rozwiń zwiń

Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności

Okładka książki Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności autorstwa Maria Reimann
Maria Reimann Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią publicystyka literacka, eseje
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2019-08-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-30
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380499140
Książka Marii Reimann jest próbą opisu zmagań z fizycznymi ograniczeniami i zrozumienia różnych znaczeń odmienności nie w pełni sprawnego ciała. Punktem wyjścia są dla autorki jej rozmowy z kobietami urodzonymi z zespołem Turnera, szczególną „kondycją genetyczną” wywołującą różne niejednoznaczne zmiany w budowie i funkcjonowaniu organizmu. Głosy rozmówczyń łączy zaś z własnym doświadczeniem życia z niepełnosprawnością. Skupienie, empatia i subtelne poczucie humoru towarzyszą głęboko humanistycznemu namysłowi nad cierpieniem i strategiami przekraczania ograniczeń. W efekcie otrzymujemy misternie skonstruowaną, złożoną z żywych, nasyconych uczuciami obrazów, poruszającą refleksję nad kondycją naszego człowieczeństwa.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności i



1641
545
6

Opinia społeczności książki  Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności i



Książki 777 Opinie 373

Oceny książki Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności

Średnia ocen
7,2 / 10
476 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
887
372

Na półkach: , , ,

To książka ważna i potrzebna – jak każda, która pozwala ludziom lepiej zrozumieć to, co niezrozumiałe, a co jest elementem świata, w którym żyjemy.

Niepełnosprawność to olbrzymi wór... hm, wszystkiego. Trudności, emocji, poczucia niesprawiedliwości, rezygnacji, ale też satysfakcji z tego, co się udaje oraz problemów i wzruszeń wspólnych dla całej ludzkości. Szkic Marii Reimann pokazuje, jak różne są światy osób z niepełnosprawnością, ile tam odcieni i doświadczeń. Autorka jest osobą niedowidzącą i to jej osobista historia była dla mnie najcenniejsza. Widać, że „Nie przywitam się z państwem na ulicy” to książka, która powstała przypadkiem (w trakcie pracy badawczej), bo nie ma spójnej wizji – jest jednocześnie o niedowidzącej autorce i o kobietach z Zespołem Turnera, który powoduje problemy innego rodzaju. Nie klei się to w spójną całość, bo światy są zbyt różne, a pokazanie tylko dwóch rodzajów niepełnosprawności zamyka ścieżkę do głębszej analizy. Z drugiej strony: lepiej pisać o czymś, o czym ma się pojęcie, dlatego szkic Marii Reimann wciąż pozostaje wartościowym źródłem.

Przeszkadzał mi brak redakcji wypowiedzi rozmówczyń z ZT. Naturalne w mowie niezręczności językowe powinny być wycięte przy pracy redakcyjnej. Zostawianie ich niczemu nie służy, a daje wrażenie czytania notatek, a nie gotowej książki.

To książka ważna i potrzebna – jak każda, która pozwala ludziom lepiej zrozumieć to, co niezrozumiałe, a co jest elementem świata, w którym żyjemy.

Niepełnosprawność to olbrzymi wór... hm, wszystkiego. Trudności, emocji, poczucia niesprawiedliwości, rezygnacji, ale też satysfakcji z tego, co się udaje oraz problemów i wzruszeń wspólnych dla całej ludzkości. Szkic Marii...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1283 użytkowników ma tytuł Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności na półkach głównych
  • 646
  • 637
199 użytkowników ma tytuł Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności na półkach dodatkowych
  • 79
  • 24
  • 22
  • 22
  • 21
  • 12
  • 10
  • 9

Tagi i tematy do książki Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności

Inne książki autora

Maria Reimann
Maria Reimann
Antropolożka kultury i tłumaczka. Pracowała w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. Współzałożycielka Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW. W pracy badawczej zajmowała się kwestiami rodziny, dzieciństwa i bliskich relacji, a także zdrowia i medycyny. Autorka i współredaktorka książek „Dzieci i zdrowie. Perspektywa childhood studies” i „Zespół Turnera. Głosy i doświadczenia”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na marne Marta Sapała
Na marne
Marta Sapała
Należę do pokolenia, którego matki i babki wychowały się w biedzie, dlatego i ja wyniosłam z domu umiejętności pozwalające zagospodarować każdą cząstkę żywności. W moim domu niewiele się wyrzuca, a zakupy robi się z listą w ręku i tylko takie,jakie w danym momencie są potrzebne. Nie magazynuję żywności, rzadko zdarza mi się przegapić termin przydatności do spożycia. Dlatego ze zdumieniem przyglądam się zawartości kontenerów na śmieci na moim osiedlu po świętach, czy długich weekendach. Wyrzucone tacki z mięsem, gotowe dania, wędliny i pojemniki z sałatką jarzynową walają się wszędzie i potwierdzają tezę postawioną przez Martę Sapałę w reportażu „Na marne”- Polacy wyrzucają bardzo dużo żywności, przyczyniając się tym samym do marnotrawstwa i ekologicznej katastrofy. W dobie nadprodukcji i nadkonsumpcji temat tego reportażu jest niezwykle ważny. Autorka przygląda się zagadnieniu bardzo wnikliwie i z różnych stron. Rozmawia z freeganami, osobami bezdomnymi korzystającymi ze społecznych stołówek, organizatorami lodówek społecznych, gospodyniami wiejskimi, a także osobami, które przeżyły wojnę i wiedzą, czym jest prawdziwy głód. Poprzez te rozmowy tworzy zbiorowy portret społeczeństwa, które z jednej strony upojone możliwością dostępu do licznych dóbr zatraciło się w tym nadmiarze i beztrosko konsumuje i marnuje jedzenie, a z drugiej nauczone latami niedostatku potrafi wykorzystać każdą odrobinę żywności i przetworzyć ją w jadalne danie. Marta sapała nie poprzestaje jednak tylko na rozmowach. Próbuje też dotknąć problemu własnymi rękoma. Dlatego dołącza do grupy ludzi szukających jedzenia na śmietnikach i sprawdza, co można z niego przygotować, uczestniczy w kursie gotowania bez resztek, angażuje się jako wolontariuszka i obsługuje społeczne lodówki. Swoje spostrzeżenia popiera argumentami naukowymi, oddając głos specjalistom- naukowcom, ekonomistom, prawnikom. Mimo ciekawego tematu miałam wrażenie, że reportaż jest nieco nierówny. Autorce zdarzają się tu dłużyzny, niepotrzebne dywagacje, czasami zbyt drobiazgowo podchodzi do niektórych problemów. Na przykład historia mężczyzny, który niemyślnie podpalił budynek Biedronki,szukając jedzenia w kontenerze z usuniętą ze sklepu żywnością, nie wnosi nic do tematu, a jest nadmiernie rozwleczona. Podobnie jest w rozdziale, którego bohaterem jest sławny swego czasu piekarz z Legnicy, który trafił przed oblicze wymiaru sprawiedliwości za rozdawanie niesprzedanego chleba. Sama historia jest bardzo ciekawa, ale dlaczego autorka opowiada ją od roku 1936, kiedy niemiecki piekarz Alfred Türpitz zakłada w Liegnitz piekarnię, którą 50 lat później odkupi od miasta Waldemar Gronowski? Zainteresowały mnie rozdziały poświęcone badaniom nad rozmiarami marnotrawstwa żywności w Polsce, w których dokładnie przedstawiono, co ląduje w śmietniku, dlaczego i jaki typ gospodarstwa domowego generuje najwięcej odpadów. Sama zaczęłam się zastanawiać, jak wypadłabym w takich badaniach. „Na marne” to potrzebna książka, bo naświetla ważny cywilizacyjny problem i uświadamia, na czym polega odpowiedzialna konsumpcja.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 6 4 miesiące temu
Historie dziwnych samotności Marta Mazuś
Historie dziwnych samotności
Marta Mazuś
Bardzo osobliwa książka, w zasadzie opowiadająca o trudnym życiu, którego również i my sami moglibyśmy doświadczać – my, ktoś z naszej rodziny, albo sąsiedzi. Historie, które łączy jedno: doświadczenie głębokiej samotności. Bo nawet jeśli człowiek żyje w relacji, ma rodzinę, to nie oznacza, że jest szczęśliwy. Szczęście płynie bowiem nie z zewnątrz, ale z naszego środka, i jeżeli sami o nie nie zadbamy i nie zawalczymy, może się okazać, że żyjemy życiem innych albo tylko dla innych, a o sobie samych zapominamy. Niektórym z tym dobrze, inni przekonują się o tym po wielu latach życia w złudnych zależnościach. Książka napisana została w niezwykle poetycki sposób – podczas lektury miałem wrażenie, że rzecz dzieje się jakby w świecie wyśnionym, a nie w twardej rzeczywistości, której każdy z nas mniej lub bardziej doświadcza. Jak większość czytelników tej książki, mnie również poruszyła historia Krystyny i Darka, matki i syna, których głęboka więź połączyła na skutek wielkiej tragedii, której dopuścił się syn. Nie chciałbym być na miejscu ani jednej, ani drugiej osoby – nie wiem, jak bym się zachował, czy potrafiłbym wznieść się na poziom heroiczności rodzica. A może tylko rodzic w ten sposób znalazł sobie formę, która miała nadać jego życiu sens? Nie wiem, bo nie jestem w stanie wniknąć w ich wnętrza. Wiem za to, że muszę przyglądać się swoim motywacjom, swoim pragnieniom i także dbać o relacje z najbliższymi, które powinna budować mądra miłość.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Zapiski syna tego kraju James Baldwin
Zapiski syna tego kraju
James Baldwin
Pierwsze pełne polskie wydanie głośnego tomu esejów To jest zbiór esejów które łączy właśnie tą refleksję z krytyczną wnikliwością, ukazując wszystkim czytelnikom stosunki rasowe w Stanach Zjednoczonych. Rozpoczynają się przedmową do wydania z 1984 w której przedstawia rys historyczny powstawania książki wydanej gdy autor kończył bodajże 31 lat. Zapiski syna tego kraju składają się z trzech części 1.Pierwsza dotyczy powieści protestu czyli rozebraniem na czynniki pierwsze powieści fikcji literackiej Chaty wuja Toma. Jednakże odnosiłam wrażenie że bez mocnego fundamentu kulturowego czyli książki czy filmu ciężko czytelnikowi przejść przez tekst czy też zrozumieć go. 2.Drugą część to trzy rozdziały: Getto w Harlemie, Podróż do Atlanty i Zapiski syna tego kraju. Trzy rozdziały tworzące drugą część zapisków to tak naprawdę reportaże, próba kompleksowa obserwacji społeczeństwa, miejsca. Objawia się tu jest niezwykła rola Baldwina właśnie podwójne jako obserwatora. 3.Część to pięć eseji: Spotkanie nad Sekwaną, Czarny i brązowy stają twarzą w twarz, kwestia tożsamości, Równy w Paryżu, Obcy w wiosce W tych esejach w trzeciej części poznajemy pisarza który jako dwudziestoparolatek emigrował do Europy dokładnie do Paryża i tam obserwował wszystkie stosunki rasowe we Francji i pokazując ciężki los mniejszości w świecie. Czytajcie!
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 9 1 rok temu
Wędrowny Zakład Fotograficzny Agnieszka Pajączkowska
Wędrowny Zakład Fotograficzny
Agnieszka Pajączkowska
Co to właściwie jest? Ni warszawski pies, ni podlaska wydra... Wolę nie patrzeć na tę książkę jak na reportaż, bo w tej kategorii wypada tak sobie. Broni się jako pamiętnik z podróży, który dobrze się czyta, i którego wartością dodaną są opowiedziane przez napotkanych ludzi historie ze światów odległych w czasie, a często i przestrzeni. Ze światów, których już nie ma albo powoli, ale nieuchronnie wymierająch, jak wsie przy granicy, w których umierają nie tylko starzy ludzie, ale i stare domy. Ba! - nawet cmentarze umierają... Ale są i wątki bardziej współczesne. Autorka odnotowuje nawet niekiedy, że i na przygraniczne wsie dociera czasem XXI wiek... Część poświęconą Wschodowi uważam generalnie za ciekawszą. Zachód jest tu trochę jakby na przyczepkę. Szkoda, że fotografii jest niewiele i nie pozwalają one zidentyfikować ani osób, ani miejsc. Taka anonimowość może i jest wygodna dla autorki i wydawcy (przy symbolicznych kadrach typu zbliżenie na spracowane dłonie zgoda na publikację wizerunku, nazwiska czy nazwy wsi nie jest potrzebna), ale moim zdaniem książka traci przez to na wartości dokumentalnej. Pomysł na podróż z fotografią był ciekawy, acz Autorka chyba tej książki nie planowała, stawiając na osobiste doświadczanie świata Człowieka Pogranicza. Mimo pewnych mankamentów uważam, że warto przeczytać. Gdyby nie brak podsumowania / syntezy czy jakiejś zauważalnej pracy badawczo-analitycznej, ocena by była wyższa. I gdyby nie to, że właśnie kończę czytać po raz drugi książkę "Wieczny początek. Warmia i Mazury", z której też poznaję losy ludzi, którymi targała historia, ale jednak to już wyższa liga, niż prosta strategia "opiszę, co mi się przydarzyło, i co usłyszałam od ludzi".
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na 6 12 dni temu
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii Małgorzata Sidz
Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii
Małgorzata Sidz
Właśnie dlatego uwielbiam reportaże wydawane przez wydawnictwo Czarne, bo wymykają się schematom pisania o innych krajach, gdzie wyobrażenia są kreowane poprzez pewnego rodzaju intuicje, które przychodzą na myśl, kiedy myśli się o danym miejscu. W tej książce Małgorzata Sidz wchodzi daleko głębiej w to, czym Finlandia naprawdę jest. Uczestniczy bowiem w życiu codziennym zwyczajnej społeczności, wchodzi w relacje, nawiązuje znajomości, zaprzyjaźnia się, po to tylko, żeby lepiej poznać mieszkańców tego kraju, a przez to sam kraj. Większości osób Finlandia kojarzy się jako cicha, spokojna, nieco zimna oaza położona gdzieś na uboczu historii, gdzie piękno przyrody przeplata się z literackim wyobrażeniem jej tematu poprzez pryzmat przede wszystkim Muminków. Autorka widzi daleko więcej, dostrzega samotność, przemoc domową, traumy wynikające z trudnych historycznych doświadczeń i bieżących problemów, alkoholizm – wszystko to, co wydawałoby się nie pasuje do wizerunku tego kraju, a jednak tam jest. Autorka pisze bardzo oszczędnym językiem, opowiada historie, ale stara się ich nie komentować, nie staje po  żadnej ze stron, pozwalając aby to historie opowiadane przez życie zwykłych Finów wybrzmiały najmocniejszą opowieścią. Książka pokazuje wielowymiarowość Finlandii, która już po lekturze nie będzie mi się kojarzyła tylko z dobrobytem i pięknem Skandynawii, ale także z trudami dnia codziennego, który nie jest wolny od cierpienia spotykanego pod każdą szerokością geograficzną.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Skandynawia halal. Islam w krainie białych nocy Maciej Czarnecki
Skandynawia halal. Islam w krainie białych nocy
Maciej Czarnecki
Książka przedstawia sytuacje życiowe przeróżnych wyznawców Allaha na Północy Europy, których łączy religia, ale dzieli o wiele więcej. Począwszy od tzw. „Stref Szariatu” lub po prostu okręgów „no go zone”, czyli krain pełnych mitów, przez kwestie prawne, rolę mediów, aż po pomoc i reakcje społeczeństwa dziennikarz opisuje (nie)zwyczajne życie muzułmanów w tych krajach. Odniosłam wrażenie, że artysta nie skupia się na jednej, konkretnej przeciwności związanej z tą wiarą i jej wyznawcami, ale po prostu opisuje ich codzienne troski na obczyźnie. Warto nadmienić, iż z tej lektury można łatwo wywnioskować, dlaczego imigranci tak często wybierają te państwa. Tam zostają oni obdarowywani w szacunek i poczucie bezpieczeństwa, czyli w to czego tak bardzo brakuje innym krajom europejskim względem muzułmanów. Wywiady do pozycji przeprowadzane były z osobami różnej siły wyznania, różnych tradycji, czy nawet orientacji seksualnych, dlatego też tak łatwo czyta się tą lekturę, ponieważ historie prawdziwych ludzi, opowiadanych przez nich samych dotykają najbardziej. Moją szczególną uwagę autor zwrócił na kwestie związane z integracją oraz niestety wciąż pojawiającą się dyskryminacją na tle religijnym. Również poruszenie problemów dotyczących niemocy lub chęci niemocy władz porządkowych w sprawach radykalnych, czy może po prostu zagorzałych wyznawców Allaha sprawia, że człowiek zaczyna rozumieć wielkość trudności związanych z różnymi rodzajami imigrantów. Jeżeli jesteśmy już w temacie prawa to dziennikarz ukazuje, jak rząd nie do końca radzi sobie z narastającą przestępczością wśród muzułmanów. Jak pisze Czarnecki media też mają tutaj swój udział, ponieważ zamiast wspierać programy integracji mniejszości z resztą społeczeństwa, one przyjeżdżają do dzielnic zamieszkanych głównie przez wyznawców islamu i tworzą fikcyjne opowieści o tych okręgach. Najbardziej zaintrygowało mnie przedstawienie, w jaki sposób dzieci muzułmanów funkcjonują w takich krajach. Opis, iż w momencie kiedy przeszliby na kulturę norweską to zostaliby odsunięci od reszty swojej rodzimej społeczności wzbudził we mnie przeróżne emocje, w tym złość, ale jednocześnie jestem wdzięczna autorowi, że ujął to w swojej pracy, gdyż w ten sposób po raz kolejny pokazał jak ciężko jest dotrzeć do tej mniejszości. Chyląc się ku końcowi należałoby wskazać, iż po przeczytaniu tego dzieła sporo ważnych kwestii staje się o wiele jaśniejszych. Przede wszystkim, osobiście zrozumiałam, że nawet jeżeli dany kraj zamieszkuje wysoki odsetek mniejszości muzułmańskiej to nie oznacza, iż państwo to radzi sobie z problemami z nimi związanymi. Uważam, że każdy kto przestudiuje tę pozycję zdecydowanie więcej zyska, aniżeli straci, ponieważ muzułmanie w Europie to wyjątkowo aktualny temat w dzisiejszych czasach. Maciej Czarnecki w tym dziele pokazał, iż mimo, że Europa ceni sobie różnorodność, to i tak wciąż pojawiają się nowe uprzedzenia do tego co inne, a przecież świat nie jest tylko czarny i biały.
Kryminogenne - awatar Kryminogenne
ocenił na 10 5 lat temu
Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów Michał Rusinek
Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów
Michał Rusinek Katarzyna Mosiołek-Kłosińska
Jak powiedział kiedyś Wittgenstein: "Granice mojego języka są granicami mojego świata". To, jakim językiem się posługujemy, wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości. I nie chodzi tu tylko o rozróżnienie język ojczysty - język obcy. W naszym języku codziennym dominują pewne frazy, wyrażenia i idiomy, które określają nasz charakter, stosunek do świata i do ludzi. Ten sam mechanizm działa też w przypadku języka polityki. Język, którym posługują się poszczególne ugrupowania, jest powiązany z podejściem społecznym (konserwatywnym lub liberalnym) i oddziałuje na obywateli. Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek biorą na tapet język prawej strony polskiej sceny politycznej i przyglądają się retoryce Zjednoczonej Prawicy. Opracowali krótki słowniczek tzw. "dobrej zmiany", czyli dwóch kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy. W każdym artykule hasłowym przytaczają genezę danego wyrażenia, analizują zastosowane chwyty retoryczne i odniesienia do literatury oraz wypowiedzi innych polityków, przede wszystkim języka władz PRL. Prezentują zabiegi słowne, które charakterystyczne są dla reżimów totalitarnych. Propagandowe hasła porównują do tych z "Roku 1984" Orwella. Wszystko to zaś jest opatrzone artykułami w prawicowej prasie, cytatami z mediów społecznościowych prawicowych polityków oraz zdjęciami pasków z programów informacyjnych emitowanych w telewizji publicznej, która stała się tubą propagandową dobrej zmiany. Każdemu artykułowi hasłowemu towarzyszy skrupulatnie opracowany opis bibliograficzny. Przejrzenie tak bogatego materiału źródłowego pozwoliło na wyciągnięcie wielu wniosków na temat języka dobrej zmiany, ale w moim odczuciu są one bardzo powtarzalne i wiele haseł odnosi się do tego samego. Momentami książka jest wtórna, bo i badany język nie był szczególnie zróżnicowany. Kilka nośnych metafor, rymów i haseł, które powtarzano do upadłego (jak "zbliżanie się do prawdy" w wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego podczas kolejnych miesięcznic katastrofy smoleńskiej). Z tak skromnego repertuaru trudno było wyciągnąć coś więcej, jednak nie zmienia to odczucia, że momentami było to nieco "masło maślane". Byłam zaskoczona, że jako źródło definicji pojęć z zakresu retoryki wybrano... wikipedię (sic!). Dwoje cenionych badaczy, w tym Michał Rusinek, który wszak w retoryce się specjalizuje, a w słowniku opierają się na definicjach nienaukowych, z źródła, w którym wielokrotnie zdarzają się błędy?! To mój największy zarzut wobec przyjętej przez autorów metodologii. W ogólnym rozrachunku nie mam jednak większych zastrzeżeń do książki. Każda władza doczekuje się podobnych opracowań - język partii rządzącej w PRL badał przecież profesor Bralczyk (do którego zresztą wielokrotnie odwołują się autorzy), a język współczesnej polityki wzięli pod lupę prof. Kłosińska i Michał Rusinek. Przykra to była lektura, bo bardzo unaoczniła podziały, jakie wprowadziła w społeczeństwie propaganda "dobrej zmiany". Jestem ciekawa, czy język obecnych rządzących również doczeka się podobnego słownika.
miserycardia - awatar miserycardia
oceniła na 7 2 lata temu
Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 4 miesiące temu

Cytaty z książki Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności

Więcej

Życie z niepełnosprawnością jest ciągłym nawigowaniem między poczuciem wyjątkowości- wyjątkowej niesprawiedliwości, wyjątkowej krzywdy, wyjątkowej dzielności, wyjątkowego wysiłku- a poczuciem zwyczajności, "normalności". Poruszająca się między tymi dwoma biegunami osoba nie jest sama- są z nią rodzice, nauczyciele, dzieci w szkole, badaczki na koloniach, lekarze, sąsiedzi, dzieci i dorośli na ulicach.

Życie z niepełnosprawnością jest ciągłym nawigowaniem między poczuciem wyjątkowości- wyjątkowej niesprawiedliwości, wyjątkowej krzywdy, wyją...

Rozwiń
Maria Reimann Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności Zobacz więcej

Niepełnosprawni zostają wystawieni na widok i wykorzystani do wywołania emocji, których beneficjentami są wyłącznie sprawni widzowie.

Niepełnosprawni zostają wystawieni na widok i wykorzystani do wywołania emocji, których beneficjentami są wyłącznie sprawni widzowie.

Maria Reimann Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności Zobacz więcej

- Jeżeli będzie chciała o tym rozmawiać, to jest jej wybór. Ale na pewno zawsze będę ją przestrzegać przed tym. Po co? To tak samo, jakbyś powiedziała o tym, wracając z wakacji, że masz, nie wiem, grzybicę stóp. Nikt ci kapci nie da. Po co? Ja mówię, to nie jest coś złego. Natomiast są rzeczy, które ludzie zawsze obrócą przeciwko tobie. Jeżeli masz jakąś wadę. (str. 117).

- Jeżeli będzie chciała o tym rozmawiać, to jest jej wybór. Ale na pewno zawsze będę ją przestrzegać przed tym. Po co? To tak samo, jakbyś p...

Rozwiń
Maria Reimann Nie przywitam się z państwem na ulicy. Szkic o doświadczaniu niepełnosprawności Zobacz więcej
Więcej