Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze

Okładka książki Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze
Stanisław Ignacy Witkiewicz Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy publicystyka literacka, eseje
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2016-04-12
Data 1. wyd. pol.:
1932-01-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364822469
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze



książek na półce przeczytane 830 napisanych opinii 783

Oceny książki Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze

Średnia ocen
7,1 / 10
246 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
324
128

Na półkach: ,

Będzie to trochę recenzja dwuetapowa, bo i sama książka zawiera w sobie dwa dzieła Witkacego czyli „Nikotyna…” i „Niemyte dusze”. I o ile pierwszy tekst da się lubić, tak drugi, moim zdaniem, jest mocno zdezaktualizowany.

Pierwsza część, choć pozornie zachęcająca tytułem, jest tekstem zdecydowanie nastawionym przeciw wymienionym w nim specyfikom. Wychodząc od nikotyny poprzez kolejne autor przedstawia, zazwyczaj na sobie, działanie wybranych substancji i wskazuje ich negatywne strony. Momentami jest to nawet tyrada nastawiona przeciw wszelakim używkom. I tak od prostych nikotyny i alkoholu Witkiewicz opisuje dziwne i ponure wrażenia po zażyciu eteru, abstrakcyjne wizje pejotlowe czy szybkość uzależnienia się od morfiny. Jest też tutaj sporo związków z jego twórczością- Witkiewicz opisuje jak dana substancja wpływa na niego jako artystę, a także opisuje co udało mu się podczas tych seansów stworzyć.
Warto również wspomnieć o dodatku, który poświęcony jest higienie i tutaj nie sposób się z Witkiewiczem nie zgodzić mając na uwadze ogólne zasady dbałości o higienę. Choć można odnieść wrażenie, że jak na czas powstania tekstu mogło być to podejście nowoczesne.

Pióro w tej części jest zadziorne, moim zdaniem trafia do czytelnika i choć tekst ma już swoje lata nie traci na aktualności. To co złe, złe pozostało, a dzięki autorowi nie musicie próbować na własnej skórze.

Co do „Niemytych dusz” jest to rozprawa filozoficzna traktująca o schizofrenii, chorobie dwubiegunowej i psychozach. Jednak tutaj mam wrażenie, że ten tekst mocno się zdezaktualizował. Witkiewicz jako punkt wyjścia rozważań stawia teorię Kretschmera. Związek budowy ciała z ryzykiem zachorowania na np. schizofrenię myślę, że nie jest obecnym trendem w tej dziedzinie. To była lampka alarmowa, bo im dalej w tekst tym ciężej, nudniej. W postrzeganiu chorób psychicznych zmieniło się wiele i myślę, że lepiej sięgnąć po dzieła bardziej współczesne albo klasyków jak Jung czy Kępiński. Ja lekturę tej części zarzuciłem w trakcie.

Ciężko mi tutaj wydać jednoznaczny osąd, bo jednak to dwa odrębne utwory w jednym tomie. Jeśli każde potraktujemy osobno to „Nikotyna…” zdecydowanie godna polecenia, a „Niemyte dusze” cóż, moim zdaniem można sobie odpuścić.

Będzie to trochę recenzja dwuetapowa, bo i sama książka zawiera w sobie dwa dzieła Witkacego czyli „Nikotyna…” i „Niemyte dusze”. I o ile pierwszy tekst da się lubić, tak drugi, moim zdaniem, jest mocno zdezaktualizowany.

Pierwsza część, choć pozornie zachęcająca tytułem, jest tekstem zdecydowanie nastawionym przeciw wymienionym w nim specyfikom. Wychodząc od nikotyny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

928 użytkowników ma tytuł Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze na półkach głównych
  • 553
  • 349
  • 26
145 użytkowników ma tytuł Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze na półkach dodatkowych
  • 105
  • 13
  • 11
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze

Inne książki autora

Stanisław Ignacy Witkiewicz
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Malarz, fotograf, pisarz, dramaturg i filozof. Autor koncepcji Czystej Formy, właściciel studia portretowego. W roku 1917 przyłączył się do grupy „formistów” i brał udział w jej wystawach. Dwa lata później, w roku 1919, wydał swoje główne dzieło estetyczne Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia zawierające Teorię Czystej Formy. Ta teoria estetyczna (bo nie był to program, w przeciwieństwie do ówczesnych, licznych nowych kierunków artystycznych) zdeterminowała jego późniejszą twórczość malarską oraz teatralną. I chociaż teoria ta stanowiła najlepszy opis tego, co się wówczas w sztukach plastycznych działo (m.in. kubizm, abstrakcjonizm), to pozostała właśnie niezrozumiana, budząc szereg nieporozumień (uprzedzonych niejako samym tytułem publikacji) i w zasadzie trwa to do dzisiaj. Teoria Czystej Formy została wykorzystana także w teatrze. Tutaj Witkacy okazał się wizjonerem i inspirował reżyserów. Pod wpływem teorii Witkacego wykreował swój teatr Tadeusz Kantor. Mimo ówczesnych niepowodzeń inscenizacyjnych jego sztuk teatralnych, Witkacy nie zrezygnował z dalszego ich pisania. Jego sztuki doczekały się udanych inscenizacji w latach 70. XX wieku, np. Szewcy. Witkacy był także płodnym pisarzem. Po młodzieńczej powieści 622 upadki Bunga, czyli demoniczna kobieta napisał Pożegnanie jesieni, Nienasycenie oraz niedokończone Jedyne wyjście. W 1935 roku ukazało się podstawowe dzieło filozoficzne Witkacego: Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie istnienia – zwane przez niego „hauptwerkiem”. Napisał wiele pism krytycznych i filozoficznych (szczególnie estetycznych). Jako krytyk Witkacy był równie radykalny i nonkonformistyczny jak Stanisław Brzozowski, co nie przysparzało mu przyjaciół. Ostatnie dzieło filozoficzne Witkacego, uzupełnienie „hauptwerku”, to Zagadnienie psychofizyczne (1938) – oryginalna filozofia: biologiczny monadyzm, inspirowana monadyzmem Leibniza. Mimo że prawie całe jego archiwum przepadło podczas powstania warszawskiego, jego dzieła zebrane (bez wszystkich listów) obejmują 25 tomów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dociekania psa Franz Kafka
Dociekania psa
Franz Kafka
eśli kiedykolwiek będę musiał opowiedzieć komuś, co jest wadą intelektu, zamiast mówić, dam mu tę opowieść. Od pierwszego zdania właściwie mamy tu psychologiczny dramat próby pogodzenia się z samodzielnie narzuconym wygnaniem, nie tyle fizycznym co duchowym. Bo nie chodzi tu wyłącznie o własnoręcznie obrane wycofanie, a o tę nieznośną niemożność obcowania na poziomie podstawowym. Jeśli kiedykolwiek czuliście się nie na miejscu, to jest to opowieść, której może lepiej nie czytać, bo nie przyniesie ukojenia. Za to pomoże nazwać te wszystkie natrętne chwile, które sprawiają, że bez wyraźnej przyczyny odchodzicie z imprezy, że nawet w tłumie już zawsze będziecie obcy, a każda, nawet najbardziej radosna chwila życia będzie wywoływała narratora w waszej głowie, który bezwzględnie przypomni wam, że tu nie pasujecie; że to obraz, w który nigdy się nie wpasujecie. Ale też ten sam głos będzie sprawiał, że zastanowimy się nad oczywistym, będzie podpierał nasze skołatane nerwy i cicho nucił pieśń ukojenia w najgorszych momentach życia. Jest to też opowieść o tym, jak człowiek zatraca się w poszukiwaniu wiedzy i mądrości. Jak zaczyna się wyłącznie niewinnie – od poczucia niedopasowania i zadawania pytań, na które odpowiedzi nikt nie chce znać, lub nie zważa na nie zupełnie. Potem następuje etap drogi, czasami pełnej cudów i dewiacji, czasem wymagającej samotnej wędrówki i przebywania na własnoręcznie wybudowanym pantałyku wiedzy – miejscu, gdzie więcej się myśli niż czuje, a coraz rzadziej rozmawia. A egzystencja sprowadza się do łamania coraz to większych tabu i paradygmatów, tylko po to, by na koniec zdać sobie sprawę, że jedyne, czego tak naprawdę się potrzebuje, to nie tyle uznanie własnej wiedzy a zrozumienie samych mędrców i ich własnej ułomności, która sprawia, że stają się wyłącznie zapatrzonymi w siebie dyletantami. Daje to niesamowicie trudną do wyrażenia zmysłami wolność od wszelkich form, która choć mizerna, stanowi większą wartość niż najbardziej jaskrawe szaty. I może nie dlatego musimy zaakceptować własną samotność, bo jesteśmy niezrozumiani, ale głównie dlatego, że zbyt dobrze rozumiemy siebie.
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na 9 2 miesiące temu
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane Bruno Schulz
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane
Bruno Schulz
Lubię wkraczać w świat Bruno Schulza. Tam nic nie jest dosłowne, a finezja słów tańczy na stronach jego dzieł niczym niekończąca się metafora. Obcowanie z tajemniczym przesłaniem jego tekstów jest czasem trochę mroczne, ale też i kojące. „Sanatorium…” podobnie jak „Sklepy cynamonowe” mają tego samego narratora, jednak Józef nie jest już dzieckiem, a dorosłym młodzieńcem poszukującym prawdy o życiu człowieka, przemijaniu i śmierci. W opowiadaniach tych nie znajdziecie konkretnej fabuły, ale sieć powiązanych za sobą wątków, które są dla głównego bohatera powrotem do wspomnieć z dzieciństwa, kiedy najważniejszą dla niego postacią był ojciec. Odwiedza go w Sanatorium pod klepsydrą, gdzie czas płynie inaczej, a śmierć się cofa. Wszystko jednak odbywa się poza rzeczywistym czasem, w którym wydarzenia tak jak ich bohaterowie ulegają ciągłym przemianom, a wszechobecny oniryzm powoduje, że wszelkie granice zacierają się tworząc obraz z pogranicza snu. Schulz za pomocą symboli zastanawia się nad upływem czasu i śmiercią. Wraca myślami do swojego rodzinnego miasteczka Drohobycz, które jawi się jako chaos świata, w centrum którego znajduje się jego dom. Tam zachodzą wszystkie ważne zjawiska, które kształtują bohatera. Mamy płynne przejścia miedzy zdarzeniami, które układają się w jedną układankę dającą odpowiedzi na pytania, których poszukuje. Codzienność urasta do rangi mitu, gdzie zwykłe czynności naznaczone są fantastyką i wytłumaczeniem szerszych zjawisk i procesów. Jak to mówią, w każdym szaleństwie jest metoda. Tak i tutaj Bruno Schulz nadał swej wizji kształt i znaczenie, by pewne prawdy oswoić i zrozumieć sens istnienia tworząc przy tym naprawdę dobrą literaturę.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na 10 2 miesiące temu
Ostatni Mesjasz Peter Wessel Zapffe
Ostatni Mesjasz
Peter Wessel Zapffe
egzystencjalizm somatycznego braku umiaru oraz instrumentalnego ducha a w szczególności - rozumu, esej tragiczny roku 1933... - tragizm świadomości, - ewolucyjna nieadekwatność człowieka, - antynatalizm... *** [...] "Pojawi się człowiek, który jako pierwszy pośród wszystkich odważy się obnażyć swą duszę i wyda ją żywcem na pastwę najskrajniejszej myśli swego rodu, będącej wyrazem samej idei upadku. Człowiek, który pojął życie u jego kosmicznej podstawy i którego cierpienie jest całym cierpieniem Ziemi. Jakież wściekłe okrzyki podniosą się we wszystkich zakątkach Ziemi, domagając się jego tysiąckrotnego uśmiercenia, gdy jego głos, niczym chmura, spowije cały glob i po raz pierwszy i ostatni rozlegnie się jego osobliwe posłanie: – Życie światów jest buzującą rzeką, a życie Ziemi jest bagnem i stagnacją. Znak upadku wypisany jest na waszych czołach jak długo jeszcze będziecie wierzgać przeciwko ościeniowi? Ale istnieje jedno zwycięstwo i jedna korona, jedno zbawienie i jedna odpowiedź. Poznajcie samych siebie bądźcie bezpłodni i pozostawcie Ziemię w ciszy po waszym odejściu. Jak tylko to wyrzekł, rzucili się na niego z producentami smoczków dla dzieci i akuszerkami na czele i pogrzebali go pod swymi pazurami. On jest ostatnim Mesjaszem. Tak jak syn pochodzi z ojca, on sam jest potomkiem łucznika przy wodopoju." *** wpłynął na prace Emila Ciorana https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4930808/na-szczytach-rozpaczy
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 8 12 dni temu
Cztery opowiadania. List do ojca Franz Kafka
Cztery opowiadania. List do ojca
Franz Kafka
Jest to moje pierwsze zetknięcie ze słynnym Kafką i myślę, że ta książka była dobrą przystawką w tym kontekście. Polecam każdemu, kto nie jest pewien czy udźwignie jedną z jego dłuższych powieści. Ja już jestem gotowy jakby co. Opowiadania Kafki są bardzo dziwne, ale pozytywnie, bo przez to intrygujące. Czytając je można odnieść wrażenie, że autor najpierw pisze pierwsze bardzo tajemnicze zdanie, a potem podejmuje się wyzwania dopisania do tego całej historii, która będzie czymś w rodzaju tragicznej groteski i poszukiwania smutnej prawdy o człowieczeństwie. Właściwie to poza pierwszym opowiadaniem, wszystkie mógłbym streścić i spróbować nimi zaintrygować przez samo przytoczenie pierwszego zdania: - Przemiana: "Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka." - Kolonia Karna: "Jest to szczególny aparat - powiedział oficer do podróżnego-badacza i jak gdyby z pewnym zdumieniem spojrzał na dobrze mu przecież znany przyrząd." - Jama: "Urządziłem tę jamę i wydaje się, że się udała." Jeśli zaś chodzi o pierwsze opowiadanie, "Wyrok", to jest ono najbardziej zagadkowe do interpretacji. Dla odmiany zaczyna się ono normalnie, "Było to niedzielne przedpołudnie o najpiękniejszej porze wiosennej", ale pod koniec czytelnik łapie się za głowę i pyta "co się właściwie stało?!". Na końcu znajduje się list Kafki do ojca, który powinien być lekturą dla każdego przyszłego rodzica. Nie znam genezy tego listu, ale to bardzo poruszające jak autor próbuje rozliczyć się ze swoim dzieciństwem, w którym niezbyt dobrze wspomina swojego rodzica, choć ten go nie bił i na pewno chciał dobrze.
Igor Żukowski - awatar Igor Żukowski
ocenił na 8 5 lat temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na 7 3 miesiące temu
Mdłości Jean-Paul Sartre
Mdłości
Jean-Paul Sartre
Na początku jest dużo przemyśleń - w moim odczuciu - totalnie o niczym. Rozumiem, że mają to być głębokie rozmyślania egzystencjalne, ale to czy podnieść z ziemii papierek do nich nie należy, choćby nie wiem jaką historię do tego dopisać. W 1/4 w książce dalej nic się nie dzieje - narrator chodzi po ulicach, pracuje w bibliotece i śpi w mieszkaniu. Mam wrażenie, że historia opowiedziana z perspektywy Samouka byłaby ciekawsza. "Będę czytał Eugenię Grandet. Nie dlatego, żeby mi to sprawiało wielką przyjemność, trzeba jednak coś robić". - To, zdaje się motyw przewodni narratora, a to sprawia, że ja mam podobne odczucia do "Mdłości". Bohater jest bardzo spostrzegawczy, dostrzega mnóstwo szczegółów, niewidocznych dla zwykłych śmiertelników, choć mam wrażenie, że na dłuższą metę nic z tych obserwacji nie wynika. Pojawiają się historie relacji z kobietami, ale tak samo nijakie jak wszystko inne. Jest nieco przerażony swoją wolną wolą, nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, choć jak zauważa, jest jeszcze młody i może zacząć od nowa. Na ostatnich 20 stronach w końcu się coś dzieje, a narrator zyskuje mój szacunek. Ostatnia strona daje jednak nadzieję - "można więc uzasadnić swoje istnienie?" - pyta autor. Myślę, że tak. To nie tak, że nie doceniam tych głębokich przemyśleń na temat bezsensu istnienia, czy tym bardziej - ich nie rozumiem. Rozumiem i doceniam. Tylko wydaje mi się, że - zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy mamy epidemię depresji - do niczego konkretnego to nie prowadzi, a wręcz mogą być szkodliwe.
ewea21 - awatar ewea21
ocenił na 6 21 dni temu
Drzwi percepcji. Niebo i piekło Aldous Huxley
Drzwi percepcji. Niebo i piekło
Aldous Huxley
Pozycja, która pozostawiła gorzko-słodki posmak. Słodkości nadał talent do operowania słowem, metaforami oraz wiedza autora z zakresu sztuki. Więcej jednak chyba w tym dziele goryczy. Doceniam chęć udokumentowania ciekawego eksperymentu i opis subiektywnych przeżyć. Za dużo jednak tam gloryfikacji substancji psychoaktywnych, jedynie z małymi wzmiankami o ich niebezpieczeństwie. Można zgodzić się z autorem, że wielu twórców wspomagało się najróżniejszymi substancjami, a wizje były przelewane na płótno czy papier. Jednak czy tak miałaby wyglądać nasza droga? Społeczeństwo somy czy mokshy, jak by pewnie preferował Aldous? Nasuwa się pytanie: czy już nie żyjemy w takim świecie? Poza ogromnym użyciem wielu substancji psychoaktywnych uznanych za nielegalne, mamy ogromny (i rosnący coraz bardziej) rynek środków psychotropowych. Czy naszym celem jest oddanie się odurzeniu, otępieniu i uzależnieniu? I czy stan odurzenia musi być wywołany przed substancje, a nie przed zdarzenia? Moim zdaniem to opis ucieczki przedstawiony na kolorowym, magnetycznym obrazku. Pierwszy rozdział wywołał sporo irytacji, ale Niebo i Piekło przyniósł rekompensatę i wartość w sprawnych i oryginalnych nawiązaniach do sztuki. "Przestrzeń wciąż tam była, ale straciła swoje nadrzędne znaczenie. Umysł zajęty był nie odległościami i miejscami a byciem i znaczeniem." "To do świata zewnętrznego budzimy się każdego poranka w naszym życiu, to miejsce, gdzie chcąc nie chcąc musimy usiłować żyć." "Dla kontrastu, jak zadziwia nas powaga Natury oraz jej cisza, kiedy stajemy z nią twarzą w twarz, nierozproszeni, przed nagim grzbietem lub wśród pustkowia pradawnych wzgórz." "Naszym celem jest odkrycie, że zawsze znajdowaliśmy się tam gdzie powinniśmy. Niestety wyjątkowo utrudniamy sobie to zadanie." 5.5 dla całości.
Marique - awatar Marique
ocenił na 6 3 miesiące temu

Cytaty z książki Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze

Więcej
Stanisław Ignacy Witkiewicz Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze Zobacz więcej
Stanisław Ignacy Witkiewicz Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze Zobacz więcej
Stanisław Ignacy Witkiewicz Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze Zobacz więcej
Więcej