rozwiń zwiń

Nikt nie idzie

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Nikt nie idzie
Jakub Małecki Wydawnictwo: Sine Qua Non literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2018-10-31
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-31
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381291125

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nikt nie idzie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Nikt nie idzie i



Przeczytane 1955 Opinie 14 Oficjalne recenzje 299

Opinia społeczności książki  Nikt nie idzie i



Książki 2203 Opinie 1006

Oceny książki Nikt nie idzie

Średnia ocen
7,4 / 10
3650 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
415
305

Na półkach:

Pięknie opowiedziana jak kazda z powieści Małeckiego, jednak czegoś mi w niej zabrakło, jakiejś takiej wcześniejszej magii odnawialnej w jego książkach, a to zakończenie bardzo nijakie.
Mamy tutaj kilka ciągów czasowych i kilku bohaterów, którzy przedstawiają swoje myśli i uczucia w poszczególnych rozdziałach. Książkę bardzo szybko się czyta, jest napisana z dbałością o szczegóły. Oczywiście mamy tutaj niespełnienie, samotność dzielona wspolnie i odnajdywanie radości w małych codziennościach. Po przeczytaniu opowieści uświadamiamy sobie powoli, że sporo rzeczy dzieje się z całkowitego przypadku, a jednych ludzi spotykamy po to by zostawili dłuższy ślad w historii naszego życia, podczas gdy innym razem nasze drogi zawiązują się na małą chwilę, po to by zwyczajnie po chwili mogły się rozejść...

Pięknie opowiedziana jak kazda z powieści Małeckiego, jednak czegoś mi w niej zabrakło, jakiejś takiej wcześniejszej magii odnawialnej w jego książkach, a to zakończenie bardzo nijakie.
Mamy tutaj kilka ciągów czasowych i kilku bohaterów, którzy przedstawiają swoje myśli i uczucia w poszczególnych rozdziałach. Książkę bardzo szybko się czyta, jest napisana z dbałością o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

8489 użytkowników ma tytuł Nikt nie idzie na półkach głównych
  • 5 650
  • 2 839
1797 użytkowników ma tytuł Nikt nie idzie na półkach dodatkowych
  • 882
  • 323
  • 163
  • 149
  • 86
  • 78
  • 59
  • 57

Inne książki autora

Okładka książki Młyn Przemek Corso, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Jakub Małecki, Marcin Mortka, Hanna Szczukowska-Białys, Milena Wójtowicz
Ocena 6,5
Młyn Przemek Corso, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Magdalena Kubasiewicz, Jakub Małecki, Marcin Mortka, Hanna Szczukowska-Białys, Milena Wójtowicz
Okładka książki Półsny Wojciech Chmielarz, Przemek Corso, Jakub Ćwiek, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Joanna Kanicka, Jarosław Kukiełka, Jakub Małecki, Marissa Meyer, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Aleksandra Okońska, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Podstawek, Alek Rogoziński, Katarzyna Rutowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Hanna Szczukowska-Białys, Anna Włodarkiewicz, Milena Wójtowicz, Katarzyna Wolwowicz, Tomasz Żak
Ocena 6,9
Półsny Wojciech Chmielarz, Przemek Corso, Jakub Ćwiek, Tomasz Duszyński, Joanna W. Gajzler, Juan Gómez-Jurado, Aneta Jadowska, Joanna Kanicka, Jarosław Kukiełka, Jakub Małecki, Marissa Meyer, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Aleksandra Okońska, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Podstawek, Alek Rogoziński, Katarzyna Rutowska, Magdalena Świerczek-Gryboś, Hanna Szczukowska-Białys, Anna Włodarkiewicz, Milena Wójtowicz, Katarzyna Wolwowicz, Tomasz Żak
Okładka książki Wszyscy razem Andrzej Betkiewicz, Przemek Corso, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Grzegorz Gajek, Joanna W. Gajzler, Aneta Jadowska, Robert Jasiak, Karolina Kozłowska, Piotr Mąka, Jakub Małecki, Ewa Mędrzecka, Konrad Misiewicz, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Daniel Muniowski, Marcin Okoniewski, Katarzyna Podstawek, Katarzyna Rutowska, Justyna Sosnowska, Zuzanna Sus, Marcin Świątkowski, Adam Szaja, Milena Wójtowicz
Ocena 7,1
Wszyscy razem Andrzej Betkiewicz, Przemek Corso, Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, Grzegorz Gajek, Joanna W. Gajzler, Aneta Jadowska, Robert Jasiak, Karolina Kozłowska, Piotr Mąka, Jakub Małecki, Ewa Mędrzecka, Konrad Misiewicz, Mika Modrzyńska, Marcin Mortka, Daniel Muniowski, Marcin Okoniewski, Katarzyna Podstawek, Katarzyna Rutowska, Justyna Sosnowska, Zuzanna Sus, Marcin Świątkowski, Adam Szaja, Milena Wójtowicz
Jakub Małecki
Jakub Małecki
Książka Jakuba Małeckiego "Dygot" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Urodzony w 1982 roku w miejscowości Koło, z wykształcenia ekonomista, obecnie mieszka i pracuje w Warszawie. Debiutował w marcu 2007 roku opowiadaniem „Dłonie” na łamach magazynu „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Kolejne teksty publikował w „Nowej Fantastyce” („Śmierć szklanego Kazimierza” oraz „Oko”) i w „Magazynie Fantastycznym” („Cyryl”). Opowiadanie „Opowieść oszusta” ukazało się w antologii „Trupojad. Nie ma ocalenia”, wydanej nakładem Red Horse, zaś tekst „Każdy umiera za siebie” w książce „Nowe idzie”. Za opowiadanie „Wybór” Kuba został wyróżniony w konkursie literackim Nowej Ery zorganizowanym przy okazji konwentu Pyrkon 2008. Zwyciężył też w II Konkursie Recenzenckim serwisu internetowego Carpenoctem. W maju 2008 roku wydawnictwo Red Horse opublikowało „Błędy” - debiutancką książkę Kuby. „Przemytnik cudu” jest jego druga powieścią. Zwycięzca plebiscytu portalu lubimyczytac.pl„ Książka Roku 2024” w kategorii Literatura piękna za książkę "Korowód".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Błoto Hillary Jordan
Błoto
Hillary Jordan
O tym, że trzeba znać swoje miejsce. Henry wraz z żoną, małymi córkami, wrednym ojcem i uroczym, lecz psychicznie niestabilnym bratem, wprowadza się na podupadającą plantację bawełny. Trochę się bałam, że to będzie kolejna książka o rodzinie na odludziu terroryzowanej przez przemocowego ojca (opis coś podobnego sugeruje, a trochę takich czytałam w ostatnim czasie i mi się już znudziło), ale na szczęście okazało się, że to jednak coś trochę innego, całkiem świeżego (choć temat to przecież żadne wielkie novum) i bardzo, bardzo dobrego. Książka podejmuje wiele tematów. Są tu opisane trudy życia na farmie bez podstawowych wygód, docieranie się w małżeństwie i kwestionowanie ustalonej hierarchii, połamani psychicznie weterani wojenni, małżeńska niewierność (wątek tak wręcz obraźliwie banalny i wyświechtany, że najchętniej bym go z książki całkiem wykreśliła, to w zasadzie jedyna rzecz, którą uznałabym za minus). Najważniejszy wydaje się jednak rasizm i segregacja rasowa. Przy czym książka nie eksponuje tego wątku jakoś szczególnie, ale po prostu opisuje świat, w którym kwestie rasy i tego, co komu wolno, a czego nie, są tak oczywiste i mocno ukonstytuowane, że nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, żeby to kwestionować czy choćby dłużej się nad tym zastanawiać. Podobało mi się to, że nawet ci najbardziej otwarci bohaterowie pozostają jednak ludźmi swoich czasów, wychowywanymi w myśl konkretnych poglądów i wciąż pewne rzeczy pozostają dla nich nie do zaakceptowania - to ładnie pokazuje jak trudne zadanie miały wszelkie ruchy dążące do równouprawnienia.
niedź - awatar niedź
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Nasze dusze nocą Kent Haruf
Nasze dusze nocą
Kent Haruf
O tym, co ludzie powiedzą. Addie i Louis od wielu lat są sąsiadami, ale nigdy nie utrzymywali z sobą bliskich stosunków. Oboje od dawna są owdowiali i pewnego dnia postanawiają zacząć spędzać ze sobą noce w zupełnie nieerotyczny sposób, aby czuć się mnie samotnie, co dosyć szybko staje się obiektem zainteresowania okolicznych plotkarzy. Nie jest to wybitna książka, ale miała potencjał być czymś całkiem przyjemnym. Autor pisze stylem bardzo oszczędnym, który często przypomina coś w rodzaju pobieżnego streszczenia i nie do końca potrafi budować nastrój. Poza tym nie udaje mu się uniknąć wpadnięcia w taką typowo romansową koleinę, jakby nie mieściło mu się w głowie, że relacja dwojga ludzi przeciwnej płci może być pozbawiona pierwiastka fizyczności. Całość jest też zdecydowanie za krótka i przydałoby się jej większe rozbudowanie. Jednak tym, co mnie najbardziej rozczarowało jest zakończenie. Mam poczucie, że autor mnie tutaj podle oszukał. Przez całą książkę zdawał się snuć taką budującą, ciepłą, ale przy tym ani trochę nieprzesłodzoną opowieść o ludziach, którym po latach samotności udało się odnaleźć w życiu jakiś nowy smak i zbudować coś wartościowego na przekór opiniom otoczenia, tylko po to, żeby wszystko pogrzebać przy końcówce, jak wredny dzieciak, który czerpie radość ze złośliwego deptania cudzych babek z piasku. Nie rozumiem, dlaczego postanowił w taki sposób skończyć tę historię (zwłaszcza, że wszystko urywa się jakoś tak nagle i trudno tu mówić o jakiejkolwiek konkluzji - nie mamy tu do czynienia z otwartym zakończeniem, ale raczej z jego brakiem) i jestem o to zła. Nie wiem, doprawdy nie wiem, kto wmówił ludziom, że happy end jest banalnym zakończeniem, którego trzeba unikać jak zarazy i dlatego za wszelką cenę trzeba wszystkich w książce unieszczęśliwić na siłę, bo inaczej nie ma głębi, ale był skończonym idiotą.
niedź - awatar niedź
ocenił na 6 8 miesięcy temu
Błękit Maja Lunde
Błękit
Maja Lunde
Kolejna powieść Lunde która kreuje wizję przyszłości której wszyscy z pewnością się boimy. Po przeczytaniu historii pszczół miałam bardzo wysokie oczekiwania do tej części cyklu klimatycznego i niestety przez to że nastawiłam się że będzie to kolejny majstersztyk, troszkę się zawiodłam. To nie to że historie postaci i ich losów są nieciekawe, bo są. Jednak w przeciwieństwie do historii pszczół, tutaj mamy tylko dwie opowieści. Jedną dziejącą się w przeszłości i teraźniejszości jednocześnie, opowiadana przez kobietę, która w dojrzałym wieku wspomina swoją młodość oraz drugą którą dzieje się w przyszłości, a narratorem jest Francuz który ucieka przed suszą wraz ze swoją małą córeczką. O ile przerażająca wizja przyszłego świata bez wody przejęła mnie dogłębnie i czytałam ja z zapartym tchem, o tyle historia Signe nie była dla mnie aż tak ciekawa. Wydaje mi się że w jej narracji czegoś zabrakło, szczególnie we fragmentach kiedy była już dojrzałą kobietą i samotnie pokonywała morza, żeby zmierzyć się ze swoją przeszłością. Nie rozumiem też do końca sensu zakończenia jej historii. Wydaje mi się że ten finał trochę podcina skrzydła wszytkim osobom zaangażowanym w walkę ze zmianami klimatycznymi. Kobieta w pewien sposób poddaje się i akceptuje otaczającą ją rzeczywistość co nie do końca mi się podoba. Powiązanie historii obu bohaterów było ciekawym zabiegiem, aczkolwiek ponownie, moim zdaniem nie było to konieczne. Czy książka jest ciekawa i da się ją przeczytać? Oczywiście. Czy jest tak wybitna jak historia pszczół? Mnie nie przekonała całkowicie, myślę że temat wody mógłby być poruszony w dużo ciekawszy sposób, szczególnie jeśli chodzi o współczesne czasy, nie mniej, warta przeczytania.
zaczytana_marchewka - awatar zaczytana_marchewka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Strażnik rzeczy zagubionych Ruth Hogan
Strażnik rzeczy zagubionych
Ruth Hogan
Magia tej powieści jest dosłownie i w przenośni ukryta w drobiazgach. I chociaż do tych dwóch kwestii wrócę nieco później, to od razu zdradzę Wam, że po pierwsze to jest taka historia, którą odbiera się nie tylko głową, ale równie mocno sercem, a po drugie to jest debiut autorki - Ruth Hogan – i udało jej się osiągnąć coś niezwykłego, czyli lekką, ale bardzo głęboką opowieść, która dosłownie błyszczy subtelną magią codzienności. Główny bohater - Anthony Peardew – przez prawie całe swoje dorosłe życie przygarniał przedmioty, które znalazł na ulicy, od przepięknej filiżanki, przez oderwane guziki, pojedyncze rękawiczki, kolorowe spinki do włosów czy… pudełko po herbatnikach, w którym są ludzkie prochy (przynajmniej tak mu się wydaje). I nie, Anthony nie jest przypadkiem chorobowym, nie jest zbieraczem, który nie ma gdzie spać, bo cały dom jest zapchany „śmieciami”. On stara się zadośćuczynić błędowi, jaki sam popełnił, gubiąc coś dla niego cennego. I chyba trochę ma nadzieję, że jeśli on będzie próbował zwracać zagubione rzeczy, to jego zguba też znajdzie drogę z powrotem. Dom Anthony’ego, przepiękna willa Padwa, jest zadbany, bo o to dba Laura, która dla pana domu jest nie tylko gospodynią, ale też sekretarką czy asystentką, a okaże się szybko, że również spadkobierczynią. Bo wbrew pozorom bohaterem tej powieści nie jest „Strażnik”, jest nim kobieta, która dziedziczy po Anthonym wszystko, również polecenie, żeby zrobiła co może, by te znalezione rzeczy miały szansę wrócić do swoich poprzednich właścicieli. I to właśnie Laura jest sercem tej opowieści. Ruth Hogan maluje skomplikowany portret kobiety, która po toksycznym związku i bolesnym rozwodzie próbuje odnaleźć siebie, odzyskać poczucie własnej wartości i sprawczość. To, co mnie zauroczyło w tej powieści, to decyzja autorki, żeby wprowadzić do tekstu elementy realizmu magicznego. Po pierwsze te znalezione przedmioty wręcz pulsują własną energią, a Anthony pisywał o nich opowiadania, które nadawały im „osobowość”. Do tego mamy Sunshine, czyli młodą kobietę z zespołem Downa, która umie „czytać energię” tych rzeczy, po prostu ich dotykając, jakby słyszała te opowieści i czuła emocje. A jeśli tego byłoby mało, to sam dom nadal wibruje energią Therese, czyli narzeczonej Anthony’ego, która zmarła nagle, a której straty Anthony nie potrafi przeboleć. Duch Therese ciągle wpływa na to, co się w domu dzieje. I nie, nie mamy do czynienia z opowieściami o duchach i nawiedzonych domach. Hogan wszystkie te elementy wprowadza tak subtelnie i naturalnie, że nie ma się wrażenia, że całość staje się nierealna. To właśnie tutaj głowa mówi, że to wymyślone, a serce, że przecież słyszy się taki historie, że to się może zdarzyć. I teraz wracamy do tego wspominanego uroku. Książka w zasadzie od początku do końca dotyka tematu straty, żałoby, zmarnowanych szans i smutku, a mimo to ma wielki, nieodparty urok i chyba nawet ważniejsze, że daje nadzieję. I chociaż może się wydawać, że nie da się połączyć humoru i melancholii, to Hogan się to udaje i to w debiucie. Duża tutaj zasługa postaci drugoplanowych, między innymi wspomnianej Sunshine, jej rodziców, czy bohaterów równoległej historii o Eunice i Bomberze. Chyba warto wiedzieć, że historia powstawania „Strażnika rzeczy zagubionych” jest równie melancholijna i poruszająca jak sama powieść. Ruth Hogan pracowała w lokalnej administracji, ale uległa wypadkowi. Zmusiło ją to do rezygnacji z pełnego etatu, ale w zamian dało szanse na zajęcie się pisaniem nieco aktywniej. Jednak to rok 2012 okazał się „annus horribilis”, cytując Królową Elżbietę – Ruth usłyszała diagnozę raka i zaczęła własną, niełatwą podróż ku wyzdrowieniu. „Strażnik” powstawał między innymi w czasie bezsennych nocy, kiedy skutki chemioterapii nie dawały szans na odpoczynek. Ta powieść nie tylko ratuje czytelników, ona uratowała autorkę i jej też dała nadzieję, że może być lepiej. W ramach ciekawostki – warto wiedzieć, że postać Anthony’ego została zainspirowana dawnym sąsiadem autorki. Mężczyzna był samotnikiem, który nie potrafił się otrząsnąć ze smutku po stracie narzeczonej i zbieractwo było dla niego sposobem na ucieczkę od traumy. Wybór imienia bohatera pewnie nie dziwi wielu czytających – święty Antoni, od rzeczy zagubionych. A że święty Antonii pochodził z Padwy, to stąd nazwa willi. I nawet nazwisko Peardew nie jest przypadkiem – nawiązuje do francuskiego „perdu”, czyli zgubiony. Wróćmy do fabuły i tego, że ta opowieść miała ratować zasoby nadziei nie tylko czytających, ale i samej autorki. To typowy przykład, że trudne doświadczenia można przekuć w coś dobrego, pięknego – przykład literatury określanej jako „up lit” – „uplifting literature”, czyli literatura podnosząca na duchu, gdzie mamy bolesny temat opowieści, ale cała treść niesie wielkie pokłady optymizmu, nadziei i wiary w ludzką dobroć. JEŚLI MACIE OCHOTĘ POCZYTAĆ WIĘCEJ O "UP LIT" LUB PRZEJRZEĆ INNE RECENZJE, TO ZAJRZYJCIE NA www.intensywni.pl
Intensywni - awatar Intensywni
ocenił na 9 7 dni temu
Ucho igielne Wiesław Myśliwski
Ucho igielne
Wiesław Myśliwski
Ciężko zdefiniować tę książkę, opis mówi o "medytacji nad ludzkim losem, pamięcią i historią, a przede wszystkim nad tajemnicą spotkania młodości i starości". Ciekawie i górnolotnie, chociaż wewnętrznie chyba określiłbym tę powieść jaką pewnego rodzaju autobiografię narratora albo po prostu jego retrospekcje. Tutaj każdy rozdział jest inną opowieścią związaną z osobą głównego bohatera, czasem to jakieś wspomnienie z dzieciństwa, z czasów studenckich albo z pracy. No i tak to się kręci. Czasem to rozdziały są lepsze, czasem gorsze, oczywiście jest tu pewnego rodzaju spójność, ale też czuć, że każda z tych opowieści żyje trochę odrębnym życiem. Na pewno podobało mi się, że bohater jest historykiem, co trochę pozwalało mi się z nim utożsamiać, jednocześnie trochę usprawiedliwia te wszystkie rozmyślania o pamięci. Tematyka tych opowiadań też jest różna i trochę przypominała mi "Traktat o łuskaniu fasoli". Tu jakaś opowieść wojenna, tu jubileusz osiemdziesięciolatka, który napisał książkę, a między tym urocze fragmenty jak przepis na nalewkę czy wizyta u fryzjera, który gada Maupassantem. No i widać, że historia pełni tu ważną rolę. Są wojny przejawiające się w rozmaitych rozmowach (świetna postać sąsiada), okupacja, wywóz Żydów, Polska Ludowa. Gdybym miał strzelać, to bym pomyślał, że w dużej mierze rozmaite wydarzenia są tu oparte na własnych przeżyciach Myśliwskiego i że powieść ta niesie sporo informacji na temat życia codziennego w tamtym okresie. Język autora znów wspaniały, chciałoby się powiedzieć, że ta powieść jest jednym wielkim cytatem czy bon motem. Jeśli ktoś lubi, to mógłby cały czas czytać z notatnikiem i zapisywać co chwilę coś ciekawego. Natomiast nie jestem przekonany czy ta konstrukcja do mnie przemawia tak w stu procentach, jak wspomniałem każdy rozdział żyje trochę swoim życiem i czasem osobno te historie podobają mi się bardziej niż finalny produkt.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na 7 2 dni temu
Latawiec z betonu Monika Milewska
Latawiec z betonu
Monika Milewska
Gdański falowiec, kształtem przypominający morską falę to najdłuższy budynek mieszkalny w Polsce. Wybudowany w latach 1970-1973 dla jednych jest architektonicznym koszmarem PRLu , dla innych stał się obiektem kultowym. 860 metrów długości, 32 metry wysokości, 13 metrów szerokości. 11 kondygnacji, 16 klatek, 1792 mieszkań dla blisko 6 tysięcy lokatorów. Do mieszkań wchodzi się z otwartych galerii. Kiedyś można było tymi zewnętrznymi galeriami przejść z jednego końca budynku na drugi. To był spacer :) Przez 50 lat opierał się wiatrom morskim i wichrom historii, więc sam w sobie przeraża, fascynuje i przyciąga. Ile mógłby opowiedzieć …. i w pewien sposób robi to poprzez książkę Moniki Milewskiej „Latawiec z betonu”. To satyryczna lekcja historii, nie pozbawiona elementów komediowych. Zabawna i przewrotna. Jest rok 1975. Twórca budynku, 35letni inżynier, dumny ze swego dzieła rusza galeriami wzdłuż falowca. Odkrywa, że zakrzywił czasoprzestrzeń i każda kolejna klatka przenosi go w przyszłość. Wraz z nim odbywamy podróż w czasie, tyle że dla naszego bohatera to przyszłość , dla nas to już przeszłość. Przeskakujemy w przełomowe wydarzenia dla Polski – wybór Polaka na papieża, stan wojenny, tworzenie Solidarności, śmierć Jana Pawła II. Czytamy o Kaszpirowskim hipnotyzującym masy, odbiornikach telewizyjnych marki Rubin które wybuchały, o kolekcjach kolorowych puszek ustawianych na meblościankach oraz rewolucji technologicznej, narkotykach, krowie na balonie i karpiach w wannie, Ikei, e-mailach, notebookach. Oczami naszego bohatera obserwujemy zmiany które dokonały się na przestrzeni lat. Zmiany mentalne, ekonomiczne, demograficzne i krajobrazowe. Oraz co istotne poznajemy historie zwykłych ludzi, mieszkańców falowca. Ich życie które zmienia się w zależności od dokonywanych wyborów. Oraz ich opinie na temat miejsca w którym mieszkają. Nietuzinkowa opowieść. Polski realizm magiczny. Warto się w nim zanurzyć i poddać się falom historii. Ja bawiłam się wyśmienicie.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Dziki Guillermo Arriaga
Dziki
Guillermo Arriaga
To była wyjątkowo intensywna lektura. 700 - stronicowa opowieść o stracie, zemście i poszukiwaniu siły aby żyć dalej zawładnęła moimi myślami na wiele dni. "Dziki" meksykańskiego pisarza Guillermo Arriagi, to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Z racji na mnogość wątków można ją interpretować na wiele sposobów. Dla mnie to przede wszystkim historia braterskiej miłości, zerwanej przez przemoc, co staje się iskrą całej brutalnej fabuły. Centralną postacią tej opowieści jest siedemnastoletni chłopak Juan Guillermo, który w przeciągu krótkiego czasu traci całą swoją rodzinę. Pochłonięty rządzą zemsty rzuca wyzwanie potężnym siłom rządzącym meksykańskim półświatkiem. Jego wiernym towarzyszem staje się wilk, uratowany przez chłopca. Autor mistrzowsko pokazuje jak pamięć o bracie i gniew z powodu jego zabójstwa jest jedyną siłą, która trzyma bohatera przy życiu. Odrzucony przez społeczeństwo i prześladowany przez policję oraz fanatyków religijnych, Juan Guillermo właśnie w tym zwierzęciu znajduje wsparcie i symboliczne poczucie braterstwa i staje się tytułowym "Dzikim". Równolegle w mroźnej scenerii kanadyjskiego Jukonu śledzimy historię Amaruqa, myśliwego, który obsesyjnie poluje na wilka. Autor zderza ze sobą te dwa światy: nieokiełznaną i surową naturę dalekiej północy i miejską dżunglę Meksyku, gdzie rządzi przemoc i korupcja. W tej sposób pokazuje, że każdy z nas skrywa w sobie dzikość, która jest stanem wewnętrznym i reakcją na ból i stratę. Stanowi też ona swoisty mechanizm obronny, który uruchamia się, gdy wszystkie inne już zawiodły. Książka jest brutalna i na wskroś realistyczna. Jednak mimo scen zemsty, przemocy i fanatyzmu "Dziki" jest przede wszystkim refleksją na temat na temat żałoby i jej przeżywania. Lektura jest bez wątpienia wyczerpująca emocjonalnie, ale to jedna z tych powieści, które z pewnością zostaną w głowie i w sercu na dłużej. Jej nielinearna struktura wymaga od czytelnika aktywnego składania wydarzeń w całość, jednak warto podjąć ten trud, gdyż powieść ta to piękny przykład prozy z mocnym przesłaniem. Polecam!
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 8 4 miesiące temu

Cytaty z książki Nikt nie idzie

Więcej
Jakub Małecki Nikt nie idzie Zobacz więcej
Jakub Małecki Nikt nie idzie Zobacz więcej
Jakub Małecki Nikt nie idzie Zobacz więcej
Więcej

Video

Video