rozwiń zwiń

Mózg polityczny

Okładka książki Mózg polityczny
Drew Westen Wydawnictwo: Zysk i S-ka reportaż
404 str. 6 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The political brain
Data wydania:
2014-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-01
Liczba stron:
404
Czas czytania
6 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377852774
Tłumacz:
Tomasz Bieroń
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mózg polityczny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mózg polityczny

Średnia ocen
6,3 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
246
17

Na półkach: ,

Minusuję książkę za zwodniczy tytuł. Treść książki to w większości analiza debat toczonych za prezydentury Busha i Clintona, po między republikanami a demokratami. Autor skupia się na analizie socjotechnicznych błędów popełnionych przez demokratów. Na ich podstawie tworzy zbiór porad jak wykorzystywać słabości republikanów oraz wygrywać z nimi wizerunkowo w kolejnych kampaniach wyborczych.

Poczułem się nieco rozczarowany zaskakująco niewielką zawartością informacji o wynikach badań naukowych dotyczących powiązań neurobiologii i psychologii z polityką. Książką zdecydowanie obfitszą w takie informacje jest "Prawy umysł" Jonathana Haidta http://lubimyczytac.pl/ksiazka/236888/prawy-umysl-dlaczego-dobrych-ludzi-dz...

Minusuję książkę za zwodniczy tytuł. Treść książki to w większości analiza debat toczonych za prezydentury Busha i Clintona, po między republikanami a demokratami. Autor skupia się na analizie socjotechnicznych błędów popełnionych przez demokratów. Na ich podstawie tworzy zbiór porad jak wykorzystywać słabości republikanów oraz wygrywać z nimi wizerunkowo w kolejnych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

123 użytkowników ma tytuł Mózg polityczny na półkach głównych
  • 92
  • 27
  • 4
20 użytkowników ma tytuł Mózg polityczny na półkach dodatkowych
  • 14
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Od neurobiologii do psychoterapii Joanna Brągoszewska, Vassilis Kapsambelis, Sławomir Murawiec, Paulina Rok-Bujko, Allan Schore, Mark Solms, Drew Westen, Cezary Żechowski
Ocena 7,5
Od neurobiologii do psychoterapii Joanna Brągoszewska, Vassilis Kapsambelis, Sławomir Murawiec, Paulina Rok-Bujko, Allan Schore, Mark Solms, Drew Westen, Cezary Żechowski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Klub prezydentów. Najbardziej ekskluzywny klub świata od środka Nancy Gibbs
Klub prezydentów. Najbardziej ekskluzywny klub świata od środka
Nancy Gibbs Michael Duffy
Książka Michael Duffy’ego i Nancy Gibbs ukazała się pierwotnie na amerykańskim rynku wydawniczym w 2012 roku, w trakcie trwającej kampanii prezydenckiej Baracka Obamy i Mitta Romneya. Czy w dwa lata po amerykańskiej premierze może ona w stanie zainteresować polskiego czytelnika? Swoją narrację autorzy książki rozpoczynają w kwietniu 1945 roku, gdy umiera prezydent Franklin D Roosevelt, a władzę po nim przejmuje Harry Truman. Ten ostatni, zaskoczony obowiązkami, które nagle na niego spadły, postanowił zwrócić się o pomoc do jedynego żyjącego eks-prezeydenta - Herberta Hoovera. To, według autorów książki, stało się zalążkiem Klubu Prezydentów, zrzeszającego byłych prezydentów USA. W zamyśle głównym celem Klubu jest służenie pomocą obecnemu gospodarzowi Białego Domu choć, jak się często okazuje, pomoc ta może być prawdziwie niedźwiedzią przysługą… Czy książka faktycznie opisuje działalność Klubu Prezydentów? Na pierwszy rzut oka tak. We wstępie możemy zapoznać się ze strukturami klubu, zasady, jakimi się kieruje oraz (nieformalną) rolę, jaką pełni on w amerykańskim establishmencie. Dalszą część książki, tak naprawdę nie jest jednak historią Klubu Prezydentów, ale raczej historią stosunków, łączących byłych prezydentów z urzędującą głową państwa. Każdy z rozdziałów, poprzedzony krótkim wstępem oraz ciekawym cytatem, opisuje relacje, jakie łączyły urzędującego prezydenta z jego poprzednikiem lub poprzednikami. Znajdziemy tu bardzo różne historie. Niejednokrotnie były to kontakty oparte na zasadach szacunku młodszego prezydenta wobec dokonań poprzednika, ale kiedy indziej nie brakowało ostrej rywalizacji. Szczególnie wtedy, gdy ustępujący prezydent nie mógł pogodzić się z opuszczeniem Waszyngtonu i wciąż chciał odgrywać rolę najważniejszej osoby w państwie. Nancy Gibbs i Michael Duffy, jak na dziennikarzy przystało, przygotowując swoją pracę obficie czerpali z niezwykle różnorodnych źródeł. Obok licznych pamiętników i dokumentów z archiwów bibliotek prezydenckich, wykorzystali też archiwalne nagrania, listy, artykuły z prasy amerykańskiej. Przeprowadzili także osobiste rozmowy z żyjącymi prezydentami, aby w jak najciekawszy sposób przedstawić panujące stosunki między gospodarzami Białego Domu a ich poprzednikami. Autorzy szczególnie dużo miejsca poświęcają Richardowi Nixonowi. Osobny rozdział poświęcony został przyjaźni pomiędzy nim a Ronaldem Reaganem z czasów, kiedy obydwaj byli początkującymi politykami partii republikańskiej. Chociaż nie jest to do końca tematem tej książki, to zabrakło mi trochę rozdziału, w którym autorzy spróbowaliby ująć, choćby nawet skrótowo, relacje eks-prezydentów z urzędującymi prezydentami od czasów Jerzego Waszyngtona do 1945 roku. Brak jest tym bardziej odczuwalny, że autorzy we wstępie książki odwołują się do postaci Jerzego Waszyngtona i jego działalności po zakończeniu prezydentury. Z chęcią poczytałbym w ramach wstępu np. o mało znanych, a niezwykle ciekawych relacjach miedzy Williamem Taftem a Theodorem Rooseveltem. Książka jest oprawiona w twardą okładkę oraz posiada zaokrąglony grzbiet, co zapewnia jej trwałość oraz sprawia, że przyjemnie bierze się ją do ręki. Ogromna szkoda, że w książce zabrakło jakiegokolwiek materiału ikonograficznego, tym bardziej, że autorzy często wspominają o ciekawych sytuacjach związanych z wspólnymi fotografiami prezydentów. Książka nie jest może dziełem wybitnym, ale jest to lektura, która powinna spodobać się każdemu, kto interesuje się amerykańską historią po roku 1945. Moim zdaniem jest to również pozycja, dzięki której czytelnik może się zapoznać z pojęciem istoty władzy. Jak bowiem trafnie stwierdził wielokrotnie występujący w omawianej pozycji Henry Kissinger: „władza to największy afrodyzjak”. Czytaj więcej: https://histmag.org/Michael-Duffy-Nancy-Gibbs-Klub-Prezydentow-Kulisy-najbardziej-ekskluzywnego-klubu-swiata-10480
Kamil Kartasiński - awatar Kamil Kartasiński
ocenił na 6 6 lat temu
Zasada nieprawdopodobieństwa. Dlaczego codziennie zdarzają się cuda, zbiegi okoliczności i rzadkie zdarzenia David J. Hand
Zasada nieprawdopodobieństwa. Dlaczego codziennie zdarzają się cuda, zbiegi okoliczności i rzadkie zdarzenia
David J. Hand
Ludzie to bardzo przesądne stworzenia, doszukujące się we wszystkich zdarzeniach, będących zbiegami okoliczności pewnych schematów projekcji mózgu. Jeśli to się im nie udaje, uważają, że mają do czynienia z czymś niewyjaśnionym i tajemniczym. Cuda, zabobony, przesądy, działania sił wyższych, zjawiska paranormalne, proroctwa - wszystko to stanowi dla nas fascynujące niewiadome. David J. Hand w sposób niezwykle przystępny w książce "Zasady nieprawdopodobieństwa" tłumaczy, dlaczego zdarzenia - na pozór nieprawdopodobne - jednak się zdarzają. I to wcale często! Za pomocą dużych liczb, statystyki i uproszczonych reguł prawdopodobieństwa w sposób przystępny uświadamia, że tak naprawdę wszelkie koincydencje i zbiegi okoliczności można wyjaśnić, a cuda obalić. Swoje spostrzeżenia nt. reguł rządzących przypadkowością i prawdopodobieństwem poparł sporą ilością anegdot i historii, rozkładając na czynniki pierwsze "niemożliwe" zdarzenia. A wszystko to napisał przystępnym obrazowym językiem. Dzięki temu zawarta wiedza matematyczna była dla mnie zjadliwa, niemęcząca, ciekawa i absorbująca. Z wielką przyjemnością zgłębiałam tajniki statystyki, praw nieuchronności czy selekcji. Pewnym objawieniem było dla mnie: - Prawo naprawdę wielkich liczb, które w skrócie mówi, że jeśli liczba okazji do wystąpienia zaskakującego zdarzenia jest wystarczająco duża, to możliwe jest wystąpienie tego zdarzenia. Np. Z uwagi na ogromną liczbę ludzi wielokrotnie poszukujących czterolistnej koniczyny fakt jej znalezienia wcale nie jest już taką niespodzianką... - Prawo mniej więcej czyli wieloznaczność zjawiska. Mówi ono, że jeśli zdarzenie nie jest dokładnie tym, co zostało przez ciebie zdefiniowane, to można uznać, że pasuje ono do definicji pod warunkiem, że bardzo od niej nie odbiega. Np. Abraham Lincoln opowiedział swój sen kilku osobom o tym, że został zamordowany. Opis prezydenta zaczynał się słowami: "Mniej więcej 10 dni temu...". Jaki odstęp czasu może dzielić sen od zapowiedzianych wydarzeń - dzień, miesiąc, rok? Jeśli wystarczająco rozszerzymy zakres określony przez "mniej więcej", to zyskamy gwarancję, że przypadek pasuje! I chociaż w większości czytane zasady intuicyjnie były dla mnie oczywiste, to jednak nazwanie ich, sprecyzowanie i poparcie przykładami było dla mnie wspaniałym doświadczeniem. O ile w kwestii zdarzeń losowych, przypadkowych i rzadkich moja intuicja nie szwankuje, to już materia zdarzeń niemal niemożliwych i na pewno niemożliwych była dla mnie nową wspaniałą wiedzą, którą z wielką przyjemnością pochłonęłam! Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na 6 2 lata temu
Ameryka i Świat - rozmowy o globalnym przebudzeniu politycznym Zbigniew Brzeziński
Ameryka i Świat - rozmowy o globalnym przebudzeniu politycznym
Zbigniew Brzeziński Brent Scowcroft
Istnieją na rynku pozycje publicystyczne, gdzie w formie wywiadu-rzeki przekazywana jest pewna treść, a na podstawie odpowiedzi udzielanych przez rozmówcę poznajemy jego zdanie na poruszane kwestie. Podobną drogą poszedł David Ignatiuk organizując cykl spotkań z dwoma znanymi doradcami prezydentów i jednocześnie ważnymi figurami w świecie geopolityki, a i polityki zagranicznej w ogóle. Tematyka dyskusji między autorem, Brentem Scowcroftem i Zbigniewem Brzezińskim obejmuje wiele aktualnych problemów, a ich ważną zaletą jest możliwość zerknięcia „od kuchni” jak wyglądało planowanie i realizacja wybranych inicjatyw. Książka może stanowić gratkę dla politologów oraz osób zainteresowanych amerykańskim spojrzeniem na współczesny świat, gdzie to USA występuje w roli żandarma pilnującego globalnego ładu, a wszyscy pozostali muszą się z nim liczyć jeśli tylko chcą prowadzić niezależną politykę globalną. Lektura „Rozmów o globalnym przebudzeniu politycznym” jest niewątpliwie pozycją kształcącą. Podstawową zaletą jest ukazanie sposobu, w jaki imperia myślą, gdyż cały proces dedukcyjny opiera się na sprawach o dużej skali. Tutaj nie ma miejsca na jakieś drobne problemy pojedynczych państw – obaj rozmówcy myślą kategoriami całego globu, patrzą na niego zgodnie z geopolityczną teorią Rimlandu i Heartlandu, a do tego konsekwencje decyzji rozpatrują jako procesy długofalowe i rozłożone na lata. Jakże odmienne spojrzenie niż u nas w Polsce czy Europie. Uwiarygodnia ich w tym dorobek całego życia, ponieważ zarówno Scowcroft, jak i Brzeziński już od kilku dekad zajmują się zawodowo analizą, przygotowywaniem raportów i doradzaniem na najwyższych szczeblach władzy, stąd mają pewien wpływ na kształtowanie polityki zagranicznej USA. Istotna jest również bogata problematyka poruszana przez całe trio. Począwszy od wojen na Bilskim Wschodzie i sytuacji Izraela przez niepohamowany rozwój Chin aż po kondycję Unii Europejskiej i komplikacje przy jej integracji, a wszystko to w cieniu powoli zmierzchającej mocarstwowości Stanów Zjednoczonych, co jednak rozmówcy boją się zbyt głośno przyznać. Jeśli chodzi o wady książki to nie są one poważne, ale dają się odczuć przez cały okres czytania. Po pierwsze, ze względu na szeroki kontekst omawianych wydarzeń i ich skutków, poruszamy się często po bardzo umownych kwestiach, gdzie jest mnóstwo ogólników. Niekiedy aż chciałoby się, aby któryś z zapytanych podrążył nieco temat, dopowiedział kilka szczegółów i wspomniał o niuansach (np. czy Polska ich zdaniem rzeczywiście musi się integrować z UE za wszelką cenę?!). Tutaj rzadko kiedy możemy tego uświadczyć, a szkoda. Druga sprawa to pewna starość i przebrzmiałość „Rozmów o przebudzeniu” bo, choć może brzmi to dziwnie, te 8 lat od 2008 roku (daty wydania) to w geopolityce kawał czasu i wiele z teorii/hipotez Scowcrofta się nie sprawdziło. Brzeziński – jako osoba o większej wiedzy historycznej – jest bardziej stonowany w opiniach, lecz i on zdaje się nie przewidział gwałtownego wzrostu Chin, które obecnie kwestionują amerykański porządek na świecie wraz z kilkoma innymi czynnikami. Pewnym problemem jest także moderator rozmów, czyli sam David Ignatius. Nie wiem, być może jest on wybitnym amerykańskim reporterem, ale niektóre z jego pytań są skonstruowane w tak wieloznaczny i naiwny sposób, że kilkukrotnie to rozmówcy – uprzejmie, ale jednak – je prostują i doprecyzowują, czego tak naprawdę dziennikarz chciał się dowiedzieć. Książka sama w sobie nie stanowi rewolucji ani raczej nie spowoduje ostrych polemik, ponieważ wyłożono w niej ogólną politykę USA w sposób grzeczny, ugłaskany i w dużej mierze powszechnie znany. Szczera charakterystyka pewnych drobiazgów może się podobać jak postępowanie wobec Rosji w roli amerykańskiego junior-partnera, reakcja na porozumienia na Bliskim Wschodzie albo kilka drobiazgów, jakie można wyczytać między wierszami. Jest to po prostu studium polityki globalnej widzianej oczami – wtedy - największej potęgi militarnej i gospodarczej świata. Wszystko ma tu swoją przyczynę i skutek Jako podsumowanie niech posłuży powiedzenie, iż „Politologia jest nauką o tyle ciekawą, że można stawiać w niej najróżniejsze hipotezy. Jeśli się sprawdzą to jest się świetnym znawcą, a jeśli nie… to nic się nie stanie.”
Koval - awatar Koval
ocenił na 7 10 lat temu
Wielka degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki Niall Ferguson
Wielka degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki
Niall Ferguson
Książka, ale czyta się raczej jak artykuł w piśmie ekonomicznym. Czyta się dobrze i do tego szybko z racji niecałych 200 stron. Autor napisał książkę w 2012 po kryzysie ekonomicznym 2008 roku. Autor skupił się na przyczynach tego kryzysu, oraz na postawianiu diagnozy co trzeba zmienić żeby kolejne kryzysy się nie powtarzały, a tzw. Świat Zachodni utrzymał swoją dominację ekonomiczną nad resztą Świata. Niestety spostrzeżenia Autora nie są budujące dla Zachodu i dostrzega dekadencje w myśleniu elit Zachodniego Świata, głównie w kwestii tzw Państwa Stacjonarnego, które z jednej strony organizuje życie ludzi na coraz szerszych obszarach społecznych i ekonomicznych, a z drugiej strony przez to zabija indywidualną inicjatywę. Autor dochodzi do wniosku, że to własnie przegranulowanie systemów ekonomicznych doprowadziło do kryzysu, a ubezwłasnowolnienie i opiekuńcza rola Państwa przyczyniła się do pogłębienia patologi, bo jak zauważa autor, jak wytłumaczyć, że nikt istotny kto przyczynił się do kryzysu 2008 do dziś w zasadzie nie poniósł żądnych konsekwencji. Dlatego autor wskazuje, że problemem dzisiejszego "Zachodu" jest zdanie się społeczeństw na łaskę Państwa i korporacji kosztem inicjatywy oddolnej. Dlatego dostało się też korporacji prawników, którzy po przez przegranulowanie wielu dziedzin życia stają"niezbędni" żeby prowadzić interesy, co często sztucznie i nie potrzebnie winduje koszty działalności gospodarczej, a także tworzy niejasne koterie i strefy wpływów. Konkluzja autora nie jest całkowicie negatywna dla "zachodu", ponieważ wierzy jednak, że ta wolna oddolna inicjatywa jednak nie ustąpi przed korporacjami. Moja ocena tej książki jest bardzo dobra, gdyż książka zmusza do myślenia i spojrzenia z dystansu na nasz tzw. "postęp". Warto przeczytać ta książkę, bo autor chyba trafnie zdiagnozował ułomności współczesnego liberalizmu ekonomicznego.
Wiesław - awatar Wiesław
ocenił na 7 5 lat temu
WikiLeaks od środka Daniel Domscheit-Berg
WikiLeaks od środka
Daniel Domscheit-Berg
Temat cyberbezpieczeństwa ostatnio mnie zainteresował i przy tej okazji natrafiłem na książkę „Inside Wikileaks”. Książka została napisana przez bliskiego współpracownika Juliana Assange, który założył Wikileaks. Daniel „Schmidt” (taką miał ksywę jako haker, łatwiej będzie mi go tak właśnie nazywać) Domscheit-Berg to niemiecki haker, z zawodu inżynier informatyk. Pracował w firmie informatycznej wspierającej producenta samochodów marki Opel, miał dobrą prace, po godzinach spędzał sporo czasu na różnych forach hakerskich. Jak się pojawiło WikiLeaks zainteresował się tą platformą. Obserwował jej działanie ii zrozumiał że wspieranie wolności słowa, transparentności jest jego powołaniem. Dopiero po jakimś czasie jak się zainteresował tematem WikiLeaks, w grudniu 2007 na hakerskiej konferencji w Berlinie osobiście spotkał Jualiana Assanga. To spotkanie zapoczątkowało współpracę oby dwóch panów. Daniel zaoferował swoje usługi Wikileaks jako wolontariusz, przez kolejne dwa lata nadal utrzymywał prace na pełen etat w firmie informatycznej po godzinach każdą wolną chwile poświęcał pracy dla WikiLeaks. Niedługo po pierwszym osobistym spotkaniu z Assangem ten drugi wprowadził się do mieszkania Daniela w Wiesbaden, gdzie wspólnie pracowali na projektem WikiLeaks. W sumie Assange mieszkał wspólnie z Danielem kilka miesięcy. Assange nie miał zresztą stałego miejsca zamieszkania i po prostu tułał się po świecie. Daniel „Schmidt” opisuje w książce dość szczegółowo cały przebieg współpracy z Assangem od grudnia 2007 do września 2010 kiedy to ich drogi się rozeszły. Daniel „Schmidt” przez te kilka lat był drugą najważniejszą osobą obok samego Assangea w WikiLeaks. Stąd ta książka jest niesamowicie wartościowa ii pomocna aby poznać fenomen tej platformy internetowej której celem było zwiększenie wolności słowa, demokracji na świecie. Co ciekawe jeden z głównych serwerów Wikileaks stał w Niemczech. Architektura platformy była tak skonstruowana że całość była mocno zaszyfrowana, platforma gwarantowała anonimowość ludziom którzy wygrywali na nią tajne dokumenty. Wgrane dokumenty najpierw były dostępne tylko samej redakcji WikiLeaks która decydowała co, jak, kiedy opublikować. Publikowanie materiałów wymagało obróbki dokumentów chociażby dlatego aby zatrzeć wszystkie ślady po osobie która wgrała na platformę tajne dokumenty. W plikach często zawarte są tak zwane metadane które specjalistom bez większego trudu umożliwiają dotarcie do autora dokumentów. Poza tym ujawnienie tajnych dokumenty może również przyczynić się do nieumyślnego narażenia niewinnej postronnej osoby na krzywdę. Tu autor podał bardzo ciekawy przykład który nie dotyczył tajnych dokumentów wywiadu amerykańskiego czy też innej instytucji. WikiLeaks zajmowała się również publikowaniem dokumentów, regulaminów tajnych stowarzyszeń działających między innymi na uniwersytetach amerykańskich. Jedna publikacja właśnie takiego tajnego regulaminu naraziła na krzywdę studenta uczelni amerykańskiej. Przy publikacji ów dokumentu redaktorzy WikiLeaks nie zaczernili w dokumencie unikalnego numeru egzemplarza. To umożliwiło dość agresywnym członkom tajnego stowarzyszenia namierzyć bez problemu chłopaka który udostępnił WikiLeaks ów dokument. Działanie WikiLeaks, praca w WikiLeaks było wiec związana z dość wielką odpowiedzialnością. Autor opisuje w dość dużych szczegółach ważniejsze publikacje WikiLeaks w latach 2008-2010. Tymi publikacjami były między innymi ujawnienie sposobu prania brudnych pieniędzy oraz unikania płacenia podatków przez klientów szwajcarskiego banku Julius Bär. Po publikacji rzekomo nawet jeden z członków zarządu tego banku popełnił samobójstwo. Publikacja WikiLeaks przyczyniła się do wielu wyroków sądowych gdzie klienci Banku Julius Bär zostali skazani za unikanie płacenia podatków oraz pranie pieniędzy. Julius Bär groził poważnymi konsekwencjach wobec WikiLeaks, ale bez skutku. Sprawę przeciwko WikiLeaks umorzył sąd. WikiLeaks opublikował też mnóstwo dokumentów wewnętrznych kościoła Scjentologii ujawniając jak działa ta organizacja. Jak wcześniej wspomniałem WikiLeaks opublikowała również mnóstwo dokumentów regulaminów o tajnych stowarzyszeniach studenckich, ich rytuałach, sposobie działania. Assange i Daniel „Schmidt”stali się wręcz bohaterami narodowymi w Islandii kiedy WikiLeaks opublikowała przekręty bankowe jednego z większych banków islandzkich którego bankructwo przyczyniło się do bankructwa całego kraju Islandii. Assange razem ze „Szmidtem” działali w Islandii przez jakiś czas próbowali tam we współpracy z niektórymi politykami przeforsować przez parlament rewolucyjne prawo prasowe które uczyniłoby z Islandii światowego lidera w ujawnianiu wielkich sekretów. Próby te były jednak bezskuteczne. WikiLeaks kojarzone jest z publikacji amerykańskich depesz dyplomatycznych. Oczywiście autor pisze też o tym. Niestety młody żołnierz który udostępnił WikiLeaks te dokumenty został skazany przed trybunał wojskowy na ponad 50 lat więzienia, do dziś odbywa tą karę. Nie wiadomo jak przyłapano i udowodniono wyciek temu żołnierzowi. Autor opisuje też swoją prace jako lobbysta. Osobiście kilkukrotnie spotykał się z ministrami rządu niemieckiego, szczególnie z Ursulą van den Leyen. Lobbingowa praca WikiLeaks przyczyniła się do zawetowania ustawy która miała zwiększyć cenzurę internetu w Niemczech. Zaciekawiła mnie pewna sprawa nad którą się sam zastanawiałem. Dlaczego WikiLeaks głównie kompromitował instytucje ma zachodzie Europy czy też w Stanach Zjednkczonych? Otóż wytłumaczyć można to w dość prosty sposób. Przyczyna jest dość praktyczna a zarazem prozaiczna. Publikacją dokumentów WikiLeaks zajmują się głównie osoby znające w zasadzie tylko język angielski, czy tez niemiecki. Publikacja na przykład dokumentów w języku rosyjskim czy też chińskim była niemożliwa gdyż nie było nikogo w redakcji WikiLeaks kto znałby te języki. Końcówka książki poświęcona jest relacji autora z Julianem Assangem. Assange nie był łatwą osobą do współpracy. W pewnym momencie stracił zaufanie względem Daniela „Szmidta”. Panowie postanowili zerwać współpracę. Krótko po odejściu z WikiLeaks Daniel „Szmidt” założył swój własny projekt OpenLeaks. Bardzo ciekawa książka. Cieszę się że udało mi się na nią trafić.
lbadura - awatar lbadura
oceniła na 9 7 lat temu
Kalifat terroru Samuel Laurent
Kalifat terroru
Samuel Laurent
Świetna książka nie tylko dla zainteresowanych problematyką terroryzmu, ale dla każdego kto interesuje się polityką, historią, wojną i wszystkim tym co dzieje się obecnie na świecie. Pisana przyjaznym językiem, w sposób niesłychanie uporządkowany, omawia wyczerpująco (w każdym razie dla kogoś, kto w temacie nie jest dogłębnie obeznany a chciałby poszerzyć swoją wiedzę) sposób i zasady działania Państwa Islamskiego. Czyli m.in: - strukturę organizacji (ministerstwa, struktury regionalne, budżety ministerstw) - armię (dowódcy, piechota, oddziały pancerne, artyleria, strzelcy, wojsko przygraniczne, siły specjalne) - wymiar sprawiedliwości (sądy , sędziowie bazarów, sędziowie spraw ogólnych, sędziowie od uprawomocniania rzezi, sędziowie skarg) - wywiad (Amni, zadania Amni, wojna informatyczna, wywiad w służbie dżihadu, zamachy samobójcze) - finansowanie (ministerstwo finansów, ropa, przemyt starożytności, łupy, piasek w trybach mechanizmu) - wojnę medialną PI (propaganda, filmowe przeboje dżihadu, okrucieństwo: narzędzie werbunku i perswazji) - postać, historię i działania kalifa (wspinaczka Al-Baghadiego na szczyt, wskrzeszenie Państwa Islamskiego, niezależność, prawdziwe oblicze kalifa wg Al-Ka'idy) - żołnierzy Kalifatu, akty poddania, bezpieczeństwo Izraela, kolejne cele, schyłek Al-Ka'idy Muszę przyznać, że lektura budzi przerażenie. Od lat interesuję się polityką i historią, ale pojęcia nie miałam jak to wszystko jest zorganizowane! Szczególnie ciekawe są , według mnie, rozdziały omawiające kwestie oddziaływania PI na kraje Zachodu ze szczególnym uwzględnieniem Francji (tu oczywiście m.in. sprawa zaczadzonych dżihadem ochotników, a wśród nich również, niestety, kobiet...) oraz, porażający wręcz, rozdział o "systemie sprawiedliwości". Naprawdę, bardzo ciekawa, a zarazem smutna i wstrząsająca książka, polecam!
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 8 2 lata temu
Geniusz Żydów na polski rozum Krzysztof Kłopotowski
Geniusz Żydów na polski rozum
Krzysztof Kłopotowski
Książka jest intelektualną prowokacją. Świetna jej część to odniesienia do literatury i statystyk pokazujących w jaki sposób społeczność żydowska uzyskała dominującą pozycję w nauce, finansach czy kinie. To są bezsprzeczne fakty i warto się nad nimi pochylić. Warto wyciągnąć z nich wnioski i pracować nad naszym własnym sukcesem. Ta książka daje kopa do pracy nad sobą. Zupełnie inną sprawą jest, że autor podchodzi wręcz bałwochwalczo do kultury i tradycji żydowskiej. Można podziwiać umiłowanie wiedzy, pęd do innowacyjności i łatwość z jaką podchwytują idee. Jednak twierdzenie, że ich specyficzne podejście do moralności jest wartością samą w sobie pozwalającą przetrwać, bogacić się i świetnie prosperować jest naciągane. Jeżeli spojrzymy na ostatni wielki kryzys finansowy który zachwiał naszym światem w 2008 roku to był on wywołany przez instytucje i mechanizmy budowane od wielu lat przez żydowskie banki i instytucje, co zresztą przyznaje sam autor. Więc jeżeli chciwość i doprowadzenie do ruiny wielu ludzi, bo jesteśmy mądrzejsi i nam się należy jest przejawem tej moralności to ja dziękuję. Tego rodzaju moralność jest dla mnie mocno naciągana i dziurawa jak stare gacie. Autor myli się również powołując się na kulturę judeochrześcijańską. Nie ma czegoś takiego. Jest tradycja i kultura żydowska oraz kultura i tradycja chrześcijańska. Właśnie ze względu na wspomnianą wcześniej moralność jednak inna. Proponuję zapoznać się pamiętnikami Żydów z gett w Warszawie i Łodzi. Gdzie brat brata sprzedawał, gdzie policjant żydowskiej milicji w getcie budził większe przerażenie niż SS. Gdzie elita getta w Łodzi żyła wspaniale, rauty, przyjęcia, a biedota umierała, bo nie stać jej było na chleb, który był horrendalnie drogi właśnie dlatego, że król getta wprowadził własną walutę. Gdzie elita żydowska wydała na śmierć tysiące swoich dzieci i starców ratując siebie. Podkreślam, że są to relacje samych Żydów. W Izraelu obowiązuje prawo, które mówi - jeżeli Żyd stanie przed sądem w Izraelu oskarżony o zbrodnie wojenne, zdradę innych Żydów, posłanie współbraci do gazu i powie, że robił to dla ratowania siebie wychodzi z sądu niewinny. Jeszcze raz podkreślę, to nie jest moralność chrześcijańska i nie ma z nią nic wspólnego. Mam też żal do autora żyjącego tyle lat w Nowym Jorku, a jednak z polskim kompleksem. Nigdy tego nie zrozumiem. Może jako naród mamy IQ niższe niż nasi żydowscy bracia, których ratowaliśmy z pożogi tysiącami. Być może nie stworzyliśmy wielkich banków, być może nie zbudowaliśmy bomby atomowej, nie narzucamy trendów intelektualnych w USA, ale nie zamierzam mieć z tego powodu kompleksów. Jesteśmy jak Żydzi nie do zajechania. Powróciliśmy na mapę po wieku niewoli, wyszliśmy z komunizmu. Przetrwaliśmy potworną wojnę, która zabiła 1/3 naszych rodaków. Przetrwaliśmy czasy stalinowskie, gdzie żydowscy oprawcy mordowali kwiat polskiej inteligencji w świetle prawa. Nie muszę z tego powodu mieć kompleksów i nie dam się wpędzić w myślenie, że w związku z tym jestem gorszy. Śmieszy mnie kiedy autor podaje przykład elity jagiellońskiej, która cytuję z pamięci: "rozumiała swoje podrzędne miejsce i pozycję względem elity zachodu". Autor nie zna historii. W czasach Jagiellonów Polska była potęgą i to nie my patrzyliśmy na zachód, ale to na nas patrzono z zazdrością. Zmiana nastąpiła dużo później, po wielkich odkryciach geograficznych. Ale nie w czasach Jagiellonów! I na koniec jeszcze jedna uwaga. Żydzi i ich zdolności są imponujące. Jednak jest jeden kraj w którym nie powstała diaspora żydowska. Kraj gdzie żydowskość wtapia się w krajobraz, bo trafia nie tyle na równych sobie, co pod wieloma względami lepszych. Ten kraj to Chiny. Potęga, która po wielkim upokorzeniu wraca na arenę międzynarodową jako supermocarstwo i dziś rzuca wyzwanie zachodowi. Zachodowi gdzie dominuje elita żydowska. Jak skończy się to starcie? Mam wątpliwości czy sukcesem dla elit USA. Uczmy się od wszystkich, którzy tworzą ciekawe rozwiązania - od Finów - jak stworzyć nowoczesne, kształcące innowatorów szkolnictwo. Od Żydów jak rozpoznawać trendy w nauce. Od Chińczyków uczmy się cierpliwości, pracowitości i umiejętności wybierania własnej drogi bez oglądania się na innych. I przede wszystkim pozbądźmy się kompleksów!
tk1221 - awatar tk1221
ocenił na 6 7 lat temu

Cytaty z książki Mózg polityczny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mózg polityczny