Niewolnice z Long Island

Okładka książki Niewolnice z Long Island
Antoni Marczyński Wydawnictwo: Promotor Cykl: Niewolnice z Long Island (tom 1) literatura piękna
186 str. 3 godz. 6 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Niewolnice z Long Island (tom 1)
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
186
Czas czytania
3 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788320713985
Średnia ocen

                5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niewolnice z Long Island w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niewolnice z Long Island

Średnia ocen
5,8 / 10
36 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
15
15

Na półkach:

Zadziwiająco dobre! Naiwna fabuła, charaktery czarno-białe, scena "zabili go i uciekł"... wygląda to jak świetna recepta na kicz, ale wbrew pozorom czyta się przyjemnie. Odświeżająco działa fakt, że Polak jest bohaterem pozytywnym, a treść jest radośnie niepoprawna politycznie... Przy czym problem handlu żywym towarem jest cały czas aktualny!

Zadziwiająco dobre! Naiwna fabuła, charaktery czarno-białe, scena "zabili go i uciekł"... wygląda to jak świetna recepta na kicz, ale wbrew pozorom czyta się przyjemnie. Odświeżająco działa fakt, że Polak jest bohaterem pozytywnym, a treść jest radośnie niepoprawna politycznie... Przy czym problem handlu żywym towarem jest cały czas aktualny!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

82 użytkowników ma tytuł Niewolnice z Long Island na półkach głównych
  • 58
  • 24
33 użytkowników ma tytuł Niewolnice z Long Island na półkach dodatkowych
  • 26
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Antoni Marczyński
Antoni Marczyński
Prozaik, publicysta, dziennikarz. Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie w 1924 uzyskał stopień doktora praw. Pracował m.in. w przemyśle, w bankowości. Lata wojny światowej spędził w USA, gdzie mieszkał i pracował w Nowym Jorku. W 1940 r. założył i redagował miesięcznik humorystyczny "Osa", swą działalność w tym czasopiśmie zakończył w 1945 r. Był też redaktorem wielu czasopism polonijnych. Zmarł w Nowym Jorku. Był jednym z najpłodniejszych i najpopularniejszych pisarzy dwudziestolecia, aczkolwiek jego twórczość nie cieszyła się uznaniem wśród bardziej wyrobionych czytelników. Od 1928 publikował kilka tytułów rocznie. Głównie romansów przygodowo- sensacyjnych z wątkiem erotycznym. Marczyński głosny był również z powodu wielu licznych skandali i procesów literackich, zarzucano mu plagiaty, a także utrzymywanie stajni "murzynów" piszących taśmowo powieści według dostarczonych konspektów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Klątwa suszy Susie Moloney
Klątwa suszy
Susie Moloney
Szli sieczeni strugami deszczu? O nie nie! Upał doskwierał? Owszem. Małe miasteczko w Stanach Zjednoczonych. To tam osadzona jest akcja powieści, której bohaterem głównym jest Tom, zaklinacz deszczu. A może to deszcz właśnie gra w historii pierwsze skrzypce? Spór niech rozstrzygnie kobieta imieniem Karen, która z racji swej profesji połączy i Toma i deszcz z wydarzeniami Goodlands, miasteczka dręczonego straszliwą długotrwałą suszą. Początek fabuły w nieco ślimaczym tempie próbuje zainteresować czytelnika i po tej mozolnej przeprawie wprowadzającej w temat, jest to o co chodzi, czyli iskra, dosłownie i w przenośni. Pojawiają się pierwsze domysły na temat przyczyn tak niezwykłej sytuacji mieszkańców miasta. A równolegle jest ciekawość, czy tak niecodzienny sposób, jaki postanowiła wprowadzić w życia mieszkanka miasteczka, Karen, jest w stanie zaradzić nie lada problemowi, z którym zmagają się czwarty rok z rzędu. Powolutku maluje się obraz tej ciekawej społeczności, bo z jednej strony intrygujący gość nie wiadomo skąd, który wzbudza zainteresowanie lokalnych ludzi, a z drugiej strony na jaw wychodzą niepokojące fakty, tych, którzy niczym się nie wyróżniając, stanowią jej część. Nie będzie nietaktem jeśli wspomnę, że w trakcie lektury pojawia się motyw miłości. Nie trudno też domyślić się stron, pomiędzy którymi to gorące uczucie się rodzi. No i ten płomień pojawia się, ale zewsząd jednak otaczają nas siły zła, na tyle by zdławić częściowo całą intrygę, by ta zaczęła lekko nużyć. Doczytać do końca nie jest aż tak trudno, ale trzeba przyznać, że mogło być lepiej, inaczej, ciekawiej, szybciej. Ciekawym spektaklem jest akt wywoływania deszczu. Te metafizyczna chwila wprowadza niepokojący klimat i budzi nawet lekką trwogę, czy się uda, czy się spełni i wydarzy upragnione zjawisko atmosferyczne, wszak desperacja wśród ludności jest nad wyraz wzmożona: "Pozwolił, aby całkowicie wypełniło go niebo, głaskał je, nurzał się w nim i odpychał od siebie, próbując wytropić deszcz." Siły natury zdają się mieć w ostatnich latach dla miasteczka swój własny scenariusz i jeśli ktokolwiek mógł przywyknąć do długotrwałej posuchy, to na towarzyszące tej klęsce inne nieszczęścia nikt nie był przygotowany. Bywają zatem chwile chaosu, zatroskania i obaw: "...po jakim czasie zmarnieje uprawiana przez całe życie farma, kiedy udręczony troskami mężczyzna przestanie sypiać z żoną, ile czasu trzeba, aby rozpadły się rodziny, aby zamknięto sklepy, szkoły..." Co jednak, gdy nie tylko przyroda ma zamysły względem otoczenia, mieszkańców? W tym thrillerze okraszonym paranormalnym rysem, znalazło się też miejsce na subtelności zwyczajnie ludzkiej natury. Jeśli gorąco bywało na co dzień dla mieszkańców miasteczka, to dla jednej pary żar objawił się w najwyższej możliwej formie: "...tulił ją mocno. Dłonie Karen przesuwały się po jego skórze, po nagich, muskularnych plecach, mokrych i śliskich od deszczu i potu." Na chwilę czytelnik może zapomnieć o przedziwnych zjawiskach atmosferycznych, o ludziach z mętną przeszłością, o dewiacjach, tajemnicach, zachowaniach, które wciąż czekają na uzasadnienie: "...jednym ruchem przyciągnął ją do siebie i skrył twarz w zagłębieniu jej szyi, spijając stamtąd krople deszczu." Powieść napisana bardzo przejrzystym, klarownym językiem, co może przypominać czasami zwyczajną, stonowaną wypowiedź, zamiast ciekawej literackiej opowieści. Z jednej strony jest to zaleta, bo po cóż wymyślne słownictwo, gdy chodzi o przedstawienie zdarzeń? Z drugiej chciałoby się czytać coś, co przeniesie w inny świat, a nie będzie przypominać zwięzły sztywny raport. Być może postrzeganie tego utworu w ten sposób wiąże się z niezbyt licznymi dialogami. Tak czy owak to dobry tekst z ciekawymi wątkami, a fakt że sporadycznie nudniejsze treści czają się co jakiś czas w postaci na prawdę dziwacznych scen, nie przeszkadza by jakoś przebrnąć i doczytać historię do końca. Niekorzystnie wypada ilość postaci. Każda z drugoplanowych osób z imieniem i nazwiskiem, które w końcu zaczynają się mylić i wylatywać z głowy, gdy za chwilę znów przedstawiona zostaje kolejna postać i nie wiadomo czy ma ona ważną rolę czy tylko stanowi tło. Robi się z tego mały magiel i być może, gdyby liczne osoby w bardziej charakterystyczny albo rozpoznawalny sposób zostały wprowadzone, to byłaby inna rozmowa. I wreszcie ta dziwna chęć zemsty ze strony jednej z postaci. Przedziwny wątek i chyba nie do końca dobrze przemyślany, przynajmniej w punkcie kulminacyjnym, bo wyszedł z jednej bądź dwóch scen zwyczajny bigos aniżeli ciekawy epizod. Prószyński i S-ka, rok 1998. Okładka ciekawa poza pozłacanymi konturami czcionki tytułu i autorki powieści, za czym osobiście nie przepadam. Historia na pewno intrygująca pod względem nietuzinkowej tematyki. Czy jednak jest wielu sympatyków podobnej tematyki w powieściach? Na pewno warto dać jej szansę.
lourdes - awatar lourdes
ocenił na 6 2 lata temu
Ognie o północy Mary Stewart
Ognie o północy
Mary Stewart
Zajmująca fabuła, urzekający klimat i mądra bohaterka/ narratorka. Tak w skrócie można opisać tę historię. Nieco ten skrót rozwijając, napiszę, że jestem tym tytułem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Niewielkich rozmiarów książka, skrywa bardzo ciekawą treść, sensownie skrojoną fabularnie i opowiedzianą w sposób nienachalny, żeby nie powiedzieć łagodny. Być może to dziwne określenie, jak na kryminał, ale to pierwsze co przyszło mi do głowy 😊 Ta ‘łagodność’, to pewnie zasługa narratorki, a zarazem głównej bohaterki powieści, Gianetty Brooke. To właśnie ona, zamiast wymarzonego urlopu w szkockich górach, trafia w sam środek koszmaru, którego wspomniane góry są świadkiem. Oprócz tego, musi podjąć konfrontację ze swoim byłym mężem, będącym dziwnym zbiegiem okoliczności, jednym z gości hoteliku. Sprawy się komplikują, kiedy okazuje się, że praktycznie każdy z hotelowych gości może być mordercą, a Gianetta jest jedyną, którą policja wyklucza już na początku. Gianetta to bohaterka urocza, ale nie naiwna, mądra, ale nie wszystkowiedząca, delikatna i kobieca, ale potrafiąca zachować zimną krew w każdej z sytuacji, w których przyjdzie jej uczestniczyć. I dzięki narracji pierwszoosobowej, ta historia jest właśnie taka, jaką Gianetta ją przedstawia. Poza tym, mocnym atutem jest klimat lat 50-tych, nie tylko opisywany, ale sączący się w stylu narracji, każdym detalu, w dialogach i licznych niuansach, których w dzisiejszym świecie już nie ma. Sama intryga, być może niezbyt skomplikowana, ale to wręcz atut tej opowieści. Narastający nastrój zagrożenia, który odczuwała Gianetta, a za jej sprawą i ja, jako czytelnik, powodował, że gdyby nie inne zajęcia i obowiązki, przeczytałabym tę powieść za jednym posiedzeniem, bo naprawdę ciężko się było oderwać. Zdecydowanie polecam 😊
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Wszystkie barwy codzienności Eugeniusz Paukszta
Wszystkie barwy codzienności
Eugeniusz Paukszta
Łuk tęczy biegnący nad rzeczywistością małego miasteczka, gdzieś na Ziemi Lubuskiej w powojennej odsłonie, ma ostre krawędzie i na pierwszy rzut oka rysuje życie jego mieszkańców w dość szarych kolorach. Jej surowe odcienie otulone, wszak nieodległym jeszcze wspomnieniem niepomyślnych dni, przejawiają się w szorstkiej, na każdym kroku wymagającej codzienności. Mimo, że jest robota do wykonania, więc w oddali majaczy perspektywa lepszego jutra, osierocone, pokiereszowane wojną dusze nie zawsze są na tyle zahartowane, bądź zdeterminowane, żeby zobaczyć w tym szansę dla siebie lub dla swoich najbliższych. Trochę jakby to była opowieść o ludziach nie stąd, którzy chcieliby być skądś. Na szczęście, tak jak w przyrodzie tęcza zatacza krąg, a nie tylko kaleczy chropowatymi obrzeżami widocznego łuku, tak i u Paukszty brudnoszare losy obszernej plątaniny charakterów splatają się ze sobą, rozświetlając ciemność samotności, wskazując wspólne kierunki marszu, jak to w życiu: czasem nadając sens, czasem je odbierając. Gdybym miał tę obszerną powojenną sagę potraktować półżartem, musiałbym szukać w okolicach Sulechowa i Międzyrzecza miasteczka całego wyłożonego klinkierem, rzecz jasna z własnej cegielni, takim które posiada szkołę pielęgniarek i pomnik radzieckich żołnierzy. Życie w tej mieścinie pełne byłoby rozwiązłości, którą wzmacniałyby ciche alimenty oraz szeptanka. Pomysł sprzedaży alkoholu na polskich stacjach benzynowych pewnie został zaczerpnięty także z tej historii, podręcznika, jak przetrwać i się dorobić, dla najlepszego fachu pod słońcem – kierowcy ciężarówki. Tych ostatnich od dyskusji w oparach benzyny, mogliby tylko oderwać weselni nożownicy, tańce w mieście, incydent na budowie, albo ewentualnie powtarzając trochę za „Rejsem” gra w „dupnika kanadyjskiego …” *Dodatkowa gwiazdka za wspomnienie Profesora Kuczyńskiego i nieznany epizod historii grunwaldzkiej oraz starosty babimojskiego Krzysztofa Żegockiego – organizatora wojny zaczepnej ze Szwedem.
Zyndram - awatar Zyndram
ocenił na 7 4 lata temu
Perła Szanghaju Antoni Marczyński
Perła Szanghaju
Antoni Marczyński
Ależ przygoda! Cóż za frajda! Nie spodziewałem się i nie myślałem, że ta książka dostarczy mi tylu wrażeń, tylu emocji. Brawa szczere i gromkie dla autora należą się bez dwóch zdań. Ta książka jest dziś nieco zapomniana. Na to jednak zdecydowanie nie zasługuje. Akcja powieści rozgrywa się w roku 1927. Wraz z bohaterami wyruszamy w pełną tajemnic, zagadek i niebezpieczeństw podróż do Szanghaju. W pociągu poznaje się dwójka głównych bohaterów - Lotta i Andrzej. Początek ich znajomości jest niecodzienny i cała ich późniejsza znajomość oraz związek tych dwojga postaci równie jest nieprzeciętny. Znajomość przeradza się w prawdziwą miłość, a ta ich niezwykła historia z wielkimi pieniędzmi i narkotykami na czele będzie wielce intrygująca. Wszystkie perypetie i przygody tej pary w odległych od Polski miejscach doprowadzą w końcu niestety do tragicznego finału. Ich wspomniana mała osobista historia zostanie wplątana w wielką, dramatyczną i burzliwą historię rejonu Szanghaju w latach dwudziestych dwudziestego wieku. To wszystko dzięki umiejętnościom autora zaowocuje w znakomicie się rozwijającą, dobrze napisaną opowieść o wielu walorach. Jestem pod wrażeniem całości. Akcja bez większego zarzutu, bohaterowie świetnie nakreśleni, interesujące tło historyczne, obyczajowe, społeczne. Wszystkie plusy pozwalają mi na wysoką ocenę powieści. Rewelacyjna.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 8 7 lat temu

Cytaty z książki Niewolnice z Long Island

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niewolnice z Long Island