Na każdego czai się jego osobista tragedia.
Kim chcemy być w jej konsekwencji? W jaki sposób damy się jej ukształtować?
Każde życie (…) ma tę jedną chwilę, kiedy staje się wyjątkowe – chwilę, po której wydarzy się wszystko, co naprawdę ma znaczenie – pisze autorka, na kartach dość prostej powieści, ukazującej dwa odmienne podejścia do Świata, który łamie każdego i potem niektórzy są jeszcze mocniejsi w miejscach złamania (E. Hemingway).
Musimy zacząć od uświadomienia sobie faktu, iż „Wszystko umiera zbyt prędko. Powiedz, co ty zamierzasz zrobić. Ze swoim życiem, dzikim i cennym?” (M. Oliver). Mamy (jakiś) wpływ na to, jak ukształtują nas osobiste tragedie, wymieranie w nas ludzi, wydarzeń i myśli. Co z tym zrobić
Możesz wrzeszczeć jak barbarzyńca nad dachami świata… Albo wytrzymać kolejne pociski zawistnego losu… Albo wypłynąć z bezpiecznej przystani… Albo wyruszyć na poszukiwanie nowego świata... Albo się zbuntować, gdy światło się mroczy.
Na kartach powieści poznajemy dwoje bohaterów, ukazujących dwie odmienne postawy:
» Ezra jest popularnym gościem, kumplującym się z elitą, imponującym wszystkim. W wyniku wypadku samochodowego traci możliwość regularnego treningu, co wyolbrzymia do rangi utraty swojego statusu i wartości. Poszukuje siebie – nowego siebie.
» Cassidy jest członkinią koła debatanckiego, przyjezdną z innego college’u. Wkracza w życie nowej szkoły, wprowadzając swoje porządki i inspirując kolejnych bohaterów. Poszukuje sposobu, żeby poradzić sobie ze śmiercią swojego brata – jej osobistą tragedią.
Ezra i Cassidy poznają się i zaprzyjaźniają. Odtąd wiele zaczyna się w nich zmieniać. Ezra daje Cassidy poczucie bezpieczeństwa, odskocznię od jej tragedii, wprowadza do jej życia nową jakość. Cassidy staje się dla Ezry punktem zaczepienia w poszukiwaniu uznania swojego nowego siebie, nowego statusu, ale przede wszystkim jest dla niego ogromną inspiracją - użyczyła iskry albo mocniej roznieciła ogień, ale płomień był mój.
Ezra zauważa, jak wiele traci w swoim życiu, pozostając w sferze powierzchowności, nie schodząc nigdzie głębiej. Cassidy kształtuje w nim od zera głębię egzystencji: nie jestem pewien, czy byłbym w stanie określić ten konkretny moment, kiedy zaszła we mnie nieodwracalna zmiana. Teraz myślę nawet, że to był nie moment, tylko proces. Nie byłem już (…) złotym chłopcem, może jakiś czas wcześniej przestałem nim być, ale im więcej godzin spędzałem z Cassidy, tym mniej mi to przeszkadzało.
Cassidy, choć twierdzi, że jest smutną, samotną frajerką, która za dużo się uczy, odpycha od siebie ludzi i chowa się w swoim nawiedzonym domu, zyskuje przyjaźń Ezry, który cieszy się nią, nie żywiąc wobec niej żadnych oczekiwań. Buduje sobie jej wyobrażenie, którego podtrzymywanie z kolei ją uzależnia; choć jednocześnie pozostaje wobec niej zupełnie szczery i ufny - bez wzajemności.
Zakochują się w sobie – Cassidy dla Ezry jest taka piękna, że ledwie mogłem to wytrzymać – nie dziwne, skoro była tak swobodna i pełna naturalnego wdzięku, że to aż bolało. Ezra dla Cassidy, uważającej miłość za największą ze wszystkich możliwych katastrof, staje się nową nadzieją na wyzwolenie od przygnębiających, osobistych przekonań o konieczności wiecznego znoszenia konsekwencji niemożliwej do zapomnienia tragedii.
Losy obojga bohaterów splatają się wokół dwóch tragedii, którym muszą stawić czoła – śmierci brata Cassidy (w której uczestniczy Ezra), ale też śmierci psa Ezry, którą obserwują oboje na własne oczy. Wydarzenia, które mają potencjał, by ich złączyć, stają się ścianą pomiędzy nimi. Wznosi ją w zasadzie jedynie Cassidy.
Ezra widzi to tak, że każdy ma swoją tragedię (…) – zauważa nawet pozytywnie, że inaczej (…) nie poznałbym Ciebie. Chce naprawić każdy bałagan, bo strasznie tęskni; dostrzega, że Cassidy za nim też. Wie, że nie chcą i nie powinni się rozstawać – że to nieumiejętność otwartości na wspólne przeżywanie swoich tragedii, zamyka oboje.
Cassidy więzi się kurczowo w swoim wewnętrznym więzieniu - wraca do swojego panoptykonu, z którego nigdy tak naprawdę nie uciekła (…) To była największa porażka wszystkiego, czym sama była: więzieniem, które sama sobie zbudowała, bo nie potrafiła okazać jakiejkolwiek niedoskonałości. Więc płynęła przez życie, jak duch, wiecznie próbując uciec – nie przed innymi, ale przed samą sobą. Była skazana na więzienie cudzych oczekiwań, bo za bardzo się bała – albo nie chciała – zmienić naszych niedoskonałych wyobrażeń na jej temat. Odpycha Ezrę, bo to łatwiejsze niż szczerość. Ucieka od konieczności spojrzenia w oczy i wyznania. Jednocześnie, nie ma już dokąd uciec, bo w całym swoim otoczeniu widzi tylko własną tragedię.
Bohaterowie siedzą w bolesnym sillage prawdy (…) w tym wspólnym smutku, w tej kolektywnej żałości, oboje zadając sobie to samo pytanie bez odpowiedzi: „Co jeszcze można było zrobić?”
Cassidy rozstaje się z Ezrą, nie mogąc już znieść tego, jak bardzo stał się on dla niej tożsamy z jej osobistą życiową tragedią. Chce, żeby ją znienawidził. Twierdzi, że przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli (…) Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć. A ja wolałabym zostać źle zapamiętana, niż akurat Ciebie unieszczęśliwić.
Ezra cierpi, zawieszony między błaganiem o zaufanie; tęsknotą za związkiem, który szedł gładko naprzód; potrzebą prawdy, na której można zbudować nowy początek i podstawę jej szczęścia. To wszystko zostaje jednak odrzucone przez zamkniętą w swoim wewnętrznym więzieniu Cassidy, niezdolną (jeszcze?) do przezwyciężenia swojej tragedii.
Powieść stawia bardzo zasadne pytanie o to, co czeka nas w przyszłości, kiedy już poradzimy sobie z naszymi osobistymi tragediami i udowodnimy, że ostatecznie można je przetrwać.
Będzie to nowy start, który egzystowanie zamienia w życie?
Czy raczej kolejna ucieczka w lochy swojego panoptykonu?
Opinia
Okładka jest utrzymana w delikatnych, pastelowych odcieniach. Widzimy tył dziewczyny, piękne, długie włosy. Bardzo mi się podoba ta okładka, a dopiero teraz zauważyłam, ile w opisie jest powtórzeń, a to opis pochodzący od wydawcy. :O
Posiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka opinii, a na drugim fragment książki. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka. Marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Została podzielona na części i rozdziały.
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i do tej pory nie słyszałam, by pojawiła się jeszcze jej jakaś książka na naszym rynku czytelniczym. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale wiem, że swego czasu było o niej głośno, a teraz praktycznie nigdzie jej nie widzę. Nie pamiętam już, w jaki sposób znalazła się na mojej półce - czy to przypadkiem, czy z jakiejś wymiany, czy ktoś mi ją podarował - nie pamiętam, mam sklerozę. :( Niemniej jednak cieszę się, że mam ją u siebie. Jest to co prawda powieść młodzieżowa, ja jednak uważam, że każdy może po nią sięgnąć i odczytać to, co przekazuje autorka. Czyta się ją szybko, lekko i przyjemnie, bez jakichkolwiek blokad podczas poznawania kolejnych stronic. Proste pióro, nie ma żadnych elokwentnych zwrotów. Cenię ją za tą bezpośredniość, która wyziera z kartek.
"Każdy oddech jest jak cud. Jestem tutaj. Żyję. Poradziłam sobie. Dziś chcę to wykrzyczeć z najwyższej góry. Ubiegłoroczne Boże Narodzenie wydaje mi się odległe o lata świetlne. Lubię myśleć, że był to najgorszy czas w moim życiu, ale to tak nie działa. Nie ma żadnych gwarancji. Nie wiem, co jest przede mną. Różnica polega teraz na jednym: wierzę, że jestem w stanie to przetrwać."
Poznajemy tutaj Jess, która z dnia na dzień traci przyjaciółkę. Eden znika, nie wiadomo, co się z nią stało, a podejrzenie pada na wiele osób... Najważniejsze jest to, by ją odnaleźć. I tutaj zagłębiamy się w psychikę naszych młodych bohaterek. Poznajemy minione lato, w którym sporo się wydarzyło i to niekoniecznie dobrego. Są to młode osoby, które śmiało można polubić, chociaż mnie niektóre zachowania drażniły, ale to jest spowodowane raczej kwestią wieku, które nie do końca są przeze mnie akceptowane. Kwestia wieku - starzeję się, niestety. Myślę, że takie osoby jakie występują w powieści, bez problemu znaleźlibyśmy w naszym otoczeniu. Są dobrze skonstruowane, niczego im nie brakuje.
Najważniejsze dla mnie w tej książce są wartości, o których autorka pisze. Nie tylko między wersami, ale i czasem bezpośrednio. Zaginięcie, śmierć bliskiej osoby, depresja, młodzieńczy bunt, niezrozumienie, tajemnice, używki - to tylko kilka z powodów w nastoletnim i nie tylko, życiu, które rzutuje na nasze zachowanie, które nas kreuje. Akurat dwie przyjaciółki spotykają się między innymi z takimi problemami, które powodują takie, a nie inne wydarzenie, że dziewczyna wychodzi z domu i nie ma jej nigdzie. Nikt nie zwracał uwagi na jej psychiczny stan po stracie ukochanej osoby, mimo wszystko. Nasze błędy, wszystko, w czym zawiniliśmy w tej relacji wtedy wychodzi i żałujemy czynów, słów... A czasu nie da się cofnąć. Uważam, że nie jeden dorosły zachowałby się w podobny sposób. Dlatego wsparcie znajomych, przyjaciół jest bardzo ważne. ROZMOWA i OBECNOŚĆ to dwa podstawowe punkty, które w trudnych chwilach powinny istnieć. Chowanie głowy w piasek, unikanie rozmów czy izolowanie się, nie służy niczemu dobremu. Sami zresztą, po sobie z pewnością o tym wiecie, bo nie raz spotkały nas osobiste, mniejsze lub większe tragedie, które wpłynęły na codzienne egzystowanie.
Wszystko się dzieje tak naprawdę jednego dnia, ale mamy opisane wydarzenia z przeszłości, z teraźniejszości - gdzie dziewczyna przekonuje się, że jej przyjaciółka ma wiele tajemnic, tak, jak ona sama. Jednak za wszelką cenę nie pozwala na to, by siedzieć w domu pod opieką matki i wyrusza na własne poszukiwania, wierzy, że ją odnajdzie. Całą i zdrową...
Akcja ma stałe tempo, które towarzyszy nam od pierwszej aż do ostatniej strony.
"- No to czym ja jestem, Eden? Wymyśl coś fajnego! Może szampanem... Albo chociaż czekoladą na gorąco...
- A, to proste. Jesteś szklanką wody, Jess.
- Niby czemu? Że naturalna, tania i dostępna na co dzień? - zażartowałam, starając się utrzymać ciepły, lekki ton rozmowy.
- Nie, nie mogłabym długo bez niej żyć.
Spojrzałam na nią. Jej oczy, wpatrzone w moje, błyszczące. Przechyliłam się i objęłam ją mocno, zanurzając twarz w jej włosach pachnących jabłkami. Rozmowy wokół nas przycichły, czułam na plecach wzrok innych. Miałam to gdzieś. Będę jej barierą bezpieczeństwa. Będę stać między Eden a światem."
Nie zawiodłam się na tej opowieści, jestem wręcz pozytywnie zaskoczona, że mimo iż jest to młodzieżówka, to przypadła mi do gustu. Zresztą jeśli bywacie tutaj dłużej, wiecie, że cenie sobie wartości i emocje w powieściach, które czytam. Może emocji zbyt wielu nie czułam, chociaż kilka scen spowodowało szybsze bicie mojego serca, to jednak wartości jest tu sporo. Szczególnie jeśli chodzi o młodsze grono czytelników. Pokazuje konsekwencje niektórych podejmowanych przez nas decyzji.
Reasumując uważam, że jest to naprawdę książka godna polecenia, mimo iż jej premiera miała miejsce sześć lat temu. Książki z wartościami wciąż powinny być na topie i nie znikać, a tym bardziej z takimi sprawami, jak w tej powieści. Cieszę się, że mam ją w swoich zbiorach i na pewno polecać będę ją dalej - bo jest tego warta. POLECAM nie tylko młodszym czytelnikom, ale wszystkim. Myślę, że się nie zawiedziecie.
Okładka jest utrzymana w delikatnych, pastelowych odcieniach. Widzimy tył dziewczyny, piękne, długie włosy. Bardzo mi się podoba ta okładka, a dopiero teraz zauważyłam, ile w opisie jest powtórzeń, a to opis pochodzący od wydawcy. :O
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPosiada skrzydełka, które są dodatkową ochroną przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka opinii, a na drugim...