rozwiń zwiń

Klątwa południcy

Okładka książki Klątwa południcy
Agata Suchocka Wydawnictwo: Replika Seria: Słowiańskie Światy fantasy, science fiction
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Słowiańskie Światy
Data wydania:
2025-10-21
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-21
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368560428
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Klątwa południcy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Klątwa południcy



książek na półce przeczytane 2528 napisanych opinii 593

Oceny książki Klątwa południcy

Średnia ocen
7,1 / 10
74 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1001
771

Na półkach: ,

„Klątwa Południcy” to lektura, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym, łącząc w sobie elementy mrocznego fantasy, paranormalnego romansu i dramatu psychologicznego. Agata Suchocka udowadnia, że największe potwory rodzą się z ogromnego cierpienia, a klątwa często okazuje się po prostu pamięcią o krzywdzie, która nie pozwala ruszyć naprzód. To książka klimatyczna, napisana z dbałością detale, która zostaje w głowie po zamknięciu ostatniej strony. Jeśli szukacie w literaturze słowiańszczyzny, która zamiast archaicznych schematów oferuje żywe emocje i autentyczną bohaterkę dźwigającą bagaż stuleci, historia Dagny będzie strzałem w dziesiątkę. To literacki dowód na to, że nawet w najbardziej mrocznym sercu może tlić się iskra światła, a stare legendy wciąż mają nam wiele do powiedzenia o nas samych.

Po więcej zapraszam na: https://kotkawaiksiazki.pl/klatwa-poludnicy-agata-suchocka-recenzja/

„Klątwa Południcy” to lektura, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym, łącząc w sobie elementy mrocznego fantasy, paranormalnego romansu i dramatu psychologicznego. Agata Suchocka udowadnia, że największe potwory rodzą się z ogromnego cierpienia, a klątwa często okazuje się po prostu pamięcią o krzywdzie, która nie pozwala ruszyć naprzód. To książka klimatyczna,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

223 użytkowników ma tytuł Klątwa południcy na półkach głównych
  • 140
  • 80
  • 3
47 użytkowników ma tytuł Klątwa południcy na półkach dodatkowych
  • 28
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2025 Łukasz Borowiecki, Łukasz Marek Fiema, Magdalena Hoczyk-Banda, Daniel Kordowski, Paweł Majka, Marcin Podlewski, Marek Rzewuski, Przemysław Sadownik, Marta Sobiecka, Agata Suchocka, Jakub Turkiewicz, Mateusz Wyszyński, Wiktor Żwikiewicz
Ocena 9,3
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2025 Łukasz Borowiecki, Łukasz Marek Fiema, Magdalena Hoczyk-Banda, Daniel Kordowski, Paweł Majka, Marcin Podlewski, Marek Rzewuski, Przemysław Sadownik, Marta Sobiecka, Agata Suchocka, Jakub Turkiewicz, Mateusz Wyszyński, Wiktor Żwikiewicz
Okładka książki Nim zapłonie pierwsza gwiazdka Ewa Bauer, Agata Bizuk, Karolina Filuś, Izabella Frączyk, Anna Kasiuk, Agnieszka Lis, Agata Suchocka, Sylwia Winnik
Ocena 7,2
Nim zapłonie pierwsza gwiazdka Ewa Bauer, Agata Bizuk, Karolina Filuś, Izabella Frączyk, Anna Kasiuk, Agnieszka Lis, Agata Suchocka, Sylwia Winnik
Okładka książki Płatki pąsowych róż Ewa Formella, Renata L. Górska, Katarzyna Grabowska, Magdalena Kołosowska, Grażyna Mączkowska, Katarzyna Maludy, Agata Suchocka, Edyta Świętek, Joanna Sykat
Ocena 8,0
Płatki pąsowych róż Ewa Formella, Renata L. Górska, Katarzyna Grabowska, Magdalena Kołosowska, Grażyna Mączkowska, Katarzyna Maludy, Agata Suchocka, Edyta Świętek, Joanna Sykat
Okładka książki Martwce. Antologia wampiryczna Adam W. Bukowski, Aleksandra Cebo, Przemysław Duda, Mateusz Dudek, Tomasz Fenske, Michał Gadalski, Anna Kłodnicka, Marcin P. Kowalski, Małgorzata Lewandowska, Mateusz Libera, Rafał Łoboda, Graham Masterton, Kornel Mikołajczyk, Karolina Mogielska, Olaf Pajączkowski, Rafał Paliński, Bartosz Sokolak, Jakub Sokołowski, Agata Suchocka, Dominika Vicente, Paweł Wącławski, Marta Zając, Emil Zawadzki, Zeter Zelke
Ocena 6,8
Martwce. Antologia wampiryczna Adam W. Bukowski, Aleksandra Cebo, Przemysław Duda, Mateusz Dudek, Tomasz Fenske, Michał Gadalski, Anna Kłodnicka, Marcin P. Kowalski, Małgorzata Lewandowska, Mateusz Libera, Rafał Łoboda, Graham Masterton, Kornel Mikołajczyk, Karolina Mogielska, Olaf Pajączkowski, Rafał Paliński, Bartosz Sokolak, Jakub Sokołowski, Agata Suchocka, Dominika Vicente, Paweł Wącławski, Marta Zając, Emil Zawadzki, Zeter Zelke

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Aquila Paola Gampo
Aquila
Paola Gampo
Czy uczucia mogą być silniejszą bronią niż ogień? .. Sięgając po tę książkę, miałem spore oczekiwania. Pierwszy tom bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę. Na szczęście kontynuacja nie tylko utrzymała poziom, ale także rozwinęła świat i bohaterów. .. Tym razem w centrum wydarzeń znalazła się Aquila, wojowniczka władająca ogniem i jedna z sióstr Aythyi. Choć to ona teoretycznie jest główną bohaterką, miałem momentami wrażenie, że jej obecność jest bardziej rozproszona. Pojawiała się w relacjach innych postaci, we fragmentach swojej historii, ale nie dominuje w sposób jednoznaczny. Wynika to jednak z faktu, że autorka mocno rozbudowała wątki poboczne i dała przestrzeń większej liczbie bohaterów, co z jednej strony poszerzyło perspektywę, a z drugiej strony może zostawiać lekki niedosyt. .. Świat przedstawiony nadal zachwyca. Pojawiły się nowe tajemnice i napięcia. Dużym atutem są relacje między bohaterami. Są pełne emocji, namiętności, ale też konfliktów i trudnych wyborów. .. Nie zabrakło również dynamicznych scen walk. Bohaterowie mierzyli się nie tylko z zagrożeniem zewnętrznym, ale także z własnymi słabościami, przeszłością i tym, kim tak naprawdę są. .. Na uwagę zasługuje również wydanie książki. Ognista okładka i barwione brzegi robią świetne wrażenie i idealnie oddają klimat historii. .. To powieść skierowana do dorosłych. Znajdziemy tu zarówno brutalność, zdradę, ale także wyraźnie zarysowaną sferę emocjonalno-erotyczną, która dodała historii intensywności. .. „Aquila” to udana kontynuacja, która rozwinęła uniwersum i pogłębiła postacie, choć może pozostawić niedosyt związany z samą główną bohaterką. Mimo to zdecydowanie warto sięgnąć po tę część. Ja bardzo jestem ciekawy ostatniego tomu, po który również z przyjemnością sięgnę. Jeśli lubicie takie ogniste i emocjonalne historie oraz znacie "Aythyę" to ta historia jest dla was. Polecam!
diversitylibrary - awatar diversitylibrary
ocenił na 9 4 dni temu
Dom bogini Kali Anna Mostyn
Dom bogini Kali
Anna Mostyn
Witajcie moi kochani Czy kiedykolwiek słyszeliście o Bogini Kali? Dziś chciałabym przedstawić Wam bardzo klimatyczną powieść, w której ta właśnie bogini odgrywa istotną rolę. Tytuł: Dom bogini Kali Autor: Anna Mostyn Wydawnictwo: Replika Historia przedstawia losy bohaterów żyjących w dwudziestowiecznym Londynie. Kiedy to urządzano wystawne bale, przyjęcia i nawet seanse spirytystyczne, a okultyzm cieszył się dużym zainteresowaniem. Opowiedziane zostały wydarzenia trzech zimowych dni 1907 roku, podczas których odmienione zostało życie wielu niewinnych ludzi. Cóż to była za klimatyczna historia. Z ogromną przyjemnością przeniosłam się do dwudziestowiecznego Londynu i spędziłam w nim trzy dni. Lecz to były bardzo niezwykłe, a przede wszystkim niezapomniane trzy dni. W pierwszej kolejności urzekł mnie sam klimat powieści. Czułam się tak jakbym naprawdę była częścią tego świata i aktywnie uczestniczyła w życiu bohaterów. Choć jednocześnie muszę przyznać, iż w tym aspekcie zabrakło mi trochę języka charakterystycznego dla przedstawianych czasów. Bowiem powieść została napisana współczesnym językiem, ale w klimacie dwudziestowiecznym. I tutaj czuję pewien niedosyt zwłaszcza, iż wspomniano również o „Draculi”. A jak wiadomo akurat ta powieść została napisana w zupełnie innym stylu. Niemniej jednak klimatem powieści jestem bardzo zadowolona. Kolejnym aspektem, który mnie urzekł był sposób narracji. Bowiem historia została przedstawiona w taki sposób, jakbyśmy czytali czyjąś opowieść. Może naocznego świadka? Wskazują na to zawarte w powieści przerywniki, z których treści wynika, iż autor historii zwraca się bezpośrednio do czytelnika. I właśnie sposób narracji sprawił, iż czułam się tak jakbym równie uczestniczyła w tych wszystkich wydarzeniach. I w końcu sama fabuła, choć początkowo miałam pewne trudności w odnalezieniu się w historii. Odniosłam wrażenie jakbym znalazła się już w środku historii. Na szczęście te uczucie zaraz minęło oraz szybko zorientowałam się o co w tym wszystkim chodzi. Oczywiście tak mi się tylko zdawało. I to również czyni tę powieść wyjątkową. Nie jest to powieść prostolinijna, bezpośrednia. Sprawiła, iż w pewnym momencie zwątpiłam w swą zdolność logicznego pojmowania świata. Bohaterowie okazali się być nietuzinkowi. Każdy z nich zasługiwał na chwilę uwagi, aby poświęcić mu czas i lepiej go poznać. Cóż to było za niesamowite grono osobliwych dusz. Trochę ubolewam nad zakończeniem powieści. Ponieważ nie chciałam, aby się skończyła. Te trzy dni minęły mi bardzo szybko. Reasumując „Dom bogini Kali” to powieść, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. I śmiało mogę stwierdzić, iż mam słabość do historii w gotyckim klimacie. Zwłaszcza do takich, których akcja dzieje się w dwudziestowiecznym Londynie. I mimo pewnych niedoskonałości dostarczyła mi niesamowitych wrażeń. Także jestem zadowolona z lektury. Serdecznie polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na 7 20 dni temu
Klątwy, duchy i zbrodnie Renata Kuryłowicz
Klątwy, duchy i zbrodnie
Renata Kuryłowicz
Czy zdarza się Wam czasem myśleć o tym, co sprawia, że tak lubimy sięgać po zatrważające historie o mordercach, duchach i ludzkich wypaczeniach, po biografie ludzi, których człowieczeństwo jest tak znikome, że zastanawiamy się, do czego jeszcze zdolny jest człowiek? Ja często sięgam po takie opowieści. I mimo, że niekiedy otwieram szeroko oczy z przerażenia, to nadal sięgam po kolejne takie historie. Za każdym razem książki te skłaniają mnie do refleksji nad życiem. Tym, którzy lubią takie klimaty, bardzo polecam książkę „Klątwy, duchy i zbrodnie” autorstwa Renaty Kuryłowicz. Renata z Worka Kości nie narzuca nam swojego światopoglądu, za co bardzo cenię jej twórczość. Nie każe czytelnikowi wierzyć w duchy i zjawiska nadprzyrodzone, ale pozostawia czytelnikowi przestrzeń na własne przemyślenia i doświadczenia. Książka podzielona jest na kilka części. W każdym rozdziale znajdują się mrożące krew w żyłach historie 🙀 niektóre o tyle bardziej, że wydarzyły się naprawdę. Znajdziemy tu historie o psychopatach, mordujących ludzi w takich sposób, jaki ciężko sobie wyobrazić; historie o duchach, które z zaświatów domagają się sprawiedliwości; historie o opętaniach i egzorcyzmach, które próbują zintegrować rzeczywistość realną z duchową; historie o wampirach i czarownicach, które zlewają w jedno wiarę z ludowymi przesądami. Autorka przedstawia nam również niesamowite miejsca, w tym też te nawiedzone, w różnych częściach świata. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale nie są to łatwe historie. Niektóre siedzą w mojej głowie do tej pory i nie zamierzają jej chyba prędko opuścić. Bardzo szanuję autorkę za postawę, w której nawołuje nas do szacunku dla zmarłych oraz miejsc w których wydarzyły się makabryczne zbrodnie, np. miejsca morderstw, a nawet obozy koncentracyjne. Uważam, że ta książka napisana jest na wysokim poziomie. Autorka bardzo sprawnie korzysta z języka. "Klątwy, duchy i zbrodnie" skłaniają do wielu refleksji, poruszając tematy trudne i nie do końca wyjaśnione. Do tego jest bardzo ładnie wydana -jest to chyba jedyna różowa książka jaką mam w swojej bliblioteczce🌷🖤 Nawet zastanawiałam się dlaczego ten kolor został tutaj użyty? Może właśnie po to, żeby jakoś złamać ten makabryczny klimat, albo po to, żeby ubrać zbrodnię w różowy płaszcz... Jeżeli czytaliście, koniecznie dajcie znać o Waszych odczuciach.
KsiazkowaLuna - awatar KsiazkowaLuna
oceniła na 10 23 dni temu
Światła nad moczarami Lucie Ortega
Światła nad moczarami
Lucie Ortega
⭐️RECENZJA⭐️ "Światła nad moczarami" od pisarki @lucie.ortega.navratilova to moje pierwsze spotkanie z nią i myślę, że nieostatnie! 😁 Cała historia skupiona była na słowiańszczyźnie, takiej jakby bagiennej atmosferze oraz przeróżnych tajemnicach. A to wszystko okraszone było dodatkowo wspaniałymi opisami natury i jakiejś, takiej magii, które przyciągały oraz wciągały. Autorka prowadziła nas przez całą fabułę w bardzo płynny, ciekawy sposób, dający ogrom napięcia, ale także poczucie, że już coś wiedzieliśmy, a za chwilę okazywało się, że jednak nie. Bardzo ciekawy był to zabiegi! 😜 Co do akcji, to nie leciała ona na łeb, na szyję, ale rozwijała się miarowo, za co dziękuję, bo w przypadku tejże historii to było odpowiednie! Postacie to chyba najmocniejsza strona tejże lektury! Oni stworzeni zostali z wielką dbałością o detale, ale te związane z emocjami. Każdy miał coś takiego w sobie, co powodowało, że chciało się z nimi być i być. Mogliśmy ich dobrze poznać, co też przyciągało do nich. Na każdym kroku biła od nich naturalność i nie tylko ta pozytywna, ale i negatywna. Bo przecież ludzkie jest posiadać wady oraz zalety. Czuć od nich wielowymiarowość, charaktery, które niekiedy pokazują nam, kim kto był. Chciałabym wiele o nich napisać, ale nie chcę też wchodzić w takie szczegóły, żeby nie psuć Wam przyjemności czytania. Końcówka nie wywołała we mnie dobrej reakcji, a czemu? No kurka ... wszystko sprowadzało się właśnie do tego, co okazało się na finale. Na szczęście autorka pozostawiła to w zwyczajny sposób, nie próbując jakoś ubarwić, co też było ogromnym plusem, bo nic na siłę. Chcę także wspomnieć, a nawet warto i należy, że wydanie jest naprawdę obłędne! Okładka jest w pięknych, zielonych barwach, a do tego wszystkiego w twardej oprawie. Ona przykuwa wzrok i idealnie oddaje klimat całej powieści. Aaa te barwione brzegi - no ja wymiękam przy nich 😅 Serio! Uważam, że powieść jest warta Waszej uwagi oraz godna polecenia! A, jeśli jesteś okładkową i brzegową sroką, to ona jest idealna dla Ciebie! 😊 💚 Współpraca barterowa z @wydawnictworeplika 💚
szpaczek_czyta - awatar szpaczek_czyta
oceniła na 9 4 miesiące temu
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt Grady Hendrix
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt
Grady Hendrix
Co to była za książka… Słyszałam o niej wcześniej sporo dobrego, ale totalnie nie byłam gotowa na to, jak bardzo mnie pozamiata. Pierwszy raz mam wrażenie, że to nie ja skończyłam książkę - tylko ona skończyła mnie. I najgorsze (albo najlepsze) jest to, że bardzo trudno powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Bo niby o czarownictwie - ale wcale nie do końca. O dziewczynach - zdecydowanie. O samotności, strachu, niesprawiedliwości, gniewie… o rzeczach, które bolą głęboko, pod skórą. To jedna z tych historii, które nie tyle się czyta, co przeżywa. Akcja dzieje się w latach 70., w przytułku dla nieletnich dziewcząt w ciąży. Takim miejscu, do którego trafia się nie dlatego, że się chce - tylko dlatego, że “tak trzeba”. Bo wstyd. Bo hańba. Bo sąsiedzi. Dziewczyny rodzą dzieci, które są im odbierane, a one same nie mają nic do powiedzenia. Zero kontroli, zero wsparcia, zero człowieczeństwa. Poznajemy nastoletnią Nevę. I razem z nią trafiamy do świata, w którym dorosłym wolno wszystko, a dziewczynom… właściwie nic. I wtedy pojawia się czarownictwo. Nie jako jakiś bajkowy dodatek, tylko jako coś, co daje im namiastkę sprawczości. W końcu mogą coś zrobić. W końcu mogą oddać. W końcu mogą przestać być tylko ofiarami. Tylko że - jak to zwykle bywa - wszystko ma swoją cenę. Ta książka jest bolesna. Naprawdę bolesna. Kibicowałam tym dziewczynom przez cały czas, rozumiałam ich wściekłość i razem z nimi nienawidziłam świata, który je w to wszystko wepchnął. I to jest chyba jej największa siła - ona sprawia, że czujesz. Nawet jeśli nie do końca chcesz. Grady Hendrix stworzył historię, która jest jednocześnie mroczna i… w dziwny sposób pokrzepiająca. O kobiecej wściekłości, traumie i tej pierwotnej potrzebie bliskości i miłości, która potrafi być silniejsza niż wszystko inne. I naprawdę chciałabym móc dać jej więcej niż 5/5. Ale niestety - skala nie przewidziała takiej opcji. Ocena: 5/5 ⭐️
agatkarecenzuje - awatar agatkarecenzuje
ocenił na 10 6 dni temu
Tarocista Jakub Rutka
Tarocista
Jakub Rutka
Poprzeczka po "Domie Zła" została postawiona wysoko - "Tarocista" jest po prostu dobry, ale nie tak dobry. "Tarocista" jest drugą po "Domie Zła" książką, w której spotykamy podcastera Jacka Gadowskiego próbującego rozwiązać zagadkę z mordercą w tle. Natomiast w porównaniu do pierwszego tomu mam wrażenie, że tutaj wkładu Jacka jest zdecydowanie mniej chociaż wciąż to on odnajduje najbardziej istotne dla śledztwa tropy. W odniesieniu do pierwszej części tutaj już akcja jest dużo szybsza, nie budziła we mnie takiego napięcia, ponieważ cały czas coś się działo, natomiast sama nie wiem dlaczego to już nie były te emocje co wcześniej. Zdecydowanie więcej mamy tu akcji poprowadzonej z punktu widzienia policji a mniej klimatu wywołanego samym wątkiem podcastu, który w "Domie Zła" był kluczowy. Pomysł powiązania zbrodni z tarotem jest świetny i osobiście bardzo lubię tego typu połączenia, jednak mam wrażenie, że trochę już ten temat został oklepany w przeróżnych horrorach (w szczególności w filmach) i ciężko mnie w tego typu fabule oraz pomysłach na jej wykonanie zadowolić. W "Tarociście" ten wątek został wrzucony dość zgrabnie, ale naprawdę sama nie wiem czego mi brakowało, ale czegoś na pewno. Nie wiem także czy to wina "Domu Zła" i poznania sposobu działania autora do szukania winy w najbardziej niespodziewanym czy po prostu historia jest tutaj bardziej przewidywalna ale dość szybko zaczęłam się domyślać rozwiązania akcji i poznania sprawcy. Same szczegóły co i dlaczego nie były możliwe do przewidzenia i faktycznie zaskoczyły, natomiast kto za wszystko odpowiada już tak. Czekam na kolejne książki Pana Rutki, ponieważ z chęcią poznam dalsze losy Jacka Gadowkskiego i świty z policji.
Oliwia K-W - awatar Oliwia K-W
ocenił na 6 5 dni temu
Krystyno, uspokój się! Sylwia Dec
Krystyno, uspokój się!
Sylwia Dec
„Krystyno, uspokój się!" to powieść Sylwi Dec o południcy Krystynie, która zaklęła swoje ciało, że jest wiecznie młoda. I chociaż jej umysł się zestarzał i Krystyna gdzieś po drodze zgubiła sens życia, to południca stara się udowodnić sobie i innym, że jej nie dotyczy przemijający czas. Powieść podzielona jest na trzy części. Pierwsza część jest zabawna. Krystyna urządza orgie, kłóci się z kim może, ogląda Netflixa i spotyka znajomych (z którymi też się kłóci). Następnie zostaje zmuszona do ruszenia w podróż, żeby odnaleźć sens istnienia (chociaż ona sama nie jest zainteresowana szukaniem 😜) Pomysł o znudzonej upiorzycy, która uzależniła się od serialu „Złote stulecie" i pizzy jest rozrywkowy, niestety nie wystarcza na kolejne dwie części. ☣️Od tego miejsca spoilery!☣️ Później Krystyna zaczyna robić się męcząca. A kiedy zaczyna naśmiewać się z mężczyzny, który stracił dziecko, osiąga dno. Od tego momentu śledzenie jej poczynań bolało, na szczęście nie zostaje już wiele książki do końca. Rozumiem zamysł fabularny, jaki miała Sylwia Dec. Krystyna brnie w warstwie mułu własnego zacietrzewienia, aż robi się tak głęboko, że pozostaje się tylko odbić. I ostatecznie fabuła daje Krystynie możliwość zrehabilitowania się. Nawet przez chwilę zaczęłam jej kibicować, kiedy postanowiła poświęcić się dla drużyny. I nie wiem, czy nie lepiej by było, gdyby Krystyna naprawdę zginęła. Zakończenie trochę rozczarowuje. Krystyna przeżywa i nie do końca mam wrażenie, że zrozumiała na czym polegał jej problem. Do tego zakochuje się w niej mężczyzna, z którego ona naśmiewała się z powodu utraty dziecka. Z tym wątkiem mam spory problem. Nie jest dla mnie jasne, dlaczego ten mężczyzna chce z nią być. Przecież zasłaniał przed nią obrazy swojej rodziny, żeby Krystyna się z niego nie naśmiewała, że ich stracił. I po paru bohaterskich akcjach nagle wydaje mu się, że Krystyna się zmieniła? Krystyna dopiero jest na początku drogi wychodzenia z egotyzmu, ale jeszcze sporo przed nią, i tak doświadczony mężczyzna powinien to zauważyć. Wydaje mi się to albo bardzo naiwne albo po prostu dopisane na siłę. Gdyby odwrócić płcie tych postaci i to mężczyzna nabijał się z kobiety, że płacze po stracie dziecka, zgodzilibyśmy się, że to nie jest materiał na partnera.
EHP - awatar EHP
ocenił na 6 5 dni temu
Tkająca Wiatr Julie Johnson
Tkająca Wiatr
Julie Johnson
To była absolutnie wspaniała przygoda, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji, wielkich stawek, ciekawych i nieoczywistych postaci oraz znajdzie się tu co nieco dla fanek/ów slowburn'u, zaciekawieni? Rhya Fleetwood jest półelfką co w rozdartym wojnami i prześladowaniami wszelkich oznaków maegii oznacza ciągłe spoglądanie za ramię w oczekiwaniu ciosu. W momencie gdy wszystko wydaje się już przesądzone, a w jej najbliższej przyszłości zdaje się widnieć jedynie szafot zjawia się pewien generał zupełnie odwracając koleje jej losu, a podróż w którą ją poprowadzi zawiedzie ją nie tylko w odległe i nieznane rejony świata ale także w głąb siebie i prawdy o swojej naturze, a co dzieję się dalej to już musicie sprawdzić sami. Od samego początku czytałam tą książkę z zapartym tchem wyczekując czym na kolejnej stronie zaskoczy mnie autorka tym razem. Historia od początku toczy się dość dynamicznie przez co jest absolutnie niedokładalna, pod sam koniec nieco zwalnia tylko po to aby dać nam złudzenie bezpieczeństwa, a następnie wywalić nas zakończeniem z kapci. Wspominałam już, że potrzebuję drugiego tomu na wczoraj? Równie wartym wspomnienia jest sposób poprowadzenia relacji między naszymi głównymi bohaterami, który bardzo mi się podobał, ich utarczki słowne to absolutne złoto, a powolne przyciąganie dodatkowo rozgrzewało atmosferę, jednak na koniec w moim odczuciu ciut za bardzo przyśpieszyło, ale co kto lubi. Bohaterowie zarówno poboczni jak i główni są świetnie wykreowani dzięki czemu nawet gdy w pewnym momencie poznajemy sporo osób na raz to są one od siebie tak inne, że z łatwością można się w tym odnaleźć, a ich wprowadzenie nadaje tej historii dodatkowej świeżości oraz humoru. Czy jest coś lepszego niż gdy główny bohater mruk ma zabawnego kompana? Nie sądzę. Myślę, że jest to idealna książka dla fanek/ów slowburn'u, Dworu Cierni i Róz oraz osób szukających nieco innego niż zwykle systemu magicznego. Recenzja powstałą w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Zysk i S-ka.
zagubiona - awatar zagubiona
oceniła na 8 19 dni temu
Pogoda pod psem Katarzyna Ryrych
Pogoda pod psem
Katarzyna Ryrych
💙 "Pogoda pod psem" to powieść, która skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, jak ogromne znaczenie w życiu mają rozmowa i bliskość. Jak często ludzie są ze sobą, a jednak żyją osobno. Zamknięci w swoich myślach, niedopowiedzeniach i lękach. A przecież tak wiele zależy od nas ! Od tego, czy zdecydujemy się zawalczyć o zmianę, czy zostaniemy w tym, co znane, nawet jeśli wiemy, że nie przyniesie nam to szczęścia. 💙 Książka przypomina, że zawsze jest dobry moment na zmiany. Czasem warto zrobić krok wstecz, jeśli prowadzi on w stronę spokoju i spełnienia. Zachęca, by żyć pełniej, być dla siebie życzliwym i otwartym na drugiego człowieka, nie oglądając się na opinie innych. 💙 W powieści poznajemy m.in. Leopolda, który w Wigilię znajduje na klatce schodowej pudełko z czterema szczeniętami i postanawia znaleźć dla nich nowe domy. Towarzyszymy także Filipowi- samotnemu mężczyźnie, który powoli traci nadzieję na poznanie kogoś bliskiego. Los jednak stawia na jego drodze Agatę i między nimi niemal od razu rodzi się nić porozumienia.🐾 💙 Autorka pokazuje, jak obecność drugiego człowieka i miłość potrafią zmienić spojrzenie na świat. Obserwujemy przemianę bohaterów i ich powolne otwieranie się na szczęście, które często jest bliżej, niż się wydaje. 💙 Historia niesie wiele ważnych wartości, ale w pewnym momencie stała się dla mnie nieco męcząca. Bywała zbyt przesłodzona, a niektóre sceny i dialogi wydawały się mało realistyczne, wręcz absurdalne. 💙 Mimo to "Pogoda pod psem" to ciepła, pełna nadziei historia, przy której można zapomnieć o troskach dnia codziennego i po prostu spędzić miły czas. Polecam ją szczególnie osobom, które cenią powieści o relacjach międzyludzkich, przemianie i małych codziennych cudach.
Migotka - awatar Migotka
oceniła na 6 5 dni temu
Patronka północy Justyna Komuda
Patronka północy
Justyna Komuda
Sięgając po książkę „Patronka Północy” autorstwa J.K. Komuda, spodziewałam się klimatycznej historii z nutą słowiańskości, tajemnicy i surowej przyrody, ale nie sądziłam, że aż tak mocno wciągnę się w świat, w którym natura, magia i ludzkie emocje splatają się w jedną, bardzo intensywną opowieść. To książka, którą czyta się powoli nie dlatego, że jest trudna czy nużąca, ale dlatego, że chce się zostać w tym świecie jak najdłużej, chłonąć atmosferę i zatrzymać się na chwilę przy każdym opisie, który buduje nastrój tej historii. Już od pierwszych stron czuć, że to opowieść osadzona w surowej, północnej rzeczywistości, gdzie las nie jest tylko tłem wydarzeń, ale żywą, niemal oddychającą częścią świata przedstawionego. Przyroda ma tu znaczenie symboliczne, ale też bardzo realne potrafi chronić, ale potrafi też budzić lęk. Bardzo podobało mi się to, jak autorka buduje klimat nie przez wielkie sceny pełne akcji, ale przez szczegóły, przez ciszę, przez momenty zawieszenia, w których z pozoru nic się nie dzieje, a jednak czytelnik czuje napięcie. W takich chwilach najbardziej miałam wrażenie, że ta historia ma w sobie coś pierwotnego, dzikiego i nie do końca oswojonego, jakby sięgała do dawnych wierzeń i opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ogromnym atutem książki są bohaterowie, którzy nie są idealni, nie zawsze podejmują dobre decyzje i często muszą mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów. Każda z postaci niesie w sobie jakiś ciężar przeszłości, coś, co wpływa na jej zachowanie i sprawia, że trudno mówić tu o prostym podziale na dobro i zło. W „Patronce Północy” bardzo wyraźnie widać, że przeznaczenie nie zawsze jest czymś, co przyjmujemy z radością. Czasem jest obowiązkiem, czasem przekleństwem, a czasem drogą, której wcale nie chcemy, ale nie mamy wyboru. Motyw walki z własnym losem zrobił na mnie największe wrażenie, bo został pokazany bez patosu, za to z dużą dawką emocji i wewnętrznych rozterek. Bardzo podobało mi się też to, że magia w tej książce nie jest kolorowa ani lekka. Nie ma tu łatwych zaklęć ani cudownych rozwiązań, które naprawiają wszystko w jednej chwili. Magia ma swoją cenę, niesie konsekwencje i często wymaga poświęceń. Dzięki temu historia wydaje się bardziej dojrzała i momentami naprawdę mroczna. Autorka nie unika trudnych tematów pojawia się samotność, strata, poczucie winy, a także świadomość, że nie wszystkie błędy da się naprawić. To sprawia, że książka zostaje w głowie na dłużej i zmusza do refleksji, zamiast być tylko lekką rozrywką. Dużym plusem jest również styl. Jest w nim coś spokojnego, trochę melancholijnego, ale jednocześnie bardzo obrazowego. Opisy nie są przesadnie długie, ale wystarczająco szczegółowe, żeby łatwo było wyobrazić sobie miejsca, ludzi, zapach wilgotnego lasu czy chłód północnego powietrza. To jedna z tych książek, które tworzą klimat tak mocno, że po kilku rozdziałach człowiek ma wrażenie, jakby naprawdę znalazł się w tym świecie. Czytając, miałam poczucie, że ta historia najlepiej smakuje wieczorem, w ciszy, kiedy można skupić się tylko na niej. Dla mnie „Patronka Północy” to opowieść o sile, która nie zawsze polega na walce, ale czasem na tym, żeby wytrwać mimo strachu i niepewności. To historia o odpowiedzialności, o wyborach, które zmieniają człowieka, i o tym, że niektóre drogi są nam dane, nawet jeśli wcale ich nie chcemy. Dopiero kiedy je przejdziemy, zaczynamy rozumieć, kim naprawdę jesteśmy i co jesteśmy w stanie poświęcić. To fantasy bardziej klimatyczne niż dynamiczne, bardziej o emocjach niż o widowiskowych wydarzeniach, ale właśnie dzięki temu tak bardzo zapada w pamięć. Jestem ciekawa, czy lubicie takie fantasy spokojniejsze i nastrojowe, w którym ważniejszy jest klimat i bohaterowie, czy wolicie historie pełne akcji od pierwszej do ostatniej strony? Książka pochodzi ze współpracy recenzenckiej od www.sztukater.pl
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na 10 19 dni temu
Hasi Beata Skrzypczak
Hasi
Beata Skrzypczak
Corocznie na Targach Książki kupuję coś Vespera, bo wciąż nie wydają elektronicznie - bandyci jedne! Tym razem wiedziałem, że idę po “Hasi” i jakież było moje (miłe) zaskoczenie, gdy okazało się, że w wigilię mojej targowej wizyty książka zdobyła roczny laur dla horroru za 2025 w plebiscycie LC. A jakież zaskoczenie, gdy okazało się, że na targowym stoisku Vespera książkę sprzedaje… sama jej Autorka. Bezpośrednim impulsem do lektury stało się zaś marne Wyzwanie LC (“książka z Top100”) i… dobrze się stało. Śląsk. Małe osiedle kilku kamienic i familoków, nieco oddalone od miasta a skupione wokół małego placu w pobliżu opuszczonej kopalni, do tego otoczonej złą sławą jakichś dawnych zdarzeń. To nie tylko miejsce beznadziei i marazmu, ale i epicentrum jakiejś dojrzewającej współcześnie grozy. Z początku nie wiemy, czy jest to zapowiedź jakichś ponadrzeczywistych wydarzeń, czy jednak może coś na kształt zbiorowego szaleństwa i rodzaj zbiorowej psychozy? Młodzi ludzie zawieszeni w dziedzictwie beznadziei wegetacyjnej egzystencji pokolenia rodziców i dziadków, próbujący wyrwać się z lokalnego marazmu i znaleźć pomysł na siebie. Może niektórym z nich mogłoby się udać, gdyby nie to, w co się mimochodem wplątują… Na plus należy młodej Autorce zapisać z pewnością sięgnięcie po lokalne śląskie bajania oraz opowieści do straszenia dzieci i na ich kanwie osnucie śląskiego horroru (może bardziej powieści grozy). Mroczny klimat i ciężkawy nastrój to, czy raczej ciężkość stylu Pisarki? Tempo niespieszne, co nie musi być przecież wadą, ale niech ono coś buduje, niech coś tworzy, a nie przewleka się dla samej budowy objętości. No i właśnie się tu zastanawiam, czy ta powolność tu do czegoś prowadzi? Bo ostatecznie wsiadamy w rollercoaster, ale czy nie za późno? Trochę za to momentami naiwny i nieporadny styl literacki, ale nie razi to jakoś szczególnie; z pewnością nie odstręcza od dalszego poznawania losów bohaterów. Ale redaktorki i korektorka książki, to powinni kilka razy więcej sięgnąć po korektor… Trochę też - jak trzeba - nieporadni i naiwni młodzi bohaterowie opowieści; niby wydaje się to urocze, ale finalnie trupów sporo, więc mamy i klasykę slashera… Zresztą spoko: nie wszyscy umierają tak do końca… Tylko w jakimż to podręczniku medycznym wyczytała Alicja o tych słynnych “stanach przedzawałowych”?.. A jeszcze jej - po jej własnym zawale - stenta zapakowali! W tym wieku, to może jakaś takotsubo, a nie miażdżyca… Znawcą Śląska zdecydowanie nie jestem, ale czuję jakoś (po klimacie, pojawiającym się śląskim języku, nawiązaniach do mitologii i przesądów), że to bardziej wariacja na temat (po)górniczej krainy, niż krew z krwi i duch z ducha na miarę Rokity czy Twardocha. Zresztą i sama Autorka przyznaje to w posłowiu. Mam też wrażenie, że dokonuje się tu jakaś polska kolonizacja śląskości z lekko nachalnym zawłaszczeniem tej skomplikowanej materii; chyba dziś już inaczej pozwala się wybrzmiewać tej pamięci? Piękne wydanie i to zdecydowanie na plus: stylowa okładka w tonacji czerni i srebra, barwione boki bloku kartek. Dla miłośników ładnych wydań. W sumie na małe "tak". Dam jeszcze Autorce szansę: chyba wrócę do przyszłej kontynuacji…
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 6 2 dni temu
Była sobie radość Katarzyna Michalak
Była sobie radość
Katarzyna Michalak
Drogi Czytelniku... Wiem, że to nie ten czas, nie te święta, lecz zapraszam na kolejną recenzję pozycji o tematyce świąt Bożego Narodzenia. Wzajemna pomoc? Oczywiście. Wyjazd? Tak. Odwaga, siła? Jasne, i są bardzo ważne. Determinacja? Będzie. Pewna niezwykła podróż? Jasne. Strach? Obecny. Problemy? Niestety. Samotność? Uhum... Święta Bożego Narodzenia? Obecne. Pewna choroba? Będzie. Strata? Cóż... Ciągła walka? Niestety. Pewien wypadek? Tak. Naprawdę trudne decyzje? Jasne. Hazard? Znajdzie się... Cud? A jakże... Kłótnie? Czasami... Między innymi właśnie to znajdziemy w książce Katarzyny Michalak pod tytułem „Była sobie radość”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie, odsyłam do lektury, książki oczywiście. Wspaniale było przenieść się do świata małego psiaka Bajki, Stelli, Bastiana, Loli, Marka, Teresy, Kazimierza, Marty, Tomasza, Agnieszki, Stanisława, Julii, Kasi, Marianny, Milki (Kamili), Michała, Zosi, Pawła, Aleksandra, Leona i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Są dobrze wykreowani, zróżnicowani i interesujący. Czy kogoś polubiłam? Tak, całkiem sporo person, między innymi Stellę, jej ojca, Bastiana, jego kolegów i oczywiście Biajkę. Niestety nie mogę tego powiedzieć przykładowo o Loli. Oni mnie bardzo denerwowała (dobra, to wręcz niedopowiedzenie), ja wiele rozumiem, ale... Dobra, już milczę, nie chcę zdradzać za dużo. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się dość szybko. Nie zmienia się to do samego końca. Autorka serwuje nam emocje naprawdę sporymi porcjami. Trochę brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji (nie o nie tu jednak chodzi), lecz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Bajka, Stella i Bastian, już nie. Po trzecie, styl. Książka, tak jak inne powieści autorki, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego, to uprzyjemnia i przyśpiesza czytanie. Daję za to plusika. Po czwarte, układ. Historię poznajemy tak naprawdę na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to perypetie Stelli i jej rodziny, a druga to przygody Bajki po pewnym wydarzeniu (oczywiście nie zdradzę jakim). Bardzo mi się to podobało. Autorka fajnie to wszystko poprowadziła. Leci za to następny plusik. Oczywiście przez wszystkie strony kibicowałam Bajce (ciągle wierzyłam, że wróci do domu) i Stelli. Po piąte, święta Bożego Narodzenia. Były tu obecne, choć nie grały pierwszych skrzypiec. Ostatnio w moim życiu nie dzieje się za dobrze, taka historia była mi potrzebna. Dziękuję autorce za to. Po szóste, zakończenie. Cóż, powiem jedno, cieszę się, że jest właśnie takie. Inne by tu zdecydowanie nie pasowało, z innego byłabym wręcz niezadowolona. Powieść zdecydowanie jest lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że determinacja jest naprawdę potężnym narzędziem w dążeniu do danego celu, jednak i ona ma swoją cenę, często bardzo wysoką... Książka praktycznie czyta się sama. Historia bardzo mnie wciągnęła, sprawiła, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do końca. Autorce bardzo dziękuję za kolejną przygodę. Była to jak do tej pory moja ulubiona powieść autorki. Ogólna ocena - 8/10. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Pozdrawiam, Iza.
Izulka - awatar Izulka
oceniła na 8 6 dni temu
Zatracenie Katarzyna Berenika Miszczuk
Zatracenie
Katarzyna Berenika Miszczuk
Zatraciłam się w bieszczackich klimatach i wcale nie żałuję 😁 _ "Remont pensjonatu to przecież nic takiego, prawda? Tu trochę farby, tam kilka desek i wiekowy budynek będzie wyglądał jak nowy. Tyle że nie wszyscy mieszkańcy Mnichówki chcą zamiany położonej w jaskini mrocznej piwnicy na nowoczesne spa". _ Lubicie Bieszczady? A magiczne elementy? Ludowe wierzenia i te trochę z innych krain? A dodatkowo niebanalne dialogi? Jeśli za każdym razem odpowiadaliście TAK, to mam dla Was idealną lekture! _ "Zatracenie" to kontynuacja serii "Adam i Ewa". Katarzyna Berenika Miszczuk ponownie zabiera nas w gęsty bieszczacki las, w którym prócz zapachu drzew słychać szep starodawnej magii. Autorka w mistrzowski sposób połączyła elementy fantastyki z powieścią obyczajową, dając czytelnikom prawdziwą literacką przygodę. Tym razem z nutą kryminalistyki. _ Tak jak w poprzednich książkach tak i tu możemy cieszyć się lekkim i humorystycznym stylem autorki. Akcja książki choć nie pędzi to wciąga czytelnika i sprawia, że książkę czyta się (niestety) błyskawicznie. _ Znana nam z "Kuszenia" Ewa nie tylko musi się uporać z mocą jaką w sobie odkryła ale i z remontem starego pensjonatu, który nie idzie tak jak sobie to zaplanowała. Stary budynek, a zwłaszcza piwnica Mnichówki stawiają wyraźny opór. Dawni mieszkańcy nie chcą by ich mroczna przestrzeń zmieniła się w luksusowe spa. Prócz remontu, który udowadnia, że czasem łatwiej jest zdjąć klątwę niż wymienić pękające rury. Ewa planuje swoje urodziny, które zamierza spędzić jak zawsze w gronie rodziny. Tylko, że właśnie usłyszała: „Po pięciu dniach ciemności umrzesz!” i jeszcze emeryt, który wykonał dla niej tablice do konatktu z zaświatami właśnie znikł...
odcieniestron - awatar odcieniestron
ocenił na 10 7 dni temu
Akademia Ciemnogrodzka Barbara S. Maciejczyk
Akademia Ciemnogrodzka
Barbara S. Maciejczyk
„Akademia Ciemnogrodzka” Barbary S. Maciejczyk to jesienna, pełna folkloru historia dark academia z sekretną biblioteką, artefaktami, z motywem zemsty i odnajdywania swojego miejsca, przyjaciół. To opowieść o zapachu bursztynu, kadzidła i pudrowo-drzewnego aromatu kwiatów. Czy jesteście gotowi wraz z Liwią Dracca, smoczą maginią, udać się śladami mordercy jej ojca do niebezpiecznej szkoły dla takich istot jak ona i pamiętać o piątej zasadzie Regulaminu, żeby przeżyć? „Odniosłam wrażenie, że pomieszczenie szpitalne nagle zmalało, jakby chciało, abyśmy znaleźli się bliżej siebie. A może to była kwestia magicznej aury zebranych tu osób.” Całość przypominała mi nieco „Nekromantkę” Aleksandry Sadury, ale to pewnie przez kreacje bohaterów, umiejscowienie akcji w murach tajemniczej szkoły, przez klimat. Znalazłam tu też dużo nawiązań do takich dzieł jak „Zaplątani”, „Kraina Lodu”, „Hobbit” czy nawet lekko do „Dr. Strange”. W książce wyczuwalny jest dla mnie motyw wybrańca, kiedy różne zbiegi okoliczności ułatwiają bohaterce przeżycie, wykonanie niektórych zadań. Mimo to, bardzo przyjemnie spędziłam czas podczas czytania, podobał mi się klimat, lekcja z pojedynkiem z rozpoznawania roślin, opis zapachów, licznych jesiennych potraw i napoi, tych z cynamonem, dynią i przyprawami. Na wyróżnienie zasługuje folklor z różnych stron świata, że pojawiają się tutaj smoki, wampiry, gumiho, żmije, wiły, inkuby i inne ciekawe istoty, których nie znałam. Do moich ulubionych postaci zaliczam za to Dalię, wiłę i przyjaciółkę Liwii, uroczą Marzannę, bałwankę, Drogomira czy stażystę Vespera, animaga i prof. Otylię Żmijewską. Jestem ciekawa co przyniesie kolejny tom, który ma być utrzymany w zimowej stylistyce. „Zadrżałam nagle. Dzień był ciepły, lecz w podmuchach wiatru czuć było już zapowiedź zimy, która wywołała we mnie niepokój.”
Mada_Rita - awatar Mada_Rita
oceniła na 8 14 dni temu
Opiekun lasu Elwira Dresler-Janik
Opiekun lasu
Elwira Dresler-Janik
Bolemir i Nawoja wrócili do Leszygrodu, Wszebora została w Wilczym Jarze z mężem. O względy Bolemira zabiega Jaruga, czy będzie potrafił ją pokochać i wybaczyć. Hallbjorn ma złe sny, męczy go mara nocna Topielica kusi go i wzywa. Wszebora widzi że coś złego dzieje się z mężem. Znika koń podarowany z Leszygrodu i dziadek Halla. Nawojka chce odejść, tęskni za siostrą, Bolemir chce ją zatrzymać. Po Jarugę pod bramy osady wojownicze przybywają bracia. Bolemir ma tylko jedno rozwiązanie by zatrzymać kobietę przy sobie. Z kurnika znikają kury, czy synowie Bolemira psocą i wypuścili kury Nawojka podejrzewa o to chłopców. Prawda okazuje się inna. Wszebora mimo zakazów męża zapuszcza się na teren Topielicy, złamany zakaz i jego konsekwencje dla Wszebory. Oboje będą cierpieć, jednak ich los już jest spisany czy pójdą to właściwą drogą. Nawoja pragnie by Łabudka znów była jej małą siostrzyczką. Gdy jest nadzieja robi wszystko by siostra wróciła do żywych. Nawojka prosi Opiekuna lasu by zaprowadził ja do Leśnej Baby. Przed nią długa i niebezpieczna droga by ocalić siostrę Latawiec demon będzie ją kusił, czy podarowana koszula będzie dla demona wystarczająca zapłatą by pomógł Nawojce. Dużo poświęciła dziewczyna, jej upór i zawzięty charakter przybliżają ją do celu. Utopiec ma serce Łabudki, czy prezent strzygi pazury wystarczą by odzyskać siostrę. Przyjaciel Bolemira Jaczewoj towarzyszy Nawojce, coś czuję do dziewczyny, czy coś z tego będzie. Leszy zaatakowany przez Jaczewoja daje jemu nauczkę, nikt nie może naruszyć spokoju i harmonii lasu. Opiekun lasu ma bardzo rozbudowaną fabułę. Leszygród i Wilczy Jar dużo się dzieje. Misja Nawojki jest niebezpieczna, trzyma w napięciu. Hall jest uparty myśli że sam rozwiąże swoje problemy, nie chce prosić o pomoc matki przez to ucierpi Wszebora. Opiekun Lasu pilnuje porządku i tajemnic lasu. Wszystko to jest wplecione w słowiańskie zwyczaje, ta magia towarzyszy nam od początku serii. Czy Topielica znów stanie się dziewczynką, którą straciła rodzina. Polecam 😈
diablicaczyta - awatar diablicaczyta
oceniła na 10 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Klątwa południcy

Więcej
Agata Suchocka Klątwa południcy Zobacz więcej
Agata Suchocka Klątwa południcy Zobacz więcej
Agata Suchocka Klątwa południcy Zobacz więcej
Więcej