, jak znaleźć pracę, gdy się niczego nie umie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo śmierci męża Marta staje przed koniecznością samodzielnego utrzymania siebie i małej córeczki. A ponieważ do tej pory była wyłącznie panią domu, żyjącą we względnym dostatku i przygotowywaną raczej do tego, by błyszczeć na salonach, okazuje się, że na rynku pracy nie ma dosłownie niczego do zaoferowania.
Moim zdaniem to...
Książka Elizy Orzeszkowej opowiada o smutnych dziejach młodej kobiety - tytułowej Marty, która po śmierci męża, zostaje sama z małą córką. Decyduje się ona sprzedać niewielki majątek i szuka szczęścia w mniejszym lokalu, starając się przy tym o permanentne zajęcie, które pomogłoby zaspokoić potrzeby tej dwójki. Opowieść kończy się tragicznie. Los bohaterki mógłby zostać odmieniony, gdyby nie ograniczenia sprowadzane na kobiety w tamtych czasach. "Marta" powinna być pozycją obowiązkową dla młodego pokolenia - by mogło nie tylko dowiedzieć się jak paskudny potrafi być patriarchat, po co jest nam feminizm, ale przede wszystkim żeby docenić dzisiejszą rzeczywistość i podziękować za walkę naszych babć.
Książka Elizy Orzeszkowej opowiada o smutnych dziejach młodej kobiety - tytułowej Marty, która po śmierci męża, zostaje sama z małą córką. Decyduje się ona sprzedać niewielki majątek i szuka szczęścia w mniejszym lokalu, starając się przy tym o permanentne zajęcie, które pomogłoby zaspokoić potrzeby tej dwójki. Opowieść kończy się tragicznie. Los bohaterki mógłby zostać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tow „marcie” eliza orzeszkowa na przykładzie głównej bohaterki, którą czyni młodą wdowę pozostającą bez środków do życia po nagłej śmierci męża, stawia i dosadnie udowadnia tezę emancypacyjną. świadomie bezwzględna w kreśleniu sytuacji, w której znalazła się kobieta, jednoznacznie sygnalizuje natychmiastową potrzebę zmian w społeczno-materialnej pozycji kobiet połowy XIX wieku.
to wyjątkowy przykład kobiecego studium psychologicznego, kreślone spokojnie, a zarazem z goryczą i trzeźwością zaistniałej sytuacji. przedstawiając kolejne wydarzenia wpływające na główną bohaterkę, orzeszkowa odziera ze złudzeń dotyczących jarzma patriarchatu nie tylko samą wdowę, ale i czytelnika. oto bowiem okazuje się, że młode dziewczęta, od dzieciństwa przygotowane wyłącznie do roli salonowej ozdoby, skazane na samodzielność nie odnajdują się w społeczeństwie, które nie widzi dla nich autonomicznego miejsca w swoim gronie. brak wykształcenia i umiejętności to zaledwie jedna strona medalu - okazuje się, że środowisko o wiele chętniej woli dać wdowie jałmużnę, niż zmierzyć zarobek jej pracą.
to zaangażowana proza interwencyjna, zwracająca reflektor uwagi na mechanizmy zbiorowej opresji, na murze których rozbija się posiadana przez martę sprawczość. choć kobiecie nie brak inicjatywy, nie udaje jej się uniknąć społecznego wykluczenia. tym samym, to powieść kładąca nacisk przede wszystkim na etyczny i cywilizacyjny aspekt emancypacji, a historia głównej bohaterki samotnie wychowującej córkę, kreślona żywo i metaforycznie, zapada w pamięć.
w „marcie” eliza orzeszkowa na przykładzie głównej bohaterki, którą czyni młodą wdowę pozostającą bez środków do życia po nagłej śmierci męża, stawia i dosadnie udowadnia tezę emancypacyjną. świadomie bezwzględna w kreśleniu sytuacji, w której znalazła się kobieta, jednoznacznie sygnalizuje natychmiastową potrzebę zmian w społeczno-materialnej pozycji kobiet połowy XIX...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle mnie ta książka zmiotła. Nie wiem czy to dlatego, że jestem jeszcze świeża na drodze rodzicielskiej przygody i takie historie mnie niesamowicie poruszają? Czy dlatego, że przedstawiona sytuacja mnie tak strasznie irytowała i oburzała , że na każdym kroku empatyzowałam z bohaterką? Nie jestem pewna, w każdym razie zaczynając tą lekturę nie spodziewałam się aż tylu emocji i przykrych przeżyć. Myślałam też o nieco innym zakończeniu, jakoś nie domyśliłam się co Orzeszkowa chce zrobić i jak brzydkie to będzie.
Okropna sytuacja, w której znalazła się nasza główna bohaterka, tytułowa Marta, jest absurdalna. Będąc wdową z małym dzieckiem została z niczym, bez finansowego zabezpieczenia i jak się okaże, również bez fachu w ręku. Takie sytuacje zdarzają się również dzisiaj, ale kobieta w takiej sytuacji ma jakieś wyjścia. Przede wszystkim może pójść do pracy - a to coś, czego Marcie odmówiono ze względu na brak umiejętności oraz płeć. Autorka komentuje to w sposób spokojny ale bardzo gorzki. Młoda, wytrzymała i chętna do pracy osoba nie ma możliwości podjęcia zatrudnienia żeby utrzymać siebie i córeczkę. Okrutne czasy i okoliczności, bardzo trafnie komentowane ustami bądź myślami Marty. Nikt jej nie przygotował na takie rozdanie życiowych kart ani nie zadbał o to, żeby nie musiała pracować (bo miałaby środki do życia na czarną godzinę). Nie wiedziała nawet że musi i takie rzeczy zadbać, żyła pod kloszem od dziecka, dlatego rzeczywistość dopadła ją szczególnie boleśnie. Ciężko mi się to czytało, przyznam, szczególnie że cały czas było małe dziecko w tle, zupełnie niewinne i cierpiące w milczeniu.
Marta radziła sobie jak mogła, była odważna i spokojna aż do przesady, ja bym dawno pękła. Ale może mówię to z perspektywy osoby rozumiejącej, co znaczy być bez grosza przy duszy w świecie, w którym pieniądz rządzi wszystkim. Ona tego nie wiedziała, dlatego była wytrwała i robiła co mogła czepiając się nadziei na lepsze jutro dla siebie i dziecka. Szukała, pytała, chodziła po prośbie, sprzedawała ostatnie sztuki dobytku byleby mieć co położyć na stół. Ton książki nie dawał mi złudzeń co do tego, że nie będzie to historia ze szczęśliwym zakończeniem a raczej obraz nędzy i rozpaczy. Mający przedstawić pewien punkt widzenia, kontrę do ówczesnych obyczajów i opinii na temat kobiet i ich miejsca w społeczeństwie. Dlatego książka ta to trochę manifest, trochę skarga, a trochę się tu Orzeszkowa wyżyła na protekcjonalnych i zapatrzonych w siebie mężczyznach, którzy nie mają pojęcia na jaki los skazana jest uboga kobieta ale chętnie wypowiadali się jako znawcy tematu.
Obrzydliwe zakończenie - uciecha tłumu, w którym zapaliły się najgorsze, stadne instynkty, jak i sama decyzja bohaterki mnie zmroziły. Nie wyobrażam sobie takiego stopnia poczucia beznadziei, strachu i pewnie poniżenia, żeby zrobić to co Marta. Ale nie glodowałam i nie patrzyłam na powolne gaśnięcie swojego dziecka bez nadziei na poprawę losu, więc co ja tam wiem. Jestem ciekawa czy gdyby nie ten incydent, to czy Marta zdecydowałaby się na propozycje swojej koleżanki z innego życia, która to rozwiązałaby jej finansowe problemy. Propozycja brudna i śmierdząca, ale w sytuacji bohaterki do przyjęcia. Nie ośmieliłbym się jej za to potępiać, w jej przypadku to byłaby kwestia życia i śmierci, i to nie tylko swojego.
Polecam tą książkę, poruszająca i przygnębiająca. Pozwala docenić swoje życie i ogrom możliwości które obecnie mamy. Także wolności, równouprawnienia i możliwości bycia niezależną od nikogo. To wszystko jest nie do przecenienia, a mam wrażenie że współczesne kobiety coraz częściej o tym zapominają. Tego typu lektury są jak kubeł zimnej wody, bardzo się cieszę że miałam okazję ją przeczytać bo to trudny tekst, pełen mocy i ludzkiego cierpienia.
Ale mnie ta książka zmiotła. Nie wiem czy to dlatego, że jestem jeszcze świeża na drodze rodzicielskiej przygody i takie historie mnie niesamowicie poruszają? Czy dlatego, że przedstawiona sytuacja mnie tak strasznie irytowała i oburzała , że na każdym kroku empatyzowałam z bohaterką? Nie jestem pewna, w każdym razie zaczynając tą lekturę nie spodziewałam się aż tylu emocji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisana inaczej niż późniejsze powieści Orzeszkowej (np. Dziurdziowie czy Cham), kwiecistym językiem, melodramatycznie. Jako krytyka systemu na pewno spełniła swoją rolę, jako powieść - nieciekawa, bo jednowymiarowa i składająca się z potwierdzeń tezy. I męcząca, bo autorka jest tak emocjonalna w swojej narracji, jakby bała się, że czytelnik jest wciąż nieprzekonany o słuszności tezy.
Pisana inaczej niż późniejsze powieści Orzeszkowej (np. Dziurdziowie czy Cham), kwiecistym językiem, melodramatycznie. Jako krytyka systemu na pewno spełniła swoją rolę, jako powieść - nieciekawa, bo jednowymiarowa i składająca się z potwierdzeń tezy. I męcząca, bo autorka jest tak emocjonalna w swojej narracji, jakby bała się, że czytelnik jest wciąż nieprzekonany o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZjadłem tą książkę w dwa dni w podróży. Umiejętnie zbudowane napięcie emocjonalne, charakterystyka tych emocji ich odcienie, skala, zmiana - doskonałe studium psychologiczne. Bohaterka dramatyczna....ach dramatyczna.
Zjadłem tą książkę w dwa dni w podróży. Umiejętnie zbudowane napięcie emocjonalne, charakterystyka tych emocji ich odcienie, skala, zmiana - doskonałe studium psychologiczne. Bohaterka dramatyczna....ach dramatyczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest moje pierwsze zetknięcie z książkami Orzeszkowej. Naprawdę podoba mi się styl pisania był przystępny i wciągający. Pani Eliza nie tylko potrafiła pięknie budować zdania, ale wzbudzać w czytelniku emocje. Pragniemy się przenieś do książki aby pomóc owdowiałej kobiecie. Nie jest to książka, która specjalnie mnie urzekła, ale poruszyła w mym serce smutek i rozpacz.
To jest moje pierwsze zetknięcie z książkami Orzeszkowej. Naprawdę podoba mi się styl pisania był przystępny i wciągający. Pani Eliza nie tylko potrafiła pięknie budować zdania, ale wzbudzać w czytelniku emocje. Pragniemy się przenieś do książki aby pomóc owdowiałej kobiecie. Nie jest to książka, która specjalnie mnie urzekła, ale poruszyła w mym serce smutek i rozpacz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest frustrująca, ale zarazem motywująca. Czytając widziałam jak upada duch w opisywanej Marcie, a przecież tyle było dla niej dróg - wydawałoby się. Jeśli ktoś lubi autorkę to powinien poznać Martę. Jej lektura mnie wzbogaciła.
Książka jest frustrująca, ale zarazem motywująca. Czytając widziałam jak upada duch w opisywanej Marcie, a przecież tyle było dla niej dróg - wydawałoby się. Jeśli ktoś lubi autorkę to powinien poznać Martę. Jej lektura mnie wzbogaciła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli dzieło ze wszech miar fatalistyczne i realistyczne pozwala ci do ostatniej strony mieć nadzieję, że to wszystko się odmieni i na pewno będzie dobrze, to należy je ocenić jako arcydzieło.
Ja naprawdę kibicowałem Marcie od pierwszej do ostatniej strony, choć domyślałem się zakończenia. Cały czas też było mi bardzo źle i przykro z powodu sytuacji, w której się znalazła. Owszem, w wielu kwestiach, dzięki Bogu, popełniliśmy masę kroków do przodu jako społeczeństwo i cywilizacja. Z drugiej strony: wiele tekstów i replik zawartych na łamach tego 150-letniego(!) dzieła mogłoby wybrzmieć i dziś.
Książka jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto interesuje się jedną z następnujących tematyk: prawa kobiet, feminizm, rewolucja przemysłowa, XIX wiek, Warszawa. Bez niej obraz nie jest pełny.
Jeśli dzieło ze wszech miar fatalistyczne i realistyczne pozwala ci do ostatniej strony mieć nadzieję, że to wszystko się odmieni i na pewno będzie dobrze, to należy je ocenić jako arcydzieło.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa naprawdę kibicowałem Marcie od pierwszej do ostatniej strony, choć domyślałem się zakończenia. Cały czas też było mi bardzo źle i przykro z powodu sytuacji, w której się znalazła....
Dzięki Elizie Orzeszkowej i "Marcie" polska proza weszła na salony Europy wpisując się i tworząc myśl emancypacyjną. Która z nas dziś pamięta, że to dzięki garstce takich jak ona mogłysmy zacząć studia czy decydować o swoim majątku. W swoim czasie wielu czytelniczkom otworzyła oczy na koniczność samorozwoju i kształcenia, dziś jest poruszającym świadectwem czasów minionych.
Dzięki Elizie Orzeszkowej i "Marcie" polska proza weszła na salony Europy wpisując się i tworząc myśl emancypacyjną. Która z nas dziś pamięta, że to dzięki garstce takich jak ona mogłysmy zacząć studia czy decydować o swoim majątku. W swoim czasie wielu czytelniczkom otworzyła oczy na koniczność samorozwoju i kształcenia, dziś jest poruszającym świadectwem czasów minionych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko było tak właśnie jak powinno być. Książka wpadła mi w ręce przez przypadek, zupełnie nie wiedziałem o czym ma być, byłem tylko ciekaw stylu pisarki, bo z liceum niestety nie pamiętałem nic. A więc, nie znawszy fabuły ani nawet tematu, miałem okazję na zupełnie świeże i niczym nieskażone czytanie. I moim zdaniem książka powala czytelnika, owszem, same początki opowieści idą jakoś opornie, a potem już czytelnik jest przyklejony do każdej strony. Wniosek - Orzeszkowa to mistrzyni polskiej prozy przez duże M. Poczułem się trochę zawiedziony moim liceum, 40 lat temu nikt nie umiał młodzieży umiejętnie zaznajomić z tą wielką postacią naszej literatury. A może to my ówczesna młodzież bylismi po prostu glupi i niedojrzali.
Podejrzewam że ta powieść odegrała ogromne znaczenie w kształtowaniu przyszłego państwa polskiego. Aż trudno nam dzisiaj uwierzyć w te tragiczne perypetie Marty, ale tu i ówdzie jeszcze słyszymy właśnie dziś zwietrzałe argumenty "panów stworzenia".
Wszystko było tak właśnie jak powinno być. Książka wpadła mi w ręce przez przypadek, zupełnie nie wiedziałem o czym ma być, byłem tylko ciekaw stylu pisarki, bo z liceum niestety nie pamiętałem nic. A więc, nie znawszy fabuły ani nawet tematu, miałem okazję na zupełnie świeże i niczym nieskażone czytanie. I moim zdaniem książka powala czytelnika, owszem, same początki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najlepszych i zarazem najsmutniejszych powieści, jakie czytałam. Ostatnie stronice ledwo przeczytałam, bo ciągnęły łzy do oczu .
Jedna z najlepszych i zarazem najsmutniejszych powieści, jakie czytałam. Ostatnie stronice ledwo przeczytałam, bo ciągnęły łzy do oczu .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojedna sławetna linijka z parafrazą Mickiewicza lepszą polemiką z romantyzmem niż wszystkie pozytywystyczne dzieła razem wzięte.
jedna sławetna linijka z parafrazą Mickiewicza lepszą polemiką z romantyzmem niż wszystkie pozytywystyczne dzieła razem wzięte.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, która porusza temat praw kobiet w XIX wieku. Miała nudniejsze momenty, ale ogólnie to piękna powieść.
Książka, która porusza temat praw kobiet w XIX wieku. Miała nudniejsze momenty, ale ogólnie to piękna powieść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstrząsająca i smutna opowieść o samotności wobec świata i życia, o bezradności i niemocy. Powinna to być lektura szkolna aby ukazać jak było naprawdę kiedyś, jak ciężko miały kobiety. Jak i również żeby kształtować współczesny światopogląd i empatię wobec innych. Ostatnie strony wyciskają zły i ściskają za gardło.... Szczerze polecam dla tych którzy są pełni wspólczucia dla innych oraz tym niewzruszonym- różne są koleje losu...
Wstrząsająca i smutna opowieść o samotności wobec świata i życia, o bezradności i niemocy. Powinna to być lektura szkolna aby ukazać jak było naprawdę kiedyś, jak ciężko miały kobiety. Jak i również żeby kształtować współczesny światopogląd i empatię wobec innych. Ostatnie strony wyciskają zły i ściskają za gardło.... Szczerze polecam dla tych którzy są pełni wspólczucia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarta po śmierci męża zostaje bez środków do życia, a ma na utrzymaniu małą córeczkę. Zdesperowana wdowa rozpoczyna poszukiwania pracy, ale wszędzie napotyka odmowy, tylko dlatego, że jest kobietą. Każdy dzień przynosi jej kolejne rozczarowania Historia Marty kończy się tragicznie.
Orzeszkowa w swojej powieści zwraca uwagę na los kobiet pozbawionych opieki mężczyzny, kobieta nie ma bowiem w XIX wieku ani możliwości dogłębnej nauki, ani znalezienia dobrze płatnego zatrudnienia, często zmuszona jest żebrać, kraść, czy wstąpić na drogę moralnego upadku.
Książka jak najbardziej warta przeczytania.
Marta po śmierci męża zostaje bez środków do życia, a ma na utrzymaniu małą córeczkę. Zdesperowana wdowa rozpoczyna poszukiwania pracy, ale wszędzie napotyka odmowy, tylko dlatego, że jest kobietą. Każdy dzień przynosi jej kolejne rozczarowania Historia Marty kończy się tragicznie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOrzeszkowa w swojej powieści zwraca uwagę na los kobiet pozbawionych opieki mężczyzny,...
Myślę, że ,,Martę" Elizy Orzeszkowej powinna przeczytać każda kobieta, ponieważ historia Marty uświadamia jak diametralnie różni się pozycja kobiety w dzisiejszym świecie od, pozycji kobiety w XIX w. Pozwala ona docenić to, że dziś kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Są szanowane, mogą się kształcić, oraz pracować w wybranych przez siebie zawodach, bez żadnego sprzeciwu ze strony społeczeństwa.
Myślę, że ,,Martę" Elizy Orzeszkowej powinna przeczytać każda kobieta, ponieważ historia Marty uświadamia jak diametralnie różni się pozycja kobiety w dzisiejszym świecie od, pozycji kobiety w XIX w. Pozwala ona docenić to, że dziś kobiety mają takie same prawa jak mężczyźni. Są szanowane, mogą się kształcić, oraz pracować w wybranych przez siebie zawodach, bez żadnego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChociaż czytanie tej pozycji momentami wydawało mi się być dość męczące, to jednak jako całość, jest to ciekawa lektura ukazująca pozycję kobiety w dawnym społeczeństwie.
Chociaż czytanie tej pozycji momentami wydawało mi się być dość męczące, to jednak jako całość, jest to ciekawa lektura ukazująca pozycję kobiety w dawnym społeczeństwie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest Orzeszkowa jako pisarka obiektem mojej szczególnej adoracji, ale historia Marty - nie tylko jako sztandar w walce o prawa kobiet - zrobiła ne mnie duże wrażenie, mimo że czytałem książkę w wieku, kiedy szczytną ideą praw kobiet facet nie zaprząta sobie głowy.
Nie jest Orzeszkowa jako pisarka obiektem mojej szczególnej adoracji, ale historia Marty - nie tylko jako sztandar w walce o prawa kobiet - zrobiła ne mnie duże wrażenie, mimo że czytałem książkę w wieku, kiedy szczytną ideą praw kobiet facet nie zaprząta sobie głowy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo smutna książka, obnażająca stosunek dziewiętnastowiecznego społeczeństwa do niektórych kwestii społecznych jak np pracy zarobkowej kobiet. Bohaterka Orzeszkowej po śmierci męża zostaje bez środków do życia, ma na utrzymaniu małą córeczkę, ale nie może znaleźć zatrudnienia. Marta nie ma wystarczających umiejętności aby zdobyć dobrą posadę, nie chcę dalej spojlerować, ale książka kończy się tragicznie. Eliza Orzeszkowa bez owijania w bawełnę powiedziała jak wyglądał los samotnej kobiety zdanej tylko na siebie, godziła się na wyzysk i pracę za marne grosze, do wyboru miała jeszcze zejście na złą drogę, kradzież albo żebranie. Warto przeczytać choćby po to, żeby poczuć ulgę że nie żyjemy w XIX wieku.
Bardzo smutna książka, obnażająca stosunek dziewiętnastowiecznego społeczeństwa do niektórych kwestii społecznych jak np pracy zarobkowej kobiet. Bohaterka Orzeszkowej po śmierci męża zostaje bez środków do życia, ma na utrzymaniu małą córeczkę, ale nie może znaleźć zatrudnienia. Marta nie ma wystarczających umiejętności aby zdobyć dobrą posadę, nie chcę dalej spojlerować,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ważna powieść. Tragiczna historia młodej wdowy, która pozostaje bez środków do życia wraz z dzieckiem. Wykształcenie jakie odebrała jako szlachcianka nie jest adekwatne do wymagań potencjalnych pracodawców. Wg Orzeszkowej rozwiązanie problemu jest kształcenie zawodowe dziewcząt. Powieść zburzyła moje przeświadczenie, że dawniej rodzina zabezpieczała byt samotnych kobiet. Okazuje się, że już wiele lat temu było wiele kobiet zmuszonych do samodzielnego utrzymywania siebie i dzieci oraz wielu nieodpowiedzialnych i niedojrzałych mężczyzn. A wtedy nie było też żadnej systemowej pomocy ze strony państwa. Bardzo smutna i skłaniająca do refleksji książka. Serdecznie polecam.
Bardzo ważna powieść. Tragiczna historia młodej wdowy, która pozostaje bez środków do życia wraz z dzieckiem. Wykształcenie jakie odebrała jako szlachcianka nie jest adekwatne do wymagań potencjalnych pracodawców. Wg Orzeszkowej rozwiązanie problemu jest kształcenie zawodowe dziewcząt. Powieść zburzyła moje przeświadczenie, że dawniej rodzina zabezpieczała byt samotnych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to