Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach

Okładka książki Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach
Agnieszka Krzemińska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie popularnonaukowa
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2025-10-22
Data 1. wyd. pol.:
2025-10-22
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308086940
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach i



Przeczytane 938 Opinie 343 Oficjalne recenzje 653

Opinia społeczności książki  Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach i



Książki 1715 Opinie 97

Oceny książki Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach

Średnia ocen
7,8 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
388
44

Na półkach: ,

Czy da się napisać ciekawą książkę o archeologii bez bzdur i wyssanych z palca teorii? Zdecydowanie da i Agnieszka Krzemińska, na każdej stronie tej pozycji to udowadnia.
Autorka zabiera nas przez podróż po pradziejach wybierając pewne aspekty, życia naszych przodków. Korzystając z najnowszych wyników badań burzy stereotypy i systematyzuje wiedzę, konfrontując ją z powszechnymi wyobrażeniami. Pokazuje, że prehistoria nie była tak oczywista i jak potrafi na nas wpływać nawet współcześnie.
Zdecydowanie polecam.

Czy da się napisać ciekawą książkę o archeologii bez bzdur i wyssanych z palca teorii? Zdecydowanie da i Agnieszka Krzemińska, na każdej stronie tej pozycji to udowadnia.
Autorka zabiera nas przez podróż po pradziejach wybierając pewne aspekty, życia naszych przodków. Korzystając z najnowszych wyników badań burzy stereotypy i systematyzuje wiedzę, konfrontując ją z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

210 użytkowników ma tytuł Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach na półkach głównych
  • 162
  • 42
  • 6
29 użytkowników ma tytuł Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach na półkach dodatkowych
  • 11
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Pomocnik historyczny nr 1/2024. Dzieje Koreańczyków. Z azjatyckiego zaułka na salony świata Leszek Będkowski, Anna Diniejko-Wąs, Marcin Jacoby, Kamila Kozioł, Agnieszka Krzemińska, Jakub Krzosek, Krzysztof Kubiak, Oskar Pietrewicz, Anna Piwowarska, Dominik Rutana, Ewa Rynarzewska, Agnieszka Smiatacz, Jędrzej Winiecki, Michał Wiśniewski
Ocena 6,9
Pomocnik historyczny nr 1/2024. Dzieje Koreańczyków. Z azjatyckiego zaułka na salony świata Leszek Będkowski, Anna Diniejko-Wąs, Marcin Jacoby, Kamila Kozioł, Agnieszka Krzemińska, Jakub Krzosek, Krzysztof Kubiak, Oskar Pietrewicz, Anna Piwowarska, Dominik Rutana, Ewa Rynarzewska, Agnieszka Smiatacz, Jędrzej Winiecki, Michał Wiśniewski
Agnieszka Krzemińska
Agnieszka Krzemińska
Dziennikarka działu naukowego w tygodniku „Polityka”, autorka popularnonaukowych książek, absolwentka archeologii na Uniwersytecie Warszawskim i berlińskim Freie Universität, rekomendowana do stypendium twórczego przez Ryszarda Kapuścińskiego. Publikowała m.in. w „Świecie Nauki”, „Wiedzy i Życiu”. Była zastępczynią redaktora naczelnego kwartalnika „Archeologia Żywa” oraz szefową działu naukowego w redakcji internetowej Polskiego Radia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Piąte Słońce. Nowa historia Azteków Camilla Townsend
Piąte Słońce. Nowa historia Azteków
Camilla Townsend
Dzieje jednego narodu… Camilla Townsend wzięła na tapet historię Azteków (choć jeśli o chodzi poprawność terminologii to powinniśmy posługiwać się pojęciem ludu Mexica, jak sami o sobie mówili, jednak termin Aztekowie na tyle ‘wrósł’ w terminologię powszechną, że nawet sama autorka od czasu do czasu posługuje się tym pojęciem). Począwszy od samych początków powstania narodu, przez budowanie państwa-miasta Tenochtitlanu aż po najazd Cortésa i życie po podboju. Autorka przedstawia nam historię znaną z innych książek, historię wielokrotnie opisywaną, więc skąd ta nowa historia w podtytule? Ano stąd, że jest to pierwsza publikacja oparta na źródłach azteckich, a nie przedstawiona z punktu widzenia Europejczyków. Stąd też książka obala część mitów, które nadal pokutują w przekonaniach ludzi współczesnych, m. in. krwawy obraz narodu azteckiego, składającego stosy krwawych ofiar. Townsend czerpie z licznych źródeł, co sprawia, że „Piąte słońce” jest dość szczegółową publikacją, a tym samym może być niekiedy przytłaczająca dla odbiorcy nie obeznanego choć trochę z tematem. Imiona, nazewnictwo w języku ludu Mexica (języku nahuatl) są dość specyficzne, więc lektura wymaga uważności i wymusza niejako powolność czytania. Na plus należy zaliczyć słowniczek zamieszczony na początku publikacji, który przybliża znaczenie azteckich i hiszpańskich nazw wykorzystywanych w tekście, co pozwala już na wstępie nieco obeznać się z terminologią. Autorka w odniesieniu do postaci posługuje się zarówno ich imionami w języku nahuatl jak i imionami w tłumaczeniu. I ten zabieg akurat, w moim odczuciu, jest nie do końca trafiony. Bowiem podczas lektury niejednokrotnie łapałam się na tym, że myślałam iż czytam o dwóch różnych osobach, a w rzeczywistości była to historia jednego człowieka w stosunku do którego autorka stosowała zamiennie oba nazewnictwa imienne. Historia, mitologia i wierzenia Azteków interesują mnie od lat (z naciskiem na te dwa ostatnie). Lektura „Piątego słońca” to faktycznie było coś odmiennego na tle innych okołoazteckich książek dostępnych na polskim rynku, które czytałam (chociażby „Aztekowie i tajemnica kalendarza” Jacka Walczaka czy starszych pozycji jak „Mitologia Azteków” Marii Frankowskiej czy „Aztekowie. Naród wybrany przez słońce” Bero i Bojanowskiego). Po pierwsze była to pozycja ściśle skupiona na historii w przeciwieństwie do wyżej wymienionych, które skupiały się przede wszystkim na mitologii, wierzeniach czy sposobach odmierzania czasu (kalendarzu), a historia ludu Mexica stanowiła w nich jedynie niewielki wycinek treści. A dodatkowo w „Piątym słońcu” mamy spojrzenie ‘z pierwszej ręki’ na historię narodu azteckiego. Reasumując, „Piąte słońce” to obszerna publikacja prezentująca historię narodu azteckiego z ich punktu widzenia. Narodu fascynującego tak z punktu widzenia ich mitologii i wierzeń jak i historii. Narodu, który, choć mocno doświadczony przez życie (m. in. zdziesiątkowany przez choroby przywiezione wraz z hiszpańskimi konkwistadorami, np. ospę) to trwał dalej. By przetrwać. I przetrwał. A potomkowie dawnych Azteków nadal zamieszkują teren Meksyku i posługują się swoim rdzennym językiem – językiem nahuatl. Wartościowa pozycja dla zainteresowanych tematem. Za egzemplarz do recenzji dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis. https://www.instagram.com/w_otchlani_wyobrazni
Aleksandra - awatar Aleksandra
oceniła na 7 2 miesiące temu
Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy Richard J. Evans
Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy
Richard J. Evans
Dzisiejsza recenzja dotyczy kategorii która naprawdę unikałam lecz ten temat od dawna mnie interesuję. Czytając „Ludzie Hitlera”, miałem wrażenie, że autor prowadzi mnie za rękę przez zawiłe korytarze historii, nie po to, by zasypać datami i suchymi faktami, ale by pokazać, jak skomplikowane i często zwyczajne były ludzkie losy w cieniu jednej z najbardziej przerażających epok XX wieku. Wojna nie była, nie jest i nie będzie czymś przyjemnym do wspominania czy czytania ale trzeba pamiętać i uświadamiać kolejne młodsze pokolenia żeby nigdy nie powtórzyło się coś podobnego. Muszę przyznać że ta książka nie jest kolejną biografią lub suchym zarysem politycznych przemian. To (moim zdaniem) taki „zbiór” ludzkich historii, które razem składają się na obraz Trzeciej Rzeszy jako systemu stworzonego i napędzanego przez konkretne osoby. Evans, jako historyk z ogromnym doświadczeniem i autorytetem, zanurza się głęboko w życie postaci dobrze znanych i zupełnie zapomnianych. Nie przeczytasz tu tylko o Hitlerze, Goebbelsie czy Himmlerze choć ich portrety są fascynujące i obnażają ludzkie słabości, ambicje, sprzeczności i często paradoksy osobowości. Autor wybiera także tych, którzy pozostawali w cieniu wielkiej historii: urzędników biurokracji, szefów propagandy, członków SS, strażniczki obozów i twórców kultury. Dzięki temu zaczynasz rozumieć, że nazistowskie zło nie było dziełem jednej osoby ani zamkniętej grupy „potworów”, lecz systemu, który zyskał swoich wykonawców w ludziach często nie wyróżniających się niczym szczególnym w ich codziennym życiu. To, co najbardziej porusza w tej książce, to fakt, że Evans nie próbuje moralizować czy upraszczać. On raczej mówi: przyjrzyj się dokładnie tym postaciom i sam zastanów się, jak to możliwe, że zwykli ludzie mogli uczynić tak ogromne zło. Widzimy, jak ambicje, karierowiczostwo, lojalność wobec ideologii, strach przed utratą pozycji czy potrzeba przynależności potrafiły przemienić osoby z codziennymi pasjami i upodobaniami w funkcjonariuszy aparatu terroru. To nie jest tylko sucha analiza, to refleksja nad ludzką naturą i mechanizmami, które mogą prowadzić od „normalności” do współuczestnictwa w bezprecedensowej katastrofie moralnej. Co jeszcze wyróżnia tę książkę? Przede wszystkim fakt, że czyta się ją jak opowieść o ludziach, a nie jak encyklopedię bo trzeba przyznać że w rozmiarach przewyższa inne które posiadam w swoim zbiorze. Autor potrafi z pasją opisać człowieka i jego los z wszystkimi sprzecznościami, motywami i błędami. Dzięki temu ta lektura nie pozostaje obojętna. Po jej skończeniu nie tylko więcej wiesz o Trzeciej Rzeszy, ale zaczynasz również zadawać sobie pytania o granice odpowiedzialności, rolę przypadku i wpływ indywidualnych wyborów na bieg historii. „Ludzie Hitlera. Twarze Trzeciej Rzeszy” to książka, którą warto przeczytać, nawet jeśli temat II Wojny Światowej czy historii nazizmu wydaje się już dobrze znany. To inny sposób patrzenia na te same wydarzenia przez pryzmat ludzkich historii i osobistych wyborów. Dzięki temu lektura jest nie tylko wartościowa merytorycznie, ale też głęboko poruszająca i skłaniająca do refleksji. To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Temat nie jest łatwy do czytania ale warto przeczytać żeby pamiętać żeby uczyć, ostrzegać.
Book_matula - awatar Book_matula
oceniła na 10 2 miesiące temu
Złoty Szlak William Dalrymple
Złoty Szlak
William Dalrymple
Szeroko pojęta cywilizacja indyjska (podobnie jak egipska czy chińska) zawsze onieśmielała mnie długością trwania czy bogactwem kultury i sztuki, a powierzchowna wiedza o panujących na Dekanie religiach dodatkowo ograniczała możliwość pełniejszego zanurzenia się w ten świat. Potrzeba było książki Williama Dalrymple, abym zrozumiał, z jakim fenomenem mamy do czynienia i co, jako szeroko pojęty Zachód, zawdzięczamy Indiom. Są książki, które zmieniają postrzeganie i burzą stereotypy jak domki z kart, a „Złoty szlak” bezsprzecznie do nich należy. Szkocki pisarz i historyk podjął się dzieła przedstawienia wpływów starożytnych i średniowiecznych (według naszej miary czasu) Indii jako „imperium idei” na tereny od obecnej Hiszpanii po Chiny i Indonezję, a zrobił to tak, że czapki same spadają z głów. Świetna książka, dzięki której zupełnie inaczej będę patrzył na dziedzictwo indyjskiej nauki, literatury, czy sztuki. Osiągnięcia mieszkańców Dekanu przekraczały granice polityczne nie za pomocą miecza, a siłą swoich idei. W okresie między 250 r. p.n.e. do około 1200 r. Indie były „dumnym eksporterem różnorodnych bogactw własnej cywilizacji” – religii, sztuki, muzyki, tańca, włókiennictwa, technologii, astronomii, matematyki, medycyny, mitologii, języka i literatury. Językiem lingua franca dla tej części Azji, niczym łacina dla Europy, stał się sanskryt – „język bogów w świecie ludzi”. To indyjskim kupcom, pokonującym morski szlak przez Ocean Indyjski i Morze Czerwone, nasza część świata, a zwłaszcza starożytny Rzym, zawdzięczała dostęp do unikalnych dóbr, na długo zanim powstał tzw. Jedwabny Szlak. Tutaj powstało pojęcie zera i kształt liczb, które za pośrednictwem Arabów dotarły do Europy. Indyjscy astronomowie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Ziemia jest kulą i obraca się wokół własnej osi, obliczyli również długość roku słonecznego z precyzją do siedmiu miejsc po przecinku. Złoty Szlak, jak nazywa go autor, spajający Indosferę w kulturową całość, wymaga właściwego uznania swojej doniosłej roli. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem autora, że ówczesne Indie były kluczowym filarem ekonomii i motoru cywilizacji, „siłą napędową globalnego handlu i transmisji kulturowej” dla sporej części świata, nawet jeśli Europejczycy nie zdawali sobie do końca sprawy z ich istnienia. Dzięki lekturze poznajemy początki buddyzmu i jego ekspansji na Tybet, Chiny i Azję Południowo-Wschodnią. Zaglądamy m.in. do jawajskiego Borobudur, największego obiektu buddyjskiego kultu na świecie, oraz do kambodżańskiego Angkor Wat – największej świątyni hinduistycznej i największego ówczesnego miasta na globie. Poznajemy buddyjskiego mnicha Xuanzanga – jednego z największych chińskich uczonych i podróżników, jego protektorkę, pierwszą i jedyną w historii Chin kobietę-cesarz Wu Zetian, czy cesarza Aśokę, który wspierał rozprzestrzenianie nauk Buddy. Wybitnych postaci jest więcej, w tym wiele takich, których próżno szukać w europejskich podręcznikach historii. Czy historia na naszych oczach zatacza koło? Indie znowu zaczynają odgrywać rolę łącznika między Wschodem a Zachodem i wcale nie mam tu na myśli bycia potęgą w usługach call center czy outsourcingu. Gospodarka rośnie, indyjscy inżynierowie to marka sama w sobie, a kraj pozostaje otwarty na nowe idee i innowacje. Czy znowu nadchodzi czas Indii? Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Noir Sur Blanc, które wykonało świetną edytorsko robotę – piękna okładka, wyjątkowo przyjemna dla oka czcionka i liczne ilustracje ułatwiające odbiór treści książki. Brawa także za świetny przekład Bereniki Janczarskiej.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na 9 24 dni temu
Amazonki i ludożercy. Opowieści z Prapolski Adrian Pogorzelski
Amazonki i ludożercy. Opowieści z Prapolski
Adrian Pogorzelski
Dla mnie rewelacja. Chciałoby się napisać, cudze chwalicie, a swego nie znacie. Oczywiście na ziemiach polskich nie będziemy mieć budowli typu Koloseum czy Akropol. Autor swoją gawędą zabiera nas jednak w okolice Polski, pokazując, że mamy wiele artefaktów, których mogą nam zazdrościć inni. Jak choćby najstarszy bumerang, odnaleziony przez archeologów. Okazuje się, że bronią tą posługiwali się nie tylko Aborygeni. Obok fascynujących opisów znalezisk archeologicznych, książka wręcz naszpikowana jest ciekawostkami. Mityczne amazonki z całą pewnością istniały i zamieszkiwały ziemie obecnej Polski. Oczywiście wokół kobiet wojowniczek pojawiło się wiele mitów, których produkowali też antyczni podróżnicy, ale z innych źródeł wiemy, że starożytni greccy podróżnicy nie koniecznie przedstawiali fakty, a częściej sięgali po plotki lub sami wyolbrzymiali pewne zjawiska. Dla mnie ciekawostką był tajemny napój, którym raczyli się prehistoryczni wojowie Gotów, których odpowiednie miarki znaleziono na terenach północno-wschodniej Polski. Być może ów napój był magiczną miksturą, którą raczyli się bohaterowie komiksowi Asterix i Obelix. Otrzymuje także sporą dawkę opisów dawnych obyczajów, które za sprawą synkretyzmu kulturowego przeniknęły nawet do chrześcijaństwa, jak choćby tatarak rozkładany na posadzkach w Zielone Świątki, dziś już może zapomniany, ale ja pamiętam wyprawy w dzieciństwie po owe zioło. Napisana w formie gawędy, łatwym i przystępnym językiem, bogato ilustrowana, czyli dosłownie wszystko, czego można oczekiwać od pozycji popularyzującej wiedzę historyczną. Polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom historii. Czasem warto wiedzieć, co w naszej okolicy, jest na tyle ciekawe, że można się tym pochwalić przed przyjezdnymi. Gorąco polecam
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na 10 27 dni temu
Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem” Sam Kelly
Historia ludzkości na haju. Skandaliczne, ale prawdziwe spojrzenie na historię „pod wpływem”
Sam Kelly
W „Historii ludzkości na haju” Sam Kelly w lekki i zabawny sposób obala mity wielkich ludzi, którzy rzekomo radzili sobie z niemożliwie trudnymi zadaniami bez żadnego wspomagania. Tak, jasne. Nawet Pytia nie wytrzymałaby podwójnego etatu wieszczenia bez powiedzmy… motywacji wewnętrznej. Wielki faraon Ramzes II lubił zioła, co odkryto w sposób naukowy, badając jego mumię. Pewien chiński cesarz, Qin Shi Huang, pragnął eliksiru wiecznego życia i dał się nabrać szarlatanom, którzy wcisnęli mu… rtęć. Dziś wiemy, że picie jej było bardzo złym pomysłem. On niestety nie wiedział. Czasem do wielkich objawień przyczyniały się, nazwijmy to, pomyłki kulinarne. 🍄 Marek Aureliusz stosował na sen kompot z opium. Temat potrójnie ryzykowny: zabójcy religijni na haszyszu. Tak, chodzi o słynnych asasynów. Niektórych misji najwyraźniej nie dało się ogarnąć bez odpowiedniego dopingu. William Shakespeare pisał swoje dzieła w oparach… geniuszu, oczywiście. Lubił kalambury i słowne gry, więc coś nas łączy. To, że wielu znanych polityków nadużywało alkoholu, raczej nie jest tajemnicą, ale książka zawiera więcej ciekawostek o amerykańskich mężach stanu. Na przykład John F. Kennedy miał słabość do amfetaminy podawanej przez swojego lekarza. Angielski poeta Samuel Taylor Coleridge wzmacniał wenę twórczą za pomocą laudanum. Działało. Jest też o winie w Watykanie, niekoniecznie tylko mszalnym. Friedrich Nietzsche. No cóż, wystarczy go poczytać, żeby dojść do wniosku, że jego wizje bywały naprawdę odlotowe. Jeśli ktoś go lubi, to przepraszam. Ja nie. Vincent van Gogh lubił farby. Jedną zdecydowanie za bardzo. Sigmund Freud był naprawdę kiepskim diagnostą, kiedy wychwalał kokainę jako cudowny środek leczniczy. Szaleństwo Adolfa Hitlera częściowo tłumaczy jego zamiłowanie do różnych farmaceutyków i zastrzyków podawanych przez lekarza, choć oczywiście nic go nie usprawiedliwia. Założyciel AA, Bill Wilson, uważał przez pewien czas, że lekarstwem na jeden nałóg może być inny. Dość szalona koncepcja. Jean‑Paul Sartre funkcjonował dzięki całemu koktajlowi stymulantów i pisał niemal bez przerwy. Rozdział o show-biznesie to już prawdziwa karuzela. Smutna jest wzmianka o młodej gwieździe Judy Garland, której podawano amfetaminę, choć wcale tego nie chciała. Kojarzycie pisarza Philipa K. Dicka? Jego niezwykłe wizje miały całkiem mocne chemiczne wsparcie, co łatwo zgadnąć po lekturze. Za to Elvis Presley może zaskoczyć, bo był przeciwnikiem narkotyków, ale nie uchroniło go to przed uzależnieniem od leków na receptę. Bardzo ciekawy jest list od chemika Alberta Hofmanna do Steve'a Jobsa. Tak, tego od Apple. Jest też historia o tym, jak Central Intelligence Agency przez przypadek stworzyła antybohatera numer jeden. Także pracownik innej amerykańskiej agencji może się pochwalić naprawdę imponującą kolekcją odkrytych narkotyków. Ilość nowych substancji spokojnie wypełniłaby pół układu okresowego. Czterdzieści przedstawionych historii pokazuje różne oblicza narkotyków i ludzi, którzy mieli z nimi do czynienia. Potraktujcie je jako ciekawostki, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach niż powtarzać je samemu. Książka napisana jest lekko, z humorem i przymrużeniem oka. Mnie zaciekawiła. Polecam.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Pieniądz. Historia ludzkości David McWilliams
Pieniądz. Historia ludzkości
David McWilliams
Hitler chcąc wykończyć Wielką Brytanię w czasie wojny, planował zrzucić nad Wyspami 7,5 miliarda funtów wywołując hiperinflację (na szczęście w 1943 samoloty Luftwaffe potrzebne mu były w Rosji). A jeśli o Rosji mowa, Lenin drukował masowo ruble żeby ostatecznie zniszczyć rosyjski kapitalizm i wprowadzić socjalizm, gdzie pieniądz miał mieć wartość tylko jako papier toaletowy. ▫️ Jednak kiedy pieniądz stał się tak ważny, że jesteśmy nim w stanie zbudować potęgę albo ją zniszczyć? Tego nie powiem, bo to by był spory spoiler… ▫️ Co istotnego dał nam pieniądz? A na przykład system dziesięty (z wyjątkiem Francji, ci lecą dwudziestkami). No i podział czasowy na 60, ale to zasługa Sumerów. Znowu, szczegółów nie ujawniam, ale są naprawdę genialne w swojej prostocie. ▫️ Grecy dzięki pieniądzowi stworzyli demokrację, państwo imperium oraz podwaliny kapitalizmu. Tak, kapitalizmu. Jak? A to już w treści i przykładach od samego Ksenofonta. BTW, dowiecie się też dlaczego kiedyś na drachmach i dziś na greckich euro jest sowa. ▫️ A potem wszystko zginęło. Upadek Cesarstwa Rzymskiego równał się zanikowi pieniądza w większości Europy. Na kilkaset lat. Jak więc się ponownie narodził? NO SPOILERS.😉 ▫️ Potem mamy fascynującą Sycylię i Florencję. Następnie po niej fenomen ekonomii, najmniejsze państwo Europy staje się największą potęgą finansową. Tak wielką, że sam car Piotr Wielki w przebraniu obserwuje i się uczy w Amsterdamie żeby potem założyć miasto na jego wzór - Sankt Petersburg. ▫️ Wspaniała podróż pieniądza od Starożytności do dziś, przeczytajcie koniecznie!
kinga_kornelia - awatar kinga_kornelia
oceniła na 10 1 miesiąc temu
Świat w oczach sąsiadki Ryszard Koziołek
Świat w oczach sąsiadki
Ryszard Koziołek
Mądrość profesorska kontra tzw. mądrość życiowa. To bardzo płodny literacko temat, począwszy od czasów Sokratesa i jego dyskusji z przechodniami na ateńskiej agorze. Nie znaczy to, że profesor Koziołek jest od razu Sokratesem, ale w swoich felietonach rozważa różne kwestie zainspirowany zdroworozsądkowymi uwagami sąsiadki. Czytuję te felietony od dawna w „Polityce” i lubię je bardzo, za lekkość, trafność, wzajemną empatię i całkowity brak żółci. O takie cechy trudno dzisiaj we wszelakiej publicystyce, gdzie przyjęte jest różnić się ostro, nie szczędząc przeciwnikowi obelg i uszczypliwości. Tymczasem u Koziołka mamy wzajemnie życzliwe zderzenie celnych obserwacji tego, co dzieje się naokoło, na klatce, na ulicy, na bazarku, które prowadzi profesora do filozoficznych, uogólniających rozważań. Na jakie tematy? Przeróżne. Są felietony o wychowaniu młodzieży, o populizmie, o wyższości Orzeszkowej nad Prusem i Sienkiewiczem (polecam szczególnie!). O tym, jak czytać nowocześnie literaturę klasyczną. O zemście. O mowie polskiej i dobroczynnym lub szkodliwym wpływie na nią innych języków. Za każdym razem mądrość profesorska wypływa z życiodajnych inspiracji uwagami sąsiadki. Nie ma co streszczać, trzeba to przeczytać. Ale nie czytać jednym ciągiem. Lekkie jak piórko felietony profesora Koziołka trzeba dozować i smakować jak dobry tort. Po troszku, po jednym, po dwa, najwyżej trzy, by móc rozsmakować się w ich treści i zastanowić nad złożonością opisanego świata. Felietony, mimo że pisane przez profesora, wyzbyte są również tego nieznośnego, mentorskiego tonu rozmaitych utytułowanych mędrków, którzy mają skłonności do lekceważenia swoich słuchaczy i patrzenia na nich z góry jak na głupków, motłoch i prymityw. Postawy takie obserwować można u wielu naukowców, nauczycieli, księży, a w szczególności u polityków, i to ze wszystkich opcji. Przemądrzałość i poczucie wyższości trudne są do zaaprobowania przez tych, którzy nie wiedzą i chcieliby się dowiedzieć, a przynajmniej upewnić, co jest słuszne. U polityków w dodatku zaobserwować można z jednej strony poniżanie rozmówcy, a z drugiej – płaszczenie się przed nim, szczególnie gdy jest on w grupie podobnie myślących (chłopi, górnicy) i może przywalić. Nic podobnego nie widać u profesora Koziołka. Przeciwnie, ewidentnie ceni on trzeźwe uwagi sąsiadki i nie tyle polemizuje z nimi, ile pokazuje ich treść w szerszym kontekście. Polecam gorąco, z całego serca! To bardzo inspirująca lektura nie tylko dla konesera. Wszak Sokrates dyskutował z każdym, kogo spotkał na agorze. O, jakże byłoby wspaniale, gdyby na przykład ktoś, może sam profesor, przeczytał niektóre z nich w mediach, podkastach, w internecie, w TV – może jego uwagi miałyby wtedy szerszy zasięg.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 10 3 dni temu
Psychodeliki. Rewolucyjne substancje, które mogą zmienić twoje życie. Przewodnik od eksperta David Nutt
Psychodeliki. Rewolucyjne substancje, które mogą zmienić twoje życie. Przewodnik od eksperta
David Nutt
David Nutt jest entuzjastą substancji, które obecnie są nielegalne, aczkolwiek rząd USA już rozważa wprowadzenie ich w pewnej formie jako leków w niedalekiej przyszłości, na przykład psylocybiny. Okazuje się, że owe substancje mogą być pomocne w leczeniu niektórych zaburzeń psychicznych oraz bólu. Zespół profesora Nutta prowadził badania nad odmiennymi stanami świadomości. Uważa on, że jest to ważna dziedzina nauki. Chodzi o wpływ psychodelików na mózg człowieka. Niegdyś badania nad psychodelikami prowadziło Central Intelligence Agency oraz inne instytucje rządowe przy użyciu nieakceptowalnych metod, często bez zgody „obiektów doświadczalnych”. Środki te, których rozkwit przypadł na słynne „lato miłości” 1967, zostały wpisane na czarną listę, ponieważ zmieniały sposób myślenia w sposób niekontrolowany. Dopiero niedawno odkryto ich potencjalną wartość medyczną. Autor w swojej książce rozwiewa mity o psychodelikach, znanych już od starożytności. Wspomniany w poprzedniej recenzji Albert Hofmann uważał, że ich budowa chemiczna jest zbliżona do budowy neuroprzekaźnika, jakim jest serotonina, dlatego działają, przyczepiając się do odpowiednich receptorów. Można to zaobserwować dzięki nowoczesnym technikom neuroobrazowania. W jaki sposób psychodeliki zmieniają świadomość? Są to zmiany w zakresie zmysłów wzroku i słuchu, ale także postrzegania siebie, doświadczeń duchowych czy rewidowania wspomnień. Niektóre doświadczenia mogą przypominać te z pogranicza śmierci. Autor wymienia i opisuje klasyczne psychodeliki, a także ostrzega przed ich bardziej niebezpieczną, nową generacją. Następnie poznajemy te nieklasyczne. Autor objaśnia w jaki sposób psychonauci wchodzą w świat Minecraft, jak w niedawnym hicie kinowym i dlaczego widzą sześciany w zabawnych kolorach. Psychodeliki mogą być nadzieją psychiatrii w leczeniu depresji opornej na leki, ponieważ niektóre z nich pobudzają neuroplastyczność mózgu. Oczywiście substancje te mogą być niebezpieczne i wywoływać obłęd, dlatego konieczna jest kontrola terapeuty. Mówimy o oficjalnie zatwierdzonych testach, zgodnych z protokołami medycznymi. Psychodeliki zmniejszają lęk przed odchodzeniem, gdyż, jak twierdzą badacze,„rozpuszczają ego”. Mogą też przerywać klasterowe bóle głowy. Autor ocenia potencjał leczniczy tych środków w stosunku do różnych schorzeń w skali 1–10. Nie wszędzie istnieją przekonujące dowody na wartość ich stosowania. Książka stanowi kompendium wiedzy na temat działania psychodelików i pomimo iż autor jest ich gorącym orędownikiem, opisuje także płynące z ich używania zagrożenia. Australia już legalizuje niektóre środki. Jak będzie dalej zobaczymy, ale na pewno należy zachować dystans i ostrożność. Książka przybliża temat osobom, które chcą zrozumieć jak to działa bardziej w teorii niż w praktyce.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach

Więcej
Agnieszka Krzemińska Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach Zobacz więcej
Agnieszka Krzemińska Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach Zobacz więcej
Agnieszka Krzemińska Homo (nie tylko) sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne