rozwiń zwiń

Na ratunek Italii

Okładka książki Na ratunek Italii
Robert M. Edsel Wydawnictwo: W.A.B. reportaż
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2013-12-04
Data 1. wyd. pol.:
2013-12-04
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377479858
Tłumacz:
Marek Kruk
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Na ratunek Italii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Na ratunek Italii

Średnia ocen
6,4 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1596
1256

Na półkach: ,

W 2014 roku George Clooney nakręcił film "Obrońcy skarbów" na podstawie książki, której autorem był Robert Edsel. Buszując po jednej z tanich księgarni, natknąłem się na inną pozycję tego pisarza, mianowicie "Na ratunek Italii". Tym razem Edsel przedstawia losy członków Sekcji Zabytków, Dzieł Sztuki i Archiwów, którzy działali na terenie Włoch podczas II wojny światowej. Głównymi bohaterami są Deane Keller i Fred Hartt, których śladami podążamy przez sponiewierane wojenną zawieruchą Włochy. Odwiedzamy Florencję, Mediolan czy Pizę i dowiadujemy się jak wyglądało zabezpieczanie dzieł sztuki, ale też walka o odnalezienie skradzionych i ukrytych przez Niemcy zabytków. Sporo miejsca poświęcono również niemieckim badaczom, którzy przecież też znali się na rzeczy i z różnym skutkiem "walczyli" o sztukę, a byli jeszcze włoscy specjaliści, którzy usiłowali bronić swojego dziedzictwa kulturowego. Książka ma też wymiar szpiegowski, bo jedną z postaci jest generał Karl Wolff, dowódca SS i policji we Włoszech, który na własną rękę negocjuje niemiecką kapitulację na tym teatrze działań i co jakiś czas kontaktuje się z szefem amerykańskiego wywiadu Allenem Dullsem, jednocześnie lawirując między Himmlerem, Kaltenbrunnerem i innymi wysoko postawionymi niemieckimi dygnitarzami. W pewnym momencie książka się trochę rozmywa i sztuka znika z radarów, ale jest to dość ciekawy wątek i chyba warty przytoczenia. Trzeba również pochwalić wydanie, w którym znajduje się kilkanaście ilustracji, indeks, biogramy bohaterów książki oraz aneks, w którym przedstawiono najważniejsze zaginione dzieła sztuki z terenu Włoch.

W 2014 roku George Clooney nakręcił film "Obrońcy skarbów" na podstawie książki, której autorem był Robert Edsel. Buszując po jednej z tanich księgarni, natknąłem się na inną pozycję tego pisarza, mianowicie "Na ratunek Italii". Tym razem Edsel przedstawia losy członków Sekcji Zabytków, Dzieł Sztuki i Archiwów, którzy działali na terenie Włoch podczas II wojny światowej....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

132 użytkowników ma tytuł Na ratunek Italii na półkach głównych
  • 75
  • 53
  • 4
45 użytkowników ma tytuł Na ratunek Italii na półkach dodatkowych
  • 34
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Na ratunek Italii

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szpieg Stalina Emil Draitser
Szpieg Stalina
Emil Draitser
Książka mająca w podtytule opis "zdumiewająca kariera ... rosyjskiego superszpiega" opisuje losy Dmitrija Bystrolotowa. Człowiek ten bez wątpienia miał niezwykle barwne i ciekawe życie dlatego też spodziewałem się po tej pozycji czegoś niezwykle interesującego. Jednakże po przeczytaniu jej odczuwam lekki niedosyt a nawet zawód. Dlaczego? Myślę, że przede wszystkim ze względu słabą merytorykę książki. Autor mając taki ciekawy temat nie stworzył z tego wybitnego dzieła. Wręcz przeciwnie. Czytając je ma się wrażenie, że do ogólnie zestawionych głównych faktów reszta jest dodaną naprędce otoczką. Mamy tu np. rozdziały zatytułowane w taki sposób, że czytelnik oczekuje w nim rozwinięcia tematu a tymczasem otrzymuje wstęp na ten temat a reszta informacji dotyczy czegoś innego. Wiele w tej książce jest rzeczy albo skrajnie wyjaskrawionych albo trudnych do uwierzenia. Zresztą sam autor wielokrotnie używa tu stwierdzeń typu "mam sprzeczne informacje". Czasami jak czyta się niektóre opisy to ma się wrażenie, że jest to w stylu "zabili go i uciekł". Do tego sam opis historii "superszpiega" jakoś mnie nie przekonuje. Autor ukazuje go jako człowieka, który często się myli, podejmuje naiwne pomysły, wiele rzeczy mu się nie udaje. Jak na tytułowego superszpiega Stalina to liczyłem na bardziej przekonujące działania. Notabene tytuł wskazuje, że Bystrolotow jest prawą ręką Stalina a tymczasem jedyna sytuacja, w której zbliżył się do wodza to ta kiedy... zlecono mu odnalezienie jednej osoby ponieważ Stalin zażądał żeby ktoś to natychmiast zrobił. To jedna z takich sytuacji gdzie celowo podkręca się temat. Samo też powierzenie historii Bystrolotowa autorowi książki przedstawia się wielce naiwnie. Pisze on, że przypadkiem u krawca dowiedział się, że ten zna dziennikarza i akurat jemu wyjawił na parę lat przed śmiercią historię swojego życia. Na dodatek według tego co pisze autor szpiegowi udało się przed śmiercią napisać swoją biografię składającą się z 2,5 tys stron i 12 tomów (sic) i dobrze ją ukryć. Można by więc tu zadać pytanie dlaczego nie przekazał ją do wydania jakiemuś wydawnictwu na zachodzie Europy? Potem uważny czytelnik znajdzie jeszcze wpis, że z w samym ZSRR skorzystano z notatek Bystrolotowa i "z 11 tomów opublikowano tylko małą część". Mamy więc tu kolejną nieścisłość co do ilości tomów. No cóż nie będę już wyszukiwał takich niuansów więcej ale podsumowując szczerze przyznaje, że nie złapała mnie za serducho ta pozycja. W podobnym klimacie czytałem już wiele innych zdecydowanie ciekawszych książek min. o działalności Mosadu. Tak więc ja książki nie polecam ale zdaję sobie sprawę, że wielu czytelnikom może się ona spodobać.
tom5210 - awatar tom5210
ocenił na 6 6 lat temu
Sanator. Kariera Stefana Starzyńskiego Grzegorz Piątek
Sanator. Kariera Stefana Starzyńskiego
Grzegorz Piątek
Mam mieszane odczucia po lekturze tej książki. To prawda, rzecz jest napisana z dużą swadą. Autor bardzo zręcznie porusza się w temacie i gładko, chwilami wręcz porywająco pisze. Jest w stanie lekko, łatwo i przyjemnie pisać nawet o gąszczu międzywojennej polityki, co już samo w sobie jest nie lada osiągnięciem. Bardzo dobrze też oddaje postać Starzyńskiego, uczłowiecza ją, osadzając w dość szerokim kontekście tamtych czasów. Jest to wyczyn całkiem przyzwoity zważywszy na to, że nasza wiedza o Starzyńskim opiera się wyłącznie na dokumentach, prasie i rzadkich wyimkach wspomnieniowych, z których praktycznie nie sposób odtworzyć jego życia prywatnego. Tu jednak plusy się kończą. Otóż - po pierwsze: książka wcale nie demitologizuje Starzyńskiego. Owszem, wrześniowe decyzje dotyczące trwania na posterunku Piątek przypisuje nie samodzielnym wyborom Starzyńskiego, a wydanym mu rozkazom bądź poleceniom. Nie zmienia to jednak ogólnej postawy prezydenta, i nie odejmuje tragizmu jego losowi. Pod tym względem publikacja nawet w najmniejszej mierze nie jest dziełem przełomowym, mimo że taką chciałby ją widzieć wydawca. Po drugie: autor ma denerwującą tendencję do skakania z kwiatka na kwiatek. W narracji nie ma linearności. Raz kawałek jest o tym, raz o czym innym, i życiorys Starzyńskiego trzeba sobie samemu ustawiać w szeregu i rozgryzać, co po czym następowało, i jakie daty wchodziły w grę. Przy mniej uważnej lekturze można łatwo się zgubić, a powtórne odszukanie jakiejś konkretnej daty jest w zasadzie sprawą beznadziejną. Po trzecie: niektóre dane zawarte w książce niezupełnie zgadzają się z innymi książkami czy wspomnieniami dotyczącymi działalności Starzyńskiego. Niekiedy autor wyjaśnia, czemu są różnice, niekiedy pewne rzeczy weryfikuje, a niekiedy przechodzi nad problemem bez zająknięcia. Jest to, przyznam, co najmniej dezorientujące. Po czwarte wreszcie: przypisy na końcu książki naprawdę są średnim pomysłem. Dobrze, że mają czytelne oznaczenie, do którego rozdziału się odnoszą, i że oznaczenia rozdziałów są na żywej paginie, ale nadal - skakanie od tekstu do przypisów powyżej tysiąca razy na lekturę jest co najmniej męczące. Naturalnie polecam książkę, jest bowiem znacznie przystępniej napisana niż liczące sobie już 40 lat opracowanie Mariana Marka Drozdowskiego, jest też bardziej aktualna (wiele źródeł pojawiło się dopiero w ostatnich latach, gdy archiwa zaczęły się szerzej chwalić swoimi skarbami), ale do ideału droga jeszcze daleka...
Jale - awatar Jale
ocenił na 7 5 lat temu
Sąsiedzi naziści. Jak Ameryka stała się bezpiecznym schronieniem dla ludzi Hitlera Eric Lichtblau
Sąsiedzi naziści. Jak Ameryka stała się bezpiecznym schronieniem dla ludzi Hitlera
Eric Lichtblau
Brakowało mi ostatnio weny do napisania o tej książce, ale myślę, że dziś w końcu nastał ten dzień. I choć to reportaż to czyta się jak dobry thriller. Autor już na początku traktuje nas krótkim, acz dosadnym opisem jak "zmieniło" się życie osób zamkniętych w obozach tuż po wyzwoleniu z rąk okupanta (dodam Wam zaraz ten fragment na stories). I już tutaj mi jako czytelnikowi zapala się lampka, że coś jest nie tak, coś się nie zgadza... Bo przecież wojna się skończyła, wszystko powinno stopniowo wracać do normy, a okazuje się, że osoby najbardziej dotknięte traktowane są "jak ludzkie śmieci, które zrobiłby najlepiej dla rządów świata, gdyby zniknęły". A co w tym czasie dzieje się z oprawcami? Właśnie na to pytanie stara się odpowiedzieć ta pozycja. Bo jeśli uważaliście do tej pory (tak jak i ja), że zdecydowana większość osób odpowiedzialnych za okrucieństwa wojny albo została osądzona, albo zginęła w trakcie starć- to ta książka udowodni Wam, że jesteście w błędzie. Autor pokazuje jak "eks-naziści", których umiejętności mogły być wykorzystane w trakcie zimnej wojny, byli przyjmowani do USA, jak pracowali dla agencji wywiadowczych, jak wymazywana była ich przeszłość i jak po latach zostawali uznanymi i szanowanymi obywatelami... Jeśli miałbym wskazać historię, która najbardziej mnie zaskoczyła to zdecydowanie jest to przedstawienie postaci von Brauna. Ale po informacje, o tym co łączy go z rakietami V2, niewolniczą pracą więźniów i pierwszym załogowym lotem na księżyc, odsyłam to książki, albo internetu bo to już historia na zupełnie inny post. "Sąsiedzi naziści" to książka, która moim zdaniem, pokazuje jak nijakie jest pojęcie sprawiedliwości w dzisiejszym świecie.
maciej__jedynak - awatar maciej__jedynak
ocenił na 7 5 lat temu
Twierdza Izrael Patrick Tyler
Twierdza Izrael
Patrick Tyler
Ziemia Święta jest miejscem wyjątkowym. Na przełomie lat przechodziła w ręce różnych mocarstw: Rzymian, Arabów, Turków. O panowanie nad Jerozolimą toczyły się średniowieczne krucjaty i zarówno cywilizacja chrześcijańska jak i muzułmańska uważa to miasto za święte. Rywalizacja na tym terenie zaostrzyla się po 2. Wojnie Światowej, gdy państwa zwycieskie postanowiły na terenie Palestyny utworzyć żydowskie państwo Izrael, czym doprowadziły do konfliktu na tym terenie trwającego już niemal 90 lat. To Izrael stał się po wojnie miejscem rywalizacji Stanów Zjednoczonych i ZSRR, a później symbolem dominacji USA w regionie Bliskiego Wschodu. Po odzyskaniu państwowości w 1948 roku Izrael musiał się mierzyć z niezadowoleniem państw ościennych, stąd też postawiono na przemoc jako skuteczny środek odstraszania wrogów, a władzę w państwie przejęła grupa sabrów - wojskowych, która uchwyciła się stołków i nie chce ich oddać po dzień dzisiejszy, trzymając swoich rodaków w wiecznym strachu przed ekstermibacją. Po odejściu jednych, władze przejmują im podobni, aby na końcu przejęli ją ich dzieci. Demokracja w kręgach władzy to pozory, bo pomimo demokratycznie wybieranych władz rządzi tam junta wojskowa, która robi to co chce i nie pyta się nikogo o zdanie. Historia Izraela to historia ciagłych prowokacji, zabójstw, oszustw i korupcji. Mam wrażenie, że to właśnie stamtąd wzięło się powiedzenie " jak cię złapią to mów, że to nie twoja ręka". Na przemoc odpowiada się przemocą, przemoc się prowokuje i przemocą robi się politykę. A jeśli pojawiają się w historii momenty w których można mieć nadzieje na pokój, są one wzorcowo marnotrawione. Patrick Tyler pokazuje jak ksztaltowała się polityka Izraela i jak doszło do tego, że Izrael stał się hegemonem w rejonie i wszedł w posiadanie bomby atomowej. Prześwieta politykę Izraela posiłkując się swoją wiedzą dyplomaty i dzieli się zakulisową wiedzą. Nie szczędzi Izrealowi gorzkich opinii i bardzo wnikliwie analizuje izraelską politykę, skupiając się głównie na nazwiskach izraelskich przywódców, ich rodowodach, decyzjach i sposobie myślenia. Osobiście trochę mnie zmęczyło czytanie wciąż o tym samym, o powtarzających się w kółko kłamstwach, błędach przywódców, prowokacjach i schematach sprawowania władzy. O tym, że większość izraelskich polityków, mimo różnic, jest do siebie bardzo podobna. Izrael to kraj który wybrał przemoc, jako drogę do niepodległości i w imię swojego bezpieczeństwa odmawia prawa do wolności innym. Państwo, który rości sobie prawo do decydowania o tym, kogo należy zamordować, kogo zaatakować i gdzie wysłać swoje wojska. Bez oglądania się na innych, bez zwracania uwagi na organizacje międzynarodowe. Państwo, które pomimo tragedii holokaustu, samo traktuje podobnie Palestyńczyków. To przywódcy którzy uważają że wszystko im wolno i wykorzystują fakt że byli ofiarami nazizmu, aby usprawiedliwiać wszystkie swoje niecne działania. A świat jest zbyt politycznie poprawny, aby na to zareagować. Przynajmniej do tej pory. Autor kończy swoją opowieść w roku 2008, tuż przed drugimi rządami Benjamina Natanjahu, który odchodził za pierwszej swojej kadencji skompromitowany, co nie przeszkodziło mu w tym, aby przejąć władze ponownie i nie oddać jej aż po dzień dzisiejszy. Ale o tym już w książce ani słowa, bo kończy się ona przed ponownym objęcie rządów przez rządzącego po dziś, popularnego "Bibiego".
mika_el - awatar mika_el
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Leningrad. Oblężenie i symfonia Brian Moynahan
Leningrad. Oblężenie i symfonia
Brian Moynahan
To nie tylko szeroki wycinek biografii miasta (Leningrad przed, po i w trakcie oblężenia), które, poza Warszawą, najwięcej wycierpiało podczas wojny; to także zapis tragedii artysty, zmuszonego balansować między wiernością radzieckiemu kierownictwu, realizowaniem bzdurnych wytycznych władzy, a wolnością twórczą. 22 czerwca 1941 r. armie Hitlera przekraczają granicę niemiecko-radziecką; rozpoczyna się operacja o kryptonimie „Barbarossa”. 8 września tego samego roku (niecałe trzy miesiące!) rozpoczyna się niemiecka blokada Leningradu. Potrwa do stycznia 1944 r. Pochłonie ponad 1,5 miliona ofiar (żołnierzy i cywilów). Miasto miał spotkać los podobny do tego, który spotkał Warszawę: „Nawet gdyby miasto skapitulowało, Hitler nie miał zamiaru go zajmować, a tym bardziej żywić jego mieszkańców. Chciał sprawić, by i Leningrad, i leningradczycy zniknęli z powierzchni ziemi”[1]. Miasto ocalało nie tylko dzięki determinacji radzieckich żołnierzy, ale także dzięki przypadkowi – wciąż strategicznie ważniejsza była Moskwa (Hitler mógł zdawać sobie sprawę, że upadek stolicy Sowietów spowoduje totalne załamanie morale i jeśli Stalin się nie podda, to społeczeństwo zrobi to na pewno). Gdzieś pośrodku tego zamętu jest Szostakowicz, „mały, drobny mężczyzna w dużych okularach”[2], ze swoimi problemami: rozdarciem między geniuszem a ideologicznym stłamszeniem, obserwujący stopniowe znikanie, miasta i najbliższych. Brian Moynahan zasłynął już w Polsce jako autor biografii Rasputina zatytułowanej Rasputin. Święty grzesznik oraz albumu Rosja XX wieku, który Kapuściński określił jako poruszający i pozostawiający odbiorcę w niepokoju. Podobnie jest z Leningradem– to książka, która nie tylko „porusza” i „niepokoi”, ale pozwala wczuć się, bardzo szeroko, operując bardzo wieloma perspektywami, w klimat oblężonego miasta. Przyznam, że mało która książka historyczna napisana jest z takim zapałem i dbałością o oddanie atmosfery. Czytelnik wciela się nie tylko w Szostakowicza, zmuszonego ciągle dokonywać wyborów wręcz życiowych, ale również w klarnecistów, oboistów, dyrygenta i jeszcze innych członków orkiestry, wykonującej VII Symfonię w ostrzeliwanym mieście; także w zwykłych ludzi, wciąganych w nieistniejące spiski czy kolaborujących – w teorii – z pełną paletą wrogów ludu, od Niemców do filatelistów. Pod względem ilości postaci książka Moynahana przypomina Doktora Żywago Pasternaka, faktograficznie Archipelag GUŁag Sołżenicyna, natomiast jeśli chodzi o wybory, Szostakowicza i innych – to wysokiej próby literatura moralnego niepokoju, wprost ze stalinowskiego piekła. Pisze Moynahan nie tylko o tragedii miasta, w którym panował taki głód, że dochodziło nawet do aktów kanibalizmu: „Oderwane od zwłok nogi, z których ktoś powycinał mięso – wspominał klarnecista Wiktor Kozłow – Fragmenty zwłok z odciętymi piersiami. Przez całą zimę znajdowały się pod śniegiem, teraz jednak miasto mogło naocznie przekonać się o tym, w jaki sposób udało mu się przeżyć”[3]; wychudzone trupy piętrzyły się po ulicach, a radziecka policja polityczna, jakby nigdy nic, podtrzymywała terror (miasto było podwójnie oblężone: przez Niemców od zewnątrz i radziecką bezpiekę od wewnątrz). Z taką samą empatią wspomina o głodzie muzyków, o marznących dłoniach podczas prób symfonii Szostakowicza, o trudnościach ze skompletowaniem orkiestry; ci muzycy, którzy nie zginęli czy nie zostali aresztowani za wydumane „spiski przeciwko państwu radzieckiemu”, są zwyczajnie głodni, brudni i przemarznięci. Co ciekawe, tekst Moynahana nosi w sobie taki ładunek empatii, że zestawianie tragedii miasta z tragedią muzyków nie wywołuje efektu komicznego. Wręcz przeciwnie, mikrohistoria leningradzkich muzyków na tle wielkiej historii oblężenia Leningradu pozwala na znacznie lepszą interpretację i rozumienie tamtych wydarzeń. Leningrad to nie tylko wydęte brzuchy zmarłych, to także niezwykły hart ducha zwyczajnych ludzi i troszkę naiwna wiara – zarówno autora, jak i ówczesnych – w magiczno-ocalającą moc sztuki. Chociaż, może i nie do końca naiwną: „Kiedy utwór się skończył, na Sali zapanowała kompletna cisza, nie zakłócał jej najmniejszy dźwięk. A potem ktoś z tylnych rzędów zaczął bić brawo, potem ktoś jeszcze i jeszcze, tak że w końcu rozpętała się prawdziwa burza oklasków… Kiedy było już po wszystkim, obejmowaliśmy się, ściskali i całowali. Byliśmy bardzo szczęśliwi”[4]. Warto dodać, że na premierę Leningradczycy przybyli jakby dookoła trwało normalne życie – ubrani w najelegantsze stroje, uczesani, czyści. Nieważne, że ubrania wisiały na chudych ciałach jak na wieszakach. Monumentalna to rzecz, również stylistycznie – reporterska narracja, przeplatanie opowieści o zagładzie miasta krótkimi historiami muzyków i zwyczajnych ludzi daje pełny, panoramiczny obraz oblężonego Leningradu; książka zwyczajnie wciąga, czyta się ją właśnie jak dobrze skrojony reportaż historyczny. A to chyba jeden z największych atutów dobrej współczesnego historiografii: umiejętność takiego rozgrywania faktów, aby nie przynudzać, ale wciągać. Bez taniego skandalizowania czy wyszukiwania „fakcików”, tanich sensacji z życia „znanych i wielkich”. Wydawnictwu W.A.B. należy się pochwała za dobór tytułów w serii historycznej – między innymi za wyborny Leningrad. [1] A. Beevor, Druga wojna światowa, przeł. G. Siwek, wyd. 2, Kraków 2015, s. 264. [2] B. Moynahan, Leningrad. Oblężenie i symfonia, przeł. J. Korpanty, Warszawa 2016, s. 19. [3] Ibidem, s. 21. [4] Ibidem, s. 25.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Na ratunek Italii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Na ratunek Italii