Kościół. Niełatwa miłość

Okładka książki Kościół. Niełatwa miłość
Grzegorz Strzelczyk Wydawnictwo: WAM religia
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Data wydania:
2019-02-12
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-12
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327715579
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kościół. Niełatwa miłość w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kościół. Niełatwa miłość

Średnia ocen
7,7 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
75
33

Na półkach: ,

Punkt widzenia człowieka kościoła wart zainteresowania. Autor to teolog dogmatyk, więc można czytać bez obawy, że się ktoś natknie na herezję. Zaznaczam to, bo czasem brwi się unoszą, gdy czyta się jego poglądy na Kościół i otaczający świat. Książka, to przykład na to, że w Kościele są jeszcze ludzie myślący. I choć nie zawsze z nimi się można zgodzić, to z przyjemnością można z ich myślą się zapoznać.

Punkt widzenia człowieka kościoła wart zainteresowania. Autor to teolog dogmatyk, więc można czytać bez obawy, że się ktoś natknie na herezję. Zaznaczam to, bo czasem brwi się unoszą, gdy czyta się jego poglądy na Kościół i otaczający świat. Książka, to przykład na to, że w Kościele są jeszcze ludzie myślący. I choć nie zawsze z nimi się można zgodzić, to z przyjemnością...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

72 użytkowników ma tytuł Kościół. Niełatwa miłość na półkach głównych
  • 36
  • 36
25 użytkowników ma tytuł Kościół. Niełatwa miłość na półkach dodatkowych
  • 12
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kościół. Niełatwa miłość

Inne książki autora

Grzegorz Strzelczyk
Grzegorz Strzelczyk
Ksiądz katolicki, doktor teologii. Były pracownik Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, od 2012 roku sekretarz II Synodu Archidiecezji Katowickiej. Zajmuje się chrystologią, eklezjologią oraz metodologią i historią teologii. Posługuje się sześcioma językami obcymi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nerw święty. Rozmowy o liturgii Dominik Jarczewski OP
Nerw święty. Rozmowy o liturgii
Dominik Jarczewski OP Dominik Jurczak OP
Książka jest zapisem rozmowy o liturgii dwóch dominikanów, z czego zadający pytania jest filozofem, a drugi historykiem liturgii. Wyszło ciekawie. Z pewnością dużym atutem książki jest to, że forma wywiadu pochłania się bardzo łatwo, a przy tym zawiera jednocześnie sporo informacji. Obaj zakonnicy też nie zawsze w 100% się ze sobą zgadzają. Generalnie przesłaniem książki jest to, by liturgia nabrała znaczenia w naszym życiu. Nie była przykrym obowiązkiem, a czymś co przemienia nasze życie. Niektóre spostrzeżenia o. Dominika Jurczaka OP (historyk liturgii) warto jednak przemyśleć. Bardzo podobał mi się wywiad o mszach dla dzieci i tego, jak w rzeczywistości banalizują one liturgię i stawiają księdza w roli kogoś kto ma być niedzielnym "baby-sitterem": "Jeśli przychodzimy na liturgię, by miło spędzić czas, to jest wiele sposobów, by spędzić go milej. Sam uczestniczę w liturgii z nastawieniem, by w pewnym sensie zmarnować czas. Czasami to duże marnotrawstwo, bezczynność i bezradność. To jednak błogosławione marnowanie. Liturgia nie jest pragmatyczna, bo jej owoców nie da się zmierzyć „kościelnym miernikiem”. Jednak w życiu duchowym jest niezbędna: daje dostęp do Źródła, przemienia nas. Kiedy próbujemy po ludzku uprzyjemnić liturgię, istnieje niebezpieczeństwo, że będziemy ją uatrakcyjniać i dopasowywać do naszych potrzeb, na przykład szukając za wszelką cenę języka odpowiedniego dla dzieci. Na dłuższą metę nie karmi to dorosłego, a wręcz drażni, dzieci zaś, które przecież rosną i zaczynają zmagać się z pytaniami, uspokaja jedynie do pewnego stopnia. Takie podejście stawia w trudnej sytuacji także celebransa, od którego się oczekuje, że będzie showmanem, który zabawia dzieci. Z bycia przewodnikiem duchowym ksiądz staje się niedzielnym baby-sitterem, takim na 45 minut, który przy okazji musi zabawić jeszcze rodziców oraz dać im poczucie, że zdejmuje z nich obowiązek przekazu wiary." Ktoś mógłby też powiedzieć - no dobra, ale to przecież rozmawiają dominikanie, a wiadomo jak to teraz jest z dominikanami i w ogóle pewnie mamy tutaj pięć garści modernizmu. Nie do końca tak jest. Owszem, jest tutaj sporo o liturgicznych tradycjonalistach, ale stosunek do nich jest zniuansowany. W jakiejś mierze jest im także przyznana racja - w nowym rycie często to osoba księdza staje na piedestale, odczuwalny jest też brak łaciny, a przez to w jakimś stopniu problem z tłumaczeniami mszału rzymskiego w różnych językach i odejście od katolickiej jedności, wspólnej modlitwy wszystkich katolików na świecie. Tam gdzie trzeba, nowy ryt jest krytykowany. Jednak zakonnicy podkreślają - liturgia nie powinna być manifestacją naszych własnych pragnień powrotu do romantycznej i wyidealizowanej przeszłości, ale być czymś jednoczącym i przede wszystkim - uwielbieniem Boga, a nie areną do przepychanek. "Nie ma jednej idealnej czy uniwersalnej formy oderwanej od konkretnego człowieka i jego epoki. Twierdzenie, że msza przedsoborowa jest idealna lub że istnieje – jak to nazwałeś – msza wszech czasów, to uproszczenie, by nie powiedzieć – nadużycie. Poza tym, msza przedsoborowa, czyli jaka? Każdy jest po jakimś soborze – jedni po Soborze w Konstantynopolu, inni po Soborze Laterańskim IV, a jeszcze inni po Soborze Watykańskim II. Czy msza z XIII wieku, zakładając, że była wyłącznie jedna jej forma, odmienna od tej z początku XX wieku, jest lepsza?" "Liturgia nigdy nie może być areną dla manifestowania czy udowadniania czegokolwiek. Ona jest uwielbieniem Boga. Jeśli zdradza swoje szczytne zadanie, staje się bałwochwalstwem. Niestety obecnie widać to w przepychankach związanych z formą komunii, kiedy ktoś – nie wyłączając księży – postanawia zamanifestować swoje przywiązanie do tradycji albo wprost przeciwnie. Wykorzystuje wówczas rzeczy najświętsze do własnych celów."
brantanaach - awatar brantanaach
ocenił na 7 3 lata temu
Ewangelia według św. Mateusza Edward Sri
Ewangelia według św. Mateusza
Edward Sri Curtis Mitch
Komentarz do Pisma Świętego jest tym, bez czego nie wyobrażam sobie mojej półki z książkami. I wcale nie jest tak, że brakowało na niej takiego tytułu. Owszem, zanim zacząłem zakupy serii, do której należy ta konkretna książka, miałem w swojej biblioteczce inne komentarze. Ale miały już swoje lata. Z biblistyką jest jak z każdą inną dziedziną. Rozwija się. Nie można więc zatrzymywać się na pewnym etapie, bo prowadzi to do systematycznego pozostawania w tyle za resztą. Tak było trochę z moimi komentarzami. Są dobre, ale mają swoje lata. Stało się więc tak, że zauważyłem gdzieś reklamę tej serii i postanowiłem sobie, że będę sukcesywnie kupować kolejne tomy, żeby zaktualizować swoją biblioteczkę. Z komentarzami jest tak, że zazwyczaj sięga się po nie wtedy, kiedy przygotowuje się kazanie (mówię o sobie). Rzadko kiedy czyta się je w całości. Zresztą rzadko kiedy (oceniam na postawie moich doświadczeń) są przygotowane z takim założeniem, że ktoś przeczyta dany komentarz "od deski do deski". Poza tym, wcale nierzadko pojawia się w nich bardzo hermetyczny język, który zniechęca do czytania dłuższych fragmentów. Z tym komentarzem jest inaczej. Jest napisany bardzo przystępnym językiem, który sprawia, że ten konkretny komentarz jest "przyjazny dla użytkownika". Nie wydaje się być pisany z myślą o specyficznej grupie ludzi jaką są księża czy teologowie. Jest napisany "dla każdego". I to moim zdaniem jest jego największa wartość. Dlaczego w ogóle postanowiłem przeczytać ten komentarz? W końcu - jak napisałem wcześniej - większość z nich nie nadaje się do tego za bardzo. Z uczciwości wobec tych, którzy słuchają moich homilii. Chciałem przestrzec się przed zbytnim pokładaniem zaufania w swoją wiedzę i w swoje własne interpretacje. To ostanie było dla mnie szczególnie ważne, bo mam wrażenie, że to szczególna plaga dzisiejszych czasów. Każdy interpretuje Pismo Święte tak, jak mu się podoba. Nierzadko w ogóle nie przejmując się zasadami, nauką Kościoła i całym bagażem dokonań nauk biblijnych w tym zakresie. Nierzadko więc dziś dochodzi do tego, że przychodzi mi stanąć wobec "proroka", który ignorując to wszystko stwierdza coś w rodzaju: "Nikt przede mną nie rozumiał tego dobrze, dopiero ja wam powiem jak to ma być." I co z takim począć? Ten komentarz polecam nie tylko księżom. Polecam go każdemu, kto chce lepiej rozumieć Słowo Boże. Członkom Kręgów Biblijnych, lektorom, liderom grup modlitewnych... I na koniec jeszcze jedno. Coś co mnie zachwyciło. Na samym końcu znajduje się jedna strona, która może być bezcenna, a która zawiera propozycje lektur. Złoto!!!
ks_Karol Darmas - awatar ks_Karol Darmas
ocenił na 10 3 lata temu
Eucharystia. Instrukcja obsługi Adam Szustak OP
Eucharystia. Instrukcja obsługi
Adam Szustak OP
Ojca Szustaka nie trzeba nikomu przedstawiać. To znany zakonnik, który założył własny kanał na You Tubie "Langusta na palmie". Jest autorem wielu książek, które inspirują. Wygłasza miliony świetnych recenzji. Bazuje na Piśmie Świętym, zapoznaje nas z prawdami wiary. Wielu katolików deklaruje, że chodzi co niedziela do kościoła, ale czy wiemy, czym jest Msza święta? Liturgia to spotkanie z Jezusem Chrystusem, która kształtowała się przez wieki. W zależności od regionu świata, a nawet innego województwa, jest sprawowana nieco inaczej. Oczywiście, nie jest to błąd. Każdy ma prawo do innego odbioru. Krótka historia, synonimy i przede wszystkim opis poszczególnych części mszy świętej. Nieco teorii, praktyka, formułki z analizą krok po kroku - oto, o czym jest ta książka. Oczywiście, jak to u ojca, z dużą dawką poczucia humoru. Wielka troska o wiernych, którą przeczytamy między wersami, powoduje, że ufamy wizji autora. Widać, że nie chce nas stłamsić czy przytłoczyć, ale chce opowiedzieć o czymś, w co szczerze wierzy. To my decydujemy o tym, jak chcemy żyć i to my decydujemy o rzeczywistości naszego życia. To my stwarzamy swoje życie, a nie ulegamy mu. Jak chcę tworzyć swój świat? Jakie mam powołanie, jakie zadanie, jaki wpływ na świat? Gdzie w tym miejsce dla Boga? Świat odchodzi od Niego, a wiara to obciach. Jeśli mamy negatywne myślenie o sobie, to warto pamiętać o tym, że jest jednak ktoś, komu na nas zależy. Jest w Kościele. I paradoksalnie nie jest to zgodne z tym, co wiemy teoretycznie. Cały opis poszczególnych czynności, które wykonuje kapłan, pozwala nam zrozumieć Eucharystię. To w końcu spotkanie. Trzeba wyciszyć swoje emocje, przyjść wcześniej, aby myśli odpłynęły i skoncentrować się na Bogu. Niby proste, ale wiele osób o tym zapomina w świecie, który cały czas gdzieś pędzi. Nie ma końca to błędne koło.. Książka rozszerza horyzonty, bo w prosty sposób wyjaśnia znaczenie Mszy i roli Boga w naszym życiu. Czy nie lubimy się spotykać z przyjaciółmi, kiedy tylko możemy? To jak jest z Bogiem?
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 8 1 rok temu
Nie musisz być doskonały. Chrześcijański sposób na perfekcjonizm Dariusz Piórkowski SJ
Nie musisz być doskonały. Chrześcijański sposób na perfekcjonizm
Dariusz Piórkowski SJ
Przeczytałam ponownie po 2 latach. Dalej uważam za dobrą lekturę i pomocną --- Kilka cytatów "Chrześcijanie w większości mają takie doświadczenie: Chrześcijaństwo jest furą przykazań do zachowania, ciężkim wozem, który trzeba ciągnąć. No niby pomaga mi w tym Bóg, ale ja czuję, że ta pomoc jest słaba, że ona mi moich problemów życiowych nie rozwiązuje. Ona mnie z grzechów na dalszą metę nie wyprowadza. Na nowo w nie wpadam" - o. Alfred Cholewiński sj Z kolei Richard Rohr OFM nieco humorystycznie ilustruje tę zredukowaną formę chrześcijaństwa obrazem wozu stawianego przed koniem. Nie trzeba chyba wyjaśniać, kogo ucieleśnia tutaj koń. Wóz, który sam w sobie nie ma żadnej energii napędowej, uzurpuje sobie władzę, jaka nigdy nie została mu udzielona. W moralizmie zamieniamy się miejscami z koniem i albo przysparzamy sobie niepotrzebnych mąk, albo wcześniej czy później stajemy w miejscu rozkładając ręce, krzyczymy do nieba: "Basta. Nie zrobię już ani kroku do przodu". "Człowiek nie potrafi o własnych siłach naśladować i przeżywać miłości Chrystusa. Staje się zdolny do takiej miłości jedynie mocą udzielonego mu daru." Veritatis Splendor, JP2 2. Pycha z wdziękiem i czułością pielęgnuje w nas naturalną potrzebę niezależności. Wyśrubowuje poczucie sprawiedliwości, którą odmierzamy na wadze. Człowiek dotknięty tą chorobą, "woli raczej zasłużoną karę niż niezasłużoną dobroć". 3.Św. Teresa z Lisieux nie kreuje się na cierpiętnicę, któraz rezygnacją poddaje się nieuniknionej słabości. Nie ulega filozofii, która głosi, że im więcej bólu i cierpienia, tym bliżej Boga. Przeciwnie, odkrywanie słabości prowadzi ja do pogodnej i, jak sama pisze, "zuchwałej ufności" wobec Jezusa, którego uważa za swojego jedynego przyjaciela. Tę postawę należy oczywiście odróżnić od zuchwałej pewności, że niczego już nie musimy robić, bo Bóg i tak nas kocha i nam przebaczy. Trzymając się dzielnie pokornej ufności, Teresa sraje się w Kościele szczególną apostołką słabości. Zaświadcza, że przed Bogiem nie musimy udawać silnych, niezłomnych i nierdzewnych. W jednych ze swoich listów wyznaje swojej siostrze Celinie: " Chcielibyśmy nie upadać nigdy? - Co to szkodzi, Jezu drogi, jeżeli upadam co chwila, widzę wtedy słabość moją, a to dla mnie wielki zysk. Ty, Jezu, widzisz wówcza, jak słaba jestem, i nic nie potrafię uczynić, a wtedy tym skłonniejszy jesteś, by nieść mnie w swoich ramionach". 4. Gdy stajemy przed Bogiem, wydaje nam się, że nie możemy się pokazywać z pustymi rękami. W postawie kontemplacyjnej chodzi jednak głównie o to, aby być obecnym. Zawsze zdumiewało mnie to, jak łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad tym, że w ogóle istniejemy. Bycie w najmniejszym stopniu nie zależy od naszych wyników i dobrych uczynków. Ono już jest. Jeśli odczuwamy presję, że Bóg ciągle czegoś od nas oczekuje, to najprawdopodobniej jeszcze nie odkryliśmy, że dzięki Niemu istniejemy. PRzecież to w "Nim poruszamy się, żyjemy i jesteśmy" (Dz 17, 28) jak napisze św. Paweł. 5.Gdybyśmy tylko każdego dnia przez minutę rozważali pierwsze zdanie z Katechizmu Kościoła Katolickiego, mielibyśmy więcej pokoju w sercu: " Bóg, w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia". 6. Boksujemy się z pytaniem, gdzie leży granica między tym, co Bógnam daje, a tym, co sami wypracowujemy. Jeśli potrafimy coraz więcej, wydaje nam się, że nikomu nie pozostajemy nic dłużni. Kard. Albert Vanhoy SJ pisze, że "być wdzięcznym to uznać rzeczywistość", przyjąć, że nie my jesteśmy autorami. Objąć rzeczywistość z miłością to przestać walczyćz tym, że ciągle czegoś nie mamy lub nie ma, a powinno być. Perfekcjoniści nie potrafią ucałować rzeczywistości takiej, jaka ona jest, czasem trochę piegowata, czasem pomarszczona. Powód? Bez przerwy młócą chwast i nie żyją pełnią teraźniejszości. Analizują, co im nie wyszło w przeszłości,i boją się o to, co im nie wyjdzie w przyszłości. 7. Odwiecznym wrogiem perfekcjonizmu jest cierpliwość.Święty Tomasz pisze, że cierpliwość to specjalna cnota umożliwiająca poradzenie sobie z większymi przeszkodami na drodze do osiągnięcia dobra. Jest córką męstwa. Męstwo najbardziej przejawai się w zetknięciu z niebezpieczeństwem śmierci, przeciwdziała lękowi i woli ucieczki, rezygnacji z jakiegoś dobra pod wpłwem obawy śmierci. Cierpliwość to cnota, która ma nam pomóc właściwie obejść sięz wszelkiego rodzaju chwastami, które wyrastają na roli życia. Największą z tych przeszkód jest smutek, żałosny podarunek zła. "Nie jest cierpliwym ten, kto niedostrzega zła, lecz ten, kto nie pozwala, by zło wciągnęło go wsmutek" - pisze św. Tomasz z Akwiny. Nie chodzi o to, by przymknąć oczy na zło, ale żeby nie pozwolićsię na nim skupić. Smutek to reakcja człowieka na obecność zła. Jeśli ciągle jestem smutny, rejestruję tylko zło. O to właśnie chodzi diabłu, by w ogóle nie dostrzegać pszenicy dojrzewającej, lecz chwast. Wtedy człowiek już jest zgubiony. Nie będzie się rozwijał. Wtedy bezsensowność świata i cierpienie wysuwają się na czoło i pochłaniają człowieka.
Karo - awatar Karo
ocenił na 8 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Kościół. Niełatwa miłość

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kościół. Niełatwa miłość