Kantorek Felicji

Okładka książki Kantorek Felicji
Tadeusz Ostaszewski Wydawnictwo: Pojezierze literatura piękna
241 str. 4 godz. 1 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Liczba stron:
241
Czas czytania
4 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
8370021255
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kantorek Felicji w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kantorek Felicji

Średnia ocen
5,9 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
24
24

Na półkach:

Dobry, stary, polski kryminał. Opowieść dzieje się na wiosce, wśród małej społeczności, gdzie każdy o każdym wszystko wie.. miejscowy milicjan pije piwo z lokalnym kierownikiem sklepu, itp.. i nagle morderstwo w takiej mieścinie przewraca wszystko do góry nogami.. fajna książka!

Dobry, stary, polski kryminał. Opowieść dzieje się na wiosce, wśród małej społeczności, gdzie każdy o każdym wszystko wie.. miejscowy milicjan pije piwo z lokalnym kierownikiem sklepu, itp.. i nagle morderstwo w takiej mieścinie przewraca wszystko do góry nogami.. fajna książka!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Kantorek Felicji na półkach głównych
  • 43
  • 11
20 użytkowników ma tytuł Kantorek Felicji na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W matni Gertruda R. Sławek
W matni
Gertruda R. Sławek
Solidnie Zacznijmy od autora... Gertruda Sławek... to nic innego jak pseudo dwóch autorów Jerzego Bojarskiego i Romana Jarosińskiego. Rzeczywiście, znajdujące się na okładce imię i nazwisko już budzi zainteresowanie.... A kryminał przecież powinien od razu nas zainteresować. Taka też jest wydana przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, w 1988 roku książeczka "W matni", z serii "Labirynt" o wymiarach super kieszonkowych. Można ją z powodzeniem umieścić w tylnej kieszeni jeansów. Idealna na podróż pociągiem. Wciąga czytelnika, zabija czas i nudę. Słowem - całkiem przyzwoity kryminał rodem z PRLu. Dobra książka z tego gatunku musi mieć kilka podstawowych cech. Pierwsza - intrygujący początek, a najlepiej gdyby to było morderstwo. Mamy więc trupa, do tego młodego i ładnego. Dziewczyna zdała pomyślnie egzaminy na studia, miała przed sobą świetlaną przyszłość, a tu łup, leży bez życia. Do akcji wkracza kolejny dobry element - porucznik Milicji Obywatelskiej - Rajewski. Rozpoczyna żmudne śledztwo. Jeździ, przesłuchuje, pyta. Czas ucieka, a punktu zaczepienia brak. Bo nasz porucznik nie jest Sherlockiem Holmesem, ani nawet porucznikiem Columbo i niczego nie wydedukuje. On musi ciężko pracować, aby trafić na jakikolwiek ślad mordercy. Może ta koleżanka z pokoju coś powie? Albo Krystyna? Co tu robi ginekolog? I dlaczego ta działka? Porucznikowi pomagają inni. Też pytają. Też sprawdzają. Słowem, żmudna ciężka harówka, a nie błyskotliwe olśnienia umysłu. Do akcji wkracza nawet cywil. Potem taka sobie niespodzianka. Oto krąg podejrzanych zamiast zawężać się, rozrasta się. Pojawiają się nowe postacie, nowe prawdopodobne motywy zbrodni. Obok pospolitych, bardziej wyszukane. Oczywiście musi być wątek szpiegowski, jak w każdej przyzwoitej powieści wydanej przez MON w dawnych czasach. Można wziąć ołówek i na kartce papieru rozrysować wszystkich i wszystko. Może samemu uda się rozwikłać morderstwo? Ale co to? Nowy wątek śledztwa? Nowy podejrzany? Oczywiście sprawa się wyjaśnia. Stopniowo. Tradycyjnie na ostatnich stronach poznajemy zbrodniarza, poznajemy motywy. A dziewczyny żal..., bo czy morderca zostanie ukarany tego już nie wiemy. To sprawa sądu nie porucznika MO. W sumie żadnych rewelacji. Proste śledztwo w sprawie morderstwa. Sprawny język autorów utworu. Tyle samo opisów, co dialogów. A jeśli któryś opis wydaje się zbyt długi, to dlatego, że jest opisem sytuacji czyli prezentuje wydarzenia. Jeśli więc lubicie kryminalne zagadki, zapraszam do lektury. Może jeszcze gdzieś znajdziecie tę książeczkę?
gks - awatar gks
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Dzieci milionerów Anna Kłodzińska
Dzieci milionerów
Anna Kłodzińska
Major Szczęsny i chyba najtrudniejsza zagadka w jego karierze. Zabójstwo człowieka, którego dotychczasowe życie wyklucza jakiekolwiek negatywne zachowania, narzędzie zbrodni, które samo w sobie jest ciekawostką, świadkowie, których zeznania dają dużo i nic zarazem, a samo rozwiązanie i motyw jest tak absurdalny, że nawet spokój i opanowanie śledczego przegrywa. Cała rzecz dzieje się w czasach raczkującego kapitalizmu i rynku prywatnego – czyli złodziejstwa i kombinatorstwa, którego – obok wielkich fortun – produktem jest cudowna niebieska młodzież nowobogackich. Młodzież radosna i... znudzona. Sama powieść przyjemna w odbiorze nie jest, bo i środowisko dość obrzydliwe, wprawdzie autorka nieśmiało sugeruje, że to środowisko równie zepsute jak nieszczęśliwe, jednak nie potrafi mnie przekonać. Kłodzińska to niezwykle sprawna pisarka choć wypracowała sobie stały schemat, którego kurczowo się trzyma. Jednym z jego elementów jest kontrapunkt w osobach Daniłowicza i Kręglewskiego. W zasadzie w każdej powieści stają w opozycji do pomysłów Szczęsnego – co jest fabularnie poprawne i uzasadnione – niestety przybiera to niekiedy karykaturalną formę. Nie pierwszy raz próbują udowodnić, że wcale nie jest powiedziane, że skoro słońce wschodzi na wschodzie to tam jest wschód właśnie. Nie zmienia to faktu, że spod jej pióra wychodzą zawsze dobre bądź bardzo... kryminały. Kolejna powieść, w której przekonanie o zbrodni doskonałej przegrywa z rzeczywistością.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 7 2 miesiące temu
Czarny koń zabija nocą Jacek Roy
Czarny koń zabija nocą
Jacek Roy
W świnoujskim pensjonacie "Rybitwa" ma miejsce tajemnicze morderstwo kobiety. Zostaje ona uduszona szalikiem, gdy śpi obok męża. Dokładnie rok później w tej samej willi zbiera się dokładnie ta sama ekipa, co zeszłego lata i dochodzi do kolejnego zamachu. W czasie śledztwa wychodzi na jaw organizacja turnieju szachowego oraz jego stawka, która jest zdecydowanie wyższa niż butelka koniaku. O co naprawdę toczy się gra? Jakie powiązania łączą jej uczestników? Nie jest to typowy dla czasów PRL-u kryminał, gdyż dochodzenie prowadzą nie milicjanci, a naukowiec bawiący się w detektywa oraz działający na rzecz ówczesnych organów ścigania, o wdzięcznym imieniu Arystoteles. Nie ma tutaj również zamiennego dla tamtego okresu wychwalania pracy MO. Narracja została poprowadzona dwutorowo: pierwszoosobowo - z perspektywy majora nadzorującego śledztwo oraz trzecioosobowo, kiedy mamy już do czynienia z działaniami wyżej wspomnianego Arta Baxa. Autor przedstawia dość ciekawą intrygę, w której krew nie leje się strumieniami, a akcja nie pędzi na łeb na szyję. Powoli, tak jak po nitce do kłębka, docieramy do rozwiązania zagadki i poznania osoby zabójcy. Bohaterowie tworzą nietuzinkowy zlepek postaci, które zostały dość dobrze zarysowane. Zakończenie zaskakuje i powinno w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Widać, że pisarz jest ogromnym miłośnikiem szachów oraz wiele o nich wie. Poświęca tej grze sporo miejsca w fabułę, a robi to w interesujący i nienużący sposób. Porównuje szachy do wojny pełnej podstępów, pułapek czy bezpardonowych bitew, ukazując tym samym ich trudność, ale też i piękno. To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników kryminałów rodem z PRL-u czy szachowych rozgrywek. Z pewnością wielbiciele cosy crime i ciekawie uplecionych intryga znajdą w niej coś dla siebie.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię + Uderzenie Krzysztof Kąkolewski
Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię + Uderzenie
Krzysztof Kąkolewski
Nikt nie przejmuje się nazwiskiem jednego z największych specjalistów służby śledczej, bo dla każdego jest on po prostu Siwym. A Siwy to prawdziwa legenda, ma na swoim koncie setki rozwiązanych spraw i kilka zawałów. Jego ostatnią sprawą jest zuchwała kradzież utargu sklepowego, który przenosi do banku kierownik placówki, a sprawcą jest Lechosław Kerner. Młody mężczyzna, który swoje traumy życiowe pokrywa elokwencją, bezczelnością, cynizmem i cwaniactwem. I choć ta poza nie robi wrażenia na Siwym to faktem pozostaje to, że udowodnienie winy Kernerowi stało pod znakiem zapytania do czasu aż ten – w czasie procesu – dokonał samooskarżenia. To mocno zastanawia Siwego, a kiedy jakiś czas potem ginie świadek, który dał alibi Kernerowi, śledczy nie ma wątpliwości, że coś w tej sprawie jest mnie tak. I choć jako rencista nie ma już żadnej formalnej władzy ma nadal doświadczenie, instynkt i byłych kolegów, którzy nigdy w niego nie zwątpili, a to wystarczy do rozpoczęcia prywatnego śledztwa... Fabuła przedstawiona w formie pamiętnika nie jest czymś zupełnie typowym, ale i bohater do typowych nie należy. Jego stan zdrowia zapowiada rychłe pożegnania tego łez padołu, a poczucie sprawiedliwości każe jednak postawić na szali nadwątlone zdrowie. Siwy musi przełamać niechęć świadków obrony, musi zweryfikować swój osąd na „fakty”, skłonić osadzonego do współpracy i – najlepiej – przeżyć. Kąkolewski ukazuje pracę milicjanta w wyjątkowo surowy sposób. Ta praca daje spełnienie, satysfakcję, ale każe sobie za to płacić wysoką cenę. Ciekawie ukazuje też „nowe czasy”: młodzi śledczy, którzy znają Siwego „ze słyszenia” są w zdecydowanej opozycji. Brak doświadczenia życiowego nie pozwala im na obiektywizm, chętnie i z przekonaniem nazywając Siwego przestępcą. Z kolei starzy wyjadacze dobrze wiedzą, że nie wszystko dzieje się tak jak sugerują podręczniki, a poza regulaminem istnieje coś takiego jak zaufanie.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Skazałeś ją na śmierć Władysław Krupiński
Skazałeś ją na śmierć
Władysław Krupiński
- Mamo, kryminała! - powiedziałem z poważnym tonem. Po jakimś czasie mama dała mi pewną książkę, którą wyjęła ze swojej małej domowej księgarni. Była ona dosyć mała i pod względem wielkości, jak i pod względem grubości. Została wydana w 1984 roku i kosztowała jakoś 60 złoty na tamte czasy. Wiem to wszystko, bo tak pisało na tylnej stronie książki. "Dzikie białko" trochę mnie odstraszyło od czytania kryminałów, ale czemu miałem na jednej pozycji zaprzestać wgłębiania się w tajemnicze historie morderstw? Dałem jeszcze jedną szansę i owa szansa została doskonale wykorzystana. Pomogła przy tym książka Władysława Krupińskiego "Skazałeś ją na śmierć". Czasy PRL-u. Kapitan Mirski od jakiegoś czasu jest na wybrzeżu. Hans Jurgen, pomocnik maszynisty statku, zaginął w tajemniczych okolicznościach. Ostatni raz widziano Go z pewną kobietą. Maria Olimpska, bo tak nazywała się ta pani, znika również bez śladu. Kapitan Mirski rozpoczyna śledztwo z nadzieją na szybki koniec postępowania. Jak to powiedział sam kapitan: śledztwo niby takie proste, a rozwiązanie zagadki jest bardzo trudne. Może dokładnie tak nie powiedział, ale coś podobnego do tego, co napisałem. I rzeczywiście tak było. Wszystko zaczęło się mieszać i coraz cięższe stawało się wyjaśnianie sprawy zaginięcia dwóch osób. Po kilku tygodniach w oddalonym od wybrzeża o kilkaset kilometrów lesie, odnaleziono ciało kobiety, a zaraz potem na terenie budowy maszyn zostały znalezione szczątki mężczyzny w marynarce. Podejrzenie pada na inżyniera, który jest zatrudniony w miejscu, gdzie znaleziono szczątki mężczyzny. Kapitan Mirski od samego początku ma ciężki orzech do zgryzienia i mimo pomocy sporej ilości osób oraz wielu nowych poszlak ma problem z wyjaśnieniem tej zagadki. Czy i w jaki sposób należy wiązać śmierci dwóch osób? Czy byli to zaginięci Hans Jurgen oraz Maria Olimpska? Czy uda się Mirskiemu rozwikłać się tę skomplikowaną zagadkę? "Skazałeś ją na śmierć" to bardzo dobry kryminał, który napisany jest bardzo prostym językiem. Mówię to szczerze, bo przeczytałem ją w około godziny, no może troszeczkę ponad. Ale nie ma się co dziwić, ponieważ ma zaledwie 137 stron, lecz Władysław Krupiński napisał tak przejrzyście tę książkę, że czułem się, jakbym przeczytał długą powieść. Od samego początku autor wciągnął nas w tajemniczą historię zaginięcia Hans'a Jurgen'a. Niby wszystko wydaje się proste po pewnym czasie, ale zakończenie wszystkie przypuszczenia bierze w łeb. Jest to interesująca książka, która potrafi trzymać w napięciu. Obroty wydarzeń oraz nowe poszlaki, które z mozolnym trudem zostają zdobyte przez kapitana Mirskiego pozwalają, żeby czytelnik mógł sam poprowadzić swoje śledztwo. Nie jestem wielkim specem od kryminałów, bo to jest moja druga książka z tej kategorii, ale historia przeżyta w powieści Władysława Krupińskiego bardzo zmieniła mój pogląd co do tego typu książek. Dzikie białko nie spełniło moich oczekiwań i nie czułem żadnej grozy, ani gęsiej skórki podczas czytania. "Skazałeś ją na śmierć" wywarło na mnie ogromne wrażenie i do tej pory czuje emocje, które miałem podczas czytania. Także wielki ukłon dla pisarza, bo nigdy w życiu nie czytałem tak krótkiej książki, która jest prosto napisana i potrafi mnie tak wciągnąć. Autor nie rozpisywał się zbytnio z opisami i szedł do sedna od początku, bez żadnych ceregieli. Chwała mu za to!
Sarenkasarna - awatar Sarenkasarna
oceniła na 7 14 lat temu
Sekret Julii Zygmunt Zeydler-Zborowski
Sekret Julii
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Sekret „Kobry” Polski kryminał w amerykańskim stylu? I to w roku 1981? Aż nie chce się wierzyć. A jednak… Seria z „Kluczykiem” wydała „Sekret Julii” Zygmunta Zeydlera Zborowskiego. Książka zaczęła się jak owe amerykańskie filmy, według schematu. Każdy rozdział to przedstawienie osoby, która weźmie udział w akcji. Pierwsza, druga, trzecia… Ba, jedna nawet przebywa we Włoszech. Wiemy doskonale, że wszyscy spotkają się przy nieboszczyku, wszak kryminał na tym polega. Słowem zaczyna się fajnie. Potem akcja się rozkręca. Czytelnik już wie, że ten z tym to tu i tam, a tamta z tamtym będzie gdzieś tu. Zaczyna się gubić, bo za dużo osób, za dużo się dzieje. Trzeba przerzucić kilka stron, może nawet wrócić do tych Włoch. Ale dobrze. Tak ma być. Sprawa zagmatwana. Milicja też tak ma. Szuka zabójcy. A może trzech. Bo w końcu jak można zabić człowieka: posypując jedzenie dużą ilość środka nasennego; może tak normalnie – arszenikiem; a może tradycyjnie – sztyletem w serce? Silny środek nasenny można znaleźć w każdej aptece lub poprosić znajomą pielęgniarkę, by przyniosła ze szpitala. Arszenik? Gdzie jest arszenik w 1981 rok? Mówią, że w trutce na szczury. Sztylet oczywiście znajduje się w domu zamordowanego. Pojawia się też blondynka. Jedna i ta sama, czy kilka kobiet z utlenionymi włosami? Statystyki mówią, że ludzi o blond włosach jest mniej niż o innych barwach. Stąd też niezwykła popularność koloru. Zanim wymyślono różne inne farbidła do włosów, kobiety używały wody utlenionej pod różną nazwą. W naszym kryminale nie wiemy czy chodzi o blondynkę naturalną, czy tlenioną. A wziął ktoś pod uwagę, że może to była peruka? W każdym razie zagadka goni zagadkę. Jest jeszcze artykuł w prasie, nauczyciel angielskiego, zdjęcie ze zdjęcia, książka typu „biały kruk” i sporo innych gadżetów. I w sumie jak na taką ilość, książka zbyt krótka. Autor jednej z recenzji zasugerował, iż pisarz po prostu spieszył się z oddaniem kryminału do druku i końcówkę olał. Nie przeczę. Tak mogło być. W latach PRL-u serie kryminalistyczne z „Kluczykiem”, „Jamnikiem”, „Ewa wzywa 07” drukowano na lichym papierze i drukowano tego sporo. Tego typu teksty były „czytadłami” zabieranymi ze sobą w podróż pociągiem i nie było to Pendolino. Autorzy byli znani. Pisali więc dużo, bo wiedzieli, że wszystko się sprzeda. Taki Zeydler napisał łącznie ponad 60 powieści pod swoim nazwiskiem oraz pseudonimem, opowiadań drukowanych w „Ewie…” oraz na łamach prasy. Czas więc gonił, trzeba było pisać. W sumie „Sekret Julii” da się czytać. Miłośnicy zbrodni w starym stylu będą zadowoleni. Aha, ciekawostka… Autor zagadek kryminalnych był współtwórcą słynnej „Kobry”, telewizyjnego teatru sensacji, do którego wzdychają najstarsi widzowie. A kobra, która wije się na początku, ma twarz właśnie Zborowskiego i mruga do nas jego okiem…
gks - awatar gks
ocenił na 6 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Kantorek Felicji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kantorek Felicji