Dla mnie średnia - fakt, że było parę absurdalnych sytuacji czy dialogów przy których nawet się uśmiechnęłam; ale całościowo myślę że pijackie dialogi (które są w zasadzie podlanym alkoholem wylewem frustracji) czy różne dziwne rzeczy robione przez bohaterów po alkoholu są dla mnie bardziej żenujące niż śmieszne. Pod koniec książki pojawia się nawet coś w stylu fabuły, a i alkoholu jest mniej, więc końcówkę czytało mi się lepiej.
Ogólnie można przeczytać na leżaku nad jeziorem ale nie sądzę żebym sięgnęła po inną książkę tego autora.
Dla mnie średnia - fakt, że było parę absurdalnych sytuacji czy dialogów przy których nawet się uśmiechnęłam; ale całościowo myślę że pijackie dialogi (które są w zasadzie podlanym alkoholem wylewem frustracji) czy różne dziwne rzeczy robione przez bohaterów po alkoholu są dla mnie bardziej żenujące niż śmieszne. Pod koniec książki pojawia się nawet coś w stylu fabuły, a i...
Do pewnego momentu snuje się ta czeska opowiastka i nie dostarcza większych wzruszeń.
Potem jednak panowie postanawiają zasadzić na działce 6 kilo ziemniaków i mniej więcej w tym momencie autor wsadza nas na kolejkę górską. Można i pośmiać się na głos i nieco wzruszyć. Poczuć się przytłoczonym winą jak główny bohater też można.
Polecam. A dla tych co potrafią, polecam od czasu do czasu wyobrazić sobie, jakby to wszystko wyglądało w czeskim serialu z oryginalną ścieżką dźwiękową.
Do pewnego momentu snuje się ta czeska opowiastka i nie dostarcza większych wzruszeń.
Potem jednak panowie postanawiają zasadzić na działce 6 kilo ziemniaków i mniej więcej w tym momencie autor wsadza nas na kolejkę górską. Można i pośmiać się na głos i nieco wzruszyć. Poczuć się przytłoczonym winą jak główny bohater też można.
Poczytywałam dość długo, i jeszcze nie przewróciłam ostatniej kartki, a już nie pamiętam początku, przeleciała zupełnie nie zostawiając śladu. Na obronę dodam, że nie zostawiła też śladu negatywnego (np. źle napisana, irytująca, zgrzytająca itp.). Właśnie nie, jest sprawnie napisana, chwilami absurdalna, ale chyba dlatego, że ten humor mnie nie chwyta to kończę bez zachwytu i trwałego śladu w pamięci.
Poczytywałam dość długo, i jeszcze nie przewróciłam ostatniej kartki, a już nie pamiętam początku, przeleciała zupełnie nie zostawiając śladu. Na obronę dodam, że nie zostawiła też śladu negatywnego (np. źle napisana, irytująca, zgrzytająca itp.). Właśnie nie, jest sprawnie napisana, chwilami absurdalna, ale chyba dlatego, że ten humor mnie nie chwyta to kończę bez zachwytu...
Lekka, przyjemna lektura. Krótka opowieść o rodzinie, przyjaźni, życiu i przede wszystkim dwóch starszych panach po sześćdziesiątce, siedzących w barze, rozmawiających o wszystkim i o niczym przy piwie. Spodziewałam się więcej komediowych wątków, aczkolwiek dla relaksu między innymi książkami, można przeczytać.
Lekka, przyjemna lektura. Krótka opowieść o rodzinie, przyjaźni, życiu i przede wszystkim dwóch starszych panach po sześćdziesiątce, siedzących w barze, rozmawiających o wszystkim i o niczym przy piwie. Spodziewałam się więcej komediowych wątków, aczkolwiek dla relaksu między innymi książkami, można przeczytać.
Ciężko stwierdzić o czym jest ta książka.
Luźne rozmowy przy piwie dwóch dziadków, pod koniec książki pojawia się coś na kształt fabuły (przeszczep itd).
Ciężko stwierdzić o czym jest ta książka.
Luźne rozmowy przy piwie dwóch dziadków, pod koniec książki pojawia się coś na kształt fabuły (przeszczep itd).
Jest okej. To sympatyczna książka, której lektura jest przyjemna i nie wymaga zbyt wiele skupienia, więc można ją czytać nawet jak się jest zmęczonym po pracy. Wprawdzie nie wniosła nic do mojego życia, nie zostanie ze mną na długo i za chwilę już nie będę pamiętał, o co w niej chodziło, ale z przyjemnością śledziłem zapasy dwóch starszych panów z życiem. "Okej" to słowo, które dla mnie opisuje ją najlepiej.
Jest okej. To sympatyczna książka, której lektura jest przyjemna i nie wymaga zbyt wiele skupienia, więc można ją czytać nawet jak się jest zmęczonym po pracy. Wprawdzie nie wniosła nic do mojego życia, nie zostanie ze mną na długo i za chwilę już nie będę pamiętał, o co w niej chodziło, ale z przyjemnością śledziłem zapasy dwóch starszych panów z życiem. "Okej"...
Perypetie 60-latka i jego kolegi. Zaczyna się od scenek rodzajowych, najczęściej przy piwie, potem jest trochę fabuły. Jak dla mnie średnia, ale można poświęcić jej popołudnie. Humor nie w moim stylu.
Perypetie 60-latka i jego kolegi. Zaczyna się od scenek rodzajowych, najczęściej przy piwie, potem jest trochę fabuły. Jak dla mnie średnia, ale można poświęcić jej popołudnie. Humor nie w moim stylu.
Arnošt i Evžen to dwóch przyjaciół, którzy są praktycznie nie rozłączni. Obaj panowie są po sześćdziesiątce, a większość swojego czasu spędzają popijając w Ciszy.
Zupełnie nie rozumiem tej książki, nie bawi mnie, w jej czytanie było dla mnie udręką.
Arnošt i Evžen to dwóch przyjaciół, którzy są praktycznie nie rozłączni. Obaj panowie są po sześćdziesiątce, a większość swojego czasu spędzają popijając w Ciszy.
Zupełnie nie rozumiem tej książki, nie bawi mnie, w jej czytanie było dla mnie udręką.
To moje pierwsze spotkanie z książką Petera Šabacha, lecz po przeczytaniu "Masłem do dołu" nie będzie z pewnością ostatnie. Tym bardziej, że mam u siebie książkę "Babcie" tego autora, ale jeszcze stoi na półce i czeka na swoją kolejkę. Sięgnięcie po tę książkę było spowodowane oczywiście wyglądem okładki, na szczęście zbytnio się nie zawiodłam. Co prawda już jakiś czas leżała na półce Legimi, ale ja czytam kilka książek jednocześnie i tak jakoś dłużej mi z tą zeszło.
"Po co ludzie ciągle pytają nas, jak się mamy, skoro tak naprawdę mają to gdzieś?"
Dwóch emerytowanych Czechów w praskiej gospodzie "Cisza" przy kuflu piwa rozprawiają o swoim i nie tylko swoim życiu. Tak zaczyna się czeski klimat tej książki, bo u nas nie ma takiego zwyczaju przesiadywania przyjaciół i znajomych przy piwku, nie ma takiej atmosfery, takiego klimatu.
Arnošt i Evžen to dwaj sześćdziesięciolatkowie, którzy są już na zasłużonej emeryturze, wiodą poukładane, może nieco nudne, ale przynajmniej spokojne życie. Ten pierwszy z zawodu jest bibliotekarzem i jego marzeniem jest otworzyć antykwariat. Ma całkiem spory zbiór książek, lecz mimo ułożenia ich na półkach, nie bardzo wie gdzie się która znajduje, gdy ktoś szuka jakiegoś konkretnego tytułu.
"Przedzierałem się przez kolejne tomy, za każdym razem tylko rzucając okiem, tyle, ze rzucenie okiem na książkę bywa bardzo zdradliwe, bo niektóre książki są zupełnie jak mięsożerne kwiatki."
Evžen jest artystą malarzem, chociaż obecnie całe dnie spędza w "Ciszy" i debatuje nad czeskim rogalikiem, czyli "rohlikiem", który z niewiadomych przyczyn zawsze spada masłem do dołu, taki jest złośliwy. Winę za to ponosi wg Evžena talerz, więc próbuje opatentować swój pomysł aby temu zapobiec.
Arnošt poza tym, że chce mieć antykwariat z prawdziwego zdarzenia bardzo często odwiedza ojca w szpitalu. Ojciec nie zawsze go poznaje, a nawet nie reaguje na jego opowieści. Bardzo lubi za to odwiedzać swoją córkę Julię, a właściwie to wnuka Mišę, z którym stara się spędzać dużo czasu.
Jest to książka o wielopokoleniowej rodzinie, bardzo lekka i dość ciekawa, z nutą ironii i humoru. Opowiada nam, że nie zawsze emerytura i starość to już koniec życia, że można się jeszcze cieszyć i bawić życiem. Gdy ma się przyjaciół i swoje pasje i marzenia to właśnie teraz jest czas na ich realizację.
Tych dwóch prześmiesznych emerytów ma całkiem inne spojrzenie na świat, niby humorystyczne, lecz im wcale nie jest do śmiechu. Każdy ma jakieś swoje kłopoty trzymane w tajemnicy i sekrety, o których mówić nie chce.
Czasem jest to komedia, czasem dramat. Jak to mówi się "czeski film", to tutaj pasuje czeski humor.
Polecam na poprawę humoru.
To moje pierwsze spotkanie z książką Petera Šabacha, lecz po przeczytaniu "Masłem do dołu" nie będzie z pewnością ostatnie. Tym bardziej, że mam u siebie książkę "Babcie" tego autora, ale jeszcze stoi na półce i czeka na swoją kolejkę. Sięgnięcie po tę książkę było spowodowane oczywiście wyglądem okładki, na szczęście zbytnio się nie zawiodłam. Co prawda już jakiś czas...
Czytałem tą książkę po raz drugi przez przypadek - ale tym bardziej się cieszyłem a koniec końców nie zawiodłem się na pamięci.
Spokojne życie mężczyzny "po przejściach" i czerpanie radości z życia "po czesku" - bez pogoni, morderstw etc.
Czytałem tą książkę po raz drugi przez przypadek - ale tym bardziej się cieszyłem a koniec końców nie zawiodłem się na pamięci.
Spokojne życie mężczyzny "po przejściach" i czerpanie radości z życia "po czesku" - bez pogoni, morderstw etc.
Miałam duże oczekiwania, chyba za duże. Nie zainteresowała mnie, nie rozbawiła, ani nie pobudziła do refleksji. Nie doczytałam do końca, ocenę uważam, że mogę wystawić, ponieważ nie spodziewam się, aby zadziało się coś nowego.
Nie odradzam czytania, bo napisana jest dobrze. Po prostu do mnie nie trafiła.
Miałam duże oczekiwania, chyba za duże. Nie zainteresowała mnie, nie rozbawiła, ani nie pobudziła do refleksji. Nie doczytałam do końca, ocenę uważam, że mogę wystawić, ponieważ nie spodziewam się, aby zadziało się coś nowego.
Nie odradzam czytania, bo napisana jest dobrze. Po prostu do mnie nie trafiła.
Arnošt i Evžen to dwaj sześćdziesięciolatkowie, wiodący poukładane, nieco nudne, ale przynajmniej spokojne życie. Ten pierwszy jest bibliotekarzem i prowadzi mały antykwariat. A właściwie próbuje go prowadzić, gdyż książki, chociaż równo poukładane na półkach, nigdy nie są tam, gdzie być powinny, to też gdy pojawia się klient, musi przyjść za kilka dni, gdy już Arnošt znajdzie pożądany przez niego tytuł. Wolne chwile spędza w domu starców, gdzie dotrzymuje towarzystwa swojemu ojcu, karmi go, czyta mu i prowadzi monolog, przekonany o tym, że stary ojciec nawet nie rozumie co się do niego mówi. Innym razem udaje się do swojej córki, by pobawić się z pięcioletnim wnukiem, Mišą, oraz kolejny raz utwierdzić się w przekonaniu, że niezbyt lubi swojego zięcia. Z kolei wolne wieczory spędza w barze Cisza, popijając piwo, unikając kontaktu z ze znajomymi, których uważa za idiotów, czasem coś zjada, ale najczęściej prowadzi ożywioną rozmowę z przyjacielem.
Książka Petra Šabacha (autora w Czechach bardzo popularnego), „Masłem do dołu”, to lekka i ciekawa powieść o tym, że życie nie musi kończyć się wraz z nadchodzącą starością. Autor prostym i przyjemnym językiem porusza wiele interesujących kwestii, dotyczących tak filozofii i literatury, jak i po prostu ludzkości i społeczeństwa, które nas otacza. Pojawia się tutaj i humor, prawdziwie czeski, i wielkie dramaty, lecz pokazane bez zbędnego patosu i tego apokaliptycznego klimatu, który tak często towarzyszy dramatycznym sytuacjom. A i główni bohaterowie – dwaj sympatyczni panowie, to bez wątpienia postacie, które mogłyby być naszymi ojcami czy dziadkami, a my taką postać rzeczy przyjęlibyśmy z czystą radością.
Dodatkowo już sama okładka sprawia, że ma się ochotę poznać treść książki, będąc ciekawym co też się w niej skrywa. Powieść tak grubością, jak i formatem, przypomina kanapkę, która zresztą jest i na okładce, a dodatkowo żółty kolor kojarzy się z tytułowym masłem. Mówiąc inaczej – czeski humor atakuje już od samego początku, zanim jeszcze rozpocznie się lekturę.
Po bardziej szczegółową recenzję zapraszam do siebie - https://kulturalnynihilista.pl/maslem-do-dolu-petr-sabach-czechy-cz-9/
Arnošt i Evžen to dwaj sześćdziesięciolatkowie, wiodący poukładane, nieco nudne, ale przynajmniej spokojne życie. Ten pierwszy jest bibliotekarzem i prowadzi mały antykwariat. A właściwie próbuje go prowadzić, gdyż książki, chociaż równo poukładane na półkach, nigdy nie są tam, gdzie być powinny, to też gdy pojawia się klient, musi przyjść za kilka dni, gdy już Arnošt...
Druga książka Sabacha i znów dobra zabawa. Arnost i Evzen, dwaj przyjaciele, sześćdziesięciolatkowie, pierwszy z nich to bibliotekarz, antykwariusz, drugi - malarz. Mają różne usposobienia, ich przyjaźń jest może trochę szorstka, ale mogą na siebie liczyć w potrzebie.
W knajpie Cisza piją kolejne piwa i rozmawiają o sprawach błahych i ważnych.
To urocza opowieść poprawiająca nastrój, w dodatku z pozytywnym przesłaniem.
Przy okazji dowiedziałam się, że wnuczka Tadeusza Różewicza jest tłumaczką literatury czeskiej.
Druga książka Sabacha i znów dobra zabawa. Arnost i Evzen, dwaj przyjaciele, sześćdziesięciolatkowie, pierwszy z nich to bibliotekarz, antykwariusz, drugi - malarz. Mają różne usposobienia, ich przyjaźń jest może trochę szorstka, ale mogą na siebie liczyć w potrzebie.
W knajpie Cisza piją kolejne piwa i rozmawiają o sprawach błahych i ważnych.
To urocza opowieść...
Prosta i ciepła opowieść o zwykłych ludziach. Jedni są ekscentrykami, inni są zwyczajni do bólu, ale wszyscy darzą się sympatią i szacunkiem, potrafią zachować dystans do siebie i do życia, dzięki czemu nawet wtedy, gdy przydarza się tragedia zamiast szukać winnego wszyscy grają do jednej bramki.
Prosta i ciepła opowieść o zwykłych ludziach. Jedni są ekscentrykami, inni są zwyczajni do bólu, ale wszyscy darzą się sympatią i szacunkiem, potrafią zachować dystans do siebie i do życia, dzięki czemu nawet wtedy, gdy przydarza się tragedia zamiast szukać winnego wszyscy grają do jednej bramki.
Jak zwykle nie zawiodłam się na Sabachu. Dostałam ciekawą, zabawną, czasem absurdalną opowieść. Polubiłam dwóch głównych bohaterów i chętnie przesiadywałem z nimi w Ciszy, popijając piwko.
Jak zwykle nie zawiodłam się na Sabachu. Dostałam ciekawą, zabawną, czasem absurdalną opowieść. Polubiłam dwóch głównych bohaterów i chętnie przesiadywałem z nimi w Ciszy, popijając piwko.
Jeżeli rogalik upada zawsze masłem do dołu, to trzeba coś wymyślić, żeby nie spadał. Tak samo jest z życiem- nawet będąc już emerytem trzeba przyjmować je aktywnie i dbać o to, by masełko było na górze. Nie gnuśnieć, nie narzekać, ale działać i dostrzegać pozytywy w każdej sytuacji.
Taką właśnie filozofię życiową prezentują dwaj seniorzy z powieści Petra Sabacha- Evzen i Arnost, którzy nie godzą się na to, żeby ich życie było jałowe i polegało tylko na biernym poddawaniu się temu, co nieuniknione. Są pełni energii i nie brakuje im pomysłów. Spotykają się w piwiarni Cisza i tam zabawnie komentują świat wokół siebie. Są trochę jak dwaj złośliwi tetrycy z "Muppet Show" siedzący w loży szyderców. Jednak ich podejście do egzystencji i codziennych spraw dalekie jest od stereotypowego malkontenctwa emerytów.
Książkę "Masłem do dołu" trudno nazwać powieścią w klasycznym rozumieniu tego słowa. To raczej zbiór anegdot, historyjek z życia bohaterów i ich bliskich. Każda z nich opatrzona jest lekką puentą. W życiu starszych panów nie dzieje się nic spektakularnego, ale sposób, w jaki o tym opowiadają zasługuje na uwagę. Bardzo ubawiła mnie opowieść o wyprawie na działkę, albo o przyłapaniu nielubianego zięcia na uprawianiu seksu z ukraińską sprzątaczką. Sceny wizyt w domu spokojnej starości u cierpiącego na demencję ojca Arnosta też są niezapomniane- wzruszające i śmieszne jednocześnie.
Nawet historia z wypadkiem ukochanego wnuczka i pobytem z nim w szpitalu zaskakuje i prowadzi do nieoczekiwanego finału.
Ta książka to typowy przykład czeskiego humoru- lekkiego i niewymuszonego. To także próba ukazania życia człowieka w wieku emerytalnym w sposób odmienny od schematów. To czas, kiedy można pozwolić sobie na pewien dystans do świata, kiedy zauważa się w rzeczywistości absurdy, kiedy chce się jeszcze wycisnąć z życia co się da. Bohaterom minipowieści Petra Sabacha udaje się to nadzwyczaj dobrze.
Jeżeli rogalik upada zawsze masłem do dołu, to trzeba coś wymyślić, żeby nie spadał. Tak samo jest z życiem- nawet będąc już emerytem trzeba przyjmować je aktywnie i dbać o to, by masełko było na górze. Nie gnuśnieć, nie narzekać, ale działać i dostrzegać pozytywy w każdej sytuacji.
Taką właśnie filozofię życiową prezentują dwaj seniorzy z powieści Petra Sabacha- Evzen i...
Tzw. czeski humor już chyba na zawsze pozostanie tym stereotypem, którego absolutnie zmieniać ani podważać nie trzeba. Specyficzny klimat komizmu naszych południowych sąsiadów znany jest nam nie od dziś, o czym niech świadczy bogata filmografia czy literatura obecna na polskim rynku. Wyjazdy turystyczno-handlowe też pozwoliły Polakom na zapoznanie się z obyczajowością i interesującym klimatem kiedyś Czechosłowacji, dzisiaj Czech i Słowacji.
Książeczka Petra Sabacha jest zbiorem nietypowych anegdot, humoru sytuacyjnego ale też gdzieniegdzie przemyconej życiowej prawdy, które sprawiają, że na twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Opowieść o dwóch starszych przyjaciołach, z których jeden jest jak ogień a drugi to woda, ich perypetiach dnia codziennego, miłości i wzajemnej lojalności mogą być dla niejednego z nas prawdziwą lekcją.
Książeczka niewielkich rozmiarów, napisana żywym, prostym językiem jest jak powiew świeżego powietrza, którego warto mocno zaczerpnąć by nabrać sił na kolejny dzień.
Serdecznie polecam.
Tzw. czeski humor już chyba na zawsze pozostanie tym stereotypem, którego absolutnie zmieniać ani podważać nie trzeba. Specyficzny klimat komizmu naszych południowych sąsiadów znany jest nam nie od dziś, o czym niech świadczy bogata filmografia czy literatura obecna na polskim rynku. Wyjazdy turystyczno-handlowe też pozwoliły Polakom na zapoznanie się z obyczajowością i...
Kupiłam tą książkę zupełnie w ciemno. Przyciągnął mnie tytuł, ciekawa okładka, kilka przeczytanych na szybko pozytywnych opinii i znaczna obniżka ceny ;). I jak to często bywa, w ten oto sposób, całkiem przypadkowo, trafiłam na bardzo interesującą lekturę. Z pewnością nie będzie to moja ostatnia pozycja tego autora. Zaciekawił mnie swoim stylem na tyle, że mam ochotę poznać kolejne książki spod jego pióra. Krótka, prosta, a jednak wciągająca. Mnie urzekła. Polecam.
Kupiłam tą książkę zupełnie w ciemno. Przyciągnął mnie tytuł, ciekawa okładka, kilka przeczytanych na szybko pozytywnych opinii i znaczna obniżka ceny ;). I jak to często bywa, w ten oto sposób, całkiem przypadkowo, trafiłam na bardzo interesującą lekturę. Z pewnością nie będzie to moja ostatnia pozycja tego autora. Zaciekawił mnie swoim stylem na tyle, że mam ochotę poznać...
To moje pierwsze spotkanie z czeską literaturą i teraz wiem, że nie ostatnie, mam kilka autorów i tytułów na oku, a "Masłem do dołu" pasowała do Binga i dzięki temu wiem, że czeski humor mi podpasował. To książka satyryczna z ukrytym dnem. Przyjemne, lekkie czytadełko, zabawne z przesłaniem. Takie życiowe z nutką satyry i bardzo mi się podobało.
Coś czuję, że zakocham się w czeskiej literaturze. Czeski humor zajmie miejsce obok angielskiego, którego uwielbiam.
To moje pierwsze spotkanie z czeską literaturą i teraz wiem, że nie ostatnie, mam kilka autorów i tytułów na oku, a "Masłem do dołu" pasowała do Binga i dzięki temu wiem, że czeski humor mi podpasował. To książka satyryczna z ukrytym dnem. Przyjemne, lekkie czytadełko, zabawne z przesłaniem. Takie życiowe z nutką satyry i bardzo mi się podobało.
"Myśl przewodnia jest prosta, ale cała reszta skomplikowana. Tak jak w życiu.”
Czytanie książki sprawiło mi wielką radość i przyjemność, świetnie się przy niej bawiłam, nawet nie wiedziałam, kiedy nagle dotarłam do ostatniej strony, zawiedziona, że to już koniec, a wierzcie, chciałam jeszcze więcej. Najlepsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Petra Šabacha. Na Bookendorfinie przybliżyłam niedawno „Babcie”, a trzy lata temu „Dowód osobisty”. Przy „Masłem do dołu” uśmiałam się najszczerzej i najwięcej, nawiązałam bliską więź z kreatywnymi pomysłami autora, swobodnie przekonałam się do ciepłej i refleksyjnej odsłony minipowieści. Uwielbiam wyostrzony zmysł obserwacji otoczenia, postępujących zmian społecznych, wyłapywanie kontekstu sytuacyjnego, przywoływanie barw relacji między bliskimi, uwypuklanie cech natury człowieka i serdeczne przedstawianie bolączek starszego wieku. Fantastycznie zapoznawałam się ze szkicami życia efektownie zaprawionymi celnymi spostrzeżeniami dotyczącymi tylko pozornie zwyczajnej codzienności.
Opowieść o dwóch przekonująco sprofilowanych sześćdziesięciolatkach, ciekawej barwie losów, szczerej przyjaźni, wsparcia w różnych aspektach. Szalone pomysły wypełniają ich głowy, bez względu na ograniczenia wieku, cudowne chwytają się życia, czerpią z niego garściami, okazują przy tym szacunek wobec drugiego człowieka. Na każdym kroku wywołujące uśmiech scenki, żartobliwe anegdoty, komiczne sytuacje. Podane w przyjaznej formie, bez długich opisów, ale na tyle uszczegółowionych, by znakomicie oddziaływały na wyobraźnię. Nie ma mowy, aby nie wybuchnąć głośnym śmiechem śledząc rozmowy dwóch starszych panów, obserwowania ich jakże często absurdalnych zachowań i naznaczonych przekornością postaw. Kilka dialogów to perełki rewelacyjnego humoru, fantastycznie odkrywające siły i słabości ludzkich charakterów.
Scena z podróży pociągiem na długo pozostanie mi w pamięci, przywołuje szalenie sympatyczne barwy. Podobnie jak przygotowania do apokalipsy, dziwne koleje malowanych drzwi, czy kontekst podwójnej operacji przeszczepu skóry. Życie to nie tylko zabawne sytuacje, ale również kolekcja ponurych cech niektórych dni. Słodko-gorzki koloryt opieki nad schorowanym ojcem, terroryzm w realnym wymiarze, bolesne cienie rozwodu. Szeroki rozstrzał tematyczny poruszanych zagadnień sprawia, że szybko odnajdujemy wspólne nici z naszymi doświadczeniami, czasem bliskie, kiedy indziej coś przypominające, albo ukazujące rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Rewelacyjnie zrelaksowałam się, książkę pochłonęłam na raz, poczułam moc odczarowania ponurych kolorów wczesnej starości i przywołania pozytywnych skojarzeń, polecam na miłe wieczorne czytanie.
Bookendorfina.pl
"Myśl przewodnia jest prosta, ale cała reszta skomplikowana. Tak jak w życiu.”
Czytanie książki sprawiło mi wielką radość i przyjemność, świetnie się przy niej bawiłam, nawet nie wiedziałam, kiedy nagle dotarłam do ostatniej strony, zawiedziona, że to już koniec, a wierzcie, chciałam jeszcze więcej. Najlepsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Petra Šabacha. Na...
Książka trochę leżała na półce Legimi, jakoś pierwsze strony nie zapowiadały tak przyjemnej lektury. Dalej panowie Ewżen i Arnost budzą moją sympatię i aż szkoda, że książka się tak szybko kończy.
Książka trochę leżała na półce Legimi, jakoś pierwsze strony nie zapowiadały tak przyjemnej lektury. Dalej panowie Ewżen i Arnost budzą moją sympatię i aż szkoda, że książka się tak szybko kończy.
Daje radę. Historia witalnych, acz zmęczonych już nieco życiem dwóch przyjaciół. Piwo, knajpy, książki i kobiety, a to wszystko w najpiękniejszym kraju swiata. Sabach to moje tegoroczne odkrycie. Podobnie jak i wydawnictwo Afera.
Daje radę. Historia witalnych, acz zmęczonych już nieco życiem dwóch przyjaciół. Piwo, knajpy, książki i kobiety, a to wszystko w najpiękniejszym kraju swiata. Sabach to moje tegoroczne odkrycie. Podobnie jak i wydawnictwo Afera.
Rzuciłam okiem tylko na tę książkę, „ tyle że rzucenie okiem na książkę bywa bardzo zdradliwe, bo niektóre są zupełnie jak mięsożerne krewetki.”I tak było z tą. Pochłonęła mnie ta lektura, której głównymi bohaterami są dwaj sześćdziesięciolatkowie Arnośt i Evźen, a tłem, które będzie tworzyć te historię, innowacyjny projekt talerza, na którym rogalik nie będzie się wykopyrtać masłem do dołu. Brak tu nudy, stabilizacji, moralizatorstwa. Jest za to kreatywność, przyjaźń i zrozumienie. To wszystko okraszone, jak pyzy skwarkami, znakomitym humorem, który dokonał niemożliwego. Czytając tę książkę pełną refleksji i życiowych mądrości, rżałam ze śmiechu. Tego mi było trzeba. Bardzo polecam.
„Dopiero teraz kasjerka łaskawie unosi swoje zmęczone życiem powieki, robi to powoli, ze starannie wyuczoną cierpliwością, nabytą podczas lat praktyki w komunikacji z debilami najcięższego kalibru”.
„Czas staje w miejscu i ma nas w garści. W takich chwilach dociera do człowieka, jaki z czasu bezlitosny łotr i ile zna trików".
Rzuciłam okiem tylko na tę książkę, „ tyle że rzucenie okiem na książkę bywa bardzo zdradliwe, bo niektóre są zupełnie jak mięsożerne krewetki.”I tak było z tą. Pochłonęła mnie ta lektura, której głównymi bohaterami są dwaj sześćdziesięciolatkowie Arnośt i Evźen, a tłem, które będzie tworzyć te historię, innowacyjny projekt talerza, na którym rogalik nie będzie się...
Dla mnie to trochę współcześniejsza wersja "Chalupáři" :).
Dla mnie to trochę współcześniejsza wersja "Chalupáři" :).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie średnia - fakt, że było parę absurdalnych sytuacji czy dialogów przy których nawet się uśmiechnęłam; ale całościowo myślę że pijackie dialogi (które są w zasadzie podlanym alkoholem wylewem frustracji) czy różne dziwne rzeczy robione przez bohaterów po alkoholu są dla mnie bardziej żenujące niż śmieszne. Pod koniec książki pojawia się nawet coś w stylu fabuły, a i alkoholu jest mniej, więc końcówkę czytało mi się lepiej.
Ogólnie można przeczytać na leżaku nad jeziorem ale nie sądzę żebym sięgnęła po inną książkę tego autora.
Dla mnie średnia - fakt, że było parę absurdalnych sytuacji czy dialogów przy których nawet się uśmiechnęłam; ale całościowo myślę że pijackie dialogi (które są w zasadzie podlanym alkoholem wylewem frustracji) czy różne dziwne rzeczy robione przez bohaterów po alkoholu są dla mnie bardziej żenujące niż śmieszne. Pod koniec książki pojawia się nawet coś w stylu fabuły, a i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo pewnego momentu snuje się ta czeska opowiastka i nie dostarcza większych wzruszeń.
Potem jednak panowie postanawiają zasadzić na działce 6 kilo ziemniaków i mniej więcej w tym momencie autor wsadza nas na kolejkę górską. Można i pośmiać się na głos i nieco wzruszyć. Poczuć się przytłoczonym winą jak główny bohater też można.
Polecam. A dla tych co potrafią, polecam od czasu do czasu wyobrazić sobie, jakby to wszystko wyglądało w czeskim serialu z oryginalną ścieżką dźwiękową.
Do pewnego momentu snuje się ta czeska opowiastka i nie dostarcza większych wzruszeń.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPotem jednak panowie postanawiają zasadzić na działce 6 kilo ziemniaków i mniej więcej w tym momencie autor wsadza nas na kolejkę górską. Można i pośmiać się na głos i nieco wzruszyć. Poczuć się przytłoczonym winą jak główny bohater też można.
Polecam. A dla tych co potrafią, polecam od...
Poczytywałam dość długo, i jeszcze nie przewróciłam ostatniej kartki, a już nie pamiętam początku, przeleciała zupełnie nie zostawiając śladu. Na obronę dodam, że nie zostawiła też śladu negatywnego (np. źle napisana, irytująca, zgrzytająca itp.). Właśnie nie, jest sprawnie napisana, chwilami absurdalna, ale chyba dlatego, że ten humor mnie nie chwyta to kończę bez zachwytu i trwałego śladu w pamięci.
Poczytywałam dość długo, i jeszcze nie przewróciłam ostatniej kartki, a już nie pamiętam początku, przeleciała zupełnie nie zostawiając śladu. Na obronę dodam, że nie zostawiła też śladu negatywnego (np. źle napisana, irytująca, zgrzytająca itp.). Właśnie nie, jest sprawnie napisana, chwilami absurdalna, ale chyba dlatego, że ten humor mnie nie chwyta to kończę bez zachwytu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka, przyjemna lektura. Krótka opowieść o rodzinie, przyjaźni, życiu i przede wszystkim dwóch starszych panach po sześćdziesiątce, siedzących w barze, rozmawiających o wszystkim i o niczym przy piwie. Spodziewałam się więcej komediowych wątków, aczkolwiek dla relaksu między innymi książkami, można przeczytać.
Lekka, przyjemna lektura. Krótka opowieść o rodzinie, przyjaźni, życiu i przede wszystkim dwóch starszych panach po sześćdziesiątce, siedzących w barze, rozmawiających o wszystkim i o niczym przy piwie. Spodziewałam się więcej komediowych wątków, aczkolwiek dla relaksu między innymi książkami, można przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko stwierdzić o czym jest ta książka.
Luźne rozmowy przy piwie dwóch dziadków, pod koniec książki pojawia się coś na kształt fabuły (przeszczep itd).
Ciężko stwierdzić o czym jest ta książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLuźne rozmowy przy piwie dwóch dziadków, pod koniec książki pojawia się coś na kształt fabuły (przeszczep itd).
Jest okej. To sympatyczna książka, której lektura jest przyjemna i nie wymaga zbyt wiele skupienia, więc można ją czytać nawet jak się jest zmęczonym po pracy. Wprawdzie nie wniosła nic do mojego życia, nie zostanie ze mną na długo i za chwilę już nie będę pamiętał, o co w niej chodziło, ale z przyjemnością śledziłem zapasy dwóch starszych panów z życiem. "Okej" to słowo, które dla mnie opisuje ją najlepiej.
Jest okej. To sympatyczna książka, której lektura jest przyjemna i nie wymaga zbyt wiele skupienia, więc można ją czytać nawet jak się jest zmęczonym po pracy. Wprawdzie nie wniosła nic do mojego życia, nie zostanie ze mną na długo i za chwilę już nie będę pamiętał, o co w niej chodziło, ale z przyjemnością śledziłem zapasy dwóch starszych panów z życiem. "Okej"...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPerypetie 60-latka i jego kolegi. Zaczyna się od scenek rodzajowych, najczęściej przy piwie, potem jest trochę fabuły. Jak dla mnie średnia, ale można poświęcić jej popołudnie. Humor nie w moim stylu.
Perypetie 60-latka i jego kolegi. Zaczyna się od scenek rodzajowych, najczęściej przy piwie, potem jest trochę fabuły. Jak dla mnie średnia, ale można poświęcić jej popołudnie. Humor nie w moim stylu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Bo to Czechy właśnie"
"Bo to Czechy właśnie"
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArnošt i Evžen to dwóch przyjaciół, którzy są praktycznie nie rozłączni. Obaj panowie są po sześćdziesiątce, a większość swojego czasu spędzają popijając w Ciszy.
Zupełnie nie rozumiem tej książki, nie bawi mnie, w jej czytanie było dla mnie udręką.
Arnošt i Evžen to dwóch przyjaciół, którzy są praktycznie nie rozłączni. Obaj panowie są po sześćdziesiątce, a większość swojego czasu spędzają popijając w Ciszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie nie rozumiem tej książki, nie bawi mnie, w jej czytanie było dla mnie udręką.
Świetny czeski klimacik. Bardzo hrabalowe, ale to nie przeszkadza. Polecam
Świetny czeski klimacik. Bardzo hrabalowe, ale to nie przeszkadza. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzescy autorzy nie zawodzą. Historia z przeszczepem skóry świetna!
Czescy autorzy nie zawodzą. Historia z przeszczepem skóry świetna!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Momenty były". Jednak było ich za mało mało, żeby ocena mogła być wyższa. Możliwe jest też, że "nie łapię" czeskiego poczucia humoru.
"Momenty były". Jednak było ich za mało mało, żeby ocena mogła być wyższa. Możliwe jest też, że "nie łapię" czeskiego poczucia humoru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z książką Petera Šabacha, lecz po przeczytaniu "Masłem do dołu" nie będzie z pewnością ostatnie. Tym bardziej, że mam u siebie książkę "Babcie" tego autora, ale jeszcze stoi na półce i czeka na swoją kolejkę. Sięgnięcie po tę książkę było spowodowane oczywiście wyglądem okładki, na szczęście zbytnio się nie zawiodłam. Co prawda już jakiś czas leżała na półce Legimi, ale ja czytam kilka książek jednocześnie i tak jakoś dłużej mi z tą zeszło.
"Po co ludzie ciągle pytają nas, jak się mamy, skoro tak naprawdę mają to gdzieś?"
Dwóch emerytowanych Czechów w praskiej gospodzie "Cisza" przy kuflu piwa rozprawiają o swoim i nie tylko swoim życiu. Tak zaczyna się czeski klimat tej książki, bo u nas nie ma takiego zwyczaju przesiadywania przyjaciół i znajomych przy piwku, nie ma takiej atmosfery, takiego klimatu.
Arnošt i Evžen to dwaj sześćdziesięciolatkowie, którzy są już na zasłużonej emeryturze, wiodą poukładane, może nieco nudne, ale przynajmniej spokojne życie. Ten pierwszy z zawodu jest bibliotekarzem i jego marzeniem jest otworzyć antykwariat. Ma całkiem spory zbiór książek, lecz mimo ułożenia ich na półkach, nie bardzo wie gdzie się która znajduje, gdy ktoś szuka jakiegoś konkretnego tytułu.
"Przedzierałem się przez kolejne tomy, za każdym razem tylko rzucając okiem, tyle, ze rzucenie okiem na książkę bywa bardzo zdradliwe, bo niektóre książki są zupełnie jak mięsożerne kwiatki."
Evžen jest artystą malarzem, chociaż obecnie całe dnie spędza w "Ciszy" i debatuje nad czeskim rogalikiem, czyli "rohlikiem", który z niewiadomych przyczyn zawsze spada masłem do dołu, taki jest złośliwy. Winę za to ponosi wg Evžena talerz, więc próbuje opatentować swój pomysł aby temu zapobiec.
Arnošt poza tym, że chce mieć antykwariat z prawdziwego zdarzenia bardzo często odwiedza ojca w szpitalu. Ojciec nie zawsze go poznaje, a nawet nie reaguje na jego opowieści. Bardzo lubi za to odwiedzać swoją córkę Julię, a właściwie to wnuka Mišę, z którym stara się spędzać dużo czasu.
Jest to książka o wielopokoleniowej rodzinie, bardzo lekka i dość ciekawa, z nutą ironii i humoru. Opowiada nam, że nie zawsze emerytura i starość to już koniec życia, że można się jeszcze cieszyć i bawić życiem. Gdy ma się przyjaciół i swoje pasje i marzenia to właśnie teraz jest czas na ich realizację.
Tych dwóch prześmiesznych emerytów ma całkiem inne spojrzenie na świat, niby humorystyczne, lecz im wcale nie jest do śmiechu. Każdy ma jakieś swoje kłopoty trzymane w tajemnicy i sekrety, o których mówić nie chce.
Czasem jest to komedia, czasem dramat. Jak to mówi się "czeski film", to tutaj pasuje czeski humor.
Polecam na poprawę humoru.
To moje pierwsze spotkanie z książką Petera Šabacha, lecz po przeczytaniu "Masłem do dołu" nie będzie z pewnością ostatnie. Tym bardziej, że mam u siebie książkę "Babcie" tego autora, ale jeszcze stoi na półce i czeka na swoją kolejkę. Sięgnięcie po tę książkę było spowodowane oczywiście wyglądem okładki, na szczęście zbytnio się nie zawiodłam. Co prawda już jakiś czas...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem tą książkę po raz drugi przez przypadek - ale tym bardziej się cieszyłem a koniec końców nie zawiodłem się na pamięci.
Spokojne życie mężczyzny "po przejściach" i czerpanie radości z życia "po czesku" - bez pogoni, morderstw etc.
Czytałem tą książkę po raz drugi przez przypadek - ale tym bardziej się cieszyłem a koniec końców nie zawiodłem się na pamięci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpokojne życie mężczyzny "po przejściach" i czerpanie radości z życia "po czesku" - bez pogoni, morderstw etc.
Miałam duże oczekiwania, chyba za duże. Nie zainteresowała mnie, nie rozbawiła, ani nie pobudziła do refleksji. Nie doczytałam do końca, ocenę uważam, że mogę wystawić, ponieważ nie spodziewam się, aby zadziało się coś nowego.
Nie odradzam czytania, bo napisana jest dobrze. Po prostu do mnie nie trafiła.
Miałam duże oczekiwania, chyba za duże. Nie zainteresowała mnie, nie rozbawiła, ani nie pobudziła do refleksji. Nie doczytałam do końca, ocenę uważam, że mogę wystawić, ponieważ nie spodziewam się, aby zadziało się coś nowego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie odradzam czytania, bo napisana jest dobrze. Po prostu do mnie nie trafiła.
Arnošt i Evžen to dwaj sześćdziesięciolatkowie, wiodący poukładane, nieco nudne, ale przynajmniej spokojne życie. Ten pierwszy jest bibliotekarzem i prowadzi mały antykwariat. A właściwie próbuje go prowadzić, gdyż książki, chociaż równo poukładane na półkach, nigdy nie są tam, gdzie być powinny, to też gdy pojawia się klient, musi przyjść za kilka dni, gdy już Arnošt znajdzie pożądany przez niego tytuł. Wolne chwile spędza w domu starców, gdzie dotrzymuje towarzystwa swojemu ojcu, karmi go, czyta mu i prowadzi monolog, przekonany o tym, że stary ojciec nawet nie rozumie co się do niego mówi. Innym razem udaje się do swojej córki, by pobawić się z pięcioletnim wnukiem, Mišą, oraz kolejny raz utwierdzić się w przekonaniu, że niezbyt lubi swojego zięcia. Z kolei wolne wieczory spędza w barze Cisza, popijając piwo, unikając kontaktu z ze znajomymi, których uważa za idiotów, czasem coś zjada, ale najczęściej prowadzi ożywioną rozmowę z przyjacielem.
Książka Petra Šabacha (autora w Czechach bardzo popularnego), „Masłem do dołu”, to lekka i ciekawa powieść o tym, że życie nie musi kończyć się wraz z nadchodzącą starością. Autor prostym i przyjemnym językiem porusza wiele interesujących kwestii, dotyczących tak filozofii i literatury, jak i po prostu ludzkości i społeczeństwa, które nas otacza. Pojawia się tutaj i humor, prawdziwie czeski, i wielkie dramaty, lecz pokazane bez zbędnego patosu i tego apokaliptycznego klimatu, który tak często towarzyszy dramatycznym sytuacjom. A i główni bohaterowie – dwaj sympatyczni panowie, to bez wątpienia postacie, które mogłyby być naszymi ojcami czy dziadkami, a my taką postać rzeczy przyjęlibyśmy z czystą radością.
Dodatkowo już sama okładka sprawia, że ma się ochotę poznać treść książki, będąc ciekawym co też się w niej skrywa. Powieść tak grubością, jak i formatem, przypomina kanapkę, która zresztą jest i na okładce, a dodatkowo żółty kolor kojarzy się z tytułowym masłem. Mówiąc inaczej – czeski humor atakuje już od samego początku, zanim jeszcze rozpocznie się lekturę.
Po bardziej szczegółową recenzję zapraszam do siebie - https://kulturalnynihilista.pl/maslem-do-dolu-petr-sabach-czechy-cz-9/
Arnošt i Evžen to dwaj sześćdziesięciolatkowie, wiodący poukładane, nieco nudne, ale przynajmniej spokojne życie. Ten pierwszy jest bibliotekarzem i prowadzi mały antykwariat. A właściwie próbuje go prowadzić, gdyż książki, chociaż równo poukładane na półkach, nigdy nie są tam, gdzie być powinny, to też gdy pojawia się klient, musi przyjść za kilka dni, gdy już Arnošt...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga książka Sabacha i znów dobra zabawa. Arnost i Evzen, dwaj przyjaciele, sześćdziesięciolatkowie, pierwszy z nich to bibliotekarz, antykwariusz, drugi - malarz. Mają różne usposobienia, ich przyjaźń jest może trochę szorstka, ale mogą na siebie liczyć w potrzebie.
W knajpie Cisza piją kolejne piwa i rozmawiają o sprawach błahych i ważnych.
To urocza opowieść poprawiająca nastrój, w dodatku z pozytywnym przesłaniem.
Przy okazji dowiedziałam się, że wnuczka Tadeusza Różewicza jest tłumaczką literatury czeskiej.
Druga książka Sabacha i znów dobra zabawa. Arnost i Evzen, dwaj przyjaciele, sześćdziesięciolatkowie, pierwszy z nich to bibliotekarz, antykwariusz, drugi - malarz. Mają różne usposobienia, ich przyjaźń jest może trochę szorstka, ale mogą na siebie liczyć w potrzebie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW knajpie Cisza piją kolejne piwa i rozmawiają o sprawach błahych i ważnych.
To urocza opowieść...
Prosta i ciepła opowieść o zwykłych ludziach. Jedni są ekscentrykami, inni są zwyczajni do bólu, ale wszyscy darzą się sympatią i szacunkiem, potrafią zachować dystans do siebie i do życia, dzięki czemu nawet wtedy, gdy przydarza się tragedia zamiast szukać winnego wszyscy grają do jednej bramki.
Prosta i ciepła opowieść o zwykłych ludziach. Jedni są ekscentrykami, inni są zwyczajni do bólu, ale wszyscy darzą się sympatią i szacunkiem, potrafią zachować dystans do siebie i do życia, dzięki czemu nawet wtedy, gdy przydarza się tragedia zamiast szukać winnego wszyscy grają do jednej bramki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zwykle nie zawiodłam się na Sabachu. Dostałam ciekawą, zabawną, czasem absurdalną opowieść. Polubiłam dwóch głównych bohaterów i chętnie przesiadywałem z nimi w Ciszy, popijając piwko.
Jak zwykle nie zawiodłam się na Sabachu. Dostałam ciekawą, zabawną, czasem absurdalną opowieść. Polubiłam dwóch głównych bohaterów i chętnie przesiadywałem z nimi w Ciszy, popijając piwko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli rogalik upada zawsze masłem do dołu, to trzeba coś wymyślić, żeby nie spadał. Tak samo jest z życiem- nawet będąc już emerytem trzeba przyjmować je aktywnie i dbać o to, by masełko było na górze. Nie gnuśnieć, nie narzekać, ale działać i dostrzegać pozytywy w każdej sytuacji.
Taką właśnie filozofię życiową prezentują dwaj seniorzy z powieści Petra Sabacha- Evzen i Arnost, którzy nie godzą się na to, żeby ich życie było jałowe i polegało tylko na biernym poddawaniu się temu, co nieuniknione. Są pełni energii i nie brakuje im pomysłów. Spotykają się w piwiarni Cisza i tam zabawnie komentują świat wokół siebie. Są trochę jak dwaj złośliwi tetrycy z "Muppet Show" siedzący w loży szyderców. Jednak ich podejście do egzystencji i codziennych spraw dalekie jest od stereotypowego malkontenctwa emerytów.
Książkę "Masłem do dołu" trudno nazwać powieścią w klasycznym rozumieniu tego słowa. To raczej zbiór anegdot, historyjek z życia bohaterów i ich bliskich. Każda z nich opatrzona jest lekką puentą. W życiu starszych panów nie dzieje się nic spektakularnego, ale sposób, w jaki o tym opowiadają zasługuje na uwagę. Bardzo ubawiła mnie opowieść o wyprawie na działkę, albo o przyłapaniu nielubianego zięcia na uprawianiu seksu z ukraińską sprzątaczką. Sceny wizyt w domu spokojnej starości u cierpiącego na demencję ojca Arnosta też są niezapomniane- wzruszające i śmieszne jednocześnie.
Nawet historia z wypadkiem ukochanego wnuczka i pobytem z nim w szpitalu zaskakuje i prowadzi do nieoczekiwanego finału.
Ta książka to typowy przykład czeskiego humoru- lekkiego i niewymuszonego. To także próba ukazania życia człowieka w wieku emerytalnym w sposób odmienny od schematów. To czas, kiedy można pozwolić sobie na pewien dystans do świata, kiedy zauważa się w rzeczywistości absurdy, kiedy chce się jeszcze wycisnąć z życia co się da. Bohaterom minipowieści Petra Sabacha udaje się to nadzwyczaj dobrze.
Jeżeli rogalik upada zawsze masłem do dołu, to trzeba coś wymyślić, żeby nie spadał. Tak samo jest z życiem- nawet będąc już emerytem trzeba przyjmować je aktywnie i dbać o to, by masełko było na górze. Nie gnuśnieć, nie narzekać, ale działać i dostrzegać pozytywy w każdej sytuacji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaką właśnie filozofię życiową prezentują dwaj seniorzy z powieści Petra Sabacha- Evzen i...
Tzw. czeski humor już chyba na zawsze pozostanie tym stereotypem, którego absolutnie zmieniać ani podważać nie trzeba. Specyficzny klimat komizmu naszych południowych sąsiadów znany jest nam nie od dziś, o czym niech świadczy bogata filmografia czy literatura obecna na polskim rynku. Wyjazdy turystyczno-handlowe też pozwoliły Polakom na zapoznanie się z obyczajowością i interesującym klimatem kiedyś Czechosłowacji, dzisiaj Czech i Słowacji.
Książeczka Petra Sabacha jest zbiorem nietypowych anegdot, humoru sytuacyjnego ale też gdzieniegdzie przemyconej życiowej prawdy, które sprawiają, że na twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Opowieść o dwóch starszych przyjaciołach, z których jeden jest jak ogień a drugi to woda, ich perypetiach dnia codziennego, miłości i wzajemnej lojalności mogą być dla niejednego z nas prawdziwą lekcją.
Książeczka niewielkich rozmiarów, napisana żywym, prostym językiem jest jak powiew świeżego powietrza, którego warto mocno zaczerpnąć by nabrać sił na kolejny dzień.
Serdecznie polecam.
Tzw. czeski humor już chyba na zawsze pozostanie tym stereotypem, którego absolutnie zmieniać ani podważać nie trzeba. Specyficzny klimat komizmu naszych południowych sąsiadów znany jest nam nie od dziś, o czym niech świadczy bogata filmografia czy literatura obecna na polskim rynku. Wyjazdy turystyczno-handlowe też pozwoliły Polakom na zapoznanie się z obyczajowością i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezła, ale dla mnie to trochę wymuszony humor. Nie będę oceniać, bo chyba ten rodzaj książki mi nie przypadł do gustu.
Niezła, ale dla mnie to trochę wymuszony humor. Nie będę oceniać, bo chyba ten rodzaj książki mi nie przypadł do gustu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam tą książkę zupełnie w ciemno. Przyciągnął mnie tytuł, ciekawa okładka, kilka przeczytanych na szybko pozytywnych opinii i znaczna obniżka ceny ;). I jak to często bywa, w ten oto sposób, całkiem przypadkowo, trafiłam na bardzo interesującą lekturę. Z pewnością nie będzie to moja ostatnia pozycja tego autora. Zaciekawił mnie swoim stylem na tyle, że mam ochotę poznać kolejne książki spod jego pióra. Krótka, prosta, a jednak wciągająca. Mnie urzekła. Polecam.
Kupiłam tą książkę zupełnie w ciemno. Przyciągnął mnie tytuł, ciekawa okładka, kilka przeczytanych na szybko pozytywnych opinii i znaczna obniżka ceny ;). I jak to często bywa, w ten oto sposób, całkiem przypadkowo, trafiłam na bardzo interesującą lekturę. Z pewnością nie będzie to moja ostatnia pozycja tego autora. Zaciekawił mnie swoim stylem na tyle, że mam ochotę poznać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z czeską literaturą i teraz wiem, że nie ostatnie, mam kilka autorów i tytułów na oku, a "Masłem do dołu" pasowała do Binga i dzięki temu wiem, że czeski humor mi podpasował. To książka satyryczna z ukrytym dnem. Przyjemne, lekkie czytadełko, zabawne z przesłaniem. Takie życiowe z nutką satyry i bardzo mi się podobało.
Coś czuję, że zakocham się w czeskiej literaturze. Czeski humor zajmie miejsce obok angielskiego, którego uwielbiam.
To moje pierwsze spotkanie z czeską literaturą i teraz wiem, że nie ostatnie, mam kilka autorów i tytułów na oku, a "Masłem do dołu" pasowała do Binga i dzięki temu wiem, że czeski humor mi podpasował. To książka satyryczna z ukrytym dnem. Przyjemne, lekkie czytadełko, zabawne z przesłaniem. Takie życiowe z nutką satyry i bardzo mi się podobało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCoś czuję, że zakocham się...
"Myśl przewodnia jest prosta, ale cała reszta skomplikowana. Tak jak w życiu.”
Czytanie książki sprawiło mi wielką radość i przyjemność, świetnie się przy niej bawiłam, nawet nie wiedziałam, kiedy nagle dotarłam do ostatniej strony, zawiedziona, że to już koniec, a wierzcie, chciałam jeszcze więcej. Najlepsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Petra Šabacha. Na Bookendorfinie przybliżyłam niedawno „Babcie”, a trzy lata temu „Dowód osobisty”. Przy „Masłem do dołu” uśmiałam się najszczerzej i najwięcej, nawiązałam bliską więź z kreatywnymi pomysłami autora, swobodnie przekonałam się do ciepłej i refleksyjnej odsłony minipowieści. Uwielbiam wyostrzony zmysł obserwacji otoczenia, postępujących zmian społecznych, wyłapywanie kontekstu sytuacyjnego, przywoływanie barw relacji między bliskimi, uwypuklanie cech natury człowieka i serdeczne przedstawianie bolączek starszego wieku. Fantastycznie zapoznawałam się ze szkicami życia efektownie zaprawionymi celnymi spostrzeżeniami dotyczącymi tylko pozornie zwyczajnej codzienności.
Opowieść o dwóch przekonująco sprofilowanych sześćdziesięciolatkach, ciekawej barwie losów, szczerej przyjaźni, wsparcia w różnych aspektach. Szalone pomysły wypełniają ich głowy, bez względu na ograniczenia wieku, cudowne chwytają się życia, czerpią z niego garściami, okazują przy tym szacunek wobec drugiego człowieka. Na każdym kroku wywołujące uśmiech scenki, żartobliwe anegdoty, komiczne sytuacje. Podane w przyjaznej formie, bez długich opisów, ale na tyle uszczegółowionych, by znakomicie oddziaływały na wyobraźnię. Nie ma mowy, aby nie wybuchnąć głośnym śmiechem śledząc rozmowy dwóch starszych panów, obserwowania ich jakże często absurdalnych zachowań i naznaczonych przekornością postaw. Kilka dialogów to perełki rewelacyjnego humoru, fantastycznie odkrywające siły i słabości ludzkich charakterów.
Scena z podróży pociągiem na długo pozostanie mi w pamięci, przywołuje szalenie sympatyczne barwy. Podobnie jak przygotowania do apokalipsy, dziwne koleje malowanych drzwi, czy kontekst podwójnej operacji przeszczepu skóry. Życie to nie tylko zabawne sytuacje, ale również kolekcja ponurych cech niektórych dni. Słodko-gorzki koloryt opieki nad schorowanym ojcem, terroryzm w realnym wymiarze, bolesne cienie rozwodu. Szeroki rozstrzał tematyczny poruszanych zagadnień sprawia, że szybko odnajdujemy wspólne nici z naszymi doświadczeniami, czasem bliskie, kiedy indziej coś przypominające, albo ukazujące rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Rewelacyjnie zrelaksowałam się, książkę pochłonęłam na raz, poczułam moc odczarowania ponurych kolorów wczesnej starości i przywołania pozytywnych skojarzeń, polecam na miłe wieczorne czytanie.
Bookendorfina.pl
"Myśl przewodnia jest prosta, ale cała reszta skomplikowana. Tak jak w życiu.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytanie książki sprawiło mi wielką radość i przyjemność, świetnie się przy niej bawiłam, nawet nie wiedziałam, kiedy nagle dotarłam do ostatniej strony, zawiedziona, że to już koniec, a wierzcie, chciałam jeszcze więcej. Najlepsza z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek Petra Šabacha. Na...
Książka trochę leżała na półce Legimi, jakoś pierwsze strony nie zapowiadały tak przyjemnej lektury. Dalej panowie Ewżen i Arnost budzą moją sympatię i aż szkoda, że książka się tak szybko kończy.
Książka trochę leżała na półce Legimi, jakoś pierwsze strony nie zapowiadały tak przyjemnej lektury. Dalej panowie Ewżen i Arnost budzą moją sympatię i aż szkoda, że książka się tak szybko kończy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje radę. Historia witalnych, acz zmęczonych już nieco życiem dwóch przyjaciół. Piwo, knajpy, książki i kobiety, a to wszystko w najpiękniejszym kraju swiata. Sabach to moje tegoroczne odkrycie. Podobnie jak i wydawnictwo Afera.
Daje radę. Historia witalnych, acz zmęczonych już nieco życiem dwóch przyjaciół. Piwo, knajpy, książki i kobiety, a to wszystko w najpiękniejszym kraju swiata. Sabach to moje tegoroczne odkrycie. Podobnie jak i wydawnictwo Afera.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła / 9
Zwroty akcji / 7
Bohaterowie / 9
Humor / 9
Oryginalność / 7
Fabuła / 9
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZwroty akcji / 7
Bohaterowie / 9
Humor / 9
Oryginalność / 7
Rzuciłam okiem tylko na tę książkę, „ tyle że rzucenie okiem na książkę bywa bardzo zdradliwe, bo niektóre są zupełnie jak mięsożerne krewetki.”I tak było z tą. Pochłonęła mnie ta lektura, której głównymi bohaterami są dwaj sześćdziesięciolatkowie Arnośt i Evźen, a tłem, które będzie tworzyć te historię, innowacyjny projekt talerza, na którym rogalik nie będzie się wykopyrtać masłem do dołu. Brak tu nudy, stabilizacji, moralizatorstwa. Jest za to kreatywność, przyjaźń i zrozumienie. To wszystko okraszone, jak pyzy skwarkami, znakomitym humorem, który dokonał niemożliwego. Czytając tę książkę pełną refleksji i życiowych mądrości, rżałam ze śmiechu. Tego mi było trzeba. Bardzo polecam.
„Dopiero teraz kasjerka łaskawie unosi swoje zmęczone życiem powieki, robi to powoli, ze starannie wyuczoną cierpliwością, nabytą podczas lat praktyki w komunikacji z debilami najcięższego kalibru”.
„Czas staje w miejscu i ma nas w garści. W takich chwilach dociera do człowieka, jaki z czasu bezlitosny łotr i ile zna trików".
Rzuciłam okiem tylko na tę książkę, „ tyle że rzucenie okiem na książkę bywa bardzo zdradliwe, bo niektóre są zupełnie jak mięsożerne krewetki.”I tak było z tą. Pochłonęła mnie ta lektura, której głównymi bohaterami są dwaj sześćdziesięciolatkowie Arnośt i Evźen, a tłem, które będzie tworzyć te historię, innowacyjny projekt talerza, na którym rogalik nie będzie się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to