rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Gogol w czasach Google'a

Średnia ocen
7,1 / 10
461 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
160
158

Na półkach:

Książka jest po prostu świetna.

Wraz z autorem obserwujemy Rosję w czasach późnego Jelcyna i wczesnego Putina. Widzimy życie zwykłych Rosjan w czasie rozpadu struktur władzy za Jelcyna oraz stopniowe krzepnięcie struktur po zmianie władzy. Widzimy mechanizmy przykręcania śruby i obumierania instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Radziwonowicz, pisząc o sprawach tragicznych i ważnych, ale i codziennych i śmiesznych, pozwala nam zrozumieć dlaczego dzisiejsza putinowska Rosja jest taka jaka jest oraz jak wielką iluzją była w latach 90-tych zachodnia nadzieja na prawdziwą demokratyzację tego kraju.

Zdecydowanie warto przeczytać.

Książka jest po prostu świetna.

Wraz z autorem obserwujemy Rosję w czasach późnego Jelcyna i wczesnego Putina. Widzimy życie zwykłych Rosjan w czasie rozpadu struktur władzy za Jelcyna oraz stopniowe krzepnięcie struktur po zmianie władzy. Widzimy mechanizmy przykręcania śruby i obumierania instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Radziwonowicz, pisząc o sprawach...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
137
56

Na półkach:

Fantastyczna książka! Klasyka reportażu!
Duuuuużoooo ( dla mnie czasami za dużo) emocji!!!

Fantastyczna książka! Klasyka reportażu!
Duuuuużoooo ( dla mnie czasami za dużo) emocji!!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1553
1540

Na półkach:

Ze zbiorami reportaży jest jak z innymi zbiorami – raz owoce są lepsze innym razem gorsze. Razem tworzą jakąś mieszankę. Tutaj podobnie. Autor zebrał swoje teksty pisane dla GW na przełomie kilkunastu lat. Widać w nich jak zmieniała się Rosja, jak zmieniał się on sam, jak kształtował jego warsztat. Zaletą jest różnorodność, rozmawiał nie tylko z politykami czy społecznikami, ale z każdym, może dlatego tyle tu skrajności. Skrajni rozmówcy to skrajny przekaz. Ale bardzo realistyczny co czuło się bardzo mocno. Miałem wrażenie, że oddycham tym samym powietrzem będąc tam gdzie jego bohaterowie. Chciał odwiedzić każdego i dotknąć wszystkiego aby posmakować całej Rosji. Nie wiem czy mu się to udało. Na pewno się do tego zbliżył. Jeszcze jedna emocja, którą we mnie zostawiły: smutek, dojmujący smutek nad Rosjanami i ich losami. Tymi z przeszłości i teraźniejszości.

Ze zbiorami reportaży jest jak z innymi zbiorami – raz owoce są lepsze innym razem gorsze. Razem tworzą jakąś mieszankę. Tutaj podobnie. Autor zebrał swoje teksty pisane dla GW na przełomie kilkunastu lat. Widać w nich jak zmieniała się Rosja, jak zmieniał się on sam, jak kształtował jego warsztat. Zaletą jest różnorodność, rozmawiał nie tylko z politykami czy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1022
488

Na półkach: ,

Zbiór reportaży i felietonów, które autor napisał dla Gazety Wyborczej w latach 1998- 2012. Wacław Radziwinowicz opisuje więc okres największych zmian w Rosji. Czasem ma być śmiesznie, czasem strasznie, ale jak dla mnie jest zawsze bez polotu i monotonnie. Chciałam jak najszybciej książkę zakończyć. Jeśli reportaże o Rosji to Swietłana Aleksijewicz czy Barbara Włodarczyk są o niebo ciekawsze i zdecydowanie bardziej godne polecenia.

Zbiór reportaży i felietonów, które autor napisał dla Gazety Wyborczej w latach 1998- 2012. Wacław Radziwinowicz opisuje więc okres największych zmian w Rosji. Czasem ma być śmiesznie, czasem strasznie, ale jak dla mnie jest zawsze bez polotu i monotonnie. Chciałam jak najszybciej książkę zakończyć. Jeśli reportaże o Rosji to Swietłana Aleksijewicz czy Barbara Włodarczyk są...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1920
1919

Na półkach:

Autor, wieloletni korespondent Gazety Wyborczej, jak przeczytałam w notce informacyjnej umieszczonej na tylnej okładce, zebrał w tej publikacji korespondencję z Rosji powstałą w latach 1998-2012. Mieszkając tam, był nie tylko uważnym obserwatorem rzeczywistości dzielonej z Rosjanami i widzianej osobiście oraz tej interpretowanej i przetwarzanej przez oficjalne media, ale i dociekliwym dziennikarzem eksplorującym te realia, aktywnie poszukującym odpowiedzi na nurtujące go pytania wśród zarówno znanych osobowości polityki, biznesu czy kultury, jak i zwykłych, szarych obywateli miast i wsi tego kraju. Jego osobiste przemyślenia i rozmowy z przedstawicielami poszczególnych środowisk społecznych począwszy od bezdomnego i prostytutki, poprzez uchodźcę i dziennikarza, na polityku i opozycjoniście skończywszy, pozwoliły stworzyć obraz zmieniającej się Rosji na przestrzeni ostatnich czternastu lat. I trzeba mieć dużo wyczucia taktu, chęci zrozumienia innej kultury, poczucia humoru, a przede wszystkim miłości, o której napisał w rekomendacji sam Wiktor Jerofiejew, żeby nie wzbudzić w czytelniku poczucia wyższości wśród młodych odbiorców lub nie utwierdzić niechęci tkwiącej u wielu ludzi ze starszego pokolenia. Nie należę do żadnej z tych grup. Podejrzewam, że bakcyl rusofilstwa przeniknął do mnie jeszcze w życiu płodowym, kiedy to, chcąc nie chcąc, uczestniczyłam wraz z mamą rusycystką w lekcjach języka rosyjskiego. Rozwinięcie się miłości romantycznej, niczym nie uzasadnionej, wręcz niepoprawnej w czasach komunizmu, a potem niemającej nic wspólnego z realizmem i autopsją było tylko kwestią czasu. Teoretycznie powinno mi to pomóc w zrozumieniu współczesnej Rosji, wszak miłości do człowieka rosyjskiego we mnie cały ocean!
Teoretycznie.
Bo w praktyce ten realizm zawarty w reportażach i felietonach dopadł mnie brutalnie i boleśnie. Niby miałam czas i okazję, by obudzić się, nabrać dystansu dzięki beletrystyce, będącej swobodnym przetworzeniem rzeczywistości rosyjskiej przez literatów, sygnalizujących problemy Rosji (Moskwa Noir - antologia, DuchLess - Siergiej Minajew, Jestem Czeczenem - German Sadułajew), jednak możliwość przyjrzenia się tym zjawiskom z bliska oczami obcokrajowca niebojącego się tematów niebezpiecznych i niewygodnych, mającego możliwość pisania pod dyktando rozumu, serca i sumienia, rozmawiającego z konkretnymi świadkami wydarzeń, z ludźmi znanymi mi z doniesień prasowych i z programów informacyjno-publicystycznych, ukazanych na dodatek od strony nieformalnej (W. Putin), bez cenzury (A. Politkowska) lub faktów i wydarzeń (wojna w Czeczenii nazywana oficjalnie operacją antyterrorystyczną, tragedia w Biesłanie) ukazanych od strony jednostkowej, konkretnego człowieka, których był uczestnikiem, to zupełnie inne doświadczenie. Na dodatek podane w sposób demaskatorski, nadające moim wyobrażeniom nowy pryzmat, przestrzeń, kierunek myślenia i ostatecznie zupełnie inną jakość rosyjskiej rzeczywistości.
Autor zagląda dosłownie wszędzie. Do gabinetu prezydenta, pod garnitur Lenina, do muzeów (istnieje muzeum łagru!), biur biznesmenów, redakcji dziennikarzy, na komendę milicji/policji, do więzienia, wojska, cerkwi, w zaułki moskiewskich ulic i na drogi dalekiej prowincji, do kieszeni zwykłego zjadacza chlebuszka i kartoszki i VIP-a, i w najciemniejszy kąt sumienia Rosji – do wagonów-chłodni otoczonych ciszą i tumanem trupiego odoru rozkładających się ciał żołnierzy, zwożonych z Czeczenii jako „gruz 200”. Przemierza Rosję mentalnie (a czasami i fizycznie) wzdłuż drabiny społecznej i wszerz dziedzin jej życia – politycznej, ekonomicznej, kulturalnej, a zwłaszcza szarej strefy nazywanej strefą cienia, w której nielegalne praktyki rodzą się w strukturach jak najbardziej legalnych. Wyciąga na światło dzienne to, co najbardziej boli, co najbardziej ukryte, a przez to, paradoksalnie, najbardziej widoczne i przygląda się temu uważnie i analitycznie, opisując to, co widzi tak, bym mogła pojąć nie tylko istotę rzeczy, ale i jej szerszy kontekst historyczny, kulturowy (stąd liczne odwołania do klasycznej literatury), polityczny, a nawet demograficzny. A żeby za bardzo nie przerażać groteską, irytować absurdem i mrozić grozą (po niektórych reportażach czułam w sobie emocjonalną próżnię), ubiera w szaty życzliwej karykatury ("sytuacja w kraju jest znakomita, bo zamarza tylko 70 tys. ludzi"), ironii (taksa za niegwałcenie legitymowanych kobiet przez milicjantów) i humoru ("milicjanci, aby ugruntować przekonanie, że patriotyzm można okazywać na sygnał władzy, wlepiali winnym […] mandaty"). Były i takie tematy, które w całości autor traktował, jak dobrą anegdotę, bo na poważnie siłą rzeczy nie można pisać o Leninie wiecznie jak żywym czy o społecznym fenomenie maga, współczesnego następcy Rasputina, Grigorija Garbowoja zbijającego kapitał popularności na obietnicach wskrzeszenia umarłych.
Miał rację Wiktor Jerofiejew, że bez dystansującego poczucia humoru nie można pisać o Rosji. To niezbędny składnik, by się nie przerazić, a raczej zrozumieć. Z tym ostatnim było u mnie opornie. Mnie, tak pozytywnie nastawionej do tego kraju. Bo jak zrozumieć naród nieprzewidywalny i nieobliczalny. Pełen zagadek, jak bardziej dyplomatycznie ujął to Adam Michnik we wstępie do tego zbioru korespondencji. Może bolał mnie ten realizm, może nie mogłam się pogodzić z uległością większości ludzi, brakiem ducha oporu spotykanego tylko u jednostek (Pussy Riot na takim tle to nie wybryk młodych dziewczyn, to ważny głos sprzeciwu uszyty na ich miarę i możliwości!), niechęcią do walki ze słabościami narodowymi dziedziczonymi z pokolenia na pokolenie (korupcja, która "nie jest złem, ale mechanizmem, który pozwala mu normalnie żyć", alkoholizm, niedojrzałość emocjonalna mężczyzn, skłonność do manipulowania przeszłością) i wiecznie żywą potrzebą cara-przywódcy-gospodarza rządzącego starą metodą – „mordą w stół”, ale pod sztandarem z nowoczesnym hasłem – "Macho- z nami. Macho – lepszy od nas. Macho – na Kremlu!"
Miałam jednak czas na przemyślenie tego ogromu informacji, na poukładanie ich sobie, na uzupełnienie brakujących wersji i dopasowanie do mojego idealistycznego romantyzmu o duszy rosyjskiej siedzącej na ramieniu, by w istocie zrozumieć jedno. Autor ukazał najmniej przyjemną postać przeobrażającego się państwa – stadium przepoczwarzania się kraju socjalistycznego w kraj demokratyczny. Sam proces nie wzbudza zachwytu. Jest wręcz brzydki, zniechęcający, a momentami odrażający, ale jest konieczny i, co najważniejsze, dający nadzieję na piękny końcowy efekt dzięki takim ludziom jak: Anna Politkowska, Grigorij Pasko, Galina Starowojtowa, Ludmiła Aleksiejewa czy nieliczni protestujący na Palcu Czerwonym w 1968 i 2008 roku. Wiem, że nie będę świadkiem pojawienia się motyla (a może bardziej pasuje silnego, zdrowego, trzeźwego i kochanego niedźwiedzia?), bo w myśl rosyjskiego powiedzenia – "Rosjanie długo zaprzęgają, ale jadą szybko". – autor daje jeszcze na to jakieś 150 lat. Kto wie, może nasze prawnuki doczekają się stabilnego i zrównoważonego sąsiada. Na razie, pozostaje nam wyrozumiałość i zrozumienie, by w miarę bezkonfliktowo przejść przez ten czas także trudny dla Polaków. U nas ten proces również nie jest zakończony. Jednak to temat na zupełnie inny zbiór korespondencji. Może w ramach rewanżu, napisanego przez Rosjanina?
Zamiast palić mosty porozumienia sąsiedzkiego, budujmy je choćby poprzez takie książki.
naostrzuksiazki.pl

Autor, wieloletni korespondent Gazety Wyborczej, jak przeczytałam w notce informacyjnej umieszczonej na tylnej okładce, zebrał w tej publikacji korespondencję z Rosji powstałą w latach 1998-2012. Mieszkając tam, był nie tylko uważnym obserwatorem rzeczywistości dzielonej z Rosjanami i widzianej osobiście oraz tej interpretowanej i przetwarzanej przez oficjalne media, ale i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2752
2004

Na półkach: , ,

Polubiłam reportaże pana Radziwinowicza, gdy sięgnęłam po jego "Creme de la Kreml". Jednak tamte historie były i zadziwiające i przerażające, ale i śmieszne. Te, zwłaszcza pierwsze reportaże, były bardzo dołujące. Wojna w Czeczeni, zatonięcie "Kurska", zamach terrorystyczny na szkołę w Biesłanie. Ciężko było mi przez to przejść. Potem było już trochę lepiej, ale i tak stwierdzam, że możemy się cieszyć, żyjąc tu, gdzie żyjemy. Warto było przeczytać.

Polubiłam reportaże pana Radziwinowicza, gdy sięgnęłam po jego "Creme de la Kreml". Jednak tamte historie były i zadziwiające i przerażające, ale i śmieszne. Te, zwłaszcza pierwsze reportaże, były bardzo dołujące. Wojna w Czeczeni, zatonięcie "Kurska", zamach terrorystyczny na szkołę w Biesłanie. Ciężko było mi przez to przejść. Potem było już trochę lepiej, ale i tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
160
119

Na półkach: , ,

Często mówi się, że "Rosja, to stan umysłu".
Zbiór reportaży Radziwinowicza jest najlepszym potwierdzeniem słuszności tego powiedzenia.
Autor na strony książki wrzuca swoje najlepsze reportaże, wzmianki, przemyślenia z lat 1998-2012. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawy czas w historii Rosji. Kraj staje na nogi po trudnych latach 90tych. Wódz Putin zaprowadza swoje porządki na każdym polu. Kraj znów chce stać się potęgą. Jest wiele ciekawych tematów na reportaże.
Radziwinowicz bardzo umiejętnie stara się nam przedstawić życie zwykłych Rosjan ich codzienne problemy i dylematy.

Często mówi się, że "Rosja, to stan umysłu".
Zbiór reportaży Radziwinowicza jest najlepszym potwierdzeniem słuszności tego powiedzenia.
Autor na strony książki wrzuca swoje najlepsze reportaże, wzmianki, przemyślenia z lat 1998-2012. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawy czas w historii Rosji. Kraj staje na nogi po trudnych latach 90tych. Wódz Putin zaprowadza swoje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2783
2779

Na półkach: ,

Zupełnie przypadkiem natknęłam się na pozytywną recenzję tej książki, po czym stwierdziłam, że chcę ją przeczytać. Zachwyciła. Zarówno sposób pisania autora, jak i tematy, które porusza. To niesamowite, ile treści można zmieścić w felietonie. A jeśli chodzi o Gogola to rewizorskie tradycje podtrzymywało, między innymi, dwóch więźniów dzwoniących do urzędników państwowych i podszywających się za członków komisji śledczej obiecujących ukręcić łeb sprawie, jeśli tylko pan Iksiński wpłaci w ciągu pół godziny określoną kwotę na konto. I co ciekawe urzędnicy woleli zapłacić łapówkę, nawet gdy uważali, że ich postępowanie jest zgodne z prawem. Ponieważ komisja śledcza może znaleźć dowody, a równie dobrze może je sfabrykować, jeżeli dany człowiek stał się niewygodny. I takich przykładów w książce jest multum. Ot, choćby milicjanci w służbowych mundurach i samochodzie napadający na konwój wiozący pieniądze do banku. Albo milioner, który zażyczył sobie aby jego bentley’a pomalowano we wzorki z chochłomy. Albo... Najlepiej przeczytajcie sami. Nie będziecie żałować.

Zupełnie przypadkiem natknęłam się na pozytywną recenzję tej książki, po czym stwierdziłam, że chcę ją przeczytać. Zachwyciła. Zarówno sposób pisania autora, jak i tematy, które porusza. To niesamowite, ile treści można zmieścić w felietonie. A jeśli chodzi o Gogola to rewizorskie tradycje podtrzymywało, między innymi, dwóch więźniów dzwoniących do urzędników państwowych i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
628
172

Na półkach: ,

Książkę ciągle zestawiałem w myślach z doskonałymi „Czasami secondhand” Aleksijewicz. Może dzieło Radziwinowicza nie ma tego ładunku emocji, co u Aleksijewicz, ale w zasadzie opowiada o tym samym, o Rosji.

Książkę ciągle zestawiałem w myślach z doskonałymi „Czasami secondhand” Aleksijewicz. Może dzieło Radziwinowicza nie ma tego ładunku emocji, co u Aleksijewicz, ale w zasadzie opowiada o tym samym, o Rosji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
86
23

Na półkach:

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Pan Radziwinowicz prezentuje mnóstwo ciekawych wątków składających się na trafną analizę kraju obfitującego w dwuznaczności, zdumiewającego. Punkty odjęłam za momentami męczący styl i za to, że Rosji zawsze chce się więcej...

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Pan Radziwinowicz prezentuje mnóstwo ciekawych wątków składających się na trafną analizę kraju obfitującego w dwuznaczności, zdumiewającego. Punkty odjęłam za momentami męczący styl i za to, że Rosji zawsze chce się więcej...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
822
362

Na półkach:

Zbiór reportaży i artykułów zebrany 'do kupy' w jeden tom zawsze grozi pewnym chaosem. Zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z artykułami pisanymi na przestrzeni kilkunastu lat. No i tutaj trochę tego chaosu mamy, z jednej strony krótkie, dosyć błahe, ale dodające kolorytu książce historie, z drugiej tematy poważne, przejmujące, czy takie które starają się opisywać rosyjską rzeczywistość społeczno-polityczną.
To właśnie polityka jest motywem przewodnim tego zbioru reportaży. Jeżeli miałbym w jednym zdaniu powiedzieć o czym jest ta książka, to jest ona o polityce, korupcji, władzy, braku demokracji. O ludziach jest tylko tyle o ile można ich historie wpisać w kontekst polityczny. Dlatego komuś kto chcę wgłębić się w rosyjską duszę i poznać Rosję w oderwaniu od polityki (o ile tak się w ogóle da) to ta pozycja nie jest najlepsza.
Niemniej im bardziej się w 'Gogola...' zagłębiałem tym lepiej mi się go czytało, więc zasadniczo polecam.

Zbiór reportaży i artykułów zebrany 'do kupy' w jeden tom zawsze grozi pewnym chaosem. Zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z artykułami pisanymi na przestrzeni kilkunastu lat. No i tutaj trochę tego chaosu mamy, z jednej strony krótkie, dosyć błahe, ale dodające kolorytu książce historie, z drugiej tematy poważne, przejmujące, czy takie które starają się opisywać rosyjską...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
7

Na półkach: ,

Bardzo ciekawa, pomaga zrozumieć jarmark Wschodu jakim jest Rosja (jarmark w tym znaczeniu kolorowy/różnorodny daleki od kiczu i tandety). Autor czasami zabawnie, chwilami bardzo poważnie ukazuje nam Rosję i Rosjan. Ciekawa dziennikarska relacja. Książka dla każdego.

Bardzo ciekawa, pomaga zrozumieć jarmark Wschodu jakim jest Rosja (jarmark w tym znaczeniu kolorowy/różnorodny daleki od kiczu i tandety). Autor czasami zabawnie, chwilami bardzo poważnie ukazuje nam Rosję i Rosjan. Ciekawa dziennikarska relacja. Książka dla każdego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
471
250

Na półkach: ,

Rosja, kraj który w Polsce budzi wielkie kontrowersje, który nie jest lubiany, a kontakty polsko-rosyjskie trudno nazwać przyjaznymi. Czy Rosję da się zrozumieć? Według Wacława Radziwinowicza – tak.

Gogol w czasach Google’a to zbiór artykułów z Gazety Wyborczej publikowanych w latach 1998 – 2012 dotyczących właśnie Rosji. Poruszane są kwestie socjalne, polityczne, głośne konflikty, a także paradoksy systemu prawnego tego kraju. Rosja przedstawiona została jako państwo, w którym z reguły klepie się biedę, chyba, że ma się szczęście i jakimś trafem wyląduje się w ociekającej bogactwem Moskwie. Wódka wszędzie leje się strumieniami, kobiety mają ogólnikowo mówiąc, przerąbane, a i słoiki w stolicy musza walczyć o każdy dzień swojego pobytu i uciekać przed wszechobecną, skorumpowaną milicją, by nie zostać oskarżonym o nielegalny pobyt. W Rosji nie ma
świętości, a właściwie świętość jest jedna – Putin. W jednym z artykułów przywołana została nawet historia, gdy jego portret płakał, co niewątpliwe nadaje prezydentowi boskie cechy. Dobrze ma się też milicja, która zgarnia tyle łapówek, ile może, jedynie dlatego, że powszechnie utrudnia życie obywateli. Nieźle mają się też wszelkiej maści dygnitarze, ci jednak muszą uważać, by nie podpaść Kremlowi, bo jeśli by się tak stało, do aresztu prosta droga.

W książce przywołanych zostało wiele sytuacji, o których już dzisiaj nie pamiętamy, a które swego czasu mocno wstrząsnęły opinia publiczną i były nagłaśniane przez mass media, jak chociażby atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie.

Niezwykle żywy i poruszający jest obraz rosyjskiej kobiety. Ta od początku swego życia uczona jest, że mężczyzna to świętość, bo w końcu w Rosji jest deficytem, a o deficyt trzeba dbać i się troszczyć. Stąd też, panowie zajmują się głównie wlewaniem w siebie hektolitrów wódki, a dom i troska o byt zostają na głowie pań.

Rosja ukazana została jako kraj, w którym Wielki Brat patrzy i wszystko jest kontrolowane. Władza
stara się nawet wpływać na liczbę poczęć, organizując konkurs na narodziny dziecka w Dzień Rosji,
kusząc biednych mieszkańców atrakcyjnymi nagrodami. W końcu to nie lada gratka urodzić prawdziwego patriotę i zgarnąć terenowego uaza patriota. Niezwykle ściśle kontrolowane są też media. Praktycznie każdy objaw nieposłuszeństwa zostaje surowo ukarany.


Książka Radziwinowicza z pewnością pozwala zapoznać się ze współczesną Rosją. Z jednej strony wyłania się z niej smutny obraz tego kraju, z drugiej prześmiewczy. Niektóre artykuły wręcz przerażają. Czy Rosję da się zrozumieć? Chyba nie do końca.

www.atociwynalazek.blogspot.com

Rosja, kraj który w Polsce budzi wielkie kontrowersje, który nie jest lubiany, a kontakty polsko-rosyjskie trudno nazwać przyjaznymi. Czy Rosję da się zrozumieć? Według Wacława Radziwinowicza – tak.

Gogol w czasach Google’a to zbiór artykułów z Gazety Wyborczej publikowanych w latach 1998 – 2012 dotyczących właśnie Rosji. Poruszane są kwestie socjalne, polityczne, głośne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
90
23

Na półkach: ,

Rosja Radziwnowicza to nie ten sam kraj, jaki zazwyczaj widzimy w mediach. W tym wypadku widzimy ją jako pełną sprzeczności i braku logiki, których źródeł można doszukiwać się jeszcze w poprzednim systemie.
Sama budowa książki zasługuje na plus - opowiadane historie przedstawiane są w formie krótkich tekstów, które nie zdążą znudzić czytelnika. Małą wadą może okazać się fakt, że niektóre z historii pojawiają się kilkakrotnie w różnych tekstach, co może znużyć.

Rosja Radziwnowicza to nie ten sam kraj, jaki zazwyczaj widzimy w mediach. W tym wypadku widzimy ją jako pełną sprzeczności i braku logiki, których źródeł można doszukiwać się jeszcze w poprzednim systemie.
Sama budowa książki zasługuje na plus - opowiadane historie przedstawiane są w formie krótkich tekstów, które nie zdążą znudzić czytelnika. Małą wadą może okazać się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
623
42

Na półkach: ,

Po przeczytaniu tej książki pomyślałam jak mogłam kiedyś chcieć pojechać do Rosji ;) Autor porusza wiele spraw, zarówno tych związanych z polityką, kulturą, stosunkami miedzyludzkimi, jak i życiem zwykłych Rosjan oraz prawdziwych bogaczy. Czytając ją możemy zobaczyć ogromną przepaść między biednymi a bogatymi. Mając pieniądze stać Cię na wszystko i masz władzę. Biedni są skazani na rządy tych bogatych. Autor pokazuje korupcję na ogromną skalę, która przewija się na każdym kroku. Na porządku dziennym są także haracze, mafia, wysoka przestępczość i biurokracja. Omówiona została również sprawa wojny w Czeczenii, zamach w szkole w Biesłanie, zabójstwo polityków, areszt Chodorkowskiego i wiele innych. Oprócz tego propaganda jaka tam panuje przeraża. W Rosji nie ma równości, zostało wiele naleciałości z poprzedniego ustroju i zapewne nieprędko się to zmieni. Serdecznie polecam tę książkę, szybko się czyta i można się z niej wiele dowiedzieć. Dla mnie lepsza od "Białej gorączki" J. H. Badera.

Po przeczytaniu tej książki pomyślałam jak mogłam kiedyś chcieć pojechać do Rosji ;) Autor porusza wiele spraw, zarówno tych związanych z polityką, kulturą, stosunkami miedzyludzkimi, jak i życiem zwykłych Rosjan oraz prawdziwych bogaczy. Czytając ją możemy zobaczyć ogromną przepaść między biednymi a bogatymi. Mając pieniądze stać Cię na wszystko i masz władzę. Biedni są...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
239
67

Na półkach:

Już sam tytuł wskazuje, że Radziwinowicz, jak bohaterowie Gogola (sławetny Cziczikow chociażby) jedzie na prowincję i za pomocą kilku rysów, dotknięć, maluje portret świata, którego miastowi, obcy, nigdy nie poznają. Lubię czytać komentarze Radziwinowicza, wieloletniego korespondenta Wyborczej w Rosji, zdaje się ,że jakiś rok temu usuniętego za niepochlebne teksty o tamtejszym władcy. Książka jest zbiorem tekstów, ukazujących się już wcześniej na łamach prasy, na minus wskaże taki, że niektóre są dość zardzewiałe, w porządku chyba przypadkowym, przynajmniej ja go nie dostrzegam.
Warto jednak poczytać o kraju, o którym ciągle słyszymy żarty, że "to stan umysłu". Radzwinowicz potrafi wychwycić rosyjskie drobiazgi, migawki z życia, myśli i ciepło, bądź ironicznie o nich napisać.

Już sam tytuł wskazuje, że Radziwinowicz, jak bohaterowie Gogola (sławetny Cziczikow chociażby) jedzie na prowincję i za pomocą kilku rysów, dotknięć, maluje portret świata, którego miastowi, obcy, nigdy nie poznają. Lubię czytać komentarze Radziwinowicza, wieloletniego korespondenta Wyborczej w Rosji, zdaje się ,że jakiś rok temu usuniętego za niepochlebne teksty o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
180
86

Na półkach:

Świetna. Zupełnie zmienia moje pojęcie o Rosji i tej byłej radzieckiej i tej obecnej federacyjnej. Książka składa się z pojedynczych reportaży z lat 1998 do 2012, miejscami strasznych i przerażających, miejscami dość zabawnych. Ogólnie warto wiedzieć.

Świetna. Zupełnie zmienia moje pojęcie o Rosji i tej byłej radzieckiej i tej obecnej federacyjnej. Książka składa się z pojedynczych reportaży z lat 1998 do 2012, miejscami strasznych i przerażających, miejscami dość zabawnych. Ogólnie warto wiedzieć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
467
296

Na półkach: ,

Ciekawy wybór felietonów z Rosji. Pisane lekko, klarownie i dowcipnym językiem, mimo często trudnych tematów. Przyjemna lektura "bez zobowiązań"

Ciekawy wybór felietonów z Rosji. Pisane lekko, klarownie i dowcipnym językiem, mimo często trudnych tematów. Przyjemna lektura "bez zobowiązań"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
128
127

Na półkach: ,

Od pewnego czasu intensywnie uczę się języka rosyjskiego i interesują kulturą naszych wschodnich sąsiadów. Po książkę Wacława Radziwinowicza sięgnęłam podczas Festiwalu Książki w Opolu. Otworzyłam ją na pierwszej stronie i przeczytałam fragment, który mnie zainteresował. Był na tyle ciekawy, a promocja na tyle atrakcyjna, że przyniosłam książkę do domu. Czytałam ją wieczorem przed snem, ponieważ pozwalała mi oderwać się od rzeczywistości. To naprawdę wciągająca lektura, która składa się z reportaży Wacława Radziwinowicza, który do niedawna przebywał w Moskwie jako korespondent Gazety Wyborczej. Niektóre historie mnie wzruszyły, inne przeraziły, a jeszcze inne rozśmieszyły. Opowieść o kobietach wielbiących Putina i twierdzących, że ikona prezydenta zapłakała, była tak niewiarygodna, że aż zabawna. Przy okazji dowiedziałam się, że liczba znachorów w Moskwie jest tak duża, że prawdopodobnie jeden znachor ma pod sobą mniej podopiecznych niż lekarz. W książce znalazło się nawet miejsce na eurowizyjny akcent. Jeden z reportaży został poświęcony Babuszkom, które tak rewelacyjnie zaprezentowały się na scenie, że otarły się o zwycięstwo, ostatecznie zajęły drugie miejsce. Jednocześnie autor przytoczył historię rosyjskiego piosenkarza, Aleksieja Worobjowa, który wsławił się wulgarnością podczas odczytywania państw awansujących z półfinału do finału Eurowizji. Polecam zbiór reportaży Wacława Radziwinowicza wszystkim tym, którzy pragną poznać złożone mechanizmy działające w Rosji. Nasi wschodni sąsiedzi to prywatnie ludzie o wielkim sercu i wrażliwości, którzy nie mają szczęścia do władz. O tym, że nie warto się wychylać na scenie politycznej, przekonała się nawet wielka diwa - Ałła Pugaczowa, która była zbyt niezależna podczas kampanii wyborczej partii, która miała być listkiem figowym dla Putina, a okazała się prawdziwą opozycją.

Od pewnego czasu intensywnie uczę się języka rosyjskiego i interesują kulturą naszych wschodnich sąsiadów. Po książkę Wacława Radziwinowicza sięgnęłam podczas Festiwalu Książki w Opolu. Otworzyłam ją na pierwszej stronie i przeczytałam fragment, który mnie zainteresował. Był na tyle ciekawy, a promocja na tyle atrakcyjna, że przyniosłam książkę do domu. Czytałam ją...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
226
66

Na półkach:

Rosja od środka. Oczami Polaka. Trochę inaczej niż widziałam Ją do tej pory.

Rosja od środka. Oczami Polaka. Trochę inaczej niż widziałam Ją do tej pory.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
487
74

Na półkach: , ,

Czytałem kilka książek o Rosji po 1991 r. Pan Radziwinowicz jest od nich jednak o co najmniej dwa oczka lepszy! Jako zawodowy dziennikarz potrafi ująć temat w ciekawszy i bardziej całościowy sposób. Do tego docierał do miejsc, jakie przed zwykłym śmiertelnikiem są raczej zamknięte na cztery spusty.

Czytałem kilka książek o Rosji po 1991 r. Pan Radziwinowicz jest od nich jednak o co najmniej dwa oczka lepszy! Jako zawodowy dziennikarz potrafi ująć temat w ciekawszy i bardziej całościowy sposób. Do tego docierał do miejsc, jakie przed zwykłym śmiertelnikiem są raczej zamknięte na cztery spusty.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16680
2945

Na półkach: ,

Kompilacja artykułów, doniesień i celnych obserwacji obyczajowo-kulturowych znanego wieloletniego korespondenta „gazety wyborczej”, Wacława Radzinowicza. Obejmują lata 1998-2012. Autor dociera w odległe regiony Rosji, jest świadkiem dekomunizacji i tworzenia się rosyjskiej pseudodemokracji. Donosi o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych, jak koncert Rolling Stonsów w 1998r, chybionych projektach urbanistycznych Chess City z okazji mistrzostw w szachach. Dociera do ostatniego kołchozu i rosyjskiej beznadziei po rozwiązaniu tego obiektu. Jest i o mafii, i o „subbotnikach” czyli normalnie pracujący ludzie w soboty za wujaszka Józia mieli wolne soboty, ale musieli wtedy harować „w czynie społecznym”. Sprawy głośnych zabójstw, legendarne rosyjskie podziemie i szara strefa, znani kombinatorzy, którzy rozszabrowali majątek byłej ZSRR. Radziwinowiczowi niestraszne są rosyjskie więzienia, subkultury, czeczeńscy bojownicy. Kuriozalne zarządzenie np. gubernatora, który odłącza ogrzewanie i w zimę każe ludziom oszczędzać. Niestety widać z tych obrazków, że kto u władzy, ten szaleje za publiczne pieniądze, wymyśla pseudodemokratyczne rozwiązania, a inflacja szaleje i następuję ogólna destabilizacja ekonomiczna kraju. Moskwicze nie mają szans by przy swoich wysokich w skali kraju zarobkach przez rok odłożyć na choćby metr kwadratowy własnościowego mieszkania. Imigranci i przyjezdni muszą płacić frycowe, łapówkarstwo kwitnie, a milicja ma regularne dochody w postaci haraczy od drobnych handlarzy. Dobro państwa nie jest kwestia nadrzędną, ważniejsze są interesy jednostki. Niestety nadal pokutuje myślenie socjalistyczne, mentalność Kalego i w sektorze usług obsługa urzędów czy instytucji nadal cechuje się opryskliwością, poczuciem wyższości w stosunku do petentów, czy po prostu nieżyczliwością. Polityczne skandale są na porządku dziennym, lokalna wierchuszka ma prawie nieograniczone zasoby, nadal upiory przeszłości mają się dobrze mimo demokratyzacji kraju. Mamy dużo ciemnych stron- rozmowy z rodzinami załogi Kurska, program topienia Polaków na wspomnienie pechowej dymitriady z XVII wieku, tragedię Biesłanu, protesty przeciw interwencji w Czechosłowacji w roku 1968, dokumentację życia na Syberii, wyroki łagru za obrażające Rosję obrazy dla malarzy Jerofiejewa i Samodurowa.
Dla równowagi pokazuje też zmiany na dobre jak pochód rosyjskich kobiet ku wysokim stanowiskom, chwali umiejętność przetrwania mimo niesprzyjających okoliczności i inwencję Rosjan w radzeniu sobie z niedoborami, daje świadectwo o kiełkującej wolność słowa. Te wnikliwe opisy polecam do Do refleksji. Błyskotliwe obrazki z dziwnego kraju ościennego, ciekawostki o funkcjonowaniu machiny państwowej, prztyczek w nos Rosjan przeświadczonych o wielkości Stalina i Lenina, o własnym cywilizacyjnym postępie. Można klarownie i sugestywnie pisać o rosyjskiej duszy. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym, że Gogol trzyma się mocno u sąsiadów i o bolączkach współczesnej Rosji, sięgnijcie po te lekturę.

Kompilacja artykułów, doniesień i celnych obserwacji obyczajowo-kulturowych znanego wieloletniego korespondenta „gazety wyborczej”, Wacława Radzinowicza. Obejmują lata 1998-2012. Autor dociera w odległe regiony Rosji, jest świadkiem dekomunizacji i tworzenia się rosyjskiej pseudodemokracji. Donosi o najważniejszych wydarzeniach kulturalnych, jak koncert Rolling Stonsów w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1193
219

Na półkach: , , ,

Czy da się rozgryźć Rosjan na trzeźwo? Zadanie niby wykonalne, ale bardzo trudne. Jednak z tą książką na pewno będzie łatwiej. Autor posiada gruntowną wiedzę na temat Rosji i jej mieszkańców, żył wśród nich przez osiemnaście lat jako korespondent pewnej mało popularnej w niektórych kręgach gazety, więc osobiście zawierzę jego osądowi. Choć ostatnio przeczytałem, że Radziwinowicz jest rusofobem, wręcz rusożercą. Czy coś takiego można wysnuć na podstawie tej książki? Ani trochę. Fakt, przez kilka pierwszych lat korespondencji jego ton jest oschły, autor bez pardonu piętnuje wszelkie absurdy największego kraju świata, które pojawiają się wszędzie: od Moskwy do Władywostoku. Później zmienia podejście na trochę lżejsze, bardziej ironiczne. Jakby doszedł do wniosku, że niektóre nawyki Moskali są tak w nich zakorzenione, a jednocześnie tak zabawne, że bez poczucia humoru nie idzie do tego podejść. Zresztą, czy dałoby się wytrzymać tam niemal dwie dekady będąc rusofobem? I czy oni by się godzili z tym, że jakiś Polak od tylu lat im bruździ w jednej z największych polskich gazet? Za mniejsze przewiny ludzie tam znikali, więc takie gadanie uważam za bezsensowne.

Mała dygresja: obecnie w Polsce nie można powiedzieć, że ma się gdzieś sytuację na wschodzie. Ludzie wymagają, żebyś się opowiedział po którejś ze stron konfliktu. Jeśli jakoś nie ciągnie mnie do oczerniania Putina, to dostanę łatkę "rusofila i komucha", jeśli popieram rewolucję na Ukrainie, to łysi kretyni przykleją mi łatkę "Banderowskiego kochasia". Jeśli nie popieram, to ukrainofile wrzucą mnie do wora razem z tamtymi łysymi i naklejką "narodowiec". Jakoś ludzie nie potrafią zrozumieć, że większość społeczeństwa ma zwyczajnie gdzieś to, co się dzieje na Ukrainie, czy w Rosji. A potem zdziwieni, że nie chcę gadać o polityce...

Wracając do "Gogola....": przez całą książkę pojawia się znany motyw "i śmieszno i straszno", bo sceny groteskowe mieszają się z absurdami tak wstrząsającymi, że niełatwo w nie uwierzyć - choćby stojący na bocznicy pociąg- chłodnia. Do tego garść trzeźwych ocen społeczeństwa i analiza sytuacji geopolitycznej i mamy komplet - więcej się na ten temat nie da napisać.
Książka jest naprawdę warta polecenia właściwie dla każdego: ci co wyją po pijaku slogany w stylu "bić żydów i ruskich!" odnajdą tu tony przykładów na to, że Rosja jest przeżarta korupcją i afera goni aferę (a u nas to niby inaczej?). Ci pamiętający rosyjską kulturę doszukają się pozytywnych felietonów, obrazujących barwną i romantyczną, ale bardzo skomplikowaną duszę jej mieszkańców.

Szkoda że autor dostał wilczy bilet i już korespondentem w Rosji nie będzie. Sukcesu tej książki raczej by nie powtórzył, ale poczytać też by się chciało, bo na pewno miałby wiele ciekawego do powiedzenia.

Czy da się rozgryźć Rosjan na trzeźwo? Zadanie niby wykonalne, ale bardzo trudne. Jednak z tą książką na pewno będzie łatwiej. Autor posiada gruntowną wiedzę na temat Rosji i jej mieszkańców, żył wśród nich przez osiemnaście lat jako korespondent pewnej mało popularnej w niektórych kręgach gazety, więc osobiście zawierzę jego osądowi. Choć ostatnio przeczytałem, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
347
48

Na półkach: , ,

Katowałem tę szmirę przez trzy miesiące. Nie poddałem się tylko z powodu króciutkich rozdziałów - ich czytanie nie zajmowało mi więcej niż dziesięć minut dziennie.

Nie mogę zdzierżyć punktu widzenia autora i podejmowanej tematyki. Jeden rozdział: "Rosja jest poddana Putinowi, a poza tym to pełno w niej korupcji". Drugi rozdział: "Rosja zawsze była poddana carowi, a poza tym to pełno w niej korupcji". Trzeci rozdział: "Rosja jest dziwna, a poza tym pełno w niej korupcji, no i wszyscy są poddani Putinowi". Wszystko to w tym samym nudnym stylu, od którego oczy zachodzącą mgłą już po minucie czytania.

Radziwinowicz to jeden z ważniejszych polskich dziennikarzy piszących o Rosji. No i nie można odmówić mu doświadczenia. Ale "miłości" odczuwanej względem Rosji (tak o swoich uczuciach mówi autor i Adam Michnik we wstępie) nie widzę tu ani krztyny. Oburza mnie ta książka. I nudzi.

Dam 2/10, ale tylko dlatego, że początkowe rozdziały, te z dawnych lat, są nawet do strawienia.

Katowałem tę szmirę przez trzy miesiące. Nie poddałem się tylko z powodu króciutkich rozdziałów - ich czytanie nie zajmowało mi więcej niż dziesięć minut dziennie.

Nie mogę zdzierżyć punktu widzenia autora i podejmowanej tematyki. Jeden rozdział: "Rosja jest poddana Putinowi, a poza tym to pełno w niej korupcji". Drugi rozdział: "Rosja zawsze była poddana carowi, a poza...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

Radziwinowicz (ur.1953), dziennikarz "Gazety Wyborczej", od 1997 korespondent jej z Moskwy, za omawiany zbiór reportaży (2013) mianowany do Nike 2014, laureat Nagrody Fikusa 2014. Wstęp, rekomendujący książkę, napisał sam Adam Michnik, a to dla mnie znaczy wiele. Warto go przytoczyć:
"Smakujemy Rosję, rozpoznajemy jej zapach i dźwięk: kraj o tragicznej przeszłości, trudnej i złożonej teraźniejszości, niepewnej przyszłości. I taka ona jest – Rosja, dziwny kraj ludzi okrutnych i podłych, ludzi szlachetnych i genialnych, ludzi dobrych.
Kraj pełen zagadek. Zastanawiał się Mickiewicz w "Dziadach", co będzie:
"Ale gdy słońce wolności zaświeci,
jakiż z powłoki tej owad wyleci?"
Ciągle stawiamy sobie, wraz z Wackiem Radziwinowiczem, to pytanie..."

Nim przejdę do zasadniczej recenzji poruszę to, co w Polsce zwykliśmy nazywać „obrazą uczuć religijnych”. Radziwinowicz naśmiewa się z afery z „Pussy Riot” (str.671):
„- „Puśki”, jak się je nazywa w Rosji, weszły do moskiewskiej katedry 21 lutego. Tam zrzuciły z siebie „skromne” kurtki i chustki i w kusych kolorowych sukienkach, rajtuzach i pstrokatych kominiarkach przeskoczyły przez barierki okalające przestrzeń wokół ołtarza, gdzie wstęp dla kobiet jest surowo zabroniony, i tam tańczyły oraz – jak opowiadali świadkowie oskarżenia – wykrzykiwały „ordynarne słowa” i „bluźnierstwa”. Jakie konkretnie, zszokowani tym, co widzieli, świadkowie powtórzyć nie potrafili.."

Ciekawe, czy Radziwinowicz przeciwstawiłby się potępieniu polskiego Episkopatu, gdyby to miało miejsce w warszawskiej Katedrze św. Jana? Dobry humor go nie opuszcza i śmieje się, że Cerkiew nie akceptuje Tołstoja, którego słowa sam przytacza (str.605):
"Pisarza za hardego grzesznika uważa do dziś Cerkiew. 110 lat temu wykluczyła go z grona wiernych. A on nie tylko się nie ukorzył, lecz nawet odpowiedział zuchwałym listem, pisząc: „To, że wyrzekłem się Cerkwi nazywającej samą siebie prawosławną, jest absolutną prawdą. To, że odrzucam Trójcę niepojętą i niemającą żadnego sensu w naszych czasach bajkę o upadku pierwszego człowieka, bluźnierczą historię o Bogu urodzonym przez dziewicę dla odkupienia ludzkości, to też absolutna prawda”. Tego hierarchowie do dziś wybaczyć mu nie mogą. Kilka lat temu patriarcha Aleksy II mówił, że pisarza można by przywrócić na łono Cerkwi tylko wtedy, gdyby sam zmienił stosunek do jej nauki. A hrabia od 100 lat niczego już przecież zmienić nie może."
I znów porównawczo odwołam się do katolicyzmu, tylko, że teraz już do Kościoła Rzymskiego i jego doktryny, a w dodatku, a raczej przede wszystkim, do DOGMATU całego chrześcijaństwa. Czy to wierni mogą przełknąć? Jeśli nie, to o co panu chodzi, panie autorze?
Nie jestem religijny, dlatego „te” sprawy chciałem mieć z głowy, a teraz mam i mogę przejść „ad rem”.
Niestety, srodze zawiodłem się na tym zbiorze korespondencji, reportaży czy felietonów (obojętne jakby je nazwać), lecz to chyba z powodu mojego wieku, bo ja to wszystko znam. Ale nim przedstawię zarzuty podzielę się tym, co mnie zaciekawiło, rozbawiło bądż wzbogaciło.
Już na pierwszych stronach znajduję słowa, które brzmią jak motto do opowieści o narodzie rosyjskim (str.26)
„– Tak, pana nam trzeba, srogiego pana, żeby porządek trzymał....”
Śmieszy mnie wywód autora o niebezpieczeństwie dla Rosji płynący z osadnictwa chińskiego na wschodnich rubieżach Rosji (str,ok.150). Śmieszy tym bardziej, że mieszkam w Kanadzie, gdzie Vancouver już opanowali Chińczycy, a w Toronto strzyże mnie Chińczyk za 6$, zamiast od 15$ wzwyż, a dwie milutkie Chineczki robią mnie pedicure i manicure za 30$, zamiast od 45$ wzwyż. Jeśli zdarzy mnie się zamówić jedzenie, to też od konkurencyjnych Chińczyków. Po prostu: wolny rynek.
Z kolei, ubawił mnie Radziwinowicz opinią Politkowskiej (1958-2006, - utopiona w wannie) z 2002 roku, o Putinie (str.210):
„– On wygląda na mężczyznę niechcianego. Żal mi go nawet, ale bardziej żal kraju, na czele którego stoi mężczyzna, którego nie kochały kobiety. Michaiła Gorbaczowa kochały bardzo. Borysa Jelcyna w młodości, zanim zaczął chorować, też.”
W okolicach strony 310, autor naśmiewa się z kultu Susanina. Sądzę, że część z Państwa nie zna go, więc ułatwię poznanie cytując Wikipedię:
„Iwan Osipowicz Susanin.. ..rosyjski bohater narodowy. Jak głosi legenda, został wynajęty przez jeden z polskich (lub litewskich) oddziałów wojskowych zimą 1612-13 w charakterze przewodnika, celem doprowadzenia do ukrywającego się we wsi cara Michała Fiodorowicza. Susanin, nie chcąc zdradzić miejsca pobytu cara, zaprowadził Polaków w błotnisty las, gdzie został przez nich za karę zamęczony na śmierć... ...Iwanowi Susaninowi i jego bohaterskiemu czynowi jest poświęconych kilka dzieł malarskich, jak również literackich i muzycznych; do najbardziej znanych należą opera Mchała Glinki "Życie za cara" (1836), opera Catterino Cavosa "Iwan Susanin" oraz dramat Nikołaja Polewoja "Kostromskie lasy"...."
Odczucie, które podzielam, znalazłem na str. 528:
".... rzygać mi się chce, kiedy mam do czynienia z debilami, którzy w duszy nie mają nic poza pustym gadaniem o »wielkości« swego narodu”.
Teraz ciekawostka o popularnym Akuninie: w trakcie konfliktu z Gruzją (str.419):
"Policja podatkowa zamknęła te stołeczne kasyna, których właścicielami byli Gruzini. Przyczepiła się nawet do jednego z najbardziej dziś cenionych pisarzy rosyjskich, który za literackim pseudonimem Borys Akunin „ukrywa” swoje prawdziwe gruzińskie nazwisko Grigorij Czchartiszwili"
I o wódce (str.491):
"Inny ulubiony przez Rosjan produkt to, zgodnie ze starą tradycją, wcale nie „wodka”, ale „chlebnoje wino”. Na etykietkach produkowanego w Rosji Smirnoffa drukowana jest właśnie ta dawna nazwa mocnego trunku. Brała się stąd, że chleb to po rosyjsku i chleb, i ziarno zboża. Więc wódka, produkowana tu właśnie z żyta, od cara Piotra I do czasów Dmitrija Mendelejewa, który opracował teoretyczne zasady jej produkcji, nazywała się właśnie chlebnym winem."
Odnotowałem jeszcze współczucie autora dla córki Stalina, Allilujewej, ktora umarła ponoć w nędzy (str.610):
"Żyła w biedzie, bo miliony, które zarobiła na książkach, roztrwoniła...."
Skoro roztrwoniła.... A jeszcze coś podobnego do nas: (str.380):
"Buntownik zasiadł na Kremlu.
I szybko przestał być ulubieńcem narodu. Teraz to on odpowiadał za narastający chaos, bandytyzm na ulicach rosyjskich miast, za rosnącą biedę..".
Plusy kończę wspomnieniem ciekawego reportażu o Ludmile Aleksiejewej.

Rozumiem, że jest to zbiór reportaży z wielu lat, tylko, czy wszystkie musiały tu się znależć?: czy musiano kierować się chronologią pisania? Co najmniej jedna trzecia wydaje się zbędna, a wiele innych mnie nie śmieszy. Bo co mnie obchodzą nie wykryci sprawcy morderstw, kiedy czekam na ujawnienie morderców np Papały? Nie bawią mnie tortury w Czeczeni, gdy mam pod nosem Guantanamo, a pamietam też zboczeńców w Iraku. A korupcji policjantów, kto w Polsce nie doświadczył? Z kolei tragedia w Biesłanie i uzasadniona nienawiść po niej, to małe piwo w porównaniu z oskarżeniami Macierewicza po katastrofie smoleńskiej.
Sześć gwiazdek, bo spodziewałem się czegoś ciekawszego i dopracowanego.

Radziwinowicz (ur.1953), dziennikarz "Gazety Wyborczej", od 1997 korespondent jej z Moskwy, za omawiany zbiór reportaży (2013) mianowany do Nike 2014, laureat Nagrody Fikusa 2014. Wstęp, rekomendujący książkę, napisał sam Adam Michnik, a to dla mnie znaczy wiele. Warto go przytoczyć:
"Smakujemy Rosję, rozpoznajemy jej zapach i dźwięk: kraj...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
262
248

Na półkach:

Przez ostatnie kilkanaście lat Wacław Radziwinowicz, jako korespondent, obserwował z bliska Rosję. Przemiany ustrojowe i zmiany, jakie w ojczyźnie Gogola przyniosło przejście od komunizmu do demokracji. Zmiany u sterów władzy: od epoki Jelcyna, po rosyjski model demokracji Putina. Wszechobecną korupcję i nadużywanie zajmowanych stanowisk, zwłaszcza wśród milicji i urzędników. Represje na osobach i środowiskach chcących ujawnić mechanizmy oraz struktury korupcji.

„Gogol w czasach Google’a” to także wnikliwy obraz rosyjskiego społeczeństwa. Przemian obyczajowych i mentalnych. Otwarcia na świat młodych i zamożniejszych warstw, jak i sentymentalnego powrotu do czasów ZSRR, głównie wśród biednych i przegranych okresu przejścia. Doświadczeń licznych konfliktów zbrojnych, które odcisnęły piętno na życiu licznej rzeszy żołnierzy i ich rodzin. Pogłębiającego się rozwarstwienia: od magnatów kupujących na zachodzie kluby piłkarskie, po ludzi walczących o posiłek dla siebie i swoich rodzin.

Teksty Radziwinowicza są udaną próbą zrozumienia naszych wschodnich sąsiadów. Napisane z dystansem, miejscami z przekąsem. Są próbą ogarnięcia i zebrania w całość wielorakich spojrzeń i przemyśleń na temat fenomenu, jakim jest Rosja.

Źródło: www.zzyciaksiazek.blogspot.com

Przez ostatnie kilkanaście lat Wacław Radziwinowicz, jako korespondent, obserwował z bliska Rosję. Przemiany ustrojowe i zmiany, jakie w ojczyźnie Gogola przyniosło przejście od komunizmu do demokracji. Zmiany u sterów władzy: od epoki Jelcyna, po rosyjski model demokracji Putina. Wszechobecną korupcję i nadużywanie zajmowanych stanowisk, zwłaszcza wśród milicji i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
142
100

Na półkach: ,

Ciekawy zbiór reportaży rosyjskich i okołorosyjskich. Większość do połknięcia w minutę-dwie, kilka odrobinę dłuższych. Trudno powiedzieć, czy po ich lekturze da się Rosję polubić, ale na pewno pomogą nam ją odrobinę zrozumieć.

Ciekawy zbiór reportaży rosyjskich i okołorosyjskich. Większość do połknięcia w minutę-dwie, kilka odrobinę dłuższych. Trudno powiedzieć, czy po ich lekturze da się Rosję polubić, ale na pewno pomogą nam ją odrobinę zrozumieć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1170
267

Na półkach: , , , ,

Książka to zbiór fantastycznych felietonów, małych reportaży i korespondencji, prosto z serca Rosji. To książka dla tych, którzy pragną zaczerpnąć nieco świeższej wiedzy o wschodnim sąsiedzie i poznać kulisy zarówno podobieństw, jak i różnic między naszymi narodami.
W tych krótkich acz treściwych relacjach spotkamy przekrój społeczeństwa, od Putina dość często wzmiankowanego, reszty urzędniczej armii, po milicję, zbrodniarzy, więźniów, proste kobiety i waleczne matki. Zaglądamy do Moskwy, Jekaterynburga, Sankt Petersburga a i zaglądniemy do Mauzoleum Lenina i do.. . kieliszka (a raczej szklanicy) opatentowanej przez Mendelejewa ognistej cieczy. Kto zaś pragnie poczuć się jak więzień wychodzący na wolność do nikąd lub współczuć matce próbującej znaleźć ciało syna pośród gnijących szczątek ludzkich też się nie zawiedzie. Mocnych słów świadomie budujących równie mocne obrazy nędzy, korupcji, smutnego żywota zwykłych ludzi znajdziemy tu tysiące. Małe pocieszenie przebija jednak z kilku relacjach, np. o Niemcach powracających z nostalgią na Syberię za utęsknionym akordeonem, domem na wzgórzu i "by pić i hulać swobodnie". Ze smakiem czyta się o rosyjskim chlebie, z uśmieszkiem na twarzy o wódce "putinówce" czy rosyjskim humorze, jednak to tylko małe optymistyczne perełki w gąszczu brudno-szarych macek wszędobylskiej korupcji. W tym miejscu przypomniał się mnie rosyjski dowcip:
"Znalazł raz Medwiediew starą lampę, w której siedział dżin. Potarł lampę, dżin wylazł i mówi: rozkazuj panie, spełnię każde twoje życzenie. Medwiedjew na to: uczyń by Rosja wygrała w pucharze UEFA, Euro 2008, w Eurowizji, mistrzostwach świata w hokeju... Dżin mówi: oj, nie, nie, to zbyt trudne, poza tym to kilka życzeń na raz. Tego nie potrafię. NA to Medwiedjew: w takim razie nich będzie tylko jedno - niech w Rosji nie będzie korupcji! Dżin się zamyślił i po chwili mówi: Dobra, gdzie ty tam chciałaeś żeby Rosja wygrała?"

Czytając korespondencje nie da się wyrobić pozytywnego wizerunku Rosji. Po głowie kołaczą się jedynie słowa: "tragedia, tragedia" a i jechać tam nawet jako turysta też się odechciewa. A szkoda, bo to w sumie piękny kraj.

Książka to zbiór fantastycznych felietonów, małych reportaży i korespondencji, prosto z serca Rosji. To książka dla tych, którzy pragną zaczerpnąć nieco świeższej wiedzy o wschodnim sąsiedzie i poznać kulisy zarówno podobieństw, jak i różnic między naszymi narodami.
W tych krótkich acz treściwych relacjach spotkamy przekrój społeczeństwa, od Putina dość często...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
304
115

Na półkach: ,

Czternaście lat obserwowania zmieniającej się Rosji. Czternaście lat opisanych w formie krótkich (rzadko wychodzących poza kilka stron) esejów: komentarzy do błahych i ważnych, śmiesznych i przerażających, głośnych, ale także mało znanych wydarzeń w Rosji. To znakomita książka napisana przez kogoś, kto naprawdę zna postsowiecką Rosję od podszewki, spędził w niej całe lata i obserwuje z krytyczną uwagą współczesność tego kraju (w przeciwieństwie do osób zafascynowanych klasyczną rosyjską kulturą wysoką, jednak o realiach życia dzisiejszych Rosjan wiedzących niezbyt wiele).
Nim zaczniemy książkę czytać, warto zrozumieć jej charakter i tym samym uniknąć niepotrzebnego rozczarowania. Są to felietony i artykuły powstające na przestrzeni wielu lat, publikowane głównie w GW, w książce ułożone chronologicznie. Nie należy więc oczekiwać, że któreś z tematów zostaną bardzo pogłębione, albo że autor zaproponuje nam dzieło pozwalające zrozumieć kompleksowo rosyjskie społeczeństwo i państwo.
Zamiast tego otrzymujemy unikalną możliwość śledzenia strona po stronie czegoś w rodzaju dziennika zmieniającej się Rosji. Od katastrofy gospodarczej i moralnej końca lat 90'siatych, upokorzeń wojska w Czeczenii i w czasie katastrofy "Kurska", rozwoju mafii i korupcji, przez stopniową odbudowę aparatu państwa, wykorzystywanie społecznych sentymentów i tęsknoty za czasami imperium, wojnę w Gruzji, aż po szczytowy moment siły i arogancji rosyjskiej władzy (ale i ograniczeń wolności obywatelskich), przypadający na okres rekordowych cen ropy i gazu, jeszcze przed wybuchem konfliktu na Ukrainie. Historia 14 lat kraju, widziana jednak bardziej z perspektywy zwykłego obywatela, niż politycznego analityka.
Radziwinowicz jest nie tylko dobrym obserwatorem, ale też świetnym autorem. Pisze zwięźle, dowcipnie, często ironicznie - tak, jak dobry felietonista powinien. Owszem, można mu zarzucać złośliwości w portretowaniu absurdów życia w Rosji, ale nie fałszywość. W podobnym duchu, choć dużo ostrzej te same zjawiska krytykują przecież Rosjanie - Wiktor Jerofiejew w literaturze, Andriej Zwiagincew, Bakur Bakuradze, Jurij Bykow w filmie, Chodorkowski w polityce. To nie jest, jak chcą niektórzy recenzenci, przejaw polskiej wyższości i braku zrozumienia dla "piękna i głębi" rosyjskiej duszy. To raczej dowód dobrego rozpoznania rzeczywistości, dawno już oderwanej od XIX-wiecznych mitów, którymi wielu z nas wciąż ulega, myśląc o Rosji.
Czytanie "Gogol w czasach Google'a" teraz, po zajęciu przez Rosję Putina Krymu i zaangażowaniu w konflikt na wschodzie Ukrainy, po zmasowanej akcji propagandowej rosyjskich władz na zewnątrz, ale przede wszystkim wewnątrz kraju jest doświadczeniem szczególnie wartościowym. Pozwala lepiej zrozumieć drogę jaką przeszła Rosja i Rosjanie, źródła ich motywacji, a także niezwykłą uległość w akceptowaniu kosztów, jakie przychodzi im płacić za powrót do imperialnych marzeń.

Czternaście lat obserwowania zmieniającej się Rosji. Czternaście lat opisanych w formie krótkich (rzadko wychodzących poza kilka stron) esejów: komentarzy do błahych i ważnych, śmiesznych i przerażających, głośnych, ale także mało znanych wydarzeń w Rosji. To znakomita książka napisana przez kogoś, kto naprawdę zna postsowiecką Rosję od podszewki, spędził w niej całe lata i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
495
393

Na półkach: , , ,

Jaka jest Rosja ?

Jacy są Rosjanie ?

Ile właściwie wiemy o naszych sąsiadach, z którymi do niedawna łączyły nas niewłasnowolnie bliskie stosunki ?

Wacław Radziwinowicz przedstawia nam tutaj, w zbiorze krótkich opowiadań, Rosję pełną sprzeczności, która stoi na rozstaju dróg i nie wie, w którą stronę podążyć. Niestety nie zmieniła się ona wiele od czasów tytułowego Gogola.

Pełno tutaj różnych spojrzeń na wydarzenia, które w swoim czasie odbiły się nam o uszy. Dla mnie plusem były także liczne ciekawostki i anegdoty. Autor rozmawia ze wszystkimi stronami - zarówno z przedstawicielami "systemu" jak i osobami, które próbują go zwalczyć, a wszystko to okrasza dużą dawką humoru.

Pozycja obowiązkowa dla zainteresowanych tematyką Rosji i jej mieszkańców, jak i dla osób, które lubią wiedzieć więcej. Polecam.

Jaka jest Rosja ?

Jacy są Rosjanie ?

Ile właściwie wiemy o naszych sąsiadach, z którymi do niedawna łączyły nas niewłasnowolnie bliskie stosunki ?

Wacław Radziwinowicz przedstawia nam tutaj, w zbiorze krótkich opowiadań, Rosję pełną sprzeczności, która stoi na rozstaju dróg i nie wie, w którą stronę podążyć. Niestety nie zmieniła się ona wiele od czasów tytułowego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to