rozwiń zwiń

Idź

Okładka książki Idź autorstwa Tomas Espedal
Tomas Espedal Wydawnictwo: Draft Publishing Seria: Europa odnaleziona literatura piękna
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Europa odnaleziona
Tytuł oryginału:
Gå. Eller kunsten å leve et vilt og poetisk liv
Data wydania:
2014-01-10
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-10
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393574537
Tłumacz:
Iwona Zimnicka
Czemu podróżować?, pyta Tomas Espedal w swej powieści, czemu nie zostać po prostu w domu, w swoim pokoju, w miejscu, które lubisz bardziej niż inne, w twoim miejscu. W znanym ci domu, w pokoju, w którym zebrałeś rzeczy, których potrzebujesz: wygodne łóżko, biurko i całą stertę książek. Z okna widać morze i ogród z jabłoniami i żywopłotem.

Każda podróż zaczyna się od małego kroku, od wyjścia z domu. Espedal rozmyśla nad znaczeniem wędrówki dla wielkich artystów i myślicieli, takich jak Rousseau, Kant, Thoreau, Rimbaud, Whitman, Giacometti czy Robert Louis Stevenson. W czasie tych rozważań, autor zdaje sobie sprawę z własnej niemożności tworzenia w zamknięciu oraz z niezgody na odrzucenie pokusy wiecznej wędrówki. Tramp to liryczna i buntownicza powieść, w której Espedal odkrywa „na własnych nogach” tak różne miejsca, jak Walia czy Turcja. Proponuje nam przygodę, jaką jest towarzyszenie mu w jego fascynujących i intrygujących podróżach.

Coraz mniej chodzimy, transport mechaniczny zwycięża. Ale przemierzanie świata na własnych nogach ma inny, odwieczny wymiar. Może stać się swoistą życiową filozofią. I chyba tak pojmuje je autor Idź.
Chodzenie było dla Norwega Tomasa Espedala na tyle inspirujące, że powstała powieść Idź (czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia). To książka autobiograficzna, podróżnicza, eseistyczna i wspomnieniowa równocześnie. Specyficzny miks gatunkowy, przygotowany przez pisarza według wskazań mistrzów i patronów wędrowania: Rousseau, Hölderlina, Rimbauda, Satiego,D.H. Lawrence’a, Orwella. Warto odbyć tę wędrówkę wspólnie.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Idź w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Idź

Średnia ocen
6,7 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
551
159

Na półkach: , , , ,

„Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” na pierwszy rzut oka, bez zgłębiania treści: piękna, barwna okładka. Zachęcający tytuł, szczególnie mobilizujący w zimowym okresie, bo chodzenie to dość przyjemny i całkowicie darmowy sposób na zrzucenie kalorii. Nazwisko autora - kompletnie nieznane - Tomas Espedal. Po krótkim czasie już wiem, że to Norweg, dla którego chodzenie stało się inspiracją i bezpośrednią przyczyną powstania tejże książki, dedykowanej ojcu autora. Espedal to człowiek, który podróżował w garniturze i martensach, a kiedy ciążył mu plecak zwyczajnie wyrzucał z niego przybory toaletowe, książki Virginii Woolf i Thomasa Manna oraz inne zbędne rzeczy. Panie i Panowie, oto wędrowiec-myśliciel, który chce nas przekonać, że "[i]dąc myśli się lepiej. Inaczej." Oto artysta, który pojmuje życie w drodze jako idyllę, jako kształcącą podróż, prowadzącą do wiedzy i wolności. Czy uda mu się do tego namówić swoich czytelników? Z pewnością będzie usilnie próbował, mając do dyspozycji swój wielki zapał do wędrowania wyrażony na 160 stronach kipiących jego wrażeniami, jak i przemyśleniami wybitnych filozofów i wielkich artystów, którzy podobnie jak on kochali chodzić...

Tomas Espedal od samego początku jest niezwykle szczery w stosunku do swoich odbiorców. Bez ogródek wspomina swoje życie, przyznaje się, że wcześniej nierzadko sięgał do kieliszka, że w barze naprzeciwko domu, praktycznie mieszkał, bo przecież "[s]iadanie w barze to jak wyruszanie w podróż. Picie to jak podróżowanie bez wstawania z krzesła." Kiedy jego życie się załamało, nie wiedział, co robić. Jego małżeństwo się rozsypało, nie potrafił żyć na wsi (choć próbował ze wszystkich sił), nie mógł pisać, nie czuł się dobrze we własnej skórze. Także zawodowo nie był spełniony – zawsze był swoim panem, ale i to nie napełniało go szczęściem: "Dokonywałem innych wyborów, buntowałem się, pisałem i wydawałem książki, podróżowałem i robiłem wiele szalonych rzeczy, ale nigdy nie miałem stałej pracy." I choć naprawdę chciał wykonywać jakiś zawód, to nie udało mu się dostać żadnej posady. W pewnym momencie doszedł do wniosku, że "nie ma takiego zawodu, na który miałby ochotę..." Espedal najbardziej lubił pisać i myśleć, a zaraz potem chodzić. Chciał wyruszyć w drogę, wszystko jedno w jakim kierunku, ważne by oddalić się od domu. Pomyślał zatem, że z jego pasji musi wyłonić się wymarzony zawód. I znalazł: wagabunda. "Włóczęga. Łazik. Wędrowiec. Włóczędzy byli zawsze. Ale dzisiaj ten zawód i godność wymierają. Przynajmniej w Norwegii, kraju dobrobytu." Zaryzykował mimo wszystko. Jako ciekawostkę warto w tym miejscu wspomnieć, iż angielskie słowo ‘travel’ oznaczające podróż ma tę samą etymologię co francuskie ‘vail’, czyli praca. Tomas Espedal uzyskał pracę, którą była upragniona od lat długa wędrówka.

Chodzić nauczył go filozof, z którym przez rok mieszkał. Dzięki tej prozaicznej dość czynności doszedł do wniosku, że "chodzenie pobudza do myślenia, wyostrza myśli; te, które wpadają do głowy, kiedy się idzie, są lepsze niż te, które się snują, kiedy człowiek tkwi w bezruchu, na przykład w biurze." Wszak już Jan Jakub Rousseau w „Wyznaniach” (o których Espedal również wspominał) połączył chodzenie z ożywieniem myśli. Mało tego, ten szwajcarski pisarz i filozof, przypisywał chodzeniu wartość romantyczną: "człowiek zbliża się do natury, do tego, co pierwotne, i natychmiast ogrania go błogość, prawdziwe uczucie szczęścia, jest wolny. Wędrowiec odczuwa wolność. Sam może wybierać drogę. Poruszanie się sprzyja ponadto myśleniu i zdrowiu." Pamiętajmy, że i Sofiści nauczali retoryki, wędrując z miasta do miasta, a sam Sokrates uwielbiał chodzić i dyskutować. Norweski autor nie był więc odosobniony w swoich pragnieniach. "Wcześniej chodzenie uważano za przykrą konieczność, człowiek szedł, ponieważ wymagała tego praca albo sytuacja, lub też był zbyt ubogi, by podróżować konno czy powozem. Wędrowanie kojarzyło się z włóczęgostwem i przestępczością, z nizinami społecznymi i biedą." Wędrowali żebracy, włóczędzy, biedacy, bezrobotni, muzykanci, bezdomni. Norweg nie należał do żadnej z tych grup, ale czy miałby z tego powodu zaniechać wędrówki?

Z relacji Tomasa Espedala wyłania się kilka podstawowych prawd dotyczących wędrówki, jak choćby ta banalna, że długotrwałe chodzenie męczy. Wędrowanie jest niszczące i brutalne, człowiek jest bezdomny, śpi pod gołym niebem, budzi podejrzenia, jest obcy, brudny i głodny. To, co posiada, niesie na plecach. Nieustannie boli go całe ciało, tęskni za łóżkiem i rodziną. Bo ludzie są dla niego ważni wbrew pozorom. Zwłaszcza kiedy nadejdzie tęsknota, chce się być blisko przyjaciół, by się w ich towarzystwie odprężyć, miło spędzić czas: "Nie wyobrażam sobie nic lepszego niż siedzieć przy stole i z przyjaciółmi pić piwo. Uspokajać się. Odpoczywać. Zamknąć oczy i słyszeć kojący szum głosów. Dźwięk szkła. Zapach piwa. Lekki zapach tytoniu. Ostrożnie oprzeć głowę o sąsiednie ramię; myśleć o tym, że wkrótce będzie się leżało w łóżku." Dla Norwega to oczywiste, że w dłuższą drogę koniecznie należy wybrać się z towarzyszem. Niestety, nawet obecność drugiej osoby, nie zmieni faktu, że prędzej czy później dojdzie do problemów zdrowotnych - nogi i asfalt – to nie jest dobre połączenie... Stopy w drodze mogą być pokryte odciskami, wielkimi ranami, palącymi przy każdym kroku. Bolą kolana, barki, plecy, głowa. Wtedy chodzenie naprawdę sprawia ból i pojawia się pragnienie odpoczynku oraz znudzenie samym chodzeniem. Ale w drodze nigdy nie wolno narzekać, ani skarżyć się jeden drugiemu. Bo choćby cień niezadowolenia jest w stanie skutecznie popsuć wędrówkę. Jak Espedal i jego towarzysz radzili sobie z trudnościami? Lekarstwem w każdej sytuacji był śmiech: "Leżymy w trawie i śmiejemy się z naszych ran, z tego zaciętego milczenia, z ukąszeń komarów i innych owadów, z siniaków i odcisków. Śmiejemy się z naszych nowych twarzy, ze spuchniętego oka, z popękanych warg i spalonej słońcem skóry; wyglądamy jak dwaj włóczędzy, podarte marynarki, spodnie w błocie i kurzu po kolana." A elegancki, wypucowany czytelnik siedząc w ciepłym domku z kubkiem gorącej kawy zastanawia się, czy oni są szaleni czy tylko udają?!? Jak można tak żyć?

Dokąd dotarł Tom Espedal? Wędrował po rodzinnym Bergen, Walii, Niemczech, Włoszech, Francji, Grecji, Turcji. Jak to zrobił? Uparcie dążył do celu, przy osiągnięciu którego niezbędne były mu m.in. mapy. Miał on jednakże świadomość, że "najlepszych map nie da się kupić, to są te mapy, które rysują ludzie spotkani po drodze. A ludzie spotykani po drodze są i otwarci, i dokładni." Autor spotykał wiele ciekawych osób, będących dla niego inspiracją lub intrygującą odmianą podczas momentami nudnej pieszej ‘wycieczki’. Wspominał m.in. przygodę z Ibrahimem z Turcji i jego ‘przyjaciółkami’ - grubymi, ospałymi, spoconymi prostytutkami z tlenionymi włosami oraz niezwykle barwną i towarzyską grecką ekipą, która zapraszała ich do stołów rozłożonych na placu przed kościołem w Lilai i tańczyła przy dźwiękach muzyki cygańskiej. Podczas wędrówki pisarz nie uciekał od trudnych zagadnień, które obserwował w drodze, m.in. destrukcję przyrody ("Naturę zaburzono. Duże partie gór zniszczono drogami dojazdowymi do placów budowy i tamami, sztucznymi zalewami i rurami przebijającymi skałę i mech"), czy zanikające norweskie rolnictwo. Oprócz niszczejącego środowiska zauważył również, że mimo postępu cywilizacyjnego człowiek skutecznie niszczy samego siebie - nie dba o kondycję fizyczną, spędza zbyt dużo czasu przed telewizorem, pozwala się omamić bzdurami. Ta gorzka refleksja nad współczesnością zdaje się być niezwykle trafna – niezależnie od szerokości geograficznej…

Z pewnością ktoś zapyta, "[p]o co iść, skoro można płynąć? Po co iść, skoro można pojechać samochodem albo polecieć samolotem? Po co ta powolność, ta samotność, wszystkie te wysiłki i trudy? Po co ten niezauważalny bunt, niesłyszalny protest, ta próba zrobienia czegoś inaczej, trudniej?" Tomas Espedal pragnął nowego życia w drodze, w ciągłym ruchu, pieszo od miejsca do miejsca. Twierdził, że podróż odmładza, że pozwala zapomnieć o błędach przeszłości i marzyć. To podczas wędrówki autor pozwalał sobie na swobodę myśli, które chciał ocalić od zapomnienia. Właśnie dlatego wiernie spisywał swoje samotne wędrówki i towarzyszące im marzenia. Z nich powstała ta oto niepozorna książeczka, zawierająca również wspomnienie poetów, pisarzy i filozofów, którzy afirmowali wędrówkę.

Czy warto sięgać po tę publikację, jeśli nie podzielamy pasji norweskiego wędrowca? Tak, jak najbardziej. To swoiste połączenie powieści, eseju czy szczerych zapisków podróżniczych tworzy niezwykle wyważoną, spokojną mieszankę, będącą apoteozą wędrowania. Może ona być niesłychanie ciekawą odskocznią od książek o znanym schemacie. Parafrazując słowa D. H. Lawrence'a, potwierdzające, iż ‘otwarty szlak jest wielkim domem dla duszy’, mam nadzieję, że publikacja Wydawnictwa Draft Publishing w serii ‘Europa odnaleziona’ może stać się oryginalnym bodźcem i skuteczną zachętą zarazem do zmiany naszego siedzącego stylu życia. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak zachęcić Was nie tylko do sięgnięcia po książkę „Idź”, ale i do wysiłku fizycznego, który bez wątpienia nie musi być aż tak radykalny, dziki i poetycki jak ten preferowany przez norweskiego pisarza.

Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

„Idź, czyli o sztuce dzikiego i poetyckiego życia” na pierwszy rzut oka, bez zgłębiania treści: piękna, barwna okładka. Zachęcający tytuł, szczególnie mobilizujący w zimowym okresie, bo chodzenie to dość przyjemny i całkowicie darmowy sposób na zrzucenie kalorii. Nazwisko autora - kompletnie nieznane - Tomas Espedal. Po krótkim czasie już wiem, że to Norweg, dla którego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

144 użytkowników ma tytuł Idź na półkach głównych
  • 96
  • 44
  • 4
16 użytkowników ma tytuł Idź na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Idź

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jestem Anna Sępińska-Radecka
Jestem
Anna Sępińska-Radecka
Książka opowiada o losach skrzywdzonej przez męża kobiety. 39-letnia Basia jest rozwódką, samotnie wychowuje trójkę dzieci. Dwoje z nich jest w trudnym okresie dorastania, a najmniejszy synek wymaga opieki starszych osób. Basia wychodząc za mąż sądziła, że znalazła swojego „Księcia na białym koniu” i odtąd będzie żyła długo i szczęśliwie. Jednak życie bywa przewrotne. Sielanka szybko się skończyła i rozpoczął się horror. Awantury, przemoc, alkohol i wieczne wyrzuty sprawiły, że jej życie był gehenną. Przestała dbać o siebie, bo po co? Skoro nie ma, komu się podobać. Zależało jej tylko na tym, aby nikt nie skrzywdził ich dzieci. Kiedy myślała, że nic się nie wydarzy, nikt nie wyciągnie pomocnej ręki. Nagle jej mąż podjął decyzję o wyprowadzce. Było to dla niej ogromnym zaskoczeniem. I w głębi ducha zastanawiała się, czy, aby na pewno ten okrutnik odszedł, czy może jest to jego kolejna gra. Z biegiem czasu zrozumiała, że mężowi na niej nie zależało i nie wróci do niej. Mogła wreszcie spokojnie żyć, jej pociechy były bezpieczne. Nie musiały nasłuchiwać kroków pijanego ojca, awantur i obelg. Mogły spokojnie żyć i rozwijać się. Basia była matką, ojcem, powiernikiem, pocieszycielem i doradcą. Pracowała bardzo ciężko, aby wyżywić najbliższych. Całą siebie oddawała ukochanym ludziom. Pewnego dnia skontaktowała się z nią jej dawna przyjaciółka ze szkoły i zaprosiła na imprezę. Wywołała tym samym konsternację u bohaterki, która odwykła od przyjęć. Ale namówiona przez bliskich i koleżankę, zgodziła się jednak wyjść. Owa uroczystość stała się przełomowym momentem w jej życiu. Zmieniło się wszystko począwszy od rzeczy błahych skończywszy na tych dużych. Basia została zmuszona do zmiany swego nastawienia i akceptacji zmian jakie przyniosła ta rewolucja. Jak mawiają klasycy „nic już nie będzie takie same”. W wielu książkach opisywano los kobiet, które borykały się z pijącymi mężczyznami, dziećmi, które cierpiały z tego powodu oraz rozpadające się w związku z tym rodziny. Każda ta historia wywołuje poruszenie i przerażenie. Wszyscy w takich momentach dziękują niebiosom, za własny dom - może nie idealny, ale przede wszystkim bezpieczny, gdzie każdy był traktowany z szacunkiem, gdzie można było liczyć na dobre słowo i wsparcie. Bohaterka powieści została tego pozbawiona. Swego męża znała od dłuższego czasu, nie była to miłość ślepa. Myślała, że wiążąc się z tym człowiekiem, będzie szczęśliwa i pozwoli jej to na realizowanie się jako matka, żona i kobieta. Niestety, jej małżonek z czasem zaczął nadużywać alkoholu. W tej pozycji autorka w sposób dosadny poruszyła kwestię patologii społecznej. Muszę przyznać, że dokonała to w sposób skrupulatny. Zmusiła czytelnika do refleksji. Nie wiem jak inni, ale ja odczułam ogromną sympatię do głównej bohaterki, podejrzewam, że wpłynęła na to po części jej trudna sytuacja rodzinna. Basia i jej dzieci stały się ofiarami przemocy domowej doświadczyły najgorszych z możliwych uczuć, lęku, cierpienia, bezsilności i rozpaczy. Kobieta nie była bierną ofiarą próbowała działać, wielokrotnie rozmawiała z mężem na temat tego co robi. Mówiła mu o swoich cierpieniu i krzywdzie, próbowała wzbudzić w nim wyrzuty sumienia jednak ten pozostał nieugięty. Nie reagował na jej żale. Widać w tej sytuacji typowe zachowanie sprawcy przemowy domowej. Pozycja uczy jak wielką determinacją należy się wykazać, aby uciec od prześladowcy, tej najbliższej osoby. Pomaga zrozumieć co czuje ofiara i jak trudno jej się wyplątać z tej zawiłej sieci kłamstw. Jednak samo „wyjście na świat”, to tylko niewielka część walki jaką będzie musiała podjąć bohaterka. Przecież zostając z małymi dziećmi, jest zobligowana do zapewnienia im bezpieczeństwa. Pragnie, aby normalnie żyły, rozwijały się i czuły się kochane. Z jednej strony musi być matką, z drugiej ojcem. Gdzie czas dla siebie? Czas na realizowanie swoich pragnień i marzeń? Trzeba je początkowo odsunąć na bok i zatroszczyć się o tych, których się kocha. Bohaterka tak bardzo poświęciła się bliskim, że zapomniała o sobie. Dopiero wpływ przyjaciółki otworzył jej oczy. Powzięła decyzję o zmianach. Na początku nie było to łatwe, jednak przy dopingu swoich pociech i przyjaciółki kroczyła dumnie do przodu. Z wielką przyjemnością sięgnęłam po tą pozycję, bardzo przyjemną i porywającą. Autorka w porównaniu z innymi pisarkami nie cukruje, pisze prosto i dosadnie. Nie próbuje ukrywać pewnych elementów. Oczywiście, sama tematyka jest niezwykle trudna, jednak pisarka nie ukazuje jedynie tyranii, przedstawia również siłę kobiety i jej dzieci. Zachowano zdrowy umiar, akcja od samego początku wciąga. Spełnia oczekiwania wielu czytelników. Powieść wyrywa nas z naszego wygodnego świata. Sprawia, że stykamy się z problemami innych ludzi. Z troskami, z którymi niejednokrotnie nie mieliśmy styczności. Wiele słyszy się o przemocy rodzinnej, w wyniku, której jeden z rodziców samotnie wychowuje dzieci. Gdzieś z tyłu głowy rodzi się wówczas przeświadczenie „patologia”. Wcale nie musi tak być, zdarza się tak, że samotny rodzic lepiej sobie radzi niż oboje rodziców. Nie można kierować się stereotypami i oceniać innych. Bo rzeczywistość może być zupełnie inna. „Jestem”, to wzruszająca historia, podczas czytania towarzyszyło mi wiele sprzecznych emocji. Byłam wściekła na męża Basi – mężczyznę, dla którego własna wygoda i opinia jest cenniejsza niż życie najbliższych. Przecież nic, nawet pieniądze nie zastąpią rodzinnego ciepła. Oprócz tego, że skrzywdził swoją żonę, wyrządził ogromną krzywdę swoim dzieciom. Zasługiwały one na spokojne i beztroskie dzieciństwo, życie. A on zgotował, im taki los. Autorce udało się ciekawie wykreować postać Basi – kobiety samotnej i poszukującej poczucia własnej wartości, o wielkiej sile i determinacji. Przeżycia Basi powodują, że nie ufa mężczyznom. Uważa, że każdy z nich jest taki sam. Woli być sama niż zaufać kolejnemu. Mimo tego nie poddaje się i jest gotowa do walki o lepsze jutro. Książka jest niezwykle prawdziwa. Mimo pewnych niedociągnięć i pewnej powtarzalności niektórych uczuć, czuje się, że pisana była z serca dla innego serca. Autorka użyła najczulszych terenów duszy kobiety, przekazała wiele emocji. Brakuje mi, jednak pewnych metafor, może tajemniczości. Wszystko dostajemy za darmo, wszelkie odczucia bohaterów opisano prosto. Podejrzewamy jakie będzie zakończenie. Może, gdyby pojawiły się pewne niedomówienia, pewne komplikacje byłoby ciekawie. Za krótka, ledwo się zaczęła i już koniec – takie były moje pierwsze odczucia po przeczytaniu. Jednak po zastanowieniu to pozycja poruszająca wrażliwe serce, ale nie ma w sobie ckliwości, czy kiczowatej historii. Muszę przyznać, że przeczytałam ją szybko, z wypiekami na twarzy, ciekawa, czy Basia ułoży sobie życie i będzie gotowa na kolejny ważny krok w swoim życiu. Opowieść o zaufaniu, miłości, oddaniu, ale również o podejmowaniu na wiele rozmaitych sposobów próbach przetrwania, które różnie mogą się kończyć. Chociaż temat, jaki jest poruszany w lekturze może nie łatwy sprawia, że czyta się ją jednym tchem i nie sposób się od niej oderwać. Polecam lekturę tej książki.
Natalia - awatar Natalia
oceniła na 6 11 lat temu
Korytarz Marek Ławrynowicz
Korytarz
Marek Ławrynowicz
Książka Korytarz nie znanego mi wcześniej autora Marka Ławrynowicza wpadła mi przez przypadek w ręce i zaciekawiła, że postanowiłem przeczytać. Nie wiedziałem do końca czego spodziewać się mam po tym zbiorze opowiadań. Dlatego miałem swoje obawy przez czytaniem i nadzieje na dobrą pozycje od nieznanego mi pisarza. Książka jest zbiorem siedmiu opowiadań w jakich porusza się tematykę śmierci i przemijania tego co było dawno temu. Bohaterowie są uwikłani w groteskowe sytuacje, absurdalne wydarzenia potraktowane często w ironiczny sposób. Autor zabarwia wszystko czarnym humorem i przerysowaniem samych wydarzeń. Czarne oczy nie chcą spać – opowiadanie pełne absurdów i groteskowych sytuacji, gdzie ciało dziadka bohatera znika podróżując pomiędzy instytucjami praskimi. Zaczynające się zwyczajne przechodząc coraz bardziej w kierunku nieprawdopodobnych zdarzeń w jakich uczestniczą. Podszyte ironicznym spojrzeniem i doprawione szczyptą czarnego humoru posiada swój klimat w jaki wpadłem po chwili. Spodobało mi się tutaj potraktowanie zgonu dziadka jako swoistego wydarzenia na jakim oparł swój pomysł autor. Bardzo dobrze napisane, wciągające i nie potraktowane ponuro ze względu na tematykę, które czyta się świetnie. Miejsce – drugie opowiadanie o pracowniku zarządu cmentarz trzymającym nagrobną rzeźbę w swojej szafie, który wplątuje się w kłopotliwą sytuacje związane z pewnym miejscem na cmentarzu. Absurdalne wydarzenia potraktowane z groteską, ironicznym podejściem i czarnym humorem wciąga od pierwszych stron. Niezwykle udane połączenie tragizmu ludzkiego, śmierci i walki o miejsce w dogodnym miejscu na cmentarzu wszelkimi sposobami. Autor napisał ciekawe opowiadanie mimo podejmowanej tematyki cmentarnej i pogrzebowej potraktował wszystko z pewnym z pewnym dystansem. Dlatego świetnie czytało się i przyjemnie. Książę Krokodyl – trzecie opowiadanie o pewnym zleceniu jakie dostają dwójka biednych rzemieślników do wykonania. Dobrze napisana o chęci do pracy i doskonaleniu tego co mieli zrobić, aby zadowolić władzę. Zakończenie jakie dostałem jest potraktowane z pewną ironią i nie pozbawione motywów w jakich porusza się autor w tym zbiorze. Bardzo dobrze czyta się i potrafi nieco zaskoczyć finałem jaki dostajemy. Retrospektywa – opowiadanie o starym już artyście, którego sława nieco już przygasła. Mamy opowieść o przemijaniu, trzymaniu się przez bohatera iluzji sławy i chęci może ostatni raz wystawieniu jego prac. Jednocześnie nie brakuje tutaj rozliczeń z przeszłością i ukazaniu zawirowań jakie sprawiły, że niektórym sława przeminęła. Ciekawa opowieść, która klimatem i taką smutną prawdą o dawnych czasach potrafi być zastanawiająca. Trasa – opowiadanie o starszych artystach kabaretowych, do których zbliża się kostucha mimo ich występowania na scenie. Również tutaj mamy motywy przemijania i dawnej sławie jaką żyją nasi bohaterowie obserwowanymi oczyma młodszego kolego dołączającego do nich. Autor dobrze sobie radzi z przedstawieniem radości z występowania pomieszaną z obawami jakie mają. Historia niezwykła, nie pozbawiona refleksji, aluzyjności i trzymania się dawnych dobrych czasów przez postacie. Dlatego wciąga pozostawiając pewne pole do refleksji nad przemijającym czasem i chęcią powrotu do tego co było dawno temu. Nafta – przedostatnie opowiadanie o decyzji jaka przyniosła śmiertelne żniwo. Tutaj tematyka śmierci jest pretekstem na ukazanie decyzji mogącej zaważyć na losach ludzkich. Podana przystępnie, dobrze napisana i czyta się szybko. Korytarz – absurdalne opowiadanie o ludziach czekających w korytarzu szpitala na swoją kolej do lekarza. Przerysowane wydarzenia i ironiczne spojrzenie na warunki jakie tam panują prowadzi do historii ciekawej z jednej strony, ale też niejednoznacznej w swojej ocenie. Książka Korytarz jest zbiorem siedmiu opowiadań jakie dostajemy koncentrujących się wokół tematyki przemijania, dawnej świetności bohaterów, już starszych, ale chcących przyciągnąć uwagę po raz ostatni. Autor porusza w nich tematykę pogrzebu, cmentarza i śmierci wokół jakich kręci się fabuła każdego z nich. Jednocześnie nie dostajemy smutnych opowieści, lecz żywe i nie pozbawione ironicznego spojrzenia na wszystko. Wprowadzając czarny humor, czasami przerysowania lub aluzyjne podteksty tworzy historie wciągające i nieraz niejednoznaczne w swojej ocenie. Absurdalne wydarzenia splatają się ze sobą tworząc historie interesujące i potrafiące nieraz bawić w czasie czytania mimo poruszanej tematyki. Na pewno jak to zwykle bywa są lepsze opowiadania jak Czarne oczy nie chcą spać, Miejsce, Książę Krokodyl, Retrospektywa i Trasa. Na drugim miejscu znajduje się Korytarz i Nafta, które może są dobre, lecz krótkie. Pomimo takiego mojego wyboru zbiór opowiadań jaki dostałem od nieznanego mi autora wypadł zadziwiająco bardzo dobrze. Nawet sam zaskoczyłem się, ze tak spodobały mi się. Sięgając nie spodziewałem się tego po nich, bo miałem swoje obawy i nie potrzebnie. Może jakieś drobne na siłę znalezione czasami niuanse znalazły się, lecz nie przeszkadzało mi cieszyć się z czytania. Korytarz to zbiór opowiadań niezwykłych, bo poruszający tematykę śmierci i wyborów bohaterów, którzy nawet w starszym wieku marzą o powrocie do dawnego okresu swojego życia. Wszystko jednak przemija z wiekiem pozostawiając w pamięci odczucia, obrazy i wspomnienia za dawnym życiem. Autor stworzył ciekawe i wciągające opowiadania, od których trudno oderwać się. Bohaterowie uwikłani w absurdalne zdarzenia, przerysowane sytuacje jak w pierwszym opowiadaniu, nie pozbawione aluzyjności w swojej wymowie starając się żyć jak dawniej. Jednak czas płynie i nieraz wszystko już wygląda inaczej. Książka Korytarz tak zaciekawiła mnie, że chętnie kiedyś sięgnę po inne powieści autora, który mnie zainteresował sobą za sprawa przeczytanej przez ze mnie zbiorem opowiadań przy jakim bawiłem się bardzo dobrze.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na 7 1 rok temu
Ostrygojady Susan Fletcher
Ostrygojady
Susan Fletcher
28 letnia Moira regularnie i często odwiedza swoją młodszą o 11 lat siostrę Amy i opowiada jej swoje życie, jest z nią do bólu szczera. Moira nie owija w bawełnę, mówi o swoim rozczarowaniu z powodu jej urodzenia, o żalu do rodziców, że obdarzyli ją niechcianym rodzeństwem. Przyznaje, że nie chciała narodzin Amy, tak jak i wcześniejszych straconych przez matkę ciąż. Po jej urodzeniu nie chciała jej widzieć, a wszystko co jej dotyczyło nie obchodziło Moiry. Miała też żal do matki, która choć obiecała, że "nic się nie zmieni" zajęła się Amy, czyli oszukała, zostawiła, odstawiła na tor boczny starszą córkę. Ten żal i niechęć, albo wręcz nienawiść były bardzo głębokie i rozpamiętywane przez wiele lat. Można powiedzieć, że w odwecie Moira wybrała szkołę średnią najdalej od domu jak się tylko było można. Dlaczego Moira robi to teraz, kiedy jest już dorosła, dlaczego wcześniej nie była w stanie otworzyć się przed siostrą. Może dlatego, że Amy od czterech lat jest w śpiączce po upadku ze skały (na którą swego czasu wspinała się Moira), czyli może tylko "słuchać, a starszej siostrze jest łatwiej opowiadać niż rozmawiać. To właśnie dzięki tym wizytom poznajemy historię rodziny Moiry i jej losy. Moira nagromadziła w sobie wiele żalów, zazdrości, smutku i rozczarowań, nie tylko w domu, ale także w szkole, w której była bardzo samotna, chociaż dzieliła pokój z kilkoma równolatkami, nie spotkała żadnej bliskiej koleżanki. Zresztą sama Moira była zamkniętą, która świadomie lub nie zamykała się na znajomości, może bała się rozczarowania, zranienia, dotknięcia czy zdrady. Nie umiała się zwierzać i nie chciała zwierzeń innych koleżanek. Koleżanki dokuczały jej z powodu urody, włosów i okularów, robiły jej przykre psikusy, co jeszcze bardziej zamykało ją na otoczenie. Choć miała ulubioną opiekunkę grupy i nauczyciela, którego ceniła, reszta rozmywała się, nie była istotna. Moira była wyczulona na nieszczerość, kłamstwa a zdradę miała wpisaną w głębię swojej duszy, co nie ułatwiało jej w życiu. Moira miała też w zwyczaju sprawdzać swoje ciało i umysł poddając je różnym, czasem ekstremalnym, doświadczeniom, wysiłkom i wymogom. Sprawdzała siebie, czy raczej były to zachowania autodestrukcyjne, a może musiała zrobić coś na tyle mocnego żeby w ogóle coś poczuć. Przesuwała granice, ustawiała coraz wyższe poprzeczki, i choć udawało jej się, to czasem wychodziła z tych prób poobijana. Ta smutna, zamknięta w sobie, krzywdząca siebie i innych Moira stała się dla mnie niezwykle unikalną bohaterką, nietuzinkową, dawno takiej nie spotkałam, może dlatego jej historia tak bardzo mnie wciągnęła. Nie chciałam się z nią rozstawać, a kiedy nadszedł koniec wiedziałam, że zostanie ze mną na długo. Niewątpliwą zaletą tej książka jest też jej piękny język i tłumaczenie, który uruchamia zmysły i wciąga w swoją atmosferę.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 8 1 rok temu
Słownik Jenny Erpenbeck
Słownik
Jenny Erpenbeck
Dziewczynka, potem młoda kobieta w przerażającym świecie, o którym wiemy niewiele, oprócz dramatu narratorki, nie tylko leksykalnego. Brutalny wobec czytelnika obraz od-wiecznego totalitaryzmu, acz nieosadzonego w konkretnej rzeczywistości - może to jakaś straszliwa synteza takich systemów. Ta książka Jenny Erpenbeck jest o wiele bardziej wymagająca niż świetny “Klucz do ogrodu” - jej pierwsza moja. Tam była poniekąd łatwizna, mimo wojny i komunizmu. Tutaj i temat, i sposób prowadzenia narracji stanowi bardzo wysoki próg wejścia. Ten, kto go pokona…. no właśnie… temu lektura bynajmniej nie idzie potem jak z płatka. A przyswojona, na długo zostaje w głowie, uwierająco. Dzięki klasykom, jak Orwell, Klempeper, Arendt czy Głowiński wiemy, że język to najlepsze/najgorsze narzędzie każdego totalitaryzmu. I w takim właśnie języku tu się zanurzamy, bez szans na haust nieskażonego powietrza. Niezależnie od niełatwej strony formalnej, opowieść jest wstrząsająca, a zarazem minimalistyczna. A początek wydaje się wręcz sielankowy. Ot, szczęśliwa choć wrażliwa dziewczynka w rodzinnym domu z troskliwym ojcem i matką. Jest bogato. W domu fortepian i niania (w tej kolejności). Zabawy w ogrodzie. “Ładna pogoda dzisiaj. Dzisiaj i prawie zawsze” i inne takie srutututu… I nagle pojawia się nieokreślony strach ojca, który “nigdy nie nosi munduru a samochody stojące przed domem są szaro-białe, nie mają na dachu kogutów”. Wzmianka, że siedział za kratkami. Ma broń służbową. Wszyscy się czegoś boją. “Piosenka o ojczyźnie” dudni na ulicach. Klimat upalny, co potęguje ciężką atmosferę. “Czy słońce się niszczy. Czy w takich krajach jak ten, gdzie codziennie przez cały rok musi świecić, zużywa się szybciej niż gdzie indziej”. Gdy następuje czas szkoły, realia się konkretyzują. Podczas wprowadzania sztandaru “prawa ręka wzniesiona ku niebieskiej czapeczce w geście pozdrowienia”. “Piosenka, na którą miała ochotę dziewczynka sprawiła, że wyproszono ją z sali. Ja śpiewałam piosenkę o ojczyźnie, piosenkę moją i mojego ojca”. Skądś dochodzą tajemnicze strzały. Komuś obetną dłoń. “Dlaczego właściwie nie mogę nigdzie wychodzić sama, pytam matkę. Bo nigdy nic nie wiadomo, co się może zdarzyć, mówi”. Z czasem świat przedstawiony wręcz zanika, przestają działać sklepy, nie ma już przestrzeni publicznej. “Ulica zamknęła oczy i milczy”. Coraz bardziej zanurzamy się zaś w świadomość narratorki. “Ojciec i matka. Piłka. Auto. To może jedyne słowa, które były całe, gdy je poznawałam. (…) Wszystkie inne słowa od samego początku były obciążone milczeniem jak kulą u nogi”. Gdy narratorka już nieco podrośnie, orientujemy się, że jesteśmy w piekle - przez ludzi stworzonym; nie trzeba żadnego diabła. Głównym szatanem jest tatuś, który ochoczo wyjaśnia tajniki swojej profesji. “Najlepsze miejsce, dzięki któremu można wydobyć prawdę, zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet leży między nogami. (…) Ale są też inne miejsca, mówi, język, brodawki czy na przykład oczy (..) Teraz, kiedy ciało jest już przywiązane i nie może się wyrwać, można pojedyncze albo wszystkie z tych miejsc podłączyć do prądu, mówi ojciec, albo wziąć do ręki pręt, przez który płynie prąd, i bić albo kłuć nim ciała, albo w nich dłubać”. “Bo tylko poprzez ból, mówi ojciec, można wydobyć w przypadku zatwardzialców prawdę na światło dzienne”. “Ojciec mówi, że jeśli ktoś zatwardziale milczy, trzeba zwiększać dawkę prądu, aż ciało zacznie się palić. Uwaga, gorące”. “Kiedy nóż jest dostatecznie ostry, można nim na przykład okroić stopy i ściągnąć z nich skórę. Można też po prostu kopać, mówi ojciec, jeśli akurat nie ma się żadnego narzędzia pod ręką”. “Jeśli ktoś potrzebuje więcej czasu, w przerwach podaje się witaminy, świeżą wodę, lekarz jest zawsze pod ręką, a potem jeszcze raz wszystko od początku. W zdrowym ciele zdrowy ból”. “Ojciec twojej matki, twój dziadek, którego już nie poznałaś, podrzucał wtedy po drugiej stronie świata dzieci do góry jak ptaki, jeśli były wystarczająco małe i lekkie, i strzelał do nich na oczach rodziców”. “Jeśli podłączy się ciało do prądu, prawda wychodzi z niego jak robactwo z ziemi. Tak, mówi ojciec”. “Zdrowy strach nikomu jeszcze nie zaszkodził”. “We śnie zwalniano ludzi do nieba, a ksiądz się za nich modlił, nim ciało uderzyło o taflę wody”. “A kto jest na służbie, jest bogiem. Właśnie tak, mówi ojciec”. “Bycie człowiekiem to ogromna praca, powiedział kiedyś ojciec”. W mieście ludzie dosłownie kamienieją, choć być może chodzi jedynie o pomniki. “To miasto powoli staje się naszym kamiennym domem, zamieszkanym przez wykutych z kamienia przyjaciół ojca. Od dawna wykuci w kamieniu oziębiają miasto". To może choć mamusia ochroni ukochaną córkę przez Złem? “Zawsze wtedy, kiedy matka zadaje mi ból, tylko króciutko, tylko troszeczkę, to nie potrwa długo, bądź dzielna, zawsze wtedy chciałbym zobaczyć, jak odchyla głowę do tyłu w odpowiedzi na mój cios, który wymierzyłabym jej prosto w twarz”. “Jesteś naszym największym skarbem. W tym zdaniu rodzice spotykają się jak na ruchliwym skrzyżowaniu Mój ojciec dał matce dziecko w prezencie”. A potem? “Kiedy odwiedza ojca w więzieniu, ten mówi: Nie zapominaj, że przyszłość należy do nas”. “Poczekaj tylko, mówi ojciec. Oni nawet nie wiedzą, jak się porządnie morduje. Dyletanci, mówi”. “Najczęściej krytykują innych ci, którzy sami nie lubią pracować, mówi ojciec. Łatwo wytykać, co było błędem, jeśli nie należy się do tych, na których spoczywa odpowiedzialność. Niszczenie jest zawsze łatwiejsze niż wznoszenie, mówi ojciec”. Narratorce nieobce jest poczucie obcości samej siebie: “Na co mi oczy, jeśli patrzą, a nic nie widzą? Na co mi uszy, jeśli słuchają, A nic nie słyszą? Po co to wszystko obce w mojej głowie?”. W końcu czołowe zderzenie z prawdą: “O kobietę, która cię urodziła, nie musisz się martwić, mówi ojciec. Miała tylko gówno w głowie”. “Mój ojciec i moja matka stoją tu przed sądem, Bo to oni mojego ojca i moją matkę mojego ojca i moją matkę mojego ojca i moją matkę. I przywłaszczyli mnie sobie”. Na koniec nie ma dobrej prognozy: "Kamiennych wprawdzie zrzucono i wywieziono, Ale ich korzenie rozrastają się pod całym miastem”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 9 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Idź

Więcej

Krawędź stołu zasłania twarz, to twój ojciec, twój pan i mistrz, piękne plecy, pot i koszula, znów się przeprowadzamy. Pusty pokój, taki nagi, co za ulga, lampa, tak, coś do kochania, kochać lampę, rozbierz się, zgaś światło i idź do łóżka, gdybyś tylko wiedział, skąd możesz wiedzieć, co ty takiego wiesz.

Krawędź stołu zasłania twarz, to twój ojciec, twój pan i mistrz, piękne plecy, pot i koszula, znów się przeprowadzamy. Pusty pokój, taki nag...

Rozwiń
Tomas Espedal Idź Zobacz więcej

Picie to jak podróżowanie bez wstawania z krzesła.

Picie to jak podróżowanie bez wstawania z krzesła.

Tomas Espedal Idź Zobacz więcej
Więcej