Miejsce jest oznaczone jajkiem

Okładka książki Miejsce jest oznaczone jajkiem
Amy TimberlakeJon Klassen Wydawnictwo: Mamania Cykl: Skunks i Borsuk (tom 2) literatura dziecięca
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Cykl:
Skunks i Borsuk (tom 2)
Tytuł oryginału:
Egg Marks the Spot (Skunk and Badger 2)
Data wydania:
2022-02-16
Data 1. wyd. pol.:
2022-02-16
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366997837
Tłumacz:
Barbara Łukomska
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miejsce jest oznaczone jajkiem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miejsce jest oznaczone jajkiem

Średnia ocen
7,8 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
435
331

Na półkach:

Ocena o jeden w górę, bo ten tom był o wiele lepszy. Może dlatego, że akcja działa się w różnych miejscach i nie kręciła tylko wokół Borsuka i Skunksa, którzy są zupełnymi przeciwieństwami. Podziwiam Borsuka za jego anielską cierpliwość. „Miejsce jest oznaczone jajkiem” rzeczywiście miało to jajko, ale nie takie zwykłe, bo z niespodzianką w środku! Jest też czarny charakter - Rybson - i robi on wszystko, by swojemu kuzynowi Borsukowi tylko życie uprzykrzyć. A zaczęło się wszystko od tego, że Skunks dostawał niedzielną gazetę bez jednego i najważniejszego dodatku. Elementy te składają się na naprawdę przyjemny drugi tom książki z nietypowym duetem i kurami. Niezmiennie kocham ilustracje, mam wrażenie, że są jeszcze lepsze! Polecam!

Ocena o jeden w górę, bo ten tom był o wiele lepszy. Może dlatego, że akcja działa się w różnych miejscach i nie kręciła tylko wokół Borsuka i Skunksa, którzy są zupełnymi przeciwieństwami. Podziwiam Borsuka za jego anielską cierpliwość. „Miejsce jest oznaczone jajkiem” rzeczywiście miało to jajko, ale nie takie zwykłe, bo z niespodzianką w środku! Jest też czarny charakter...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

36 użytkowników ma tytuł Miejsce jest oznaczone jajkiem na półkach głównych
  • 27
  • 9
12 użytkowników ma tytuł Miejsce jest oznaczone jajkiem na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Miejsce jest oznaczone jajkiem

Inne książki autora

Okładka książki Kamień, papier, gryzonie Jon Klassen, Amy Timberlake
Ocena 7,0
Kamień, papier, gryzonie Jon Klassen, Amy Timberlake
Okładka książki Tajemnica Świętego Mikołaja Mac Barnett, Jon Klassen
Ocena 8,2
Tajemnica Świętego Mikołaja Mac Barnett, Jon Klassen
Okładka książki Laszlo boi się ciemności Jon Klassen, Lemony Snicket
Ocena 7,5
Laszlo boi się ciemności Jon Klassen, Lemony Snicket
Okładka książki Skunks i Borsuk Jon Klassen, Amy Timberlake
Ocena 7,0
Skunks i Borsuk Jon Klassen, Amy Timberlake
Okładka książki Sam i Dave kopią dół Mac Barnett, Jon Klassen
Ocena 7,4
Sam i Dave kopią dół Mac Barnett, Jon Klassen
Okładka książki Pax Jon Klassen, Sara Pennypacker
Ocena 7,8
Pax Jon Klassen, Sara Pennypacker
Jon Klassen
Jon Klassen
Kanadyjski ilustrator i animator
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Marius, magia i Wilkołaczka Liisi Reeli Reinaus
Marius, magia i Wilkołaczka Liisi
Reeli Reinaus
Marius wraz z rodziną przeprowadza się do małej estońskiej wsi na skraju lasu. Dwunastoletniemu chłopcu niełatwo odnaleźć się w nowym środowisku. Nieznajome twarze, nazwiska oraz otoczenie rozsianych przysiółków sprawiają, że chłopiec czuje się zagubiony i osamotniony. Szwenda się po okolicy, z ciekawością zachodzi do lasu. Spotyka tam dziewczynkę – Liisi, z którą wymienia kilka zdawkowych zdań, a która na odchodne zapewnia go, iż nigdy nie zostaną przyjaciółmi. Gdy zaintrygowany spotkaniem opowiada o nim znajomym w klasie, ci nabierają wody w usta tłumacząc się, że dziewczynka nie chodzi do szkoły, że jest dziwna jak i miejsce, w którym mieszka. Jaką tajemnicę skrywa? Czy Mariusowi uda się przełamać tabu i zmowę milczenia, ciążące nad wioską? Co wyniknie z tych prób? Marius, magia i wilkołaczka Liisi to porywająca opowieść o odmienności, której się boimy. Reeli Reinaus kreuje dwa odmienne światy: realistyczny i fantastyczny, których to zderzenia bohaterowie się najbardziej obawiają. Przedstawicielami świata realnego jest grono szkolnych przyjaciół wraz z nowoprzybyłym Mariusem. Świat fantasmagorii reprezentuje strażniczka lasu – Liisi. Paczka szkolnych kamratów żywi się plotkami dotyczącymi zarówno dziewczynki jak i otoczenia, które jest jej bliskie. Przepełniony fantastycznymi stworami, groźny las stanie się murem nie do przebicia, a pogłoski, niesprawdzone fakty tylko pogłębią niechęć oraz oziębłość dzieci w stosunku do dziewczynki. Tak jak jej odmienność okaże się jednak iluzoryczna, tak i jej wykluczenie stanie się zupełnie niepotrzebne, by nie orzec, że dla dzieci zgubne. Autorka przepięknie kreśli kolejne etapy ewoluowania relacji zachodzących pomiędzy bohaterami, od początkowej niechęci wobec siebie po stopniowo rodzące się zaintrygowanie sobą po przyjaźń, przywiązanie i odpowiedzialność za siebie. To wspaniała lekcja pokory, zaufania pokładanego w drugiej osobie, przede wszystkim zaś tolerancji i otwarcia się na inność drugiego człowieka. Inność ta podkreślona zostaje w książce w sposób szczególnie interesujący młodego czytelnika – Reinaus garściami czerpie ze świata estońskich mitów. Zabieg ów jest idealnym zaproszeniem do świata odmiennych kultur i wierzeń. Lista postaci fantastycznych jest tutaj pokaźna, na łamach kart powieści spotkać można zarówno duchy leśne jak elfy, topielicę, trolle, mamuki czy wilkołaki. Wszystkie wymienione i scharakteryzowane zostają na końcu książki, co zdecydowani ułatwia odbiór powieści. Wydanie wzbogacone zostało licznymi ilustracjami autorstwa Marji-Liisy Plats. To skreślone oszczędną kreską ryciny, które idealnie wkomponowują się w powieść, dobrze odzwierciedlają jej ideę, przede wszystkim zaś fantastycznie pobudzają wyobraźnię. W połączeniu z baśniową fabułą (często z zastosowaniem cliffhangerów) tworzą naprawdę interesującą całość. To powieść z przesłaniem i żywiołowo prowadzoną akcją, która zainteresuje nawet najbardziej wybrednego odbiorcę. Przeczytana z zapartym tchem przez siedmiolatka, dziesięciolatka oraz ich mamę.
Dominika Rygiel - awatar Dominika Rygiel
ocenił na 7 3 lata temu
Kulawa kaczka i ślepa kura Ulrich Hub
Kulawa kaczka i ślepa kura
Ulrich Hub Jörg Mühle
Kulawa kaczka z zapomnianego podwórka i ślepa kura w okularach przeciwsłonecznych wyruszają do miejsca, w którym spełniają się najbardziej sekretne marzenia – choć możliwe, że ono w ogóle nie istnieje. Droga wiedzie przez wiejskie gościńce, złowieszczo ciemny i cichy las oraz wąskie deski nad przepaścią i najwyższą górę świata. Podróż obfituje w liczne, ale dowcipne spory o życiu, jego istocie, ale też w tańce szczęścia i chwile milczącej zadumy. Zakończenie przygody kaczki i kury przechodzi ich najśmielsze oczekiwania i najskrytsze marzenia. To nie tylko książka dla dzieci, ale dla wszystkich szukających w literaturze życiowych mądrości i prawd. Jakich? Oto kilka z nich: 🦆W niebezpiecznym świecie można zejść na złą drogę, choć jest tam też mnóstwo ciekawych rzeczy do odkrycia. 🐔Nie warto tkwić w jednym miejscu i gadać po próżnicy, bo donikąd się nie dojdzie. 🦆Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. 🐔Do celu najszybciej dochodzi się małymi kroczkami. 🦆Najlepszym przysmakiem w podróży są orzeszki ziemne. 🐔Najważniejsza w dążeniu do celu jest droga do niego. To w jej trakcie możemy najlepiej poznać samych siebie. 🦆Trzeba więc przyznać rację kulawej kaczce: „Kto rusza w podróż, ten się zmienia”. Ważne jednak, by nie przestawać marzyć. A może po drodze okaże się, że mamy już wszystko? ❤️To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych książek dla dzieci, jakie przeczytałam, a było ich naprawdę sporo. Polecam szczerze tę wzruszającą opowieść i małym, i dużym.
pani__lektura - awatar pani__lektura
oceniła na 9 6 miesięcy temu
Pazury Gniewu Anna Starobiniec
Pazury Gniewu
Anna Starobiniec Marie Muravski
Serię o odważnych zwierzętach rozwiązujących kolejne kryminalne zagadki bardzo polubiłam. Tom pierwszy i drugi pochłonęłam w ekspresowym tempie, ten trzeci z kolei dość długo musiał naczekać się na swój czas. Ostatnio jednak nareszcie się doczekał swojego debiutu w moich rękach, a ja na powrót zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez Annę Starobiniec. Czy kolejna część cyklu o Zwierzęcych zbrodniach okazała się równie dobra, co poprzednie? Co zrobić, gdy tyle problemów zaczyna się nawarstwiać? Szalona kocia miłość, niepokojące kradzieże i najprawdziwsze porwanie na otwarciu Podziemnego Muzeum Dalekiego Lasu. Wydawać by się mogło, że to prosta do rozwiązania zagadka... Nic bardziej mylnego. Kto za tym wszystkim stoi? Czy kradzież i porwanie są ze sobą powiązane? Jedno jest pewne: przed Borsukotem i detektywem Borsukiem trudny orzech do zgryzienia. Z ekscytacją zabrałam się do lektury kolejnych przygód szalonego detektywistycznego duetu. Początek nie do końca mnie zachęcił do jak najszybszej kontynuacji lektury, jednak im dalej posuwałam się w tej historii, tym coraz mocniej wciągałam się w sprawę stworzoną przez autorkę. Przyznaję, był taki moment, gdy sama poczułam niepokój o zaginioną samiczkę, która przepadła bez żadnych wieści. Główni bohaterowie, tak jak poprzednio zauroczyli mnie i sprawili, że koniec końców bez pamięci przepadłam w kolejnej kryminalnej historii. Ciekawym zabiegiem okazał się ten, dotyczący wprowadzenia wątki iście miłosnego - Borsukot, który czuje ogromną miłość do pewnej samiczki, przez co jest całkowicie ślepy na wszystko inne? No dla mnie brzmi to, jak coś naprawdę ciekawego i chyba pierwszy raz spotykam się z takim wątkiem w literaturze dziecięcej. Bez wątpienia jest to pewnego rodzaju powiew świeżości. Anna Starobiniec ma bardzo dobre pióro, ale o tym już pisałam. Na pochwały zasługuje również tłumaczka, Agnieszka Sowińska. To w końcu dzięki niej możemy poznawać kolejne Zwierzęce zbrodnie i delektować się ich lekturą. O ilustracjach też nie będę się po raz kolejny rozpisywać, ale wciąż mnie zachwycają i wciąż chciałabym je sobie powiesić w ramce na ścianie - takie moje małe marzenie. 😉 Pazury gniewu to emocjonująca opowieść o poszukiwaniu zaginionych przedmiotów oraz o miłości, która... no właśnie, tutaj pozostawię Was w niepewności. Czy serce Borsukota nareszcie odnajdzie ukojenie? Odpowiedź może Was zaskoczyć. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, co spokojnie przeczytacie w jeden wieczór, a ponadto, jeśli lubicie literaturę dziecięcą/młodzieżową, to ten tytuł polecam gorąco ku Waszej uwadze.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na 7 3 lata temu
Małpa mordercy Jakob Wegelius
Małpa mordercy
Jakob Wegelius
Jakob Wegelius Małpa mordercy wydawnictwo Zakamarki 618 stron kryminał\powieść obyczajowa\powieść podróżnicza Ostrzeżenie o treści: Opinia ta napisana jest wedle szkolnego modelu omawiania książki, istnieje więc możliwość, że dorośli czytelnicy przeniosą się do szkoły podstawowej, prosto przed tablicę. Osoby, które za nic w świecie nie chcą przypominać sobie tych mrocznych czasów, proszę o świadomą lekturę tej opinii. A więc zaczynamy... Czas akcji: Pierwsza połowa XX wieku, dokładniej: czas przed II wojną światową, dokładniej: dwudziestolecie międzywojenne. Czas miniony: trzy lata. Miejsce akcji: Lizbona - ocean - Aleksandria - Bhapur - Cochin - Lizbona Bohaterowie pierwszoplanowi: Sally Jones, Henry Koskela (Chief), Ana Molina, Luigi Fidardo, Alphonse Morro, Maharadża Bhapuru Bohaterowie drugoplanowi: Joao, Raul Garretta, Kapitan Anderson, Geoff Gerard, dyrektor Thursgood, mister Wilkins, Ayesha Narayanan, doktor Rosa Dominguez, Inspektor kryminalny Fernao Umbelino A że ta forma omawiania lektury jest jałowa, nic nie wnosząca i niesprzyjająca swobodnym wypowiedziom, przechodzę do bardziej opiniotwórczej części opinii Parę luźnych przemyśleń: Na początek zaskoczenie: opis na tylnej okładce (który jak się okazuje, niewiele mówi o treści) sugeruje, że mamy do czynienia z historią kryminalną, tymczasem, owszem, ten wątek się pojawia, lecz w większej części jest to powieść obyczajowa przeplatana z podróżniczą. Obsadzenie w roli narratora inteligentnej gorylicy to zabieg interesujący, jedynie wzbogacający tę historię, a nie (jak w przypadku opowiastek dla dzieci o gadających zwierzątkach) infantylizujący. Czuć, że Sally Jones nie jest żadną metaforą (choć jednocześnie może być uosobieniem każdej dyskryminowanej mniejszości), a ma do opowiedzenia własną historię. Choć jest to konkretne tomiszcze, książkę czyta się szybko (mnie co prawda zajęła dziesięć dni, lecz to wynikło z chwilowej blokady czytelniczej, która mnie dopadła). Ułatwiają to niewielki format, skondensowana ilość tekstu na stronie, krótkie rozdziały oraz wartko płynąca (choć nie pędząca na złamanie karku) akcja. Nie zauważam w tej pozycji obiektywnych wad. Język jest zgrabny, akcja angażująca, bohaterowie przemyślani, tło historyczno-społeczne realistyczne. Nie będzie to co prawda jedna z tych książek, która przemebluje mój rok czytelniczy, lecz uznanie dla autora nie pozwala mi dać i, oczywiście, moja przyjemność z czytania, nie pozwalają mi dać niższej oceny. PS. Pierwsza połowa tej opinii jest parodią dwóch zjawisk, które mnie irytują: powszechnych ostatnio ostrzeżeń o treści, które jakkolwiek czasem są uzasadnione, jednak część z nich nich jest kompletnie zbędna i (według mnie) absurdalna, a drugie zjawisko to (oczywiście) szkolny system omawiania lektur. Nie ma to nic wspólnego z książką, zwyczajnie naszła mnie taka fanaberia.
Bosorka - awatar Bosorka
oceniła na 8 1 rok temu
Nawet myszy idą do nieba Iva Procházková
Nawet myszy idą do nieba
Iva Procházková
Pierwszy listopadowy śnieg nastroił nas nieco melancholijnie, podobnie jak książka „Nawet myszy idą do nieba”. Iva Procházková udowadnia w niej, że nie boi się podejmowania trudnych tematów, takich jak sprawy ostateczne. Robi to jednak z takim wyczuciem i wyrozumiałością wobec młodego odbiorcy, że trudno się oderwać od lektury. Czy wiecie jak skończyła się ucieczka małej myszki Czmyszki przed lisem Rudeuszem? Oj, nie najlepiej. Najpierw obudziła się w całkiem nowym miejscu, gdzie powitali ją krewni, z którymi już kiedyś się pożegnała. Chwilę potem musiała wyruszyć w drogę. Małą łódką przeprawiła się przez Jezioro Pożegnań, co było okazją, żeby powspominać swoje poprzednie życie. Kiedy dotarła na drugi brzeg, za radą najbliższych ustawiła się w kolejce do Koziej Bramy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dostanie się do nieba – miejsca gdzie trafia każdy porządny gryzoń. Podczas tej krótkiej tułaczki w nieznanym świecie Czmyszka odkrywa, że po pierwsze do nieba wchodzi się pojedynczo, lżejszym o ciężar własnego ciała. Po drugie, trzeba się przed tym dobrze wyszorować mydłem. Dodatkowo nie czuje się głodu i nikt na nikogo nie poluje. Tylko dlaczego Czmyszka nadal odczuwa strach przed wrednym lisem Rudeuszem? Czyżby ziemskie nawyki towarzyszyły jej również w nowym życiu? "Brama otworzyła się, a Czmyszka przemknęła na drugą stronę. Serce waliło jej jak oszalałe. Szła powoli, łapka za łapką, i co chwilę rozglądała się dookoła. Wolała być ostrożna w nieznanym terenie. Za każdym rogiem może czaić się niebezpieczeństwo – rozsądna mysz to wie. Lepiej nie ryzykować nawet po śmierci". A co się stanie, kiedy spotka się z Rudeuszem? Czy jest szansa, że się zaprzyjaźnią? Autorka pochyla się nad tematem śmierci, ale czyni to delikatnie, z sympatią dla naszych zwierzęcych bohaterów. Kiedy mysz staje oko w oko ze śmiercią, dotyka nas smutek i przygnębienie, ale za moment historia przeradza się w ciepłą i humorystyczną opowieść. Pojawia się wątek tułaczki, zwierzęcego raju, a w końcu i prawdziwej przyjaźni. Wszystko zaś zmierza do pozytywnego zakończenia. Książka urzeka pięknymi ilustracjami Denisy Grimmovej. Symbolika, którą posługuje się autorka, przemawia do nas na różne sposoby. Na podstawie lektury można wysnuć wiele mądrych wniosków. Dla najmłodszych będzie okazją do zadawania pytań o przemijaniu. Ulubione sformułowanie po lekturze – nie pyszczkuj! Iva Procházková za książkę Nawet myszy idą do nieba otrzymała najważniejszą czeską nagrodę literacką Magnesia Litera.
frankobajanki - awatar frankobajanki
ocenił na 8 2 lata temu
Preskot Katherine Applegate
Preskot
Katherine Applegate Sara Olszewska
O twórczości Katherine Applegate słyszałam już jakiś czas temu, jednak do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po którąś z jej powieści. Teraz przyszła pora, by to zmienić, a mój wybór padł na Preskota, który tęsknym wzrokiem spoglądał już z półki w moją stronę. Czy ta historia okazała się dobra i godna polecenia? O tym w recenzji poniżej. Pewnego dnia w życiu Jacksona pojawił się on – Preskot. Trochę kot, trochę tygrys, trochę łasuch na fioletowe żelki. Kłopot w tym, że jest niewidzialny. Zjawia się w życiu chłopca akurat w momencie, kiedy w jego rodzinie pojawiają się poważne problemy — kłótnie rodziców szeptem, rosnące stosy rachunków na stole i wiecznie pusta lodówka nie są zapowiedzią pozytywnych zmian. Czy sytuacja Jacksona i jego rodziny ulegnie zmianie? Czy Preskot będzie miał na to realny wpływ? Pierwsze strony powieści wywołały we mnie różne emocje. Z jednej strony miałam świadomość tego, że jest to pozycja kierowana bardziej do młodszych odbiorców, ale z drugiej sam główny bohater wydał mi się aż za bardzo dojrzały, jak na swój wiek, przez co jego postać odrobinę kłóciła się w mojej głowie z myślą, że to historia opowiedziana oczami jeszcze dziecka. Mimo tego jednak nie uważam, że jest to słaba książka, a wręcz przeciwnie. Główny bohater został wykreowany bardzo ciekawie. Jackson to chłopiec, który bardzo poważnie podchodzi do otaczającego go świata — w jego pojmowaniu rzeczywistości nie ma miejsca na niewyjaśnione zagadki, a nauka jest kluczem do wszystkiego. Chłopiec nie do końca potrafi wyjaśnić sobie, dlaczego tak często spotyka Preskota i dlaczego postać ta zachowuje się tak, a nie inaczej. Czytanie o tym, jak postrzega swoich rodziców, ich decyzje czy też w jak racjonalny sposób podchodzi do życia, było naprawdę interesujące. Tytułowy Preskot to z pewnością równie ciekawa postać. Nie wiem, skąd u autorki pomysł na stworzenie takiego bohatera, ale jestem nim zachwycona. Przyznaję się bez bicia, że obecność zwierzaka skutecznie przyciągała moją uwagę i co więcej, wzbudzała coś na podobieństwo współczucia — podświadomie, nawet nie znając jeszcze dalszego ciągu tej historii, przeczuwałam już, co jego obecność może zwiastować. Pióro Katherine Applegate uważam za bardzo dobre. Choć historia kierowana jest do tych młodszych czytelników, to autorka za pomocą swoich umiejętności sprawiła, że i starsi poczują się usatysfakcjonowani lekturą tej pozycji. Bohaterowie są bardzo ciekawi, a sama historia... okrutnie poruszająca i na swój sposób trudna. Autorka ukazuje tutaj trudy życia dalekiego od wygodnego – tutaj bohaterowie muszą mierzyć się z problemami finansowymi, brakiem własnego kąta czy po prostu brakiem możliwości zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb. Preskot to z pewnością książka, która trafia wysoko w moim zestawieniu powieści dla młodych czytelników. To taki tytuł, którego lektura pozostawia w czytelniku pewnego rodzaju pustkę i sprawia, że chce się zrobić coś, cokolwiek, byleby pomóc głównym bohaterom. Jeżeli lubicie poruszające historie o mocy dziecięcej wyobraźni i poszukiwaniu nadziei, to ta z pewnością trafi w Wasz gust.
Inthefuturelondon - awatar Inthefuturelondon
ocenił na 7 1 rok temu
Ostatnia owca Ulrich Hub
Ostatnia owca
Ulrich Hub Jörg Mühle
Książka na pozór religijna, trochę świąteczna, przy tym bardzo humorystyczna dla dzieci i dorosłych. Twarda okładka. Wyrazista czcionka. Śmieszne kolorowe rysuneczki. Opowieść sprowadza się do wydarzeń religijnych prawdziwych , jakie miały miejsce ponad 2000 lat temu a mianowicie do narodzin Chrystusa. Ale to tylko ten jeden akcent. Nic nie jest nazwane po imieniu , nawet występujący król Herod. Jest to książka drogi , ale nie ludzi tylko puszczonych samopas owiec. Przenosimy się niby do tamtych czasów, ale jesteśmy we współczesnych. Właściwie to dokładnie nie jesteśmy w żadnym czasie bo są one akurat poplątane do granic możliwości. Głównymi bohaterkami jest stado owiec sztuk 7. Każda ma swoje imię: z przedziałkiem na boku, wiecznie zakatarzona, z aparatem nazębnym, ze złamaną nogą w gipsie, w czapce, z opaską na oku, ostatnia. Są same bez opieki , pasterze zniknęli bez śladu. Postanawiają szukać swoich opiekunów, którzy tylko plecaki po sobie zostawili na łące. Przy okazji wędrówki napotykają na różne zwierzaki , jak woła, osła, wielbłądy, którzy przekazują im informacje o wiekopomnym wydarzeniu, które jest tu potraktowane z przymrużeniem oka. Jest gwiazda betlejemska na niebie , która prowadzi do stajenki, w której urodziło się dziecię/ płeć nieznana/, które ma uratować świat. Ciało niebieskie a tu nawet wpadające w czerwień widziane przez różne osobniki jako kometa, jako zastęp aniołów oraz UFO. Tu każda odpowiedź jest dobra. To nie jest żaden paszkwil na religię, nie obraża niczyich uczuć religijnych. To Betlejem z punktu widzenia owiec. Dużo tu absurdów, komicznych sytuacji. Pomieszania z poplątaniem. Nie ma komórek, telewizji ,a jest aparat na zęby. Owce dziwią się ,że jak może dzieciątko rodzić się w żłobie, skoro można było wcześniej zarezerwować miejsce w hotelu. Tego typu przekręty. Książkę może przeczytać każdy i stary i młody , katolik , ateista i każdy jeszcze innej wiary. Myślę, że wszystkim i tak się spodoba. Dzieci małe nie zrozumieją treści. Dla nich będzie tylko Boże Narodzenie i owce idące do stajenki. Ale nie brońmy im tego, czytajmy. Książka jest krytyką na komercjalizację świąt, każdy dorosły to zauważy. Uważam , że bardzo udana pozycja. Coś zupełnie innego, co można czytać i przez cały rok , a nie koniecznie przed gwiazdką. Polecam! Będzie dużo śmiechu i zabawy, porównywanie koordynacji możliwości czasowych z występującymi wydarzeniami. Wybierzecie sobie owcę, którą najbardziej lubicie. My pokochaliśmy prawie jednomyślnie tę w czapce.
Anka - awatar Anka
oceniła na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Miejsce jest oznaczone jajkiem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miejsce jest oznaczone jajkiem