Medea

Okładka książki Medea
Robert Ziębiński Wydawnictwo: HARDE Wydawnictwo Cykl: Diabeł (tom 2) kryminał, sensacja, thriller
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Diabeł (tom 2)
Data wydania:
2024-10-09
Data 1. wyd. pol.:
2024-10-09
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383434209
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Medea w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Medea



książek na półce przeczytane 2014 napisanych opinii 2014

Oceny książki Medea

Średnia ocen
7,1 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1081
829

Na półkach: ,

143/2025 (audiobook 103/2025)
Cudze chwalicie – swego nie znacie ;)
My też mamy swojego Johna McClane`a, a ten ma swoją iście bojową sukę, której za to nie posiadał słynny policjant z USA.

Maks Achtelik spóźnia się do opery, gdzie jest zaproszony na pewną ważną galę z udziałem premiera i prezydenta. W trakcie tych uroczystości – niczym w Teatrze na Dubrowce – terroryści przejmują obiekt i zaczyna się krwawa rozprawa. Przebiegu dalszych wypadków możecie się domyślać.

Mimo konwencjonalności gatunkowej – bawiłem się podczas lektury całkiem nieźle, zwłaszcza w momentach, kiedy Maks współpracuje z Suką. Autor sporo miejsca poświęca tutaj zwierzęciu – Suka jest równorzędnym bohaterem tej powieści.
A już serdecznie się ubawiłem w momentach, kiedy Autor dworuje sobie z pewnej żałosnej postaci polskiej polityki, która uważa się za wybitnego męża stanu. Powieściowy prezydent obdarzony jest tu kilkoma dobrze znanymi cechami a wypowiedź: "Jak masz być prezydentem, musisz być twardy. Nie możesz sobie pozwolić na to, że cię coś rozbije, jakaś sytuacja, zwłaszcza taka, która cię dotyczy osobiście. No nie, tu są naprawdę poważne sprawy, tu nie ma żartów. Tu może przyjdzie dzień, że trzeba będzie podjąć takie decyzje, że człowiek sobie nie wyobraża, że musiałby takie decyzje podjąć„ – nie pozostawia wątpliwości ;)

Trzymam Autora za słowu i czekam na kolejne powieści z Maksem i Suką w roli głównej.

Lektor: Eryk Lubos

143/2025 (audiobook 103/2025)
Cudze chwalicie – swego nie znacie ;)
My też mamy swojego Johna McClane`a, a ten ma swoją iście bojową sukę, której za to nie posiadał słynny policjant z USA.

Maks Achtelik spóźnia się do opery, gdzie jest zaproszony na pewną ważną galę z udziałem premiera i prezydenta. W trakcie tych uroczystości – niczym w Teatrze na Dubrowce – terroryści...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

167 użytkowników ma tytuł Medea na półkach głównych
  • 111
  • 52
  • 4
35 użytkowników ma tytuł Medea na półkach dodatkowych
  • 16
  • 9
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Sabat. Antologia. Tom 1 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Ocena 7,6
Sabat. Antologia. Tom 1 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Okładka książki Sabat. Antologia. Tom 2 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Ocena 7,6
Sabat. Antologia. Tom 2 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Okładka książki Grobowiec Tom I. Zaraza Jakub Bielawski, Paweł Ciećwierz, Bartłomiej Grubich, Grzegorz Kopiec, Sebastian Królikowski, Maciej Krzywiński, Dawid Lipski, Konrad Możdżeń, Łukasz Radecki, Tomasz Sablik, Kamil Staniszek, Wojciech Uszok, Krzysztof Wroński, Anna Maria Wybraniec, Robert Ziębiński
Ocena 6,7
Grobowiec Tom I. Zaraza Jakub Bielawski, Paweł Ciećwierz, Bartłomiej Grubich, Grzegorz Kopiec, Sebastian Królikowski, Maciej Krzywiński, Dawid Lipski, Konrad Możdżeń, Łukasz Radecki, Tomasz Sablik, Kamil Staniszek, Wojciech Uszok, Krzysztof Wroński, Anna Maria Wybraniec, Robert Ziębiński
Robert Ziębiński
Robert Ziębiński
Rocznik 1978. Dziennikarz, pisarz, miłośnik jazzu. Współprowadzący audycję „Gra wstępna” w Antyradiu. Przez prawie dekadę pracował w dziale kultury „Newsweek Polska”, pisał dla „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Przekroju” i „Nowej Fantastyki”. W latach 2017-2019 kierował redakcją “Playboya”. Autor dwóch unikatowych na skalę europejską książek o Stephenie Kingu: „Stephen King: instrukcja obsługi” (2019) i „Sprzedawca strachu” (2014), a także kryminałów, powieści grozy i powieści dla młodzieży.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zły Samarytanin Jarosław Dobrowolski
Zły Samarytanin
Jarosław Dobrowolski
“Zły samarytanin” Jarosław Dobrowolski “Ludzie są dla siebie straszni.(…) Im bardziej ich znam, tym coraz mocniej mam ich dość. Są głupi, ograniczeni, okrutni i bezduszni” Powieść “Zły samarytanin” to pierwsza historia od Jarosława Dobrowolskiego po którą sięgnęłam i wiecie co? To był strzał w dziesiątkę. Zupełnie nie wiem, czemu ta książka tak długo czekała na swoją kolej u mnie na półce? Coś tak podskórnie czułam, że to będzie dobre, ale nie sądziłam, że aż tak. Historia opisana przez autora okazała się tą od której trudno było mi się oderwać. Pochłonęła mnie całkowicie. Właściwie to jest taka książka, którą jednocześnie się chce i nie chce kończyć. Ja jestem tą powieścią oczarowana - jeśli tak można w ogóle napisać o naprawdę mrocznym i brutalnym retro kryminale 🙂 Akcja książki toczy się w Warszawie z okresu międzywojennego. W domu dziecka św. Agaty, dochodzi do wyjątkowo brutalnej zbrodni - zamordowane zostają trzy zakonnice. Choć władzom udało się natychmiast ująć domniemanego sprawcę morderstwa, to całe śledztwo okazuje się być dużo bardziej tajemnicze. Do rozwiązania sprawy z sierocińca przydzielony zostaje przodownik z Komendy Głównej Policji Państwowej - Roman Bury. Główny bohater na samym początku powieści jest świadkiem przerażającego wypadku. Pod kołami tramwaju ginie chłopiec roznoszący w mieście gazety. Dla Burego to nie był jednak zwykły wypadek, a raczej samobójstwo. Poruszony policjant próbuje zrozumieć czemu bezbronne dziecko targnęło się na własne życie? “Przerażony i wściekły krzyk motorniczego o ułamek sekundy wyprzedził nieuniknione, głuche łupnięcie. Nie brzmiało ono jak coś strasznego. Ot, takie ciche bym. Wystarczyło jednak, by zmrozić krew w żyłach i sprawić, by człowiek zacisnął kurczowo zęby. Roman wiedział, że było już za późno. Niemal czuł kruche ciało dziecka kotłujące się tuż pod cienką blachą podłogi. Miażdżone i cięte przez koła bezdusznej bestii”. “ Każdy chciał zobaczyć trupa, zupełnie jakby to miał być słoń srający na samym środku wybiegu w ogrodzie zoologicznym. Niby ciekawe, można o tym opowiadać , lecz nieprzyjemnie wraca, kiedy tylko zamknie się oczy i wtedy człowiek zadaje sobie pytanie, czy było warto. Równie obrzydliwe, co fascynujące, i tak samo ulotne”. Szybko okazuje się, że obydwie sprawy są ze sobą związane. Chłopiec, który zginął pod kołami tramwaju był wychowankiem wspomnianego sierocińca. Dla Romana Burego każdy kolejny krok w drodze do odkrycia prawdy będzie jednocześnie haczykiem, który stopniowo wciągnie go w mroczne i niebezpieczne przygody, Spotkanie z głównym podejrzanym - Igorem Kasztańcem przyniesie jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi. Kim jest człowiek z potwornie zdeformowanym i pokrytym tatuażami ciałem, które odstrasza już po pierwszym spojrzeniu? Co oznacza zapisana niezrozumiałym pismem Biblia? Jakie mroczne sekrety skrywają ściany sierocińca? Ja wam nie odpowiem na te pytania. Odpowiedzi musicie poszukać w książce Jarosława Dobrowolskiego sami. A warto ich poszukać, oj warto! “Zły Samarytanin” to opowieść która przede wszystkim oddaje niezwykły klimat dawnej Warszawy. To co zwraca uwagę już od pierwszych stron to niezwykła narracja i język. Jarek używa pięknego plastycznego języka, mimo brutalności treści, co sprawia że powieść czyta się z dużą przyjemnością (choć niektóre sceny bywają przerażające). Autor nie szczędzi warszawskiej gwary, niezwykle realnie oddaje charakter brudnych dzielnic, wszechobecnej przemocy, układów, porachunków w półświatku, podwórkowego życia, niebezpiecznych zaułków, brutalnych pojedynków i krwawych zbrodni. To miasto tętni życiem. Autor w każdym zdaniu przenosi dosłownie cząstkę atmosfery tego miejsca. Doskonałe opisy świata przedstawionego naprawdę pobudziły moją wyobraźnię i zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie. Czytając tę powieść czułam się jakbym teleportowała się na chwilę w przeszłość. Chyba nie miałam okazji wcześniej czytać jeszcze książki, w której ktoś tak wyjątkowo pisze o Warszawie. Miasto według Jarosława Dobrowolskiego jest jednocześnie piękne i niebezpieczne, jest pełne kontrastów, a to już mieszanka, która może uzależnić. “Po ulicach krążyli handlarze zdążający ze swoimi wózkami na Różyc lub wracający z niego, a od czasu do czasu przez tłum odzianych w płaszcze jegomościów przemknął jakiś dzieciak biegający dla któregoś z gangów. Opatuleni w brudne koce żebracy siedzieli pod jeszcze trudniejszymi ścianami i wsłuchiwali się w przyśpiewki kapeli grającej na rogu.” Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam czytać powieści w których akcja osadzona jest w miejscu, które jest mi bliskie. W Warszawie zamieszkuję od połowy swojego życia i nadal mam wrażenie, że zbyt mało o niej wiem. Dzięki Jarku za małą lekcję i wprowadzenie w ten duszny klimat praskich ulic. To była niezapomniana przygoda. Bardzo przypadło mi do gustu dodanie do głównych wątków kryminalnych również tych mistycznych i religijnych. One ubarwiają całą historię, wzbudzają zainteresowanie, sprawiają że całość przyciąga niczym magnes. Szczególnie zaciekawiła mnie sprawa Biblii. Żałuję, że ten wątek nie został tak do końca wyjaśniony w powieści. Chyba największym pozytywnym zaskoczeniem był dla mnie sposób wykreowania tak wielu ciekawych i charakterystycznych postaci. Roman Bury to człowiek, który przeżył własną śmierć. To twardy policjant z trudną, wojskową przeszłością. W trakcie lektury jednak stopniowo spod tej maski niebezpiecznego, szorstkiego brutala, który większość spraw rozwiązuje za pomocą pięści i jest specem od wymagających przesłuchań, wyłania się jego drugie oblicze - łagodnego i kochającego ojca, który gotów jest poświęcić własne życie dla swojego dziecka. I mam wrażenie że nie tylko dla swojego bowiem los dzieci z sierocińca też nie jest mu obojętny. Jako czytelniczka z biegiem stron coraz bardziej wkręcam się w historię głównego bohatera i muszę przyznać, że ta postać mnie zafascynowała. Być może to właśnie dla tego, że jest pełna sprzeczności, niejednoznaczna, a jej wewnętrzne rozterki dodają całej historii głębi. Postać Romana Burego wywołuje skrajne emocje. Czasem wzbudza strach, a czasem porusza i wywołuje coś na kształt litości. Koniec końców pozostaje bohaterem, któremu mimo wszystko się kibicuję. Bury zyskał moją sympatię i niesamowicie ucieszyłam się na wieść o kontynuacji jego przygód. Igor Kasztaniec - człowiek pokiereszowany przez życie (dosłownie) właściwie od samego początku wiemy, że to on jest winny śmierci trzech zakonnic z sierocińca. Jednak kiedy zagłębiamy się w jego pobudki i motywy działania, okazuje się, że ciężko jest jednoznacznie osądzić czy ta postać jest na wskroś przesiąknięta złem, czy raczej próbuje ze złem tylko walczyć, na swój własny, przerażający sposób. Kasztańcowi w areszcie przyklejono od razu łatkę winnego, sugerując się jego wyglądem zewnętrznym. “- Sam widzisz, co to za typ. Bez dwóch zdań jest winny, ale by sprawiedliwości stało się zadość, trzeba wycisnąć z niego jeszcze zeznania.” Postać Igora Kasztańca pokazuje, że w tej książce nic nie jest tak do końca oczywiste. Bohaterowie, których na pierwszy rzut oka określilibyśmy jako “złych” okazują się tymi dobrymi. Ci “dobrzy” natomiast często są pozbawieni moralności. Jak łatwo ocenić kogoś zbyt powierzchownie. Jak bardzo pozory mogą mylić… Co ciekawe bardzo zapadły mi w pamięci również postacie drugoplanowe. Były na tyle wyraziste, że chętnie zobaczyłabym je w kontynuacji. Do takich zalicza się z pewnością szefowa lokalnego burdelu z którą głównego bohatera połączył dość oryginalny wątek miłosny, Komisarz Styczeń (o, ten to kilkakrotnie sprawił że krew mi się zagotowała), albo niema wychowanka sierocińca - na samą myśl o tej dziewczynce wprost ściska mi się serce. Nie da się zaprzeczyć, że Jarek ma talent do kreacji wyrazistych osobowości, dlatego też “Zły samarytanin” tak przyciąga czytelnika. Tu każda postać jest po prostu bardzo realna i każda prowokuje do silnych emocji. Co do samego śledztwa kryminalnego to tutaj muszę dać mały minus, bowiem bardzo szybko udało mi się wytypować co tak naprawdę działo się za drzwiami sierocińca i o co w tej całej sprawie chodziło. Zabrakło mi jednego, konkretnego plot twista, który zmylił by tropy. Mimo wszystko jednak bawiłam się przy tej lekturze bardzo dobrze. Gdyby tak spojrzeć na to śledztwo, tylko jak na tło służące do ukazania uniwersalnych kwestii i ciekawych prawd o życiu, o walce dobra i zła, o winie, karze i ludzkiej moralności, o odpowiedzialności i konsekwencjach swoich wyborów to cała historia nabiera zupełnie innego znaczenia. Patrząc z tej perspektywy to “Zły samarytanin” staje się powieścią uniwersalną i ponadczasową. I to chyba jest najlepsze polecenie dla was - warto po nią sięgnąć! Jeśli lubicie mocne, wciągające pozycję, jeśli jesteście wielbicielami mrocznych kryminałów z historycznym vibem i ciekawym przesłaniem, to ta książka was z pewnością wciągnie.
Olga Zgrzębska - awatar Olga Zgrzębska
oceniła na 8 11 dni temu
Latawiec Przemysław Kowalewski
Latawiec
Przemysław Kowalewski
Jaki jest Twój stosunek do miłych (choć czasem niekoniecznie) delikwentów, którym zdarza się wystawać pod osiedlowym sklepem i spożywać na miejscu trunki wysokoprocentowe o wątpliwym składzie? W kolejnej części serii kryminalnej z Ugne Galantem w roli głównej ktoś ewidentnie postanowił zrobić porządek w światku pijaków i znętów (ta urokliwa nazwa zarezerwowana została dla osób pastwiących się nad swoimi bliskimi). Komisarz, zapyziały alkoholik, po dłuższej przerwie wraca do pracy w milicji. Decyzja o tym, by zajmował się tą sprawę, budzi jednak duże wątpliwości. W okresie, kiedy nie pełnił służby, bratał się z przedstawicielami szemranego środowiska i niejeden z towarzyszy zamordowanych osób zna go z libacji alkoholowych, w których brał udział. Niefortunnie w miejscach zbrodni śledczy trafiają na ślady, które prowadzą wprost do Galanta. Jego nowa partnerka ze służby oraz kilkoro starych współpracowników nie wierzy w związek Ugne z zabójstwami. Nic nie jest jednak oczywiste, nawet dla samego komisarza, ponieważ on sam wielu dni swojego życia zwyczajnie nie pamięta... Autor doskonale oddaje brud codzienności lat 60/70 XX wieku. Lejący się strumieniami spirytus, przemoc domowa i tkwiące w tym szambie niewinne dzieci, które nie mają żadnego wsparcia i możliwości ucieczki - te obrazy bolą i długo nie dają o sobie zapomnieć. A ból jest tym dotkliwszy, że nie są to historie wyssane z palca, lecz często oparte o prawdziwe wydarzenia... Książka, jak wszystkie wcześniejsze z serii, pochłania bez reszty. Czytając, wtapiałam się w ten świat i choć urodziłam się u schyłku PRL-u, to mentalności tamtych czasów miałam okazję doświadczyć. I szczerze, zakończenie, turbo zaskakujące zresztą, wcale mnie do końca nie dziwi. Sprawca i jego motywacje są silnie usprawiedliwione... Jedyne, co zmieniło się w moich doznaniach w porównaniu z wcześniejszymi historiami i Ugne, to mój stosunek do głównego bohatera. O ile wcześniej miałam dla niego nieco zrozumienia, nawet zdarzyło mi się mu współczuć, o tyle teraz przez całą książkę budził moją niesłabnącą odrazę. Chyba z biegiem lat gwałtownie spada mój poziom tolerancji na ludzi, którzy nie potrafią na trzeźwo przeżywać życia i pozwalają, by alkohol, albo stany podczas jego braku w organizmie, niszczyły wszystko wokół nich. Ale! Książkę Ci polecam jeśli nie boisz się dotknąć najbrudniejszej strony życia i zajrzeć w rzeczywistość czasów słusznie minionych przez prawdziwe szkło powiększające, które ukaże Ci wszystko to, na co zwykle ludzie chętnie przymykają oko.
PaniBookietowa - awatar PaniBookietowa
oceniła na 7 2 dni temu
Bursztynowa Leszek Herman
Bursztynowa
Leszek Herman
Poszukiwanie skarbów zawsze wzbudzało wiele emocji, a dla niektórych stało się wręcz obsesją. W czasie wojen wiele cennych dzieł zostało zrabowanych, zniszczonych lub ukrytych. Jednym z takich drogocennych skarbów do tej pory nieodnalezionych jest bursztynowa komnata. To jej poszukiwanie stało się głównym wątkiem powieści Leszka Hermana "Bursztynowa". Drogi Johanna Carleya, dyrektora kreatywnego agencji reklamowej skrzyżowały się z nieodpowiednią osobą. Podczas akcji odzyskania starych rodzinnych dokumentów i ratowania siostrzenicy Igora Fleminga w ręce Johanna i jego przyjaciół dostają się również dokumenty gromadzone przez rosyjskiego oligarchę Sokołowa. Teraz uciekając się do szantażu żąda od Johanna odzyskania dwóch dokumentów skradzionych z jego zbiorów. Wszystko wskazuje na to, że są one kluczem do odnalezienia bursztynowej komnaty. Czy Johann spełni żądania rosyjskiego oligarchy? Czy miejsce ukrycia bursztynowej komnaty zostanie w końcu odnalezione? Co wspólnego z nią ma skamieniały las i granitowy głaz z niepokojącym napisem odkryte na wyspie Uznam czterysta lat temu? Bohaterami powieści są postacie, które pojawiły się już we wcześniejszych książkach autora. W tej Leszek Herman na głównego bohatera wybrał Johanna Carleya. Pochodzi on z bogatej i wpływowej rodziny. Ojciec zajmuje wysokie stanowisko polityczne, a matka jest właścicielką dużej agencji reklamowej. Autor dobrze zbudował tą postać. Nie mam porównania jak ten bohater prezentował się we wcześniejszych powieściach, ponieważ to jedna z pierwszych przeczytanych przeze mnie książek pisarza, ale tutaj główny bohater wzbudził moją sympatię autentyzmem. "Bursztynowa" to powieść sensacyjna z mocnym tłem historycznym. Jej akcja biegnie dwutorowo. Mamy opisane wydarzenia teraźniejsze skupiające się na odszyfrowaniu znaczenia tajemniczych dokumentów i poszukiwaniu bursztynowej komnaty poprzeplatane opisami wydarzeń sprzed czterystu lat na wyspie Uznam. Wydarzenia przeszłe zainteresowały mnie nawet bardziej niż teraźniejsze i z niecierpliwością czekałam na kolejne fragmenty tej historii. Choć "Bursztynowa" jest swego rodzaju częścią cyklu można spokojnie ją czytać nie znając wcześniejszych powieści. Autor świetnie zbudował tę opowieść, ale muszę przyznać, że trzeba się przy niej mocno skupić. Mnogość miejsc, bohaterów oraz ilość wiedzy historycznej, którą serwuje nam Leszek Herman jest ogromna. Często jeden szczegół, jedna z pozoru mało istotna informacja okazuje się później kluczowa. Choć książka jest raczej z tych grubszych, bo ma prawie sześćset stron czyta się ją dość szybko. Fabuła niesamowicie wciąga, a autor nie raz nas zaskakuje zwrotami akcji. Zakończenie jest bardzo udane, spajające obie historie w jedną całość. Leszek Herman w swojej powieści porusza wątek wojny w Ukrainie i związanych z nią sankcji nałożonych w Anglii na rosyjskich oligarchów. Przedstawia zasady działania wojny hybrydowej. Pokazuje, jak wszystko jest skrupulatnie planowane i systematycznie wdrażane by w konsekwencji wywołać dezinformację, skompromitować niewygodne osoby oraz zachwiać stabilnością rządu. W przytoczonej przez Hermana opowieści sprzed lat możemy natomiast zobaczyć kulisy sądów o czary, które uświadamiają jak te sądy były niesprawiedliwe, a przyznanie się do winy wymuszano torturami. Autor pokazuje, że czasami wystarczyła jedna plotka by skazać kobietę na śmierć. "Bursztynowa" Leszka Hermana to powieść mocno osadzona w historii wojny trzydziestoletniej na Pomorzu. Myślę, że jest to książka dla każdego, kogo interesuje tamten okres, kto jest zainteresowany dawnymi dziejami Pomorza, oraz dla wszystkich ciekawych historii bursztynowej komnaty.
Iwa_90 - awatar Iwa_90
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Rzeźbiarz kości Wojciech Kulawski
Rzeźbiarz kości
Wojciech Kulawski
„Rzeźbiarz kości” to powieść, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. To książka z atmosferą, ciekawie poprowadzoną intrygą i oryginalnym połączeniem kryminału, tajemnicy oraz motywów matematycznych. Już od pierwszych stron czuć, że autor nie idzie utartą ścieżką, tylko proponuje czytelnikowi coś bardziej nietypowego. Głównym z głównych bohaterów jest policjant Mateusz Dafner, który – nie ma co ukrywać – trafia do Jaworzna trochę jak za karę. Z braku lepszych perspektyw przybywa do miasta, którego szczerze nie znosi i z którym nie wiąże żadnych pozytywnych nadziei. Sytuacja szybko się komplikuje, gdy dochodzi do makabrycznych odkryć: najpierw odnaleziony zostaje szkielet ułożony w gwiazdę Dawida, a później kolejny – tym razem w swastykę. Już te obrazy pokazują, że nie będzie to zwykły kryminał, lecz historia mocno osadzona w mrocznej przeszłości tego miejsca. Wydarzenia zaczynają prowadzić do dawnego obozu koncentracyjnego położonego nieopodal, który po II wojnie światowej był wykorzystywany przez Polaków do przetrzymywania Niemców. Autor nie buduje napięcia wyłącznie na współczesnym śledztwie, ale umiejętnie splata je z trudną i niejednoznaczną historię. Równolegle poznajemy Tomasza Wetlińskiego, programistę, który wprowadza się do dużego domu położonego niedaleko miasta, licząc na odpoczynek od miejskiego zgiełku. To bohater nietuzinkowy, bo jego życie w znacznym stopniu zdominowane jest przez liczby i potrzebę liczenia. W nowym domu odkrywa tajemnicze pomieszczenie pokryte matematycznymi twierdzeniami. Początkowo wydaje się to jedynie osobliwym elementem scenerii, ale z czasem zaczyna układać się w coraz bardziej logiczną i niepokojącą całość. W rozwiązaniu zagadki pomaga mu sąsiadka Lawenda – młoda, atrakcyjna kobieta pracująca w urzędzie miasta, która również okazuje się mieć wyjątkowy talent do matematyki. Dużym atutem tej książki jest właśnie to niezwykłe połączenie pozornie odległych elementów: brutalnej zbrodni, lokalnej historii, starego domu pełnego sekretów i matematycznych zagadek. Dzięki temu fabuła wyróżnia się na tle wielu innych thrillerów czy kryminałów. Na plus wypadają również bohaterowie. Są ciekawi, niejednoznaczni i mają własne bagaże doświadczeń, co sprawia, że nie są jedynie dodatkiem do intrygi. Fabuła prowadzona jest sprawnie, a autor umiejętnie podsyca zainteresowanie czytelnika. Kolejne odkrycia naprawdę zachęcają do dalszej lektury i sprawiają, że chce się poznać rozwiązanie tej zagadki. Podsumowując, „Rzeźbiarz kości” to bardzo dobra, nietuzinkowa i wciągająca powieść. Autor stworzył historię mroczną, intrygującą i oryginalną, a przy tym umiejętnie połączył kryminalną zagadkę z tłem historycznym i matematycznymi motywami. To jedna z tych książek, które potrafią naprawdę zainteresować i zostać w pamięci na dłużej. Zdecydowanie sięgnę po kolejne części tej serii. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 17 dni temu
Zaprzaniec Andrzej Mathiasz
Zaprzaniec
Andrzej Mathiasz
Po zwolnieniu z policji Aneta Brudka nie może odnaleźć się w nowej rzeczywistości, która obecnie ogranicza się niemal wyłącznie do opieki nad chorą na alzheimera mamą i będącej efektem gwałtu ciąży. Tę rzeczywistość zupełnie niespodzianie przerywa wysłany z obcego numeru SMS, o zaginięciu Stanisława Wragi, wuja Anety i kuzyna Basi. Basia, mama Anety, prosi córkę, by ta pojechała do Rudnika nad Sanem i poszukała zaginionego Stasia. Aneta nie jest tym zachwycona, ale ostatecznie rusza w drogę… Na miejscu zaczyna prywatne śledztwo, ale niemal od razu natrafia na mur milczenia, a informacje, jakie udaje jej się zyskać wzajemnie się wykluczają. Dla części mieszkańców wuj Anety jest bohaterem, a dla innych zaprzańcem. Dlatego też kobieta kontaktuje się z byłym prokuratorem Adamem Szmytem i prosi go o pomoc. On początkowo odmawia, ale później, nic nie mówiąc Anecie, wsiada w samochód i rusza do Rudnika. Do Rudnika, w którym za młodych lat spędzał sporo czasu i ma tam rodzinę oraz znajomych. To zarazem pomaga i przeszkadza w prywatnym śledztwie, ale upór Adama i Anety sprawia, że powoli rozgryzają, które informacje są prawdziwe, a które mają wprowadzić ich w błąd. Poza ludźmi prowadzenie śledztwa utrudniają im trudne do wyjaśnienia wypadki, w tym pożary, pobicia i… trup na cmentarzu. I to bynajmniej nie znajdujący się tam legalnie. Wszystkie tropy wskazują na to, że Aneta i Adam są osobami niepożądanymi w Rudniku, a prawda, o której niemal nikt nie chce głośno mówić, ma pozostać tajemnicą. Lokalsi nie biorą jednak pod uwagę uporu Anety i Adama… Co i kto stoi za zniknięciem Stanisława Wragi? Kto wysłał SMS-a? Dlaczego Adam zmienił zdanie? Kto stoi za tajemniczymi wypadkami w Rudniku? Czy uda się odkryć prawdę…? Odpowiedzi na te i inne pytania poznacie właśnie z tej książki… Prawda… czasami ją znamy, a czasami nie. W tym drugim przypadku co jakiś czas pojawia się pytanie: czy chcemy ją poznać? I tu trzeba się poważnie zastanowić, bo za mniejszymi lub większymi kłamstwami może kryć się coś, co powinno pozostać tajemnicą. Aneta stanęła właśnie przed tym dylematem, choć u niej nieco kłóciły się ciekawość prywatna, wszak chodziło o jej wuja, z uporem policjantki. Byłej, ale niektórych nawyków nie idzie się pozbyć. Jakby tego było mało, do działania dopingowały ją słowa jej mamy oraz Adam. My, tak jak Aneta, również stajemy przed różnymi wyborami. Od tego, jakie pieczywo nabyć, przez co założyć na jakąś okazję, po odkrycie tajemnic lub wręcz przeciwnie przemilczenie czegoś. I bez względu na to, jaką decyzję się podejmie, trzeba pamiętać o konsekwencjach. Oby były pozytywne dla wszystkich, albo przynajmniej jak najmniej szkodliwe, bo co się stało, to się nie odstanie, a czasami wystarczy chwila namysłu, by ustrzec się od kłopotów… Obyśmy tylko potrafili podjąć właściwe decyzje… Czego i Wam, i sobie życzę… Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorowi
LibraCzyta - awatar LibraCzyta
oceniła na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Medea

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Medea