Jeden diabeł

Okładka książki Jeden diabeł
Katarzyna Rapczyńska-Lubieńska Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2017-07-06
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-06
Język:
polski
ISBN:
9788380971783
Średnia ocen

                5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jeden diabeł w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jeden diabeł

Średnia ocen
5,5 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1518
735

Na półkach:

Dla tych co nie pracowali nigdy na stanowisku sekretarki/ asystentki lub innej pracy biurowej w większym skupisku osób, pewnie taka praca jawi się raczej sielankowo. Niestety ta powieść pisarki uświadamia, że bynajmniej praca na etat jako sekretarki (lub itp.) wcale łatwa ani relaksująca nie jest. Stuprocentowo się zgadzam.

Młoda dziewczyna Karolina dostaje pracę w sekretariacie w administracji publicznej. Od początku spotyka się z protekcjonalnym traktowaniem, patrzą jej na ręce, bezlitośnie analizują jej błędy. Z każdym dniem czuje coraz większy stres i coraz większe znużenia powtarzalnością czynności i bezsensowną biurokracją. Do tego dochodzą plotki, waśnie, układziki w miejscu pracy. A sekretariat to oko cyklonu (w pełni się zgadzam). Wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, krytykują i obgadują. Bohaterka na swojej drodze spotka wiele osób dwulicowych, złośliwych.

Z drugiej strony mamy w powieści wątek romansowy, może nie za specjalnie ciekawy, ale pasujący do fabuły i realny.

„Jeden diabeł” to powieść, która ukazuje realia pracy w budżetówce (ale też podobne do tych panujących w korporacjach) oraz przedstawia pracę sekretarki w co najmniej szarych barwach. Mamy tu też szukanie swojej drogi życiowej, wybierania kariery zawodowej. Dobra historia obyczajowa, chociaż mało porywająca, ale na pewno życiowa.

„Czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę, nawet kosztem niepewnej przyszłości.”

Dla tych co nie pracowali nigdy na stanowisku sekretarki/ asystentki lub innej pracy biurowej w większym skupisku osób, pewnie taka praca jawi się raczej sielankowo. Niestety ta powieść pisarki uświadamia, że bynajmniej praca na etat jako sekretarki (lub itp.) wcale łatwa ani relaksująca nie jest. Stuprocentowo się zgadzam.

Młoda dziewczyna Karolina dostaje pracę w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

119 użytkowników ma tytuł Jeden diabeł na półkach głównych
  • 65
  • 52
  • 2
27 użytkowników ma tytuł Jeden diabeł na półkach dodatkowych
  • 12
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Jeden diabeł

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wesoła rozwódka Iwona Czarkowska
Wesoła rozwódka
Iwona Czarkowska
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Iwony Czarkowskiej rozpoczęłam od książki „Bosonoga bogini” i dopiero w trakcie czytania kolejnej książki zorientowałam się, że to nie jest część pierwsza. Lektura okazała się lekką, łatwą i przyjemną opowieścią o młodej kobiecie, rozwódce, którą przyjaciółki wkręciły do wzięcia udziału w pewnym reality show. Oczywiście główna bohaterka – Alicja – robi wszystko, aby jak najszybciej odpaść z programu, co z jednej strony jest bardzo zabawne, a z drugiej… czasami bywa dramatyczne. Alicja po trzech nieudanych związkach nie ma zamiaru wiązać się z kolejnym mężczyzną, ale czy dotrzyma tego postanowienia, tego nie zdradzę. W trakcie czytania nieźle się ubawiłam, co sprawiło, że moja jesienna chandra na jakiś czas mnie opuściła. Dobrze, że znalazłam te książki wśród innych na „półce wstydu” (wiecie co mam na myśli) bo teraz był odpowiedni czas na ich przeczytanie. Nawet nie pamiętam, kiedy je kupiłam ☹ „Bosonoga bogini” jest trzecią pozycją o przygodach Alicji, ale cieszę się, że kiedyś dawno, dawno temu, na jakichś targach książki zakupiłam wszystkie trzy części, bo teraz bardzo chętnie je przeczytałam i bardzo POLECAM. W „Wesołej rozwódce” trochę drażniły mnie niedopracowania tekstu, zarówno przez samą panią autorkę jak i przez osobę redagującą tekst. Samochód głównej bohaterki raz nazywany był Czarownicą, a innym razem Ścierką, dopiero po dłuższym czasie zorientowałam się, że chodzi o to samo auto. Może to był zabieg zamierzony, ale mnie trochę komplikował czytanie. Tyle razy walczyłam z chandrą, a nie wiedziałam, że jestem w posiadaniu takich perełek jak te trzy powieści zdecydowanie zwalczające chandrę. Pierwsza część, czyli „Wesoła rozwódka” to książka o młodej kobiecie, która rozwodząc się z mężem po informacji, że ten zostanie ojcem dziecka swojej koleżanki z pracy, wynajmuje od przyjaciółki małe mieszkanie. Niestety samotność nie jest Alicji pisana, ponieważ wkrótce dołącza do niej pies-znajda, którego z powodu miłości do pewnego wyrobu wędliniarskiego kobieta nazywa Pasztetem. Pies pewnego dnia przyprowadza rudego kota. Oczywiście imię nadane kolejnemu zwierzęciu również jest bardzo oryginalne – Rudy Sto Dwa. Dlaczego tak? Wszystko wyjaśnione jest w książce 😉 Alicja postanawia założyć firmę i organizować przyjęcia dla… rozwiedzionych kobiet. „wesoła rozwódka” to właśnie nazwa firmy, która świetnie funkcjonuje, a przyjęcia odbywają się… w zakładzie pogrzebowym. To książka świetna na wszelkie smuteczki, pełna dobrego humoru (chociaż momentami trochę infantylnego), ale z pewnością rozbawiającego do łez. Cudownie wykreowane osobowości bohaterów i zabawne dialogi sprawiają, że nie można się nudzić. Główna bohaterka jest osobą trochę zwariowaną, ale tak sympatyczną, że nie można jej nie polubić. Zresztą nie ma chyba w tych powieściach postaci tak negatywnych, żeby poczuć do nich niechęć. Ja polubiłam nawet uciążliwego sąsiada 😉 POLECAM te książki jako terapię, która z pewnością na długo odgoni wszelkie smuteczki.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Róża, bratki i wariatki Marta Osa
Róża, bratki i wariatki
Marta Osa
Bardzo ciekawa książka, pełna humoru i refleksji Polecam "Trzeba zwariować, żeby znormalnieć. Albo w obliczu choroby nabiera się takiego dystansu do życia, że zaczyna się zauważać i doceniać rzeczy wcześniej nieważne. Trzeba doznać nieszczęścia, żeby docenić nawet najmniejsze okruchy szczęścia." Porządkując swoje półki z książkami wpadła mi w ręce dawno przeczytana książka, i jakoś tak od razu zaczęłam ją przeglądać na nowo. Przypomniała mi się jej treść, to bardzo ciepła, refleksyjna lektura zawierająca sporą dawkę humoru. Poznajemy Różę, która po życiowych doświadczeniach, niekoniecznie pozytywnych, przebywa w uroczym pałacyku, w którym mieści się ośrodek dla tak zwanych nerwusów. Podobno wszyscy jesteśmy wariatami, tylko nie wszyscy sobie z tego zdają sprawę. Pałacyk dla nerwusów znajduje się w pięknej okolicy nad jeziorem. Róża zaprzyjaźnia się ze swoimi współlokatorkami i stara się pozbyć swojej fobii. Terapia polega na wyciszeniu, różnych zajęciach muzycznych, rozmowach, po prostu na bycia razem w grupie, bez telefonów i innych nowoczesnych urządzeń. Róża ma siostrę bliźniaczkę Lilię, z którą jest jednak skonfliktowana i nie chce z nią rozmawiać. Róża, mimo kwiatowego imienia boi się... kwiatów. Powoli pacjenci tego ośrodka staja się dla Róży niemal rodziną, a nawet więcej niż własną rodziną. Poznaje fobie innych ludzi i wie, że tutaj nikt się z niej nie śmieje. Pozwala jej to na powolne pokonywanie swojej fobii, chociaż nie jest to całkiem proste. Ważne jest nie tylko aby pokonać swoje słabości, ale aby mieć dla kogo walczyć, Róża już wie teraz o tym. Zawarte w ośrodku przyjaźnie pozytywnie wpływają także na leczenie. Dzięki temu powoli wraca chęć do życia i wiara w innych. "Nie byłam wyjątkiem, na świecie jest masa nieszczęść opisanych w książkach. Mój los byłby tylko kolejną historią, która być może sprowokowałaby kilka łez. Tyle tylko, że ja ją przeżywałam, nie czytałam. Nie otarłam łez po zamknięciu książki, tylko płakałam jeszcze wiele lat. Nie zapomniałam treści wyczytanej na zużytych stronach, tylko przeżywałam ten dramat każdego dnia przez długie lata, wciąż od nowa. Może już czas na dobre zamknąć tę część życia i odstawić ją jak książkę... na półkę?" To moje pierwsze spotkanie z autorką, nie spodziewałam się tak wzruszającej historii, bardzo mile wspominam lekturę tej książki i z pewnością jeszcze do niej wrócę, gdy będę miała ochotę na przyjemnie spędzony czas nad jej lekturą. "Róża, bratki i wariatki" momentami jest poważna, refleksyjna, ale często zabawna, pełno w niej ciepła i emocji, znajdziemy tu wiele bardzo mądrych słów a po przeczytaniu książka zostawia żal, że to już koniec... Warto poznać historię Róży.
Myszka - awatar Myszka
oceniła na 7 5 lat temu
Moje greckie lato Isabelle Broom
Moje greckie lato
Isabelle Broom
Do wiosny jeszcze trochę, do lata jeszcze dalej. Patrząc za okno nie wiadomo czy mamy jesień, czy zimę. Dlatego ja postanowiłam poprawić sobie nastrój wybierając książkę o jakże gorącym tytule "Moje Greckie Lato" autorstwa Isabelle Broom. Molly będąc małą dziewczynką przeżyła osobisty dramat. Niestety mimo upływu lat wydarzenia z przeszłości w dalszym ciągu nie dają jej spokoju. To co się stało znacznie wpłynęło na jej dorosłe już życie. Skonstruowała wokół siebie wysoki mur, którego nawet ona sama nie potrafi sforsować. Stroni od innych ludzi, ale chyba najbardziej niepokojące jest to, w jaki sposób traktuje Ruperta, mężczyznę którego ponoć kocha. Pewnego dnia Molly otrzymuje tajemniczy list. Za jego sprawą wszystko, co do tej pory z takim trudem zbudowała wywraca się do góry nogami. Okazuje się, że ciotka, której nigdy nie poznała przepisała jej w spadku dom na greckiej wyspie. Zaintrygowana tym faktem bierze kilka dni urlopu w pracy, pakuje walizki, żegna się z Rupertem i wyrusza w podróż do Grecji. Będąc już na miejscu poznaje wielu sympatycznych i bardzo życzliwych mieszkańców wyspy. Wśród nich był Aidan, przystojny Irlandzczyk, który zaoferował Molly swoją pomoc. Z czasem nowo poznany mężczyzna staje się dla niej kimś znacznie bliższym niż tylko osobistym przewodnikiem po wyspie. Gdy przez przypadek w trakcie przeglądania rzeczy po zmarłej ciotce znajduje starą mapę narysowaną przez dwie dziewczynki, to właśnie on pomaga jej w znalezieniu odpowiedzi na wiele pytań dotyczących przeszłości i rodzinnych tajemnic. Molly w pewnym momencie dostrzega jak bardzo się zmieniła w trakcie pobytu w Grecji. Jaką decyzję podejmie Molly? Czy zostanie na greckiej wyspie po tym, co udało jej się odkryć, czy jednak wróci do swojego dotychczasowego życia u boku Ruperta? A może to Aidan jest tym mężczyzną z którym będzie naprawdę szczęśliwa? Właśnie takiej książki teraz potrzebowałam. Lekkiej i przyjemnej w odbiorze. Przy której mogłam odpocząć i nie myśleć o problemach. Czytając "Moje Greckie Lato" bardzo miło spędziłam czas. Owszem, jest to tzw. czytadełko, ale z ciekawie opisaną historią. Główną bohaterką jest Holly Wright, młoda kobieta, która jako dziecko przeżyła ogromną tragedię. Wychowana została bez ojca, a jej matka zmagała się z chorobą alkoholową. Nie dziwi, więc fakt, że tak trudna przeszłość, musiała odbić się na jej psychice. Patrząc z boku jej życie jest normalne i ustabilizowane. Ma pracę, chłopaka, ale jak jest na prawdę tylko ona wie. Molly od długiego już czasu walczy sama ze sobą. Jak do tej pory nikomu nie zwierzała się ze swoich przeżyć. Dlatego list od ciotki, o której istnieniu nie miała pojęcia można potraktować jak wybawienie. Decyzja o spontanicznym wyjeździe była najlepszą jaką mogła podjąć. Molly w nowym miejscu, wśród nowo poznanych ludzi odżyła. Zresztą sama zauważyła, jak bardzo się zmieniła. Molly pojawiła się na Zakynthos przede wszystkim po to, żeby zobaczyć dom, którego niespodziewanie stała się właścicielką. Nieruchomość skrywała w sobie wiele tajemnic, które nasza główna bohaterka miała zamiar odkryć. Molly nie miała pojęcia, że jej mama miała siostrę bliźniaczkę, którą była zmarła ciotka. Miała za to jakieś dziwne przeczucie, że już kiedyś tu była, tylko nie potrafiła sobie tego przypomnieć. Ogromnie zainteresował mnie wątek dotyczący starej mapy, którą Molly znalazła w trakcie porządków. Od razu można było zauważyć, że została narysowana ręką dziecka. Jak się później okazało autorkami była jej mama i ciotka. Obie stworzyły nierozłączny duet. Dlatego zastanawiające jest to, co takiego musiało się wydarzyć, że dwie osoby, które były tak ze sobą zżyte nagle zrezygnowały z jakichkolwiek kontaktów. Z pewnością jest tego jakaś przyczyna i Molly postawiła sobie za zadanie ją znaleźć. Miała nadzieję, że odnaleziona mapa chociaż w małym stopniu jej w tym pomoże. Razem z Aidanem wyruszyła w podróż do przeszłości. Zakynthos to jedna z piękniejszych greckich wysp. Nigdy tam nie byłam, ale dzięki książce odbyłam swoją podróż siedząc wygodnie w fotelu. Wspólnie z Molly mogłam podziwiać piękno krajobrazów. Autorka przedstawiła je w cudowny sposób, który jeszcze bardziej zachęca do odwiedzenia wyspy. Warto również wspomnieć o mieszkańcach. Mili, sympatyczni i bardzo pomocni ludzie, którzy nigdzie się nie śpieszą i żyją chwilą. Lubią sobie pogawędzić z turystami i częstować ich tradycyjnymi potrawami. Aspekt kulinarny również pojawił się w książce. Początek znajomości Molly i Aidana, mężczyzny, który jak się okazało mieszkał po sąsiedzku nie należał do zbytnio udanych. Jednak z czasem jakoś udało im się dojść do porozumienia. Molly czuła się bardzo dobrze w jego towarzystwie i miło spędzali ze sobą czas. Nic nie wskazywało na to, że między nimi może coś zaiskrzyć. W końcu Molly ma chłopaka. Tylko czy ten związek ją uszczęśliwia? Miałabym ku temu kilka wątpliwości. Wątek miłosny autorka poprowadziła w fajny i co najważniejsze w inteligentny sposób. Nie ma tutaj gorących scen i opisów. Jest za to powoli rodzące się uczucie między dwojgiem ludzi z przeszłością. Razem stworzyli udaną parę i mocno trzymałam za nich kciuki. "Moje Greckie Lato" to jedna z tych książek, którą co niektórzy mogą potraktować po macoszemu. Taka tam banalna historyjka o kobiecie, która się pogubiła i teraz szuka swojej drogi. Ja jednak dostrzegłam w niej coś więcej. Zostały w niej poruszone ważne i zarazem trudne tematy. Choroba alkoholowa jest jednym z nich. Molly będąc małą dziewczynką widziała co dzieje się z jej matką. Tęskniła za wspólnymi zabawami, wycieczkami, wygłupami. To ona któregoś dnia znalazła ją upojoną alkoholem i śpiącą na fotelu. Tylko tym razem już z tego snu się nie wybudziła. "Moje Greckie Lato" to ciekawie napisana książka, która umili wam ten zimowy czas. Oczywiście świetnie sprawdzi się także w czasie letnich urlopów. Kto wie, może dzięki niej wybierzecie się na Zakynthos śladami Molly i Aidena. Serdecznie wam ją polecam.
Polka_z_ksiazka - awatar Polka_z_ksiazka
oceniła na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Jeden diabeł

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jeden diabeł