rozwiń zwiń

Mity greckie

Okładka książki Mity greckie
Wanda Markowska Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry literatura piękna
237 str. 3 godz. 57 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1955-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1951-01-01
Liczba stron:
237
Czas czytania
3 godz. 57 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mity greckie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mity greckie



książek na półce przeczytane 270 napisanych opinii 125

Oceny książki Mity greckie

Średnia ocen
7,2 / 10
146 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
130
95

Na półkach:

Wysłuchałem tego w jak zwykle doskonałym wykonaniu Rocha Siemianowskiego. Słuchało się tego dobrze, historie były wciągające, choć czuć jednak, że to wydanie jest nieco okrojone z mitów. Przez co można odnieść wrażenie, że akcja i bohaterowie są upchnięci.

Wysłuchałem tego w jak zwykle doskonałym wykonaniu Rocha Siemianowskiego. Słuchało się tego dobrze, historie były wciągające, choć czuć jednak, że to wydanie jest nieco okrojone z mitów. Przez co można odnieść wrażenie, że akcja i bohaterowie są upchnięci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

298 użytkowników ma tytuł Mity greckie na półkach głównych
  • 207
  • 83
  • 8
74 użytkowników ma tytuł Mity greckie na półkach dodatkowych
  • 55
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Mity greckie

Inne książki autora

Okładka książki Baśnie z dalekich wysp i lądów Wanda Markowska, Anna Milska
Ocena 7,5
Baśnie z dalekich wysp i lądów Wanda Markowska, Anna Milska
Okładka książki Baśnie z całego świata Joan Aiken, Hans Christian Andersen, Adam Asnyk, Marcel Aymé, Orson Scott Card, Maria Górska, Carlo Gozzi, Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, Pierre Gripari, Wilhelm Hauff, Tove Jansson, Rudyard Kipling, Maria Krüger, Jeanne-Marie Leprince de Beaumont, Bolesław Leśmian, Wanda Markowska, Anna Milska, Charles Perrault, Aleksander Puszkin, Józef Ratajczak, Stanisław Supłatowicz, Oscar Wilde, Józef Wilkoń, Marie-Catherine d'Aulnoy
Ocena 7,4
Baśnie z całego świata Joan Aiken, Hans Christian Andersen, Adam Asnyk, Marcel Aymé, Orson Scott Card, Maria Górska, Carlo Gozzi, Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, Pierre Gripari, Wilhelm Hauff, Tove Jansson, Rudyard Kipling, Maria Krüger, Jeanne-Marie Leprince de Beaumont, Bolesław Leśmian, Wanda Markowska, Anna Milska, Charles Perrault, Aleksander Puszkin, Józef Ratajczak, Stanisław Supłatowicz, Oscar Wilde, Józef Wilkoń, Marie-Catherine d'Aulnoy
Okładka książki Polskie baśnie i legendy Adam Asnyk, Wanda Chotomska, Adolf Dygasiński, Stanisław Dygat, Maria Ekier, Antoni Józef Gliński, Hanna Januszewska, Jan Kasprowicz, Maria Konopnicka, Józef Ignacy Kraszewski, Maria Krüger, Beata Krupska, Joanna Kulmowa, Kornel Makuszyński, Wanda Markowska, Anna Milska, Gustaw Morcinek, Artur Oppman, Bronisława Ostrowska, Joanna Papuzińska, Włodzimierz Perzyński, Janina Porazińska, Henryk Sienkiewicz, Ewa Szelburg-Zarembina, Dorota Terakowska, Zofia Urbanowska, Kazimierz Władysław Wójcicki, Hanna Zdzitowiecka, Roman Zmorski
Ocena 7,7
Polskie baśnie i legendy Adam Asnyk, Wanda Chotomska, Adolf Dygasiński, Stanisław Dygat, Maria Ekier, Antoni Józef Gliński, Hanna Januszewska, Jan Kasprowicz, Maria Konopnicka, Józef Ignacy Kraszewski, Maria Krüger, Beata Krupska, Joanna Kulmowa, Kornel Makuszyński, Wanda Markowska, Anna Milska, Gustaw Morcinek, Artur Oppman, Bronisława Ostrowska, Joanna Papuzińska, Włodzimierz Perzyński, Janina Porazińska, Henryk Sienkiewicz, Ewa Szelburg-Zarembina, Dorota Terakowska, Zofia Urbanowska, Kazimierz Władysław Wójcicki, Hanna Zdzitowiecka, Roman Zmorski
Okładka książki Śpiew kolibrów. Baśń Indian z Peru Wanda Markowska, Anna Milska
Ocena 7,4
Śpiew kolibrów. Baśń Indian z Peru Wanda Markowska, Anna Milska
Okładka książki Księga papugi. Baśnie perskie Wanda Markowska, Anna Milska
Ocena 7,4
Księga papugi. Baśnie perskie Wanda Markowska, Anna Milska
Okładka książki Za siedmioma morzami, za siedmioma wyspami Wanda Markowska, Anna Milska
Ocena 7,1
Za siedmioma morzami, za siedmioma wyspami Wanda Markowska, Anna Milska
Wanda Markowska
Wanda Markowska
Polska pisarka, tłumaczka. Ukończyła studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego- studiowała polonistykę i filologię klasyczną. W latach 1939–1941 pracowała w Bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Po wojnie została redaktorką Wydawnictwa Książka w Łodzi. Od 1949 r. mieszkała w Warszawie. Debiutowała w 1945 r. jako publicystka. Jest autorką publikacji o tematyce historycznej i historyczno-literackiej (m.in. Literatura polska epoki odrodzenia, Mity Greków i Rzymian, Adam Mickiewicz). Wydała, wspólnie z Anną Milską, wiele zbiorów baśni różnych narodów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętniki Jan Chryzostom Pasek
Pamiętniki
Jan Chryzostom Pasek
„Pamiętniki Paska” to rzecz kapitalna, z kilkoma zastrzeżeniami. Jest to swoiste antidotum na satyryczne uproszczenia serialu "1670": pozwala zobaczyć, że XVII wieku naprawdę istniał ten typ mentalności, ale w dużo bogatszej, bardziej zniuansowanej formie. Pasek nie jest głupcem z komedii np. Fredry — on jest szlachcicem z całym światopoglądem swojej epoki, z jego wartościami, a także z wszystkimi ograniczeniami tamtych czasów. Czytając jego zapiski można szybko zorientować się, że wiele elementów ówczesnej mentalności wciąż rezonuje w naszym społeczeństwie - i ja myślę, że to bardzo dobrze. Podobnie gdy czytasz nieco bardziej swojskie czy "wyluzowane" fraszki Kochanowskiego - masz wrażenie że można by razem usiąść przy piwku i mniej lub bardziej swobodnie porozmawiać. Ważna uwaga - najlepiej czyta się końcówkę książki, gdzie jest więcej zabawnych sytuacji, najtrudniej przebrnąć przez mowy i listy, gdzie Pasek popisuje się swoją znajomością Łaciny i cytatami z Cycerona czy Owidiusza - całe strony pisane łaciną (!) A wracając do trunków - co pił Pasek? Petercymenty, miód pitny (z imbierem i gwoździkami - zresztą faktycznie goździki przypominają gwoździe:)) oraz piwo. A co to takiego "petercyment"? To zniekształcona nazwa - taka bardziej zniemczona - czy zholenderyzowana wina szczepu Pedro Ximénez - a więc szczepu białych winogron z Andaluzji, z którego robiono (i nadal się robi) bardzo słodkie wina, najczęściej wzmacniane, o smaku suszonych winogron, fig, miodu i karmelu. A więc hiszpańskiej Malagi! Zastanawiające że w notatkach Paska pili malagę, a nie pili win z Węgier. Może dlatego, że w tych czasach doszło do najazdu węgierskiego i miano do Węgrów uraz/ ewentualnie istaniały utrudnienia handlowe? Zawsze było dużo o "węgrzynach'; a tu nic. Brak win węgierskich u Paska mógł wynikać z utrudnień handlowych i niechęci do Węgier (Siedmiogrodu) po walkach z Rakoczym, a Malaga / „petercyment” była po prostu dostępniejsza, modniejsza i bardziej egzotyczna. Co pięknie pokazuje, że Rzeczpospolita XVII wieku była bardziej „miodowo-morska” niż „winna”. Był tez i teatr, choć nieco inaczej to wyglądąło niź dzisiaj :) Słynny incydent, który opisął Pasek, wydarzył się około 1660 r., gdy w Warszawie występowała francuska trupa teatralna, która odgrywałą sceny triumfu nad cesarzem niemieckim. Był to tak zwany theatro publico -czyli plenerowy. Dla sarmackiej szlachty, wychowanej na husarskich ideałach i nabożeństwach, te przedstawienia — gdzie „król francuski” i „cesarz niemiecki” byli postaciami scenicznymi, nierzadko ośmieszanymi — wyglądały jak bluźnierstwo i polityczna kpina. No i, jak to w barokowej Polsce bywało — zamiast napisać list protestacyjny, chłopaki wzięli łuki i postanowili zrobić recenzję po swojemu. Krótko mówiąc dla wielu aktorów był to ostatni występ. Nie bez znaczenia był fakt, że Francuzów zwyczajnie nie lubiano, a były to czasy gdy stronnictwa profrancuskie mocno lansowały kandydatów na tron z tego pańśtwa (Kondeusz, Walezy, Lotaryńczyk, etc.) Po całym zdarzeniu szukano winnych śmierci aktorów, a Pasek cytuje sceny ze swojego komicznego przesłuchania: WśćM. MPan skąd jedziesz?« Powiedam: »Z Warszawy«. »Kiedyś Wść wyjechał?« Powiedam: »Po śmierci cesarza chrześcijańskiego i krola francuskiego«. :)— »Patrzałeś Wść na to, kiedy się to stało?« — »Patrzałem«. »Co za osoba był, ktory najpierwej do cesarza strzelił?« Powiedziałem: »Taki, jako Wść i jako ja«. Rzecze, śmiejąc się: »Czy i nie Wść sam?« Odpowiem: »Wszak tam strzelono z łuku, a jam tu bez sahajdaku przyjechał«. Rzecze: »Choćby i Wść i ktokolwiek to uczynił, ma od Pana Boga odpust za to, że się ujął o takie srogie scandala, i krol J-oMść w oczy tylko krolowej kondolencyą czyni, a w sercu z tego się śmieje«. Naśmiawszy się tedy z owego dyalogu, nacieszywszy, wypili beczkę piwa gospodarzowi i drugą, i pojechali. Toto taką Francuzowie mieli w Polszcze powagę za Ludowiki... No komiczne, nieprawdaż? „Kto strzelił pierwszy?” — „Taki, jako Wść i jako ja.” Czyli: wszyscyśmy tacy sami, po co drążyć, panie bracie! A potem jeszcze ten genialny komentarz żołnierza: „Choćby i Wść to uczynił, ma od Pana Boga odpust, że się ujął o takie srogie scandala.” — czyli: dobrze zrobiliście, żeście tych Francuzów postraszyli, Pan Bóg Wam to policzy na plus! I wreszcie — beczka piwa jako zwieńczenie przesłuchania! To już czysty Sarmacki Monty Python. Miay tez miejsce wojny domowe jak rokosz Lubomirskiego. I Pasek tez świetnie to opisał w kapitalnym fragmencie o tym, jak ludzie mieli dość tej wojny i „tańca gonionego" między królem a rokoszanami, podwodów, kontrybucji, prowiantów, kwater, i innych kontyngentów dla wojsk. W skrócie: "Utęskniło się też krolowi na miejscu i mowi do swoich: »Nie byłoby też tu gdzie przejechać się do szlachcica ktorego, bo już uprzykrzyło się na miejscu kilka niedziel siedzieć«. Rają mu to tu do tego, to d[o t]ego, o dwie mili, o trzy od miejsca. Krol rzecze: »Ale ja chcę blisko kędy, żeby powrocić na wieczerzą«. Ozwie się ktoś: »Jest tu, Miłościwy krolu, szlachcic polityczny, pan Sułkowski; zaraz pod obozem mieszka, będzie rad Waszej KMści«. Kazał się tedy krol nagotować, pojechał i z krolową. Nie wiemy o niczym, napijamy się piwka, karty grają — bom i ja tam był, gdyż to dobry przyjaciel ojca mego i moj — żołnierzow też kilkanaście; aż wchodzi sługa: »Krolestwo IchMść do WM. MPana jadą, jeżeli w czym nie przeszkodzą?« Porwie się gospodarz: »Będę rad panu memu miłościwemu, proszę i z ochotą czekam«. Słyszę, kiedy sama rzekła: »Będęć ja tobie rada! Dyjabeł w tobie, poczekaj jeno!« Ale nie wiedzieli, na co to mowiła. Powypadali tedy wszyscy, a krol jeszcze był opodal. Skoro już wjeżdża we wrota konno, a krolowa jeszcze karetą na zadzie była, aż mię pyta Sułkowska: »Moj złoty, pokażże mi, ktory to tu krol, boć ja go jeszcze nie znam. Wiem, że po niemiecku chodzi, ale to tu kilka Niemcow: nie wiem, ktory«. Ja tedy, nie wiedząc, na co pyta, że »ten to, co między tymi dwiema na takim koniu«. Dopiero owa, przybliżywszy się przeciwko niemu, klęknie, ręce złożywszy ku niebu podniesie i mowi: »Panie Boże sprawiedliwy! — krol, co już miał zsiadać, zatrzymał się — jeżeliś kiedykolwiek rożnymi plagami karał złych i niesprawiedliwych krolow, wydziercow, szarpaczow, krwie ludzkiej niewinnej rozlewcow, dziś pokaż sprawiedliwość twoję nad krolem Janem Kazimierzem, żeby pioruny na niego z jasnego nieba trzaskały, żeby go ziemia żywo pożarła, żeby go pierwsza kula nie minęła, żeby wszystkie owe, ktore dopuściłeś na Faraona, jego dotknęły plagi za te wszystkie krzywdy, ktore my, ubodzy ludzie, cierpiemy i całe krolestwo!« Mąż jej gębę zatyka, a ona tym bardziej mastykuje. Krol nazad do wrot; gospodarz skoczy, prosi, strzemienia się chwyta. »Żadnym sposobem; złą macie żonę, panie, nie chcę, nie chcę!« Pojechał; potkał się z krolową: »Nawracaj, nic tu po nas«. Przyjechawszy do Rawy, krol w śmiech, krolowa w gniew: »A, kazałabym ją tak!« Krol rzecze: »Nie trzeba tak, niech się ukrzywdzony przynajmniej tym ucieszy, co się nagada. Ale, dla Boga, niech kto oznajmi Lubomirskiemu, żeby się z nami przeprosił, boć już nas o tę wojnę i baby konfundują«. Stąd kolejna kopalnia wiedzy: nawet jeśli Jan Kazimierz mówił po polsku, dla zwykłego szlachcica czy żony gospodarza był „Niemcem” z kilku powodów: ubiór – król nie nosił typowego sarmackiego stroju, nie miał kontusza, pasów, buńczuka przy boku itp., fryzura / golenie – Sarmaci mieli swoje charakterystyczne wąsy i fryzury; król był „po zachodniemu”, czyli "Niemiec". I ta bezcenna wiązanka wymierzona w zaskoczonego króla, któremu białogłowa "jasną cholerą w oczy zaświeciła" parafrazując Mostowicza. Długo bym mógł jeszcze pisać o Pamiętnikach, ale resztę zostawiam dla tych, którzy chcieliby jednak sami zmierzyć się z oryginałem. Na zachętę kilkanaście zabawnych fragmentów w sekcji "cytaty". No i jeszcze przecież jest tu kapitalna historia o udomowionej wydrze imieniem "Robak" - która spała w pościeli i łowiła ryby na komendę, a sama jadła tylko te upieczone i przyprawione pietruszką. Polecam.
Dupczek - awatar Dupczek
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii Marian Brandys
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii
Marian Brandys
Cóż za sympatyczna książka! Otrzymana z okazji ukończenia przedszkola jakieś pięć dekad temu, przeleżała na półce, by teraz stać się miłą niespodzianką. Sięgnęłam po nią bez specjalnego zapału gdyż od zawsze budziła moją nieufność ze względu na czas, w którym została napisana - lata 60-te, pełny PRL. A tu spotkało mnie prawdziwe zaskoczenie! Marian Brandys i jego afrykańska przygoda okazali się lekturą przyjemną, ciekawą, dowcipną i pouczającą. Jego reporterskie przygody w Egipcie, Sudanie i Abisynii, w których towarzyszyli mu: apodyktyczny handlowiec (a zarazem dawny, szkolny kolega) - Paweł oraz wiecznie marudzący, nieznośny i nietaktowny referent ambasady polskiej – komiczny pan Bieganek – to lektura, którą czyta się z uśmiechem na ustach, mimo, że pośród zabawnych i ciekawych perypetii autor poruszył tutaj też tematy bardziej bolesne i poważne jak na przykład angielskie bestialstwa w Sudanie w okresie kolonizacji. Co czyni książkę dla współczesnego czytelnika jeszcze ciekawszą to fakt, że podróż autora miała miejsce dawno temu, gdy realia życia w tamtych krajach wyglądały zupełnie inaczej niż obecnie. Sam sposób podróżowania oraz zwiedzania również – wspomnę tu choćby o rzeczy zupełnie dziś nie do pomyślenia - turysta mógł sobie pościągać ze ściany i poprzymierzać eksponaty w muzeum...:). Jedyną wadą książki jest fakt, że zamieszczone w niej zdjęcia są tragicznej jakości – niestety, w PRL, w latach 70-tych było to zupełnie normalne, co widać również w wydawanych wtedy książkach Arkadego Fidlera. Warto też zaznaczyć, że książka jest całkowicie pozbawiona socjalistycznego bełkotu, w owych czasach wszechobecnego. To po prostu naprawdę świetna lektura! Przewidziana w zasadzie dla młodzieży, według mnie będzie świetna dla czytelnika w każdym wieku – kto znajdzie w bibliotece lub antykwariacie, niech się nie waha:).
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Słownik symboli Władysław Kopaliński
Słownik symboli
Władysław Kopaliński
Zachwyca. Bogactwem cytatów, odniesień do literatury, filozofii. Co rusz to można tu spotkać cytaty z Szekspira, Izajasza, Hioba, ale i Dantego, Nietzschego, Goethego, z eposu o Gilgameszu, i naszych np. Kochanowskiego. Jedno hasło można czytać i czytać. Przeważają odniesienia do kultury judeo-chrześcijańskiej, która stanowi fundament naszej kultury, ale można też znaleźć echo innych cywilizacji. Indyjskiej w moim odczuciu zbyt słabe. Nie znalazłam tu cytatów z Mahabharaty, czy Upaniszad, Rygwedy. Być może są, ale nie aż tak wiele, bym na nie trafiła. Brakuje mi tego. Co prawda mam Mity i symbole w indyjskiej sztuce i kulturze Heinricha Zimmera, ale ciekawie byłoby przeczytać o tym więcej w kontekście różnych kultur. I właśnie w ujęciu Kopalińskiego. Niestety jednak nawet w takich hasłach jak ogień, czerwień, taniec, czy tygrys kojarzonych też z Indiami nie ma żadnych odniesień. Znalazłam je natomiast w związku z takimi hasłami jak: 3 Trójka symbolizuje bóstwo, świętość, swastykę, światło, Słońce, ogień, medytację. W hinduizmie Trimurti to Brahma -Stwórca, Wisznu-Życie i Śiwa - Śmierć. 4 Czwórka to symbol Wszechświata materialnego. W hinduizmie i buddyzmie Lokopala to poruszający się na słoniach strażnicy czterech stron świata: Indra panujący nad wschodem, Waruna - nad zachodem, Jama - nad południem i Kubera - nad północą. W buddyzmie obowiązują cztery prawdy: życie jest cierpieniem; pragnienie i chęć życia są źródłem cierpienia; pokonanie pragnień kończy cierpienie; i kończy cykl reinkarnacji. BIAŁY Na Wschodzie bywa kolorem żałoby i śmierci, kolorem całunu. Białość łączy się z absolutem, z początkiem i końcem, stąd często stosowana w ceremoniach narodzin, wtajemniczenia, ślubu i śmierci. "Oznacza nieobecność lub sumę barw". BLIŹNIĘTA Mitra i Waruna - w mitologii indyjskiej para bogów, których wzywa się łącznie. Mitra reprezentuje związek między człowiekiem a człowiekiem, a Waruna - związek między bóstwem a człowiekiem. Rama i Lakszman to w indyjskim eposie "Ramajana", przyrodni bracia, pierwszy jest królem, wcieleniem cnoty, czczonym w Indiach jako awatar boga Wisznu. Aświnowie - to bóstwa wedyjskie. Przedstawiają sobą gwiazdę zaranną i wieczorną wędrujące w orszaku słońca po niebie. Brakuje mi bliźniąt spośród pięciu braci Pandawów z "Mahabharaty". DOLINA w Indiach północno-zachodnich symbolizuje szczęście. Kaszmir słynie z Doliny Szczęścia, które budzi doświadczane w tym miejscu uczucie oddzielenia od reszty świata. DRZEWO w tradycji indyjskiej odwrócone korzeniami do góry przedstawia Kosmos; korzeniami wysysa ono z nieba moc Słońca i światła duchowego, oddając je w postaci liści opadających na ziemię; Wg Upaniszad gałęzie tego drzewa to ogień, woda, ziemia i powietrze. Figowiec pagodowy jest symbolem wiedzy duchowej, wszechświata i Trimurti (trójcy bogów Śiwy, Wisznu i Brahmy) - to drzewo określa całość Wszechświata i sytuację człowieka w świecie; w niektórych miejscach w Indiach drzewa są obiektem kultu, związanego z nadzieją na potomstwo; drzewo to też znak wiecznego odradzania się; zrzucając liście umiera częściowo trwając jako całość; iglaste - symbolizuje wiecznego ducha i nieśmiertelność. LOTOS Kwiat otwarty ku słońcu, znak medytacji, dążenia do spokoju, prawdy absolutnej, nirwany. Lotos jest też symbolem Koła Życia, nieustającego cyklu narodzin, życia i śmierci. W mitologii indyjskiej z pępka Wisznu wyrasta lotos ruchomy zmienny Wszechświat zrodzony z nieruchomej centralnej siły Słońca. Lotos jest też atrybutem żony boga Wisznu Lakszmi, bogini pomyślności. Brahmę, boga stwórce przedstawia się na liściu lotosu, Buddę na jego kwiecie. Lotos dla Wschodu jest odpowiednikiem symbolu róży i lilii dla Zachodu. "Lotos 5-płatkowy symbolizuje narodziny, wtajemniczenie, małżeństwo, odpoczynek po pracy, zgon. 8-płatkowy - harmonię kosmiczną. 1000-płatkowy - ogół objawień duchowych". "Om mani padme hum (sankryt) - Om, klejnot jest w kwiecie lotosu, amen - mantra oznaczająca nirwanę utajoną w realnym świecie". To formuła mistyczna lamaistycznego buddyzmu (bezustanna modlitwa lub zaklęcie). MAŁPA W mitologii indyjskiej Hanuman to boska małpa o czerwonej twarzy, czczona w postawie stojącej. Pojawia się w eposie "Ramajana" jako wzór bohaterskiej przyjaźni okazanej Ramie, awatarowi Wisznu. MOTYL w buddyzmie jest atrybutem Buddy. OBOJNAK Indyjski lingam, symbol falliczny przedstawiany razem z swym żeńskim odpowiednikiem joni reprezentuje prasiłę, światło z którego promieniuje życie". ODDECH Tchnienie, Atman (sanskryt: dusza, jaźń, Najwyższy Duch, Jaźń Uniwersalna) to sedno osobowości człowieka, niezmienne w cyklu reinkarnacji. "Oddychanie w ćwiczeniach jogi (pranajama- kontrola oddechu), prowadzi do samadhi, stanu koncentracji doskonałej, kiedy organizm wchłania nie tylko powietrze, ale i światło słoneczne. Trudności w oddychaniu symbolizują trudności w przyswajaniu zasad ducha i Kosmosu". OKO "Wszechwidzące "oko świata" (Słońce) to także indyjski bóg ognia Agni i Budda." PAW - "kontrast między świetnymi pozorami a szpetną treścią"; "paw płacze patrząc na swe nogi", zgodnie z indyjską legendą paw stracił swoje równie piękne jak upierzenie nogi zamieniając się na czas konkursu tanecznego na nogi z przepiórką; konkurs się skończył, a przepiórka uciekła na pawich nogach. Paw jest symbolem Indii, ptasim godłem Indii, tak jak Polski orzeł i bocian. SŁOŃ A architekturze hinduskiej używa się figury słonia jako podpory (kariatydy), bo w mitologii indyjskiej na słoniu wspiera się świat.jawi się jako symbol ziemi o strukturze kosmosu - kula wsparta na czterech słupach. Występuje w hinduizmie w postaci słoniowogłowego boga Ganeśa, syna Śiwy i Parwati, pana początku i wejścia, tego, kto usuwa przeszkody, kto troszczy się o literaturę i naukę. Bywa wierzchowcem bogów (Indry) i królów. W buddyzmie Mahajanie bodhisattwa symbolizujący uprzejmość i szczęście dosiada trój- lub sześciogłowego słonia. Słoń odgrywał rolę w walkach między innymi z Aleksandrem Macedońskim podczas jego najazdu na Indie. Zgodnie z legendą Budda pod postacią białego słonia wszedł w łono swej matki Mai. SWASTYKA (sanskryt: svastika- tworzący dobrobyt; svasti-powodzenie, su-dobrze, asti - on jest) - znak dobrobytu i pomyślności u hindusów, buddystów i dżinistów. U dżinistów swastyka symbolizuje cztery możliwe miejsca odrodzenia się duszy: w świecie zwierząt, roślin, w piekle, w ludziach i duchach. Swastyka u buddystów oznacza Buddę, to obraz Koła Prawa obracającego się wokół nieruchomego Centrum. TRÓJZĄB to atrybut hinduskiego boga Śiwy. Poszczególne zęby oznaczają "przeszłość, teraźniejszość i przyszłość lub stawanie się, istnienie i przemijanie". WĄŻ Wąż Kundalini (z sanskrytu o Kali "ozdobiona kolczykami"). Według Tantra-jogi przedstawia on sobą energię kosmiczną, pociąg seksualny, umiejscowioną u podstawy kręgosłupa człowieka. Tatra -joga dąży do przebudzenia w człowieku węża Kundalini i rozciągnięcia go w górę aż do ośrodka siły duchowej,który znajduje się tuż pod czaszką. Fascynująca książka. Kopalnia i studnia wiedzy jednocześnie. Boleję jednak, że mam ją w klejonym wydaniu, więc coraz częściej mam w ręce nie tylko książkę, ale i pojedynczą kartkę.
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na 8 8 lat temu
Pan Tadeusz XIII Księga (noc poślubna Tadeusza i Zosi) Aleksander Fredro
Pan Tadeusz XIII Księga (noc poślubna Tadeusza i Zosi)
Aleksander Fredro
„XIII Księga Pana Tadeusza” to nietypowy, nieco kontrowersyjny utwór przypisywany Aleksandrowi Fredrze, choć wielu badaczy skłania się ku Włodzimierzowi Zagórskiemu jako prawdopodobnemu autorowi. Ten satyryczny, czasem wręcz rubaszny dodatek do narodowej epopei Adama Mickiewicza oferuje czytelnikom zupełnie nowe spojrzenie na literackie kanony – pełne humoru, przymrużenia oka i poetyckiej swobody. Z właściwym sobie poczuciem humoru autor „XIII Księgi” wprowadza nas w noc poślubną Tadeusza i Zosi, przedstawiając ją w sposób, który znacznie odbiega od klasycznego, poważnego tonu, jakiego można by się spodziewać po „Panu Tadeuszu”. Styl Mickiewicza został tu zachowany, choć jest nasycony bezpośredniością, która nie stroni od wulgaryzmów, a nawet ociera się o groteskę, co sprawia, że całość czyta się z szerokim uśmiechem na twarzy. „XIII Księga” to swoisty „fan fiction” XIX wieku, będący wyrazem buntu przeciwko nadmiernemu patosowi i powadze, które w Polsce często otaczają narodowe dzieła. Obcując z tym tekstem, dostrzegamy, jak ożywcza i potrzebna jest taka satyra w świecie pełnym wzniosłości, pomnikowych postaci i wydarzeń opisywanych z najwyższą powagą. Dla wielu czytelników, szczególnie tych, którzy „Pana Tadeusza” znają głównie z lekcji języka polskiego, ten dodatek jest jak świeży powiew w historii, którą znali na pamięć, lecz której nigdy nie widzieli od tej „swobodniejszej” strony. Co ciekawe, „XIII Księga” zyskała status kultowy i, jak dowodzą liczne anegdoty, krążyła przez dekady wśród młodych czytelników jako nieco nieoficjalna, lecz fascynująca część „Pana Tadeusza”. Dla wielu była ona swoistym „podziemnym” odkryciem, czymś, co nie figuruje na liście lektur, a jednak fascynuje i bawi. Czytając tę wersję losów Tadeusza i Zosi, można dostrzec, że autor umiejętnie operuje stylem Mickiewicza, zachowując oryginalny rytm trzynastozgłoskowca, ale podając treści, których w klasycznej epopei trudno się spodziewać. To połączenie powoduje, że czytelnik, raz po raz parska śmiechem, czytając opisy, które utrzymują Mickiewiczowską formę, lecz zaskakują treścią. Ten nieco zuchwały zabieg literacki w ciekawy sposób łączy powagę narodowej epopei z lekkością, tworząc rozrywkę w najlepszym wydaniu, choć zdecydowanie skierowaną do dojrzałego odbiorcy. „XIII Księga” z pewnością nie jest dla każdego; jej humor, jak i dosadny język, balansują na granicy dobrego smaku, co jednych rozbawi do łez, a innych być może zgorszy. Zaletą tego tekstu jest jednak nie tylko komizm, ale również to, jak doskonale wpisuje się w konwencję literackiego żartu, który ma na celu przypomnieć, że nawet wielcy literaci byli ludźmi z poczuciem humoru i mieli świadomość ówczesnych obyczajów. Warto zwrócić uwagę, że ten nieco frywolny ton pozwala na odświeżenie wizerunku postaci z „Pana Tadeusza”, którzy w wersji Mickiewicza wydają się często nazbyt idealizowani, pozbawieni wad, z przywarami ledwie wspomnianymi. Tutaj natomiast widzimy Tadeusza i Zosię jako parę zwykłych ludzi, których związek nie jest wolny od cielesności i emocji. Ten zabieg pozwala również spojrzeć na narodowe dzieło z większym dystansem, jako na coś, co może być również źródłem satyry, a nie jedynie podniosłej refleksji. Zważywszy na epokę, w jakiej powstała „XIII Księga”, jest ona także dowodem, że humor, a nawet zuchwałość w literaturze istniały także w XIX wieku. W tamtym czasie pisanie o erotyce, szczególnie w kontekście narodowych dzieł, było swoistym tabu, więc popularność i trwanie tego utworu w świadomości kolejnych pokoleń świadczą o jego nietuzinkowym charakterze. Satyra ta jest więc zarazem aktem odwagi, co nadaje jej dodatkowego smaczku. Podsumowując, „XIII Księga Pana Tadeusza” jest wyjątkowym przykładem literackiego żartu, który bawi, ale też intryguje. Wspaniale nadaje się do czytania w kameralnym, przyjacielskim gronie, bo radość z odbioru jest wtedy o wiele większa – tekst ten aż prosi się o wspólne chichoty, co sprawia, że choć to „księga”, to i tak nabiera kameralnego, intymnego charakteru. Warto znać ten tekst jako ciekawostkę literacką, która przełamuje wzniosłość „Pana Tadeusza” i pozwala spojrzeć na narodową epopeję z dystansem, lekkim uśmiechem i świadomością, że nawet XIX-wieczni autorzy potrafili stworzyć dzieło, które bawi, zaskakuje i na długo pozostaje w pamięci.
Bob - awatar Bob
ocenił na 8 1 rok temu
Mitologia Greków i Rzymian Zygmunt Kubiak
Mitologia Greków i Rzymian
Zygmunt Kubiak
Co tu dużo mówić - jestem absolutnie oczarowany i nie wiem nawet od czego zacząć. Znajomość kultury europejskiej, a zwłaszcza jej literatury, nie jest możliwa bez znajomości mitologii Greków i Rzymian. Można by o tym napisać nie tylko esej, ale i wiele książek (co zresztą robiono). I o ile w szkole zdobywamy co nieco podstawowych wiadomości o mitach, to ta wiedza zdecydowanie domaga się pogłębienia. Czyta się Parandowskiego, który jest rzeczywiście mitologią skrojoną na potrzeby szkolne. Parandowski stara się stworzyć spójną opowieść, przystępną dla piętnastolatków. Ale to niemożliwe bez dokonania drastycznych uproszczeń i w rezultacie możemy wyrobić sobie dość mętny, jeśli nie fałszywy obraz greckiej (i rzymskiej) mitologii. I wtedy wchodzi Kubiak - cały na biało. To pozycja dla bardziej dojrzałego i ambitniejszego czytelnika, lektura wymagająca, ale i arcyciekawa. Autor zanurza swoje dzieło w szerokim kontekście starożytnej kultury - stara się przybliżyć genezę mitów na tle faktów historycznych i odkryć archeologicznych. Od początku przedstawia nam źródła, z których czerpiemy wiedzę o wierzeniach antycznych ludów. Następnie, z warsztatową precyzją i uczciwością wytrawnego filologa, daje nam solidny wykład mitologii - od teogonii, przez opowieści o władcach Olimpu, po dzieje heroiczne i rzymską adaptację. Dowiadujemy się kim byli autorzy, od których czerpiemy wiedzę o prastarych wierzeniach, oraz dlaczego mity docierają do nas w różnych wariantach. A także, czego nie wiemy (i jak wiele musimy rekonstruować na podstawie strzępów dostępnych informacji). To napisawszy, muszę jeszcze dodać, że język autora to polszczyzna najwyższej próby - uczona, bogata, ale zrozumiała dla przeciętnego zjadacza chleba (jeśli się trochę wysili). Należy się 10 gwiazdek i na pewno ta książka zostanie ze mną na dłużej.
melizmat - awatar melizmat
ocenił na 10 3 miesiące temu
Pamiątki Soplicy Henryk Rzewuski
Pamiątki Soplicy
Henryk Rzewuski
Co prawda zastrzega się, żeby gawęd szlacheckich napisanych przez Henryka Rzewuskiego nie traktować jak dokumentu epoki, powstały wszakże już w XIX w. i mają pastiszowy charakter, ja jednak mam podejrzenie, że panowie bracia, których sylwetki odmalowano na kartach tego dzieła, mogą mieć coś wspólnego z rzeczywistymi postaciami z ostatnich lat I Rzeczypospolitej. Niestety – i stwierdzam to z niekłamaną przykrością – niewiele mają wspólnego ze mną i moim zdaniem z innymi mieszkańcami III RP, innymi słowy, kiedy czytałem „Pamiątki Soplicy”, to tak jakbym czytał o kosmitach, a nie (kulturowych) antenatach dzisiejszych Polaków. Niektórzy co prawda zdają się dostrzegać w naszej kłótliwości czy antypaństwowym usposobieniu pobrzmiewające echo tej dawnej Polski, ale według mnie to za mało, żeby zobaczyć tu ścisłą więź czy dziedzictwo. Na poziomie charakterów, obyczajowości, życia codziennego są to nam ludzie nie mniej obcy niż Papuasi. Skłonność do afektu, nieskrępowane mazgajstwo, ryczenie wniebogłosy, fanfaronada, opowiadanie farmazonów – przejawy tego wszystkiego co prawda da się odnaleźć w praktyce politycznej, bo tę wymusza demokratyczny teatr, ale to tyle. Nade wszystko panów braci cechowała żarłoczna wręcz towarzyskość, i to ona zdaje się oddzielać nas od nich bardziej niż wszystko inne. Panowie ci przytłoczyli mnie, chociaż miałem z nimi czysto korespondencyjny, fikcyjny kontakt, a co by się stało, gdyby przyszło mi naprawdę spędzić w ich towarzystwie pięć minut? Myślę, że dostałbym zawału albo wylewu.
Bezecny_pełzacz - awatar Bezecny_pełzacz
ocenił na 6 3 miesiące temu

Cytaty z książki Mity greckie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mity greckie