rozwiń zwiń

Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3

Okładka książki Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3
Szarlota Pawel Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe (tom 3) Seria: Jonka, Jonek i Kleks komiksy
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe (tom 3)
Seria:
Jonka, Jonek i Kleks
Tytuł oryginału:
Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3
Data wydania:
2025-04-23
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-23
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328170711
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3

Średnia ocen
7,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1377
1376

Na półkach: ,

Nie wiem czy to kwestia braku drugiego dna, które łatwo znaleźć w pracach Papcia Chmiela, Baranowskiego i Christy, czy mniej charakterystycznego rysunku niż u wspomnianych, czy wreszcie nijakich bohaterów (a przecież mając postać Kleksa, można było na tym polu działać cuda). W każdym razie te komiksy mnie ani trochę nie grzeją, a na argumentację, że jako stary dziad nie jestem grupą docelową odpowiem, że nie grzały mnie również w drugiej połowie lat 80. W moich oczach to niestety zawsze była druga liga.

PS. Wydanie tych zbiorczaków bardzo ok. Ostatecznie można sobie poczytać teksty towarzyszące. W tym przypadku głównie o fenomenie „Świata Młodych”

Nie wiem czy to kwestia braku drugiego dna, które łatwo znaleźć w pracach Papcia Chmiela, Baranowskiego i Christy, czy mniej charakterystycznego rysunku niż u wspomnianych, czy wreszcie nijakich bohaterów (a przecież mając postać Kleksa, można było na tym polu działać cuda). W każdym razie te komiksy mnie ani trochę nie grzeją, a na argumentację, że jako stary dziad nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3 na półkach głównych
  • 18
  • 9
25 użytkowników ma tytuł Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3 na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Szarlota Pawel
Szarlota Pawel
Szarlota Pawel (Eugenia Szarlota Pawel-Kroll) - polska autorka komiksów i malarka. Absolwentka warszawskiej ASP, chociaż debiutowała na łamach prasy ("Świat Młodych") jeszcze przed skończeniem uczelni, a jej nauczycielem był sam Papcio Chmiel. Zasłynęła jako autorka serii komiksów z Jonką, Jonkiem i Kleksem (1974-1990) oraz serii "Kubuś Piekielny" (1977-1992). Odznaczona Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2010). Wybrane komiksy autorki: "Smocze jajo" (pierwsze wydanie: "Świat Młodych", 1976), "Pióro contra flamaster" (pierwsze wydanie: "Świat Młodych", 1983), "Przeprowadzka" (Interpress, 1984), "Przygody Jonki, Jonka i Kleksa część 1 i 2" (MAW, 1985), "Kleks i złota rybka" (Intrografia, 1989), "Tajemnica VII B" (Bank Spółdzielczy, 1990).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dum-dum Łukasz Wojciechowski
Dum-dum
Łukasz Wojciechowski
Oddziaływanie na wielu poziomach jest siłą napędową „Dum Dum”. Już tytuł, nawiązujący do nazwy pocisku, który po dotarciu do celu ulega deformacji w taki sposób, by zagnieździć się w ciele ofiary, jest wymowną metaforą spustoszenia, jakie w Stanisławie Wojciechowskim wywołują wojenne doświadczenia. Autor często używa powyższego zwrotu również jako onomatopei naśladującej odgłosy wielkiego miasta czy zwiastującej grozę kolejnych światowych konfliktów. W tej komiksowej opowieści luźno inspirowanej historiami pradziadka autora i jego brata nie ma przypadku. Całość stworzono z niezwykłą pomysłowością w AutoCadzie, co koreluje z zawodem Stanisława, który był kreślarzem, ale również (a może przede wszystkim) z duchem Berlina lat 30 i myślą przewodnią modernistycznej architektury skupionej na prostocie i funkcjonalności. Jak mówi jeden z bohaterów „Ten brudny, pokrzywiony świat potrzebuje (…) nowych, prostych linii, które wyznaczają nowe cele”. Co jednak zrobić, gdy okazuje się, że pokiereszowanej wojennymi traumami duszy nie da się w łatwy sposób przystosować do wyznaczonych przez kryterium przejrzystości założeń? Co zrobić, gdy „obraz prostolinijnej rzeczywistości rozbija się i spomiędzy poszatkowanych linii wydostają się wspomnienia, duchy , demony”? Jestem oczarowany sposobem, w jaki ten minimalistyczny styl oddaje dramat człowieka cierpiącego na PTSD. A także tym, jak przy pomocy kilkudziesięciu linii ułożonych pionowo, zmieniających częstotliwość występowania, można przedstawić cierpienie wpisując je jednocześnie w kontekst otoczenia. Dodatkowo udało się wciągnąć w fabułę międzywojenne idee oraz prądy w architekturze i sztuce (ze szczególnym naciskiem na ekspresjonistyczne niemieckie filmy). Zresztą kwestie wypowiadane przez Stanisława-narratora prezentowane są w ozdobnych ramkach charakterystycznych dla kina niemego, co dało wrażenie zamknięcia i ciszy, sugerując bardzo prywatne i intymne przeżycie. Niezrozumienie bólu weterana wojennego i jego alienacja stają się motywami przewodnimi całości. Łukasz Wojciechowski wprawdzie zbierał laury za granicą, ale dopiero teraz debiutuje nad Wisłą. Ten komiks jest póki co zjawiskiem osobnym, bardzo oryginalnym i dopadającym czytelnika niczym tytułowy pocisk, który zostanie w nim prawdopodobnie na zawsze
Przemek Skoczyński - awatar Przemek Skoczyński
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Trylogia Nowojorska Paula Austera Paul Auster
Trylogia Nowojorska Paula Austera
Paul Auster David Mazzucchelli Lorenzo Mattotti Paul Karasik
Istnieją komiksy w niewytłumaczalny sposób magnetyczne. Nie pozwalają na długie leżakowanie na półce, nie czekają na “swój moment”, odpowiedni nastrój, odpowiednio deszczowy wieczór i idealne ułożenie gwiazd na niebie. Czasem przychodzi paczka od @naglecomics, człowiek rozpakuje, wyjmie parę takich książeczek, rozfoliuje (bo inaczej uduszą się biedne!), zajrzy szybko do środka (bo jak tu nie zajrzeć!) i w zasadzie przepadnie. Oczywiście jest rozsądnym człowiekiem, toż to środek dnia, praca rozgrzebana, po kilkunastu, no, kilkudziesięciu stronach odłoży, ale wróci przy pierwszej sposobności. Tak właśnie było z „Trylogią nowojorską”. To adaptacja trzech połączonych ze sobą (-ish) opowiadań Paula Austera w wykonaniu trzech twórców komiksowych. Określenie ich „postmodernistycznym kryminałem noir” trochę nic nie mówi, a trochę mówi wszystko. To historie, które czasem kryminał udają, ale z czasem coraz mniej. Przede wszystkim ukazują niestrudzone wędrówki, obsesję, samotność, rozważania na temat tożsamości, języka, twórczości. To komiksy skrajnie psychologiczne, pełne wizualnych metafor i filozofowania. Są jednocześnie cholernie sprawnie i poniekąd przejrzyście poprowadzone - co nie znaczy, że je zrozumiałem, ale przynajmniej wiem gdzie wypadłem na zakręcie. To komiksy dziwaczne, a jednocześnie niesamowicie absorbujące, intensywne, hipnotyzujące wręcz, mimo abstrakcji - immersyjne, mimo braku dosłowności urzekające klimatem. Fantastycznie prowadzące obrazem, ale równolegle słowem. Nie chcę zapeszać, ale to bodaj jedna z najbardziej intrygujących lektur tego roku. Za egzemplarz dziękuję ślicznie Wydawnictwu. Po więcej opinii zapraszam na Instagram @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 3 miesiące temu
Druidzi. Księga 1 (okładka limitowana) Jacques Lamontagne
Druidzi. Księga 1 (okładka limitowana)
Jacques Lamontagne Thierry Jigourel Jean-Luc Istin
Jean-Luc Istin ma na swoim koncie sporo dobrych komiksów, przede wszystkim jest jednym z twórców Świata Akwilonu. To dzięki jego wyobraźni możemy obcować z tym intrygującym uniwersum fantasy. Poza tym napisał także Excalibur Kroniki i Piątą Ewangelię. Czy Druidzi okażą się kolejnym hitem, a może Istin poległ w starciu z celtycką magią? Po zeszłorocznej lekturze genialnego Milenium od Lost in Time odczuwałem wewnętrzną pustkę. To był doprawdy genialny komiks, który znalazł się w mojej prywatnej top 3 najlepszych powieści graficznych wydanych w Polsce w 2024 roku. Do Druidów podszedłem trochę, jak do jeża. Było w nich coś intrygującego, ale obawiałem się, że mogę się pokaleczyć na tym utworze. A tutaj spotkała mnie jedna z najmilszych niespodzianek w tym roku. Czytając dzieło Istina miałem podobne odczucia, jak przy lekturze Milenium. Choć dzieli je całkiem sporo, to sama frajda i przyjemność z lektury były porównywalne. A co w tym takiego ciekawego? Cóż, można powiedzieć, że mamy do czynienia z druidzkim wcieleniem Indiany Jonesa. A jeśli takim komplementem rzuca miłośnika wspomnianej postaci i zwłaszcza pierwszych trzech filmów, to dużo znaczy. [...] Druidzi na pewno znajdą miejsce w mojej prywatnej topce 10 najlepszych komiksów z 2025 roku (na chwilę obecną 5 miejsce, za Światem Arkadiego t. 2, Seconds, Somną, Rycerzem Psim Łbem t. 1). Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/druidzki-indiana-jones-recenzja-komiksu-druidzi-t-1/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na 8 4 miesiące temu
Vaclav Drakulič jedzie do urzędu Mikołaj Ratka
Vaclav Drakulič jedzie do urzędu
Mikołaj Ratka Jan Mazur Henryk Glaza
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Vaclav Drakulič jedzie do urzędu to pozycja, która na pierwszy rzut oka wydaje się być prostą historyjką pasującą do Krótkich Gatek. Nic jednak bardziej mylnego. Na 72 stronach tego dzieła kryje się bowiem opowieść pełna humoru, groteski i trafnej refleksji nad społeczną i administracyjną absurdalnością, która zdecydowanie kierowana jest do dorosłego czytelnika. Akcja komiksu rozgrywa się w roku 1921, w malowniczym, choć niespokojnym politycznie regionie Karpat. Vaclav Drakulič, starszy pan o bladoszarej cerze i drobnej posturze, zostaje niesłusznie oskarżony o bycie wampirem i jednocześnie traci swój dom w wyniku urzędowej pomyłki. Wierząc w sprawiedliwość i możliwość wyjaśnienia nieporozumienia, Vaclav wyrusza w podróż do stolicy, by złożyć odwołanie i stawić czoła bezdusznym trybom urzędniczej machiny. Po drodze napotyka absurdalne procedury, bezduszną biurokrację i ludzi, którzy traktują go z góry tylko z powodu jego nazwiska. Scenarzysta Jan Mazur przyzwyczaił już swoich fanów do tego, że potrafi pisać o ludzkich słabościach i problemach z niezwykłą przystępnością. Nie inaczej jest w tym komiksie, gdzie bierze na warsztat sprawdzony wątek wampira, ale podaje go w bardzo niezwykłej formie. Główny bohater nie ma w sobie bowiem nic z klasycznego krwiopijcy. Groza zaś w tym komiksie nie wynika z nadprzyrodzonych mocy, lecz z bezduszności systemu. Fabuła jest tu prosta, ale i tak potrafi przykuć uwagę odbiorcy. Autor świetnie buduje bowiem narrację na schemacie, który każdy zna lub prędzej czy później sam doświadczy. Zderzenie bezbronnej jednostki z machiną urzędniczą pomimo swojej fantazyjno-komiksowej formy jest tu więc bardzo realne. W tytule autor odnosi się nie tylko do rzeczywistości, ale również do klasyki literatury w postaci „Procesu” Franza Kafki, co dodatkowo nadaje komiksowi niezwykłości i wyrazistości. Baczne oko czytelnika dostrzeże tu również mniej lub bardziej oczywiste nawiązania do „Nieustraszonych pogromców wampirów” Polańskiego czy „Dwunastu prac Asteriksa”. Dramatyczna otoczka to tylko jedna strona scenariusza. Nie brakuje tu również dość absurdalnego, ale też świetnie pasującego do historii humoru, rodem z filmów Barei. Absurd goni tu absurd, a dialogi, choć oszczędne, często potrafią wywołać uśmiech na twarzy, lub jeśli sytuacja tego wymaga celnie punktować urzędniczą nowomowę. Komiks balansuje między lekką satyrą a poważnym komentarzem o bezsilności jednostki wobec instytucji. Mazur pokazuje tu, że humor i groteska mogą być doskonałymi podstawami naprawdę świetnej opowieści, w której odbiorca nie śmieje się z głównego bohatera, ale z systemu, który zmusza go do działania.... https://popkulturowykociolek.pl/vaclav-drakulic-jedzie-do-urzedu-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 9 3 miesiące temu
Władca much William Golding
Władca much
William Golding Aimée de Jongh
Cholera jasna, nie mogę się otrząsnąć! Ja, który jako student historii zajmowałem się naprawdę trudną tematyką, nie mogę się pozbyć sprzed oczu tych obrazów. Nie wiem jakie demony muszą nękać ludzką psychikę by stworzyć takie dzieło. Jednego jestem jednak pewien, tytuł tej powieści zdecydowanie nie jest na wyrost… Mowa o graficznej adaptacji powieści autorstwa Williama Goldinga, pt. „Władca Much”. Książka traktuje o grupie chłopców, w różnym wieku, którzy na skutek katastrofy trafiają na bezludną wyspę. Początkowo są w panice, zdani sami na siebie, bo żaden dorosły nie przeżył. Szybko jednak zaczynają się organizować. W drodze głosowania wybierają wodza, w tej roli 12 letni Ralph, a on rozdziela wszystkim zadania, w tym to najważniejsze: podtrzymywać ogień sygnalizacyjny. Nie wszystkim jednak podoba się postępowanie wodza, a niektórzy z nich chętnie sięgnęli by po władzę. Czy cokolwiek zmienia sposób opowiedzenia tej historii? Nie, ponieważ autorka adaptacji nie ingerowała w tekst źródłowy, więc dialogi, itd. są tożsame z dziełem Goldinga. Jedyne co zrobiła to zilustrowała używając w tym celu medium jakim jest komiks. Można rozłożyć na czynniki pierwsze każdy element fabuły i analizować go niczym traktat filozoficzny, którym niewątpliwie jest. Ja jednak skupię się na wrażeniach i wydźwięku jaki ów komiks zrodził we mnie. Przede wszystkim perfekcyjne zobrazowanie ludzkiej natury. Ukazanie, że nie ma czegoś takiego jak niewinność, bo każdy będzie miał coś na sumieniu. Nie ma dobra, gdy w grę wchodzi przetrwanie. Nie ma moralność, gdy jedyne co nas ogranicza to my sami. To potworne wnioski, zwłaszcza gdy mamy na myśli dzieci. Szczerze NIC, absolutnie nic, nie przygotowało mnie na taki scenariusz. Na fakt, iż zło zakorzenione jest w każdym i to niezależnie od wieku. Na tempo w jakim demokracja, może przerodzić się w dyktaturę. Na łatwość i lekkość z jakimi można usprawiedliwić lub wymazać najpodlejszy czyn. Golding walczył na wojnie, a „Władca Much”, jego pierwsza książka, stała się nie tylko sposobem na krytykę społeczeństwa. Stała się rozliczeniem z jego wojenną traumą. Autorka we wspaniały sposób zobrazowała to dzieło. Niewątpliwie kreska ma w sobie to coś i jest przyjemna dla oka. Jednak to jeszcze bardziej miażdży czytelnika. Bo czy mogła być w obrazowaniu brutalniejsza i bardziej turpistyczna? Oczywiście. Jednak doskonale rozumiała, że „Władca Much” tego nie potrzebuje. Zło wszak jest ohydne same z siebie, nie trzeba go więc dodatkowo „upiększać”, zwłaszcza gdy w swej surowej formie i tak jest już niemal nie do zniesienia. A co z postaciami zapytacie? Nic. Nie ocenie ich. Po prostu. Próba ustosunkowania się do nich, zbyt głęboko weszła by w fabułę. Jedyne co mogę stwierdzić to fakt, że nie ma tu postaci na siłę, bo wszyscy dopełniają całość zamysłu. Do myślenia niech da wam fakt, że ani razu nie użyłem słowa bohaterowie… Podsumowując, ten komiks to fenomenalne zobrazowanie arcydzieła literatury brytyjskiej. Dzięki takiej formie wydaje się ono być nieco przystępniejsze niż oryginał, więc z pewnością powinien po to sięgnąć zasadniczo każdy, kto będzie na nie gotów. Wydaje mi się, że jest to oczywiste, jednak wspomnę, że mimo iż jest to komiks i to o dzieciach, do dzieci skierowany nie jest. P.S. Dla jasności tytuł „Władca Much” odnosi się do jednego z imion Belzebuba i jest jego dosłownym tłumaczenie z hebrajskiego. Ten demon przez niektórych utożsamiany jest z szatanem, a jedną z jego domen jest wojna.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na 10 28 dni temu
Kaczor Donald. Zakwakane przygody. „Kruki i kaczki” oraz inne historie praca zbiorowa
Kaczor Donald. Zakwakane przygody. „Kruki i kaczki” oraz inne historie
praca zbiorowa
Egmont otwiera nową odsłonę Wielkich Bohaterów Disneya tomem poświęconym Kaczorowi Donaldowi. Start jest… dokładnie tam, gdzie powinien: w sercu klasyki. Dla wyjadaczy to może pachnieć déjà vu (dużo Barksa i Rosy znanych z poprzednich edycji), ale konstrukcja tomu, jako kuratorskiego przeglądu 90 lat Donalda (1934–2024), broni się znakomicie – i to zarówno treścią, jak i oprawą. [...] Tom pokazuje Donalda w przekroju ról: pechowiec, złośnik, opiekun, poszukiwacz, a czasem antybohater z sercem na dłoni. Zmianę tonu świetnie czuć w „dłuższych” przygodach Barksa i Rosy, a Strobl czy Heymans przypominają, że poza „kanonem” powstawały warianty, które też ukształtowały mitologię Kaczogrodu. Pan Jones przewija się jak stały punkt zapalny sąsiedzkich wojenek; Cavazzano dorzuca włoski puls i szeroki kadr. Redakcja spina epoki i stylistyki. Dla nowicjuszy – złoto. Dla kolekcjonerów Barksa/Rosy – „to już było”, choć podane lepiej: w ładnym druku, z sensem doboru i świetnymi wprowadzeniami. Minus? Kilka epizodów w mniejszym formacie rozstrzelonych na dużych planszach – tracą rytm, jaki znacie z „Gigantów”. Oprawa i druk są bardzo dobre; dodatki – świetne. Gdzieniegdzie kuleje kolor (incydentalne „przepalenia”, wspomniane żółte ręce), ale całościowo to edycja, którą chce się mieć na półce. Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/miedzy-muzeum-a-przygoda-recenzja-komiksu-wielcy-bohaterowie-disneya-kaczor-donald-zakwakane-przygody-kruki-i-kaczki-oraz-inne-historie-t-1/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na 8 4 miesiące temu
Parker. Gorzkie porachunki Richard Stark
Parker. Gorzkie porachunki
Richard Stark Doug Headline
Parker nie wierzy w szczęście ani w pecha. Wierzył jedynie w gości, którzy znają się na rzeczy i robią swoje. Łup miał być inny. Bandyci liczyli na 60 tysięcy dolarów, może nawet 80. 80 tysięcy już się fajnie dzieli na czterech. Ale 33 tysiące? To jakaś porażka, bo 33 tysiące to wychodzi po osiem tysięcy na łeb. Gdy weźmie się pod uwagę tygodnie przygotowań, odejmie koszty w związku ze sprzętem, logistyką, to rachunek jest prosty. Osiem tysięcy na osobę to nawet nie są drobne. Zatem rachunkom trzeba pomóc, można na przykład wyeliminować kumpli. Tak pomyślał sobie George Uhl, który w mig załatwił dwójkę kompanów, gorzej poszło mu z Parkerem. Parker nawiał. Wiemy przecież wszyscy, że Parker tego tak nie zostawi. "Gorzkie porachunki", jak stoi w tytule, będą o porachunkach. W tym świecie, świecie wykreowanym przez pisarza Richarda Starka, wszystko jest gorzkie, ponure, ale też uczciwe jeżeli weźmie się pod uwagę bandyckie zasady. Dałeś dupy, będziesz płacić. Nie wywiązałeś się z kontraktu, zapłacisz. Zdradziłeś przyjaciół, będziesz gryźć piach. Uciekłeś z kasą w kieszeni za napad? Będziesz ścigany przez Parkera. Pierwszy tom "Parkera" (w znamienitym wydaniu) to kompletne dzieło Darwyna Cooke'a. Genialnie przygotowany, narysowany i opowiedziany (tak samo pięknie wydany). Poprzeczka była wysoko, ale Doug Headline (scenariusz) i Kieran (ilustracje) unieśli ten ciężar. Antybohater powołany do życia przez Starka jest taki, jak go zapamiętaliśmy z poprzedniego tytułu. Wysoki (może lekko szczuplejszy), z kwadratową szczęką, wielkimi dłońmi o bezkompromisowym podejściu do spraw. Liczy się efekt. Parker nie ściemnia, mówi zawsze jak jest. Czasem potrafi zmienić zdanie, ale to tylko dlatego, że pojawiły się nowe opcje. Cel uświęca środki, to powinno być jego maksymą. A te środki? Cóż, Parker jest tutaj, w "Gorzkich porachunkach", wystawiony na ciężką próbę. Cudem uciekł z tej kołomyi na starcie, a teraz bez gotówki, ze znajomymi którzy są w stanie pomóc i z kilkoma adresami w pamięci, szuka typa, który przywłaszczył sobie hajs za napad. I tyle wystarczy. Na każdej planszy, czyli na każdym prowadzonym wątku, fabularnych ciągach, ludziach, wydarzeniach, zobaczymy tu dosłownie odcisk Parkera. To prawie graficzny lejtmotyw, ten odcisk który wyróżnia się z tła, jest umieszczony na przedmiotach, twarzach. Tak jakby antybohater zostawił wszędzie ślad po sobie, wszyscy i wszystko nosi jego piętno. Kieran natomiast jako ilustrator stawia na minimalizm i podciąga swój warsztat pod wcześniejsze założenia ustalone przez Cooke'a. Oszczędna linia, dwa kolory na planszach, cieniowanie które potęguje napięcie i stoi za klimatem noir. Aura gangsterskich filmów z lat 60. jest tu cały czas widoczna. Warto też zwrócić uwagę na twarze i mimikę. To facjaty ostro cięte, szorstkie charaktery są archetypiczne, to ludzie którzy swoje przeżyli i od razu widać, że mieli do czynienia z kryminałem. "Gorzkie porachunki" to przecież wciąż te same osoby, którzy nie wstają na ósmą do roboty i nie podbijają karty w fabryce. Od skoku do napadu, od porwania po jakiś inny zbrodniczy proceder. Intensywna i satysfakcjonująca rzecz.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 7 4 miesiące temu

Cytaty z książki Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jonka, Jonek i Kleks - wydanie jubileuszowe. Tom 3