rozwiń zwiń

Kiedy żyłam w nowych czasach

Okładka książki Kiedy żyłam w nowych czasach
Linda Grant Wydawnictwo: Muza literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
8374951197
Inne
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kiedy żyłam w nowych czasach w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kiedy żyłam w nowych czasach

Średnia ocen
6,5 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
117
95

Na półkach: ,

Kiedy ujrzałam tę książkę w bibliotece wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Losy Żydówki w nowym świecie bardzo mnie zaintrygowały. Uwielbiam taką tematykę i z chęcią sięgam po wszelkie książki traktujące o tej tematyce. O czym jest więc książki autorstwa Lindy Grant?

Evelyn Sert jest Żydówką pochodzącą z Soho. Jej matką jest fryzjerka, która niestety umiera. Główna bohaterka nie potrafi poradzić sobie w powojennej Anglii po tym przykrym wydarzeniu. Kochanek matki ofiaruje pomoc Evelyn. Nowe życie w nowym kraju. Do Palestyny wyrusza jako chrześcijańska turystka, jej zamiary są jednak inne. Chce poczuć się jak w domu. Na początek trafia do kibucu... A później jej losy wcale nie wyglądają kolorowo. Nowa, lepsza rzeczywistość wcale taka nie jest.

Fabuła tej książki jest skonstruowana w sposób bardzo przemyślany. Narracja pierwszoosobowa prowadzona przez Evelyn pozwala na poznanie jej losów, może zabrzmi to dziwnie, ale obiektywne. Odniosłam wrażenie, że Evelyn spowiada się ze swojego życia, robi rozrachunek, dostrzega swoje błędy, nie boi się mówić, o złych czynach, które popełniała, o złych decyzjach. Ocenia ona siebie i jest dość sprawiedliwa. Nie przekonuje czytelnika do swoich racji, bo czytelnik sam wyrabia sobie zdanie na temat jej osoby oraz działań.

Na wielki plus zasługuje język książki - nie jest łatwy, ale nie jest też trudny. Czyta się ją bardzo szybko, pochłonęłam ją w dwie godziny. Nie pozwoliła mi się od niej oderwać. Bacznie obserwowałam losy Evelyn. Kiedy żyłam w nowych czasach ma niesamowity klimat. Klimat Palestyny, Tel Awiwu, białego miasta. Ma klimat ludzi - migrujących Anglików oraz Żydów, którzy chcą zbudować nowe imperium. Książka toczy się w latach powojennych, w latach w których Żydzi nie mieli swojego miejsca w Europie, mają żal do ludzi, żal o to, że zabijali rodaków, że ich wygnali...

Powieść Lindy Grant ma odrobinę podłoże polityczne oraz społeczne. Nie jest to nachalne, jest wyważone, właśnie z powodu pierwszoosobowej narracji. To Evelyn tłumaczy sytuację w Ziemi Świętej. Kreacja głównej bohaterki bardzo przypadła mi do gustu. Evelyn tworzy sobie maski, nowe tożsamości, nie może zostać zdemaskowana, podaje się za Angielkę. Wdaje się w romans z niebezpiecznym mężczyznom. A po kilkudziesięciu latach wraca do miejsca z młodości, do starej pani Linz i już nic nie jest takie samo... Przeszłość nie daje Evelyn spokoju przez całe życie.

Jeśli chcecie wczytać się w problematykę kosmopolitycznego Tel Awiwu, poznać sytuację Żydów po wojnie, a także poznać historię Evelyn zachęcam do tej książki. Z jakiegoś powodu skradła moje serce. Może dlatego, że Evelyn była zagubiona i nigdzie nie czuła się, jak u siebie, ciągle poszukiwała swojego miejsca.

Kiedy ujrzałam tę książkę w bibliotece wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Losy Żydówki w nowym świecie bardzo mnie zaintrygowały. Uwielbiam taką tematykę i z chęcią sięgam po wszelkie książki traktujące o tej tematyce. O czym jest więc książki autorstwa Lindy Grant?

Evelyn Sert jest Żydówką pochodzącą z Soho. Jej matką jest fryzjerka, która niestety umiera. Główna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Kiedy żyłam w nowych czasach na półkach głównych
  • 44
  • 35
29 użytkowników ma tytuł Kiedy żyłam w nowych czasach na półkach dodatkowych
  • 20
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Furies: Stories of the Wicked, Wild and Untamed Margaret Atwood, Susie Boyt, Eleanor Crewes, Emma Donoghue, Stella Duffy, Linda Grant, Claire Kohda, C.N. Lester, Caroline O'Donoghue, Chibundu Onunzo, Helen Oyeyemi, Rachel Seiffert, Kamila Shamsie, Ali Smith
Ocena 0,0
Furies: Stories of the Wicked, Wild and Untamed Margaret Atwood, Susie Boyt, Eleanor Crewes, Emma Donoghue, Stella Duffy, Linda Grant, Claire Kohda, C.N. Lester, Caroline O'Donoghue, Chibundu Onunzo, Helen Oyeyemi, Rachel Seiffert, Kamila Shamsie, Ali Smith
Okładka książki Star Wars: Klasyczne opowieści #10 Jo Duffy, Linda Grant, Ann Nocenti, Randy Stradley
Ocena 6,6
Star Wars: Klasyczne opowieści #10 Jo Duffy, Linda Grant, Ann Nocenti, Randy Stradley
Okładka książki Reader, I Married Him Joanna Briscoe, Tracy Chevalier, Emma Donoghue, Helen Dunmore, Esther Freud, Jane Gardam, Linda Grant, Kirsty Gunn, Tessa Hadley, Sarah Hall, Susan Hill, Elizabeth McCracken, Nadifa Mohamed, Audrey Niffenegger, Patricia Park, Francine Prose, Namwali Serpell, Elif Shafak, Lionel Shriver, Salley Vickers, Evie Wyld
Ocena 6,0
Reader, I Married Him Joanna Briscoe, Tracy Chevalier, Emma Donoghue, Helen Dunmore, Esther Freud, Jane Gardam, Linda Grant, Kirsty Gunn, Tessa Hadley, Sarah Hall, Susan Hill, Elizabeth McCracken, Nadifa Mohamed, Audrey Niffenegger, Patricia Park, Francine Prose, Namwali Serpell, Elif Shafak, Lionel Shriver, Salley Vickers, Evie Wyld

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Proszę się nie rozłączać Irena Obermannová
Proszę się nie rozłączać
Irena Obermannová
Ciekawa i ironicznie dowcipna historia dwóch kobiet, które starają się znaleźć swe miejsce w życiu po rozstaniu z mężami. Obermannová nie przypadkiem bywa porównywana do Grocholi, ponieważ obie zaczęły pisać po rozwodzie, który ciężko przeżyły, dla obu pisanie było rodzajem terapii, obie też pisały scenariusze dla seriali. Poza tym wszelkie inne analogie są chyba chybione? Czeska autorka, wydaje mi się, uczciwiej przygląda się życiu, jest odważniejsza i dowcipniejsza. Może to praski genius loci, a może po prostu w Czechach na więcej można sobie (obyczajowo) pozwolić? Nie znam czeskich seriali - być może są tak samo bezbarwne i nudne jak polskie - zmora inteligentnego scenarzysty, którego ogranicza ograniczony wirtualny odbiorca. Scenarzystka z powieści ma z tym problem i mam wrażenie, że w powieści znalazło się to, co nigdy nie zostałoby zaakceptowane w serialu... Bo byłoby to tam zbyt dowcipne, zbyt swobodne. Autorka oczytanemu mężczyźnie, choć ofermie i gadule, wkłada w usta poglądy wyczytane w różnych książkach, i od razu próbuje je weryfikować w codziennym życiu. jego lektury szafują tezami, że w nowej rodzinie relacje pomiędzy jej członkami układają się zupełnie inaczej - zresztą sami jesteśmy tego świadkami - ale widać, że mimo wszelkich niecodziennych pomysłów na zarabianie i układy partnerskie kobiety nie do końca pozbyły się tradycyjnego systemu wartości. Dla mnie wpisuje się w to także poszanowanie jednej z bohaterek dla tajemnicy korespondencji i prywatności pamiętnika dziecka (mimo, że morał byłby temu przeciwny) - dziś to chyba coraz rzadsze? Rodzice starają się dziś być rodzicami totalnymi, jak inwigilujące obywatela państwo... Nie zaskakuje (jak zwykle w czeskiej literaturze) ciepły stosunek do ludzi - bez jakiejkolwiek nienawiści i osądzania. To się Polakom musi podobać. Nie wiem, na ile to kobiece spojrzenie na świat jest świeże i interesujące dla kobiet, ale dla mężczyzn ciekawych takiego spojrzenia - na pewno. I raczej nie będą się nudzić, co w większości tzw. literatury kobiecej zdaje się być nieuniknione. Plus dla Obermannovej.
tsantsara - awatar tsantsara
oceniła na 6 10 lat temu
Dom z papieru Carlos María Domínguez
Dom z papieru
Carlos María Domínguez
Ta urocza książeczka trafi przede wszystkim do zawołanych bibliofilów, takich, którzy mają - skromnie mówiąc: niczym ja - całe ściany w książkach, a ich treści w sercu. Analogie do Borgesa - jak najbardziej zasadne. Ktoś tu przyjechał do Urugwaju, żeby zwrócić książkę komuś, kto wysłał ją do koleżanki z Cambridge, ale ta umarła, zanim ją otrzymała. Nie bez znaczenia jest, że zginęła ona pod kołami samochodu, zaczytana w poezjach Emily Dickinson… A sprawa wiąże się z pewnym, dość oryginalnym, miłośnikiem książek z Ameryki Płd. i - krótko - samej wykładowczyni. Ten przelotny romans miał nie byle jakie skutki - książkowe. Potem ten ktoś uciekł od życia w ustronne miejsce, gdzie warunki życia kompletnie prymitywne a swój dom… Ale nie, to trzeba doczytać, wraz z buzującymi emocjami. Fabuła jest nieco banalna - ukazana tu miłość do książek z pewnością taką nie jest. Rzadko można spotkać się z tak oryginalnym podejściem do zadrukowanych stronic, razem sklejonych bądź zszytych - tych przedmiotów fascynacji nas wszystkich na LC. Niemniej jednak z bólem, jakiego tu zaznają książki - a my razem z nimi - trzeba się pogodzić, bo on niejako egzystencjalny… Idealna lektura na lato; lekka a inteligentna, kulturowo głęboka. Książkożercy - do lektury! Nieco cytatów - a wszystkie o książkach..! “Odkąd sięgam pamięcią, kupowałem książkę za książką. Założyć bibliotekę to jak stworzyć życie. Nigdy nie jest to suma poszczególnych książek”. “Nie potrafię zasiąść do czytania książki, nie mając jednocześnie 20 innych, aby uzupełnić na przykład interpretację jednego rozdziału. Nie znam większego szczęścia niż pogrążyć się na kilka godzin dziennie w ludzkim czasie, który inaczej byłby dla mnie obcy”. “Książka, której nie można znaleźć, to książka, która nie istnieje”. “Wyjaśnił mi, ile pracy wkłada w to, żeby nie zestawiać na tej samej półce dwóch autorów skłóconych ze sobą. Na przykład nie ośmielał się umieścić książki Borgesa obok książki Garcii Lorki”. “Zobaczył na łóżku około 20 książek skrupulatnie ułożonych w taki sposób, że odtwarzały wraz z wypukłościami ludzką sylwetkę. Zapewnia, że można było wyróżnić głowę otoczoną małymi książeczkami w czerwonych okładkach, tors, kształt rąk i nóg. Kobieta? Mężczyzna? Sobowtór?”. “Zadawałem sobie wielokrotnie pytanie, po co trzymam książki, które tylko w jakiejś dalekiej przyszłości mogą mi się przydać, tytuły odległe od moich zwykłych zainteresowań, takie, które kiedyś przeczytałem i które przez wiele lat nie otworzą ponownie swoich stron może nawet nigdy! Ale jak pozbyć się na przykład +Zewu krwi+, nie niszcząc jednocześnie jednej z cegieł dzieciństwa czy +Greka Zorby+, który pieczęcią płaczu położył kres mojej młodości”. “Myślę, że nie weźmie mi za złe, jeżeli powtórzę jedno z jego wyrażeń, nieco wulgarnych: +Ja się pieprzę z każdą książką, a jeżeli nie zostawiam na niej śladu, to znaczy że nie mam orgazmu+. Mnie natomiast gryzmolenie zawsze wydawało się barbarzyństwem”. “Zła proza, gdy towarzyszy jej dobry koncert, może wydawać się znacznie lepsza, niż jest. (...) Lubię, jak podczas lektury Goethego rozbrzmiewa w tle któraś z oper Wagnera lub powiedzmy kiedy Baudelaire'owi towarzyszy Debussy. To część podróży i mogę pana zapewnić, że przyjemność jest wówczas większa, pod każdym względem. Może pan wie, że kiedy czytamy po cichu, emitujemy dźwięk liter na nieuchwytnej częstotliwości”. “Żartowaliśmy, mówiąc, żeby dodawać świece tylko do dzieł poprzedzających wynalazek światła elektrycznego. (...) Nigdy w odniesieniu do autorów z 20. wieku, bo w takim wypadku zapalał światło elektryczne i, oczywiście, zmieniał też muzykę”. “Dla bibliofila każda myśl o ogniu jest jak marzenie, który obraca się w popiół. To coś, o czym wiemy, że się czai, jest realne i może nas na zawsze zniszczyć. Unikamy nawet wzmianki o nim, mając nadzieję, że w ten sposób nie wywołamy wilka z lasu”. “Pozostawiamy kolegę siedzącego w salonie, a kiedy wracamy, znajdujemy go niezmiennie stojącego i węszącego wśród naszych książek”. “Ale nadchodzi chwila, w której tomy przekraczają niewidzialną granicę, jaką im się wyznacza, i dawna duma przeradza się w uciążliwe brzemię, gdyż odtąd przestrzeń zawsze będzie stanowiła problem. – Ile ma pan tu książek? – spytałem. –Prawdę mówiąc, straciłem rachubę. Ale przypuszczam, że około 18 tysięcy”. “Widziałem książki podłożone pod zbyt krótką nogę stołu, przekształcone w stolik nocny, spiętrzone w kształcie wieży i przykryte serwetką; wiele słowników prasowało i przyciskało przedmioty znacznie częściej, niż były otwierane, i niemało książek przechowywało listy, pieniądze i sekrety ukryte na regałach. Ludzie też mogą zmieniać przeznaczenie książek”. “Tłucze się wazon, psuje ekspres do kawy czy telewizor. Tymczasem książka nie niszczy się tak szybko, chyba że przyczynia się do tego właściciel, wyrywając z niej kartki czy ją paląc”. “Za czasów ostatniej argentyńskiej dyktatury wojskowej ludzie nierzadko palili swoje książki w toaletach i wannach czy zakopywali je w ogródkach. Mając do wyboru książki lub własne życie, stawali się katami”. “Książki (...) szły do nieba zamienione w popiół, który rozwiewał się w powietrzu. Stosunki ludzkości z tymi trwałymi przedmiotami, zdolnymi przekroczyć jeden wiek, dwa, dwadzieścia, pokonać, że tak powiem, piasek czasu, nigdy nie były niewinne”. “Kiedy babcia widziała jak czytam w łóżku, za każdym razem powtarzała mi: +Zostaw to, książki są niebezpieczne+. Przez wiele lat uważałem ją za ignorantkę, ale czas dowiódł rozsądku mojej niemieckiej babki”. “Książka zaczynała rozmiękać w deszczu, rozpłaszczać się na płycie z czarnego marmuru, zsuwać ku powolnej, lecz pogodnej śmierci, jak statek cicho zawijający do portu”. “Często jest mi trudniej pozbyć się jakiejś książki niż zdobyć nową. Nikt nie chce stracić książki. Wolimy zgubić pierścionek, zegarek czy parasol niż książkę, której już nie będziemy czytali, ale która zachowuje, w samym brzmieniu tytułu, jakąś dawną i być może utraconą emocję”. “Nadchodzi chwila, w której tomy przekraczają niewidzialną granicę, jaką się im wyznacza, i dawna duma przeradza się w uciążliwe brzemię, gdyż odtąd przestrzeń zawsze będzie stanowiła problem”. “Nie będzie mógł znów powiedzieć jakiemuś zachwyconemu gościowi: +Nie, nie przeczytałem ich wszystkich. Towarzyszą mi od wielu lat. Mam coś, co na pewno się panu spodoba+. Ale może powiedzieć: +Są nadal moimi przyjaciółmi. Dają mi schronienie. Cień latem. Osłaniają mnie od wiatrów. Książki są moim domem+”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Sto butelek na ścianie Ena Lucia Portela
Sto butelek na ścianie
Ena Lucia Portela
Podchodziłam do tej powieści kilkakrotnie, niczym przysłowiowy pies do jeża. I kilka miesięcy temu wybrałam się z przyjaciółmi na Kubę. Przyznam, że wydawało mi się iż mam jakieś pojęcie, jak wygląda ziemia zaorana przez komunistów, ale nie do aż takiego stopnia. Byliśmy w kilku miejscach, ale to Hawana jest tyglem totalnego smutku, degradacji, niszczenia, a jednocześnie miastem pubów, barów, restauracji, pięknych do oszalenia dziewcząt i przystojnych chłopców. Muzyka to chyba jest wszędzie. A z nią taniec. Zeta z jej pulchnym ciałem i wielkim sercem, nie przejmująca się przyszłością, żyjąca popędami i chwilą, całkiem nieźle sobie radzi mentalnie z tym depresyjnym zabiedzonym i zagłodzonym miejscem, jakim jest Kuba. Wychowana przez ulicę i ojca geja, zaskoczonego rychłym po porodzie zgonem żony, Zeta jednak trafia na odpowiednie przyjaciółki. Sama lojalna do granic, nie zwraca uwagi na drobne niedogodności czy uchybienia ze strony tych, których kocha. Depresyjny i agresywny, niczym zamknięty w klatce zwierz partner narratorki upokarza ją, bije niemal do zabicia, a ona przy nim trwa. I robi swoje. Urządza się w tym biednym, zatłoczonym ludźmi beznadziejnym życiu z humorem i zintelektualizowanymi spostrzeżeniami. Świetna książka. Nie do końca namawiam na wycieczkę na Kubę przed jej przeczytaniem, tam też można trafić jedynie do luksusowego all inclusive i nie zobaczyć nic destrukcyjnego. Ale chociaż obejrzyjcie dokument na Netflix: „Cuba libre”. To delikatnie zaznaczy problem beznadziei, w jakiej znaleźli się Kubańczycy i jeszcze bardziej to podrasuje entuzjazm życia Zety
Iza - awatar Iza
oceniła na 8 1 rok temu
Utalentowana Nikita Lalwani
Utalentowana
Nikita Lalwani
Jak słusznie i mądrze napisał czytelnik SUKKUBI, powieść wymyka się jednoznacznej ocenie. Bardzo interesujący temat, z którego troszkę lepszy pisarz zrobiłby arcydzieło. Historia matematycznie uzdolnionej dziewczynki, poddawanej niezwykle trudnemu treningowi przez hiper-ambitnego ojca. Towarzyszymy nastoletniej Rumice w monotonnych i niekończących się ćwiczeniach i lekcjach, odbywających się w rygorystycznie określonych przez ojca ramach i w spartańskich warunkach, rzekomo sprzyjających skupieniu i osiągnięciu sukcesu. Obserwujemy tradycyjny model hinduskiej rodziny, w której pojęcie honoru, powinności i czystości moralnej stawiane jest najwyżej, gdzie role są określone a przyszłość wyznaczona wielowiekową tradycją. Gdzie ojciec – emigrant w pierwszym pokoleniu - zrobi wszystko, by zapewnić dobrobyt rodzinie, nawet kosztem szczęścia jej członków. Gdzie matka chowa się za jedynym znanym jej bezpiecznym światem wartości, wyniesionym z biednej wioski na drugim końcu świata. To jest układ, w którym się nie rozmawia a na pytanie nastolatki o seks wściekła matka odpowiada: „- Nasze dzieci tak się nie rodzą. Tylko biali ludzie uprawiają seks. (…) My tego nie robimy. – Więc skąd się bierzemy? - Poprzez modlitwę.” Stłamszona przez wywieraną na nią presję, Rumika początkowo potulnie poddaje się swojemu losowi, izolowana od pokus życia i zwyczajowych rozrywek swoich brytyjskich kolegów. Wchodząc jednak w wiek dojrzewania, odkrywa swoją seksualność. Pozbawiona przyjaciół i prawdziwego wsparcia od rodziców - gubi się, poddaje natręctwom, nałogowi gryzienia w nadmiarze ziaren kminku, cierpi na bezsenność, kompulsywnie przepisuje słowa piosenek. Brnie w kolejne kłamstwa, kaleczy się i buduje w sobie piramidę kompleksów i wstrętu do samej siebie. I wykręca darmowy numer alarmowy, by usłyszeć ludzki głos. To, o co mam pretensję, to zbyt słabe jednak podbudowanie psychologiczne i zgubienie dramatyzmu. Możemy jedynie domyślać się, jak wiele dumy i miłości jest w tej rodzinie – ale trochę słabo to wybrzmiewa. Bunt Rumiki, który w końcu następuje – zdaje się wynikać raczej z niemożności samodzielnego działania, somnambulicznego trwania w określonych ramach niż z jakichś przemyśleń. Towarzyszymy myślom naszej młodej bohaterki – ale nie ma w ich pytań czy protestu, jej zachowanie zdaje się być niezrozumiałe i zaskakujące również dla niej samej. Brakuje mi interakcji z otoczeniem; wszyscy koledzy mijają Rumi z daleka, nauczyciel nie umie sklecić prostego pytania. Dziwną postacią jest też opiekunka Rumiki w Oksfordzie, która jest jak przezroczysta i praktycznie nie wypowiada jednego pełnego zdania. Dlatego, by wniknąć w sytuację i zrozumieć wielowarstwowość tej historii, czytelnik musi włożyć dużo pracy emocjonalnej. Nie jest to więc książka łatwa w odbiorze.
Wona - awatar Wona
oceniła na 6 4 lata temu
Wariatki Chantal Delsol
Wariatki
Chantal Delsol
Czasami tak bywa. Czasami napotykamy na swojej drodze istotę wyjątkową, tak piękną, że aż stajemy w miejscu i odwracamy za nią głowę. Kompletnie nam w niej zawróciła. Ale później, kiedy zaczynamy ją lepiej poznawać, okazuje się, że poza atrakcyjną powłoką ma też wady. I to takie, które sprawiają, że przestaje nam się tak bardzo podobać. Choć wizualnie wciąż jest piękna, zwyczajnie już nas nie interesuje. Czasami tak bywa. Tak właśnie stało się z tą książką. Skusiła mnie tytułem, opisem z przodu („Opowieść o kobietach obdarzonych szczyptą szaleństwa”) oraz treścią na tylnej okładce. Być może moje rozczarowanie jest tak duże, bo nastawiałam się na historię odważnych, niezależnych kobiet, które nie boją się sięgać po swoje mimo trudności, kłód rzucanych pod nogi przez czasy, patriarchat etc. A wyszło... No, nie do końca tak, jak sobie wyobrażałam. Fabuła „Wariatek” jest prowadzona niespiesznie. Czuć dystans, jakby była pokryta kurzem. Trochę mi się przez to kojarzy z japońskimi dziełami, z którymi miałam kontakt, ale nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd tą sugestią. Po prostu... tak mi się kojarzy. Ale nie dziwne, wszak to opowieść o życiu kilku kobiet z jednej rodziny. Zaczyna się w czasach okołowojennych, od prababki. A nawet praprababki, gdyby się uprzeć. Na początku byłam zachwycona. Urzekła mnie postać Julii, która powoli, spokojnie, w bardzo przemyślany sposób wydzierała swoje życie z ram ustalonych przez rodzinę. Robiła to skutecznie, na tyle, na ile mogła. Nawet w dojrzałym wieku musiała pogodzić się z tym, że jako (tylko) kobieta ciągle jest na gorszej pozycji. Przykład? Nie mogła dostać rodzinnego obrazu w ramach spadku, bo tego typu pamiątki dziedziczą wyłącznie mężczyźni. A ona, pomimo upływu lat, wciąż była na cenzurowanym za to, że odważyła się kiedyś żyć inaczej. Początek poświęcony Julii mnie oczarował (i zasmucił, ale takie były czasy). Za to kolejne bohaterki budziły coraz większy grymas na mojej twarzy. Albo ustępowały miejsca mniej zdolnym i bardzo zakompleksionym przez to mężom, albo zwracały uwagę na osobniki, które powinny mieć nad głową wielki czerwony neon „Uciekaj od niego!” Najbardziej drażniły mnie chyba te, którym nie zależało. Na swoim szczęściu, na swoim talencie, na niczym. Kompletnie ich nie rozumiałam. Męscy bohaterowie, którzy przewinęli się przez „Wariatki”, byli za mało albo za bardzo. Wpisani (wręcz wdrukowani) w konwenanse, żywcem wyjęci z szablonu albo rozedrgani, uciekający przed życiem, niedostosowani. Nawet jeśli kochali, to z daleka – bo proza życia zabija namiętność. Zaczynałam urzeczona, a kończyłam, żeby doczytać. Jednocześnie chcę podkreślić, że cały czas uważam dzieło Chantal Delsol za kawał dobrej literatury. Jest pięknie pisane, choć trochę niedzisiejszo, więc nie każdemu będzie odpowiadać. Po prostu... to przystojny mężczyzna, który zawrócił mi w głowie, a później zniechęcił charakterem.
KenG - awatar KenG
ocenił na 7 3 lata temu
Praskie łowy Aleksander Kaczorowski
Praskie łowy
Aleksander Kaczorowski
Debiutancka powieśC tłumacza literatury czeskiej, znawcy i miłośnika twórczości Hrabala, zabiera czytelnika na spacer uliczkami dawnej socjalistycznej, ale także współczesnej nowoczesnej Pragi. To piękne miasto, czarując swym niezwykłym klimatem, przyciąga ludzi z całego świata. Wśród głównych bohaterów jest zatem polski dziennikarz, a przy tym wielbiciel czeskiej kultury i niepoprawny kobieciarz, nowojorska Żydówka szukająca w Pradze wyjaśnienia rodzinnej tajemnicy oraz rosyjski korespondent mieszkający od lat w czeskiej stolicy. Każdy z nich odnajduje w Pradze coś innego. Wytrąceni z dotychczasowych ról życiowych, nagle dostrzegają możliwości robienia tego, o czym dotychczas jedynie skrycie marzyli. Życie toczące się praskim brukiem płynie zupełnie innym rytmem, otwiera nowe furtki. To właśnie tam można przeżyć niezapomnianą szaloną przygodę, dokonać rozliczenia z przeszłością, zaskamowac ziemskich rozkoszy, spotkać miłość życia, a przede wszystkim poznac samego siebie. Książka ciekawa, oparta na dialogach i szybkiej akcji. Czyta się płynnie, fabula wciąga i intryguje, dobitny język podreśla charakter opowiadanej historii. Plusem jest z pewnością humor i liczne ciekawostki z czeskiej kultury, społeczeństwa, polityki i sztuki. Minusem natomiast nazbyt silne jak dla mnie wpływy pisarstwa Hrabla i Kundery. Debiutancką powieśc, będącą świeżym spojrzeniem na współczesnych Prażan, polecam jednak bez wahania - to dobra lekcja o naszych sąsiadach i o nas samych. ArtMagda. http://subiektywnieoliteraturze.blogspot.com/
Mag Bar - awatar Mag Bar
ocenił na 6 10 lat temu
Gwiazda mórz Joseph O'Connor
Gwiazda mórz
Joseph O'Connor
"Gwiazda mórz" to stary żaglowiec, który płynie z Irlandii do Nowego Yorku. Na swoim pokładzie przewozi rzesze Irlandczyków. Nieliczni pasażerowie pierwszej klasy podróżują wygodnie. Tłumy biedoty kłębią się pod pokładem cierpiąc głód, zimno, katastrofalne warunki sanitarne oraz coraz bardziej szerzące się choroby, które narażają pasażerów na śmierć. Każdego dnia umierają ludzie, których zwłoki wrzucane są do morza. Kapitan Lokwood, dobry człowiek, robi wszystko co może by wszyscy pasażerowie dopłynęli do Ziemi Obiecanej. Jest rok 1847. Straszny głód w Irlandii zbiera gorzkie żniwo. Biedacy umierają setkami tysięcy. Ziemia rodzi zgniłe bulwy ziemniaczane, wielu właścicieli ziemskich podnosi czynsze. Dzierżawcy, nie będąc w stanie wyżywić najbliższych, a co dopiero opłacić czynszu, są wyrzucani że swoich nędznych domostw i skazywani na pewną śmierć. Umierają na ulicach, w przytułkach, popełniają samobójstwa. Ci, którym uda się uzbierać potrzebną kwotę albo krewni przyślą potrzebne środki, uciekają na przepełnionych statkach do Ameryki. "Gwiazda mórz" to jeden z takich statków. Zaglądamy w nim zarówno do salonu i kajut bogatych pasażerów jak i pod siejący grozę pokład. Słuchamy historii ludzi, którzy tam się spotykają a nici ich życia są ze sobą czasem ciasno splątane. Książka ta zbudowana jest w niezwykle ciekawy sposób. Jest to książka w książce. Mamy w niej fragmenty pamiętników, relacje zarówno w pierwszej jak i trzeciej osobie, fragmenty listów, relacji prasowych i cytaty książkowe. Całość tworzy bardzo ciekawa opowieść o licznych bohaterach tej powieści. Ale głównym bohaterem tej książki Josepha O'Connera jest niewątpliwie Irlandia odmieniana przez wiele przypadków i widziana z różnych perspektyw. Nie jest to łatwa lektura ale zdecydowanie warto ją przeczytać. Ja czytałam po raz trzeci 😀 Zapraszam na https://swiatymiedzykartkami.pl/
Magda Juraszewska - awatar Magda Juraszewska
oceniła na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Kiedy żyłam w nowych czasach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kiedy żyłam w nowych czasach