Noc zimowego przesilenia

Okładka książki Noc zimowego przesilenia
Agnieszka Krawczyk Wydawnictwo: Szara Godzina kryminał, sensacja, thriller
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2014-05-14
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-14
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364312236
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Noc zimowego przesilenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Noc zimowego przesilenia

Średnia ocen
6,4 / 10
194 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1289
1282

Na półkach:

Kraków, rok 1941. Siostra słynnego jasnowidza zgłasza jego zaginięcie. Detektyw Załuski szukając zaginionego spotyka na swej drodze tajne stowarzyszenia, martwe, odarte ze skóry kobiety, zostaje wciągnięty do konspiracji, napotyka niebezpieczną kobietę rabującą dzieła sztuki. Mimo to, książka aż tak bardzo nie wciąga, wojna jest niejako tłem do akcji, choć okupacyjny Kraków został wiernie oddany.

Kraków, rok 1941. Siostra słynnego jasnowidza zgłasza jego zaginięcie. Detektyw Załuski szukając zaginionego spotyka na swej drodze tajne stowarzyszenia, martwe, odarte ze skóry kobiety, zostaje wciągnięty do konspiracji, napotyka niebezpieczną kobietę rabującą dzieła sztuki. Mimo to, książka aż tak bardzo nie wciąga, wojna jest niejako tłem do akcji, choć okupacyjny Kraków...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

528 użytkowników ma tytuł Noc zimowego przesilenia na półkach głównych
  • 267
  • 257
  • 4
70 użytkowników ma tytuł Noc zimowego przesilenia na półkach dodatkowych
  • 41
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Agnieszka Krawczyk
Agnieszka Krawczyk
Gdyby Agnieszka Krawczyk, autorka powieści „Napisz na priv”, była Robertem Rojkiem z książki Małgorzaty Musierowicz „Kłamczucha”, swój biogram zamknęłaby jednym zdaniem „Urodziłam się i jakoś dotąd żyję”. Żeby trochę rozwinąć temat, za nieśmiertelnym kaowcem z „Rejsu” mogłaby dodać „Urodziłam się w Krakowie, w drugiej połowie lipca, dokładnie 26 lipca”. Od tego czasu bardzo wiele się zdarzyło (o czym poniżej). Dzięki wielkiemu poczuciu humoru wykładowców oraz niezawodnemu sposobowi na zdawanie egzaminów (przedstawionemu w „Napisz na priv”) udało jej się ukończyć polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po studiach pracowała jako dziennikarka w krakowskich gazetach codziennych, i tak się dziwnie składało, że każda z nich dosyć szybko bankrutowała. Przykry ten fakt skłonił ją do niewesołej konstatacji, że ma w sobie coś z Jonasza lub syndyka masy upadłościowej. Późniejsza kariera nie potwierdziła na szczęście tego faktu – przez wiele lat pracowała jako redaktorka w kilku krakowskich wydawnictwach, aż wreszcie stwierdziła „ja też potrafię” i napisała książkę, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa SOL. Podobnie jak bohater „Krainy chichów” J. Carrola nie znosi pomidorów, ale za to lubi kawę. Kocha swoje miasto, swoją rodzinę i przyjaciół. Bardzo dużo czyta, kolekcjonuje powieści o piratach i stare, ilustrowane wydania książek dla dzieci. Najlepszą charakterystyką autorki „Napisz na priv” są słowa R. Sabatiniego z powieści „Scaramouche”: „Już od urodzenia posiadał dar humoru i świadomość, że świat jest szalony. Było to całe jego dziedzictwo”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kołysanka dla Rosalie Renata Kosin
Kołysanka dla Rosalie
Renata Kosin
Kołysanka dla Rosalie to drugi tom cyklu Tajemnice Luizy Bein i warto przeczytać pierwszą część zanim sięgnięcie po drugą. Ponownie spotykamy się z Klarą i Jakubem, którzy aktualnie prowadzą hotel w wyremontowanym pałacu w Wartemborgu. Pierwsi goście hotelowi to swoista mieszanka wybuchowa: starsze niemieckie małżeństwo, znany pisarz, tajemniczy wędkarze, architekt, pracownica wielkiej korporacji szukająca oddechu oraz typowe małżeństwo, któremu dosłownie wszystko się nie podoba. Trudy prowadzenia hotelu oraz praca zawodowa sprawiają, że Klara po 7 latach ogromnego wysiłku, staje na krawędzi załamania. Sytuacji nie ratuje wizyta Alexa i Sary Beinów i ich dzieci. Pewnego dnia dochodzi do zniknięcia małej Rosalie i jej niani, a Klara i Kuba odkrywają tajemniczą przeszłość pałacu, gdzie kiedyś spotykało się tajne bractwo parające się czarną magią. Czy ma to związek z zaginięciem małej? A może za ich zniknięciem stoi któryś z hotelowych gości? Każdy wydaje się być podejrzanym! Czy głównym bohaterom uda się rozwiązać zagadkę i czy mała Rosalie odnajdzie się cała i zdrowa? Kołysanka dla Rosalie to książka od której nie będziecie mogli się oderwać. Podczas czytania czułam ciągłe napięcie, nie byłam w stanie znaleźć żadnej wskazówki, a wręcz z każdą kolejną stroną historia coraz bardziej się komplikowała. Cała opowieść pełna była zaskakujących zwrotów akcji, historycznych ciekawostek, a cała intryga była niesamowicie przemyślana. Mocno polecam! <3
podartastrona - awatar podartastrona
oceniła na 7 2 lata temu
Powrót na Staromiejską Anna Mulczyńska
Powrót na Staromiejską
Anna Mulczyńska
Uwielbiam letnie poranki, szczególnie te sierpniowe, gdzie już delikatnie czuć nadchodzącą jesień. Wstaję szybko, mijając zaspanych domowników, delektując się ciszą i małą chwilą dla siebie. Kawa smakuje wtedy najlepiej. Cisza i spokój pozwalają zatopić się w lekturze. Letni wiaterek zachęca mnie do literatury typowo kobiecej – lekkiej, ciepłej, wypełnionej nadzieją i prawdziwą miłością. Taką książką, która sprawia, że serce robi się cieplejsze, jest „Powrót na Staromiejską” Anny Mulczyńskiej. „Trzymajcie się cieplutko i pamiętajcie: siła tkwi w każdej z nas i w tych, których kochamy!”. Powiecie pewnie teraz, że to banalne i oklepane stwierdzenie. Być może. Ciężko jest jednak wypracować w samym sobie siłę, by doceniać każdy nowy dzień, by uśmiechać się, bez większych powodów, by kochać tą małą codzienność całym sobą. Anna Mulczyńska swoim dziełem uczy nas, że można, a nawet trzeba walczyć z przeciwnościami losu, zdobywając na każdym kroku iskierki nadziei. Nadzieja jest fundamentem. To dzięki niej człowiek jest w stanie przenieść góry i iść do przodu pewniejszym krokiem. Nadzieja jest fundamentem miłości, a więc też szczęścia. Weronika po kilku latach spędzonych w Szwecji wraca na ulicę Staromiejską. To podróż wspomnień do dawnego zakładu zegarmistrzowskiego odziedziczonego po kochanym dziadku. Przyjeżdża tutaj, by wyleczyć swoje złamane serce. Zamknięta na wszelkie związki skupia się na nowym interesie. Otwiera „Robótkowo”, czyli miejsce dla miłośniczek rękodzieła. Jej artystyczna dusza przyciąga Edzia. Jest on właścicielem restauracji. Był również znakomitym przyjacielem dziadka Weroniki. Jak na typowo miłosną obyczajówkę przystało, pośród przyjaźni, pasji, smutku, szczęścia i masy rozczarowań prym wiedzie miłość. Choć zakończenie tak przewidywalne, klimat opowieści nie pozwala się od niej oderwać. „Powrót na Staromiejską” przyciąga swoim pięknem dzięki wyjątkowym miejscom. „Robótkowo” to raj dla miłośników ręcznych robótek, a że ja uwielbiam wszystko, co związane z tym, poczułam chęć zamieszkania obok tego sklepiku. Byłabym stałą klientką i z chęcią zapisałabym się na zajęcia u Weroniki. Jej ciepło, delikatność oraz subtelność dodają uroku miejscu, w którym pracuje i gdzie spełnia swoje zawodowe marzenia. To odskocznia od świata korporacji i wiecznego biegu za czymś i donikąd. Smaku dodaje restauracja Edzia i potrawy w niej przyrządzane. Zapach pasji unosi się na całej Staromiejskiej. Czytając na chwilę przeprowadziłam się w tą przyjemną okolicę i nie chciałam wyjeżdżać do rzeczywistości. Układałam w swojej głowie, niczym kawałki patchworkowej kołdry Dear Jane, plany na swoje życie. Poczułam przypływ siły i pasji, by działać i spełniać swoje marzenia – natychmiast. Za to pragnę podziękować autorce. „Przyjaciółki ze Staromiejskiej” nie będą czekać długo w mojej czytelniczej kolejce. Nie mogę się doczekać, mając nadzieję, że nie zawiodę się i po raz kolejny wrócę w spokojny świat ulicy z marzeń.
PokójGeeka - awatar PokójGeeka
oceniła na 7 6 lat temu
Lilianna Dorota Ponińska
Lilianna
Dorota Ponińska
Zaczęłam słuchać „Lilianny” i poczułam się skonfundowana…No bo miała być Lilianna, a tu jakaś Marta i to w mocno współczesnym wydaniu, zamiast pierwszej połowy XX wieku…Na całe szczęście szybko okazało się, że Marta to wnuczka Lilianny i w momencie, gdy odnosząca sukcesy młoda kobieta zostaje wysłana na przymusowy urlop, w jej ręce wpada pamiętnik babci Lilki. Zapiski krewnej sprawiają, że Marta, podobnie jak wcześniej jej babcia, wyrusza w podróż za ocean. Oczywiście będzie to podróż po miłość. Ponińska prowadząc opowieść dwutorowo zestawia obraz Ameryki tej z lat trzydziestych i współczesnej. Elementem wspólnym obu czasów są bohaterki, które mocno szukają szczęścia, same nie wiedząc, co tak naprawdę szczęście oznacza i czego chcą od życia. Lilianna odcisnęła na spojrzeniu Marty na świat mocne piętno. Wpoiła w nią ogromną potrzebę samodzielności, zabierając jednocześnie prawo do słabości. Marta powoli odkrywa, co tak naprawdę ją cieszy. Przy okazji odzywają się geny prababki Marii i dziewczyna wraca do porzuconego malowania. Babcia Lilianna była silną, zasadniczą kobietą. Marta na kartach pamiętnika znajduje zupełnie inny obraz babki. Lilka była spragniona wrażeń, miłości. Przy czym miała dość nierealistyczne oczekiwania. Nieudane pierwsze małżeństwo sprawiło, że wyjechała do Ameryki. Podroż na Key West odmienił jej życie, bo tam poznała Ernesta…Ernesta Hemingwaya. W poprzednich tomach „Podróży po miłość” bardzo podobało mi się, że w bardzo realistyczny sposób pisarka przedstawiała sylwetki znanych twórców: poety Rumiego i malarza Ajwazowskiego. Już w poprzednim tomie losy fikcyjnej bohaterki były styczne z życiorysem marynisty, ale w tym przypadku ścieżki Lilki i Hemingwaya mocno się splatają. Nie do końca mnie przekonuje ten zabieg, natomiast rozumiem, że mógł on być kuszący dla pisarki. Nie lubię takich kobiet jak Liliana. Marta jest dużo sympatyczniejszą bohaterką, mimo tego, że jest jak babcia pogubiona w swoim życiu. Lilka, zanim się stała niezależną osobą, była bluszczem, który karmił się swoimi fantazjami i pobożnymi życzeniami, nie zwracając uwagi na szepty zdrowego rozsądku. Ale mimo irytacji zachowaniem Lilianny, dobrze słuchało mi się tej opowieści w interpretacji pani Ponińskiej. Odniosłam wrażenie, że autorka bardzo wczuła się w historie swoich bohaterek, a jej głos doskonale się sprawdza, gdy trzeba ckliwość pewnych scen podkreślić. „Podróż po miłość” to idealny cykl dla wielbicielek romansów, ale wątki postaci historycznych znakomicie rozszerzają potencjalne grono odbiorców. Jeżeli nadmiar słodkości i ckliwości nie powoduje u Was zgrzytania zębami, całkiem miło można spędzić czas, towarzysząc bohaterkom w ich podróżach po miłość.
onika - awatar onika
oceniła na 6 5 lat temu
Medalion z bursztynem Anna Klejzerowicz
Medalion z bursztynem
Anna Klejzerowicz
"Stare grzech mają długie cienie" Ewa i jej mąż remontowali mieszkanie we Wrzeszczu, po ukochanej babce. W starej komodzie znajdują kopertę z przepięknym naszyjnikiem oraz listem, adresowanym do jej matki, Haliny. Jego treść zaskoczyła Ewę niesamowicie. Dotyczyła historii i tajemnicy rodzinnej oraz kierowała do jakiejś książki po kolejne informacje. O pomoc w rozwiazaniu zagadki poprosili starszego dziennikarza. Zainteresował się tematem, ale ... zginął w wypadku. Po informacje Ewa zwróciła się więc do Haliny. Jedno z jej wspomnień to prolog tej opowieści. Rok 1956 Gdy po tragicznej śmierci ojca "oni" przychodzili z ostrzeżeniami groźbami, wszyscy dookoła głuchli. A one się bały. ... Halina zawsze miała wrażenie niedopasowania do rodziców. Jako nastolatka dowiedziała się, że była adoptowana. Stąd wzięły się takie a nie inne relacje między nią i matką oraz specyfczny sposób bycia. Izolowała się. ... Autorka przenosi nas również w przeszłość, do roku 1943 i 1945, gdy rozegrały się znaczące dla tej historii wydarzenia. ... Kto pomoże Ewie w odkryciu prawdy o rodzinie, ale także o śmierci dziennikarza? A komu ("Druga strona") zależy na czymś zgoła odmiennym i dlaczego? Do czego jest w stanie się posunąć? Jakie tajemnice ujrzą światło dzienne? Ciekawa książka. Intrygująca. Wątek kryminalno -spiskowy dodał atrakcyjności. Plus kawałek historii naszego kraju wpleciony w fabułę. Fajne połączenie.
Menia71 - awatar Menia71
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Abel i Kain Katarzyna Kwiatkowska
Abel i Kain
Katarzyna Kwiatkowska
Jakiś czas temu pisałam opinię o innej książce, reklamowanej jako "kawa z mlekiem i pianką". Tylko, że tamta była mdła. Miałam spore obiekcje przed sięgnięciem po kolejny kryminał retro, współczesnej autorki. Jakież niezasłużone były to obiekcje! Ta książka nie dość, że jest wyśmienitą kawą z mlekiem i pianką, to jeszcze z kardamonem, cynamonem i wszelkimi przyprawami, dodanymi w ilości "akuratnej". I do tego z ciasteczkiem. Tak się pisze kryminały retro! A także retro obyczajówki, bo choć wszystko się tu kręci wokół morderstwa, to jednak tło jest nie mniej ważne. No i te obiady... Mateusz (kamerdyner) wyraził się o książce "Klub Pickwicka" mniej więcej tak: >>Książka rujnowała mi figurę. Ciągle tam jedzą i byłem ustawicznie głodny.<< Mnie co drugą stronę ciekła ślinka. Kapitalnie oddany klimat majątku, wszelkie zależności między służbą, a Państwem, nawet stara studnia jest tu wykorzystana idealnie. Stosunki społeczne? - prima sort. Historia Polski w tle? - oddana genialnie, a nieinwazyjnie. Przyjaźnie i animozje pomiędzy Polakami i Prusakami, wielkopolskie cnoty oszczędności versus suto zastawione stoły. I ten cudowny bibliotekarz, Tercjusz... I ten ironiczny sarkazm dawkowany oszczędnie, jak na Wielkopolskę przystało... W dobie dzisiejszej mody na kryminaly retro i ogólnej "produkcji książek" bardzo miło zostałam zaskoczona. Tak miło, że wycofuję się z twierdzenia, że nie lubię współczesnych książek. Lubię - pod warunkiem, że są napisane tak, jak ta.
ziellona - awatar ziellona
oceniła na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Noc zimowego przesilenia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Noc zimowego przesilenia