Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka

Okładka książki Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka
Jerzy Bralczyk Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (GWP) językoznawstwo, nauka o literaturze
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374891882
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka

Średnia ocen
7,0 / 10
116 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
494
158

Na półkach: , , ,

Myślę, że ta książka jest trochę niedoceniona. Ta publikacja jest absolutnie ponadczasowa- mimo, że teraz po 20 latach stosuje się dodatkowe środki wyrazu (jak np. Social Media) - to i tak można sięgnąć po tę książkę i uzupełnić wiedzę z zakresu reklamy i budowania tekstów (sloganów) tak częstych w tych nowych formach reklamy.

Myślę, że ta książka jest trochę niedoceniona. Ta publikacja jest absolutnie ponadczasowa- mimo, że teraz po 20 latach stosuje się dodatkowe środki wyrazu (jak np. Social Media) - to i tak można sięgnąć po tę książkę i uzupełnić wiedzę z zakresu reklamy i budowania tekstów (sloganów) tak częstych w tych nowych formach reklamy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

438 użytkowników ma tytuł Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka na półkach głównych
  • 245
  • 186
  • 7
56 użytkowników ma tytuł Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka na półkach dodatkowych
  • 40
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka

Inne książki autora

Okładka książki Cukier na języku. Rozmowy o cukrzycy Jerzy Bralczyk, Leszek Czupryniak, Artur Mamcarz
Ocena 7,2
Cukier na języku. Rozmowy o cukrzycy Jerzy Bralczyk, Leszek Czupryniak, Artur Mamcarz
Okładka książki Słowa pierwsze Jerzy Bralczyk, Jarosław Mikołajewski, Ewa Poklewska-Koziełło
Ocena 7,7
Słowa pierwsze Jerzy Bralczyk, Jarosław Mikołajewski, Ewa Poklewska-Koziełło
Okładka książki Zdrowy język. Dla lekarza, dla pacjenta Jerzy Bralczyk, Artur Mamcarz
Ocena 5,8
Zdrowy język. Dla lekarza, dla pacjenta Jerzy Bralczyk, Artur Mamcarz
Okładka książki Bralczyk o sobie Jerzy Bralczyk, Paweł Goźliński, Karolina Oponowicz
Ocena 7,1
Bralczyk o sobie Jerzy Bralczyk, Paweł Goźliński, Karolina Oponowicz
Jerzy Bralczyk
Jerzy Bralczyk
polski językoznawca, profesor nauk humanistycznych, specjalista w zakresie języka mediów, reklamy i polityki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojny plemników. Niewierność, konflikt płci oraz inne batalie łóżkowe Robin Baker
Wojny plemników. Niewierność, konflikt płci oraz inne batalie łóżkowe
Robin Baker
Książka w momencie wydania musiała być niemałą kontrowersją, gdyż nawet po dwudziestu latach liczne jej fragmenty szokują, choć da się odczuć upływ czasu czytając ją. Każdy rozdział rozpoczynają scenki obszernie opisujące rozmaite drogi w jaki sposób ludzie obojga płci mniej lub bardziej skutecznie dążą do sukcesu reprodukcyjnego, czyli spłodzenia dzieci. Przytaczane anegdoty są obrazowo opisane - odbiorca ma wgląd nie tylko w wydarzenia, ale też motywy i emocje, przemyślenia postaci ze scenek, które nie są niczym odrealnionym i równie dobrze to mogą być autentyczne przykłady z życia. Po każdej scence autor poddaje gruntownej analizie jak postaci z opisu realizują własne cele, w jaki sposób są popychane przez własne organizmy w kierunku prokreacji oraz jak radzą sobie z konsekwencjami, a także jak reagują na zaistniałe warunki ich ciała. Co należy podkreślić jasno: autor zarówno w opisach scenek jak i późniejszych analizach nigdy nie bierze pod uwagę, że człowiek może mieć inne cele w dążeniu do seksu niż prokreacja. Osoby o romantycznej wizji świata, relacji, interakcji i dynamik zachodzących między płciami mogą odbić się od tego tytułu jak od ściany, gdyż cała treść przedstawiona jest z czysto utylitarnej perspektywy, a jednostka jako zwierzę kalkulujące bardziej instynktami niż świadomością. Na pewno warto przeczytać, bo książka potrafi odpowiadać na pytania, które inne pozycje (także te nowsze) pomijały lub deklarowały, że odpowiedzieć się nie da.
ray - awatar ray
ocenił na 7 3 lata temu
Makdonaldyzacja społeczeństwa George Ritzer
Makdonaldyzacja społeczeństwa
George Ritzer
Z początku robi dobre wrażenie, potem rozczarowuje, bo autor wielokrotnie naciąga przykłady pod tezę. Podzielam ponadto opinię innych czytelników, że książka jest rozwleczona - nie potrzeba aż tak wielu technicznych szczegółów funkcjonowania barów szybkiej obsługi ani przykładów racjonalizacji w innych dziedzinach, by pokazać o co chodzi w ogólnej tendencji. Generalnie jeśli chodzi o opis zjawiska i obserwacje, to nie mam wiele do zarzucenia. Zgadzam się ze zdaniem autora na temat negatywnego wpływu wielu aspektów makdonaldyzacji na społeczeństwo. Poznałem mechanizmy i praktyki, o których wcześniej nie wiedziałem. Dodatkowym plusem jest możliwość poznania szczegółów amerykańskiego życia codziennego, które, mimo wielu wpływów, którym ulegliśmy, i tak różni się od naszego. Czasem zarzuty autora są niejasne i sprzeczne, trudno dojść o co mu właściwie chodzi. Praca w fabryce przy linii produkcyjnej jest zła i dehumanizująca ponieważ polega na wykonywaniu ciągle tej samej sekwencji czynności, ale źle, że makdonaldyzacja doprowadziła do przesunięcia na klienta wielu czynności w handlu i usługach, które wcześniej wykonywał specjalny pracownik (jak tankowanie samochodu albo pakowanie zakupów). A zastąpienie pracowników wykonujących dehumanizującą powtarzalną pracę robotami też jest złe. Inną sprawą jest utożsamienie makdonaldyzacji z powojenną kulturą amerykańską przy jednoczesnym zdefiniowaniu tego zjawiska jako modelu funkcjonowania różnych sektorów społeczeństwa opartego na: ciągłym racjonalizowaniu metod działania prowadzącemu do zwiększenia ilości i szybkości produkcji dóbr oraz świadczenia usług, wyeliminowaniu nieprzewidywalności i przerzucania części zadań na użytkowników. Autor uważa, że kraje bloku wschodniego zmakdonaldyzowały się dopiero po otwarciu się na zachód, a uczyniły to w reakcji na swoje wcześniejsze realia: niezracjonalizowane, nieefektywne, z dużym czynnikiem nieprzewidywalnym. Nie zgadzam się z tym, bo ZSRR i państwa od niego zależne opierały zarówno swoją narrację, jak i działania na dokładnie takich samych zasadach. Dążono do ustandaryzowania usług, towarów, wprowadzania komputerowych systemów sterowania przedsiębiorstwami (np. kołchozami w Gruzińskiej SRR w latach 70), zracjonalizowania i uefektywnienia wszystkich dziedzin życia łącznie z wypoczynkiem (wielkie czarnomorskie kompleksy wczasowe). Od Kiszyniowa po Kamczatkę budowano takie same blokowiska, przy których amerykańskie przedmieścia z prefabrykatów wyglądają niepoważnie. Za miarę sukcesu przyjęto łatwe do policzenia osiągnięcia - tony stali, kilometry dróg, procent zelektryfikowanych wsi, tony węgla wydobyte na jednej zmianie przez stachanowców, i tak dalej, co pasuje do aspektu wymierności, wzmiankowanego przez autora w pierwszym rozdziale. Jedyna znacząca różnica polegała na tym, że w ZSRR wiele z tych rzeczy prowadzono na tyle nieudolnie, że ostateczny efekt był nieefektywny i nieprzewidywalny. Niektóre kwestie autor pojmuje po prostu źle. Na przykład przedstawia domowe pomiary ciśnienia jako czynność w domyśle wykonywaną przez personel, która została przerzucona na klienta (pacjenta). Oczywiście to nieprawda, pomiary ciśnienia dokonywane w domu dostarczają informacji, których nie da się uzyskać przez okresowe ambulatoryjne badania. Przy wszystkich swoich wadach, „Makdonaldyzację społeczeństwa” warto przeczytać, bo jest po pierwsze absorbująca, a po drugie pobudza do rozmyślań, choć ich wnioski mogą okazać się w wielu miejscach sprzeczne z tym, co uważa autor. W każdym razie całkiem beznadziejnej książki nie przeczytałbym tak szybko i nie miałbym ochoty opisywać swoich wrażeń.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na 6 7 dni temu
Jak nauczyłem się ośmiu języków Zygmunt Broniarek
Jak nauczyłem się ośmiu języków
Zygmunt Broniarek
Zajrzałem do tej książki tylko na chwilę przed położeniem się spać o 6 rano, i "wsiąkłem" na 50 stron, tylko zmęczenie sprawiło, że odłożyłem na później drugą połowę książki. Dzięki tej książce zrozumiałem, dlaczego metoda Callana tak bardzo popchała mój angielski, oraz to dlaczego zatrzymałem się i nie poszedłem dalej - stając się wiecznym początkującym. Kilka inspiracji kupuję i zmotywowany ponownie zabieram się tym razem do bardziej wytężonej pracy. Czytałem tę książkę robiąc w niej notatki z pomysłami ćwiczeń i zadań na kolejny etap nauki. Dziś nie musimy szukać obcokrajowców - jest internet: tłumacz wujka Google podczas nagrania swojej wypowiedzi ukaże czy wymawiasz coś poprawnie czy tylko Ci się wydaje - w ten sposób można coś powiedzieć w danym języku i zobaczyć czy poprawnie zapisuje i poprawnie tłumaczy. (PS. z chińskim może nie zadziałać - cokolwiek się powie to przetłumaczy) Ponadto: Błyskotliwy język, wciągające historie z młodości autora, ciekawe dykteryjki związane językiem. To prawda, że całą metodologię można by zmieścić na 1 stronie i dla specjalistów językowych nie będzie tu nic odkrywczego, jednocześnie jednak opisane przygody językowe autora i przywołanych przez niego postaci, na mnie działają w sposób motywujący do dalszej nauki i to w wersji zawadiackiej, by czasem w obcym języku zaskoczyć rozmówcę jakimś zawadiackim cytatem. A swoją drogą wszystkie teksy obcojęzyczne, które wkułem w szkole pamiętam rewelacyjnie do dzisiaj.
Mirek Masiński - awatar Mirek Masiński
ocenił na 8 4 lata temu
Psychologia społeczna Elliot Aronson
Psychologia społeczna
Elliot Aronson Robin M. Akert Timothy D. Wilson
Jeden z niewielu podręczników, które są pasjonującymi lekturami. Może być o wiele ciekawszy od najlepszej fikcji, z prostego powodu - bo jest życiowy i praktyczny, dzięki czemu naturalnie przychodzi nam utożsamienie się z wiedzą, którą się nam przekazuje w bardzo luźny, nienarzucający się sposób. To jest niestety dość boleśnie komiczna prawda, że jako ludzie uczymy się — na niewiele lub nawet nic ostatecznie znaczącą ocenę lub test — że mamy mózgi. Ale już niestety bardzo rzadko uczymy się, jak one właściwie działają w praktyce, jak ich optymalnie używać, jak je można właściwie wykorzystać, aby żyło nam się (i innym z nami) lepiej. Na jakie pułapki uważać i co mieć na uwadze w czasie ich używania. A pułapki czekają na każdym kroku. Nawet jeśli jesteśmy pewni, że nie wpadliśmy w taką pułapkę, to może się okazać, że jednak wpadliśmy, ale nie byliśmy tego świadomi. Ponieważ o tym zwyczajnie nie wiedzieliśmy. Ta książka pozwala się o tym dowiedzieć i dzięki tej wiedzy mieć to w świadomości. Szkoda, że takich rzeczy nie przerabiałem z innymi w szkole. Uniknąłbym lub przynajmniej znacznie złagodził wiele błędów w życiu (prawdopodobnie nie tylko swoich). Pozostaje mieć małą nadzieję, że stopniowo będzie się to zmieniać na lepsze i więcej ludzi zyska tą bardzo wartościową i elementarną wiedzę, której wciąż ani typowa rodzina, ani typowa szkoła nie przekazuje innym... a przynajmniej w naszym kraju.
ReznoR - awatar ReznoR
ocenił na 10 5 lat temu
Wiek propagandy. Używanie i nadużywanie perswazji na co dzień Elliot Aronson
Wiek propagandy. Używanie i nadużywanie perswazji na co dzień
Elliot Aronson Anthony R. Pratkanis
Przy zabieraniu się do tej lektury przyszły mi na myśl następujące pojęcia: propaganda, perswazja, manipulacja, insynuacja, mistyfikacja, retoryka, charyzma, demagogia, percepcja, dyskurs, hipokryzja, cynizm, frazesy, obłuda – czyli terminy powiązane z podtytułowym problemem. Najpierw warto było bardzo szczegółowo zapoznać się z ich znaczeniami poprzez zajrzenie do słowników, aby zweryfikować potoczne niepełne wyobrażenie w sprawie oddziaływania na ludzi. Lektura tej książki poszerzyła horyzont znajomości słownikowych pojęć. Profesor Krystyna Skarżyńska w przedmowie do polskiego wydania stwierdziła, że "chociaż w tytule jest słowo "propaganda", książka dotyczy dużo szerszego repertuaru oddziaływań, które określane są jako wpływ społeczny, perswazja, reklama, edukacja, manipulacja, niezamierzony wpływ mediów, reklama bezpośrednia, pranie mózgu". Był to podręcznik akademicki, napisany językiem naukowym, ale przystępnym dla zwykłego czytelnika. Autorami byli dwaj światowej sławy profesorowie ze Stanów Zjednoczonych zajmujący się psychologią społeczną: Elliot Aronson (urodzony w 1932 roku) oraz Anthony R. Pratkanis (urodzony w 1957 roku). Przeprowadzili analizę zjawisk społecznych, głównie ze swojego kraju, czyli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Na przedstawionych przykładach poznałem interesujące mechanizmy propagandy, które można było przełożyć między innymi na grunt polski. Wiele uwagi przeznaczono sprawom wpływu politycznego, na drugim miejscu reklamom, które miały wiele wspólnego z marketingiem kandydatów na wysokie urzędy państwowe; w mniejszym stopniu były też brane pod uwagę inne dziedziny, przedstawiano mnóstwo wyników badań naukowych. Autorzy zajęli się badaniem środowiska dzieci i młodzieży – szkolnego i domowego. W obu znaleźli mocny i wpływający na młodych odbiorców przekaz. Nawet podręcznik do arytmetyki okazał się być skażonym propagandą. W systemie edukacyjnym szkoły podstawowej było widoczne takie oddziaływanie dyktowane potrzebą jaką miała dana grupa osób sprawująca władzę na najwyższym szczeblu rządzenia w państwie. Jedną z ważnych kwestii było stosowanie poprawności politycznej – i nie miało to znaczenia czy w reżimie demokratycznym w którym królował kapitalizm (gdzie interes finansowy dyktował jak ludzie mieli się zachowywać), czy w totalitarnym. Obrazy, sceny emitowane przez telewizję miały ogromny wpływ na dziecięcą psychikę i postrzeganie przez nie otaczającego świata. Oglądając je w ekranie telewizora nabywały złe wzorce, szybko uczyły się agresywnych zachowań, kształtowania negatywnych postaw i w konsekwencji dokonywania egoistycznych wyborów. "Przemoc pokazywana w telewizji, w połączeniu z wszechobecnością pełnych przemocy gier wideo, dostępnymi w Internecie przepisami na sporządzanie bomb oraz nadawanymi w dziennikach telewizyjnych relacjami o uczniach zabijających swych kolegów szkolnych, uczy nie tylko tego, jak zabić, lecz także tego, że zabijanie może być uzasadnionym i właściwym sposobem rozwiązania problemu. Co można zrobić? Niewątpliwie możemy zredukować czas, przez jaki poddajemy się oddziaływaniu stosujących przemoc modeli prezentowanych w środkach masowego przekazu. Ale to nie wystarczy. Musimy także zaatakować źródło frustracji, oferując naszym dzieciom bardziej prospołeczne sposoby radzenia sobie ze swymi problemami przez nauczenie ich empatii i rozwiązywania konfliktów, oraz czyniąc nasze szkoły miejscem bardziej przyjaznym przez aktywne redukowanie znęcania się nad słabszymi i wpajanie im norm współdziałania". "Generalnie, dzieci poniżej ósmego roku życia bardzo dobrze rozpoznają reklamowane marki, natomiast prawie nie pamiętają treści komunikatów reklamowych i są bardzo podatne na perswazję". Co ciekawe, "regulację programów i reklam skierowanych do dzieci pozostawiono poszczególnym sieciom i stacjom telewizyjnym – co jest przykładem sytuacji typu "lis staje na straży kurnika"". Podczas czytania (w rozdziale piątym) o technikach wywierania wpływu zauważyłem jak dużą moc miało oddziaływanie słowem, autorytetem, wartościami na drugiego człowieka, że on nawet mógł zmienić lub wykreować w swoim umyśle fikcyjne zdarzenia z przeszłości (np. obciążające go winą w toku policyjno-prokuratorskiego śledztwa czy podczas rozprawy sądowej). Autorzy ukazali to na przykładach kryminalnych, gdzie nieprawdziwe zeznania czyniły wiele krzywdy rzekomemu przestępcy, rodzinie, otoczeniu oraz ofierze. Zauważyli występowanie presji na reporterów, by właściwie relacjonowali dane wydarzenia (relacje z rozpraw sądowych, kataklizmów przyrody, konfliktów zbrojnych itd.), by w zalecany sposób je później opisywali na łamach czasopisma. W ten sposób ograniczało się wolność słowa i myśli, a narzucało się to, co ma być w dyskursie publicznym. Oprócz tego formowało się sposób w jaki odbiorca powinien te informacje dziennikarskie przyswoić. Takie postępowanie występowało w państwie demokratycznym – Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej (i zapewne występuje zintensyfikowane nadal, również na całym świecie!). Czyż to nie było przerażające, że niektórzy mogli stosować (i nadal stosują!) te techniki do celów manipulacji i osiągania własnych korzyści lub dla "dobra" jakiejś sprawy lub nawet idei (niekoniecznie słusznej i pożytecznej albo nawet bardzo szkodliwej dla szerokiego grona ludzi)?! "Wciąż pojawiają się też nowe oskarżenia dotyczące wykorzystywania perswazji podprogowej do morderczych celów. Niektórzy twierdzą, że takie zespoły rockowe jak Led Zeppelin umieściły na swoich płytach nagrane od tyłu komunikaty zachęcające słuchaczy do czczenia szatana". "Podczas amerykańskich wyborów prezydenckich w 2000 roku znów pojawiły się doniesienia o nadużywaniu wpływu podprogowego. Tym razem w filmie reklamowym sponsorowanym przez Narodowy Komitet Partii Republikańskiej na ekranie pojawiło się na jedną trzydziestą sekundy słowo SZCZURY (RATS). W warstwie ponadprogowej film atakował przedstawiony przez Ala Gore'a program refundacji recept, stwierdzając, że będą nim zarządzać biurokraci. Słowo SZCZURY miało rzekomo wzmacniać ten komunikat, kojarząc Gore'a i demokratów z gryzoniami". "Zainteresowanie uwodzeniem podprogowym wzrosło ponownie po aferze Watergate, kiedy wielu Amerykanów zaczęło sądzić, że ich przywódcy zaangażowani są w spiski i próby tuszowania afer – w rodzaju tych, jakie przedstawiono w filmie Sieć (Network). W. B. Key ożywił kwestię wpływu podprogowego, przedstawiając ją jako jeszcze jeden przykład spisku wielkiego biznesu i wszechmocnego rządu, którego celem jest całkowite podporządkowanie sobie obywateli. Pod koniec lat osiemdziesiątych problem komunikatów podprogowych powrócił raz jeszcze. Tym razem skojarzono go z charakterystycznym dla New Age przekonaniem, że w człowieku drzemie potężna ukryta siła, która może służyć dobru, jeżeli zapanujemy nad nią z pomocą magii, kryształów i rozkazów podprogowych". "W wyniku zastosowania różnych technik propagandowych społeczeństwo otrzymuje uproszczony obraz świata". Oprócz tego "fikcja, jeżeli słyszymy ją dostatecznie często, zaczyna brzmieć jak fakt". "Każdego dnia bombarduje się nas jednym komunikatem perswazyjnym za drugim. Mamy do czynienia z perswazją opartą nie na wymianie argumentów i dyskusji, ale na manipulacji symbolami i naszymi najbardziej podstawowymi emocjami". "Refleksyjny odbiór wszystkich komunikatów, unikanie uzależnienia od jednego źródła informacji, a także obywatelskie zaangażowanie zmierzające do eliminowania z rynku medialnego nieuczciwych reklam (wprowadzających widzów w błąd) i wywieranie nacisku na to, by także w kampaniach politycznych było więcej debat, otwartych dyskusji z publicznością niż reklamowych spotów, odwołujących się do emocji, jest konieczne, jeżeli chcemy być racjonalnymi obywatelami w demokratycznym społeczeństwie". "Podejmowanie decyzji co do kierunku działania na podstawie irracjonalnych przesłanek prowadzi do katastrofy; wszechstronna debata umożliwia dokonanie mądrego wyboru w sprawach publicznych". Bardzo spodobało mi się nawiązanie do wielu powieści oraz utworów traktujących o perswazji i propagandzie. Były to znane dzieła literackie (nie tylko amerykańskie), między innymi takie jak trylogia tragiczna "Oresteja" Ajschylos (Grecja, 458 p.n.e.), "Retoryka" Arystoteles (Grecja, IV w.p.e.), "Chata wuja Toma" Harriet Beecher Stowe (Stany Zjednoczone, 1852), "Psychologia tłumu" Gustaw Le Bon (Francja, 1895), "Wojna światów" Herbert George Wells (Wielka Brytania, 1898), "Dżungla" ("Grzęzawisko") Upton Sinclair (Stany Zjednoczone, 1905), "Moja walka" (oryg. Mein Kampf) Adolf Hitler (Niemcy, 1925), "Elmer Gantry" Sinclair Lewis (Stany Zjednoczone, 1927), "Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley (Wielka Brytania, 1932), "Grona gniewu" John Steinbeck (Stany Zjednoczone, 1939), "Rok 1984" George Orwell (Wielka Brytania, 1949), "Mechaniczna pomarańcza" Anthony Burgess (Wielka Brytania, 1962), "Kocia kołyska" Kurt Vonnegut Jr (Stany Zjednoczone, 1963), "Czcigodny Kacyk Nanga" (oryg. "A Man of the People") Chinua Achebe (Nigeria, 1966), "Rzeźnia numer pięć" Kurt Vonnegut Jr (Stany Zjednoczone, 1969), "Mieć czy być?" Erich Fromm (niemiecki filozof pochodzenia żydowskiego, Stany Zjednoczone, 1976).
Miłośnik-Książek - awatar Miłośnik-Książek
ocenił na 10 5 lat temu
Trzecia Fala Alvin Toffler
Trzecia Fala
Alvin Toffler
Już z przedmowy książki wyłania się obraz człowieka, który mógłby być moim autorytetem - kieruje nim niezaspokojona ciekawość, jest otwarty na różne koncepcje i gotowy zmienić swoje poglądy, jeśli ktoś go przekona. Już za to bardzo go respektuję, a nie dodałam jeszcze, że jest geniuszem i wizjonerem. Spisałam sobie z trzy strony notatek z tej książki ciasnym pismem, ale nie będę przytaczać zagadnień naukowych. To, co najważniejsze, to to, że gość umiał popatrzeć na ludzkość całkowicie z boku. Potrafił zobaczyć obraz całości, z poszczególnych obserwacji złożyć spójną syntetyczną teorię. Teorię wszystko, powiedziałabym, bo rzeczywiście - rozwój naszej cywilizacji wyjaśnia wszystko. Poza tym, czyta się po prostu dobrze, jak science-fiction. Być może w latach 80. byłabym w szoku, ale z mojej perspektywy robi on ostrożne i wyważone założenia na temat przyszłości na podstawie ówczesnego stanu techniki. Jednocześnie mam wrażenie, że przecenił szybkość trzeciej fali - ja wciąż widzę niedobitki drugiej fali, przemysłowej, wokół nas - trzecia fala dopiero się rozwija. Niektóre jego przypuszczenia się nie sprawdziły, inne trafił tak dobrze, że aż ciężko w to uwierzyć. Tak czy inaczej udało mu się trafnie zidentyfikować wiodące tendencje. Dokładnie w tym kierunku zmierzamy, w dobrym kierunku, ale wciąż jeszcze dużo pracy przed nami.
panna_lovegood - awatar panna_lovegood
ocenił na 8 7 lat temu

Cytaty z książki Język na sprzedaż czyli o tym, jak język służy reklamie i jak reklama używa języka