Hitler. Człowiek i monstrum

Okładka książki Hitler. Człowiek i monstrum
Michael Kerrigan Wydawnictwo: Bellona biografia, autobiografia, pamiętnik
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Hitler: The Man Behind the Monster
Data wydania:
2019-04-25
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-25
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311156272
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hitler. Człowiek i monstrum w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hitler. Człowiek i monstrum

Średnia ocen
7,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
132
21

Na półkach:

Dobry, krótki przewodnik po życiu Hitlera i ukazanie genezy nazizmu i nastrojów antyżydowskich i antykomunistycznych... Za minus tej książki mogę uznać odejścia momentami od tematu, ale tak poza tym książka ta jest dobrym wstępem do zapoznania się z życiem jednego z największych zbrodniarzy w historii.

Dobry, krótki przewodnik po życiu Hitlera i ukazanie genezy nazizmu i nastrojów antyżydowskich i antykomunistycznych... Za minus tej książki mogę uznać odejścia momentami od tematu, ale tak poza tym książka ta jest dobrym wstępem do zapoznania się z życiem jednego z największych zbrodniarzy w historii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Hitler. Człowiek i monstrum na półkach głównych
  • 61
  • 35
23 użytkowników ma tytuł Hitler. Człowiek i monstrum na półkach dodatkowych
  • 14
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Hitler. Człowiek i monstrum

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niemiecki as pancerny na frontach II wojny światowej Richard Freiherr von Rosen
Niemiecki as pancerny na frontach II wojny światowej
Richard Freiherr von Rosen
Do tej pory z historią 503 Batalionu Czołgów Ciężkich stykałem się wyłącznie w opracowaniach historycznych. Gdy "Niemiecki as pancerny" trafił w moje ręce wreszcie miałem okazje poczytać o tej jednostce relację z pierwszej ręki. Autor wspomnień Richard Freiherr von Rosen przebył praktycznie cały szlak bojowy batalionu od momentu sformatowania do walk na Węgrzech w 1945 roku, osiągając funkcję dowódcy 3. Kompanii. Sięgając po książkę spodziewałem się, że autor skupi się głównie na walkach jakie toczył dowodząc tak Tygrysem jak i Tygrysem Królewskim, dzieląc się przy tym opiniami na temat tych czołgów i ich wartości bojowej na konkretnych teatrach wojennych. Po przeczytaniu książki muszę przyznać, że zostałem zaskoczony, ale pozytywnie. Co ciekawe autor nie poświęca specjalnej uwagi maszynom, na których służył i nie rozpisuje się jak niezwyciężoną bronią były Tygrysy, choć równocześnie nie pisze o ich awaryjności. Większość uszkodzeń jakie odnoszą Tygrysy, które opisuje autor są efektem walk lub warunków terenowych. To co mnie zaskoczyło to to, że autor skupia się bardzo mocno na funkcjonowaniu i codziennej służbie w 3. Kompanii 503 Batalionu Czołgów Ciężkich. Czytając książkę możemy przyjrzeć się dokładnie: jak wyglądały szkolenia, jak funkcjonowały warsztaty przy frontowe, jak przebiegły przygotowania i planowanie działań bojowych, czy po prostu jak wyglądało życie żołnierzy, gdy akurat nie toczyli walk. Jest to niewątpień duża zaleta książki, która wyróżnia ją na tle innych wspomnień niemieckich czołgistów. Dzięki niej możemy zobaczyć jak funkcjonował owiany legendą Batalion Czołgów Ciężkich i przekonać się w jak różnych okolicznościach przyszło mu toczyć walki, szczególnie gdy będziemy czytać o walkach w Normandii oraz na Węgrzech w 1945 roku. Książka napisana jest naprawdę dobrze, przystępnym i jednocześnie bardzo plastycznym językiem, a prowadzona narracja naprawdę wciąga. Dużym plusem są załączone mapki, dzięki czemu możemy śledzić rejony, w których w danym momencie operował 503 Batalion Czołgów Ciężkich. Niewątpliwie największym atutem książki są zamieszczone w niej zdjęcia. Rzadko zdarza się aby drugowojenne wspomnienia były tak bogato ilustrowane. Większość zdjęć pochodzi z prywatnych zbiorów autora i nie była do tej pory publikowana. Załączone zdjęcia idealnie uzupełniają się z treścią książki, gdyż obrazują praktycznie wszystkie wydarzenia, o których czytamy. Dodatkowo niektóre zdjęcia mogą stanowić inspirację dla modelarzy przy tworzeniu naprawdę ciekawych dioram.
Sarmata - awatar Sarmata
oceniła na 8 5 lat temu
Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci Witalis Skorupka
Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci
Witalis Skorupka Beata Sławińska
Dwudziestowieczna historia Polski jest bez wątpienia tragiczna i bardzo ciekawa zarazem. W 1918 roku, po zakończeniu I wojny światowej, powstała w końcu niepodległa Polska. Niestety, wolnością nie było jej dane cieszyć się długo. II wojna światowa sprowadziła na nasz kraj wiele cierpienia. Krwawą okupację niemiecką zastąpiło komunistyczne zniewolenie. Jak w tych wielkich trybach historii odnajdywali się zwykli ludzie? Jaki wpływ na ich życie, wybory i poglądy wywarły wydarzenia, o których możemy przeczytać w podręcznikach? Odpowiedź na podobne pytania przynosi lektura książki pod tytułem „Ja, Orzeł. Z Kedywu do celi śmierci”. Pozycja ta ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona. Jest to po prostu wywiad rzeka, który z Witalisem Skorupką przeprowadziła Beata Sławińska. Utrzymany jest porządek chronologiczny, dzięki czemu możemy dokładnie prześledzić losy Witalisa. Jest to bez wątpienia nietuzinkowa postać, której życie mogłoby być gotowym scenariuszem na film. Urodził się 16 lutego 1923 roku, w rodzinie szlacheckiej. Jego dzieciństwo było szczęśliwe. Beztroską młodość przerwał wybuch II wojny światowej. Nasz bohater miał wtedy 16 lat. W jego wspomnieniach wybrzmiewa groza tamtych wydarzeń. Bombardowanie Warszawy, strach i niepewność jutra. Opowiada o życiu w czasie okupacji, o pracy. Bardzo szybko zaangażował się w działalność konspiracyjną. Wstąpił do Armii Krajowej. To właśnie wtedy zyskał pseudonim „Orzeł”. Należał do Kedywu – jednostek specjalnych. Bardzo ciekawie i ze szczegółami opisuje swoją działalność konspiracyjną. Jednym z jego zadań było likwidowanie osób, na które wyrok wydało Polskie Państwo Podziemne. Do jednej z najgłośniejszych akcji należała likwidacja Ludwika Krafta, szefa niemieckiej Policji Kryminalnej w Siedlcach. Wydarzenie to miało miejsce 1 kwietnia 1944 roku, w ramach akcji „Prima Aprilis”. Podczas lektury książki widzimy dylematy, przed jakimi stawali żołnierze Armii Krajowej. Akcje likwidacyjne wymagały opanowania, zimnej krwi i silnej psychiki. Nieraz mogło się pojawić pytanie o ich sens. Życie Witalisa Skorupki nierozerwalnie było związane z tragicznymi dziejami Polski. „Wyzwolenie” przez Armię Czerwoną położyło co prawda kres okupacji niemieckiej, ale przyniosło nowe zagrożenie. Doświadczył tego nasz bohater, szybko aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. W tzw. „procesie kiblowym” został skazany na karę śmierci. Uniknął jej tylko dlatego, że Bolesław Bierut skorzystał z prawa łaski. Wyrok zamieniono na 10 lat więzienia. Był to kolejny ciężki okres w jego życiu. Komunistyczne więzienia były tak ciężkie, że Skorupka myślał o samobójstwie. Siedział we Wronkach, Potulicach i Bydgoszczy. Uczciwie przyznaje jednak, że także w więzieniu trafiał na dobrych ludzi, np. strażników, którzy mu pomogli i którym być może zawdzięcza życie. Bardzo ciekawie ułożyły się także jego losy po wyjściu na wolność. W III RP zaangażował się bardzo w działalność społeczną. Przez 14 lat był szefem Związku Więźniów Politycznych Skazanych na Karę śmierci w Okresie Reżimu Komunistycznego. Dbał o upamiętnienie ofiar systemu komunistycznego. Za swoje zaangażowanie otrzymał wiele odznaczeń państwowych. O tym wszystkim opowiada, mając 95 lat. Jest to poruszające świadectwo. Książkę mogę polecić wszystkim miłośnikom pamiętników i wspomnień. To historia człowieka, który żyjąc w bardzo trudnych czasach zawsze starał się być wierny Ojczyźnie. Naprawdę ciekawa lektura.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 8 1 rok temu
Kapo z Auschwitz Charles Liblau
Kapo z Auschwitz
Charles Liblau
Literatura obozowa przyzwyczaiła nas do jasnego podziału na katów i ofiary. Charles Liblau w swojej wstrząsającej relacji Kapo z Auschwitz postanawia jednak uderzyć w sam środek tej binarnej opozycji, opisując postacie zawieszone w moralnej próżni – więźniów funkcyjnych. Moja ocena to 7/10: to lektura bolesna, analityczna i niezwykle ważna, choć literacko surowa, co dla jednych będzie zaletą, a dla innych barierą. Liblau, sam będąc więźniem numer 11063, nie pisze z pozycji postronnego obserwatora. Jego relacja skupia się na tych, którzy – aby przeżyć – musieli stać się przedłużeniem ramienia oprawcy. Autor z niemal socjologicznym zacięciem opisuje hierarchię obozową, w której kromka chleba lub cieplejsze ubranie stawały się walutą kupowaną za cenę własnego człowieczeństwa. Fascynujące, choć przerażające, jest to, jak Liblau kreśli portrety kapo: ludzi, którzy często zaczynali jako ofiary, by z czasem, pod wpływem strachu i deprawacji, stać się potworami gorszymi od esesmanów. Książka unika taniego moralizatorstwa. Autor nie ocenia swoich bohaterów z bezpiecznego dystansu współczesności; on raczej pokazuje mechanizmy, które doprowadzały do ich degradacji. To studium "szarej strefy", o której pisał Primo Levi – miejsca, gdzie granice między dobrem a złem ulegają całkowitemu zatarciu w imię biologicznego przetrwania. Warsztatowo Kapo z Auschwitz to proza surowa, pozbawiona zbędnych ozdobników. Liblau operuje krótkimi, rzeczowymi zdaniami, co potęguje wrażenie obcowania z raportem z miejsca kaźni. Ta beznamiętność opisu paradoksalnie wywołuje w czytelniku najsilniejsze emocje. Brak literackiej szarży sprawia, że fakty bronią się same, a groza codzienności w Birkenau staje się niemal namacalna. Książka Liblaua jest pozycją wybitnie dokumentalną. Dla czytelnika poszukującego głębszej struktury narracyjnej czy literackiego kunsztu, ta surowość może okazać się zbyt sucha. Niektóre fragmenty powtarzają znane już z innych świadectw motywy, co sprawia, że momentami relacja traci na dynamice. Ponadto, krótkie formy wspomnieniowe sprawiają, że niektóre wątki psychologiczne kapo zostają jedynie zasygnalizowane, pozostawiając niedosyt u kogoś, kto liczył na pełnokrwiste portrety psychologiczne. Kapo z Auschwitz to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć totalitarny system niszczenia jednostki. To książka o tym, że w ekstremalnych warunkach największym wrogiem człowieka staje się drugi człowiek, a najtrudniejszą walką jest ta o zachowanie resztek sumienia. Choć literacko skromna, merytorycznie pozostaje jednym z najbardziej przejmujących głosów z głębi obozowego piekła.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 14 dni temu
Cicha Pomoc dla nazistów. Tajna działalność byłych SS-manów i neonazistów Andrea Röpke
Cicha Pomoc dla nazistów. Tajna działalność byłych SS-manów i neonazistów
Andrea Röpke
„Cicha pomoc dla nazistów. Tajna działalność byłych SS-manów i neonazistów”. Organizacja działająca pod nazwą Stille Hilfe oraz oficjalnie jako Stille Hilfe für Kriegsgefangene und Internierte czyli Cicha Pomoc dla Jeńców Wojennych i Internowanych. Została założona przez Helenę Elisabeth von Isenburg i była wszelkiego rodzaju wsparciem, dla byłych funkcjonariuszy III Rzeszy. „Szarą eminencją” zdecydowanie była córka Himmlera - Gudrun Burwitz. Pod słowem wsparcie, rozumiemy ucieczkę do innego kraju (głównie Ameryka Południowa), nową „bezpieczną” tożsamość, wsparcie w procesach sądowych i pokrywanie ich kosztów, czyli to wszystko, co pozwoliło uniknąć odpowiedzialności karnej, byłym zbrodniarzom wojennym. . Organizacja na przestrzeni lat, udzieliła wsparcia takim osobom jak: Adolf Eichman Anton Malloth, czy Josef Mengele. „Brunatni przyjaciele” z początku funkcjonowali jako organizacji pożytku publicznego, co dawało im jeszcze większe możliwości finansowe. Dowodem na to, jest reporterskie śledztwo przeprowadzone przez Petera Finkelgruena, dziennikarza, który przez 10 lat walczył o doprowadzenie przed niemiecki sąd, wojennego zbrodniarza Antona Mallotha - strażnika obozu koncentracyjnego w Theresienstadt (Terezín, „Mała twierdza” - Czechy), człowieka który w bestialski sposób zamordował jego dziadka. Na podstawie zgromadzonego materiału, możemy zobaczyć, w jaki sposób działała niemiecka prokuratura, a raczej w jaki sposób uniemożliwiała „rozwiązanie sprawy”, wręcz utrudniała i tuszowała ewidentne dowody. Jeśli dołożymy do tego wsparcie Cichej Pomocy, to śmiało można stwierdzić, że bezpieczeństwo Mallotha było na najwyższym poziomie. Molloth został skazany na dożywocie dopiero 55 lat po zakończeniu wojny i 57 lat po popełnieniu przez niego zbrodni!!. . Publikacja ta, powinna być wstępem do zdecydowanie obszerniejszej publikacji, materiału badawczego, który w szczegółowy sposób przedstawi działania organizacji, za którą płacili podatnicy, który wspierał kościół i państwo.
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na 7 4 lata temu
Hitler Katarzyna Fiołka
Hitler
Katarzyna Fiołka
Około 140 stron faktów o Hitlerze przefiltrowuje się z treści stronic zadrukowanych do naszego umysłu. Od razu zastrzegam sobie prawo do mojego laictwa, czytaj oziębłego stosunku do błędów historycznych i innych takowych, gdyż nie znam się na tym ni trochu. Dwadzieścia cztery rozdziały o największym zbrodniarzu wszechczasów rozpościerają nam kompendium wiedzy o Adolfie od pochodzenia i młodości, przez pierwsze polityczne kroki, wojnę, zamachy, aż po życie prywatne i kobiety. Punkt dla autorki, że nie zasypuje nas nadmiernymi powiązaniami wojennymi, nie dłubie w historii, nie snuje dziwnych przypuszczeń. Niby prosto, jasno i na temat, ale momentami i mnie znużyło. Choć daty oszczędnie zredukowano, to i tak troszkę ziewnąć można. Dla mnie jednak była to pierwsza biografia Hitlera, jaką miałam okazję przeczytać i owszem, muszę przyznać, że wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć. Życiorys wielkich lotów jednak to nie jest (i laik to wychwycić może), ale w miarę wprowadzająca wiedza. Ja na razie poprzestaję na jej zgłębianiu w tym aspekcie i kieruję swe tory w inną stronę... Wnioski: dla wszystkich, bez zadęcia, jeno w uproszczeniu. Proszę jednak pamiętać, że jest to przybliżenie, a nie smaczki podane w skali makro przez szkiełko mikroskopu. Ocena: 6/10. Recenzja ukazała się w 2011 r. na moim blogu: https://www.photoblog.pl/poczytelnia/99463026/54.html
Pani Akne - awatar Pani Akne
ocenił na 6 11 miesięcy temu
Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja "Reinhardt" Stephan Lehnstaedt
Czas zabijania. Bełżec, Sobibór, Treblinka i akcja "Reinhardt"
Stephan Lehnstaedt
Spojrzenie niemieckiego historyka na operację Reinhardt, czyli masową eksterminację Żydów we wschodniej Polsce, przeprowadzoną w latach 1942-43 w obozach w Treblince, Sobiborze i Bełżcu. Lehnstaedt próbuje w zwięzły sposób opisać, jak przebiegała cała akcja i jakie miała skutki - w taki sposób, aby nie zostać posądzonym o "wybielanie" Niemców, ale też żeby nie udawać, że wszystko, co złe, to Niemcy, a kolaborantów i innych przypadków brutalności wśród innych narodów nie było. Nie do końca mu to wyszło, książka też nie pokazuje całości tego złożonego problemu - trudno, żeby całą akcję Reinhardt zmieścić w dwustu kilkudziesięciu stronach... Już na początku da się zauważyć, że Lehnstaedt podkreśla narodowość innych oprawców (głównie: Austriak, Austriak, Austriak ;) ), a rzadko kiedy wspomina o Niemcach. Jasne, można założyć, że każdy niewymieniony z narodowości członek załogi obozu był Niemcem, ale jednak kontrast jest dość zauważalny. Poza tym autor sporo tematów porusza "po łebkach". W efekcie nieznający za dobrze faktów czytelnik może sam sobie sporo dopowiedzieć i wynieść z lektury nie do końca odpowiadający rzeczywistości obraz historii. Sama sporo czytałam np. o powstaniu w Treblince czy o polskich "poszukiwaczach złota" na terenach dawnego obozu w Bełżcu i czytając "Czas zabijania" widziałam, jak pobieżnie potraktowano te tematy. To nie jest książka, która byłaby dobrym źródłem informacji o operacji Reinhardt. To raczej kompendium wiedzy, idealne do ułożenia sobie w głowie wszystkich znanych faktów - ale właśnie, trzeba te fakty znać. "Czas zabijania" pozostawia dalej sporo pytań bez odpowiedzi, sporo napoczętych, a niewyjaśnionych wątków, sporo niedomówień. Mi to nieszczególnie przeszkadzało, bo niemało już w tym temacie przeczytałam, a Lehnstaedt przygotował tu pigułkę informacyjną napisaną przystępnym stylem. Ok jako lektura uzupełniająca, ale nie jako główne źródło wiedzy w temacie.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 6 4 lata temu
Włoch w śniegach Rosji Mario Rigoni Stern
Włoch w śniegach Rosji
Mario Rigoni Stern
Czytałem długo owe maleństwo i dwa razy do niego podchodziłem. Ale wynikało to wyłącznie z tego iż... nie mam za bardzo czasu na książki papierowe. Same wspomnienia są dość ok. Nie jest to poziom "Niemieckiego Czołgisty" Sandera aczkolwiek Rigoni Stern napisał swą książeczkę zaraz po wojnie. Pamięć jeszcze nie uległa zatarciu choć z pewnością emocje zostały już wychłodzone. Nie ma też tutaj żadnej ideologii. Ani sympatii do faszyzmu ani powojennego antyfaszyzmu bądź też odchyłów prokomunistycznych. Większość Włochów nie była ideowcami podczas wojny ani w czasie walk "domowych" (faszyzm vs komunizm) zatem zapewne Stern nie udawał ani też nie usiłował nikomu schlebiać. Same wspomnienia są dość zwyczajne. Rigoni Stern był zaledwie sierżantem i dowódcą sekcji ciężkiego karabinu maszynowego Breda mod. 37 (z którego też strzelał). Oznacza to, że czytelnik spogląda na wojnę oczami praktycznie trepa, który wie bardzo mało o sytuacji na froncie w skali operacyjnej bądź o samej wojnie. Stern tego nie uzupełniał po wojnie... i dobrze. Większa wiarygodność źródła. Nasz włoski sierżant służył w 2 Dywizji Alpejskiej (górskiej) będącej częścią Włoskiego Korpusu Alpejskiego, który trafił do ZSRR jako element ARMIR (Armata Italiana in Russia). Konkretnie zapędziła się nad rzekę Don, na południe od Stalingradu i brała udział w "bitwie stalingradzkiej". Zabezpieczała flankę niemieckiej 6 armii, która usiłowała zająć miasto. Połowa książki (składającej się z dwóch części) to proza życia okopowego nad rzeką. Raczej bardzo mało walk, a bardzo dużo marznięcia, walki ze wszami, prób zdobycia tytoniu i szukania żarcia. Jedzenie to główne zmartwienie żołnierzy armii lądowej od szeregowego po oficerów młodszych włącznie i ten temat z reguły jest poruszany najczęściej we wszystkich porządnych (czyt. wiarygodnych) wspomnieniach. Włosi marzą o jedzeniu i przykładają wielką wagę do gotowania polenty. To tradycyjne danie włoskiej kuchni i jest ono oczywistością dla Sterna... ale już z pewnością nie dla polskiego czytelnika. Trzeba sobie samemu wyszukać jak to wygląda bo w książce nie ma żadnych przypisów od redakcji. Nie ma także mapy - żadnej. Druga część zaczyna się wraz z początkiem operacji "Mały Saturn" czyli ofensywy pomocniczej wobec Operacji "Uran" (odcięcie i likwidacja wojsk osi w rejonie Stalingradu). Uderzenie na siły nad Donem. Było ono potężne, a przeciwnik niedozbrojony i wycieńczony więc dość szybko m.in. Włosi musieli zacząć się wycofywać. Dla Sterna oznaczało to mozolny marsz przez śnieg. Więcej głodu, więcej mrozu i walki zarówno w celu przebicia się jak i po prostu o jakieś ciepłe schronienie. To 60-70 stron dość intensywnej akcji pełnej epizodów strasznych, przykrych, okrutnych jak też humanistycznych (gdy wrogowie koegzystują ze sobą w warunkach zimy) bądź... śmiesznych. Mój ulubiony to ten ze strony 74, w której to sowiecka tankietka (zapewne czołg T-60) wyskoczyła zza wzgórza i przemknęła na pełnym gazie, "błotnik w błotnik" obok niemieckiego czołgu i zaskoczonych Włochów. Tak bardzo, że prawie do niej nie strzelano. Podsumowując: Dobra książka. Dla tych, którzy chcą poznać warunki służby włoskich strzelców alpejskich. Ich stosunek do broni... i mułów. Ta formacja była jedną z elitarnych w armii włoskiej i tu to też widać. Stern do momentu wyrwania się z kotła nie porzucił swego karabinu. Został mu on ukradziony pod sam koniec odysei. Jestem osobiście fanem wszystkim wspomnień żołnierzy z państw nie należących do czołowych mocarstw. Tym bardziej doceniam to, że ktoś wydał wspomnienia jakiegoś Włocha.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Hitler. Człowiek i monstrum

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hitler. Człowiek i monstrum