Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1

Okładka książki Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1
Anne Brontë Wydawnictwo: Hachette Polska Seria: Romanse Wszech Czasów klasyka
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Romanse Wszech Czasów
Data wydania:
2022-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-01
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328231924
Tłumacz:
Anna Mrzygłodzka
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1

Średnia ocen
7,4 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
661
657

Na półkach: , , ,

Druga książka napisana przez Anne Bronte.

Na wybór tej książki miał wpływ tytuł innej książki: "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" Ostrowskiego. Autor dowodzi w niej, że to właśnie Charlotte napisała wszystkie książki a swoim siostrom przydzieliła "Wichrowe Wzgórza" Emily, "Agnes Grey", "Lokatorka Wildfell Hall" Anne.

Czytałam Agnes Grey już dość dawno i niewiele z niej pamiętam. Jednak teraz świeżo po przeczytaniu tej książki mogę powiedzieć jedno - jest ona strasznie religijna, trzyma się zasad wiary, wybacza bliźniemu a jednocześnie pokazuje przeciwieństwo takiego postępowania - ucieczka od męża, ochrona syna przed złym wpływem ojca, chęć uniezależnienia się od męża i możliwość decydowania o sobie.

Helen, która jest tytułową bohaterką książki, pojawia się w wiosce, zamieszkałej przez Gilberta Grahama. Wzbudza ona ciekawość wśród społeczności, wszyscy zaczynają stawiać różne teorie o jej podchodzeniu.
Gilbert również jest zafascynowany Helen. Początkowo jest nieufna w stosunku do niego, ale z czasem się zaprzyjaźniają....

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że jest to książka o wydźwięku feministycznym. Jednak w czasach w których je pisano (XVII czy XVIII wiek) ucieczka od męża czy rozwód nie wchodziły w grę. "Dopóki śmierć nas nie rozłączy" miały dosłowne znaczenie i były one ważne dla obojga ludzi. A że czasem bywało tak, że się nie układało, bo mąż bił żonę czy ją gwałcił było nieważne.
Na pewno były kobiety takie jak Helen, które podejmowały ucieczkę od męża. Takie kobiety były potępiane przez taką podjętą decyzję.
Pozostaje mi tylko zrecenzować drugi tom tej książki.

Druga książka napisana przez Anne Bronte.

Na wybór tej książki miał wpływ tytuł innej książki: "Charlotte Bronte i jej siostry śpiące" Ostrowskiego. Autor dowodzi w niej, że to właśnie Charlotte napisała wszystkie książki a swoim siostrom przydzieliła "Wichrowe Wzgórza" Emily, "Agnes Grey", "Lokatorka Wildfell Hall" Anne.

Czytałam Agnes Grey już dość dawno i niewiele z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1 na półkach głównych
  • 31
  • 22
17 użytkowników ma tytuł Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki The Brontë Sisters: Three Novels Anne Brontë, Charlotte Brontë, Emily Jane Brontë
Ocena 9,0
The Brontë Sisters: Three Novels Anne Brontë, Charlotte Brontë, Emily Jane Brontë
Okładka książki Tales of Glass Town, Angria, and Gondal; Selected Writings Anne Brontë, Charlotte Brontë, Emily Jane Brontë, Patrick Branwell Brontë
Ocena 0,0
Tales of Glass Town, Angria, and Gondal; Selected Writings Anne Brontë, Charlotte Brontë, Emily Jane Brontë, Patrick Branwell Brontë
Okładka książki Poems By Charlotte, Emily and Anne Brontë, Now for the First Time Printed Anne Brontë, Charlotte Brontë, Emily Jane Brontë
Ocena 8,6
Poems By Charlotte, Emily and Anne Brontë, Now for the First Time Printed Anne Brontë, Charlotte Brontë, Emily Jane Brontë
Anne Brontë
Anne Brontë
Angielska pisarka, jedna z trzech sławnych sióstr-pisarek Brontë. Anne urodziła się w Thornton, w hrabstwie Yorkshire (Anglia) 17 stycznia 1820 roku. Rok później, po przeprowadzce rodziny do Haworth, umarła jej matka. Śmierć ta, jak również zgony czworga z rodzeństwa miały wpływ na dalsze życie Anne. Wraz z siostrami kształciła się na pensji dla niezamożnych panien w Westmoreland. Później pracowała jako guwernantka. Wspólnie z siostrami Charlotte i Emily Jane od wczesnej młodości pisała wiersze i opowiadania. W 1846 r. dzięki staraniom Charlotte ukazał się tomik poezji, złożony z utworów trzech sióstr Brontë. Wiersze, podobnie jak i później powieści sióstr, ukazały się pod męskimi pseudonimami Currer, Ellis i Acton Bell. Anne była "Actonem". Zmarła w nadmorskim kurorcie Scarborough w Anglii, gdzie leczyła się z powodu gruźlicy (na którą to chorobę zmarł przed nią jej brat Branwell, a także trzy siostry - Maria, Elizabeth i Emily). Kurort ten był miejscem akcji jej powieści, a po śmierci pisarki - również miejscem jej pochówku (została pochowana na cmentarzu parafialnym św. Marii). Jej nagrobek został zaprojektowany przez Charlotte.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zegar Mistrza Humphrey'a (wydanie ilustrowane) Charles Dickens
Zegar Mistrza Humphrey'a (wydanie ilustrowane)
Charles Dickens
„Zegar Mistrza Humphrey’a” autorstwa Charlesa Dickensa to literacki eksperyment, który łączy atmosferę intymnych opowieści z elementami humoru i refleksji nad codziennością. Opublikowana w 1840 roku, książka w polskim przekładzie Jana S. Zausa jest zapisem spotkań i rozmów, jakie prowadzi Mistrz Humphrey – narrator i bohater, wokół którego skupiają się wydarzenia. Narracja osadzona jest w zaciszu starego domu, pełnego kurzu i wspomnień, gdzie tytułowy zegar staje się symbolem upływającego czasu, ale także stałości i pocieszenia w życiu bohatera. Dickens w typowy dla siebie sposób tworzy postać głęboko ludzką – Mistrza Humphrey’a, samotnika, który odnajduje sens w towarzystwie przedmiotów i drobnych gestach sąsiedzkiej sympatii. Otoczony przez nietuzinkowe postaci, Mistrz snuje swoje opowieści, które łączą elementy groteski, melancholii i humoru. Styl książki jest bogaty, pełen szczegółowych opisów, które przenoszą czytelnika w świat wiktoriańskiego Londynu. Jednocześnie narracja przeplata się z filozoficznymi refleksjami o życiu, przemijaniu i wartości relacji międzyludzkich. „Zegar Mistrza Humphrey’a” to pozycja dla miłośników klasyki, w której odnajdą głębię, literacki kunszt i delikatne przesłanie o sile codziennych rytuałów. Choć nie jest to dzieło najbardziej dynamiczne, jego urok tkwi w powolnym tempie i atmosferze kontemplacji.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na 9 1 rok temu
Tajemnice zamku Udolpho Ann Radcliffe
Tajemnice zamku Udolpho
Ann Radcliffe
Ostatecznie średniówera, bo najpierw mnie wkręciła ta książka, ale pod koniec już byłam tak wymęczona, że tylko chciałam ją skończyć. Zwłaszcza, że 850 stron to nie przelewki! Najbardziej mnie wykończyło to, że bohaterowie się tu kręcą jak w kołowrotku. Co chwilę powtarzają te same schematy, zachowania, uczucia, a nawet teksty... Czy ta persona żyje? Nie żyje! O jednak chyba żyje! A nie, nie żyje. Ostatecznie żyje, ale właśnie jest na łożu śmierci xd Problemem tej książki jest tempo. Bo na początku wchodzimy sobie gładko, powolutku w ten świat. Mamy podziwianie natury i krytykę miasta oraz tłumaczenie co jest moralnie pożądane, a co nie. Git. Potem nagle akcja przyspiesza i każdy rozdział kończy się nową dramą, kolejnym lowelasem, duchem albo podejrzeniem morderstwa. I to się mega długo ciągnie. Myślałam, że jak w końcu dojadą do Udolpho to akcja zwolni. Ale nie! Tu też telenowela miała się świetnie. No generalnie whiplash. Choć przynajmniej nie mogę zarzucić, żebym się nudziła. Za to potem owszem, wjechało rozciąganie, nudy i fillery (typu książka, którą Ludovico czyta polując na ducha). Pod koniec trochę już skanowałam wzrokiem, bo miałam tych wszystkich ludzi, gadających w kółko o tym samym, serdecznie dość. Na plus jest to, że przynajmniej wszystkie te telenowelowe wątki się spinają i mają swoje rozwiązanie. Chociaż niektóre wyjaśnienia są naprawdę kretyńskie (piraci, lol). All in all, cieszę się, że się za to wzięłam, ale jeszcze bardziej się cieszę, że po miesiącu wreszcie to mam za sobą. Przy czym moje zmęczenie tą książką może wynikać z mojego literackiego gustu. Ja nie szukam w książkach zaszokowania (dlatego nic mi nie robią thrillery ani Miranda July i jej opisy tamponów), a tu autorka bardzo chciała mnie szokować morderstwem, hazardem i innymi niecnotliwymi występkami. Być może jakbym to czytała 200 lat wcześniej to zmieniłabym śpiewkę, bo mdlałabym z wrażenia. Ale nie sądzę, bo ja ciągle chciałam wrócić do klimatu z pierwszych rozdziałów, kiedy nic się nie działo, tylko gapiliśmy się na drzewa i góry.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Młyn nad Flossą George Eliot
Młyn nad Flossą
George Eliot
Mam słabość do literatury, która jest po prostu piękna i takiż jest właśnie Młyn nad Flossą. George Elliot to mistrzyni słowa pisanego, zdolna nie tylko do plastycznego odmalowania świata przedstawionego, ale i do czarowania błyskotliwymi myślami oraz roztaczania uroku pięknem swojej stylistyki. Młyn nad Flossą to literatura pełna, solidnie zdefiniowana na każdym poziomie - nie tylko świetna warsztatowo, lecz i zasobna w treść. Gdybym chciał ocenić owe dzieło jednym zdaniem, to napisałbym, że jest to - po pierwsze - literatura piękna z górnej półki, jest to - po drugie - literatura klasyczna (ze wszystkimi tegoż znaczeniami i niuansami) oraz - po trzecie - literatura bardzo angielska. Po czwarte - to już na marginesie - jest to też romans i literatura romantyczna (to nie to samo, ale czasami idzie w parze). Te cechy, które wszak nie wyczerpują listy, przywodzić mogą na myśl inną popularną autorkę "z tamtych czasów", a mianowicie o pokolenie starszą Jane Austen. Oczywiście Austen pisała w okresie regencji, podczas kiedy Elliot już w epoce wiktoriańskiej, jednak obie panie, koniec końców, tworzyły coś, co od biedy można nazwać dziewiętnastowiecznym romansem. Obie zatem skupiały się kobietach poszukujących miłości i próbujących się odnaleźć w zmiennych realiach życia zdefiniowanego przez struktury społeczne i towarzyskie ówczesnej Anglii. Elliot jednak, przynajmniej w Młynie nad Flossą, sięgnęła głębiej: odważniej wkraczając w umysły swoich bohaterów, bardziej ich doświadczając i bardziej skupiając się na emocjach, odczuciach i wewnętrznych zmaganiach tychże niż Austen. Koniec końców, Młyn nad Flossą jest literaturą pełniejszą i potężniejszą niż dzieła Austen, dojrzalszą warsztatowo i treściowo, ale co za tym idzie, także cięższą w lekturze i wymagającą większego skupienia oraz spokoju. Nie chcę tutaj sugerować, że jest to bardzo ciężka literatura - bez wątpienia daleko jej do wyzwań oferowanych przez Joyce'a czy Manna, wystarczy po prostu pamiętać, że nie jest to jakieś tam romansidełko. Narracja Młynu jest interesującym zabiegiem - przedstawiona jest z perspektywy osoby żyjącej w późniejszych czasach, w dodatku od czasu do czasu bezpośrednio zwracającej się do czytelnika (jak, na przykład, w gawędzie). Osoby, która na wcześniejsze wydarzenia i ówczesnych ludzi patrzy z odrobiną politowania, ale i gorącą sympatią, tak jak dorosły, dojrzały i mądry człowiek może patrzyć na raczkujące dzieci. Nie ma w tym poczucia wyższości, są natomiast podkreślone wszelkie różnice, czy to intelektualne, czy obyczajowe, całość tworzy klimat gawędy. Notabene, wydaje się oczywiste, że narrator jest de facto samą autorką, George Elliot, aczkolwiek tłumacz zdecydował się odgórnie obdarzyć nieodmienne przez rodzaje angielskie czasowniki rodzajem męskim. Decyzja dziwna i niekoniecznie mi się ona podoba, zwłaszcza że w narracji czuć kobiecą wrażliwość (z wyraźnym, genderowym, wskazaniem na kobiecy sposób postrzegania świata i jego oceniania - dziewiętnasty wiek nie dorobił się zniewieściałych, blue-pillowanych pantoflarzy, charakterystyka płci była bardziej ostra, co musimy mieć na uwadze). Uzasadnieniem dla takiego postępowania może być chęć nawiązania do sposobu, w jaki powieść była odbierana przez czytelników w dziewiętnastym wieku - dla wielu odbiorców anonimowa Elliot była bowiem mężczyzną (zgodnie z oczekiwaniami autorki). Sami bohaterowie cieszą się ogromną sympatią autorki, jednak nie zmienia to faktu, że patrzy na nich z pewnym politowaniem. Nawet Magdalena - dziewczyna, później zaś kobieta, która zdaje się szczególnie ogniskować uwagę autorki, jest zaprezentowana jako ciepła, czuła i mądra, jednak nie bez skłonności do głupot i zachowań nieracjonalnych, w dodatku tak trochę po kobiecemu niespójna (autorka kobietom bez wątpienia kibicowała i je po swojemu wielbiła, jednak bynajmniej ich nie ideologizowała). Jest to zresztą bardzo przyjemna postać, jedna z tych kobiecych bohaterek, które naprawdę chce się przytulić i obdarzyć miłością. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Magda jest - mimo swoich cech, czy też właśnie dzięki nim - jedną z najciekawszych bohaterek literatury dziewiętnastowiecznej, jakie miałem okazję poznać. Wydaje mi się ciekawsza, pełniejsza, bardziej ludzka i prawdziwa niż, dla przykładu, niewiasty wychodzące spod pióra wspomnianej już Jane Austen. Jest w niej ta cudowna żywiołowość, co prawda przyczajona i stłamszona, która eksploduje w bohaterkach o wiek późniejszych. To kobieta, którą mogły pokonać konwenanse i społeczne struktury, ale która potrafiła zachować samą siebie i wykazać się ogromną siłą - nie w narzekaniu i płakaniu na swój los, a w działaniu. Nieco tylko mniej interesująco przedstawiają się obrazy reszty bohaterów. Przede wszystkim Tomka, jej brata i typowego chłopaka - wyrywnego, skłonnego do szybkiego wydawania sądów, żyjącego w poczuciu własnej wyższości i nieodpowiedzialnego... do czasu, kiedy los składa na jego barki ogromne oczekiwania i ów młody chłopiec przechodzi, praktycznie z dnia na dzień, przemianę w mężczyznę. Jest ich ojciec - młynarz - człowiek wierzący (wedle tego co nam pisze Elliot) iż gramatyka i ortografia podlegają indywidualnym przekonaniom, nieco rozleniwiony względną zamożnością i dość dobrą pozycją społeczną, głodny zarazem progresu i ostatecznie gotowy zaryzykować wszystko by owego progresu doświadczyć... jak się okazuje ze skutkiem bardzo złym, skoro porwał się na coś, co przerastało go, z wyjątkiem może ego. Matka wreszcie - głupia, napuszona gąska przekonana o wyższości własnego rodu, skupiona na nieistotnych detalach, całkowicie niezdolna do pojmowania świata poza bezpiecznym obszarem wytyczonym przez rodzinne rytuały, koniec końców zaś zmuszona do akceptacji hańby i odnalezienia się znacznie niżej, niż własnym zdaniem żyć powinna, ale też zdolna do wyjścia z owego upadku z niespodziewaną siłą wewnętrzną. U Elliot - a przynajmniej w Młynie nad Flossą - postaci są może i głupkowate, durnowate i próżne, jednak potrafią odnaleźć swoje serce wtedy, kiedy jest ono potrzebne. Potrafią się poświęcić dla innych, bywa że w sposób zupełnie nieoczekiwany. I, nade wszystko, nawet upadając, potrafią się podnieść już jako inni ludzie. Odmienieni, silniejsi. Lepsi? Nie jest to opowieść, która mogłaby w świetle dzisiejszych standardów być crowd pleaserem. Próżno tutaj oczekiwać happy endu. Czy zresztą taki jest możliwy w świecie, który jest miejscem brutalnym i nieakceptującym słabości? Być może namiastką happy endu jest zdolność obserwowanej przez nas rodziny do zjednoczenia się - chwilowego lub częściowego, bo wszak różnie z tym bywa - w obliczu zła i nieszczęść i do brnięcia pod wiatr, aż do samego końca? Uzupełnijmy to całkiem niezłym poczuciem humoru i odrobiną kpiarskich obserwacji o angielskim społeczeństwie i otrzymujemy powieść napisaną bardzo sprawnie, ciekawą i po prostu wciągającą. Nadal jednak klasyczną i charakterystyczną dla literatury wieków minionych. Na minus: gabaryt. Sporo czytania. Przyznam, że mimo fascynacji warsztatem Elliot zdarzały mi się momenty, kiedy się ślizgałem. Czasami czułem po prostu przesyt. Tłumaczy go jednak chęć autorki by naprawdę wiarygodnie opisać świat przedstawiony i należycie ustosunkować się do zastanych problemów.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lokatorka Wildfell Hall. Tom 1