Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana z całości, a nie jej dopełnienie, nie robi większego wrażenia. Ot historyjka z nadprzyrodzonym detektywem od zadań specjalnych.
Nie wyrzucam go jednak przysłowiowo do kosza, bo komiks ma momenty, choć fabuła jest prościutka. Loki, czyli tytułowy kłamca, na prośbę archanioła Gabriela przeprowadza śledztwo. Próbuje odszukać pewnego zaginionego człowieka. Kilka ślepych tropów i poszukiwany się znajduje, ale właśnie te ślepe tropy są w tym komiksie najlepsze.
Złoto, ale ciemne
Loki trafia np. do tajemnej sekty Azteków, która porywa bezdomnych. I to, jak to narysowane jest, to złoto. Gdybyż chociaż te kolory były ciut jaśniejsze… Bo niestety największa wada całego komiksu to jego ciemność, jakby mroczny klimat robiły tylko bardzo ciemne barwy. Chociaż niestety to też chyba zasługa grubej kreski. Żeby dostrzec szczegóły trzeba naprawdę mocno skupić wzrok i czytać to w jasnym pomieszczeniu. No sorry, ale to już nie na moje oczy. Fajnie fajnie, ale niefajnie, więc ogólnie to komiks mnie bardziej zmęczył, niż dał radości. Nic dziwnego, że za pierwszym czytaniem nic z niego nie zapamiętałam.
Poza momentami spoko, ma też ta opowieść momenty nie spoko. Np. nie wiadomo czasami co się dzieje, albo znikąd pojawiają się jakieś randomowe postacie. Zresztą zaraz znikają. Być może to jakieś nawiązania do książkowej serii, jak tak, to fajnie. Ale to sprawia, że komiks ten ma nieco pod górkę. Sześćdziesiąt stron to za mało, żeby skomplikować jakoś fabułę czy charaktery postaci, więc ostatecznie komiks broni się jako autonomiczne dzieło, ale ledwo.
Zakładam, że fani serii Ćwieka bardziej docenią tę rysowniczą wrzutkę do książkowego uniwersum. Ogólnie Kłamca: Viva l’arte to taka ciekawostka, nic wybitnego ale też nic wybitnie słabego. Ot przyjemna historyjka o aniołach i bogach, momentami fajnie narysowana.
Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana...
Coś dla fanów - tym będzie się łatwiej połapać o co tak w ogóle chodzi. Kreska momentami mi nie do końca siadała ale jednak w większości na tak.
Było brutalnie, brudno, krwiście i obrazoburczo - czyli to co pajączki lubią najbardziej :). Choć nie czuję jakość szczególnego zachwytu zarówno nad treścią jak i formą przekazu to czytało mi się zacnie, patrzyło przyjemnie, trochę powspominało (bo Kłamcę czytałam świeżo jak wychodził).
Na półce zostanie. I w sumie jakby było więcej takich zeszytów to bym pozbierała.
Ciekawa wariacja na temat.
Coś dla fanów - tym będzie się łatwiej połapać o co tak w ogóle chodzi. Kreska momentami mi nie do końca siadała ale jednak w większości na tak.
Było brutalnie, brudno, krwiście i obrazoburczo - czyli to co pajączki lubią najbardziej :). Choć nie czuję jakość szczególnego zachwytu zarówno nad treścią jak i formą przekazu to czytało mi się...
Autorem scenariusza jest Jakub Ćwiek i fabuła jest umiejscowiona w stworzonym przez niego uniwersum, a właściwie to chyba jest to prolog. Nie przeczytałem jeszcze żadnej książki z tego uniwersum, ale zapewne niedługo się to zmieni, bo komiks skutecznie mnie do tego zachęcił. Całkiem dobra historia z niezłym klimatem - niby dość prosta, ale jednocześnie nieco mroczna i odjechana. Rysunki również zdecydowanie na plus, bo pasują do historii i tworzą klimat - Dawid Pochopień zrobił dobrą robotę. Jakiś czas temu komiks kupiłem jako dodatek do zamówienia, a dzisiaj po przeczytaniu kupiłem dodatkowo w twardej oprawie.
Autorem scenariusza jest Jakub Ćwiek i fabuła jest umiejscowiona w stworzonym przez niego uniwersum, a właściwie to chyba jest to prolog. Nie przeczytałem jeszcze żadnej książki z tego uniwersum, ale zapewne niedługo się to zmieni, bo komiks skutecznie mnie do tego zachęcił. Całkiem dobra historia z niezłym klimatem - niby dość prosta, ale jednocześnie nieco mroczna i...
Nie znałem wcześniej nic tego autora, choć słyszałem, że jest dosyć popularny. Tutaj mamy historię Lokiego, który musi odnaleźć nowego proroka, który ma się objawić wśród bezdomnych. W tym celu pierw zasięga wiedzy u harleyowców, a potem idzie do Azteków, dosyć pokręcona historia. Do tego dosyć krwawa, choć bardzo fajnie narysowana. Króciutka lektura na pół godziny , ale fajna. Chętnie przeczytanym coś dłuższego w tym stylu.
Nie znałem wcześniej nic tego autora, choć słyszałem, że jest dosyć popularny. Tutaj mamy historię Lokiego, który musi odnaleźć nowego proroka, który ma się objawić wśród bezdomnych. W tym celu pierw zasięga wiedzy u harleyowców, a potem idzie do Azteków, dosyć pokręcona historia. Do tego dosyć krwawa, choć bardzo fajnie narysowana. Króciutka lektura na pół godziny , ale...
Jak dla mnie przesłanie ok, jednak nieczytelne obrazki utrudniają jego odczytanie. Kilka razy musiałam się nieźle nagłowić, by zrozumieć co przedstawiają. Nie odmawiam komiksowi nastroju, jednak zbyt krótka forma nie pozwala się w nim odnaleźć. Ledwie otworzyłam, a już zamykałam. Niedosyt pozostał.
Jak dla mnie przesłanie ok, jednak nieczytelne obrazki utrudniają jego odczytanie. Kilka razy musiałam się nieźle nagłowić, by zrozumieć co przedstawiają. Nie odmawiam komiksowi nastroju, jednak zbyt krótka forma nie pozwala się w nim odnaleźć. Ledwie otworzyłam, a już zamykałam. Niedosyt pozostał.
Myślałam, że komiks spodoba mi się bardziej, tak po wstępnym przekartkowaniu wydawało się, że to coś idealnego dla mnie, główny bohater żywcem jak wyjęty z Castlevanii, zawadiacki, chojrak, ładna kreska. Rozczarowanie ogromne.
Fabuła - nie jest zła, ale jest tak zakręcona i chaotyczna, że do teraz mam problem ze zrozumieniem niektórych kratek. Tak bardzo się tu niektóre światy i wątki przenikają, że można się zgubić i niech mi ktoś powie, że się nie zgubił, dostanie medal.
Bardzo mało do czytania, plus, że duża i wyraźna czcionka, ale jednak tekstu tyle co kot napłakał. Same obrazki bardzo ładne, ale niestety, nieinformatywne na tyle, żeby pełniły jakąś funkcję. Myślę, że przez to, że ja nie jestem w stanie powiedzieć, co się na tych obrazkach dzieje, to nie wiem o co w tym komiksie chodzi, dopiero na koniec się lekko rozjaśnia, ale nie, żeby to było jakieś szałowe zakończenie, że wow wow, co to, to nie. I pierwszy raz mam tak, że patrzę na planszę i nie wiem co tam się na niej dzieje.
Sama idea ciekawa, zamysł artystyczny przyjemny, główny bohater taki jak lubię, się nie certoli, ale brak przejrzystości nie pozwala mi na danie wyższej oceny.
Bardzo ładne plansze z Aztekami, z wężem. Nakrycia głowy Azteków robią świetny efekt.
Komiks jest bardzo krótki, czyta się go dosłownie chwilkę.
Myślałam, że komiks spodoba mi się bardziej, tak po wstępnym przekartkowaniu wydawało się, że to coś idealnego dla mnie, główny bohater żywcem jak wyjęty z Castlevanii, zawadiacki, chojrak, ładna kreska. Rozczarowanie ogromne.
Fabuła - nie jest zła, ale jest tak zakręcona i chaotyczna, że do teraz mam problem ze zrozumieniem niektórych kratek. Tak bardzo się tu niektóre...
Przyznam, że jeśli chodzi o fabułę, z początku nie wiedziałam o co właściwie chodzi. Dopiero pod koniec nagle wszystko się rozjaśniło. I jest to zabieg występujący w książkach o "Kłamcy" jednak tutaj mi on nie pasował, ponieważ w odróżnieniu od powieści, komiks jest bardzo krótki.
Jeśli chodzi o stronę wizualną, była dokładanie taka, jaką nazwał ją autor - specyficzna, ale chyba w dobrym tego słowa znaczeniu. Na pewno podobała mi się kreacja archanioła Gabriela. Była inna niż ją sobie wyobrażałam czytając książki (i jestem pewna, że autor również miał zupełnie inne wyobrażenie), ale naprawdę ciekawie było na nią popatrzeć.
Komiks był ogólnie trzymany w mroku, to chyba była część fabuły, celowe posunięcie, chociaż czasem kuło w oczy.
Nie spodziewałam się wiele po komiksie i też wiele nie uzyskałam, ale był to miły przerywnik między innymi lekturami.
Przyznam, że jeśli chodzi o fabułę, z początku nie wiedziałam o co właściwie chodzi. Dopiero pod koniec nagle wszystko się rozjaśniło. I jest to zabieg występujący w książkach o "Kłamcy" jednak tutaj mi on nie pasował, ponieważ w odróżnieniu od powieści, komiks jest bardzo krótki.
Jeśli chodzi o stronę wizualną, była dokładanie taka, jaką nazwał ją autor - specyficzna, ale...
Kreska spodobała mi się bardzo i historia też nie zła, chociaż książki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Jeśli mam być kompletnie szczera to wątek w kanałach nie kleił mi się z resztą historii i może i był ciekawy, ale całkowicie zbędny... Wydaje mi się, że gdyby był napisany jako opowiadanie to wciągnąłby bardziej.
Wyobrażenie archanioła Gabriela było naprawdę cudowne.
Kreska spodobała mi się bardzo i historia też nie zła, chociaż książki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Jeśli mam być kompletnie szczera to wątek w kanałach nie kleił mi się z resztą historii i może i był ciekawy, ale całkowicie zbędny... Wydaje mi się, że gdyby był napisany jako opowiadanie to wciągnąłby bardziej.
Wyobrażenie archanioła Gabriela było naprawdę...
Po komiksy sięgam niezwykle rzadko, ale po prostu musiałam przeczytać (obejrzeć) jeszcze jedną przygodę Kłamcy. Na komiksach się nie znam, więc trudno mi ocenić czy ten był dobry. Ale wolałabym klasyczne opowiadanie. Choć wizerunek Archanioła Gabriela bardzo mi się spodobał. A ten minikomiks "Brand Manager" wręcz super.
Po komiksy sięgam niezwykle rzadko, ale po prostu musiałam przeczytać (obejrzeć) jeszcze jedną przygodę Kłamcy. Na komiksach się nie znam, więc trudno mi ocenić czy ten był dobry. Ale wolałabym klasyczne opowiadanie. Choć wizerunek Archanioła Gabriela bardzo mi się spodobał. A ten minikomiks "Brand Manager" wręcz super.
Kocham serię kłamcy (nawet po takim zakończeniu jakie mamy w 4 części). Ciekawa kreska i inne spojrzenie na postać Lokiego. Mogłaby dodana jakaś jeszcze jedna historia, bo no na jedno posiedzenie przeczytanie komiks. Ale i tak cudo <3
Kocham serię kłamcy (nawet po takim zakończeniu jakie mamy w 4 części). Ciekawa kreska i inne spojrzenie na postać Lokiego. Mogłaby dodana jakaś jeszcze jedna historia, bo no na jedno posiedzenie przeczytanie komiks. Ale i tak cudo <3
Całkiem przyjemne czytadło na jedno posiedzenie,czytania nie ma tam za wiele. Plusem komiksu jest większy od standardowego format no i całkiem zacne rysunki, przypominające trochę warsztat Simona Bisley'a. Ogólnie ok.
Całkiem przyjemne czytadło na jedno posiedzenie,czytania nie ma tam za wiele. Plusem komiksu jest większy od standardowego format no i całkiem zacne rysunki, przypominające trochę warsztat Simona Bisley'a. Ogólnie ok.
Komiksowy kłamca... Boskie. Super grafika. Strasznie podoba mi się postać Lokiego w tej wersji. Jest po prostu niesamowity. Opowiadanie czy przygoda sama w sobie także fajnie zrobiona. Ciekawy pomysł na pokazanie diabelskiej strony tych "boskich". Szkoda, ze takie krótkie, bo wyszło na prawdę super :)
Komiksowy kłamca... Boskie. Super grafika. Strasznie podoba mi się postać Lokiego w tej wersji. Jest po prostu niesamowity. Opowiadanie czy przygoda sama w sobie także fajnie zrobiona. Ciekawy pomysł na pokazanie diabelskiej strony tych "boskich". Szkoda, ze takie krótkie, bo wyszło na prawdę super :)
Ogólnie bardzo fajna treść chodź co do grafiki mam kilka ale . W mojej wyobraźni sam kłamca wygląda zdecydowanie lepiej ( jest przystojniejszy). Ale oczywiście każdy fan serii powinien to mieć .
Ogólnie bardzo fajna treść chodź co do grafiki mam kilka ale . W mojej wyobraźni sam kłamca wygląda zdecydowanie lepiej ( jest przystojniejszy). Ale oczywiście każdy fan serii powinien to mieć .
Fala uprowadzeń, jakie mają miejsce wśród społeczności bezdomnych zaczyna niepokoić aniołów stróżów. Nie wiadomo, kto stoi za porwaniami ani jaki ma w tym cel. Nordycki bóg Loki zamierza odpowiedzieć na te pytania, a próby rozwikłania zagadki zaprowadzą go do nowojorskich kanałów, w których odkryje miejsce spotkań przerażającej sekty. Trop zaprowadzi go także do pewnego artysty, który sztukę odbiera stanowczo zbyt poważnie.
Niebanalny scenariusz, oryginalne podejście Ćwieka do „ziemskich spraw”, a także zgrabnie wpleciona w fabułę doza humoru tworzą z „Viva l'arte” nieszablonowy komiks. Okazuje się, że w zaświatach panują podobne zasady, jak te, z którymi mamy do czynienia na ziemskim padole, a barwna, choć nieco mroczna przestrzeń, którą możemy dostrzec na stworzonych przez Dawida Pochopnia obrazkach, idealnie współgra z fabułą. Na kartach komiksu Loki mierzy się ze złem, zagląda pod ludzkie maski i strzeże śmiertelników, którzy bardzo często mają za skórą mniejsze lub większe przewinienia. Jednak dla stróża jest to jedynie praca, za która należy się zapłata.
Przedstawiony w „Viva l'arte” świat jest groteskowy i pełen brudu, jednak Loki idealnie do tego świata pasuje. Styl Dawida Pochopnia przypadł mi do gustu, podkreślając to, co w kłamcy najlepsze: ciężki klimat i szarość „zmęczonego” świata. Także Grzegorz Nita świetnie się spisał, stosując kolorystykę opartą na ciemnych tonach, co potęguje posępną atmosferę Kłamcy”.
Komiks z pewnością spodoba się wielbicielom Lokiego oraz fanom pióra Jakuba Ćwieka. Plusem jest także to, że „Viva l'arte” można czytać nawet bez znajomości wcześniejszych książek o tytułowym Kłamcy, a ciekawa kreska i nieco przybrudzone kolory dodają stworzonemu przez pisarza światu mrocznego, ciężkiego charakteru, który idealnie pasuje do opowieści o losach anielskiego najemnika.
„Proponuję zacząć już rachunek sumienia..."
Fala uprowadzeń, jakie mają miejsce wśród społeczności bezdomnych zaczyna niepokoić aniołów stróżów. Nie wiadomo, kto stoi za porwaniami ani jaki ma w tym cel. Nordycki bóg Loki zamierza odpowiedzieć na te pytania, a próby rozwikłania zagadki zaprowadzą go do nowojorskich kanałów, w których odkryje miejsce spotkań przerażającej...
bardzo dobre - naprawdę:) nie czytuję raczej komiksów - kiedyś trochę - teraz już raczej nie. nie czytałam też kłamcy ani chłopców. co więc skłonilo mnie do wzięcia sie za kłamcę w wersji komiksowej? ciekawość. i fajnie było:) pewnie nabędę kiedys chłopców albo jeszcze coś w tym stylu. nie za często - al na pewno - polecam:)
bardzo dobre - naprawdę:) nie czytuję raczej komiksów - kiedyś trochę - teraz już raczej nie. nie czytałam też kłamcy ani chłopców. co więc skłonilo mnie do wzięcia sie za kłamcę w wersji komiksowej? ciekawość. i fajnie było:) pewnie nabędę kiedys chłopców albo jeszcze coś w tym stylu. nie za często - al na pewno - polecam:)
Historia Kłamcy urzekła mnie od pierwszego opowiadania z serii i chciałabym móc powiedzieć "równie urzekająca pozostała aż do końca i nic nie jest w stanie tego zmienić", jednak nie mogę. Po przeczytaniu serii, w której pewne niedociągnięcia giną w świetle objawień geniuszu, muszę przyznać, nie tego oczekiwałam. Czuję pewien niedosyt związany z tym komiksem i jak dla mnie jest to pozycja jedynie "do odhaczenia". Żadnych większych wrażeń, czy momentów ekscytacji. Ponad to warto zwrócić uwagę na specyficzność kreski, której zapowiedź widnieje na okładce. Najtrafniejszym określeniem dla niej jest "ciężka". Ciężka dla odbiorcy. Zaburzenie proporcji i perspektyw niesie ze sobą pytanie czy owy zabieg został zastosowany celowo, jako przejaw artyzmu, czy twórca zwyczajnie nie umie lepiej. Odczytajmy to jednak jako swoisty autograf rysownika i nie bądźmy zbyt sceptyczni, gdyż w przeciwny razie musielibyśmy posadzić go o wiek przedszkolny.
5/10 ze względu na sympatię do Lokiego, ale "d*py nie urywa". ;)
Historia Kłamcy urzekła mnie od pierwszego opowiadania z serii i chciałabym móc powiedzieć "równie urzekająca pozostała aż do końca i nic nie jest w stanie tego zmienić", jednak nie mogę. Po przeczytaniu serii, w której pewne niedociągnięcia giną w świetle objawień geniuszu, muszę przyznać, nie tego oczekiwałam. Czuję pewien niedosyt związany z tym komiksem i jak dla mnie...
Moje pierwsze spotkanie z Kłamcą, który musi wyjaśnić zniknięcie pewnego bezdomnego nie zafascynowało mnie na tyle, by Loki stał się moim numerem jeden. Jest to jednak postać na tyle interesująca, że w najbliższym czasie z pewnością sięgnę po jego książkowe przygody. Fabuła komiksu to krótka opowieść, w zasadzie zwykły dzień z życia Lokiego (takie odniosłem wrażenie). Kogoś musi znaleźć, trochę postrzelać, czasem pomóc. Z opresji jednak potrafi wyjść nawet wtedy, gdy zabraknie amunicji. Podoba mi się stylistyka, ciemno, ponuro. Projekty postaci (Aztekowie, motocykliści w barze, bezdomni, kobiety) to coś, co wyróżnia komiks. Podobał mi się też podział opowieści (teraźniejszość/przeszłość/teraźniejszość). No i mini komiks na końcu :)
Dla fanów Lokiego pozycja obowiązkowa dla wszystkich innych, biorąc pod uwagę aktualne ceny również. A nuż będzie to wstęp do kolejnego fascynującego uniwersum!
Moje pierwsze spotkanie z Kłamcą, który musi wyjaśnić zniknięcie pewnego bezdomnego nie zafascynowało mnie na tyle, by Loki stał się moim numerem jeden. Jest to jednak postać na tyle interesująca, że w najbliższym czasie z pewnością sięgnę po jego książkowe przygody. Fabuła komiksu to krótka opowieść, w zasadzie zwykły dzień z życia Lokiego (takie odniosłem wrażenie). Kogoś...
Niestety, wolę Kłamcę w formie 100% pisanej, ma on wtedy bardziej specyficzny dla siebie smaczek. Nie zmienia to jednak faktu, że historia, jak również rysunki są genialne. Szkoda tylko, że takie krótkie :D
Niestety, wolę Kłamcę w formie 100% pisanej, ma on wtedy bardziej specyficzny dla siebie smaczek. Nie zmienia to jednak faktu, że historia, jak również rysunki są genialne. Szkoda tylko, że takie krótkie :D
Rzadko kiedy wpada mi w ręce komiks. A dobry komiks to już łohoho, rzadkość.
Tym bardziej cieszę się, że tzw. kosze z tanizną w hipermarketach często i gęsto mieszczą w sobie książki, a tam znalazłem tę perełkę...
Bo jak tu nie lubić tego zimnego sk$#wiela, który jest takim wdzięcznym tematem do historii o dobrych bohaterach z paskudnym życiorysem. Loki kłamca, Loki ten najgorszy.
Kłamca Viva l'arte. 2-3 lata temu czytałem recenzję i skończyło się na przemyśleniu "trzeba by to przeczytać". Aż do wczorajszej wizyty w hipermarkecie.
Zeszyt ten ukazuje świetny obraz Lokiego. Każdą stronę chłonąłem dwojako. Tekst umysłem, świetnie narysowane kadry sercem poprzez nienasycone oczy. Nawet teraz przerywam pisanie opinii aby poprzeglądać ten zeszyt, choć troszkę.
Historia wciąga i po tych prawie 70-ciu stronach czuję niedosyt.
Zadanie do wykonania, mylący trop jak i ten właściwy. Wszystko angażuje czytelnika maksymalnie. Charakterystyka postaci napisana świetnie jak i twórczo pokazana obrazem. Postać Gabriela - wymuskany laluś-sukinsyn w lilowym płaszczu.
Jak tu nie lubić tego rysownika?
Polecam! Miły przerywnik między książkami.
Rzadko kiedy wpada mi w ręce komiks. A dobry komiks to już łohoho, rzadkość.
Tym bardziej cieszę się, że tzw. kosze z tanizną w hipermarketach często i gęsto mieszczą w sobie książki, a tam znalazłem tę perełkę...
Bo jak tu nie lubić tego zimnego sk$#wiela, który jest takim wdzięcznym tematem do historii o dobrych bohaterach z paskudnym życiorysem. Loki kłamca, Loki ten...
Loki, bóg kłamstwa, powraca wyjaśnić serię zaginięć bezdomnych z Bronxu. Oczywiście na zlecenie Aniołów…
Sztandarowy bohater Ćwieka w komiksie. I co tu dużo mówić, komiksie bardzo przeciętnym scenariuszowo. O ile sama fabuła nie jest zła, o tyle już cała koncepcja serii kuleje, jeśli czytelnik choć trochę przyłoży ją do miar logiki. Bóstwo pomagające Aniołom wyjaśniać sprawy, które przecież Wszechmocny po prostu z założenia musi znać? Litości. Wysługiwanie się Lokim, wbrew temu, co chce antykatolicki Ćwiek, w nieuświadomiony przez pisarza sposób, odbija się na samym autorze – i nie mam tu na myśli shorta, w którym Loki zabija Ćwieka, a fakt, że tak gloryfikowany przez niego bohater, sądząc że to on cwano wykorzystuje niebiańskie zastępy, tak naprawdę sam jest przez nich wykorzystywany. Nie pomyślał pan o tym, panie Jakubie, prawda? Nie dziwię się… Poza tym, choć w komiksie antykatolicyzm się prawie nie pojawia, trzeba zauważyć, że temat ten, tak przez serię wyświechtany, jest tak niedojrzały i żenujący, że aż śmieszy, iż ktoś – tani skandalista? – dorosły chciałby go poruszać. Albo czytać. U niektórych (Brown, Ennis) przynajmniej do czegoś to służyło, u Ćwieka – nie. I cóż tu mogę dodać, jeśli nie cytat z człowieka o wiele od twórcy „Kłamcy” mądrzejszego, Chucka Palahniuka (książek Palahniuka, w odróżnieniu od Ćwieka, którego powyższy komiks tak właśnie nabyłem, nie znajdzie się na wyprzedaży w Bideronce), że niewierzący powinni wreszcie zrozumieć, że lepsza jest zła odpowiedź, niż brak odpowiedzi. A Chuckowi trudno zarzucić jakąkolwiek religijność.
Scenariusz scenariuszem, a co z grafiką? Rysunki są udane, ratują album, podobnie kolor, ale porównania do Biza, jakie serwuje Ćwiek są… Może nie skomentuję. Świetne jest natomiast wydanie, dobry papier, szkice etc.
Fani więc przeczytać powinni, ale jeśli cenicie mądre historie, logiczne i ponad wszystko dobre, nie znajdziecie tu nic dla siebie.
ZABIŁ ĆWIEKA
Loki, bóg kłamstwa, powraca wyjaśnić serię zaginięć bezdomnych z Bronxu. Oczywiście na zlecenie Aniołów…
Sztandarowy bohater Ćwieka w komiksie. I co tu dużo mówić, komiksie bardzo przeciętnym scenariuszowo. O ile sama fabuła nie jest zła, o tyle już cała koncepcja serii kuleje, jeśli czytelnik choć trochę przyłoży ją do miar logiki. Bóstwo pomagające Aniołom...
„Kłamca: Viva l’arte” to przeniesiona na grunt komiksowy historia Lokiego, głównego bohatera zbiorów opowiadań i cyklu powieści Jakuba Ćwieka pt. Kłamca. Autorem scenariusza jest Ćwiek, grafiką i kolorami zajęli się Dawid Pochopień oraz Grzegorz Nita. Fabuła komiksu osadzona jest między pierwszym, a drugim tomem książkowej sagi. Kręci się ona wokół nowojorskiego bezdomnego, który został wybrany na nowego proroka naszych czasów. Delikwent jednak zaginął, a z jego anioła stróża została krwawa kupka pierza i mięsa. Loki więc (nie bezinteresownie) podejmuje się zadania jego odnalezienia. W całą historię wplątani są Aztekowie, genialny malarz i gruby biskup…
Wartka akcja, brak przydługich wstępów i fakt, że od samego początku „coś się dzieje” to tylko niektóre z zalet komiksu. Mocnym punktem jest z pewnością niebanalny scenariusz, a dokładnie sposób w jaki Ćwiek przedstawia świat bóstw. Paradoksalnie najlepsze jest to, że w tym świecie nie ma nic niezwykłego, poza kilkoma nadprzyrodzonymi zdolnościami jego mieszkańców. To odarcie z boskości, wręcz zbanalizowanie, to pomysł nieco ryzykowny, jednak opłacający się. Dzięki temu „Kłamca” wychodzi poza ramy płaskiej opowiastki o nadprzyrodzonych istotach, ich przygodach i niczym więcej. Ciekawą koncepcją jest potraktowanie bóstw i ich atrybutów jako inspiracji, a nie celu samego w sobie.
Powieść graficzna nie mogłaby istnieć bez ilustracji, a w „Kłamcy” są one bardzo dobre. Kolorystyka zdecydowanie pasuje do rysunków oraz fabuły. Nie jest jaskrawo i cukierkowo, a wręcz odwrotnie. Posępnie i złowrogo nawet, co można policzyć zdecydowanie na plus. Czasem jednak, gdy na planszy komiksu zbyt wiele się dzieje, kolory nieco się zlewają i akcja staje się mniej czytelna. Jednak, na szczęście, są to sporadyczne sytuacje. Kunsztu rysownika dowodzą nie tylko główni bohaterowie, ale również postaci drugo- czy trzecioplanowe. Duży format zdecydowanie jest atutem w wypadku komiksów, a grafiki na okładce zdecydowanie zasługują na pochwałę – znudzonego i zblazowanego Lokiego trudno pomylić z jakimkolwiek innym tomem.
Fabuła jak to zwykle bywa w przypadku „Kłamcy”, nie jest zbyt skomplikowana, a w przypadku komiksu rozwiązania można się domyślić już na samym początku, właśnie dzięki perfekcyjnym kadrom. Jednak Jakub Ćwiek nie byłby sobą, gdyby nie podrzucił kilku fałszywych tropów, nie prześwietlił kilku klisz i nie dokonał autorskiego misz-maszu. Poszukiwania zaginionego artysty przeradzają się w krwawą bitwę, która w komiksie zyskuje szansę na spektakularność, jakiej książka mogłaby nie zagwarantować. Autorzy doskonale wykorzystali więc okazję i zabawili się konwencją, tworząc historię idealnie wpisaną w uniwersum Kłamcy.
„Kłamca: Viva l’arte” ma dwojaką rolę – z jednej strony to kolejna opowieść o Lokim dla osób mających styczność z książkami Ćwieka, choć podana w nieco inny sposób niż dotychczas. Z drugiej strony – komiks może zachęcić osoby nieznające postaci blondwłosego nordyckiego boga do zapoznania się z resztą jego historii. Ćwiek pokazuje, że przygody książkowego bohatera można również przenieść na karty komiksu i będzie nadal ciekawie.
„Kłamca: Viva l’arte” to przeniesiona na grunt komiksowy historia Lokiego, głównego bohatera zbiorów opowiadań i cyklu powieści Jakuba Ćwieka pt. Kłamca. Autorem scenariusza jest Ćwiek, grafiką i kolorami zajęli się Dawid Pochopień oraz Grzegorz Nita. Fabuła komiksu osadzona jest między pierwszym, a drugim tomem książkowej sagi. Kręci się ona wokół nowojorskiego bezdomnego,...
Kłamca jak to kłamca daje radę:) Chociaż nie ma co porównywać tego komiksu do książek, książki dużo lepsze:) Pomimo tego dobrze zrobione obrazki oraz ciekawa historia:) Najlepsze według mnie było to jak Loki uśmiercił Jakuba Ćwieka oraz Dawida Pochopień:) W myśl tego że śmierć się sprzedaje:)
Fanom Kłamcy polecam:)
Komiks ten nie nadaje się dla dzieci!!!
Kłamca jak to kłamca daje radę:) Chociaż nie ma co porównywać tego komiksu do książek, książki dużo lepsze:) Pomimo tego dobrze zrobione obrazki oraz ciekawa historia:) Najlepsze według mnie było to jak Loki uśmiercił Jakuba Ćwieka oraz Dawida Pochopień:) W myśl tego że śmierć się sprzedaje:)
Fanom Kłamcy polecam:)
Gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle. Gdzie anioł nie może, tam pośle Lokiego, cyngla na usługach skrzydlatych. Tym razem Kłamca staje przed nie lada zadaniem – bezdomny, który miał zostać prorokiem nowej ery, zostaje uprowadzony. Ślady prowadzą różnymi ścieżkami, przez nowojorskie kanały, w których mieści się siedziba tajemniczej sekty i pracownię młodego malarza, największego objawienia ostatnich czasów.
Brzmi dobrze.
Dobrze też wygląda. Rysownik, Dawid Pochopień, ma naprawdę ciekawą kreskę. I przekonujące wyobrażenie o tym, jak powinni wyglądać Kłamca i jego towarzysze. W komiksie zerwano z wizerunkiem Lokiego, do jakiego przyzwyczaiły czytelników książkowe okładki. Pojawiający się z lilią w ręku Gabriel to także ciekawa wizja. Bohaterowie są inni, ale narysowani na tyle charyzmatycznie i interesująco, że przekonują, kupują odbiorcę.
Nałożone przez Grzegorza Nitę mroczne kolory idealnie dogrywają się do kreski i klimatu wydawnictwa. Z tej strony nie można komiksowi nic zarzucić.
Scenariusz, autorstwa Jakuba Ćwieka, także trzyma się kupy. Jest spójny, interesujący i... jakby to powiedzieć... kłamcowy. A jednak czegoś mi brakuje.
Kiedy słyszę Ćwiek myślę popkultura i humor. Szczególnie ten drugi element, według mnie, mocno kuleje w komiksowej adaptacji. Przeniesiony na karty komiksu Loki sprawia wrażenie, nomen omen, przerysowanego. Zamiast bawić, żenuje, zamiast kojarzyć się z największymi bohaterami amerykańskich filmów akcji, przywodzi na myśl tępawego osiłka z miałkimi tekstami. Potęga kłamcowego humoru leży w narracji i moim zdaniem, komiksowa wersja nie jest w stanie temu podołać.
http://www.conaregale.blogspot.com
Gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle. Gdzie anioł nie może, tam pośle Lokiego, cyngla na usługach skrzydlatych. Tym razem Kłamca staje przed nie lada zadaniem – bezdomny, który miał zostać prorokiem nowej ery, zostaje uprowadzony. Ślady prowadzą różnymi ścieżkami, przez nowojorskie kanały, w których mieści się siedziba tajemniczej sekty i pracownię młodego malarza,...
We wstępie tego komiksu, Jakub Ćwiek otwarcie mówi o jednym. Że szukał odpowiedniego rysownika dla obrazkowej historii o Kłamcy. Rozpisuje się na temat autora obrazków naprawdę długo, dając jasno do zrozumienia, że szuka rysunków oryginalnych, i nie pasujących do Kłamcy.
Cóż, rysunki Dawida Pochopienia są naprawdę niezłe. Mają swój styl, są pełne detali, mają mroczną stylistykę (zwłaszcza w połączeniu z kolorami Grzegorza Nity), pasują kapitalnie do horroru, od biedy do serii o Hellboy'u...
...i tylko nijak mi nie pasują do komiksu o Kłamcy :P. Książki z tym bohaterem były zawsze pełne humoru. I akcji. Jakoś zawsze (a zwłaszcza po rozwałce jaką uczynił w Tokio w "Kłamcy 2,5") pasowały mi rysunki w stylu Marvela. Rysunki Pochopienia nadają komiksowi mroku i powagi, a przecież książkowy pierwowzór był raczej mało mroczny i zdecydowanie mało poważny. I to pomimo anielskich tematów, jakich się podejmuje. No, ale taki był zamysł Kuby Ćwieka i trzeba to uszanować.
Fabularnie to od początku do końca Jakub Ćwiek. Tylko taki w wersji mini, skrojony pod 60-ciostronny komiks. Mamy więc intrygę, w którą wmieszany jest zarówno nordycki bóg kłamstwa, jak i aniołkowie. Generalnie całość jest bardzo zgrabnie napisana, trzyma się kupy, i jest ciekawa. Końcówka jest naprawdę dobra. Ważne jest też to, że nie jest przeniesienie "na obrazki" jakiegoś opowiadania z książkowej serii, lecz od początku napisana historia. Aczkolwiek, widać gdzieniegdzie cięcia spowodowane małą ilością stron. Nie no, serio czy naprawdę pojedynek z azteckim wężem musiał trwać tak krótko? Zwłaszcza, że wcześniejsza potyczka z ludźmi była już znacznie dłużej przedstawiona?
No i broni się też kreacja bohaterów. Loki, tak samo jak w pierwowzorze jest pewny siebie, arogancki, pyskaty.... taki jakiego polubiłem w książce. Wyróżnienie leci też do gangu motocyklowego przedstawionego przez Pochopienia jako krasnoludy. Aniołowie Stróżowie, jako wychudzone z braku modlitw istoty też robią dobre wrażenie.
Generalnie komiks polecam fanom książek Jakuba Ćwieka. Szkoda tylko, że komiks jest taki krótki. Inna sprawa, że bawiłem się przy nim świetnie, i naprawdę chciałbym, żeby jeszcze taki powstał. Tylko może z innym rysownikiem. I dłuższy.
We wstępie tego komiksu, Jakub Ćwiek otwarcie mówi o jednym. Że szukał odpowiedniego rysownika dla obrazkowej historii o Kłamcy. Rozpisuje się na temat autora obrazków naprawdę długo, dając jasno do zrozumienia, że szuka rysunków oryginalnych, i nie pasujących do Kłamcy.
Cóż, rysunki Dawida Pochopienia są naprawdę niezłe. Mają swój styl, są pełne detali, mają mroczną...
Zacznę od tego, że w trakcie i po lekturze książki inaczej sobie wyobrażałem Lokiego w wersji Ćwieka. W tym nie będę odosobniony od innych, którzy na LC opisali swoje wrażenia z lektury komiksu. Do wersji z okładek książek też nie jestem przywiązany. Inne wyobrażenie, więc do nowej historii, już po okładce, nastawiony byłem delikatnie mówiąc sceptycznie. Często tak jest, tak mam, przy filmowych adaptacjach książek. Teraz, po lekturze albumu stwierdzam, że wizja choć inna, przekonała mnie. Panie Dawidzie, dobra robota.
Ponieważ kilka akapitów zajął J. Ćwiek ze swoją opinią o rysunkach Dawida, to do jego słów chciałbym też odnieś swoją opinię.
Czy kreska w wykonaniu Dawida jest specyficzna? Nie, tak jej nie odbierałem. Wykoślawiona grotecha? To już bardziej, może nie Bisley, choć w sumie coś podobnego jest, zwłaszcza gdyby zmienić kolorystykę, choć postacie u Dawida bardziej się zmieniają z kadru na kadr. I postacie kobiece jakoś kompletnie mi tutaj nie pasują, są takie drugoplanowe, rysowane od niechcenia?
Kadrowania - fajne, nadaje odpowiednie tempo akcji.
Kolorystyka - ciemno, czasami przydałby mi się jakiś jaskrawszy element do rozbicia, złamania schematu, ale jest klimatycznie i pasuje do całości.
Aztekowie, którymi tak zachwycił się Ćwiek. Zgadza się, ten ślepy zaułek śledztwa, są klimatyczni, aż chciałoby się więcej. I to w ich postaciach najwięcej mogę doszukać się wspomnianego Bisleya, ta dziwna anatomia męskiej muskulatury. Ale walka z wezwanym bogiem Azteków? Choć zajmuje kilka kadrów, dwie pełne plansze, to jest największą porażką komiksu. Dla mnie wyszło, że walka bogów rozpisana została na jeden kadr.
Największą siłą komiksu i zarazem grafiki Dawida Pochopień jest jego interpretacja świata. Po prostu miodzio. Gang motocyklistów tak podobnych do krasnoludów, że czekałem kiedy zaczną latać topory. Fajnie zapętlają się z Asami z pierwszych kadrów. Anioły, takie mizerne, bo niekarmione modlitwą swych podopiecznych, ech samo życie. Sama postać Lokiego zmieniająca się do roli, ale dalej trzymająca swój charakter i postać Gabriela - majstersztyk (choć nie w każdym kadrze). Jak to pięknie pasuje do świata książek Kłamcy, jak i innych spod pióra Ćwieka.
Oby współpraca panów Jakuba i Dawida wydała więcej owoców, bo warto.
Zacznę od tego, że w trakcie i po lekturze książki inaczej sobie wyobrażałem Lokiego w wersji Ćwieka. W tym nie będę odosobniony od innych, którzy na LC opisali swoje wrażenia z lektury komiksu. Do wersji z okładek książek też nie jestem przywiązany. Inne wyobrażenie, więc do nowej historii, już po okładce, nastawiony byłem delikatnie mówiąc sceptycznie. Często tak jest,...
Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana z całości, a nie jej dopełnienie, nie robi większego wrażenia. Ot historyjka z nadprzyrodzonym detektywem od zadań specjalnych.
Nie wyrzucam go jednak przysłowiowo do kosza, bo komiks ma momenty, choć fabuła jest prościutka. Loki, czyli tytułowy kłamca, na prośbę archanioła Gabriela przeprowadza śledztwo. Próbuje odszukać pewnego zaginionego człowieka. Kilka ślepych tropów i poszukiwany się znajduje, ale właśnie te ślepe tropy są w tym komiksie najlepsze.
Złoto, ale ciemne
Loki trafia np. do tajemnej sekty Azteków, która porywa bezdomnych. I to, jak to narysowane jest, to złoto. Gdybyż chociaż te kolory były ciut jaśniejsze… Bo niestety największa wada całego komiksu to jego ciemność, jakby mroczny klimat robiły tylko bardzo ciemne barwy. Chociaż niestety to też chyba zasługa grubej kreski. Żeby dostrzec szczegóły trzeba naprawdę mocno skupić wzrok i czytać to w jasnym pomieszczeniu. No sorry, ale to już nie na moje oczy. Fajnie fajnie, ale niefajnie, więc ogólnie to komiks mnie bardziej zmęczył, niż dał radości. Nic dziwnego, że za pierwszym czytaniem nic z niego nie zapamiętałam.
Poza momentami spoko, ma też ta opowieść momenty nie spoko. Np. nie wiadomo czasami co się dzieje, albo znikąd pojawiają się jakieś randomowe postacie. Zresztą zaraz znikają. Być może to jakieś nawiązania do książkowej serii, jak tak, to fajnie. Ale to sprawia, że komiks ten ma nieco pod górkę. Sześćdziesiąt stron to za mało, żeby skomplikować jakoś fabułę czy charaktery postaci, więc ostatecznie komiks broni się jako autonomiczne dzieło, ale ledwo.
Zakładam, że fani serii Ćwieka bardziej docenią tę rysowniczą wrzutkę do książkowego uniwersum. Ogólnie Kłamca: Viva l’arte to taka ciekawostka, nic wybitnego ale też nic wybitnie słabego. Ot przyjemna historyjka o aniołach i bogach, momentami fajnie narysowana.
Kłamca: Viva l’arte, czyli komiks Jakuba Ćwieka narysowany przez Dawida Pochopienia to jeden z najpierwszych komiksów przeze mnie kupionych. Stał na półce od wieków i nawet go kiedyś przeczytałam. Niestety nic z niego nie pamiętałam. W sumie nic dziwnego, bo to część uniwersum książek Ćwieka, z którymi nigdy nie miałam do czynienia. Kłamca: Viva l’arte jako historia wyrwana...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa wariacja na temat.
Coś dla fanów - tym będzie się łatwiej połapać o co tak w ogóle chodzi. Kreska momentami mi nie do końca siadała ale jednak w większości na tak.
Było brutalnie, brudno, krwiście i obrazoburczo - czyli to co pajączki lubią najbardziej :). Choć nie czuję jakość szczególnego zachwytu zarówno nad treścią jak i formą przekazu to czytało mi się zacnie, patrzyło przyjemnie, trochę powspominało (bo Kłamcę czytałam świeżo jak wychodził).
Na półce zostanie. I w sumie jakby było więcej takich zeszytów to bym pozbierała.
Ciekawa wariacja na temat.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCoś dla fanów - tym będzie się łatwiej połapać o co tak w ogóle chodzi. Kreska momentami mi nie do końca siadała ale jednak w większości na tak.
Było brutalnie, brudno, krwiście i obrazoburczo - czyli to co pajączki lubią najbardziej :). Choć nie czuję jakość szczególnego zachwytu zarówno nad treścią jak i formą przekazu to czytało mi się...
Autorem scenariusza jest Jakub Ćwiek i fabuła jest umiejscowiona w stworzonym przez niego uniwersum, a właściwie to chyba jest to prolog. Nie przeczytałem jeszcze żadnej książki z tego uniwersum, ale zapewne niedługo się to zmieni, bo komiks skutecznie mnie do tego zachęcił. Całkiem dobra historia z niezłym klimatem - niby dość prosta, ale jednocześnie nieco mroczna i odjechana. Rysunki również zdecydowanie na plus, bo pasują do historii i tworzą klimat - Dawid Pochopień zrobił dobrą robotę. Jakiś czas temu komiks kupiłem jako dodatek do zamówienia, a dzisiaj po przeczytaniu kupiłem dodatkowo w twardej oprawie.
Autorem scenariusza jest Jakub Ćwiek i fabuła jest umiejscowiona w stworzonym przez niego uniwersum, a właściwie to chyba jest to prolog. Nie przeczytałem jeszcze żadnej książki z tego uniwersum, ale zapewne niedługo się to zmieni, bo komiks skutecznie mnie do tego zachęcił. Całkiem dobra historia z niezłym klimatem - niby dość prosta, ale jednocześnie nieco mroczna i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie znałem wcześniej nic tego autora, choć słyszałem, że jest dosyć popularny. Tutaj mamy historię Lokiego, który musi odnaleźć nowego proroka, który ma się objawić wśród bezdomnych. W tym celu pierw zasięga wiedzy u harleyowców, a potem idzie do Azteków, dosyć pokręcona historia. Do tego dosyć krwawa, choć bardzo fajnie narysowana. Króciutka lektura na pół godziny , ale fajna. Chętnie przeczytanym coś dłuższego w tym stylu.
Nie znałem wcześniej nic tego autora, choć słyszałem, że jest dosyć popularny. Tutaj mamy historię Lokiego, który musi odnaleźć nowego proroka, który ma się objawić wśród bezdomnych. W tym celu pierw zasięga wiedzy u harleyowców, a potem idzie do Azteków, dosyć pokręcona historia. Do tego dosyć krwawa, choć bardzo fajnie narysowana. Króciutka lektura na pół godziny , ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie przesłanie ok, jednak nieczytelne obrazki utrudniają jego odczytanie. Kilka razy musiałam się nieźle nagłowić, by zrozumieć co przedstawiają. Nie odmawiam komiksowi nastroju, jednak zbyt krótka forma nie pozwala się w nim odnaleźć. Ledwie otworzyłam, a już zamykałam. Niedosyt pozostał.
Jak dla mnie przesłanie ok, jednak nieczytelne obrazki utrudniają jego odczytanie. Kilka razy musiałam się nieźle nagłowić, by zrozumieć co przedstawiają. Nie odmawiam komiksowi nastroju, jednak zbyt krótka forma nie pozwala się w nim odnaleźć. Ledwie otworzyłam, a już zamykałam. Niedosyt pozostał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślałam, że komiks spodoba mi się bardziej, tak po wstępnym przekartkowaniu wydawało się, że to coś idealnego dla mnie, główny bohater żywcem jak wyjęty z Castlevanii, zawadiacki, chojrak, ładna kreska. Rozczarowanie ogromne.
Fabuła - nie jest zła, ale jest tak zakręcona i chaotyczna, że do teraz mam problem ze zrozumieniem niektórych kratek. Tak bardzo się tu niektóre światy i wątki przenikają, że można się zgubić i niech mi ktoś powie, że się nie zgubił, dostanie medal.
Bardzo mało do czytania, plus, że duża i wyraźna czcionka, ale jednak tekstu tyle co kot napłakał. Same obrazki bardzo ładne, ale niestety, nieinformatywne na tyle, żeby pełniły jakąś funkcję. Myślę, że przez to, że ja nie jestem w stanie powiedzieć, co się na tych obrazkach dzieje, to nie wiem o co w tym komiksie chodzi, dopiero na koniec się lekko rozjaśnia, ale nie, żeby to było jakieś szałowe zakończenie, że wow wow, co to, to nie. I pierwszy raz mam tak, że patrzę na planszę i nie wiem co tam się na niej dzieje.
Sama idea ciekawa, zamysł artystyczny przyjemny, główny bohater taki jak lubię, się nie certoli, ale brak przejrzystości nie pozwala mi na danie wyższej oceny.
Bardzo ładne plansze z Aztekami, z wężem. Nakrycia głowy Azteków robią świetny efekt.
Komiks jest bardzo krótki, czyta się go dosłownie chwilkę.
Wyzwanie czytelnicze LC sierpień 2022: Przeczytam komiks (6).
Myślałam, że komiks spodoba mi się bardziej, tak po wstępnym przekartkowaniu wydawało się, że to coś idealnego dla mnie, główny bohater żywcem jak wyjęty z Castlevanii, zawadiacki, chojrak, ładna kreska. Rozczarowanie ogromne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła - nie jest zła, ale jest tak zakręcona i chaotyczna, że do teraz mam problem ze zrozumieniem niektórych kratek. Tak bardzo się tu niektóre...
Przyznam, że jeśli chodzi o fabułę, z początku nie wiedziałam o co właściwie chodzi. Dopiero pod koniec nagle wszystko się rozjaśniło. I jest to zabieg występujący w książkach o "Kłamcy" jednak tutaj mi on nie pasował, ponieważ w odróżnieniu od powieści, komiks jest bardzo krótki.
Jeśli chodzi o stronę wizualną, była dokładanie taka, jaką nazwał ją autor - specyficzna, ale chyba w dobrym tego słowa znaczeniu. Na pewno podobała mi się kreacja archanioła Gabriela. Była inna niż ją sobie wyobrażałam czytając książki (i jestem pewna, że autor również miał zupełnie inne wyobrażenie), ale naprawdę ciekawie było na nią popatrzeć.
Komiks był ogólnie trzymany w mroku, to chyba była część fabuły, celowe posunięcie, chociaż czasem kuło w oczy.
Nie spodziewałam się wiele po komiksie i też wiele nie uzyskałam, ale był to miły przerywnik między innymi lekturami.
Przyznam, że jeśli chodzi o fabułę, z początku nie wiedziałam o co właściwie chodzi. Dopiero pod koniec nagle wszystko się rozjaśniło. I jest to zabieg występujący w książkach o "Kłamcy" jednak tutaj mi on nie pasował, ponieważ w odróżnieniu od powieści, komiks jest bardzo krótki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o stronę wizualną, była dokładanie taka, jaką nazwał ją autor - specyficzna, ale...
Kreska spodobała mi się bardzo i historia też nie zła, chociaż książki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Jeśli mam być kompletnie szczera to wątek w kanałach nie kleił mi się z resztą historii i może i był ciekawy, ale całkowicie zbędny... Wydaje mi się, że gdyby był napisany jako opowiadanie to wciągnąłby bardziej.
Wyobrażenie archanioła Gabriela było naprawdę cudowne.
Kreska spodobała mi się bardzo i historia też nie zła, chociaż książki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu. Jeśli mam być kompletnie szczera to wątek w kanałach nie kleił mi się z resztą historii i może i był ciekawy, ale całkowicie zbędny... Wydaje mi się, że gdyby był napisany jako opowiadanie to wciągnąłby bardziej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobrażenie archanioła Gabriela było naprawdę...
Po komiksy sięgam niezwykle rzadko, ale po prostu musiałam przeczytać (obejrzeć) jeszcze jedną przygodę Kłamcy. Na komiksach się nie znam, więc trudno mi ocenić czy ten był dobry. Ale wolałabym klasyczne opowiadanie. Choć wizerunek Archanioła Gabriela bardzo mi się spodobał. A ten minikomiks "Brand Manager" wręcz super.
Po komiksy sięgam niezwykle rzadko, ale po prostu musiałam przeczytać (obejrzeć) jeszcze jedną przygodę Kłamcy. Na komiksach się nie znam, więc trudno mi ocenić czy ten był dobry. Ale wolałabym klasyczne opowiadanie. Choć wizerunek Archanioła Gabriela bardzo mi się spodobał. A ten minikomiks "Brand Manager" wręcz super.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKocham serię kłamcy (nawet po takim zakończeniu jakie mamy w 4 części). Ciekawa kreska i inne spojrzenie na postać Lokiego. Mogłaby dodana jakaś jeszcze jedna historia, bo no na jedno posiedzenie przeczytanie komiks. Ale i tak cudo <3
Kocham serię kłamcy (nawet po takim zakończeniu jakie mamy w 4 części). Ciekawa kreska i inne spojrzenie na postać Lokiego. Mogłaby dodana jakaś jeszcze jedna historia, bo no na jedno posiedzenie przeczytanie komiks. Ale i tak cudo <3
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem przyjemne czytadło na jedno posiedzenie,czytania nie ma tam za wiele. Plusem komiksu jest większy od standardowego format no i całkiem zacne rysunki, przypominające trochę warsztat Simona Bisley'a. Ogólnie ok.
Całkiem przyjemne czytadło na jedno posiedzenie,czytania nie ma tam za wiele. Plusem komiksu jest większy od standardowego format no i całkiem zacne rysunki, przypominające trochę warsztat Simona Bisley'a. Ogólnie ok.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiksowy kłamca... Boskie. Super grafika. Strasznie podoba mi się postać Lokiego w tej wersji. Jest po prostu niesamowity. Opowiadanie czy przygoda sama w sobie także fajnie zrobiona. Ciekawy pomysł na pokazanie diabelskiej strony tych "boskich". Szkoda, ze takie krótkie, bo wyszło na prawdę super :)
Komiksowy kłamca... Boskie. Super grafika. Strasznie podoba mi się postać Lokiego w tej wersji. Jest po prostu niesamowity. Opowiadanie czy przygoda sama w sobie także fajnie zrobiona. Ciekawy pomysł na pokazanie diabelskiej strony tych "boskich". Szkoda, ze takie krótkie, bo wyszło na prawdę super :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzału nie ma.
Szału nie ma.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks z nowymi przygodami Lokiego. Nowy wizerunek, nowe wyposażenie, świetna kreska. Czułam klimat.
Komiks z nowymi przygodami Lokiego. Nowy wizerunek, nowe wyposażenie, świetna kreska. Czułam klimat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie bardzo fajna treść chodź co do grafiki mam kilka ale . W mojej wyobraźni sam kłamca wygląda zdecydowanie lepiej ( jest przystojniejszy). Ale oczywiście każdy fan serii powinien to mieć .
Ogólnie bardzo fajna treść chodź co do grafiki mam kilka ale . W mojej wyobraźni sam kłamca wygląda zdecydowanie lepiej ( jest przystojniejszy). Ale oczywiście każdy fan serii powinien to mieć .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna kreska.
Świetna kreska.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Proponuję zacząć już rachunek sumienia..."
Fala uprowadzeń, jakie mają miejsce wśród społeczności bezdomnych zaczyna niepokoić aniołów stróżów. Nie wiadomo, kto stoi za porwaniami ani jaki ma w tym cel. Nordycki bóg Loki zamierza odpowiedzieć na te pytania, a próby rozwikłania zagadki zaprowadzą go do nowojorskich kanałów, w których odkryje miejsce spotkań przerażającej sekty. Trop zaprowadzi go także do pewnego artysty, który sztukę odbiera stanowczo zbyt poważnie.
Niebanalny scenariusz, oryginalne podejście Ćwieka do „ziemskich spraw”, a także zgrabnie wpleciona w fabułę doza humoru tworzą z „Viva l'arte” nieszablonowy komiks. Okazuje się, że w zaświatach panują podobne zasady, jak te, z którymi mamy do czynienia na ziemskim padole, a barwna, choć nieco mroczna przestrzeń, którą możemy dostrzec na stworzonych przez Dawida Pochopnia obrazkach, idealnie współgra z fabułą. Na kartach komiksu Loki mierzy się ze złem, zagląda pod ludzkie maski i strzeże śmiertelników, którzy bardzo często mają za skórą mniejsze lub większe przewinienia. Jednak dla stróża jest to jedynie praca, za która należy się zapłata.
Przedstawiony w „Viva l'arte” świat jest groteskowy i pełen brudu, jednak Loki idealnie do tego świata pasuje. Styl Dawida Pochopnia przypadł mi do gustu, podkreślając to, co w kłamcy najlepsze: ciężki klimat i szarość „zmęczonego” świata. Także Grzegorz Nita świetnie się spisał, stosując kolorystykę opartą na ciemnych tonach, co potęguje posępną atmosferę Kłamcy”.
Komiks z pewnością spodoba się wielbicielom Lokiego oraz fanom pióra Jakuba Ćwieka. Plusem jest także to, że „Viva l'arte” można czytać nawet bez znajomości wcześniejszych książek o tytułowym Kłamcy, a ciekawa kreska i nieco przybrudzone kolory dodają stworzonemu przez pisarza światu mrocznego, ciężkiego charakteru, który idealnie pasuje do opowieści o losach anielskiego najemnika.
„Proponuję zacząć już rachunek sumienia..."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFala uprowadzeń, jakie mają miejsce wśród społeczności bezdomnych zaczyna niepokoić aniołów stróżów. Nie wiadomo, kto stoi za porwaniami ani jaki ma w tym cel. Nordycki bóg Loki zamierza odpowiedzieć na te pytania, a próby rozwikłania zagadki zaprowadzą go do nowojorskich kanałów, w których odkryje miejsce spotkań przerażającej...
bardzo dobre - naprawdę:) nie czytuję raczej komiksów - kiedyś trochę - teraz już raczej nie. nie czytałam też kłamcy ani chłopców. co więc skłonilo mnie do wzięcia sie za kłamcę w wersji komiksowej? ciekawość. i fajnie było:) pewnie nabędę kiedys chłopców albo jeszcze coś w tym stylu. nie za często - al na pewno - polecam:)
bardzo dobre - naprawdę:) nie czytuję raczej komiksów - kiedyś trochę - teraz już raczej nie. nie czytałam też kłamcy ani chłopców. co więc skłonilo mnie do wzięcia sie za kłamcę w wersji komiksowej? ciekawość. i fajnie było:) pewnie nabędę kiedys chłopców albo jeszcze coś w tym stylu. nie za często - al na pewno - polecam:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Kłamcy urzekła mnie od pierwszego opowiadania z serii i chciałabym móc powiedzieć "równie urzekająca pozostała aż do końca i nic nie jest w stanie tego zmienić", jednak nie mogę. Po przeczytaniu serii, w której pewne niedociągnięcia giną w świetle objawień geniuszu, muszę przyznać, nie tego oczekiwałam. Czuję pewien niedosyt związany z tym komiksem i jak dla mnie jest to pozycja jedynie "do odhaczenia". Żadnych większych wrażeń, czy momentów ekscytacji. Ponad to warto zwrócić uwagę na specyficzność kreski, której zapowiedź widnieje na okładce. Najtrafniejszym określeniem dla niej jest "ciężka". Ciężka dla odbiorcy. Zaburzenie proporcji i perspektyw niesie ze sobą pytanie czy owy zabieg został zastosowany celowo, jako przejaw artyzmu, czy twórca zwyczajnie nie umie lepiej. Odczytajmy to jednak jako swoisty autograf rysownika i nie bądźmy zbyt sceptyczni, gdyż w przeciwny razie musielibyśmy posadzić go o wiek przedszkolny.
5/10 ze względu na sympatię do Lokiego, ale "d*py nie urywa". ;)
Historia Kłamcy urzekła mnie od pierwszego opowiadania z serii i chciałabym móc powiedzieć "równie urzekająca pozostała aż do końca i nic nie jest w stanie tego zmienić", jednak nie mogę. Po przeczytaniu serii, w której pewne niedociągnięcia giną w świetle objawień geniuszu, muszę przyznać, nie tego oczekiwałam. Czuję pewien niedosyt związany z tym komiksem i jak dla mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje pierwsze spotkanie z Kłamcą, który musi wyjaśnić zniknięcie pewnego bezdomnego nie zafascynowało mnie na tyle, by Loki stał się moim numerem jeden. Jest to jednak postać na tyle interesująca, że w najbliższym czasie z pewnością sięgnę po jego książkowe przygody. Fabuła komiksu to krótka opowieść, w zasadzie zwykły dzień z życia Lokiego (takie odniosłem wrażenie). Kogoś musi znaleźć, trochę postrzelać, czasem pomóc. Z opresji jednak potrafi wyjść nawet wtedy, gdy zabraknie amunicji. Podoba mi się stylistyka, ciemno, ponuro. Projekty postaci (Aztekowie, motocykliści w barze, bezdomni, kobiety) to coś, co wyróżnia komiks. Podobał mi się też podział opowieści (teraźniejszość/przeszłość/teraźniejszość). No i mini komiks na końcu :)
Dla fanów Lokiego pozycja obowiązkowa dla wszystkich innych, biorąc pod uwagę aktualne ceny również. A nuż będzie to wstęp do kolejnego fascynującego uniwersum!
Moje pierwsze spotkanie z Kłamcą, który musi wyjaśnić zniknięcie pewnego bezdomnego nie zafascynowało mnie na tyle, by Loki stał się moim numerem jeden. Jest to jednak postać na tyle interesująca, że w najbliższym czasie z pewnością sięgnę po jego książkowe przygody. Fabuła komiksu to krótka opowieść, w zasadzie zwykły dzień z życia Lokiego (takie odniosłem wrażenie). Kogoś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, wolę Kłamcę w formie 100% pisanej, ma on wtedy bardziej specyficzny dla siebie smaczek. Nie zmienia to jednak faktu, że historia, jak również rysunki są genialne. Szkoda tylko, że takie krótkie :D
Niestety, wolę Kłamcę w formie 100% pisanej, ma on wtedy bardziej specyficzny dla siebie smaczek. Nie zmienia to jednak faktu, że historia, jak również rysunki są genialne. Szkoda tylko, że takie krótkie :D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko kiedy wpada mi w ręce komiks. A dobry komiks to już łohoho, rzadkość.
Tym bardziej cieszę się, że tzw. kosze z tanizną w hipermarketach często i gęsto mieszczą w sobie książki, a tam znalazłem tę perełkę...
Bo jak tu nie lubić tego zimnego sk$#wiela, który jest takim wdzięcznym tematem do historii o dobrych bohaterach z paskudnym życiorysem. Loki kłamca, Loki ten najgorszy.
Kłamca Viva l'arte. 2-3 lata temu czytałem recenzję i skończyło się na przemyśleniu "trzeba by to przeczytać". Aż do wczorajszej wizyty w hipermarkecie.
Zeszyt ten ukazuje świetny obraz Lokiego. Każdą stronę chłonąłem dwojako. Tekst umysłem, świetnie narysowane kadry sercem poprzez nienasycone oczy. Nawet teraz przerywam pisanie opinii aby poprzeglądać ten zeszyt, choć troszkę.
Historia wciąga i po tych prawie 70-ciu stronach czuję niedosyt.
Zadanie do wykonania, mylący trop jak i ten właściwy. Wszystko angażuje czytelnika maksymalnie. Charakterystyka postaci napisana świetnie jak i twórczo pokazana obrazem. Postać Gabriela - wymuskany laluś-sukinsyn w lilowym płaszczu.
Jak tu nie lubić tego rysownika?
Polecam! Miły przerywnik między książkami.
Rzadko kiedy wpada mi w ręce komiks. A dobry komiks to już łohoho, rzadkość.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym bardziej cieszę się, że tzw. kosze z tanizną w hipermarketach często i gęsto mieszczą w sobie książki, a tam znalazłem tę perełkę...
Bo jak tu nie lubić tego zimnego sk$#wiela, który jest takim wdzięcznym tematem do historii o dobrych bohaterach z paskudnym życiorysem. Loki kłamca, Loki ten...
ZABIŁ ĆWIEKA
Loki, bóg kłamstwa, powraca wyjaśnić serię zaginięć bezdomnych z Bronxu. Oczywiście na zlecenie Aniołów…
Sztandarowy bohater Ćwieka w komiksie. I co tu dużo mówić, komiksie bardzo przeciętnym scenariuszowo. O ile sama fabuła nie jest zła, o tyle już cała koncepcja serii kuleje, jeśli czytelnik choć trochę przyłoży ją do miar logiki. Bóstwo pomagające Aniołom wyjaśniać sprawy, które przecież Wszechmocny po prostu z założenia musi znać? Litości. Wysługiwanie się Lokim, wbrew temu, co chce antykatolicki Ćwiek, w nieuświadomiony przez pisarza sposób, odbija się na samym autorze – i nie mam tu na myśli shorta, w którym Loki zabija Ćwieka, a fakt, że tak gloryfikowany przez niego bohater, sądząc że to on cwano wykorzystuje niebiańskie zastępy, tak naprawdę sam jest przez nich wykorzystywany. Nie pomyślał pan o tym, panie Jakubie, prawda? Nie dziwię się… Poza tym, choć w komiksie antykatolicyzm się prawie nie pojawia, trzeba zauważyć, że temat ten, tak przez serię wyświechtany, jest tak niedojrzały i żenujący, że aż śmieszy, iż ktoś – tani skandalista? – dorosły chciałby go poruszać. Albo czytać. U niektórych (Brown, Ennis) przynajmniej do czegoś to służyło, u Ćwieka – nie. I cóż tu mogę dodać, jeśli nie cytat z człowieka o wiele od twórcy „Kłamcy” mądrzejszego, Chucka Palahniuka (książek Palahniuka, w odróżnieniu od Ćwieka, którego powyższy komiks tak właśnie nabyłem, nie znajdzie się na wyprzedaży w Bideronce), że niewierzący powinni wreszcie zrozumieć, że lepsza jest zła odpowiedź, niż brak odpowiedzi. A Chuckowi trudno zarzucić jakąkolwiek religijność.
Scenariusz scenariuszem, a co z grafiką? Rysunki są udane, ratują album, podobnie kolor, ale porównania do Biza, jakie serwuje Ćwiek są… Może nie skomentuję. Świetne jest natomiast wydanie, dobry papier, szkice etc.
Fani więc przeczytać powinni, ale jeśli cenicie mądre historie, logiczne i ponad wszystko dobre, nie znajdziecie tu nic dla siebie.
ZABIŁ ĆWIEKA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLoki, bóg kłamstwa, powraca wyjaśnić serię zaginięć bezdomnych z Bronxu. Oczywiście na zlecenie Aniołów…
Sztandarowy bohater Ćwieka w komiksie. I co tu dużo mówić, komiksie bardzo przeciętnym scenariuszowo. O ile sama fabuła nie jest zła, o tyle już cała koncepcja serii kuleje, jeśli czytelnik choć trochę przyłoży ją do miar logiki. Bóstwo pomagające Aniołom...
„Kłamca: Viva l’arte” to przeniesiona na grunt komiksowy historia Lokiego, głównego bohatera zbiorów opowiadań i cyklu powieści Jakuba Ćwieka pt. Kłamca. Autorem scenariusza jest Ćwiek, grafiką i kolorami zajęli się Dawid Pochopień oraz Grzegorz Nita. Fabuła komiksu osadzona jest między pierwszym, a drugim tomem książkowej sagi. Kręci się ona wokół nowojorskiego bezdomnego, który został wybrany na nowego proroka naszych czasów. Delikwent jednak zaginął, a z jego anioła stróża została krwawa kupka pierza i mięsa. Loki więc (nie bezinteresownie) podejmuje się zadania jego odnalezienia. W całą historię wplątani są Aztekowie, genialny malarz i gruby biskup…
Wartka akcja, brak przydługich wstępów i fakt, że od samego początku „coś się dzieje” to tylko niektóre z zalet komiksu. Mocnym punktem jest z pewnością niebanalny scenariusz, a dokładnie sposób w jaki Ćwiek przedstawia świat bóstw. Paradoksalnie najlepsze jest to, że w tym świecie nie ma nic niezwykłego, poza kilkoma nadprzyrodzonymi zdolnościami jego mieszkańców. To odarcie z boskości, wręcz zbanalizowanie, to pomysł nieco ryzykowny, jednak opłacający się. Dzięki temu „Kłamca” wychodzi poza ramy płaskiej opowiastki o nadprzyrodzonych istotach, ich przygodach i niczym więcej. Ciekawą koncepcją jest potraktowanie bóstw i ich atrybutów jako inspiracji, a nie celu samego w sobie.
Powieść graficzna nie mogłaby istnieć bez ilustracji, a w „Kłamcy” są one bardzo dobre. Kolorystyka zdecydowanie pasuje do rysunków oraz fabuły. Nie jest jaskrawo i cukierkowo, a wręcz odwrotnie. Posępnie i złowrogo nawet, co można policzyć zdecydowanie na plus. Czasem jednak, gdy na planszy komiksu zbyt wiele się dzieje, kolory nieco się zlewają i akcja staje się mniej czytelna. Jednak, na szczęście, są to sporadyczne sytuacje. Kunsztu rysownika dowodzą nie tylko główni bohaterowie, ale również postaci drugo- czy trzecioplanowe. Duży format zdecydowanie jest atutem w wypadku komiksów, a grafiki na okładce zdecydowanie zasługują na pochwałę – znudzonego i zblazowanego Lokiego trudno pomylić z jakimkolwiek innym tomem.
Fabuła jak to zwykle bywa w przypadku „Kłamcy”, nie jest zbyt skomplikowana, a w przypadku komiksu rozwiązania można się domyślić już na samym początku, właśnie dzięki perfekcyjnym kadrom. Jednak Jakub Ćwiek nie byłby sobą, gdyby nie podrzucił kilku fałszywych tropów, nie prześwietlił kilku klisz i nie dokonał autorskiego misz-maszu. Poszukiwania zaginionego artysty przeradzają się w krwawą bitwę, która w komiksie zyskuje szansę na spektakularność, jakiej książka mogłaby nie zagwarantować. Autorzy doskonale wykorzystali więc okazję i zabawili się konwencją, tworząc historię idealnie wpisaną w uniwersum Kłamcy.
„Kłamca: Viva l’arte” ma dwojaką rolę – z jednej strony to kolejna opowieść o Lokim dla osób mających styczność z książkami Ćwieka, choć podana w nieco inny sposób niż dotychczas. Z drugiej strony – komiks może zachęcić osoby nieznające postaci blondwłosego nordyckiego boga do zapoznania się z resztą jego historii. Ćwiek pokazuje, że przygody książkowego bohatera można również przenieść na karty komiksu i będzie nadal ciekawie.
„Kłamca: Viva l’arte” to przeniesiona na grunt komiksowy historia Lokiego, głównego bohatera zbiorów opowiadań i cyklu powieści Jakuba Ćwieka pt. Kłamca. Autorem scenariusza jest Ćwiek, grafiką i kolorami zajęli się Dawid Pochopień oraz Grzegorz Nita. Fabuła komiksu osadzona jest między pierwszym, a drugim tomem książkowej sagi. Kręci się ona wokół nowojorskiego bezdomnego,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomiks ten nie nadaje się dla dzieci!!!
Kłamca jak to kłamca daje radę:) Chociaż nie ma co porównywać tego komiksu do książek, książki dużo lepsze:) Pomimo tego dobrze zrobione obrazki oraz ciekawa historia:) Najlepsze według mnie było to jak Loki uśmiercił Jakuba Ćwieka oraz Dawida Pochopień:) W myśl tego że śmierć się sprzedaje:)
Fanom Kłamcy polecam:)
Komiks ten nie nadaje się dla dzieci!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKłamca jak to kłamca daje radę:) Chociaż nie ma co porównywać tego komiksu do książek, książki dużo lepsze:) Pomimo tego dobrze zrobione obrazki oraz ciekawa historia:) Najlepsze według mnie było to jak Loki uśmiercił Jakuba Ćwieka oraz Dawida Pochopień:) W myśl tego że śmierć się sprzedaje:)
Fanom Kłamcy polecam:)
Fabularnie fajna, kreska dobra choć nie w moim stylu, epilog genialny :)
Fabularnie fajna, kreska dobra choć nie w moim stylu, epilog genialny :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle. Gdzie anioł nie może, tam pośle Lokiego, cyngla na usługach skrzydlatych. Tym razem Kłamca staje przed nie lada zadaniem – bezdomny, który miał zostać prorokiem nowej ery, zostaje uprowadzony. Ślady prowadzą różnymi ścieżkami, przez nowojorskie kanały, w których mieści się siedziba tajemniczej sekty i pracownię młodego malarza, największego objawienia ostatnich czasów.
Brzmi dobrze.
Dobrze też wygląda. Rysownik, Dawid Pochopień, ma naprawdę ciekawą kreskę. I przekonujące wyobrażenie o tym, jak powinni wyglądać Kłamca i jego towarzysze. W komiksie zerwano z wizerunkiem Lokiego, do jakiego przyzwyczaiły czytelników książkowe okładki. Pojawiający się z lilią w ręku Gabriel to także ciekawa wizja. Bohaterowie są inni, ale narysowani na tyle charyzmatycznie i interesująco, że przekonują, kupują odbiorcę.
Nałożone przez Grzegorza Nitę mroczne kolory idealnie dogrywają się do kreski i klimatu wydawnictwa. Z tej strony nie można komiksowi nic zarzucić.
Scenariusz, autorstwa Jakuba Ćwieka, także trzyma się kupy. Jest spójny, interesujący i... jakby to powiedzieć... kłamcowy. A jednak czegoś mi brakuje.
Kiedy słyszę Ćwiek myślę popkultura i humor. Szczególnie ten drugi element, według mnie, mocno kuleje w komiksowej adaptacji. Przeniesiony na karty komiksu Loki sprawia wrażenie, nomen omen, przerysowanego. Zamiast bawić, żenuje, zamiast kojarzyć się z największymi bohaterami amerykańskich filmów akcji, przywodzi na myśl tępawego osiłka z miałkimi tekstami. Potęga kłamcowego humoru leży w narracji i moim zdaniem, komiksowa wersja nie jest w stanie temu podołać.
http://www.conaregale.blogspot.com
Gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle. Gdzie anioł nie może, tam pośle Lokiego, cyngla na usługach skrzydlatych. Tym razem Kłamca staje przed nie lada zadaniem – bezdomny, który miał zostać prorokiem nowej ery, zostaje uprowadzony. Ślady prowadzą różnymi ścieżkami, przez nowojorskie kanały, w których mieści się siedziba tajemniczej sekty i pracownię młodego malarza,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujące, ale wolę cykl książkowy. Komiks to miły dodatek, ale jednak tylko dodatek.
Interesujące, ale wolę cykl książkowy. Komiks to miły dodatek, ale jednak tylko dodatek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWe wstępie tego komiksu, Jakub Ćwiek otwarcie mówi o jednym. Że szukał odpowiedniego rysownika dla obrazkowej historii o Kłamcy. Rozpisuje się na temat autora obrazków naprawdę długo, dając jasno do zrozumienia, że szuka rysunków oryginalnych, i nie pasujących do Kłamcy.
Cóż, rysunki Dawida Pochopienia są naprawdę niezłe. Mają swój styl, są pełne detali, mają mroczną stylistykę (zwłaszcza w połączeniu z kolorami Grzegorza Nity), pasują kapitalnie do horroru, od biedy do serii o Hellboy'u...
...i tylko nijak mi nie pasują do komiksu o Kłamcy :P. Książki z tym bohaterem były zawsze pełne humoru. I akcji. Jakoś zawsze (a zwłaszcza po rozwałce jaką uczynił w Tokio w "Kłamcy 2,5") pasowały mi rysunki w stylu Marvela. Rysunki Pochopienia nadają komiksowi mroku i powagi, a przecież książkowy pierwowzór był raczej mało mroczny i zdecydowanie mało poważny. I to pomimo anielskich tematów, jakich się podejmuje. No, ale taki był zamysł Kuby Ćwieka i trzeba to uszanować.
Fabularnie to od początku do końca Jakub Ćwiek. Tylko taki w wersji mini, skrojony pod 60-ciostronny komiks. Mamy więc intrygę, w którą wmieszany jest zarówno nordycki bóg kłamstwa, jak i aniołkowie. Generalnie całość jest bardzo zgrabnie napisana, trzyma się kupy, i jest ciekawa. Końcówka jest naprawdę dobra. Ważne jest też to, że nie jest przeniesienie "na obrazki" jakiegoś opowiadania z książkowej serii, lecz od początku napisana historia. Aczkolwiek, widać gdzieniegdzie cięcia spowodowane małą ilością stron. Nie no, serio czy naprawdę pojedynek z azteckim wężem musiał trwać tak krótko? Zwłaszcza, że wcześniejsza potyczka z ludźmi była już znacznie dłużej przedstawiona?
No i broni się też kreacja bohaterów. Loki, tak samo jak w pierwowzorze jest pewny siebie, arogancki, pyskaty.... taki jakiego polubiłem w książce. Wyróżnienie leci też do gangu motocyklowego przedstawionego przez Pochopienia jako krasnoludy. Aniołowie Stróżowie, jako wychudzone z braku modlitw istoty też robią dobre wrażenie.
Generalnie komiks polecam fanom książek Jakuba Ćwieka. Szkoda tylko, że komiks jest taki krótki. Inna sprawa, że bawiłem się przy nim świetnie, i naprawdę chciałbym, żeby jeszcze taki powstał. Tylko może z innym rysownikiem. I dłuższy.
We wstępie tego komiksu, Jakub Ćwiek otwarcie mówi o jednym. Że szukał odpowiedniego rysownika dla obrazkowej historii o Kłamcy. Rozpisuje się na temat autora obrazków naprawdę długo, dając jasno do zrozumienia, że szuka rysunków oryginalnych, i nie pasujących do Kłamcy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż, rysunki Dawida Pochopienia są naprawdę niezłe. Mają swój styl, są pełne detali, mają mroczną...
Zacznę od tego, że w trakcie i po lekturze książki inaczej sobie wyobrażałem Lokiego w wersji Ćwieka. W tym nie będę odosobniony od innych, którzy na LC opisali swoje wrażenia z lektury komiksu. Do wersji z okładek książek też nie jestem przywiązany. Inne wyobrażenie, więc do nowej historii, już po okładce, nastawiony byłem delikatnie mówiąc sceptycznie. Często tak jest, tak mam, przy filmowych adaptacjach książek. Teraz, po lekturze albumu stwierdzam, że wizja choć inna, przekonała mnie. Panie Dawidzie, dobra robota.
Ponieważ kilka akapitów zajął J. Ćwiek ze swoją opinią o rysunkach Dawida, to do jego słów chciałbym też odnieś swoją opinię.
Czy kreska w wykonaniu Dawida jest specyficzna? Nie, tak jej nie odbierałem. Wykoślawiona grotecha? To już bardziej, może nie Bisley, choć w sumie coś podobnego jest, zwłaszcza gdyby zmienić kolorystykę, choć postacie u Dawida bardziej się zmieniają z kadru na kadr. I postacie kobiece jakoś kompletnie mi tutaj nie pasują, są takie drugoplanowe, rysowane od niechcenia?
Kadrowania - fajne, nadaje odpowiednie tempo akcji.
Kolorystyka - ciemno, czasami przydałby mi się jakiś jaskrawszy element do rozbicia, złamania schematu, ale jest klimatycznie i pasuje do całości.
Aztekowie, którymi tak zachwycił się Ćwiek. Zgadza się, ten ślepy zaułek śledztwa, są klimatyczni, aż chciałoby się więcej. I to w ich postaciach najwięcej mogę doszukać się wspomnianego Bisleya, ta dziwna anatomia męskiej muskulatury. Ale walka z wezwanym bogiem Azteków? Choć zajmuje kilka kadrów, dwie pełne plansze, to jest największą porażką komiksu. Dla mnie wyszło, że walka bogów rozpisana została na jeden kadr.
Największą siłą komiksu i zarazem grafiki Dawida Pochopień jest jego interpretacja świata. Po prostu miodzio. Gang motocyklistów tak podobnych do krasnoludów, że czekałem kiedy zaczną latać topory. Fajnie zapętlają się z Asami z pierwszych kadrów. Anioły, takie mizerne, bo niekarmione modlitwą swych podopiecznych, ech samo życie. Sama postać Lokiego zmieniająca się do roli, ale dalej trzymająca swój charakter i postać Gabriela - majstersztyk (choć nie w każdym kadrze). Jak to pięknie pasuje do świata książek Kłamcy, jak i innych spod pióra Ćwieka.
Oby współpraca panów Jakuba i Dawida wydała więcej owoców, bo warto.
Zacznę od tego, że w trakcie i po lekturze książki inaczej sobie wyobrażałem Lokiego w wersji Ćwieka. W tym nie będę odosobniony od innych, którzy na LC opisali swoje wrażenia z lektury komiksu. Do wersji z okładek książek też nie jestem przywiązany. Inne wyobrażenie, więc do nowej historii, już po okładce, nastawiony byłem delikatnie mówiąc sceptycznie. Często tak jest,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to