rozwiń zwiń

Na zawsze i o jeden dzień dłużej

Okładka książki Na zawsze i o jeden dzień dłużej
Delilah Marvelle Wydawnictwo: Znak Literanova Seria: Zaczytaj się literatura obyczajowa, romans
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Seria:
Zaczytaj się
Tytuł oryginału:
Forever and a Day
Data wydania:
2012-07-23
Data 1. wyd. pol.:
2012-07-23
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324022830
Tłumacz:
Magdalena Filipczuk, Michał Filipczuk
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na zawsze i o jeden dzień dłużej w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Na zawsze i o jeden dzień dłużej



książek na półce przeczytane 4894 napisanych opinii 1342

Oceny książki Na zawsze i o jeden dzień dłużej

Średnia ocen
6,3 / 10
125 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
284
131

Na półkach: ,

"Jego na wskroś arystokratyczne maniery były tak samo boskie jak cała reszta jego osoby."

"Ona marzy o ucieczce z Nowego Jorku i lepszym, dostatnim życiu.

On nie pamięta, kim jest, ale na pewno nie należy do jej świata: nieprzyzwoicie bogaty arystokrata z Europy.
Nieszczęśliwy wypadek krzyżuje ich losy. Ale żadne z nich nie jest przygotowane na rodzącą się między nimi namiętność. Ani na to, co oboje mogą stracić, gdy jego prawdziwa tożsamość wreszcie zostanie ujawniona."


Książkę przyczaiłam w hebe na promocji, więc stwierdziłam, że jeśli nawet mi się nie spodoba to nie będzie mi szkoda tych 8 złotych... Jak widzicie, wyjątkowo nie chciało mi się pisać własnego krótkiego streszczenia fabuły. Stwierdziłam, że opis z tyłu książki jest dość ciekawy i wystarczający, a gdybym sama zaczęła coś skrobać to mogłabym zdradzić trochę za dużo...


Co my tu mamy? Bohaterowie. Wyraziści, z ciekawą osobowością. Georgia, biedna praczka ledwo wiążąca koniec z końcem, niesamowicie zaradna, wygadana, potrafiąca o siebie zadbać. To miła zmiana od użalających się nad sobą panienek. Robinson (Yardley?), tajemniczy nieznajomy nie pamiętający swojej tożsamości, ale nieprzyzwoicie bogaty. Łączy ich silne uczucie. Jednak jak to jest kochać człowieka bezimiennego?

Poza dwójką głównych bohaterów mamy kilka drugoplanowych postaci, o których według mnie było zdecydowanie za mało. Szkoda, że autorka stworzyła tyle ciekawych bohaterów, a zupełnie nie wykorzystała ich potencjału.

"Zaiste, szatan miał żonę."

W książce był jeden główny wątek - oczywiście miłosny, na którym opierała się w zasadzie cała fabuła. Pani Marvelle zaczynała tworzyć poboczne wątki (bardzo ciekawe z resztą), po to aby albo je po chwili zupełnie zakończyć, albo przeskoczyć. Uważam, że najciekawsze fragmenty fabuły zostały tak po prostu wykorzystane jako "tło". Szkoda, bo chętnie poznałabym na przykład dziesięciomiesięczną przemianę Georgii albo historię Matthew wyruszającego do Londynu. A to zostało mi nikczemnie odebrane...

Powieść ta na okładce została okrzyknięta "najbardziej zmysłowym romansem historycznym" - według mnie ani nie był zmysłowy, ani historyczny. No chyba, że ktoś uważa, że książka, której akcja rozgrywa się w dziewiętnastowiecznym Nowym Jorku, ma nakreślony jako taki obraz tamtych czasów i brak jakichkolwiek wydarzeń historycznych w tle; jest książką historyczną. Dla mnie niestety nie...

Powieść "Na zawsze i o jeden dzień dłużej" nie zachwyciła mnie. Choć czytało się ją dość lekko i przyjemnie to nie miała ani przekazu, ani głębszej treści. Po prostu typowe babskie czytadło na dwa wieczory. Może jeśli ktoś lubi taką literaturę to mu się spodoba, ale ja raczej nie polecam.

Moja ocena: 3/6

"-Ja również życzę panu udanego dnia, sir. Jestem wdzięczna za to, że nieoczekiwanie pospieszył pan z pomocą mojemu czepkowi."

http://miedzy-stronnicami.blogspot.com/2013/08/009-na-zawsze-i-o-jeden-dzien-duzej.html#links

"Jego na wskroś arystokratyczne maniery były tak samo boskie jak cała reszta jego osoby."

"Ona marzy o ucieczce z Nowego Jorku i lepszym, dostatnim życiu.

On nie pamięta, kim jest, ale na pewno nie należy do jej świata: nieprzyzwoicie bogaty arystokrata z Europy.
Nieszczęśliwy wypadek krzyżuje ich losy. Ale żadne z nich nie jest przygotowane na rodzącą się między nimi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

324 użytkowników ma tytuł Na zawsze i o jeden dzień dłużej na półkach głównych
  • 166
  • 155
  • 3
85 użytkowników ma tytuł Na zawsze i o jeden dzień dłużej na półkach dodatkowych
  • 69
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W pełni lata Claire Cook
W pełni lata
Claire Cook
Przychodzę dziś do Was z recenzją książki, która kompletnie nie pasuje do pochmurnych, deszczowych dni, ale jest na nie prawie idealna. Dostałam ją od zaprzyjaźnionej blogerki Adrianny z Tajemnicze książki, do której zapraszam Was już teraz, klikając TUTAJ otworzy się Wam druga karta z jej blogiem. A więc. Sporo czasu leżała na mojej półce, kiedy wyciągnęłam ją wyżej, do tych, które aktualnie czytam, bądź są w stosie do przeczytania w najbliższym czasie. Nie wiedziałam, czego się po niej kompletnie spodziewać, więc była to dla mnie nie lada gratka. Claire Cook – urodziła się w Aleksandrii w stanie Wirginia. Ma siedmioro rodzeństwa. Swoją pierwsza powieść pisała w samochodzie czekając na powrót córki z pływalni. Jej powieść Facet z ogłoszenia – został zekranizowany. Obecnie mieszka z mężem i psem w Massachusetts. Claire Cook – W pełni lata Bella – stylistka, kosmetyczka – ma to we krwi. Jednak nie spodziewała się, że Craig – jej były mąż, którego nadal darzy uczuciem zwiąże się z jej… przyrodnią siostrą. Pała nienawiścią do obojga, jednak w pewnej chwili zaświeca się lampka. Kobieta postanawia, że czas zmienić swoje życie. Poznaje Seana, który pomaga jej w biznesie. Mimo iż wypierają się, chyba nie tylko interesy ich łączą… Czy kobieta zapomni o swoim byłym mężu? Czy przestanie go kochać, a siostrę nienawidzić? Zaczynając jak zwykle od okładki, musze przyznać, że ma w sobie coś z lata. Jasne barwy, które są przyjemne: błękit, zieleń czy biel komponuje się fantastycznie z upalnym latem. Rower, kapelusz, torba – mi kojarzy się z beztroskimi latami, w których nic mnie nie trapiło i mogłam spędzać cały dzień siedząc na zewnątrz, na słońcu i bawić się – jak dziecko. Co do samego wydania nie mam zastrzeżeń, literówek nie zauważyłam. Jest to wydanie kieszonkowe (czyt. pomniejszone) wydanie, które ma więcej stron, mniejszą czcionkę, chociaż na okładce napisane jest „duża czcionka”. Jak na takie wydanie, jest całkiem przyzwoicie. Odstępy są zachowane, więc czytało mi się szybko i przyjemnie. Z kolei przechodząc do samej autorki, z którą nie miałam do czynienia… Musze przyznać, że całkiem tak źle nie było. Owszem, jakieś zgrzyty były, nie sposób o nich nie wspomnieć, ale jak na kolejnego nowego autora jest nawet bardzo dobrze. Jedyne, co mnie raziło, to to, że na początku nie mogłam zgrać się z tym, co pisała pani Cook. Jakoś nie potrafiłam wejść w rytm stylu autorki, który nie jest najgorszy. Prosty w odbiorze, który sprawia, że czyta się naprawdę szybko. Banalny język, który jesteśmy w stanie bez żadnych przeszkód rozumieć. Niestety nie mogłam wejść do świata bohaterów, bo gdzieś tam daleko w mojej duszy, ale jednak, myślałam o swoich przyziemnych sprawach, które utrudniały mi skupienie się stricte na książce. Lektura nie pozwoliła mi przeżywać wszystkiego, co przechodzą bohaterowie – ale nie od razu przecież Kraków zbudowali – może z innymi powieściami jest inaczej. Niemniej jednak sama pisarka pokazała swój potencjał i go wykorzystała. Z czego ogromnie się cieszę. Gdyby zapytano mnie o postacie, jakie były, miałabym z tym nieco kłopotu. A mianowicie wiem, kto, co i jak, ale wydawało mi się to trochę nierealistyczne. Tylu kosmetyczek, stylistów, fryzjerów w rodzinie? To trochę mało wiarygodne, bo przeważnie zawsze jest chociaż jedna osoba, która ma odmienny sposób postrzegania świata, która czymś innym się interesuje. No, ale mniejsza. Nie byli płytcy, ale nieco niedopracowani. Czasami ich zachowanie było tak przewidywalne, że to mnie Az bolało. W sumie przewidziałam koniec książki, mimo iż później autorka próbowała wyprowadzić mnie na manowce – ja się nie dałam. Co do samej Belli jestem skłonna zrozumieć jej ból, frustrację… Nie każdemu zdarza się taki przypadek jak naszej głównej bohaterce. Denerwowało mnie to, że ciągle malowała usta inną szminką, innym odcieniem – no ileż można mieć tych pomadek do ust? Ale okej. Zaś z kolei przechodząc do Seana zjawił się jak grom z jasnego nieba. Nie wiadomo skąd, po co, na co i czemu tak nagle. Ale jego pojawienie się dodało nieco tempa w lekturze, więc za to mu chwała. Reszta bohaterów tak jak i Sean, czy Bella jakoś nie zyskali mojej sympatii. Wyjątkiem była Perełka/ Cannoli. Ona mnie w sobie rozkochała. Ale nie zdradzę Wam, kto to – sami musicie sięgnąć po lekturę i się dowiedzieć. Jak wspominałam, momentami książka wydaje się mocno monotonna – bo nie ma w lekturze żadnej akcji. Czasami ostrzejsze teksty są tym motorkiem, a czasami po prostu nic. Czytałam ją na raty, tak – ja czytałam na raty. Nadszedł wrzesień, pełno szkolnych obowiązków, studniówka, egzamin zawodowy, matura – wszystko, co kiedyś wydawało się odległe jest tuż za rogiem, a mnie ubyło ¾ wolnego czasu, co miałam jeszcze w zeszłym roku szkolnym. Mimo wszystko walczę. Pomimo deszczu za oknem, dokończyłam czytać powieść i jakie są moje wrażenia? Najgorsza nie jest, najlepsza też nie. Gdzieś tak po środku. Chwilami idzie się zaczytać, jednak żadnych wartości mi nie przekazała, niczego nie nauczyła, zwykły zapychacz czasu i oderwanie się po części od prywatnego naszego bajzlu. Powieść o nieco zdesperowanej, złej głównej bohaterce, która nie potrafi otrząsnąć się z rozwodu. Nie potrafi zaakceptować sytuacji, w jakiej się znalazła. Jednak w pewnym momencie decyduje się na zmianę. A kilka ich będzie. Ta książka to perypetie kobiety, która mogłaby być któraś z nas, jeśli macie takie upodobania, jak Bella. Reasumując polecam ją wszystkim, których deszcz za oknem irytuje tak bardzo, że potrzebujecie nie uzależniającej, banalnej historii na zbicie złego humoru. Książka, która wpuści do waszego życia na chwilę trochę słońca, które przebije ten deszcz za oknem. Mam pytanie do Was, czy czytaliście tę lekturę? Jakie macie o niej zdanie? Chociaż bardziej ciekawi mnie to, czy polecacie jakiś inny tytuł tej pisarki? Piszcie śmiało!
Tylkomagiaslowa - awatar Tylkomagiaslowa
oceniła na 6 9 lat temu
Dama w purpurze Rosemary Rogers
Dama w purpurze
Rosemary Rogers
"Dama w purpurze" zachęciła mnie bardzo opisem. I mimo, że po przeczytaniu opisu spodziewałam się czegoś innego to książka bardzo mi się podobała. Pewnego dnia ojciec Rainie wraca do domu ranny, a po piętach depcze mu sędzia. Okazuje się, że to on jest tym słynnym Łotrem z Knightsbridge, który napada bogatych podróżnych i rozdaje pieniądze biednym. Rainie chcą ratować ojca i odsunąć od niego podejrzenia, przebiera się w męski stój i podszywa się pod Łotra. I wszystko idzie idealnie. Do czasu.. Rainie napada na młodego , przystojnego arystokratę Philippe’a Gautiera. Nie dość, że nie daje się on ograbić to, zafascynowany dziewczyną, postanawia ją porwać. Opis i ładna okładka zachęciły mnie do lektury. Fabuła ciekawa, przyjemnie się czytało. Dodatkowym atutem tej książki był motyw porwania. Z jakiegoś powodu lubię książki, w których pojawia się syndrom sztokholmski. Aczkolwiek książka ma swoje małe wady. Mi w oczy rzuciły się dwa. Pierwszy, jak pisałam na samym początku, po przeczytaniu opisu miałam nadzieję na coś trochę innego. Myślałam, że książka jakoś bardziej przedstawi sytuacje jak Rainie przebierała się za Łotra. A autorka niestety ledwie o tym wspomniała. Jedno czy dwa zdania było tylko o tym, że Rainie faktycznie napadała na bogaczy i wszystko jej się udawało, ale ani jedna z tych scen nie była przedstawiona, a szkoda, bo uważam, że to byłoby dużym plusem dla fabuły. Jedyna scena napadu jaka została opisana to ta, w której Rainie napada już na Philippe'a, nie udaje jej się i w dodatku zostaje porwana. Łowca zostaje ofiarą. Skutkiem tego było, że postać Rainie jako Łotra wydawała mi się trochę nierzeczywista, bo nie umiałam jej sobie wyobrazić, że ona faktycznie, bez wyrzutów sumienia, napada i okrada ludzi. Drugi minus jaki rzucił mi się w oczy to kawałek pod koniec książki. SPOILER! Mianowicie część, w której Philippe nagle decyduje, że Rainie ma zostać jego żoną, ona na początku nic z tego sobie nie robi, potem nagle mówi mu, że się nie zgadza i ciągle myśli, że on jej nie kocha tylko chce ją za żonę z zasady, postanawia wyjechać. I już po jej powrocie do domu on nagle sobie uświadamia, że faktycznie ją kocha, ale jej tego wcale nie okazał więc faktycznie miała powód, żeby myśleć to, co w istocie myślała. Co mi się tu nie podobało? Przecież ten motyw dosyć często jest w romansach, nie tylko historycznych i już do niego przywykłam, ale w tej książce napisane to było w taki sposób, że wydawało mi się straszliwie naciągane. Czytając to czułam, że jednak coś mi tu się nie zgadza. Sama dokładnie określić tego nie umiem, ale jednak czytając to czułam, że coś jest nie tak. Mimo to całą książkę bardzo pozytywnie oceniam i jest spora szansa, że jeszcze do niej wrócę. ;)
AlcarinElen - awatar AlcarinElen
ocenił na 8 6 lat temu

Cytaty z książki Na zawsze i o jeden dzień dłużej

Więcej
Delilah Marvelle Na zawsze i o jeden dzień dłużej Zobacz więcej
Delilah Marvelle Na zawsze i o jeden dzień dłużej Zobacz więcej
Więcej